Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 25 kwie 2017, 21:26

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 67 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3
Autor Wiadomość
Post: 02 sie 2016, 13:27 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 23 lut 2015, 15:32
Posty: 211
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Co masz na mysli piszac wrazliwosc?

Wrażliwość jest dla mnie tożsama z takimi uczuciami jak współczucie, empatia. Również jako przyzwolenie na odczuwanie bezradności, słabości, lęku.
Myślę, że pozwala na lepszy wgląd w siebie i daje przyzwolenie na intensywniejsze odczuwanie emocji, a nie wieczne chowanie się za pancerzem siły, racjonalności i zdecydowania.

-- 04 wrz 2016, 21:54 --

Ostatnio zacząłem samodzielnie kierować swoim życiem i czuje ogromny lęk przed wyjściem z roli ofiary. Rola ofiary jest o tyle wygodna, że można się tym usprawiedliwiać w nieskończoność. Nie udało mi się, bo " jestem za słaby, jestem chory, jestem za głupi, nie potrafię czegoś zrobić dobrze, nie potrafię czegoś zrobić sam" i te wymówki zaczynają się mnożyć. Najbardziej przerażające jest odkrycie, że są one nieprawdziwe i to wszystko można zrobić. To nowy etap w moim życiu i zaczynam bać się nieznanego. Stary schemat choć przynosił cierpienie, to jednak był mi dobrze znany i czułem się w nim bezpiecznie.

Teraz odczuwam silny opór przed porzuceniem tej roli. Wcześniej silnie pragnąłem tej zmiany, a jak pojawiła się naprawdę blisko i stała się realna, to zacząłem się bać. Nie pozostało mi nic innego jak małymi krokami opuszczać stary schemat i pomimo lęku poznać to co nowe, to co nieznane.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 02 sie 2016, 13:27 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 28 wrz 2016, 21:04 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 401
Płeć: kobieta
Czlowiek odbiera swiat poprzez dwoch jakby takich osobownikow.

Jeden to ten, ktoremu zawsze wolno, wszystko dostaje. To sa wszystkie te istoty, ktore przejawiaja sie przez czlowieka gdy jest dzieckiem.

Drugi to zlosc, ktorej slowa sa: mie mozna, nie dostaniesz.

Zlosc jest produktem wypartego poczucia winy. Za kazdym razem gdy mama nas karcila za jakies zachowanie, zabraniala podskakiwania, biegania, brzydkiego wyrazania sie...pojawial sie wstyd i poczucie winy. Tak zaczela sie budowac zlosc. Zlosc stala sie nasza jakby osobowoscia. Ale jak ta zlosc byla tez zabroniona to trzreba bylo ja wyprzec i stac sie takim jakim mama chciala zebysmy byli, mowic to co mama chce, zebysmy mowili, zachowywac sie tak jak mama chce, zebysmy sie zachowywali, czyli dobrym, grzecznym dziekiem. Rozpoczal sie proces wlaczania dziecka do swiata doroslych, do swiata matrixa. Ale zeby stac sie "honorowym" czlonkiem matrixa, to trzeba sie wyrzec wszystkiego tego co nalezy do swiata dziecka. I tak tworza sie dzieci, ktore tylko cialem sa dziecmi. To sa zdoroslale dzieci. Zaczely zyc przez nie wzorce ktore pomagaja im w unikaniu kary, besztania, krytyki, wyzwisk i unikania poczucia winy i wstydu, ze jest sie takim nie dorobionym.
Zlosc lubi sie przebierac, zeby nie mozna jej bylo rozpoznac. Ona udaje ofiare, dobroc, pomocnosc, zmeczenie...

Czyli zlosc zajmuje miejsce prawdziwego dziecka i rozpoczyna sobie wygodne zycie w czlowieku. Ona uwaza sie za zycie, bo przeciez zyje, potrafi kochac, bo przeciez robi dokladnie to co mama mowi, jest posluszna. Dla niej posluszenstwo to milosc. Identyfikujac sie z tym osobnikiem stajemy sie ofiara. Czujemy, ze cos jest nie tak, ale nie wiemy co.

Mnie wyprano mozdzek wmawiajac: matka jest najwazniejsza, masz tylko jedna matke. Wiara w te przekonania pozwala zlosci odgrywac wzorce milosci.
Jak sie tak zastanowic, to po co komus powtarzac, ze matke ma sie jedna, jezeli to bylaby prawda? Tylko klamstwa trzeba powtarzac, raz za razem wiele razy, aby w to uwierzyc.

Jest jedna cos, czego zlosc sie boi jak ognia: to otwarcie serca. Boi sie, bo ona nie przezyje otwartego serca, kochajacego serca bo nie bedzie mogla odgrywac swojego milosnego teatru: posluszenstwa.

Punktem przelomowym bylo, gdy uslyszalam w glowie: pomodl sie do bozi. A za chwile protest zeby sie modlic do bozi, bo bozia nie dala mi rozumu. Wiec obrazilam sie na bozie, nie chcialam wiecej jej ochrony i milosci i pozwolilam odgrywac zlosci role "kocham mame", potem "kocham meza"," kocham syna".

Wtedy tez poczulam, ze bozia, czy Matka Boska Maria jest moja prawdziwa matka, ze jej miolsc jest bezwarunkowa. Ona przychodzi z pokojem, ona przychodzi z przebaczeniem.
Od tamtej chwili coraz czesciej i wyrazniej odczuwam jej obecnosc w moim zyciu. To tak jakby cala zlosc wraz z wieloma wzorcami zniknela i zostala zastapiona wewnetrzny spokojem i pokojem.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 paź 2016, 21:30 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 23 lut 2015, 15:32
Posty: 211
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Czyli zlosc zajmuje miejsce prawdziwego dziecka i rozpoczyna sobie wygodne zycie w czlowieku. Ona uwaza sie za zycie, bo przeciez zyje, potrafi kochac, bo przeciez robi dokladnie to co mama mowi, jest posluszna. Dla niej posluszenstwo to milosc. Identyfikujac sie z tym osobnikiem stajemy sie ofiara. Czujemy, ze cos jest nie tak, ale nie wiemy co.

Ostatnio miałem ciekawy sen związany ze złością. W tym śnie czułem ogromną złość ( nie wywołaną żadną konkretną sytuacją), czułem jak się uwalnia i przybiera na sile. Nigdy w śnie nie czułem tak silnie jakiejkolwiek emocji. Przez chwilę miałem wrażenie, że nie śpię i to się dzieje naprawdę.
Potem zaczęła stopniowo zanikać, a ja walczyłem o to, żeby nie znikała. Było to nieprzyjemne doświadczenie na początku, ale jednocześnie bardzo fascynujące. Podobała mi się intensywność tej emocji i chciałem ją przy sobie zatrzymać jak najdłużej. Zauważyłem, że jak człowiek da sobie odczuć daną emocje, to albo staje się ona przyjemna, albo znika. Nawet te emocje, które niesłusznie dostały łatkę tych negatywnych.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 paź 2016, 20:28 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 mar 2015, 19:59
Posty: 204
Płeć: mężczyzna
Tak czytam sobie ten temat, i jak dla mnie bardzo dużo można z niego wynieść ciekawych refleksji, lepiej zwrócić uwagę na całe swoje życie itp.
Swego czasu w moim życiu był taki moment że miałem wielki kryzys, depresję (dokładnie w zeszłym roku) i taka wiedza była dla mnie z początku bardzo ciężkim stanem (jak bardzo mocny haj) a przyszła do mnie nie przez przypadek, w momencie kiedy coś mi się załamało jakiś schemat i tego zrozumienia najbardziej wtedy potrzebowałem. Dzięki temu sobie coś uświadomiłem a z czasem przyszła zmiana, a trwa tak na prawdę cały czas... a największe zwroty, zmiany do dziś zwykle są poprzedzane jakimś przykrym doświadczeniem które coś uświadamia
Polecam z całego serca obejrzeć ten film. Właśnie ten film mocno pchnął mnie do tej zmiany swego czasu, o której napisałem.
Tresura Matrixa - Zaufanie do przestrzeni
phpBB [video]



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 gru 2016, 19:31 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 401
Płeć: kobieta
Dotyk Motyla.

Tak nazywa sie bardzo delikatny masaz. Jest to metoda opracowana przez dr Evy Reich, corke Willhelma Reicha.
Praca Reicha z emocjami polegala na rozpuszczaniu pancera, ktory ludzie sobie stworzyli, aby przetrwac. Ten pancerz to jak nasze wiezienie.

Tutaj jest krotkie wytlumaczenie dotyczace Masazu Motyla



phpBB [video]


Tutaj krotki pokaz jak to sie robi (3:09):


phpBB [video]



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 gru 2016, 19:59 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 23 lut 2015, 15:32
Posty: 211
Płeć: mężczyzna
W ostatnim czasie przestałem na dobre walczyć ze swoimi emocjami i przekonałem się jak piękna potrafi być ich różnorodność. To dziwne ale nienawiść, gniew czy zazdrość przestały być czymś nieprzyjemnym, czymś za co się karcę i potępiam. Nawet fizyczne odczucia tych emocji są zupełnie inne niż wcześniej.
Poczyniłem jedną ciekawą obserwację. Gdy pojawią się emocje potępiane wcześniej w jakiejś sytuacji i daje sobie prawo do ich odczuwania, to one znikają bardzo szybko. Wsłuchuje się wtedy w automatyczne myśli związane z tą sytuacją, człowiekiem czy miejscem. Jeśli jakieś słowa wywołają u mnie złość, to idzie cały ciąg różnych myśli typu " nie warto ufać ludziom, nie są mi do niczego potrzebni, od teraz będę ich wyzyskiwał i postawie na egoizm" . Jak się da płynąć tym myślom i emocjom, to ten cały ładunek emocjonalny zostaje rozładowany i za 20 minut człowiek nabiera zdrowego podejścia do całej sytuacji. Gorzej jak się zabrania sobie tak myśleć i tak się czuć. Wcześniej to robiłem i jednorazowa sytuacja potrafiła spowodować u mnie obniżenie samopoczucia przez dłuższy okres czasu ( nawet przez pół roku potrafiłem ją maglować w głowie), co teraz nie ma miejsca. Myślę że to nie było związane z samą sytuacją, tylko z blokadą emocji i myśli.

Swoją drogą ostatnio miałem ciekawy sen. W tym śnie mama skrytykowała mnie za ubiór, że ubrałem się niestosowanie do okazji. Co mnie trochę zdziwiło, bo nie byliśmy na żadnym uroczystym wydarzeniu, tylko na spotkaniu z wujkiem. Były tam inne osoby dookoła i powiedziała to przy wszystkich. Pamiętam że skierowałem jakieś przekleństwa pod jej adresem. Oczywiście nie prosto w twarz, tylko wypowiedziałem je jakby sam do siebie ( tak żeby usłyszała oczywiście) i pojawiły się wtedy myśli " ale mam do niej żal, ale jej nienawidzę za tą sytuację i za przeszłość". Odszedłem kawałek dalej i nagle zacząłem pluć monetami. Dusiłem się z nimi, bo ciągle napływały mi do gardła. O ile mam dobry kontakt ze swoimi emocjami, to nie mam pojęcia jak interpretować takie sny.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 08 sty 2017, 0:16 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 401
Płeć: kobieta
Gdy sie pracuje ze soba warto jest zdac sobie sprawe, ze duzo emocji czy odczuc w naszym ciele jest po prostu nie nasze. Kopiujemy sobie rozne rzeczy od innych, nawet choroby, przywlaszczamy sobie innych traumy. Wtedy mozna z tym pracowac na wszelkie sposoby, przeczuwac a to do niczego nie prowadzi. Gdy cos sie nie rozpuszcza, nie integruje w ciagu 15-20 minut, lub gdy jakies odczucie powraca nachalnie to mozemy byc niemalze pewni, ze jest to kopia, albo cudza trauma. To sie latwo puszcza takie obce np. w przypadku kopii zadajac sobie pytanie: "jezeli to nie jest moje to co ja czuje?". Czasem mozna odczuc zabarwienie tego odczucia jakas osoba. I wtedy zajmuje sie tym co jest pod tym skopiowanym.

Czesto emocje i odczucia, szczegolnie takie nieprzyjemne chowamy sobie w dziurach. Te dziury nieraz sie pokazuja i wtedy trzeba w nie wejsc i uzdrowic to co sie tam schowalo, az zrobi sie spokojnie i jasno i dziura sie wypelni.

Tych aspektow siebie, ktorych nie lubimy i ktorych sie wyparlismy projektujemy na innych. I wtedy mowimy, ze to ta osoba jest taka czy siaka i to drazni nas w innych. I to jest dobra wiadomosc, bo nieraz mozna nie wiedziec co nam dolega, chociaz czujemy sie niedobrze. A jak sie popatrzy po innych to oni man pokazuja co w trawie (w nas) piszczy. W ten sposo osoby, ktorych nie lubimy stana sie przyjacielami pokazujacymi nasze wyparte aspekty.

Jak to wszystko uleczac mozna znalezc w ksiazce The Whole-Hearted Healing napisana przez Paule Courteau.
Link:
http://www.peakstates.com/WHHWcontents.html

Ksiazka ta jest najlepsza pozycje jaka znam do uleczania traum, do pracy ze soba. Omawia aspekty ktore utrudniaja czy wrecz uniemozliwiaja uleczanie, czesto nie znane i nie praktykowane w innych metodach.

W ksiazce jest opisane jak pracowac z dziurami, projekcjami, przywlaszconymi traumami i wiele, wiele innych ciekawych rzeczy.
Niestety, jest po angielsku. Mozna jednak skontaktowac sie z polska filia Instytutu czy moze maja polska wersje. Ja dostalam polska na seminarium, wiec moze maja w schowku...?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 67 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group