Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 25 lis 2020, 10:00

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 350 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 12  Następna
Autor Wiadomość
Post: 29 maja 2009, 22:40 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 maja 2009, 11:51
Posty: 980
Płeć: mężczyzna
Zapraszam do dyskusji na temat bądź co bądź dla niektórych kontrowersyjny i myślę, że jest on kontrowersyjny głównie dla osób które nie nabyły większej wiedzy w tym zakresie więc być może czas nadrobić tę wiedzę, ponieważ nie są one na pewno tym co próbuje nam wcisnąć mainstreamowa propaganda.

Na początek może spróbuje opisać czym jest ta grupa substancji i czym się cechuje.
Jest to podgrupa substancji która została wymieszana do jednego wora nielegalnych substancji i okrzyknięta mianem narkotyki. I jest to obecnie świetna propagandowa nazwa ponieważ pozwala ona na oczernianie wszystkich niewygodnych substancji zmieniających świadomość (bądź nie * ) za pomocą tzw. metkowania, bo przecież każdy wie, że narkotyki są złe. Kontrowersja polega na tym, że narkotyki od nie narkotyków rozróżnia tylko biznes aprobowany przez rząd i tak mamy substancje działające jak narkotyki obanderolowane (alkohol, nikotyna), substancje tolerowane ze względu na przemysł jak kawa, cukier (zobaczcie składy napoi energetycznych) i substancje będące lekami jak np. efedryna, różnego rodzaju antydepresanty i pigułki na wszelkie dolegliwości. Wiele z nich jako podstawową substancję aktywną używa prozacu i tu się po prostu zaczyna tragikomedia, ponieważ są to niebezpieczne i silnie uzależniające substancję, które można kupić w każdym kiosku. (O tym problemie można się więcej dowiedzieć w filmie pt. Chemiczny spokój)
Tak więc psychodeliki to podgrupa tego sztucznie stworzonego worka, która znacznie się różni od pozostałych grup substancji. Pierwszą podstawową i zarazem szokującą różnica jest to, że do tej pory nie stwierdzono większej szkodliwości w działaniu na człowieka tych substancji, nie uzależniają, nie są toksyczne, a ich stosowanie jest dużo bezpieczniejsze od np. legalnego alkoholu.
To można się pokusić o pytanie dlaczego więc są nielegalne?
Myślę, że dlatego, że mogą negatywnie wpływać na sztucznie zaaplikowany nam system przekonań. Rząd boi się drugiej fali hipisów oraz ludzi myślących poza schematy. I na pewno nie chodzi im o nasze zdrowie jak to jeden z propagandowych mitów mówi, gdyby tak było to wiele z tych substancji było by właśnie legalnych ponieważ wiele z nich są naturalnymi lekarstwami. I tu pojawia się kolejny paradoks, rząd nie zezwala nawet na badanie tych substancji i próby ich stosowania w lecznictwie. Stwierdzono, że THC ma właściwości które zatrzymują raka, jedna sesja z Ibogainą potrafi wyprowadzić pacjenta nawet z najcięższych uzależnień. Tak samo LSD które w latach 70 było testowane jako lekarstwo na alkoholizm i to z bardzo pozytywnymi rezultatami. Terence Mckenna w jednym wywodzie powiedział LSD nie jest lekarstwem na alkoholizm, jest lekarstwem na głupotę (patrz film). Także na podstawie badań stwierdzono, że ostatnio zdelegalizowana w naszym kraju Salvia Divinorum potrafiła wyprowadzać szczury laboratoryjne z ciężkich uzależnień tj. kokaina, amfetamina, coś w tym zatem musi być ;)
Same psychodeliki natomiast nie uzależniają fizycznie ani psychicznie, a niektóre jak np. Salvia Divinorum potrafią działać w 2gą stronę tzn. odpychać od siebie.

Psychodeliki w ogólnym pojęciu by wiki
Cytuj:
Psychodeliki (rzadko: psychedeliki) - grupa substancji psychoaktywnych (obejmująca także dysocjanty i delirianty) wywołujących zmiany percepcji, świadomości, sposobu myślenia oraz sposobu odczuwania emocji.

Psychodeliki od innych substancji psychoaktywnych jak stymulanty czy depresanty odróżnia to, że nie wpływają bezpośrednio na znane nam stany umysłu, ale indukują doświadczenia zdecydowanie różne od "zwykłego" stanu umysłu. Doświadczenia te często są porównywane do odmiennych stanów świadomości jak trans, medytacja czy marzenie senne.
more: http://pl.wikipedia.org/wiki/Psychodeliki

Legalizacja bądź dekryminalizacja takich psychodelików jak DMT min. Ayahuasca, LSD czy ostatnio zdelegalizowana Salvia Divinorum pozwoliła by ludziom na błyskawiczne uzyskanie dowodów nt. tego o jest ukryte za kurtyną istnienia. Niestety wg. mnie te psychodeliki właśnie z tego powodu są zdelegalizowane tzn. dlatego, że są bramą do szerszej percepcji. Gateway poza fizyczny świat. Wystarczy spojrzeć jak ogromny wpływ legalne LSD miało na powstanie kultury hipisowskiej, nawet Terence Mckenna stwierdza (patrz film), że niewiele brakowało, a agenda by się wyłożyła i dlatego też trzeba było wewnętrznie zniszczyć ten ruch min. tworząc ciężko niszczące ludzi opiaty takie jak heroina stworzona przez firmę Bayer jako lekarstwo :evil:
Heroina lekarstwem, marihuana zielem zła? czyżby kolejna hipokryzja w tym systemie.

phpBB [video]



* - jak się okazuje ostania nowelizacja ustawy o przeciw działaniu narkomani poza dość szkodliwym sztucznie produkowanym BZP na potrzeby zniszczenia konkurencji dla mafii jakim była sieć sklepów dopalacze, zdelegalizowała także 17 innych substancji etnobotanicznych o szkodliwości mniejszej niż nasza powszechnie legalna kawa!
totalna szopka zdelegalizowano min. substancje które wpływają na świadomość w stopniu 0% np. afrodyzjaki jak blue lotus, calea zacatechichi, leonotis leonuris :shock: część z tych substancji występuje/występowała w powszechnie sprzedawanych w sklepach herbatach. Rozumiem, że boskiej szałwii może się rząd przestraszyć ale ziółek na świadome sny? myślę, że może to mieć jakiś związek także z codex alimentarus, a konkretnie działaniami by likwidować naturalną medycynę.

No na razie tyle ode mnie, zapraszam do dyskusji :)

_________________
W jedności siła nie w budowanych murach
Wszystko ma swoją głębię
Zdolność do dziwienia się jest początkiem do mądrości
Prawa jednego człowieka kończą się tam, gdzie zaczynają się prawa drugiej osoby.
Na każdym człowieku spływa odpowiedzialność za cały świat!
--> http://zakazaneowoce.pl
:jabłko:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 29 maja 2009, 22:40 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 30 maja 2009, 23:28 
Hej!
"
Kosmiczny Wąż: DNA i pochodzenie wiedzy

Autor: Jeremy Narby

"Wszystkie rzeczy rozważone, wiedza wymaga nie tylko śledztwa w sprawie wielu rzeczy ale też kontemplacji tajemnicy." - Jeremy Narby, "The Cosmic Serpent" ("Kosmiczny Wąż")

"The Cosmic Serpent : DNA and the Origins of Knowledge" w prostym tłumaczeniu - "Kosmiczny wąż: DNA i pochodzenie wiedzy"

Autor Jeremy Narby (antropolog z Uniwersytetu Stanford)

Twarda okładka - 257 stron 1 edycja (Kwiecień 1998)

J P Tarcher; ISBN: 0874779111
Opis książki:

Kosmiczny wąż jest świetną, osobistą, przygodową historią, fascynującym studium antrolpologii i etno farmakologii i najważniejsze, prawdziwym, rewolucyjnym spojrzeniem na to, jak wiedza i świadomość może zaistnieć. Przez dziesięć lat, Jeremy Narby badał Amazońskie lasy deszczowe, biblioteki Europy oraz niektóre z najbardziej tajemniczych na świecie, naukowych czasopism, podążając dziwnymi tropami, nie tłumionymi intuicjami oraz niezwykłymi zbiegami okoliczności.

Zgromadził on dowody i zbadał na pozór nieprawdopodobne możliwości na temat tego, że wiedza może w jakiś sposób być przenoszona poprzez DNA, genetyczną informację w sercu każdej komórki wszystkich istot żyjących, do leczniczo przygotowanej świadomości. Początek poszukiwań Narby' ego leży u Peruwiańskich Indian, którzy twierdzą, że ich wiedza dotycząca chemicznych interakcji - teraz naukowo potwierdzonych, ma swoje źródła w roślinie wywołującej halucynacje. Podczas tych doświadczeń oni uzyskują wiedzę, która nie mogłaby być zdobyta poprzez metodę prób i błędów.

Narby dowodzi, że tubylcy i starożytni ludzie wiedzieli o tym od tysiąca lat - i nawet narysowali strukturę podwójnej spirali, coś, co konwencjonalna nauka odkryła dopiero w 1953 roku. Sugeruje również, że DNA i życie, które są zakodowane na poziomie komórkowym są "ukierunkowane". W pierwszoosobowej narracji na temat naukowego odkrycia, które otwiera nowe perspektywy w biologii, wiedzy o rdzennych ludach, antropologii i limitach racjonalizmu "The Cosmic Serpent" odkrywa, jak zadziwiająco inny świat wokół nas pojawia się, kiedy otworzymy na to nasze umysły.

To jest jedna z najważniejszych książek tego stulecia. Rzadko książka lub odkrycie jakiegokolwiek rodzaju ma efekt na tak wiele przełomowych zagadnień, zarówno w rozwoju jednostki, jak i ewolucji ludzkiego społeczeństwa. Ze swoją inteligencją i odświeżająco rzetelnym studium kultury zaklasyfikowanej jako "prymitywna", wspólnie z najnowszymi odkryciami dokonanymi przez biologię molekularną, Dr Narby spina mostem lukę pomiędzy tym, co postrzegamy jako prawdziwe oraz zbiorową nieświadomością każdej żyjącej rzeczy znanej w egzystencji. Jego książka określa cel i niewiarygodną moc DNA.

Niezwykłe wglądy w mistyczną wiedzę; Autor, Jeremy Narby skacze między nauką a mistycyzmem w jego dążeniu do wyjaśnienia, jak kilka tysięcy lat temu, myśliwi epoki kamienia, żyjący w Peruwiańskich lasach deszczowych nauczyli się botanicznych właściwości i chemii roślin. Dr Narby, urodzony w Kanadzie, naukowiec, żył dwa lata z ludźmi Ashaninca w dżunglach doliny Pichis w Peru. Wcześnie w swojej pracy z Ashaninca Dr Narby dostrzegł zagadkę. Pisze on: "Ci niezmiernie praktyczni i szczerzy ludzie, żyjący prawie autonomicznie w Amazońskim lesie upierali się, że ich poszerzona wiedza botaniczna pochodzi od rośliny wywołującej halucynacje". Dla Dr Narby halucynogenne pochodzenia botaniki przeczy dwóm fundamentalnym zasadom zachodniej wiedzy. Pierwsze, to, że halucynacje nie mogą być źródłem prawdziwej informacji, ponieważ uznanie jej za taką byłoby definicją psychozy.

Zachodnia wiedza uważa halucynacje w najlepszym wypadku za iluzje, w najgorszym za chorobliwe zjawisko. Po drugie rośliny nie komunikują się tak, jak ludzkie istoty. Naukowe teorie komunikacji uważają, że tylko ludzkie istoty używają abstrakcyjnych symboli, takich jak słowa i obrazy i że rośliny nie powtarzają informacji w formie umysłowych obrazów. Dr Narby powiedział, że często prosił Carlosa (tłumacza), aby wyjaśnił pochodzenie nazw miejsc i Carlos niezmiennie odpowiadał, że natura sama skomunikowała się z szamanem podczas ich halucynacji.

Wszędzie w Zachodniej Amazonii ludzie piją Ayahuasca (lek halucynogenny). Carlos powiedział: "W taki sposób natura mówi, ponieważ w naturze jest Bóg i Bóg mówi do nas w naszych wizjach. Kiedy szaman pije swój wywar z roślin, duchy przedstawiają się jemu i wszystko wyjaśniają". Narby zauważa, że w dżungli w Peru są ludzie bez elektronowych mikroskopów, którzy wydają się wiedzieć na temat molekularnych właściwości roślin i sztuce mieszania ich. Kiedy spyta się ich, skąd wiedzą te rzeczy, oni mówią, że ich wiedza pochodzi wprost z halucynogennych roślin. Narby mówi: "Byłem osłupiony ich znajomością rzeczywistości, która odwróciła mnie do góry nogami i którą wcześniej totalnie ignorowałem".

Na przykład myśliwi w Amazońskich lasach deszczowych rozwinęli substancję paraliżującą mięśnie, kurarę, jako truciznę do dmuchawek. Tłumaczy on, że w przypadku kurary, szanse na odkrycie wydają się mało prawdopodobne, ponieważ... "Istnieje czterdzieści typów kurary, zrobionych z siedemdziesięciu gatunków roślin. Rodzaj używany w nowoczesnej medycynie pochodzi z Zachodniej Amazonii. Żeby to wyprodukować, ważne jest aby zmieszać kilka roślin i gotować je przez 72 godziny, podczas tego unikając zapachowych ale śmiertelnych oparów emitowanych przez bulion. Produktem finalnym jest pasta, która jest nieaktywna dopóki nie wstrzyknięta pod skórę. Jeśli połknięta, to nie ma efektu.

"Narby doświadczył dwóch zaindukowanych środkiem psychoaktywnym halucynacji; wspomnienia, które zmotywowały go dziesięć lat później (kiedy gorący temat, etno - biologia był podkreślany w Rio na Konferencji Ziemi) do rozwinięcia hipotezy zbadanej w "The Cosmic Serpent": Rośliny ujawniają swoje własne cechy, Indianie zdobywają molekularnie weryfikowalne informacje poprzez halucynacje zaindukowane wywarem.

Jego badania popychają go wzdłuż najbardziej zawiłej i zakręconej drogi i jest coś, co zafascynuje czytelników, którzy doceniają naukę, jak również tych z nas, którzy czytają o duchowości i wiedzy tajemnej. Dr Narby zauważa, że szamani upierają się z rozbrajającą konsekwencją na istnienie na całym świecie żywych esencji (lub duchów), które są powszechne dla wszystkich form życia. Tłumacz, Carlos, odnosi się do niewidzialnych istot, zwanych Maninkari, które można znaleźć w zwierzętach, roślinach, górach, strumieniach, jeziorach i poszczególnych kryształach oraz które są źródłem wiedzy. Duchy materializują się, kiedy szaman przyjmuje tytoń i ayahuascę. Aborygeńscy szamani w Australii osiągają wyniki podobne do tych, co Amazońscy, bez używania psychoaktywnych roślin, pracując głownie ze swoimi snami.

Dr Narby uparcie tropi fakty, choć badania zabierają go w obszary, które nauka waha się eksplorować. Obszary, które on nazywa "martwymi punktami". Zbiera on dowody, by dojść do wniosku, że szamani wiedzą na temat ukrytej jedności natury bardzo precyzyjnie, ponieważ posiadają dostęp do rzeczywistości biologii molekularnej.

Mam nadzieję zaciekawić cię następującymi, intrygującymi zwrotami, zaczerpniętymi z tekstu "The Cosmic Serpent". Wiem, że jakakolwiek żyjąca lub też martwa dusza jest jak radiowe fale, latające dookoła w powietrzu. To oznacza, że nie widzisz ich, ale one tam są, jak fale radiowe. Kiedy włączysz radio, możesz je odbierać: szaman jest wprost przewodnikiem, który prowadzi nowicjusza w kontakcie z duchami. Nowicjusz zbiera informacje ujawnione przez duchy i robi to, co on lub ona chce. Racjonalizm oddziela rzeczy aby je zrozumieć. Ale jego podzielone dyscypliny mają ograniczone perspektywy oraz słabe, martwe punkty. I tak jak każdy kierowca wie, jest to ważne aby zwracać uwagę na martwe punkty, ponieważ one mogą zawierać podstawowe informacje. Aby osiągnąć pełniejsze rozumienie rzeczywistości, nauka będzie musiała zmienić swój sposób patrzenia. Czy szamanizm mógłby pomóc nauce skupić się w inny sposób? Prawdziwa rzeczywistość jest bardziej skomplikowana niż nasze oczy prowadzą nas aby uwierzyć. To jest być może jedna z najważniejszych rzeczy, których nauczyłem się podczas tego śledztwa: My widzimy to, w co wierzymy i na odwrót; i aby zmienić to, co widzimy, czasem jest ważne aby zmienić to, w co wierzymy. Szamani wszędzie mówią sekretnym językiem, językiem całej natury, który pozwala im komunikować się z duchami.
Doskonały opis symbolicznych schematów wszechświata

Użycie kosmicznej symboliki węża jest niezwykle starą metodą przedstawiającą powiązania, które opisują wszechświat. Starożytni Minoanie znad Morza Śródziemnego, Amerykańscy Indianie, Kultury Wschodnich Indian, pierwsi Druidzi Europy, Żydzi, Egipcjanie i inni, wszyscy używali wizerunków Węża i / na Drzewie Życia (Kadyceusz) lub Drzewa Poznania Dobra i Zła do reprezentacji makro i mikro kosmicznego obrazu oraz rozumienia wszechświata. Starożytna uniwersalność tego symbolicznego obrazu i późniejsze zaprzestanie jego używania po rozkwicie Chrześcijaństwa prowadzi do rozmyślań na temat sensu kryjącego się w historii Św. Patryka, kiedy on prawdopodobnie "wypędził węże z Irlandii" (mało prawdopodobne wydarzenie, jeśli brane dosłownie i bez kontekstu lub przyczyny).

Nowoczesna nauka jest niestety wybrakowana w metodologii aby rozumieć kryteria oparte na cechach, które wychodzą poza możliwości analizy ilościowej. Ocena tej książki zbudowana na ograniczonych poglądach naukowej weryfikacji nie jest stosowna, aby zrobić to sprawiedliwie. DNA jest tylko jedną aplikacją, do której obraz kosmicznego węża może być zastosowany. Ekstrapolacja tej koncepcji niesie ze sobą ogromne zrozumienie dla naukowców zdolnych do przeszczepienia układu tego obrazu na inne związki.



"Duchy, które niektórzy widzą podczas halucynacji są trójwymiarowymi, emitującymi dźwięki obrazami i mówią też językiem zbudowanym z trójwymiarowych, emitujących dźwięki obrazów. W innych światach one są zbudowane z ich własnego języka, jak DNA. "......." przedstawia "wizualną muzykę" projektowaną przez duchy przed oczami szamana : Jest to zrobione z trójwymiarowych obrazów, które łączą się w dźwięk i które szaman naśladuje poprzez wydawanie odpowiednich melodii. ".........." Nawiązując do mojej hipotezy szaman zestawia ich świadomość do molekularnego poziomu i otrzymuje dostęp do molekularnych informacji.

Jeremy Narby: "The Cosmic Serpent"


Około piętnastu lat temu Narby studiował na temat rdzennych ludzi z Peruwiańskiej Amazonii i był zafascynowany ich wprawiającą w osłupienie wiedzą botaniczną, konkretnie ich użyciem roślin w celach medycznych i innych. Co zaintrygowało go najbardziej, to jak ci ponoć prymitywni ludzie zdobyli tę wiedzę.

Jako że oni nie mają nauki w sensie, jaki my rozumiemy, musieli nauczyć się, jak wytwarzać lekarstwa metodą prób i błędów. Jednakże w Amazońskich lasach deszczowych rośnie około 80.000 gatunków roślin, więc do odkrycia efektywnego lekarstwa używając tylko dwóch z nich, teoretycznie wymagałoby to testowania każdej możliwej kombinacji - trochę mniej niż 4 biliony razy. Dodatkowo wiele z ich lekarstw zawiera nie tylko dwie rośliny, ale kilka. Jeśli znaleźli swoje receptury poprzez eksperymenty, mogłoby to zająć miliony lat aby odkryć kilka, a jednak oni mają ogromny zasób leków i innych substancji.

Dodając do tego - przygotowanie wielu z nich wymaga długiego i skomplikowanego procesu z wieloma fazami. Klasycznym przykładem tego jest Kurara. Jest to potężna trucizna, której składniki pochodzą od kilku różnych roślin i których, jak Narby podkreśla, dopasowanie wymaga bardzo precyzyjnego zestawu składników. Myśliwi potrzebowali czegoś takiego, co posmarowane na czubku strzałek, które wydmuchuje się przez rurkę, nie tylko zabiłoby zwierzę, ale także zapewniło, że nie zaciśnie się ono gdzieś w śmiertelnym uścisku na gałęzi i umrze poza zasięgiem (jak często zdarzało się ze zwierzętami zabitymi strzałami). No a mięso musiałoby być bezpieczne do jedzenia. To wydaje się być bardzo trudnym zadaniem - ale kurara spełnia perfekcyjnie wszystkie wymogi. Jest rozluźniaczem mięśni, co zabija poprzez zahamowanie pracy mięśni dróg oddechowych. Jest tylko wtedy efektywna, kiedy wstrzyknięta prosto do obiegu. Transportowana jest przy pomocy dmuchawki ustnej i nie ma efektu, kiedy wzięta doustnie.

Najbardziej popularny typ kurary wymaga skomplikowanych metod przygotowania, w których ekstrakty kilku roślin są gotowane razem przez 3 dni, podczas czego wydzielane są śmiertelne wyziewy. Końcowy rezultat wymaga specyficznego kawałka technologii - dmuchawki ustnej - aby to dostarczyć. Jak to wszystko zostało wynalezione?

Problem staje się jeszcze bardziej zbijający z tropu, ponieważ nie mniej niż czterdzieści różnych rodzajów kurary jest używanych w Amazońskich lasach deszczowych. Wszystkie spełniają tę samą rolę, ale wykorzystują trochę inne składniki, ponieważ te same rośliny nie rosną w każdym regionie. Dlatego też, w efekcie, kurara była wynajdywana czterdzieści razy. Po głowieniu się nad takimi pytaniami od dłuższego czasu, Narby zrozumiał, że najlepszą drogą do znalezienia odpowiedzi, było zapytanie się samych Amazończyków. Więc jak oni twierdzą, że odnaleźli kurarę - i wszystkie inne rośliny - pochodne substancje, które oni używają? W rzeczywistości oni nie przypisują zaszczytu sobie. Twierdzą, że wszystko było im dane od duchów poprzez ich szamanów.

Szamani istnieli na całym świecie, szczególnie w społecznościach plemiennych. Oni są, jak zwykło się nazywać znachorów lub czarowników, osobami specjalnie utalentowanymi oraz o zdolnościach parapsychologicznych, wyćwiczonych we wchodzeniu w trans, które wykorzystują swoje dary aby leczyć, lokalizować najlepsze miejsca do polowań, oraz znajdywać wodę w czasach suszy. W skrócie oni pomagają rozwiązywać problemy plemienia i pomagają przeżyć. Szaman dokonuje tego poprzez wejście w trans, który może być zapoczątkowany na różne sposoby, od kręcenia się, uderzania w bębny i tańczenia do wzięcia psychoaktywnych substancji pochodzących od roślin lub grzybów. Ci, na temat których prowadził badania Narby w Peru, osiągają swój trans poprzez przyjęcie mikstury z roślin zwanej Ayahuasca, której tę samą, naturalną substancję znaleziono w ludzkim mózgu i która w dużych dawkach jest potężnym halucynogenem.

Podczas bycia w transie duch szamana udaje się w podróż do innego wymiaru, gdzie staje twarzą w twarz z okropnymi niebezpieczeństwami. Ale kiedy pokona swoich przeciwników, komunikuje się z wyższymi inteligencjami, które często pojawiają się pod postacią zwierząt i które odpowiadają na jego pytania.

Jak w bajkach, duchy odpowiadają tylko na pytania, które zostały zadane - one rzadko, jeśli w ogóle, same od siebie udzielają dodatkowych informacji. Więc jeśli szaman spyta się ich, jak uleczyć miejscową dziewczynkę z zapalenia opon mózgowych, one udzielą mu tej informacji - ale nie powiedzą mu przy tym, jak na przykład uleczyć raka jego matki, chyba że on konkretnie się o to spyta. A to może wymagać kolejnej podróży. To właśnie powiedzieli Amazończycy Jeremiemu Narby na temat tego, skąd oni wiedzą o właściwościach roślin i jak je mieszać. Ale oni również twierdzą, że w ten sposób nauczyli się specyficznych technik, takich jak przemysł drzewny i tkactwo - w rzeczywistości wszystkich sztuk i rzemiosł potrzebnych do przeżycia.

Musimy podkreślić, że Amazońska wiedza o farmakologii (leki pochodzące od roślin i ich potencjalne i aktualne użycie) nie jest zadziwiająca tylko w stosunku do ludów, które są uznawane za prymitywne, ale w rzeczywistości przewyższa to nowoczesną, Zachodnią naukę. Wiele nowoczesnych lekarstw było zaczerpniętych od tych używanych w Amazonii - kurara na przykład jest używana w operacjach serca. Nawet gigantyczne firmy farmaceutyczne nie mają zdolności rozwoju produktów aby osiągnąć specyficzne wymagania tak szybko, łatwo - i naturalnie - jak potrafią Amazońscy szamani.

To przyszło do głowy Narbiemu z tego stwierdzenia, w którym te dwa powszechne obrazy bliźniaczych węży i zakręconych drabin są opisami podwójnej spirali DNA. W rzeczywistości, gdyby wyprostować nitki DNA, wyglądałyby one identycznie, jak drabina sznurowa. Narby sugeruje, że szaman w pewien sposób komunikuje się ze swoim własnym DNA i to jest miejsce, skąd bierze informację. To może brzmieć dziwacznie, ale musimy pamiętać, że nie znamy funkcji 97% DNA, które nauka określa "zbędnym DNA" a Narby sugeruje aby używać zwrotu "tajemnicze DNA". Cała rozmaitość życia jest zaliczana na konto 3% DNA, więc wydaje się niewyobrażalne, że dalsze 97% nie ma funkcji. Ale jaką funkcję mogłoby pełnić?

Narby idzie dalej. On zwraca uwagę, że jest to znane, że DNA w jednej komórce wymienia sygnały z DNA w innych komórkach. On twierdzi, że kiedy ktoś zwróci się raz do własnego DNA, to może później rozszerzyć komunikację na organizmy, gatunki - nawet na granicę między zwierzęciem a rośliną - i ta suma całego DNA na świecie formuje rodzaj matrycy. Być może to mogłoby wyjaśniać zjawiska takie jak telepatia lub ESP.

DNA w jednej komórce wysyła i odbiera sygnały od DNA z innych komórek. To się odbywa dzięki fotonom emitującym - tak jest. One w rzeczywistości wymieniają sygnały pod postacią światła, dziwnie przy częstotliwości, która jest widziana dla ludzi. Może to jest miejsce, w którym dochodzimy do koncepcji bycia przez coś oświeconym i mogłoby to być dosłownym opisem "Światła" Gnostycyzmu. To są początki dla teorii DNA, ale w naszym rozumieniu ona dotyczy bardzo wielu rzeczy. Nie wzbudzające wątpliwości jest to, że szaman zbiera wiedzę wprost z jakiegoś źródła, bez procesu prób i błędów. To jest wiedza, której oni nie mieli wcześniej. Użyteczna wiedza, której my nie umiemy wytłumaczyć - i która jest bardzo często bardziej zaawansowana niż nasza. To jest coś, co dzieje się teraz i nie ma wytłumaczeń na temat przybyszów z zaginionych kontynentów lub lądujących statków kosmicznych.
Wywiad przeprowadzony przez Todda Stewarta z "Ascent Magazine"

1. Czy mógłbyś podsumować swoją książkę "The Cosmic Serpent, DNA and the Origins of Knowledge"?

Badania wskazują, że szamani mają dostęp do inteligencji, która, jak oni mówią, pochodzi z natury i daje im informację szokująco zgodną z biologią molekularną.

2. Twoja hipoteza ukrytej inteligencji zawartej w DNA wszystkich żyjących rzeczy jest interesująca. Czym jest ta inteligencja?

Słowo inteligencja pochodzi z Łaciny - (inter - legere ) - wybrać pomiędzy. Wydaje się istnieć zdolność do podejmowania wyborów skutkujących wewnątrz każdej komórki naszego ciała, idąc głębiej do poziomu pojedynczych protein i enzymów. DNA samo w sobie jest rodzajem "tekstu", który funkcjonuje poprzez system kodujący zwany "kodem genetycznym" i który jest uderzająco podobny do kodów używanych przez istoty ludzkie. Niektóre enzymy edytują zapis RNA tekstu DNA i dodają nowe litery do niego; jakikolwiek błąd zrobiony podczas tego edytowania może być fatalny w skutkach dla całego organizmu; więc te enzymy konsekwentnie dokonują właściwych wyborów; jeśli nie, to coś często pójdzie w złym kierunku prowadząc do raka i innych chorób. Komórki wysyłają kolejne sygnały pod postacią protein i molekuł. Te sygnały znaczą: podziel, lub nie dziel, porusz lub nie poruszaj, zabij siebie lub pozostań przy życiu. Każda inna komórka słucha setek sygnałów w tym samym czasie i musi je zintegrować i zdecydować co robić. Pytaniem jest, jak ta inteligencja funkcjonuje?

3. DNA zasadniczo utrzymuje swoją strukturę od 3,5 bilionów lat. Jaką rolę odgrywa DNA w naszej ewolucji?

DNA jest pojedynczą molekułą ze strukturą podwójnej spirali; to są dwie pełne wersje tego samego "tekstu" zawinięte wokół siebie; to pozwala rozwinąć i zrobić kopię samego siebie: bliźniaki! Ten łączący w pary mechanizm jest w sercu życia od momentu, kiedy ono się zaczęło. Bez tego jedna komórka nie mogłaby się stać dwoma i życie nie mogłoby istnieć. I od jednego pokolenia do drugiego tekst DNA również może być modyfikowany, więc to pozwala zarówno na niezmienność, jak i na transformację. To oznacza, że istoty mogą być takie same i różne. Jedną z tajemnic jest to, co kieruje zmianami tekstu DNA w procesie ewolucji. DNA najwyraźniej istniało dookoła od bilionów lat w swojej aktualnej postaci, w praktycznie wszystkich formach życia. Stara teoria "przypadkowego nagromadzenia się błędów związanych z selekcją naturalną" nie wyjaśnia w pełni informacji aktualnie wytwarzanych przez genom sekwencyjny. To pytanie jest nadal szeroko otwarte.

4. Struktura DNA jaką znamy, jest zbudowana z liter a zatem ma specyficzny tekst i język. Można by powiedzieć, że nasze ciała zbudowane są z języka, choć i tak przypuszczamy, że tego typu słowa pochodzą z umysłu.

Poprzez studiowanie go! Jest kilka dróg do wiedzy, włączając w to naukę i szamanizm.

5. Symbol kosmicznego węża, wąż, jest głównym tematem w twojej powieści i w badaniach odkrywasz, że obrazy węży są główną częścią symboliki w większości światowych tradycji i religii. Dlaczego istnieje taki złożony system naturalnych symboli na świecie? Czy świat jest z natury symboliczny?

To jest obserwacja, która mnie doprowadziła do śledztwa kosmicznego węża. Odnalazłem ten symbol w szamanizmie na całym świecie. Dlaczego? To jest dobre pytanie. Moja hipoteza jest taka, że jest to powiązane z podwójną spiralą DNA wewnątrz praktycznie wszystkich żyjących istot. I DNA samo w sobie jest symbolicznym kodem Saussure'a. Więc tak, w przynajmniej jednym ważnym przypadku żyjący świat jest z natury symboliczny. Jesteśmy zbudowani z żyjącego języka.

6. Piszesz o tym, jak ideologia "racjonalnej nauki", wpływowej myśli jest i była w dużym stopniu ograniczająca w swoim podejściu do nowych i alternatywnych, naukowych teorii; jest uważane, że "tajemnica jest wrogiem". W swojej książce opisujesz, jak musiałeś zmienić swoje osądy, aby "skupić się" i w ten sposób uzyskać głębszy wgląd. Dlaczego myślisz, że jesteśmy często ograniczeni w naszym racjonalnym, liniowym myśleniu i dlaczego tak niewielu jest skłonnych i zdolnych przekroczyć te granice?

Nie wierzę, że jesteśmy. Ludzie spędzają godziny każdego dnia myśląc nie - racjonalnie. Nasz emocjonalny mózg zajmuje się wszystkimi informacjami, które odbieramy zanim nasza mózgowa kora nowa (neo-cortex) to zrobi. Naukowcy często dokonują odkryć, kiedy marzą, biorą kąpiel, biegają, leżą w łóżku i tak dalej.

7. Jakie są zgodności pomiędzy Peruwiańskimi szamanami i mikrobiologią?

Zarówno szamani, jak i biolodzy molekularni zgadzają się, że jest jedność pod powierzchnią rozmaitości życia; oboje łączą tę jedność z kształtem podwójnej spirali (lub dwóch splecionych węży, zakręconej drabiny, spiralnych schodów, dwóch winorośli zawiniętych wokół siebie); oboje uważają, że trzeba pracować na tym poziomie rzeczywistości w celu leczenia. Można zapisać książkę na temat zbieżności między szamanizmem i biologią molekularną.

8. Czy myślisz, że to nie jest tylko inteligencja oparta na DNA, ale także świadomość?

Myślę, że powinniśmy zająć się słowami, których używamy. "Świadomość" niesie inny ładunek niż "Inteligencja". Wielu mogłoby zdefiniować ludzką świadomość, jako inną od, mówiąc wprost, zwierzęcej świadomości, ponieważ ludzie są świadomi bycia świadomym. Ale skąd wiemy, że delfiny nie myślą o tym, że są delfinami? Nie wiem, czy jest "świadomość" wewnątrz naszych komórek; jak na razie pytanie wydaje się być poza zasięgiem; mamy niewystarczająco czasu na zrozumienie naszej świadomości - choć używamy jej przez większość czasu. Proponuję określenie "inteligencja" do opisania, co proteiny i komórki robią wprost, ponieważ to sprawia, że dane są bardziej zrozumiałe. To pojęcie będzie wymagać przynajmniej dekady lub dwóch dla biologów do rozważenia i zbadania. Później możemy być zdolni do ruszenia dalej i rozważenia idei "świadomości komórkowej".

9. Konsekwencje niektórych z twoich odkryć w "The Cosmic Serpent" mogą być całkiem duże. Co czujesz w związku z tą książką i tym, co ona mówi? Dlaczego ją napisałeś?

Napisałem książkę, ponieważ uważam, że pewne rzeczy musiały być powiedziane. Pisanie książki jest jak wysyłanie wiadomości w butelce: czasami dostanie się odpowiedź. Wnioskując z odpowiedzi, zadziwiająca liczba ludzi otrzymała wiadomość głośno i jasno.

10. Jak szamanizm może uzupełniać współczesna naukę?

Większość definicji "nauki" obraca się wokół testowania hipotez. Claude Levi - Strauss pokazał w swojej książce "The savage mind", że ludzkie istoty dokładnie obserwowały naturę i niezliczoną ilość razy testowały hipotezy od przynajmniej 10.000 lat. W ten sposób zwierzęta i rośliny zostały udomowione. Cywilizacja opiera się na tysiącleciu Neolitycznej nauki. Myślę, że nauka szamanów może uzupełnić nowoczesną naukę poprzez pomoc w znalezieniu sensu w danych, która ona tworzy. Szamanizm jest jak odwrócona kamera odnosząca się do nowoczesnej nauki.

11. Szamani byli bardzo duchowymi ludźmi. Czy któryś z nich miał wpływ na ciebie? Co oznacza duchowość w twoim życiu?

Nie używam słowa "duchowy" aby myśleć o moim życiu. Ja spędzam mój czas promując projekty dotyczące ziemi i dwujęzycznej edukacji dla rdzennych mieszkańców oraz myśląc, jak posunąć wiedzę do przodu i jak udrożnić zrozumienie pomiędzy ludźmi; również spędzam czas z moimi dziećmi a także dziećmi w mojej społeczności (jako trener piłkarski); dbam o rośliny w moim ogrodzie, bez używania pestycydów i tak dalej. Ale robię to ponieważ uważam, że to wymaga robienia i ponieważ to jest wszystko, co mogę zrobić, ale nie dlatego, że jest to "duchowe". Wiadomość, którą dostałem od szamanów była taka: Rób to, co możesz dla tych dookoła ciebie (włączając rośliny i zwierzęta), ale nie rób z tego wielkiej sprawy.
*
źródło http://ayahuasca.ec/index.php/200802177 ... iedzy.html



Na górę
   
 
 
Post: 03 cze 2009, 19:41 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree

Rejestracja: 30 maja 2009, 19:12
Posty: 34
Cytuj:
Legalizacja bądź dekryminalizacja takich psychodelików jak DMT min. Ayahuasca, LSD czy ostatnio zdelegalizowana Salvia Divinorum pozwoliła by ludziom na błyskawiczne uzyskanie dowodów nt. tego o jest ukryte za kurtyną istnienia. Niestety wg. mnie te psychodeliki właśnie z tego powodu są zdelegalizowane tzn. dlatego, że są bramą do szerszej percepcji. Gateway poza fizyczny świat.


po co ta gadka, krótka piłka, paliłeś szałwię wieszczą(med. Salvia Divinorum) i czy osiągnąłęś ten "Gateway poza fizyczny świat"?

Dodam też, że ludzie , którzy badają możliwości swojego umysłu poprzez różne techniki(brainwave, psychodeliki) z ang. nazywa się 'psychonaut'(http://en.wikipedia.org/wiki/Psychonaut), taką osobą był Terence Mckenna.
Czyli chodzi tu o to, że ze zmienianiem swojej świadomości trzeba bardzo ostrożnie, albo samemu jest się doświadczonym i próbuje się z tym zmierzyć, albo w gronie zaufanych ludzi(tak praktycznie każdemu nowicjuszowi doradza się co do spróbowania psychodelików, Ci którzy robią/robili to na własną rękę, dla zabawy, już dawno wylądowali w szpitalach psychiatrycznych). Wychodzi na to, że nawet jeżeli te psychodeliki mają oddziaływanie pozytywne, to zdecydowanie nie na wszystkich ludzi, trzeba być przygotowanym na skutki oddziaływania takiego psychodeliku, bo zdecydowanie to nie to samo co marichuana, amfetamina, heroina czy extasy...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 04 cze 2009, 21:56 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 29 maja 2009, 9:20
Posty: 74
Do psychodelików zmierzałem długie lata, nadal mam do nich ciężki dostęp więc celebruje każdą okazję ;)

Dorzucę jedną mniej znaną substancje z rodziny tryptaminek - 4-HO-MET. Po przeczytaniu tego pięknego TR http://talk.hyperreal.info/thread/16422 poruszyłem niebo i ziemię żeby ją zdobyć, udało się i polecam, wrażenia podobne do opisanych. Niestety moje S&S były trochę mniej sprzyjające (jednak noc to pora na podróże) i dawka o kilka mg mniejsza, ale nadal pamiętam rozmowy z każdą komórką organizmu...

Szałwii żałuje, ofiara złego prawa... Rzadko miałem z nią pozytywne doświadczenia, zwykle kończyło sie na tysiącach igieł w mięśniach i zimnym pocie, tylko raz dane mi było spotkać Damę w bieli poza granicami pojmowania, więc potrafi być też bardzo miła, choć skrajnie nieprzewidywalna. Na naprawę prawa raczej nie ma co liczyć, pozostaje budowanie bujnych tripów w czasie snu. :o)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 04 cze 2009, 23:10 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 maja 2009, 11:51
Posty: 980
Płeć: mężczyzna
@hoo, Masz absolutną racje jak już wspominasz min. o szałwii, na pewno nie jest to zabawka na imprezę jest czymś znacie odmiennym i bardziej ukierunkowanym do wewnątrz siebie, a aby eksperymentować z umysłem trzeba mieść silną psychikę, aby tripy nas nie przeskoczyły ciężarem. Wszystkie te specyfiki to tylko narzędzia, klucze do określonych stanów ale trzeba pamiętać, że szałwia to jeden z najpotężniejszych naturalnych psychodelików znanych człowiekowi, chyba tylko Ayahuasca (czt. DMT) ją przewyższa. Nie mogę tego stwierdzić ponieważ nigdy nie próbowałem DMT.

Czym jest DMT i inne psychodeliki dla świadomości nie jest takim prostym i jednoznacznym pytaniem jak się wydaje, ot. filmik nt. DMT:
phpBB [video]

phpBB [video]


co do pytania, tak paliłem szałwie kilkanaście razy, moje niektóre trip raporty są opisane min. tutaj: http://prawda2.info/viewtopic.php?p=76859#76859
Poza tym czytałem wiele innych trip raportów nt. tej rośliny i mimo, że wydaje mi się, że na temat SD wiem dużo to mam świadomość tego, że ta roślina potrafi zaskoczyć nawet najbardziej doświadczonych psychonautów.
Szałwia to bardzo potężny psychodelik, myślę że używania jej trzeba się nauczyć aby wykorzystywać ją do pozytywnych i dalekich podróży, bo to trochę jak jazda na byku.

Ten psychodelik jest jak najbardziej Gatewayem poza tę fizyczność nawet jeżeli jest się zatwardziałym ateistą niewierzącym w wielowymiarowość, to po załadowaniu się salvinorinu ona się objawia w naszym umyśle niezależnie od tego czy potraktujesz ją jako wytwór umysłu, czy informacje odbierane z innego źródła.
Ja dowodów na świat duchowy zebrałem za pomocą doświadczeń mnóstwo, wiele za pomocą psychodelików, a o wiele więcej za pomocą OOBE :)
Niema najmniejszej możliwości wyobrażenia sobie jak to jest być pod wpływem SD na mocnym tripie, ilość doznań jest tak duża, że nie sposób ogarnąć, a co dopiero przekazać w formie wypowiedzi lub trip raportów innym. Myślę, że przy szałwii trip raporty to max. 1% przekazu z sesji. bo jak na przykład wytłumaczyć widzenie 4 i więcej wymiarów, bycie w kilku miejscach jednocześnie, wcielanie się przedmioty, kontakt z wszystkimi swoimi komórkami w ciele i całym światem, brak synchroniczności czasu, widzenie nieistniejących barw i odczuwanie egzotycznych zmysłów.
Wiele z tego co wyżej wymieniłem sam doświadczyłem na Salvi Divinorum, mogę jeszcze do tego dodać latanie po pokoju i widzenie swojego ciała oraz innych w pełnej fizycznej perspektywie, czytanie myśli, intuicję zwiększona prawie do jasnowidztwa i aktywację niesamowicie porażającej i abstrakcyjnej wyobraźni która normalnie w nas śpi.


Co do konfliktu, czy to świat fizyczny jest podstawą istnienia nas, czy odwrotnie czyli, że myśl jest podstawą wszystkiego to proponuje cofnąć się w swoich poszukiwaniach prawdy do najważniejszego dowodu na którym to dopiero warto zacząć układać swój światopogląd. Najlepszym fundamentem pod budowę naszego światopoglądu jest niezaprzeczalny fakt naszego istnienia i tak naprawdę jest to jedyna prawda absolutna, reszta jest już jedynie prawdopodobieństwem. To, że żyjemy w hologramie lub to, że istnieje tylko fizyczność jest naszym prawdopodobieństwem, którego nigdy nie będziemy w stanie być pewni na tyle co fakt istnienia samego siebie, co zresztą samo w sobie jest już niezwykłym zjawiskiem i niestety niezauważalnym przez ludzi noszących okulary ignorancji. Jesteśmy organiczni zmysłami, które także są ograniczone, a tak naprawdę cały świat powstaje w naszym umyśle, bo tam wszelkie bodźce pochodzące od zmysłów są zamieniane w przestrzeń, dźwięk, smak, a nawet poczucie czasu np. nie dość, że nasze oczy widzą tylko niewielki zakres fal jaki nazywamy światłem widzialnym to jeszcze tylko 15% informacji nt. obrazu z oczu trafia do naszego mózgu. Nasze oczy obrabiają wstępnie obraz wysyłając tylko ułamek tego co są w stanie zobaczyć, 85% tego co widzimy to archiwa umysłu, a nie obraz przed nosem.
Tak więc wszystko jest prawdopodobieństwem, może tam coś jest, a może to tylko tak dekodujemy pewne impulsy. Nawet informacja to tylko prawdopodobieństwo, ponieważ zawierzamy niektórym informacją bardziej innym mniej na podstawie nauki przekazywanej od innych osób. Jeżeli rodzice mówią, że ziemia jest okrągła, w szkole mówią że ziemia jest okrągła i media tak samo twierdzą to musi być to dla nas prawdą, ale i tak nigdy nie będziemy tego pewni jeżeli tego sami nie zobaczymy i nie doświadczymy.
Zatem, czy nasze wewnętrzne świadome "ja" powstaje w wyniku fizycznych impulsów generowanych w naszym umyśle. Jeżeli nawet tak, to i w tym wypadku nasze ja nie jest natury fizycznej ponieważ jest stanem określonego układu napięć w naszym umyśle, jesteśmy niefizyczni jako świadomość jakby do tego nie podchodzić. Zapytać się mogę dalej, czy jesteśmy tylko określonym stanem układu napiec w naszym umyśle, czy może jesteśmy czymś więcej? Czy określony stan w martwej i fizycznej przestrzeni potrafi wyjaśnić wolną wole i emocje. Nie zapominajmy o tym , że fizyka newtonowska to tylko teoria jakich wiele i że jako ludzkość naprawdę jeszcze wiele nie wiemy. Pomijając wiele faktów, nigdy nie będziemy bliżej od prawdy niż jesteśmy obecnie, a na pewno nie jesteśmy na półmetku, być może nawet dopiero na starcie. Nasza świadomość operuje z wymiaru niefizycznego, ponieważ nie da się jej zmierzyć, schwycić i zbadać pod mikroskopem, jest jedyna nieuchwytną substancją fizycznej rzeczywistości.
Wiec pisze jeszcze raz do twojej świadomości: HALO.. uświadom to sobie jeszcze raz ty istniejesz! Niezwykłe prawda :D A najbardziej niezwykłe jest to jak mało ludzi ma tego świadomość, podczas swojego życia.
Kto wie, być może jako osoba czytająca ten tekst jesteś jedyną osoba jaka naprawdę istnieje i która pisze sama do siebie, może ta cała gra w rzeczywistość istnieje po to aby nie pamiętać o samotności istnienia jedynego ja które teraz bawi się samo z sobą pod postacią iluzji czasu i wielowymiarowości wcieleń. Wiele osób krzyczy wszystko jest jednością ale ile osób próbuje to zrozumieć. Aby naprawdę zacząć szukać prawy trzeba się wyzbyć ignorancji i zastąpić ją pomiarami prawdopodobieństwa, otworzyć wachlarz otwartego umysłu na szerokie spektrum możliwości daleko dalej poza schematy logiki narzuconego nam systemu wierzeń.

Pewnie każdy widział już ale to i tak ciekawy filmik obrazujący jak odbieramy naszą rzeczywistość:
phpBB [video]


Sorry za offtopa, trochę zeszłem z tematu ale ja bym mógł tak bez końca :P

_________________
W jedności siła nie w budowanych murach
Wszystko ma swoją głębię
Zdolność do dziwienia się jest początkiem do mądrości
Prawa jednego człowieka kończą się tam, gdzie zaczynają się prawa drugiej osoby.
Na każdym człowieku spływa odpowiedzialność za cały świat!
--> http://zakazaneowoce.pl
:jabłko:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 cze 2009, 3:51 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 maja 2009, 21:34
Posty: 575
Lokalizacja: Pleiades
Płeć: mężczyzna
ja tam pale tylko trawe, przede wszystkim dlatego ze moge kontrolowac to co sie dzieje i w jakim kierunku chce odjechac..
jak wroce do polski to napewno sprubuje SD. jednak zawsze pozostane wierny THC.
twierdisz ze ledwo mozesz opisac 1% jazdy na SD i wierze Ci. Ja czasami uzywam programow jak BWG, I-Doser lub NeuroProgrammer zeby odjechac tak bardzo, ze czasami mysle ze juz nie wroce z astrala.. (czasami chcialbym juz nie wrocic).
Kilka razy tak mnie pojeblo, ze po powrocie nie moglem obczaic rzeczywistosci przez kilkanascie godzin..
Kosmos wydaje sie taki prosty w porownaniu z nasza rzeczywistoscia!

_________________
Wiara to Ja, a Wiedza to moj Miecz.
"Badz zmiana, ktora chcesz zobaczyc na swiecie" Gandhi



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 cze 2009, 11:10 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 kwie 2009, 9:36
Posty: 169
Lokalizacja: Katowice
Płeć: mężczyzna
Fanalityk pisze:
Ja czasami uzywam programow jak BWG, I-Doser lub NeuroProgrammer zeby odjechac tak bardzo, ze czasami mysle ze juz nie wroce z astrala.. (czasami chcialbym juz nie wrocic).


Możesz coś więcej napisać na ten temat? który program najlepszy, które presety polecasz?

_________________
Waldek1984.info



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 cze 2009, 12:53 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 maja 2009, 21:34
Posty: 575
Lokalizacja: Pleiades
Płeć: mężczyzna
uzywam ich wszystkich, kazdy ma zalety i wady..
-np Brain Wave Generator ma duzo presetow i sa bardzo dobre
-I Doser uzywam zadziej ale ma oryginalne presety, nie tylko uspokajajace - ma tez takie nastawiajace wojowniczo :twisted:
-NeuroProgrammer dodatkowo ma modul "wzrokowy" tzn migotanie ekranu do rytmu co bardzo duzo daje (2 bodzce na raz)

jest jeszcze ze 2 inne programy, ale ich nie uzywalem bo te mi wystarczaja, a i ciezko znalezc do DL - trzeba by przeszukac kupe torrentow, tym bardziej nie pamietam nazwy ale na kluczowe slowa cos sie znajdzie, jak ktos uparty..

presety to zalezy od ciebie, z ranka wale takie motywujace do pracy, i ladujace energia
jak mam zamiar zapalic to uzywam Theta Waves, medytacyjne, OOBE itp.. wszystko jest opisane nt kazdego presetu..
dodatkowo w BWG mozna robic wlasne ale ja nie robie..

osobiscie najmocniejsze dzialanie ma BWG ale to polecam dla "zaawansowanych" na poczatek IDoser i NeuroProg. sa latwe w obsludze i dobrze opisane.. po angielsku ;)

_________________
Wiara to Ja, a Wiedza to moj Miecz.
"Badz zmiana, ktora chcesz zobaczyc na swiecie" Gandhi



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 08 cze 2009, 23:52 
http://trawka.org/viewtopic.php?t=14216
można tak pobawić się z SD , ale ona nie lubi ignorancji, jak ktoś chce spróbować to lepiej dowiedzieć się co nieco o tej roślinie, bo według mnie nie można nazwać jej po prostu " narkotykiem" to coś więcej, podobnie jak DMT.



Na górę
   
 
 
Post: 20 cze 2009, 23:42 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 maja 2009, 11:51
Posty: 980
Płeć: mężczyzna
Załadowałem na przeklej.pl pliki z wystąpieniami Terenca Mckenna (i nie tylko :) ), jak kogoś interesują jego wypowiedzi zapraszam tutaj: http://www.przeklej.pl/plik/terence-mck ... 02b5ahrc98
Jest to min. także zbiór filmów które są dostępne na YT, pokonwertowałem je do avi (vid: MPEG-4 aud: mp3)
Dla mnie ten gość naprawdę świetnie prowadzi wystąpienia, szkoda że nie ma go już wśród żywych.

_________________
W jedności siła nie w budowanych murach
Wszystko ma swoją głębię
Zdolność do dziwienia się jest początkiem do mądrości
Prawa jednego człowieka kończą się tam, gdzie zaczynają się prawa drugiej osoby.
Na każdym człowieku spływa odpowiedzialność za cały świat!
--> http://zakazaneowoce.pl
:jabłko:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 21 cze 2009, 11:19 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 kwie 2009, 0:22
Posty: 835
Lokalizacja: PL Gniezno / UK Elgin
Płeć: mężczyzna
WOW , ja polecam przeczytać o panu T.McKennie ,cielawa historia życia :
http://pl.wikipedia.org/wiki/Terence_McKenna

_________________
They want your soul.. Take your powers back to yourself.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 22 cze 2009, 19:31 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 kwie 2009, 15:11
Posty: 407
Lokalizacja: Bliżej nieokreślona
Płeć: mężczyzna
phpBB [video]


Ja ostatnio używam do zrelaksowania umysłu dźwięku kryształowych mich. Uderzenie w michę powoduje powstanie odpowiednich wibracji. Można czasami nieźle zsynchronizować fale mózgowe przy użyciu ich.

_________________
Jestem tylko zbuntowanym trybikiem wielkiej machiny. Programiści już próbują mnie naprawić , ale ja czynię uniki niczym wytrawny bokser tańczący w ringu.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 23 cze 2009, 15:29 
Offline
Grand Elect Mason * 14th Degree
Grand Elect Mason * 14th Degree

Rejestracja: 19 cze 2009, 9:35
Posty: 1508
przestancie z tymi dragami... zaden z nich nie zaprowadzi Was do Boga... ŻADEN! Bóg nie chodzi ścieżkami DMT czy innego psychodelicznego gówna... ale kto chce dzisiaj dojść do Boga? praktycznie nikt... kazdy chce być panem swojego losu... eh :/ -> Jezus mówił coś w tym stylu że jak przyjdzie na Ziemie ponownie czy zastanie On wiare u ludzi? no chyba nie zabardzo bo kazdy na LSD będzie i innym gównie eh :/ :? :? :?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 23 cze 2009, 16:25 
Wyspa bardziej pasuje określenie przestańcie z ziołami :D
Taka ayahusca jest np niezawodnym sposobem na pozbycie się szkodliwych wdruków z świadomość, często spowodowanych np nauczaniem KK tudzież środowiskiem w którym się wychowujemy.
pozdrawiam



Na górę
   
 
 
Post: 23 cze 2009, 23:32 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 maja 2009, 11:51
Posty: 980
Płeć: mężczyzna
Wyspa pisze:
przestancie z tymi dragami... zaden z nich nie zaprowadzi Was do Boga... ŻADEN! Bóg nie chodzi ścieżkami DMT czy innego psychodelicznego gówna... ale kto chce dzisiaj dojść do Boga? praktycznie nikt... kazdy chce być panem swojego losu... eh :/ -> Jezus mówił coś w tym stylu że jak przyjdzie na Ziemie ponownie czy zastanie On wiare u ludzi? no chyba nie zabardzo bo kazdy na LSD będzie i innym gównie eh :/ :? :? :?

Psychodeliczne gówno ehh... wyspa skąd ta pewność, że to ty masz w ręku karnet na słuszność i prawdę? Każdy patrzy na świat swoimi oczyma i podąża indywidualną własną drogą które się nie pokrywają. Twierdzisz, że psychodeliki są bee, stratą czasu, stoją w sprzeczności z rozwojem ducha i pewnie dlatego zostały zdelegalizowane oraz wsypane do worka z metką "narkotyki" nic bardziej mylnego.
Zacznijmy od najważniejszego naturalne psychodeliki nie są niczym złym i nie ulegaj tutaj babilońskiej propagandzie, ponieważ nie polaryzują cię negatywnie (a wręcz odwrotnie) i nie mają fizycznie wpływu na stan twojego zdrowia, nie jesteś wstanie ich także przedawkować i nikt od nich jeszcze nie umarł. To co jest często robione i co zrobiłeś w tym poście to mieszanie wszystkiego razem i wyciąganie wspólnych wniosków dla różnych substancji, wymieszanych w jedną metkę właśnie po to aby ludzie potem takie negatywne wnioski wyciągali. Jeżeli przestać z omawianiem dragów to trzeba do nich zaliczyć także i cukier, kawę, napoje energetyczne, sex, miłość nie wspominając już o tych legalnych stupido jak alkohol, nikotyna - rozumiesz o co chodzi, nie jest możliwe ometkowywanie wszystkiego z góry pod jedną nazwą nie popełniając przy tym błędów lub celowych nagięć.
To szerokie zagadnienie, istnieje wiele podgrup związków które szkodzą fizycznie i uzależniają jak amfetaminy, opiaty ale istnieje także wiele które są naturalnymi lekarstwami i nikt się nie oburza ich stosować do puki nie zostają zdelegalizowane przez rząd i właśnie taki lost trafił substancje które tutaj opisujemy. Mierznie wszystkiego jedną miarą i zaliczanie naturalnych psychodelików do substancji groźnych jest totalnym nieporozumieniem i przejawem hipokryzji jaka panuje w społeczeństwie, a najprostszy sposób walki z nią to doinformowywanie.
Na naturalne psychodeliki nie znaleziono żadnego poważniejszego haka, który mógłby wytłumaczyć zdelegalizowanie ich, propaganda mówi nam że się uzależnimy, stoczymy, staniemy się agresywniejsi, postradamy rozum, zniszczymy mózg.. i na tym polu proponuje się po prostu doinformować, bo to wszystko jest kłamstwem i przypisywaniem jednym substancją właściwości tych innych, tych których naprawdę powinniśmy się obawiać, ale bój się wszystkich, bo to narkotyki i tak buduje się narkofoboię.
Edukacje na tym polu proponuje zacząć od tego filmu: http://video.google.com/videoplay?docid ... 5820665259
inne ciekawe pozycje dostępne na necie to: Wojna z narkotykami [PL lektor], Psychodeliczna nauka [PL lektor], trawka [PL Lektor]. Warto także posłuchać wykładów Terence Mckenna, czy Timothy Leary w tych materiałach już można znaleźć wiele odpowiedzi. Tutaj jest cały kanał w przetłumaczonymi wykładami Terrence Mckenna: http://www.youtube.com/user/LukaszMrowka Polecam :)


Jeżeli chodzi o rozwój duchowy i wybudzanie z hipnozy to twój post jest niczym bardziej mylnym na tym polu, ponieważ nic nie działa szybciej jak mocny trip na takich związkach jak właśnie DMT, Moskalinia, czy Psylocybina.
Jak Terence powiedział gdyby kazania i przemowy działały tak szybko jak naturalne psychodeliki, tego samego dnia mielibyśmy rewolucje świadomości, ponieważ nic bardziej egzystencjalne nie skłania cię do refleksji, do porzucenia ignorancji i zakwestionowania tego co do tej pory się nauczyłeś. Te rośliny to narzędzia, furtki poza pudełko w którym się znaleźliśmy, delegalizując je zabrano nam do nich klucze. Wiele z takich doświadczeń poza dostarczaniem dowodów i kolejnych zmiennych do równania dostarcza nam czegoś jeszcze, myślenia wieloaspektowego na innych poziomach pod innymi kątami. Psychodeliki wprowadziły w życie na ziemi wiele pozytywnego, nie licząc już całych kultur szamanizmu przyczyniły się do powstania kultury hipisowskiej, wiele dziedzin sztuki przeżyło dzięki nim prawdziwy renesans, na nowo odkryto inspiracje, nową muzykę i sposoby myślenia ponieważ wiele osób pod ich wpływem potrafi podłączyć się do samego centrum inspiracji i nie jest w tym nic niezwykłego, że ludzie przewartościowywują swoje życie na nowo buntując się systemowi.
Trip potrafi być bardzo głęboki duchowo i pokazać nam czym naprawdę jesteśmy, o co chodzi w tym świecie etc.. psychodeliki to zakazany owoc z drzewa mądrości.
Tutaj przykład chłopaka co przez pół życia grał w gry komputerowe, po spotkaniu z salvią divinorum postanowił zacząć malować obrazy: http://www.mpm7.com , inny przykład Noblisty zainspirowanego odkryciem na LSD: http://prawda2.info/viewtopic.php?t=4815


Myślę, że problemem tutaj jest to, że takie związki kojarzą się wszystkim z kultura hiphop albo co gorsza z dziećmi z dworca zoo, bo taki wizerunek stara się nam na ich temat Babilon wpoić. Nie wielu osobą może przyjść do głowy, że bardziej powinno się je kojarzyć z kultura szamańską, z narzędziami pozwalającą odkrywać i eksplorować siebie, świat wewnętrzny i zewnętrzny, a nie sposobem na zabawę.

radoslaw pisze:
Wyspa bardziej pasuje określenie przestańcie z ziołami :D
Taka ayahusca jest np niezawodnym sposobem na pozbycie się szkodliwych wdruków z świadomość, często spowodowanych np nauczaniem KK tudzież środowiskiem w którym się wychowujemy.
pozdrawiam

radoslaw, z jakimi ziołami daj konkrety?
Określmy się na tym polu jakie związki uważacie, że warto promować, a jakie nie.
Co do Ayahuscki to to jest DMT tzw. duchowa substancja, więc zastanówcie się święte, czy gówno :)
Nie tylko ona eliminuje społeczne mutacje i wrzody, dość dużą skuteczność ma także LSD, a nawet zwykłe THC, które nie bez powodu określa się ziołem miłości, być może samo zastąpienie alkoholu trawą uratowało by ten świat (to tylko moje przypuszczenia) w końcu jednym z powodów jej delegalizacji było generowanie skłonności pacyfistycznych :)


co do KK to dla mnie kraina sprzeczności, siedziałem 20 lat w tej sekcie i cieszę się, że opuściłem ten indoktrynowany system wierzeń. Modlitwy w KK to podtrzymują tylko w topie ten sztuczny system, to czyste NLP praktykowane od wieków, działające na zasadzie nagrody i kary. Tyle od mnie na ten temat, w Boga wierze kościołowi nie.

_________________
W jedności siła nie w budowanych murach
Wszystko ma swoją głębię
Zdolność do dziwienia się jest początkiem do mądrości
Prawa jednego człowieka kończą się tam, gdzie zaczynają się prawa drugiej osoby.
Na każdym człowieku spływa odpowiedzialność za cały świat!
--> http://zakazaneowoce.pl
:jabłko:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 24 cze 2009, 0:29 
Divinorum zgadzam się z Tobą w tym temacie w 99,999% 8-) . podobnie jak z Sonoghanem który twierdzi że psychodeliki to najkrótsza droga żeby skumać co się wokół dzieje i możliwe że nie najlepsza.
Ale mówiąc szczerze jedyna oprócz śmierci klinicznej która potrafi uleczyć ciało i duszę :D
Jak promować to tylko ayahuscę, psylocybinę i thc, ewentualnie ibogainę :D

pozdrawiam serdecznie wszystkich ćpunów mających kontakt z tymi zakazanymi i bardzo niebezpiecznymi dla Systemu substancjami!!!



Na górę
   
 
 
Post: 27 cze 2009, 18:55 
Tak dla porządku - przedstawiam Państwu IBOGAINĘ

"
Historia odkrycia i... ukrycia Ibogainy

Maciej Trojanowski? 2003

Historia odkrycia i.... ?ukrycia? Ibogainy jest niezwykła. W latach 60-tych w USA panowała era Hippies i Psychodelic?u. LSD, kokaina, heroina i inne substancje używane były jako środki do osiągnięcia odpowiedniego stanu wzbudzenia, stanu potrzebnego do realizacji ?celów programowych? różnych ruchów i grup zainteresowań: poszukiwania wiedzy i inspiracji we wnętrzu samego siebie. Wśród wielu, oferowanych na czarnym rynku, środków znalazł się wyciąg z korzenia afrykańskiego krzewu Tabernanthe Iboga, alkaloid o mocno stymulującym i halucynogennym działaniu, Ibogaina.

Wielu eksperymentujących psychonautów musiało w tamtych czasach wziąć raz lub więcej razy dawkę Ibogainy, ale tylko jeden z nich potrafił zrozumieć i wykorzystać jej niezwykłe działanie. Tylko jeden z nich spostrzegł, że choć wywołane przez nią wizje przypominają te powodowane przez LSD, to jej działanie na organizm niesie z sobą jeszcze coś więcej...

W 1962 roku Howard Lotsof, 19-letni narkoman z Bronx?u, przypadkowo wszedł w posiadanie dawki Ibogainy i przyjął ją. Podróż była na pewno niezwykła. Dużo bardziej niewiarygodne było to, że gdy z niej wrócił przestał odczuwać potrzebę wzięcia heroiny. W rezultacie przyjął pięć co raz większych dawek Ibogainy w tygodniowych odstępach. Od czasu tej autoterapii pozostał czysty przez trzy i pół roku. Potem głód heroiny powrócił ale nie udało mu się znowu kupić Ibogainy. Wrócił do nałogu na półtora roku i w końcu podjął kurację metadonem. Zdając sobie sprawę z uwięzienia w zaklętym kręgu, udało mu w końcu się przejść detoks od metadonu, głównie dzięki doświadczeniu zdobytemu wcześniej z Ibogainą.

W roku 1980, po tym jak udało mu się ustabilizować jego życie, Howard Lotsof podjął działania w kierunku udostępnienia Ibogainy jako powszechnego środka przerywającego uzależnienie. W 1986 założył NDA International, Inc., firmę mającą promować badania nad tą substancją i w rezultacie wprowadzenie na rynek Ibogainy pod handlową nazwą Endabuse.

Niestety jego zamierzenie skazane było na porażkę. Jeszcze w latach 60-tych władze amerykańskie przerażone rozmiarem i skutkami szerzącej się narkomani wydały bezpardonową walkę handlowi i używaniu narkotyków. Podjęte w tamtych latach uchwały Kongresu zabroniły nie tylko dystrybucji ale i posiadania najmniejszych choćby dawek substancji psychostymulujących zawartych w specjalnie opracowanym i obowiązującym oficjalnym wykazie. Władze nie patyczkowały się wcale. Choć ujawnione dokumenty CIA potwierdzają, że działanie Ibogainy przerywające uzależnienie od opiatów znane było władzom amerykańskim już na początku lat 60-tych, z przyczyn nieznanych, których natury możemy się jedynie domyślać, Ibogaina, jako jedna z substancji halucynogennych oferowanych na czarnym rynku, została umieszczona w wykazie substancji zabronionych i sklasyfikowana jako narkotyk I-szej klasy.

W efekcie starania Howarda Lotsofa zarejestrowania Endabuse, jako leku spełzły na niczym. Nie jest bowiem łatwym zadaniem dla pojedynczego człowieka, lub niewielkiej, słabo zamocowanej grupy sponsorów zmienić obowiązujące prawo, za którym stoją autorytety polityczne, a być może także interesy finansowe najbardziej wpływowych ludzi tego kraju. Sytuację pogorszył fakt, że Howard Lotsof stał się właścicielem pięciu patentów dotyczących leczenia Ibogainą. Uzyskanie tych patentów przez Lotsofa pogrzebało możliwość zainteresowania się firm farmaceutycznych tym tematem. Przemysł farmaceutyczny rządzi się przecież prawami ekonomicznymi. Wprowadzenie na rynek zupełnie nowego leku wymaga wydania fortuny na badania kliniczne, potwierdzające jego skuteczność i bezpieczeństwo. Zazwyczaj, przed rozpoczęciem takich badań patentuje się lek, jego stosowanie i technologię produkcji, dopiero potem rozpoczyna się same badania kliniczne, które mogą trwać nawet 25 lat. Ochrona patentowa ma za zadanie zapewnić firmie inwestującej w badania dochody konieczne do pokrycia poniesionych kosztów i zyski w przypadku pomyślnego zakończenia procesu rejestracji leku.

Howard Lotsow, choć z moralnego punktu widzenia, jako odkrywca, miał prawo do otrzymania patentu na Ibogainę, jednak wykonując ten, być może, nie do końca przemyślany, manewr zamknął na kilkanaście następnych lat możliwość wprowadzenia na rynek tej dobroczynnej substancji. Mimo wysiłków różnych ludzi, ruchów narkomanów i organizacji zwalczających lub zapobiegających narkomanii, do dnia dzisiejszego nie udało się nie tylko zmienić stanowiska FDA w tej sprawie, ale nawet swobodnie rozpocząć badań subklinicznych niezbędnych do spowodowania zmiany sposobu myślenia decydentów. W połowie lat 90?tych wyglądało wprawdzie, że dokonany został przełom w postawie władz FDA ale rozłam między Howardem Lotsofem i Deborah Mash (z University of Miami, która prowadziła pierwsze oficjalne próby subkliniczne w NIDA [National Institute for Drug Addiction]) i ich walka między sobą rozwiały te nadzieje. Promotorzy Ibogainy w USA to przede wszystkim byli narkomani, którym dzięki Ibogainie udało się zerwać z nałogiem. Ich narzędziem nacisku jest protest publiczny i poparcie ze strony nauki. Te środki działają jednak zbyt wolno. Poświęcone Ibogainie konferencje lub marsze odbywają się od czasu do czasu przynosząc nadzieję rychłego jej zalegalizowania, jak dotąd jednak bezskutecznie. Wszystko wskazuje na to że jedyny sponsor, który mógłby sfinansować wprowadzenie na rynek Ibogainy, rząd USA, nie jest tym zainteresowany. Paradoksalnie, Ibogaina nie jest dostępna w USA, a jej posiadanie jest przestępstwem.

Co jest tak niezwykłe w Ibogainie to to, że jako środek przerywający uzależnienie nie tylko blokuje głód narkotykowy na około 6 miesięcy, ale również niemal całkowicie eliminuje zespół abstynencki. Abstynencja dla uzależnionego jest doświadczeniem powodującym takie osłabienie organizmu, że w ekstremalnych przypadkach może mieć fatalne skutki. W tym odniesieniu Ibogaina jest tak skuteczna, że narkomani poddani kuracji poproszą o większe jedzenie w 24 ? 36 godzin po ostatnim braniu, rzecz nie do wyobrażenie w normalnych warunkach.

Ten nie do końca wyjaśniony proces chemiczny stanowi tylko jeden aspekt działania Ibogainy. Krucjalne znaczenie dla terapii ma sama podróż. Jak w swoich badaniach stwierdził Naranjo, przeżyte doznanie pozwala uzależnionemu pogodzić się z doświadczeniami życiowymi, które doprowadziły go do manifestowania zachowania narkomana. Każdy terapeuta potwierdzi, że jest to warunek niezbędny dla uzyskania długotrwałego efektu.

Badania nad skutecznością Ibogainy prowadziły różne instytucje, z których warto tu wymienić ICASH (Interational Coalition for Addict Self-Help), która w 1990 roku potwierdziła na 9 pacjentach wyniki Lotsofa. Do końca 1992 roku przeprowadziła ona 21 skutecznych kuracji. ICASH zapoczątkowała parakliniczne stosowanie Ibogainy przez uzależnionych dla uzależnionych wykorzystując metodologię nabytą od holenderskiej organizacji DASH (Dutch Addict Self-Help) działającej metodami partyzanckimi.

Te i inne badania potwierdziły, że Ibogaina jest skuteczna w przerywaniu uzależnienia od szerokiej gamy substancji włącznie z heroiną, metadonem, kokainą i amfetaminą, alkoholem, nikotyną a nawet leków.

Mechanizm Działania Ibogany

Według pracy Dr Popika działanie Ibogainy, z grubsza mówiąc, polega na blokowaniu receptora NMDA jednego z pobudzających aminokwasów (są dwa: kwas glutaminowy i asparaginowy [NMDA]). Receptor ten uczestniczy w przekazywaniu informacji między neuronami w mózgu. Dzięki jego zablokowaniu informacja o głodzie narkotykowym najprawdopodobniej nie dociera do miejsca, które powoduje powstanie zespołu abstynencyjnego. Dzięki temu uzależniony, jeśli chce, nie musi przyjmować narkotyku lub substancji, od której jest uzależniony i to bez żadnych konsekwencji. Działanie takie może się utrzymywać do sześciu miesięcy po przyjęciu jednokrotnej dawki, choć u wielu trwa ono przez znacznie krótszy okres czasu.

Dr Popik ostrzega w swojej pracy, że Ibogaina niszczy komórki móżdżku u szczurów, sugerując, że podobny proces może mieć miejsce w czasie terapii u ludzi, to jednak z informacji, które posiadam wynika, że cytowana przez niego praca O?Heran i Molliver?a z 1993 roku została negatywnie zweryfikowana w późniejszych badaniach. Zgodnie z moją najlepszą wiedzą nie istnieją podstawy, by sądzić, że Ibogaina nie jest bezpieczna w dawkach niezbędnych do hamowania uzależnień. Z rozmowy z Dr Popikiem zrozumiałem zresztą, że jest on bardziej zainteresowany dekstrametorfanem (DMH), substancją przeciw wykrztuśną (wchodzącą w skład wielu syropów przeciw kaszlowych) o bardzo podobnym działaniu do Ibogainy a znacznie łatwiej dostępną dla przemysłu farmaceutycznego, jako że jest ona od lat produkowana i powszechnie stosowana jako składnik syropów przeciw kaszlowych. Substancja ta póki co jednak dla osób uzależnionych nie ma istotnego znaczenia ponieważ mało jest informacji na temat stosowania jej dla hamowania uzależnień. Jej przyszłość w tym zastosowaniu również jest problematyczna z powodów wynikających z prawa patentowego: Została ona opatentowana jako środek przeciw kaszlowy i nie może być ponownie opatentowana jako środek do innych celów.

Jako substancja psychotropowa Ibogaina wpływa w istotny sposób na psychikę człowieka. Jej działanie było przedmiotem badań psychiatrów. Efekty Ibogainy u ludzi najszerzej opisał Naranjo, chilijski psychiatra, który prowadził badania nad zastosowaniem Ibogainy w psychoterapii w latach 1967-1973. Obserwowane efekty podsumował jako wejście w stan podobny do snu jednak bez utraty świadomości, za to charakteryzujący się występowaniem silnych fantazji i wizji, określanych przez pacjentów jako ?film? lub ?podróż?. Przedmioty wizji mają charakter archetypalny (dotycząc ludzi i zwierząt) i mogą być przedmiotem manipulacji ze strony terapeuty zadającego kuracjuszowi pytania na ich temat. Pytany kuracjusz bez trudu może odpowiadać na pytania nie zapominając treści swoich wizji. Nie stwierdzono przy tym żadnych zaburzeń myślenia i uznano, że ibogaina może być doskonałym narzędziem psychoterapii, skracając jej czas przez ułatwienie przypominania sobie faktów z życia kuracjusza.

Po przyjęciu Ibogainy człowiek przeżywa dłuższą lub krótszą podróż przez zakamarki swojej pamięci. W sposób spontaniczny odgrzebują się dawno zapomniane lub celowo odrzucone fakty z jego przeszłości mające bezpośredni wpływ na jego późniejszą decyzję uzależnienia się. Są to fakty, z którymi człowiek najczęściej nie chce się pogodzić. Ucieka zatem od rzeczywistości w krainę ułudy, która kiedy raz w nią wejdzie, nie pozwala mu już z niej wyjść. Przerwanie brania narkotyku bez usunięcia psychicznej przyczyny uzależnienia jest bezcelowe, gdyż dręczący narkomana od wewnątrz niepokój, nie akceptacja wizerunku własnego lub otoczenia wcześniej, czy później spowoduje powrót do zwyczaju brania. Dlatego właśnie po każdym detoksie jedyną nadzieją jest psychoterapeuta. Silna wola nie wspomagana psychoterapią może nie wystarczyć. Po przyjęciu Ibogainy wielu uzależnionych jest jednak w stanie samemu poradzić sobie z nałogiem. Jeśli ich motywacja jest wysoka to wizje, których doświadczają pozwalają im zrozumieć i pogodzić się z przyczyną ich uzależnienia samym bez pomocy z zewnątrz. Nie należy jednak uważać tego za pewnik i przyjęcie Ibogainy uważać za załatwienie sprawy, gdyż łatwo się rozczarować, wracając do nałogu po krótkim okresie abstynencji. Jedno jest niemal u wszystkich pewne: Ibogaina w jednokrotnej dawce zapewnia komfortowy i skuteczny detoks, który umożliwia rozpoczęcie dalszej terapii lub autoterapii.

Możliwości terapii

Jakie są możliwości terapii? Można by je podzielić na dwie kategorie: sesje terapeutyczne lub autoterapia. Są one bardzo ograniczone i do tego kosztowne. Wynika to bezpośrednio ze statusu Ibogainy na świecie. Jest ona zabroniona pod groźbą kary w USA, Belgii i Szwajcarii. W innych krajach choć jej posiadanie i używanie nie stanowi przestępstwa, handel nią jest nielegalny i niesie za sobą potencjalne konsekwencje karne. Pozostaje szara strefa i związane z nią ryzyko. Ryzyko zarówno prawne jak i fizyczne, wynikające z nieznajomości źródła pochodzenia substancji.

Nie mogąc zalegalizować Ibogainy w USA Howard Lotsof zorganizował i prowadzi sesje terapeutyczne w Panamie. Początkowy cel tych sesji polegał na wykazaniu skuteczności Ibogainy i zmianie stanowiska opinii publicznej i decydentów w USA, zapewne miały one służyć również dalszemu finansowaniu promocji Ibogainy. Po rozłamie z Lotsofem, D. Mash stworzyła podobny ośrodek terapeutyczny na Karaibach. Wydawać by się mogło, że spowoduje to obniżenie kosztów i w miarę upływu czasu oraz nabywania doświadczenia, ułatwi odbycie terapii. Choć obie te osoby prowadzą niezależne kampanie na rzecz upowszechnienia stosowania Ibogainy, nawołując do poparcia ze strony wszystkich zainteresowanych stron, nawołując do ratowania umierających, pozbawionych pomocy i bezdomnych narkomanów, do ograniczenia ekspansji AIDS, organizując marsze i konferencje w różnych krajach świata, sami swoim działaniem nie budzą zaufania jako popularyzatorzy łatwej i skutecznej pomocy uzależnionym. Sesje terapeutyczne w Ameryce Środkowej są prowadzone w sposób wysoce profesjonalny z zapewnieniem najlepszej opieki medycznej. Oficjalnie Howard Lotsow motywuje to koniecznością wyeliminowania pomyłki mogącej kosztować wiele wszystkich walczących o zarejestrowanie Ibogainy jako leku. Doniesienie o śmierci lub poważnych komplikacjach po przyjęciu Ibogainy byłoby gwoździem do jej trumny w USA i co za tym idzie na całym świecie. Trudno się jednak oprzeć wrażeniu, że z drugiej strony jest to wysoce lukratywny biznes. Wychodząc z założenia, że terapia narkomana w USA kosztuje przeciętnie życiowy dochód pracującego Amerykanina, Howard Lotsof i Deborah Mash biorą za parudniową sesję od 15.000 $ do 20.000 $ bez kosztów podróży. Jest to zatem oferta tylko dla osób bogatych, jej wysokość poważnie kwestionuje intencje deklarowane przez te osoby. A przecież można to zorganizować znacznie taniej.

Ibogainę przyjmuje się w kilku postaciach: w naturalnej i w postaci chlorowodorku znacznie ułatwiającej podanie. W pierwszym przypadku ilość, którą się połyka jest znaczna i wynosi ok. 20 gram, w drugim niewielka (ok. 15 ? 19 mg/kg wagi ciała) ok. 0,8 do 1,2 grama. Z tego powodu chlorowodorek jest bardzo poszukiwany ale nie do kupienia w oficjalnej podaży a jego cena waha w granicach 500 DM za gram. Podlega ona przy tym stałym fluktuacjom i nieliczne oferty tracą swoją ważność bardzo szybko. Cena formy naturalnej, tj. kory korzenia Tabernanthe Iboga oscyluje w okolicach 15 DM/g i podlega znacznym zmianom. Fragmenty korzenia o stosunku kory do rdzenia wahającej się między 1:1 a 1:100 i średniej zawartości ibogainy w korze 2 ? 3% wynosi 3 marki za gram. Jest to forma droższa od samej kory ale ze względu na łatwość identyfikacji stanowi bezpieczniejsze źródło alkaloidu.

Rezygnując z niezwykle rozbudowanej i w większości przypadków po prawdzie zbędnej opieki medycznej, Eric Taub, Amerykanin działający w opozycji do sposobu postępowania Lostofa i Mash wychodzi z założenia, że narkoman, który wstrzykuje sobie brudną igłą nieczyszczoną heroinę ponosi daleko większe ryzyko utraty zdrowia i życia niż przyjmując Ibogainę. Eric Taub organizuje sesje poza Stanami i żąda za nie o wiele mniej: 2.500$ (te dane pochodzą sprzed 4 lat i nie wiem jak cena ta kształtuje się dzisiaj, ale nie sądzę, by była niższa, bowiem sesje terapeutyczne oferowane są niedaleko USA, a tam, według naszych standardów, wszystko jest drogie z definicji. Podobna cena, jak słyszałem, obowiązuje u terapeuty w Północnych Włoszech. W obu tych przypadkach Ibogaina podawana jest w formie chlorowodorku. Jej działanie, ze względu na łatwą absorpcję w organizmie, jest szybkie i umożliwia krótkie dwudziesto kilko godzinne spotkanie z terapeutą.

Ibogainę można także przyjąć samemu w ramach autoterapii pod właściwą opieką. W zależności od formy jej koszt będzie się wahał w granicach od 500 DM/g czystej Ibogainy w przypadku kory do 1.000 DM/g czystej substancji w przypadku chlorowodorku. Bardzo interesującą alternatywą jest skondensowany wyciąg z kory korzenia, oferowany za cenę kilkudziesięciu dolarów za gram, przy dawce wahającej się między 4 a 6 gram. Choć rzeczywista ilość przyjętej Ibogainy jest niższa, to wiele wskazuje, że ten preparat jest tak samo skuteczny, dzięki synergistycznemu (wspomagającemu) działaniu innych, zawartych w nim alkaloidów.

Ibogainowa podróż, choć pełna wizji, nie należy do doznań łatwych i przyjemnych. Pomijając możliwość konfrontacji z własnym ja, co w przypadku narkomanów na pewno jest traumatyczne, niesie ze sobą element cierpienia fizycznego. Silne działanie wymiotne Ibogainy powoduje, że odruch ten nie daje się pohamować przez kilkanaście godzin. Każdy, kto choć raz dobrze się zatruł wie jak niszczycielskie działanie na układ pokarmowy i na ogólną kondycję organizmu ma długotrwałe wymiotowanie. Czynnik taki, jak choroba morska może doprowadzić nieodpornego podróżnika morskiego do stanu skrajnego wyczerpania. W wielu przypadkach narkomani są już w złym stanie fizycznym i przyjęcie przez nich Ibogainy stanowi wyzwanie, któremu nie każdy może stawić czoła od razu. Za wolność zawsze się płaci i traumatyzm podróży ibogainowej jest najważniejszym elementem ceny za uwolnienie się od nałogu.

W naszej, polskiej rzeczywistości większość skazana jest na system radź sobie sam i co za tym idzie na najtańsze formy Ibogainy i kuracji, dlatego choć moja praca w znacznej mierze polegała na znalezieniu i przetłumaczeniu materiałów dostępnych w Internecie to jednak dla osoby chcącej pomóc samej sobie lub swojemu bliskiemu, powinna stanowić zbiór podstawowych, ale niezbędnych informacji do podjęcia decyzji związanej z Ibogainą. Choć na pewno nie jest ona wyczerpująca ma na celu dostarczenie informacji pozwalających osobie zainteresowanej zrozumienie istoty działania Ibogainy i wyobrażenie sobie jak użyć Ibogainę we własnym zakresie. W przekazywanej pracy brakuje opisów doznań Ibogaina?utów, ich wizji i późniejszych doświadczeń. Wymagają one tłumaczenia prywatnej korespondencji i mogą być dostępne na życzenie.

Bezwzględnie polecam zapoznanie się z pracą Dr Piotra Popika z Instytutu Farmakologii PAN w Krakowie wydaną w zeszytach Wykładów Monograficznych Instytutu Farmakologii w roku 1996 Nr. 32, Kraków. Oprócz bardzo dużego zakresu zawartej tam fachowej wiedzy teoretycznej na temat hamowania uzależnień praca ta stanowi potwierdzenie możliwości skutecznego i ?bezbolesnego? hamowania uzależnień przy wykorzystaniu substancji psychotropowych.

J.M. Trojanowski? 2003
"
źródło http://www.zigzag.pl/jmte/Historia%20Ibogainy.htm



Na górę
   
 
 
Post: 29 cze 2009, 15:10 
Offline
Perfect Master * 5th Degree
Perfect Master * 5th Degree

Rejestracja: 19 kwie 2009, 10:09
Posty: 43
Wyspa pisze:
przestancie z tymi dragami... zaden z nich nie zaprowadzi Was do Boga... ŻADEN! Bóg nie chodzi ścieżkami DMT czy innego psychodelicznego gówna... ale kto chce dzisiaj dojść do Boga? praktycznie nikt... kazdy chce być panem swojego losu... eh :/ -> Jezus mówił coś w tym stylu że jak przyjdzie na Ziemie ponownie czy zastanie On wiare u ludzi? no chyba nie zabardzo bo kazdy na LSD będzie i innym gównie eh :/


Członkowie Centro Espirita Beneficiente Uniao do Vegetal wierzą, że aby zrozumieć Boga, muszą pić herbatę hoasca, która zawiera dimetylotryptaminę.
Religia ta łączy w sobie chrześcijaństwo oraz tradycje dorzecza Amazonki
Członkowie tego kościoła używają hoaski podczas czterogodzinnych mszy, odbywających się dwa razy w miesiącu.
21 lutego 2006 roku Amerykański Sąd Najwyższy uznał, że członkowie kościoła ze stanu Nowy Meksyk mają prawo do spożywania herbatki halucynogennej podczas obrzędów religijnych. Sąd uznał, że ingerencja rządu w przebieg rytuału byłaby naruszeniem konstytucji Stanów Zjednoczonych W jednogłośnym orzeczeniu sędziowie uznali, że prawo do swobodnego wyznawania religii jest tak fundamentalne, że aby je ograniczyć rząd musi znaleźć dużo poważniejsze powody. W sporze z władzami USA, kościół z Nowego Meksyku uzyskał również poparcie amerykańskiej Konferencji Biskupów Katolickich.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 29 cze 2009, 18:30 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 maja 2009, 18:47
Posty: 705
Lokalizacja: 3miasto
Płeć: mężczyzna
Lucyfer pisze:
(...) Członkowie tego kościoła używają hoaski podczas czterogodzinnych mszy, odbywających się dwa razy w miesiącu. (...)

O jaaa :shock: Ale kościół, niezłe herbatniki... Z takimi to ja na imprezę nie chcę iść. Ciekawe czy ktoś spoza kościoła się w ogóle z nimi dogada normalnie? :twisted:

_________________
To my dajemy im władzę. Ich pożywieniem są nasze negatywne myśli, emocje, żądze, lęki. Demaskujcie ich, ale nie walczcie z nimi. Przebaczcie im, a potem przesyłajcie światło i miłość. Miłości nikt się nie oprze, bo nikt nie wynalazł broni przeciwko bezwarunkowej miłości.
Wszyscy wyszliśmy z tej samej Iskry Monadycznej i wszyscy do niej wrócimy. „In lak’ech, ala ken” – „JA jestem w TOBIE, tak jak TY jesteś we MNIE”.

Hanna Kotwicka
http://www.maya.net.pl



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 01 lip 2009, 9:04 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 29 maja 2009, 9:20
Posty: 74
phpBB [video]


Jakieś dokładne namiary na materiały Mackenna, gdzie mówi coś więcej o "Stoned Ape Theory"? :)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 01 lip 2009, 14:56 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 cze 2009, 19:25
Posty: 787
Lokalizacja: Sopot
Płeć: mężczyzna
hmm... bardzo ciekawy tamat. Przyznam, że nie przeczytałem większości postów, bo są za długie, a nie mam chwilowo czasu na tym, ale sam filmik Hicksa (czy jak się go pisze) daje wiele do myślenia... Może jakis mały grzybek na łonie natury by nie zaszkodził :P
...ale! to co mi się rzuciło w oczy w pierwszym filmie Dana Wintersa i co było powtarzaane w kolejnych, które miałem okazję oglądać, to pogląd/teoria, że nasi znajomi pt Anunaki znaleźli ciekawe zastosowanie zproszkowanego złota - psychodelik wystrzeliwujący świadomość w kosmos - fajnie, nie? :) A jak to się skończyło? Zatracili zupełnie zdolność rozwoju duchowego... No, "zupełnie/całkowicie", to bardzo ciężkie słowa - mam nadzieję i życzę im, żeby to jednak było odwracalne, ale nie da się zaprzeczyć, że zewnętrzne środki nas wspomagające blokują naturalne możliwości organizmu. I tę sytuację możemy zobaczyć na każdym kroku: medykamenty osłabiają nasz system odpornościowy (a przynajmniej robią za niego całą robotę, przez co się rozluźnia i nie jest potrzebny) przez co paradoksalnie ludzie, którzy się leczą, zwykle też więcej chorują. Na swoim przykładzie moge powiedzieć, że czym lżej się ubieram, tym (jest to zauważalne gołym okiem) mój organizm produkuje więcej ciepła, przez co w bardziej drastycznych warunkach spokojnie funkcjonuje, kiedy inni rozbijają sobie zęby trzęsąc się z zimna (nie mówie, że na luzie idę w zimie w krótkich spodenkach (może kiedyś do tego dojdzie ;)), ale widziałem już nie raz po deszczu, kiedy byłem lekko ubrany (nie oglądam pogody, więc czasem się zdarza) jak mokre ubranie poprostu na mnie paruje i po chwili jestem suchy).
Z pewnością sami przy odrobinie wyobraźni jesteście w stanie znaleść inne podobne przykłady - mnie chwilowo nie przychodzi nic więcej do głowy, a muszę już kończyć.
Myślę, że nasze organizmy sa w pełni samowystarczalne (słyszeliście o breatharianach? goście nei jedzą nic, ani nie piją - żywią się powietrzem, czy światłem - moja koleżanka sama w ten sposób żyła przez pół roku bez utraty na wadze, więc się da, tylko po co ;)), i zewnętrzne udogadniacze tak naprawdę nas zamykają - kiedy się do nich przyzwyczaimy/uzależnimy.

Być może jeden grzybek by nie zaszkodził, żeby przez chwilę być w stanie zrozumieć i wiedziec czego szukać (aczkolwiek nie wydaje mi się niezbędny i jakoś sobie poradzę bez), ale wielka tu tkwi pułapka - oby możliwie niewielu w nią wpadło... Jeśli komuś pomogły w rozwoju - świetnie. Jeśli komuś "pomagają cały czas" - zastanów się, czy nie popełniasz największego błędu w swoim życiu.
DTM to chyba psychodelik, który wydziela się naturalnie w naszym ciele, przy ciekawych przeżyciach? Więc mamy swoją fabrykę dragów - po co nam inne?

_________________
Evolution - the greatest show on Earth !



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 lip 2009, 12:58 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 maja 2009, 11:51
Posty: 980
Płeć: mężczyzna
@trzysz zacytuje Terenca: z psychodelicznym doświadczeniem jest jak z sexem, jeżeli nigdy podczas swojego życia go nie doświadczysz, wiec że przegapiłeś jakieś ogromne doświadczenie które jest częścią ludzkiej ewolucji doświadczania.
Inne stany umysłu działają jak filtry, spoglądasz na świat z innych perspektyw. Jak można być pewnym, że świat jest taki jakim go widzimy gdy przez całe, życie używamy jednego zestawu filtrów oferowanego przez nasze ograniczone zmysły. Psychodeliczny trip resetuje kompas naszej podróży, dzięki czemu możemy się udać w zupełnie nowe i niezbadane obszary przestrzenio-świadomości

Moje podejście jest takie, że psychodeliki powinno się traktować jako narzędzia do poznawania, a nie jako rozrywkę.
Każdy kto chce na tym polu dowiedzieć się więcej powinien mieć do tego prawo, tym bardziej że jak już pisałem w większości przypadków wyżej nie są to substancje szkodliwe, ponieważ nie są toksyczne i nie uzależniają, to są naturalne rośliny. Jestem przeciwny używaniu ciężkich psychodelików do celów rozrywkowych, ponieważ to są święte rośliny, które odpowiednio wykorzystane mogą nas wiele nauczyć o naturze istnienia, świata i samego siebie.

@itallwentwrong w kilku wykładach o tym wspomina, min. w wykładzie Eros i Eschaton

Sonial13 pisze:
Lucyfer pisze:
(...) Członkowie tego kościoła używają hoaski podczas czterogodzinnych mszy, odbywających się dwa razy w miesiącu. (...)

O jaaa :shock: Ale kościół, niezłe herbatniki... Z takimi to ja na imprezę nie chcę iść. Ciekawe czy ktoś spoza kościoła się w ogóle z nimi dogada normalnie? :twisted:

dogada, dogada.. ;) nawet się można zdziwić jak normalne to jest społeczeństwo (nawet normalniejsze do naszego w pozytywnym znaczeniu) Zresztą zobaczcie filmik:
phpBB [video]

_________________
W jedności siła nie w budowanych murach
Wszystko ma swoją głębię
Zdolność do dziwienia się jest początkiem do mądrości
Prawa jednego człowieka kończą się tam, gdzie zaczynają się prawa drugiej osoby.
Na każdym człowieku spływa odpowiedzialność za cały świat!
--> http://zakazaneowoce.pl
:jabłko:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 lip 2009, 22:02 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 maja 2009, 18:47
Posty: 705
Lokalizacja: 3miasto
Płeć: mężczyzna
Heniu, po co Ci Brazylia? Nie tak dawno przyszło mi na maila powiadomienie z Focus X & Beyond (mam subskrypcję, powiadamiają o kursach, spotkaniach, seminariach itp.) o "kursie inicjacyjnym", czy jak to nazwać, u nas w Polsce. Wyglądało to tak, że jest se babka, Polka, ma męża szamana z Peru czy skąśtam, i przyjechali se do Polski zażyć Ayahuascę. Przy okazji organizują "biwak wprowadzający", z omówieniem co i jak z tym, z kim się po tym gada i na jakie tematy... Kumacie. Ogólnie fajna sprawa, zastanawiałem się czy nie jechać.

_________________
To my dajemy im władzę. Ich pożywieniem są nasze negatywne myśli, emocje, żądze, lęki. Demaskujcie ich, ale nie walczcie z nimi. Przebaczcie im, a potem przesyłajcie światło i miłość. Miłości nikt się nie oprze, bo nikt nie wynalazł broni przeciwko bezwarunkowej miłości.
Wszyscy wyszliśmy z tej samej Iskry Monadycznej i wszyscy do niej wrócimy. „In lak’ech, ala ken” – „JA jestem w TOBIE, tak jak TY jesteś we MNIE”.

Hanna Kotwicka
http://www.maya.net.pl



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 lip 2009, 22:16 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 maja 2009, 21:56
Posty: 569
Lokalizacja: galactic heart
Płeć: kobieta
Sonial a masz jakies namiary na nich albo linka?
Chociaz osobiscie rowniez jestem zdania ze wszystko czego potrzebujemy jest w nas, ale przy sprzejajacym towarzystwie marihuana potrafi rowniez duzo pokazac w sferze duchowosci itd, a na pewno wiecej niz wszechobecny alkohol.
Alkohol jest oglupiajacy i wzmagajacy zmanipulowanie umyslu podonie jak coca-cola, fluor i inne omamiacze.
Trawka z kolei potrafi otworzyc umysl, ale czesto jesli jest brana z nieswiadomymi ludzmi tylko dla śmiechawy nie ma zadnego efektu, a przeciez najczesciej tak wlasnie jest ze przy paleniu tez sie pije.
Osobiscie nie dopalam sie juz od dawna niczym i nie czuje takiej potrzeby :) chociaz wlasnie tej ayahuasci bym moze i sprobowala, skoro taka pro-spoleczna jest, hihi.

_________________
All of it was made for you and me
cause it just belongs to you and me
So lets take a ride and see whats mine...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 lip 2009, 23:51 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 maja 2009, 23:59
Posty: 1070
Lokalizacja: Poznań
Płeć: mężczyzna
Jak można porównać alkohol do coca-coli i fluoru? :shock: Nie skomentuję tego bo chyba nie ma sensu, natomiast powiem na temat marychy. Pracowałem z ludźmi, niektórzy palili marychę inni woleli wypić piwo itp. niż palić, i mogę śmiało powiedzieć że ci palący to debile z którymi nie da się pracować, ani normalnie porozmawiać tylko mają swój świat po spaleniu tego szajsu. Znam ludzi którzy palili po 5-6 lat codziennie ale jakimś dziwnym trafem przestali palić sami przyznali że nie wiedzieli w jakim gównie żyli tyle lat, że ich dzień składał sie ze zmontowania torby zielonego i kręceniu lolków. Więc takie sztuczne przekonywanie samego siebie o pozytywnym działaniu tego szajsu jest powiem delikatnie chore. Alkohol oczywiście też wszystkim nie służy ale i tak uważam że jest lepszy (oczywiście w granicach normalnego spożycia) niż marycha.

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 lip 2009, 6:32 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 maja 2009, 21:56
Posty: 569
Lokalizacja: galactic heart
Płeć: kobieta
Jacolo pisze:
Jak można porównać alkohol do coca-coli i fluoru? :shock: Nie skomentuję tego bo chyba nie ma sensu, natomiast powiem na temat marychy. Pracowałem z ludźmi, niektórzy palili marychę inni woleli wypić piwo itp. niż palić, i mogę śmiało powiedzieć że ci palący to debile z którymi nie da się pracować, ani normalnie porozmawiać tylko mają swój świat po spaleniu tego szajsu. Znam ludzi którzy palili po 5-6 lat codziennie ale jakimś dziwnym trafem przestali palić sami przyznali że nie wiedzieli w jakim gównie żyli tyle lat, że ich dzień składał sie ze zmontowania torby zielonego i kręceniu lolków. Więc takie sztuczne przekonywanie samego siebie o pozytywnym działaniu tego szajsu jest powiem delikatnie chore. Alkohol oczywiście też wszystkim nie służy ale i tak uważam że jest lepszy (oczywiście w granicach normalnego spożycia) niż marycha.


Cocacole alkohol i fluor postawilam w jednej linni bo sa wg mnie wszystkie omamiaczami umysly (trawka zreszta tez) ale oczywiscie kazde o onnym dzialaniu. A z omamiaczami jest taka zasada ze nie nalezy przesadzac :). Wg mnie najlepiej zyc bez zadnych dopalaczy, ale np. jesli chodzi o skutki spoleczne uzywania alkoholi u trawki na dluzsza mete dla jednostki to chyba musze powiedzec ze alkohol jest gorszy (w nadmiernych ilosciach) - wyzwala w wielu przypadkach agresje.

_________________
All of it was made for you and me
cause it just belongs to you and me
So lets take a ride and see whats mine...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 lip 2009, 9:55 
Zacytuję fragment mojej prywatnej korespondencji:

"
Radku,

Najbliższa ceremonia Ayahuaski będzie w weekend 27luty-01Marca. Trzydniówka z różnymi praktykami szamańskimi z tradycji peruwiańskiej. Ceremonię poprowadzi szamanka ze Szwecji, Kajsa, która uczyła się w Peru od tamtejszego szamana. Jest już bardzo duża grupa ludzi, ale jeśli się zdecydujesz, możesz przyjechać.
Spotkanie organizowane jest niedaleko Zegrza, ok 40 km od Warszawy.
Koszt to 230 EUR plus 150 za 3 noclegi plus 50 pln za wyzywienie. Na razie nie wiadomo, kiedy będzie następny zjazd :) W miarę rosnących chęci i przybywających uczestników może być bardzo niedługo :)

Pozdrawiam
"
Jak ktoś jest zainteresowany poproszę o pw

pozdrawiam



Na górę
   
 
 
Post: 06 lip 2009, 16:30 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 maja 2009, 11:51
Posty: 980
Płeć: mężczyzna
@Heniek, hehe dzięki za propozycję ale na razie nie jestem zakasiasty aby taka dalekie podróże odbywać, jak będę gdzieś daleko wybywał to pewnie do Peru ;)
a co do Ayi to nie potrzeba mi już takich wizji, na salvi divinorum miałem już ich dawniej sporo i jak na razie nie potrzebuje więcej dowodów :) Wiem, że hiper-wymiarowa przestrzeń istnieje, nie muszę wierzyć komuś na słowo, co prawda zawsze się znajdzie jakiś sceptyk który stwierdzi, że to tylko schizy przestrojonego umysłu, no ale ja swoje po tej drugiej stronie zobaczyłem, więc takim osoba mogę jedynie podziękować. Jak się mówi wiara z widzą.. wiadomo :) Poza tym ostatnim czasem intensywnie praktykuje OOBE, czyli wykorzystuje naturalne DMT produkowane przez moją szyszynkę, do odbywania świadomych podróży po astralu :)

Co do trawy to wielu jest na świcie debili, a nadużywać można wszystko pifsko, trawę, kawę.. jeżeli ktoś nie umie trzymać poziomu to, żadne morały nie pomogą. Co do alku to jestem przeciwnikiem imperium alkoholowego, uważam tę substancje za jeden z większych czynników wywołujących patologię, agresję, egoizm i debilizm w obecnym społeczeństwie, chyba nie bez powodu właśnie ta substancja nie dość, że pozostała legalna to jest tak bardzo promowana, wg. mnie alkohol w gruncie rzeczy polaryzuje negatywnie.

Najlepiej to chyba tłumaczy Bill Hicks: Bill Hicks - thc vs alkohol 8-)
phpBB [video]

_________________
W jedności siła nie w budowanych murach
Wszystko ma swoją głębię
Zdolność do dziwienia się jest początkiem do mądrości
Prawa jednego człowieka kończą się tam, gdzie zaczynają się prawa drugiej osoby.
Na każdym człowieku spływa odpowiedzialność za cały świat!
--> http://zakazaneowoce.pl
:jabłko:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 lip 2009, 19:11 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 maja 2009, 23:59
Posty: 1070
Lokalizacja: Poznań
Płeć: mężczyzna
Heniek pisze:
A jakaz to prace wykonywaliscie, jesli mozna spytac? Nie dalo sie z nimi pracowac, bo im juz tak nie zalezalo? :) Wyluzowali za bardzo? Po wypiciu wodki nie ma sie swojego swiata? I czy swiat inny niz Twoj, to od razu gorszy?

To że im nie zależało to ja wiem bo myśleli odbębnić swoje godziny a pracowali bo musieli cos jeść(byli zwolnieni z innej firmy). Po wypiciu piwa czy 100g wódki z większością normalnie pracujesz i rozmawiasz. Czytaj ze zrozumieniem nie chodzi mi który świat jest lepszy lub gorszy poprostu gościa musiałeś prowadzić jak dziecko za rękę wszystko jemu pokazać żeby coś zrobił nic samodzielnego myślenia a w głowie tylko kiedy się skończy robota i będzie można zapalić. Znam ich do dzisiaj może rok nie palą całkiem inni ludzie więc mam porównanie jak można się zmienić nie paląc tego badziewia i nikt mnie nie przekona że jest to normalny bezpieczny środek. Z alkoholem też tak jest w nadmiernych ilościach ludzie głupieją staja się agresywni i nie jestem po stronie tego czy tamtego wszystko jest dla ludzi tylko z umiarem, nadmiar powoduje skutki uboczne np. takie jak opisałem wyżej w paleniu jak również alkoholu
Cytuj:
Niektorzy nie przekonuja sie sztucznie, a naturalnie.
Nikogo do niczego nie namawiam, ...

To ja akurat nie pisałem do ciebie tylko do alijaa a chodziło mi konkretnie o to:
Cytuj:
Trawka z kolei potrafi otworzyc umysl...
jest tu dużo ludzi młodych i napisanie w takiej formie może być odebrane przez niektórych jako zachęta i ich przekonanie że jest to normalne jak codzienne jedzenie chleba. ;)
Nie zamierzam się z nikim tu przekomarzać co jest lepsze co gorsze, żyjemy we wspólnym świecie :mrgreen: więc pomyślmy czasem o innych

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 lip 2009, 19:30 
Hej!

Fragment z artykułu opublikowanego na łamach "Świata nauki" w marcu 2005r.
Może najpierw 2 graficzki:
Co takiego ciekawego jest w marihuanie?

Obrazek

Jak wpływa marihuana na mózg człowieka?

Obrazek

i fragmencik:

"
Na tropie aktywnej substancji

Niemało czasu zajęło ustalenie, w jaki sposób narkotyk wywołuje tak wiele skutków. W roku 1964, po prawie stu latach pracy różnych grup badaczy, Raphael Mechoulam z Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie zidentyfikował delta-9-tetrahydrokanabinol (THC) jako związek, który odpowiada za właściwie wszystkie farmakologiczne efekty marihuany. Kolejnym zadaniem było odnalezienie receptorów, z którymi wiąże się THC.

Narkotyk Cannabis sativa wiąże się z receptorami kanabinoidowymi znajdującymi się w wielu strukturach w mózgu, w tym w wymienionych powyżej. Tak wieloośrodkowe działanie odpowiada za mnogość efektów, jakie wywołuje narkotyk (i jego analogi wytwarzane przez mózg). Stwarza także niezwykłe możliwości opracowania leków, które będą działać wybiórczo na odpowiednie części mózgu i pozwolą swoiście kontrolować apetyt lub odczuwać ból.
Receptory są małymi strukturami białkowymi zakotwiczonymi w błonie każdej komórki, także nerwowej. Gdy z receptorem zwiąże się odpowiednia cząsteczka - która musi do niego pasować jak fragment układanki do całości - wywołuje zmiany w komórce. Niektóre receptory mają pory lub kanały wypełnione wodą, umożliwiające przepływ jonów z lub do wnętrza komórki. Pobudzenie albo zahamowanie tych tzw. receptorów jonotropowych zmienia różnicę potencjałów elektrycznych w środku i na zewnątrz komórki nerwowej (dzięki temu neuron może wyzwalać potencjał czynnościowy, przekazując informacje). Innym typem receptorów są receptory metabotropowe, stanowiące ogromną rodzinę białek. Współpracują one z wyspecjalizowanymi białkami zwanymi białkami G, uruchamiając wiele biochemicznych kaskad przekaźnictwa sygnału w neuronach. Często prowadzi to także do zmian w kanałach jonowych.
W roku 1988 Allyn C. Howlett i jej współpracownicy z St. Louis University podali szczurom pochodną THC znakowa ną izotopowo i badali wiązanie się preparatu z tkanką nerwową. Zauważyli, że znakowany THC związał się ze specyficznym receptorem, który później nazwano receptorem kanabinoidowym, znanym również jako CB1. Opierając się na tych odkryciach oraz na badaniach Milesa Herkenhama z National Institutes of Health (NIH), Lisa Matsuda, również z NIH, sklonowała receptor CB1. Kluczowej roli receptorów CB1 w działaniu THC dowiedziono, gdy dwoje naukowców: Catherine Ledent z Universite Librę de Bruxelles i Andreas Zimmer z Laboratorium Neurobiologii Molekularnej w Rheinische Friedrich-Wilhelms-Universitat w Bonn, niezależnie wyhodowało transgeniczne myszy pozbawione tego receptora. Badacze stwierdzili, że podanie THC takim zmutowanym myszom nie wywołało właściwie żadnych skutków, najprawdopodobniej dlatego że substancja nie miała się z czym wiązać. (Inny receptor kanabinoidowy, zwany CB2, został odkryty później. CB2 zlokalizowany jest wyłącznie poza mózgiem i rdzeniem kręgowym i uczestniczy w regulacji działania układu odpornościowego).
Dalsze badania prowadzone nad receptorem CB1 ujawniły, że jest on jednym z najbardziej rozpowszechnionych receptorów metabotropowych w mózgu. Jego największe skupiska znajdują się w korze mózgu, hipokampie, podwzgórzu, móżdżku, zwojach podstawy mózgu, rdzeniu kręgowym i ciałach migdałowatych. To rozmieszczenie wyjaśnia różnorodne efekty, jakie wywołuje marihuana. Jej wpływ na psychikę bierze się z oddziaływania na korę mózgową. Upośledzenie pamięci wynika z działania na hipokamp, strukturę ściśle związaną z zapamiętywaniem. Zaburzenia motoryczne są skutkiem wpływu marihuany na ośrodki ruchowe w móżdżku. Modulacja funkcji pnia mózgu i rdzenia kręgowego hamuje odczuwanie bólu; pień mózgu odpowiada też za odruch wymiotny. Podwzgórze zawiaduje apetytem, a ciała migdałowate kierują emocjami. Marihuana działa więc praktycznie wszędzie.
Z biegiem lat gromadzono nowe, coraz ciekawsze obserwacje na temat receptora CB1. Badania Tamasa F. Freunda z Instytutu Medycyny Doświadczalnej Węgierskiej Akademii Nauk w Budapeszcie i Kennetha P. Mackiego z University of Washington wykazały, że receptory kanabinoidowe występują tylko na niektórych neuronach i tylko na specyficznych ich częściach. Są gęsto rozmieszczone na neuronach uwalniających GABA (kwas gamma-aminomasłowy), który jest najważniejszym hamującym neuroprzekaźnikiem (blokuje przekazywanie sygnału przez neurony postsynaptyczne). Receptor CB1 odnaleziono w pobliżu synaps, czyli miejsc, w których stykają się dwa neurony. Taka lokalizacja nasunęła przypuszczenie, że receptor kanabinoidowy uczestniczy w przekazywaniu sygnału przez synapsy komunikujące się za pośrednictwem neuroprzekaźnika GABA. Ale dlaczego systemy komunikacyjne mózgu miały by zawierać receptor substancji wytwarzanej przez roślinę?
"

żeby lepiej zrozumieć ten bełkot posłużymy się znowu 2 graficzkami i opisem z artykułu:

Obrazek

"BADACZE ODKRYLI, że endogenne kanabinoidy biorą udział w tzw. sygnalizacji wstecznej, nieznanej wcześniej formie komunikacji pomiędzy neuronami w mózgu. Zamiast pracować w normalny sposób, przekazując sygnał z neuronu presynaptycznego, który uwalnia neuroprzekaźnik, do neuronu postsynaptycznego (przyjmującego), endokanabinoidy działają wstecz, przemieszczając się z neuronu postsynaptycznego do presynaptyczngo. Endokanabinoid 2-AG uwolniony przez neuron postsynaptyczny może hamować uwalnianie neuroprzekaźnika GABA przez neuron presynaptyczny"

Obrazek

"Gdy do neuronu postsynaptycznego razem z sygnałem pobudzającym (w postaci np. glutaminianu) dociera sygnał hamujący (w postaci GA BA), przewodzenie sygnału pobudzającego zostaje zablokowane (pierwszy rysunek). Jeśli jednak w neuronie postsynaptycznym zajdą zmiany w poziomie wapnia, wyzwoli to produkcję 2-AG (powyżej), który przemieści się wstecznie do receptora CBl znajdującego się na neuronie wydzielają cym GABA. Dzięki indukowanemu depolaryzacją zahamowaniu zahamowania (DSI - depolarization-induced suppression of inhibition) działanie 2-AG na receptor CBl spowoduje zablokowanie uwalniania hamującego neuroprzekaźnika GABA. W tej sytuacji sygnał pobudzający będzie bez przeszkód przekazany przez neuron postsynaptyczny."

Po polsku: palisz zioło, szybciej myślisz:)

Czytając dalej:

"
Powtórka z opium

To samo pytanie postawiono w latach siedemdziesiątych w odniesieniu do morfiny, substancji otrzymywanej z maku, która, jak się okazało, wiąże się z tzw. receptorami opoidowymi w mózgu. Uczeni po wielu badaniach odkryli, że ludzie wytwarzają swoje własne opoidy - enkefaliny i endorfiny. Morfina po prostu zawłaszcza receptory przeznaczone do wiązania opium wytwarzanego przez mózg.

Wydało się prawdopodobne, że coś podobnego musi się dziać z THC i receptorami kanabinoidowymi. W 1992 roku, 28 lat po zidentyfikowaniu THC, Mechoulam odkrył oleistą, kwaśną substancję produkowaną w mózgu, która wiązała się z receptora mi CB1. Nazwał ją anandamidem od sanskryckiego słowa ananda oznaczającego błogość, szczęście. Następnie Daniele Piomelli i Naphi Stella z University of California w Irvine odkryli, że inny lipid, 2-arachidonyloglicerol (2-AG), występuje w niektórych częściach mózgu jeszcze powszechniej niż anandamid. Obie te substancje uważane są za główne kanabinoidy endogenne (endokanabinoidy). Ostatnio badacze zidentyfikowali jeszcze inne substancje przypominające kanabinoidy endogenne, ale ich rola jest na razie nieznana. Dwa typy receptorów kanabinoidowych musiały powstać razem z kanabinoidami jako naturalna część międzykomórkowych systemów komunikacyjnych. Marihuana naśladuje endokanabinoidy wystarczająco dobrze, by aktywować receptory kanabinoidowe.

Tradycyjne neuroprzekaźniki najczęściej rozpuszczają się w wodzie i są magazynowane w wysokich stężeniach w małych paczkach lub pęcherzykach, gdzie czekają, aż zostaną uwolnione przez neuron presynaptyczny. Gdy neuron wysyła impuls elektryczny wzdłuż aksonu do jego zakończeń (terminali pre-synaptycznych), neuroprzekaźniki uwolnione z pęcherzyków przekraczają niewielką przestrzeń międzykomórkową (szczelinę synaptyczną) i docierają do receptorów znajdujących się na powierzchni neuronu odbierającego (postsynaptycznego). W przeciwieństwie do tradycyjnych neuroprzekaźników endokanabinoidy są tłuszczami, które nie są magazynowane, lecz raczej raptownie syntetyzowane ze składników błony komórkowej. Następnie uwalniane są z całej powierzchni komórki, gdy poziom wapnia w neuronie wzrasta lub gdy pewne receptory wiążące białka G zostaną zaktywowane.

Kanabinoidy jako niekonwencjonalne neuroprzekaźniki stanowiły zagadkę i przez wiele lat nikt nie potrafił wyjaśnić, jaką rolę odgrywają w mózgu. Na początku lat dziewięćdziesiątych znaleziono, dość okrężną drogą, odpowiedź. Naukowcy (w tym jeden z autorów tego artykułu, Alger, oraz Thomas A. Pi-tler z University of Maryland School of Medicine) odkryli coś niezwykłego podczas badań nad komórkami piramidowymi, głównymi komórkami hipokampa. Gdy na krótki czas wzrastało stężenie wapnia w komórce, zmniejszały się hamujące sygnały z innych neuronów (w postaci wyrzutu GABA).

W tym samym czasie Alain Marty, pracujący obecnie w Laboratorium Fizjologii Mózgu w Universite Renę Descartes w Paryżu, i jego współpracownicy zauważyli to samo zjawisko w komórkach nerwowych w móżdżku. Były to niespodziewane obserwacje, ponieważ sugerowały, że neurony przyjmujące wpływały w pewien sposób na neurony wysyłające. A przecież, jak do tej pory sądzono, w dojrzałym mózgu sygnały przepływają tylko w jednym kierunku: od neuronu presynaptycznego do postsynaptycznego.

Wyglądało na to, że odkryty został całkiem nowy rodzaj komunikacji neuronalnej, badacze starali się zatem wyjaśnić to zjawisko. Nowy rodzaj komunikacji pomiędzy neuronami nazwano indukowanym depolaryzacją zahamowaniem zahamowania (DSI - depolarization-induced suppression of inhibition). Jednak aby doszło do DSI, jakiś nieznany neuro-przekaźnik musi przepływać z neuronu postsynaptycznego do uwalniającego GABA neuronu presynaptycznego i hamować wyrzut neuroprzekaźnika.

Nowy system sygnalizacji

Wiadomo było, że taka odwrotna lub wsteczna sygnalizacja zachodzi podczas rozwoju układu nerwowego. Jeśli pojawiałaby się również w układzie nerwowym dojrzałych osobników, byłoby to niezwykłe odkrycie - wskazówka, że inne procesy w mózgu prawdopodobnie również wykorzystują sygnalizację wsteczną. Mogłaby ona ułatwiać różne rodzaje neuronalnego przetwarzania informacji, trudne lub niemożliwe do realizacji wyłącznie przy zastosowaniu konwencjonalnego przekaźnictwa synaptycznego. Dlatego tak ważne było poznanie mechanizmu sygnalizacji wstecznej, ale pomimo wielu badań pozostawał on tajemniczy. O pełnienie roli wstecznego przekaźnika podejrzewano liczne substancje, ale żadna nie działała tak, jak oczekiwano.

Przełom nastąpił w 2001 roku, gdy jeden z autorów (Nicoll) i jego współpracownica z Univeristy of California w San Francisco, Rachel I. Wilson, oraz Masanobu Kano ze współ pracownikami z Uniwersytetu Kanazawa w Japonii odkryli niezależnie od siebie, że endokanabinoid, prawdopodobnie 2-AG, doskonale spełnia wszystkie kryteria poszukiwanego neuroprzekaźnika. Obie grupy doszły do wniosku, że związek blokujący receptory kanabinoidowe w neuronie presynaptycznym zapobiega DSI i na odwrót - związki pobudzające receptory CB1 naśladują DSI. Wkrótce wykazano, że u transgenicznych myszy pozbawionych receptorów kanabinoidowych zjawisko DSI nie występuje. Fakt, że CB1 znajdują się na presynaptycznych zakończeniach neuronów GABA, nabrał nagle sensu. Receptory te mają za zadanie wykrywać endokanabinoidy uwalniane z błon pobliskich neuronów postsynaptycznych i na nie odpowiadać.

Kanabinoidy pomogą leczyć:

Lęk.
Wyniki wielu doświadczeń świadczą, że u podstawy chronicznego lęku i zespołu stresu pourazowego może leżeć niedostateczna liczba receptorów kanabinoidowych lub niewystarczające stężenie uwalnianych endokanabinoidów. Badacze pracują nad metodą hamowania rozpadu anandamidu, by zwiększyć jego ilość oddziałującą na receptory i w ten sposób zwalczać lęk.

Apetyt i otyłość.
Dronabinol - kanabinoidopodobny lek przeciwwymiotny - wzmaga apetyt u pacjentów z zaburzeniami odporności. A zatem antagonista receptorów kanabinoidowych (substancja blokująca działanie kanabinoidów) może zmniejszać apetyt. Wyniki prób klinicznych jednego z antagonistów są obiecujące, chociaż zaobserwowano także wiele działań niepożądanych.

Nudności.
Kilka dostępnych już na rynku leków (dronabinol i nabilon) ma działanie podobne do aktywnego składnika marihuany (THC), nic więc dziwnego, że leki te hamują nudności towarzyszące chemioterapii.

Zaburzenia neurologiczne.
Dopamina, neuroprzekaźnik zaangażowany w odczuwanie przyjemności i kontrolę ruchów, powoduje uwalnianie endokanabinoidów. Badacze mają nadzieję, że regulacja aktywności endokanabinoidów może pomóc w terapii choroby Parkinsona, uzależnień narkotykowych i innych chorób dotyczących układu dopaminowego

Ból.
W tych częściach mózgu, które uczestniczą w odczuwaniu bólu, obserwuje się szczególnie dużą gęstość receptorów kanabinoidowych. Leki oddziałujące na te receptory mogą pomóc w uśmierzaniu bólu.


Z czasem wykazano, że DSI jest ważnym mechanizmem funkcjonowania układu nerwowego. Czasowe stłumienie za hamowania wspomaga formę uczenia się zwaną długotrwałym wzmocnieniem synaptycznym - proces gromadzenia infor macji przez zwiększanie wydajności synaps. Takie magazynowanie i przekazywanie informacji są realizowane przez niewielkie grupy neuronów. Endokanabinoidy doskonale pasują do roli regulatora takich małych systemów. Ponieważ są rozpuszczalne w tłuszczach, a nie w wodzie, nie dyfundują na większe odległości w wodnym pozakomórkowym środowisku mózgu. Efektywny wychwyt i mechanizmy rozpadu ograniczają ich działanie do małej przestrzeni i krótkiego czasu. W ten sposób DSI, który jest krótkotrwałym i miejscowym procesem, pozwala pojedynczym neuronom na chwilę rozłączyć się z sąsiadami i zakodować informację.

Kolejne liczne odkrycia wypełniły luki w rozumieniu działania endokanabinoidów na poziomie komórkowym. Badacze stwierdzili, że gdy endokanabinoidy połączą się z receptorami CB1, mogą w niektórych przypadkach blokować presynaptyczne neurony uwalniające neuroprzekaźniki pobudzające. Jak wykazali Wade G. Regehr z Harvard University i Anatol C. Kreizer, pracujący obecnie w Stanford University, endokanabinoidy zlokalizowane na zakończeniach neuronów pobudzających w móżdżku wspomagają regulację ogromnej liczby synaps zaangażowanych w koordynację motoryczną i integrację bodźców z narządów zmysłów. Ten wpływ wyjaśnia po części zaburzenia koordynacji ruchowej i zmiany w percepcji zmysłowej związane zwykle z paleniem marihuany.

Ostatnie odkrycia zaczęły też precyzyjnie łączyć działanie endokanabinoidów na układ nerwowy z ich efektami fizjologicznymi i wpływem na zachowanie. Naukowcy zajmujący się badaniem lęku zaczynają zwykle od nauczenia gryzoni związku między jakimś neutralnym bodźcem a czymś, co je przeraża - na przykład stosują sygnał akustyczny w momencie aplikowania łagodnego wstrząsu elektrycznego w łapy zwierzęcia. Po niedługim czasie zwierzę na sam dźwięk sygnału zastyga z przestrachu. Jeśli jednak badacz będzie wielokrotnie eksponował je na sam sygnał bez wstrząsu, przestanie ono reagować lękowo - innymi słowy oduczy się warunkowanego strachu. Proces ten nazywamy wygaszaniem. W roku 2003 Giovanni Marsicano z Max-Planck-Institut fur Psychiatrie w Monachium i jego współpracownicy wykazali, że transgeniczne myszy po zbawione receptorów CB1 doskonale uczą się reakcji warunkowego strachu, lecz przeciwnie do myszy normalnych nie potrafią wygasić tej reakcji, mimo że wielokrotnie słyszą sygnał, któremu nie towarzyszy już wstrząs.

Wyniki te świadczą, że endokanabinoidy odgrywają ważną rolę w tłumieniu przykrych uczuć i bólu wywoływanego przez przypominanie wcześniejszych doświadczeń. A zatem nienaturalnie niska liczba receptorów kanabinoidowych lub zaburzenia uwalniania endokanabinoidów mogą być przyczyną zespołu stresu pourazowego, fobii i różnych form bólu chronicznego. Przypuszczenie to jest zgodne z faktem, że niektórzy ludzie palą marihuanę, aby zmniejszyć niepokój lub lęk. Istnieje również hipoteza, daleka jednak od potwierdzenia, że substancje chemiczne naśladujące endokanabinoidy pozwolą nam zapomnieć o przeszłości, gdy bodźce związane z przeszłymi zagrożeniami stracą znaczenie w realnym świecie.

Opracowanie nowych terapii

Możliwości marihuany wytwarzanej przez nasz mózg nie są jeszcze w pełni odkryte, lecz wiedza zdobyta podczas badania endokanabinoidów już pomaga naukowcom obmyślać nowe terapie. Rynek farmaceutyczny oferuje wiele syntetycznych analogów THC (np. nabilon i dronabinol). Środki te są pomocne w leczeniu nudności towarzyszących chemiotrapii nowotworów, dronabinol ponadto wzmaga apetyt u chorych na AIDS. Inne kanabinoidy uśmierzają ból w przebiegu rozmaitych chorób. Natomiast antagonista receptora CB1 - substancja, która blokuje receptor i czyni go niewrażliwym na endokanabinoidy - w niektórych próbach klinicznych pomagał w leczeniu otyłości.(Związek ten SR141716A usprawnia również zapamiętywanie) Wyniki te są obiecujące, ale niestety, wspomniane leki wywołują także efekty niespecyficzne, ponieważ nie ograniczają się do działania w pożądanym miejscu; przeciwnie - wpływają na cały mózg, powodując m.in. zawroty głowy, senność, problemy z koncentracją i zaburzenia myślenia.

Jednym ze sposobów na ominięcie tych problemów jest nasilenie działania naszych własnych endokanabinoidów. Gdyby się to powiodło, endokanabinoidy mogłyby wywierać wpływ tylko wtedy, kiedy byłyby naprawdę potrzebne i tylko tam, gdzie by to zaplanowano, bez ryzyka związanego z uogólnioną aktywacją wszystkich receptorów CB1. Aby tego dokonać, Piomelli wraz ze współpracownikami prowadzi badania nad lekiem, który ma zapobiegać rozkładaniu się endogennego kanabinoidu (anandamidu) uwolnionego z neuronu. Gdyby anandamid rozkładał się wolniej, jego działanie przeciwlękowe trwałoby dłużej.

W niektórych strukturach mózgu najbardziej rozpowszechnionym endokanabinoidem wydaje się anandamid, podczas gdy w innych dominuje 2-AG. Lepsze zrozumienie chemicznych procesów zachodzących podczas wytwarzania każdego z endokanabinoidów może doprowadzić do odkrycia leku, który będzie działał tylko na jeden z nich. Dodatkowo wiemy, że endokanabinoidy nie powstają, gdy neuron wyzwala potencjał czynnościowy tylko raz, ale dopiero wtedy, gdy robi to 5-10 razy z rzędu. Można zatem myśleć o substancjach zmieniających częstość wyładowań neuronów i w ten sposób wpływających na uwalnianie endokanabinoidów. Inspiracją mogą być niektóre leki przeciwdrgawkowe, które hamują nadmierną aktywność neuronów związaną z atakami padacz ki, ale nie zaburzają ich normalnej czynności.

System endokanabinoidowy można także regulować pośrednio. Dopamina jest znanym neuroprzekaźnikiem zanikającym w przebiegu choroby Parkinsona, ale odgrywa też główną rolę w układzie nagrody w mózgu - wiele narkotyków (w tym nikotyna i morfina) wywołuje subiektywne uczucie przyjemności, które przynajmniej częściowo wynika z uwalniania dopaminy z zakończeń nerwowych w wielu strukturach mózgu. Okazuje się, że dopamina z kolei powoduje uwalnianie endokanabinoidów, a badacze wielokrotnie dowiedli, że jeszcze dwa inne neuroprzekaźniki - glutaminian i acetylocholina - pobudzają syntezę i uwalnianie endokanabinoidów. Zdaniem niektórych naukowców właśnie endokanabinoidy są źródłem efektów wcześniej przypisywanych tym neuroprzekaźnikom. A zatem zamiast próbować oddziaływać bezpośrednio na sam układ endokanabinoidowy, można zaprojektować takie leki, które będą wpływały na konwencjonalne neuroprzekaźniki i wykorzystywały miejscowe różnice ich występowania w układzie nerwowym do uwalniania endokanabinoidów w odpowiedniej ilości i czasie tylko tam, gdzie będą potrzebne.

Dobroczynne skutki zażywania marihuany w niezwykły sposób zainspirowały naukowców do intensywnych badań nad endokanabinoidami. Wszystkie gatunki kręgowców praw dopodobnie mają receptory CB1, z czego wynika, że własna marihuana jest wytwarzana przez organizmy od około 500 mln lat. W tym czasie system endokanabinoidowy zaadaptował się do pełnienia wielu, niekiedy subtelnych funkcji. Zrozumieliśmy, że endokanabinoidy nie biorą udziału w rozwoju reakcji warunkowego strachu, lecz uczestniczą w jego zapominaniu, że nie zmieniają zdolności do pobierania pokarmu, lecz wpływają na chęć jedzenia itd. Ich umiejscowienie w strukturach odpowiedzialnych za złożone czynności motoryczne, rozumowanie, uczenie się i pamięć świadczy o tym, że jeszcze wiele musimy się dowiedzieć, by zrozumieć wszystkie funkcje, które ewolucja przypisała tym fascynującym neuroprzekaźnikom.
"
Autorzy artukułu który cytowałem: ROGER A. NICOLL i BRADLEY E. ALGER rozpoczęli współpracę pod koniec lat siedemdziesiątych, badając zjawisko przekaźnictwa synaptycznego. W tym czasie Nicoll przeniósł się do University of California w San Francisco, gdzie jest teraz profesorem farmakologii a Alger, obecnie profesor fizjologii i psychiatrii w University of Maryland School of Medicine, był jego pierwszym asystentem na stażu podoktorskim. Nicoll jest członkiem National Academy of Sciences, a niedawno otrzymał Nagrodę Heinricha Wielanda.

pozdrawiam

p.s. z obrazkami coś ni halo, więc podaję link http://www.paranormalne.pl/index.php?sh ... 9859&st=75



Na górę
   
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 350 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 12  Następna

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group