Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 19 sie 2019, 19:59

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 144 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5  Następna
Autor Wiadomość
Post: 24 lip 2010, 15:46 
Offline
Grand Elect Mason * 14th Degree
Grand Elect Mason * 14th Degree

Rejestracja: 04 cze 2009, 15:23
Posty: 1448
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Płeć: mężczyzna
Arturo pisze:
Tu nie w opisie jest problem, ale w sposobie odczuwania. A on jaki jest, zależy wyłącznie od Ciebie.
Jesli nie potrafisz zweryfikować tematu odczuwania, spróbuj nie cytować wielkich guru ezoteryki....
Rosliny czują, i to na wielu poziomach, nie tylko na tych, o których mowi pan Rudolf Steiner :tak:


Ok, od dzisiaj będę cytował Ciebie :haha:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 24 lip 2010, 15:46 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 24 lip 2010, 16:10 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 maja 2009, 10:38
Posty: 195
konserwa,
nie spierajmy się o założenia, ale spróbujm więcej weryfikować sami, bo już niejedni nas wpuścili w maliny ;)

_________________
Jeśli czegokolwiek nam brakuje w życiu, to tylko miłości...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 26 lip 2010, 12:47 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 paź 2009, 20:39
Posty: 186
Lokalizacja: Dania
Płeć: kobieta
Jesli sa osoby, ktorzy pisza, ze jedzenie miesa i polowanie jest naszym naturlanym instynktem jak to jest u tygrysow czy lwow to proponuje przeprowadzic maly test: posadzmy male dziecko na podloge, kladziemy przed nim zywego krolika, banana, surowe mieso, jablko. Co dziecko zrobi ???? Jablko wezmie w reke i wlozy do buzi , zacznie jesc, mieso nie wywola zadnego zainteresowania, krolik wywola ogromne zainteresowanie, dziecko chce poglaskac przytulic i zaopiekowac sie krolikiem.

Nastepny test, co zrobi maly tygrys czy lew??? Bedzie chcial zlapac tegoi krolika i zjesc a za pewne jak zje krolika to zabierze sie za jablko i banana. Wiec czy nie jest idiotyzmem usprawiedliwanie naszych morderst na zwierzetach , opierajac sie na innych miesozernych, nie wchodzac w takie szczegoly jak budowa szczeki czy ukladu pokarmowego, a nawet sokow trawiennych ????

Polecam obejrzec ten film,a wszytsko bedzie jasne,w prosty sposow wytlumaczone rozniece miedzy miesozercami a ludzmi:
phpBB [video]


Nastepna sprawa , usprawiedliwanie mordowania zwierzat tym argumentem ze rosliny takze czuja jest totalna hipokryzja. Dodam,ze nie trzeba zabijac roslin, aby odzywiac sie nimi , juz pisalam to wczesniej bodajze w innym watku. odpowedz to FRUTARIANIZM ,czyli odzywiamy sie tym co spadnie na ziemie ;) np. jablko, ogorek, pomidor i wszystkie owoce, jest spora grupa frutarianinow , wygladajacych rewelacyjnie i mega zdrowych, np:

phpBB [video]



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 26 lip 2010, 13:30 
Ten temat to mistrzostwo hipokryzji...piszczcie dalej a dowiem się o Was wszystkiego, a kiedy przyjdzie czas to założę teczki na każdego hipokrytę w tym temacie. :język: I będę je magazynował aby potem w najperfidniejszy możliwy sposób wykorzystać i lub sprzedać gdzie się i komu tylko da. :język:
Nie będę się wypowiadał bo mi szkoda czasu i energii na niektóre teksty.

"Przebudzenie Ludzkości" dotyczy tylko i wyłącznie ludzkości, a jej jedynym celem i ostatecznym zwycięstwem jest "zmiana sposobu myślenia". Ja tu widzę żałość...nędzę uczuć i pokręcone wartości tak bardzo jak to możliwe aby usprawiedliwić swój "stary dobry sposób myślenia".

Ja tego sposobu myślenia nie zmienię, wasz wybór a stawka jest naprawdę bardzo wysoka.

Rośliny czują...i owszem...a zwierzęta płaczą z bólu.

Miłego kolejnego "hipokrytycznego" dnia życzę przy stole. ;)

Ja bym poszedł dalej...
Woda potrafi więcej, nie tylko kopiuje, ale czuje i reaguje na nasze myśli... :D
Potrafi się podzielić miłością, wdzięcznością i dobrym słowem DOSŁOWNIE

NIE PIJCIE WODY BO JĄ SKRZYWDZICIE...
:lol:



Na górę
   
 
 
Post: 26 lip 2010, 16:46 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 lis 2009, 20:04
Posty: 536
Lokalizacja: Częstochowa
Płeć: mężczyzna
Próżny trud redmuluc. Ludzie szukający dziur w całym zawsze się znajdą niestety. Swoisty cyrk z clownami..
Ahh i broń "boże" nie chodźcie po trawnikach/lasach itd, bo biedne źdźbła trawy będą wyć z bólu jaki im zadajecie :lol:

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 26 lip 2010, 22:38 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 maja 2009, 10:38
Posty: 195
lordi222 pisze:
Próżny trud redmuluc. Ludzie szukający dziur w całym zawsze się znajdą niestety. Swoisty cyrk z clownami..
Ahh i broń "boże" nie chodźcie po trawnikach/lasach itd, bo biedne źdźbła trawy będą wyć z bólu jaki im zadajecie :lol:


co jest cyrkiem z clownami, może to, co napisałem??
Cytuj:
Wiesz dlaczego?
Bo mu do głowy nie przyjdzie, że jego śniadanie jest, no powiedzmy nie etyczne. On tego nie dostrzega i dostrzegać nie będzie. Kieruję się instynktem, a ten mu podpowiada zabijanie. U ludzi jest wydaje sie podobnie. Dopóki w umysle w swym, a może konkretniej w świadomości nie orzekną, nie wpadną na to, że zabijanie jest nie teges, będa dalej w błogości swojej i w braku rozenania (braku wyrzutów sumenia) podrzynać gardło innym. Poczucie winy, pojawia się dopiero, kiedy przychodzi refleksja, a tak go ne ma do ostatniej sekundy, do ostatniego poderżniętego gardła.
Spytacie, jak to jest na poziomie karmicznym, bo no tak, gościu szaleje, nic nie rozumie, ale napewno za to odbeknie?? Odbeknie albo nie, a czy tygrys odbeknie za zeżarcie antylopy??? Ne tylko jednej ale setek??
Nsze wyobrażenie karmy chyba jest niedoskonałe. Bo czy wielcy tego świata odbekną za wszystkie swoje zbrodnie?? Oni chyba wiedzą coś więcej. To nasz się straszy karmami, sądami bożymi i bóg wie czym. a życie toczy się dalej, w okrucieństwie w nienawiści w osądzaniu drugiego. I tu rodzi się pytanie, czy to ny stworzyliśmy ten system?? Chyba nie, bo żaden człowiek ne mógł by być aż tak okrutny....

_________________
Jeśli czegokolwiek nam brakuje w życiu, to tylko miłości...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 27 lip 2010, 0:42 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 paź 2009, 18:35
Posty: 483
Lokalizacja: Wrocław
Płeć: mężczyzna
lordi222 pisze:
Próżny trud redmuluc. Ludzie szukający dziur w całym zawsze się znajdą niestety. Swoisty cyrk z clownami..
Ahh i broń "boże" nie chodźcie po trawnikach/lasach itd, bo biedne źdźbła trawy będą wyć z bólu jaki im zadajecie :lol:


znalazłem coś , to jest z channelingu :

Cytuj:
Następny cytat z sesji z Kasjopeanami wprowadza bardzo interesującą ideę. Kasjopeanie zasugerowali, że istnieje "ewolucja duszy", która jest wspomagana przez działania kierowane z wyższych gęstości. Najwidoczniej dusze "wzrastają". Po wieczności spędzonej jako, powiedzmy, skały, dusze ewoluują, by zostać roślinami. Po wieczności spędzonej jako rośliny, ewoluują, by wcielić się w niższe formy zwierzęce. Po pewnym czasie, jako takie czy inne zwierzę, mogą "zdać" na inteligentniejsze zwierzę, które ma swego rodzaju obopólny kontakt z istotami ludzkimi. Po wielu tego typu wcieleniach awansują, by zostać ludzką "duszą niższego poziomu" i od tego momentu zaczynają wcielać się w ludzkim cyklu trzeciej gęstości, aż dojdą do momentu awansu do czwartej gęstości.

_________________
Obrazek
"Każda prawda przechodzi przez trzy etapy: najpierw jest wyśmiewana, potem zaprzeczana, a na końcu uważana za oczywistą."


Ostatnio zmieniony 27 lip 2010, 18:28 przez wipe, łącznie zmieniany 2 razy


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 27 lip 2010, 16:15 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 lis 2009, 20:04
Posty: 536
Lokalizacja: Częstochowa
Płeć: mężczyzna
Arturo pisze:
co jest cyrkiem z clownami, może to, co napisałem??

Nie pisałem personalnie jeżeli o to chodzi. I nie wiem nad czym tu debatować-jak ktoś zaczyna widzieć cierpienie zabijanych zwierząt to podejmuje kroki. Sam nie tak dawno byłem elementem tegoż systemu mięsnego, ale już nie jestem(wielkie dzięki ludziom z tego forum za wskazówki , sugestie i pomoc w podjeciu kroków). Wiem od dawna że rośliny czują. To nie usprawiedliwia jednak w żaden sposób zabijania zwierząt. Jakkolwiek patrzeć. Bzdura że kierujemy się instynktem. Nawykiem chyba i mydleniem oczu jakoby coś było nam niezbędne. Instynkt to może mieć Eskimos albo inny "Buszmen" jak z głodu poluje..

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 28 lip 2010, 19:37 
redmuluc pisze:
Miłego kolejnego "hipokrytycznego" dnia życzę przy stole. ;)


No i tu jest pies pogrzebany. Po Tobie Redmuluc spodziewałabym się raczej oświeconej pozycji liberatora a nie sędziego siedzącego na piedestale i zarządzającym według własnych preferencji. A tak, czuję się (a przynajmniej chyba powinnam) zbesztana bo dałam dziś rodzinie na obiad tartę warzywną...z kiełbaską. Wygląda na to, że nawet ci oświeceni jednak mają jeszcze daleko do nie wyrządzania nikomu krzywdy, nawet jeśli chodzi o tą werbalną.

Wracając jednak do hipokrytycznego tematu, który pozwala Redmulucowi oceniać nas po pozorach...

W moich wypowiedziach wyraźnie zaznaczałam, że nie czuję wewnętrznego konfliktu kiedy jem mięso zabite dla celów spożywczych. Co nie oznacza, że lubiąc szynkę nie mam również nic przeciwko maltretowaniu zwierząt dla przyjemności o której była mowa gdzieś wyżej. Tylko człowiek potrafi zabijać dla przyjemności, żeby oskórować i zrobić sobie stringi z krokodylej skóry albo puzderko z kości słoniowej- I TO JEST ZBRODNIA przeciw żywej ostocie. Podobnie sądzę o roślinach. Drzewo może dawać plony bez ścinania i rżnięcia na deski.

Ale zabrnęliśmy tak daleko w nasz cywilizacyjny kołowrotek, że gdzie się nie obejrzymy, tam natrafiamy na czyjeś zwłoki. Drewaniny stół na którym jemy obiad to też zbrodnia. Skrzynka na nasze wegetariańskie pomarańcze z Kaliforni również, bo kiedyś ta skrzynka żyła. Podobnie jak skórzany portfel Taty i pasek od zegarka Mamy. Cywilizacja nie pozwala nam żyć zgodnie z Naturą (czyli brać z Natury dla przeżycia) i tak bardzo nas to podkulawiło, że zjedzenie surowej ryby prosto ze strumienia to szpital murowany. A nie tak dawno, bo w skali geologicznej raptem mgnienie oka temu- 25 000 lat temu jedliśmy mięso i ryby, wkykorzystywaliśmy skóry, ścięgna, ości, kości i z zabitego zwierzęcia nie zostawało nic dla padlinożerców. Znajdowało się nawet zastosowanie dla pęcherza.

To, że teraz nie umiemy jeść mięsa nie oznacza, że nie możemy czy nie powinniśmy ale to, że straciliśmy tą zdolność oddalając się od Natury i sprzedając swoje życie postępowi cywilizacyjnemu.

Jedna z mądrych kobiet tego forum napisała, że dziecko pozostawione w obecności króliczka będzie głaskać a młody tygrys pożre. Jasne. Tylko kiedy matka go tego nauczy, bo młode drapieżniki naturalnie nie umieją polować skutecznie i zjeść tego co upolują. Czyli teoretycznie też nie są przystosowane do jedzenia mięsa?
A dziecko odpowiednio podhodowane przez przeciętnego tatusia sadystę znajdzie sposób na ukatrupienie króliczka choć na mięso może mieć ochoty nie będzie bo mama już zamówiła pizzę.

Jesteśmy tak daleko od naszych korzeni, że zapieranie się co jest naturalne a co nie mija się z celem. Żeby połączyć się z Matką Ziemią najlepiej byłoby mieszkać w jaskini, biegać w łapciach z kory, wyżerać z ziemi korzonki, polować na króliczki a kiedy przyjdzie czas dać się zjeść tygrysowi szablozębnemu.

A propos zębów- mamy w paszczy zęby do odgryzania, kłucia i mielenia pokarmu. Pełen zestaw roślino i mięsożercy, żołądek przystosowany do trawienia surowego mięsa i niegotowanych roślin (z pożytkiem dla przeczyszczonych jelit i tych co będą zainteresowani naszymi niedotrawionymi resztkami jak się dzieje u większości zwierząt), oczy z przodu głowy jak dobrej marki drapieżnik, i całą resztę motorycznych przystosowań do polowania i konsumowania.

Jeśli chodzi o kwestie moralne- hipokryzją jest dla mnie użalanie się nad szynką a nie użalanie się nad wszą wypędzoną głowy za pomocą chemii. I to żyje i to.



Na górę
   
 
 
Post: 29 lip 2010, 16:52 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 lis 2009, 20:04
Posty: 536
Lokalizacja: Częstochowa
Płeć: mężczyzna
Typowy brak zrozumienia o co chodziło. Daruje sobie tłumaczenia ale odniose sie do tego co piszesz:
Cytuj:
Tylko człowiek potrafi zabijać dla przyjemności

nie tylko. tak na marginesie tylko przypominam.poszukaj a znajdziesz przykłady:)
Cytuj:
Cywilizacja nie pozwala nam żyć zgodnie z Naturą

Żadne to tłumaczenie na jedzenie szynki która zrobiono ze zwłok maltretowanej świni która była hodowana TYLKO w tym celu na sterydach i nie widziała słońca w życiu. Przypomina to machanie ręka na to, że skoro zabijasz wesz i komara to co za różnica czy do rzezi tej świni się przyczynisz czy nie...I tak nie żyjesz w zgodzie z natura wiec te kroki darowac sobie lepiej(mam na myśli oszczędzanie zwierząt)
Cytuj:
To, że teraz nie umiemy jeść mięsa nie oznacza, że nie możemy czy nie powinniśmy ale to, że straciliśmy tą zdolność oddalając się od Natury i sprzedając swoje życie postępowi cywilizacyjnemu.

Skoro tak to jedź dalej na tym wózku. Skoro sprzedaliśmy to może warto wychwytywać te elementy które da się odzyskać? Ale nie...lepiej machnąć ręka i rzec że nic to nie da...(sory że tak pisze ale taka postawę prezentujesz)
Cytuj:
A propos zębów- mamy w paszczy zęby do odgryzania, kłucia i mielenia pokarmu. Pełen zestaw roślino i mięsożercy, żołądek przystosowany do trawienia surowego mięsa i niegotowanych roślin (z pożytkiem dla przeczyszczonych jelit i tych co będą zainteresowani naszymi niedotrawionymi resztkami jak się dzieje u większości zwierząt), oczy z przodu głowy jak dobrej marki drapieżnik, i całą resztę motorycznych przystosowań do polowania i konsumowania.

Tu się zgodzę częściowo. Ale człowiek nie jest maszyna do zabijania, jednak sytuacja tak go zmusiła by zaczął szukać pożywienia z dzida w ręku. Nie rozumiem jednak co to ma wspólnego z tym co jest teraz?Pasuje ci wrzucenie do szuflady obojętności? Mnie nie.
Cytuj:

Jeśli chodzi o kwestie moralne- hipokryzją jest dla mnie użalanie się nad szynką a nie użalanie się nad wszą wypędzoną głowy za pomocą chemii. I to żyje i to.

Na to zdanie szkoda komentarza. Mydlisz sobie osobiście oczy i zasłaniasz się głupim tekstem "i to żyje i to". Smutne..

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 29 lip 2010, 22:05 
Zacznę od tego, że nie podoba mi się Twój ton ale widać, że bycie wegetarianinem nie wyklucza bycia drapieżnikiem. Nikogo nie próbuję do niczego przekonać, zmienić czyjejś opinii, po prostu wyrażam swoje zdanie i tak się składa, że wbrew modzie. Pf.

Cytuj:
Tylko człowidla przyjemnoścek potrafi zabijać i
nie tylko.......... tak na marginesie tylko przypominam.poszukaj a znajdziesz przykłady:)


Tylko człowiek tworzy broń, żeby zabić drugą istotę, do perfekcji obmyśla plany, z maniacką konsekwencją realizuje krok po kroku wojenne knowania albo zwykłe psychopackie rojenia o mordowaniu staruszek dla przyjemności. Nie myl chęci zabijania dla odczucia własnej dominacji (małpy żyjące w stadach) z zabijaniem w wyniku skłonności zaszczepionych przez skrzywione wartości społeczne. "Strzelałem bo miałem ochotę" - tak się w przyrodzie nie zdarza.


Cytuj:
Cywilizacja nie pozwala nam żyć zgodnie z Naturą

Żadne to tłumaczenie na jedzenie szynki która zrobiono ze zwłok maltretowanej świni która była hodowana TYLKO w tym celu na sterydach i nie widziała słońca w życiu. Przypomina to machanie ręka na to, że skoro zabijasz wesz i komara to co za różnica czy do rzezi tej świni się przyczynisz czy nie...I tak nie żyjesz w zgodzie z natura wiec te kroki darowac sobie lepiej(mam na myśli oszczędzanie zwierząt)


Dla mnie jest to tylko kwestia braku konsekwencji. Jeśli jesteś wegetarianinem, łatwo jest udać, że masz na sercu tylko los zwierząt hodowanych dla mięsa czy futra. A ja mam na myśli spojrzenie holistyczne- jeśli chcę być i żyć w zgodzie z Naturą to mając na względzie każdą żywą istotę. Niestety, w Naturze nie jest to możliwe a więc i droga wegetarianina jest niedoskonała i pełna skrótów myślowych dla codziennej wygody. Zdarza ci się chodzić w organicznej bawełnie, np w T-shircie dla kochającego naturę protestującego wegetarianina kochającego przyrodę i żyjątka wszelkie? No to pewnie jest barwiona naturalnie, a wiesz czym? Barwnikiem uzyskiwanym z setek tysięcy maleńkich pluskwiaków z których od tysięcy lat uzyskuje się piękny i trwały barwnik wykorzystywany także w produkcji barwników spożywczych i kosmetykach. Hoduje się takowe żyjątka, potem się je wrzuca do kadzi, mieli i ekstrahuje barwnik, który wytwarzają.


Cytuj:
To, że teraz nie umiemy jeść mięsa nie oznacza, że nie możemy czy nie powinniśmy ale to, że straciliśmy tą zdolność oddalając się od Natury i sprzedając swoje życie postępowi cywilizacyjnemu.

Skoro tak to jedź dalej na tym wózku. Skoro sprzedaliśmy to może warto wychwytywać te elementy które da się odzyskać? Ale nie...lepiej machnąć ręka i rzec że nic to nie da...(sory że tak pisze ale taka postawę prezentujesz)


Ja nadal powtarzam, że dyskutuję tylko nad konsekwencją i pozorami bycia fair. Nie jedzenie szyneczki i głośne mówienie O wegetarianizmie bez próby zrobienia czegoś DLA zabijanych zwierząt nie jest dla ciebie machnięciem ręką? Nie powiedziałabym ani słowa, gdybym znała choć jednego wegetarianina, któremu sposób życia nie kończy się tylko na sposobie jedzenia. A tak, 20 km od domu stoi sobie spokojnie rzeźna i mordują tam cielaki, podczas kiedy wegetarianin jeden z drugim otwierają lodówkę i są z siebie zadowoleni bo nie mają w niej martwych zwierząt. I czują się fair, bo oni nie jedzą. I nie mają szczurów w budynku bo pan deratyzator porozstawiał trutki które łatwo mijać w drodze do pracy bez uronienia łezki.


Cytuj:
A propos zębów- mamy w paszczy zęby do odgryzania, kłucia i mielenia pokarmu. Pełen zestaw roślino i mięsożercy, żołądek przystosowany do trawienia surowego mięsa i niegotowanych roślin (z pożytkiem dla przeczyszczonych jelit i tych co będą zainteresowani naszymi niedotrawionymi resztkami jak się dzieje u większości zwierząt), oczy z przodu głowy jak dobrej marki drapieżnik, i całą resztę motorycznych przystosowań do polowania i konsumowania.


Tu się zgodzę częściowo. Ale człowiek nie jest maszyna do zabijania, jednak sytuacja tak go zmusiła by zaczął szukać pożywienia z dzida w ręku. Nie rozumiem jednak co to ma wspólnego z tym co jest teraz?Pasuje ci wrzucenie do szuflady obojętności? Mnie nie.


Jaka właściwie sytuacja? Ach! Postęp! Który w prostej drodze doprowadził ludzkość do sytuacji w której jesteśmy bezbronni i słabi niczym dzieci zostawione same na pustkowiu. Nie umiemy rozpalić ognia, zdobyć pożywienia, znaleźć wody, zbudować schronienia, obronić się przed innymi drapieżnikami. To jest właśnie obojętność brew Naturze- obojętność względem przyszłości naszego własnego gatunku. W tym świetle nasze achy i ochy nad rozwojem duchowym są na nic, skoro nie realizujemy się na żadnym polu, które nadaje nam jakieś miejsce w Przyrodzie. Może teraz będzie brutalnie i z pewnością mówię o ogóle a nie o szczególe ale ale jako gatunek jesteśmy odkrojonymi od rzeczywistości kukłami, które leżą, żrą, kanalizują się i udają, że otwierają sobie trzecie oko jak radzą w książce, poprzez przeczyszczenie sobie aury jedzeniem korzonków. Nie robimy natomiast nic dla innych i siłą rzeczy nic dla siebie. Nasz rozwój duchowy jest w powijakach ale lubimy rozgrzeszać się, że skoro nie noszę futra z norek to znaczy, że jestem wart więcej niż ten co nosi.

Cytuj:
Jeśli chodzi o kwestie moralne- hipokryzją jest dla mnie użalanie się nad szynką a nie użalanie się nad wszą wypędzoną głowy za pomocą chemii. I to żyje i to.
Na to zdanie szkoda komentarza. Mydlisz sobie osobiście oczy i zasłaniasz się głupim tekstem "i to żyje i to". Smutne..


Aha, czyli są żyjątka lepsze i lepsiejsze. Jedne warto ratować a inne nie. Może to moja natura, która w pewnych kwestiach nie toleruje szarości a jedynie czerń lub biel, ale "głupi tekst" ma na myśli pewną sprawiedliwość i równość w prawie do życia. I to i to ma prawo żyć i funkcjonować. Jeśli jako nie-wegetarianin wybieram przykładać rękę do czyjejś śmierci to przynajmniej uczciwie przyznaję, że nie staram się pleść andronów o dobru wszystkich istot i o tym jak mi leży na sercu polędwica sopocka.

No wybacz ale nie kupuję. :kotek:



Na górę
   
 
 
Post: 30 lip 2010, 11:44 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 paź 2009, 20:39
Posty: 186
Lokalizacja: Dania
Płeć: kobieta
Pijawa pisze:
wtedy żadne stworzonko nie ucierpi, fakt z głodu zdechnie 90% lub więcej ludzkości ale to nie jest istotne (a nawet nwo pochwali za ideologie prowadzącą do depopulacji i może pozwoli nocniki wynosic), czym jest człowiek wobec koniczynki czy innego chomika. pozdrawiam padlino i zielskożerców :D


Pijawa o czym piszesz?
Oto przyklad wklepywanych starych schematow od dziecinstwa, ktore sa po prostu klamstwekm i praniem mozgu:

Cytuj:
Aby pokazać, w jakim ogromnym stopniu spożywanie mięsa wpływa na degradację zasobów naturalnych, przedstawia się poniższe zestawienie. Obszar o powierzchni 5 boisk futbolowych może wyżywić jedynie 2 ludzi jedzących mięso, 10 ludzi jedzących kukurydzę, 24 ludzi jedzących zboża lub 64 ludzi jedzących soję. Logika jest prosta - wyeliminowanie mięsa z jadłospisu wpływa bezpośrednio na zmniejszenie głodu na świecie.

Na świecie żyje obecnie trzy razy więcej zwierząt hodowlanych niż ludzi. Oblicza się, że dla wyprodukowania 1 kg mięsa potrzeba aż 10 kg soi. Jak podaje Światowa Organizacja Zdrowia, na świecie produkuje się dziś taką ilość pokarmu roślinnego, że wystarczyłaby ona do wykarmienia 17 miliardów jednostek ludzkich!

Dodatkową problematyczną kwestią pozostaje woda. Przemysł mięsny wykorzystuje 3/4 jej światowych zasobów. Oblicza się, że dzienna porcja warzyw wymaga zużycia około 100 l wody, natomiast porcja wołowiny już około 23 tys. l.

http://www.wegetarianie.pl/htmlp-5.html

Kokain, jesli dla Ciebie nie ma roznicy w hodowaniu marchewki a wolowiny czy schabowego to coz smacznego :)

phpBB [video]

W tym filmie sa piekne obrazy swinek w naturze, dlaczego nie moze byc tak w rzeczywistosci :(


Hipokryzja nie zna granic, a zamiast wytykac to,ze wegetarianianie robia za malo dla zwierzat na tym swiecie, powiedz co TY robisz takiego wspanialego :?:

Piekny cytat dajacy do myslenia:

Niech zwolennik jedzenia mięsa podda sam siebie rozstrzygającemu eksperymentowi co do własnej odporności i, jak doradzał Plutarch, niech rozszarpie żywe jagnię własnymi zębami i zanurzy głowę w jego wnętrznościach, gasząc swoje pragnienie żywą krwią; i niech zaraz po tym przeraźliwym doświadczeniu powróci do tych przemożnych naturalnych instynktów i niech powie: "To natura mnie do tego przysposobiła". Wtedy i tylko wtedy będzie on w zgodzie sam ze sobą.
Percy Bysshe Shelley (1792-1822)

Wszyscy oni starają się usprawiedliwić swoje okrucieństwo, mówiąc, iż taki jest zwyczaj. Lecz zbrodnia nie przestaje być zbrodnią dlatego tylko, iż ją wielu popełnia.
Alcyone Krishnamurti

Edit, jeden fajny film dajacy do myslenia, poczujmy chociaz przez chwile jak to jest byc zwierzeciem na naszej planecie:

phpBB [video]



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 30 lip 2010, 15:19 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 lip 2010, 16:59
Posty: 146
Poli: zgadzam się z Tobą i dedykuję mięsożercom pewien teledysk:
phpBB [video]

_________________
Paranoja to znajomość wszystkich faktów.William S. Borroughs



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 30 lip 2010, 15:24 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 lis 2009, 20:04
Posty: 536
Lokalizacja: Częstochowa
Płeć: mężczyzna
Kokain pisze:
Zacznę od tego, że nie podoba mi się Twój ton ale widać, że bycie wegetarianinem nie wyklucza bycia drapieżnikiem.

Nie interesuje mnie co Ci sie podoba. Nie obraziłem cie więc odstąp waćpanna. :D
Cytuj:
Tylko człowiek tworzy broń, żeby zabić(...)

Zatem precyzuj od razu swoje myśli bo napisałaś: "tylko człowiek zabija dla przyjemności" a nie jest tak. Choćby pantery zabijają dla przyjemności-nie jedzenia. Wyjaśniłaś i masz rację co do człowieka.
Cytuj:
Dla mnie jest to tylko kwestia braku konsekwencji. Jeśli jesteś wegetarianinem, łatwo jest udać, że masz na sercu tylko los zwierząt hodowanych dla mięsa czy futra

Żarty stroisz sobie? Dla mnie to baaardzo dożo że nie mam na sumieniu istnień zwierząt z mas-mordu. Ty za to prezentujesz postawę że albo wszystko odstawić i żyć całkiem jak epoce kamienia łupanego, albo nie zmieniać nic. To jest żałosne podejście-inaczej nie da się nazwać takiej postawy. Przytul kotka i zjedz prosiaczka-albo zamień, przytul prosiaczka i zjedz kotka.
Cytuj:
Zdarza ci się chodzić w organicznej bawełnie, np w T-shircie dla kochającego naturę protestującego wegetarianina kochającego przyrodę i żyjątka wszelkie? No to pewnie jest barwiona naturalnie, a wiesz czym?

Dziękuje za zbędny wykład o barwnikach :hi hi: Ty nadal nie pojmujesz? Ja rozumiem że rośliny też czują i że takie pluskwiaki też żyją? Gdybym miał taka możliwość wyboru to bym chciał żyć w pełnej zgodzie z natura. Ale już życie mam jakie mam i niemożliwe jest to(niestety). Ale mogę zmienić to czy będę brać udział w rzezi czy nie. To że przyczyniam się do zabijania sosny kupując stół i robaków kupując koszulę też wiem. Jednak w moich oczach lepiej zrobić cokolwiek dla żywych istot-najbliższych nam-niż nic. Nie mam już przynajmniej na rękach krwi istot które płaczą takimi samymi łzami jak my..
Cytuj:
Nie jedzenie szyneczki i głośne mówienie O wegetarianizmie bez próby zrobienia czegoś DLA zabijanych zwierząt nie jest dla ciebie machnięciem ręką? Nie powiedziałabym ani słowa, gdybym znała choć jednego wegetarianina, któremu sposób życia nie kończy się tylko na sposobie jedzenia.

Pomyśl gdyby każdy był wege co by było-rzeźnie by nie istniały. Jeżeli dla ciebie samo nie jedzenie mięsa nie wystarcza to leć na ubojnie i je rozwalaj. Zacznijmy od tego że gdyby społeczne podejście było takie jak moje to rzeźnie by zamykali. Niestety ludzie olewają problem i maja klepki na oczach i bez usunięcia tych klepek nie ma szans na zmianę systemu mięsnego. Krucjata wegetarian nie odniosła by żadnego skutku jeżeli społeczeństwo poparło by rzeźnie. Poza tym robię to dla siebie i dla mnie to że nie maczam w tym palców jest już krokiem w dobrą stronę..
Cytuj:
I nie mają szczurów w budynku bo pan deratyzator porozstawiał trutki które łatwo mijać w drodze do pracy bez uronienia łezki.

Oczywiście czekałem na nędzny przykład szczura, komara czy stonki. To jest rodzaj obrony siebie samego. Zabijasz komara bo jest szkodnikiem atakującym ciebie. Tygrysowi tez dasz się zjeść? To taka sama zależność. Nie mieszaj tutaj takich rzeczy bo to śmieszne jest.
Pijawa pisze:
fakt z głodu zdechnie 90% lub więcej ludzkości ale to nie jest istotne

To produkcja mięsa przyczynia się do głodu na świcie. Nie zapominaj.
Poli pisze:
Hipokryzja nie zna granic, a zamiast wytykac to,ze wegetarianianie robia za malo dla zwierzat na tym swiecie, powiedz co TY robisz takiego wspanialego :?:

Doskonały tekst który miałem napisać ale mnie ubiegłaś :)

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 30 lip 2010, 20:19 
Wszyscy Wy, wegetarianie macie jeden zasadniczy problem- Wam wydaje się, że bycie wege upoważnia Was do oceniania i wciskania w czyjeś usta i ręce czegoś co nie jest prawdą. Nie jem mięska z radością i lubością świadomości, że ktoś regularnie morduje świnki. Jem bo tak dyktuje mi moja natura, jak napisał ..... jem na co mam akurat ochotę bo ufam swojemu organizmowi. Potrafię mieć jazdę na mandarynki, mleko albo siedzieć i plasterkować szynkę póki mi nie przejdzie. Ale dla Was podleganie instynktowi jest ... zbrodnią i to na dodatek dokonywaną świadomie, z wyboru i bezczelną radością.

Nie-wege natomiast może mieć, wystawcie sobie wyższe uczucia i rozumieć cierpienie zwierząt ale rozsądne podejście do tematu podpowiada mu, że w Naturze umiera się, żeby jeść mógł ktoś. Nie trafiają do nas oburzone głosy i miałkie zapewnienia w kwestii tego co można organizmowi odpuścić a czemu się oddać bo wystarczy spojrzeć na dietę niemowlęcia do 2 roku życia, które bez białka zwierzęcego doprowadza do szeregu niedorozwojów, niedoborów i wystawia organizm na infekcje bez których jedzące mięso dziecko nie ma pojęcia. Dla zdrowego rozwoju ludzkiego ciała potrzebne są oba rodzaje białka i żaden dorosły wege, chrupiący marchewkę nie może wiele na ten temat wiedzieć. Jego ciało jest rozwinięte, dojrzałe i nie podlega nieustannym zmianom jak na przykład rośnięcie o 100% w ciągu 18 miesięcy życia. Spróbowałbyś urosnąć tyle na diecie wege i ciekawe gdzie skończyłbyś wcześniej- w szpitalu czy na czele maratonu?

No i oboje odnosicie się do sprawy personalnie, kiedy ja nadal polemizuję czysto teoretycznie. Nie muszę oglądać wstrząsających filmików na YT bo mam wyobraźnię, dar empatii i rozumiem skalę problemu. Pisałam chyba w swoim pierwszym poście, że nie zgadzam się z niehumanitarnym ubojem- a Wy traktujecie sprawę jakbym stała przed rzeźnią i czekała na ochłap ze śliną na pysku. Błąd. U wege nie lubię tego nabożnego drżenia nad jednymi zwierzątkami a pomijaniu innych i jeśli Lordi bierzesz wszystko do siebie, nie dziwię się, że zapierasz się jak to bardzo leży ci na sercu los wszystkich żywych istot. Ja to rozumiem i szanuję. Ale to nadal tylko dyskusja. Ja nie obrażam Ciebie, Ty nie obrażaj mnie. A tym bardziej nie traktuj "waćpanną" bo nie mam dwunastu lat i wydaje mi się, że rozmawiam z równym sobie nawet jeśli nie na poziomie dietetycznym. I odpuść sobie "głupie teksty" i "śmieszne tłumaczenia", bo mogłabym już ładnych parę razy wskazać Ci twoje "śmiesznostki" ale tego nie robię bo nie lubię odrzucania sobie argumentów tylko po to, żeby ktoś był górą.



Na górę
   
 
 
Post: 30 lip 2010, 21:00 
Wszystkie podzialy sa sprawca negatywnych emocji...
Wielu ludzi sie sprzecza o to co powinno sie jesc- Moim zdaniem nie jest istotne to co jemy(rosliny czy mieso) ale to jak wykorzystujemy energie ktora dostarcza nam pokarm
Mozna byc niezla swinia czy tez nadetym jak arbuz, niezaleznie od tego co jest naszym menu
Popracujmy nad soba a pozniej jak sie zjednoczymi, znajdzie sie czas na optymalne zrodlo energi dla czlowieka
Nie dzielmy sie :)



Na górę
   
 
 
Post: 30 lip 2010, 21:12 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 maja 2009, 10:38
Posty: 195
Kokain,

myślałem, że jesteś poważną kobietą, nawet chciałem Cię bronić, bo sam nie jestem ortodosyjny w tych sprawach, ale takie coś, wypowiedziane przez Ciebie?? :shock: :

Cytuj:
Nie trafiają do nas oburzone głosy i miałkie zapewnienia w kwestii tego co można organizmowi odpuścić a czemu się oddać bo wystarczy spojrzeć na dietę niemowlęcia do 2 roku życia, które bez białka zwierzęcego doprowadza do szeregu niedorozwojów, niedoborów i wystawia organizm na infekcje bez których jedzące mięso dziecko nie ma pojęcia.


Zapewniam Cię. Moje dziecko, a ma w tej chwili 2 lata skończone pod koniec czerwca, nigdy nie jadło mięsa. W okolicy, a mieszkamy na głebokiej wsi, jesteśmy uważani za dziwaków, a i to chyba bardzo delikatnie powiedziane. Nawet w przychodni gminnej, która to stanowi tak zwaną opiekę nad dziećmi małymi i nie tylko, zawsze przysparzamy im "problemów". Walczyłem długo z nimi, na temat szczepień, gdyż nie chciałem, mojego dziecka narażać na wszystkie konsekwencje z tego płynące. Zostaliśmy wrogami numer jeden razem z małżonką. Nawet wypominano nam często, ze tylko nasze dziecko jest nie zaszczepione w całej gminie. Przy okazji tych utarczek i wizyt w przychodni odbywały się standardowe mierzenia, ważenia, co nazywało się chyba bilansem. Zapewniam Cię, nasze dziecko miało wszystkie parametry tego bilansu spełnione w górnych granicach. Pilęgniarki ale i lekarze byli w totalnym szoku, że dziecko nie odżywiane w ogóle mięsem, i wobec stwierdzonej pourodzeniowej silnej alergii, podobnie jak rodzeństwo wcześniej, przeszło testy w ten sposób. Przy okazji alergia zniknęła załkowicei po 6 miesiącach i po odstawieniu wszystkich sztucznych mlek. Mała dalej jest na piersi mamy.

Kokaine, wobec tego, prosze nie opowiadaj pierdół. Nasze dziecko nigdy nie miało żadnych niedorzowjów, żadnych powiłań, stanów zapalnych, w ogóle nie choruje, nawet zimą, poza drobnym katarem i tyle. Jej równieśniczki za to na odwrót, w tak zwanej diecie pieknej miesnej, tradycyjnej. Tam są na co dzień antybiotyki, wizyty u lekarza, bezsensowene kuracje farmakologiczne. Krzyczeć mi się chcę na takie ignorowanie sprawy. Piszesz, że dzieci do 2-go roku życia jest potrzebne białko zwierzęce, ale założenie to chyba wzięłaś z kosmosu. Nie napisze nic więcej, bo jedyne co ciśnie mi się na usta, to słow: IGNORANCJA i bezmyślność.

Pozdrawiam...

_________________
Jeśli czegokolwiek nam brakuje w życiu, to tylko miłości...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 30 lip 2010, 21:29 
Offline
Grand Elect Mason * 14th Degree
Grand Elect Mason * 14th Degree

Rejestracja: 04 cze 2009, 15:23
Posty: 1448
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Płeć: mężczyzna
zwolnijcie nieco...
im mniej personalnych odniesień tym mniej niestabilnych zachowań,
a temat jest potrzebny
Kokain, na forum (już nie wiem gdzie) są linki do profesjonalnych opracowań, z których wynika iż dzieci mogą spokojnie jechać na roślinnym białku - przy odpowiedniej determinacji znajdziesz je w necie sama;

w sumie to kwestia zróżnicowanej odpowiednio diety roślinnej



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 30 lip 2010, 21:46 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 maja 2009, 10:38
Posty: 195
Konserwa,
Takie argumenty, jakie daje Kokain, to dla mnie są, niczym innym jak kłamstwem.
Kokain mówi, co tylko pomyśli, nic wiecej.
Ja mówię i wyrażam opinię, nie inaczej, jak obserwując życie swoich najbliższych. Wiem, że takie praktyki i ich skutki są nie tylko udziałem moim, ale i innych osób, które postanowiły zywić nowonardzone dzieci w sposób racjonalny, bez mięsa. Mam nadzieję, że takie relacje coś wnoszą, inspirują.... One są faktem, nie wydumaną teorią "panów doktorów", bądż innych "namaszczonych dietetyków:.

Pozdrawiam...

_________________
Jeśli czegokolwiek nam brakuje w życiu, to tylko miłości...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 31 lip 2010, 1:37 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 wrz 2009, 13:38
Posty: 301
Płeć: mężczyzna



Aktorka Maja Ostaszewska jest wegetarianką. Nie zmieniła swojej diety nawet wtedy, kiedy dowiedziała się, że jest w ciąży. Twierdzi, że dieta bezmięsna przysłużyła się jej i jej dziecku. Dlatego poleca ją wszystkim kobietom. http://wegedzieciak.pl/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 31 lip 2010, 11:03 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 lis 2009, 20:04
Posty: 536
Lokalizacja: Częstochowa
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
U wege nie lubię tego nabożnego drżenia nad jednymi zwierzątkami a pomijaniu innych i jeśli Lordi bierzesz wszystko do siebie, nie dziwię się, że zapierasz się jak to bardzo leży ci na sercu los wszystkich żywych istot. Ja to rozumiem i szanuję.

Droga kokain. Wiem co mówię bo żarłem mięso bez opamiętania i była to dla mnie podstawa. Jechałem dniami tygodniami TYLKO na mięsie(chlebek jako dodatek). Warzyw nie znałem (na prawdę nie jadłem warzyw-czasem owoce). Jednak nie miałem pojęcia jaka jest prawda na temat hodowli, uboju tych zwierząt. Nie postrzegałem ich jako istot bardzo nam bliskich. Oczywiscie mocnym argumentem było tez zdrowie. Teraz gdy to sie u mnie zmieniło to nie widzę innej drogi jak nie jeść "braci" swych. Nie rozumiem zatem postawy że to co robię jest hipokryzja.
Nie namawiam cie tez do niczego. Jedynie nie podoba mi się Twoje podejście że albo wszystko albo nic. Nie przytaczaj tez tego że Twój organizm ci dyktuje co jeść, bo jest oszukany przez system niestety. Jeżeli nagle zachce ci się największej mieszanki chemii i syfu pod postacią zupy z torebki czy czegoś innego to tez jest sygnał od organizmu i że jest to naturalne? Zmysły mamy oszukiwane...i jak pomyśle że uwielbiałem szynki z puszki to mnie obrzydzenie bierze...
Nie chce żebyś mnie zrozumiała jak zrozumiałaś:) Tzn. nie traktuje Ciebie jako gorszej bo jesz mięso. Ale wiele podawanych przez ciebie argumentów jest absurdalne, a widzę to bo byłem taki sam. W te same bzdury wierzyłem. Nie uważam że człowiek jest tylko roślinożerny-ale w obecnym świecie nie ma mowy o naturalnym jedzeniu mięsa, tak jak natura tego sobie życzy. Naturą nazywasz sztuczny rozród, sztuczne karmienie, brutalne traktowanie, wreszcie bestialskie niehumanitarne ubicie, spakowanie mięska na podstawek(+jeszcze kapka chemii) i sru na patelnie i na talerz-to ma byc natura?!
Cytuj:
Ale to nadal tylko dyskusja. Ja nie obrażam Ciebie, Ty nie obrażaj mnie. A tym bardziej nie traktuj "waćpanną" bo nie mam dwunastu lat i wydaje mi się, że rozmawiam z równym sobie nawet jeśli nie na poziomie dietetycznym. I odpuść sobie "głupie teksty" i "śmieszne tłumaczenia", bo mogłabym już ładnych parę razy wskazać Ci twoje "śmiesznostki" ale tego nie robię bo nie lubię odrzucania sobie argumentów tylko po to, żeby ktoś był górą.

To że obraża Ciebie "waćpanna" zawdzięczasz sobie tylko(użyłem żartobliwie tego zwrotu-jak uraziłem Cie to przepraszam). Ja nie odczuwam żadnej satysfakcji z tego że namówił bym cię do jedzenia tego czy tamtego. A tym bardziej nie uważam bym miał jakąkolwiek wiedzę nadzwyczajną. Ot własne doświadczenia prostego człowieka. Zatem wytykanie mi moich "bzdur" mnie nie zaboli.

PS. To ja pierwszy napisałem że już taka gadka mięsno-nie mięsna była w temacie wege więc nie wiem po co ten temat zbiegł na to samo z powtarzaniem się tych samych myśli. Wystarczy zajrzeć do archiwów forum..
Pozdrawiam

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 31 lip 2010, 13:39 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 maja 2009, 10:38
Posty: 195
Maja Ostaszewska powiedziała to bez żadnych ortodoksyjnych uniesień, ani dogmatow. Powiedziła dokładnie, tak jak czuje te tematy, bez zbędnej filozofii, lub czegokolwiek. Spróbujmy z uśmiechem odebrać chwile, które świat nam zsyła. Nie myśmy prze chwilę o NWO, masonach, Watykanie, pomyślmy o sobie. Nasze dzieci liczą na nas, na naszą inicjatywę. Wydaje mi się, że jesteśmy ostatnim pokoleniem, kóre cokolwiek może zmienić... Pomyślmy o tym...

Pokój i miłośc i co tylko, kto chce....

_________________
Jeśli czegokolwiek nam brakuje w życiu, to tylko miłości...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 31 lip 2010, 13:43 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 maja 2009, 10:38
Posty: 195
asterix7777,
Stary draniu, mam nadzieję, że będziesz w Ślęży na Harmonii Kosmosu w tym roku. Inaczej bym Ci nie wybaczył. Najwyższy czas porozmawiać o formach okazywania swoich myśli i zamiarów. Będziemy mieć dłuugie wykład o sprawach nam odpowiednich...
Liczę na odpowiedź.

_________________
Jeśli czegokolwiek nam brakuje w życiu, to tylko miłości...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 31 lip 2010, 19:01 
Wiecie co? Żebym jeszcze powoływała się na jakiekolwiek źródła, ok. Rzucajcie się, możecie nawet polecieć w inwektywy, jest mi to obojętne. Ale problem polega na tym, że ja wierzę w równowagę i umiar we wszystkim a Wy próbujecie dopasować praktykę do teorii i coś jednak nie do końca wychodzi.

Od kiedy to przypadek JEDNEGO dziecka mówi cokolwiek o ogóle zjawiska? Czy to znaczy, że jeśli jednemu dziecku odpowiada, to znaczy, że każdy MUSI? Mam dwuletnią córeczkę, na mięsie, szczepioną. W ciągu dwóch lat życia miała pół kataru. Nazywam to połówką kataru bo pół dnia siorbania nosem nie można nawet nazwać wstępem do przeziębienia. Jest zdrowa, rozwija się idealnie zarówno fizycznie jak i intelektualnie. Od samego początku je z umiarem- dietę opartą na zbożach i kaszach, z dodatkiem ryb i mięsa, jajek, plus warzywa i owoce wedle woli. Ale kto tak naprawdę decyduje o tym co jest jej potrzebne? ONA SAMA. Ma dwa miesiące jazdę na brokuły, je brokuły, woli zamienić kaszę gryczaną na gotowaną na parze pierś z kurczaka, je sobie tylko pierś. W tym tygodniu woli kukurydzę bardziej niż groszek lub ryż bardziej niż pełnoziarnisty chleb- a jedz! I nie mam w domu problemów zdrowotnych dziecka, chociaż według was oczywiście powinnam.

Pisząc o dzieciach i ich wymaganiach dietetycznych mam na myśli normalny rozwój organizmu, który potrzebuje wszystkich składników odżywczych dostępnych dla swojego gatunku w naturze, żeby osiągnąć optimum rozwoju dla swojego wieku. Nie widzicie dziś problemów żywieniowych u dzieci- oczywiście, że nie, bo nie macie kontaktu z dziećmi z rodzin skrajnie ubogich. Tam mięso, ryby i jaja są rarytasem i dzieci cierpią na anemię, niedobory żelaza, ukryte niedorozwoje (nie niedorozwoje członków ale narządów wewnętrznych, które ujawniają się po latach niemożnością utrzymania ciąży, brakiem odporności na infekcje, depresję i neurozy). U wegetarian częściej pojawia się krzywica, niedokrwistość megaloblastyczna, niedorozwój fizyczny i umysłowy, niedożywienie, zaburzenia w cyklu miesiączkowym, neuropatie, biegunki. Wegetarianie rzadziej chorują na nadciśnienie tętnicze, miażdżycę, kamice, otyłość, hemoroidy, cukrzycę, hipercholesterolemię, nowotwory jelita grubego, niedokrwienną chorobę serca, zaparcia.

Ale ja jestem świadoma obu stron medalu a Wy próbujecie wmówić mi, że drugiej strony medalu nie ma, bo WAM SIĘ TO NIE ZDARZYŁO. To dopiero ignorancja! :bangheadwall: I chamstwo, bo z postu na post się rozkręcacie a ja tylko patrzę i przykro mi się robi.

Ja nie twierdzę, że to co pisze Arturo to KŁAMSTWO tylko dlatego, że moje dziecko świetnie radzi sobie na takiej diecie a każdy kto twierdzi co innego jest kłamcą. Szwagierka karmiła piersią rok, po 6 miesiącach piersi zaczęli podawać pokarmy stałe w większości oparte na warzywach i owocach z małą ilością mięsa. Dziecko ma 7 lat i od 8 miesiąca życia walczy z astmą wczesnodziecięcą. Nic nie dały dietki, piersi, odżywki, naturalne składniki prosto ze wsi. Dziecko ma alergie tak szerokiego wachlarza, że mniej mu wolno jeść niż nie wolno.

A więc - podpieranie się "A bo moje dziecko..." to dopiero kłamstwo, bzdura i ignorancja. To tak jakby powiedzieć: 'Mi się to nie zdarzyło, czyli tobie też nie mogło, czyli to bzdura". To moje ulubione porówananie:

Marysię zgwałcono za kioskiem. Zainteresowane poleciały za kiosk ale nic im się nie stało, na drugi dzień głoszą więc:
-Marysia to kłamczucha, bo nas za kioskiem nikt nie zgwałcił. I dziwka, bo kto chodzi za kiosk po ćmoku?

No, takich egocentrycznych zachowań na co dzień mamy za dużo, panowie.

I podeprę się badaniami. Jakiś czas temu szwedzcy dietetycy dziecięcy przeprowadzili szerokie badania nad dziećmi od 6 miesiąca do 3 roku życia, z rożnych grup etnicznych. Na próbce ok 200 dzieci, przez okres 12 miesięcy Założenie było proste- dziecko w porze posiłków siada przed szwedzkim stołem- jest na nim wszystko- warzywa, owoce, ryby, mięso wszelkich gatunków, produkty uczulające i nie, pełen wypas. I pozwolono im jeść tyle ile chcą w jakich chcą ilościach. Wyniki były szokujące dla dietetyków zarówno tradycyjnych jak i nowoczesnych- dzieci które miały niedowagę na początku badań dogoniły średnią, te z nadwagą straciły dodatkowe kilogramy. Dzieci przeciętne nadal pięły się po krzywej wzrostu i masy ciała bez wahań. Nie stwierdzono żadnych ubytków na zdrowiu, a wyniki badań były podręcznikowe. Ale co jadły? Jedne wszystko, jak leciało. Inne tylko wybrane produkty, np przez tydzień makaron a następny tydzień gotowane mięso. Inne słodycze a potem przerzucały się na pieczywo wszelkiej maści. Obserwowano m.in. chłopczyka, który żarł wołowinę na potęgę trzy razy dziennie a potem przełączył się na sardynki w sosie pomidorowym. Żadne z dzieci ( a próba była pokaźna) nie ucierpiały na zdrowiu ani nie wybiły się znacznie ponad normę.

Co to mówi nam? Że sami doskonale wiemy co tak naprawdę jest nam potrzebne ale jako osoby szkolone, że trzeba jeść chlebek na śniadanie a ziemniaczki na obiadek zatracamy z czasem nasz naturalny instynkt decydowania o własnej diecie.... i zaczynają się problemy zdrowotne. Bo nie umiemy utrzymać równowagi. I nie słuchamy własnych organizmów. Nie miewam zachcianek na chińskie zupki bo obok równowagi mam też rozum i wiem co szkodzi a co nie a więc umiem odrzucić manipulację.

Nie jesz mięsa jeden z drugim? Świetnie, może się oszukujesz a może umiesz słuchać instynktu. Ale JA jem bo mam potrzebę. I JA to JA. JA to nie Arturo ani inny Lordi, którzy uważają, że znaleźli złoty środek i pozjadali własne rozumy. JA wyraziłam własne zdanie o diecie i predyspozycjach gatunkowych a zostałam wciągnięta w szamotaninę gdzie panowie próbują waćpance wmówić tonem protekcjonalnym i nie znoszącym sprzeciwu, że jest głupią kłamczuchą, ignorantką, morderczynią, hipokrytką bo LUBI CO INNEGO. I kto to mówi? I gdzie? Czy to jest byle jakie Forum Onetu gdzie trzeba walczyć z trollami, którzy nie widzą dalej niż koniec własnego nosa?

A cóż, to taka nasza narodowa wada- lubimy siłą naginać świat do naszych wąskich horyzontów i bardzo nie lubimy jak ktoś odbija jak sprężyna, bo to burzy nam porządek świata.

Miałam tu na Forum taką sytuację. Ktoś w rozmowie o Czymś postanowił podzielić się ze mną Radą w Tymże Temacie i wysłał mi na priva Propozycję nie do Odrzucenia pt. to jest super-ekstra-cool, polecam, działa. Zadałam jedno pytanie w odpowiedzi, drążące Temat, bo skoro już ów Ktoś tak się świetnie zna na rzeczy, może bez trudu rozwieje mi moje wątpliwości i na nóż widelec przerzucę się na proponowaną opcję. I co? Moja wątpliwość została potraktowana jak policzek i dostałam odpowiedź w aurze: "Jak nie to nie, spadaj gówniaro". Wszystko dlatego, że śmiałam nie łyknąć cudu niczym młody pelikan. Może to jakieś skrzywienie- wiedza tajemna odbiera zdolność do akceptowania tych, którzy śmią wątpić i mówić o tym głośno?

Więc jem mięso i będę jeść. A co robię dla zwierząt? Dbam, żeby to co mogę zrobić było robione dobrze. Może wyda się to głupie (wam z pewnością tak, śledząc poziom dyskusji) ale w naszym domu wielką uwagę przykłada się do segregacji i dbania o śmieci. Wyciskamy powietrze z butelek i ich nie zakręcamy, żeby butelka z sto lat nie dostała się do oceanu i nie została połknięta przez wieloryba. Drzemy na kawałki reklamówki, żeby nie zaplątały się w nie ptaki nadmorskie (mieszkamy na wielkiej wyspie, gdzie rocznie giną setki tysięcy ptaków zaplątanych w śmieci komunalne). Odsysamy powietrze z paczek z samą folią na cegiełkę zanim oddamy je do recyklingu, gnieciemy puszki, nawet patia ani auta nie myję żadnym środkiem chemicznym tylko strumieniem wody bo obok mamy rzekę, woda wsiąka w ziemię i detergent z mojego patio jest w stanie wybić wszystkie ryby w rzece na odległości 200 mil do morza. Co kilka tygodni większe i trudne do wywiezienia śmieci pakujemy do auta i sami odwozimy je do centrum recyklingu. Karmimy wiosną ptaki kiedy dopada je największy głód, odstraszamy koty, żeby nie zakłócały spokoju tam gdzie jedzą dzikie ptaki w ogródku. Nie stosuję chemii na szkodniki ogrodowe jak ślimaki, tylko kiedy trzeba przykrywamy sadzonki obciętymi butelkami. Zakopujemy rolki po papierze toaletowym w ogrodzie, żeby dać podziemnym owadom lepsze warunki do przetrwania zimy. A w szafkach nie znajdziecie Raidów na komary ani inne gówienka latające.

A więc pożeracz mięsa to nie tylko tępy i bezmózgi morderca, ale Wy osąd już macie za sobą, prawda?



Na górę
   
 
 
Post: 31 lip 2010, 19:56 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 lip 2010, 7:56
Posty: 405
Płeć: kobieta
Kokain :spoko: Chcialam tu cos napisac..ale nie ma sesu ;) Kazdy z nas powinien jesc :tak: to co lubi i to czego sie jego organizm domaga ;) :D Znam dziecko wegetarian..ktore...u babci..wcinalo miesko az swiszczalo :oops: ..nie namawiane ;) ..tylko laknace go po prostu..Do dzis rodzice nie wiedza..ze braki uzupelnialo..;) ..Teraz je miecho ;) bo lubi :lol: :lol:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 31 lip 2010, 20:26 
i już. :spoko:



Na górę
   
 
 
Post: 31 lip 2010, 20:50 
Cytuj:
Kokain :spoko: Chcialam tu cos napisac..ale nie ma sesu ;) Kazdy z nas powinien jesc :tak: to co lubi i to czego sie jego organizm domaga ;) :D Znam dziecko wegetarian..ktore...u babci..wcinalo miesko az swiszczalo :oops: ..nie namawiane ;) ..tylko laknace go po prostu..Do dzis rodzice nie wiedza..ze braki uzupelnialo..;) ..Teraz je miecho ;) bo lubi :lol: :lol:


Dokladnie tak


Nie jem miesa bo nie lubie i nigdy nie lubilam, ryby za to wcinam na okraglo, sa okresy kiedy jem tylko owoce.
A tak w ogole to powinnam wystrzelac wiewiorki bo mi zjadly brzoskwinie z drzewa, biedne brzoskwinki. :bangheadwall:

Ludzie, toz to paranoja.



Na górę
   
 
 
Post: 31 lip 2010, 20:58 
No wiesz barbelo człowiek wiele głupich i nieodpowiednich rzeczy robi bo lubi np. pali papierochy i pije alkohol, ale wcale to nie znaczy że są one dla niego dobre i korzystne. Rzekomy instynkt podpowiadający jedzenie mięsa, to nic innego jak uzależnienie i nałóg, taki sam jak od petów i wódy i innych używek, bo mięso zawiera substancje uzależniające co zostało zbadane i dowiedzione naukowo.



Na górę
   
 
 
Post: 31 lip 2010, 21:06 
Cytuj:
mięso zawiera substancje uzależniające co zostało zbadane i dowiedzione naukowo.


szkoda tylko, ze tak malo ludzi o tym wie.



Na górę
   
 
 
Post: 31 lip 2010, 21:53 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 paź 2009, 20:39
Posty: 186
Lokalizacja: Dania
Płeć: kobieta
Kokain pisze:
Pisząc o dzieciach i ich wymaganiach dietetycznych mam na myśli normalny rozwój organizmu, który potrzebuje wszystkich składników odżywczych dostępnych dla swojego gatunku w naturze, żeby osiągnąć optimum rozwoju dla swojego wieku. Nie widzicie dziś problemów żywieniowych u dzieci- oczywiście, że nie, bo nie macie kontaktu z dziećmi z rodzin skrajnie ubogich.



Nie chcialam juz sie odzywac, ale nie moge sluchac tego o dzieciach, poniewaz piszesz Kokain bzdury, nie poparte zadnymi faktami tylko swoim widzimisie. Piszesz, ze uwazasz, ze do normalnego rozowoju, dziecko potrzebuje miesa ???? To ja sie pytam do jakiego normalnego rozwoju i po drugie,czy mieszanke hormonow, gentycznie modyfikowanej soji i kukurydzy + antybiotyki , i cierpienie , nazywasz niezbednym skladnikiem diety dziecka :?:
Co do problemow zywieniowych, tak widze je naokolo :!: od schorowanych, do opoznionychy w rozwoju ,do maksymalnie otylych i wiesz co ? one jedza wlasnie co chca, czesto macdonald i tym podobne, cola dzien w dzien.
Wiec piszac aby dac dziekom to co chca piszesz rzecz niebezpieczne, jesli ktos wprowadzi to w praktyke. Moze jeszcze postawimy alkohol i papieros, a niech wybierze samo, przeciez dziecko wie lepiej co mu potrzeba :bangheadwall: Dla mnie normlanym widokiem jest ,ze dziecko na obiad je sucha bolke + chipsy i kechup , coz, je to co chce, a rodzice tylko lataja od lekarza do lekarza z jego chorobami i slabym systemem immunologicznym.

Jest ladna grupa badan przeprowadzonych na dzieciach wegetarianskiech i doroslych,moral jest taki, ze takie osoby sa zdrowsze i to jest fakt, a tutaj stanowisko Stowarzyszenia dietetycznego:

Cytuj:
Deklaracja stanowiska
Amerykańskie Stowarzyszenie Dietetyczne wyraża stanowisko, że odpowiednio zaplanowane diety wegetariańskie, w tym diety ściśle wegetariańskie, czyli wegańskie, są zdrowe, spełniają zapotrzebowanie żywieniowe i mogą zapewniać korzyści zdrowotne przy zapobieganiu i leczeniu niektórych chorób. Dobrze zaplanowane diety wegetariańskie są odpowiednie dla osób na wszystkich etapach życia, włącznie z okresem ciąży i laktacji, niemowlęctwa, dzieciństwa, dojrzewania, oraz dla sportowców.

http://empatia.pl/magazyn/teksty/stanow ... h_2009.pdf

Ciekawy artykul , takze polecam, dowodem na to,ze mieszkamy w zasciankowym kraju :
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/ ... esnym.html
no co do anemii nazwanej powyzej przez Ciebie i dziecmi:
:
Cytuj:
Anemia wywołana niedoborami żelaza występuje równie często u wegetarian co u niewegetarian
.
Ale zapewne te dzieci z biednych rodzin na pewno mialy dostep do organicznych warzyw, owocow, nasion i orzechow, tak, tam brakowalo tylko miesa , wspanialego skladnika diety ;)

I na koniec :) :
If you love your children, dont let them eat animals
http://www.30bananasaday.com/forum/topi ... ldren-dont
http://www.evolvecampaigns.org.uk/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 144 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5  Następna

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group