Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 10 sie 2020, 12:56

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 47 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2
Autor Wiadomość
Post: 26 paź 2013, 17:26 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 11 wrz 2013, 15:22
Posty: 287
Ariessa, to ile wg Ciebie powinien trwać okres "odstawienia", tak żeby przekonać się, że mi szkodzi? 4 miesiące to wg Ciebie zamało? Hm... (to pytanie, nie atak :) )

Nie wiem, jak dla mnie ten temat jest trochę nieścisły. Azjaci nie trawią mleka krowiego (czy coś w ten deseń), dla nich możliwe, że jest to niezdrowe.
Być może to zależy od regionu w jakim się wychowujemy.
Co do "uzależniania" od mleka, może być... Ja bym odstawiła, ale nie względów zdrowotnych, a dlatego, że nie wyobrażam sobie, żeby matce odbierać cielaka, albo tworzyć urojoną ciążę, a potem ciągnąć jej mleko aż padnie. Dodatkowo faszerować ją różnymi substancjami, żeby "produkowała" go więcej i trzymać ją w klatce. Dlatego piję mleka obecnie mniej. Ale nie odstawiłam.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 26 paź 2013, 17:26 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 26 paź 2013, 17:58 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 02 lut 2013, 22:08
Posty: 445
Płeć: mężczyzna
bash1,
Wszędzie pojawia się magiczna granica 3 miesięcy. Wg medycyny chińskiej to właśnie w ciągu 90 dni odbywa się pełny cykl wymiany krwi w organizmie. Myślę jednak, że jeżeli efekty miałyby zaistnieć dałoby się je już wyraźnie odczuć po 2-3 tygodniach.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 26 paź 2013, 20:11 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 11 wrz 2013, 15:22
Posty: 287
devlieger, no to z całą pewnością mogę stwierdzić, że po odstawieniu mleka na okres 4 miesięcy (+jakieś 2 tyg) stan mojego zdrowia jakoś się nie poprawił. Nie był też kiepski "przed". Cały czas jest tak samo. Zarówno jeżeli chodzi o humor jak i ciało :) Jedyne co mnie zaskoczyło, to smak mleka. W zasadzie, to... jest ono niesmaczne. Szczególnie takie z kartonu. Smakuje hmm... jak woda trochę orzechowa. Polecam zastanowić się nad smakiem mleka, jak dla mnie to było dość ciekawe doświadczenie ^^
A co do potrzeby picia mleka w Azji. Mogło to być uzależnienie, ale organizm mógł też domagać się potrzebnych mu składników. Zupełnie jak teraz, na początku jesieni miałam straszną ochotę na czosnek. Potrafiłam jeść obrany w całości, bez niczego. Najwidoczniej organizm potrzebował.
Być może jestem wyjątkiem od reguły z tym mlekiem :) Ale nadal jestem zdania, że każdy powinien odżywiać się tak jak potrzebuje, a nie tak jak jedzą inni.
Mięso też jem. Nie w kosmicznych ilościach, ale jak jest coś smacznego, to zjem.
Ostatnio staram się jednak jeść wyłącznie ptaki i ryby, a to z tego względu, że niepokoi mnie trochę podobieństwo dna świni (ssaków) i człowieka. Więc staram się ograniczyć do minimum.
Jeszcze co do tego mięsa, to ludzkie ciało ma zęby do tego stworzone. Nie mamy zębów jak krowy.
Wg mnie chodzi o świadome jedzenie mięsa. Najbardziej świadome jest wtedy, kiedy idziesz do lasu, musisz sam spojrzeć w oczy zwierzęciu i je zabić. Potem oprawić i tak dalej. Ono daje Tobie życie, Ty powinieneś okazać mu szacunek. Ale że na polowania nie chodzę, to staram się zawsze myśleć, że kiedyś to co mam na talerzu żyło. Prawdopodobnie zanim zostało zabite nie traktowano go dobrze, ale dzięki temu ja nie będę głodna. Najfajniej by było, gdybym mogła kupować mięso od gospodarza, może kiedyś będę miała taką możliwość.
Tak że tego, reasumując- jem co lubię, ale staram się jeść świadomie i słucham swojego ciała.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 26 paź 2013, 22:17 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 02 lut 2013, 22:08
Posty: 445
Płeć: mężczyzna
bash1 pisze:
Ostatnio staram się jednak jeść wyłącznie ptaki i ryby, a to z tego względu, że niepokoi mnie trochę podobieństwo dna świni (ssaków) i człowieka. Więc staram się ograniczyć do minimum.


No i właśnie dlatego, że ma bardzo podobne DNA jest być może lepszym, gotowym budulcem dla naszych komórek. A z tym polowaniem to święta racja. W dzikich plemionach polowanie i całe obrabianie mięsa to swojego rodzaju rytuał. Nie chodzi tylko o zaspokojenie potrzeby na proteiny ale coś więcej.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 27 paź 2013, 7:43 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 paź 2013, 11:23
Posty: 4
Mogę być dobrym przykładem, bo mleka nie piję od ok. 15 lat, odkąd wyfrunąłem z domowego gniazda :) I żyję :)

Z przetworów mlecznych tylko masło (prawdziwe, nie jakieś miksy) i ser żółty, od którego pewnie jestem uzależniony...
Nie pamiętam kiedy np. jadłem twaróg.

Nabiał bardzo mocno zakwasza organizm, a kwaśne ciało to furtka dla wszelkiego zła typu grzybice czy nowotwory. Bardzo często wystarczy zalkalizować ciało odpowiednią dietą i można wyleczyć wiele schorzeń nie używając farmaceutyków.

Do tego nabiał wypłukuje wapń z kości.
Tak, tak, wszyscy piją mleko, bo ma wapń itp, a tak naprawdę bilans wychodzi ujemny,
ponieważ organizm aby zneutralizować kwaśny odczyn mleka pobiera wapń z kości.
Zwróćcie uwagę, że najwięcej nabiału spożywają Amerykanie i Finowie.
Również w tych krajach jest bardzo dużo chorych na osteoporozę.

Są dużo lepsze źródła wapnia choćby: ziarna maku, sezamu, orzechy, tofu itp

Spora część ludzi nie trawi laktozy, cukru który występuje w mleku.
Dlatego lepszym rozwiązaniem jest picie jogurtów, w których bakterie "przerobiły" tenże cukier za nas.

Do tego w mleku występuje białko kazeina, która potrzebna jest cielakom do szybkiego wzrostu kośćca.
My nie mamy poroża i ludzkie młode nie osiągają wagi 40kg po roku czy dwóch.

Poza tym ludzie, pamiętajcie, najprostsze rozwiązania są z reguły najlepsze - czy jakiś inny DOROSŁY ssak żyjący na tej planecie pije mleko przeznaczone dla MŁODEGO ssaka innego gatunku? Nawet dorosłe krowy nie piją krowiego mleka!

Swoją drogą zastanawia mnie, jak do tego doszło, że jakiś jaskiniowy zbok przyssał się do krowiego cyca :D



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 27 paź 2013, 9:15 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 paź 2013, 14:54
Posty: 3
Płeć: kobieta
Mleko nie jest najlepszym pokarmem-napojem dla ludzi, przekonałam się o tym na przykładzie własnego dziecka, miało nawykowe biegunki trwające po 2-3 tygodnie potem tydzień spokoju i od nowa to samo, wszystkie badania było ok, wylądowaliśmy w szpitalu tam tylko nawodnili małą i wypisali z problemem, nie ustając w poszukiwaniach pomocy znaleźliśmy lekarza , który pomógł nam pozbyć się biegunki, polecił wyeliminować mleko modyfikowane i krowie. Pomogło dziś po roku nie picia mleka mamy zdrowe silne dziecko.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 gru 2013, 16:58 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 sty 2012, 16:17
Posty: 434
Płeć: kobieta
Colin Campbell "Ukryta prawda"
Cytuj:
Wychowałem się w gospodarstwie, w którym hodowano krowy mleczne, dlatego byłem przekonany, że mój wkład w poprawienie dobrobytu będzie polegał na opracowaniu metody uzyskiwania większej ilości białka od zwierząt hodowlanych. Miliony ludzi na całym świecie cierpią z powodu niedożywienia, a jednym z głównych problemów jest niedobór białka. Gdyby mleko i mięso były tańsze i bardziej powszechne, moglibyśmy poprawić tę sytuację. [...] Całe moje dzieciństwo kręciło się wokół dojenia krów i dzielenia się mlekiem z naszymi klientami. Wiedza weterynaryjna, biochemiczna i żywieniowa, którą zdobyłem, pozwoliła mi ulepszać karmy dla zwierząt i poprawiać dostępność żywności dla człowieka. A producenci wołowiny i mleka byli - nadal są - bardzo hojni i chętnie finansują wszystkie badania. Trudno byłoby znaleźć kogoś, kto mniej ode mnie nadawałby się do zanegowania tego, że białko zwierzęce jest naprawdę szkodliwe dla ludzi.

[...]W latach 70. XX wieku zauważyłem, że dzieci na Filipinach, które spożywały najwięcej białka, częściej zapadały na raka wątroby. Ten wniosek był tak zaskakujący, że natychmiast zacząłem przeszukiwać dostępną literaturę, aby sprawdzić, czy ktokolwiek inny napisał choćby słowo o zależności między białkiem a rakiem.
W ten sposób dowiedziałem się o eksperymencie indyjskich badaczy, w którym wykazano bardzo duży wpływ białka zwierzęcego na rozwój tego rodzaju nowotworu u szczurów, co opisałem szczegółowo we wcześniejszym rozdziale.
[...]
Działałem ostrożnie, co przez wiele lat chroniło mnie przed potencjalną krytyką. Zakładałem laboratoria badawcze, najpierw w Virginia Tech, a następnie na Uniwersytecie Cornella, aby przyglądać się w nich roli żywienia w zapobieganiu rakowi lub wywoływaniu go. Z moimi współpracownikami przeprowadzaliśmy bardzo rygorystyczne eksperymenty, badając biochemię białek, enzymów i komórek rakowych - a więc uprawiając rodzaj nauki, który korzysta ze zlewek, probówek i mikroskopów o wysokiej rozdzielczości, a przy tym uwielbiany przez recenzentów wniosków o granty i redaktorów czasopism.

Moja grupa szalonych naukowców powoli gromadziła niezaprzeczalne dowody na to, że nie tylko nadmiar białka , ale także jego określony typ ułatwiają tworzenie i rozrastanie się raka. Wyniki, które uzyskaliśmy w czasie eksperymentów na szczurach, były spójne z badaniami z udziałem ludzi - zarówno populacyjnymi, jak i kontrolno-klinicznymi, wykazującymi związek pomiędzy spożywaniem białka zwierzęcego a wskaźnikami zachorowalności na raka.

Kiedy mówię "białko", o jakich produktach żywnościowych myślisz? Prawdopodobnie nie o szpinaku czy jarmużu, choć zawierają one około dwukrotnie więcej tego makroskładnika w przeliczeniu na kalorię niż niskotłuszczowy kawałek wołowiny. Dla większości z nas białko to mięso, mleko i jaja. Jego druga nazwa pokazuje, jak bardzo je wielbimy. Słowo, o którym myślę, czyli "proteina", pochodzi od greckiego proteios, co można przetłumaczyć jako "najwyższej wagi". Niedługo po jego odkryciu przez Gerardusa Muldera w 1839 roku, sławny chemik Justus von Liebig oznajmił, że białko zwierzęce ("wysokiej jakości") jest "esencją życia"! Łatka substancji wysokiej jakości z perspektywy biochemicznej miała nawet sens - nasze ciała same się z niego składają i metabolizują je efektywniej niż białko roślinne.

Wyobraź sobie nasze zdziwienie, gdy zrozumieliśmy, że białko zwierzęce - a nie roślinne - odpowiada za aktywowanie raka w naszych badaniach. Najważniejszym kancerogenem - substancją, która niezmiennie wywoływała raka u szczurów na 20-procentowej diecie białkowej - była kazeina, czyli białko z mleka. Białko roślinne, choćby pochodzące z pszenicy lub soi, nie miało wpływu na rozwój raka, nawet gdy było podawane w naprawdę dużych ilościach.

W 1983 roku moja grupa badawcza na Uniwersytecie Cornella wykazała, że możemy wywoływać i cofać proces rozwoju raka na jego wczesnym etapie u szczurów przy pomocy modyfikowania ilości spożywanego przez nie białka. Równie zaskakujący był fakt, że po przywróceniu normalnego stanu wątroby na dłuższy okres dzięki stosowaniu diety niskobiałkowej, nowotwór może się znowu uaktywnić po powrocie na dietę wysokobiałkową. Znaczące zmiany w rozwoju raka, zarówno te pozytywne, jak i negatywne, wywoływaliśmy zaledwie przez umiarkowane zmiany w spożyciu białka.

O ile obserwacje odstające dotyczą zazwyczaj niewielkiej części wszystkich obserwacji w ramach danego badania, można powiedzieć, że nasz eksperyment był w całości odstający! Waga naszego odkrycia polegała między innymi na wykazaniu, że raka można aktywować, podając względnie niewielką ilość białka zwierzęcego. Większość badań nad kancerogenami (np. barwnikami spożywczymi, azotanami w hot-dogach czy toksycznymi substancjami w środowisku, takimi jak dioksyny) polega na faszerowaniu zwierząt laboratoryjnych dawkami 100 lub 1000 razy większymi niż te, z którymi mogłyby mieć kontakt w codziennym życiu. W przypadku naszych badań silny efekt kancerogenu, który odnotowaliśmy, dotyczył takiego poziomu białka zwierzęcego, z jakim ludzie mają kontakt codziennie i do spożycia którego są zachęcani.
[...]
Dzięki rygorystycznemu przestrzeganiu wszystkich zasad naukowych udało nam się zdobyć dofinansowanie, choć nasze badania nie były zgodne z obowiązującym paradygmatem. Otrzymywaliśmy pieniądze z National Institutes of Health przez 27 lat, dzięki czemu zdobyliśmy ogromną wiedzę na temat białka zwierzęcego i reakcji biochemicznych zachodzących w organizmie człowieka pod jego wpływem. Dowiedzieliśmy się, jak po spożyciu białko zachowuje się w komórkach i w jaki sposób aktywuje proces rozwoju raka.
[...]
Po tym jak zdobyliśmy jeszcze bardziej przekonujące dowody na wyjątkowe właściwości białka, przedstawiłem nasze dokonania na Światowym Kongresie Żywienia w Seulu. Mojej prezentacji przysłuchiwała się spora widownia, a w trakcie dyskusji mój były współpracownik, który był znanym orędownikiem spożywania większej, a nie mniejszej ilości białka wstał i krzyknął zrozpaczony: "Collin, mówisz o dobrym jedzeniu! Nie zabieraj go nam!". Nie kwestionował wartości wyników naszych badań - przejął się tym, że wystawiłem na próbę jego miłość do białka zwierzęcego.

Wtedy zrozumiałam, że wyniki naszych badań sprawiają, że ludzie skupiają na nas emocje dotyczące nawyków żywieniowych. Nawet racjonalni, nastawieni na dane naukowcy mogli doświadczyć przedłużonego stanu histerii po zaprezentowaniu dowodów, zgodnie z którymi ich ulubione produkty żywnościowe mogłyby ich powoli zabijać. To na pewno uderzenie w czuły punkt! Wiesz, co było w tym wszystkim najsmutniejsze? Człowiek, który przerwał moją prezentację, zmarł zdecydowanie zbyt młodo. Cierpiał na taki rodzaj choroby serca, której postępowi sprzyjało białko zwierzęce.

Nasze kolejne badania potwierdzały te kontrowersyjne herezje - tak zwane białko wysokiej jakości prawdopodobnie wcale nie było tak dobre, jak wcześniej myśleliśmy. Powiązanie ważnego składnika odżywczego, jakim jest białko, z intensywnym rozwojem raka lub innej strasznej choroby, to po prostu herezja do kwadratu. Najbardziej wielbiony składnik odżywczy wspiera rozwój najstraszniejszej z chorób.


A tu jeszcze ze "Zdrowe dzieciaki" dr Joela Fuhrmana:
Cytuj:
Jednak główną przyczyną nietolerancji pokarmowych u dzieci są produkty nabiałowe. Duża grupa maluchów ma uczulenie na mleko krowie, którego spożycie powoduje u nich zatkanie nosa i infekcje uszu. Białko zawarte w mleku krowim to najczęstsza przyczyna alergii u dzieci. Laktozy nie toleruje 70 procent maluchów rasy czarnej, 90 procent rasy żółtej, a także 50 procent małych Latynosów.

Aż połowa zawartości kalorycznej krowiego mleka, przeznaczonego przez przyrodę dla szybko rosnących cieląt, pochodzi z tłuszczu. Z niego właśnie wyrabia się masło i sery. Amerykanie bardzo zachęcają swoje dzieci do jedzenia tych produktów, żyją bowiem w przekonaniu, że są szczególnie zdrowe. Cóż, pół wieku agresywnej reklamy przemysłu mleczarskiego zrobiło swoje. Ale fakty dotyczące prawdziwego wpływu nabiału na zdrowie, w tym na zdrowie dzieci, są odmienne od tego, co się mówi w reklamach.

Literatura naukowa wskazuje nie tylko na związek między znaczącym spożyciem produktów o wysokiej zawartości tłuszczów nasyconych (czyli nabiału) a rakiem, lecz także i wieloma innymi chorobami. Jeśli więc chce się zapewnić dziecku większą odporność na choroby, należy koniecznie ograniczyć udział produktów mlecznych w jego diecie. Nabiał należy jeść w niewielkich ilościach albo wręcz w ogóle.

Jedną z najpoważniejszych chorób, do których prowadzi zbyt duże spożycie nabiału, jest cukrzyca młodzieńcza (typu I, insulinozależna). Wyniki przeprowadzonego w kilku krajach badania dotyczącego konsumpcji mleka krowiego przez dzieci wskazują na związek między jego spożyciem a zachorowalnością na cukrzycę typu I. Im większa konsumpcja mleka i jego przetworów w danym kraju, tym więcej przypadków zachorowań na cukrzycę insulinozależną (dziecięcą). Wielu badaczy dopatruje się szczególnie silnego związku między zachorowalnością na tę chorobę a konsumpcją mleka krowiego we wczesnym dzieciństwie, jeszcze przed ostatecznym ukształtowaniem się układu pokarmowego.
[...]
Należy dodać, że związek między konsumpcją mleka krowiego, a zachorowalnością na cukrzycę zdają się potwierdzać badania, z których wynika, iż dzieci w ciągu pierwszych trzech miesięcy życia karmione mieszankami mlecznymi były o 52 procent bardziej zagrożone zapadnięciem na tę chorobę niż ich rówieśnicy nieotrzymujący mleka. Nie koniec na tym - równiez spożywanie mleka w późniejszym okresie życia zwiększa ryzyko zachorowania na cukrzycę. Co więcej, wczesne odstawienie od piersi i podawanie dziecku pokarmu zawierającego białka inne niż zawarte w matczynym mleku, jak na przykład jaja czy produkty mączne, również może zwiększyć prawdopodobieństwo wystąpienia cukrzycy.
[...]
Choroby z dużym prawdopodobieństwem wywoływane między innymi za sprawą spożycia krowiego mleka:
1. uczulenia
2. szczelina odbytu
3. cukrzyca typu I
4. przewlekłe zaparcia
5. choroba Leśniowskiego-Crohna
6. zakażenie uszu
7. atak serca
8. stwardnienie rozsiane
9. rak prostaty
[...]
Dla zdrowia dziecka byłoby najlepiej, by po odstawieniu od piersi przeszło od razu na pokarm stały. Tymczasem wielu rodziców karmi swoje pociechy mlekiem krowim, stanowiącym dla nich w tym okresie główne źródło kalorii. I dlatego właśnie tak wiele dzieci cierpi na niedobory żelaza - mleko nie zawiera tego makropierwiastka, a ponadto utrudnia przyswajanie go z innych pokarmów. Mało tego, alergiczna reakcja na mleko, która występuje u wielu niemowląt i małych dzieci, może powodować drobne krwawienia w układzie pokarmowym. Ta niewielka utrata krwi osłabia organizm, a może nawet prowadzić do anemii. Dla dzieci idealnym pokarmem jest mleko matki. Mleko krowie to również idealny pokarm, ale dla cieląt.
[...]
Badania dowodzą, że najczęściej diagnozowane rodzaje nowotworów są wywołane wysokim spożyciem w dzieciństwie żywności pochodzenia zwierzęcego, pobudzającej organizm do szybkiego wzrostu. Dieta bogata w białko i tłuszcz sprawia, że wiele dzieci osiąga dziś wzrost znacznie większy od tego, do jakiego predysponuje je materiał genetyczny odziedziczony po rodzicach. A dzieci, które dojrzewają wcześniej i rosną bardziej niż - biorąc pod uwagę biologię ich organizmu - powinny, bardziej niż inne narażone w dorosłości na raka piersi, prostaty, jelita, jajnika, trzonu macicy czy na białaczkę, na co wskazują wyniki badań.

U zwierząt zależność między bogatą w białka i tłuszcze dietą a nowotworami obserwuje się od dekad. Obecnie naukowcy dysponują już wystarczająca liczbą dowodów, by z cała pewnością stwierdzić, że owa zależność odnosi się również do ludzi. Tymczasem szczególnie w krajach rozwiniętych żywe jest przekonanie, że im szybciej i bardziej dziecko rośnie, tym lepiej: "Pij mleko, urośniesz i będziesz silny", mawiają rodzice. A przecież naukowcy od lat stwierdzają, że zwierzęta, które rosną i dojrzewają szybciej, szybciej też umierają. Teraz już wiadomo, że uwypuklanie roli krowiego mleka w rozwoju organizmu dziecka i promowanie tego napoju jako bardzo korzystnego dla zdrowia może być obarczone ogromnym błędem. Młody homo sapiens jest przystosowany do odżywiania się mlekiem matki, a nie mlekiem krowy. Mleko kobiece jest dostosowane do fizjologii ludzkiego dziecka - sprawia, że rośnie ono wolniej niż wtedy, kiedy pije mleko krowie, dostosowane przecież przez naturę do potrzeb cieląt, które mają rosnąć i osiągać dojrzałość płciową znacznie szybciej niż ludzie.

Badania epidemiologiczne konsekwentnie wykazują niską śmiertelność na raka prostaty i raka piersi u osób spożywających mało nabiału. W tych rejonach świata, gdzie karmi się piersią dzieci nawet wtedy, gdy ukończyły już drugi rok życia, spożycie mleka krowiego i jego przetworów jest bardzo niewielkie. Wynika z tego, że długie - jak na zachodnie standardy - karmienie dziecka mlekiem matki i stosunkowo późne wprowadzenie do jego diety mleka krowiego oraz jego przetworów przekłada się na mniejsze prawdopodobieństwo zachorowania w dorosłości na raka piersi bądź prostaty.
[...]
Ser żółty to jeden z najpoważniejszych problemów żywieniowych u dzieci. Aby wyprodukować kilogram nabiału tego sera, potrzeba dziesięciu litrów mleka. Krowie mleko zawiera nie tylko hormon wzrostu - podawany zwierzętom po to, aby szybciej dojrzewały i przybierały na masie, ale też estrogeny, progesteron, testosteron, prolaktynę oraz inne naturalne dla tego gatunku hormony, które mogą negatywnie wpływać na zdrowie człowieka. Ser jest więc nie tylko źródłem dużej ilości tłuszczów nasyconych, lecz także hormonów. Im więcej nabiału się spożywa, tym więcej hormonów wprowadza się do organizmu, a one pobudzają rozrost i przyspieszają pokwitanie. A jednak dzięki zakrojonym na szeroką skalę i skutecznym kampaniom reklamowym Amerykanie uwierzyli, że mleko i ser są bardzo zdrowe. Tymczasem nauka ma na ten temat odmienne zdanie. Badacze ustalili bowiem, że to wolniejszy wzrost organizmu oraz powolniejsze dojrzewanie sprawiają, że życie ulega wydłużeniu.


Nie podaję źródeł i szczegółów badań, bo jest tego mnóstwo i jak ktoś chce to albo w książce może sam sprawdzić albo poszperać na pubmedzie.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 gru 2013, 19:08 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree

Rejestracja: 23 lip 2010, 10:45
Posty: 1823
Ariessa pisze:
Nie podaję źródeł i szczegółów badań, bo jest tego mnóstwo i jak ktoś chce to albo w książce może sam sprawdzić albo poszperać na pubmedzie.


Domyślam się, że są to fragmenty książki Colina Campbell "Ukryta prawda" . Według mnie powinnaś to wyraźniej napisać, aby czytelnik wiedział gdzie szukać całości. Jest to nowość i nie każdy wie o tej książce wydanej na polskim rynku.

Obrazek


Dr T. Colin Campbell po spektakularnym sukcesie Nowoczesnych zasad odżywiania, w których udowodnił, że dieta oparta na nisko przetworzonych produktach roślinnych jest najzdrowszym sposobem żywienia dla człowieka.

W swojej kolejnej książce odpowiada na niezmiernie ważne pytanie: dlaczego większość z nas wciąż nie ma pojęcia o tym, że klucz do dobrego zdrowia i długiego życia trzyma w swoich rękach (na swoich talerzach)? Z Ukrytej prawdy dowiesz się, jaką wartość ma powszechnie panujące przekonanie o korzyściach płynących z wielu zdobyczy współczesnej nauki i medycyny (np. suplementacji czy terapii genowej) i jaki mają one związek z polityką, interesami ekonomicznymi firm farmaceutycznych i spożywczych czy z działalnością mediów. Dzięki tej książce przekonasz się, że warto zmienić sposób odżywiania i że każdy powinien poznać tę prawdę.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 gru 2013, 19:18 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 lip 2010, 18:09
Posty: 557
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Powiązanie ważnego składnika odżywczego, jakim jest białko, z intensywnym rozwojem raka lub innej strasznej choroby, to po prostu herezja do kwadratu.


To zdanie jest źle skonstruowane.

Powinno być na odwrót.

Cały artykuł wyjaśnia dlaczego białko zwierzęce powoduje raka a na końcu jest napisane, że to nie prawda i wiązanie białka zwierzęcego z rakiem to kłamstwo.

Cały artykuł bardzo fajny.

Ariessa mi proszę podaj źródło na PW.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 14 gru 2013, 10:01 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 sty 2012, 16:17
Posty: 434
Płeć: kobieta
homorek, na początku napisałam, że to z Campbella Mruga
Nie podawałam jedynie przypisów, których u Fuhrmana było strasznie dużo i już mi się nie chciało klepać.

pijekole, to zdanie jest dobrze skonstruowane. W świetle obecnej "wiedzy" takie powiązanie jest herezją, co nie oznacza, że to nie jest prawda. Campbell porównuje to do Kopernika i jego "herezji" na temat Ziemi, która to krąży wokół słońca, a nie odwrotnie. Musiałbyś przeczytać całość, a nie jedynie wycinek jednego rozdziału.
Książka to "ukryta prawda" - homorek post wcześniej wkleił info o niej. Jeszcze nie przeczytałam całej, ale początek jest świetny. Zażyczyłam już sobie w prezencie "Nowoczesne zasady odżywiania" tego samego autora, żeby poczytać więcej o tych badaniach.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 14 gru 2013, 18:16 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 lip 2010, 18:09
Posty: 557
Płeć: mężczyzna
to tak Ariessa czy w "ukrytej prawdzie" poruszany jest temat mafii farmaucetycznej. Czy "tak tylko troche" aby mozna było wypuscic ksiazke i nie narazac sie za bardzo. Czy jest tam opisane co i jak funkcjonuje.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 16 gru 2013, 13:02 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 sty 2012, 16:17
Posty: 434
Płeć: kobieta
Jakby ktoś planował zakup "Ukrytej prawdy" Campbella, to teraz jest w promocji w Merlinie za 28,99



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 16 gru 2013, 13:21 
Ariessa pisze:
Jakby ktoś planował zakup "Ukrytej prawdy" Campbella, to teraz jest w promocji w Merlinie za 28,99

Ja kupiłem na aledrogo za 67,90 obie.
Cytuj:
to tak Ariessa czy w "ukrytej prawdzie" poruszany jest temat mafii farmaucetycznej. Czy "tak tylko troche" aby mozna było wypuscic ksiazke i nie narazac sie za bardzo. Czy jest tam opisane co i jak funkcjonuje.

Looknij na spis treści.



Na górę
   
 
 
Post: 24 sty 2014, 10:45 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 sty 2012, 16:17
Posty: 434
Płeć: kobieta
phpBB [video]

phpBB [video]



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 24 sty 2014, 12:09 
Fakty i mity o mleku, cz. II - Jarosław Kułak - 21.01.2014

fragment na 22:17 do 23:33

N...



Na górę
   
 
 
Post: 24 sty 2014, 14:32 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 sty 2012, 16:17
Posty: 434
Płeć: kobieta
Niktu pisze:
fragment na 22:17 do 23:33

Nie tylko kazeina :tak: Jest dużo "przytłumiaczy"



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 kwie 2016, 15:51 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 20 wrz 2015, 19:53
Posty: 75
Cześć, mam takie pytanie dotyczące wapnia w diecie i pomyślałem, że chyba w tym temacie te zapytanie będzie najodpowiedniejsze.
Normy dzienne spożycia wapnia wynoszą jakoś od 800 do 1200 - co wg mnie bez picia mleka lub jego przetworów kwaśnych typu kefir, jogurt, maślanka - jest ciężko dostarczyć organizmowi. Jako, że nie pije mleka (czasem po fermentacji np grzybkiem tybetańskim). Stosuje też mak, sezam, orzechy w formie mielonej - bo tam jest dużo wapnia, ale kurczę tego trzeba by ok. 50-100 g dziennie a to jest niemożliwe aby tyle maku,sezamu jeść - do tego dochodzi fakt, że to ogromne ilości omega 6 których nadmiar w diecie jest szkodliwy. Albo np jeść całą głowę brokuła dziennie - też niemożliwe.
No więc pytanie co o tym myślicie - Ci co nie piją mleka w ogóle, czy może nie przejmować się tym wcale? Ale jeśli się nie przejmować to wtedy jakby codziennie niedobory są (bo pewnie w takiej diecie normalnej bez mleka to się dostarczy 200-400 mg wapnia.
Czy dobrym pomysłem jest więc picie kefiru z najlepszej jakości mleka sfermentowanego grzybkiem tybetańskim?
pozdrawiam i dziękuje za odpowiedzi



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 47 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 13 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group