Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 20 paź 2020, 20:57

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 68 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3  Następna
Autor Wiadomość
Post: 07 wrz 2015, 18:22 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2011, 0:01
Posty: 889
Lokalizacja: Alpha Orionis
Płeć: mężczyzna
Co do gniewu- czasem rozwiązania są dość proste :twisted:

Palpatine looks for a job. od 2:31 odnośnie "terapii" z emocjami gniewu Mruga
phpBB [video]


Swoją drogą w LD można zrobić "symulację" rożnych scenariuszy, które niekoniecznie były by optymalnym rozwiązaniem w "realu".

_________________
Mundus vult decipi, ergo decipiatur



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 07 wrz 2015, 18:22 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 14 wrz 2015, 14:28 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 05 lut 2014, 20:23
Posty: 406
Płeć: kobieta
W bolesne emocje trzeba wejsc, poczuc je. Smutek, bol, traume.

Mowi sie czasem o przepracowywaniu. Banal. Przypracowywanie to kwestia intelektualnego obejscia tematu. Przepracowanie go, nie oznacza, ze on nie istnieje. Emocje rzadza sie wlasnymi prawami.
Jak nachodzic cie smutek, nie przepychac go. Nie udawac, ze nie boli, bo w koncu tak zaboli, ze powali.

Z tego, co obserwuje, duzo doroslych, zwlaszcza mezczyzn, ma problemy z emocjami.

Jak to Niemce gadaja, harte schale, weiches kern. Osoby na zewnatrz twarde, wewnatrz potrafia bardzo emocjonalnie przezywac rozne kwestie.

Od bolesnych emocji uciekac, to po prostu odruch obronny.

Na dluzsza mete niestety trzeba poczuc.

Z doswiadczenia pisze. Spychane emocje wybijaly z niesamowita sila.

Te najbolesniejsze zwiazane sa zazwyczaj z roznymi traumatycznymi przezyciami. Tak czy siak trzeba im stawic czola. Przytulic to wewnetrzne dziecko, nie odpychac. Emocje sa prawdziwe. Bol jest prawdziwy. Smutek jest prawdziwy.

Udawanie, ze go nie ma, nic nie zmienia.


PS. Zmartwienia i stres to jedno, ale tlumione emocje to wg mnie jednak co innego. Przyklad niezbyt mi tu pasuje.

O ile zamartwianie sie i stresowanie jest naprawde zbyteczne, o tyle pewne emocje dobrze jest poczuc i poznac je.

Wypieranie sie ich nie jest rozwiazaniem.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 lis 2015, 18:41 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 23 lut 2015, 15:32
Posty: 217
Płeć: mężczyzna
Dzisiaj siedziałem przed komputerem i nagle pojawiła się automatyczna myśl " chce być chory". Żdziwiło mnie to i trochę to zacząłem wypierać, że nie chciałbym być chory, ale to było oszukiwanie siebie, bo czułem, że chciałbym. Czułem, że to zdanie jest prawdziwe i że tak właśnie jest. Pojawiło się też odczucie w ciele, ale nie pamiętam już gdzie dokładnie. Potem sobie uświadomiłem, że choroba daje komfort, bo daje usprawiedliwienie, że nic się nie robi ze swoim życiem " przecież jestem chory i nie mam sił". Poza tym dostaje się uwagę od innych, opiekę, powstaje taka strefa komfortu. Mam prawdopodobnie przerost candida i trochę objawów z tym związanych, jednak jestem w pełni sprawny fizycznie i według medycyn akademickiej zdrowy. Tak wyszło w badaniach, ale badania jedno, a samopoczucie drugie.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 lis 2015, 19:10 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 495
Płeć: kobieta
Cytuj:
Dzisiaj siedziałem przed komputerem i nagle pojawiła się automatyczna myśl " chce być chory".


Randy, gratuluje odwagi slyszenia mysli...
Jak chcesz sie dowiedziec dlaczego chcesz byc chory, czego nie chcesz, to powtarzaj sobie to zdanie i odczuwaj w ciele. W koncu uslyszysz to jakies "nie chce..." i wtedy zobaczysz gdzie lezy problem..

U mnie wyszlo dzisiaj: nie chce swiecic oczami, czyli sprawy i sprawki zwiazane ze wstydem. No i cieszy mnie to, bo slowa mojego nauczyciela sa gwiazda przewodnia w pracy z emocjami: "dotrzyj do wstydu i juz nikt nigdy nie bedzie mogl toba manipulowac."



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 08 lis 2015, 9:47 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 23 lut 2015, 15:32
Posty: 217
Płeć: mężczyzna
Vindpust zauważyłem jakiś czas temu, że emocje odczuwam przeważnie w klatce piersiowej. Czuje taki lekki ciężar wtedy. Zdarza się, że i w żołądku, ale to dużo rzadziej. Jak powtarzam "nie chce" to czuje to również w klatce piersiowej. To możliwe, że to jakieś podświadome przekonanie teraz wyszło na jaw ? czy możliwe, że już wcześniej miałem takie myśli, tylko ich nie mogłem wyłapać, a może nie chciałem ?
Cytuj:
U mnie wyszlo dzisiaj: nie chce swiecic oczami, czyli sprawy i sprawki zwiazane ze wstydem. No i cieszy mnie to, bo slowa mojego nauczyciela sa gwiazda przewodnia w pracy z emocjami: "dotrzyj do wstydu i juz nikt nigdy nie bedzie mogl toba manipulowac."

Mam dużo w sobie wstydu. Często go odczuwam zresztą w różnych sytuacjach. Jak byłem dzieckiem i byliśmy np u rodziny parę dni z dalszych stron, to mama mówiła " ja tak nie lubię siedzieć u kogoś, zawsze czuje się jak intruz". Zauważyłem, że teraz w dorosłym życiu, jak rozmawiam z kimś przez telefon, to odczuwam wstyd, że za długo z kimś rozmawiam, że może kradnę tej osobie cenny czas i staram się jak najszybciej zakończyć rozmowę, nawet jeśli nie zdobyłem wszystkich potrzebnych informacji. Jak u kogoś jestem gościem to też się tak czuje, jak intruz, jak ktoś kto się wprosił. Chociaż nikt nie daje mi tego odczuć, a nawet byłem nieraz zapraszany, żebym przyjechał jeszcze raz. Tak działają właśnie przekonania wpojone w dzieciństwie. Wiem, że te myśli nie mają nic wspólnego z rzeczywistością, ale nadal odczuwam wstyd. Wstyd, bo jak może się czuć ktoś z łatką intruza.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 28 gru 2015, 21:54 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 495
Płeć: kobieta
Dobra pomoca w pracy z emocjami moze byc Technika Emocjonalnej Wolnosci, EFT. Warto sie z nia zaznajomic, bo nieraz moze dokonac cudow.

http://www.dobrametoda.com/EFT/EFT_PL.pdf



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 28 gru 2015, 22:23 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 23 lut 2015, 15:32
Posty: 217
Płeć: mężczyzna
Pisałem tu o jednej osobie, z którą jestem skłócony i że to powtórka ze scenariusza z dzieciństwa. Przez jakiś miesiąc wizualizowałem sobie pogodzenie się z tą osobą, chociaż miałem wrażenie, że to kompletnie niemożliwe, bo wydawało się, że jest na mnie śmiertelnie obrażona. Przez rok mieliśmy napięte stosunki i wydawało się, że nie ma szans by zażegnać ten konflikt. Dziś podeszła do mnie ta osoba i wyciągnęła rękę na zgodę. Nie mam pojęcia czy to potęgi wizualizacji, czy zwykły przypadek. Bądż co bądż jestem bardzo zadowolony z tego co się stało.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 sty 2016, 17:51 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 495
Płeć: kobieta
.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 lip 2016, 8:05 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 23 lut 2015, 15:32
Posty: 217
Płeć: mężczyzna
Odświeżam ten wątek ze względu na niezwykły sen, który dzisiaj mi się przydarzył.
Śniło mi się, że wracałem do domu i przed wejściem na klatkę spotkałem kobietę, która rozmawiała sama ze sobą, ale robiła to w jakiś teatralny sposób, może chciała na siebie zwrócić uwagę ? nie wiem. Po chwili odniosłem wrażenie, że jest szalona i minąłem ją, ale była we mnie jakaś obawa, że ona zacznie mnie gonić. Ten schemat powtarzał się w wielu snach, że uciekam po schodach na klatce schodowej i gdy coś zaczyna mnie dopadać, to postanawiam wyskoczyć przez okno. Nauczyłem się tego, bo już jako dziecko, gdy koszmar senny miał miejsce w domu, to po prostu wyskakiwałem przez okno i wtedy sen się kończył. Takie nietypowe wyjście ewakuacyjne z nieprzyjemnego snu, które zawsze zdaje egzamin.
Wracając do tej ucieczki i moich obaw, to sprawdziły się, ale niezupełnie. Faktycznie ktoś zaczął mnie gonić i byłem przekonany, że to ta kobieta, która stała przed klatką jednak postanowiłem zadziałać inaczej i raz sprawdzić co się stanie jak nie ucieknę a z konfrontuje z czymś/kimś kto mnie goni. Odwróciłem się i zamiast tej kobiety, którą widziałem wcześniej, była jakaś młoda dziewczyna.Kiedy się zatrzymałem ona nagle przestała mnie gonić, uśmiechnęła się do mnie i patrząc na mnie zaczęła schodzić w dół po schodach.Chyba porządnie do głowy weszło mi to co czytałem w tym wątku o wypieraniu różnych rzeczy i znaczeniu snów. To mnie skłoniło, żeby spróbować się skonfrontować. Wcześniej opisywałem wam jeden sen w tym wątku. Myślę, że właśnie dlatego zmieniłem decyzję o swoim zachowaniu i wróciłem, zamiast uciekać.
Postanowiłem pójść za ciosem i wyszedłem za nią na zewnątrz. Ku mojemu zdziwieniu nie była ona sama, a stały przy niej inne młode dziewczyny. Na oko mogły być w wieku nastoletnim mniej więcej 15-18 lat. Wtedy mi przyszło do głowy, żeby je zapytać " czy jesteście czymś, co w sobie wyparłem ? " nie wiem czy to było dobre pytanie, ale zaraz poczułem niesamowitą duszność. Czułem, że się duszę przez sen, nie mogłem złapać tchu, nigdy nie czułem czegoś tak nieprzyjemnego w klatce piersiowej, aż chciałem uciec stamtąd tylko ze względu na te fizyczne objawy. Po prostu zacząłem się bać, że uduszę się przez sen. Na szczęście te uczucie po chwili ustąpiło, a one nie odpowiedziały swoim głosem, tylko pojawił mi się przed oczami wiersz. One niestety w tej chwili zniknęły ( a szkoda, bo były niebrzydkie delikatnie mówiąc) i zacząłem czytać co tam jest napisane. Niestety nie pamiętam dokładnej treści. Pamiętam za to, że były tam przekleństwa a wiersz zawierał 8 wersów. Od razu miałem odczucie, że pisały go dwie osoby, a nie jedna. Chciałem się nawet wybudzić, by dokładnie spisać co było tam napisane, ale zacząłem się bać, że nie zapamiętam i szybko wziąłem się za czytanie, bo rozmyślanie w tej chwili było raczej nie na miejscu. Mogłem się przecież wybudzić w każdej chwili i nic nie przeczytać.
Ogólnie pamiętam tylko skrawek, który brzmiał " naszym zadaniem bronić przed karą". I jedno zdanie które znajdowało się pod wierszem, a którego również dokładnie nie pamiętam. Brzmiało mniej więcej jak " bronić za wszelką cenę, nie są ważne konsekwencje". Tak jakby te ostatnie zdanie miało być jakąś puentą, jakimś podsumowaniem.
Jeszcze po wybudzeniu byłem w niemałym szoku. Po pierwsze sen był niezwykle realistyczny, a po drugie nigdy nie miałem takich objawów fizycznych podczas snu. Cieszę się jednak, że nie uciekłem i doszło do konfrontacji.

Jeszcze dodam jedną rzecz, którą sobie przypomniałem. Gdy zapytałem " czy jesteście czymś, co w sobie wyparłem ?" jedna z nich uśmiechnęła się do mnie. To był najdziwniejszy uśmiech jaki widziałem w życiu. Nie był ani uprzejmy, ani szyderczy... był po prostu jakiś taki pusty, nie mówiący absolutnie nic. To samo zobaczyłem w jej oczach. Patrzyła na mnie cały czas tak jakby poza mną nic nie istniało dookoła, a jednocześnie jej wzrok miał w sobie jakąś dziwną pustkę.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 lip 2016, 10:20 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 495
Płeć: kobieta
Super sen, Randy. Kobiece aspekty zaczynaja sie pojawiac.
Mozesz wrocic sobie do tego "snu", po odczuciach i zobaczyc wiecej, porozmawiac z tymi paniami. To nie jest tylko sen. To jest inna rzeczywistosc, w ktorej tez uczestniczysz.
Mozesz przyjrzec sie lekom przed oszaleniem, przed uduszeniem. Po prostu przyznaj sie przed soba, ze boisz sie oszalec. "Nie chce oszalec" powtarzaj to zdanie i odczuwaj w ciele. Zwracaj tez uwage na mysli jakie sie pojawiaja i zapisuj. Jak pojawi sie mysl z ladunkiem to powtarzaj ja i odczuwaj, az do zneutralizowania jej. Zadawaj pytania i odczuwaj w ciele. Cialo wie.

-- 13 lip 2016, 12:38 --

Wlasciwie to praca ze stlumionymi emocjami polega na uwalnianiu emocji z przekonan, ze sa zle, ze sa nieprzyjemne, straszne, grzech... Odczuwanie emocji poprzez te osady robi je nieprzyjemne w odczuciu i dlatego od nich uciekamy. Gdy uwalnia sie je z osadow, to one staja sie przyjemne. Wszystko to co osadzone, co zabronione odczuwa sie jako nieprzyjemne. Wiec wlasciwie to nie z emocjami trzeba pracowac w pierwszym rzedzie a z wyrokiem jaki sie na nie wydalo. A gdy juz zaczna sie pojawiac emocje to ich wysluchac, tak jak przyjaciela, ktory ma cos do opowiedzenia.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 lip 2016, 18:54 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 23 lut 2015, 15:32
Posty: 217
Płeć: mężczyzna
Ostatnio mam bardzo dobry okres, jeśli chodzi o pracę nad swoimi przekonaniami. Zacząłem wyłapywać pewne schematy, które często się powtarzają w naszej rodzinie. Wzięło się to z tego, że prowadziłem rozmowy z mamą i pytałem ją trochę o dziadka, którego nie miałem okazji poznać. Popełnił samobójstwo, gdy mama miała 4 lata.
Dziadek popełnił samobójstwo, ponieważ jego była żona ciągle go nachodziła i nie mogła mu wybaczyć tego, że odszedł od niej i związał się z inną kobietą. Mama opowiadała, że pamięta jak dziadek mówił, że tego nie wytrzyma, że odbierze sobie życie.
Któregoś dnia wyłapałem jak powiedziała " ludzie zawsze człowieka zgnębią". Odkąd zacząłem pracować nad sobą i zwracać uwagę na pewne schematy w wypowiedziach, to wyłapałem u niej ten tekst jeszcze kilka razy. Potem prześledziłem trochę jej życie, poprzypominałem sobie co mi kiedyś opowiadała i zauważyłem, że zawsze znajdowała jakiegoś gnębiciela. Najpierw to byli sąsiedzi, potem teściowa ( przez wiele lat z nią mieszkaliśmy) potem ktoś z pracy. Cały czas ktoś taki pojawiał się w jej życiu. Musiałem się trochę nasłuchać od mamy o tym gnębieniu przez ludzi za dziecka, bo i u mnie ten schemat występował. Ostatnio dopiero go wyłapałem i postanowiłem się bliżej temu przyjrzeć.
Całkiem możliwe, że ona tego samego nasłuchała się od ojca, skoro i on miał swojego gnębiciela, którym była jego żona. To niesamowite jak pewne rzeczy potrafią się powtarzać, jak przechodzą z pokolenia na pokolenie.
Parę innych takich schematów jeszcze wychwyciłem.

Ogólnie ostatnio mam piękny okres w swoim życiu, bo naprawdę zaakceptowałem siebie i polubiłem. Największym problemem jest tylko lęk przed emocjami. Zdaje sobie sprawę, że ja go nie przełamie, to nie pójdę do przodu w rozwoju duchowym.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 lip 2016, 19:47 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 495
Płeć: kobieta
Cytuj:
Ogólnie ostatnio mam piękny okres w swoim życiu, bo naprawdę zaakceptowałem siebie i polubiłem. Największym problemem jest tylko lęk przed emocjami. Zdaje sobie sprawę, że ja go nie przełamie, to nie pójdę do przodu w rozwoju duchowym.



O jakim rozwoju duchowym mowisz?
Czy to nie wspanialy rozwoj jak lubisz siebie i akceptujesz?

Co chcesz osiagnac tym rozwojem duchowym?
Jaki bedziesz?
Co bedziesz robil?

My jako czlowiek wszystko juz w sobie mamy, wiec nie musimy sie w zaden sposob rozwijac duchowo. Tylko odkopywac to co zakopalismy pod warstwa przekonan.

Jakiej konkretnie emocji sie boisz?
Nienawisci?
To sie przyznaj, ze sie jej boisz.
Co sie stanie jak pozwolisz sobie czuc nienawisc?
Napisz sobie opowiadanie na temat nienawisci jaka ona jest zla, jacy ludzie co nienawidza sa zli.

Chociaz z nienawiscia to mialam wspaniale doznanie. To bylo juz dosyc dawno i cos tam przerabialam. I nagle zabrzmiala w moim ciele nienawisc. Ale ona byla dzwiekiem, jak dzwiek kamertonu, czysta i piekna, ale to byla nienawisc. I gdy ta kamertonowa nienawisc brzmiala, uslyszalam mysl: nie moge nienawidziec siebie. Dzwiek zniknal i pojawily sie jakies nieprzyjemne doznania.

Do dzisiaj nie za bardzo to rozumiem. Moze emocje w swojej czystej formie sa takimi dzwiekami, a zakazy robia je jakimis zloczyncami?


Ostatnio pojawil mi sie ciekawy temat dotyczacy obietnic.
U mnie w domu bylo bardzo popularne wymuszanie obietnic, przysieganie na zdrowie mamusi, przysieganie, ze mowie prawde itd.
Te obietnice, czy raczej ta czesc nas, ktora obiecala cos komus bedzie sie rekami i nogami zapierala, zeby nie zlamac obietnicy, bo nie chce wyjsc na swinie.

Tu moga byc takie zdania jak:
-obiecalam mamie/sobie, ze nie wyjde z domu bez jej pozwolenia.
-obiecalam mamie/sobie, ze sie poprawie (i bedzie dazenie do poprawiania sie, dazenie do rozwoju duchowego)
-obiecalam, ze bede grzeczna
-obiecalam sobie, ze nigdy wiecej nie bede sie glupio smiala.
-obiecalam sobie, ze nie bede sie zloscic
-obiecalam sobie, ze nigdy wiecej nie odmowie

Dlugo sie zastanawialam o co chodzi z tym glupim smiechem. W koncu doszlam do tego, ze glupi smiech, to smiech bez powodu. Z tego powstaje przekonanie, ze zeby sie smiac, to trzeba miec powod. A prawdziwa radosc nie potrzebuje powodu. Zabronilo sie sobie prawdziwego smiechu ktory jest odzwierciedleniem wewnetrznej radosci i czeka sie na jakis zart, zeby sie moc posmiac.

Moze tu, Randy" tkwi problem, ze po prostu obiecales sobie, ze nie bedziesz tego czuc, tamtego czuc...

Widze jak te obietnice sobie czy komus stworzyly mury wewnetrznego wiezienia.

-- 13 lip 2016, 23:56 --

Cytuj:
" ludzie zawsze człowieka zgnębią"


To jest odzywka wzorcow ofiary. Zrzucanie winy na innych, zamiast odpowiedzialnosci za to co czuje.
Dobrze to zauwazyles, ze to wzorzec przechodzacy z pokolenia na pokolenie.
Mozesz sprawdzic jak w Twoim ciele ta mysl sie czuje. Powtarzaj ja i czuj wszystkie doznania, zeby rozladowac napiecie. Mozesz sie tez spytac po co Ci to przekonanie, co Ci daje, przed czym Cie chroni. Z wszystkiego czego sie trzymamy jest jakas korzyc.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 27 lip 2016, 21:45 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 23 lut 2015, 15:32
Posty: 217
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Moze tu, Randy" tkwi problem, ze po prostu obiecales sobie, ze nie bedziesz tego czuc, tamtego czuc...

Myślę, że tak właśnie było, tylko nie pamiętam czego postanowiłem się wyprzeć. Wychowywany byłem w katolickiej rodzinie, a wiadomo, że w takowych często się mówi dzieciom, że zazdrość, nienawiść czy złość są emocjami których należy się wstydzić, bo są ciężkich grzechem.
Mama od zawsze wierzyła fanatycznie w Boga. Do dziś codziennie chodzi do kościoła. Lubie z nią rozmawiać ( nie tylko z czystej sympatii), ponieważ wyłapuje z jej wypowiedzi różne powtarzające się wzorce i schematy.
Swoją drogą mam możliwość pracy z terapeutą metodą Voice Dialogue. Przeczytałem swego czasu książkę " Obejmując nasze ja " i byłem pod sporym wrażeniem. Wreszcie znalazłem kogoś kto pracuje tą metodą i ma wiele lat doświadczenia w tej materii. Czy to dobra droga ? co sądzisz o Voice Dialogue ?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 27 lip 2016, 22:03 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 sty 2016, 23:40
Posty: 189
Płeć: kobieta
Randy polecam Ci książki pana o nazwisku Andrew Matthews zatytułowane "Jak działa życie " oraz "Bądź szczęśliwy "Mojego znajomego wyciągnęły z depresji, nie umiał panować też nad swoimi emocjami.Owszem nie same książki pomogły bo i mój mały wkład. Nie wspomnę już o tym że chciał się wieszać i takie tam historie. Ponadto znalazłam mu zajęcie ,które jest jego pasją i to też chyba troszkę pomogło.W dodatku mnóstwo kasy wydawał na psychoterapeutów .



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 27 lip 2016, 22:21 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 23 lut 2015, 15:32
Posty: 217
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Mojego znajomego wyciągnęły z depresji, nie umiał panować też nad swoimi emocjami.Owszem nie same książki pomogły bo i mój mały wkład.

Z tym że ja mam już sporo przepracowane. Przez parę miesięcy chodziłem na terapię i od dłuższego czasu pracuje sam ze swoimi przekonaniami. Depresja ogólnie mi nie grozi, bo ogólnie mam na co dzień dobre samopoczucie i jestem zadowolony ze swojego życia. Nie mam też jakiś głębszych zaburzeń psychicznych czy problemów, które jakoś sporą mi wadzą w życiu, jednak czuje gdzieś w środku, że chciałbym lepiej poznać siebie. Są jeszcze we mnie jakieś blokady, głęboko zakorzenione schematy i przekonania o których istnieniu chciałbym się dowiedzieć.
Także chce podjąć taką terapię, żeby nie tylko poprawić jakość swojego życia, ale przede wszystkim poznać lepiej samego siebie. Miałem okazję przekonać się jak fascynujący jest to proces.
Nie wiem czy książki, które polecasz nie są bardziej skierowane do osób na początku swojej drogi i z pewnymi zaburzeniami psychicznymi. Sam kiedyś na takowe cierpiałem, ale udało mi się z nich wyleczyć jakiś czas temu. Teraz jest to raczej czysta ciekawość i chęć zmiany pewnych aspektów mojego życia/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 27 lip 2016, 22:36 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 495
Płeć: kobieta
Randy pisze:
Swoją drogą mam możliwość pracy z terapeutą metodą Voice Dialogue. Przeczytałem swego czasu książkę " Obejmując nasze ja " i byłem pod sporym wrażeniem. Wreszcie znalazłem kogoś kto pracuje tą metodą i ma wiele lat doświadczenia w tej materii. Czy to dobra droga ? co sądzisz o Voice Dialogue ?


Swego czasu tez bylam bardzo zafascynowana Voice Dialoque. To jedna z niewielu metod warta polecenia.

Jak masz okazje to sprobuj.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 27 lip 2016, 23:23 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 sty 2016, 23:40
Posty: 189
Płeć: kobieta
Skoro potrzebujesz terapii,to jak najbardziej na nią idź .

Książki to tylko uzupełnienie :) i nie są skierowane do osób z zaburzeniami.

Matthews pokazuje jak całkowicie zmienić sposób podejścia do życia i sytuacji, z którymi mamy do czynienia na co dzień.
Wiele osób nie zdaje sobie sprawy , że wszystko jest kwestią odpowiedniego nastawienia, że dużo siedzi w naszych głowach i trzeba sobie to odpowiednio poukładać i całkowicie zmienić perspektywę postrzegania zdarzeń, ludzi i siebie samego .

W publikacjach nie ma zawiłych naukowych wywodów, poradników motywacyjnych.

Książki dają do myślenia, śmieszą i są adekwatne do wszystkiego co spotyka człowieka na co dzień. Wszystkie porady są proste i skuteczne. Całkowicie trzeba przewartościować wiele spraw i na każdy problem patrzeć inaczej



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 28 lip 2016, 6:58 
.


Ostatnio zmieniony 28 lip 2016, 20:01 przez mctaggart, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
   
 
 
Post: 28 lip 2016, 10:15 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 495
Płeć: kobieta
Swego czasu rozczytywalam sie w roznych psychologicznych ksiazkach. I co mi to dalo? Nic. Niektore metody moga tylko wzmocnic role ofiary.

Najwiekszym naszym problemem jest to, ze my lubimy sie oszukiwac. Jak tylko zblizamy sie do czegos co spowoduje dyskomfort, to umysl przekierowywuje na cos innego, zeby tylko nie dotykac tego bolesnego. Dobry terapeuta (dobry to taki, ktory pracuje ze soba i ma znaczna czesc przepracowanych rzeczy, widzi je w sobie) z latwoscia rozpozna probem u klienta i bedzie go trzymal przy badanym problemie, nie da mu robic unikow. Poslugujac sie jedynie ksiazkami, zwlaszcza poczatkujacy, mozna robic takie uniki i zamiast rozwiazac problem, to sie go wzmacnia.

Zwykle terapeuci sa przeszkoleni, maja wiecej wiedzy niz ta z ogolnie dostepnych ksiazek. Wiedza jak w lagodny sposob zachecic do wyjscia na jaw to co ukrylismy przed soba.


To co ja robie, to najpierw pracuje ZAWSZE z oporem, lekiem przed dana emocja. Przyznaje sie do leku i pozostaje w tym leku. I wtedy zwykle pojawia sie opowiadanie na temat tej emocji, zakazy, osad, co sie wydarzy jak bede ja odczuwala. Najwiekszy problem sprawia niechec, lek przed, zakazy przed dana emocja a nie sama emocja. Dozwolona emocje odczuwa sie przyjemnie.

My ludzie jestesmy takimi chodzacymi oporami, niemalze przed wszystkim i wszystkimi.
Na opor mozna tez spojrzec przyjaznie, jako wskazowke, ze cos jest wyparte, zakazane. Opor jest rezultatem zakazu nalozonego samemu sobie, przez siebie.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 28 lip 2016, 10:49 
..


Ostatnio zmieniony 28 lip 2016, 20:01 przez mctaggart, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
   
 
 
Post: 28 lip 2016, 11:05 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 05 lut 2014, 20:23
Posty: 406
Płeć: kobieta
Zanim nadejdzie dzien, noc jest najciemniejsza.
Kazdy, kazdy, musi przejsc droge przez wlasny cien.
Tzw. ciemna noc duszy.
I tam czekaja na nas nasze wszelkie emocje, wszelkie leki i obawy, te ciemne strony, ktorych nie chcemy w sobie rozpoznac.
Bez przejscia przez to, nie ma opcji prawdziwej integracji siebie.
Wejsc w to, to jak wejsc w najciemniejsza ciemnosc, bez latarki, bez swieczki i odnalesc swiatlo wewnatrz siebie.
Niby nie ma recepty dla kazdego.
Ale tak naprawde nie roznimy sie niczym od siebie.
Leki, emocji itd. moga byc roznego rodzaju, ale wspolne jest to, ze wszyscy musimy, predzej czy pozniej, sie z nimi zmierzyc.
Najwieksze puszczenie tych obaw i lekow i dziwnych stanow emocjonalnych przychodzi w chwili smierci.
Troche pozno, ale skutecznie.

Mialam jakis czas temu do czynienia z babeczka, ktora umierala (nic nowego, ciagle mam do czynienia z takimi ludzmi). Ale ona byla inna.
Tak na pare tygodni przed smiercia, jej twarz sie rozjasnila.
Przestala sie bac. Przestala sie martwic. Przestala wymyslac.
Cieszyla sie kazda chwila. Po prostu promieniala.
Wszystko wokol niej bylo piekne.
Nie bylo w niej strachu, nie bylo w niej smutku, nie bylo w niej nic niegatywnego.

Tak sobie czasem mysle, ze swiadomosc tego, jak kruche jest nasze zycie... jest dobra praktyka w kierunku rozpoznawiania, co jest wazne a co wazne nie jest.
A emocje wazne nie sa.
Owszem, doswiadczamy poprzez nie... tylko tak naprawde co?
Przeciez nie siebie.
Emocje powiazane sa z tym, czego doswiadczamy, owszem, ale czym bardziej sie z nimi utozsamiamy, tym bardziej oddalamy sie od siebie.
Poczuc jest ok.
Tak naprawde poczuc.
Ale warto tez rozpoznac, czym te emocje sa.
To konkretne programy, ktore sobie wgrywamy... w kontekscie tego czy tamtego.
Jezeli przeszlosc jest bolesna, mozemy miec roznego rodzaju emocje.
Pewne filmy wyswietlaja sie nam i utwierdzaja konkretnie. Ale to my jestesmy wyswietlaczami tych filmow. To my je projektujemy.
Rownie dobrze mozemy wyswietlac pozytywne filmy.
Niekoniecznie wypychajac te negatywne, co je transformujac. Energia ta sama. Kierunek tylko inny.


phpBB [video]



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 28 lip 2016, 12:18 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 495
Płeć: kobieta
mctaggart pisze:
@vindpust, piszesz o oporach i stawiasz opór… książkom. Wypada mi tylko za Tobą powtórzyć:
Cytuj:
Na opor mozna tez spojrzec przyjaznie, jako wskazowke, ze cos jest wyparte, zakazane. Opor jest rezultatem zakazu nalozonego samemu sobie, przez siebie.

.


mctaggart, cytujesz mnie nie rozumiejac czym jest opor a czym swiadome nie.
Jest cos takiego jak opor, ktory, jak napisalam jest efektem nieuswiadomionych zakazow i jest cos takiego jak nie chce. To sa dwie rozne sprawy.
Bylam kiedys na etapie czytania i z perspektywy czasu jedno co moge powiedziec to to, ze niewiele pozycji mi cos dalo.

Rzucilas tytulami, a moze bardziej praktycznie byloby opisac co wniosla w Twoje zycie kazda z tych ksiazek no i oczywiscie praktyka zwiazana z nia. Co spowodowalo, ze siegalas po inne ksiazki? Ta pierwsza nie byla wystarczajaco dobra...?Cos w niej brakowalo? I co bylo z druga, trzecia...?
Polprawdy sa czesto grozniejsze niz klamstwa.

-- 28 lip 2016, 13:35 --

To, co przemawia za metoda Voice Dialogue to to, ze ona pozwala dojsc do glosu naszym "ja", ktorym wczesniej nie dalismy dojsc do glosu.
Podswiadomosc sklada sie z niewypowiedzianych slow, ktore trzyma sie pod przykrywka skladajaca sie z emocji. Gdy wchodzi sie w emocje, to te emocje przemawiaja, to co bylo ukryte w podswiadomosci staje sie swiadome. Gdyby mozna nam bylo wypowiedziec to i przeczuc w czasie, gdy to sie wydarzylo, to nie bylo by podswiadomosci.

Ja sie dziele swoim doswiadczeniem i zrozumieniem. Jezeli ktos ma inne to dzielcie sie. Nie mam patentu na racje.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 28 lip 2016, 17:54 
...


Ostatnio zmieniony 28 lip 2016, 20:02 przez mctaggart, łącznie zmieniany 2 razy


Na górę
   
 
 
Post: 28 lip 2016, 19:42 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 23 lut 2015, 15:32
Posty: 217
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Na opor mozna tez spojrzec przyjaznie, jako wskazowke, ze cos jest wyparte, zakazane. Opor jest rezultatem zakazu nalozonego samemu sobie, przez siebie.

Ostatnio powiedziałem sobie " chce poznać to co jest wydziedziczone i wyparte" i nagle poczułem jakiś ucisk w klatce piersiowej oraz sporą niechęć do tego co wydziedziczyłem. Tak jakbym sam siebie oszukiwał mówiąc, że chce to poznać.
Jednak istnieje jakiś opór przed tym co jest niepoznane, ale to jest zupełnie normalne. Na terapii uciekałem od różnych bolesnych tematów i lubiłem przez większość sesji gadać o rzeczach nieistotnych. Miałem czterech terapeutów i tylko jeden nie dawał mi uciekać. Ta terapia najwięcej mi dała i już po 2-3 wizytach czułem, że praca idzie w dobrym kierunku, a z poprzednimi terapeutami pracowałem po pół roku ( z jednym prawie rok) i rezygnowałem, bo czułem, że mało mi to daje.
Voice Dialogue wydaje mi się o tyle ciekawe, że można wysłuchać swoich podosobowości. Strasznie mnie ciekawi, które zostały wyparte i co mają do powiedzenia.

Co do polecanych książek, to niektóre z nich czytałem i niewiele mi dały. Psychologią interesowałem się od 14 roku życia i naprawdę przerobiłem tego sporo. Jedyna, która wywarła na mnie spore wrażenie i coś zmieniła w moim spojrzeniu na świat, to "Przebudzenie" Anthony De Mello. On też pisał o tym, że najważniejsze jest oduczanie się od wzorców, które chłonęliśmy w dzieciństwie od dorosłych. Także coś w tym jest, że człowiek już niczego się nie musi uczyć, tylko oduczać tego co mu wpojono, jeśli mówimy o duchowości.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 28 lip 2016, 20:04 
.


Ostatnio zmieniony 08 sty 2017, 15:10 przez mctaggart, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
   
 
 
Post: 28 lip 2016, 20:27 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 sty 2016, 23:40
Posty: 189
Płeć: kobieta
mactaggart dlaczego nie warto ? Zawsze warto pomagać a co już druga strona z tego wyniesie dla siebie, to jego sprawa.
Usunąłeś treści postów a może te informacje pomogłoby innym ? To że Randy założył akurat taki temat i odniosłeś wrażenie ,że nie słucha Twoich podpowiedzi ,nie powinno być powodem do kasowania wypowiedzi .


Pozdrawiam :hejka:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 28 lip 2016, 20:54 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 495
Płeć: kobieta
Randy napisal:
Cytuj:
Voice Dialogue wydaje mi się o tyle ciekawe, że można wysłuchać swoich podosobowości. Strasznie mnie ciekawi, które zostały wyparte i co mają do powiedzenia.


Randy, Ty jestes tak zafascynowany poznawaniem siebie, jak i ja. Nie czesto spotykam takie osoby.

Cytuj:
Anthony De Mello. On też pisał o tym, że najważniejsze jest oduczanie się od wzorców, które chłonęliśmy w dzieciństwie od dorosłych. Także coś w tym jest, że człowiek już niczego się nie musi uczyć, tylko oduczać tego co mu wpojono, jeśli mówimy o duchowości.



Wlasnie o to chodzi, oduczanie sie, puszczanie przekonan.

Co do wzorcow, to tez nie trzeba z nimi walczyc, bo kazdy chyba wie jakie to ciezkie, zeby cos zmienic. Trzeba raczej znalezc wole, ta podosobowosc ktora trzyma sie wzorca. Gdy ona powie swoje to wzorzec reakcyjny stanie sie niepotrzebny.

Tak np. Szczerosc. Dziecko jest zawsze szczere, mowi co mysli. Mam na mysli dziecko, ktore jeszcze sie nie zewzorcowilo. W pewnym momencie dziecko pomysli: szczerosc nie poplaca. Jak jestem szczery to zawsze mi sie obrywa. Bede udawal glupiego. I zaczyna klamac. I jak zacznie klamac, to zabiera to w dorosle zycie. Potem nawet nie zdaje sobie sprawy, ze co buzie otworzy, to klamie.

Te klamstwa mozna zobaczyc np. gdy zwiazek sie rozpada. Mezczyzna postanawia, ze opusci kobiete. Kobieta zrospaczona mowi: ja go tak kocham. I to jest to wielkie klamstwo, ktore powoduje, ze cialo staje sie zdezorientowane. Kobieta czuje rozpacz, a mowi, ze kocha. No kto by nie zglupial. Szczerosc by powiedziala: czuje rozpacz, ze mezczyzna, ktorego kocham mnie opuszcza.

Przestanie oszukiwania samego siebie, to podstawa. Po prostu nalezy sie przyznawac do tego co sie czuje, a wdzieczne cialo wynagrodzi to dziesieciokrotnie.

-- 29 lip 2016, 11:36 --

Prace ze soba mozna zrobic na dwa sposoby: trudny i bolesny, albo latwy, pelen fascynacji odkrywania siebie. Sposob jaki uzywamy zalezy jedynie od zrozumienia co sie dzieje w ciele i dlaczego sie dzieje.

Duzym tematem jest temat bezsilnosci. Kto chce sie czuc bezsilnym....?
Bezsilnosc mowi: nic na to nie poradze.
Bezsilnosc jest straszna (osad).
Nie chce czuc bezsilnosci.
Chce kontrolowac to co sie dzieje.

Gdy sie przeczuje te zdania, pozwoli sie sobie na poczucie leku przed bezsilnoscia, przyzna sie do niego i pobedzie w tym leku az sie zintegruje, to bezsilnosc bez ladunku lekowego stanie sie zupelnie czyms innym. Teraz mozna patrzec na sytuacje, ktora sprawiala, ze czulismy sie bezsilni w taki nieprzyjemny sposob jak na jakies smieszne przedstawienie. To co robi z bezsilnosci nieprzyjemne doznanie jest jedynie wprogramowany lek.

-- 29 lip 2016, 13:59 --

Najwazniejsza relacja w naszym zyciu byla/jest relacja z matka. Matka jest przekazicielka wzorcow. Uzdrowienie relacji z matka to uzdrowienie wszystkich innych relacji, bo przejete wzorce beda sie powielaly na inne osoby/relacje.

To moze byc troche trudne, bo mamy w programowane przekonania, ze matke nalezy kochac, szanowac. Nie mozna czuc nienawisci do matki. Z tego nalezy sie uwolnic.
Gdy w dziecinstwie matka cos kazala, do czegos zmuszala, krytykowala, karala to kochalo ja sie w tej chwili? Z pewnoscia wieksza ilosc dzieci czula nienawisc, zlosc...

Nie mozna byc zlym na mame.
Dlaczego nie...?
Nie mozna nienawidziec mamy.
Dlaczego nie?

Czyz nie prosciej przyznawac sie do tego co sie czuje. Gdy sie przyznaje do wszelkich takich zabronionych emocji to nastepuje proces uzdrawiania.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 30 lip 2016, 15:42 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 23 lut 2015, 15:32
Posty: 217
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
To moze byc troche trudne, bo mamy w programowane przekonania, ze matke nalezy kochac, szanowac. Nie mozna czuc nienawisci do matki. Z tego nalezy sie uwolnic.

Moje relację z mamą są najlepsze właśnie od czasu kiedy zacząłem akceptować emocje, które wobec niej odczuwam. Jako dziecko też je czułem i dałem sobie je odczuć z całą ich mocą, ale pózniej potępiałem siebie za to. Dopiero jak dałem sobie do nich prawo poczułem się lepiej.
Mam wrażenie, że wydziedziczyłem w sobie złość. Zawsze irytowała mnie złość u innych ludzi i wychodziłem z założenia, że należy ją za wszelką cenę kontrolować, że bardziej się opłaca mieć racjonalny i logiczny umysł, który nie ulega takim emocjom. Stało się to prawdopodobnie przez ojca, który nie pozwalał mi jej okazywać i gdy krzyczałem podczas płaczu, to kazał mi się zamknąć pod grożbą kolejnych klapsów. Wtedy musiałem ją w sobie zdusić i pamiętam nawet teraz jak się czułem w tamtej chwili. Czułem sie jakby ktoś mnie zamknął w klatce, musiałem się uciszyć, chociaż miałem ogromną potrzebę okazania swojej złości.

Swoją drogą miałem dziś ciekawy sen. Jechałem przez jakąś wieś na rowerze i dojechałem do jakiejś dużej metropolii. Było to tak duże miasto, ze miałem wrażenie, iż dojechałem przez jakąś polską wieś, aż do Stanów Zjednoczonych :zęby: Wszedłem do budynku i w ciemnym pokoju spotkałem swojego kuzyna, ale paradoksalnie w tej znanej twarzy zobaczyłem coś niesamowicie obcego. Wiedziałem, że to nie jest on, tylko jakaś obca istota, która znajduje się w jego ciele. Nagle coś mnie oświeciło, żeby zapytać kim jest i czy jest czymś co w sobie wyparłem. Nagle kuzyn (albo raczej coś co się w nim znajdowało) przyciągnął mnie do siebie i wykrzyknął " jestem twoim bratem". W jego oczach było coś niesamowitego, nie widziałem czegoś takiego w życiu. Nie potrafię rozszyfrować czy widziałem w nich strach, tęsknotę, złość czy jeszcze coś innego. Była to twarz zdecydowanie przygnębiona, ale nic mi konkretnie nie mówiła. Teraz jak oceniam ten sen na chłodno to mam wrażenie, że w jego twarzy były wszystkie wyżej wymienione emocje.
Analizuje tak ten sen i dochodzę do przekonania, że kuzyn był po prostu moją wydziedziczoną słabością i bezradnością. Pogardzałem jego zachowaniem, ponieważ chciał popełnić samobójstwo przez dziewczynę i jest uzależniony od narkotyków. Uświadomiłem sobie, że brzydzę się jego bezradnością. Potem przypomniałem sobie słowa mamy, która zawsze powtarzała mi jak byłem dzieckiem, że facet musi być konkretny, twardy, męski. Wszystko byłoby ok, tylko fajnie jakby pośród tych cech znalazło się miejsce na wrażliwość. A ona zawsze przeze mnie przemawiała nawet kiedy próbowałem ją w sobie wyprzeć. Z tym, że dziwi mnie akurat to, że ją wyparłem. Zawsze lubiłem swoją wrażliwość i delikatność, chociaż faktycznie gdzieś musiałem ją ukrywać, bo w mojej rodzinie doceniało się zdecydowanie inne cechy u mężczyzny. Wstydziłem się przyznawać przed ojcem do swoich problemów i zawsze grałem twardego.
Cieszę się, że pojawiają się takie sny i pozwalają mi lepiej poznać to co jest wydziedziczone.

Dodam jeszcze, że po tym dzisiejszym śnie inaczej spojrzałem na kuzyna. Zamiast pogardy pojawiła się empatia i zrozumienie. Bezradność pojawiła się jako coś dziecięcego, lekkiego, pełnego uroku. Mimo to nadal wyczuwam jakiś strach przed nią, ale wreszcie się do niego przyznałem i chciałbym teraz lepiej się z nią zapoznać, dać jej sobie doświadczyć, poprzebywać trochę w jej towarzystwie. Ciekawi mnie jak to jest poczuć ją w pełni bez tych wszystkich blokad i uprzedzeń do niej.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 30 lip 2016, 16:18 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 495
Płeć: kobieta
Randy napisal:

Cytuj:
Zawsze lubiłem swoją wrażliwość i delikatność, chociaż faktycznie gdzieś musiałem ją ukrywać, bo w mojej rodzinie doceniało się zdecydowanie inne cechy u mężczyzny. Wstydziłem się przyznawać przed ojcem do swoich problemów i zawsze grałem twardego.


Co masz na mysli piszac wrazliwosc?
Jak sie ona objawia?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 sie 2016, 11:28 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2011, 14:46
Posty: 1119
Płeć: mężczyzna
Przy okazji polecam też stronę http://personalityspirituality.net/ a w szczególności np: http://personalityspirituality.net/arti ... -features/

_________________
Czas przestać zgrywać oświeconych dupków i stać się po prostu ludźmi.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 68 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3  Następna

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group