Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 08 lip 2020, 13:20

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 6 ] 
Autor Wiadomość
Post: 31 gru 2011, 12:19 
Cytuj:
Praktyka wewnętrznego światła

Dzieciństwo jest nazywane przez niektórych świetlanymi latami młodości. Ludzie często kojarzą wczesne dzieciństwo ze światłem. Nawet, jeśli przykre wspomnienia wychodzą na pierwszy plan, to jednak całokształt doświadczeń dzieciństwa wydaje się świetlisty. Kiedy pomyśleć o dzieciach, na myśl przychodzi światło. Dzieci są pełne wewnętrznej jasności. Wyrażają je poprzez swoją spontaniczność i radość.

Małe dziecko nie jest jeszcze świadome procesów zachodzących w materii. Nie potrafi ich nazwać, nie potrafi się z nimi obchodzić. Ma większy kontakt z pierwotnym światłem (duszą) niż z materią. Można powiedzieć, że swoją jaźnią jest całkowicie zatopione w świetle boskości. Trwa przez większość czasu zjednoczone z Nadświadomością. W miarę upływu czasu ten kontakt zostanie przytłumiony poprzez mentalny rozwój - zagłębianie się w materię i tą rzeczywistość. Przez pewien czas dziecko ciągle przejawia w sobie wewnętrzne światło. Jednak im bardziej wkracza w świat dorosłych tym bardziej o zapomina o pierwotnej i wewnętrznej światłości.

Dorośli czasem w ogóle już nie czują w sobie światłości. Można to łatwo sprawdzić - co czujesz myśląc o sobie (swojej istocie, swoim sposobie życia)? Z czym Ci się kojarzy Twoje aktualne życie? Czy jest promienne i świetliste, czy raczej szarawe, a może w ogóle czarne? Warto się przyjrzeć temu wyobrażeniu, ponieważ ono może określać całokształt naszego przejawiania się. Patrząc na swoje życie można zobaczyć światłość lub przytłumienie. Można też określić siebie jako istotę, która tylko w niektórych miejscach ma „światło”, a w niektórych wydaje się być postrzępiona i szarawa. To tylko wyobrażenia, jednak one mogą pomóc zwizualizować (dostrzec) własne wyobrażenie o sobie, a co za tym idzie aktualny całokształt życia. Uświadomienie sobie tego może być połową sukcesu, którym jest diametralna i pozytywna zmiana własnego życia.

Aby dostrzec swoją istotę można siebie wyobrazić w medytacji. Można dla porównania wyobrazić siebie w najbardziej radosnym i wspaniałym okresie życia (np. dzieciństwa). Wtedy można dostrzec różnicę w przejawianiu się. W dzieciństwie, kiedy nie było problemów cała aura człowieka była jasna i promienista. Całe dzieciństwo może wydawać się jasne i lekkie. To właśnie za sprawą spontanicznego przejawiania wewnętrznego światła. W miarę upływu czasu nastąpiły zmiany. Warto zauważyć, jak teraz siebie postrzegamy.

Jeśli czujesz się w pełni świetliście, to nie musisz nic zmieniać, jesteś na dobrej drodze. Twoje życie jest pełne wewnętrznej radości i harmonii. Światło jest w Tobie i w około ciebie. Twoja aura promieniście inspiruje ludzi na około, a oni czują się przy Tobie dobrze i lubią Twoje towarzystwo. Każda Twoja decyzja ma przyczynę w świetle i harmonii. Jakość Twego życia ma tendencję wzrostową.

Jeśli człowiek czuje, że nie w pełni świeci, wtenczas nie przejawia siebie tak, jakby chciał. Czuje się czasem ograniczony i stłumiony. Być może ograniczają go lęki lub inne wyobrażenia. Warto to poobserwować.

Jeśli całokształt jest zupełnie czarny i kojarzy się z ciemnymi kolorami, to być może znak opętania lub depresji. Warto wtenczas zwrócić na siebie szczególną uwagę, ponieważ tak dalej utrzymywany stan będzie się automatycznie pogarszał. Jeśli światopogląd jest „czarny”, wtenczas podświadomie sobie człowiek szkodzi. Większość decyzji, które podejmuje jest ukierunkowana na destrukcję. Warto się z tego uwolnić, ponieważ w miarę pogłębiania tego stanu coraz trudniej będzie się odbić.

Jeśli już wiesz, co może być ewentualnie nie tak z Twoim życiem, warto to poprawić. Można w dość łatwy sposób przywrócić światło do swego sposobu przejawiania się. Wystarczy tylko trochę dobrej woli.

----------------------------------------

Można użyć afirmacji, przykładowo : „Jestem wypełniony boskim światłem. Moje życie jest pełne światła i miłości. Wewnętrzne światło promieniuje i otacza wszystko wokoło. Ciepłe światło miłości jest podstawą mego życia. Zawsze i wszędzie czuję się świetliście. Otaczam światłem całe istnienie. Boskie światło otula mnie i błogosławi. Wewnętrzne światło daje mi bezpieczeństwo i wsparcie. Moje wewnętrzne światło jest stabilne i piękne… itp.”

Bardziej bezpośrednią praktyką może okazać się świadoma wizualizacja wewnętrznego światła. Warto robić to jak najczęściej. Po pewnym czasie podświadomość będzie umiała utrzymywać wewnętrzne światło bez wysiłku (kiedy się już przyzwyczai). Wtenczas w każdym miejscu i o każdej porze dnia będzie w człowieku wewnętrzne światło, bez względu na to, co by się działo. To światło daje ochronę i utrzymuje człowieka w wysokich wibracjach. Warto ustabilizować swoje wewnętrzne światło, przynajmniej warto spróbować.

Na początek zacznij od medytacji w chwilach spokoju, tak aby można dokładnie zwizualizować cały proces rozświetlania. Kiedy już będziesz czuł się pewniej w tej wizualizacji, możesz się rozświetlać w każdym miejscu (np. w autobusie czy gdziekolwiek).

Medytacja rozświetlania wnętrza.

Weź kilka głębokich oddechów i usiądź (lub połóż się) wygodnie. W stanie relaksu skup uwagę na swoim ciele. Na tą chwilę odrzuć wszelkie troski czy niepotrzebne uczucia. Niech będzie tylko ciało i teraźniejszość. Skup uwagę na ciele. Jeśli jakieś miejsce szczególnie przykuwa Twoją uwagę, skup świadomość właśnie na nim i zacznij rozświetlanie od niego. Jeśli nic nie czujesz, możesz zacząć rozświetlanie od samego dołu - od stóp. Wyobraź sobie, że z samego wnętrza Twoich stóp zaczyna świecić delikatne światełko. Obserwuj, poczym zobacz jak staje się coraz większe i większe, coraz jaśniejsze. W końcu całe stopy stają się świetliste. Jak na nie spojrzysz widzisz tylko świetlisty kształt stóp. Promieniują one na wszystkie strony. Teraz można przejść wyżej. Do łydek, kolan, ud. Niech każda część nogi po kolei się rozświetla, dochodząc do stanu kiedy świeci na otoczenie.

Dalej przechodzisz do tułowia. Zaczynasz od bioder (czyli całego rejonu czakry podstawy). W taki sam sposób, najpierw wewnątrz bioder pojawia się lekkie światełko. Poczym zaczyna świecić coraz jaśniej, aż wypełnia swoim światłem całą dolą część ciała. Całe biodra stają się świetliste, promieniując jasno na otoczenie. Przechodzimy świadomością do podbrzusza. (wszystko poniżej już świeci). Tu również zaczyna się rozświetlanie. Po chwili całe podbrzusze promienieje jasnym i ciepłym światłem. Światło to przynosi ukojenie i harmonię. Jest jasne i radosne.

Kolejnym etapem jest brzuch. Powoli się rozświetla i już po chwili świeci jasno na wszystkie strony. Cała środkowa część człowieka jest jasna i świetlista. Widać piękne i łagodnie pulsujące światło. Rozświetla wszystko na około harmonizując przestrzeń.

Dalszą częścią są płuca i klatka piersiowa. Tu tak samo, zaczyna się od środka, poczym cała klatka piersiowa jest świetlista. Każda komórka i cząstka zlewa się w jedno jasne światło, świecąc na około.

Dalej świetliste gardło, ramiona i ręce. Potem cała głowa. Zacznij od wnętrza głowy. Niech światło powoli się wydobywa i rozświetla każdą komórkę głowy. Zauważ jak jest rozświetlany umysł, który staje się jednością ze światłem. Istnieje tylko światło świadomości, które wypełnia wszystko. Zauważ, jak promieniuje radośnie do góry, do wszechświata.

Na koniec możesz wizualizować jak światło rozprzestrzenia się wokoło Twego ciała. Ciało staje się jednością ze światłem, jest całe świetliste i prawie przezroczyste. Jesteś w tej chwili światłem świadomości, promieniujesz na wszystkie strony ciepłem i radością. Zauważ, jak promieniujesz do przodu, do tyłu, na lewo, prawo, do góry i w dół. Cała przestrzeń wewnętrzna i zewnętrzna jest świetlista. Pobądź chwilę w tym stanie, zapamiętaj go. Ciągle będąc świetlistym możesz wyjść z medytacji.

--------------------------------------------------

Dalszą praktyką jest utrzymywanie światła w stanie poza relaksem. Wyobrażaj siebie w każdej sytuacji życia, jako istotę świetlistą - promieniującą. Niech każde działanie będzie przepełnione jasnością i świadomością. Postaraj się widzieć jako światło jak najczęściej. Podświadomość nauczy się i będzie mogła utrzymywać stan światła bez świadomego utrzymywania. Póki jednak podświadomość nie nauczyła się jak być świetlista, możesz wizualizować światło jak najczęściej.

Kiedy człowiek czuje się światłem ma zupełnie inne spojrzenie na świat. Pojawia się inny punkt widzenia. Wszystko wydaje się inne, czystsze i jaśniejsze. W tym stanie nic nie jest w stanie Cię wyprowadzić z równowagi. Kiedy nawet pojawi się lęk, nie będzie stanowiło to większego problemu, ponieważ lęk nie jest w stanie stłumić stabilnego wewnętrznego światła. Właściwie ciało będzie całe świetliste, dzięki temu niskie wibracje nie będą na Ciebie wpływały. Co więcej każda rzecz, która będzie próbowała zakłócić czy przyćmić wewnętrzne światło od razu zostanie zauważona.

Rozpalając swoją wewnętrzną jasność człowiek powraca do stanu dzieciństwa, kiedy to świat był jasny, łatwy i lekki. Nie staje się dzieckiem. Jednak sposób odbierania świata staje się bardzo zbliżony do pierwotnego, dziecięcego. Wszystko jest łagodne, jasne i lekkie. Nic nie stanowi problemu. Faktem jest, że to jest tylko uczucie. Jednak to uczucie i przekonanie wpływa na całe życie. Dlatego warto rozświetlić trochę swoją rzeczywistość.

Kiedy wewnętrzne światło będzie stabilne, ludzie mogą to zauważyć. Wtenczas ciało będzie oddziaływało na otoczenie. Mogą się pojawić różne ciekawe zjawiska, takie jak uleczanie, podświadome psychiczne wsparcie, dawanie poczucia bezpieczeństwa i spokoju. Po prostu wewnętrzne światło będzie harmonizowało przestrzeń wokoło, a wszystkie istoty, które się w niej znajdą mogą odczuć pozytywne skutki jasności.

Budząc w sobie wewnętrzne światło nie udajesz kogoś innego. Powracasz do pierwotnego stanu, w którym zawsze byłeś. Powracasz do swej świetlistej natury. Ciało i umysł dostrajają się do wysokich energii światła i miłości. Stajesz się tym, kim pierwotnie byłeś - światłem świadomości. Powodzenia i wiele światła.


autor artykułu: AnandaNa

http://www.rozwojduchowy.net/artykuly-74_anandana.html



Na górę
   
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 31 gru 2011, 12:19 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 13 lut 2012, 18:24 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree

Rejestracja: 13 lut 2012, 17:54
Posty: 2
uwaga na ochrone podczas medytacji, trzeba ją zakładać, bo w przeciwnym razie gadzie i inne byty się łatwiej przysysają, to samo dotyczy oobe, to samo dotyczy sytuacji, gdy jesteśmy wśród tłumu, wielokrotnie zaobserwowałam u siebie znaczne odczuwanie myśli innych osób, jak jestem w skupisku, więc przenikają się wzajemnie.
Ochronę można tworzyć tak- kokon i to taki gruby i przyjemny, z wylotem na Boskie światło, a nie to domniemane boskie reptiliańskie, wszystko musi być jasno okreslone, by kody działań uniemożliwiały dalszą penetrację ciałek.
Mozna też wyobrażać sobie otaczające nas 4 drzewa i indygo światło w góry padające na te drzewa i na nas, można dookoła otoczyć kokonem
a można też dołaczyć lustrzane odbicia, gdzie wszelkie energie powrócą do nadawców, to się tyczy i ludzi i istot pozaziemskich.

:)))))))))



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 lut 2012, 20:19 
kati2 pisze:
uwaga na ochrone podczas medytacji, trzeba ją zakładać, bo w przeciwnym razie gadzie i inne byty się łatwiej przysysają, to samo dotyczy oobe, to samo dotyczy sytuacji, gdy jesteśmy wśród tłumu, wielokrotnie zaobserwowałam u siebie znaczne odczuwanie myśli innych osób, jak jestem w skupisku, więc przenikają się wzajemnie.
Ochronę można tworzyć tak- kokon i to taki gruby i przyjemny, z wylotem na Boskie światło, a nie to domniemane boskie reptiliańskie, wszystko musi być jasno okreslone, by kody działań uniemożliwiały dalszą penetrację ciałek.
Mozna też wyobrażać sobie otaczające nas 4 drzewa i indygo światło w góry padające na te drzewa i na nas, można dookoła otoczyć kokonem
a można też dołaczyć lustrzane odbicia, gdzie wszelkie energie powrócą do nadawców, to się tyczy i ludzi i istot pozaziemskich.

:)))))))))


Można też niczego nie przyjmować i niczego nie odrzucać,
nastawić się na odbieranie. Koncentracja luźno skupiona.
Ale to propos medytacji...

Powyższa technika jest podobna, w gruncie rzeczy taka sama.
Leżymy i odcinamy się od przeszłości i przeszłości, wyczuwając świadomość eteru wypełniające nasze ciała. Odczuwamy całym ciałem, aż pozostaje świadomość chwili obecnej.

To duży skrót powyższej techniki w której są dodatkowe wizualizacje,
których przyznam się szczerze - nie próbowałem. :wstydniś:

Pozdrawiam :kwiatek:



Na górę
   
 
 
Post: 13 lut 2012, 20:42 
phillip pisze:
kati2 pisze:
uwaga na ochrone podczas medytacji, trzeba ją zakładać, bo w przeciwnym razie gadzie i inne byty się łatwiej przysysają, to samo dotyczy oobe, to samo dotyczy sytuacji, gdy jesteśmy wśród tłumu, wielokrotnie zaobserwowałam u siebie znaczne odczuwanie myśli innych osób, jak jestem w skupisku, więc przenikają się wzajemnie.
Ochronę można tworzyć tak- kokon i to taki gruby i przyjemny, z wylotem na Boskie światło, a nie to domniemane boskie reptiliańskie, wszystko musi być jasno okreslone, by kody działań uniemożliwiały dalszą penetrację ciałek.
Mozna też wyobrażać sobie otaczające nas 4 drzewa i indygo światło w góry padające na te drzewa i na nas, można dookoła otoczyć kokonem
a można też dołaczyć lustrzane odbicia, gdzie wszelkie energie powrócą do nadawców, to się tyczy i ludzi i istot pozaziemskich.

:)))))))))


Można też niczego nie przyjmować i niczego nie odrzucać,
nastawić się na odbieranie. Koncentracja luźno skupiona.

:tak: :spoko:



phillip pisze:
Powyższa technika jest podobna, w gruncie rzeczy taka sama.
Leżymy i odcinamy się od przeszłości i przeszłości, wyczuwając świadomość eteru wypełniające nasze ciała. Odczuwamy całym ciałem, aż pozostaje świadomość chwili obecnej.


Fajne... :)



Na górę
   
 
 
Post: 20 lis 2012, 23:09 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 paź 2012, 18:59
Posty: 51
Płeć: kobieta
Witam wszystkich. Jestem nową forumowiczką i chciałabym się podzielić z moim doświadczeniem w tej praktyce. Zastosowałam ją po raz pierwszy, ale jak dla mnie osobiście, nie spodziewałam się co niesamowitego mnie czeka :hi hi:

Na wstępie muszę jeszcze wspomnieć, że od dawna czułam, że coś jest nie tak z tym światem i jakoś do niego nie pasuje. Poza tym jestem pewna, że coś się "uwzięło" na mnie i moją rodzinę. Chociaż może bardziej na żeńskich przedstawicieli. Moja mam jest chora na SM (stwardnienie rozsiane), a ja sama też jestem chora na "nieuleczalną" chorobę, ZZSK (zesztywniające zapalenie stawów kręgosłupa).
Tyle co fizycznie i psychicznie się ocierpiałam, to nawet trudno wyrazić, ale po różnych załamaniach mój Opiekun zawsze jakoś wyciągał mnie z dołka :)

Poprzez szukanie wyjaśnienia na "dziwy" tego świata, trafiłam na polską wersję strony pana Icke'a, a niedługo potem zarejestrowałam się na forum.

Stopniowo wprowadzam w życie różne zbawienne rady, które wspaniali ludzie jak wy przekazują innym, żeby im pomóc :czytaj:

Małymi krokami wdrażam się w rozwój duchowy. Zaczęłam od ćwiczenia ochrony przez otaczanie się fioletową kulą przed snem. Próbuję też pracować z czakrami i "owijać się" nimi, zwłaszcza kiedy szczególnie ból umiejscowi się w konkretnym miejscu na moim skatowanym ciemiątku. Wczoraj bardzo pomogło mi to przy bólu gardła (nie umniejszając zasług płukania gardła wodą utl. :szampan: ).

Natomiast dnia dzisiejszego przeżyłam niesamowitości przy rozświetlaniu swojego "mrocznego wnętrza".
Na wstępie poprosiłam Opiekuna o pomoc przy treningu i zastosowaniu ochrony, i od razu mu podziękowałam za to z góry (jak się okazało bardzo słusznie :) ). Później otoczyłam się grubym, fioletowym kokonem.
Kiedy byłam pewna, że ochrona jest na miejscu, zwróciłam się z bezpośrednią prośbą do Boga, abym mogła czerpać z boskiego światła w trakcie "rozświetlania" się od zewnątrz i również podziękowałam od razu za możliwość korzystania z niego przy samoleczeniu.
Rozświetlanie wykonywałam leżąc na boku, w pozycji embrionalnej. Otulona fioletem, wyobraziłam sobie jak z boskiego światła, gdzieś tam wysoko w górze prowadzę w swoją stronę nitkę światła i przez wytworzony otworek w osłonie, wprowadzam ją do środka i "zasilam" swój organizm. Następnie, tak jak przeczytałam w opisie techniki, zaczęłam pomału rozświetlać się od stóp w górę. Kiedy stópki zaczęły mi się dosyć jarzyć, poczułam mrowienie w nogach i lekki chłodek. Gdy rozświetlałam kolejne partie w górę, te uczucia wędrowały wraz z roświetlaniem.
Gdy dotarłam już do połowy klatki piersiowej (po każdym rozświetlonym odcinku sprawdzałam czy osłona jest na miejscu i nie zerwałam łączności z boskim światłem) zaczęłam odczuwać tak jakby ta energia zaczęła się "rozpychać" w moim wnętrzu, ale nie próbowała mnie rozerwać. To było coś jakby, to światło chciało wypełnić każdą moją komórkę i robiło sobie w nich miejsce :)

Kiedy rozświetliłam już cały swój organizm, wtedy to "rozpychanie" się spotęgowało. Zaczęłam wręcz się czuć tak jakby ta energia chciała unieść mnie do góry i trochę mnie to przytłaczło. Nie dałam rady wytrzymać w tym stanie zbyt długo, bo napór na moje ciało był wręcz niesamowity, jednak nie było w tym nic niepokojącego ani groźnego. Po upływie ok. pół godziny, postanowiłam spróbować jeszcze raz.
Ponownie, postępując j.w., rozświetliłam się całkowicie i wszystkie uczucia pojawiły się ponownie. Tym razem jednak nie zrezygnowałam i postanowiłam wytrwać w tym stanie jak najdłużej. W dalszym ciągu po całym ciele czułam delikatne mrowienie. Ponad to, w pewnym momencie fale energii zaczęły przepływać przez moje ciało od stóp aż do głowy. Było to szczególnie odczuwalne w moich kończynach. Później zamiast delikatnego chłodu, zaczęło wypełniać mnie ciepło od wnętrza. Szczególnie rozgrzały mi się stopy, co było dla mnie rewelacyjne :haha: (zawsze miałam problem z zimnymi stopami i rękami).
W pewnym momencie zobaczyłam jak moja "świetlistość" w fioletowej kuli uniosła się poza ciało i powędrowała w kosmos. Widziałam w dole Ziemię :) Ale cały czas miałam łączność z ciałem za pomocą nitki światła, a druga taką byłam cały czas połączona z boskim światłem :słonko:
Kiedy stwierdziłam, że odpłynęłam trochę za daleko, zaczęłam wracać do swojego ciała. Po zakończeniu treningu, za jakiś czas mrowienie ustało. A po jakiejś godzinie czułam się tak niesamowicie lekko. Zupełnie jakby zmniejszyło się ziemskie przyciąganie :)

I co powiecie na moje odczucia? Mam nadzieję, że nie wystąpiło tu zagrożenie ze strony energetycznych pasożytów. Cały czas starałam się utrzymywać osłonę. A kto wie? Może innemu nowicjuszowi mój opis pomoże :)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 31 gru 2012, 17:49 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009, 10:11
Posty: 1806
Miło, że opisujesz tu swoje doświadczenia.
opinie opiniami, zdanie zdaniem - a doświadczenie to już klasa.
pozdrawiam.

_________________
Wszystko jest umysłem...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 6 ] 

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group