Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 28 lip 2014, 15:21

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 19 ] 
Autor Wiadomość
Post: 12 gru 2011, 2:16 
Temat Konopii i jej niezliczonych zalet będzie wracał nie raz. Nikt już nie musi nikogo przekonywać jak wiele zastosowań posiada ta roślina i nie chodzi tylko o kontrowersyjne działanie, które kojarzymy z popularnym "skrętem". Pozostawmy ten aspekt działania na uboczu, gdyż nie stanowi to myśli przewodniej niniejszego materiału. Tym razem chodzi o wielokrotnie naświetlany temat jej leczniczych właściwości. Oto historia człowieka, który zadedykował swoje życie udostępnianiu informacji odnośnie tych zalet.



oraz pozostałe części:

http://www.youtube.com/watch?v=VG4Z3FYZ-eg&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=kE9NzD42hmk&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=VryS05DPR7E&feature=related

Materiał udostępniony i tłumaczony dzięki nieocenionej pracy SzamanaPsychedelicznego, któremu zawdzieczamy spory wkład w szerzenie wartościowych informacji. Gorąco polecam i zachęcam do spojrzenia na tą roślinę z tej czysto dobroczynnej strony. Na trzeźwo ! :D



Na górę
   
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 12 gru 2011, 2:16 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 12 gru 2011, 2:30 
Profesorowie Robert Ramer i Burkhard Hinz z niemieckiego Instytut Toksykologii i Farmakologii opublikowali w 2007 roku pracę:
http://science.iowamedicalmarijuana.org/pdfs/cancer/Ramer%202008.pdf

Wynika z niej coś bardzo doniosłego i przełomowego w dziedzinie walki z rakiem - okazuje się że marihuana może być stosowana nie tylko jako środek wspomagający terapię - jej zastosowanie może mieć miejsce w ciężkich przypadkach raka jako główna terapia natychmiast hamująca rozwój choroby i gwarantująca szybki powrót do zdrowia bez potrzeby stosowania drogich, wyniszczających organizm trucizn nazywanych szumnie przez przemysł farmaceutycznt lekarstwami.


W konkluzji przytoczonej pracy czytamy:

"Cannabinoids may therefore offer a therapeutic option in the treatment of highly invasive cancers."

czyli

"Kanabinoidy mogą zatem zaoferować opcję terapeutyczną w leczeniu nowotworów bardzo inwazyjnych."

więcej zadziwiajacych danych medycznych na temat tej kontrowersyjnej rosliny:
http://www.paranormalne.pl/topic/25094-marihuana-ziolo-leczace-najciezsze-przypadki-raka/

pozdrawiam



Na górę
   
 
 
Post: 12 gru 2011, 11:28 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 wrz 2009, 17:32
Posty: 291
Lokalizacja: Iquitos, Mazury
Płeć: mężczyzna
Konopie indyjskie to bardzo ciekawe rośliny. Nie są zaliczane do psychodelików i moim zdaniem niesłusznie. Kannabinole i ich wpływ na neurofizjologie organizmu badam już od wielu lat. Według mnie konopie są jak najbardziej silnym psychodelikiem, w zależności od wrażliwości konkretnej osoby, jak i jej osobowości - może powodować typową aktywność charakterystyczną dla klasycznych psychodelików. Wyniki moich badań wskazują, że konopie umożliwiają mentalny dostęp do pola kolektywnej nieświadomości oraz pola morficznego gatunku Cannabis. Dodając do tego personalne implikacje, odcisk twego ducha w hologramie Wszechświata, otrzymujemy mieszankę dostatecznie dobrą, aby eksplorować kontinuum mentalnie lub wpadać na genialne pomysły, bądź po prostu czerpać przyjemność z podłączenia do kolektywnej sieci morficznej. Tym co ja proponuje w moim modelu farmakokinetyki kannabinoli, to uznanie tych substancji za intensyfikatory podstawowych zmysłów. Według tego kannabinole Cannabis sprawiają, że jesteś bardziej świadomy obecności innych wymiarów, nieskończoności, czy natury umysłu. Chodzi o to, że rzeczywistość jest jaka jest - sama w sobie jest wszystkim i w neutralnym stanie świadomości postrzeganie jej z perspektywy nieskończoności, którą podtrzymaliśmy w sobie od dzieciństwa lub przypomnieliśmy przy pomocy psychodelików, tudzież innych technik, jest doświadczeniem iście transcendentalnym, równie unikalnym co podróż psychodeliczna. Konopie według mnie intensyfikują odbiór transcendencji i świętości chwili obecnej, zerowego punktu hologramu Wszechświata. Oczywiście implikacje rytualne mają duże znaczenie, stąd doświadczenie może być modulowane. Interesują mnie właściwości lecznicze tej rośliny m.in. potwierdzone naukowo działanie antynowotworowe, przeciwbólowe, przeciwzwyrodnieniowe, detoksykujące sfere emocji w odpowiedniej dawce. Nalewkę z konopi zalecam na odwyk alkoholowy, przy histerii alkoholowej, wyrzutach gniewu itd. Interesujące jest również antymiotyczne, przeciwdrgawkowe i uspokajające działanie palonego suszu na osoby ze zdiagnozowanym stwardnieniem rozsianym w różnym stadium. Niedługo będę organizował badania dotyczące wpływu kannabinoli na mięsień sercowy, układ krążenia i system nerwowy człowieka. Wolontariusze przyjmą określoną ilość surowca w formie wziewnej, podczas gdy mięsień sercowy, jego kurczliwość-rozkurczliwość i ogólne zachowanie będzie monitorowane na aparacie USG. Jednocześnie będziemy mierzyć też ciśnienie krwi i tętno.

Warto też podkreślić że na niektóre typy osobowości zbyt często przyjmowanie przetworów z konopi może uaktywnić pewne stany psychotyczne, lęki, depresje, a także powodować zniechęcenie, lenistwo, apatie i chęć jak najszybszego przytłumienia tych uczuć przez podanie kolejnej dawki. Wówczas niezbędne jest odstawienie surowca, codzienna relaksacja, ćwiczenia jogi, oddechów, aktywny wysiłek fizyczny, aby dostarczyć sobie endogennych kannabinoli oraz beta-endorfin, powrót do robienia czegoś z pasją. Wówczas zapotrzebowanie na kannabinole zostanie pokryte w zupełności naturalnie i dana osoba sama zauważy, że przyjmowanie konopi rzadko (raz na jakiś czas) jest o wiele zdrowsze, ciekawsze i pouczające niż codzienne jej używanie.


Chemia konopi została dość dobrze zbadana. Głównymi substancjami aktywnymi, które wpływają na fizjologie organizmów są kwasy kannabidiolowe z czego główne to delta-9-tetrahydrokannabinol, kannabinol, kannabichromen, kannabidiol. Oczywiście w konopiach znajduje się też szereg innych związków o różnej rozpiętości koncentracji np. kwas askorbinowy, kwas linolowy, czy proteiny, ale nie mają one większego znaczenia w produkcie końcowym, czyli po prawidłowym zbiorze ziela z żywicznymi kwiatostanami. Związkami aktywnymi cały czas są kwasy kannabidiolowe, czy jak kto chce je nazwać - istnieją różne nazewnictwa m.in. kannabinole, kannabidiole, związki delta i kannabinalne itp. Ich chemia jest jasna i dobrze zbadana. Profesor Vetulani dobrze wykłada ich farmakodynamikę w ustroju. Izolowanie czystych kannabidioli np. delta-9-tetrahydrokannabinolu, czy delta-8-tetrahydrokannabinolu nie ma zbytnio sensu na szerszą skalę, bo jest to czasochłonne i zapewne kosztowne, aby robić to w każdym przypadku. Po co, skoro razem unia kw. kannabidiolowych tworzy między sobą związki synergiczne i uzupełniają one swoje działanie np. THC działa psychodelicznie, a kannabinole potęgują uczucie "spalenia" i uspokajają czasem niekomfortowe psychomimetyczne działanie THC. Antynowotworowe, przeciwdepresyjne, przeciwbólowe działanie konopi dotyczy więc oczywiście zarówno czystych, wyizolowanych kannabinoidów, jak i całej rośliny, w której te związki się znajdują. W końcu ekstrakt, który m.in. usuwa nowotwory skóry wykonuje się z pokaźnej ilości świeżych kwiatostanów medycznej marihuany. Właściwie to marihuana nie jest poprawną nazwą dla tej rośliny, gdyż błędnie (choć ponoć celowo) zaczerpnięto ją z pewnej odmiany dzikiego tytoniu z Meksyku. Wykazano też swojego czasu, że palenie konopi zmniejsza ryzyko nowotworzenia górnych dróg oddechowych oraz płuc, co może wydawać się raczej groteskowe (w końcu dym obciąża płuca), no ale tak jest.

Ludzie zostali poddani takiemu programowaniu antykonopnemu, że racjonalne myślenie niestety często ustępuje tym wdrukom, a są one o tyle niewdzięczne, że człowiek nie rozpoznaje manipulacji i jest pewien, że to jego zdanie. Rzecz jasna nie będę zajadle bronił konopi - jestem etnobotanikiem, kocham wszystkie rośliny i Cannabis to dla mnie po prostu jeden z wielu wielu wielu surowców leczniczych. Trzeba jednak uczciwie przyznać, zaprzęgając do tego racjonalizm naukowy, że konopie to niezwykłe, unikalne i potężne rośliny o pokaźnych właściwościach leczniczych. Utrzymuje też, że ich zażywanie w celach rekreacyjnych powinno być odpowiednio dozowane i na pewno nie jest dla wszystkich. Zależnie od koncentracji THC może wywoływać silne psychoaktywne działanie, czasem nawet zgodne z profilem aktywności klasycznych psychodelików. Czasami wywołuje reakcje psychomimetyczne, czyli symulujące stany schizofreniczne, psychotyczne, zaburzenia psychiczne. To bardzo silna rytualna roślina, z którą należy obchodzić się z należytym szacunkiem i ostrożnością

W mózgu, mięśniach szkieletowych, wątrobie i innych narządach receptory kannabinoidowe CB1 i obwodowe CB2 (m.in. w ukł. odpornościowym). Wytwarzamy endogenne kannabinoidy m.in. anandamid, 2-arachidonoiloglicerol i inne lipidy o bazie arachidonalnej. Posiadamy więc cały układ endokannabinoidowy, który spełnia bardzo ważne funkcje i warto się z tym tematem głębiej zapoznać. Chemia konopi wydaje się idealnie dopasowana do naszego organizmu, jakby symbioza człowieka z gatunkiem Cannabis miała głębsze znaczenie z punktu widzenia ewolucji i neurobiologii. W mojej prywatnej opinii i prywatnych badaniach mogę potwierdzić, że ta symbioza jest czymś więcej. Po odpowiednim zastosowaniu konopi i treningu jednostki umożliwia fizyczne lub intuicyjne postrzeganie głębszych biologicznych mechanizmów rządzących przyrodą m.in. morfogenezy, ale to temat na osobny referat i długie godziny :)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 gru 2011, 12:38 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 sie 2010, 9:29
Posty: 176
Płeć: mężczyzna
Dziękuję Ci Toe Negro za całkiem rzeczową wypowiedź, choć ja nie jestem żadnym "badaczem", badam wpływ tejże rośliny na mnie samego i to co napisałeś rzeczywiście dosyć łatwo można zauważyć... Idealnie to wszystko streściłeś, nie ma chyba najdrobniejszej różnicy pomiędzy tym co napisałeś, a tym co ja zauważyłem i miałem okazję doświadczyć. Warto tutaj po raz kolejny podkreślić, że w celach "rozrywkowych" należy stosować marihuanę odpowiedzialnie; jeśli ktoś dobrze wie jak na niego ta roślina wpływa (co naturalnie samo przychodzi w wyniku obcowania z nią), to intuicyjnie i dosyć naturalnie przychodzi jej odpowiednie dawkowanie. Uważam, że każde przyjęcie ganji powinno mieć jakiś element rytuału i powinno następować w odpowiedniej atmosferze i z odpowiednimi przerwami (ok. 2dni wystarcza); jeśli trzymamy się tego, to ta roślina jest fantastycznym aliantem w walce o większą samoświadomość:)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 gru 2011, 16:19 
Offline
Perfect Master * 5th Degree
Perfect Master * 5th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 16 gru 2009, 23:19
Posty: 44
Lokalizacja: Gdzieś wsród Was...
Tyle w sobie ma dobrego co złego! potrafi cię zniszczyć w przestrzeni kilku lat i nawet nie zauważysz jak to się stało! Na sobie to możecie badać szampon do włosów a nie MJ. Proponuje pogadac z kims kto jara 30-40 lat, wtedy wyniki wam wyjda w miare sensowne.

_________________
Bo nieświadomi są nieświadomi tego że są nieświadomi...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 gru 2011, 19:50 
Dlatego tutaj akcent kładziony jest na zupełnie inny aspekt zastosowania MJ. Masz rację mówiąc o skutkach palenia przez 30-40 lat, że to zupełnie inna "liga". Lecz nie oszukujmy się, połowa życia "na melanżu" to już zwykłe uzależnienie i nawet gdyby próbować ( co nie do końca jest właściwe ) porównywać do picia alkoholu to wiemy, że 30-40 lat picia to już najzwyklejszy w świecie alkoholizm i bardzo poważny problem zdrowotny. Ale przecież nie będziemy z powodu tej niewątpliwie już społecznej patologii demonizować dobrego Ciechana Miodowego, który jest doskonałym napojem o niewątpliwie dobroczynnym działaniu gdy mówimy o rozsądnej ilości. Ale ten sam Ciechan ( super! ) pity w ilości 12 butelek dziennie przez kilka dekad również kwalifikuje "delikwenta" na zwykłe leczenie odwykowe.

Wychowałem się na blokowisku i nie raz miałem "okazję". Byłem świadkiem wielokrotnie jak wiele osób pogrążało się w świecie narkotyków i część z ludzi, których pamiętam już tutaj nie ma. Zaczynali na niewinnej "maryśce", po kilku latach już nazywana była "trawą", po kilku kolejnych już "gandzią". Ten ostatni moment to był również czas jak zawitała "na osiedlu" amfetamina, extasy, leki typu Tramal, Klonazepan, Tusipect. Teraz dochodzą mnie słuchy od znajomych, że już można kokainę kupić.

To również przykłady tego iż każda substancja może zabić - wszystko zależy od dawki. To zresztą jest jedna z czołowych zasad toksykologii. Woda w ilości kilku litrów podana doustrojowo ( IV ) potrafi zabić w krótkim czasie. Wszystko jak widać sprowadza się do granic rozsądku. Z pewnością zgodzę się też ze stwierdzeniem ( które można znaleźć jako pośrednia wskazówka w poście ToeNegro ), że są osoby, którym nie należy udostępniać "zioła". Nie raz byłem świadkiem jak ludzie świrowali i tracili zwykły rozum po jednym "machu" podczas gdy reszta miała świetne samopoczucie. Nie dla każdego jest to czysto dobroczynne. Bywa, że niektórzy panikują, inni zasypiają, inni mają silne halucynacje i przytłaczające wizje, inni potrafią palić latami i nagrywać świetną muzykę. Jak zresztą znaaaaaaaczna większość najlepszych muzyków. O tym nawet coś z autopsji wiem. Ale nie każdemu bym dał "blanta" mając w pamięci jak cały dzień rżeli i skakali bo "najarani" stawali się koniem. Przypadek autentyczny - wielokrotnie powtarzalny. Jeden gości ZAWSZE zamieniał się w konia. Po pewnym czasie zniknął i zamknął się w świecie jakiejs katatonicznej blokady. Widocznie miał do tego jakieś podłoże neurofizjologiczne, które zepchnęło go w świat choroby psychicznej.

30-40 lat ? Nie dziwi mnie. Czasem dwa tygodnie na wakacjach robiły ze mnie Homera Simpsona. Ostatnio odziwedzałem kolegę ze starych czasów, namiętnego palacza i dałbym głowę, że nie sprzątał w pokoju od 8 lat bo był to dokładnie ten sam widok co pamiętam sprzed lat. Chyba nawet ta sama puszka po piwie leżała w tym samym miejscu. Chociaż... Sorry, chyba wtedy się za bardzo z.... Mruga

Tym razem na poważnie. To nie miał być temat o przypalaniu. Temat zdecydowanie należy potraktować poważnie. Choćby by nie było nieporozumień gdyby przyszło do poważnej rozmowy na ten NIEWĄTPLIWIE kontrowersyjny temat. Moja babcia zawsze miała butlekę dobrego bimbru w szafce. Ale nigdy nie piła tego spirytusu. Miał zastosowanie tylko i wyłącznie leczniczo-medyczne ( bańki, okłady, dezynfekcja ). O takie różnice tutaj chodzi. Ale masz rację ! Zachowajmy tylko rozsądek. Zarówno jako użytkownicy i jako rozmówcy.

Pozdrawiam.



Na górę
   
 
 
Post: 12 gru 2011, 20:16 
Offline
Perfect Master * 5th Degree
Perfect Master * 5th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 16 gru 2009, 23:19
Posty: 44
Lokalizacja: Gdzieś wsród Was...
spoko :tak:
problem w tym że każdy ma gdzie indziej granice. jednemu gram szkodzi drugiego leczy. tak naprawde sami nie wiemy jak dziala i co jeszcze moze uleczyc mj lub ile zniszczyc. naprawde ciezko ustanowic granice miedzy paleniem leczniczym a paleniem dla palenia. :) pozdrawiam.

_________________
Bo nieświadomi są nieświadomi tego że są nieświadomi...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 gru 2011, 23:20 
Offline
Grand Elect Mason * 14th Degree
Grand Elect Mason * 14th Degree

Rejestracja: 04 cze 2009, 15:23
Posty: 1577
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Płeć: mężczyzna
czy można gdzieś dostać taki olej?

może tutaj
http://mazidla.com/index.php?option=com_virtuemart&page=shop.product_details&flypage=shop.flypage&product_id=121&Itemid=10&vmcchk=1&Itemid=10

tak, wiem że można samemu ale tak pytam z lenistwa Mruga



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 gru 2011, 23:39 
konserwa pisze:
czy można gdzieś dostać taki olej?


Nie za bardzo. Trik polega na tym że lekarstwo wg naszego prawa jest narkotykiem i można ponieść dość surową karę:
[url]http://informacje0.wm.pl/Barczewo:-500-krzakow-konopi-indyjskich-na-strychu-FILM-i-ZDJĂƒĹ%C2%A0CIA,22444[/url]

Kolega Rewolucjonista pisząc o różnych granicach dotknął sedna problemu - Rick Simpson zauważył że dla różnych ludzi potrzebne są różne dawki oleum (czyli wyciagu z psychoaktywnych kwiatostanów), w zależoności od tolerancji organizmu.

Średnia ilość na całkowitą kurację leczącą raka to jakieś 0,5 kg dobrej jakości kwiatów.


pozdrawiam



Na górę
   
 
 
Post: 13 gru 2011, 0:26 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 sie 2010, 9:29
Posty: 176
Płeć: mężczyzna
Jedyną drogą wejścia w posiadanie takiego cudownego olejku jest posadzenie własnych roślin i późniejsze przerobienie kwiatów na tenże olej (wydobycie subst. czynnych z suszu)... Kupić się tego u nas nie da, znalezienie odpowiedniej jakości zioła w odpowiedniej ilości (i cenie też) by samemu zrobić graniczy z cudem, więc pozostaje wziąć sprawę w swoje ręce.

@Rewolucjonista: sądząc po Twoich wypowiedziach na forum, pewnie jesteś przeciwny legalizacji?:> Argument z ludźmi jarającymi 30-40lat zupełnie nieuzasadniony, mogę się śmiało założyć, że po 40 latach codziennego żarcia apapu (przykładowo) byłbym bardziej zryty niż po takim wieloletnim nadużywaniu marihuany. Wyobraź sobie teraz wszystkich alkoholików z tą różnicą, że nie alkohol jest ich używką, a zioło. I co? Wszyscy takimi samymi wrakami jak obecnie są by byli? My tu rozmawialiśmy o odpowiedzialnym używaniu tej rośliny, a Ty od razu wyskoczyłeś z czymś takim, jakbyś miał zaraz zamiar mówić że nie możemy tego legalizować, bo co się wtedy stanie (tak to odebrałem)? Analogicznie do Twojej wypowiedzi, powinienem w każdym wątku o czymkolwiek pisać o jakichś absurdalnych zagrożeniach tego, o czym akurat ludzie dyskutują...

Znam jedynie ludzi którzy palili lat kilkanaście (dzień w dzień) i póki co funkcjonują zupełnie normalnie, choć o niektórych z całą pewnością można powiedzieć "zakręceni" (pozytywnie). Słyszy się co i raz (w życiu nie miałem okazji spotkać, a obcuję z tą rośliną od paru ładnych lat) o schizofrenii (mj jej nie wywołuje, może jedynie ją "obudzić"), ale i tu mam wątpliwości sporo, pierwsza z nich to choćby to, że możemy opacznie postrzegać schizofrenię (zwyczajnie jej nie rozumiemy), tak jak zresztą większość "chorób" psychiki, które są wymyślane na pęczki przez psychiatrów (nie martw się, Ty też według nich jesteś chory)...

Jak to napisał Acidizer69, z piwem jest podobnie (w kwestii granicy kulturalnego picia, a nadużywania), ale tylko w wąskiej mierze (z powodu zupełnej odmienności tych używek). Nie pisz Rewolucjonisto, że nie wiemy na co jest dobra marihuana, a na co zła -jest to zupełna brednia; nie wiedzą ci, którzy wiedzieć nie chcą, ot co. A dowiedzieć się o pełnym spektrum wad i zalet można jedynie poprzez obcowanie z tą rośliną, a nie tkwiąc w teorii. Eksperymentować można sobie z szamponem na głowie, a nie ganją? A bolało jak upadłeś? :bangheadwall: W szamponach masz syf o wiele bardziej niebezpieczny niż w naturalnej (przez siebie wyhodowanej) ganji... Dokładnie tak, jak napisał Toe - są wgrane nt. tej rośliny silne programy i ciężko je ludziom wyrzucić. Prawda jest tak daleka od wyobrażeń niektórych, że aż mnie agresor nieraz bierze (wstyd...), trzeba obalić dogmaty "starego" porządku, którymi nas karmiono.
A, zapomniałbym...
Na koniec chciałbym dodać moją osobistą opinię (potwierdzoną wieloma obserwacjami): ganja jako taka jest naprawdę mało szkodliwa! Największą szkodę wyrządza palaczowi otoczenie, które sądzi że wie o wiele lepiej od samego zainteresowanego co dobre, a co złe. Nie zliczę awantur które mnie spotkały przez to, że gustuję w ganji, pieniędzy za grzywny nikt mi nie zwróci i papierów nie wyczyści. Ludzie, którzy używają tej rośliny są stygmatyzowani, traktowani jak skończone ćpuny, gdy nimi nie są. Nie wiecie nawet jak to człowieka jest w stanie wku*wić! Poznałeś już prawdę, a 99% społeczeństwa ci włazi na głowę i mówi, że ci się poje*ało i że się mylisz. I tak do usranej śmierci. Idzie ocipieć (dosłownie) pod naporem tego wszystkiego i myślę, że to jest główna przyczyna różnych problemów psychicznych palaczy.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 gru 2011, 1:17 
O właśnie ! Słowo stygmatyzowanie idealnie wyraża to co wiąże się z losem przeciętnego palacza zioła. Oczywiście w krajach gdzie nadal jest to nielegalne bądź posiada negatywny kontekst. I właśnie całe tło jakie towarzyszy temu "niecnemu" procederowi, w tym wypadku w Polsce, stwarza więcej problemów samemu palaczowi, często pośrednio. Sam palacz przyzwyczaja się w takich realiach to robienia tego ukradkiem, w przeświadczeniu o konieczności zachowania czujności, czy ktoś nie idzie :D )... starzy w dużym pokoju... kitraj! szybko! gdzie lufka ? k****a ! szybko okno otwieraj ! dawaj odświeżacz... ja pier****.

I czyż to nie jest właśnie paranoja ? Ile ja takich akcji miałem... nie sposób zliczyć. I jak to ma ciebie wyluzować ? Nie mówiąc jak to ma poszerzać twoje doznania, które przecież czasem są bezcenne ?

Penalizowanie, stereotypy, wzburzenie osób niedoinformowanych i nerwowe traktowanie tego jako problem zdrowotny to idealna recepta na stany lękowe bez palenia nawet ! Niejedna osoba z uśmiechem pewnie świetnie skojarzy akcje typu znaleziony przez mamę pusty pakiet, nawet dni, tygodnie po paleniu. Ile to nerwów i emocji potrafi wzburzyć ! Wiem bo "za małolata" przechodziłem przez ten etap. Ale to oczywiście pomija się w rachubie, gdyż to są realia, więc jako tło, staje się niezauważalne. Co zrozumiałe zresztą ze względu na naturę naszej percepcji. To się tyczy bardzo ogólnie rozumianego pojęcia postrzegania. Nie tylko to. Seks nastolatków w domu pod nieobecność rodziców, pruderyjnych bardzo często...

Tabu, niewiedza i strach - zniszczą nawet Rastamana z Jamajki, który pomieszkałby z niejednym polskim rodzicem gdyby znalazł się w skórze ich nastoletniego syna. I to często podświadomie kieruje tego młodego by sobie to zwynagrodzić w postaci kolejnej wyprawy na drugi koniec miasta... Kminimy ? Słyszałem, że Hazy ma niezłego sprzęta ! Wyskakuj z kasiory i dawaj telefon... Ktoś kojarzy takie klimaty ? Tak właśnie często się rozkręca pętla uzależnienia. Smutne, ale prawdziwe.

Pozdrawiam. Kurcze już mam smaka hehe



Na górę
   
 
 
Post: 29 kwie 2012, 15:19 
Czy ktoś z obecnych na forum próbował zrobić ten olej, bo mam kilka pytań odnośnie odmian.
Wiem, że musi to być INDICA, ale czy może to być odmiana autokwitnąca.
I czy olej nadaje się do leczenia cukrzycy (prawdopodobnie typ1).
Pozdrawiam



Na górę
   
 
 
Post: 29 kwie 2012, 21:26 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 kwie 2009, 17:00
Posty: 214
Lokalizacja: Kraków
Płeć: mężczyzna
thomasis pisze:
Czy ktoś z obecnych na forum próbował zrobić ten olej, bo mam kilka pytań odnośnie odmian.
Wiem, że musi to być INDICA, ale czy może to być odmiana autokwitnąca.

Wygląda na to, że Tak.
Wiele odmian autokwitnących odmian nosi nazwę odnoszącą się do odmiany normalnej, leczniczej, z dodatkiem w nazwie "auto". Taką odmianą, która można u nas w Polsce dostać może być np. AutoMazar.
Jak masz możliwość posadzenia zwykłych odmian, to polecam bardzo, ponieważ warto(jeśli są możliwości) zaopiekować się roślinkami nieco dłużej, a otrzymane owoce będą zdecydowanie bardziej wyrafinowane xD
Tylko wiadomo, jeśli komuś zależy na czasie, czy też za bardzo nie można w okolicy ryzykować,
małe, szybko rosnące rośliny mogą być dobrym wyborem :D

Tutaj można sobie obczaić medyczne odmiany. Wszystko tam jest :)
http://en.seedfinder.eu/research/medical/overview/

thomasis pisze:
I czy olej nadaje się do leczenia cukrzycy (prawdopodobnie typ1).

Nie znam się w tym temacie, dlatego:
http://konopialeczy.pl/readarticle.php?article_id=87
Wniosek z tego taki, że można przypalać, obniża poziom glukozy i może regulować odpowiednio gospodarkę wytwarzanej insuliny,
ale o odstawieniu insuliny raczej nie ma mowy :D

A z olejkiem to też ciężko by było.
Zapalisz, minuta i można odczuć działanie,
w przypadku spożywania olejku, ten czas wydłuża się do 20-60 minut, prawdopodobnie.

_________________
Wszystko jest umysłem. 1123581321345589144233377610987159725844181676510946 7835914642627265754019509340195093468158093468158481... mełsymu tsej oktsyzsW



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 29 kwie 2012, 23:23 
Właśnie myślałem o Automazar, daje naprawdę duże plony, ale napewno dodam coś jeszcze.
Chciałbym normalną odmianę, ale teraz nie moge jej wysadzić, dopiero pod koniec maja bede w kraju gdzie to nie jest karalne wiec wtedy bede siał, a normalna nie dojdzie w tym czasie.
Olej połknięty działa po długim czasie ale pod język już po 8 minutach z tego co wiem.
Ta cukrzyca u znajomego to ogolnie wynik choroby autoagresywnej, wiec mysle ze w tym olej moze pomoc.
Jak wiadomo automaty są dużo słabsze i domyślam się, że maja mniej również innych kannabinoidów, bo THC samo w sobie nie daje takiego efektu jak w połączeniu z resztą.



Na górę
   
 
 
Post: 30 kwie 2012, 11:02 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 sie 2010, 9:29
Posty: 176
Płeć: mężczyzna
thomasis pisze:
Jak wiadomo automaty są dużo słabsze i domyślam się, że maja mniej również innych kannabinoidów, bo THC samo w sobie nie daje takiego efektu jak w połączeniu z resztą.


Dużo słabsze to z całą pewnością nie są...
Jakby ktoś Ci dał do zapalenia plon z rośliny automatycznej oraz z jakiejś zwykłej, to wątpię żebyś odróżnił :tak: Automaty kwitną równie długo co zwykłe odmiany, po prostu krótszy okres wzrostu wegetatywnego mają, szczególnie indyjki mało odbiegają od pierwowzorów (nie zetknąłem się jeszcze z jakąś udaną sativą auto - tzn. jakieś są, ale nie próbowałem). Auto Mazara bym nie polecał w tym konkretnym celu, jak przypomni mi się jakaś lepsza medycznie automatyczna odmiana, to od razu powiem



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 30 kwie 2012, 11:23 
Ostatnio próbowałem automaty i myśle, że są troszke inne niż zwykłe odmiany. Może moje takie wrażenie. Ale dla mnie to nawet one są lepsze bo trochę lżejsze.
Zastanawiam się czy nie zmieszać kilka odmian bo i tak chce ze 2 lub 3 zasadzić i je zmieszać robiąc ten olej.
Nasionka bede chyba brał z www.cannabis.fr.pl bo to pewne zrodlo i gratisy jakies wrzucaja zawsze. Dlatego zobacz jak coś na tej stronie odmiany dostępne.



Na górę
   
 
 
Post: 30 kwie 2012, 13:49 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 sie 2010, 9:29
Posty: 176
Płeć: mężczyzna
Z tego co pamiętam, nieco większa ilość odmian jest na http://www.sensimilla.pl - równie pewne źródło, oficjalny dystrybutor wielu producentów nasion Mruga sidbank i ganjafarmer też mogę polecić z czystym sumieniem...
Ruderalis Indica - ktoś kiedyś robił taką odmianę (niby auto, ale zbiory są normalnie ok. końca września), myślę że się nada do tego celu, ale zmieszanie kilku to jest też dobry pomysł. Posadź kilka normalnych roślinek oprócz tych automatów, myślę że warto mimo że późno nieco :język:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 maja 2012, 13:38 
Hej!

Nasiona auto to zawsze mieszanka z ruderalisem, a więc siłą rzeczy muszą być słabsze (czytaj mniejsza zawartość THC) od tradycyjnych - taka natura ruderalis które w zamian za odporność i szybkość wzrostu charaktryzuje się najniższą ze wszystkich odmian zawartością THC.
Dają jednak to czego zawsze w Polsce brakowało - możliwość zbiorów w czasie gdy na dworze ciepło.
Automazara nie polecam, w ogóle to przereklamowany genotyp - próbowałem i zwykłego i auto i jest to porażka.

Tutaj jest dobra promocja, polecam w ogóle i stronę i zwrócenie uwagi na Grzecha, który ma bardzo dobre jakościowo i cenowo produkty:
http://www.quakemind.pl/PEAR/?385,diesel-ryder-2-autoflow-femi-ggs-10-szt

A jak ktoś szuka czegoś naprawdę z górnej półki polecam wszelkie odmiany Haze - od White haze przez Purple po Jamaica.

pozdrawiam



Na górę
   
 
 
Post: 02 maja 2012, 14:44 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 maja 2009, 11:51
Posty: 968
Płeć: mężczyzna
W gazecie konopnej Spliff (nr. 38/2012) strona 7 jest zamieszczony art pt. Afera nowotworowa. Bardzo wartościowy materiał:
http://spliff.com.pl/spliff_pdf/spliff_nr38.pdf

_________________
W jedności siła nie w budowanych murach
Wszystko ma swoją głębię
Zdolność do dziwienia się jest początkiem do mądrości
Prawa jednego człowieka kończą się tam, gdzie zaczynają się prawa drugiej osoby.
Na każdym człowieku spływa odpowiedzialność za cały świat!
--> http://zakazaneowoce.pl
:jabłko:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 19 ] 

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group