Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 19 sie 2019, 20:16

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 45 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2
Autor Wiadomość
Post: 02 mar 2011, 21:20 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 sie 2010, 18:01
Posty: 369
Płeć: mężczyzna
Sorry za ten wpis, ale śmiem twierdzić że żaden z piszących na tym forum nie jest przebudzony, a tym bardziej oświecony łącznie ze mną. Myślę,że pełne przebudzenie i oświecenie ( a nie wiedza o nim) charakteryzuje się pełną władzą nad sobą,swoim ciałem, nad wydarzeniami i w ogóle nad matrixem. Na czym to przekonanie opieram? Ano na świadomym śnie. Kto ma świadome sny ten wie o czym piszę. Świadomy sen to taki,gdzie wszystko kontrolujemy i nie jest prawdą że jest to łatwe do osiągnięcia. Kontrola świadomego snu wymaga nie lada skupienia i uwagi. Jeśli tylko na moment poluzujemy swoją uwagę, rozproszymy się, to momentalnie stajemy się z twórców biernymi uczestnikami dziejących się w tym śnie wydarzeń. Stosując analogię podobnie powinno to wyglądać w tzw realu. Ilu na świecie jest ludzi przebudzonych i oświeconych ? Nie wiem, ale na pewno niewielu, o ile w ogóle tacy są. Czy mam rację z tą analogią do świadomego snu? Też nie wiem, ale z mojego punktu widzenia,przemyśleń i doświadczenia właśnie tak to powinno przebiegać.

_________________
Świat - piękny i odrażający, raj dla podłych, piekło dla świętych.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 02 mar 2011, 21:20 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 02 mar 2011, 22:16 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree

Rejestracja: 07 sty 2011, 18:56
Posty: 310
Sprawa jest problematyczna, bo chyba nie powstała definicja "przebudzenia". Z oświeceniem jest nieco lepiej. Pierwszego wyrazu używam wobec osób, które dzięki rozwojowi świadomości przejrzały na oczy i widzą, jak funkcjonuje świat. Mówię o polityce, szkodliwych substancjach obecnych na rynku czy kwestiach duchowych. Z kolei za oświecenie uważam stan, w którym dzięki uwadze zdobyliśmy aktywny dostęp do naszej esencji: Wyższego Ja.
Swoją drogą, co do LD, to analogia niekoniecznie jest dobra. Lubię porównywać różne rzeczy do VII poziomów świadomości - zgodnie z nimi rozumna kreacja rzeczywistości jest od poziomu piątego, a zrozumienie wadliwego funkcjonowania społeczeństwa od czwartego.

Tak naprawdę słowa to kwestia marginalna.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 mar 2011, 16:35 
Al Mudrasim masz sporo racji ale jak pisze Aver nie ma właściwie definicji przebudzenia choć można pokusić się o stwierdzenie, że jest to zrozumienie swojej sytuacji z pozycji której widać / wiadomo, że jest o wiele więcej poza perspektywą własnego rozumienia / "widzimisię". Nagle okazuje się, że doświadczasz widzenia nie na 10 metrów ale na 1 kilometr i zaczynasz zdawać sobie sprawę, że właściwie to dopiero początek bo jest i 10 milionowy kilometr. A oświecenie to ogarnięcie wszystkiego poza czym nie ma już niczego bo wiesz wszystko. I jeśli dasz radę to ogarnąć przez resztę życia będziesz z lekkim uśmiechem na twarzy lekko zszokowany potęgą wiedzy, istnienia / stworzenia.

Dlatego przebudzenie dla kogoś nieobeznanego lub o słabej psychice może przyprawić o "taniec zmysłów" albo inną schizofrenię.

Na to jak na wszystko trzeba być gotowym / przygotowanym żeby nie być ugotowanym. :język: :D


Aver - OK z tym, że na odwrót, najpierw przebudzenie (zrozumienie większej części z całości) a oświecenie zrozumienie i ogarnięcie wszystkiego / całości.



Na górę
   
 
 
Post: 05 mar 2011, 16:46 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree

Rejestracja: 07 sty 2011, 18:56
Posty: 310
Chyba się nie zrozumieliśmy, Timewave, ale myślimy o tym samym. :) Najpierw przebudzenie, później oświecenie.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 mar 2011, 17:17 
Wszystko jest już OK, odnosiłem się do fragmentu Twojej wypowiedzi stąd zamieszanie, dalej jest już tak jak myślimy podobnie. Wyjaśnione.

Aver pisze:
Sprawa jest problematyczna, bo chyba nie powstała definicja "przebudzenia". Z oświeceniem jest nieco lepiej. ...


Z tego wnioskowałem, że jak piszesz z definicją oświecenia jest lepiej bo łatwiej gdyż jest "prostsze" stąd wynikła niejasność która już jest jasnością :D



Na górę
   
 
 
Post: 05 mar 2011, 22:32 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree

Rejestracja: 18 lut 2011, 16:27
Posty: 6
To jaka w końcu jest różnica pomiędzy przebudzeniem, a oświeceniem, bo mam z tym problem?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 mar 2011, 22:46 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree

Rejestracja: 07 sty 2011, 18:56
Posty: 310
Przebudzenie: widzisz, że świat nie jest taki, jak myśli większość ludzi. Rozumiesz istnienie "czegoś więcej" i chcesz to poznać. Widzisz głębsze dno praktycznie we wszystkim. Zaczynasz dbać o swój rozwój - czy to poprzez zdobywanie wiedzy, czy zdrowe odżywianie się. Przestajesz utożsamiać się z partiami politycznymi, narodowością czy religią. Zaczynasz budować zamiast niszczyć.
Oświecenie: powrót do Źródła. Osiągasz zrozumienie świata i zaczynasz działać w oparciu o czystą świadomość. Czujesz ogromny spokój oraz ciszę. Jesteś zrealizowany, szczęśliwy. Zdajesz sobie sprawę z wszelkich iluzji. Masz poczucie Wieczności.

Przebudzony jest prawie każdy na forum. Oświecenia doznaje mało kto.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 mar 2011, 0:02 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree

Rejestracja: 18 lut 2011, 16:27
Posty: 6
Chyba już rozumiem.

Przebudzenie - szukanie prawdy.
Oświecenie - odnalezienie prawdy.

Chciałbym o coś się spytać, bo może to ma związek właśnie z tym. Od bardzo dawna, od około 2 lat, jakby to określić, dużo rzeczy zaczęło być mi obojętnych, głównie mam tu na myśli szkołę. Przez pierwsze dwa lata średniej uczyłem się w miarę bez zarzutów, natomiast w trzeciej klasie, tak jakby coś pękło i po prostu straciłem wszelkie zainteresowanie nauką. Uczenie się, tego co było dla mnie nie interesujące - bo co jak co, ale w szkole mało jest rzeczy interesujących - zaczęło być dla mnie totalną katorgą. Kontakty z ludźmi pogorszyły mi się bo najzwyklej w świecie stwierdziłem, że nie bardzo mam, o czym z nimi gadać. Codzienne tematy, jakimi kierują się ludzie, zaczęły mnie po prostu nudzić. Dodam, że właśnie w tym czasie intensywnie zacząłem interesować się ścieżką duchową, psychologią oraz szerszym aspektem życia, można by rzec, że zaczęło mnie interesować to co w życiu jest najważniejsze, czyli prawda, ale kosztem, jakby to określić, przystosowania społecznego. Fakt, faktem wiele rzeczy już zrozumiałem, praktycznie pod względem intelektualnym uzyskałem odpowiedzi na swoje pytania, ale tak czy inaczej, niema u mnie zainteresowania właśnie takimi typowo społecznymi tematami, jak szkoła, studia, kariera. W tym roku czeka mnie matura i egzamin zawodowy, a w ogóle się tym nie przejmuje, w ogóle mi nie zależy, tak jakby w mojej podświadomości tkwił fakt, że to mnie tak, czy inaczej nie spełni życiowo. Najgorsze jest to, że jestem ostro szkalowany przez rodzinę, że sam nie wiem, czy moja postawa jest dobra, czy zła. Mnie ogólnie to nie obchodzi, jestem otwarty na każdą sytuację, jaka mnie w życiu czeka, lecz oni wydają się cierpieć z tego powodu, a przez to ja czuje się winny co i tak mnie nie pcha do działania. Najchętniej oddał bym się swoim pasjom, bo innego sensu w swoim życiu nie widzę, jak robić to co daje mi ekscytację. Owszem pracować, jako trybik w systemie też trzeba, aby jakoś żyć, ale nawet, tego świadomość nie pcha mnie do działania w szkole, aby wyciągnąć świadectwo na wyższy wynik, nie wspominając już o maturze i egzaminie, w sumie to samo ukończenie szkoły jest pod wielkim znakiem zapytania, ale tak czy inaczej - może to dziwne, zapewne tak - w żaden sposób mnie to nie rusza, wręcz inni bardziej depresują się tym, że nie ukończę szkoły, niż ja sam. Mam po prostu nieodpartą ideę, przekonanie, które mówi mi, aby się nie przejmować niczym, nie myśleć o żadnej przeszłości i przyszłości i oddać się temu co kocham i nic ponad to. I właśnie tu tkwi mój problem, bo z jednej strony myśl "miej wyjebane i rób co kochasz" z drugiej zaś rodzina mówiąca "ucz się, bo nie będziesz miał pracy, a jak nie będziesz miał pracy to będziesz biedny, a jak będziesz biedny to będziesz cierpieć, jednym słowem - bój się". Ogarnia ktoś to? Bo ja sam ledwo. Czuję się, jakbym stał na granicy dwóch wymiarów. Z jednej strony totalna wolność i róbta co cheta, bo i tak wszystko jest ok, a z drugiej rodzina i bój się, bo skończysz marnie. To pierwsze, wiem, że jest prawdziwe, ale boje się zaufać, natomiast to drugie, wiem, że jest fałszywe, ale boje się, że jednak może okazać się prawdziwe. Ogarnia ktoś to?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 mar 2011, 10:57 
@JAkimkolwiekJESTEM

Czy w tym okresie miałeś także swoje pierwsze kontakty z Marihuaną??



Na górę
   
 
 
Post: 06 mar 2011, 11:01 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree

Rejestracja: 07 sty 2011, 18:56
Posty: 310
Ogarniam, bo od 3 gimnazjum mam tak samo, a w grudniu zeszłego roku zaczęło się na dobre. Twój problem wynika tylko z ego i uwarunkowania, rodziców również. Przyzwyczaiłeś się do wychowania w świecie, gdzie ludzie chodzą do szkoły i nie zadają pytań. Teraz masz zupełnie nową sytuację, więc nie wiesz, co robić: to normalne. Przeszkadza Ci szkodliwa część ego, która produkuje strach przed nieznanym. Wtedy wkraczają rodzice, którzy chcą Twojego i swojego dobra opartego na ich rozumowaniu, tj. nieszczęsnych przyzwyczajeń oraz lęku. Sytuacja wręcz typowa.
Wbrew pozorom problemu nie ma. Jak mówił Eckhart Tolle, kiedy istnieje problem między sercem a umysłem, lepiej wybrać to pierwsze. Bardziej odpowiada świadomości, a więc naszej esencji i tym właściwym pragnieniom. Wystarczy, że rozwiniesz kreatywność - i nie będziesz musiał siedzieć na kasie w Biedronce, by zarabiać minimalną krajową. Z rodzicami jest gorzej - ale problem dotyczy ich, nie Ciebie. Rozumiem chęć braku zranienia, ale bez jaj! Nie można ograniczać swojej wolności tylko dla czyjegoś przerośniętego ego.
Poza tym nie wiem, czy wiesz, ale chodzą słuchy o upadku systemów i planach wprowadzenia Nowego Porzadku Świata. :) Poza tym wiele źródeł mówi, jak ważne będą najbliższe lata. Serio nie warto przejmować się przyszłością opartą na starych strukturach.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 mar 2011, 11:48 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree

Rejestracja: 18 lut 2011, 16:27
Posty: 6
INSPEK pisze:
@JAkimkolwiekJESTEM

Czy w tym okresie miałeś także swoje pierwsze kontakty z Marihuaną??


Miałem i to dużo, ale zauważyłem, że palenie wpływa na mnie nad wyraz pozytywnie - bynajmniej z mojego punktu widzenia - bo jak zapalę, to zanika wszelki lęk, gaśnie ego i wszystko staje się proste, wtedy właśnie upewniam się w tym, że prawidłowym wyborem jest nie rozum, lecz serce, można by rzec, że dotykam nieba i tylko utwierdzam się w przekonaniu, że w życiu najważniejsza jest miłość oraz, w ogóle jakiego tematu nie tkną bym się na fazie, staje się on dla mnie banalnie prosty, nie mówiąc już o nauce. Jak próbowałem opisać innymi moją fazę to nikt nie potrafił mnie zrozumieć, co skutkowało tym, że czułem się trochę głupio. I tu pojawia się dośc dziwna sytuacja, bo niedawno, jak się ubakałem :D i w ogóle wszystko stało się oczywiste, przyszła do mnie myśl, która może wydawać się śmieszna, mianowicie "witamy w transcendencji". Kiedyś słyszałem to słowo i wiedziałem, że jest związane z medytacją, ale nie miałem kompletnie pojęcia co ono oznacza, potem, jak wszedłem na neta i zacząłem o tym czytać, to praktycznie miałem wrażenie, jakbym czytał opis swojej fazy po jaraniu. Teraz chyba jednym z moich największych pragnień to spotkać drugą osobę, która przeżywa identyczną fazę, wtedy było by, o czym gadać.

Aver pisze:
Ogarniam, bo od 3 gimnazjum mam tak samo, a w grudniu zeszłego roku zaczęło się na dobre. Twój problem wynika tylko z ego i uwarunkowania, rodziców również. Przyzwyczaiłeś się do wychowania w świecie, gdzie ludzie chodzą do szkoły i nie zadają pytań. Teraz masz zupełnie nową sytuację, więc nie wiesz, co robić: to normalne. Przeszkadza Ci szkodliwa część ego, która produkuje strach przed nieznanym. Wtedy wkraczają rodzice, którzy chcą Twojego i swojego dobra opartego na ich rozumowaniu, tj. nieszczęsnych przyzwyczajeń oraz lęku. Sytuacja wręcz typowa.
Wbrew pozorom problemu nie ma. Jak mówił Eckhart Tolle, kiedy istnieje problem między sercem a umysłem, lepiej wybrać to pierwsze. Bardziej odpowiada świadomości, a więc naszej esencji i tym właściwym pragnieniom. Wystarczy, że rozwiniesz kreatywność - i nie będziesz musiał siedzieć na kasie w Biedronce, by zarabiać minimalną krajową. Z rodzicami jest gorzej - ale problem dotyczy ich, nie Ciebie. Rozumiem chęć braku zranienia, ale bez jaj! Nie można ograniczać swojej wolności tylko dla czyjegoś przerośniętego ego.
Poza tym nie wiem, czy wiesz, ale chodzą słuchy o upadku systemów i planach wprowadzenia Nowego Porzadku Świata. :) Poza tym wiele źródeł mówi, jak ważne będą najbliższe lata. Serio nie warto przejmować się przyszłością opartą na starych strukturach.


Wiesz, jestem pewien tego, że masz stu procentową rację, ale mimo to, istnieją jeszcze potężne dawki oporu, przed tym. Oczywiście mógłbym cały czas chodzić na bombie, będąc wciąż kierowany bezwarunkową miłością, ale mnie nie stać, tym bardziej, że jestem świadom tego, że nie trzeba jarać, aby być w takim stanie. Uważam, jednak że jedyny opór wywodzi się z podejścia do życia, mojej rodziny, która po prostu sama będąc kierowana strachem, próbuje mi go narzucić. Najśmieszniejsze jest to, że jak ja ich próbuje przekonać do swoje strony, czyli zaufania dla, tego co jest i przeskoczenie na wyjebkę na to co będzie i co było, to lecą we mnie pociski, typu "nie filozofuj, co ty możesz wiedzieć o życiu skoro sam nic jeszcze nie przeżyłeś, masz za mało doświadczenia za sobą (cierpienia, bo chyba o to im chodzi), osiągnij coś w życiu, a dopiero dawaj rady innym" i takie tam. Kiedy zaczynam próbować przekazać im to co sam się dowiedziałem na temat wymiaru duchowego oraz to, że wszelkie problemy życiowe i związane z nimi emocje, takie jak depresja, strach, gniew, żal są wywołane przez iluzoryczny umysł... "filozof". Czasem wydaje mi się, jakby oni trzymali się, tego strachu, jakby to było coś, co kochają, ponad życie. "Robię to co kocham. - A co takiego robisz? - Boję się." Mi się już nie chce, no ale póki będę w okół ich strachliwej wibracji, czuję, że to się nie zmieni, albo zmieni, ale w tedy będę miał z nimi dziwne relację, bo nikt nie zdoła mnie zrozumieć.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 mar 2011, 11:56 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree

Rejestracja: 07 sty 2011, 18:56
Posty: 310
Nie, jedynym oporem są Twoje programy. Zachowanie rodziny może być najwyżej projekcją Twojego lęku albo zewnętrznym, niezależnym czynnikiem.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 mar 2011, 12:28 
Cytuj:
Miałem i to dużo, ale zauważyłem, że palenie wpływa na mnie nad wyraz pozytywnie - bynajmniej z mojego punktu widzenia - bo jak zapalę, to zanika wszelki lęk, gaśnie ego


Widać jesteś jednym z tych, którym zioło wywołuje duże zmiany w osobowości/duszy. Nie umniejszam duchowemu wymiarowi tych przemian(ciało i dusza są połączone), ale wygląda na to, że proces ten rozpoczęły narkotyki. Być może miałeś towar z domieszkami twardych narkotyków(bez legalizacji nie wiadomo co kupujesz), w takim wypadku masz już poważne zmiany w mózgu(przesterowane receptory serotoniny/dopaminy). Radze ci całkowicie porzucić palenie zioła i skupienie się na swym wnętrzu, swoich prawdziwych pragnieniach, skierowaniu swego osobistego rozwoju na pasje, o których pisałeś. Jeśli dalej będziesz palił, to najprawdopodobniej nie będziesz miał motywacji nawet do tych pasji...



Na górę
   
 
 
Post: 06 mar 2011, 15:29 
"ziółka" :paluszkiem: Nie idźcie tą drogą. NIGDY nie korzystałem i jestem tym kim jestem. Droga na skróty i tak jak pisze Inspek może się skończyć stanem umysłu który zniechęci do czegokolwiek. Czarna otchłań. :ninja:

Pomijam już argument bliskich czy znajomych: uważasz się za przebudzonego bo jarasz. (trudno będzie to obronić) :so:



Na górę
   
 
 
Post: 06 mar 2011, 16:10 
oswiecenie, to uwolnienie sie od sciemniania



Na górę
   
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 45 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group