Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 21 paź 2020, 20:21

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 30 ] 
Autor Wiadomość
Post: 08 cze 2011, 7:59 
Maria Moneta Malewska (Reiko Roshi) - Od Przebudzenia do Oświecenia

Obrazek

Prezentuje pierwszy z serii wykładów z Konferencji "Od Przebudzenia do Oświecenia" który odbył się 8 maja w Warszawie. Tytuł wykładu Marii Monety- Malewskiej (Reiko Roshi) "Droga do Wolności w ZEN". Reiko jest twórcą programu Doksan Project http://doksanproject.net/ który jak zauważyliście postanowiliśmy wspierać.

Roshi Reiko, jest osiemdziesiątą czwartą spadkobierczynią Dharmy Buddy Siakjamuniego. W swym nauczaniu podkreśla konieczność przenoszenia stanu umysłu z formalnej praktyki zazen do codziennych aktywności - "zen dnia codziennego" oraz odpowiedzialność i determinację adeptów buddyzmu zen. Innymi słowy Reiko Roshi jest osobą mającą w pełni potwierdzone Oświecenie którą miałem zaszczyt poznać i porozmawiać o wielu sprawach poprzez pryzmat jej doświadczenia.

Gorąco zachęcam do obejrzenia tego wykładu jako wyjaśnienie czym jest tak naprawdę OŚWIECENIE i kim są ci ludzie, jak się zachowują, co czują i jak postrzegają naszą rzeczywistość. Słuchając Reiko byłem pod ogromnym wrażeniem prostoty z jaką mówi, głębokiej mądrości i życiowego doświadczenia, dzięki temu w końcu ktoś mi wyjaśnił wartość i zastosowanie Oświecenia. Myślę że w niedalekiej przyszłości nakręcimy bardziej profesjonalny wywiad w lepszych oświetleniowo warunkach.

Po prostu obejrzyjcie ten wykład z otwartym umysłem - to tylko wtedy działa.

http://davidicke.pl/forum/kongres-filozofia-wolno-ci-8-maja-2011-t6983.html

wykład w całości:



Na górę
   
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 08 cze 2011, 7:59 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 08 cze 2011, 8:56 
Mój umysł się nudził więc nie pozwolił mi tego obejrzeć do końca. Myślę, że w tym przypadku była to dobra rada z jego strony.

Zdaniem mojego umysłu Lightworkerzy i ta Pani to jedna i ta sama liga z małą korzyścią na rzecz LW za to, że są z Gdyni oraz mają ciekawsze opowieści(mimo słabszej formy).



Na górę
   
 
 
Post: 08 cze 2011, 9:07 
INSPEK pisze:
Mój umysł się nudził więc nie pozwolił mi tego obejrzeć do końca. Myślę, że w tym przypadku była to dobra rada z jego strony.


Nie to nie jest ta sama liga bo nie ma to nic wspólnego ze sobą ale aby to stwierdzić trzeba po pierwsze obejrzeć zanim napisze się "uczone" komentarze, po drugie trzeba wiedzieć o co chodzi, po trzecie skoro twój umysł się znudził to po co zanudzasz ludzi swoimi bezproduktywnymi komentarzami skoro nawet nie obejrzałeś materiału ? To taka nowa "moda" wielbicieli astralnych szaraków ? czy tylko totalna indolencja umysłowa ?



Na górę
   
 
 
Post: 08 cze 2011, 9:16 
do Redmulec:

Obejrzałem ok 2/3 materiału. Na więcej nie pozwolił mój umysł, był zamęczony...

Dlaczego piszę? Wyrażam tylko swoje odczucia. Sam dałeś do porównania z Lightworkerami tą osobę, mistrzynie Zen i w związku z tym piszę co sądzę o niej w kontekście Lightworkerów. Poczułem się zaproszony do komentowania przez twoje zajawki tego tematu w innych wątkach. Jeżeli nie interesuję cię co mam do powiedzenia, to już nie będę się udzielał w tym wątku.



Na górę
   
 
 
Post: 08 cze 2011, 9:19 
INSPEK pisze:
do Redmulec:

Obejrzałem ok 2/3 materiału. Na więcej nie pozwolił mój umysł, był zamęczony...


To pisz precyzyjnie "obejrzałem 2/3" bo to znacznie rożni się od pierwszej wypowiedzi co skutkowało moją ripostą. Uczcie się pisać precyzyjniej, pełnymi zdaniami. Uczcie się też uzasadniać swoje opinie w bardziej merytoryczny sposób, to nie podstawówka.



Na górę
   
 
 
Post: 08 cze 2011, 9:35 
redmuluc pisze:
To pisz precyzyjnie "obejrzałem 2/3" bo to znacznie rożni się od pierwszej wypowiedzi co skutkowało moją ripostą. Uczcie się pisać precyzyjniej, pełnymi zdaniami.


Przepraszam za ten karygodny brak precyzji. Jak pisałem 2/3 filmu pozwoliło memu umysłowi wyrobić sobie taką a nie inną opinię, ale obiecuje, że trochę później przymuszę go i obejrzę do końca. Kto wie, może Maria Moneta Malewska (Reiko Roshi) wyjdzie na prowadzenie przed Lightworkerów dzięki dobremu finiszowi.



Na górę
   
 
 
Post: 08 cze 2011, 11:24 
Bardzo sie ciesze, ze mam mozliwosc ogladac ten wyklad. Ogladam w trakcie, wiec napisze tylko, jakie jest moje pierwsze wrazenie. Czemu o tym pisze? Bo wlasnie pierwsze wrazenie u LW bylo dla mnie odpychajace. Mowa ciala, ogolnie sposob mowienia... NIE! NIE! NIE!... wszystko krzyczy u mnie na NIE!... Niestety...
Tu... wrecz przeciwnie... Patrzac na pania Reiko Roshi czlowiek czuje wewnetrzny spokoj, ktory ona ze soba niesie. Jej postawa ciala jest luzna, nie widac stresu. Poza tym ego nie pcha sie na swiecznik. Takze pierwsze wrazenie bardzo pozytywne. Robie teraz wyfruw z domu, ale jak wroce chetnie zasiade do kompa i obejrze caly film. Mysle (takie moje przeczucie), ze warto... :spoko:

Edit: poprawa literowki.


Ostatnio zmieniony 08 cze 2011, 13:19 przez La_Mandragora, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
   
 
 
Post: 08 cze 2011, 12:10 
Offline
Grand Elect Mason * 14th Degree
Grand Elect Mason * 14th Degree

Rejestracja: 04 cze 2009, 15:23
Posty: 1448
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Płeć: mężczyzna
wykład był koncertowy-zdecydowanie warto się zapoznać
choć zen to wyzwanie nie dla każdego, to jednak doświadczenia ludzi, którzy idą tą drogą
mogą być inspirujące także dla tych co wybierają nieco inną ścieżkę do (...... :ninja: ) - to taka moja osobista refleksja

porównanie do LW ma sens chyba tylko funkcjonalny - słuchając RR, zwyczajnie wiesz o co chodzi, wiesz co z tego jest dla Ciebie, a co nie jest, po prostu to "gadanie" jest cholernie praktyczne w odróżnieniu od konceptualizmu istot z 5G...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 cze 2011, 15:14 
Zdecydowane widac i słychać , że pani Maria ma duże doświadczenie w prowadzeniu wystąpień i warsztatów. Ma bardzo ciepły tembr głosu i w bardzo fajny sposób opowiada o ścieżce Zen.

Uważam, że bardzo słusznie na samym wstępie zaznacza, że nasza wewnętrzna wolność powinna łączyć się z poczuciem odpowiedzialności. Tak jak pisał Erich Fromm w „Ucieczce od wolności” są jej dwa rodzaje: wolność od i wolność do. Tą pierwszą bardzo często praktykujemy, drugiej unikamy. Bardzo prosto jest walczyć z jakimiś ograniczeniami czy niewiedzą, jednak w mojej ocenie jeszcze trudniejszym zadaniem jest wzięcie odpowiedzialności za świadomie podejmowane przez siebie decyzje oraz ponoszenie konsekwencji dokonywanych przez nas wyborów, kiedy znikają „wszelkie usprawiedliwienia”.

Jednocześnie również uważam za świętą prawdę, że oświecenie to po prostu postawa, która „zaczyna się” w momencie w którym potrafisz wyjść poza swój umysł: a pod tym stwierdzeniem rozumiem fakt, że w pewnym momencie życia jesteśmy w stanie dostrzec i pojąc, że nie jesteśmy tylko swoimi myślami , emocjami oraz wyobrażeniami na swój temat i otaczającego nas świata, jesteśmy CZYMŚ WIĘCEJ.

Wgląd jest faktycznie wstępem do dalszej pracy…. Oświecenie jak dla mnie wyraża się najpełniej w umiejętności dostrzeżenia majestatu i głębi Stworzenia w codziennym kubku kawy oraz całej reszcie prozaicznych czynności jakie każdego dnia wykonujemy.... Dlatego – znów zgadzam się z tym co usłyszałam. Oświecenie to codzienności wyrażająca się w praktykowaniu życia z należytą uważnością, zrozumieniem. To coś, co ciężko oddać słowami, bo owo „coś” przekracza słowa jednocześnie je zawierając.

Idąc dalej za Pania Marią:
Oczywiście, że prawdziwa siła bierze się z wewnątrz nas. Jak dla mnie to jasne i zrozumiałe. Głębia, opieranie się na tym kim jesteś, świadomość istnienia na wielu poziomach, budowanie zaufania do samego siebie jako do niepodległej Istoty, która może być naturalnie wolna od ograniczających programów (czyli od EGO w nomenklaturze Zen jak sądzę) funkcjonujących w umyśle JEDNOCZEŚNIE MAJĄC NAD NIMI WŁADZĘ- to wszystko jak dla mnie również święta prawda.

Pani Rhosi zdaje się emanować mnóstwem ciepła- to fakt. Jednak jeśli już tu się tradycją stała ocena czyjejś prezencji to jak na to co udało mi się „wysłyszec”, to tembr głosu tej pani zmienił się znacznie w momencie w którym zaczęła odpowiadać na pytania, jak również ogólny jej Viral…. Mruga Nie jest to jednak kwestia najważniejsza: pani Maria jest mądrą kobietą, jednak jak na moje również można byłoby się i w jej ekspersji do czegoś przyczepić- dlatego w mojej ocenie znów wszystko sprowadza się do prostego li faktu, że jesteśmy ludźmi i podlegamy ograniczeniom tej właśnie ludzkiej formy za pomocą której eksplorujemy rzeczywistość (tylko proszę nie stosować redukcjonizmu do tej części mojej wypowiedzi- on nie przeczy temu co powiedziałam wcześniej) Dlatego też nie uważam, żeby człowiek prawdziwie oświecony był w pełni wolny od ludzkich przywar, wad, wahnięc, wszelkiego rodzaju nieciągłości. Jeśli można oświecenie jakoś mierzyc swoją percepcją, to dla mnie „poziom” oświecenia wyraża się w poziomie wewnętrznej dynamicznej spójności jaką dany człowiek przejawia- jednak mam świadomośc, że może być to moja subiektywna miara, dla mnie słuszna i niezawodna, nie roszcząca jednak sobie prawa do bycia nie znoszącą sprzeciwu oczywistością Mruga

Jak na moje – to na czym Rhosi się skupia, to dostarczenie narzędzi do tego, aby wydostać się ponad umysł, umieć go dostrzec oraz ponad niego się wznieść. To umysł jest producentem wszelkiego rodzaju rewelacji jakimi kierujemy się w życiu- jednak jest to system rządzący się swoimi prawami, a jego największa zawodność polega na tym, że „odpala” często programy, które niekoniecznie są zwyczajną odpowiedzią na zaistniałe warunki rzeczywistości, ale projekcją różnych „filmów” jakie w trakcie naszego życia są nam systematycznie wgrywane. Myślę, że współczesna psychologia dość dokładnie zbadała obszar różnych mechanizmów umysłowych, nie będę się w nie wgłębiać żeby wyjaśniać ich zwodniczość jeśli nie jesteśmy świadomi w jaki sposób działają. Uważam też, że Zen jak najbardziej jest dobrym sposobem na to, by ponad umysł wyjść i przyjrzeć się owym „filmom” z perspektywy widza i obserwatora a NIE UCZESTNIKA.

Istność którą jest całość Nas- włączając to UMYSŁ, nawiguje całością naszego istnienia, by wypełnić świadomością przestrzeń naszego Ja- tak to postrzegam. Jeśli dobrze zrozumiałam przekaz pani Marii- stara się ona wskazać, że wędrując poza umysł można tą Istność dostrzec, a tym samym odnaleźć kolejny (celowo używam tego właśnie słowa: KOLEJNY nie INNY) poziom czy aspekt naszego istnienia.

Przyznaję absolutną rację praktycznie całemu przekazowi pani Rhosi ( z małym wyjątkiem, ale o tym dalej), jednak, jak sama ona nawet podkreśla to o czym ona mówi jest PODSTAWĄ. Stara się pobudzić umysły, żeby stały się bardziej wyostrzone- to są jej słowa (piszę to słuchając na bieżąco tego wystąpienia).

I w tym momencie się pewnie narażę wielu osobom za słowa jakie tu nastąpią- jednak dla mnie osobiście to za mało- w sensie: to co pani Maria mówi i przekazuje jest w moim odczuciu szczerą prawdą- ale ja…. potrzebuję iść jeszcze dalej, czuję pewien niedosyt.... Smutny . Dla mnie miejsce do którego odsyła (przynajmniej w tym wystąpieniu) to pierwszy szczebel drabiny po której możemy wspinać się ponad to, co do tej pory znaliśmy. Pierwszy - jednocześnie niezbędny do dla podjęcia dalszej wędrówki, dlatego tak bardzo istotny.

Pozwolę sobie popełnić to obrazoburstwo i stwierdzić, że nie jestem adresatem tego przekazu, a twierdzic mi tak pozwala silne odczucie, że wszystkie te zalecenia są mi w jakiś sposób znane i już „przerobione”. Po prostu to wszystko o czym pani Maria mówi jest dla mnie jasne, rozumiem to oraz mam poczucie, że nie dowiaduję się przez to niczego nowego dla siebie Smutny


A "pytania" nadal mi się pojawiają, tylko mają nieco inny zakres i dotyczą co prawda tych samych rzeczy, jednak mają inny charakter- i nawet nie jestem w stanie oddac słowami jaki dokładnie- musiałabym tu zamieścić jakąś dynamicznie zmieniającą się figurę prestrzenną po to by przedstawić to co mam na myśli- a niestety takich możliwości nie mam Smutny

Wracając jednak do tej „przestrzeni ponadumysłowej” – jednym z takich "pytań " (celowo umieszczam przy tym słowie cudzysłów) jest co robić dalej kiedy już wiem, ze niczego nie musze szukać, bo już wszystko mam, bo wiem, że jestem obywatelem innych wymiarów, bo mam zaufanie do siebie, bo doświadczam tego, że mogę sobie zaufać, mogę na siebie liczyć i mogę na sobie właśnie polegać, - przytaczając cały szereg tych miękkich i bardzo fajnych skąd inąd słów pani Marii. Znów pewnie mi się dostanie jak to powiem- no ale nie mogę już tego tu nie zrobić: wykład pani Marii nie dostarcza mi INFORMACJI I WSKAZÓWEK na to jak wygląda ta przestrzeń „poza umysłem” (znów celowy cudzysłów, bo to określenie jest na maxa nieprecyzyjne) i jak się dalej w niej ‘poruszać’ ze zrozumieniem najbardziej adekwatnym do tej „nowej rzeczywistości”, jaka się na okoliczność wyjścia poza umysł otwiera.

Jest jednak rzecz, która nie do końca mi się podoba- jednak dotyczy to całej filozofii Zen i mam mieszane odczucia na temat ogólnej, odgórnej intencji stojącej za interpretacją tej kwestii. Jest to ujęcie kategorii Ego.
W trakcie moich poszukiwań wielokrotnie mnie zrażało to, że ścieżki wschodnie tak po macoszemu EGO traktują, (pani Rhosi mówi, że ono czasami „atakuje jak hydra”), jakby to było coś, czemu trzeba byłoby zaprzeczyć, zniszczyć, wykorzenić. Nie do końca mogę się z tym zgodzić. Dla mnie EGO to jakieś narzędzie zwykle tkwiące w umyśle (oraz w ciele), które odpowiada najpewniej za poczucie tożsamości w konkretnej inkarnacji czy coś w tym stylu. Dlaczego się negatywnie odnosić do czegoś, co jest częścią nas? Trzeba po prostu pilnować, żeby za bardzo nie urosło i nie napęczniało jakimiś „wyobrażeniami” czy „iluzjami” i żeby rozwijało się w dobrym kierunku – „do środka” właśnie (tu się zgodzę). To dla mnie właśnie łączy się z odpowiedzialnością o której mówiła wcześniej pani Maria.

Jakoś nie widzę jednak możliwości zdrowego funkcjonowania w tej rzeczywistości, bez zdrowego Ego.
W mojej ocenie trzeba wiedzieć że się je ma, kochać i pielęgnować, dbając o zdrowy jego rozwój pamiętając jednocześnie, że EGO to nie JA. Pani Maria mówi, że „kiedy ego idzie w głąb, to musi zginąc”.
Ojej. W pewnym sensie -w moim odczuciu można tak powiedzieć- jednak ośmielę się stwierdzić, że taka interpretacja może być prawdziwa jedynie względem pewnego układu odniesienia. W innym – można byłoby stwierdzić coś odwrotnego. Jednak nie będę tego rozwijała, bo skoczymy za daleko i namnożą się niepotrzebne w tym akurat punkcie dyskusje, za głęboko znów to by sięgało.

Pani Rhosi mówi, że jeśli ktoś nie wkracza na ścieżkę ZEN to dlatego, że go EGO przed tym powstrzymuje. Dodałabym od siebie, że jest jeszcze druga możliwość, podejrzewam, ze znacznie bardziej obrazoburcza w odbiorze: ktoś mógł już punkt do którego wiedzie ta ścieżka po prostu wcześniej przejść, niekoniecznie zen praktykując (zakładam jednak, że w ścieżce Zen zakłada się, że właściwymi adresatami jej przekazu są ludzie, którzy jeszcze nie opanowali „wyjścia” poza umysł, dlatego takie jej stwierdzenie jest jednocześnie w jakiś sposób uzasadnione).

Podsumowując: uważam, że powinniśmy sobie uporządkować pewne rzeczy, tym bardziej, że tu jakieś tło zawodów jakoś samoistnie się naradziło- jak zawsze pocieszny w swoich wypowiedziach Inspek zauważył (Inspek- serio z całą sympatią do Ciebie :) ) Tymczasem -moim zdaniem - takie porównanie kompletnie mija się z celem, ponieważ obszary o których mówią pani Rajska i pani Maria dotyczą nieco odmiennych zakresów i mają różnych adresatów. To tak jakby porównywać fale radiowe i świetlne o orzekać które są „lepsze”. Jak dla mnie odpowiedź jest taka, że obie łącznie dają szerszy obraz rzeczywistości. Błędem jest którąś z nich "wybierac" tak ogólnie- w kontekście jednak "własnego czasu" paradoksalnie takiego wyboru wręcz należy dokonac, żeby nie zrobic sobie krzywdy (ale teraz nieścisłośc popełniłam tymi słowami - nie? Ale w tym paradoksie tkwi odpowiedź...... nie, nie najadłam się grzybów jakby ktoś pytał :lol: ) Z takiego dualistycznego sposobu (czyli orzeknij co lepsze co gorsze) postrzegania jak sądzę wynika cała „awantura o Rajską” oraz cały szereg innych awantur.
I teraz szczerze powiedziawszy dopiero w trakcie pisania tego artykułu stało się dla mnie jasne dlaczego tak się dzieje, że „Rajskie rewelacje” są tak często negatywie odbierane, wcześniej tego naprawdę nie rozumiałam. Oj ….

Sobie piwa naważę, ale muszę to napisać, no bo się nie da inaczej. Bardzo przepraszam, jeśli ktoś poczuje się w tym punkcie urażony- moim celem jest jedynie stwierdzenie faktu, a nie stawianie kogokolwiek na piedestale czy kogokolwiek deprecjonowanie. Uczulam na to, by uważnie czytac te słowa nie przydawac im jedynie powierzchownych, literalnych interpretacji. W mojej prywatnej ocenie, "punkt" czy "miejsce" do którego prowadzi pani Maria oraz przekroczenie go jest warunkiem niezbędnym do tego, żeby „skleić” to co mówi Rajska. Powiem jeszcze więcej- jeśli próbujemy to co Rajska mówi interpretować i przerabiać jeszcze nie opanowawszy umiejętności swobodnego wychodzenia poza umysł, to faktycznie powinno się te treści rozpatrywać bardzo ostrożnie bo one faktycznie mogą „zabiajac człowieka w człowieku”, mogą „zabijać uczucia”, wprowadzać chaos i poczucie niespójności, zagubienia, powodować niefajne odczucia.

Podkreślam raz jeszcze- absolutnie nie neguję oglądu rzeczywistości prezentowanego przez panią Rhosi. Nie wskazuję na to, która wizja jest bardziej słuszna a która mniej słuszna- obie są słuszne jednak w odniesieniu do "odrębnych" (to znowu bardzo kalekie słowo jeśli chodzi o opis tego co chciałabym "nim" przekazac) zakresów „spektrum świadomości” gdzie te spektra są ze sobą połączone w całość (ach, te paradoksy….), więc jedno drugiemu nie przeczy- (polecam lekturę Kena Wilbera. )Gdzie mówiąc o owych zakresach zakładamy, że rzeczywistość jest zbudowana holarchicznie i jest sumą narastających całości (czyli innymi słowy ma budowę fraktalną). Tym samym proponowałabym jakieś wyścigi Rajska- Rhosi uznać za zakończone- przynajmniej w mojej ocenie stawianie sprawy w ten sposób jest niedorzeczne.

Taka jest moja diagnoza…… Proszę nie spieszcie się z komentarzami, dajcie mi trochę czasu, sama sobie usypię tu stosik, będziecie mieli mniej roboty Mruga

pozdrawiam i mam nadzieję, że Was nie zanudziłam tym tasiemcem. Bardzo proszę jednocześnie o dokładną analizę tego tekstu zanim ktoś będzie występował z <adwersarskimi> komentarzami.



Na górę
   
 
 
Post: 09 cze 2011, 18:29 
INSPEK pisze:
Mój umysł się nudził więc nie pozwolił mi tego obejrzeć do końca. Myślę, że w tym przypadku była to dobra rada z jego strony.

Zdaniem mojego umysłu Lightworkerzy i ta Pani to jedna i ta sama liga z małą korzyścią na rzecz LW za to, że są z Gdyni oraz mają ciekawsze opowieści(mimo słabszej formy).


No wlasnie. Mamy wiec do czynienia przynajmniej z dwoma tworami: Ty, i twoj umysl.
Jakim cudem Twoj umysl oderwany od reszty ma sam zdecydowac czym jest oswiecenie, skoro oswiecenie z samej swojej definicji zwiazane jest scisle z harmonijna jednoscia w sobie??
Nie zebym sie nie zgadzala czy sie zgadzala z Twoja opinia na temat Reiko Roshi. Twoich odczuc nie ruszam.

Ja widze normalna kobiete. NORMALNY CZLOWIEK.
I wlasciwie nie mam zdania, bo to byloby porownywaniem ktora sciezka zyciowa lepsza. Skoro dla kogos jest dobra jego sciezka i wyzwala go z balastu iluzji na temat siebie- to tak trzymac. :spoko:

@Red

Dobrze wiesz ze ona Ci nie powie jak wielka powinna byc czy jaka jest Twoja odpowiedzialnosc za to co robisz.
Ostatecznie skoro kazdy jest swiadomoscia- sam podejmie za siebie odpowiedzialnosc. Nie ucieknie przed tym, nawet jak sprobuje zwalic na innego ten ciezar. Prawa wszechswiata dotycza kazdego.



Na górę
   
 
 
Post: 09 cze 2011, 18:41 
Iriomote Okti pisze:
No wlasnie. Mamy wiec do czynienia przynajmniej z dwoma tworami: Ty, i twoj umysl.


Ta pani ciągle mówi coś podobnego więc mi się udzieliło. Oczywiście to nic nowego w naukach duchowych. Nie jesteś swym umysłem, ego/osobą, ciałem, uczuciami itp... :o W skrócie jesteś tym wszystkim czym nie jesteś... i tylko ubierasz to jako skafander... :shock:



Na górę
   
 
 
Post: 09 cze 2011, 18:46 
konserwa pisze:
porównanie do LW ma sens chyba tylko funkcjonalny - słuchając RR, zwyczajnie wiesz o co chodzi, wiesz co z tego jest dla Ciebie, a co nie jest, po prostu to "gadanie" jest cholernie praktyczne w odróżnieniu od konceptualizmu istot z 5G...


To i dokładnie mi o to chodziło...bo:

lubię rozumieć jak ktoś do mnie mówi,
lube jak ktoś nie używa dziwacznych niezrozumiałych "nowo-tworów" słownych,
lubię jak ktoś wie o czym mówi bo to znaczy że tego doświadczył

Reszta ...czy to ZEN...czy to fizyka, nie może być tworem wyjętym znikąd. Ma to mieć ręce i nogi.
Reiko udzieliła prostych życiowych rad, prostych pojęć o funkcjonowaniu umysłu, prostych pojęć aby opisać czym nie jest Oświecenie w drodze Zen...reszta. To już należy do was. Bo moim obowiązkiem wbrew temu co mi zarzucają jest przekazywać informacje, nagrałem, podjąłem wysiłek aby ci co nie byli w Warszawie mogli to obejrzeć spokojnie w domu. To chyba miło z mojej strony prawda ? :hejka:

Wkrótce pozostałe materiały.

Przy okazji chciałem napisać że mam dość oszołomów którzy myślą lub raczej "nie myślą" - że jak ktoś coś wrzuca materiał video to jakiś nakaz jest. Harmonię kosmosu też nagramy...dla wszystkich, dla tych co nie mogą lub są daleko. Czy to będzie reklama ? czego ? Niestety walka z idiotami nie ma końca.

INSPEK pisze:
[
Ta pani ciągle mówi coś podobnego więc mi się udzieliło. Oczywiście to nic nowego w naukach duchowych. Nie jesteś swym umysłem, ego/osobą, ciałem, uczuciami itp... :o W skrócie jesteś tym wszystkim czym nie jesteś... i tylko ubierasz to jako skafander... :shock:


Bo nic nowego nie można po prostu powiedzieć , to są prawdy stare jak świat, mądrość stara jak tylko to możliwe, chcesz coś osiągnąć to musisz tyrać, chcesz pracować nad sobą - no to sory ale czeka cię ciężka praca.
Proste...

Cudotwórców niech naiwni szukają gdzie indziej, nikt was nie zbawi, nikt was nie uszlachetni i oświeci.

A nauczyciel ? Przykro mi ale nie mamy pamięci genetycznej, nie rodzimy się z kompletem informacji całego gatunku. Rodzimy się głupi i zanim zmądrzejemy musimy umrzeć, ten system wymyśliły podłe istoty abyśmy NIGDY NIE MOGLI BYĆ MĄDRZEJSI. Dlatego wymyślono linie przekazu bez papieru, bez internetu to działa bardzo słabo ale to jedyne co mamy. Spłonie biblioteka...cywilizacja upada i kiedyś tak było, dziś mamy kopiarki.

Chcecie nowej fizyki ? OK Nassim Harramein to zrobił po 20 latach ... co najmniej...Wyobraźcie sobie co by osiągnął gdyby żył 1000 lat, wiecie on nawet się nie rozbujał a już niedługo będzie się musiał zatrzymać.

Ludzie nie tylko nie słuchają starych mądrych rad ale i niczego się nie uczą, dlatego jest jak jest.



Na górę
   
 
 
Post: 09 cze 2011, 23:47 
Uczestniczyłem w kongresie i miałem niewatpliwy zaszczyt poprzebywać chwilę w towarzystwie Roshi. Dzieki temu doswiadczeniu teraz rozumiem co naprawdę oznacza być "tu i teraz" czyli stwierdzenie charakteryzujące oświecenie. Otóż kiedy zadałem Roshi pytanie poczułem jak otwiera sie kanał energii i uwaga mistrzyni została przekierowana w 100% na moja osobę. Byłem tylko ja i Roshi a cały wszechświat jakby zniknął. Niezapomniane doświadczenie i wcale nie chodzi o perfekcyjną i jasna odpowiedź na moje pytania ,ale właśnie o energię która płynęła poza słowami i 100% uważności.



Na górę
   
 
 
Post: 11 cze 2011, 10:59 
Oświecenie – temat pełen niejasności…

Kiedyś ktoś mi powiedział mądrą rzecz – oświecenie to jest taki stan zrozumienia rzeczywistości, że gdy to osiągniesz zwyczajnie to wiesz i nie da się tego opisać żadnymi słowami, ani opowiedzieć. Dziś mamy totalne zamieszanie z definicją oświecenia – każdy patrzy na to zupełnie inaczej.

Mamy też spore rozterki i kontrowersje odnośnie rozpoznania, które osoby są tak naprawdę oświecone – a za takowe podaje się coraz więcej osób. Temat poruszył wielu także w przypadku Pani Joanny Rajskiej i Jacka Czapiewskiego. Ludzie nie tak wyobrażają sobie osoby oświecone, co doskonale rozumiem. Ja sam też generalnie „nie kumam” o co chodzi z tym oświeceniowym trendem.

Trafił mi sięteraz film z wystąpieniem Pani Roshi Reiko, która ma „formalnie potwierdzone oświecenie”, cokolwiek to znaczy.

Przykład tej Pani jak rozumiem miał mi dać przykład prawdziwego oświecenia w kontrze do pani Rajskiej. Na końcu tegoż wystąpienia pada jak dla mnie przynajmniej najważniejsza kwestia, która spowodowała u mnie spore zastanowienie nad tematem. Redmuluc zapytał Roshi (3 część, 8.18 min), jaka jest odpowiedzialność osób oświeconych w ich działalności na zewnątrz, w kontekście istnienia za Ziemi systemu kontroli i manipulacji zamykającemu milionom drogę do duchowego poznania, za zatem i oświecenia, jakie jest zadanie tych ludzi w procesie demontażu tej machiny utrzymującej ludzi w ciemności.

Odpowiedź Pani Roshi Reiko bardzo mocno mnie zawiodła… Ona w ogóle nie widzi tutaj problemu, w ogóle nie uznaje tematu! Jej jedynym zadaniem jest wg niej pokazywanie drogi do oświecenia i tyle. Żadnego poczucia obowiązku za los planety i innych, mało tego – mam wrażenie, że zwyczajnie Pani Reiko nie ma bladego pojęcia o systemie kontrolnym sprawowanym nad ludzkością!

Przykro mi, może kogoś urażę, może czegoś nie kumam – ok, ale nie potrafię zrozumieć, jak można tak zamknąć się na tak oczywisty aspekt naszej rzeczywistości, codziennie wpływający na nasz świat. Czy ucieczka w świat wewnętrzny w tzw. oświecenie, nie jest tylko kolejną formą duchowej izolacji, rejterady…? Dlaczego trzeba walczyć (walczyć!) z naszym EGO – wrogiem nr 1, nie wystarczy go zrozumieć, zaakceptować? Czy życie ma polegać na codziennej ciężkiej praktyce, monotonnej pracy, ciężkiej by pozbyć się wroga/demona – ego..? czegoś tu nie rozumiem.

Doskonale zdaję sobie sprawę, że nasze wnętrze jest niezmiernie ważne, że my kreujemy rzeczywistość, że nasze myśli, emocje projektują świat zewnętrzny – ok. Ale tu jak dla mnie potrzeba jest równowaga – ani uciekanie w świat ducha, ani zapominanie o wnętrzu – równowaga!

Jak można nie widzieć w obrazie świata manipulacji i kontroli, systemu tworzącego na potęgę bezmózgich zoombie, programującego ludzkość na ciemnotę, wyzyskującego nas energetycznie! I to mają być osoby oświecone? W takim razie co one proponują? Unikanie tematu? Tego nie ma? To jest iluzja? Gdzie żyją Ci oświeceni ludzie – w swoim bezpiecznym, wyimaginowanym świecie wewnętrznym?

Zatem wydaje mi się, że chyba oświecenie to tylko fragment zrozumienia natury duchowej rzeczywistości, który wcale nie jest celem samym w sobie, ani szczytem rozwoju naszej świadomości. Niestety chyba wielu uznaje, że tak właśnie jest. Bo dla mnie jakakolwiek istota nie mająca zielonego pojęcia o naturze tego co obecnie dzieje się na planecie oraz z ludzkością, nie rozumiejąca w ogóle szerszego aspektu kosmicznego tych wydarzeń, utknęła w swoim małym światku ograniczonej percepcji.

Jak mówię, może czegoś nie rozumiem, ale czyż życie nie jest proste a jego zasady klarowne i czytelne? Po co walczyć z ego jak z wrogiem, robić codzienną musztrę, trenować, trenować, trenować, ćwiczyć techniki… i co? A gdzie w tym wszystkim zwykła radość z życia, miłość, radość z przebywania z ludźmi? Po co tak komplikować życie?Medytacja to każdy świadomy moment życia, a prawdziwe oświecenie to zrozumienie, że wszyscy jesteśmy jednością, a miłość jest sednem istnienia. Radujmy się, żyjmy świadomie i wybierajmy pełnię wolności! Co tu komplikować? Po co to samobiczowanie…?

życie jest tak piękne, wspaniałe i różnorodne - tak, nasze życie to gra, to przejażdźka, iluzja - ale ona ma sens - bo doświadczenia z niej wzięte - także za pomocą naszego EGO są prawdziwe i cenne!
Ego nie jest wrogiem z którym trzeba walczyć, trzeba tylko znać jego rolę i wiedzieć gdzie jest jego miejsce w całości. Walka z Ego to walka z wiatrakami.

...ale co tam, to tylko moje zdanie, a ja oświecony nie jestem....

To ja już wolę oświecenie w wersji i wcieleniu Ghandiego – to był konkretny człowiek, konkretna filozofia i prawdziwa, kompletna wizja wolnego świata, wolnej ludzkości…



Na górę
   
 
 
Post: 11 cze 2011, 11:18 
... i dlatego gryzie mnie w paznokcie haslo "oficjalnie potwierdzone oswiecenie", a poza tym uwazam ze jesli nawet ono jest...to jest poczatkiem drogi, nie celem, i dopiero tworzy przestrzen pod dzialanie. :)



Na górę
   
 
 
Post: 11 cze 2011, 11:54 
"
Na Wschodzie ludzie potępili ciało i materię, nazwali ją „iluzoryczną”, maya. W rzeczywistości materia nie istnieje, nam się tylko wydaje, że istnieje; jej tworzywem jest to samo, z czego składają się sny. Tamtejsi ludzie wyrzekli się świata, dlatego Wschód pozostaje ciągle biedny, chory, głodujący.
Połowa świata akceptuje świat wewnętrzny, zaprzecza istnieniu świata zewnętrznego.
Druga połowa akceptuje świat materialny, ale zaprzecza istnieniu świata wewnętrznego. W obu przypadkach mamy do czynienia z połową, a kto jest połową, nie może być spełniony.
Musisz być całością: bogaty ciałem, bogaty nauką; bogaty medytacją, bogaty świadomością. Według mnie, tylko cała osoba jest uświęcona. Chcę, by nastąpiło spotkanie Zorby i Buddy. Sam Zorba jest płytki, jego taniec nie ma wiecznego znaczenia, jest tylko chwilową przyjemnością. Wkrótce zmęczy się nim.
Dopóki nie masz niewyczerpywalnego źródła z samego kosmosu… dopóki nie staniesz się częścią egzystencji, nie możesz stać się człowiekiem zintegrowanym. To mój dar dla ludzkości: człowiek cały.

"

Osho

Jest jeszcze jeden cytat tego Pana dotykjący tematu, ale nie mogę go znaleźć, dawno temu i chyba po angielsku to czytałem, brzmiało mniej więcej tak "Nie ma nic złego w byciu buddą, obrzydliwe jest być buddystą".

I takie małe pytanie - wschodnie kultury były zakładane przez gadzie cywilizacje (wszelkie systemy hierarchiczne są ich pozostałością, sanskryt jest kopią hebrajskiego - programując nasze DNA w sposób wielce ograniczający), czy to one poświadczają oświecenie?

pozdrawiam



Na górę
   
 
 
Post: 11 cze 2011, 14:36 
To ja troche inaczej:
Mikolaj sie zawiodl.
Mikolaju, czego oczekiwales? Instrukcji na temat TWOJEJ WLASNEJ DROGI ZYCIOWEJ ??
Bez przerwy czytam deklaracje o tym, ze nie potrzeba tu nikomu zadnego posrednika, autorytetu, nauczyciela...
...a potem rozczarowanie, bo nauczyciel mi nie powiedzial co mam robic ze swoim zyciem i jak walczyc z NWO.

Reiko Roshi wybrala swoja wlasna droge. Zostala- jak sama to nazywa- NAUCZYCIELEM.
To jest to na czym sie skupia. Czy jej rola jest mniejsza/wieksza od wojownika antysystemowego?
To chyba tak jakby pytac o to, czy w przyrodzie sa wazniejsze ryby, czy ptaki... :?
Jeden otwiera ludzi walczac z systemem, drugi otwiera ludzi pomagajac im osiagac spokoj umyslu.
Nie ludzcie sie ze ktokolwek jest doskonaly w swych zadaniach i na swej drodze.

Chcecie recepty i instrukcji? Idzcie do Lightworkerow. Oni sa tu na ziemi po to zeby was instruowac i kierowac. Sami tak powiedzieli i sie zdeklarowali. :mrgreen:



Na górę
   
 
 
Post: 11 cze 2011, 15:27 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 cze 2011, 1:21
Posty: 2
Lokalizacja: Northampton UK
Płeć: mężczyzna
czytam forum od początku ale komentuje dzisiaj pierwszy raz.

Chciałem nawiązać do tego o czym mówił Mikołaj. Praktykuje w soto zen od trzech lat ale nie jestem zbyt zdyscyplinowany. Budda powiedział sprawdzajcie to co powiedziałem, więc cały czas sprawdzam. Medytacja zen daje efekty bo człowiek czuje się lepiej i dlatego warto medytować. Co do tzw. mistrzów i ich nieświadomości spisku w kontekście tego co powiedział Mikołaj, zgadzam się, że wielu z nich nie ma bladego pojęcia o NWO. Budda a co za tym idzie kosmologia buddyjska naucza o tym, że nie jesteśmy sami w kosmosie, jednak na wykładach tzw. mistrzów szczególnie w Polsce trudno o tym usłyszeć jakieś konkretne informacje. Osobiście traktuje medytacje zen jako trening umysłu, tak jak woda oczyszcza moje ciało tak medytacja umysł. Woda oczyści ciało ale jego nie ubierze, medytacja oczyści umysł nada mu klarowność i poprawi jakość funkcjonowania ale nie wyposaży go w niezbędne informacje, tak jak program antywirusowy oczyści ze śmieci komputer ale nie zainstaluje nowych plików informacyjnych. Może właśnie tak to należy traktować, nie wiem dokładnie bo jak napisałem cały czas jeszcze sprawdzam. Jeżeli jeden "mistrz" dostał potwierdzenie oświecenia od drugiego wcześniej "oświeconego" mistrza a obaj nie mają pojęcia jak naprawde ten współczesny świat funkcjonuje (tzn. o czym jest spisek NWO) to może obaj mistrzowie popadli w iluzje oświecenia. Albo musimy rozróżnić dwa pojęcia - oświecienia i przebudzenia. Oświecenia jako stanu harmoni i spokoju oraz szczęścia umysłu, w tym kontekście osoba przebudzona nie musi być oświecona ale posiada wiedze. Natomiast osoba oświecona może nie posiadać całości wglądu ale osiągneła spokój umysłu i to jej wystarczy i niczego więcej nie oczekuje. Budda nie nauczał o NWO bo 2,5 tyś. lat temu NWO nie było. Nauczał, że ludzie nie są sami w kosmosie, nauczał o reinkarnacji i wielości kosmosów i o tym, że każdy TYLKO sam może siebie wyzwolić. To czego uczą współcześci mistrzowie zależy tylko od ich własnego poziomu rozwoju i wglądu. Może warto w tej perspektywie połączyć oświecenie i przebudzenie, połaczyć spokój umysłu i wiedze o naturze współczesnych czasów. Tylko głośno się zastanawiam jak napisałem wyżej cały czas jeszcze sprawdzam.
Pozdrawiam wszystkich zainteresowanych tematem.
Marcus http://www.projektasymetria.blogspot.com/

_________________
http://www.projektasymetria.blogspot.com/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 cze 2011, 15:37 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 cze 2009, 21:18
Posty: 841
Ogólnie to Reiko Roshi jest prze zemnie odbierana pozytywnie i nie pierwszy raz o niej słyszę.
Chociaż te "formalnie potwierdzone oświecenia" to jest takie trochę :język:
Jeśli ktoś ma pojęcie czym jest ZEN to tego wykładu nie musi słuchać, cała reszta oprócz pobieżnego zrozumienia tej szczególnej ścieżki jest religią więc IMHO nie warto sobie zawracać głowy.
To było dobre może 1000 albo 100 lat temu ale w dzisiejszych czasach, teraz potrzebujemy drogi na skróty i takie ścieżki powoli się przed nami otwierają.

MRozbicki pisze:
mam wrażenie, że zwyczajnie Pani Reiko nie ma bladego pojęcia o systemie kontrolnym sprawowanym nad ludzkością!

Nie wydaje mi się aby Roshi Reiko nie była świadoma (w sensie nie wiedziała) w jakim stanie znajdują się nasze struktury społeczne, czyli z całą pewnością wie o szeregu dysfunkcji z którymi ty starasz się walczyć.
Różnica między wami jest taka że ty zmagasz się z objawami, a IMHO ona dostrzega przyczyny, to z kolei determinuje wasze działania w świecie formy !
Obie metody mogą przynieść wymierne rezultaty, ale jak w medycynie ta preferowana przez ciebie jest była i będzie tylko pozornie skuteczna, czego historia cywilizacji stanowi niezbity dowód.
Cytuj:
Dlaczego trzeba walczyć (walczyć!) z naszym EGO – wrogiem nr 1, nie wystarczy go zrozumieć, zaakceptować? Czy życie ma polegać na codziennej ciężkiej praktyce, monotonnej pracy, ciężkiej by pozbyć się wroga/demona – ego..? czegoś tu nie rozumiem.

Ciekawe bo nie chcesz "walczyć" , ale za razem podajesz właściwą metodę walki.
Bo przecież w ZEN (jak mi się wydaje) i nie tylko, nie chodzi o "mocowanie" się z nim tylko poddanie obserwacji.
Tylko w ten sposób możemy je pokonać, a właściwie wyeliminować jego zgubny wpływ, który należy raczej definiować jako stan specyficznej nieświadomości wytwarzanej przez ego do spółki z umysłem.
Wkomponuj w swą definicję EGO słowo nieświadomość, bo właśnie tabuny nieświadomych zombie wałęsających się po naszej planecie są w dużej mierze zasługą EGO.
Np. w czasie kłótni kiedy działasz (właśnie działasz) impulsywnie wręcz instynktownie, oczywiście to tylko jeden z bardzo wielu objawów "choroby", a najgorsze są te najbardziej subtelne.
Działania elit gospodarczo-społecznych to właśnie jeden z przejawów nieświadomego kontrolowania przez ego-umysł.
Cytuj:
Doskonale zdaję sobie sprawę, że nasze wnętrze jest niezmiernie ważne, że my kreujemy rzeczywistość, że nasze myśli, emocje projektują świat zewnętrzny – ok. Ale tu jak dla mnie potrzeba jest równowaga – ani uciekanie w świat ducha, ani zapominanie o wnętrzu – równowaga!

Ja sądzę że "nasze wnętrze" to jedyna realnie istniejąca rzecz a świat zewnętrzny jest tylko ułudą.
Wiem że trudno to zaakceptować, bo największą przeszkoda jest właśnie nasze EGO które nie potrafi istnieć w świecie ducha.
Jeśli o mnie chodzi to w zasadzie nie ma miejsca na "równowagę".
Cytuj:
Jak można nie widzieć w obrazie świata manipulacji i kontroli, systemu tworzącego na potęgę bezmózgich zoombie, programującego ludzkość na ciemnotę, wyzyskującego nas energetycznie! I to mają być osoby oświecone? W takim razie co one proponują? Unikanie tematu? Tego nie ma? To jest iluzja? Gdzie żyją Ci oświeceni ludzie – w swoim bezpiecznym, wyimaginowanym świecie wewnętrznym?

Ty usiłujesz naprawić w "locie" oszalałego robota kuchennego, twierdzisz że trzeba zrozumieć zasadę jego działania ... ...
Reiko i nie tylko, proponuje wyjąć wtyczkę z kontaktu, sam rozsądź które działanie jest lepsze.
Tak twierdzę że system jest zasilany poprzez nasz pozbawiony świadomości ego-umysł
Cytuj:
Zatem wydaje mi się, że chyba oświecenie to tylko fragment zrozumienia natury duchowej rzeczywistości, który wcale nie jest celem samym w sobie, ani szczytem rozwoju naszej świadomości.

IMHO prawdziwe oświecenie nie jest jednym z elementów rozwoju duchowego, to "ucho igielne" przez które każdy z nas musi przejść, to kamień węgielny.
Bez prawdziwej i pełnej świadomości, nie zyskasz koniecznego dystansu, będziesz tylko kolejnym puszczonym samopas ego-umysłem jakich na naszej planecie mamy bez liku.
Podsumowując oświecenie to początek, a nie koniec rozwoju duchowego bez niego jesteś tylko kupką mięsa z wielkim EGO :D
Cytuj:
Bo chyba przyznasz, że obaj zrobili coś wielkiego, zmienili świat.

OK chcesz być Ghandim, z ego-umysłem albo co najmniej bez przebłysków pełnej świadomości, możesz stać się co najwyżej kolejnym Stalinem.
Cytuj:
Jak mówię, może czegoś nie rozumiem, ale czyż życie nie jest proste a jego zasady klarowne i czytelne? Po co walczyć z ego jak z wrogiem, robić codzienną musztrę, trenować, trenować, trenować, ćwiczyć techniki… i co?

Oczywiście religie są upierdliwe precz z nimi, z resztą sama Reiko mówi że istnieją inne ścieżki.
Cytuj:
jaka jest odpowiedzialność osób oświeconych w ich działalności na zewnątrz, w kontekście istnienia za Ziemi systemu kontroli i manipulacji zamykającemu milionom drogę do duchowego poznania, za zatem i oświecenia, jakie jest zadanie tych ludzi w procesie demontażu tej machiny utrzymującej ludzi w ciemności.

Do tego nie trzeba wiedzy świata zewnętrznego i nikt tego nie może nam zabrać i nikt nie ma możliwości nas od tego odciąć.
Co najwyżej mogą podsuwać kolejne zabawki, abyśmy nie zwrócili uwagi we właściwym kierunku, a mogą być nimi również wszelkiego rodzaju dysfunkcje z którymi walczysz - tak system jest przebiegły.
Cytuj:
...ale co tam, to tylko moje zdanie, a ja oświecony nie jestem....

Nie wiadomo, nie stawiał bym takich pochopnych tez :D
Kate pisze:
Uczulam na to, by uważnie czytac te słowa nie przydawac im jedynie powierzchownych, literalnych interpretacji. W mojej prywatnej ocenie, "punkt" czy "miejsce" do którego prowadzi pani Maria oraz przekroczenie go jest warunkiem niezbędnym do tego, żeby „skleić” to co mówi Rajska.

W mojej ocenie absolutnie nie, bo to "punkt" w którym orientujesz się że cała wiedza a nawet namacalny konstrukt wszechświata jest tylko iluzją, a nie rzeczywistością która nas determinuje w jakikolwiek sposób.
No i porównywanie Pani Rajskiej z Reiko, to jakieś wielkie nieporozumienie.
Równie dobrze można wystawić orła do walki z rekinem - to nie ta bajka.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 cze 2011, 18:28 
MRozbicki pisze:
Redmuluc zapytał Roshi (3 część, 8.18 min), jaka jest odpowiedzialność osób oświeconych w ich działalności na zewnątrz, w kontekście istnienia za Ziemi systemu kontroli i manipulacji zamykającemu milionom drogę do duchowego poznania, za zatem i oświecenia, jakie jest zadanie tych ludzi w procesie demontażu tej machiny utrzymującej ludzi w ciemności.

Odpowiedź Pani Roshi Reiko bardzo mocno mnie zawiodła… Ona w ogóle nie widzi tutaj problemu, w ogóle nie uznaje tematu! Jej jedynym zadaniem jest wg niej pokazywanie drogi do oświecenia i tyle. Żadnego poczucia obowiązku za los planety i innych, mało tego – mam wrażenie, że zwyczajnie Pani Reiko nie ma bladego pojęcia o systemie kontrolnym sprawowanym nad ludzkością!


Pomijając kwestię że jeszcze ten temat pociągnę w kolejnym spotkaniu z Roshi bo nie odpuszczę to wynika z tego jeden wniosek.

ŻADNA ODPOWIEDZIALNOŚĆ

Dlatego że zostaliśmy sami, dlatego że nawet psychologowie, mistrzowie od medytacji, nauczyciele, profesorstwo różnej maści, naukowcy (wyłączając Dana Wintera) specjaliści i cała góra osób poświęcających się duchowości czy religii tak naprawdę to NIC NIE WIE CO SIĘ DZIEJE ! pomijam hardcorowców jak Credo Mutwa.

To jest przygnębiające że zostaliśmy sami i nie mamy od tych ludzi wsparcia. :zniesmaczony:
Ja będę te pytania zadawał wszystkim tym ludziom publicznie. Was też o to proszę.

Iriomote Okti pisze:
Chcecie recepty i instrukcji? Idzcie do Lightworkerow. Oni sa tu na ziemi po to zeby was instruowac i kierowac. Sami tak powiedzieli i sie zdeklarowali. :mrgreen:


Widać musimy stworzyć nową JAKOŚĆ. Jak do tej pory nieudolność tej elity DUCHOWEJ jest przytłaczająca.
Tak to odbieram i czy zgadzacie się ze mną ? (lub nie)



Na górę
   
 
 
Post: 11 cze 2011, 19:14 
Musimy stworzyć nową jakość, polegającą na wbiciu ludziom do głowy, potężnej dawki moralności.
Żadnego gadania o oświeceniu itp. Na początek ma przyjść moralność (można to też nazwać oświeceniem :? )
Wtedy reszta przyjdzie sama.

PS. Nieudolność elity faktycznie jest przytłaczająca, dlatego radzę wszystkim omijanie szerokim łukiem takich ''mistrzów duchowych'' Poszukiwanie prawdy o sobie, możemy praktykować tylko i wyłącznie sami. Kierujmy się intuicją, ale jeśli już potrzebujemy autorytetów to ludzie tacy jak Tolkien, Jezus, Icke... są wręcz wskazani :tak:



Na górę
   
 
 
Post: 11 cze 2011, 19:46 
redmuluc pisze:
Pomijając kwestię że jeszcze ten temat pociągnę w kolejnym spotkaniu z Roshi bo nie odpuszczę to wynika z tego jeden wniosek.

ŻADNA ODPOWIEDZIALNOŚĆ

Dlatego że zostaliśmy sami, dlatego że nawet psychologowie, mistrzowie od medytacji, nauczyciele, profesorstwo różnej maści, naukowcy (wyłączając Dana Wintera) specjaliści i cała góra osób poświęcających się duchowości czy religii tak naprawdę to NIC NIE WIE CO SIĘ DZIEJE ! pomijam hardcorowców jak Credo Mutwa.

To jest przygnębiające że zostaliśmy sami i nie mamy od tych ludzi wsparcia. :zniesmaczony:
Ja będę te pytania zadawał wszystkim tym ludziom publicznie. Was też o to proszę.


Bracie z Winterem akurat się nie wstrzeliłeś - jego wykłady na temat galaktycznej historii, korzeni bankowości i korzeni NWO oprócz tego że są jednymi z najszerzej i najlepiej opracowanych na tej planecie, to facet ma odwagę mówić o tym zdając sobie sprawę że w dotarciu do środowisk naukowych smocze jajo w 10 sekundzie filmu nie pomaga.
Przy nim Nassim zachwycający się nad cywizlizacją Jahve i jego koleżków to dupek, takie jest moje zdanie...

A teraz do rzeczy.

Po przeżyciu tzw śmierci klinicznej, wglądzie w kontinuum Ziemii i zobaczeniu tysięcy nieznanych dotąd rzeczy i zdarzeń rozpocząłem swe poszukiwania jakiegoś potwierdzenia tego co widziałem w wiedzy przekazywanej przez różnej maści nauczycieli.

Po kilku latach, tysiącach przeczytanych stron i setkach pytań zadawanych mistrzom i przewodnikom duchowym stwierdziłem że moje przeżycie mogło być czymś w rodzaju halucynacji czy mirażu...

Dość ważnym momentem było dla mnie nawiązanie osobistego kontaktu z Serge Kahili Kingiem, hawajskim kahuną - autorem wielu książek o HUNIE, organizatorze wielu kursów i warsztatów i koordynatorze całej ogólnoświatowej organizacji "Aloha international".

Gdy przedstawiłem mu swój punkt widzenia na naszą przeszłość, gadzią ingerencję, a także najbliższą przyszłośc i zmiany na Ziemii dostałem w odpowiedzi troskliwe pytania o kondycję mego umysłu, zapewnienia że żadne gady nie istnieją, a genetyczna ingerencja i czasy przed-Atlantydzkie to wierutna bajka.
Oczywiście transformacja 2012 to jeszcze większa bajka...

Było to dla mnie niezłą zagwostką - albo miałem haluny, albo człowiek który ponoć ma kontakt z duchem, innymi wymiarami, szamaństwem, etc jest dupą nie szamanem a cała jego działalność to cyrk na kółkach.

Dopiero później czytając Longa dowiedziałem się że ostatni kahuna umarł 100 lat temu, a dziesiątki dzisiejszych krzewicieli "tajemnej wiedzy" to plagiatorzy zbijający kasę. Dodam że dzisiaj w Polsce mamy takich ze 20, w tym jeden na naszym forum :tak:

Podobnych rozczarowań było jeszcze kilka, wliczając w to kontakt z przedstawicielami różnych szkół zen czy buddyzmu tybetańskiego.

Podejrzewać że nie miałem halunów zacząłem dopiero po następnych kilku latach, gdy spotkałem wirtualnie innego szarego człowieka który zupełnie poważnie obnażał manipulację tego świata ciągnącą się od tysięcy lat.

To tyle w temacie, pozdrawiam serdecznie



Na górę
   
 
 
Post: 11 cze 2011, 22:09 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 cze 2009, 21:18
Posty: 841
redmuluc pisze:
Pomijając kwestię że jeszcze ten temat pociągnę w kolejnym spotkaniu z Roshi bo nie odpuszczę to wynika z tego jeden wniosek.

ŻADNA ODPOWIEDZIALNOŚĆ

Dlatego że zostaliśmy sami, dlatego że nawet psychologowie, mistrzowie od medytacji, nauczyciele, profesorstwo różnej maści, naukowcy (wyłączając Dana Wintera) specjaliści i cała góra osób poświęcających się duchowości czy religii tak naprawdę to NIC NIE WIE CO SIĘ DZIEJE ! pomijam hardcorowców jak Credo Mutwa.

To jest przygnębiające że zostaliśmy sami i nie mamy od tych ludzi wsparcia. :zniesmaczony:
Ja będę te pytania zadawał wszystkim tym ludziom publicznie. Was też o to proszę.

Widać musimy stworzyć nową JAKOŚĆ. Jak do tej pory nieudolność tej elity DUCHOWEJ jest przytłaczająca.
Tak to odbieram i czy zgadzacie się ze mną ? (lub nie)


Na wstępie, zdecydowanie stosujesz błędne uogólnienia i wszystkich wrzucasz do jednego kociołka.
Nawet " profesorstwo" nie jest aż takie złe, co pokazała konferencja o GMO którą tak się podnieca Mruga J.Zagórski.
Mieszasz również w sposób nieuzasadniony sferę wiedzy i informacji z naukami o rozwoju duchowym (tak dla uproszczenia).
Dalej tak rozumiana odpowiedzialność jest zbyt blisko czegoś co można by nazwać winą.
Dlaczego mieli by ponosić większą odpowiedzialność niż my, czy nawet zwykły kowalski.
Owszem posiadają większą wiedzę i lub świadomość, no i co z tego.

Inną ważną kwestią jest określenie za co mieli by odpowiadać, czy za to że 90% kowalskich nawet nie chce słyszeć o tym co nas zajmuje.

Dalej twierdzenie że nie mają pojęcia "o tym co się dzieje" jest zbyt daleko idące.
Jak już wcześniej napisałem, ten cały wachlarz złych rzeczy które "się dzieją" najprawdopodobniej można sprowadzić do jednego wspólnego mianownika.
A jest nim nieświadomość spowodowana działaniem ego-umysłu, więc to może tylko nieco inna perspektywa, która siłą rzeczy stłacza cały spiskowy światek do jednego punktu.

Przechodząc do sedna, kierunek w którym zmierzasz przestaje już być kwestią odpowiedzialności czy świadomości.
Tu chodzi o skuteczność działania i masz rację ich metody działania przestają być wystarczające, to widać gołym okiem.
Szczególnie jeśli chodzi o stare ścieżki oparte na tradycji, religii.
One już spełniły swą rolę, bo przerzuciły pomost, sprawiły że pewne idee przetrwały do dzisiaj.
Ale jednocześnie są nieświadome faktu że w tym momencie historii gra toczy się o coś więcej.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 cze 2011, 0:18 
MRozbicki pisze:
Na końcu tegoż wystąpienia pada jak dla mnie przynajmniej najważniejsza kwestia, która spowodowała u mnie spore zastanowienie nad tematem. Redmuluc zapytał Roshi (3 część, 8.18 min), jaka jest odpowiedzialność osób oświeconych w ich działalności na zewnątrz, w kontekście istnienia za Ziemi systemu kontroli i manipulacji zamykającemu milionom drogę do duchowego poznania, za zatem i oświecenia, jakie jest zadanie tych ludzi w procesie demontażu tej machiny utrzymującej ludzi w ciemności.

Odpowiedź Pani Roshi Reiko bardzo mocno mnie zawiodła… Ona w ogóle nie widzi tutaj problemu, w ogóle nie uznaje tematu! Jej jedynym zadaniem jest wg niej pokazywanie drogi do oświecenia i tyle. Żadnego poczucia obowiązku za los planety i innych, mało tego – mam wrażenie, że zwyczajnie Pani Reiko nie ma bladego pojęcia o systemie kontrolnym sprawowanym nad ludzkością!


Nie mozesz mówić Mikołaj o zadnym poczuciu obowiązku za los planety i innych ponieważ to własnie buddyści ślubuja uwolnć wszystkie czujace istoty od cierpienia i niejednokrotnie w przypadku oswieconych jest to ich dobra wola i chęć aby tutaj inkarnować, w odróżnieniieniu od istot zniewolonych nawykami własnego umysłu, które nie maja wolnego wyboru. Uwolnić znaczy w tym przypadku wskazać drogę do wolnego umysłu, wtedy można doswiadczać rzeczywistości bez zniekształceń, taką jaka jest.

Dlaczego jedni rodza sie jako ofiary MK Ultra?, dlaczego inni giną w satanistycznych rytuałach?,dlaczego ktoś trafia na badanie do szaraków? dlaczego spotykaja ich wszystkie potworności dostępne na tej planecie podczas gdy inni zyja sobie w wygodzie, komforcie, i błogiej niewiedzy? Czu to przypadek? NIE! Wszystko ma swoja przyczynę i to jest sprawiedliwe.

Dlaczego Ty Mikołaj tak mocno zaangażowany jesteś w ruch anty NWO, jeden z największych znanych mi działaczy w Polsce. Myslałes o tym? Czy Twoje fajne ego dopuszcza w ogóle do siebie możliwość ,że w innych żywotach byłeś jednym z najwiekszych krzewicieli tego antyludzkiego systemu? Dlatego Twoją karmą jest tak wielkie zangazowanie w ujawnienie systemu kontroli? Nie odbieraj źle tego co piszę, chcę ci tylko pomóc abys zrozumiał lub przyjął inny punkt widzenia. Że to My, cała ludzkość a nie kto inny, są winni temu co dzieje się z planetą a przyczyna tkwi w naszych umysłach. Od razu napisze ,że nie wiem czy tak było, nie mam takich wglądów ale raz na wozie, raz pod wozem jak to mówią. Nawet jeśli, to i tak nie byłes prawdziwy TY, tak jak nie prawdziwy Ty walczy z systemem :język: To tylko postac w grze a oswiecenie jest uswiadomieniem sobie tego i wejściem na poziom użytkownika gry, czyli tego kto używa tej postaci, Naszej prawdziwej natury, Dużego umysłu :tak:

Dlatego oswiecenie nie jest tożsame z wiedzą o manipulacjach Illuminati, oświeconemu mistrzowi wystarczy wiedza a raczej doświadczenie o jednej najwiekszej manipulacji tzn. że wszystko jest iluzją ego również jest choćby nie wiem jak bardzo temu zaprzeczało. Jesli to wiesz to żadna manipulacja Cie nie dotknie bo nie bedzie przyczyn ku temu i nie dotknie nikogo kto naprawdę uwolni swój umysł.
Tak to widzę,

pozdrawiam bracia i siostry :hejka:



Na górę
   
 
 
Post: 12 cze 2011, 10:54 
Hej!

Bardzo ciekawe punkty widzenia, temat wygląda jak za starych dobrych czasów DI za co wszystkim dziękuję i tak trzymać - zero tabu i rozmowa o konkretach.

Jedźmy dalej...

songohan pisze:
Nie mozesz mówić Mikołaj o zadnym poczuciu obowiązku za los planety i innych ponieważ to własnie buddyści ślubuja uwolnć wszystkie czujace istoty od cierpienia i niejednokrotnie w przypadku oswieconych jest to ich dobra wola i chęć aby tutaj inkarnować, w odróżnieniieniu od istot zniewolonych nawykami własnego umysłu, które nie maja wolnego wyboru. Uwolnić znaczy w tym przypadku wskazać drogę do wolnego umysłu, wtedy można doswiadczać rzeczywistości bez zniekształceń, taką jaka jest.


Zarówno z mojego doświaczenia, jak i z wielu "przecieków" wynika że Ziemia jest objęta kwarantanną która oprócz blokowania tutaj dostępu różnej kosmicznej chołoty jest także swego rodzaju pułapką na dusze utrzymującą je w kole reinkarnacji.
W takiej sytuacji owijanie w bawełnę i ględzenie o kole Samsary jest trochę nieuczciwe - wszak dużo zdrowiej byłoby moim zdaniem powiedzieć ludziom jak się przedstawia sytuacja i udzielić im prostych wskazówek mogących być bardzo pomocnych podczas procesu umierania.
Zamiast tego mamy "Tybetańską księgę umierania" w której proces reinkarnacyjny jest pewnikiem, sformalizowany termin "oświecenie", i często hierarchię będącą kopią gadzich systemów z przeszłości.

W sumie bajki o Samsarze w takim świetle są można by rzec utrwalaniem obecnego stanu rzeczy...

Cytuj:
Dlaczego jedni rodza sie jako ofiary MK Ultra?, dlaczego inni giną w satanistycznych rytuałach?,dlaczego ktoś trafia na badanie do szaraków? dlaczego spotykaja ich wszystkie potworności dostępne na tej planecie podczas gdy inni zyja sobie w wygodzie, komforcie, i błogiej niewiedzy? Czu to przypadek? NIE! Wszystko ma swoja przyczynę i to jest sprawiedliwe.


Może gdyby oświeceni rozświetlali bardziej sytuację ludzie nie musieliby się wcielać w te różne okropne role, często zresztą podejmując decyzję o wcielaniu się na podstawie konsultacji z różnej maści "opiekunami z wyższych gęstości"?

Nie chcę wchodzić tutaj w dłuższą dyskusję o karmie (wg mnie następny wschodni, gadzi termin pomagający sankcjonować to co się na tej planecie wyrabia) - nie powiem że jesteśmy poza wszelką odpowiedzialnością za nasze czyny, ale wg mnie właściwszym terminem byłby tutaj rezonans bezpośrednio związany z ilością dostępnej nam energii.
Obrazując mój pokrętny wywód prostym przykłądem - żyjąc bez świadomości zasad świętej geometrii, żyjąc w metalowych, niefraktalnych miejscach człowieka można przyrównać do słabo świecącego świetlika.
Po śmierci jego malutkie pole plazmy zwane duszą nie jest w stanie poradzić sobie z przebiciem się poza kwarantannę i jest skazane na łaskę innych bytów i swych decyzji podejmowanych w nieświadmym stanie. Nie ma energii dolecieć do Słońca, czas wrócić i zostać po raz setny ofiarą.

Mam wobec powyższych przemyśleń poważne wątpliwości czy to wszystko jest sprawiedliwe :D

Cytuj:
Że to My, cała ludzkość a nie kto inny, są winni temu co dzieje się z planetą a przyczyna tkwi w naszych umysłach.


Bez przesady. Kiedyś jako istoty wielowymiarowe daliśmy się wciągnąć w dziwną grę 3D.
Tamta zgoda jest naszą odpowiedzialnością.
Za stan planety bardziej bym winił kosmiczną hołotę mieszającą w naszym ogródku.


Cytuj:
Dlatego oswiecenie nie jest tożsame z wiedzą o manipulacjach Illuminati, oświeconemu mistrzowi wystarczy wiedza a raczej doświadczenie o jednej najwiekszej manipulacji tzn. że wszystko jest iluzją ego również jest choćby nie wiem jak bardzo temu zaprzeczało. Jesli to wiesz to żadna manipulacja Cie nie dotknie bo nie bedzie przyczyn ku temu i nie dotknie nikogo kto naprawdę uwolni swój umysł.
Tak to widzę,


To że wszystko jest iluzją powie Ci dzisiaj wielu fizyków, ta idea nazywa się holograficznym wszechświatem.
I to jest ok, podpisuje się pod tym nawet mój avatar :tak:

Termin oświecenie, nieważne co by o nim mówić powinien być jednak tożsamy ze zdaniem sobie sprawy/objęciem świadomością realnej sytuacji w najbliższym otoczeniu.
A jak już sobie oświecony zda sprawę co jest grane zwykła ludzka uczciwość wymagałaby od niego podzielenia się z bliźnimi swymi bystrymi spostrzeżeniami.

Niestety oświecony King wyśmiał me niewinne pytania na poważne tematy, oświeceni mistrzowie z linii Diamentowej Drogi kłocą się jak małe dzieci nie mogąc ustalić przez 20 lat kto jest ich szefem, a inne świecące istoty z naszego podwórka z zajebistymi statusami kosmicznymi plotą bzdury na temat nowej fizyki o której nie mają pojęcia i są już tak bardzo oświecone że nie rozumieją istoty procesu dziejącej się transformacji (w tym roli Słońca i Ziemii).

Mam nadzieję że nie odjechałem za bardzo od tematu, pozdrawiam wszystkich ciepło :uścisk: :hura: :haha:



Na górę
   
 
 
Post: 12 cze 2011, 12:47 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 cze 2011, 1:21
Posty: 2
Lokalizacja: Northampton UK
Płeć: mężczyzna
"Jest czymś dziwnym, że nikt nie uważa swojego życia za coś poważnego. Od zawsze
podchodzimy do tego w sposób powierzchowny. Pocieszamy się tym, że inni robią to samo.
To jest coś, co nazywam zbiorową głupotą. Myślenie, że musimy być jak wszyscy inni.
Oświecenie oznacza tworzenie swojego własnego życia i przebudzenie się ze zbiorowej
głupoty"
Sawaki K¯odo Roshi

Tutaj zbiór jego powiedzeń, Swaki był uważany podobno za oświeconego:
http://mahajana.net/ttd/Sawaki%20Kodo%2 ... ciebie.pdf

Praktywował w tym klasztorze do którego obecnie może każdy przyjechać na sesje medytacyjne. Jest to miejsce otwarte dla wszystkich a opat jest niemcem:
http://antaiji.dogen-zen.de/pol/index.shtml

Do Redmulca:
Napisałeś, że będziesz nagrywał wywiad z Reiko Roshi. Czy mógłbyś jej zadać konkretne pytania o jaszczury, szaraki, ofiary z ludzi, NWO, GMO, o to kto stworzył ludzkie ciało, karme i jak ona widzi odpowiedzialność karmiczną innych istot w kosmosie np. szaraków itp. Pytanie które zadałeś jej na tym spotkaniu do którego wrzuciłeś ten filmik było zbyt ogólne. Chętnie sam bym zadał takie pytania ale w Polsce bywam nie za często. Ze swojej strony "zaatakuje" innych mistrzów buddyjskich tutaj w Angli i możemy porównać to co od nich usłyszeliśmy. Przetestujmy wiedze mistrzów w oparciu o to co sami odkryliśmy (mówie o ludziach podobnie myślących skupionych na tym forum). Budda nauczał, że wszystko trzeba sprawdzać, wieć może zrobić konfrontacje naszego "paradygmatu kosmicznego niewolnictwa" z wiedzą tzw. mistrzów buddyjskich.
Będe wdzięczny jeżeli będziesz mógł zadać jej powyższe pytania. Pozdrawiam.

_________________
http://www.projektasymetria.blogspot.com/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 cze 2011, 22:57 
Offline
Grand Elect Mason * 14th Degree
Grand Elect Mason * 14th Degree

Rejestracja: 04 cze 2009, 15:23
Posty: 1448
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
W takiej sytuacji owijanie w bawełnę i ględzenie o kole Samsary jest trochę nieuczciwe - wszak dużo zdrowiej byłoby moim zdaniem powiedzieć ludziom jak się przedstawia sytuacja i udzielić im prostych wskazówek mogących być bardzo pomocnych podczas procesu umierania.


od kilku tysięcy lat udziela się prostych wskazówek dot. życia - rozumie niewielu
kto zrozumiał "wyłączenie myślenia" Seung Sahna?
kto zrozumiał zaniechanie wewnętrznego dialogu Don Juana?
listę można ciągnąc dalej - wymieniłem tylko dwie techniki opisywane na tym forum często

jeśli takich banałów się nie pojmuje, to co tutaj radzić o procesie umierania?

mało było materiałów sprowadzających się do banału: jakie życie taka śmierć
Cytuj:
Obrazując mój pokrętny wywód prostym przykłądem - żyjąc bez świadomości zasad świętej geometrii, żyjąc w metalowych, niefraktalnych miejscach człowieka można przyrównać do słabo świecącego świetlika.
Po śmierci jego malutkie pole plazmy zwane duszą nie jest w stanie poradzić sobie z przebiciem się poza kwarantannę i jest skazane na łaskę innych bytów i swych decyzji podejmowanych w nieświadmym stanie. Nie ma energii dolecieć do Słońca, czas wrócić i zostać po raz setny ofiarą.


no właśnie, ile postaci to zrozumiało? jak można jeszcze prościej to wytłumaczyć?
ale po co męczyć się ŚG i wykładami Wintera (za darmo!!!!)

Cytuj:
jaka jest odpowiedzialność osób oświeconych w ich działalności na zewnątrz, w kontekście istnienia za Ziemi systemu kontroli i manipulacji zamykającemu milionom drogę do duchowego poznania, za zatem i oświecenia

to pytanie Reda zawierało pewna logiczną sprzeczność, bo skoro RR sie oświeciła, to każdy też się może oświecić, a sama Roshi Reiko pomaga chętnym osiagnąć ten stan w technice, którą sama sprawdziła... i taka jest jej właśnie odpowiedzialność za oświecenie innych istot;
czy żeby się oświecić koniecznie trzeba znać sagę reptyliańsko-humanoidalną?

songohan dobrze wywalił nam karmiczny kontekst naszych obecnych osobistych historii :nauka:

Cytuj:
Termin oświecenie, nieważne co by o nim mówić powinien być jednak tożsamy ze zdaniem sobie sprawy/objęciem świadomością realnej sytuacji w najbliższym otoczeniu.
A jak już sobie oświecony zda sprawę co jest grane zwykła ludzka uczciwość wymagałaby od niego podzielenia się z bliźnimi swymi bystrymi spostrzeżeniami.

sorki Radku, ale Don Juan się podzielił - okazało się to zbyt skomplikowane
może rzeczywiście lepiej skupić się na Big Mind?
poza tym jestem w stanie skumać, że dla oświeconego umysłu tzw. realna sytuacja może mieć całkiem inny obraz niż mój własny;
gadanie o oświeceniu - kolejna pułapka zapadania się w matrycy 3/4 D, na ogarnięcie pełnego spektrum wymiarów musimy się nauczyć innych sposobów wyrażania/komunikowania - Winter też to geometrycznie opisał...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 cze 2011, 13:45 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree

Rejestracja: 16 lip 2009, 16:34
Posty: 38
Płeć: mężczyzna
MRozbicki pisze:
Żadnego poczucia obowiązku za los planety i innych, mało tego – mam wrażenie, że zwyczajnie Pani Reiko nie ma bladego pojęcia o systemie kontrolnym sprawowanym nad ludzkością!

I tu wychodzą problemy z 'komunikacją międzykulturową' :język:
Po co przejmować się wszystkimi problemami świata jeśli dobrze wykonuje się swoją pożyteczną dla tego świata pracę? Katalogowanie przelatujących chmur nie zmieni tego, że w końcu znikną. A stan umysłu zostanie, niezależnie od tego, czy jest to przytomny spokój czy zaabsorbowanie setkami szczegółów i branie na siebie odpowiedzialności za innych. Świadomość niekoniecznie oznacza aktywne działanie z zamiarem osiągnięcia jakiegoś celu - wu-wei :)

A skoro już mowa o Gandhim: Bądź zmianą, którą pragniesz ujrzeć w świecie :)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 cze 2011, 18:17 
Dzień Dobry (takie polskie ALOHA)

Wpis przeniosłem w inne miejsce na stronie
Pozdrawiam
Zbyszek


Ostatnio zmieniony 14 cze 2011, 11:33 przez ZBW, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
   
 
 
Post: 13 cze 2011, 18:22 
radoslaw pisze:
Termin oświecenie, nieważne co by o nim mówić powinien być jednak tożsamy ze zdaniem sobie sprawy/objęciem świadomością realnej sytuacji w najbliższym otoczeniu.
A jak już sobie oświecony zda sprawę co jest grane zwykła ludzka uczciwość wymagałaby od niego podzielenia się z bliźnimi swymi bystrymi spostrzeżeniami.

Nie moge się z tym zgodzić, ponieważ objęcie swiadomością konkretnej sytuacji (np. zasad św. geometrii i jej wpływu na nasze życie) wymaga pewnej konkretnej wiedzy, co jest jednoznaczne z nauczeniem się, zdobyciem jej z zewnątrz a oświecenie nie jest z tym tożsame, ponieaż nie jest uzaleznione od żadnego rodzaju wykształcenia, wiedzy, itd. Oświecenie jest rodzajem stanu umysłu, który każdy może osiągnąć bez względu na iloraz inteligencji, lub konieczności wiedzenia tego czy owego. Sęk w tym iż podobno nie da się opowiedzieć komuś czym jest ten subtelny stan umysłu a dopiero wtedy można doświadczyć tego co tak naprawdę jest grane a owa prawda wychodzi daleko wyżej niż poziom kłamstewek, krętactw i manipulacji omawianych chociazby na tym forum, ponieważ dotyczy sprawy podstawowej czyli percepcji


radoslaw pisze:
Zarówno z mojego doświaczenia, jak i z wielu "przecieków" wynika że Ziemia jest objęta kwarantanną która oprócz blokowania tutaj dostępu różnej kosmicznej chołoty jest także swego rodzaju pułapką na dusze utrzymującą je w kole reinkarnacji.
W takiej sytuacji owijanie w bawełnę i ględzenie o kole Samsary jest trochę nieuczciwe


Moim zdaniem musi istnieć przyczyna dla której się tu znaleźliśmy. Dlaczego z tylu pięknych, przepełnionych miłością subtelnych światów we wszechświecie musimy babrać się w tym szambie? Musi istnieć powód takiego stanu rzeczy. Osobiście uważam, że Ziemia jest jakimś rodzajem poprawczaka lub szkoły gdzie musimy osiągnąć określony stan umysłu- swiadomość pozwalającą doświadczać subtelniejszych stanów istnienia.
Jesli prawdą jest co piszesz Radosław, iż dalismy się wkręcić podstepnie w 3D to koło Samsary nie jest ględzeniem a rzeczywistością. Podczas tysięcy wcieleń, wcześniej czy później doświadczymy zmieniających się warunków, wkoncu nadejdzie życie w którym podejmujemy decyzje, diametralnie zmianiające nasze uwarunkowania. Zawsze po źle przychodzi dobrze i na odwrót, to jest cecha procesu reinkarnacji a andidotum na tą przypadłość nazywa się oświecenie.

radoslaw pisze:
człowieka można przyrównać do słabo świecącego świetlika.
Po śmierci jego malutkie pole plazmy zwane duszą nie jest w stanie poradzić sobie z przebiciem się poza kwarantannę i jest skazane na łaskę innych bytów i swych decyzji podejmowanych w nieświadmym stanie. Nie ma energii dolecieć do Słońca, czas wrócić i zostać po raz setny ofiarą.

Oczywiście zgadzam się z Tobą i znów nie mam wyboru jak tylko zrobić ukłon wobec praktyki medytacji, która jest niczym innym jak gromadzeniem energi w harze. Praktyka polega na konsekwentnym gromadzeniu energii a kiedy jest jej wystarczająco duzo następuje duże bumm i wtedy ni jak już nie da się przyrównac nas do mało swiecącego świetlika :) zgromadziwszy poziom energii niezbędny do oświecenia bez problemu dolecimy do Słońca i powstrzymać przed tym nas juz nie moga żadne byty astralne a jedynie współczucie dla braci i sióstr pogrążonych w piekle własnego umysłu.

Cytuj:
Za stan planety bardziej bym winił kosmiczną hołotę mieszającą w naszym ogródku.

Może i racja tylko powiedz czy dobro może istnieć bez zła? Jak pisałem wyzej to może być jakiś poprawczak a cytat z J. Schab z twojego opisu jak dla mnie to potwierdza. Jestesmy jak węgiel a illuminati są jak temperatura i cisnienie... czyż nie wykonuja oni dla nas służby? :mrgreen:

p.s. biora pod uwagę jako fakt iż za wschodnimi cywilizacjami również stoją gady, kult smoka jest aż nadto widoczny w tych rejonach, dlatego wiem że gdzieś w tym tkwi manipulacja, próbuję ją rozwikłać, ale w Zen jej nie znajduję. Tu nie mam miejsca na jakiekolwiek dogmaty i narzucanie poglądów. Cała praktyka opiera się na bezpośrednim doświadczeniu: medytuj, żyj uważnie, nie powoduj cierpienia i sprawdź w praktyce czym jesteś.

pozdrawiam i do miłego zobaczenia, mam nadzieję ,że wkrótce na Ślęży :D



Na górę
   
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 30 ] 

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group