Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 18 kwie 2021, 11:55

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 101 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna
Autor Wiadomość
Post: 30 lis 2010, 23:16 
phillip pisze:

http://www.nonpossumus.pl/ps/
Tu Biblię masz za darmo, koszt wysyłki wynosi 0 PLN.

Pokój.



Na górę
   
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 30 lis 2010, 23:16 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 30 lis 2010, 23:19 
Ja wam o wiele lepsze metody od "biblijnych" pokaże za jedyne 10 zeta, serio! :shock: :haha:



Na górę
   
 
 
Post: 30 lis 2010, 23:20 
@philip, Biblie w pierwszym lepszym kościele chrześcijańskim (nie katolickim) można dostać za darmo. Poproś gdziekolwiek, u zielonoświątkowców, baptystów, adwentystów, a się przekonasz :D Istnieje też Brytyjskie i Zagraniczne Towarzystwo Biblijne (to nie jest nazwa kościoła) które rozdaje Biblię za darmo, w Warszawie na dworcach i ulicach, znalazłem taką w pokoju hotelowym w Berlinie (w języku niemieckim i angielskim) a także na lotnisku East Midlands Airport w UK - po polsku! :)



Na górę
   
 
 
Post: 30 lis 2010, 23:53 
ST ,Ezechiel K:25/6
Cytuj:
6 Tak mówi Pan Bóg: Dlatego, żeś klaskał rękami i tupał nogami, i cieszyłeś się w duszy z całą twoją zawziętością wobec ziemi izraelskiej, 7 dlatego wyciągam rękę przeciwko tobie; wydam cię na łup narodów, wyplenię cię spośród ludów, wyniszczę cię spośród krajów, unicestwię cię! - i poznasz, że Ja jestem Pan".


Mój ulubiony. Kwintesencja miłości Pańskiej :język:



Na górę
   
 
 
Post: 01 gru 2010, 0:05 
We wcześniejszym poście mówiłem o "metodach Jezusa opisanych w Nowym Testamencie" O metodach Jezusa, który jest kwintesencją miłości. A wiesz jak Jezus odnosił się do starotestamentowych historii??? Np. tak:

"Powiedziano: Oko za oko a ząb za ząb (co tak na marginesie jest sprawiedliwym prawem) A ja wam powiadam: Kto cię uderzy w jeden policzek nadstaw mu i drugi"
Nauczał, że miłosierdzie jest potężniejsze niż sprawiedliwość.

Kiedy go maltretowali nie przeklinał, a się modlił: "Ojcze wybacz im, bo nie wiedzą co czynią"
Bo miłosierdzie jest potężniejsze niż sprawiedliwość.

Kiedy przyprowadzili do niego dziwkę i mówili, że według prawa taką należy ukamienować zażył ich słynnym zdaniem "Kto z was jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamień" A kapłani podkulili ogony i poszli w długą.
Bo miłość jest ważniejsza niż jakieś tam prawa.

To moje ulubione przykłady kwintesencji miłości.

Tak też jak Jezus i ja traktuję Stary Testament. @philipp, Brytyjskie i Zagraniczne Towarzystwo Biblijne rozdaje za darmo zresztą tylko Nowy Testament. I słusznie :D



Na górę
   
 
 
Post: 01 gru 2010, 0:59 
rym74 pisze:
@philip, Biblie w pierwszym lepszym kościele chrześcijańskim (nie katolickim) można dostać za darmo. Poproś gdziekolwiek, u zielonoświątkowców, baptystów, adwentystów, a się przekonasz :D Istnieje też Brytyjskie i Zagraniczne Towarzystwo Biblijne (to nie jest nazwa kościoła) które rozdaje Biblię za darmo, w Warszawie na dworcach i ulicach, znalazłem taką w pokoju hotelowym w Berlinie (w języku niemieckim i angielskim) a także na lotnisku East Midlands Airport w UK - po polsku! :)


Prawdziwy fanatyk... :shock:



Na górę
   
 
 
Post: 01 gru 2010, 2:30 
rym74 pisze:
"Powiedziano: Oko za oko a ząb za ząb (co tak na marginesie jest sprawiedliwym prawem) A ja wam powiadam: Kto cię uderzy w jeden policzek nadstaw mu i drugi"
Nauczał, że miłosierdzie jest potężniejsze niż sprawiedliwość.

Tak na marginesie ,nie warto oddawać bo wszystko w naturze i tak się wyrówna.
rym74 pisze:
Kiedy go maltretowali nie przeklinał, a się modlił: "Ojcze wybacz im, bo nie wiedzą co czynią"
Bo miłosierdzie jest potężniejsze niż sprawiedliwość.

To jest z cyklu poszerzania śiadomości.
rym74 pisze:
"Kto z was jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamień"

Dzisiaj powiesz -"człowieku ,nie bądź takim hipokrytą"

To co stworzyli wokół Jezusa ,jest nie do pomyślenia.



Na górę
   
 
 
Post: 01 gru 2010, 8:29 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 lis 2010, 12:48
Posty: 31
Lokalizacja: Wroclaw
Płeć: mężczyzna
rym74 pisze:
Taa, ta pani oferuje również modlitwę wstawienniczą za 100zł, przecież to są jawne kpiny :lol: :lol: :lol: Chyba nawet ksiądz tyle nie kasuje :język: A ja poproszę Suchego a on się w moim imieniu za darmo pomodli :king:


Jezeli ta pani dobrze sobie wypraktykowala moc modlitwy wstawienniczej i jest ona skuteczna to ma prawo przyjmowac takie wynagrodzenie za to jakie czuje.
Nie wiem jak ta jedna z Mocy Urzeczywistnienia rozwinal u siebie Suchy, jesli jego modlitwy wstawinnicze sa skuteczne to skorzystaj z jego uslug.

Cytuj:
Notabene, kiedyś widziałem taką jedną z ukrytej kamery.
Gościówa za te 350zł przez jakieś pół godziny... se gazety czytała :lol: :lol: :lol:

Sa niestety w tej dziedzine szarlatani i sa prawdziwi oddani swojemu powolaniu fachowcy.
Zajmuje sie takimi uslugami ale kazdy przypadek wyceniam indywidualnie po ogledzinach i badaniach na miejscu.
Podejrzewam ze byla to telewizja TVN ktora przoduje w osmieszaniu wszelkich zjawisk z pogranicza.

Sherargetu pisze:
EN.KI pisze:
Ta kobiete bierze tylko 60 zł !!!!!!!!! :shock:

Regreser był naturalnie świadomy faktu iż mogą ukazać się migawki z innych światów, ale moje zakręcone/wielowymiarowe i wręcz metaforyczne myślokształty przerosły jej zdolności interpretacyjne, dodam że na poziomie emocjonalnym niekiedy bardzo wyraziście to odczuwałem - śmiech, płacz, dyskomfort cielesny etc.
Dowiedziałem się tylko tyle, że byłem najtrudniejszym przypadkiem w jej karierze, ha - ha - ha : )

Wiesz Regresing(r) jako metoda z zalozenia nie jest przeznaczony dokladnie do przypominania sobie ze szczegolami innych wcielen tylko do uwalniania sie od obciazajacych emocjonalnie i energetycznie problemow ktore moga pochodzic z poprzednich wcielen, to ze czasem z zaskakujacymi szczegolami przypominaja sie pewne rzeczy to nie regula.
Natomiast twoje emocjonalne i fizyczne reakcje wskazuja na to ze cos ci sie udalo uwolnic.
Polecam ponizszy artykul autora metody.
http://www.ezosfera.pl/leszek/artykul/4
Natomiast co do innych regreserow to liste znalezc mozna tu:
http://www.regresing.org/lista_regreserow.php

Sam od lat korzystam z tej metody i pomogla mi ona rozwiklac niejeden wezel gordyjski przeszkadzajacy w rozwoju.


Ostatnio zmieniony 01 gru 2010, 8:43 przez Amethyst, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 01 gru 2010, 10:23 
Amethyst pisze:
Wiesz Regresing(r) jako metoda z zalozenia nie jest przeznaczony dokladnie do przypominania sobie ze szczegolami innych wcielen tylko do uwalniania sie od obciazajacych emocjonalnie i energetycznie problemow ktore moga pochodzic z poprzednich wcielen, to ze czasem z zaskakujacymi szczegolami przypominaja sie pewne rzeczy to nie regula.
Natomiast twoje emocjonalne i fizyczne reakcje wskazuja na to ze cos ci sie udalo uwolnic.


Oczywiście, założeniem mojego udania się na regresje był zamiar rzucenia światła na pewne wydarzenia, ciekawość była drugorzędna. Niestety pomimo wyjątkowo silnych eskalacji emocjonalnych, z którymi ta osoba pomimo swojej wiedzy i zdolności miała pierwszy raz do czynienia w takim zakresie - nie przyniosło to żadnej wyraźniej korzyści. Nie chcę dyskredytować tej metody, niemniej w przypadku pewnych dusz spoza tej fantazyjnej planety taki nie-hipnotyczny regreser może najzwyczajniej w świecie nie wyrobić.

Amethyst pisze:
Polecam ponizszy artykul autora metody.
http://www.ezosfera.pl/leszek/artykul/4
Natomiast co do innych regreserow to liste znalezc mozna tu:
http://www.regresing.org/lista_regreserow.php


Ja tylko wtrące, że gdy przeprowadzałem research odnośnie regresingu, kontaktowałem się z losowo wybranymi osobami z tej listy i według mnie były one wyjątkowo nie przekonywujące ze względu na bardzo młody wiek, jeden gość z tej listy, który pomiędzy uczęszaniem na wykłady para się tą metoda regresingu via Leszek Żądło, wręcz się na mnie obraził gdy pod koniec rozmowy powiedziałem, że jeszcze nie chcę sie deklarować i ew. zadzwonię za jakiś czas : ))



Na górę
   
 
 
Post: 01 gru 2010, 12:34 
BioSine pisze:
rym74 pisze:
@philip, Biblie w pierwszym lepszym kościele chrześcijańskim (nie katolickim) można dostać za darmo. Poproś gdziekolwiek, u zielonoświątkowców, baptystów, adwentystów, a się przekonasz :D Istnieje też Brytyjskie i Zagraniczne Towarzystwo Biblijne (to nie jest nazwa kościoła) które rozdaje Biblię za darmo, w Warszawie na dworcach i ulicach, znalazłem taką w pokoju hotelowym w Berlinie (w języku niemieckim i angielskim) a także na lotnisku East Midlands Airport w UK - po polsku! :)


Prawdziwy fanatyk... :shock:


Ja jestem fanatykiem, bo ktoś Biblię za darmo rozdaje??? Moja wina, że była w hotelu czy na lotnisku? Zastanów się człowieku zanim coś napiszesz. I po jaki gniot przyszywasz mi etykietkę? A taki "mądry" wywód dałeś w tej kwestii w innym temacie :shock: Pewnie po to aby jechać po innych a potem się tłumaczyć, że to tylko etykietka a to innych problem, że słowa znaczą to co znaczą, co nie???



Na górę
   
 
 
Post: 01 gru 2010, 12:44 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 lis 2010, 12:48
Posty: 31
Lokalizacja: Wroclaw
Płeć: mężczyzna
Sherargetu pisze:
Nie chcę dyskredytować tej metody, niemniej w przypadku pewnych dusz spoza tej fantazyjnej planety taki nie-hipnotyczny regreser może najzwyczajniej w świecie nie wyrobić.

Coz sa terapeuci z wiekszym lub mniejszym doswiadczeniem.
Ale skoro twoj przypadek jest tak ciezki to moze warto by sie umowic z tworca metody?
Z tego co wiem on bardzo chetnie przyjmuje skomplikowane przypadki poniewaz to pomaga mu doskonalic metode. Poza tym czasami "kosmiczne" wspomnienia to nic innego tylko uwiklanie w jakis bardzoi ziemski astral stworzony pod wplywem halucynogenow. Nie podejrzewam cie ze cpasz w tym zyciu ale niestety wzorce zostaja i dzialaja. A uaktywniaj sie gdy dochodzimy w rozwoju swiadomosci do poziomu w ktorym trzeba sie ich pozbyc zeby isc dalej.

Cytuj:
Ja tylko wtrące, że gdy przeprowadzałem research odnośnie regresingu, kontaktowałem się z losowo wybranymi osobami z tej listy i według mnie były one wyjątkowo nie przekonywujące ze względu na bardzo młody wiek,

Faktycznie sa tam rozni wiekowo terapeuci, jednak nie wiekiem bym sie kierowal tylko iloscia i jakoscia przeprowadzonych sesji. Znam jednego 22 latka ktory jest regreserem i w pewnej waskiej dziedzinie/tematyce wzorcow ma bogatsze i lepsze rozeznanie nawet od samego tworcy metody.

Cytuj:
jeden gość z tej listy, który pomiędzy uczęszaniem na wykłady para się tą metoda regresingu via Leszek Żądło, wręcz się na mnie obraził gdy pod koniec rozmowy powiedziałem, że jeszcze nie chcę sie deklarować i ew. zadzwonię za jakiś czas : ))


Wiesz take rzeczy zglasza sie do Leszka Zadlo ktory wydaje licencje.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 01 gru 2010, 13:55 
Amethyst pisze:
Ale skoro twoj przypadek jest tak ciezki to moze warto by sie umowic z tworca metody?
Z tego co wiem on bardzo chetnie przyjmuje skomplikowane przypadki poniewaz to pomaga mu doskonalic metode. Poza tym czasami "kosmiczne" wspomnienia to nic innego tylko uwiklanie w jakis bardzoi ziemski astral stworzony pod wplywem halucynogenow. Nie podejrzewam cie ze cpasz w tym zyciu ale niestety wzorce zostaja i dzialaja.


Znam nieco działalność Leszka i nie widzę w niej nic negatywnego, ale z racji tego, że jesteś w to bardzo pozytywnie zaangażowany powiem tylko tyle, że w pewnym sensie nie jest to zbieżne z klimatem moich paradygmatów : )
Astral sam w sobie jest „kosmiczny” niemniej w moim przypadku nie będą to halucynogenne wzorce zaimplikowane podczas jakiś pre-kolumbijskich imprez na szczerym polu bądź innych pochodnych wydarzeń : )

Swoją drogą jak poproszono mnie aby przyzwać do siebie przewodnika duchowego, pojawił się on przede mną jako energetyczna chmura różowo-fioletowego światła a ja (będąc wówczas w ciele jakieś humanoidalnej istoty) nie mogłem przestać się z niego śmiać : ))
Nie chciałbym usłyszeć od Leszka bądź innego regresera z jego branży, że ćpałem w którymś wcieleniu tylko realnie ustalić genezę pewnych kwestii : ))

Amethyst pisze:
Wiesz take rzeczy zglasza sie do Leszka Zadlo ktory wydaje licencje.


Och, nie poczułem się znieważony tylko rozbawiło mnie takie nieprofesjonalne podejście, wówczas nawet przez myśl mi nie przeszło informować kogokolwiek w tej sprawie : )

Pozdrawiam : )



Na górę
   
 
 
Post: 01 gru 2010, 13:57 
humanista pisze:
Alex Collier twierdzi że amnezja wynika z naszego uszkodzonego DNA i że rasy pozaziemskie pamiętają poprzednie wcielenia.

Jedyne co mnie zastanawia, to dlaczego dusza jest zmuszana żeby tu wracać jeśli wyraźnie cierpi za każdym wcieleniem? Dlaczego duszy nie poślą tam, gdzie ona chce? Czy to nie jest sprzeczne z wolną wolą? Co to za bardzo dziwny układ o cyklu 308 000 lat w czasie którego jest bardzo trudno uniknąć ciągłych wcieleń na tej pieprzonej planecie?


Polecam "Odważne dusze" R. Szwartza. Tam wszystko ma powód. I składa się na bardzo zwartą teorię.



Na górę
   
 
 
Post: 01 gru 2010, 15:23 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 lis 2010, 12:48
Posty: 31
Lokalizacja: Wroclaw
Płeć: mężczyzna
Sherargetu pisze:
Znam nieco działalność Leszka i nie widzę w niej nic negatywnego, ale z racji tego, że jesteś w to bardzo pozytywnie zaangażowany powiem tylko tyle, że w pewnym sensie nie jest to zbieżne z klimatem moich paradygmatów : )

A chyba ze tak, w koncu nie kazdemu musi jego paradygmat pasowac.

Cytuj:
Astral sam w sobie jest „kosmiczny” niemniej w moim przypadku nie będą to halucynogenne wzorce zaimplikowane podczas jakiś pre-kolumbijskich imprez na szczerym polu bądź innych pochodnych wydarzeń : )

Hahahaha.
Nie no spokojnie, ja tylko podalem ze istnieje taka mozliwosc.:)

Cytuj:
Nie chciałbym usłyszeć od Leszka bądź innego regresera z jego branży, że ćpałem w którymś wcieleniu tylko realnie ustalić genezę pewnych kwestii : ))

Wiesz sam leszek jak najbardziej dopuszcza inkarnowanie sie na tej przyjemnej planetce dusz z innych planet czy nawet systemow slonecznych wiec sade ze podszedlby do tego profesjonalnie.
Notabene byc moze Anna Atras ktora ma naprawde dobry wglad w nature dusz mogalby ci tez co nieco rozjasnic? Np. w moim przypadku Leszek nie bardzo wiedzial gdzie by mnie tu zaklasyfikowac, choc nalapane przezemnie juz jako czlowieka wzorce schodzily ladnie i dopiero Anna byla w stanie rozwiklac ta zagadke coz to za istota ze mnie. :)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 01 gru 2010, 15:50 
Amethyst pisze:
Notabene byc moze Anna Atras ktora ma naprawde dobry wglad w nature dusz mogalby ci tez co nieco rozjasnic? Np. w moim przypadku Leszek nie bardzo wiedzial gdzie by mnie tu zaklasyfikowac, choc nalapane przezemnie juz jako czlowieka wzorce schodzily ladnie i dopiero Anna byla w stanie rozwiklac ta zagadke coz to za istota ze mnie. :)


Hehe : ) Zagadka moje genezy jest już niemal złożona z wielu rozmaitych puzzli które sa mi dostępne, ale nie napiszę oczywiście nic więcej bo poprzez egzaltacje moje ego zyska na wadze : )

Pozatym jestem przekonany, że na takim forum większość zgromadzonych tutaj dusz z otwartymi umysłami, nie ma nawet pojęcia jaki realny wewnętrzny koloryt w sobie zawiera : )

Pozdrawiam : )



Na górę
   
 
 
Post: 01 gru 2010, 16:51 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 lut 2010, 23:29
Posty: 1780
Płeć: mężczyzna
hipnoza most kataleptyczny
phpBB [video]

Hipnoza
[9min 30s@Grzegorz Halkiew]
phpBB [video]

Sekret orgazmu pod hipnozą. Jak to się robi?
phpBB [video]



Cytuj:
Uzdrawianie związków

http://www.4wymiar.pl

Każdy z nas chciałby mieć wspaniałego partnera, aby tworzyć z nim ekscytujący związek. Niestety, rzeczywistość nie zawsze układa się po naszej myśli. Źle funkcjonujący związek partnerski może mieć wpływ nie tylko na sprawy decydujące o naszym zdrowiu fizycznym i psychicznym, ale także o materialnym aspekcie życia.


Jarek Mikulski, regreser i terapeuta, uważa, że przez wiele lat, kiedy polskie społeczeństwo borykało się z bardzo przyziemnymi problemami bytowymi, większość ludzi będących w stałych związkach nie zastanawiała się nad jakością swojego życia. Obecnie na plan pierwszy wysunęła się potrzeba bycia w związku opartym na miłości i zrozumieniu. Wiele osób zauważyło, że życie, które prowadzą z ukochaną osobą, odbywa się na zasadach, jakie im już nie odpowiadają, ponieważ zasady te były przekazywane ślepo z pokolenia na pokolenie i to bez jakiejkolwiek refleksji. Pojawiła się także świadomość, że porozumienie między partnerami może odbywać się na rozmaitych subtelnych płaszczyznach.
- W związku ludzie komunikują się na płaszczyźnie fizycznej, seksualnej, emocjonalnej, intelektualnej i duchowej - twierdzi terapeuta. - Kiedy któryś z obszarów nie działa prawidłowo, nasz partner może nie czuć się komfortowo. Dlatego tylko stałe

porozumienie i energetyczna wymiana na wielu płaszczyznach pozwala na stworzenie idealnego partnerstwa.
Nie wszyscy jednak są do tego zdolni. Pewne osoby, najczęściej powielając model związku własnych rodziców, nie są w stanie odczuwać pozytywnych emocji i swoje partnerstwo opierają na strachu i uwarunkowaniach ekonomicznych. W nieświadomy sposób zniewalają bliskich, oplatając ich myślowymi rozkazami albo wywołując presję. Osaczony partner czuje się jak mucha zaplątana w niewidzialnej sieci, utkanej z emocjonalnych lub materialnych szantaży, rozkazów i oczekiwań.
W prawidłowo funkcjonującym związku musimy pamiętać o jeszcze jednej ważnej potrzebie - samorealizacji. Osoba, która o tym zapomina, albo staje się służącą swojego partnera, albo - kompletnie rozgoryczona - zaczyna eskalować żądania, przybierając postawę oceniającą wobec towarzysza życia. Wiele osób, szczególnie kobiety, wchodzi w rolę ofiary i niewolnicy, do czego przygotowały ją obserwacje relacji pomiędzy własnymi rodzicami. Czynią to również mężczyźni odczuwający silną presję społeczeństwa, popychającą ich nie w kierunku realizacji własnych marzeń, lecz do utrzymywania standardowego związku i tkwienia w roli głównego żywiciela rodziny. Próba wyłamania się ze stereotypu sprawia, że nie tylko inni spychają nas na margines życia, ale także my sami, z powodu wyrzutów sumienia, doprowadzamy do obniżenia własnej samooceny.

Uzdrawianie energetycznej sieci

Ponieważ partnerzy połączeni są ze sobą energetycznie, wystarczy, że jedno z małżonków zacznie dążyć do uzdrowienia związku, aby jego jakość mogła się poprawić. Zmiany zachodzące w świadomości jednej osoby w związku wpływają nie tylko na tę drugą, ale i na całe otoczenie. Nie zdajemy sobie sprawy, że nawet jedna negatywna myśl o naszym partnerze może spowodować pogorszenie się sytuacji i doprowadzić do awantury. Natomiast myśli pozytywne potrafią poprawić jakość naszego stadła.
- W chwili, kiedy podnosimy poziom swojej świadomości, najczęściej zmieniamy swój stosunek do realiów życia, a co za tym idzie, model partnerstwa - tłumaczy Jarek Mikulski. - Oczywiście, może się zdarzyć, że druga osoba w związku kategorycznie odmówi wprowadzenia jakichkolwiek zmian, stając się domowym „dywersantem". Wtedy jedynym rozwiązaniem jest rozstanie.
Nigdy także nie należy za własne niepowodzenia życiowe obwiniać partnera. Sposób na wybrnięcie z tej sytuacji stanowi ofiarowanie sobie i partnerowi wolności. Pozwólmy, aby nasz ukochany samorealizował się, żyjąc własnym życiem. W tym celu należy otworzyć się na bezinteresowną miłość, zapominając o wszelkich emocjonalnych i materialnych szantażach. Prawdziwe partnerstwo polega na byciu dla samych siebie i wzajemnym akceptowaniu się, a nie na równym wnoszeniu do gospodarstwa dóbr i usług.

Karma w partnerstwie

Jarek Mikulski uważa, że przyczyna niepowodzeń w związkach partnerskich leży w karmie, czyli w tym, jakie mamy intencje w stosunku dożycia, swojego ciała i związku.
- Większość osób mówiąc o karmie, ma na myśli straszliwe fatum, przed którym nie ma ucieczki - wyjaśnia regreser. - Z mojego doświadczenia wynika, że po odreagowaniu negatywnych emocji i przeżyć, nawet z odległych wcieleń, związek uzdrawia się w sposób radykalny. Dotyczy to nie tylko powiązań z najbliższymi nam osobami, ale także z całym otoczeniem. Sens naszej fizycznej egzystencji to przerabianie kolejnych lekcji, podczas których stawiani jesteśmy przed emocjonalnymi i etycznymi wyborami. Uwarunkowania karmiczne uświadamiają człowiekowi, że aby się rozwijać, musi odrzucić zachowania pociągające za sobą negatywne konsekwencje. Jeśli zrobimy coś destrukcyjnego, to będziemy musieli za to odpokutować, a kara wcale nie musi nadejść dopiero w następnym wcieleniu, może spotkać nas o wiele szybciej. Ponieważ jednak człowiek posiada wolną wolę, może w każdej chwili zmienić swoje przeznaczenie, przełamując zaklęty krąg zemsty i agresji, wkraczając na drogę miłości i doznań duchowych. W innym wypadku będziemy otrzymywać coraz to trudniejsze lekcje życia bez możliwości uwolnienia się od nich.

Załącznik:
p_czwarty_wymiar_11_2009_regresing1.jpg

JAREK MIKULSKI - dyplomowany regreser, pracujący od 15 lat metodą Leszka Żądło. Szczególne doświadczenie posiadł w uzdrawianiu związków partnerskich, relacji rodzinnych, DDA oraz innych kwestii związanych z życiem codziennym. W swojej pracy korzysta ze zdolności jasnowidzenia, jasnosłyszenia i ja-snoczucia.


Niespodziewana zamiana ról

Terapeuta przekonuje, że moment śmierci zawiera w sobie bardzo silny ładunek emocjonalny. Szczególnie kiedy nasze odejście stanowi prostą konsekwencję życiowych uczynków, których dokonaliśmy podczas poprzedniej inkarnacji.
- Jeżeli w poprzednim życiu zostaliśmy spaleni na stosie, straceni na gilotynie lub ukamienowani przez wioskową społeczność, przychodzimy na świat pełni podświadomych zranień i urazów, rzutujących na nasze przyszłe życie - tłumaczy Mikulski. - Jeśli tak się stało, to naszą duszę powinniśmy koniecznie uwolnić od tych traumatycznych wspomnień, albowiem taka karma z pewnością da nam się we znaki. Dotyczy to również partnerstwa, w którym bardzo często dochodzi do zamiany ról: kat staje się ofiarą, a ofiara katem. Burzliwe dzieje takiego związku możemy sobie z łatwością wyobrazić.
Pierwszy krok ku uzdrowieniu związku i wyłamaniu się z uwarunkowań karmicznych to uświadomienie sobie, że należy dokonać aktu przebaczenia, poprosić o przebaczenie oraz starać się wynagrodzić krzywdy z poprzedniego życia poprzez okazywanie bezinteresownej miłości.
- Dopóki nie pojawi się w nas wewnętrzna potrzeba zmiany, dopóty nasze życie będzie toczyło się utartymi koleinami, wyznaczonymi przez karmę - mówi Jarek Mikulski. - Najprostszym rozwiązaniem jest odejść od biernego akceptowania tego, co zesłał nam los. Należy odrzucić fałszywe pojmowanie tradycji (dziadek bił babcię, ojciec bije matkę, ja będę bił swoją żonę) i strach przed dokonywaniem zmian.
Taka sama postawa obowiązuje w partnerstwie. Wiele kobiet, mimo że nie akceptuje modelu związku, w jakim przebywa, niczego w nim nie zmienia w obawie przed nieznanym. Do głosu dochodzi także lęk przed reakcją męża na wieść o tym, że jego towarzyszka życia nie chce być dłużej jego prywatną służącą.

Budowanie związków

Podstawowy warunek wymagany przed uzdrawianiem partnerstwa to pojawienie się świadomości, że coś tu nie gra. Zajęcia prowadzone przez Jarka Mikulskiego pomagają ustalić zakres niezadowolenia ze swoich towarzyszy życia. I choć czasem jedynym sposobem na uzdrowienie relacji jest rozejście się z szacunkiem, to jednak większość par pojawiających się na warsztatach, po zakończeniu zajęć daje sobie drugą szansę.
Aby terapia odniosła zamierzony skutek, uczestnicy warsztatów muszą otworzyć się przed innymi podczas sesji. Dzięki temu rozumieją, że nie są osamotnieni w swoich partnerskich problemach, że inni ludzie również doznają podobnych uczuć.
- Wizję nowego związku możemy stworzyć sami, opierając się na wielu działaniach, takich jak wizualizacje, afirmacje czy modlitwy. Jednak najtrudniejsze zadanie, jakie stoi przed nami, to dotarcie do sedna rzeczywistych powodów rozpadu związku - klaruje regreser. - Znakomitą techniką służącą temu celowi jest pisanie listów do swojego partnera. W pisemnej formie możemy zawrzeć wszystkie niewypowiedziane dotychczas żale, złości i pretensje. W trakcie pisania zastanawiamy się, czy rzeczywiście nasz partner jest taki zły, czy tylko tak go postrzegamy, patrząc przez filtr własnych uprzedzeń, lęków i zranień wyniesionych z domu rodzinnego.
Dla wielu osób szansą na uzdrowienie związku jest także nauka wybaczania. Skuteczność tej terapii zależy jednak od tego, jak wiele jesteśmy w stanie wybaczyć nie naszym partnerom, lecz własnym rodzicom, dziadkom lub wychowującym nas osobom.
Wszelkie żale, pretensje, lęki w naszym związku to tylko przeniesienie tych wszystkich emocji z matki i ojca na życiowego partnera. Jeśli nie przebaczymy rodzicom, to wciąż będziemy prowokować naszego partnera do zachowań, które obserwowaliśmy jako dzieci w domu rodzinnym. Zapiekłe chowanie w sobie urazów może doprowadzić nie tylko do ciągłego obwiniania partnera i rozpadu związku, ale także do wielu chorób o podłożu psychosomatycznym.
- Droga do uzdrowienia związku jest drogą uzdrowienia samego siebie, polegającą na wybaczeniu oraz zachowywaniu odpowiedniej jakości życia, jakości energetycznej i jakości odczuwania duchowego - tłumaczy Mikulski. - W tym celu należy wzmocnić w sobie głos wewnętrzny, który doprowadzi nas na duchowy poziom egzystencji. Kiedy się tam znajdziemy, zrozumiemy, że możliwe jest funkcjonowanie na poziomie bezinteresownej miłości. A wtedy subtelna energia naszego uczucia odmieni nas, naszego partnera i całe nasze życie.


http://www.crx1975.user.icpnet.pl/enter/prasa/p_czwarty_wymiar_11_2009_regresing.htm


Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.

_________________
Obrazek

http://www.prisonplanet.pl/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 sty 2011, 22:26 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 maja 2010, 0:17
Posty: 90
Lokalizacja: Planeta ziemia
Płeć: mężczyzna
Tak sobie postanowilem ze zamieszcze tutaj cytat z ksiazki Michael'a Newman'a dlatego ze po przeczytaniu jego ksiazek czuje ze jest to prawda.
Zdaje sobie sprawe ze regresja w poprzednie wcielenia to niejakoo droga na skroty lub co najmniej (sciaganie na lekcjach) ale sam jestem ciekaw swojej przeszlosci..
Polecam i pozdrawiam..

Cytuj:
Zawarte w tej książce informacje dotyczące egzystencji dusz po fizycznej śmierci ciała stanowią najbardziej przekonujące wyjaśnienie sensu naszego życia tu na Ziemi, na jakie kiedykolwiek natrafiłem. Moje wieloletnie usiłowania, aby odkryć cel życia, w niewielkim tylko stopniu przygotowały mnie na tę chwilę, kiedy pacjent w stanie hipnozy uchylił przede mną w końcu wrota do wiecznego świata.
Mój najstarszy przyjaciel jest dziś katolickim księdzem. Jako chłopcy spacerowaliśmy często po wzgórzach i plażach Los Angeles prowadząc filozoficzne dyskusje, jednakże nasze duchowe przekonania ogromnie się od siebie różniły. Mój przyjaciel powiedział mi kiedyś: „Sądzę, że bycie ateistą i niewiara w nic oprócz tego doczesnego świata wymaga od ciebie wiele odwagi.” Nie postrzegałem tego w ten sposób ani wówczas, ani jeszcze wiele lat później. Począwszy od piątego roku życia rodzice wysyłali mnie na długie pobyty do wojskowego typu szkół z internatem. Uczucie porzucenia i samotności było wtedy we mnie tak przemożne, że nie wierzyłem w żadną moc wyższą ode mnie. Obecnie zdaję sobie sprawę, że siła, którą w sobie odnajdywałem, była mi dana w subtelny, niedostrzegalny sposób. Mój przyjaciel i ja w dalszym ciągu podchodzimy odmiennie do kwestii duchowości, ale obydwaj żywimy przeświadczenie, że porządek i celowość wprowadzane są do wszechświata przez jakąś wyższą świadomość.
Kiedy wspominam swoje życie, dochodzę do wniosku, że to nie był żaden przypadek, iż ludzie przychodzili do mnie na seanse hipnotyczne - które uważam za wiarygodny środek osiągania prawdy - i opowiadali mi o przewodnikach, niebiańskich bramach, duchowych grupach nauczania czy o samej kreacji w świecie dusz. Nawet teraz jeszcze czuję się czasem jak intruz wdzierający się do umysłów ludzi, którzy opisują mi świat duchowy i swoje w nim miejsce, jednakże ich wiedza dostarcza mi cennych wskazówek. Mimo to wciąż zastanawiam się, dlaczego to właśnie mnie przypadła rola posłańca przekazującego duchową wiedzę zawartą w tej książce, skoro ktoś inny, w mniejszym stopniu obciążony dawniejszym krytycyzmem i wątpliwościami, nadawałby się do tego z pewnością znacznie lepiej. W istocie jednak to nie autor, lecz przedstawieni przez niego w tej książce ludzie są prawdziwymi zwiastunami nadziei na przyszłość.
Wszystko więc, czego się dowiedziałem o tym, kim jesteśmy i skąd pochodzimy, zawdzięczam tym, którzy sami zwracali się do mnie o pomoc. Nauczyli mnie oni, że podstawowym aspektem naszej misji na Ziemi jako dusz jest mentalne przetrwanie stanu odcięcia od naszego prawdziwego domu. Przebywając w ludzkim ciele, dusza jest zasadniczo samotna. Tę względną izolację duszy podczas jej tymczasowego fizycznego bytowania na Ziemi, pogłębia na poziomie świadomości przeświadczenie, że poza tym życiem nic nie istnieje. Nasze wątpliwości skłaniają nas do szukania zakorzenienia wyłącznie w widzialnym, fizycznym świecie. Wiedza naukowa głosząca, że Ziemia jest tylko ziarnkiem piasku na skraju galaktyki otoczonej przez bezkresny ocean wszechświata, jeszcze powiększa nasze poczucie bezsensu.
Dlaczego żadne inne ziemskie stworzenia nie interesują się życiem po śmierci? Czy wynika to po prostu z faktu, że nasze nadmiernie rozdęte ego nie może znieść myśli o życiu jako czymś jedynie chwilowym, czy też stąd, że nasz byt jest złączony z jakąś wyższą siłą? Niektórzy ludzie twierdzą, że wszelkie nadzieje na przyszłe życie są wyłącznie przejawem myślenia życzeniowego. Jednakże logiczny wydaje się pogląd, że nie powstaliśmy dzięki przypadkowi, po to jedynie, aby przetrwać, lecz że jesteśmy częścią uniwersalnego systemu, który kieruje fizyczną transformacją Jaźni dla jakiegoś powodu. Ufam, że to właśnie głos naszych dusz mówi nam, iż posiadamy jednak osobowość, której nie jest przeznaczone sczeznąć.
Wszystkie opisane przeze mnie przypadki dotyczące życia po śmierci nie mają podstaw naukowych, mogących potwierdzić ich prawdziwość. Z pewnością znajdą się więc czytelnicy, którzy uznają treść tej książki za zbyt niewiarygodną, by mogli ją zaakceptować. Wobec nich żywię jedną nadzieję - jeśli z lektury wyniosą przynajmniej przeświadczenie, że być może posiadają niezmienną tożsamość, wartą tego, by ją odnaleźć, uznam to za swój wielki sukces.
Jedną z najbardziej kłopotliwych kwestii nurtujących ludzi, którzy pragną wierzyć w jakiś wyższy od nich byt, jest przyczyna występowania w świecie tak wielu zjawisk negatywnych. Jako najczęstszy przykład podaje się istnienie zła. Kiedy pytam moich pacjentów, jak kochający Bóg mógł pozwolić na tyle cierpień, ku swemu zaskoczeniu otrzymuję niewiele różniące się od siebie odpowiedzi. Moi pacjenci oznajmiają, że nasze dusze rodzą się za sprawą stwórcy, który z rozmysłem umieszcza stan doskonałej harmonii i spokoju poza naszym zasięgiem po to, abyśmy wzmogli nasze wysiłki.
Uczymy się na własnych błędach. Nieobecność dobrych cech ujawnia zasadnicze skazy naszej natury. Zło stanowi dla nas wyzwanie; inaczej nie mielibyśmy żadnej motywacji do poprawiania świata ani żadnego sposobu mierzenia postępu na tej drodze. Kiedy pytam moich pacjentów o sens naprzemiennego okazywania przez nauczyciela-nadduszę cech miłosierdzia i gniewu, niektórzy z nich odpowiadają, że stwórca ukazuje nam po prostu pewne atrybuty dla określonych celów. Na przykład, kiedy przyrównujemy zło do sprawiedliwości a litość do dobroci, to gdyby Bóg pozwolił nam poznać jedynie litość, wówczas nie wiedzielibyśmy nic o cesze sprawiedliwości.
Książka ta prezentuje problem harmonii i mądrości wywodzących się z wielu różnych poziomów duchowej energii. Niezwykłe, fundamentalne przesłanie, przekazywane zwłaszcza przez osoby duchowo zaawansowane, zawiera przypuszczenie, iż Bóg-naddusza naszego wszechświata nie znajduje się na najwyższym szczeblu doskonałości. Tym samym zaś, absolutna doskonałość pochodzi z jeszcze wyższego boskiego źródła.
Z mojej pracy wyniosłem przekonanie, iż celowo żyjemy w niedoskonałym świecie. Ziemia jest jednym z niezliczonych światów zamieszkałych przez myślące istoty; każdy z tych światów posiada własny zestaw niedoskonałości, który wnosi do ogólnej harmonii. Rozszerzając tę myśl, możemy przypuścić, że zamieszkujemy jeden z wielu fizykalnych wszechświatów, z których każdy ma swego własnego stwórcę władającego nim z odmiennym stopniem biegłości - analogicznie do poziomów osiąganych przez dusze w procesie ich rozwoju, przedstawionym w tej książce. Poniżej tego panteonu, boskiemu władcy naszego szczególnego domu wolno byłoby rządzić nim na swój własny sposób.
Jeśli dusze wysyłane na planety naszego wszechświata są potomstwem rodzicielskiej nadduszy, którą nasze wysiłki czynią mądrzejszą, to czy możliwe jest, że mamy jeszcze bardziej boskiego dziadka, którym jest absolutny Bóg? Koncepcja, że stojący bezpośrednio nad nami Bóg nadal ewoluuje podobnie jak my sami, w niczym nie uszczupla ostatecznego źródła doskonałości, które zrodziło tego naszego Boga. Moim zdaniem najwyższy, doskonały Bóg nie utraciłby wszechmocy ani pełni władzy nad całym stworzeniem zezwalając swemu mniej doskonałemu boskiemu potomstwu na osiągnięcie dojrzałości i samodzielności. Ci mniejsi bogowie mogliby uzyskać pozwolenie na stwarzanie swoich własnych, niedoskonałych światów, co stanowiłoby końcowy etap ich edukacji, po którym mogliby połączyć się z najwyższym Bogiem.
Przedstawione aspekty boskiej interwencji w nasz wszechświat muszą pozostać naszą ostateczną realnością. Jeśli nasz Bóg nie jest najlepszym z istniejących, gdyż posługuje się bólem i cierpieniem jako narzędziem naszej edukacji, w taki razie musimy zaakceptować to jako najlepsze, co może nas spotkać, i mimo wszystko traktować nasze istnienie jako boski dar. Z pewnością niełatwo przekonać do tej idei kogoś cierpiącego fizycznie, na przykład wskutek śmiertelnej choroby. Ból w życiu oddziałuje szczególnie destrukcyjnie, ponieważ może zablokować ozdrowieńcze siły naszej duszy, zwłaszcza jeśli nie zaakceptowaliśmy go jako zesłanej nam próby. Jednakże nasza życiowa karma jest tak zaplanowana, żeby żadna próba nie była dla nas niemożliwa do przetrwania.
W świątyni wat, położonej w górach północnej Tajlandii, buddyjski nauczyciel przypomniał mi kiedyś o pewnej prostej prawdzie. „Życie - powiedział - jest nam ofiarowane jako środek naszej ekspresji, dający nam tylko to, czego sami poszukujemy, kiedy słuchamy głosu swego serca.” Najwyższymi formami tej ekspresji są akty życzliwości. Nasza dusza może podróżować z dala od swego prawdziwego domu, ale nie jesteśmy tylko turystami. W procesie ewolucji wyższej świadomości ponosimy w trakcie życia odpowiedzialność za siebie i innych. A zatem podróżujemy wspólnie.
Jesteśmy boskimi, lecz niedoskonałymi bytami, egzystującymi w dwóch światach: materialnym i duchowym. Naszym przeznaczeniem jest krążyć między tymi wszechświatami przez czas i przestrzeń, ucząc się zarazem panowania nad sobą i zdobywając wiedzę. Musimy zaufać temu procesowi z cierpliwością i determinacją. W większości fizycznych ciał, które przybieramy, nasza właściwa istota nie jest w pełni rozpoznawalna, ale Jaźń nigdy nie ginie, ponieważ pozostajemy stale związani z obydwoma światami.
Wielu moich bardziej zaawansowanych duchowo pacjentów oznajmiało, że w świecie duchowym narasta tendencja, by „zmienić reguły gry na Ziemi.” Twierdzili, że kiedy żyli we wcześniejszych cywilizacjach, ich dusze w mniejszym stopniu dotknięte były amnezją w zakresie Jaźni oraz okresów pomiędzy życiami. Wydaje się wiec, że w ciągu ostatnich kilku tysiącleci nasza nieśmiertelna pamięć była na poziomie świadomości mocniej zablokowana. Był to istotny czynnik powodujący utratę wiary w naszą zdolność do samotranscendencji. Ziemia jest pełna ludzi odczuwających beznadziejna pustkę i bezsens życia. Utrata związku z naszą nieśmiertelnością, w połączeniu z łatwym dostępem do zaburzających umysł środków chemicznych oraz przeludnieniem wywołały poruszenie na górze. Mówiono mi, że bardzo wiele dusz, które w ostatnich stuleciach częściej inkarnowały na Ziemi, wybiera, jeśli tylko ma taką możliwość, życie w mniej stresujących światach. Istnieją oświecone miejsca, gdzie amnezja jest znacznie zredukowana, bez wywoływania zarazem tęsknoty za światem duchowym. W miarę, jak zbliżamy się do następnego tysiąclecia, wydaje się, iż mistrzowie, którzy rządzą przeznaczeniem Ziemi, dokonują zmian mających umożliwić, by do naszych żywotów napływało więcej informacji i zrozumienia tego, kim jesteśmy i jakie jest nasze powołanie.
Być może najbardziej satysfakcjonującym aspektem mojej pracy, polegającej na odkrywaniu śladów istnienia świata duchowego w umysłach moich pacjentów, jest wpływ, jaki ta świadoma wiedza na nich wywiera. Najbardziej znaczącą korzyścią wynikającą z uświadomienia sobie, że mamy czekający na nas dom wiecznej miłości, jest uzyskana w ten sposób otwartość na istniejącą wewnątrz naszych umysłów wyższą moc duchową. Świadomość, że jednak gdzieś przynależymy, niesie pocieszenie i ofiarowuje nam spokój - nie jako zwykłą ucieczkę od konfliktów, lecz jako zjednoczenie się z uniwersalnym umysłem. Pewnego dnia zakończymy tę długą podróż - każdy z nas - i osiągniemy najwyższy stan oświecenia, w którym wszystko jest możliwe.

_________________
"Zaślepia nas ignorancja i wiedzie na manowce. O! przeklęci śmiertelnicy, otwórzcie wreszcie oczy!"
Da Vinci



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 sty 2011, 22:47 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 lut 2010, 23:29
Posty: 1780
Płeć: mężczyzna
Szmyk:
Cytuj:
Nauczyli mnie oni, że podstawowym aspektem naszej misji na Ziemi jako dusz jest mentalne przetrwanie stanu odcięcia od naszego prawdziwego domu. Przebywając w ludzkim ciele, dusza jest zasadniczo samotna. Tę względną izolację duszy podczas jej tymczasowego fizycznego bytowania na Ziemi, pogłębia na poziomie świadomości przeświadczenie, że poza tym życiem nic nie istnieje. Nasze wątpliwości skłaniają nas do szukania zakorzenienia wyłącznie w widzialnym, fizycznym świecie. Wiedza naukowa głosząca, że Ziemia jest tylko ziarnkiem piasku na skraju galaktyki otoczonej przez bezkresny ocean wszechświata, jeszcze powiększa nasze poczucie bezsensu.


To prawda,poczucie bezsensu jest bardzo dobrze mi znane... :so:

_________________
Obrazek

http://www.prisonplanet.pl/


Ostatnio zmieniony 13 sty 2011, 15:29 przez EN.KI, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 sty 2011, 0:05 
Amethysty,
Zdradzisz co Ci ta Anna ,powiedziała.
Czy ,może raczej - co ty powiedziałaś Annie ?

Szmyk ,
przepisałeś to wszystko ?
A co to za książka ? Szukam na necie jakiś polskich książek tego autora i nie mogę się doszukać ...

BTW: naprawdę ciekawy cytat



Na górę
   
 
 
Post: 13 sty 2011, 6:51 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 lis 2010, 12:48
Posty: 31
Lokalizacja: Wroclaw
Płeć: mężczyzna
phillip pisze:
Amethysty,
Zdradzisz co Ci ta Anna ,powiedziała.
Czy ,może raczej - co ty powiedziałaś Annie ?

Nie, za slabo sie znamy, a poza tym na tym forum za duzo jest osob ktorzy wola drwic zamiast sie zastanowic chwile nad mozliwioscia tego ze czlowiek nie jest wcale korona stworzenia, a jest ledwo tolerowany przez swoje wybryki na planecie ktora inni tez nazywaja swoim domem.

p.s. No prosze przy okazji tego postu jaka ciekawa ranga wyszla pod avatarkiem.:)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 sty 2011, 7:54 
Oki doki doc.



Na górę
   
 
 
Post: 13 sty 2011, 16:04 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 lut 2010, 23:29
Posty: 1780
Płeć: mężczyzna
Szmyk:
Cytuj:
Jeśli nasz Bóg nie jest najlepszym z istniejących, gdyż posługuje się bólem i cierpieniem jako narzędziem naszej edukacji, w taki razie musimy zaakceptować to jako najlepsze, co może nas spotkać, i mimo wszystko traktować nasze istnienie jako boski dar.


Jeśli tak rzeczywiście jest to ja pie..ole tego Boga wypisuje się całkowicie ze wszystkiego.
Rzyczywiście może tak być bo Bóg nie musi odnosić swojego zachowania do jakiegoś prawa on se może robić co chce.
Może istnienie to przekleństwo, czasami zastanawiam się czy przypadkiem bóg nie stwarza istot ze samotności...
Jeśli kolejne dusze powstają to znaczy że bóg tego chce,ma z tego jakąś satysfakcję, czyli woli żeby dusze istniały niż żeby nie istniały.
Skoro bóg stwarza i stwarza kolejne dusze to znaczy że kiedyś musiał je zacząć stwarzać, a jeśli taki moment istniał, to znaczy że przed tym momentem był tylko on sam.
Więc życie niema sensu, bóg był samotny i stworzył nas żeby coś się działo.Przed stworzeniem nas istniała tylko nicość i bóg i bezruch.A teraz po stworzeniu nas jest nicość,bóg i ruch.

O nicości - Pleromie:

Cytuj:
Septem sermones ad mortuos
Siedem nauk dla zmarłych.


Słuchajcie! Rozpoczynam od nicości. Nicość jest tym samym, co Pełnia. W nieskończoności pełne znaczy tyle, co i puste. Nicość jest pusta i pełna. Możecie też równie dobrze powiedzieć coś innego o nicości, na przykład jakoby była biała albo czarna czy też jakoby nie istniała albo istniała. Nieskończone i wieczne nie ma żadnych właściwości, albowiem posiada wszystkie właściwości.

Tę Nicość albo Pełnię zwiemy PLEROMA. Wewnątrz niej ustaje myślenie i bycie, gdyż wieczne i nieskończone nie ma żadnych właściwości. W niej nie ma nikogo, bo gdyby był, wówczas byłby odróżniony od Pleromy, miałby właściwości, co odróżniałoby go — jako coś — od Pleromy.

W Pleromie jest wszystko i nic — nie popłaca rozmyślanie o Pleromie, gdyż to by znaczyło: doprowadzać siebie samego do rozpadu.

STWORZENIE jest nie w Pleromie, lecz w sobie samym. Pleroma jest początkiem i końcem Stworzenia. Przechodzi ona przezeń jako światło słońca przenika przez powietrze. Choć Pleroma na wskroś przezeń przechodzi, przecież Stworzenie nie ma w tym udziału, tak jak ciało doskonale przejrzyste ani jasne, ani ciemne się staje przez światło, które przezeń przechodzi.

My zaś jesteśmy sami Pleroma, gdyż jesteśmy częścią wiecznego i nieskończonego. Nie mamy jednak w nim udziału, ale jesteśmy nieskończenie oddaleni od Pleromy — nie przestrzenią albo czasem, lecz ISTOTĄ, skoro w istocie odróżniamy się od Pleromy jako stworzenie, które ograniczone jest w przestrzeni i w czasie.

Skoro jesteśmy częściami Pleromy, to Pleroma jest w nas. Toteż i w najmniejszym punkcie jest Pleroma nieskończona, wieczna i cała, bo małe i wielkie to właściwości, które w niej się zawierają. Jest ona Nicością, która wszędzie jest całkowita i bezustanna. Stąd o Stworzeniu tylko w sposób symboliczny mówię, że jest częścią Pleromy, bo Pleroma naprawdę nigdzie nie jest podzielona, gdyż jest Nicością. Jesteśmy też całą Pleroma, symbolicznie jest bowiem Pleroma najmniejszym — przyjętym jeno, nie zaś bytującym — punktem w nas i nieskończonym sklepieniem świata wokół nas. Dlaczegóż w ogóle mówimy o Pleromie, jeżeli jest ona Wszystko i Nic?

Mówię o tym, by gdzieś zacząć i odebrać wam tę ułudę, że gdzieś na zewnątrz lub wewnątrz jest coś z góry stałego albo jakkolwiek określonego. Wszystko, co nazywa się stałe albo określone, jest względne. Tylko to, co podlega przemianie, jest stałe i określone.

A to, co przemienne, jest Stworzeniem, zatem jedynie ono jest stałe i określone, gdyż ma właściwości, co więcej — samo jest Właściwością.

Podniesiemy teraz kwestię: jak powstało Stworzenie? Stworzenia, owszem, powstały, nie zaś Stworzenie, bo ono jest właściwością samej Pleromy, tak jak ta nie stworzona, wieczna Śmierć. Stworzenie jest zawsze i wszędzie, Śmierć jest zawsze i wszędzie. Pleroma ma wszystko: różność i nieróżność.

Różność jest Stworzeniem. Ono jest różne. Różność jest jego istotą, dlatego też Stworzenie rozróżnia. Dlatego i Człowiek rozróżnia, bo jego istota jest różnością. Dlatego rozróżnia on także właściwości Pleromy, które nie istnieją. On wyróżnia je ze swej istoty. Dlatego Człowiek musi mówić o właściwościach Pleromy, które nie istnieją.

Powiadacie: jaka korzyść o tym mówić? Sam powiedziałeś, że nie popłaca nawet myśleć o Pleromie.

Powiedziałem wam, by was uwolnić od tej ułudy, że można myśleć o Pleromie. Gdy rozróżniamy właściwości Pleromy, to mówimy z naszej różności i o naszej różności, a nic nie powiedzieliśmy o Pleromie. Mówienie zaś o naszej różności jest konieczne, byśmy dostatecznie potrafili się odróżniać. Nasza istota jest różnością. Gdy tej istocie nie jesteśmy wierni, to nie dość się odróżniamy. Dlatego musimy rozróżniać właściwości.

Pytacie: co szkodzi nie odróżniać się?

Gdy nie czynimy różnic, to wypadamy poza naszą istotę, poza Stworzenie i popadamy w nieróżność, która jest drugą właściwością Pleromy. Popadamy w samą Pleromę i przestajemy być Stworzeniem. Ulegamy rozpadowi w Nicość.

To jest Śmierć Stworzenia. A więc umieramy o tyle, o ile nie czynimy różnicy. Dlatego Stworzenie z przyrodzenia zmierza do różności, do walki z prapoczątkową niebezpieczną jednakością. To nazywa się PRINCIPIUM INDIYIDUATIONIS. Ta zasada jest istotą Stworzenia. Widzicie zatem, dlaczego nieróżność i nieczynienie różnic jest wielkim niebezpieczeństwem dla Stworzenia.

Dlatego musimy rozróżniać właściwości Pleromy. Właściwości są PARAMI PRZECIWIEŃSTW, jako to

Czynne i Nieczynne,

Pełnia i Pustka,

Żywe i Martwe,

Różne i Jednakie,

Jasne i Ciemne,

Gorące i Zimne,

Moc i Materia,

Czas i Przestrzeń,

Dobre i Złe,

Piękne i Szpetne,

Jedność i Wielość i tak dalej.

Pary przeciwieństw są właściwościami Pleromy, których nie ma, gdyż znoszą się one nawzajem.

Ponieważ sami jesteśmy Pleroma, to mamy też wszystkie te właściwości w nas; ponieważ gruntem istoty jest różność, toteż mamy te właściwości w imię i na znak różności, a to oznacza, że:

— po pierwsze: właściwości są w nas odróżnione od siebie, rozwiedzione, dlatego nie znoszą się nawzajem, lecz są czynne; dlatego jesteśmy ofiarą par przeciwieństw; w nas Pleroma jest pęknięta;

— po wtóre: właściwości należą do Pleromy, a my możemy i powinniśmy je posiadać albo żyć nimi tylko w imię i na znak różności; powinniśmy odróżniać się od właściwości; w Pleromie znoszą się one nawzajem — w nas nie; odróżnianie się od nich zbawia.

Gdy dążymy do Dobra albo Piękna, to zapominamy o naszej istocie, która jest różnością, a popadamy we właściwości Pleromy, które jako takie są parami przeciwieństw. Usiłujemy osiągnąć Dobro i Piękno, ale zarazem też chwytamy Zło i Szpetotę, w Pleromie stanowią one bowiem jedno z Dobrem i Pięknem. Jeżeli zaś pozostajemy wierni naszej istocie, mianowicie różności, to odróżniamy się od Dobra i Piękna, a przeto i od Zła i Szpetoty, i nie popadamy w Pleromę, czyli w nicość i rozpad.

A wy wtrącacie: powiedziałeś, jakoby Różne i Jednakie też miały być właściwościami Pleromy. Jak to jest, gdy dążymy do różności? Czyż wtedy pozostajemy wierni swojej istocie? I czy musimy popadać w jednakość, gdy do różności dążymy?

Nie powinniście zapominać, że Pleroma nie ma żadnych właściwości. Tylko my je stwarzamy przez nasze myślenie. Jeśli więc dążycie do różności albo jednakości, albo do innych właściwości, to dążycie do myśli, które wypływają ku wam z Pleromy, mianowicie do myśli o nie istniejących właściwościach Pleromy. Uganiając się za tymi myślami, znowu popadacie w Pleromę i zyskujecie naraz różność i jednakość. Nie myślenie wasze, lecz wasza istota jest różnością. Dlatego powinniście zmierzać nie do różności takiej, jaką sobie umyśliliście, lecz DO SWEJ ISTOTY. Dlatego w gruncie rzeczy jest tylko jedno dążenie, mianowicie dążenie do własnej istoty. Gdybyście posiedli to dążenie, to nie potrzebowalibyście wcale wiedzieć o Pleromie i jej właściwościach i dotarlibyście do prawdziwego celu mocą własnej istoty. Ponieważ zaś myślenie wyobcowuje z istoty, zatem muszę nauczyć was wiedzy, byście z jej pomocą potrafili trzymać myśli na wodzy.[/b]

Słuchajcie! Rozpoczynam od nicości. Nicość jest tym samym, co Pełnia. W nieskończoności pełne znaczy tyle, co i puste. Nicość jest pusta i pełna. Możecie też równie dobrze powiedzieć coś innego o nicości, na przykład jakoby była biała albo czarna czy też jakoby nie istniała albo istniała. Nieskończone i wieczne nie ma żadnych właściwości, albowiem posiada wszystkie właściwości.

Tę Nicość albo Pełnię zwiemy PLEROMA. Wewnątrz niej ustaje myślenie i bycie, gdyż wieczne i nieskończone nie ma żadnych właściwości. W niej nie ma nikogo, bo gdyby był, wówczas byłby odróżniony od Pleromy, miałby właściwości, co odróżniałoby go — jako coś — od Pleromy.

W Pleromie jest wszystko i nic — nie popłaca rozmyślanie o Pleromie, gdyż to by znaczyło: doprowadzać siebie samego do rozpadu.

STWORZENIE jest nie w Pleromie, lecz w sobie samym. Pleroma jest początkiem i końcem Stworzenia. Przechodzi ona przezeń jako światło słońca przenika przez powietrze. Choć Pleroma na wskroś przezeń przechodzi, przecież Stworzenie nie ma w tym udziału, tak jak ciało doskonale przejrzyste ani jasne, ani ciemne się staje przez światło, które przezeń przechodzi.

My zaś jesteśmy sami Pleroma, gdyż jesteśmy częścią wiecznego i nieskończonego. Nie mamy jednak w nim udziału, ale jesteśmy nieskończenie oddaleni od Pleromy — nie przestrzenią albo czasem, lecz ISTOTĄ, skoro w istocie odróżniamy się od Pleromy jako stworzenie, które ograniczone jest w przestrzeni i w czasie.

Skoro jesteśmy częściami Pleromy, to Pleroma jest w nas. Toteż i w najmniejszym punkcie jest Pleroma nieskończona, wieczna i cała, bo małe i wielkie to właściwości, które w niej się zawierają. Jest ona Nicością, która wszędzie jest całkowita i bezustanna. Stąd o Stworzeniu tylko w sposób symboliczny mówię, że jest częścią Pleromy, bo Pleroma naprawdę nigdzie nie jest podzielona, gdyż jest Nicością. Jesteśmy też całą Pleroma, symbolicznie jest bowiem Pleroma najmniejszym — przyjętym jeno, nie zaś bytującym — punktem w nas i nieskończonym sklepieniem świata wokół nas. Dlaczegóż w ogóle mówimy o Pleromie, jeżeli jest ona Wszystko i Nic?

Mówię o tym, by gdzieś zacząć i odebrać wam tę ułudę, że gdzieś na zewnątrz lub wewnątrz jest coś z góry stałego albo jakkolwiek określonego. Wszystko, co nazywa się stałe albo określone, jest względne. Tylko to, co podlega przemianie, jest stałe i określone.

A to, co przemienne, jest Stworzeniem, zatem jedynie ono jest stałe i określone, gdyż ma właściwości, co więcej — samo jest Właściwością.

Podniesiemy teraz kwestię: jak powstało Stworzenie? Stworzenia, owszem, powstały, nie zaś Stworzenie, bo ono jest właściwością samej Pleromy, tak jak ta nie stworzona, wieczna Śmierć. Stworzenie jest zawsze i wszędzie, Śmierć jest zawsze i wszędzie. Pleroma ma wszystko: różność i nieróżność.

Różność jest Stworzeniem. Ono jest różne. Różność jest jego istotą, dlatego też Stworzenie rozróżnia. Dlatego i Człowiek rozróżnia, bo jego istota jest różnością. Dlatego rozróżnia on także właściwości Pleromy, które nie istnieją. On wyróżnia je ze swej istoty. Dlatego Człowiek musi mówić o właściwościach Pleromy, które nie istnieją.

Powiadacie: jaka korzyść o tym mówić? Sam powiedziałeś, że nie popłaca nawet myśleć o Pleromie.

Powiedziałem wam, by was uwolnić od tej ułudy, że można myśleć o Pleromie. Gdy rozróżniamy właściwości Pleromy, to mówimy z naszej różności i o naszej różności, a nic nie powiedzieliśmy o Pleromie. Mówienie zaś o naszej różności jest konieczne, byśmy dostatecznie potrafili się odróżniać. Nasza istota jest różnością. Gdy tej istocie nie jesteśmy wierni, to nie dość się odróżniamy. Dlatego musimy rozróżniać właściwości.

Pytacie: co szkodzi nie odróżniać się?

Gdy nie czynimy różnic, to wypadamy poza naszą istotę, poza Stworzenie i popadamy w nieróżność, która jest drugą właściwością Pleromy. Popadamy w samą Pleromę i przestajemy być Stworzeniem. Ulegamy rozpadowi w Nicość.

To jest Śmierć Stworzenia. A więc umieramy o tyle, o ile nie czynimy różnicy. Dlatego Stworzenie z przyrodzenia zmierza do różności, do walki z prapoczątkową niebezpieczną jednakością. To nazywa się PRINCIPIUM INDIYIDUATIONIS. Ta zasada jest istotą Stworzenia. Widzicie zatem, dlaczego nieróżność i nieczynienie różnic jest wielkim niebezpieczeństwem dla Stworzenia.

Dlatego musimy rozróżniać właściwości Pleromy. Właściwości są PARAMI PRZECIWIEŃSTW, jako to

Czynne i Nieczynne,

Pełnia i Pustka,

Żywe i Martwe,

Różne i Jednakie,

Jasne i Ciemne,

Gorące i Zimne,

Moc i Materia,

Czas i Przestrzeń,

Dobre i Złe,

Piękne i Szpetne,

Jedność i Wielość i tak dalej.

Pary przeciwieństw są właściwościami Pleromy, których nie ma, gdyż znoszą się one nawzajem.

Ponieważ sami jesteśmy Pleroma, to mamy też wszystkie te właściwości w nas; ponieważ gruntem istoty jest różność, toteż mamy te właściwości w imię i na znak różności, a to oznacza, że:

— po pierwsze: właściwości są w nas odróżnione od siebie, rozwiedzione, dlatego nie znoszą się nawzajem, lecz są czynne; dlatego jesteśmy ofiarą par przeciwieństw; w nas Pleroma jest pęknięta;

— po wtóre: właściwości należą do Pleromy, a my możemy i powinniśmy je posiadać albo żyć nimi tylko w imię i na znak różności; powinniśmy odróżniać się od właściwości; w Pleromie znoszą się one nawzajem — w nas nie; odróżnianie się od nich zbawia.

Gdy dążymy do Dobra albo Piękna, to zapominamy o naszej istocie, która jest różnością, a popadamy we właściwości Pleromy, które jako takie są parami przeciwieństw. Usiłujemy osiągnąć Dobro i Piękno, ale zarazem też chwytamy Zło i Szpetotę, w Pleromie stanowią one bowiem jedno z Dobrem i Pięknem. Jeżeli zaś pozostajemy wierni naszej istocie, mianowicie różności, to odróżniamy się od Dobra i Piękna, a przeto i od Zła i Szpetoty, i nie popadamy w Pleromę, czyli w nicość i rozpad.

A wy wtrącacie: powiedziałeś, jakoby Różne i Jednakie też miały być właściwościami Pleromy. Jak to jest, gdy dążymy do różności? Czyż wtedy pozostajemy wierni swojej istocie? I czy musimy popadać w jednakość, gdy do różności dążymy?

Nie powinniście zapominać, że Pleroma nie ma żadnych właściwości. Tylko my je stwarzamy przez nasze myślenie. Jeśli więc dążycie do różności albo jednakości, albo do innych właściwości, to dążycie do myśli, które wypływają ku wam z Pleromy, mianowicie do myśli o nie istniejących właściwościach Pleromy. Uganiając się za tymi myślami, znowu popadacie w Pleromę i zyskujecie naraz różność i jednakość. Nie myślenie wasze, lecz wasza istota jest różnością. Dlatego powinniście zmierzać nie do różności takiej, jaką sobie umyśliliście, lecz DO SWEJ ISTOTY. Dlatego w gruncie rzeczy jest tylko jedno dążenie, mianowicie dążenie do własnej istoty. Gdybyście posiedli to dążenie, to nie potrzebowalibyście wcale wiedzieć o Pleromie i jej właściwościach i dotarlibyście do prawdziwego celu mocą własnej istoty. Ponieważ zaś myślenie wyobcowuje z istoty, zatem muszę nauczyć was wiedzy, byście z jej pomocą potrafili trzymać myśli na wodzy.


tutaj reszta jak kogoś interesuje
http://davidicke.pl/forum/post56273.html?hilit=nauk#p56273

Książka zawierająca zapisy sesji regresingu

http://download.psychotronika.pl/e-book_tak-blisko.pdf

_________________
Obrazek

http://www.prisonplanet.pl/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 sty 2011, 17:05 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 maja 2010, 0:17
Posty: 90
Lokalizacja: Planeta ziemia
Płeć: mężczyzna
phillip - To cytat z ksiazki "Przeznaczenie dusz", druga to "Wedrowka dusz" czasem spotykana w dwoch tomach.

EN.KI - Musze Cie zmartwic, poniewaz Twoja dusza podobnie jak moja i kazdego innego czlowieka, wybrala to cialo i wszystko co Cie spotyka. :)
Dusza przed wejsciem w cialo czlowieka (ok 4-7miesiaca ciazy)posiada wiedze ogolna jak bedzie wygladalo przyszle zycie. Sa tez w zyciu tzw punkty zwrotne w ktorych nastepuje wybor dalszej "sciezki zycia", jak to autor okresla w formie tzw. choragiewek przy ktorych dusza wie, ze sa to momenty wazne, momenty podjecia waznych decyzji.
Ziemia to dla dusz jedna z najciezszych "szkol" jakie istnieja, najszybciej tutaj ewoluuja, zdobywaja doswiadczenie i bardzo czesto dusze ktore chca najszybciej ewoluowac, wybieraja wlasnie to miejsce.

_________________
"Zaślepia nas ignorancja i wiedzie na manowce. O! przeklęci śmiertelnicy, otwórzcie wreszcie oczy!"
Da Vinci



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 sty 2011, 18:20 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 lut 2010, 23:29
Posty: 1780
Płeć: mężczyzna
Newton.Michael.-.Przeznaczenie.dusz.rar
Newton Michael - Przeznaczenie dusz.2.rar
Newton.Michael.-.Wedrowka dusz. rar

http://chomikuj.pl/Moric?fid=75054584

_________________
Obrazek

http://www.prisonplanet.pl/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 sty 2011, 19:26 
Dzięki EN.KI ,kiedyś sobie sprawie takiego chomika ,przynajmniej nie będę go musiał trzymać w klatce ;]

EN.KI ,co do Twojego poprzedniego wpisu ,to każdego dnia walczę z tą myślą ,że życie ludzkie jest pojebane i bezsensowne ,jednak wiem jak bardzo destrukcyjne jest to myślenie i wmawiam sobie na siłę ,że jest po prostu OK.
Wmawiam sobie to na siłę i śmieję się teraz pisząc to. Zawsze usprawiedliwiam to życie nasze ,tym ,że jesteśmy jednością ale odseparowani i dlatego zajebiście czuję to odseparowanie. Wmawiam sobie ,że ból jest wpisany w życie człowieka. Że wszystko powinno wyglądać inaczej ale system ,sprowadził człowieka do roli maszyny i rozglądam się za każdym kto czuje podobnie.
szmyk pisze:
Sa tez w zyciu tzw punkty zwrotne w ktorych nastepuje wybor dalszej "sciezki zycia", jak to autor okresla w formie tzw. choragiewek przy ktorych dusza wie, ze sa to momenty wazne, momenty podjecia waznych decyzji.

Uważam ,że żyję się tylko po to by żyć i nie ma czegoś takiego jak ścieżka życia. To tylko nasze systemowe powiedzenie ,nadające kierunek w stronę złudnego szczęścia ,gdzie nasze szczęście zależy tylko czy będziemy uzupełniać sie po stronie pozytywu czy negatywu. Jak ktoś napisał pozytyw rozwija ,a negatyw wciąga.
Wszystko to się przeplata w nas ,a co w nas to na zewnątrz dlatego to wszystko czujemy i odbieramy w taki sposób.



Na górę
   
 
 
Post: 13 sty 2011, 19:34 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 maja 2010, 0:17
Posty: 90
Lokalizacja: Planeta ziemia
Płeć: mężczyzna
Cytat z "Wedrowki Dusz":
Cytuj:
Założenie, że to co nam się przydarza na drodze życia jest „dane od Boga”, nie oznacza, iż nasza egzystencja powinna się zamknąć w religijnym determinizmie, że musimy się poddać nieubłaganemu losowi. Gdyby wszystko było ustalone z góry, zbędne byłyby wszelkie nasze wysiłki. Kiedy osaczają nas przeciwności losu, nie powinniśmy siadać z założonymi rękoma, przygnieceni fatalizmem, zaprzestawszy walki o poprawę sytuacji. Każda okazja do zmiany łączy się z ryzykiem. Czasem może się ona pojawić w niekorzystnym dla nas okresie. Celem reinkarnacji jest ćwiczenie wolnej woli. Bez tej umiejętności bylibyśmy, zaiste, bezwolnymi istotami.
Przeznaczenie karmiczne oznacza zatem, że nie jesteśmy po prostu uwikłani w wydarzenia, nad którymi nie mamy kontroli. Posiadamy pewne karmiczne doświadczenia i odpowiedzialność. Prawo przyczyny i skutku naszych działań istnieje wiecznie, dlatego tak ważne jest wybranie życia nadającego się dla nas. Jednak bez względu na to, co nam się w życiu wydarzy, musimy pamiętać, że doznane szczęście czy ból nie są oznaką błogosławieństwa ani zdrady ze strony Boga-nadduszy, naszych przewodników czy koordynatorów doboru życia. To my sami jesteśmy panami swojego przeznaczenia.


...jeszcze jeden cytat:
Cytuj:
Jeszcze powszechniejszy jest powrót duszy dziecka zmarłego tuż po urodzeniu w ciele kolejnego potomka tych samych rodziców. Plany te sporządzane są z wyprzedzeniem przez dusze uczestniczące w tragicznych rodzinnych wydarzeniach. Wiąże się z tym prawdziwy labirynt związków karmicznych. Niedawno miałem pacjenta, który w poprzednim życiu zmarł tuż po narodzinach. Zapytałem go: „Jaki cel miało tak wczesne zakończenie życia, miałeś przecież zaledwie kilka dni?” Odrzekł na to: „Lekcja ta była przeznaczona dla moich rodziców, nie dla mnie, dlatego też postanowiłem wrócić i pocieszyć ich po tej bolesnej stracie”. Rodzice ci we wcześniejszym życiu źle traktowali swoje dziecko, aż wreszcie doprowadzili je do śmierci. Chociaż w ostatnim wcieleniu mojego pacjenta tworzyli kochającą się młodą parę, najwyraźniej potrzebowali doświadczyć bólu po tym, jak śmierć odebrała im upragnione dziecko. Poczucie olbrzymiej straty pozwoliło duszom tych młodych ludzi ujrzeć i odczuć skutki zerwania więzów krwi.


Mam czasem podobne odczucia jak Wy.. Mysle ze zycie jest bardziej skomplikowane niz to sobie wyobrazamy..
Pozdrawiam..

_________________
"Zaślepia nas ignorancja i wiedzie na manowce. O! przeklęci śmiertelnicy, otwórzcie wreszcie oczy!"
Da Vinci



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 kwie 2011, 21:36 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 lut 2010, 23:29
Posty: 1780
Płeć: mężczyzna
Reinkarnacja regresja 1/11 PL
phpBB [video]

_________________
Obrazek

http://www.prisonplanet.pl/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 kwie 2011, 14:32 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 lut 2010, 23:29
Posty: 1780
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Wspomnienia z sesji regresingu - Wojna w Wietnamie

(Ł.T)W kwietniu 2003 roku po raz pierwszy trafiłem na zajęcia Rocznej Szkoły Regresingu. Bardzo mi się spodobały te zajęcia. Regresing to skuteczna metoda rozwiązywania problemów życiowych, uwalniania od napięć i uzdrawiania stosunku do przeszłości. Umożliwia również wgląd w poprzednie wcielenia bez użycia hipnozy czy halucynogenów. Nie zamierzam tu opisywać tej metody bo jest ona opisana w kilku książkach m.in. "Klucz do tajemnic umysłu -Regresing w praktyce" , "Uzdrawiające regresje". Autorem tych książek jest twórca metody Leszek Żądło.

Księża uczą na lekcjach religii o tym ,że życie jest jedno ale zawsze wydawało mi się to kompletną bzdurą. Książka "Życie przed życiem" Raymonda Moody'ego utwierdziła mnie w przekonaniu ,że reinkarnacja jednak istnieje. Wiara w reinkarnację to jednak tylko wiara. Aby uzyskać pewność, że reinkarnacja istnieje trzeba dotrzeć do pamięci poprzednich wcieleń. Regresing pozwala bezpiecznie uruchomić taką pamięć i wykorzystać ja do rozwiązywania problemów, które mamy w tym życiu. Część z problemów z naszego obecnego życia to skutki decyzji ,które podjęliśmy w poprzednich życiach. Żeby uzdrowić taki problem musimy chcąc nie chcąc odwołać się do pamięci poprzednich wcieleń. Trzeba pamiętać jednak o tym, że w sesjach regresingu przypominają się bardzo niemiłe wydarzenia z poprzednich wcieleń. Gdyby ludzie bez przygotowania zaczęli sobie przypominać te tragiczne wydarzenia ich stan psychiczny pogorszyłby się zamiast poprawić. Dlatego na zajęcia regresingu nie trafiają osoby z "ulicy" tylko takie , które potrafią i chcą pracować nad sobą i poprawą swojego życia. Zawsze ciekawiło mnie kim byłem w swoim ostatnim wcieleniu. Każdy myśli pewnie, że był kimś ważnym i pełnił jakieś ważne funkcje. Mnie też tak się wydawało. Ja to nazywam "sztucznym podnoszeniem samooceny" , teraz to może i jestem zwykłym szarym człowiekiem ale w swoim poprzednim wcieleniu to byłem naprawdę kimś! Po zajęciach w zeszłym miesiącu dowiedziałem się kim byłem , gdzie i w jakich okolicznościach zakończyłem swoje ostatnie wcielenie.

Okazało się, że swoje życie zakończyłem podczas wojny w Wietnamie. Walczyłem w partyzantce Vietkongu przeciwko amerykańskim najeźdźcom. Przypomnę, że wojna z amerykanami trwała od 1965 roku do 1975 roku. Oficjalne statystyki mówią o 58.000 zabitych po stronie amerykańskiej. Trudno stwierdzić ilu zginęło Wietnamczyków w każdym bądź razie ja byłem jednym z nich. Zostałem złapany w dżungli przez oddział żołnierzy amerykańskich. Powiesili mnie na drzewie za nogę i dla zabawy postanowili uczyć angielskiego. Zaczęli palić trawkę a później jeden z tych żołnierzy rozciął mi nożem brzuch. Od dawna cierpię na "bezprzyczynowe" bóle brzucha, teraz już wiem jaka jest przyczyna tych bólów. Torturowali mnie bardzo długo na tym drzewie a kiedy zapadł zmierzch obrali mnie ze skóry, rozpalili ognisko i upiekli jak prosiaka. W takich jakże tragicznych okolicznościach zakończyłem swoje ostatnie wcielenie. Inkarnowałem się w Polsce w maju 1977 roku.

Na zajęciach Rocznej Szkoły Regresingu poznałem dwie osoby, które były przy mojej śmierci. Jedną z tych osób jest Michał, który był wtedy dowódcą oddziału. Nie brał czynnego udziału w tym zdarzeniu patrzył tylko obojętnym wzrokiem jak jego podwładni mordują jakiegoś Wietnamczyka. Michał podobnie jak ja nie przeżył wojny. Wszedł na minę i zakończył tragicznie swoje życie. Inkarnował się w lipcu 1977 roku. Druga z osób, które poznałem miała więcej "szczęścia" i udało jej się przeżyć wojnę. Kuba wrócił do Stanów na wózku inwalidzkim jako kaleka bez nóg. Został przywitany jak bohater, były wiwaty na jego cześć. Pamięta, że podniósł do góry ręce w geście triumfu. Nie mógł się jednak przystosować do życia na wózku i wkrótce zmarł. Urodził się ponownie w 1985roku.

Bardzo wiele z osób, które brały udział w wojnie w Wietnamie inkarnowało się w Polsce. Przeniosły one z tamtego wcielenia trochę obciążeń, które mogą na sesjach regresingu rozpoznać i uwolnić się od nich.

(M.G)Od momentu, kiedy uświadomiłem sobie , gdzie zakończyłem swoje ostatnie życie, wydawało mi się, że na pewno w Wietnamie znalazłem się wbrew swojej świadomej woli- jako ofiara poboru. Bardzo się zdziwiłem przypominając sobie swoje prawdziwe intencje. Taka jest różnica między tym, co nam się wydaje a tym do czego docieramy w sesji regresingu.

Pierwszy obraz jaki zobaczyłem zaskoczył mnie- zamiast w dżungli, jestem w Stanach. Widzę siebie jako młodego, dobrze zbudowanego absolwenta jednej z elitarnych akademii wojskowych. Mam na sobie piękny mundur. Jestem silny, pewny siebie i dumny ze swoich osiągnięć. Czuję podniecenie na myśl o prawdziwej wojnie. Nie mogę się doczekać wyjazdu.

Przeniesienie w czasie: minęło kilka miesięcy w niczym nie przypominam młodego uśmiechniętego żołnierza. Ubrany w brudne łachmany, pijany przyglądam się obojętnym wzrokiem jak kilku żołnierzy pod moim dowództwem torturuje Wietnamczyka, przypalając go i obdzierając ze skóry.

Okrucieństwo daleko wykraczające poza "normalne" działania wojenne obciąża poczuciem winy. Warto zwrócić na to uwagę podczas sesji i uwolnić się od tego poczucia winy. Pamiętam, że w Stanach wydawało mi się, że polecę do Wietnamu, załatwię kilku żółtków i wrócę jako bohater. Kiedy znalazłem się w Wietnamie moje wyobrażenia na temat wojny prysły jak bańka mydlana na wietrze. Każdy dzień to ciągła walka nie tylko z przeciwnikiem ale także z samym sobą. Widziałem jak umierali moi koledzy i ciągle bałem się o własne życie.

Podczas sesji przypomniałem sobie w jaki sposób motywowano nas do walki. Robiono to za pomocą sugestii mniej więcej następującej treści: " służysz w najwspanialszej armii na świecie, nie wolno Ci mieć żadnych wątpliwości, masz natychmiast wykonywać rozkazy". Było to związane z całą atmosferą dyscypliny wojskowej, podporządkowania się starszym stopniem. Pamiętajmy, że na wojnie liczy się przede wszystkim szybkość wykonywania rozkazów. Teraz może się to objawiać uzależnieniem od decyzji innych, oczekiwaniem, że zwierzchnik podejmie za nas decyzje, zdejmie ciężar odpowiedzialności. Wzorce nienawiści ugruntowywano sugestią: "komuniści są źli, my jesteśmy dobrzy".

Kiedy nie walczyliśmy to zazwyczaj paliliśmy trawkę albo piliśmy żeby zapomnieć o koszmarze jakim jest wojna. Żołnierze byli pozbawiani seksu na długie tygodnie. Niektórzy nawet się nie onanizowali, z obawy przed reakcjami kolegów. Mogli sobie ulżyć z wietnamskimi prostytutkami, od których zarażali się chorobami wenerycznymi. W niektórych oddziałach odsetek zarażonych przekraczał jedną czwartą. Na sesji przypomniałem sobie także jak silniejsi żołnierze wykorzystywali seksualnie młodszych i słabszych. Z braku seksu dochodziło do zbiorowych gwałtów w obozie!

Chciałem wrócić do Stanów jako bohater a wróciłem w...plastikowym worku. Podczas wypadu w dżunglę przy jakiejś drodze wszedłem na minę. Umarłem w potwornych cierpieniach.

Chciałbym jeszcze wspomnieć o tym co się działo z tymi, którzy przeżyli wojnę i wrócili do Stanów. U weteranów wojennych zaczęto zauważać szereg wspólnych objawów. Nazwano je zespołem stresu pourazowego(ang. Post-traumatic stress disorder-PTSD). W następstwie obciążających przeżyć "wykraczających poza zakres zwykłych ludzkich doświadczeń" ( według amerykańskiej klasyfikacji) pojawiają się:

1. Natarczywe wspomnienia.
2. Powracające koszmarne sny o wydarzeniu.
3. Nagłe uczucie, jakby wydarzenie znów miało miejsce.
4. Silne napięcie wywołane każdym wspomnieniem o wydarzeniu, czy też przedmiotem, który się z tą rzeczą kojarzy.
5. Trudności z zasypianiem lub snem.
6. Drażliwość lub wybuchy gniewu.
7. Trudności w koncentrowaniu się.
8. Nadmierna czujność.
9. Przesadna reakcja na bodźce.
Itp. Czyli używając żargonu Leszka "totalne popieprzenie"

(Ł.T, M.G)A oto opis sesji regresingu osoby, która również zakończyła swoje życie podczas wojny w Wietnamie. Osoba ta podczas sesji przypomniała sobie także swój pobyt w świecie astralnym. Sesja jest powiązana z tematem "drogi życia" i wspaniale pokazuje skutki wyborów.

Po wprowadzeniu się w stan regresywny wróciłem pamięcią do momentu, kiedy przebywałem w świecie astralnym i czułem potrzebę by się ponownie inkarnować na Ziemi. Poczułem, że jestem w stanie nietrzeźwym. Poinformowałem o tym swojego terapeutę, który natychmiast uwolnił mnie od stanu nietrzeźwości. Kiedy podczas sesji regresingu pojawiają się jakieś nieprzyjemne doświadczenia czy też emocje zadaniem terapeuty jest uwolnienie klienta od tego za pomocą sugestii uwalniającej. Wygląda to mniej więcej tak "kiedy odliczę od 3 do 0 wrócisz pamięcią do momentu, kiedy pierwszy raz...(np. tak się naćpałeś) i uwolnisz się od tego raz na zawsze 3...2...1...0 już". Po wypowiedzeniu przez prowadzącego sesję tej formułki przypomniałem sobie co było przyczyną tego, że byłem nietrzeźwy, przebywając w świecie astralnym. Pojawiły się obrazy z mojego poprzedniego wcielenia. Jestem hipisem, w tle słyszę utwór Simona & Garfunkela. Widzę jak otwieram drzwi volswagena busa. W samochodzie są moi kumple ale przez dym z trawki i marychy prawie ich nie widać. Wsiadam do samochodu, zapalam jojnta i zaczynam użalać się nad sobą. Jestem załamany ponieważ dostałem powołanie do wojska. Bardzo się boję bo czeka mnie służba w Wietnamie. W tym momencie mój terapeuta ponownie uwalnia mnie od stanu naćpania a także wszystkich lęków, które pojawiają się u mnie w tym momencie.

Następuje przeniesienie w czasie- jestem w Wietnamie. Pojawiają się kolejne nieprzyjemne emocje m.in. niechęć do tego miejsca, załamanie, lęki. Przypominają mi się pikiety jakie urządzaliśmy w Stanach i slogany jakich wtedy używaliśmy "Wolność, Miłość i Pokój". Czuję straszne obrzydzenie do zabijania. Podczas pierwszego mojego wypadu w dżungle wchodzę na minę i urywa mi obie nogi. Prowadzący sesje sugeruje żebym sobie uświadomił swoje prawdziwe intencje w tej dżungli i zobaczył na trzeźwo i przytomnie dlaczego doszło do takiej sytuacji. Uświadamiam sobie swoje podświadome intencje. Wiedziałem, że zdrowego żołnierza nie puszczą do domu, byłem gotów zapłacić każdą cenę za wydostanie się stamtąd. Pojawia się myśl "wolę zginąć niż zabić kogoś". Moja podświadomość znalazła sposób na szybkie wydostanie się z Wietnamu.

Przeniesienie w czasie- Leżę na łóżku szpitalnym, czuję ogromny ból. Mimo, że nie mam już nóg to jednak dalej je czuję i czuję jak mnie strasznie bolą. Nie mogę wytrzymać, zaczynam wyć z bólu! Morfina przestała działać, po chwili pielęgniarka robi mi kolejny zastrzyk. Mam świadomość, że odłamki poszatkowały mi również brzuch i genitalia. Nie chcę już żyć! Nie chcę być kaleką, nie wyobrażam sobie życia na wózku inwalidzkim. Jestem załamany i pragnę tylko jednego- umrzeć. W gorączce przeklinam życie i wkrótce umieram.

Kolejne przeniesienie w czasie- Jestem w świecie astralnym, znowu jestem naćpany i nieprzytomny. Przeniosłem wzorce naćpania do świata astralnego ponieważ umierałem naszpikowany morfiną. Staję przed wyborem swojego nowego życia(obecne wcielenie). Ogarnia mnie wielki lęk, strasznie się boję chociaż nie bardzo wiem czego. Informuję o tym swojego terapeutę, który odreagowuje mi lęki, paraliż emocjonalny i przerażenie przed tym czymś czego nie umiem określić. Okazuje się, że to życie, boję się życia! Boję się, że znowu stracę nogi, że urodzę się bez nóg. Puszczam panikę przed utratą nóg. Uff...uspokajam się. Pojawiają się przede mną trzy filmy karmiczne, trzy wersje mojego nowego życia. Muszę wybrać jedną z tych wersji chociaż nie mam na to ochoty. Nie chcę patrzyć na te filmy ale czuję, że muszę coś wybrać. Coś mi podpowiada, żebym obejrzał pierwszy film z lewej. Przeglądam go tak szybko jak tylko mogę, koncentrując uwagę tylko i wyłącznie na tym czy mam w nim nogi. Okazuje się, że mam więc wybieram bez wahania tą wersję mojego życia. Uwalniam się teraz od stanu naćpania, nieprzytomności i wszystkiego tego co mnie ograniczało przy podejmowaniu tej decyzji. Pojawia się ogromna złość na siebie za to , że wybrałem to życie tylko na podstawie nóg a nie patrzyłem na inne aspekty.

Przyglądam się już teraz na trzeźwo i przytomnie tym filmom karmicznym i od razu zauważam, że ustawione są w kolejności od najlepszej wersji do najgorszej. Uff...to jest najlepsza wersja, wybrałem najlepszą wersję. Jestem zadowolony i mam wrażenie, że trafiło mi się jak przysłowiowej ślepej kurze ziarno. Uświadamiam sobie, że podczas wyboru tego wcielenia nie byłem sam, była przy mnie jeszcze jedna istota- rozpoznaję ją , to mój przewodnik duchowy. To on pomógł mi wybrać najlepszą dla mnie wersję. Jestem wdzięczny za to, że mi pomógł. Zaczynam przeglądać ten film karmiczny, który wybrałem . Widzę swoje narodziny. Uświadamiam sobie, że byłem nieprzytomny jak się urodziłem. Nowe wcielenie rozpoczynam od stanu w jakim zakończyłem poprzednie czyli od nieprzytomności. Przewijam dalej- dosyć ciężkie dzieciństwo, jestem bity przez ojca, czasami nawet do nieprzytomności. Mój stan psychiczny do 14 roku życia jest podobny do stanu z przed śmierci w poprzednim wcieleniu. Często myślałem o samobójstwie i nie widziałem sensu w życiu. Przewijam dalej- dostrzegam momenty gdzie zaczynam interesować się rozwojem duchowym i parapsychologią. Widzę jak poznaję moją dziewczynę a przyszłą żonę! Przewijam dalej-stop! Zauważam, że mam jakieś nieczyste intencje dotyczące rozwoju duchowego. Zaczynam po 5 latach wegetarianizmu jeść mięso(co już się stało 3 miesiące temu) , czuję jak strasznie zaniża mi to energię i powoduje wiele przykrych stresów. Pojawiają się depresje i doły, niechęć do medytacji , afirmacji i pracy nad sobą (to jest przyszłość, która zmaterializuje się jeżeli nie oczyszczę swoich intencji). Uświadamiam sobie, że przyczyną tego stanu są moje nieczyste intencje, lęki przed oświeceniem i chore wyobrażenia, że oświecenie polega na rozpuszczeniu się w niebycie. Informuję o moich lękach terapeutę, który cofa mnie pamięcią do momentu, kiedy po raz pierwszy pojawiło się u mnie przekonanie, że oświecenie polega na rozpuszczeniu się w niebycie.

Przeniesienie w czasie- Jestem mnichem i jednocześnie uczniem jakiegoś guru. Siedzę z innymi uczniami w jakiejś sali zadymionej kadzidłami i opium . Guru siedzi przed nami i w jakimś nieprzytomnym uniesieniu opowiada nam o praktyce, która polega na zniszczeniu swojego ciała. To ma zapewnić nam wyzwolenie duszy, która wzleci wolna i będzie mogła oświecić się w niebycie. Uświadamiam sobie jego prawdziwe intencje z jakimi on nam to wmawiał i okazuje się, że on naprawdę w to wierzył! Prowadzący sesje podpowiada żebym zobaczył do jakiego oświecenia go to doprowadziło i w jakim miejscu energetycznym jest to jego miejsce oświecenia. Uwalniam się od blokad świadomości a także stanu naćpania i widzę , że guru urodził się w następnym wcieleniu jako niedorozwinięty fizycznie kaleka, podobnie jak większość z nas wtedy. Dostrzegam również miejsce oświecenia, jest nim bardzo niski poziom astralny. Uwalniam się od zachłanności na zniszczenie ciała i oświecenie w taki właśnie sposób. Po uwolnieniu rozszerzyła mi się świadomość i zauważyłem, że oświecenie jest totalnym spełnieniem na wszystkich planach i poziomach istnienia!

Przesunięcie w czasie- Jestem znowu przy filmie karmicznym. Widzę, że moje małżeństwo jest naprawdę udane(to jest przyszłość). Przewijam dalej- dostrzegam swoją dalszą przyszłość, ale nie mogę dostrzec końca. W tym momencie mój przewodnik duchowy tłumaczy mi, że dzięki mojej pracy nad sobą pewne rzeczy zostały wyczyszczone i przyszłość nie jest określona. Istnieje wiele opcji mojej przyszłości ale to ja sam po 40 roku życia będę kreował swoje życie. Z ciekawości próbuję obejrzeć wersję średnią i najgorszą mojego obecnego wcielenia. Otrzymuję informację, że one nie są już aktywne ponieważ wybrałem pierwszą wersje. Proszę swojego opiekuna duchowego abym jednak mógł je obejrzeć. Dostaję zgodę. Przeglądam wersję średnią. Jestem świetnym uczniem, kończę wyższe studia marketingowe. Zostaję dyrektorem jakiejś firmy. Jestem gruby, łysy i strasznie poblokowany. "Dorobiłem się" wrzodów na żołądku ,bólów krzyża i serca. Przyczyną tych chorób jest życie w ciągłym stresie i tłumienie emocji. Jestem żonaty ale moje małżeństwo nie jest udane, jesteśmy ze sobą z przywiązania. Nie ma miłości w naszym związku. Umieram na zawał między 60-70 rokiem życia. Przechodzę do najgorszej wersji, przewijam dosyć szybko- w wieku 25lat prowadzę samochód będąc nietrzeźwym i doprowadzam do wypadku. Tracę nogi i zostaję inwalidą do końca życia.

Jeżeli masz mniej niż 40 lat to mogłeś zakończyć swoje poprzednie życie podczas wojny w Wietnamie. Żeby jednak "nie gdybać" trzeba metodą analizy psychometrycznej zbadać stopień obciążenia karmy wojną wietnamską. U niektórych osób karma z Wietnamu obciąża nawet 25% całości karmy!!!


http://www.cudownyportal.pl/article.php?article_id=531

_________________
Obrazek

http://www.prisonplanet.pl/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 31 lip 2011, 21:10 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 lut 2010, 23:29
Posty: 1780
Płeć: mężczyzna
Hipnoza zdrowie i optymizm
phpBB [video]

_________________
Obrazek

http://www.prisonplanet.pl/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 16 gru 2013, 16:06 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3412
Płeć: mężczyzna
Ciekawe przykłady z sesji hipnotycznej/regresingu.
fragment książki:
Andrzej Donimirski "Reinkarnacja"
Oficyna Wydawnicza Liberal
Warszawa 1993r.



albo
http://pl.scribd.com/doc/191813468/Rein ... a-Regresja


cz2 - o ile kogoś zainteresi
http://pl.scribd.com/doc/192042029/Rein ... -Regresja2

Mruga


Ostatnio zmieniony 19 gru 2013, 14:10 przez dar66, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 101 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group