Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 19 lip 2019, 20:13

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 16 ] 
Autor Wiadomość
Post: 07 kwie 2014, 21:53 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree

Rejestracja: 03 lut 2014, 1:06
Posty: 10
Witajcie. Od pewnego czasu zastanawiam się na tym jak odzyskać prawdziwe odczuwanie własnej wartości.
Może nie oddałem dokładnie tego o co mi chodzi. Dużo się mówi w psychologii o poczuciu własnej wartości, ale w takim wypadku to tylko "sztuczny twór". Mnie chodzi o coś więcej...o coś co bezpośrednio wypływa z naszego wnętrza. Ja już przerabiałem wiele. Budowałem poczucie własnej wartości na ocenach w szkole(chyba mało głupszych rzeczy da się wymyślić), na pieniądzach, na różnych posiadanych dobrach materialnych, nawet na duchowości, "walce" z systemem. Tylko, że to wszystko jest fikcją.
Jako, że ciężko to o co mi chodzi krótko i zwięźle określić będę używał określenia "prawdziwe odczuwanie własnej wartości. I tak zastanawiając się nad tym jakby to odzyskać doszedłem do kwestii
kontroli umysłu. Jak wiadomo system, jego instytucje i społeczeństwo robią nam mniej więcej to co
robili twórcy programów takich jak MK-Ultra swoim ofiarom. I tak poprzez różnego rodzaju traumy,
"rany", często fizyczną przemoc, negatywne doświadczenia, wykształcamy sobie jakąś osobowość, żeby radzić sobie z chorą rzeczywistością. I jest niby ok. Oczywiście w zależności od tego jak znośną osobowość sobie wykształcimy i do puki z jakiś względów(utrata pracy, załamanie gospodarcze i inne) nasza sztuczna osobowość nie załamie się. Oczywiście cały czas człowiek nie jest sobą i może mieć jedynie sztuczne poczucie własnej wartości, oczywiście ma się to nijak do wolności. Do tego strach przed utratą "sztucznych fundamentów", zależności, udowadnianie sobie różnych rzeczy. Można przelecieć tak całe życie, a pewnie i nawet kilka. Teraz pytanie JAK Z TEGO WYJŚĆ? Czy zawsze odczuwanie własnej wartości musi być uzależnione od czegoś zewnętrznego? Jak odzyskać to co ten chory system mi zabrał?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 07 kwie 2014, 21:53 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 08 kwie 2014, 12:45 
Offline
Master of the Ninth Arch * 13th Degree
Master of the Ninth Arch * 13th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 lis 2009, 5:05
Posty: 1218
Lokalizacja: Lyrae/Terra
Płeć: mężczyzna
Mistrzowie od zarania dziejów powiadają ...
"Obfitość jest Twoim naturalnym stanem"

Tak nie wiele, a tak wiele w jednym zdaniu do ogarnięcia.

_________________
Nie.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 08 kwie 2014, 13:38 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 25 gru 2012, 16:37
Posty: 60
Płeć: mężczyzna
truthvalue pisze:
Teraz pytanie JAK Z TEGO WYJŚĆ? Czy zawsze odczuwanie własnej wartości musi być uzależnione od czegoś zewnętrznego? Jak odzyskać to co ten chory system mi zabrał?


Moim zdaniem nie ma takiej możliwości żeby uwolnić się całkowicie od wpływów zewnętrznych.
Pamiętaj ża cała twoja świadomośc kształtuje się od narodzin i dalej to robi poprzez czynniki zewnętrzne czyli innych ludzi , środowisko, otoczenie w którym żyjesz , media, informacje które traktujesz jako prawdziwe a które jako kłamstwo czyli można powiedzieć że wszystko co cię spotyka i otacza.
Więc jak chcesz być prawdziwym sobą skoro wszystko co jest w tobie nie jest twoje?
Jedyne co możesz zrobić to zdać sobie sprawę że tak jest i wybrać które wpływy będą na ciebie działały a które nie.
Taka jest natura tego świata w którym żyjemy, jak na razie.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 08 kwie 2014, 14:45 
truthvalue pisze:
Teraz pytanie JAK Z TEGO WYJŚĆ? Czy zawsze odczuwanie własnej wartości musi być uzależnione od czegoś zewnętrznego? Jak odzyskać to co ten chory system mi zabrał?


Sam sobie odpowiedziałeś na to pytanie. Zawsze kiedy odczuwasz własne poczucie wartości które jest uzależnione od czegokolwiek zewnętrznego może ktoś Ci to zabrać... To jedno zrozumiałeś ale zaraz sam wpadasz w ten idiotyczny problem bo zadajesz pytanie "Jak odzyskać to co Ci zabrano?" Czyli jak odzyskasz to skąd masz pewność że Ci tego ktoś nikt nie zabierze ? Nie zamontujesz lepszych zamków.

Problem się rozwiąże sam kiedy odczuwanie własnej wartości możesz oprzeć na własnym wnętrzu i własnych wartościach których trzeba bronić. Co wcale nie jest łatwe. Trzeba wiedzieć kim się jest...tylko jak to zrobić,jak dowiedzieć się czegoś o Sobie kiedy ludzie wolą iść do jasnowidza, powróżyć sobie, pójść na powszechne kursy sukcesu i obfitości...albo jak sobie zrobić dobrze tak żeby było jeszcze lepiej niż dobrze...opanować magiczne zaklęcia filmu "sekret" aby w duchowy sposób zdobyć lepszą pracę dom lub ferrari. W efekcie czego nadal uzależniamy się od czynników zewnętrznych. To jest fałszywa duchowość.




Na górę
   
 
 
Post: 08 kwie 2014, 23:00 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree

Rejestracja: 03 lut 2014, 1:06
Posty: 10
marek760, właśnie chce, żeby "to co jest we mnie" było moje. Jak wykształciłeś sobie znośną sztuczną osobowość,
to zapewne łatwiej Ci jest funkcjonować i pogodzić się z przeżyciem życia na wpływach zewnętrznych. Mnie niestety
trochę mocno się od życia dostało. Znam dobrze ten schemat- jesteśmy sumą tego co zdarzyło się od naszych narodzin do teraz- a w zasadzie to tylko ta wspomniana już sztuczna osobowość, bo nas jest w tym zazwyczaj bardzo mało. I to wszystko tak naprawdę sprowadza się ciągle do tej samej mało fajnej zabawy. Tworzysz sobie sztuczne osobowości i jakieś złudne poczucie własnej wartości Możesz tak w kółko. Dziś starasz się być bogaty...nie wychodzi Ci, ewentualnie tracisz sporo w pewnym momencie. Potem "buntujesz się" przeciwko systemowi, ale min. jako, że system wychowuje nas na tchórzy, ch..ja Ci z tego wychodzi. Dochodzisz do wniosku, że z czegoś trzeba żyć. I co dalej? Wracasz do punktu wyjścia. Możesz zahaczyć jeszcze o fałszywą duchowość po drodze, jakąś ideologię, religię. Przeczytasz hiperfizykę czy coś podobnego i całą rzeczywistość filtrujesz przez pryzmat tej książki, czując się taki wspaniały.


Cytuj:
Problem się rozwiąże sam kiedy odczuwanie własnej wartości możesz oprzeć na własnym wnętrzu i własnych wartościach których trzeba bronić. Co wcale nie jest łatwe. Trzeba wiedzieć kim się jest...


I właśnie jak się tego dowiedzieć? Bo może się okazać, że pewne wartości wcale nie są Twoje.
Weźmy przykład tych najbardziej gorliwych katolików, czy w ogóle wyznawców jakiejkolwiek religii.
Oni daliby sobie rękę uciąć za to, że to są ich wartości. Ale większość z nas tutaj wie doskonale jaka jest prawda. Trzeba by znaleźć w sobie sposób na oddzielenie "pierwiastka duszy" od tych sztucznych tworów.

Cytuj:
To jedno zrozumiałeś ale zaraz sam wpadasz w ten idiotyczny problem bo zadajesz pytanie "Jak odzyskać to co Ci zabrano?" Czyli jak odzyskasz to skąd masz pewność że Ci tego ktoś nikt nie zabierze ? Nie zamontujesz lepszych zamków.


To mi dało do myślenia. Nie mogłem tego przetworzyć na początku. Tak jest to znowu szukanie czegoś na zewnątrz i w ten sposób można sobie zrobić kolejny raz jakąś sztuczną konstrukcję. Może zamiast coś odzyskiwać trzeba się po prostu pozbyć rzeczy, które oddzielają nas od prawdziwego siebie i autentycznego odczuwania własnej wartości? Ale dalej pozostaje problem jak to zrobić skoro, to jest tak mocno w nas "wbite".?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 08 kwie 2014, 23:28 
truthvalue pisze:
Tak jest to znowu szukanie czegoś na zewnątrz i w ten sposób można sobie zrobić kolejny raz jakąś sztuczną konstrukcję. Może zamiast coś odzyskiwać trzeba się po prostu pozbyć rzeczy, które oddzielają nas od prawdziwego siebie i autentycznego odczuwania własnej wartości? Ale dalej pozostaje problem jak to zrobić skoro, to jest tak mocno w nas "wbite".?


To bardzo proste w sumie. Seweryn Ebertowski często na swoich warsztatach powtarza...że istnieje jedno proste pytanie które we właściwy sposób wszystkie nasze problemy ustawia we właściwej kolejności...to pytanie brzmi..."jaką to ma wartość kiedy jutro umrę, jakie to ma znaczenie dla mnie gdybym jutro umarł",potem okazuje się że tak naprawdę nam zależy tylko na tych których kochamy. Dosyć proste prawda ? Praktyka duchowa w tym pomaga , odkrywanie własnej jaźni to droga którą każdy musi wykonać sam. Kontrola Umysłu jest Walką Duchową...kto i co nas Kontroluje, tak naprawdę to wszystkim chodzi o odzyskanie kontroli nad własnym życiem. Gdyby ludzie tak myśleli to w kilka minut zmieniłby się cały świat...wystarczy docenić miłość. :D



Na górę
   
 
 
Post: 09 kwie 2014, 0:36 
truthvalue pisze:
Może zamiast coś odzyskiwać trzeba się po prostu pozbyć rzeczy, które oddzielają nas od prawdziwego siebie i autentycznego odczuwania własnej wartości? Ale dalej pozostaje problem jak to zrobić skoro, to jest tak mocno w nas "wbite".?


Jak byłem mały to wieczorem przed zaśnięciem przychodziły mi do głowy różne pomysły (myśli). Zdarzało mi się to wiele razy. Niestety nie pamiętam dzisiaj tych myśli ale wiem, że były to pomysły na zrobienie (stworzenie) czegoś i pokazanie (zaprezentowanie) tego innym. Pamiętam pełen entuzjazm, czułem się z tym świetnie, super że sam to wymyśliłem.
Po rannym przebudzeniu przed wyjściem do szkoły wracałem do tych myśli ale pojawiało się zniechęcenie i uczucie WSTYDU. Nie cieszyłem się już tak świetnie i tworzyły się myśli w stylu "to chyba nie jest dobry pomysł" "raczej chyba jednak nie" "to może
być źle przyjęte".

Nie wiem jak to dokładnie zinterpretować, może ktoś mi pomoże ale teraz wiem, że wtedy przed zaśnięciem byłem prawdziwym sobą a po przebudzeniu stało się inaczej.
Tylko pytanie kto lub co o tym zadecydowało? Gdzie ulotniło się poczucie własnej wartości.

Chyba jest tak, że to co pierwsze przychodzi do głowy jest nasze i pochodzi z naszego wnętrza a potem
jest to przetwarzane przez jakiś filtr?!

To tak jak z tym, że spotykasz pannę która ci się spodobała; pierwsza myśl chciałbym do niej zagadać - ale jeśli nie zrobisz tego od razu to następnym razem będzie o wiele trudniej...i gorzej bo nie będzie już
efektu "pierwszego wrażenia". Za drugim razem już na pewno nie będziesz sobą:-).

Dzisiaj moje pomysły to prawdziwe objawienia i już się ich nie wstydzę.

Niktu



Na górę
   
 
 
Post: 09 kwie 2014, 7:46 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 05 lut 2014, 20:23
Posty: 406
Płeć: kobieta
W nocy mamy kontakt ze swoja intuicja, swoim wnetrzem. Ciemnosc, spokoj, cisza, odosobnienie, sprzyjaja temu. Takie wejscie wglab siebie i spotkanie siebie prawdziwego. W dzien to wszystko mija, wychodzimy "na zewnatrz", zaczynamy sie porownywac (z innymi, z ich osiagnieciami), wymyslac mnostwo powodow, dlaczego nie byc soba. A prawdziwe ja to takie poza schematami. To robienie czegos bez podtekstow, szczere, proste, bez rozmyslania: co kto pomysli, jak mnie oceni czy bede z tego cos mial... Czyste bycie, czyste realizowanie siebie na biezaco.
To mozna realnie osiagnac. Sama po sobie widze, ze takie wlasnie chwile, gdzie przestaje w cos wnikac, w sensie oceny z zewnatrz, z perspektywy innych, takie cos wychodzi mi najlepiej.

Poczucie wlasnej wartosci.... bycie soba po prostu. Przestac sie porownywac... Jestesmy, kazdy z nas jest, jedyni w swoim rodzaju. Nie ma takiej drugiej osoby, ktora mialaby konkretnie te jakosci, co my, w takim zestawie. Trzeba to umiec widziec, doceniac to i wykorzystywac najlepiej jak potrafimy. To naprawde wystarczy... I nie dla oceny z zewnatrz. Bo zawsze znajdzie sie ktos, kto bedzie nas podziwial i ktos, kto nas wysmieje i ktos, kto nas zlekcewazy. Ale to jest niewazne. Nie jest sie dla takich ocen przeciez. Jest sie dla siebie i czystej radosci istnienia.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 kwie 2014, 12:52 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 kwie 2014, 10:26
Posty: 13
Płeć: kobieta
Lokalizacja: polska
Rozpoznać siebie, takim jakim się jest w każdym momencie, w każdych okolicznościach, w każdej przestrzeni...dla mnie jest to największa wartość życia.
Nie znaczy to jednak , że zawsze jest tak samo, ale znaczy, że zawsze jest prawdziwie.
Dla mnie kluczem do tej świadomości jest uważność bycia tu i teraz. To nie jest kontrola, uważność tego co dzieje się wewnątrz i na zewnątrz jest czystą obserwacją bez udziału myśli. Powiedziałabym nawet, że myśli przeszkadzają w rozpoznaniu.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 kwie 2014, 1:19 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree

Rejestracja: 03 lut 2014, 1:06
Posty: 10
Jeśli chodzi o pytanie "Jaką to ma wartość kiedy jutro umrę?" to nie przemawia to do mnie. Racja
zaraz pomyślisz o osobach, które w jakiś sposób są dla Ciebie ważne. Alkoholik pewnie napiłby się ostatni raz przed śmiercią, a religijna osoba modliłaby się cały ostatni dzień, aby nie trafić do piekła. Wiem spojrzałem na to w skrajny sposób i z innej strony, ale po prostu nie widzę w tym odpowiedzi. Np. czułbym wewnętrznie, że chce coś zrobić, ale potrzebuje na przygotowania np. dwóch tygodni. To mogłoby być jedno z lepszych doświadczeń mojego życia, ale jako że "jutro umrę" nie miałoby to dla mnie żadnego znaczenia.


Tak sobie myślę, że będąc dzieckiem nie myślimy o odczuwaniu własnej wartości...po prostu "to mamy" i już....jakby z samego faktu bycia:-) Niektórzy mówią, że będąc małymi dziećmi byliśmy bliscy stanu oświecenia. Jednakże mimo to system urobił nas, odciął od duszy i zaprogramował. Wydaje mi się, więc , że to nie jest takie kolorowe i proste jak niektórzy mówią.

Cytuj:
Poczucie wlasnej wartosci.... bycie soba po prostu. Przestac sie porownywac... Jestesmy, kazdy z nas jest, jedyni w swoim rodzaju. Nie ma takiej drugiej osoby, ktora mialaby konkretnie te jakosci, co my, w takim zestawie. Trzeba to umiec widziec, doceniac to i wykorzystywac najlepiej jak potrafimy. To naprawde wystarczy... I nie dla oceny z zewnatrz. Bo zawsze znajdzie sie ktos, kto bedzie nas podziwial i ktos, kto nas wysmieje i ktos, kto nas zlekcewazy. Ale to jest niewazne. Nie jest sie dla takich ocen przeciez. Jest sie dla siebie i czystej radosci istnienia.


Zgadzam się, chociaż w praktyce trudne do wykonania i nijako jest rezultatem odczuwania własnej wartości. Jeśli ktoś "tego nie ma" to może jedynie się oszukiwać, że przestaje się porównywać i nie patrzy na oceny z zewnątrz. Sam to przerabiałem:-) Jasne, że nie ma takiej drugiej osoby jak ja, ale jako, że większość tego jest sztuczna, to marne to pocieszenie. Chyba, że mówimy o tym prawdziwym ja. Wtedy sytuacja zaczyna wyglądać inaczej.

Cytuj:
Powiedziałabym nawet, że myśli przeszkadzają w rozpoznaniu.


Przeszkadzają jak cholera, bo to w większości nie nasze myśli i jeśli pojawi się jakiś przebłysk, to zaraz
"włączają się nakładki" i jest po sprawie.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 kwie 2014, 10:08 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 kwie 2014, 10:26
Posty: 13
Płeć: kobieta
Lokalizacja: polska
truthvalue pisze:
Przeszkadzają jak cholera, bo to w większości nie nasze myśli i jeśli pojawi się jakiś przebłysk, to zaraz
"włączają się nakładki" i jest po sprawie.

Nie koniecznie po sprawie...to ciągła nauka przepuszczania tych myśli i nie utożsamianie się z nimi.
Myśli nie znajdujące pożywki znikają, a gdy coraz częściej odbywa się Twoja uważność to znikają szybciej i jest ich coraz mniej.
Wystarczy rozpoznanie, że to tylko jakiś program, jakiś schemat, jakiś dogmat itp. i oddzielasz się od tego natychmiast. Ćwiczyć, ćwiczyć ....



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 kwie 2014, 11:26 
Cytuj:
Przeszkadzają jak cholera, bo to w większości nie nasze myśli i jeśli pojawi się jakiś przebłysk, to zaraz
"włączają się nakładki" i jest po sprawie.


Te przebłyski to są gotowe rozwiązania. Aby nie znikły trzeba je umieć wyłapać
bo zgodnie z prawem przyciągania są to gotowe odpowiedzi na nasze "prośby". Szukasz
rozwiązania problemu i ono przychodzi w postaci przebłysku gotowej odpowiedzi. To
najprostrze rozwiązania i zdarza mi sie te sygnały ignorować. Umysł bombardowany zewsząd informacja
ma z tym problem. Dlatego staram sie robic notatki
aby nie zapomnieć. To pomaga polecam. N...



Na górę
   
 
 
Post: 14 kwie 2014, 15:24 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 15 wrz 2010, 8:40
Posty: 166
Płeć: kobieta
truthvalue
Cytuj:
Teraz pytanie JAK Z TEGO WYJŚĆ? Czy zawsze odczuwanie własnej wartości musi być uzależnione od czegoś zewnętrznego? Jak odzyskać to co ten chory system mi zabrał?


W tym pytaniu jest odpowiedź. ODCZUWANIE własnej wartości jest właśnie odczuwaniem a nie przekonaniem na temat własnej wartości. Odczuwanie tego kim jesteś to odpowiedź. Akceptacja siebie takim jakim się jest, kochanie siebie prowadzi do tego, że kiedy odczujesz to wewnątrz siebie to wiesz, ze nie ma niczego i nikogo, kto może to odczucie Ci odebrać. W żadnych okolicznościach.
Dlatego umysł nie pojmie prawdziwego poczucia własnej wartosci, bo nie ma takiej funkcji po prostu.



Druga część pytania dotyczy jak odzyskać? Nie ma nic do odzyskiwania. To jest w każdym człowieku poprzykrywane warstwami fałszywych przekonań. Demaskowanie tych przekonań po kolei i uwalnianie swojej wiary w nie, warstwa po warstwie prowadzi do tego, że w końcu można odczuć kim się jest naprawdę. Odczuc powtarzam a nie zrozumieć umysłem. I zakochać się w sobie.
Lubisz siedzieć sam ze sobą i wczuwać się w swoją energię? Czujesz się w tym dobrze? Komfortowo? Potrafisz sam ze sobą rozszerzać się energetycznie aż masz wrażenie, ze chciałbyś tym obdarować cały świat? I wyjść potem do ludzi i emanować tylko swoim blaskiem? I dzielić się z nimi tym kim jesteś?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 14 kwie 2014, 20:50 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 11 wrz 2013, 15:22
Posty: 287
Hm... wiesz, jakbyś zaczął postrzegać świat nie tylko z perspektywy jednego wymiaru i planety, to to już dużo zmieni, bo wiele dotychczasowych problemów wyda się błaha, przez co możliwe że łatwiejsza do rozwiązania o ile w ogóle będzie Cię to nadal obchodzić. Większość problemów jest ważna tylko w tej czasoprzestrzeni, wręcz zabawą jest ich rozwiązywanie z takim podejściem.
Co do własnej wartości-
Jesteś Sobą - już jesteś czymś niezwykłym, ponieważ jesteś unikatową Duszą, która zamieszkuje unikatowe ciało w unikatowej rzeczywistości i czasie. Jesteś wyjątkowy i jedyny ponieważ istniejesz.
Jesteś Częścią - jesteś częścią Źródła, częścią Wyższej Jaźni, Częścią Wszechświata, Częścią Gatunku - jak na mój gust, dość wyjątkowe.
Jesteś Całością - sam dzielisz się na różne ''części'', możesz istnieć w kolektywie ale i w samotności. Możesz i nie musisz być od czegoś zależny.
To ta ze środka, a jeszcze są Twoje atuty postaci 3D, czyli to co potrafisz zrobić, czy to co Cię wyróżnia z pośród innych.

Wiesz, i tak umrze Ci ciało... wyluzuj i ciesz się wcieleniem i sobą, bo taki jaki jesteś teraz możesz długo później nie być. Siedzisz w wyjątkowej powłoce - Człowiek uczy się wszystkiego od początku, bo niczego nie pamięta. Dość unikatowa sprawa tak myślę. Człowiek ma możliwość przeżywania całego wachlarza emocji, który jest nieco inny dla każdej z Ras i to dość intensywnie, zaraz po bodźcu. Funkcjonowanie w ciele ''mechanicznym'', a nie np ''półpłynnym''. Funkcjonowanie z instynktami zwierzęcymi ciała - też dobra sprawa. W końcu istnienie na Planecie, która jest cała żywa, w takich a nie innych okolicznościach, gdzie są ''źli'', ''dobrzy'' i ''sierotki'' ;)

Twoja wyjątkowość jest wielopłaszczyznowa, od środka-Duszy, poprzez mnogość Ras po unikatowość charakteru i miejsce pobytu.

W zasadzie to tyle :wacko:


Zależy do poziomu, ale ogólnie ''wyjątkowy'' nie oznacza ''lepszy'' tylko ''inny''- wyjątkowe ogniwo kolektywu. Chociaż w tej rzeczywistości są tacy, którym wydaje się, że są lepsi od innych, władają światami i takie tam... owa rzeczywistość jest dość skomplikowana, więc w sumie może tak im się wydawać. W pewnej przestrzeni może nawet tak być, sęk tylko w tym, że te przestrzenie są zazwyczaj raczej kruche i ulotne, mocno związane z danym poziomem. To tak jak w szkole, jest jakiś prymus i on o tym wie, że jest najlepszy, ale jak to się ma do kraju, kontynentu, planety gdzieś w Andromedzie albo jakieś ''kolonii'/''grupy'' z 4D?... Koniec w końcu i tak wszyscy ''spotkamy się'' w jednym ''miejscu''.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 14 kwie 2014, 22:51 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 05 lut 2014, 20:23
Posty: 406
Płeć: kobieta
@Anetka... pieknie napisane... i swietnie ujete. Czytam i moge tylko podpisac sie pod cala Twoja wypowiedzia... :)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 15 kwie 2014, 2:51 
truthvalue

Coś mi się wydaje, że sam jesteś bardzo blisko odpowiedzi. Dobrze główkujesz. Też nie chcę spędzić lat na wegetacji, żeby potem przy odejściu uświadomić sobie jaki jestem głupi...i jeszcze dodatkowo przenosić tę głupotę na innych...

Odzyskiwać własnej wartości nie musisz bo ją masz. Nie musisz jej szukać bo jest w tobie i nigdzie nie wyparowała. Nie wyparowała bo jesteś (!). Nie musisz "odczuwać" ale "BYĆ". Być tym kim jesteś. To znaczy
musisz być tym kim jesteś nie tylko wewnątrz ale na zewnatrz dla innych ludzi. To musi się dziać w czasie rzeczywistym a nie w kontemplacjach, wierze czy pobożnych życzeniach.

Nie znam cię więc wypowiem sie ogólnie. Żyjesz w środowisku takim a takim, spotykasz ludzi takich a takich, masz obowiazki takie a takie, czasu tyle a tyle. To czy będziesz potrafił być tym kim jesteś będzie zależało od tego ile wolności jesteś w stanie wokół siebie wywalczyć. O własnej wartości przekonasz się wtedy kiedy będziesz potrafił tę wolność wyegzekwować, tzn. realnie wpływać na wszystko co cie otacza.
Granice wolności siedzą w twoim umyśle stąd sam sie ograniczasz. Więc zacznij przesuwać te granice demaskując (o czym pisze Anetka) błędne przekonania. Zamiast nich wstawiaj to czego sie nauczyłeś.

Sam jestem w procesie robienia tego. I czuję, że to się nigdy nie skończy bo umysł
jest wciąż infekowany kolejnym stekiem kłamstw i kompletnych durnot, których muszę wysłuchiwać
codziennie od kolejnych... Umysł to musi umieć przetworzyć. Więc moja "zapora ogniowa" wymaga ciągłych "nakładek". No ale ten proces ma swoja nazwę czyli "ŻYCIE" :-)...

Niktu



Na górę
   
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 16 ] 

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group