Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 09 gru 2019, 16:40

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 54 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2
Autor Wiadomość
Post: 09 paź 2013, 13:36 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2011, 0:01
Posty: 885
Lokalizacja: Alpha Orionis
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
im więcej sobie uświadamiam, tym mniejszy związek czuję ze swoim ciałem .... staje się jakby niepotrzebne ... ogranicza mnie


Czasem ciężko dopasować obce wzorce do człowieka- stąd dyskomfort. Zależy kto z czym przychodzi(jakie wzorce zabiera) i jaką konkretnie formę wybiera- czasem trzeba wejść niemalże na chama aby się tu dostać( podczas narodzin)- ale wtedy niekompatybilność gwarantowana i choćby częściowe załagodzenie tego wymaga tytanicznego wysiłku- tym bardziej jeśli chcesz wydobyć to co cenne - zanim będzie w całkowitej rozsypce z wiekiem.


Tai-chi, tao, różne specyficzne praktyki są pewną pomocą.

_________________
Mundus vult decipi, ergo decipiatur



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 09 paź 2013, 13:36 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 09 paź 2013, 14:01 
Offline
Master Mason * 3rd Degree
Master Mason * 3rd Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 paź 2013, 23:02
Posty: 23
Płeć: kobieta
angelrage pisze:
Zależy kto z czym przychodzi(jakie wzorce zabiera) i jaką konkretnie formę wybiera- czasem trzeba wejść niemalże na chama aby się tu dostać( podczas narodzin)- ale wtedy niekompatybilność gwarantowana


Tak myślałam sobie po tym co napisałeś ... dosłownie o narodzinach ... urodziłam się jako wcześniak 6,5 m-ca ... ciężko było lekarzom sprawić, żebym zaczęła oddychać - żyć ... spędziłam ponoć ponad 2-m-ce w inkubatorze ...chorowałam cały czas - ciężka żółtaczka, zapalenie płuc ... cudem utrzymywali mnie przy życiu ... zresztą, do około 4-5 roku życia byłam strasznym chorowitkiem ;) .. gdy miałam 4 czy 5 lat dostałam szoku anafilaktycznego i w efekcie zapaści ... rodzice opowiadali mi, że byłam cała sina, brak tętna, oddechu ... karetka przyjechała po 10 minutach ( szpital był blisko) reanimacja - zero reakcji, końcu adrenalina w serce i "zaskoczyłam" ....

Do czego zmierzam, jeśli dusza ma przeznaczone w danym wcieleniu żyć tyle i tyle ... a my z naszą zaawansowaną medecyną np. zaburzamy ten proces? Co wtedy z takiego człowieka wyrośnie ;) ?

Jeszcze nie do końca sprecyzowałam nawet w swoich myślach o co mi chodzi , a już podzieliłam się tym z wami ;) ....



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 paź 2013, 14:13 
angelrage pisze:
Zależy kto z czym przychodzi(jakie wzorce zabiera) i jaką konkretnie formę wybiera- czasem trzeba wejść niemalże na chama aby się tu dostać( podczas narodzin)- ale wtedy niekompatybilność gwarantowana i choćby częściowe załagodzenie tego wymaga tytanicznego wysiłku


Udało mi się to zaobserwować raz na dziecku - niesamowite spostrzeżenie nigdy tego nie zapomnę
- dzieciak tuż przed pierwszym krokiem się "spinał" na twarzy wysilał ze złości bo nie "działał" mu dobrze "skafander".
Był wściekły jakby coś dostał i w domu nie działa i trzeba to teraz reklamować :) .

No słowami to sie tego nie da opisać. Ale można to porównać do reakcji dziecka przy wciskaniu dzieciakowi na siłę zbyt ciasnych ciuchów, które "nie leżą" jak trzeba. .

Wracając do zagadnienia ... z tymi naszymi ciałami jest tak, że przy rutynowym stylu życia nie
używamy wszystkich mieśni. Prędzej czy później te długo nieużywane mięśnie - przyczepy
stawów zaczynają nam przeszkadzać i z wiekiem życie w skafandrze staje sie powoli nie do
zniesienia.

Długo tego nie rozumiałem dlaczego Chińczycy ćwiczą to wszędzie gdzie się da, że Taichi jest tym systemem ćwiczeń i medytacji który (to) odbudowuje zdrowie, które niszczymy naszym stylem życia niedopasowanym do predyspozycji naszych skafandrów. Wprowadza w ruch wszystkie mięśnie i człowiek czuje się jakby był lisciem na wietrze.

Niktu



Na górę
   
 
 
Post: 09 paź 2013, 14:57 
Swietna mysl i swietne porownanie Niktu... Cala wypowiedz... :spoko:



Na górę
   
 
 
Post: 09 paź 2013, 15:31 
SilVanja pisze:
Do czego zmierzam, jeśli dusza ma przeznaczone w danym wcieleniu żyć tyle i tyle ... a my z naszą zaawansowaną medecyną np. zaburzamy ten proces? Co wtedy z takiego człowieka wyrośnie ;) ?


Nie łącz ciała i duszy...Medycyna dotyczy ciała a nie duszy. Poza tym wydaje mi się,że czas nie jest wyznacznikiem drogi, to dla nas okrutne, ta myśl, że możemy "x" razy się wcielać, może to trwać setki lat aż "coś" zrozumiemy. Gdy człowiek zwraca uwagę na czas, zatraca się. Nie ważne ile czasu minie, liczy się osiągnięcie celu. Im większy szczyt tym przygotowania są dłuższe, ten kto miał rywali i śpieszył się, w konsekwencji źle się przygotował, nie był świadomy drogi do celu a skupiał się na czasie- ginął. Ostatni będą pierwszymi.



Na górę
   
 
 
Post: 09 paź 2013, 16:22 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2011, 0:01
Posty: 885
Lokalizacja: Alpha Orionis
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
"Udało mi się to zaobserwować raz na dziecku - niesamowite spostrzeżenie nigdy tego nie zapomnę
- dzieciak tuż przed pierwszym krokiem się "spinał" na twarzy wysilał ze złości bo nie "działał" mu dobrze "skafander"."


Nie do końca o to mi chodziło- Ty mówisz o dyskomforcie nauki obsługi ciała- ja o niekompatybilności.
Mniejsza z tym.


Zaawansowaną ? no niewiem czy to dobre słowo ... ale jakby nie było- te działania są "wkalkulowane" w "proces" i to, że cię samochód potrąci i to że chirurg zszyje ranę.

_________________
Mundus vult decipi, ergo decipiatur



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 10 paź 2013, 10:34 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 sty 2012, 16:17
Posty: 434
Płeć: kobieta
Czy dobrze rozumiem, że według tego co piszecie, to jeśli człowiek cieszy się życiem, to nie ma szans na "wyrwanie się" z tej planety? Trzeba nienawidzić życia i pragnąć się stąd wydostać, nie odczuwać żadnych przyjemności z życia i to jest warunek? Nie da się tego pogodzić?

_________________
Kto chce, zawsze znajdzie sposób, kto nie chce, zawsze znajdzie wymówkę.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 10 paź 2013, 10:59 
Offline
Master Mason * 3rd Degree
Master Mason * 3rd Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 paź 2013, 23:02
Posty: 23
Płeć: kobieta
Ariessa pisze:
Czy dobrze rozumiem, że według tego co piszecie, to jeśli człowiek cieszy się życiem, to nie ma szans na "wyrwanie się" z tej planety? Trzeba nienawidzić życia i pragnąć się stąd wydostać, nie odczuwać żadnych przyjemności z życia i to jest warunek? Nie da się tego pogodzić?


Wiem, że z moich poprzednich wypowiedzi tak to mogło zabrzmieć, ale równocześnie napisałam, że "wiem, że to źle" , że najważniejsza jest wszak - RÓWNOWAGA, do której nieustannie dążę ...

Myślę, że można się cieszyć życiem - każdy poprzez to zdanie będzie miał oczywiście na myśli co innego ... ale jeśli doceniasz życie i czerpiesz przyjemność z np. kontaktu z naturą, głębokiego kontaktu z drugim człowiekiem zarówno na polu duchowym jak i fizycznym, a nie jedynie poprzez cywilizacyjne rozrywki ... to myślę, że to jest właśnie tak, jak być powinno ...

Ja ogólnie jestem ostatnio trochę zagubiona i przykro mi, jeśli moje wypowiedzi mają brzmienie aż tak.... hmmm negatywne .... to minie, nie wiem kiedy, ale minie ....

Mam nadzieję, że moja energia powróci i znów zacznę się cieszyć życiem - kontaktem z naturą -
Ale nawet wtedy moja chęć "wydostania się" z koła reinkarnacji się nie zmieni....

-- 10 paź 2013, 11:11 --

Kosmiczny Podróżnik pisze:
Nie ważne ile czasu minie, liczy się osiągnięcie celu.


Mądrze piszesz "Kosmiczny Podróżniku" od siebie dodam tylko, że przykre dla nas jest to, że nigdy nie będziemy mieli pewności, że już "coś zrozumieliśmy" i nigdy nie będziemy mieli pewności "że jesteśmy na właściwej drodze" ... jesteśmy wiecznymi "wędrowcami i poszukiwaczami" ...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 10 paź 2013, 12:18 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2011, 0:01
Posty: 885
Lokalizacja: Alpha Orionis
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Czy dobrze rozumiem, że według tego co piszecie, to jeśli człowiek cieszy się życiem....


Co cieszy cię w twoim życiu ? - Napisz jakie "rzeczy" są dla ciebie definicją życia.

Bo niestety ale często definicja jakości życia = wegetacja pleśni w ciemnym kącie piwnicy z której się cieszymy jak by to było coś warte, boimy się to odrzucić bo nie mamy porównania do niczego innego.

I jescze niektorzy nazywają to doświadczeniem.... tak w gowno można wdepnąć ale po to żęby z niego się otrząsnąć i wyjść czystym a nie twkić w nim- albo co gorsza wchodzić głębiej i wmawiać sobie - jakie to wspaniałe doświadczenie...zrelaksuję się i wejdę głębiej...w końcu to doświadczenie.
Naprawdę ciężko o tym pisać bo każdy człowiek mniej lub bardziej uważa że jego życie jest jakościowo coś warte... więc nie mówię już nawet o tym żeby powiedzieć komuś że jego życie jest niewiele warte- to jest niewykonalne i bezcelowe... jak śmiesz oceniać? to twoje zycie jest g.... itd. To nie ocenianie tylko stwierdzenie faktu kondycji ludzkiej.


Najgorzej jest to sobie samemu uświadomić- TO BOLI WRĘCZ FIZYCZNIE( szarpiemy wtedy przyłączenie do tej matrycy więc boli)
Nie można tego zrobić na zasadzie przeczytania...tu są potrzebne wstrząsy typu śmierć kliniczna, porwanie ET, inne stany świadomości żeby choć na chwilę wystawić głowę ponad ludzką fermę. Kury też sobie spokojnie dziobią ziarenka... i jest im dobrze


Cytuj:
cieszyć życiem - kontaktem z naturą


Akurat to jest jeden z tych czynników które są drogą do uwolnienia- koniecznie trzeba sobie uświadomić co pogłębia sen a co budzi.

_________________
Mundus vult decipi, ergo decipiatur


Ostatnio zmieniony 10 paź 2013, 12:51 przez angelrage, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 10 paź 2013, 12:51 
Rozumiem Angelrage, ze swiadomy czlowiek powinien stac sie jednym z energia non stop a rozwinieta wysoko swiadomosc to jeden wielki odlot?


Ciekawe...

Ja nie mam problemow, aby byc jednym z ziemia, drzewem czy czymkolwiek dookola mnie... wrecz przeciwnie. Od dziecka doswiadczalam roznych ciekawych stanow (prawdopodobnie nalecialosci szamanskie z poprzednich wcielen... )...
Natomiast... czuc sie obco we wlasnym ciele lub caly czas byc "po drugiej stronie oczu"... tak sie nie da egzystowac.
Co innego swiadomie doswiadczac pewnych stanow i miec to pod kontrola a co innego, jak czlowiek nad tym nie panuje.
Harmonia nie jest wyzbycie sie swojej fizycznosci, jak i nie jest nia zafiksowanie na jej punkcie.
Harmonia jest konkretna umiejetnosc korzystania ze swojego skafandra tak, aby bylo dobrze, skutecznie... i tu odzegnywanie sie od swojej fizycznosci lub demonizowanie jej... no w czym ma pomoc...
Nie jestesmy wprawdzie cialem, ale dostalismy je w jakims celu.
Czy zycie stale gdzies z glowa w chmurach swiadczy o wysokim poziomie swiadomosci?
Moze, gdybym byla mocno uziemiona... rozumialabym, tak jak ty...
Natomiast, jezeli czlowiek musi stale pracowac nad tym, zeby obok glowy w chmurach czuc ziemie pod nogami... no to... patrzy na to zupelnie inaczej.

Cieszyc sie zyciem... i tym, co niesie fizycznosc... nie przeszkadza zupelnie w rozwoju duchowym... ani w czymkolwiek.

Rozumiem Angelrage... ze Ty jestes poza swoim cialem, ze nie cieszy Ciebie dobre jedzenie, nie lubisz przyjemnosci fizycznych, dobrego relaksu, zyjesz w celibacie itd... ?

Rozumiem, ze hedonizm jest zly... ale demonizowanie fizycznosci... calkowicie... tego nie rozumiem. ;)



PS. Chyba jest tylko jeden sposob, zeby stac sie jednym z ziemia, powietrzem, woda... i wszystkim co nas otacza (a i tak wyjdziesz drzwiami, wrocisz oknem)... + oswiecic sie... i wyjsc z tego kola cierpienia.



Na górę
   
 
 
Post: 10 paź 2013, 15:49 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 sty 2012, 16:17
Posty: 434
Płeć: kobieta
SilVanja pisze:
ale jeśli doceniasz życie i czerpiesz przyjemność z np. kontaktu z naturą, głębokiego kontaktu z drugim człowiekiem zarówno na polu duchowym jak i fizycznym, a nie jedynie poprzez cywilizacyjne rozrywki ... to myślę, że to jest właśnie tak, jak być powinno ...


No właśnie mniej więcej to miałam na myśli. Z wcześniejszych postów, w szczególności angelrage wynikało, jakby to było jednak przeszkodą, a jedynie znalezienie się w "czarnej dupie" czyli tam, gdzie już gorzej być nie może i gdzie już nic nie cieszy, nic nie trzyma, poczucie silnej potrzeby bycia gdzieś indziej niż się obecnie znajduje jest drogą...

Jakby nie było, na chwilę obecną myślę sobie, że jakiś sens tego bycia naszego tutaj jest i z pewnością nie jest to tylko i wyłącznie rola "ofiary" i pokarmu dla innych istot. Czy jesteśmy tu za karę? Nie wiem i im więcej czytam wątków, gdzie ten temat jest wałkowany, tym mniej wiem i tym trudniej jakoś to sobie poukładać.

Życie jest piękne, a raczej może być piękne, więc dlaczego nie pozwolić sobie na to doświadczenie, nawet jeśli jest tylko iluzją. Przecież sen też jest iluzją, a większość chyba lubi śnić... Zamiast tego gonić gdzieś ciągle, za czymś nieuchwytnym, za jakimś odległym celem, który na dodatek nie wiadomo czy istnieje (chodzi mi o to całe "oświecenie", uwolnienie się od "matrixa")
W sumie to nikt tego nie widział, nikt tam nie był, a nawet jeśli coś tam twierdzi, to jaka pewność, że to nie kolejny matrix, że to nie kolejna iluzja i że dążąc do tego nie umyka nam coś ważniejszego? Że nie umyka nam istota naszego pobytu tutaj?

_________________
Kto chce, zawsze znajdzie sposób, kto nie chce, zawsze znajdzie wymówkę.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 10 paź 2013, 16:06 
Owszem, czasem trzeba znalesc sie w "czarnej dupie", zeby poczuc, ze to, co tu jest to nie wszytko.

Tylko no wlasnie... zrozumienie tego faktu i nie przywiazywanie sie do tego (... mozna sie tez zapetlic w sama potrzebe nieprzywiazywanie, podobnie jak w przywiazanie... sa osoby, ktore tak sie nie chca przywiazywac, ze az siedza po uszy w tym uciekaniu od nieprzywiazywania sie... :mrgreen: ), co tu mamy, nie oznacza odrzucenia tego.

Jakby to mialo wygladac?

Idziemy dzis do lasu, odrzucamy wszystko i zyjemy jak chcemy?

To chyba nie o to chodzi?

A... jesc przestajemy, odrzucamy bliskie osoby, bo co tam bliskosc, mozemy tez przestac sie myc i dbac o siebie, bo co tam nasze ciala...

Asceza...

Mozna? No mozna...

Ma to sens?

Nie sadze...


PS. Jeszcze jedno. Cieszyc sie zyciem to umiec sie tu odnalesc. Dostrzegac rowniez nature, to ze jest sie jej czescia. To nie jest zadowolenie z ajfonka, srajfonka czy nowego mercusia czy innych rzeczy, ktore w zasadzie powoduja wielki ah i oh, dopoki sie ich nie posiada...



Na górę
   
 
 
Post: 10 paź 2013, 18:37 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2011, 0:01
Posty: 885
Lokalizacja: Alpha Orionis
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
„dobre jedzenie, nie lubisz przyjemnosci fizycznych, dobrego relaksu, zyjesz w celibacie



Nie jestem pewien czy dobrze zrozumiałem więc sprecyzuję.

Dobre Jedzenie…. wiadomo ze wolę jesć to co smaczne niż coś co jest niesmaczne, syfu jesc nie będę... o jedzeniu myslę tylko jak jestem głodny , w czasie jego przyrządzania i jedzenia -ale potem temat znika.

Relaks- nie wiem czy jest tym samym dla mnie co dla ciebie. Są stany w których czuję się lepiej lub gorzej. Ogólnie tak naprawdę ZRELAKSUJĘ SIĘ po powrocie do domu i odejściu z tąd w pełni :lol:

Mi sprawia radość - sama radość…..Jestem w stanie odczuwać radość, miłość i inne jakości tak po prostu- kwestia odpowieniej intecji i zapamiętania "wzorca"/ jakosci odczucia, zakładając że mam odpowiednią ilość energii i potrafię aktywować pewne wzorce odczuwania.



Jednak ta radość o której ja mówię nie ma wiele wspólnego z tym swiatem samym w sobie- choć przebłyski tej radości ( i innych jakości odczuwania) mogą się do niego przebijać i pomagac nam je odczuć w nas samych - np. w oczach kochanej osoby…w odczuwaniu przyrody -w blasku slońca

Niestety błędnie przyporządkowujemy pewne jakości odczuwania do poziomów z których one nie wychodzą a jedynie „przebijają” się do nich jako „niższych” poziomów. To co widzimy to jedynie "nakładka' na rzeczywistość innego stopnia- mylimy odgałęzienie potoku ze źródłem potoku.

Przykładowo jak jakaś melodia z (powiedzmy radia) „przebija się do swiata snu w nocy….sni nam się wtedy, że slyszymy w oddali melodię i z radością za nią biegniemy- nie przypuszczając nawet że źródło tej melodii jest poza wymiarem snu…cieszymy się jak głupi ze ten swiat snu jest taki piękny- bo gra melodyjkę….nic tylko się zrelaksować i posłuchać… i- spac dalej.


Ogromną przyjemność- zabawę (choć z drugiej strony jest to dla mnie ciężka praca i łamigłówka) sprawia mi uruchamianie pewnych jakości energii w tym ciele i układanie ich. Innymi słowy próbuję wydostać się ze snu scalając się z melodią…która mnie woła spoza snu.
To co ogólnie się uważa jako normalne życie- ten stan świadomości- jest transem półprzytomnego ślepego, głuchego pijaka. Te ciała tak zostaly po prostu "przerobione". Są tu ukryte skarby, jednak ślepy się do nich nie dokopie a wyrwać z ludzkiej konstrukcji pewnych elementów po prostu nie można(kiedyś myślałem że można) - trzeba wkomponować to we własne pole i scalić.

Pamiętam że jako niemowlę- byłem solidnie wkurzony( to takie łagodne słowo) z racji tego gdzie i w czym się znalazłem- ale było już za późno. Nie wiem czy ktoś zna uczucie jakie mamy, gdy powiedzmy godzimy się na coś ryzykownego, nieprzyjemnego itp, myśląc ze nie moze byc tak źle.....jakoś damy radę- potem uświadamiamy sobie, że jest gorzej niż byliśmy byli to sobie w stanie wyobrazić :lol:


Celibat... nie… nie ... nie wiem skąd do głowy tobie to przyszło ??? Wiele raz pisałem w nawiązaniu do energii sexualnej. Wręcz przeciwnie - Tantra, Tao… celibat jest niezdrowy.

Tak więc absolutnie nie mam nic do fizyczności – tylko akurat ta ludzka mi nie odpowiada- ani ja nigdy nie lubiłem ludzkiego ciała ani ono mnie. Przeszedłem przez męki żeby było jako tako- fizycznie przynajmniej.

Problem w tym że wpasowałem się w nie jak kwadratowy klocek w otwór o innym kształcie geometrycznym...ale jak to się mówi- dla chcącego nic trudnego- szczególnie jak ‘chcący” ma młotek … tylko takie dopasowanie jest niepełne i ma konsekwencje- także pozytywne- choć bolesne. Pozytywne w tym sensie, że poprzez niepełne scalenie się z ludzką formą nie ulegasz całkowitej asymilacji w zbiorową amnezję.
Tak więc zawsze jest jakiś „luz” jako skutek uboczny ten luz jest z jednej strony przekleństwem ale z drugiej metodą….. z jednej strony doprowadza cię do szaleństwa a z drugiej zwiększa przytomność i świadomość.

Cytuj:
Czy zycie stale gdzieś z glową w chmurach świadczy o wysokim poziomie świadomości.


Głową niekoniecznie….przynajmniej nie jak ktoś na fazie po lsd… tym bardziej nie jeśli to jest odlot który przychodzi i odchodzi - mnie interesuje konkretny stabilny ale zarazem wysoce intensywny stan przepływu.

Mamy zupełnie inne punkty odniesienia i perspektywę.


Indi

Cytuj:
W sumie to nikt tego nie widział, nikt tam nie był...


A jakie to ma znaczenie bezposrednio dla ciebie ? nawet gdybym ja - albo ktoś inny ci się zarzekał że byłem, to co te moje zapewnienia zmienią w tobie ? Uwierzysz mi na słowo - dobrze, nie uwierzysz ? też dobrze- ale co to praktycznie zmieni...NIC.

Jest jeszcze coś gorszego- bo jest w tobie i kadym znas głos który mówi- "I TY NIE MASZ TEZ SZANS"... "ale niemartw się życie jest dobre takie jakie jest" ....odpręż się jest dobrze, bezpiecznie...."

Może to odpowienie dla innych- nie dla mnie.

Widziałaś zwierzęta w zoo ktore rodza się w niewoli ? Widzłaś zwierzęta które zostały złapane na wolności i zamkniete ? wiesz jaka jest różnica między nimi - przedewszytkim te drugie nie mają szans na przedstawienie tym urodzonym w niewoli czym jest wolność - bo dla nich to tylko slowo bez pokrycia. Co więcej te urodzone w niewoli będą się czuły komfortowo, bezpiecznie, na swoim miejscu( choc w głebi będą czuć tęsknotę za czymś...innym)

Natomiast te urodzone na wolnosci będą czuły się po prostu zle....wolały by biegac na sawannie..polować zamiast dostawac ochłapy mięsa albo karmę... Te "wolnościowe" bedą niespokojne, często agresywne, bedą burzyć spokój w zoo- za co nieraz dostaną prądem od bezpieki...

Zresztą te opowiesci o wolnosci się na nic nie zdadzą- bo niby jak można opisać wolność komuś kto jej nie posmakował- albo nie pamięta, albo co gorsza uwaza ze jest wolny w klatce w ktorej jest od urodzenia. Tak jak dla was( przynajmniej wielu z was) to co piszę jest szaleństwem,a przynajmniej powoduje uczucie dyskomfortu - tak dla mnie szalone jest to co wy uznajecie za normalne.

Ten świat jest obrócony do gory nogami- więc jesli ja jestem tutaj szalony- a inni normalni ... to tam gdzie jest normalnie...

_________________
Mundus vult decipi, ergo decipiatur



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 10 paź 2013, 19:18 
Offline
Master Mason * 3rd Degree
Master Mason * 3rd Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 paź 2013, 23:02
Posty: 23
Płeć: kobieta
SacralNirvana pisze:
Jakby to mialo wygladac?

Idziemy dzis do lasu, odrzucamy wszystko i zyjemy jak chcemy?

To chyba nie o to chodzi?

A... jesc przestajemy, odrzucamy bliskie osoby, bo co tam bliskosc, mozemy tez przestac sie myc i dbac o siebie, bo co tam nasze ciala...

Asceza...

Mozna? No mozna...

Ma to sens?

Nie sadze...


Widzisz "SacralNirvana" każdy doświadcza różnych stanów świadomości, każdy z owych stanów jest bardziej lub mniej "tymczasowy" ... nie dasz rady wytłumaczyć małemu dziecku, że wkładanie ręki w ogień boli - ono samo musi się przekonać co to znaczy ... to samo jest z nami "budzącymi się" nikt nie jest nam w stanie powiedzieć, że odczucia jakie mamy na dzień dzisiajszy na temat życia - celebrować je czy nienawidzieć - że tak jest źle !

Ja nie staram się nikomu na tym forum uświadamiać, że to co czuje - wie - o czym jest przekonany - że według mnie, nie tędy droga.... szanuję każdego czy się z nim zgadzam czy też nie ....

Jeśli nawet ktoś przestałby się myć czy zaczął żyć w celibacie ... jeśli to poprowadzi go krok do przodu w jego własnej hierarchi świadomości ... to nic mi do tego!


Jeśli zaczniemy się nawzajem "oceniać i licytować " - cóż ... to nigdy nie prowadzi do niczego dobrego .... żyj i pozwól żyć innym - miej swoje zdanie, ale szanuj tych, którzy również swoje mają ....

-- 10 paź 2013, 19:26 --

angelrage pisze:
Tak więc absolutnie nie mam nic do fizyczności – tylko akurat ta ludzka mi nie odpowiada- ani ja nigdy nie lubiłem ludzkiego ciała ani ono mnie. Przeszedłem przez męki żeby było jako tako- fizycznie przynajmniej.


I ja , właśnie teraz jestem na etapie, który ty już masz za sobą - " przechodzenia przez męki" żeby nauczyć się stanu fizycznej przyjemności... miło wiedzieć, że ktoś już to przechodził i z tego co piszesz, wnioskuję, że się udało ! ;)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 10 paź 2013, 19:58 
SilVanja

Cytuj:
Jeśli zaczniemy się nawzajem "oceniać i licytować " - cóż ... to nigdy nie prowadzi do niczego dobrego .... żyj i pozwól żyć innym - miej swoje zdanie, ale szanuj tych, którzy również swoje mają ....



Szanuje angelrage i to, co pisze. Niekoniecznie ze wszystkim sie zgadzam.
Dyskutuje, nie oceniam i nie licytuje sie. Wiem, ze moge zapytac sie tak czy tak, bo znajdzie odpowiednia odpowiedz na moje pytania. Tak wnioskuje po prostu z moich obserwacji tu na forum.
Wiec nie musisz go bronic.
Mysle, ze sam to tez potrafi. Zreszta ja wcale go nie atakuje.


angelrage
Cytuj:
Mamy zupełnie inne punkty odniesienia i perspektywę.


Inne czy takie same... no raczej tego nie ocenimy, jako ze zadne nie ma pojecia o punktach odniesienia czy perspektywie drugiej osoby.


Pozdrawiam. :słonko:



Na górę
   
 
 
Post: 10 paź 2013, 20:21 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 19 kwie 2013, 19:43
Posty: 208
Płeć: mężczyzna
To wszystko przypomina mi smak zupy grzybowej.Znasz go jak jesz.Pamiętasz przez chwilę a potem zapominasz.Bo chwila przechodzi .Nie przekażesz go wprost innym ,możesz tylko opisywać grzyby,talerz czy łyżkę.Sam ZAPOMINASZ bo gdy łapiesz on "ucieka". Zostaje tylko wyobrażenie tego smaku.

Aż do następnego jedzenia.Samemu.

Więc na co kłótnie,na swary głupie wszak zanurz łyżkę w zupie.I po sprawie.

Ja tam już w cuda nie wierzę.Tyle o oświeceniu i świeceniu "wiedzom" innym.

Pozdr.wsiech.

Nie ma co się spierać o coś co każdy musi sam rozwiązać.

_________________
https://www.youtube.com/watch?v=g7aRghA3Wn4
https://www.youtube.com/watch?v=UNnoHVh-I-4



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 10 paź 2013, 21:15 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 cze 2010, 22:52
Posty: 1712
Płeć: kobieta
angelrage pisze:
Indi

Cytuj:
W sumie to nikt tego nie widział, nikt tam nie był...


A jakie to ma znaczenie bezposrednio dla ciebie ? nawet gdybym ja - albo ktoś inny ci się zarzekał że byłem, to co te moje zapewnienia zmienią w tobie ? Uwierzysz mi na słowo - dobrze, nie uwierzysz ? też dobrze- ale co to praktycznie zmieni...NIC.

Jest jeszcze coś gorszego- bo jest w tobie i kadym znas głos który mówi- "I TY NIE MASZ TEZ SZANS"... "ale niemartw się życie jest dobre takie jakie jest" ....odpręż się jest dobrze, bezpiecznie...."

Może to odpowienie dla innych- nie dla mnie.

Widziałaś zwierzęta w zoo ktore rodza się w niewoli ? Widzłaś zwierzęta które zostały złapane na wolności i zamkniete ? wiesz jaka jest różnica między nimi - przedewszytkim te drugie nie mają szans na przedstawienie tym urodzonym w niewoli czym jest wolność - bo dla nich to tylko slowo bez pokrycia. Co więcej te urodzone w niewoli będą się czuły komfortowo, bezpiecznie, na swoim miejscu( choc w głebi będą czuć tęsknotę za czymś...innym)

Natomiast te urodzone na wolnosci będą czuły się po prostu zle....wolały by biegac na sawannie..polować zamiast dostawac ochłapy mięsa albo karmę... Te "wolnościowe" bedą niespokojne, często agresywne, bedą burzyć spokój w zoo- za co nieraz dostaną prądem od bezpieki...

Zresztą te opowiesci o wolnosci się na nic nie zdadzą- bo niby jak można opisać wolność komuś kto jej nie posmakował- albo nie pamięta, albo co gorsza uwaza ze jest wolny w klatce w ktorej jest od urodzenia. Tak jak dla was( przynajmniej wielu z was) to co piszę jest szaleństwem,a przynajmniej powoduje uczucie dyskomfortu - tak dla mnie szalone jest to co wy uznajecie za normalne


Właśnie sobie weszłam na ten wątek i zobaczyłam, że coś do mnie napisałeś - ALE O CO CHODZI?
Dlaczego piszesz do mnie o zwierzętach w klatce i w ogóle czemu DO MNIE?
Ska wziąłeś ten cytat wyjęty z kontekstu? Chyba się zagubiłam, bo jakoś nie mogę tu znaleźć mojego postu. WIĘC O CO BIEGA?
Coś tu się chyba rozwarstwiło na dwie rzeczywistości widzę....

_________________
// \\
\\ //



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 10 paź 2013, 22:12 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2011, 0:01
Posty: 885
Lokalizacja: Alpha Orionis
Płeć: mężczyzna
Indi - Ok Ok.

Być może ujmę to inaczej.- odnosnie poniższego.

Cytuj:
W sumie to nikt tego nie widział, nikt tam nie był, a nawet jeśli coś tam twierdzi, to jaka pewność, że to nie kolejny matrix, że to nie kolejna iluzja i że dążąc do tego nie umyka nam coś ważniejszego? Że nie umyka nam istota naszego pobytu tutaj?


Jak to nikt... Zresztą nie ma większego znaczenia z tej perspektywy czy ktos widział, był czy nie - dopóki to nie bedzie, twoim, moim i czyims innym osobistym doświadczeniem. Jednak przedewszytkim trzeba dopuszczać do siebie taką mozliwość, że można to sprawdzić samemu i działać tak jakby to było możliwe.

Co do matrixa w matrixie- prawda... pewne zeczy jednak mozesz wyczuć i wiedzieć- pewne żeczy czasem po psrtu się wie- tak ajk wiesz ze np ktos cię kocha- WIESZ- dlaczego ? a no wiesz bo jest pewien stan połaczenia bezposredni- tak jak sobie upuścisz ciężar na nogę to WIESZ ze spadł ci ciężar na nogę :)

_________________
Mundus vult decipi, ergo decipiatur



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 paź 2013, 15:32 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 cze 2010, 22:52
Posty: 1712
Płeć: kobieta
angelrage
Chodzi mi o to, że nie mam pojęcia skąd wyciągnąłeś te moje teksty? Daj linka do tego postu, bo go nie widzę.

A co do tego:
pewne zeczy jednak mozesz wyczuć i wiedzieć- pewne żeczy czasem po psrtu się wie- tak ajk wiesz ze np ktos cię kocha- WIESZ- dlaczego ? a no wiesz bo jest pewien stan połaczenia bezposredni- tak jak sobie upuścisz ciężar na nogę to WIESZ ze spadł ci ciężar na nogę

Nieprawda :)
A wiesz czemu? bo zauważasz to z poziomu matrixa. Jak z niego wyjdziesz (a jest to możliwe, nawet pozostając w tej rzeczywistości - są na to sposoby), to wtedy możesz powiedzieć, że jesteś blisko dostrzegania tego jak jest. A jeśli gadasz do mnie z poziomu matrixa, to ja Ci mówię - nic nie wiesz, tylko Ci sie wydaje ;)
I mnożyć można przypadki osób, które sądzą, że ktoś tam je kocha, czują to itp - a tak naprawdę czują swoje własne pragnienia i oczekiwania.

A co do ciężaru na nodze.... Jakiego ciężaru? I na jakiej nodze? tego tez nie ma, kolejna fikcja.

I teraz tak naprawdę wszystko zależy z jakiego poziomu gadamy.

_________________
// \\
\\ //



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 paź 2013, 19:35 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2011, 0:01
Posty: 885
Lokalizacja: Alpha Orionis
Płeć: mężczyzna
Indi

Cytuj:
Chodzi mi o to, że nie mam pojęcia skąd wyciągnąłeś te moje teksty? Daj linka do tego postu, bo go nie widzę.
:lol:

Ty nie wiesz o co chodzi a ja tez nie wiem :D Jakiego postu , jakie twoje teksty ?


Kurczę- uśmiałem się z tego pozytywnie - zalety pisanego języka, :mrgreen:

_________________
Mundus vult decipi, ergo decipiatur



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 paź 2013, 20:05 
Zapewne o to chodzi Indi.

angelrage pisze:

Indi

Cytuj:
W sumie to nikt tego nie widział, nikt tam nie był...


A jakie to ma znaczenie bezposrednio dla ciebie ? nawet gdybym ja - albo ktoś inny ci się zarzekał że byłem, to co te moje zapewnienia zmienią w tobie ? Uwierzysz mi na słowo - dobrze, nie uwierzysz ? też dobrze- ale co to praktycznie zmieni...NIC.

Jest jeszcze coś gorszego- bo jest w tobie i kadym znas głos który mówi- "I TY NIE MASZ TEZ SZANS"... "ale niemartw się życie jest dobre takie jakie jest" ....odpręż się jest dobrze, bezpiecznie...."

Może to odpowienie dla innych- nie dla mnie.

Widziałaś zwierzęta w zoo ktore rodza się w niewoli ? Widzłaś zwierzęta które zostały złapane na wolności i zamkniete ? wiesz jaka jest różnica między nimi - przedewszytkim te drugie nie mają szans na przedstawienie tym urodzonym w niewoli czym jest wolność - bo dla nich to tylko slowo bez pokrycia. Co więcej te urodzone w niewoli będą się czuły komfortowo, bezpiecznie, na swoim miejscu( choc w głebi będą czuć tęsknotę za czymś...innym)

Natomiast te urodzone na wolnosci będą czuły się po prostu zle....wolały by biegac na sawannie..polować zamiast dostawac ochłapy mięsa albo karmę... Te "wolnościowe" bedą niespokojne, często agresywne, bedą burzyć spokój w zoo- za co nieraz dostaną prądem od bezpieki...

Zresztą te opowiesci o wolnosci się na nic nie zdadzą- bo niby jak można opisać wolność komuś kto jej nie posmakował- albo nie pamięta, albo co gorsza uwaza ze jest wolny w klatce w ktorej jest od urodzenia. Tak jak dla was( przynajmniej wielu z was) to co piszę jest szaleństwem,a przynajmniej powoduje uczucie dyskomfortu - tak dla mnie szalone jest to co wy uznajecie za normalne.

Ten świat jest obrócony do gory nogami- więc jesli ja jestem tutaj szalony- a inni normalni ... to tam gdzie jest normalnie...



Zacytowales wypowiedz Ariessy jako wypowiedz Indi. :D



Na górę
   
 
 
Post: 11 paź 2013, 20:14 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2011, 0:01
Posty: 885
Lokalizacja: Alpha Orionis
Płeć: mężczyzna
Cholera... racja... przyznaję ze namieszałem... i przyznaję ze obie panie mi się po prostu mylą... ogólnie- nie wiem czemu :D

_________________
Mundus vult decipi, ergo decipiatur



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 paź 2013, 21:27 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 19 kwie 2013, 19:43
Posty: 208
Płeć: mężczyzna
:) każdy czuje o co chodzi a spieramy się o SŁOWA . Robić swoje , nie wieszać się na innym umyśle i poszło.Perspektywa ta sama i różna.Poza.I tyle. JEDNO .
Wybić się nie ze snu a tu i teraz.Poważna sprawa .Jak nie my to kto choć i tak moje/twoje to pierdoły.
Inni nawet nie mają szansy złapać błysku żeby się zmienić.Cały czas JA JA JA cierpią i dają cierpienie.Wchodzi w krew i trwa nawet w nas/mnie . Uważność...współodczuwanie...u mnie zen.Wyjście.

Reszta sztuczki w sztuczkach.

Powodzenia !!! Nie peniać-PRACOWAĆ.

TYLE.

_________________
https://www.youtube.com/watch?v=g7aRghA3Wn4
https://www.youtube.com/watch?v=UNnoHVh-I-4



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 kwie 2014, 20:35 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 04 lis 2012, 8:21
Posty: 499
Płeć: mężczyzna
przebudzenie-pl.rmvb
phpBB [video]



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 54 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group