Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 17 gru 2017, 7:20

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 17 ] 
Autor Wiadomość
Post: 22 kwie 2012, 21:11 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree

Rejestracja: 11 gru 2011, 20:41
Posty: 4
Płeć: mężczyzna
Oryginał dostępny tutaj:

http://www.naturalnews.com/035639_vaccines_babies_convulsions.html

Podczas gdy mózgi dzieci są "zżerane" przez szczepionki, rodziców namawia się do ignorowania symptomów i "utulania" swoich dzieci.

Niedawne badania opublikowane w czasopiśmie Pdediatrics (Pediatria) sugerują, że zastosowanie jednego lub więcej spośród pięciu "S" - swaddling, side/stomach position, shushing, swinging, and sucking (pol. owijanie w kocyk, odpowiednia pozycja na boku/brzuszku, uciszanie, kołysanie i ssanie) – w stosunku do dzieci, które są aktualnie poddawane szczepieniom pomaga złagowdzić u dzieci fizyczny ból i stres emocjonalny, który zazwyczaj jest konsekwencją tej wysoce inwazyjnej metody leczenia.

Owijanie dzieci w kocyk po tym jak dostają szczepionkę oraz układanie ich w określonych pozycjach pomaga obniżyć ich poziom stresu, informują naukowcy. Delikatne uciszanie dzieci podczas kołysania albo podawanie im leków uspakajających również może pomóc w tym, aby proces szczepienia przebiegał znacznie łagodniej i mniej boleśnie.

Pomimo, iż te środki nie są absolutnie w stanie zapobiec potencjalnym zmianom neurologicznym spowodowanym przez szczepionki, badacze mówią, że mogą one uspokoić niemowlęta i zapobiegać atakom płaczu.
Według dr Johna W. Harringtona z Eastern Virginia Medical School and Children’s Hospital of the King’s Daughters w Norfolk, powyższe metody służą jako "odciągnięcie uwagi" dziecka od bolesnego procesu powodowanego przez szczepienia.

W czasie swoich badań, Harrington i jego zespół podzielili 234 dwu- i czteromiesięcznych niemowląt na cztery grupy testowe. Dwóm z tych grup "zaaplikowano" 5 S po szczepieniu. Okazało się, że dzieci, którym poświęcone więcej uwagi przy pomocy 5 S doświadczały mniej widocznego bólu, grymasów na twarzy oraz płakały mniej, podaje agencja Reutera.

Być może powyższa metoda jest efektywna w ukajaniu dzieci, które zostały właśnie "zbombardowane" kilkunastoma zastrzykami szczepiennymi, ale jest to tylko półśrodek, który jedynie maskuje uszkodzenia, jakie zadaje się młodemu mózgowi przez szczepionki. Szczepionka DPT (na dyfteryt, koklusz i tężec) została zdiagnozowana, jako powodującą ciężkie i nieodwracalne zmiany w mózgu u niektórych dzieci

http://www.naturalnews.com/031469_vaccine_brain_seizures.html

W rzeczy samej, wszystkie szczepienia mają potencjał uszkodzenia systemu nerwowego, zwłaszcza w mózgu. Gdy w 1855 roku, gdy w Massachusetts powstał pierwszy akt prawny, na podstawie, którego szczepiono dzieci w wieku szkolnym, było wiadome, że zastrzyki te pociągały za sobą ryzyko zapalenia mózgu.

http://www.naturalnews.com/031476_vaccines_nerve_damage.html

Zapalenia stawów, chroniczne zapalenia polineuropatyczne, syndrom Guillana-Barre’a, skleroza, narkolepsja i inne to tylko niektóre ze zmian neurotycznych, które mogą być złagodzone przy pomocy kocyka.

Więcej tu: http://www.naturalnews.com/031476_vaccines_nerve_damage.html
tłumaczenie: zuwzuz


Pokaż Uwagi moderatora



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 22 kwie 2012, 21:11 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 22 kwie 2012, 21:39 
Bardzo czestym powiklaniem u dzieci szczepionych jest tzw. nieutulony placz.
I tu nie ma, ze owinac, przytulic, dziecko drze sie jak opetane czasem i godzine, zero kontaktu z nim.

Jest takie cos, co sie nazywa w j. niemieckim Nachtschreck. Bardzo duzo dzieci to ma miedzy 2. a 4. rokiem zycia najczesciej, chociaz moze zaczac sie i przed ukonczeniem przez dziecko 1. roku zycia. Charakteryzuje sie tym, ze dziecko zaczyna nagle w nocy glosno plakac, krzyczec i nie idzie go uspokoic. Dziecko rzuca sie, bije raczkami, nozkami, ale zadne proby uspokojenia go nie dzialaja, zero kontaktu z dzieckiem. W DE jest to uznane wrecz za normalny etap w rozwoju dziecka, duzo dzieci tak ma. Jak sie idzie do lekarza i mowi o tym to lekarz mowi "a... Nachtschreck". Nachtschreck rozni sie od Albtraum, czyli koszmaru sennego tym, ze dziecko, ktoremu sni sie cos zlego, gdy sie je chce wybudzic, wybudza sie, nastepnie pamieta wszystko, co bylo. Przy Nachtschreck dziecka nie mozna dobudzic, krzyczy ok. 10 min. do pol godziny, czasem do godziny i zasypia, rano nic nie pamieta. Lekarze tlumacza to zawieszeniem pomiedzy dwoma fazami snu, czyli ze dziecko sprawia wrazenie wybudzonego, ale nadal spi i przezywa wszystko we snie.
Ciekawe jest to np. ze ja zaobserwowalam to u moich obu szczepionych corek, szczegolnie zas u sredniej, nasilenie bylo najwieksze po szczepieniach. Moja najmlodsza corka, teraz 2 lata i 8 m-cy, nigdy na nic nieszczepiona, nie miala tego problemu.
Przypadek?
Obserwuje chociazby po znajomych, ale takze po forach roznych, ze kobiety czesto mowia/pisza, o dziwnych problemach z dziecmi (jak chociazby ten nieutulony placz, ale i inne powazniejsze sprawy), ktore wystepuja tuz po szczepieniach, ale bardzo czesto nie chca tego razem kojarzyc.
Czasem objawy z czasem mijaja, czasem dochodza inne, czasem diagnozuje sie jakas chorobe typu autyzm, ale mimo wszystko duzo, duzo znam kobiet, ktore nadal nie lacza tych faktow ze szczepieniami.


Takie jeszcze skojarzenie z for dla matek... jednym z wiekszych zmartwien przecietnej matki szczepiacej jest:
- uklucie bedzie bolalo... odpowiedz? nie ma problemu, zel emla i po bolu...
- jak miejsce po ukluciu bedzie opuchniete to altacet...
I po problemach...
aaa... i jak goraczka to paracetamol w czopku... i tyle o komplikacjach czy rozmyslaniu nad tym, co za ryzyka niesie ze soba szczepienie.

Odnosnie jeszcze tego owijania ciasno... naturalna sprawa. Jezeli dziecko jest niespokojne, warto owinac kocykiem. Dziecie, szczegolnie nowonarodzone, nie ma jeszcze poczucia wlasnego ciala, potrzebuje granic wyznaczonych mu przez cialo drugiej osoby (ramiona matki), czy kawalek materialu (koc, chusta itd.). Ale tu mowa o zdrowych dzieciach, ktore czasem marudza... a nie dziecku, ktore zostalo wlasnie naszpikowane potezna dawko chemii... Oj... maja pomysly ci "naukoFcy"...

A... i takie skojarzenie w zwiazku z tym. To w sumie ma sens, dlaczego takie zalecenia ktos produkuje. Bo to dziala wtedy tak. Jak sa takie zalecenia od "naukoFcow" to duza liczba rodzicow uwierzy, ze znaleziono patent na niepokoj dziecka. I teraz tak jest, ze beda sie do tego stosowac, u jednego dziecka zadziala, u innego nie i zamiast sie dopatrywac, ze to moze po szczepieniach to bedzie, ze pewno nieprawidlowo zastosowal sie do rad "naukoFcow"... albo na to dziecko to nie dziala itd. Takie "czary mary" dla uspokojenia rodzicow i zeby sie zbytnio nie zastanawiali. Bo skoro przeciez istnieje sposob, zeby dziecko "utulic" w tym placzu czy niepokoju, to przeciez nie ma problemu, prawda?



Na górę
   
 
 
Post: 23 kwie 2012, 0:40 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 maja 2010, 11:48
Posty: 30
Lokalizacja: Nibylandia
Płeć: mężczyzna
phpBB [video]



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 23 kwie 2012, 7:40 
Cytuj:
Protesty przeciwko przymusowym i zabijającym dzieci szczepieniom

Posted by astromaria w dniu 20/04/2012

Wczoraj w Poznaniu odbyła się pikieta zorganizowana przez Stowarzyszenie
Stop NOP, której uczestnicy domagali się pełnych informacji oraz wolności szczepień.

Jak pisze prof. Dorota Maria Majewska:

Podobne demonstracje w tym dniu będą się odbywać na całym świecie, bo stale przybywa dzieci trwale okaleczonych i zabitych przez szczepionki.

Jeśli popieracie tę akcję i tę sprawę, dołączcie do pikiety lub zorganizujcie podobne w swoich miastach, oraz rozprzestrzeniajcie tę informację wśród rodzin i znajomych. Wolność wyboru i ludzkie prawa nie są wolne – musimy je sobie solidarnie wywalczyć. Nie można się godzić z tym, żeby w XXI w. kartele farmaceutyczne przymusowo okaleczały i zabijały ludzi dla zysków. W samych tylko USA szczepienia zabiły od ok. 50 000 do 500 000 osób w ciągu 20 lat, a trwale okaleczyły miliony. Te liczby dają skalę poszczepiennego ludobójstwa (inaczej trudno to nazwać) oraz ludzkich tragedii. Firmy farmaceutyczne powinny się skupić na wynajdywaniu leków do leczenia chorób zakaźnych, a nie na ciągłym zwiększaniu zbędnych i groźnych dla życia szczepionek. Na razie są one całkowicie bezkarne i nie odpowiadają za poszczepienne okaleczenia lub zabicie zdrowych uprzednio osób.

Pozdrawiam serdecznie
DM

Wiadomość dla mieszkańców Poznania:
PIKIETA
PEŁNA INFORMACJA I WOLNOŚĆ WYBORU SZCZEPIEŃ

21 kwietnia 2012 godz. 12:00, POZNAŃ, ul. Półwiejska, pod pomnikiem Starego Marycha.

Obywatelska akcja w sprawie nie cenzurowania informacji o szczepionkach i wolności wyboru szczepień

Wyjdźmy na ulice świata, domagając się wolności i prawdy dotyczącej ryzyka szczepień.

Nieprzypadkowo pikieta odbędzie się 21 kwietnia, w pierwszy dzień Europejskiego Tygodnia Szczepień organizowanego pod patronatem WHO. Chcemy zaprotestować przeciwko bezkrytycznemu przedstawianiu szczepień, bez wspominania o cenie, jaką przychodzi nieraz zapłacić za wybór tej formy uodpornienia. Protestujemy przeciwko przymuszaniu zdrowych obywateli do zabiegów medycznych oraz prowadzeniu kampanii dezinformacji odnośnie skuteczności i bezpieczeństwa szczepień.

Protest urządzamy w solidarności z rodzicami zmarłej Stacy Sirjacobs, Kubusia Skalika i z wszystkimi osobami, których dotknęły powikłania poszczepienne. Podobne protesty odbędą się w Belgii, Francji, Wielkiej Brytanii, Kanadzie i we Włoszech.

Apelujemy do rządzących i parlamentarzystów: zmieńcie niesprawiedliwe prawo! Każdego dnia w wielu miastach Polski sanepidy usiłują pobrać od rodziców kolejne grzywny w celu przymuszenia do zaszczepienia dzieci. Domagamy się także uznania problemu niepożądanych odczynów poszczepiennych (NOP), działań mających na celu ich odpowiednie ewidencjonowanie i badanie, oraz pomocy osobom, które ucierpiały przez szczepienia.

W sytuacji gdy państwo gwarantuje producentom logistyczny raj, dystrybuując niektóre szczepionki, a wszystkim przyznając specjalny status jedynego produktu leczniczego dostępnego na receptę, który można reklamować, producenci przedkładają działania marketingowe nad badania dotyczące bezpieczeństwa produktu. Przymus szczepień sprzyja korumpowaniu urzędników, łamaniu sumień lekarzy bojących się utraty licencji i ogłupianiu rodziców, a atmosfera przymusu paraliżuje wszelką rzeczową dyskusję o szczepieniach. Dołącz do naszego protestu i pomóż zmienić tę sytuację.
Historia Stacy z Belgii

Stacy Sirjacobs zmarła w październiku 2011 r. w wieku 2 miesięcy, tydzień po zaszczepieniu trzema szczepionkami. Jej rodzice walczą o uzyskanie wyników autopsji. Od października 2011 r. domagają się ich bezskutecznie! Nic dziwnego, że dziś rodzice Stacy apelują o niecenzurowanie informacji o szczepionkach. Dla nich marsz 20 kwietnia 2012 r. będzie miał wymiar osobistej tragedii, jaka być może nie wydarzyłaby się, gdyby informacje o zagrożeniach związanych ze szczepieniami były przekazywane rzetelnie zarówno lekarzom, jak i rodzicom.
Historia Kubusia z Polski

Kubuś Skalik jako noworodek został standardowo zaszczepiony szczepionką przeciwko gruźlicy w szpitalu w pierwszej dobie życia, wkrótce pod pachą pojawiły się powiększone węzły chłonne, które zostały zdiagnozowane w dokumentacji medycznej jako niepożądany odczyn poszczepienny i nacięte, żeby oczyścić je z ropy. Rok później Kubuś trafił do Centrum Zdrowia Dziecka, gdzie leżał nieprzytomny. Okazało się, że jest chory na poszczepienną gruźlicę mózgu, jednak żaden lekarz nie odważył się już potwierdzić tej diagnozy na piśmie. Kubuś zmarł w maju zeszłego roku. Lokalny Sanepid pisemnie odmówił rodzicom informacji, czy lekarz zgodnie z ustawowym obowiązkiem zgłosił NOP!

Szczepienie noworodków to rosyjska ruletka: nikt nie bada, czy nowo narodzone dziecko nie ma wrodzonych schorzeń mogących znacznie zwiększyć ryzyko ciężkich powikłań poszczepiennych.


http://astromaria.wordpress.com/



Na górę
   
 
 
Post: 23 kwie 2012, 9:44 
La_Mandragora pisze:
Charakteryzuje sie tym, ze dziecko zaczyna nagle w nocy glosno plakac, krzyczec i nie idzie go uspokoic. Dziecko rzuca sie, bije raczkami, nozkami, ale zadne proby uspokojenia go nie dzialaja, zero kontaktu z dzieckiem. W DE jest to uznane wrecz za normalny etap w rozwoju dziecka, duzo dzieci tak ma

Przypomniało mi objawy u mojego chrześniaka, też nie było kontaktu z nim. Lekarz na te objawy powiedział że ząbkuje. Tylko że jak mały do 5 roku życie nic nie mówił, doktrki strwiedzili że to początki afazji. Mały ma teraz 7 lat i naszczęśnie pu ki co chorobe zatrzymal.



Na górę
   
 
 
Post: 23 kwie 2012, 9:48 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 gru 2011, 10:27
Posty: 201
:)

Ja wiem, że nie dysponuję własnym doświadczeniem jako facet ale w toku nauki do mojego obecnego zawodu miałem 3 tygodnie praktyk na Oddziale Noworodkowym w anielskim szpitalu i to co czytam w tym artykule wydaje mi się wyciąganiem ostatnich możliwych argumentów dla potwierdzenie tezy, że dzieci cierpią od szczepionek. Z tym faktem się nie spieram ale techniki uciszania dzieci wymienione powyżej to zwykłe sposoby na noworodki i niemowlaki, które nawet jeszcze nie opuściły szpitala a pierwsze szczepionki odległe są jeszcze o kilka miesięcy. Wiele kobiet przywoziło do szpitala "swaddling cocoons" czyli kokonki do ścisłego zawijania i nie było w tym nic dziwnego. Nawet nauczyli mnie pałętać noworodki w kawał prześcieradła, po czym nawet najbardziej niespokojne dziecko zasypiało że hej!

Natomiast na nocne zmory o których piszecie... To również wydaje mi się naciągane. Moja prabacia, którą miałem okazję znać wiele lat, urodziła się w 1900 roku a jej córka przyszła na świat w 1927. Żadna nie była szczepiona a jednak miały sposób na dziecięce nocne krzyki. A więc moja prababcia była im poddawana kilkakrotnie przez swoją macochę, sama odegnała je w przypadku swojej córki, czyli mojej babci a ona robiłą to samo na swoich dzieciach. Chodzi o przelewanie dziecka woskiem. Nie gorącym! Trzba było rozpuścić wosk w misce, położyć dziecko na stole, za głową na podłodze postawić głęboką miskę z wodą lub wiadro. Miską z płynym woskiem wykonać krzyż nad dzieckiem i przechylić miskę na główką, żeby wosk wpadł do wody w wiadrze. Po dwóch, trzech wieczorach, nocne krzyki więcej nie powracały. A dziecko raczej nie ulega przesądom i sugestiom...

_________________
Provehito Im Altum
Obrazek

Rozdziobią ich kruki i wrony



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 23 kwie 2012, 10:02 
KaliYuga... to swietnie, ze dzielisz sie swoim doswiadczeniem, to bardzo duzo znaczy.

Zwaz jednak na to, ze w Polsce szczepi sie NOWORODKI.

W Niemczech nie... szczepi sie ok. 4./5. m-ca zycia po raz pierwszy, takze tu racja. Ja np. moje obserwacje odnosnie totalnego niepokoju u dzieci i tego nieutulonego placzu poczynilam pozniej, niz w czasie noworodkowym. U sredniej - swiadomie po szczepieniach. Zreszta nie... nie powiem, ze do konca swiadomie.
Bywaly sytuacje z moja corka, ze miala takie napady placzu, ze jechalam z nia na pogotowie badz do szpitala i zostawalysmy na noc, bo robiono badania, aby wyjasnic przyczyne tego placzu, rozne rzeczy podejrzewano, np. skrecanie sie jelit (co wykluczalo badanie usg). W koncu nie stwierdzajac niczego wypuszczano nas.
Ja na ten czas bylam jeszcze w kwestii szczepien bardzo ufna.
Przy trzeciej corce, zmienialismy pediatre i w moje rece dostaly sie karty wszystkie, wypisy z pogotowia, wpisy u pediatry, karty itd... i sobie porownywalam te wszystko interwencje na pogotowiu czy w szpitalu... przypadek :cooo?: chcial, ze wystepowaly one ZAWSZE w przeciagu 1-2 dni, najpozniej do tygodnia po szczepieniach i tak od pierwszych szczepien, ktore mialy miejsce w 4. m-cu zycia po ostatnie, ktore mialy miejsce ok. 2. urodzin.
W kazdy razie po przedostatnich szczepieniach mielismy sytuacje, gdy nagminnie jezdzilismy do szpitala, bo mloda darla sie tak po nocach, ze bylo zero kontatku, lekarze nie wiedzieli, co sie z nia dzieje.
Jak miala 2 lata ponad (po ostatnich szczepieniach) poszla do przedszkola i tam zaczeto jej sie przygladac. Objawy autyzmu jak na dloni... zreszta widoczne byly od momentu przedostatniego szczepienia, ktore mialo miejsce w wieku 15. m-cy... Dziecko, ktore bylo wrazliwe na moja obecnosc, uspokajalo sie gdy tylko polozylam mu reke na czole, gdy slyszalo moj glos, nagle stalo sie dzieckiem, z ktorym nie bylo w ogole kontaktu.
I to nie sa wymysly... to sa moje obserwacje.

Autyzm nie cofa sie sam... u mojej corki z czasem, gdy nie jest szpikowana dalej szczepionkami, przeprowadzilismy odtrowanie u homeopaty... ma na tyle oslabione objawy, ze po przejsciu ze wstepnego podejrzenia "autyzm wczesnodzieciecy" poszlo na "aspergera" i w tej chwili idzie do zupelnie "normalnej" szkoly, gdzie ani lekarz ani nauczyciele nie wydali z siebie nawet glosu podejrzenia, ze z nia mogloby byc cos nie tak.

Co do tej naturalnosci owijania, przytulania... pisalam powyzej...

Cytuj:
Odnosnie jeszcze tego owijania ciasno... naturalna sprawa. Jezeli dziecko jest niespokojne, warto owinac kocykiem. Dziecie, szczegolnie nowonarodzone, nie ma jeszcze poczucia wlasnego ciala, potrzebuje granic wyznaczonych mu przez cialo drugiej osoby (ramiona matki), czy kawalek materialu (koc, chusta itd.). Ale tu mowa o zdrowych dzieciach, ktore czasem marudza... a nie dziecku, ktore zostalo wlasnie naszpikowane potezna dawko chemii...



Ja sama przy mojej najmlodszej szczegolnie wykorzystywalam dzialanie, jakie ma wlasnie ta bliskosc, ciasne otulenie itd.
Np. nosilam mloda w chuscie... i to od pierwszych tygodni zycia.
Bywaly sytuacje, gdy plakala, byla zmeczona a nie mogla np. zasnac, wiec bach! do chusty... czesto bywalo tak, ze nawet nie zdarzylam wiazac i juz mloda pieknie spala...

Tak samo z otulaniem... dziecko, ktore np. szaleje przy piersi (wiele kobiet mysli wtedy, ze ma malo pokarmu itd... i rezygnuje), wystarczy owinac szczelnie kocykiem i momentalnie uspokaja sie.
Dziecko, ktore nie chce spac wystarczy polozyc do (cieplego, nagrzanego np. termoforem) lozeczka, otulone ciasno kocykiem tak, aby glowka dotykalo tylniej sciany lozeczka. Musi czuc granice wlasnego ciala...
Tak jak to bylo w lonie matki, gdzie nie bylo zbednego miejsca.

Ale to tyczy sie zdrowych dzieci.
Szczepione czesto maja takie reakcje, ze te wszystkie metody w ogole na nie nie dzialaja... to jest glebsza sprawa.


Aha... jeszcze jedno. Ja nikogo do niczego nie przekonuje. To sa tylko i wylacznie moje obserwacje, moje wnioski poczynione na moich dzieciach.

Co do leku nocnego... jeszcze. Chodzi o taka zawieszke u dziecka, gdzie nie ma z nim absolutnie zadnego kontaktu... mozliwe, ze babcie kiedys mialy na to sposoby.
Moja najmlodsza miewa czasem zle sny, jak ma za duzo przezyc w dzien, ale wyglada to wtedy zupelnie inaczej. Budzi sie w nocy z krzykiem, gdy zapale swiatlo wie, gdzie jest, placze, tuli sie... boi sie ewentualnie zasnac, przytulona zasypia, wie co sie dzieje.
Podczas tej zawieszki mozesz stanac na glowie, nie docierasz zupelnie do dziecka. To jest darcie takie, jakby kto je zarzynal.
A wiem, ze duzo dzieci tak ma... Ja zaobserwowalam to na podst. tych kart wypisowych ze szpitala czy pogotowia, ze u nas bylo to ladnie skomponowane z uprzednio przebytymi szczepieniami. Przypadek? No moze i przypadek... :)



Na górę
   
 
 
Post: 23 kwie 2012, 10:19 
Co do owijania i opatulania dzieci to przeszłam że tak powiem dwie szkoły.
Jak rodziłam synka w szpitalu powiedzmy z dawnymi tradycjami. Połozne owijały go w taki kokon że szpilki nieszło wcisnąc.Ale że to jest szpital gdzie noworodki praktycznie sa zabierane od matek na cały czas aż do wypisu jest mi ciężko powiedzieć czy bardzo płakał w pierwszych dniach. Natomiast w domu to był istny koncert życień szczególnie w dzień.

Córkę rodziłam w innym szpitalu, a tam nie przywiązywali uwagi czy jest dziecko opatulone jest czy nie.Zasade wyznawali tam taką że dzieci tam mają byc cały czas blisko z mamą w łóżku w nocy czy w dzień. Jak małe płakały kazały przystawic do piersi albo prztulać. Małej wręcz odpowiadało to że mogła się rozłorzyć ile tylko była w stanie na łóżku.

Tak naprawde nic niejest wstanie dziecka uspokoić jak coś się dzieje nie tak. Szczepionki szkodzą nie ma dyskusji na ten temat.Jak szczepiłam swoje pociechy to nie wiedziałam jakie wiąże sie z tym ryzyko.Pu ki co to u dzieci nie nie ma skódków ubocznych, ale tego nigdy nie moge byc pewna.



Na górę
   
 
 
Post: 23 kwie 2012, 10:32 
Wierz mi, sa sposoby, aby uspokoich najbardziej niespokojne ZDROWE dziecko.

Co do otulania... to zalezy od dziecka. Sa dzieci, ktore trzeba otulic tak, ze wystaje tylko glowka, sa takie, ze lubia miec "wolne" raczki.

Jest duzo metod na dzieci... nie kazda skutkuje na kazde... ale na kazde dziecko metoda jest... Mruga
A bliskosc matki to podstawowa sprawa. Przez 9 m-cy byla najblizsza osoba. Jej zapach, rytm bicia serca... itd... to byla podstawa.
Nieraz kobiety mysla, ze noszac dziecko rozpieszcza je, przyzwyczaja do czegos, czego pozniej ciezko oduczyc.
A ja zawsze powtarzam, ze dziecka nowonarodzonego nie mozna do czegos takiego przyzwyczaic, ono rodzi sie z naturalna potrzeba bliskosci... pamiec z lona matki... tak wiec wziecie go na rece, przytulenie, bycie blisko jest tylko zaspokojeniem tej podstawej potrzeby, tak jak jest to w wypadku glodu czy pragnienia.

Co do tego jednak, ze nie zawsze dziecko da sie (od razu uspokoic)... oczywiscie... tak bywa... ale ma to swoje wyjasnienie.

Dlaczego dziecko placze? Bo to jego MOWA... Ono w ten sposob przekazuje otoczeniu, ze cos lezy mu na serduszku... bywa to radosc, smutek, osamotnienie, bywa tez wymowa taka "nie chce byc samo!" i ono placzem przemawia...
i teraz rodzic widzac placzace dziecko mysli sobie... "zle sie dzieje, musze je uspokic" i zaczyna... przewija, karmi, daje smoka, przewija, lula itd... a to tak, jakbysmy my chcieli cos powiedziec a tu ktos nam cos wtyka do buzi, korek np. albo mowi "napijesz sie herbaty? zjesz kawalek ciasta?" a my chcemy przeciez "tylko" cos powiedziec.

Nastepna sprawa, o czym pisala kiedys moja znajoma polozna... ze dziecko przychodzac na swiat przypomina czleka, ktorego nagle ze znanego, przytulnego otoczenia wstawiono na sam srodek najbardziej ruchliwe, najbardziej halasliwej ulicy Nowego Jorku. Totalny szok, prawda? Tyle, ze dorosly czlek... umie zapytac sie o droge, umie rozejrzec sie, gdzie jest. Dziecko nie mowi... dziecko placze. Dziecko nie widzi, ma wzrok bardzo jeszcze niedorozwiniety (widzi na ok. 20 cm... tak, aby dojrzec matke, ktora karmi je piersia) i czarno-bialo a codziennie jest faszerowane nowymi bodzcami... tu szczekniecie psa, tam glos listonosza, tu goscie, ktorzy chca je obejrzec, ktos chce wziac je na rece... dla nas nic nowego... ono przezywa to wszystko po raz pierwszy...

To tak tylko co do tego, ze nie kazde dziecko idzie uspokoic.

Owszem idzie... czasem dajac mu sie po prostu wyplakac w ramionach rodzica. Bierze sie wtedy takiego malego delikwenta, trzyma w ramionach i mowi spokojnym glosem "opowiedz, co lezy ci na serduszku". To dziala... naprawde... dziecko po chwili juz nie drze sie tak... a tylko pochlipuje... kweka... az w koncu sie uspokaja... zadowolone, ze "zostalo wysluchane"...

Heh... wiem, przynudzilam... :mrgreen:



Na górę
   
 
 
Post: 23 kwie 2012, 10:47 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 gru 2011, 10:27
Posty: 201
Nie twierdzę, że szczepionki są bezpieczne. Tylko że racjonalne argumenty które w tej dyskusji są absolutnie niezbędne, żeby dotrzeć do lekarzy i rodziców nadal nie istenieją. Jeżeli lekarze optujący przeciw szczepionkom będą podpierać się takimi informacjami, nigdy nie zostaną potraktowani poważnie. Zamiast wejść do laboratorium i wypracować wnioski oparte na realnych badaniach, ciągle głoszą podejrzenia, wiążą jedno z drugim, sugerują ... To do niczego nie prowadzi a jak się szczepiło tak szczepi.

Mandragora, czy autyzm u dziewczynek nie jest rzadko spotykany? :nauka:

Przynudzaj, przynudzaj, w kraju w którym mieszkam matki służą do odbierania zasiłków na dzieci. Miód na serce czytać, że matka słucha własnego dziecka. :)

_________________
Provehito Im Altum
Obrazek

Rozdziobią ich kruki i wrony



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 23 kwie 2012, 10:54 
Teoretycznie rzadko, tym bardziej Zespol Aspergera - to "przypadlosc" dotykajaca w glownej mierze chlopcow.
Jednak... mloda byla u roznych lekarzy, ma 2 lata terapii za soba (ergoterapia, hipoterapia) i tam rowniez terapeuci szli w kierunku: najpierw autyzm, potem asperger... i rada - zdiagnozowac.

Zreszta to inny temat... W kazdym razie mloda miala szerego objawow, ktore wskazywalyby na aspergera... a wielu objawow nie posiadala od samego poczatku. Potem z czasem wiele objawow w ogole zanikalo.
Dlatego ja np. zdecydowalam sie jej nie diagnozowac, co z kolei wywolalo ogromne poruszenie tu wsrodk lekarzy i terapeutow napotykanych na naszej drodze, bo za chiny ludowe nie mogli zrozumiec mojej decyzji. Oczywiscie duzo sie natlumaczylam i w koncu gdzies tam wyszlo zrozumienie mojego punktu widzenia... glowny powod byl taki, ze objawy cofaly sie i mialam gdzies tam mysl, ze za jakis czas moze byc wolna od wielu objawow, tak ze nikt nie bedzie u niej nawet tego podejrzewal a etykietka juz bedzie, tzw. szufladka. Takie jest moje spojrzenie na sprawe.

Odnosnie tego, zeby przekonac lekarzy itd... co do slusznosci tego, co mowie czy pisze... nie mam takiego zamiaru.
Mam tu w okolicy paru lekarzy krytycznie nastawionych do szczepien i im wiele tlumaczyc nie trzeba. Co do proszczepionkowych... coz... na pewno ja nie jestem osoba, ktora potrafi tu cos zmieniac. Na pewno sa osoby, ktore sa w tym temacie duzo bardziej odpowiednie, zeby dyskutowac. Ja podzielilam sie tylko tym, co sama zaobserwowalam w tym temacie. Nie mialam na celu nikogo do niczego przekonywac. :) Kazdy i tak buduje wlasne zdanie, wlasny osad na podstawie osobistych obserwacji, przemyslen, zdobytych informacji...



Na górę
   
 
 
Post: 23 kwie 2012, 10:57 
Kasiu nie przynudzasz. to co iszesz jest świętą prawdą. Widzisz przy synku postępowałam tak jak mi radzono nakarm przewiń. Połuż do łużka jak płacze przytul usopkuj i spowrotem bach do łużka i w koło macieju. Czasem az sama wyłam bo nie dawałam sobie rady. nierozumiejąc ani dziecka a tym bardziej siebie.
Z małą miałam to szczęście że trafiłam juz w inne ręce gdzie właśnie radzili mi tak jak piszesz. Uwierz mi że te chwile co przerzyłam z mała to były najpiękniejsze chwile z życia mamy. Jak mała dawał czady brałam ją do łużka wyustawiałam że tak powiem cyka :D jak chciał to jadła jak nie to się wtuliła i spała, a ja razem z niłą.
Owszem w domu był burdel na kułkach czasem i obiad tylko tak na szybko, ograniczone kontakty z rodzinne
.Nie wszystkim się to podobało ale w tym czasie miałam to głęboko. wiem jakie błędy popełniłam przy synu, a przy małej już tak nie było.Zrozumiałam że podstawą jest słuchać własnego instynktu a nie dobrych rad.



Na górę
   
 
 
Post: 23 kwie 2012, 11:12 
Nathalie09 pisze:
Jak mała dawał czady brałam ją do łużka wyustawiałam że tak powiem cyka :D jak chciał to jadła jak nie to się wtuliła i spała, a ja razem z niłą.
Owszem w domu był burdel na kułkach czasem i obiad tylko tak na szybko, ograniczone kontakty z rodzinne
.Nie wszystkim się to podobało ale w tym czasie miałam to głęboko.
wiem jakie błędy popełniłam przy synu, a przy małej już tak nie było.Zrozumiałam że podstawą jest słuchać własnego instynktu a nie dobrych rad.



I rozsadnie... :D Pierwsze 6 tygodni to POLOG... kobieta to poLOZNICA. Nalezy do LOZA. W j. niemieckim to czas, ktory nazywa sie wochenbett, czyli tygodnie lozkowe.

To czas, w ktorym kobieta izoluje sie od zycia. Nie na darmo... jej organizm oczyszcza sie po ciazy, wraca do stanu sprzed ciazy, macica obkurcza sie, w tym czasie nastepuje jakby rozpoznanie sie z dzieckiem, bo pomimo, ze znaja sie juz matka - dziecko z okresu ciazy to teraz nastepuje to na innej plaszczyznie. Matka uczy sie odczytywac mowe dziecka, jakie kiedy ma potrzeby, jej organizm stabilizuje sie, rozne procesy zachodza, dopasowuja sie do potrzeb dziecka (np. ilosc pokarmu do zapotrzebowania na nie) i wiele innych procesow zachodzi.
Kiedys ten czas kobiety spedzaly koncentrujac sie tylko i wylacznie na dziecku.
Teraz od razu wracaja do "zycia", nierzadko nawet do pracy zawodowej. Potem dziwia sie, ze: karmienie piersia nie dziala, dziecko jakies takie niespokojne i wiele, wiele innych spraw.
Jak to sie mowi? Co nagle to po diable? :mrgreen: Wszystko potrzebuje swojego czasu na rozwoj... POLOG to czas wylacznie dla matki i dziecka. Czas na przesadne porzadki i inne obowiazki przyjdzie i tak wczesniej niz to komukolwiek mile... a na ten czas dobrze zorganizowac sobie pomoc... partner, rodzina, bliscy znajomi...


KaliYuga pisze:
Przynudzaj, przynudzaj, w kraju w którym mieszkam matki służą do odbierania zasiłków na dzieci. Miód na serce czytać, że matka słucha własnego dziecka. :)


Dziekuje... :) Ja juz taka upierdliwa jestem, ze zawsze musze wiedziec jak cos dziala... heh... stajac sie matka musialam rozkminic jak dzialaja dzieci... :D :mrgreen:



Co do bledow, ktore popelniamy przy dzieciach to nie ma opcji "nie popelniania zadnych". Zawsze jakies sie popelnia... nie te to inne.

Jak urodzilam pierwsza corke pewna starsza wiekiem polozna powiedziala tak... "przy pierwszym dziecku rodzice popelniaja mnostwo bledow, przy drugim juz ich nie popelniaja... popelniaja za to cala mase nowych"... :mrgreen:

I slyszalam taka historyjke, o pewnym mezczyznie. Mezczyzna ten nie mial dzieci, ale mial za to 6 teorii na temat ich wychowania. Po jakims czasie przyszlo na swiat jego pierwsze dziecko... Mial nagle jedno dziecko i 5 teorii na temat wychowywania dzieci. Potem przyszlo drugie dziecko, mial dwoje dzieci i cztery teorie na temat wychowywania dzieci. I tak po jakims czasie byl ojcem szesciorga dzieci a w zanadrzu nie mial juz ani jednej teorii na temat ich wychowywania... :mrgreen:



Na górę
   
 
 
Post: 23 kwie 2012, 19:14 
Jest taki tekst"Byłam idealna mamą dopuki nie urodziłam dziecka"
Co do wsparcia to na teściową(byłą) zawsze mogłam liczyć. Raczej nie robiła mi większych problemów gdy jaj dzieciaki podrzuciłam. były mąż to na początku nawet brdzo się angarzował, ale szybko sie nudził. Z czasem zaczeło mu wiele przeszkadzac.Zresztą to nie jest odpowiednie miejsce na ten temat...



Na górę
   
 
 
Post: 24 kwie 2012, 15:27 
Nathalie09 pisze:
Przypomniało mi objawy u mojego chrześniaka, też nie było kontaktu z nim. Lekarz na te objawy powiedział że ząbkuje. Tylko że jak mały do 5 roku życie nic nie mówił, doktorki strwiedzili że to początki afazji. Mały ma teraz 7 lat i naszczęśnie puki co chorobe zatrzymał.


Nie musi to być objaw afazji, ja do 3-ego roku nic nie mówiłem. Później stopniowo rozwijałem umiejętności werbalne.
Lekarz powinien podchodzić do pacjenta indywidualnie, mało jest takich którzy mają powołanie.

KaliYuga pisze:
Nie twierdzę, że szczepionki są bezpieczne. Tylko że racjonalne argumenty które w tej dyskusji są absolutnie niezbędne[....]


Cytuj:
Organizm noworodka ma wykształcony jedynie zaczątek układu odpornościowego, zwany odpornością wrodzoną (nieswoistą). Wraz ze wzrostem i rozwojem organizmu zmienia się także jakość odporności organizmu. Z początkowej odporności wrodzonej układ rozrasta się tworząc tzw. odporność nabytą (swoistą). Ostatnim okresem rozbudowy odporności organizmu jest okres dojrzewania w pełni funkcjonującego układu immunologicznego.


za wikipedią.

Nie chce mi już się odnosić do wiedzy medycznej z książek, tam dużo bardziej szczegółowo wszystko jest opisane. Każdy lekarz o tym wie!Ba na studiach ratownictwa medycznego już to bardzo szczegółowo się omawia. Nie trzeba przekonywać, tylko pytać DLACZEGO tak się dzieje?



Na górę
   
 
 
Post: 24 kwie 2012, 15:50 
Ja tylko od siebie dodam, ze sa tzw. lekarze antropozoficzni (nie zrazac sie steineryzmem itp. Mruga, antropozofia to nie tylko ezoteryka i okultyzm :język: ), w DE na pewno, sa tez w Polsce, niewielu, ale sa... wiec lekarze antropozoficzni maja jedna zasade w zwiazku ze szczepieniem dzieci. NIE SZCZEPIA DZIECI PONIZEJ 1. ROKU ZYCIA. Z tego wlasnie powodu, ze do konca 1. roku zycia bardzo intensywnie rozwija sie ukl. odpornosciowy (ten proces trwa bodajze do 3. lat, ale w 1. roku jest najintensywniejszy). Dziecko ogolnie rodzi sie bez wlasnego ukl. odpornosciowego. Ma we krwi przeciwciala matki, tzw. odpornosc lonowa i ta utrzymuje sie przez pierwsze miesiace zycia, zaleznie od tego, jak mocna odpornosc ma matka, moze byc to 2 m-ce, 3, zazwyczej do 6. m-cy. Dalej podtrzymywanie odpornosci dziecka nastepuje, gdy matka karmiac piersia, w dalszym ciagu przekazuje dziecku swoje przeciwciala. I to tez jest: min. 6 m-cy wylacznego karmienia piersia, potem dziecko je inne rzeczy, automatycznie to przekazywanie przeciwcial nie jest tak intensywne. Rowniez ich zawartosc w mleku matki zmienia sie z wiekiem dziecka. Najwiecej przeciwcial jest w kolostrum, czyli siarze, zaraz po porodzie.
Dziecko powoli lapie odpornosc stykajac sie z otoczeniem, majac kontakt ze wszystkim, co je otacza, bakterie, zarazki, brudy i cokolwiek w otoczeniu sie znajduje.
Ciekawie to widac po dzieciach, ktore np. nie maja rodzenstwa. Czesto bywa tak, ze dopoki nie pojda do przedszkola w ogole nie choruja. Rodzice czesto wspominaja o tym, ze dziecko nawet katarku nie mialo. A idac do przedszkola dziecko bywa chore "ciagle". Inaczej ma sie sprawa z dziecmi, ktore np. maja rodzenstwo, lub kontatk z innymi dziecmi, ale kontakt codzienny, bliski... wtedy chorobska typu przeziebienie, katarek, lapia je juz w wieku niemowlecym, tzw. szkolenie odpornosci. Wszystko na naturalnej drodze... I idac np. do przeszkola nie ma szoku. Jest ok, dziecko zdrowe, nie choruje jakos niezwykle duzo. Po prostu zdarzylo zlapac odornosc.

Takze odpornosc nie jest czyms wrodzonym, lecz czym, co dziecko nabywa z wiekiem, stykajac sie z czynnikami wywolujacymi choroby: wirusami, bakteriami.

Dalej mamy takie cos, ze do konca 1. roku zycia ksztaltuje sie system nerwowy. I to drugi powod, dlaczego lekarze antropozoficzni nie szczepia dzieci ponizej tego wieku.

Szczepienia rozwalaja (wg nich) ukl. odpornosciowy (dopiero ksztaltujacy sie), podobnie rzecz ma sie z systemem nerwowym.

Szczepienia, wylacznie na zyczenie rodzicow, sa przeprowadzane dopiero po ukonczeniu przez dziecko 1. roku zycia... W miare bezpiecznie wtedy jest. Bezpieczniej niz ponizej tego wieku... jak kto chce ryzykowac.

A... i jeszcze co do tej odpornosci lonowej u noworodkow. Z tego powodu wlasnie np. w DE sie nie szczepi noworodkow, bo uznaje sie, ze matka przekazala te odpornosc na czas kilku m-cy dziecku jeszcze w czasie ciazy. Dlatego szczepienie w tym czasie nie tylko, ze obciaza maly organizm dziecka, ale tez nie ma najmniejszego sensu.


Co do dowodow na temat szczepien, jest tyle roznych dowodow... ze mozna sobie jezyk polamac.
Atena7777 zalozyla tu piekny temat SZCZEPIENIA - brutalna prawda!!! http://davidicke.pl/forum/szczepienia-brutalna-prawda-t9509.html. Tam jest mnostwo konkretnego materialu nt. szczepien i tego, co one "dobrego" wywoluja, powoduja...
Kogo to jednak nie przekonuje... no cuz... jego wola. Mruga



Na górę
   
 
 
Post: 24 kwie 2012, 16:07 
Obrazek

Na zdjęciu etykieta thimerosalu, konserwantu (adjuwant) do szczepionek.

Dla niemowląt u których dopiero kształtuje się układ nerwowy, odpornościowy, bariera krew-mózg.

W-szczepionki powinny się nazywać:

"Koktajl Mengele". :evil:

Szczepień dotyczy Protokół X "Protokołów mędrców syjonu".


Taka ładna trupia czaszka z napisem toxic, pycha. :evil: jak preparat owadobójczy. :wacko: :ninja:



Na górę
   
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 17 ] 

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group