Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 21 paź 2019, 22:21

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 44 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
Post: 04 sie 2016, 18:02 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 mar 2015, 19:59
Posty: 309
Płeć: mężczyzna
Były już trochę podobne tematy, o kontaktach międzyludzkich, ale nie typowo skupiające się na temacie ogólnym.
Od jakiegoś czasu w swoim życiu mocno zwracam uwagę na relacje międzyludzkie/ kontakty interpersonalne jak kto woli. Na przestrzeni wielu lat zauważyłem ciekawą zależność z tego wynikającą że ludzie w moim życiu pojawiali się na podstawie prawa przyciągania. Kontakt z niektórymi ludźmi z którymi mam kontakt do dzisiaj zainicjowywał się w sposób naturalny, a w przypadku innych ludzi automatycznie zauważałem ze nie ma wspólnego tematu by zostać znajomymi. W różnych etapach życia, dojrzewania towarzyszyli mi tacy a nie inni ludzie, z czasem w naturalny sposób oni odchodzili i nawet moje dobre chęci by ten kontakt podtrzymać na nic się zdały.
Bywało też że kontakty z innymi ludźmi musiałem zerwać bo okazali się fałszywi jak widywałem tam ferment i lizodupstwo, inny powód to że ich towarzystwo na dłuższy dystans negatywnie na mnie wpływało, lub po prostu nie szło się zgrać dogadać itp.
Co do kontaktów to najbardziej cenię sobie poznawanie ludzi co są dla mnie inspirujący i pchają mnie naprzód, ma to związek z tym ze ludzie często wpływają na siebie energetycznie i ich pozytywna energia oddziaływuje na siebie. Przykład załóżmy jak trenujesz sam biegnąc i biegniesz....a nagle pojawia się druga osoba co biegnie szybciej... wtedy automatycznie podkręca się tempo, gdzie samemu się do tego ciężej zmusić. I to samo jest w innych kwestiach życiowych. Dlatego warto czasem znaleźć swój pozytywny krąg znajomych.
Niestety co do negatywnych sytuacji to często pojawia sie w moim życiu taka sytuacja że jak już mi się wydaje że znalazłem wartościowy kontakt to jest on na chwile, a jak chcę na dłuższy dystans podtrzymać ta znajomość w sensie spotkanie się w innych okolicznościach niż np (swego czasu) szkoła, praca, czy podwórko to tacy ludzie mnie zwodzili. Wcześniej naobiecywali się co to się nie zrobi, a potem jak przychodziło co do czego to albo się w sztuczny sposób wykręcali, a jak widzieli że nie mają już nic na swoją obronę bojąc się powiedzieć mi otwarcie "nie nic z tego kontaktu" to nawet telefonu nie odbierali. Takiego zwodzenia nie lubię najbardziej bo już wole wiedzieć na czym stoję nawet jak odpowiedź jest na "nie" niż być zwodzony, ale chyba ludzie z tego sobie nie zdają sprawy że w taki sposób graja najbardziej nieuczciwie jak sie tylko da. Ostatnio w taki sposób zakończyłem znajomość z takim kolegą który w moim mniemaniu jeśli chodzi o zasady honorowe był nieskazitelny, a jednak się na nim mocno zawiodłem.
Czasami nie wiem czemu mnie akurat to spotyka aż tak często, a inni mi mówią że nie mają z ludźmi takich sytuacji.
Czekam na ciekawą dyskusję w temacie i opisanie Waszych przeżyć, przemyśleń na temat kontaktów międzyludzkich.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 04 sie 2016, 18:02 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 04 sie 2016, 20:42 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 05 lip 2012, 23:26
Posty: 236
Płeć: mężczyzna
klesk88, bardzo ciekawe. Ludzie nawet najbardziej nieskazitelni, honorowi, przyjacielscy maja w swoich głowach nieprzebrane myśli od herosów, bohaterów po bogów i własne wizje, czarne przeważnie i niezwykle negatywne - z takimi prawdziwym człowieczeństwem spotykamy się co dziennie na papierze i w kinach w formie filmów gdzie człowiek broni lub atakuje, tyle że w rzeczywistości są one konfrontowane ze światem bardzo ograniczonym i tutaj rodzi się frustracja... najczęściej spotykane są tutaj chęć kontroli lub bezpośredni wpływ na człowieka, pomijam kwestie finansowe lub przeszkody życia codziennego bo z tym radzimy sobie całkiem sprawnie, to dotyka nas wszystkich, można się z tego prześmiewać, ale jest to prawdziwe dla tego mamy najczęściej niezrozumiałe konflikty, wtedy właśnie zastanawiamy się co poszło nie tak ? przecież było dobrze, lub trwało to tak krótko, lub konflikt rozwiązał się sam ponieważ nasze oczekiwania popadły w ruinę, obustronnie. Obecnie gdyby człowiek wyjawił by swoje najskrytsze marzenia, myśli to został by wyśmiany lub po prostu uznany za świra, ponieważ nie mieszą się w ramach codziennej egzystencji, przykład: praca->oszczędzanie->nowy dom.

Tak, ma to tym bardziej przełożenie nawet na głupawe relacje sąsiedzkie, szkolne, a nawet małżeńskie w końcu każdy z nas chciałby być...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 04 sie 2016, 21:59 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 cze 2009, 21:18
Posty: 841
A ja od razu tak z grubej rury, a co mi tam :język:

Nie twierdzę, że ta pani ma rację, bo nie w tym rzecz.
Chodzi bardziej o to, aby taką ewentualność przekontemplować w sobie.
Odnalazł punkty wspólne i rezonansowe, słowem własną prawdę na takim poziomie postrzegania rzeczywistości.
Być może wtedy rozważania jak wyżej, okażą się ...

phpBB [video]



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 04 sie 2016, 22:55 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 mar 2015, 19:59
Posty: 309
Płeć: mężczyzna
Powiem tak że ważnym składnikiem w tym wszystkim jest zaufanie, i to że ludzi poznaje się po czynach. A co ciekawe jak po rozczarowaniu się zachowaniem/ postawą "nieskazitelnego" kolegi co stanowił dla mnie wzór, przeanalizowałem szczegóły... dogadywaliśmy się na poziomie głębszych przemyśleń życiowych moich i jego coś jak nadawanie na tych samych falach w kwestii prawdziwego obserwowania rzeczywistości, obserwacji otoczenia wokół, i historii życiowych z życia tego kolegi gdzie to on wykazał sie takim nadzwyczajnym męstwem że to było poza moją strefą komfortu ... takie wyłamywanie się z typowo utartych schematów stada.
Dzięki temu nakreślił we mnie taki wzorzec że takiemu można zaufać mimo że nawet nie zwróciłem uwagi na to ze nie widziałem i nie przeżyłem z nim wielu sytuacji życiowych czyli chodzi o czyny.
Po tym rozczarowaniu jak przeżyłem szok.... a chodziło o sytuacje ze poprosił mnie o to i owo (szczegółów pisać nie będę) a ja mu umożliwiłem jego prośbę z lepszym rezulatatem niż mógł sie tego po mnie spodziewać.
Gdy przyszło co do czego to na przeszkodzie stała tylko drobnostka która dla kogoś takiego jak ten "nieskazitelny wzorzec" nie powinna stanowić większej przeszkody... kiedy to w życiu załatwia się dużo bardziej skomplikowane sprawy do których ja się nie umywam, No i niestety jak już stworzyłem dane warunki ku temu o co mnie prosił to nagle okazało sie nie może nic zrobić z tą drobnostką i zostałem wystawiony. Nie tego się po kimś taki spodziewałem, i mam teraz przekonanie że co do swojego życia mógł w wyrafinowany sposób kłamać.
Od tego momentu zaufanie stanowi dla mnie zupełnie inne pojęcie.... przede wszystkim to że ludzi poznaje się po czynach... i nawet jak nie wiadomo jakiego to by się miało kolegę i ile lat by ta przyjaźń trwała to trzeba zadać sobie pytanie ... czy poza tym że spotykamy się najczęściej w takich a nie innych okolicznościach to czy możemy razem wejść w jakiś biznes, czy inne organizacyjne przedsięwzięcie ?
No właśnie gadałem o tym z takimi ludźmi z którymi znam się ponad 20 lat i mówili mi że jak cenią sobie przyjaźń ze mną to nie mają przekonania co do wchodzenia w sprawy biznesowe, a ja im na to vice versa... no i pełna akceptacja naszych przekonań względem siebie.
Jak znam pewnych kolegów z tego ze są lekko leniwi ze jedno mówią a drugie robią.... ja to z góry im wybaczam bo wiem czego się po nich spodziewać. Co innego jak stwarzają w mojej świadomości takie a nie inne przekonanie a potem jak przychodzi co do czego to rozsypują je w drobny mak, Dziś co najwyżej są ludzie których jestem mniej lub bardziej pewien jeśli chodzi o to w jakie przedsięwzięcia z nimi mogę wejść. Innych co dzis stwarzają takie piękne przekonania jak ci dawni fałszywi koledzy to co najwyżej sprawdzam w drobnych działaniach by zobaczyć co z siebie dają.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 sie 2016, 6:30 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 05 lut 2014, 20:23
Posty: 406
Płeć: kobieta
Każda relacja jest ważna. Nie ma lepszych i gorszych. Każda jest po cos. Mnie np. ostatnio nauczono, jak ważna jest uwaznosc i jak ważne jest, aby nie dawać z siebie wiecej niż daje strona na przeciw.
Nie otwierać sie zbyt bardzo, nie opowiadać zbyt wiele o sobie.
Kiedyś byłam zdania, ze bycie transparentnym w przyjaźni jest ważne.
Ale przyjaciel jest przy jaźni, wiec bardzo blisko. Tego słowa nie wolno nadużywać.
Dawać z siebie tyle, ile przychodzi z naprzeciw.
Po pierwsze dla równowagi. Po drugie ponieważ nikt nie chce byc uszczęśliwiany na sile ani musieć odpłacać tym samym.
I tak, ludzie przychodzą i odchodzą.
Ostatnim puszczaniem relacji jest smierć.
Zazwyczaj jest inaczej.
Puszczanie jest ciekawym aktem.
Często bolesnym.
Jednak tylko dlatego, ze lubimy odczuwać żałobę po naszych projekcjach na rożny temat.
Osobiście dziękuje za to, co dobre.
I idę dalej. W relacjach międzyludzkich dziele na te płytkie i codzienne i te głębsze, o które warto i powalczyć, gdy trzeba.
Czy sie kimś rozczarowalam kiedykolwiek?
A czym jest rozczarowanie?
Końcem czarowanie (siebie), tworzenia projekcji na pewne tematy.
To wbrew pozorom pozytywna energia, gdyż pozwala ruszyć w nowe.
A ludzie sa po to, aby cos nam pokazać.
I jak sie im uważnie przyglądać, zawsze dojrzymy w nich cząstkę siebie. Niezawsze te przyjemna.
Ale nasza.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 sie 2016, 8:59 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2015, 12:06
Posty: 8
Płeć: kobieta
Zgadzam sie w duzej mierze z Alraune ,kazda relacja jest wazna jak i rowniez z tym,ze jesli czujemy sie rozczarowani to prawdopodobnie tylko nie zgralo nasze wyobrazenie o kims...
Dla mnie relacje z najblizszymi sa praktycznie najwazniejsze,ograniczam to do najblizej rodziny-maz i dziecko.Z cala rodzina mam bardzo dobry kontakt,jestem osoba towarzyska,nigdy nie mialam problemow z nawiazywaniem kontaktow/znajomosci,mam przychylnych sobie ludzi praktycznie wszedzie,wsrod znajomych,wsrod dalszych znajomych,w pracy.
Lubie przebywac wsrod ludzi,mysle,ze bardzo duzo pozytywnej energii ja im przekazuje i stad tez oni lubia moje towarzystwo,na to nigdy nie moge narzekac,sama jednoczesnie tez czerpie sporo z takich spotkan.
Ale te 2 osoby sa moim priorytetem i ta relacja jest dla mnie najwazniejsza,w tej relacji wiem,ze te 2 osoby sa przeze mnie akceptowane w 100% takimi jakie sa i jest to relacja ponad wszystko,nie ma innej relacji/osoby/rzeczy czy wartosci na swiecie ktora by w jakimkolwiek stopniu byla wazniejsza czy mogla zawazyc na moim zaangazowaniu w rodzine.
Z racji ze nigdy nie mialam problemow z zainteresowaniem mezczyzn moja osoba to co jakis czas kreci sie kolo mnie ktos kto obiecuje najpiekniejsze rzeczy i mam wrazenie kusi ciagle do zlego,ja jednak postawilam sobie pewne wartosci w zyciu na samej gorze,czy sa sluszne to nie wiem,ale wiem,ze sa dla mnie prawdziwe i tylko tak zyjac-czuje ze zyje w zgodzie z sama soba.Nigdy swiadomie nie doprowadzilabym do tego zeby skrzywdzic najwazniejsze dla mnie osoby,bez wzgledu na to czy one rowniez by tego nie zrobily.
Co do zasady wzajemnosci i rownowagi to rowniez sie zgadzam,dostaje bardzo duzo,tyle ile w sumie jeszcze nigdy w zyciu nie dostawalam dlatego tez moze taka moja motywacja do tego zeby tez wlozyc z siebie w to wszystko co najlepsze ze mnie.Przy czym jestem tez osoba znajaca swoja wartosc i wymagajaca.
Kiedys bylam calkiem inna,niepewna,zabawka w rekach innych,ile nocy przeplakalam kiedys to tego nie zlicze,ale przyszedl przelom w moim zyciu i stalam sie silna,wiele zrozumialam,zrozumialam kim naprawde jestem,czego chce i co jest dla mnie wazne.Zrozumialam jak kocham siebie,swoje zycie i co moge z nim zrobic.Jak wielkie sa mozliwosci tego co dostalam...
Jako jedna z najwazniejszych i zarazem najbardziej zadziwiajacych relacji moge uznac relacje z dzieckiem.Jestem mloda osoba,mam 26lat,a to co daje ta relacja matka-dziecko jest niesamowita.Mam wrazenie,ze ciagle ucze sie byc lepszym czlowiekiem przez to,to jest taki powod wszystkiego.Ta relacja jest tak w sobie prosta,tak prawdziwa jak jeszcze nigdy nic wczesniej.Ciezko opisac to slowami,ale to relacja-uczucie na najwyzszym poziomie i dostaje z tego wszystko co tylko dobre.I prawdziwe.Zawsze czulam,ze chce miec dzieci,ale dopiero majac fizycznie te dziecko czuje taka pelnie chociaz nawet nie wiem czego.Spelnienia?Dzieci maja w sobie wiele niesamowitych rzeczy,a energie ktora daja jest niewyobrazalna.Uwalnia w nas uczucia o ktorych nie mielismy pojecia.

Jesli chodzi o innych,obcych ludzi czy osoby,ktore sa dla mnie neutralne to staram sie nie oceniac.Kiedys bardzo przejmowalam sie tym jacy inni sa,co inni mysla,co robia.Teraz zycie dla mnie plynie,to co robia,mowia czy mysla inni jest tylko i wylacznie ich sprawa.Ja wiem co jest wazne dla mnie i na tym sie skupiam.

Zgodze sie rowniez z tym,ze w zyciu wazne sa czyny.Moze dlatego tak bardzo szanuje mojego meza,on nie jest osoba,ktora duzo mowi,raczej bardzo malo,ale w swoich czynach pokazal mi wszystko co dalo mi najwieksze szczescie,bezpieczenstwo,milosc,akceptacje,opieke ,ja to wiem bez zadnych slow,ja to czuje.I mysle,ze jak takich ludzi w swoim zyciu spotkamy to dla nich warto wiele zrobic.Na nich warto sie skupic.Malzenstwo jest i rodzina jest dla mnie najwieksza wartoscia,rozumiem ze dla kogos innego niekoniecznie,kiedys chcialam zyc inaczej,ale meczylo mnie to,czulam ze to nie jest to czego chce,ze to w ogole nie jestem ja ani nie jest to zgodne ze mna.Najwazniejsze to poznac chyba siebie.

Jak kazdy,bardzo duzo roznych relacji juz mam za soba i tych lepszych i gorszych,tych przyjemnych i tych ktore wspomina sie jakos przykro.Ale zawsze powtarzam ze gdybym miala przez to wszystko przejsc jeszcze raz-bo to jest tym wszystkim co moglo mnie doprowadzic do tego momentu w ktorym teraz jestem- to bym to zrobila.Cale zycie jest lekcja,wszystko ma za zadanie nauczyc nas rozumienia tego kim my jestemy,czego chcemy,co cenimy,co sprawia,ze jestesmy szczesliwi,jakie wartosci,czego w zyciu szukamy...
Mozliwe,ze Twoj kolega klesk88 jeszcze do konca nie wiedzial kim jest,czego chce.Mial wyobrazenie o tym jakim chce byc czlowiekiem i jak chce zyc,ale widac nie potrafi tego przelozyc na czyny,na zycie...a moze to wlasnie Twoje wyobrazenie o nim?ciezko powiedziec.Ludzie nigdy tez nie beda tacy jak to co my o nich myslimy.I albo to co w nim dla nas dobre jest w stanie przewazyc te inne rzeczy i to jestesmy w stanie zaakceptowac albo nie i wtedy nie warto chyba zglebiac sie w taka relacje.Grunt to tez pozwolic komus byc tym kim jest i to akceptowac jesli czujesz sie z ta osoba dobrze i nie robisz tego wbrew sobie.

-- 05 sie 2016, 9:19 --

przypomniala mi sie jedna taka relacja,w ktorej ta druga osoba tez mowiac o sobie,o swoich planach,podejsciu do zycia itp uchodzila za kogos wyjatkowego,kogos szlachetnego,z silnym charakterem,z prawdziwymi wartosciami,zdecydowanego,ale czyny...pokazywaly cos calkiem innego.Praktycznie sprzecznego.Mysle,ze ta osoba chciala wierzyc w to ze to co o sobie mowi jest prawda bo to co robi uswiadamia mu ze jest calkiem inaczej,takze nadrabia mowieniem calkiem sprzecznych rzeczy ....zeby samemu w to wierzyc.I albo cos sprawia,ze nie chce tak naprawde poznac kim jest i przed soba okryc wszystkie karty na szczerze i sie do tego przyznac i to zaakceptowac,albo cos go blokuje przed tym,zeby byc czlowiekiem o ktorym opowiada.W moich oczach taka osoba tez stracila,zwlaszcza,ze to juz dojrzaly facet,niestety krzywdzacy swoja rodzine dla swoich przyjemnosci.Ja takiego stylu zycia nie popieram,dlatego znajomosc urwalam,przestal mi imponowac(po tym co o sobie opowiadal( jak zobaczylam wlasnie czyny.Z drugiej strony jest mi go troche zal bo mysle,ze nie potrafi zdecydowac kim jest,nie potrafi szczerze przed soba powiedziec jak jest,pozniej od czasu do czasu lapia go takie stany depresyjne,zwatpienia,zagubienia.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 sie 2016, 9:59 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 wrz 2011, 16:16
Posty: 404
Lokalizacja: ząbki
Płeć: mężczyzna
Po czynach się poznaje ludzi i sam się też o tym przekonałem i to w obie strony tzn. można powiedzieć przyjaciel z którym się długo znaliśmy i często spotykaliśmy, któremu pomagałem za darmo przez rok w jego nowej firmie gdy przyszła możliwość zrobienia dla mnie czegoś to okazało się że chciał na mnie zarobić. W drugą stronę kobieta z rodziny z którą byłem skłócony i nie przepadałem za nią w potrzebie mojej pomogła mi z jeden dzień wyrobić paszport a w innym przypadku załatwiła szybką naprawę mojego samochodu bo miałem wyjazd zaplanowany a zdarzyła się kraksa. Teraz z "przyjacielem" już nie utrzymuje kontaktów a z kobietą żyjemy w dużo lepszych stosunkach i jeśli coś mogę dla niej zrobić to oczywiście pomagam jeśli mogę. chociaż jest to typowa gaduła i ma trudny charakter bo nawet jej dzieci nie mieszkają z nią chociaż mogłyby.
mam dużą rodzinę i w domu zawsze są jacyś obcy, głównie znajomi moich dzieci nawet w wakacje dlatego z chęcią przebywam z naturą gdzie można odpocząć w ciszy i spokoju.
Właśnie wróciliśmy z Ukrainy z okolic Lwowa, żyje się tam jak przed wojną tylko ceny wyższe a płace małe więc jest ciężko. Byliśmy na weselu wiejskim , dobra była zabawa ale za dużo bimberku wypiłem bo był dobry. Piękne widoki na lasy i pola, lubię tam chodzić na długie spacery tylko trzeba uważać na wiejskie psy bo nie wszystkie są przyjazne w przeciwieństwie do ludzi. Oni też narzekają na władzę ,tę nowa też, nic się nie zmieniło a jest gorzej z tym że obwiniają za wszystko oprócz władzy też Rosjan , o amerykanach nic nie mówią ,propaganda jak u nas.
A co do pogłębiania stosunków międzyludzkich to jeśli ktoś z was chce wpaść do mnie na piwko to zapraszam pod Warszawę - wakacje ,gorąco i pić się chce - codziennie to mówię i robię sobie następną herbatkę.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 sie 2016, 16:15 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 mar 2015, 19:59
Posty: 309
Płeć: mężczyzna
assun pisze:
A co do pogłębiania stosunków międzyludzkich to jeśli ktoś z was chce wpaść do mnie na piwko to zapraszam pod Warszawę - wakacje ,gorąco i pić się chce - codziennie to mówię i robię sobie następną herbatkę.

W sumie z ciekawą inicjatywą wyskoczyłeś, to świadczy o Twojej otwartości by zdobywać nowe kontakty. Ja chętnie bym się wybrał na zlot forumowy by poznać osobiście niektóre osoby z tego forum i po bezpośrednim kontakcie zauważyć różnice między tutejszym towarzystwem a tą nieustabilizowaną psychicznie, emocjonalnie społecznością z kręgów NTV itp.
Tak swego czasu łapałem kontakty, z ludźmi co jeżdżą na alternatywne festiwale i pokrewne z NTV .Był to tylko krótki epizod w moim życiu który i tak czemuś służył. Po czasie doszedłem do wniosku, że jest tak jak pisał w innym temacie levibc, że większość ludzi z tej społeczności jest nieustabilizowanych psychicznie i emocjonalnie Przekonałem się o tym zwłaszcza że tamtejsze kontakty najczęściej bywały sztuczne i przelotne.
Przykład: na początku jest otwartość, dziewczyna wydaje się inteligentna, sama mówi że jest otwarta na poznawanie ludzi i nawet na pierwszym spotkaniu zapraszała mnie ja jakieś wyjazdy integracyjne, które niby współorganizuje i żebym sie wymienił kontaktami i dogadywał sie na bieżąco czy coś sie szykuje w danym terminie. Po wymianie kontaktów jak dzwoniłem to okazało się że ma jakiś problem, że nie jest do tego juz przekonana i sama nie wie co ma robić i czego chce, po czym kontakt się urwał że potem nawet nie dało się dodzwonić. To tylko jeden z przypadków i sygnał nie ma co tam liczyć i oczekiwać na poznanie prestiżowych i przydatnych znajomości w tych kręgach. Tak na prawdę najlepsze kontakty jakie ostatnio złapałem były spoza tych kręgów alternatywnych. Chociaż co do tego forum to niektórzy ludzie na tyle ciekawie się wypowiadają że chętnie bym ich poznał osobiście.


Ostatnio zmieniony 05 sie 2016, 17:24 przez klesk88, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 sie 2016, 16:46 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 sty 2016, 23:40
Posty: 186
Płeć: kobieta
Jeśli o mnie chodzi to też zawiodłam się w życiu na wielu osobach pomimo ,że wydawało mi się że nasze relacje były na najlepszym poziomie, ale to tylko mi się wydawało . Czas to zweryfikował.

Najlepsze relacje są z ludźmi z którymi możesz szczerze na różne tematy porozmawiać , nawet jak mają inne zainteresowania , czy należą do takich czy innych kręgów ale są sobą i nie udają .



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 sie 2016, 18:43 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 23 lut 2015, 15:32
Posty: 217
Płeć: mężczyzna
Relacje z innymi ludżmi dużo nam mówią o nas samych. Każda taka relacja może być sygnałem, żeby przyjrzeć się naszym głęboko zakorzenionym wzorcom, przekonaniom i poglądom. Wielu ludzi powtarza ten toksyczny schemat i obwiniają za nieudaną relację drugą stronę, zamiast zapytać się siebie czego ta osoba nas uczy o sobie. Warto potraktować to jako naukę i poszukać w sobie odpowiedzi na to pytanie.
Jeśli coś w moim życiu jest nie tak, jak być powinno, to jest to dla mnie dobry materiał do zajrzenia w głąb siebie. To co jest na zewnątrz, to jest tylko nasza projekcja. Często przyciągamy do siebie osoby, które posiadają cechy przez nas wyparte. Znam wiele takich przypadków, gdzie osoba spokojna, nieasertywna, z wypartą, naturalną agresją przyciąga osoby o odmiennym temperamencie, czyli osoby wybuchowe, nerwowe, bezpośrednie itd.
Przekonałem się na własnej skórze, że często przyciągałem do siebie osoby, które mają coś, co ja w sobie wyparłem i czego nie chciałem ujrzeć w sobie. Oczywiście nie zawsze tak było, że przyciągałem samych takich ludzi, ale oni bardzo często się pojawiali i co najgorsze, to w nich widziałem problem.
Moja matka często powtarzała " ludzie zawsze człowieka zgnębią" i ona naprawdę zawsze sobie znalazła gnębiciela. Nieważne czy to byli sąsiedzi, kolega z pracy, teściowa czy mąż. Ona sobie nie uświadamia, że to jej przekonania wpychają ją w takie, a nie inne sytuacje życiowe. To co jest na zewnątrz ma swój początek wewnątrz nas.

Często się słyszy o kobietach, które cały czas przyciągają toksycznych mężczyzn i wchodzą z nimi w związki. Sam poznałem kiedyś taką kobietę i nie działało to na zasadzie " widziały gały, co brały", bo oni na początku zawsze robili dobre wrażenie. Dopiero potem wychodziły ich wszystkie grzechy takie jak alkoholizm, samolubstwo i egoizm ( to cechy przydatne w życiu, ale nie kiedy przybierają skrajną formę), zdradzanie z innymi kobietami. Ona naprawdę widziała cały czas problem w nich, a nie w sobie.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 sie 2016, 21:41 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 03 mar 2016, 3:07
Posty: 103
Płeć: mężczyzna
Wszystkie relacje są ważne, a zwłaszcza te negatywne, ponieważ to one pomagają zobaczyć nam jaki świat jest na prawdę co skutkuje wybudzeniem się z letargu ZWRACANIE UWAGI NA LUDZKIE CZYNY, a nie słowa.
Wiadomo nie można tez popadać w skrajności, bo zbyt duża dawka złych relacji działa na człowieka destrukcyjnie przez co zamyka się na poznawanie nowych osób i z czasem staje się jednostką aspołeczną mimo, że na pierwszy rzut oka nie tworzy takiego wrażenia. Każdy ma jakieś doświadczenia w tej materii i w znacznej mierze mają one wpływ na to jak postrzegamy obecną rzeczywistość.
Osobiście bardzo denerwuje mnie podejście kobiet jeśli chodzi o kontakty z mężczyznami, ponieważ kobieta, której się nie podobam i nie jest mną zainteresowana - nie powie tego wporst rzekomo, by mnie nie krzywdzić - udaje pozy (z braku lepszych opcji) przez co ja żyję złudzeniami, że coś z tego będzie. Przechodziłem to wiele razy i na prawdę to już zmęczyło mnie do tego stopnia, że wolę być sam niż z kimś kto jest nieszczery i budowanie związku traktuje jako grę pt. "kto bardziej postawi na swoim albo kto bardziej zdominuje drugą stronę". Nie na tym powinna polegać relacja dwójki ludzi. Oczywiście nie każda kobieta taka jest, ale w obecnych czasach zauważam taki trend, że kobieta zamiast poszukać albo poczekać na odpowiedniego partnera do którego rzeczywiście coś czuje, wiąże się z typem, który jej nie pociąga, ale woli być z kimkolwiek niż być sama, bo co powiedzą znajomi, rodzina, sąsiedzi...sami pewnie znacie ze swojego otoczenia wiele podobnych przykładów...takie pary płodzą dzieci, potem są burzliwe rozstania, dzieci na to patrzą, a to nic dobrego. Brak dzisiaj ludziom zdrowego rozsądku i patrzenia na swoje rzeczywiste potrzeby, ponieważ wolą robić to co chcą ich rodzice, znajomi, rodzina...Oczywiście nie jest w tym nic złego jeśli Twoje cele zbiegają się z oczekiwaniami rodziców, ale np. wejście w związek z dziewczyną albo chłopakiem do której/go nic nie czujesz, a robisz to, bo chcą tego rodzice jest dość żenującym posunięciem, a jest tego coraz więcej. Mimo wszystko uważam takie negatywy za potrzebne, bo wtedy człowiek może wiele swoich poglądów przewartościować i przekonać się, że wyimaginowane wyobrażenia znikają w zderzeniu z rzeczywistością. Takie akcje w przeszłości bardzo mnie męczyły, więc dzisiaj relacje utrzymuję z najbliższą rodziną, z przyjaciółmi z którymi znam się od lat, a co do poznawania nowych osób to jestem otwarty, ale przychodzi mi to z trudem, ponieważ już po kilku minutach wiem z kim mam do czynienia i jestem w stanie ocenić czy ta znajomość rokuje jakoś na przyszłość czy nie. Lubię ludzi, którzy mają własne zdanie, posiadają wiedzę na różne tematy i lubią dyskutować, a niestety dzisiaj trudno takie osoby spotkać chociaż nie jest to nie możliwe, bo sam takie poznawałem, ale jednak jest to mniejszość. Rozumiem, że ludzie chcą się rozluźnić, napić, posłuchać Gangu Albanii, ok, można to uznać jako ciekawostkę i krótki epizod, ale nie jako sens życia i główny temat prowadzonych rozmów.
Negatywne relacje są testem dla Ciebie, bo albo będziesz dalej w nich tkwić siebie raniąc albo wyciągniesz z nich naukę i w przyszłości będziesz lepszy i nie będziesz negatywnych jednostek do siebie dopuszczał lub ograniczał ich ilość wokół siebie.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 sie 2016, 23:21 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2011, 0:01
Posty: 884
Lokalizacja: Alpha Orionis
Płeć: mężczyzna
Po co inni mają być nam do szczęścia potrzebni? najlepiej na zawsze, wierni jak pies na smyczy. Najlepiej aby meldowali się regularnie co pięć minut a jak nie to już są sukinsyny i zdrajcy...bo jakże to, że się ktoś ośmiela od nas odwracać i iść swoją drogą :język: Wymieniamy się tym co jest potrzebne ( lub nie- kwestia dyskusyjna) nie mniej jednak to przemija- jak pogoda.

Nie więcej niż jedna-dwie osoby idą z nami w tym samym kierunku jak sinusoida, z dnia na dzień, z życia na życie. Pokrewna krew, pokrewna grupa świadomości- reszta przecina się z nami jak linie na kartce papieru "tylko na chwilę" i nie ma kompatybilności by zmierzać w podobnym kierunku- szukamy wzorca docelowego (?) Najpiękniejsze jest bycie samym ze sobą, poza sobą -tym tu. Inni tylko przepływają, odbijają się czasem gdy spięcie i walka.

Zrozumieć naturę tego tu- dość zaborczego zresztą - i wszytko staje się łatwiejsze. Każdy myśli o swoim, więc da tylko tyle na ile jest to opłacalne- czy to materialnie, czy w doświadczeniu( nie każdy waży sprawiedliwie niestety- tu jest problem).

Handlujemy energią choć sobie z tego sprawy nie zdajemy- wszyscy jestesmy biznesmenami - w pewnym sensie:) Twarda i brudna gra- jak nie być h.jem? Wyczucie balansu ? A może bardziej czucie siebie- i wtedy wiesz ile możesz dać a ile możesz przyjąc w zamian ( ale bez oczekiwań- jedynie ile możesz, żeby się nie przeładować)

Swoją drogą-jeśłi juz, to najlepiej oczekiwac od siebie i tylko siebie, nie można się rozczarować, może się jedynie nie udać :)

Z doświadczenia powiem, że jest niewielu, którzy szanują czyjąś i własną "tymczasowość" w znajomości - doceniając moment przecięcia ścieżek i wymiany obecnosci/doświadczeń. Bez zaborczosci, bez smyczy i oczekiwań, bez żalu.

_________________
Mundus vult decipi, ergo decipiatur



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 sie 2016, 8:25 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 05 lut 2014, 20:23
Posty: 406
Płeć: kobieta
Angelrage... Swietnie ujęty temat. Całościowo.
Nic w życiu przecież nie jest stałe. Cieszyć sie tym, co nam sie przydarza i z szacunkiem pozwolić temu iść dalej, gdy przemija.
Niemcy mówią, ze "Reisende haltet Man nicht an", czyli ze "podróżujących sie nie zatrzymuje.
Wszyscy ciagle podrozujemy.
Jak karawanu idziemy przez życie. Czasem sie spotykamy w drodze.
A czasem drogi sie rozchodzą...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 sie 2016, 11:30 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 495
Płeć: kobieta
Mozna by zmienic tytul tego posta z "relacje miedzyludzkie" na relacje wzorcowe.
Wyparlismy sie niemalze wszystkiego, co spowodowaloby, ze relacje staly by sie miedzyludzkie. W tych pustych miejscach "po nas" usadowily sie mysloksztalty i zyja sobie przez cialo czlowieka. Stalismy sie chodzacym domem strachow. Wiec jakie relacje moga byc w spotkaniach takich domow strachow....? Straszne, wyrachowane...
Na tym poziomie niemozliwe jest miec jakiekolwiek relacje miedzyludzkie, bo to nie ludzie maja relacje a wzorce.

Na tym poziomie to co sie dostaje to dlug.
To co sie komus daje, to mozliwosc wsadzenia kogos w dlug.
Handel wymienny.
Zapomnielismy co to jest Dar, bezinteresownosc...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 sie 2016, 10:00 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 mar 2015, 19:59
Posty: 309
Płeć: mężczyzna
Nie sądziłem że ten temat nabierze aż takiej głębi, że aż sam muszę przyznać że esencja niektórych waszych przemyśleń być może dojdzie do mnie z czasem.
Mam w sobie coś takiego że czasem chyba za bardzo nastawiam się na perspektywę dalszego kontaktu z daną osobą, bo nieraz chce w życiu nowego i wydawało by się wartościowego kontaktu.
Cytuj:
Brak dzisiaj ludziom zdrowego rozsądku i patrzenia na swoje rzeczywiste potrzeby, ponieważ wolą robić to co chcą ich rodzice, znajomi, rodzina...Oczywiście nie jest w tym nic złego jeśli Twoje cele zbiegają się z oczekiwaniami rodziców, ale np. wejście w związek z dziewczyną albo chłopakiem do której/go nic nie czujesz, a robisz to, bo chcą tego rodzice jest dość żenującym posunięciem, a jest tego coraz więcej. Mimo wszystko uważam takie negatywy za potrzebne, bo wtedy człowiek może wiele swoich poglądów przewartościować i przekonać się, że wyimaginowane wyobrażenia znikają w zderzeniu z rzeczywistością. Takie akcje w przeszłości bardzo mnie męczyły, więc dzisiaj relacje utrzymuję z najbliższą rodziną, z przyjaciółmi z którymi znam się od lat, a co do poznawania nowych osób to jestem otwarty, ale przychodzi mi to z trudem, ponieważ już po kilku minutach wiem z kim mam do czynienia i jestem w stanie ocenić czy ta znajomość rokuje jakoś na przyszłość czy nie. Lubię ludzi, którzy mają własne zdanie, posiadają wiedzę na różne tematy i lubią dyskutować, a niestety dzisiaj trudno takie osoby spotkać chociaż nie jest to nie możliwe, bo sam takie poznawałem, ale jednak jest to mniejszość. Rozumiem, że ludzie chcą się rozluźnić, napić, posłuchać Gangu Albanii, ok, można to uznać jako ciekawostkę i krótki epizod, ale nie jako sens życia i główny temat prowadzonych rozmów.
Negatywne relacje są testem dla Ciebie, bo albo będziesz dalej w nich tkwić siebie raniąc albo wyciągniesz z nich naukę i w przyszłości będziesz lepszy i nie będziesz negatywnych jednostek do siebie dopuszczał lub ograniczał ich ilość wokół siebie.

Matrix-myślenie:
Mam tak samo, najlepsze kontakty z ludźmi z którymi mam jakiś wartościowy kontakt zainicjowywały się w sposób naturalny bez nastawiania się i robienia sobie oczekiwań. Do tego dochodzi też presja czasu który coraz szybciej leci i presja oczekiwań ludzi dookoła na zasadzie "Kiedy znajdziesz sobie dziewczynę?" lub "Jak długo jeszcze będziesz chodził na te same imprezy z tymi samymi ludźmi?". Często brakuje mi niestety takiego naturalnego czynnika spontaniczności, dzięki któremu nie raz powstawały najpiękniejsze chwile w moim życiu. Zawsze jak się wczuwam zaczyna się biegunka myślowa i nic z tego nie ma zwłaszcza kontakt z ludźmi. Tak jak Ty ja też nie ze wszystkimi mogę gadać wchodzić w kontakt, bo czuję jakieś ograniczenie typu brak wspólnych tematów i brak przekonania do lepszej otwartości, nie ma we mnie tej ekstrawertycznej elokwencji. Głębokie przeczucie mi tylko mówi że na pewno gdyby był jakiś zlot forumowy to poznał bym osobiście wielu ciekawych ludzi i zostało by mi dużo nowych kontaktów.
Wspominałeś tez o kontaktach damsko męskich. Na ten temat też można by było rozwinąć wątek w tym temacie. Często zamiast byc sobą zwłaszcza w kontaktach damsko męskich to wzoruję się na kimś kto ma to coś czego ja nie mam.
Przykład:
phpBB [video]

No i niestety rozbiegane myślenie, emocje wewnętrzne, i brak naturalności mnie blokuje, i nie mogę mieć tego naturalnego luzu, otwartości co ten koleś. Na tym się traci, a z drugiej strony wiem że nie mogę nad tym rozmyślać bo to działa jak ruchome piaski.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 sie 2016, 13:17 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 495
Płeć: kobieta
klesk, a gdyby producent filmowy zwrocil sie do Ciebie i zaproponowal by Ci role tego goscia...
"Pasuje nam twoj wyglad do nagrania o ulicznym podrywaczu" - powiedzialby.
Czy wtedy nie pomyslalbys: a co mi szkodzi, nauczyc sie kilku zwrotow, a jak jakas dziewczyna odmowi to nie mnie, tylko tej roli, ktora gram. Nie bral bys do siebie tego osobiscie.

To wszystko sa tylko role, role w ktore dalismy sie wsadzic i zidentyfikowalismy sie z nimi, a juz odwrotnej roli to nam nie mozna grac.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 sie 2016, 13:28 
A tak dla ścisłości jak jest twoja WIELKA rola życiowa vindpust ?Na czym to ma polegać? Czy ma to polegać na poruszaniu się miedzy bełkotem ,a matrixem ?Tak tylko pytam ,bo megalomanów to sobie zazwyczaj daruję,ale jak widzę oszustów to już inna sprawa !!!

p.s.
To pytanie dotyczy także wszystkich ,nie bym się czepiał tylko towarzyszki vindpust :twisted:



Na górę
   
 
 
Post: 07 sie 2016, 13:58 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 495
Płeć: kobieta
czart, to sie poczepiaj mnie, ale konkretnie. Wywal wszystko to co masz mi do zarzucenia.

Moja WIELKA zyciowa rola, to pojednanie biegunow w sobie, zintegrowanie tego, czego nie lubie w sobie, uwalnianie spod dominacji wzorcowej...

A jaka jest Twoja rola, czarcie?
Odkrywanie i oskarzanie oszustow?
To podziel sie do cholery prawda, to przestaniemy sie oszukiwac.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 sie 2016, 14:35 
vindpust pisze:
czart, to sie poczepiaj mnie, ale konkretnie. Wywal wszystko to co masz mi do zarzucenia.

Moja WIELKA zyciowa rola, to pojednanie biegunow w sobie, zintegrowanie tego, czego nie lubie w sobie, uwalnianie spod dominacji wzorcowej...

A jaka jest Twoja rola, czarcie?
nia

A jak się uwalniasz od tego ?Pisaniem pseudointelektualnych postów ? I co z tego pojednania biegunów ma wynikać? Pustką mi tu wieje i to nie tylko intelektualną !
i jak piszesz sama :

"To wszystko sa tylko role, role w ktore dalismy sie wsadzic i zidentyfikowalismy sie z nimi, a juz odwrotnej roli to nam nie mozna grac."

No to jeżeli poważnie się tego trzymać stwierdzenia to znaczy ,że Wszyscy są aktorami ? Czy raczej są nimi trolle ,które dały się tak omamić lub wyszkolić !Takich typków mam trochę w pracy wokół siebie i widzę jak na ich słuchaczy oportunistów (czyli niedouczonych ćwoków) to działa !
p.s
ostatnio przejrzałem jedne forum dotyczące sprzętu audio w jednym tylko dziale i stwierdziłem ,że 90 % postów nadaje się tylko do skasowania ,mimo ,że dotyczyły bardzo konkretnego tematu -nie zawierały wystarczająco merytorycznej ,czyli ścisłej informacji !
a jak myślicie ,że na
tym forum jest inaczej ?Jest trochę lepiej ,ale nie znaczy ,że jest dobrze!Pomyślcie zanim coś napiszecie i
a jeżeli uważacie ,że moje wypociny są do kitu i nie mają sensu to wracajcie do rozkminiania !



Na górę
   
 
 
Post: 07 sie 2016, 14:43 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3412
Płeć: mężczyzna
walczysz sam ze sobą,to tylko na razie nic dobrego nie wróży.Reszta zależy od całej pozostałej reszty.
:)
Pozdrawiam
,
kurcze,ludzie -jest w miarę fajna pogoda.Sprawcie sobie odrobinę magii.Idźcie na łąkę,w plener,Spójrzcie na swój własny cień-od przodu.Odejdźcie tyłem z uśmiechem,zostawiając to co niepotrzebne raz na zawsze,i nie wracajcie w dokładnie to miejsce .
Cień pozostanie-całe naleciałości też.Wystarczy świadomość tego kroku.
Najlepiej przed zachodem Słońca,ale nie 2dni przed ani 2dni po pełni księżyca.
Może coś to podziała?
I spoko-wystarczy 5-7 kroków..a potem...zostało.Kod.

Podpisano:wiedźma bleble :bezradny:

_________________
doświadczenie jest prawdziwe wewnątrz pudełka,ale samo pudełko już nie



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 sie 2016, 17:57 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 sty 2016, 23:40
Posty: 186
Płeć: kobieta
klesk88 pisze:
Często zamiast byc sobą zwłaszcza w kontaktach damsko męskich to wzoruję się na kimś kto ma to coś czego ja nie mam. .


klesk88 nie rób tego ,nie wzoruj się na innych bo możesz stracić całkiem zainteresowanie kobiety ,która być może byłaby dla Ciebie wartościowa, a w konsekwencji tego Twojego nieudanego naśladownictwa,no bo jak być sobą naśladując kogoś, przestraszyła się, albo uznała Cię za dziwaka.

Zawsze bądź sobą, nie szukaj niczego na siłę, zobaczysz samo przyjdzie w odpowiednim czasie.

Mądre i szanujące się kobiety nigdy nie pójdą na tego typu podrywy .Nie wspomnę już o dawaniu nr telefonu pierwszemu napotkanemu chłopakowi.

Dla mnie wygląd ,przebojowość,nie jest ważny,liczy się wnętrze człowieka w którym można się zakochać .

Dzisiejsze czasy są zwariowane. Kobiety nie mają godności i szacunku same dla siebie a co dopiero facet ma je uszanować.
Mężczyźni co niektórzy, przechwalają się ile to kobiet mieli w łóżku. Dla mnie to żałosne. Żal mi jednej i drugiej strony ,bo to tylko sport kontaktowy, gdzie tu miłość i partnerstwo w związku ?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 sie 2016, 19:09 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 mar 2015, 19:59
Posty: 309
Płeć: mężczyzna
vindpust pisze:
klesk, a gdyby producent filmowy zwrocil sie do Ciebie i zaproponowal by Ci role tego goscia...
"Pasuje nam twoj wyglad do nagrania o ulicznym podrywaczu" - powiedzialby.
Czy wtedy nie pomyslalbys: a co mi szkodzi, nauczyc sie kilku zwrotow, a jak jakas dziewczyna odmowi to nie mnie, tylko tej roli, ktora gram. Nie bral bys do siebie tego osobiscie.

Wole wziąśc pod uwagę czynnik duzo bardziej prawdopodobny niż to ze nagle zostanę aktorem i dostanę taką rolę. Chodzi mi o to ze dużo prędzej może się zdarzyc to że poznam takiego kolegę co ma takie otwarte podejscie do ludzi bez blokad i bedzie dla mnie jak taki pozytywny kontakt co w pewnych życiowych sprawach pchnie mnie do przodu. Bo prędzej z takim coś więcej zyskam niż z ludźmi co najczęściej siedzą w tym samym gronie i jest to samo przez to samo.

Indianka:
Powoli zdaję sobie z tego sprawę by lepiej zostać sobą bez wzorowania się na kimś i ściągania energii z zewnątrz która nie działa tak jak trzeba.
Dobrze myślisz, ale kto wie czy gdyby tego typu koleś któremu wpadłabyś w oko... zagadał by do Ciebie to czy nie wykazałabyś zainteresowania w postaci wyrażenia pozytywnych emocji które w Tobie wzbudził... a za tym idzie chęć dalszego kontaktu.
Takie to życie jest zwariowane że bywa i tak że tacy naturalni podrywacze nie zawsze mogą mieć dobre intencje (jest tu na forum temat/wątek o "agentach Romeo")
A z drugiej strony taki nieśmiały dziwak może być na prawdę wartościowym i pozytywnym człowiekiem w życiu kobiety, ale nie umie zrobić dobrego pierwszego wrażenia.
Sport kontaktowy sam w sobie nie jest zły, o ile działa się etycznie i chce się człowiek rozwinąć jak jest zamknięty w sobie. Co innego te przechwałki typu.... co to ja nie jestem i jakie to historie miałem.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 sie 2016, 19:33 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 02 lut 2013, 22:08
Posty: 445
Płeć: mężczyzna
http://socjonika.pl/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 sie 2016, 19:34 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 30 lip 2016, 10:33
Posty: 12
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: w logach u ISP
Bycie sobą to chyba najbardziej wartościowa rzecz jaką trzeba w życiu pielęgnować. Wpływa na dosłownie każdy aspekt życia.
Szukałbym przyczyn w uciekaniu od własnej osoby również w stylu życia, diety. Człowiek to ciało, umysł i dusza, pomiędzy nimi wynikają zależności.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 sie 2016, 19:39 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 23 lut 2015, 15:32
Posty: 217
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Zawsze bądź sobą

To nie jest takie łatwe, kiedy człowiek identyfikuje się z pewnymi odsłonami swojej osobowości wypierając inne. Mężczyżni mają skłonność do identyfikacji ze stroną swojej osobowości prezentującą siłę, władzę i ambicje wypierając w sobie bezbronność. W końcu kultura tego wymaga od faceta. Facet musi być twardy, nad wszystkim mieć kontrolę, być stanowczy i konkretny. To nie są złe cechy, a nawet bardzo przydatne o ile ma się kontakt ze swoją wrażliwszą stroną.
Kobieta za to powinna być delikatna, troskliwa, opiekuńcza, uległa. Ogólnie przedstawia te bardziej wrażliwszą stronę mając słaby kontakt ze swoją stroną osobowości, która jest silna i władcza.
Żeby dobrze poznać siebie trzeba mieć dobry kontakt ze swoją władczą stroną jak i tą wrażliwszą. Tak jak warto poznać ukryte wzorce, schematy i przekonania wyniesione z domu.
Na terapii często sobie uświadamiałem, że moje przekonania tak naprawdę nie należą do mnie, tylko do mojej matki, dziadka albo ojca. I jak miałem wtedy być sobą ? skoro to co było w mojej głowie nie należało tak naprawdę do mnie. Było tylko i wyłącznie programem. Oczywiście pewne przekonania uznałem za słuszne i przydatne, bo od rodziców możemy wynieść dużo wartościowych rzeczy, ale reszta bardziej przeszkadzała w życiu i ograniczała.
Ważnym pytaniem jest " co oznacza być sobą", kiedy tak naprawdę nie znamy siebie do końca. Wypieramy pewne elementy swojej osobowości takie jak np gniew, bezbronność, wrażliwość i identyfikujemy się z ich przeciwieństwami. Żeby być sobą trzeba najpierw poznać to co nieświadome, bo to tak naprawdę kontroluje nasze życie. Identyfikujemy się tylko z pewnymi odsłonami naszej osobowości nie znając sobie z prawy z naszej innej, odmiennej natury. Nie mam wtedy dostępu do całości naszej duszy, a tylko do jej części obawiając się co by było gdyby ta druga strona wyszła na jaw.
Kiedyś jeden mądry psycholog stwierdził, że ludzie wcale nie zakładają masek, tylko pokazują swoją inną odsłonę. To nie jest żadna maska, a po prostu jeden z elementów ich osobowości. Ktoś postanawia " za dużo razy byłem krzywdzony, teraz ja będę tym złym, nieczułym i samolubnym" i myśli, że to będzie jego kreacja i odpowiedż na zachowanie bliskich mu ludzi. Z tym, że ta kreacja zawiera w sobie jego prawdziwą naturę, którą postanowił wyprzeć. To nie jest tak, że te cechy nagle się w nim pojawiły, one były cały czas, tylko uśpione i czekające na dogodną okazję.
Albo widzimy osobę, która postrzegaliśmy jako oazą spokoju i nagle wybuchła w jakiejś sytuacji. Wtedy widzimy jak nie znamy bliskich nam ludzi i myślimy sobie " przecież to nie ona, ona się tak nie zachowuje, co jej strzeliło do głowy". Tylko to jest cały czas ona w całej swojej okazałości. Po prostu to w sobie wyparła i postanowiła, że będzie grała inną rolę, bo będą z tego profity. Często robimy to nieświadomie, żeby bronić się przed pewnymi rzeczami np odrzuceniem. Jak będę zawsze na telefon, zawsze rozwiązywał cudze problemy i służył radą, to ludzie mnie nie odrzucą, a tego właśnie się obawiam. Także pewne odsłony osobowości dają nam pewne zabezpieczenie, bo jak nagle pozwolę sobie na więcej egoizmu, poświęcę więcej czasu sobie, to wizja tego jest katastrofalna. Ludzie mnie zostawią i to jest główną przyczyną dla której brzydzę się tych cech.

Dodam na koniec, że poznałem kobietę po psychoterapii, która była właśnie taką osobą. Zawsze była dla innych, ale nikt nie był dla niej. Po terapii przeszła niesamowitą transformację i pozwoliła sobie na więcej egoizmu, samolubstwa, dalej pomagała ludziom, ale wyznaczała im granice. Nie miała wiecznie dla nich czasu, bo w końcu znalazła go dla siebie i chciała się nim pocieszyć.
Grono znajomych znacznie się uszczupliło. Odeszli ci wszyscy, którzy byli roszczeniowi, wymagający wobec niej nie dając nic w zamian, ludzie, którzy przychodzili do niej ze swoimi problemami mają gdzieś jej zmartwienia. Zostali ci, którzy dodawali jakąś wartość dodatnią do ich relacji. Ona im dawał dużo, a oni jej to odwzajemniali. Dlatego wcale nie jest tak, że nagle po zmianie i wzroście uświadomienia wszyscy nas opuszczą. Opuszczą tylko ci, którzy powinni zrobić to dużo wcześniej i korzystali z naszego braku poczucia własnej wartości.
Myślę, że tak właśnie jest jak człowiek jest bardziej siebie świadomy. To nie jest tak, że proces zmian w naszym życiu wszystkim się spodoba, bo nie można już będzie nami manipulować i nas wykorzystywać.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 08 sie 2016, 22:47 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 03 mar 2016, 3:07
Posty: 103
Płeć: mężczyzna
klesk88 pisze:
Nie sądziłem że ten temat nabierze aż takiej głębi, że aż sam muszę przyznać że esencja niektórych waszych przemyśleń być może dojdzie do mnie z czasem.
Mam w sobie coś takiego że czasem chyba za bardzo nastawiam się na perspektywę dalszego kontaktu z daną osobą, bo nieraz chce w życiu nowego i wydawało by się wartościowego kontaktu.

Każda kobieta ma inne doświadczenia życiowe, inne przekonania i podejście do wielu spraw co powoduje, że nie jest możliwe sklasyfikowanie jacy mężczyźni albo jakie zachowania są dla nich pożądane. Każdy jest inny i powoduje to, że do każdego trzeba mieć podejście indywidualne. Żeby poznawać innych ludzi trzeba najpierw poznać samego siebie. Bez tego nie ruszy się z miejsca. Udawanie kogoś kim się nie jest może działać na krótką metę, ale co potem jak wejdziesz w związek i zacznie coś się psuć? Całe życie nie da się oszukiwać. Presja czasu i otoczenia w dzisiejszych czasach jest ogromna i trudno sobie z tym radzić, ale bez walki można zatracić prawdziwego siebie. Osobiście wolę być sam niż wikłać się w związek z dziewczyną i coś udawać. Mam teraz chwilę czasu, więc może posłużę się przykładem z mojego życia. Studiowałem kierunek X w mieście Y. Na licencjacie były sympatyczne dziewczyny, ale jak do nich podbijałem to od razu miałem sygnał, że jako kolega jestem spoko, bo i pomogę i dobrze ze mną pogadać. Jakoś rozwinąłem się w relacjach damsko-męskich, ale też za bardzo nie szarżowałem, bo to były dziewczyny z innej ligi. Wiem, dyskwalifikowałem się wtedy dość mocno, bo wierzyłem w te zasrane przekonania, które od najmłodszych lat wpaja Nam TV, seriale, filmy czy krąg socjalny w którym żyjemy. Chodzi oczywiście o to, że masz być dla kobiety miły, pisać jej wiersze, kupować kwiaty, przepuszczać w drzwiach itp. Ludzie się dziwią dlaczego faceci w dzisiejszych czasach są pipkami, a dzieje się tak dlatego, że oni zamiast postępować według swoich przekonań robią te rzeczy, które wymieniłem powyżej. Z tego punktu widzenia kobieta od razu wyłapie, że ma kolesia na posyłki, który zrobi dla niej wszystko, ale nie będzie mowy o prawdziwym związku, bo w takim przypadku zaburzona jest równowaga. Jedna strona stara się bardziej niż druga. To już pokazuje słabość i desperację. Jak zleje Cię panna to pewnie jeszcze próbujesz i ryjesz jak dzik myśląc "qurwa, co jest, przecież jestem taki fajny, a ona mnie nie chce" i wtedy właśnie faceci tracą głowę i za wszelką cenę chcą się danej kobiecie przypodobać czy zainteresować ją na siłę z tym, że facet pod wpływem desperackiego działania nie zdaje sobie sprawy, że tak na prawdę on nie chce się z nią związać tylko pokazać jej, że jest dużo lepszy niż ona sobie myśli, ale do rzeczy. Po licencjacie część ekipy się wykruszyła i pojechała do innych miast. Wiadomym było, że w takiej sytuacji na II stopniu dojdą nieznane osoby. Uznałem, że to dobrze, bo ileż można czasu "studiować" z tymi samymi osobami. Nie żebym coś miał do nich, ale wiadomo kilka nowych osób to zawsze inna energia. No i okazało się, że w tej nowej grupie była dziewczyna, która mieszkała kilkanaście km ode mnie. Ja dojeżdżałem na uczelnię i ona tak samo, a, że jechaliśmy zazwyczaj tym samym środkiem transportu to dość szybko załapaliśmy kontakt. Myślałem wtedy, że może to dziewczyna na którą czekałem, ale pomyliłem się. Szybko okazało się, że to ultrakatoliczka, która ma bardzo poważne podejście do tematu. Ja wierzę w byt stwórczy, a czy ktoś nazywa go Bogiem czy w inny sposób to nie moja sprawa. Sytuacja jest o tyle kuriozalna, że kiedyś chciałem zostać księdzem, chodziłem na msze nawet kilka razy w tygodniu za małolata, ale z biegu czasu wiem, że to była pełna nieświadomka. Staram się być dobrym człowiekiem i nikomu nie robić nadziei, więc jak zapytała mnie czy chodzę do kościoła to jej powiedziałem, że nie, bo poziom wiedzy, który osiągnąłem powoduje, że jestem już innym człowiekiem i nie da się tego wymazać - nie ma możliwości powrotu do osoby nieświadomej swoich czynów. Widać było, że ją to podłamało, bo podobałem się jej z wyglądu i ogólnego zachowania oraz aktywności na zajęciach, ale kością niezgody było to, że nie chodzę do kościoła. Wiele razy prosiła mnie bym jednak zmienił zdanie, bo jak to powiedziała "może będzie coś między nami". I wtedy mnie tym zdaniem rozwaliła w pył, bo zdałem sobie sprawę, że wiara według niej to klepanie regułek i chodzenie do kościoła. Chciała mnie zachęcić, ale mówiłem jej, że skoro nie czuję wewnętrznej potrzeby to idąc tam oszukiwałbym siebie, ciebie i Pana Boga, ale to jakoś do niej nie docierało co potwierdzałoby regułę, że kobiety to istoty emocjonalne i tłumaczenie czegokolwiek w logiczny sposób mija się z celem :D
Chcąc złapać trochę oddechu powiedziałem jej, że oczywiście mógłbym zacząć na nowo chodzić do kościoła, by wkupić się w twoje łaski, zaliczyć cię i potem olać, ale to nie mój styl, więc odpuszczam temat. Jakoś to ją zabolało, bo chyba pierwszy raz spotkała na swojej drodze faceta, który trzymał się swoich zasad. Ponawiała próby, ale na darmo, bo po co mi był potrzebny związek z dziewczyną, która nie akceptowała mnie takim jakim jestem? Niby katoliczka, ale kompletnie nie brała pod uwagę, ŻE BÓG CZŁOWIEKOWI DAŁ DWA DARY - ŻYCIE I WOLNĄ WOLĘ. Ona właśnie chciała mną sterować tak bym był taki jak ona chce, a nie jaki rzeczywiście byłem. Dziewczyna ładna i mądra, ale nie potrafiła tego pojąć w logiczny sposób. Trudno jej problem, ale jednak było to ciekawe doświadczenie mimo, że też dowaliło mi do pieca. I tak jak napisałem wcześniej wolę być sam i w miarę szczęśliwy niż z kimś kim miałbym sterować albo ktoś mną i udawać, że jest super. To niedorzeczne. Kluczem do szczęścia jest poznanie samego siebie, swoich mocnych stron i słabości, bo tylko wtedy każdą sytuację będziemy mogli ocenić w realny sposób. Nie wiem czy ktoś przeczyta cały ten post, ale dyskusja jest dość ciekawa i liczę na ciąg dalszy. Polecam Ci też filmy Pana Pawła, bo mówi wiele dobrych rzeczy, które pomagają pokonać iluzję po czym spojrzenie na relacje damsko-męskie wygląda inaczej niż to co serwuje się w mass mediach. POZDRAWIAM i życzę sukcesów.
phpBB [video]



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 sie 2016, 11:20 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 495
Płeć: kobieta
Ja doszlam do takiego wniosku, ze najwiekszym niszczycielem zwiazkow jest slowo: powinna/powinien.
Mamy wpisany w nasze glowy obraz idealnego partnera, przyjaciela, matki, dziecka... no i oczywiscie idealny obraz siebie. I tak zyjemy sobie patrzac na ludzi, segregujac ich poprzez ten filtr idealnosci.
Zwykle te cechy, ktore w sobie nie lubimy sa uwarunkowaniami dla tej idealnej osoby. To czego nie lubimy w sobie nie chcemy, zeby nasz partner mial, zeby nie przypominal nam o tym nielubianym.

Wokol kazdej tej idealnej osobowosci zgromadzily sie przekonania jaki to on powinien byc.
Przyjaciel powinien: zawsze byc na nasze zawolanie, pomagac nam w potrzebie. A co jesli przyjaciel nie ma takiej ochoty, nie chce mu sie, albo nie ma czasu...? Kto nam dal takie prawo, zeby wymagac od innej osoby zeby poswiecala sie dla nas, bo skoro nie chce, to znaczy ze musi sie poswiecic, zeby zrobic nam ta przysluge.
Nie cenniejsze bedzie jak przyjaciel zgodzi sie gdy czuje, ze chce pomoc, a odmowi gdy tego nie chce. Tylko na takiej osobie mozna polegac. I tylko na sobie mozemy polegac, gdy dajemy sobie pozwolenie, zeby odmowic, gdy nie chcemny czegos zrobic, nawet dla przyjaciela.

Kiedys przyszla do mniue kolezanka, bardzo nieszczesliwa, bo zawiodla sie na swoim partnerze. Planowala, ze sie z nim rozstanie. Podczas rozmowy wychodzilo na jaw, ze zadko przynosi jej kwiaty, i daje jakies upominki, ze zapomnial o jej urodzinach, ze zdarzalo mu sie nie dotrzymac slowa. ze sie spoznil, ze cala robota domowa spoczywa na niej, on nie chce pomagac....Zaczal wylaniac sie obraz idealnego obrazu partnera w glowie, ktory nie mial mozliwosci przezyc w zderzeniu z rzeczywistoscia. Ten obraz wygladal tak: idealny partner powinien dawac jej kwiaty, prezenty, nie spozniac sie, dotrzymywac slowa, pomagac jej, widziec tylka ja, szeptac mile slowa, zapraszac do restauracji, zapewniac ja bezustannie o swojej milosci. I gdy tak pomagalam jej uwolnic sie z przekonan jaki to jej partner powinien byc a jaki nie, to w pewnej chcwili zablysla. Na jej twarzy pojawilo sie tak niesamowite szczescie, cala promieniala. Uwolnila sie od tego idealnego obrazu partnera i zobaczyla inne cechy, ktorych dotad nie widziala, a wady przestaly jej przeszkadzac. Ich zwiazek nabral innego wymiaru.

Prawie zaden zwiazek nie przetrwa zestawu przekonan jaka ta druga osoba powinna byc, co robic, a czego nie, jak sie zachowywac a jak nie. I czy te uwarunkowania nie przypominaja uwarunkowan jakie musielismy spelniac, zeby nasi wzo(r)cowi rodzice nas "kochali"...? Wlasnie tak. I to pozniej przekladamy na nasze zwiazki w doroslym zyciu.

Dopoki nie "wywali" sie z glowy tych swietych obrazow w glowie o idelnych partnerach, przyjaciolach, matkach, dzieciach to bedzie sie zylo wiecznymi rozczarowaniami, niezadowoleniem...
Gdy uwalniamy sie z przekonan, ze ktos powinien byc taki a nie inny, to dajemy sobie ulaskawienie, czy zbawienie. No, ale moze dla niektorych latwiejsze jest modlenie sie i czekanie na zbawiciela z nieba.

Za moich czasow byl taki program w telewizji: "Zrob to sam".
Dobry bylby taki: "Zbaw sie sam". Nikt za ciebie tego nie zrobi.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 sie 2016, 15:48 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 03 mar 2016, 3:07
Posty: 103
Płeć: mężczyzna
Bardzo mądre przemyślenia :D



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 sie 2016, 18:35 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 sty 2016, 23:40
Posty: 186
Płeć: kobieta
Widzę ,ze temat troszkę wszedł w relacje damsko męskie :)



Cytuj:
Dopoki nie "wywali" sie z glowy tych swietych obrazow w glowie o idelnych partnerach, przyjaciolach, matkach, dzieciach to bedzie sie zylo wiecznymi rozczarowaniami, niezadowoleniem..

.
Dokładnie vinpust , w realu nie ma idealnych związków, idealnych ludzi , są tylko w bajkach .

Niestety my żyjemy w trudnych czasach.

Twoja znajoma potrzebowała niejako od mężczyzny przypieczętowania gadżetami swojego związku z których np ja już wyrosłam wiele lat temu ,natomiast dla niej był to jak wspomniałaś ideał postępowania przez mężczyznę - wzór
W przypadku mojej znajomej , która dostawała kwiaty , perfumy etc od rzekomo idealnego mężczyzny okazało się , ze on ją zdradzał a tymi podarunkami chciał chyba jakoś zrekompensować czy zatuszować to swoje zachowanie, o którym ona nie wiedziała przez parę lat

Druga myśl która mi się nasuwa , to jak wymagać można od kogoś aby był idealny skoro samemu trzeba sobie zadać to pytanie : Czy ja jestem idealny/a ?

Idealny związek według mnie polegać powinien przede wszystkim na partnerstwie , na sztuce bycia razem w dobrych i złych chwilach , w dobrobycie i w nędzy .
Każdy ma inny charakter i inne przyzwyczajenia , trzeba się razem dotrzeć i zaakceptować, zrozumieć dlaczego on/ona to tak postrzega.

Czasem postawić się w jego /jej sytuacji , co ja bym zrobiła na jego miejscu a nie od razu stawiać warunki, czy się obrażać i mieć tzw "ciche dni " Dla mnie to chore . Trzeba rozmawiać ze sobą .

Dla mężczyzn wiele rzeczy jest prostych tylko my kobiety niestety je komplikujemy .
Mężczyzna raczej lubi jak się mu mówi wprost , czarne to czarne , białe to białe a nie ,że ma się domyślić o co nam chodzi :język:

. Nie jest się w stanie zmienić przyzwyczajeń np 30 latka i stawiać mu warunków ,

Nie rzuci wszystkiego , dla niej , bo nagle spotkał boginię na swojej drodze, i musi żyć tak jak ona chce i to samo w drugą stronę.

Czasem trzeba iść na kompromis ale to później procentuje

Idealna kobieta to taka, przy której jej mężczyzna czuje się idealny ;)


.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 sie 2016, 19:46 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 495
Płeć: kobieta
Cytuj:
w realu nie ma idealnych związków, idealnych ludzi , są tylko w bajkach .


Wszystko zalezy od tego jak sie rozumie idealny zwiazek.
Dla mie idealny zwiazek potrzebuje tylko jednego: przestrzeni.
Przestrzeni, zeby robic bledy, zeby nie musiec byc perfekcyjna 24 godziny na dobe, zeby moc porozmawiac z plcia przeciwna bez podejrzen o niewiernosc, powiedziec co sie czuje zamiast udawac, ze to nic takiego, nie kontrolowac sie na kazdym kroku, dac sobie odpoczac od siebie jak jest taka potrzeba, bez urazy z drugiej strony. Partner nie jest nasza wlasnoscia, ale niestety we wzorcowej milosci, milosc to posluszenstwo, a bycie kochanym oznacza nalezenie do kogos.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 44 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group