Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 18 gru 2017, 21:10

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 11 ] 
Autor Wiadomość
Post: 28 lut 2016, 0:50 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 lis 2013, 18:51
Posty: 855
Płeć: mężczyzna
Całość ze strony: http://www.kefann.pl/pdf/104/Prawdziwe_Wyzwolenie.pdf

"Prawdziwe Wyzwolenie

Najkrócej mówiąc Prawdziwe Wyzwolenie polega na uwolnieniu przeszłości. Precyzyjniej
mówiąc nie chodzi o uwolnienie zdarzeń, ponieważ one już nie istnieją, już są
nierzeczywiste. Chodzi o uwolnienie zapisów owych zdarzeń z własnego umysłu. Chodzi o
dotarcie do głęboko nieświadomych, a często wypartych znaczeń, które nadaliśmy
zdarzeniom.

Prawdziwe wyzwolenie odnosi się do naszego umysłu.

Wymyśliliśmy sobie wiele fikcyjnych problemów, granic i tkwimy w nich, zupełnie nie
biorąc pod uwagę, że są nierzeczywiste.
Pomyśl.
Istniejemy pomiędzy zegarkiem, a portfelem. Stworzyliśmy i jedno i drugie, sami. Odkąd
mamy zegarek na ręku, nie mamy czasu. Odkąd mamy portfel w kieszeni, zawsze nam na
coś brak. Nasz wzrok uwięził nas w przedmiotach.
Zapuszkowaliśmy się w samochodach i domach. Aby je mieć trzeba kupić, a żeby kupić
potrzeba pieniędzy. Więc idziemy do pracy, ale żeby tam pójść trzeba najpierw posiąść
wiele przeróżnych umiejętności – szkoła, studia, specjalizacje. No i potrzeba butów, ubrania
i trzeba coś zjeść. Aby zjeść trzeba zarobić. Błędne koło. Tak właśnie stworzyliśmy sobie
świat własnych problemów. Wieczna gonitwa od czegoś do czegoś, by osiągnąć coś jeszcze
innego. Trudno się dziwić, że zapomnieliśmy o swojej Rzeczywistej Tożsamości. Jesteśmy
Energią, wibracją, światłem, naszym światem jest Wszechświat, naszą przestrzenią jest
Nieskończoność, naszym czasem jest Wieczność.

Mamy wiele cudownych wynalazków, ale nie mamy siebie.

Istniejemy na płaskiej mapie. Narysowaliśmy Ziemię, województwo po województwie, kraj
po kraju, kontynent po kontynencie. W naszym umyśle, mapowe linie na papierze
zmniejszyły naszą przestrzeń życiową. Co więcej jeszcze bardziej umieściły nas na
płaszczyźnie – zniknął kierunek pionowy. Określiliśmy sobie, że tam jest wschód, a tam
zachód, że tam północ, a tam południe. Zawsze gdzieś tam po horyzont. A w górę, a w dół?
Co z tymi kierunkami?
To bardzo ciekawe, wszystko to są kwestie jedynie umowne. Nie istnieje żadem wschód lub
południe – no co to jest? To kierunek w którym patrzymy i nazwaliśmy go wschód lub
południe. Gdzie jest ten wschód? Powiesz, no tam. Więc idźmy tam. Przeszliśmy tysiąc
kilometrów, a znów zapytam: „gdzie jest teraz ten wschód?” Powiesz: „no tam”. OK.,
chodźmy tam. I staje się jasne, że dokądkolwiek pójdziemy nie będzie tam wschodu lub
południa. Zawsze będziemy w miejscu „zero” i zawsze gdzieś tam będzie wschód, a gdzieś
południe – gdzieś, czyli nigdzie – równie dobrze będzie powiedzieć, że wszędzie. Ale nie tu,
gdzie stoimy. Tu gdzie stoisz, jesteś zawsze dokładnie pomiędzy wschodem, zachodem,
południem, północą – pomiędzy tym, czego nie ma. To ma więcej wspólnego z
doświadczanym przez nas rytmem Słońca, niż z kierunkami świata. Umówiliśmy się, że
wschód znaczy wschód – to wszystko.

Istniejemy w świecie własnych nieporozumień, w świecie własnej ignorancji.

Wymyśliliśmy słowo „rozwój” i wiele pomysłów na to, co ono oznacza. Lecz cokolwiek
powiemy, nie będzie wystarczającym wyjaśnieniem. I zamiast się rozwijać, chcemy
wyjaśnić znaczenie słowa „rozwój”. Dlatego wciąż błądzimy.
To tak, jak z człowiekiem, który jedzie samochodem z pracy do domu, jest zmęczony, chce
jak najszybciej usiąść w swoim ulubionym fotelu i odpocząć, a tu nagle ktoś wymusza
pierwszeństwo, bo śpieszy się również, bardziej. Nagle cel się zmienia. „Ja ci pokażę.” I
zaczyna się gonitwa po to, by zajechać drogę, by utrudnić, by pokazać, jak to jest, gdy ktoś
wymusza pierwszeństwo. Cel się nagle zmienił. Dom znikł, odpoczynek stał się
drugoplanowy. 20 lub 50 kilometrów w innym kierunku. Po co?
A co z tym rozwojem?
Jedni twierdzą, że rozwój jest ciągłym osiąganiem, dołączaniem do tego, co już jest. Ci robią
setki rzeczy, by zdobyć, uzyskać. Ich motywacją jest posiąść, i nie chodzi tylko lub jedynie o
płaszczyznę posiadania przedmiotów. Może chodzić o wiedzę lub cokolwiek innego.
Obrazowo, tacy ludzie dosypują następną łopatę piachu do wielkiej góry przed sobą.
Drudzy twierdzą, że rozwój jest czymś wręcz odwrotnym. Jest wywalaniem śmiecia, a nie
dokładaniem. Ci łopata po łopacie odsypują piach z wielkiej góry przed sobą. Poszukują
skarbu ukrytego na samym dole – diamentu, którym są, a który został przysypany
milionem i jedną rzeczą.
Kto ma rację? I jedni i drudzy – ani jedni, ani drudzy.
Jak to możliwe? Dwie sprzeczne rzeczy. Nie, one nie są sprzeczne, to my je takimi
spostrzegamy.
Wiadomo, że cokolwiek zyskujesz, coś innego tracisz – wiadomo, że jeżeli czegoś
się pozbywasz, to jednocześnie coś innego zyskujesz.

Tak to wygląda. Z tego wynika, że rozwój jest obiema tymi rzeczami jednocześnie i żadną z
nich pojedynczo. Cokolwiek dołączamy, dołączamy, by czegoś innego móc się pozbyć –
czegokolwiek się pozbywamy, pozbywamy się po to, by coś innego uzyskać, dołączyć. To
jedna całość. To spójny proces, którego celem jest po prostu zyskanie świadomości. Dwa
teoretycznie przeciwstawne kierunki w tym samym celu. To jak z monetą. Nie możesz
dostać „orła”, jeżeli nie dostaniesz też „reszki”. Możesz widzieć jedno, a nie widzieć drugiego,
ale to jest równoczesne. Rozwój nie jest „orłem” (dołączanie) i nie jest też „reszką”
(pozbywanie się) – rozwój jest „monetą”, całą monetą. Nawet „grzbiet” owej „monety” ma
swoje znaczenie. Kiedy podrzucasz monetę z paznokcia, obraca się w locie i raz w słońcu
błyska reszka, a raz orzeł. Dodatkowo widzisz piękne „smugi”, które tworzą się z obrotu
kolistego „grzbietu” – połączenia „orła” i „reszki”. Zachwycasz się nie orłem, nie reszką, nie
grzbietem – cały proces jest zachwycający. Nie byłby możliwy, gdyby zabrakło
któregokolwiek z elementów. Więc rozwój nie jest nawet ową „monetą”, lecz tym, co się
wydarza za jej przyczyną. „Moneta” jest na zewnątrz, a najważniejsze (rozwój) dzieje się w
twoim wnętrzu. Gdy „moneta” szybuje nad głową, w świetle słońca, w tobie dokonuje się
proces. Liczy się wewnętrzne doświadczenie – to jest rozwój.
Nie ma większego znaczenia, co dzieje się na zewnątrz. Każde doświadczenie może stać się
wyzwalaczem wewnętrznego procesu budzenia świadomości, rozwoju. Zewnętrzne rzeczy,
zjawiska są jedynie pomocne, by stworzyć sobie kontekst dla wewnętrznych podróży. Tylko
to ma znaczenie. Zewnętrzny świat właściwie jedynie dlatego coś w ogóle znaczy. Sam w
sobie nie przedstawia jakiejkolwiek wartości – jest iluzją, która ma nam posłużyć do
przebudzenia.
Zdrowie i choroba, bogactwo i bieda, radość i smutek – każde doświadczenie jest tym
samym (w takim kontekście) – okazją, szansą, darem. Pod jego wpływem może wydarzyć
się cud. Zastanów się, kiedy chcesz wstać rano, używasz budzika. Jakie znaczenie ma, czy
jest on zielony, czerwony, kwadratowy lub okrągły? Jakie ma znaczenie fakt, czy zbudzi cię

radio, czy alarm w telefonie? Celem jest rano wstać, a budzik – jakikolwiek jest – ma w tym
jedynie pomóc.
Istniejemy w Prawdziwej Rzeczywistości, ale jej nie doświadczamy lub doświadczamy
niezmiernie rzadko, ponieważ stwarzamy sobie alternatywną, fałszywą rzeczywistość w
swoim zagubionym umyśle. Połączenie z Prawdziwym Umysłem daje Prawdziwą Wolność,
zaś umysł jest centrum zniewolenia. Lecz aby połączyć się z Umysłem trzeba wewnętrznego
pogodzenia, poddania, ufności. Trzeba dać się poprowadzić czemuś, co przekracza
możliwość ludzkiego zrozumienia. To nie jest proste. Chcemy decydować, chcemy władać,
chcemy rozumieć. Lecz nasze decyzje podszyte są pychą, nasze władanie jest pozorne, a
zrozumienie jest zbyt małe.
Pomyliliśmy znaczenie słowa „sam”. „Sam dokonam” nie oznacza w oddzieleniu od Światła.
Sam oznacza, że Światło działa we mnie, przeze mnie. Sam nie zdołam oczyścić swojego
umysłu i połączyć się z Umysłem. Nie jestem w stanie zrozumieć, ogarnąć tak wielu rzeczy,
a co dopiero je uporządkować i oczyścić. Mogę dokonać otwarcia siebie na przepływ
Światła, reszty dokonać może jedynie Światło płynące wprost ze Źródła, z Umysłu.
Wybór jakiego mam dokonać polega na bardzo prostej rzeczy. Mam opowiedzieć się po
jednej ze stron. Jest Światłość i ciemność, jest Pokora i pycha, jest Miłość i lęk. To nie są
jakieś tam brednie. Nie przypadkiem Jezus mówił, że „nie można dwom panom służyć”.
Tak, zawsze komuś służymy – albo Światłości, albo ciemności. Oto nasz wybór, oto nasza
Wolna Wola.
Bardziej po ludzku można to wyjaśnić następująco. Są dwie drogi, nie ma trzeciej. Jeżeli
wpuścisz ciemność, nie będzie Światłości, zaś jeżeli wpuścisz Światłość, nie będzie
ciemności. Nie ma trzeciej drogi, nie ma następnej możliwości. Nie istnieje punkt
nieruchomości – jest albo jedno, albo drugie.
Bóg jest Światłością. Nikomu nie może zaszkodzić, ponieważ jest Miłością, ale też (z tego
samego powodu) nikomu nie może pomóc, dopóki ktoś sam nie poprosi, a my ludzie mamy
z tym niesamowity kłopot – poprosić, zgiąć kolana? O nie, co to, to nie.
Jest w nas ogromna ilość negatywizmu, pychy, a to powoduje, że Bóg nie może nam pomóc.
Nie może, ponieważ negatywizm nie znosi pomocy, zamyka się na nią. Negatywizm
odrzuca jakąkolwiek i czyjąkolwiek pomoc. Tak jak w życiu, raczej się nie zdarza, aby
człowiek rozzłoszczony przyjął od kogoś pomoc. Natychmiast się zamyka i wyizolowuje.
Przypomnij sobie sytuację swojej złości lub złości kogoś innego – to nie ma znaczenia,
chodzi jedynie o spostrzeżenie zasady – więc, jak było wtedy z możliwością pomocy? Z
moich doświadczeń wynika, że kiepsko.
Prawdziwe Wyzwolenie polega na zrozumieniu takich właśnie prostych mechanizmów. One
rządzą nami, naszym życiem. Kiedy zaczynamy to spostrzegać, rozumieć, mamy chęć
przejąć odpowiedzialność. Świadomość i uważność dają pozytywnie rozumiany wpływ.
Świadomość jest Wyzwoleniem. "

Artykuł pobrany z http://www.KefAnn.pl



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 28 lut 2016, 0:50 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 17 cze 2016, 17:02 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3260
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Bardziej po ludzku można to wyjaśnić następująco. Są dwie drogi, nie ma trzeciej. Jeżeli
wpuścisz ciemność, nie będzie Światłości, zaś jeżeli wpuścisz Światłość, nie będzie
ciemności. Nie ma trzeciej drogi, nie ma następnej możliwości. Nie istnieje punkt
nieruchomości – jest albo jedno, albo drugie.


Za tym cytatem->istnieje trzecia droga,będąca kompilacją tych wymienionych jako oczywiste.
Układanki samotworzące.
Super zobrazowane,bo każdego to czeka:
Obrazek

_________________
Żywe Zwierciadła i zakrzywione odbicia.
.kapsw oget jatyzc eiN



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 17 cze 2016, 18:29 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 496
Płeć: kobieta
dar66 pisze:
Super zobrazowane,bo każdego to czeka:
Obrazek


Ten co sie wspina byl kiedys chlopcem i mial same psoty i figle w glowie. Dla niego zycie bylo zabawa. Ale mu powieziano, ze zycie, to nie zabawa. A ze to powiedziala mamusia-autorytet, to i uwierzyl i zaczal brac zycie na powaznie. I od tej pory ma zawsze pod gorke.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 04 gru 2017, 17:40 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree

Rejestracja: 26 lis 2017, 16:36
Posty: 4
Płeć: mężczyzna
Witam wszystkich, nie do końca wiem czy to odpowiedni dział na taki temat, ale skoro już wybrałem to przejdę do rzeczy. Mam 16 lat i chodzę do liceum. Na początku roku zacząłem interesować się tematyką rozwoju osobistego, wprowadziłem dużo dobrych nawyków jak np. treningi Street Workout, czytanie książek (książki typu Bogaty Ojciec... czy "Myśl i Bogać się"), a na wakacjach zacząłem zagłębiać się w rozwój duchowy za sprawą książki "Potęga Podświadomości" i kanałów na YT typu Koi Fresco itd. Na ten moment jest to tylko i wyłącznie codzienna medytacja 15 min, ale z tego co widzę po tym forum to tak naprawdę niewiele.

Zastanawia mnie pewna rzecz. Czym tak naprawdę jest ten rozwój duchowy? Nie chcę zagłębiać się tu w odkrywanie "iluzji świata" typu Reptilianie, Planeta Nibiru itp (trochę o tym wszystkim czytałem i oglądałem filmiki na YT, ale tak naprawdę mało wiem), gdyż wychodzę z założenia, że jeśli to wszystko jest prawdą to ja i tak nic nie jestem w stanie z tym zrobić, a z tego co widzę to masa osób zaczyna w to wierzyć i żyje w wielkim strachu i nieufności do wszystkiego co ich otacza. Według mnie "wiara" powinna dawać poczucie takiego ciepła, miłości. Widzę to choćby po nauczycielach Religii w mojej szkole. Jeśli komuś takie uczucie miałby dawać worek piasku na półce to nie widzę problemu w tym, żeby wierzył w jego niezwykłą moc. Pochodzę z katolickiej rodziny, ale nie przemawiają do mnie nauki kościoła. Czuję, że kościół ogranicza myślenie (chodzi mi tylko i wyłącznie o kościół, nauki Jezusa są dla mnie jak najbardziej dobre). Zaczerpnąłem trochę nauk Buddy, no ale odrzucenie wszystkiego i całkowita pustka w uczuciach jest jak dla mnie nie do zrealizowania w świecie jakim żyjemy. Nawet jeśli to po co? Dziwi mnie też rzecz, że niektóre tu osoby na forum mówią o pewnych rzeczach jakby to było 100% prawdą np. reinkarnacja czy różne jej rodzaje. Osobiście wierzę w życie po śmierci, ale nie wiem jak ono będzie wyglądało.

Nie do końca wiem w jakim kierunku mam zmierzać. Jest masa książek, ale nie chcę kupować na ślepo. Ostatnio miałem zamówić książkę "Potęga Teraźniejszości", ale poczułem w sobie, że nie powinienem tego robić (wydawać się może dziwne, ale z tego co widziałem to jest tu dużo więcej zwariowanych tematów :D )
Choćby cytat Jiddu Krishnamurti'ego "Prawda to kraina bez dróg. Żadna organizacja, żadna religia, żaden nauczyciel nie mogą do niej doprowadzić. Ludzie patrzą na świat przez pryzmat..." O jaką prawdę tu chodzi? Nie liczę, że ktoś będzie mnie prowadził przez życie za rączkę, ale oczekuję jakiejś wskazówki. Dokąd ta droga "rozwoju duchowego" ma mnie prowadzić i po co?

Mam nadzieję, że wszystko dobrze opisałem. Tak naprawdę mało wiem i w sumie to zastanawia mnie czy droga na którą trafiłem jest odpowiednia? Moim marzeniem od zawsze było i jest odnieść jakiś sukces (nastawiam się raczej na sukces finansowy, ale jak to będzie to sam nwm). Nie pochodzę z jakieś wielce zamożnej rodziny dlatego chciałem pokazać, że zwykły człowiek może osiągnąć wiele (historia jak z bajki :D ) Natrafiłem na tematy związane z duchowością i sam już nie wiem co jest czym. Z jednej strony wszyscy zmierzają do jakiejś "prawdy", która jest dla mnie jakąś wielką tajemnicą, a z drugiej masa osób bawiąca się w rzeczy typu OOBE (próbowałem, nie udało mi się ale czuję, że nic mi to nie da) Aury, Odblokowywanie 3-oka itp. - i tu ponownie pojawia się pytanie Po Co?

Trochę się rozpisałem i jak na to patrzę to idzie się pogubić. Nie jestem w stanie wytłumaczyć tego w 100%, ale na koniec tak w całkowitym skrócie: Czy lepiej, żebym został normalnym człowiekiem, starał się odnieść sukces finansowy i przeżył to życie w zgodzie z innymi pomagając i dbając o najbliższych, a także o innych - Czy może ta droga rozwoju duchowego (jej lekka odmiana, nie zabawy w zaklęcia i reptilian) może mi coś dać. Chciałbym poznać czym jest ta "Prawda" o której tak wielu wspomina i do której tak wielu dąży.

Pozdrawiam wszystkich i powodzenia w rozwikłaniu zagadki tego mojego posta jeśli trochę namieszałem :D :haha:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 04 gru 2017, 18:25 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3260
Płeć: mężczyzna
wiesz?gdybym sobie tak na luzie usiadł w Twoim wieku na bujanym fotelu i się tak głęboko zamyślił to nie brałbym się za cokolwiek związanego z ezoteryką,i tego typu zagadnieniami.Niestety wdepnąłem kiedyś za młodu szukając takich odpowiedzi jakie Ciebie nurtują na teraz i,hmm dostałem w czapę kilka razy a kilka razy odbiłem z nawiązką-ale to inne czasy były wtedy i inny dostęp do informacji,no niestety nie było tylu popdoleńców jak obecnie...

Jiddu czytaj-"wolność od znanego"-to był człowiek od rozwiązywania krzyżówek Matrixa,[jest]

Na teraz mnie bardziej interesuje czy przylatujący kos,szpak,sikorka ma co jeść niż to co mi się przydarza-no po prostu

Pozdrawiam,fajnie że tu jesteś :)

_________________
Żywe Zwierciadła i zakrzywione odbicia.
.kapsw oget jatyzc eiN



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 gru 2017, 12:34 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 mar 2016, 10:14
Posty: 69
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: WLKP
Alph każdy ma swoją drogę... Ale gdybym mógł Tobie coś doradzić, to "Potęga Teraźniejszości" i "Nowa Ziemia" E. Tolle'a to dla mnie podstawa.

Mimo, że mam bibliotekę składającą się z kilkudziesięciu książek o tematyce rozwoju duchowego, osobistego, psychologii, motywacji i ezoteryki to te dwie pozycję cenię najbardziej.

Oczywiście Ty masz swoje życie i dokonujesz własnych wyborów...

Pozdrawiam



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 gru 2017, 0:32 
Offline
Perfect Master * 5th Degree
Perfect Master * 5th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 paź 2009, 15:04
Posty: 48
Płeć: mężczyzna
Alph,
Rozwój duchowy to wykonywanie praktyk, których celem jest rozszerzanie świadomości, tak by widzieć rzeczywistość w coraz większym zakresie przy równoczesnym jej zrozumieniu. Stąd też wielu mówi, że rozwój duchowy jest sposobem docierania do prawdy. Chodzi o prawdę o sobie samym, o świecie w którym żyjemy, o Bogu, o celu i sensie tego wszystkiego. Skutkiem praktyki jest większa swoboda działania wynikająca z rozumienia tego kim jesteśmy, czego naprawdę chcemy, jak funkcjonuje świat. I co wobec tego można zrobić, a czego robić nie ma sensu. Praktyką duchową jest medytacja, kontemplacja, modlitwa. Wsparciem są techniki pracy z "podświadomością" dzięki którym usuwa się to wszystko co przeszkadza w zaakceptowaniu prawdy, np. błędne wyobrażenia o sobie, poczucie winy/krzywdy, zobowiązania, a także cięższe tematy jak blokady hipnotyczne. Tak więc, rozwojem duchowym nie jest studiowanie "teorii spiskowych", paleoastronautyka itp. Z tego co piszesz wnioskuję, że uznajesz istnienie Boga i że twoim celem jest "sukces finansowy". To jeśli mogę Ci doradzić, możesz modlić się do Boga (w tej twojej codziennej 15 minutowej medytacji) o poprowadzenie Cię właściwą (tj. najkrótszą i najszybszą) drogą do tego celu (tylko określ czym jest dla Ciebie ten "sukces finansowy" - zwizualizuj go). Taką modlitwę wykonuj aż poczujesz, że została przyjęta. I zaufaj że Bóg Cię prowadzi, tylko pamiętaj, że ta najkrótsza i najszybsza droga może trwać dłużej niż ty byś chciał. W ten sposób właśnie połączysz jedno i drugie - rozwój osobisty i duchowy :-)

A co do reinkarnacji. Niektórzy poprzypominali sobie swoje poprzednie wcielenia. Niektórzy poprzypominali sobie nawet swojej pobyty w miejscu "pomiędzy wcieleniami". Niektórzy nawet poprzypominali sobie pobyty na innych planetach, przestrzeniach czy światach. Więc nic dziwnego, że piszą o tym jako o 100% prawdzie. Niektórzy dzięki kontemplacji sięgają świadomością obszaru boskiej rzeczywistości i są w stanie pojąć pewne aspekty rzeczywistości, które nie są dostępne w żaden inny sposób.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 gru 2017, 10:27 
Offline
Master Mason * 3rd Degree
Master Mason * 3rd Degree

Rejestracja: 12 cze 2016, 15:07
Posty: 25
Płeć: mężczyzna
Od siebie mogę dodać, że warto jest zdać sobie sprawę z techniki małych kroków, która prowadzi do wielkich rzeczy. Polega ona na tym, że systematyczne działania w kierunku realizacji danego celu nie muszą być duże. Wystarczy "coś", ale każdego dnia i konkretnie, przez 15 czy 30 minut robić, czy medytować, ćwiczyć, malować, uczyć się języka, robić sztuczki kartami do gry, programować, czy grać na pianinie/gitarze. Cokolwiek to będzie, te małe kroki czegoś Cię nauczą w dążeniu do określonego celu. Ale musisz mieć cel. Jak się nastawiasz od razu na wielkie rzeczy, to możesz się mocno przejechać.
Dlatego rzeczy kompletnie nie do sprawdzenia i zweryfikowania, czyli cały YT na przykład sobie odpuść, bo te teorie zrobią Ci z mózgu kogiel mogiel. Albo oglądaj je jak Harrego Pottera, z dystansem. O sukcesie finansowym nie mogę wiele powiedzieć :] ale o rozwoju duchowym już bardzo dużo, a przede wszystkim, że jedno nie idzie w parze z drugim. Tzn. niektórym idzie, bo stają się mentorami i nauczają innych, sprzedają swoje książki, sympozja i mają z tego niezły hajs, ale to są ludzie stworzeni do bycia liderami. Można powiedzieć, że każdy, kto osiągnął sukces finansowy jest liderem. Jeśli nie jest, to znaczy, że pracuje dla lidera. No więc, czy czujesz się przewodnikiem, czy tym, który chce być prowadzony?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 gru 2017, 11:05 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 wrz 2011, 16:16
Posty: 355
Lokalizacja: ząbki
Płeć: mężczyzna
Alph - witaj, jesteś bardzo młodym człowiekiem ,mam syna rok młodszego od ciebie. Dobrze że zaczynasz się interesować takimi sprawami, mój na razie woli bardziej przyziemne zajęcia ale nie wolno nalegać , to powinno przyjść samo, na razie przygotowuję materiały , książki ,filmy dla dzieci aby kiedyś miały wszystko pod ręką jak to się mówi. Ja zacząłem się takimi sprawami interesować dużo później niż ty ,dlaczego? Skoro Bóg istnieje to dlaczego jest tyle zła na świecie? Człowiek zaczął czytać książki i zaczął się dowiadywać o różnych rzeczach o których nie mówi się w TV ,szkole czy kościele. Dlaczego? Nowe tematy ,nowe książki i nowe pytanie. I trwa to do dziś bo rozwijasz się przez całe życie ziemskie i zapewne później też. Mówisz o sukcesie finansowym czyli karierze ,nie w tym nic złego ,ważne jaką droga do tego dojdziesz. Możesz dojść drogą kłamstwa i oszustwa (krótsza droga) np. jak wielu nie tylko naszych polityków a możesz dojść uczciwą drogą lecz dłuższą. Mówi się że cel uświęca środki - to nieprawda ,liczy się droga do celu szczególnie jeśli twoim celem jest rozwój osobisty ,rozwój wewnętrzny, duchowy.
Czasami jednak trzeba użyć siły aby obronić siebie i innych, nadstawianie drugiego policzka nie jest wskazane gdy chodzi o życie i zdrowie. Sama wiara i modlitwa w naszym świecie nie wystarczą ,trzeba się bronić.
Ludzie niewierzący nie przejmują się rozwojem osobistym, Bóg dla nich nie istniej , nie ma życia po śmierci więc chcą za wszelka cenę przeżyć to życie na full wypas i dla nich "cel uświęca środki " jest idealnym stwierdzeniem.
Przez takich ludzi mamy to co mamy na świecie. Ich celem jest kariera ,władza ,kasa i będą do tego iść dosłownie po trupach innych. To się nazywa chciwość ogólnie.
Czytaj książki na różne tematy, oglądaj dokumentalne filmy , myśl nad tym co widzisz o czym czytasz. To pozwoli tobie wyrobić twoje własne zdanie o religii ,wierze, systemie w jakim żyjemy, ufo, historii świata i człowieka itd.
Możesz dojść do wniosku że to co mówią w szkołach i w kościele to nie jest cała prawda albo wręcz jest kłamstwem.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 gru 2017, 17:55 
Offline
Perfect Master * 5th Degree
Perfect Master * 5th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 paź 2009, 15:04
Posty: 48
Płeć: mężczyzna
Sukces finansowy jak najbardziej może iść w parze z rozwojem duchowym, o ile ktoś tego sukcesu właśnie chce. I wcale nie oznacza to zostaniem duchowym guru spieniężającym swoje "mądrości", ani też cwaniakiem "czeszącym kasę z frajerów". Takie postrzeganie sukcesu finansowego jest błędne i niestety powszechne. Nie wiemy oczywiście co Alph ma na myśli pod tym określeniem, jednak co by się tam nie kryło, to każdy, kto będzie się o sukces finansowy modlił i będzie nad nim medytował, i zaufa Bogu w prowadzeniu go do osiągnięcia celu, to w wyniku tego wszystkie błędnę oczekiwania zostaną dostrzeżone i odsunięte, a w ich miejsce zostaną dostrzeżone i wprowadzone lepsze. Dlatego też zaznaczyłem, że droga ta może być znacznie dłuższa, ale efekt końcowy dużo lepszy.

Oczywiście, sukces finansowy to jest dość indywidualna sprawa. Każdy z nas jest nieco inny, ma inne potrzeby, inne umiejętności, inne zaangażowanie do pracy i inne okoliczności w jakich się znajduje.

Miarą sukcesu finansowego jest osiągnięcie sytuacji, w której osiągany zysk przewyższa koszty zaspokajania potrzeb (potrzeb, a nie wszelkich fanaberii czy zachcianek) swoich i dzieci jeśli je posiadamy. Innymi słowy, dążenie do sukcesu finansowego jest dążeniem do sytuacji, w której nie brak nam pieniędzy na zaspokojenie potrzeb. Prawda, że nie jest to nieosiągalne?

Niestety wielu ludzi za sukces finansowy uznaje zostanie "milionerem" by żyć z odsetek, bo praca to "zło". I znam takich, którzy właśnie taki "sukces" chcą osiągnąć. I tak, jednym nie chce się pracować, bo oni właśnie "kreują milion", tzn. leżą i marzą o nim. I tak marzą już wiele lat. Drudzy natomiast wręcz przeciwnie, tracą zdrowie i chęć do życia ciężko pracując na uzbieranie tego "miliona". Gdzieś po drodze, po latach zapomnieli o tym by cieszyć się tym co już posiadają. Z drugiej strony, nie należy popadać w drugą skrajność - minimalizm, i potrzeby sprowadzić do "zaspokojenia głodu". No ale po to jest właśnie rozwój duchowy i towarzyszące mu samopoznanie by wiedzieć czego chcemy, czego potrzebujemy, i co chcemy robić i nie ulegać temu co jest oczekiwaniami rodziny, znajomych, kreatorów "mód i trendów", oraz specjalistów od osiągania "sukcesu finansowego". :-D



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 08 gru 2017, 20:36 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree

Rejestracja: 26 lis 2017, 16:36
Posty: 4
Płeć: mężczyzna
Jakiś czas tu nie zaglądałem, ale widzę, że sporo rad się uzbierało i dzięki wielkie za wszystkie.

Jeżeli chodzi o mnie i moje wierzenia to od zawsze byłem osobą, która lubi pomagać. Gdy mogę zrobić jakiś dobry uczynek to po prostu myślę sobie, że kiedyś to do mnie wróci (bez żadnych przesądów, wierzeń w karmę - po prostu tak od siebie) i to robię. Czasem po takim geście czuję się jak po dobry treningu :D

W Boga wierzę, ale nie na takiej zasadzie jak przedstawia go kościół w sensie trudno mi sobie wyobrazić go jako "osobę" raczej coś w rodzaju energii itp. Jezus jest dla mnie nauczycielem, nie zabrałem się jeszcze za czytanie Biblii, ale jego ogólny życiorys, to jakim był człowiekiem jest dla mnie wzorem. Moim zdaniem własna wiara w Boga jakkolwiek go sobie wyobrażamy + czerpanie nauk od nauczycieli typu Jezus czy Budda bez przynależności do żadnej z religii to najlepsze rozwiązanie. Wydaje mi się, że bycie dobrym człowiekiem jest priorytetem i nawet jeśli Biblia przedstawia faktyczny obraz Boga i to co się z nami dzieje po śmierci (sąd ostateczny - piekło/niebo) to nie wyobrażam sobie tego, żeby dobry człowiek, który był ateistą lub zagłębiał się w różne "praktyki" poszedł do piekła. Jak dla mnie jest to straszenie, ale może z dobrym zamiarem. Niektórzy ludzie są dobrzy nie sami z siebie, ale przez ten lęk co się może z nimi po śmierci stać i że mogą trafić do piekła.

Pytałem o te wskazówki i o to czym jest ta "Prawda" bo wszystkie te praktyki które zacząłem odkrywać mnie przytłaczały. Polubiłem medytację, dużo też rozmyślam w sumie od małego, a po przeczytaniu "Potęgi podświadomości", zacząłem afirmować o dobro dla mnie i dla innych, ale ostatnio to zaniedbałem. Będę musiał do tego wrócić :D Z drugiej strony pełno filmów na YT i artykułów w internecie o OOBE, Hipnozach regresyjnych + do tego UFO i wiele więcej już sam nie pamiętam :D Wizja normalnego świata, dostępnych informacji, tego co widzimy dookoła gryzie się z teoriami spiskowymi i tym, że to wszystko to może być iluzja itp. i tak przechodziłem z jednej strony na drugą bo co chwilę miałem wątpliwości w co faktycznie wierzyć. Postanowiłem po prostu żyć, być dobrym i cieszyć się tym.

Dzięki jeszcze raz za wszystkie rady, a jeśli o ten rozwój duchowy chodzi to zrobię tak jak mówicie. Medytacja, kontemplacje i po prostu rozwijanie siebie, próbowanie nowych rzeczy i bycie dobrym. Jak dla mnie jest to najlepsza droga na ten moment. Może w przyszłości coś się zmieni. :hejka:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 11 ] 

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group