Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 27 sty 2020, 1:34

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 199 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następna
Autor Wiadomość
Post: 23 lip 2010, 21:36 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 cze 2009, 19:25
Posty: 787
Lokalizacja: Sopot
Płeć: mężczyzna
Easy_Rider pisze:
Jednak takie stwierdzenie prowadziłoby do obalenia całej wiedzy na temat kobiecego seksualizmu i wyprowadzenia wniosku, że do osiągania orgazmu kobiecie mężczyzna nie jest wcale potrzebny. Coś mi to wszystko za bardzo pachnie ideologią feministyczno-lesbijską.

Nie ma co gdybać - koleżanki potwierdzą doświadczeniem, że tak jest ;)
Zresztą dla twojego spokoju dodam, że analogicznie facetom do osiągnięcia orgazmu nie jest potrzebna kobieta ;) Jestem prawie pewien, że zdajesz sobie z tego sprawę :język:
Tylko nie bardzo łapię, po co ci dowody na to, że mężczyźni są potrzebni kobietom? (do orgazmu lub w ogóle)
czyżby...

_________________
Evolution - the greatest show on Earth !



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 23 lip 2010, 21:36 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 23 lip 2010, 23:01 
Lily pisze:

Dla mnie pozostaje wciąż zastanawiający fakt przeniesienia porodu do szpitala kładąc kobietę na łóżko i pytanie, kto rzeczywiście na tym korzysta. Tak btw. bajecznym miejscem dla położnictwa jest Holandia.

Również zgadzam się z Toe, że kwestia ojca przy porodzie jest neutralna,
a zależy jedynie od samych zainteresowanych - nie ścisłych zaleceń czy wytycznych "popartych dowodami i analizami". Co jest ważniejsze: to co "powinieneś lub jest wymagane" czy to czego sam pragniesz? Nie czujesz się gotowy i nie masz takiej potrzeby - nie rodzisz. Proste, nic na siłę....................................


Lily napisała:
Cytuj:
Co do wątpliwości czy można tańczyć w ciąży czy też nie - poruszę temat na zajęciach bo sama jestem ciekawa

a Ty myślisz,że "oni" wiedzą ? :D Pewnie wiedzą co niektórzy , ale ci co wiedzą będą sie trzymać swojej koncepcji typu łóżko/ kobieta jako podmiot wydalający produkt ...czegoś tam....(wpisz tu dalsze odczłowieczone pojęcie jakie "oni" używają) -bo im tak jest wygodnie - i nie ważne ,że dziewczynom pękają krocza .Pozycji nie zmieniamy tylko nacinamy-to natura popełniła bład a nie my. "lekarz " się nie myli. PYCHA .
Póki lekarz nie stanie się na powrót sługą w stosunku do tych okoliczności -póty będziemy mieli podejście rodem z fabryki samochodów. Coś, kiedyś próbował robić na Polskim gruncie dr (a może prof.) Fijałkowski (Poznaniak- mam nadzieję,że dobrze pamiętam jego nazwisko-gdy się miał rodzić mój syn czytałem wszystko co w ręce wpadło ).

Jeśli Kobieta zechce tańczyć podczas porodu to znaczy,że można . Nie ma innych dyrektyw ( zakładam,że nie jest to jakaś sytuacja totalnej patologii typu 200 kg tylko przeciętna , zadbana dziewczyna z jako taka świadomością i dobrym zdrowiem ( o które wcześniej dbała- dobre zdrowie nie bierze się znikąd, o to wszystko można zadbać ).

No i na koniec -rola ojca nie jest obojętna . Oczywiście wkraczamy tu juz w rejony wyższe niż kawałek mięsa jaki widzi dzisiejsza medycyna. Jeśli dziecko ma mieć stabilna psychikę , być odważnym , twórczym człowiekiem - to powinny być spełnione warunki doskonale znane psychologii prenatalnej i każdej innej.
Problem jest w tym,że współcześnie zdegradowaliśmy się sami do poziomu niżej zwierząt - tej techno-cywilizacji jaką się zachwycamy potrzebny jest nie człowiek a bio-robot. psychikę się wycina jak wyrostek robaczkowy. Ot-kolejny "błąd natury".



Na górę
   
 
 
Post: 23 lip 2010, 23:50 
easy russian pisze:
No i na koniec -rola ojca nie jest obojętna . Oczywiście wkraczamy tu juz w rejony wyższe niż kawałek mięsa jaki widzi dzisiejsza medycyna. Jeśli dziecko ma mieć stabilna psychikę , być odważnym , twórczym człowiekiem - to powinny być spełnione warunki doskonale znane psychologii prenatalnej i każdej innej.
Problem jest w tym,że współcześnie zdegradowaliśmy się sami do poziomu niżej zwierząt - tej techno-cywilizacji jaką się zachwycamy potrzebny jest nie człowiek a bio-robot. psychikę się wycina jak wyrostek robaczkowy. Ot-kolejny "błąd natury".

Pisząc, że to neutralna kwestia, chodziło mi o nastawienie samego zainteresowanego (albo i nie), nie każdy facet czuje się gotowy na takie widoki (pomijam tu kwestie czy jest gotowy na ojca), nie wszyscy tego chcą, czasem to kobieta nie chce być oglądaną w takim momencie. Chodzi o to aby nikogo do niczego nie zmuszać, okej poród rodzinny fajna sprawa ale tylko jeśli oboje to czują; jeśli nie, naprawdę lepiej się wycofać bo później wszystko jeszcze bardziej się gmatwa i takie narodziny zamiast być pełne stają się pretekstem do rozłamu.

easy russian pisze:
Póki lekarz nie stanie się na powrót sługą w stosunku do tych okoliczności -póty będziemy mieli podejście rodem z fabryki samochodów.

Najciężej jest z wyprowadzenie porodu ze szpitala; mogłyby powstać fajne, wyposażone w dobry sprzęt domy narodzin i działać otwarcie porody domowe, tak żeby każdy miał możliwość wyboru; no ale wiadomo, money money money, szpital który ma mniej pacjentów traci, stąd tak silny opór.



Na górę
   
 
 
Post: 24 lip 2010, 0:12 
Lily pisze:
Pisząc, że to neutralna kwestia, chodziło mi o nastawienie samego zainteresowanego (albo i nie), nie każdy facet czuje się gotowy na takie widoki (pomijam tu kwestie czy jest gotowy na ojca), nie wszyscy tego chcą, czasem to kobieta nie chce być oglądaną w takim momencie. Chodzi o to aby nikogo do niczego nie zmuszać, okej poród rodzinny fajna sprawa ale tylko jeśli oboje to czują; jeśli nie, naprawdę lepiej się wycofać bo później wszystko jeszcze bardziej się gmatwa i takie narodziny zamiast być pełne stają się pretekstem do rozłamu.

................................................................
Najciężej jest z wyprowadzenie porodu ze szpitala; mogłyby powstać fajne, wyposażone w dobry sprzęt domy narodzin i działać otwarcie porody domowe, tak żeby każdy miał możliwość wyboru; no ale wiadomo, money money money, szpital który ma mniej pacjentów traci, stąd tak silny opór.

doskonale rozumiem :tak: - oczywiście,że tak. Mam kilku wspaniałych przyjaciół - bardzo porządnych ludzi i ciekawych mżczyzn, którzy się jeszcze obawiają i zareagowaliby jak kilku mężczyzn z tematu. Nic na siłę.

Co do drugiego - podstawą jest odwaga kobiet - przecież możesz urodzić u siebie w domu, sama .
Nie ma problemu . To jest naturalne jak przytulenie męża. Oczywiście latwiej będzie gdy dojrzeje do sytuacji i mąż i będzie świadomie wspierał zonę . ..................a może stanie sie to rewolucyjnie - zwyczajnie wszystkie szpitale szlag trafi i zostaniemy rzuceni na głęboka wodę życia ( śmieję się tu teraz w duchu bo mam w pamięci obrazek jak w ciszy i spokoju rodziła moja kotka czy choćby jak rok temu przyglądałem się porodom moich kózek . Wszystko spokojnie - bez paniki , rzecz tak normalna jak wschód słońca. To jest ta "głeboka woda" :) - )



Na górę
   
 
 
Post: 24 lip 2010, 8:24 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 29 maja 2009, 22:33
Posty: 379
Płeć: mężczyzna
Przywołany do tablicy przez miłe koleżanki wyjaśniam, co następuje:

W związku z wypowiedziami w tym temacie niektórzy usiłowali mi wmówić jakieś kompleksy czy inne freudyzmy, z powodu rzekomego uczulenia na słowo "orgazm". Otóż chciałbym wyjaśnić, że jestem już w takim wieku, że mogę rozmawiać o tych sprawach bez emocji. Natomiast nie mogę zachować spokoju, gdy widzę kolejną próbę manipulacji zachowaniami ludzi, zmierzającą do rozbicia rodzin, a jednocześnie - brak krytycyzmu w przyjmowaniu tego za dobrą monetę.

Bo w istocie sprawy, nie chodzi tutaj o ten orgazm - to tylko taki wabik dla kobiet, a w rzeczywistości chodzi o presję na mężczyzn, aby asystowali przy porodach swoich żon. To wydaje się takie piękne - wspólne przeżywanie itd., ale tak naprawdę, w dłuższym okresie pożycia, prowadzi do rozbicia związku, co potwierdzają zacytowane na początku tematu badania przeprowadzone we Włoszech. Pozwolę sobie ponownie przytoczyć ten odległy już cytat:

Cytuj:
Obecność ojca przy porodzie zwiększa ryzyko separacji i rozwodu - wynika z ogłoszonych w środę w Rzymie rezultatów badań, jakie przeprowadziło włoskie stowarzyszenie diagnoz prenatalnych i medycyny płodu Sidip.

Eksperci przeprowadzili sondaże wśród 310 par z całych Włoch, którym 10 lat temu urodziło się dziecko. Jak wyjaśnił prezes stowarzyszenia Claudio Giorlandino przebadano dwie grupy małżeństw: te, w których ojciec uczestniczył przy naturalnym porodzie i te, w których nie brał w nim udziału. Okazało się, że wskaźnik rozwodów i separacji w tej pierwszej grupie związków jest wyższy.

Częstszy rozpad tych małżeństw specjaliści ze stowarzyszenia tłumaczą traumą, jakiej niekiedy doświadczają mężczyźni, uczestniczący w narodzinach dziecka. W analizie wyników podkreślono, że ojcowie bardzo często czują się zobligowani do udziału w porodzie wbrew własnej woli, co potem ma wpływ na przyszłość małżeństwa.

"W ostatnich latach mężczyzna jest coraz bardziej nakłaniany, zwłaszcza w niektórych środowiskach społeczno-kulturowych do uczestniczenia w wydarzeniu, które jeszcze do niedawna było zastrzeżone wyłącznie dla świata kobiet" - powiedział Giorlandino. Zadał następnie pytanie: "Czy to pragnienie jest na pewno spontaniczne?".

"Wydaje się, że jest to owoc panującej mody, chęci bycia nowoczesnym" - dodał prezes stowarzyszenia.


oraz cytat z mojej wcześniejszej wypowiedzi:

Cytuj:
Tak więc - paradoksalnie, te wspólne porody, zamiast służyć zacieśnieniu więzi małżeńskiej (partnerskiej), mogą stać się przyczyną rozbicia związku. A może właśnie o to chodzi tym, którzy tę modę forsują? Czy ta moda, uzupełniona o orgazm porodowy, nie jest aby jednym z perfidnych elementów zmierzających do rozbicia rodziny, lokując się tym samym w ciągu działań podejmowanych przez NWO?


Może jeszcze dodam, jak "drzewiej" bywało. Otóż facet, gdy dowiedział się, że został ojcem, musiał obowiązkowo "zalać pałę" z kolegami, niekiedy nawet zanim odwiedził żonę w porodówce, bo też zaraz nie pozwalali kobietom po porodzie wstawać. Uczestnictwo męża w porodzie - to były jakieś przypadki ekstremalne, wymuszone okolicznościami. Zresztą, jak pamiętam z rozmów z czasów, kiedy sam zostałem ojcem - kobiety wówczas wcale nie życzyły sobie takiego współuczestnictwa. Ta moda została również kobietom wmówiona na siłę - podobnie jak "tradycja" walentynek.

To wszystko, o czym mówię, nie ma związku z miejscem dokonywania porodu - dla dobra i wygody kobiety, może być w domu, gdzie jest spokój, chociaż gdyby to miało dotyczyć mojej żony, obawiałbym się braku obecności przynajmniej akuszerki. Ale nich nikt nie wymaga, aby akuszerem był mąż - bo skutki tego faktu mogą być fatalne w przyszłości!



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 24 lip 2010, 8:53 
Easy - wyluzuj , Troche za bardzo spoglądasz poprzez dogmaty - ja nie przeczę, że w pewnym momencie one były potrzebne ja gips na złamanej nodze ale .......
Masz rację - następują rozwody . Ludzie , którzy przestają do siebie pasować dziękują sobie za przeżyte lata.
Lubisz Korwina Mikke (jęśli dobrze pamiętam z jakiegoś wpisu)- przeczytaj zatem jego książeczkę "Vademecum Ojca" - jest osiągalna poprzez wydawnictwo reklamowane w "Najwyższy Czas" -nie pamiętam juz jego nazwy. To książka nie tylko dla ojców ale przede wszystkim dla mężczyzn. Dziś traktuję JKM z dystansem ale dużo mu zawdzięczam - pewne wnioski ma bardzo trafne (inne znów chybione i " posklejane " zbyt pośpiesznie). Po latach dochodzę do wniosku ,że JKM albo czytał Wedy ( jak to ma w zwyczaju -"po łebkach ")- albo , co bardziej prawdopodobne, uważnie pobierał lekcje u osoby , która je znała - koncepcja łódki i wioślarza jest w tym dziełku bardzo widoczna . Brak Korwinowi serca w tym całym podejściu - on się nadal boi wielu spraw.
Naprawdę nie trzeba Kobiecie zakładać obroży by się z nią porozumieć. Wystarczy autorytet uzyskany w zupełnie inny sposób . W książeczce w/w znajdziesz coś na ten temat- byłem zdumiony,że pośród tych wpisów jest normalny , ciepły facet a nie jakiś kretyn z nahajką na jakiego kreują go media. Zresztą wystarczy zwyczajnie posłuchać (przeczytać ) wywiadu z jego żoną - jest gdzieś w necie . Mądra , powściągliwa Kobieta - gdyby był totalnym idiotą, to by z nim nie była 38 lat.
Odjechałem na lęki Korwina ale juz zawracam- Kobiety wymagają pokierowania w świecie rodzinnym (popatrzcie choćby tu na forum jak często zdarza im się złapać "odlot" i - ogólnie rozsądna babka wpisze nagle coś co przewraca) - tu jest potrzebny jako konsultant mądry mąż i razem złapią równowagę w każdej kwestii. Sam facet popadnie w przeciwne skrajności - nadmierne skostnienia poglądów.
Złapmy równowagę w sobie - naszych cząstek męsko-żeńskich -tych w środku (oczywiście najpierw trzeba dopuścić pogląd ,że one faktycznie istnieją -czyli pozbyć się swoich strachów wewnętrznych- niestety obecnie mamy totalne rozchwianie , albo zniewieścialców , albo inną "galaretę wewnętrzną " pozującą na macho).
Pozdrawiam !!!



Na górę
   
 
 
Post: 24 lip 2010, 13:09 
Easy_Rider pisze:
Bo w istocie sprawy, nie chodzi tutaj o ten orgazm - to tylko taki wabik dla kobiet, a w rzeczywistości chodzi o presję na mężczyzn, aby asystowali przy porodach swoich żon. To wydaje się takie piękne - wspólne przeżywanie itd., ale tak naprawdę, w dłuższym okresie pożycia, prowadzi do rozbicia związku

Chyba łapie. Easy, dla Ciebie mężczyzna przy porodzie to coś nie naturalnego. Ok. Widzisz presję w samym obrazku? Ok. Tylko w ten sposób należy potraktować wszystkie przekazy, ukazujące ojca przy porodzie. Żeby było sprawiedliwie.

Tak dla uzupełnienia - ten wywiad z Amber, w którym opowiada ona o swoich przeżyciach jest tylko małym fragmentem większego dokumentu Eleny Tonetti-Vladimirovej pt. Birth As We Know It (Narodziny jakie znamy), są w nim przedstawione różne porody (w wodzie, w domu, z ojcami, tylko z kobietami).

Powtórzę się - niech każdy wybiera to, co dla niego najlepsze a nie opiera się na statystykach i badaniach - rób tak jak czujesz. Odczuwanie presji we własnej rodzinie/związku to już insza sprawa.

phpBB [video]



Na górę
   
 
 
Post: 26 lip 2010, 11:15 
easy russian pisze:
...przecież możesz urodzić u siebie w domu, sama .
Nie ma problemu . To jest naturalne jak przytulenie męża.



Nie wiem jak to wygląda dziś, ale 9 lat temu mój przyjaciel który zabrał żonę ze szpitala coby urodziła w domu w wannie stoczył małą wojenkę z lekarzami, otarł się o prokuraturę i musiał podpisać kilka kwitków - że jest odpowiedzialny za ewentualną śmierć dziecka i matki, etc.
Nie było to napewno proste i wymagało dużo determinacji.

I to jest pierwszy punkt programu - System nie lubi porodów w wodzie, bo są w zgodzie z naturą - można dotrzeć do badań które wykazuja że dzieci urodzone w wodzie lepiej się rozwijają i są bardziej uzdolnione od rówieśników

Kwestia wspólnego porodu - statystyczne badania łatwo zmanipulować, to kwestia odpowiedniego doboru pytań i badanych. Coś w tym co Easy Rider mówi o sztucznej presji jest - szlajając się po porodówce miałem nieodparte wrażenie że część facetów jest tam za karę.
Myślę że dopóki poród przebiega normalnie (czytaj naturalnie) obecność faceta może być kwestią drugorzędną.

Inna sprawa gdy poród jest sztucznie wywoływany oxytocyną (np z powodu chwilowego zaniku tętna u dziecka na skutek owinięcia się pępowiną) i zachodzą podczas niego różnorakie komplikacje - gwarantuję każdemu że wtedy facet się przydaje i przejście razem przez te chwile może tylko zcementować związek.

Właściwie to tyle, pozdrawiam :bużki:



Na górę
   
 
 
Post: 26 lip 2010, 11:55 
radoslaw pisze:
easy russian pisze:
...przecież możesz urodzić u siebie w domu, sama .
Nie ma problemu . To jest naturalne jak przytulenie męża.



Nie wiem jak to wygląda dziś, ale 9 lat temu mój przyjaciel który zabrał żonę ze szpitala coby urodziła w domu w wannie stoczył małą wojenkę z lekarzami, otarł się o prokuraturę i musiał podpisać kilka kwitków - że jest odpowiedzialny za ewentualną śmierć dziecka i matki, etc.
Nie było to napewno proste i wymagało dużo determinacji.

........................

oczywiście,że jak już dostaną twoją żonę w łapska to nie zrobią wyjątku ( precedens zrodziłby falę takich zdarzeń- a oni zamiast bogów w białych fartuchach staną się nikim-pycha tam jest ogromna.). Najlepiej zamieszkać z dala od miasta - rodzisz jak chcesz , po jakimś czasie zgłaszasz-oczywiście trzeba znać swoje prawa i nie dać się zawlec pod byle pretekstem do tej rzeźni zwanej dla niepoznaki szpitalem (ile jest zakażeń wewnątrzszpitalnych to się nie dowiecie- bezpieczniej na łące rodzić w krzakach) .
Zazwyczaj poza miastem i ludzie są normalniejsi-bliżej natury. Często znają się wzajem -choćby ze słyszenia.Lekarze na prowincji bywają normalni (częstokroć są to ludzie bardzo fachowi i z prawdziwym powołaniem a nie chęcią kariery w wojewódzkim szpitalu). Jak sie wcześniej damy poznać lekarzowi, zdobędziemy zaufanie - wystawi papiery, stwierdzi poród itp. Powtarzam- sa wszelkie prawne możliwości by się nie włóczyć po szpitalach . Zresztą- już niedługo system sie przewróci i nie będą potrzebne te "kolczykowania" (czytaj- dowody osobiste).
Dawniej słyszało się co rusz o porodach w nietypowych miejscach - trach, bach , babka urodziła w tramwaju no i co??- stało się . To samo tu- "no panie doktorze, zaczęła rodzić i już - 20 minut i było po sprawie".



Na górę
   
 
 
Post: 26 lip 2010, 12:11 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 cze 2009, 21:44
Posty: 581
Ja miałam poród wywoływany rodziłam dosłownie 22 godziny i oczywiście w między czasie mówiłam ,że już nigdy więcej. Mój organizm nie był jeszcze gotowy do akcji - poród , ale odeszły mi wody i akcje trzeba było rozpocząć.
Bez psychicznego wsparcia czuję ,że rodziłabym tam następne 22 godziny...
Po swoich doświadczeniach wiem ,że poród może być akcją nieprzewidywalną. Polecam wywiad na Onecie- na mnie wrażenie zrobiło to co powiedział profesor ,że jest z tzw. starej szkoły położniczej i w trakcie porodów w których uczestniczył zdarzyło się kilkakrotnie , że po odejściu wód ciężarnej dziecko obróciło się poprzecznie i on potrafił zrobić obrót dziecka ręcznie :shock: natomiast jego młodsi koledzy już w tym momencie zrobiliby cesarskie cięcie i co wtedy co wtedy gdy komuś się przydarzy taka akcja w domu ?
Bez fachowej pomocy medycznej dla mnie poród w domu jest nieodpowiedzialnym działaniem.
Jak zwykle trzeba znaleźć złoty środek tak, aby poród był zarówno optymalnie bezpieczny i intymny.

Tutaj może ktoś sobie obejrzeć ''Misja mama -poród w domu.''

http://www.onet.tv/misja-mama-porod-w-domu,4205109,4,klip.html#

@ Easy Rider najlepiej jakbyś te statystyki wyrzucił w kąt i porozmawiał z kilkoma lub z kilkunastoma facetami , którzy byli przy porodzie, może niektórzy z nich obcinali pępowinę może niektórzy uczestniczyli tylko w pierwszym etapie akcji porodowej - nieistotne , ale wtedy miałbyś informacje oraz odczucia takiego ojca z pierwszej ręki.
Natomiast gdyby mi się zdarzyło jeszcze kiedyś rodzić to wiem jedno na pewno potrzebowałabym wsparcia psychicznego , a nie tylko opieki medycznej więc niekoniecznie musiałby być to mój chłop taka Doula też byłaby dobra :D

Cytuj:
Dominujący w zachodniej kulturze model położnictwa wyeliminował ważny element opieki, jakim jest emocjonalne wspieranie rodzącej przez osoby z jej najbliższego otoczenia. Gdy poród z domu przeniósł się do szpitala, opieka bliskich kobiet zastąpiona została opieką profesjonalnych położnych lub pielęgniarek. Organizacja pracy szpitala, system zmianowy, często duża liczba rodzących jednocześnie kobiet spowodowała, że samotność na porodówce stała się jednym z najbardziej dotkliwych doświadczeń dla wielu pokoleń kobiet.


Czasy, kiedy polskie szpitale położnicze były niezdobytymi twierdzami mamy już szczęśliwie za sobą. Tzw. „porody rodzinne" czy „porody z bliską osobą" stają się codziennością większości szpitali, choć w jeszcze wielu trzeba za ten „luksus" dodatkowo zapłacić. Czy warto?
Nauka dysponuje coraz większą liczbą dowodów na pozytywny wpływ obecności osoby towarzyszącej na przebieg i sposób przeżywania porodu przez kobietę. Lęk, poczucie samotności, bezradność stają się nieporównywalnie mniej dotkliwe, gdy jest z nami ktoś, kto nas wspiera, na kogo możemy liczyć w każdej chwili porodu. Dlatego też, przygotowując się do narodzin dziecka warto rozważyć zaproszenie kogoś z bliskiego otoczenia do towarzyszenia w porodzie.

Kto może być osobą towarzyszącą w porodzie?
Towarzyszenie w porodzie jest emocjonalnym wyzwaniem, gdyż nie polega na oglądaniu porodu, ale na uczestniczeniu w nim. To wymaga od osoby towarzyszącej spełnienia pewnych warunków i wcześniejszych przygotowań. Osoba towarzysząca:

* Musi mieć z rodzącą emocjonalną, pozytywną relację;
* Musi posiadać podstawową wiedzę o przebiegu porodu, o zachowaniu i emocjach rodzącej, o istocie bólu porodowego;
* Powinna znać techniki, które ułatwią przejście przez najtrudniejsze momenty porodu;
* Powinna być osobą empatyczną, ale również umiejącą panować nad swoimi emocjami;
* Musi mieć wewnętrzną zgodę na bycie aktywnym „wspierającym" przez cały czas trwania porodu i przez jakiś czas po narodzinach dziecka;
* Musi mieć pozytywny stosunek do porodu, nie widzieć w nim zagrożenia, nie być obciążona traumą własnego porodu. Zdarza się bowiem, że nawet bardzo odległe wspomnienia nagle ożywają i trudno poradzić sobie z własnymi, negatywnymi emocjami. Lęk, poczucie zagrożenia promieniują na rodzącą i mogą zakłócić prawidłowy przebieg porodu.

Zmiany kulturowe, znikanie rodzin wielopokoleniowych mieszkających po jednym dachem, migracja młodych ludzi spowodowały, że osobą, którą najczęściej towarzyszy kobiecie przy porodzie jest jej mąż/partner, gdyż jest najbliżej, zarówno w sensie emocjonalnym, jak i fizycznym. Mimo to nieporozumieniem jest uznawanie, że mąż/ojciec dziecka jest „naturalnie" wyposażony w odpowiednie umiejętności i poziom empatii, aby towarzyszyć rodzącej żonie.

Młodzi mężczyźni, wtłoczeni w rolę „ekspertów od rodzenia", niejednokrotnie czują, że to zadanie jest dla nich za trudne, a oni sami tracą głowę podczas porodu. Dzieje się tak szczególnie wtedy, gdy poród jest trudny, długi, a partnerka wydaje się sobie nie radzić. Wielu mężczyzn musi w duchu przyznać, że oni, na równi z rodzącą, potrzebują wsparcia i opieki. Osobą, która może się takiego zadania podjąć, jest doula.

Kim jest doula?
Doula (z greckiego) - to kobieta „która służy". Współcześnie oznacza osobę, która w profesjonalny sposób wspiera fizycznie oraz emocjonalnie kobietę rodzącą i w połogu, dostarcza jej niezbędnych informacji i udziela praktycznych wskazówek. Doula rozumie i chroni fizjologiczny przebieg porodu, odpowiada na emocjonalne potrzeby kobiety na każdym jego etapie. Pozostaje z rodzącą przez cały czas trwania porodu, towarzyszy jej w pierwszych dniach macierzyństwa. Doula zajmuje się również osobą bliską, która towarzyszy rodzącej ułatwiając jej udział w porodzie w sposób, na jaki jest ona gotowa. Pomaga jej również radzić sobie z negatywnymi emocjami - lękiem, poczuciem bezradności czy niekompetencji. Doula nie „dubluje" osoby bliskiej. Raczej pomaga jej w jak najlepszym wspieraniu rodzącej, ale nie przejmuje jej zadań i nie spycha w cień.

Obecność douli jest ważna!
Badania wykazały, że dzięki obecności douli:

* skraca się czas porodu,
* zmniejsza się ryzyko porodu zabiegowego czy cesarskiego cięcia,
* rodząca lepiej radzi sobie ze skurczami, ma mniejszą potrzebę sięgnięcia po środki przeciwbólowe,
* pogłębia się więź i poprawia współpraca między rodzącą a jej partnerem,
* rodząca ma większe poczucie kompetencji jako matki,
* rzadziej występują problemy z karmieniem piersią.

Nie wiadomo dokładnie jaki mechanizm odpowiedzialny jest za ten efekt. Naukowcy sugerują, że chodzi prawdopodobnie o to, że wskutek działań douli zmniejsza się poziom wydzielania hormonów stresu - adrenaliny i noradrenaliny, odpowiedzialnych za spowolnienie akcji porodowej.

Zadania położnej a zadania douli
Podstawową różnicą między położną a doulą jest to, że położna ma wykształcenie medyczne i w związku z tym jest uprawniona do medycznej opieki nad kobietą w czasie ciąży i porodu. To ona wykonuje wszystkie badania, obserwacje i podejmuje decyzje. Ponosi odpowiedzialność za stan zdrowia swojej pacjentki.

Doula najczęściej nie ma wykształcenia medycznego. Jeśli mieszka w kraju, gdzie usługi douli są popularne ma zazwyczaj za sobą kurs przygotowujący ją do tej roli. Kształcenie douli trwa o wiele krócej niż kształcenie położnej. Tak więc, o ile położna może być jednocześnie doulą w czasie porodu, doula nie może zastąpić położnej.

Do głównych zadań douli należy zapewnienie emocjonalnego wsparcia i komfortu rodzącej. W odróżnieniu od położnej, która może być zaangażowana w opiekę nad wieloma kobietami jednocześnie, doula poświęca czas i swoją uwagę tylko jednej osobie w sposób nieprzerwany.

Doula pomaga kobiecie w radzeniu sobie ze skurczami, jest z nią w fizycznym kontakcie. Dotyka ją delikatnie, aby dodać jej otuchy, ale też masuje w zdecydowany sposób, aby przynieść ulgę w skurczu. Ociera pot z czoła i chwali rodzącą. Gdy jest taka potrzeba, oddycha razem z nią, wydaje dźwięki. Pełni też rolę łącznika między rodząca/parą a personelem medycznym. Informuje i dba o to, aby informacje przekazywane przez położną lub lekarza były zrozumiałe.

Rola douli nie kończy się z chwilą urodzenia dziecka. Tuż po porodzie czuwa nad pierwszym kontaktem między matką a dzieckiem, i dba o to, aby karmienie rozpoczęło się w sposób prawidłowy. Dba o komfort matki również po porodzie - pomaga jej umyć się, pamięta o jedzeniu. Odpowiada na pytania i wątpliwości młodych rodziców.

Dr John Kennel, pediatra, badacz wczesnego kontaktu miedzy matką i dzieckiem, a także autor badań nad wpływem stałego wsparcia rodzącej na przebieg porodu, powiedział: „Gdybym wam dzisiaj powiedział o nowym środku farmaceutycznym, dzięki któremu będzie można zmniejszyć ryzyko niedotlenienia noworodków o 2/3, skrócić czas porodu o 1/2 i wzmocnić więź miedzy matką i dzieckiem po porodzie, to podejrzewam, że wszyscy chcieliby go mieć, bez względu na koszt. Tylko dlatego, że obecność osoby towarzyszącej (douli) wydaje nam się oczywista, nie powinniśmy uważać jej za mniej ważną".

Doule w Polsce
Pamiętamy jeszcze batalię o wpuszczanie mężów na porodówki, która rozgrywała się kilkanaście lat temu. Wtedy rzeczą nie do pomyślenia była obecność na sali porodowej kogokolwiek spoza personelu medycznego. Z biegiem lat wiele się w tej kwestii zmieniło, również w sferze mentalnej. Obecność męża przy rodzącej nikogo nie dziwi. Coraz więcej mężczyzn chce towarzyszyć swojej partnerce w porodzie i są do tego przygotowywani w szkołach rodzenia. W ostatnich latach pojawiła się również grupa kobiet, chcących kształcić się w zawodzie douli i profesjonalnie pomagać rodzącym. Część z nich już ma za sobą takie doświadczenia. W tym roku (2009) z inicjatywy Fundacji Rodzić po Ludzku odbędą się pierwsze warsztaty dla osób pragnących zostać doulą. Jest nadzieja, że zapoczątkuje to szerszy ruch na rzecz wprowadzenia osoby douli do opieki nad kobietą w okresie ciąży, porodu i połogu.

Anna Otffinowska


http://www.rodzicpoludzku.pl/Porod/Doula-profesjonalne-wsparcie-w-czasie-porodu.html



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 26 lip 2010, 15:36 
Tańcząca z wilkami pisze:
...........................
Po swoich doświadczeniach wiem ,że poród może być akcją nieprzewidywalną. Polecam wywiad na Onecie- na mnie wrażenie zrobiło to co powiedział profesor ,że jest z tzw. starej szkoły położniczej i w trakcie porodów w których uczestniczył zdarzyło się kilkakrotnie , że po odejściu wód ciężarnej dziecko obróciło się poprzecznie i on potrafił zrobić obrót dziecka ręcznie :shock: natomiast jego młodsi koledzy już w tym momencie zrobiliby cesarskie cięcie i co wtedy co wtedy gdy komuś się przydarzy taka akcja w domu ?
Bez fachowej pomocy medycznej dla mnie poród w domu jest nieodpowiedzialnym działaniem.
Jak zwykle trzeba znaleźć złoty środek tak, aby poród był zarówno optymalnie bezpieczny i intymny.

Tutaj może ktoś sobie obejrzeć ''Misja mama -poród w domu.''

http://www.onet.tv/misja-mama-porod-w-domu,4205109,4,klip.html#

@ Easy Rider najlepiej jakbyś te statystyki wyrzucił w kąt i porozmawiał z kilkoma lub z kilkunastoma facetami , którzy byli przy porodzie, może niektórzy z nich obcinali pępowinę może niektórzy uczestniczyli tylko w pierwszym etapie akcji porodowej - nieistotne , ale wtedy miałbyś informacje oraz odczucia takiego ojca z pierwszej ręki.
Natomiast gdyby mi się zdarzyło jeszcze kiedyś rodzić to wiem jedno na pewno potrzebowałabym wsparcia psychicznego , a nie tylko opieki medycznej więc niekoniecznie musiałby być to mój chłop taka Doula też byłaby dobra :D

......................................

Zupełnie sie z Tobą nie zgadzam w tym zastraszaniu.
Mój syn rodził się na oddziale szpitala w Lęborku. Szefem oddziału był (może jeszcze jest ) bardzo odważny lekarz . Dobrał sobie doskonale personel, ....sam prawie ,że mieszkał w szpitalu , skończywszy na tym,że wnętrza oddziału pomalowane na kolorowo. Dziewczyny mają salki 2 osobowe z łazienką - dzieci leżą obok łózka w kojcu. Główny nacisk (niesamowity) kładziony na karmienie piersią . Obok szkoła rodzenia - kilka "szalonych" (pozytywnie) dziewczyn pracujących w tej szkółce. relaksacja , muzyka i takie tam - możliwość rodzenia jak zechcesz - śmieszne stołki, baseniki.
Szpital ten zresztą gdzieś przed 2000 roku dostał jakieś wyróżnienie "przyjazny matce i dziecku"-cos takiego.
Do czego zmierzam: kilka miesięcy przed porodem 2 razy w tygodniu dojeżdżaliśmy oboje do szkółki rodzenia - dziewczyny prowadzące zajęcia przede wszystkim usuwały lęki - opowiadały niejednokrotnie o sytuacjach gdy 4 dni przed porodem dzieciak miał niewłaściwe ułożenie a one zalecały mówienie do dziecka - co w większości przypadków skutkowało pozytywną zmianą. Wszystko- wszystko -wszystko zależy od nastawienia matki (rodziców) .
Dawno znane są historie o tym,że kobiety "zapatrzyły" się na coś w czasie ciąży co powodowało skutki ujemne.
Nie opowiadaj takich rzeczy o skrajnej nieodpowiedzialności . Jak ludzkość się uchowała do ostatniego stulecia gdzie powstały szpitale ? . I nie mów ,że były zgony przy porodach - po prostu kobiety miały łączność ze samą sobą.
Chłopki rodziły normalnie podczas pracy na polu - nic niezwykłego. Podstawa to silna psychika . Ta się bierze z innych spraw (dobre małżeństwo- intencje z jakimi powołano dzieciątko na świat, jak sie matka przygotowywała do porodu ? bo powinna go planować co najmniej 3 lata przed poczęciem, a właściwie to całe życie .
Oczywiście fachowa pomoc przy porodach często bywała, ale była to zazwyczaj wyłącznie położna lub po prostu doświadczona kobieta w rodzinie - ale Kobieta jest zdolna zwyczajnie , sama urodzić dziecko. Tak jeszcze do niedawna rodziły Indianki , ale i Kobiety na wschodzie.



Na górę
   
 
 
Post: 26 lip 2010, 20:45 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 cze 2009, 21:44
Posty: 581
@eassy russian
Dasz mi prawo do wyrażania swojej opinii czy nie?

Pominę już kilkukrotną nadinterpretację mojego poprzedniego posta i to jeszcze określę jako ekstremalną nadinterpretację przez Twoje filtry umysłowe.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 27 lip 2010, 7:04 
Tańcząca z wilkami pisze:
@eassy russian
Dasz mi prawo do wyrażania swojej opinii czy nie?

Pominę już kilkukrotną nadinterpretację mojego poprzedniego posta i to jeszcze określę jako ekstremalną nadinterpretację przez Twoje filtry umysłowe.

a czy ja ci czegoś zakazuję ? zacząłem swoją wypowiedź wyraźnymi słowami :" zupełnie sie nie zgadzam " . Przedstawiam swoje zdanie . Forum ma taką urodę ,że może pisać każdy , nawet "photo" może kłapać "japą" ;) - nic na to nie poradzimy.
To wszystko co tu wypisujemy i tak zweryfikuje samo życie.
Dla mnie sytuacja jest jasna- całą ta cywilizację szlag trafi juz niedługo. Jeśli ludzkość ma przetrwać to nie ma innego wyjścia jak powrócić do porodów w naturalnych ( domowych ) warunkach bo innych zwyczajnie nie będzie ( i chwała Niebiosom).



Na górę
   
 
 
Post: 27 lip 2010, 7:54 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 cze 2009, 21:44
Posty: 581
@easy russian
Cytuj:
Nie opowiadaj takich rzeczy o skrajnej nieodpowiedzialności . Jak ludzkość się uchowała do ostatniego stulecia gdzie powstały szpitale ? . I nie mów ,że były zgony przy porodach - po prostu kobiety miały łączność ze samą sobą.


Ani nie czytasz postów użytkowników dokładnie , ani sam swoich nie pamiętasz.

Po przez używanie wyrażeń ''nie opowiadaj'' i ''nie mów'' nakazujesz coś komuś akurat po przez użycie wyrazu ''nie'' nie karzesz mi opowiadać i nie karzesz mi mówić ani o tym ani o tamtym nie ważne już o czym i nieważne co ja z tym zrobię takie miałeś intencję... roszczenia sobie prawa o czym kto ma mówić.

Nie wiem jaka była też intencja podkreślenia przez Ciebie na grubo mojej następującej wypowiedzi:
Cytuj:
na pewno potrzebowałabym wsparcia psychicznego


Czyżbyś kwestionował moje potrzeby? Czyżbyś wiedział więcej niż ja jako człowiek i ja jako kobieta i jako już matka więcej na temat tego jakie są moje potrzeby w czasie porodu?
O czym może świadczyć to oto Twoje zdanie:

Cytuj:
ale Kobieta jest zdolna zwyczajnie , sama urodzić dziecko. Tak jeszcze do niedawna rodziły Indianki , ale i Kobiety na wschodzie


Właśnie tak się składa na tym świecie ,że kobieta jest bardzo zdolną istotą i wiele rzeczy jest w stanie dokonać samodzielnie. Akurat proces porodu dzieję się samoistnie dziecko chce wyjść na świat i koniec tego się nie zatrzyma więc oczywistym jest ,że kobieta jest zdolna urodzić sama.
Natomiast ja pisałam o swojej potrzebie w ramach pewnego komfortu psychicznego.

Jeśli nie pojmiesz o czym piszę to ja się powtarzać nie będę bo nie mam cierpliwości taki mam temperament.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 27 lip 2010, 9:12 
ok- zacznijmy od tego ,że sama zaczęłaś "wezwaniem" ogólnym typu :" poród bez lekarza jest brakiem rozsądku'(czytam teraz jeszcze raz twoją wypowiedź-jest bardzo niejasna - gdybyś napisała wprost " ja nie mogę urodzić bez lekarza " to brzmiałoby to inaczej). Jeśli piszesz tezę ogólną - wszem i wobec - to ja zgłaszam protest bo jest to sianie paniki. Każdy człek pokonuje swoje słabości indywidualnie -Kobiety wybrały sobie wcielenia Kobiece , i jeśli chcą zostac matkami to maja przed sobą dość określone wyzwania. Muzyk ćwicząc przed koncertem też sie przygotowuje i każdy następny koncert gra lepiej . Pięknie to opisała pani Mans Griscomp (była taka książeczka po polsku w latach 90 tych- rok temu znalazłem jej książkę na e-bay u - przed chwilą googlowałem i nic się nie ukazuje ). Babka rodziła 5 dzieci-pierwsze w szpitalu i powiedziała:" nigdy więcej" -ostatnie rodziła w morzu , ze spokojem i jednością ze światem. Może dlatego nikt nie propaguje tej autorki - dziwnie nie ma jej książek a były wprost mistyczne.

ech,,,,, sie wplątałem w jakieś twoje osobiste emocje , piszesz :
Cytuj:
Czyżbyś kwestionował moje potrzeby? Czyżbyś wiedział więcej niż ja jako człowiek i ja jako kobieta i jako już matka więcej na temat tego jakie są moje potrzeby w czasie porodu?
O czym może świadczyć to oto Twoje zdanie:

po czym cytujesz o Indiankach . no przepraszam - czy napisałem kłamstwo ? rodziły te Indianki czy nie rodziły ?-
juz tylko czekam na argument,że mam się zamknąć bo nie jestem Kobietą.
Pozdrawiam - i nie bierz tego tak do siebie - Kobiet jest więcej na świecie.



Na górę
   
 
 
Post: 27 lip 2010, 9:23 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 cze 2009, 21:44
Posty: 581
To jest to co napisałam ja:
Cytuj:
Bez fachowej pomocy medycznej dla mnie poród w domu jest nieodpowiedzialnym działaniem.
Jak zwykle trzeba znaleźć złoty środek tak, aby poród był zarówno optymalnie bezpieczny i intymny.


jak ma się do tego co Ty mi imputujesz?

easy russian
Cytuj:
ok- zacznijmy od tego ,że sama zaczęłaś "wezwaniem" ogólnym typu :" poród bez lekarza jest brakiem rozsądku'(czytam teraz jeszcze raz twoją wypowiedź-jest bardzo niejasna - gdybyś napisała wprost " ja nie mogę urodzić bez lekarza " to brzmiałoby to inaczej). Jeśli piszesz tezę ogólną - wszem i wobec - to ja zgłaszam protest bo jest to sianie paniki.


nijak?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 27 lip 2010, 18:32 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 paź 2009, 20:39
Posty: 186
Lokalizacja: Dania
Płeć: kobieta
Znow zaczyna sie lapanie za slowka i klotnie o NIC :bangheadwall:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 wrz 2010, 20:03 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 wrz 2009, 21:32
Posty: 154
Lokalizacja: Szczecin
Płeć: mężczyzna
Tańcząca z wilkami pisze:
Bez fachowej pomocy medycznej dla mnie poród w domu jest nieodpowiedzialnym działaniem.


W szpitalach też czasem brak fachowej pomocy medycznej:

Cytuj:
Awantura podczas porodu - dziecko ma uszkodzony mózg

Do drugiej w ostatnich tygodniach kłótni lekarzy na sali porodowej doszło w szpitalu w Mesynie we Włoszech - ujawniły media. Dziecko, które się urodziło, jest w stanie śpiączki. Rodzice noworodka złożyli zawiadomienie o przestępstwie.

Do nagłośnionego obecnie zdarzenia doszło przed tygodniem, a przedmiotem kłótni lekarzy było to, czy dziecko ma się urodzić w sposób naturalny czy też za pomocą cesarskiego cięcia.

Według rodziców noworodka, w trakcie kilkugodzinnego, ciężkiego porodu doznał on niedotlenienia mózgu. Gdy kobieta rodziła dziecko, trzej obecni na sali lekarze kłócili się o dalsze postępowanie i sens przeprowadzenia cesarskiego cięcia, za którym opowiadał się jeden z nich. Dwóch, wśród nich ordynator oddziału, było przeciw.

W rezultacie decyzji ordynatora, podjętej po awanturze, chłopczyk urodził się w sposób naturalny. Od tygodnia przebywa na oddziale intensywnej opieki medycznej i utrzymywany jest w stanie śpiączki farmakologicznej. Prokuratura wszczęła dochodzenie w tej sprawie.

Pod koniec sierpnia w innym szpitalu w Mesynie na Sycylii doszło do kłótni i bójki położników na sali porodowej. Opóźniło to interwencję chirurgiczną. Matka i dziecko znaleźli się w ciężkim stanie. U chłopca stwierdzono uszkodzenie mózgu. Również w tej sprawie trwa śledztwo. Włoski minister zdrowia Ferruccio Fazio publicznie przeprosił za ten incydent.


http://wiadomosci.wp.pl/kat,1348,title,Awantura-podczas-porodu---dziecko-ma-uszkodzony-mozg,wid,12684241,wiadomosc.html

Przeprosił za "incydent" :ninja:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 25 wrz 2010, 23:49 
Offline
Perfect Master * 5th Degree
Perfect Master * 5th Degree

Rejestracja: 14 wrz 2010, 20:27
Posty: 46
Lokalizacja: Kujawsko-Pomorskie
Płeć: mężczyzna
Odnośnie tematu i pierwszego filmiku w poście:
Patrze, widzę, Nassim - gęba przez 10 min mi się uśmiechała do monitora :)
Nie patrzcie na dewiacje, sondaże, artykuły, ale na to co serce podpowiada.
Nie liczy się przekaz: orgazm, uniesienie seksualne itp.
Wasza druga połówka może "sympatycznie" przeżyć poród - mnie to raduje...

_________________
Love



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 paź 2010, 19:44 
Człowieczek pisze:
Odnośnie tematu i pierwszego filmiku w poście:
Patrze, widzę, Nassim - gęba przez 10 min mi się uśmiechała do monitora :)
Nie patrzcie na dewiacje, sondaże, artykuły, ale na to co serce podpowiada.
Nie liczy się przekaz: orgazm, uniesienie seksualne itp.
Wasza druga połówka może "sympatycznie" przeżyć poród - mnie to raduje...

piękny wpis- wszystko na ten temat :)



Na górę
   
 
 
Post: 23 lis 2010, 16:23 
taniec w ciąży?

jednak można.... :tak: ;)

phpBB [video]



Na górę
   
 
 
Post: 10 lut 2011, 20:31 
Wazne jest nastawienie kobiety do samego porodu. A jest ono teraz takie, ze kobiety boja sie, uwazaja, ze porod powinien byc jak najkrotszy, jak najmniej bolesny, ze jest to cos, przy czym niezbedny jest caly sztab lekarzy, mnostwo nowoczesnej aparatury. Nie ufaja sobie, swojemu cialu i z takim nastawieniem nie jest mozliwe, zeby porod byl pozytywnym doswiadczeniem.
Ja rodzilam 3 razy i na pewno orgazmow nie mialam, natomiast mialam bardzo pozytywne nastawienie do samego przebiegu porodu... i nie wiem, czy to mialo na to wplyw czy taka po prostu moja natura, ale ja zjawialam sie w szpitalu i w ciagu niecalej godziny bylo po wszystkim. Moja srednia cora nawet urodzila sie w trakcie badania usg... Po prostu w ciagu 20. minut jak sie wszystko zaczelo tak i zakonczylo... Caly porod 20 minutek.
Ogolnie w trakcie skurczy staralam sie skupiac na oddechu i rzeczywiscie nie odczuwalam bolu. Polozne, bo tylko one byly obecne (zero lekarzy) pytaly, czy odczowam bol i wielkie zdziwienie, ze tak nie bylo...
Za kazdym razem rowniez po 1. dniu wracalam do domu... Mam wylacznie pozytywne wspomnienia z porodow, choc bezorgazmowych... :D :język:



Na górę
   
 
 
Post: 24 cze 2011, 18:43 
SpringGlory pisze:
Tak licząc i licząc te biorytmy pomału doszedłem dość pesymistycznych wniosków. Mianowicie z roku na rok wzrasta ilość porodów zbyt wczesnych, lub zbyt późnych. Np: wszyscy moi rówieśnicy(68r.), którym obliczałem biorytmy rodzili się o tzw. "czasie". Obecnie zaś wśród moich bratanków oraz siostrzeńców a także dzieci moich kuzynów już nie tak trudno znaleźć wcześniaka lub późniaka. Jak to w ogóle możliwe? Przecież współczesna medycyna przez 40 lat dokonała gigantycznego postępu.



Wszystko sprowadza sie do tego, na jakiej zasadzie oblicza sie termin porodu. Termin porodu oblicza sie na zasadzie obliczania wg 28-dniowych cyklow miesiecznych kobiety. Ciaza to 10 cyklow miesiecznych, kazdy po 28 dni, czyli 10 m-cy ksiezycowych, czyli 40 tygodni. Liczy sie od 1. dnia ostatniej miesiaczki.
Wszystko ok, tylko ze nie kazda kobieta ma cykl 28-dniowy, a w tej chwili do tego coraz wiecej kobiet ma zaburzenia miesiaczkowania, tzn. cykle nieregularne. Ale... zostawmy wszelkie zaburzenia. Cykl miesieczny nie musi byc 28-dniowy. Rowniez 23-dniowy a takze 35-dniowy sa w porzadku, pod warunkiem, ze sa regularne i wystepuje owulacja.
Problem w tym taki, ze gdy dlugosc cyklu wynosi mniej lub wiecej niz 28 dni, owulacja automatycznie wystepuje w innym terminie (jest to zawsze na ok. 14 dni przed miesiaczka) i tym samym termin porodu wyliczony na podstawie 28 x 10 nie jest optymalny, a lekarze raczej nie zwracaja uwagi na dlugosc cyklu indywidualnie wystepujacego u kobiety. Potem weryfikuja na podstawie badan usg itd.
W kazdym razie przyjelo sie, ze dziecie urodzone o czasie to dziecie urodzone od poczatku 39. tc (tygodnia ciazy) do konca 42. tc (tzn. w praktyce: 2 tygodnie przed do 2 tygodnie po terminie).
Wywolywanie w terminie porodu tylko dlatego, ze jest to termin wyliczony przez lekarza nie jest w porzadku, gdyz dojrzalosc dziecka w lonie matki rozwija sie bardzo roznie. Bywa, ze dziecko urodzone 2 tyg. przed terminem ma wage dziecka urodzonego o czasie i odwrotnie, dziecko urodzone po terminie moze byc malutkie.

Ale to z tymi biorytmami jest bardzo ciekawe. Ja dodatkowo jeszcze dodam, ze na wiez matka dziecko ma w plyw wiele czynnikow. Wlasnie sam przebieg porodu, jak rowniez atmosfera tuz po i pozniej w domu.


Tak jeszcze a propos samego terminu porodu. Taka ciekawostka. Czesto lekarze wywoluja porod tylko dlatego, ze kobieta jest juz lekko po terminie. A tak po prostu, bo juz termin to podamy np. oksytocyne.
Ciekawe, ze to nie tak dziala. To dziecko musi dac sygnal organizmowi kobiety, aby porod w ogole sie rozpoczal.
Jezeli tego sygnalu nie ma, wywolywanie trwa bardzo dlugo, czasem kilka dni i nie gwarantuje powodzenia.

Ja np. wywolywalam sama u siebie porody stosujac ziola, koktajle poloznych (miksowane przeze mnie w domu) itd. i rzeczywiscie... jezeli dziecko bylo gotowe, porod nastepowal w ciagu kilku godzin. Jezeli nie byl czas, nic zadne wywolywanie nie dawalo.

Tak na marginesie mowiac... jest wiele ziol, ktore pomagaja w ciazy, w czasie porodu, jak rowniez w czasie pologu. Ziol, korzeni, przypraw. Natura to prawdziwa apteka... ;)



Na górę
   
 
 
Post: 02 lip 2011, 20:39 
Cytuj:
Wazne jest nastawienie kobiety do samego porodu

popieram.
Orgazmöw tez nie przezywalam, ale mialam dwa rözne porody.
Pierwszy w szpitalu drugi w domu porodowym.
i oba byly szybkie, ale drugi w domu porodowym, po ktörym po dwöch godzinach wröcilismy juz cala tröjka do domu wspominam wspaniale.
Byla cudowna atmosfera, zero lekarzy, calego tego szpitalnego balaganu i wszystko poszlo dobrze, bo moje nastawienie bylo röwniez pozytywne.
A jesli bede miala taka mozliwosc, to möj trzeci podröd odbedzie sie w domu. Nie potrzebuje orgazmöw tylko cudowna polozna, ktöra mnie poprowadzi i partnera, ktöry potrzyma za reke i dzeicko, ktöre na pewno wie i czuje, ze wszystko bedzie dobrze i ze "po wyjsciu" na swiatlo czeka na nie RODZINA-a to tez w obecnych czasach powoli nie jest normalne.



Na górę
   
 
 
Post: 02 lip 2011, 20:54 
Freya pisze:
drugi w domu porodowym, po ktörym po dwöch godzinach wröcilismy juz cala tröjka do domu wspominam wspaniale.

Tez sie zastanawialam nad porodem w domu porodowym, ale jakos tak wtedy zeszlo, ze jednak szpital. Mialam ambulante Geburt i tego samego dnia (przy ostatnim musialam dzien zostac) wychodzilam do domu. Przy kazdym porodzie ta sama polozna (Polka). Ciekawostka u mnie bylo, ze moje cory przyszly na swiat pieknie zsynchronizowane czasowo godzina narodzin z data narodzin. I tak po kolei: najstarsza 11. czerwiec o 11:06, srednia 16. marzec o 16.03... i jak juz sie najmlodsza miala urodzic to smialysmy sie z polozna, ze mloda urodzi sie o godz. 00:27 bo to 27-my sierpien. No ale ta akurat troszke sie wybila z planu... i urodzila sie 2 minuty za wczesnie, tzn. o 00.25. :lol:



Freya pisze:
Nie potrzebuje orgazmöw tylko cudowna polozna, ktöra mnie poprowadzi i partnera, ktöry potrzyma za reke i dzeicko, ktöre na pewno wie i czuje, ze wszystko bedzie dobrze i ze "po wyjsciu" na swiatlo czeka na nie RODZINA-a to tez w obecnych czasach powoli nie jest normalne.


A ja bym to ujela nawet tak, ze ja nie potrzebowalam poloznej, ktora prowadzilaby mnie za reke, a taka, ktora dalabymi pelna swobode, abym mogla swobodnie wsluchac sie w mowe mojego ciala i mogla robic dokladnie to, co czulam w danym momencie za stosowne. I na szczescie, chociaz te trzy razy rodzilam w szpitalu, zawsze bylo mi to dane. Piekne przezycie.

Ale wlasnie ten model, zeby po kilku godzinach wracac do domu (jezeli nie rodzi sie w domu) uwazam za najlepszy. Nigdzie nie jest tak dobrze, jak w domu. Zaden, nawet najlepszy szpital nie zapewni takiego komfortu jaki ma sie bedac u siebie (a niemieckie szpitale sa naprawde przyzwoite, ale to mimo wszystko szpitale... ).



Na górę
   
 
 
Post: 10 lip 2011, 9:31 
La_Mandragora pisze:
A ja bym to ujela nawet tak, ze ja nie potrzebowalam poloznej, ktora prowadzilaby mnie za reke, a taka, ktora dalabymi pelna swobode, abym mogla swobodnie wsluchac sie w mowe mojego ciala i mogla robic dokladnie to, co czulam w danym momencie za stosowne.


Niestety kobiety zatracily umiejetnosc sluchania wlanego ciala, wlasnych potrzeb, intuicji. To znaczy na pewno nie wszystkie kobiety, ale wiele nowoczesnych kobiet ze sztucznymi paznokciami, wlosami i biustem ma wazniejsze rzeczy na glowie, niz wsluchiwanie sie w to co möwi cialo.



Na górę
   
 
 
Post: 28 lip 2011, 9:36 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree

Rejestracja: 29 cze 2011, 8:35
Posty: 3
Płeć: kobieta
Wszystko wszystkim,ale nie podoba mi się jeden z wpisów gdzie ktoś uznał,że kobieta powinna siedzieć w domu i bawić dzieci,a mężczyzna powinien pracować.Rozpowszechnia się wolność jednostki i jej indywidualność,więc dlaczego podejmując się takiego tematu nagle zamyka się ludzi w stereotypowych założeniach?Jeżeli nie jest to wynikiem wpływu mediów i innych środków przekazu,nie jest ogólnie rzecz biorąc narzucane przez innych,a jest wyborem jednostki to co złego będzie w tym,że kobieta zostanie żołnierzem,a facet będzie się dzieckiem zajmował?
Jeżeli oboje tego chcą,to mają prawo to robić.Najważniejsze,aby swoim wyborem nikogo nie krzywdzili.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 28 lip 2011, 11:20 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 30 mar 2011, 15:29
Posty: 219
incognito pisze:
.............dlaczego podejmując się takiego tematu nagle zamyka się ludzi w stereotypowych założeniach?Jeżeli nie jest to wynikiem wpływu mediów i innych środków przekazu,nie jest ogólnie rzecz biorąc narzucane przez innych,a jest wyborem jednostki to co złego będzie w tym,że kobieta zostanie żołnierzem,a facet będzie się dzieckiem zajmował?
Jeżeli oboje tego chcą,to mają prawo to robić.Najważniejsze,aby swoim wyborem nikogo nie krzywdzili.

Masz wolność wyboru, możesz sobie wejść na duży most i skoczyć z niego doświadczając co się stanie .
Możesz też spróbować opuścić mieszkanie na 20 piętrze wieżowca przez okno zamiast klatką schodową , możesz też wziąć szwajcarski złoty zegarek i użyć go jako podkładkę pod nogą kiwającego się stołu , możesz też kupić sportowe auto z siedzeniami powlekanymi skórą i wykończeniami z unikalnego drewna i zacząć wozić nim cement na budowę . Możesz zacząć też eksperymenty ogrodnicze sadząc drzewka zielonym do dołu . Wolno wszystko .......

.warto się jednak czasem zapytać :" po co ? , dokąd mnie to doprowadzi ?, co przez to osiągnę " czy wreszcie pytanie fundamentalne : " kim jestem i dlaczego żyję ? "

Osobiście sądzę, że błądząc ( a za błąd uważam wymienione powyżej przykłady działań ) robisz jednak krzywdę samemu sobie . Tracisz życiową lekcję i możliwość rozwoju .
Kobieta nie będzie nigdy dobrym żołnierzem, tak samo jak mężczyzna nie urodzi dziecka .

_________________
wszystko co nowe to dawno zapomniane stare



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 28 lip 2011, 18:49 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree

Rejestracja: 29 cze 2011, 8:35
Posty: 3
Płeć: kobieta
Dlaczego uważasz,że kobieta nie będzie dobrym żołnierzem?
Kobieta stereotypowo również powinna zajmować się gotowaniem jednakże najwięcej sławnych i naprawdę dobrych kucharzy jest wśród mężczyzn i jest to jeden z wielu przykładów,który łamie stereotypy kreowane od wieków.Mężczyzna owszem dzieci nie rodzi,a jednak opiekować się nimi może,zwłaszcza jeżeli są jego,a nie jedynie kobieta, nie wykluczone ,że będzie się nimi nawet lepiej od kobiety opiekował. Nie każdy w każdej roli czuje się dobrze,i nie każdy do wszystkiego jest stworzony,a myślę,że płeć odgrywa drugorzędną rolę w obecnych czasach.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 28 lip 2011, 19:25 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 30 mar 2011, 15:29
Posty: 219
incognito pisze:
Dlaczego uważasz,że kobieta nie będzie dobrym żołnierzem?
Kobieta stereotypowo również powinna zajmować się gotowaniem jednakże najwięcej sławnych i naprawdę dobrych kucharzy jest wśród mężczyzn i jest to jeden z wielu przykładów,który łamie stereotypy kreowane od wieków.Mężczyzna owszem dzieci nie rodzi,a jednak opiekować się nimi może,zwłaszcza jeżeli są jego,a nie jedynie kobieta, nie wykluczone ,że będzie się nimi nawet lepiej od kobiety opiekował. Nie każdy w każdej roli czuje się dobrze,i nie każdy do wszystkiego jest stworzony,a myślę,że płeć odgrywa drugorzędną rolę w obecnych czasach.
taaak ? płeć odgrywa rolę drugorzędną ? Przypominasz mi teraz fragment filmu "Konopielka " gdzie jakiś chłop przytomnie zapytał :" a co mi wejdzie do łóżka ? maszynka ? " .
Sam powyższym wpisem dajesz wyraz krzewionym w ostatnich latach stereotypom . Nie zrozumiałeś mojego ostatniego wpisu . Pisałam na przykład o zegarku - sądzisz ,że szwajcarski zegarek podłożony pod wspomniany stół nie spełni zadania ? Sądzę,że stół przestanie się kiwać ale czy to jest rozsądne ? Zapewne wymieniony samochód sportowy przewiezie ten cement na budowę - tak samo możesz spróbować dostosować subtelne organizmy żeńskie na użytek wojskowości . Pierwszy z brzegu przykład - mężczyzna w warunkach bojowych dużo łatwiej zrobi siusiu - nie musi kucać . Ta pozornie drobna sprawa może zadecydować o życiu żołnierza gdyż wykonuje dużo mniej ruchów (ściąganie spodni , higiena itp) . Pominę inne aspekty kobiecej biologii powodujące komplikacje w warunkach bojowych . Poza nielicznymi wyjątkami - grupa mężczyzn niemal ze 100% pewnością będzie stanowiła skuteczniejszy oddział wojska od grupy kobiet . Dodatkową ( z punktu widzenia wojskowości ) przeszkodą jest fakt, że armia mieszana ( bo ciężko ci będzie skompletować 100% żeński oddział ) zaowocuje siłą rzeczy rozproszeniem uwagi na sprawy osobiste a to - chcesz czy nie - osłabia siłę bojową jednostki .

Co do mężczyzn kucharzy : kolejny stereotyp. Oczywiście ,że mężczyzna jest dobry w gotowaniu bo musi ( Słowiański mężczyzna ) być dobry we wszystkim . Słowianie byli nauczycielami w swoich domach . Kobieta może znać wyłącznie tajniki kobiecego życia natomiast mężczyzna zobowiązany jest do biegłości zarówno w żeńskich jak i męskich powinnościach . post68375.html#p68375

No naturalnie ,że mężczyzna może zajmować się dzieckiem ale w obecnym ciele męskim stoją przed nim inne zadania . Wedy powiadają :
Cytuj:
" ispołnit - pust płocho- svoj dołg samoliczno , gorazdo ważnieje czem czużoj atliczno ". "
Tłumaczy się to następująco : spełnić swoje zadanie ( wyzwanie życiowe , dług życiowy ) -choćby i źle - osobiście jest dużo ważniejsze niż cudzy perfekcyjnie " . Wcielając się chcemy zebrać jakieś doświadczenie - odebrać swoje lekcje życiowe . Wykonując cudze zadania popełniamy największy z "grzechów"- grzech zaniedbania . Dlaczego największy ? Przemyśl znaną wyliczankę : " zgrzeszyłem myślą , mową , uczynkiem, zaniedbaniem " - powyższe stopniowanie jest bardzo znaczące.

_________________
wszystko co nowe to dawno zapomniane stare



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 199 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następna

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group