Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 04 lip 2015, 0:40

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 152 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł: Plyn Lugola
Post: 05 lip 2012, 14:01 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree

Rejestracja: 03 paź 2011, 18:27
Posty: 19
W ostatnim Nexusie (niemieckie wydanie) znalazlam bardzo ciekawy artykol o zatruciach bromem ( dodawanym do np. slodkich napoi gazowanych) i antytoksycznym, leczniczym zastosowaniu jodu, zwlaszcza w formie plynu Lugola.

Moje jedyne doswiadczenie z ta substancja to zamazane wspomnienia- zmuszano wtedy (po katastrofie w Czernobylu) wszyskie dzieci do picia tego plynu (nie smakowal :) ).

W polskim Nexusie o zastosowaniu jodu pisano kilka lat wczesniej


Źródło: NEXUS nr 2(58) marzec kwiecień 2008

Płyn Lugola oraz jodynę można zażywać doustnie (dawniej często, obecnie sporadycznie) przy niedoborze jodu, w nieżycie oskrzeli, przy suchym kaszlu, przy miażdżycy i w chorobie wieńcowej. Jod przyśpiesza przemianę materii, nasilając przemiany kataboliczne (rozkładu) w ustroju (za pośrednictwem hormonów tarczycy – trijodotyroniny u tyroksyny).

Doustnie można zażywać 2-3 razy dz. 5-10 kropli jodyny lub 5-10 kropli płynu Lugola (w mleku z miodem).
W razie skażenia promieniotwórczego zaleca się przyjęcie preparatu jodu.

Rośnie liczba danych, które wskazują, że Amerykanie cieszyliby się znacznie lepszym zdrowiem i znacznie niższą częstością występowania raka i torbieli w tkance włóknistej piersi, gdyby spożywali więcej jodu. Spadek ilości spożywanego jodu połączony ze wzrostem konsumpcji konkurencyjnych chlorowców, fluoru i bromu zrodził epidemiczny niedobór jodu w Ameryce.
Mieszkańcy Stanów Zjednoczonych spożywają średnio 240 mikrogramów (μg) jodu dziennie, podczas gdy Japończycy ponad 12 miligramów (mg) (12 000 μg), czyli pięćdziesiąt razy więcej. Japończycy spożywają wodorosty morskie, takie jak brązowe algi (klep), czerwone algi (arkusze nori z sushi) i zielone algi (chlorellę). Mieszkańcy min Honsiu, Kiusiu i Sikoku spożywają nawet 45 mg jodu (znajdujący się jod w 14,5 grama wodorostów), na Hokkaido nawet 200 mg jodu.

Wg raportów w USA na raka piersi zapada dziś co siódma Amerykanka a jeszcze trzydzieści lat temu, kiedy spożycie jodu było dwa razy wyższe (480 μg), na raka piersi zapadała co dwudziesta kobieta.
Badania przeprowadzone na zwierzętach pokazują, że jod zapobiega rakowi piersi. Inne badania podają też, że najbardziej narażone na rakowacenie komórki przewodowe w piersi są wyposażone w jodową pompę (symporter jodku sodu, taki sam, jak posiada gruczoł tarczycy) do wchłaniania tego pierwiastka.
W roku 1966 rosyjscy naukowcy wykazali po raz pierwszy, że jod łagodzi objawy torbieli w tkance włóknistej gruczołu piersiowego. Wiszniakowa i Murawiewa potraktowały 167 kobiet cierpiących na torbiele w tkance włóknistej gruczołu piersiowego 50 gramami KI (jodku potasu) w okresie menstruacyjnym i u 71 % wystąpił korzystny efekt leczniczy. Szersze badania przeprowadzane były tez przez Ghenta i jego współpracowników na kobietach w Kanadzie, w Seattle i wykazały, że jod ma statystycznie istotny, korzystny efekt na torbiele w tkance włóknistej gruczołu piersiowego. Wyniki zostały zamieszczone w 1993 roku w magazynie Canadian Journal of Surgery. Zaobserwowano, że jod zmniejsza wrażliwość, guzowatość, zwłóknienie i obrzmienie piersi oraz liczbe torbieli olbrzymich.

Wyniki badań zostały przekazane do Urzędu ds. Żywności i Leków (Ford and Drug Administration FDA) w 1995 roku, aby ten pozwolił na dalsze badania (tzw. losowa kontrolowana próba kliniczna z jodem jako środkiem przeciwko torbielom w tkance włóknistej gruczołu piersiowego). FDA odmówił wydania zgody na badania, oświadczając kierownikowi badań dr’owi Donaldowi Lowowi, że „jod jest substancją naturalna a nie lekiem”.

W dzisiejszej medycynie jod jest traktowany gółwnie jako środek odkażający, używany np. podczas zabiegów chirurgicznych do dezynfekcji skóry. Generalnie panuje opinia, że jodu potrzebuje głównie tarczyca do wytwarzania tyroksyny (T4) i trijodotyroniny (T3), a tarczyca potrzebuje tylko śladowe ilości jodu, 70 μg dziennie do wytworzenia wymaganych ilości T4 i T3. Stąd w opiniach lekarzy wystarczą mikrogramowe ilości jodu w dziennym spożyciu, jednocześnie ignorują lub nie biorą pod uwagę badań, które dowodzą, że jod w większych ilościach daje pozatarczycowe korzyści, szczególnie dla kobiecych piersi.

Jod potrafi również usuwać z organizmu toksyczne chemikalia, jak fluorki, bromki, ołów, aluminium, rtęć i biologiczne toksyny, powstrzymuje wytwarzanie przeciwciał przeciw własnym antygenom, wzmacnia adaptacyjny układ immunologiczny i chroni przed nienormalnym rozrostem bakterii w żołądku.
Poza tarczycą i sutkami również inne tkanki są wyposażone w pompę jodową (symporter sodu/jodu). Śluzówka żołądka, ślinianki i gruczoły sutkowe potrafią koncentrowac jod niemal do takiego samego stężenia, jak tarczyca (40-krotnie większego od stężenia we krwi). Inne tkanki wyposażone w taka pompę to jajniki, grasica, skóra, splot naczyniówkowy w mózgu (produkujący płyn mózgowo-rdzeniowy) oraz stawy, arterie i kości.
Dzisiejszy establishment medyczny odnosi się do jodu nieufnie – jest to w końcu najnaturalniej występujący, niemożliwy do opatentowania niefarmaceutyczny środek (!). [moja uwaga: czyt. niedochodowy i za bardzo skuteczny]
Zalecana dzienna dawka jodu przez organizacje zdrowia na 100-150 μg/dziennie jest wyraźnie niezgodny z danymi wskazującymi na jego wyższe zapotrzebowanie. Te dane to wyniki badan na zwierzętach, badań In vitro na szczepach ludzkich komórek rakowych, klinicznych prób jodu w przypadku torbieli w tkance włóknistej gruczołu piersiowego. Oraz dane epidemiologiczne. Spożywanie jodu w ilości 150 μg/dziennie zapobiega wolu i innym znanym dolegliwościom wynikającym z niedoboru jodu, ale nie zapobiega rakowi piersi. Zapobieganie rakowi piersi wymaga znacznie wyższych dawek jodu.
Po odkryciu w roku 1811 jod był wykorzystywany do leczenia wielu chorób aż do połowy lat 1900, kiedy to endokrynolodzy specjalizujący się w tarczycy ostrzegli, że jego „nadmiar” wpływa niekorzystnie na jej funkcjonowanie. Jod jest skuteczny w leczeniu różnych schorzeń skóry, chronicznej choroby płuc, grzybic, trzeciorzędowej kiły, a nawet stwardnienia tętnic, w ilościach mierzonych w gramach.
Jod najczęściej możemy spotkać w formie nieorganicznej (nieradioaktywnej) jako jodek I- oraz jod molekularny I2 . najpopularniejsze źródło to jodek potasu KI, występuje min w popularnym płynie Lugola (w jednej kropli jest 6,3 mg molekularnego jodu/jodku, w Jodynie.
Lekarze przez wiele lat stosowali jodek potasu w początkowych dawkach od 1,5 do 3 gramów aż do ponad 10 gramów dziennie w leczeniu astmy oskrzelowej oraz w przewlekłej obturacyjnej chorobie płuc i to z dobrymi rezultatami i zadziwiająco małą liczbą efektów ubocznych.
Dr Guy Abraham, były profesor położnictwa i ginekologii na Uniwersytecie Kalifornijskim, po przeczytaniu w 1997 r. pracy Ghenta na temat stosowania jodu w leczeniu torbieli, powołał do życia „ Jodowe Przedsiębiorstwo”. Mając swoją własna firmę Optimom Corporation produkująca Iodoral (roztwór Lugola w postaci tabletek), zatrudnił dwóch praktykujących lekarzy domowych do przeprowadzenia klinicznych badań Iodoralu.
Jego badania wskazują, że po podaniu wystarczającej ilości organizm zatrzyma znacznie więcej jodu, niż pierwotnie sądzono – 1500 mg, przy czym jedynie 3% tej ilości zatrzyma tarczyca.
Ponad 4000 pacjentów objętych tym badaniem spożywa dziennie od 12,5 do 50 mg jodu, a diabetycy do 100mg dziennie. Badacze zauważyli, że jod rzeczywiście usuwa torbiele w tkance włóknistej gruczołu piersiowego, że pacjenci cierpiący na cukrzycę potrzebują mniej insuliny, że pacjenci z niedoczynnością tarczycy wymagają mniej intensywnego leczenia, że zanikają objawy włókniakomięśniaka i że znikaja migrenowe bóle głowy u cierpiących na nie osób. Funkcje tarczcy pozostały bez zmian u 99% badanych. Niepożądane skutki jodu – alergie, opuchnięcie ślinianek i tarczycy oraz jodzica (zatrucie jodem) – wystąpiły zaledwie u niespełna 1 procent badanych. Jod usuwa z organizmu toksyczne chlorowce: fluor i brom. Jodzica, nieprzyjemny metaliczny posmak, cieknący nos i podobne do trądziku zmiany na skórze, jest powodowana przez brom, który jod ekstrahuje z tkanek. Symptomy znikaja przy zmniejszonej dawce jodu.
Ludzie którzy przyjmują jod w takich ilościach, donoszą, że maja znacznie lepsze samopoczucie, że są pełni energii i mają jaśniejszy umysł. Czują, że jest im ciepło w zimnym otoczeniu, że potrzebują mniej snu, że poprawia im się cera i że maja bardziej regularne ruchy jelit.
A zatem póki co powinniśmy naśladować Japończyków, zwiększając ilość spożywanego jodu, np. poprzez zjadanie morskich wodorostów, bądź przez zażywanie od dwóch do kilku kropli płynu Lugola.
Płyn Lugola kosztuje niewiele, około 5 zł, właśnie eksperymentuję na sobie, warto zwrócić w aptece uwagę, by zakupić wodny roztwór jodu, a więc płyn Lugola robiony na wodzie a nie na glicerolu. Generalnie na ulotkach pisze, że do użytku zewnętrznego, na wodnym roztworze pisze także że doustnie kilka kropli wg ustaleń lekarza. Co ciekawe płyn Lugola jest stosowany także w terapii Gersona.

Więcej w artykule „Znaczenie jodu dla zachowania dobrego stanu zdrowia” NEXUS nr 2(58) marzec kwiecień 2008 str.12, autor dr medycyny Donald W. Miller jr, są tam podane wszystkie źródła badań i przypisy.

Jesli dzis wpisze sie w gogla plyn Lugola wyskoczy nam bardzo wiele artykulow przestrzegajacych o jego toksycznosci. Ba- ciezko to nawet juz dzis kupic- to co jeszcze mialy nasze babcie zawsze pod reka, taka w tamtych czasach "apteczka w jednej butelce" dzis jest oznaczona jako trucizna..

Kupilam sobie wlasnie taka buteleczke...ma ktos z was moze wlasne doswiadczenia z tym roztworem?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

 Tytuł: Plyn Lugola
: 05 lip 2012, 14:01 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
 Tytuł: Re: Plyn Lugola
Post: 05 lip 2012, 14:17 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree

Rejestracja: 03 paź 2011, 18:27
Posty: 19
coz za dowcip...coz za riposta



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Plyn Lugola
Post: 05 lip 2012, 20:55 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree

Rejestracja: 03 paź 2011, 18:27
Posty: 19
nawet jesli w artykul wkrad sie blad- to nie ja go napisalam. To chyba oczywiste, ze chodzi µg. Jesli ktos jest debilem i wypije dziesiec kropli lub tez dziesiec butelek plynu Lugola nie ponosze za to opowiedzialnosci.
Nie zamierzam rezygnowac z moich pytan/rozwazan ze wzgledu na dobro jakiegos anonimowego debila.

Inna sprawa - twoje sugerowanie, ze ktorys z forumowiczy jest kretynem i po przeczytaniu jednego cytatu, natychmiast i z radoscia walnalby sobie dzialke jakiegos tam roztworu, swiadczy tylko i wylacznie o twojej arogancji.

Wiem jakie zagrozenie niesie ze soba przedawkowanie jodu- mozliwosci jest wiecej niz tylko "rozpieprzona tarczyca"

Daruj sobie porady typu " poczytaj troche o jodzie" itd.Interesuja mnie osoby ktore maja za soba kuracje jodem/ew, porownywalne doswiadczenia, a nie jakies wikieksperty od wszystkiego. Naprawde, zanim zaczniesz glowic sie nad kolejna "celna riposta"-daruj sobie, nie trac czasu.

Pozdrawiam i pieknego wieczoru zycze.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Plyn Lugola
Post: 06 lip 2012, 9:25 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2011, 0:01
Posty: 650
Lokalizacja: Alpha Orionis
Płeć: mężczyzna
W pestkach jabłek ,gruszek jest naturalny jod, vit b17 - śliwki podobnie. Tego nie przedawkujesz- lugole sobie daruj- czytałem o rożnych kuracjach tym srodkiem. Osobiscie niezaryzykuje bo tarczyce zbyt łatwo spierdo.ić. a objawy moga wyjść po wielu latach.

_________________
et lux in tenebris lucet et tenebrae eam non comprehenderunt



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Plyn Lugola
Post: 07 lip 2012, 3:45 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 maja 2011, 19:24
Posty: 223
Lokalizacja: H.- Niemcy / k.B-B
Płeć: kobieta
Pełny tekst artykułu: „Znaczenie jodu dla zachowania dobrego stanu zdrowia”
Źródło: NEXUS nr 2(58) marzec kwiecień 2008

https://www.box.com/s/fad5bcdf71c6653696f4

Dodatkowo wklejam niektóre informacje z książki „Kuracja życia” dr Clark na temat płynu Lugola:

Obrazek

Obrazek


mammłotek pisze:
W efekcie takiego kropelkowania może sobie dożywotnio rozpieprzyć tarczycę. Jeśli skończy się na wolu będzie miał szczęście. Jeśli mu wytną tarczycę już nie. Proste prawda?


……. Piszesz, że przez spożywanie wysokich dawek jodu można się nabawić wola tarczycy, a widać jest wręcz odwrotnie jak wskazuje artykuł, że niski poziom jodu powoduje wole tarczycy i szybszy rozwój raka a nie odwrotnie………………..

Podstawą zdrowia w tym i tarczycy jest oczyszczenie organizmu, a nie martwienie się o każdy narząd z osobna. Pamiętam jak zaczynałam chodzić do szkoła średniej mama zabrała mnie do endokrynologa bo miałam różne dolegliwości przypominające niedoczynność tarczycy, suchość skóry i inne tam jeszcze objawy……………lekarka faktycznie po badaniach i wynikach TSH stwierdziła, że mam niedoczynność tarczycy i chorobę Hashimoto, u mojej mamy było stwierdzone to samo więc wiadomo, że w takim przypadku lekarz mówi, że to dziedziczne…………….. dostałam tabletki, zażywałam, wizyty kontrole i znowu tabletki…………… po studiach wyjechałam do Niemiec i zapomniałam o tabletkach, „chorobie”……….. przypomniało mi się dopiero jak byłam w ciąży, że trzeba też kontrolować tarczycę, trochę wyniki były zawyżone, ale co tam…………… po urodzeniu dziecka zainteresowałam się różnymi metodami naturalnymi i zaczęłam stosować różne terapie i po jakimś czasie zrobiłam badania i tarczyca była w normie. Zresztą przy obecnym stanie moich doświadczeń i wiedzy nie posmarowałabym sobie skóry żadną maścią z chemią, a co dopiero zażyć coś wewnętrznie!

nochyba pisze:
Daruj sobie porady typu " poczytaj troche o jodzie" itd.Interesuja mnie osoby ktore maja za soba kuracje jodem/ew, porownywalne doswiadczenia, a nie jakies wikieksperty od wszystkiego. Naprawde, zanim zaczniesz glowic sie nad kolejna "celna riposta"-daruj sobie, nie trac czasu.


Masz rację nochyba bo takie podejście do sprawy, że jod jest toksyczny może obrazować to co napisał profesor języka angielskiego Albet Guerard z powyższego artykułu “Kiedy szuka sie nowych ścieżek prawdy, należy spodziewać się, że zostaną one zablokowane przez opinię ekspertów”.
To samo jest ze srebrem koloidalnym, które jest wspaniałym specyfikiem w walce z bakteriami, wirusami czy grzybami, a jednak większość ludzi boi się go, że jest toksyczne bo “eksperci” tak twierdzą, a na potwierdzenie tego rozpowszechniają zdjęcie zawsze tego samego człowieka z agryrią. Ja wypiłam już chyba parę litrów srebra od 5-8 ppm, które sama robię i jakoś nie stałam się smerfetką, ciągle mam jasna karnację……………… A gdy komuś proponuję srebro i mówię, że sama piję czasami większe ilości to zawsze widzę na twarzach zdziwienie i pytanie: a ty się nie boisz? Można dostać agryrii? To samo pewnie jest z płynem Lugola. Jak to zawsze w praktyce bywa, najwięcej mają do powiedzenia słów krytyki ci co nigdy nie stosowali tego co jest tematem rozprawy, ale z teorii wiedzą najlepiej. Ja na swoim koncie mam szereg „testów” na sobie: 12 oczyszczań wątroby metodą Clark, 10 dniową głodówkę, oczyszczanie jelita, MMS, 1,5 miesiąca surowa dieta, 7 miesięcy metodę dr Ashkara, srebro koloidalne, ocet jabłkowy, pestki moreli, kombucha, ekstrakt z pestek grejpfruta, ponad 3 lata MO Słoneckiego, kuracje na pasożyty, zapper Clark, Becka, Rifa, ezoteryka i szereg pomniejszych rzeczy, a obecnie stosuję urynoterapię więc coś mogę powiedzieć w wymienionych tematach, ale nigdy nie będę krytykowała z góry czegoś czego nie przetestowałam na własnej skórze. Ludzie niestety tak mają, że z góry wiedzą, że to czy tamto im nie pomoże, albo że coś jest złe…………….. Moja mam ma szereg różnych chorób, ale jest niestety oporna żeby coś zastosować co jej proponuję, a jak kiedyś zobaczyła moją ranę na nodze jak zmieniałam ciecierzycę to się normalnie rozpłakała, że zdrowa jestem i się tak oszpecam, ale nie potrafi tego zrozumieć, że ja to wszystko robię profilaktycznie, żeby nie być w takim stanie jak ona, przykre to jest niestety…………………
Co do srebra jeszcze to w Polsce można jeszcze w aptece kupić srebro koloidalne, natomiast w Niemczech już nie, pytałam kiedyś w aptece tak z ciekawości (nie kupuje bo sama go robie) czy można zamówić to powiedzieli mi, że przepisy UE zabroniły jego sprzedaży ze względu na jego toksyczność.
To samo jest z płynem Lugola, jako starym specyfikiem. Mojej mamy bliska koleżanka jest pediatrą i mówiła, że kiedyś dużo przepisywało się płynu Lugola do płukania gardła, ale z czasem stosowanie i przepisywanie tego specyfiku zanikło. Zresztą co się dziwić, lekarze poszli z duchem czasu i teraz przepisują “nowocześniejsze” leki mniej skuteczne, a bardziej toksyczne niż płyn Lugola. Taki płyn jednak tak jak pisze dr Clark powinno się zlecić farmaceucie do zrobienia w aptece to wtedy nie będzie miał tych dodatkowych chemicznych dodatków. Tylko czy znajdą się jeszcze apteki, które to zrobią. Pytałam w Niemczech w aptece czy mi to zrobią, może i by zrobili, ale musiałabym zapłacić za całe opakowanie tego jodku potasu bo oni reszty nie zużyją więc mieli by koszty………….. więc na początek zamówili mi gotowy:

Obrazek

Jeżeli chodzi o doświadczenia z tym płynem to powiem z góry, że nie mam z nim doświadczenia na dłuższą metę bo skończyło się tylko na dobrych chęciach…………………
Tzn. mój mąż od lat cierpi na nadkwasotę, a bardziej dokładniej na gastroskopii stwierdzili mu rozszerzony wpust do żołądka i regularnie brał leki obniżające wydzielanie kwasów, po prostu bez leków nie mógł żyć, a ja “wymyślałam” mu różne terapie, z których nie zawsze chciał korzystać bo niestety wiążą sie z różnymi ograniczeniami, a przecież łatwiej jest wrzucić w siebie tabletkę mieć spokój………………….. Do tej pory oczyszczał wątrobę metodą Clark 3 razy, ale po każdym oczyszczaniu miał jakieś reakcje ozdrowieńcze, co również wiązało się z utrudnieniami a lepiej przecież chodzić do pracy niż chorować…………….więc na razie nie oczyszcza, może później go znowu namówię………………
W książce dr Clark wyczytałam jednak, że rozszerzony wpust go żołądka spowodowany jest rozpulchnieniem przez bakterie salmonelli i Shigelli zwieracza przełyku i żeby się ich pozbyć zalecała kuracje płynem Lugola. Namówiłam go na tę kuracje, ale stosował krótko bo zaczął go coś żołądek pobolewać więc ze strachu kuracje przerwał………………..
Z czasem zaczęłam kojarzyć (nie wiem czy dobrze), że jako dziecko dużo pił krowiego mleka, czasami nawet jeszcze takie cieple prosto po wydojeniu, a potem w szkole średniej zaczął trenować kulturystykę co wiązało się z dietą wysokobiałkową, gdzie pochłaniał duże ilości białego sera. Clark pisze, że właśnie przez te produkty można nabawić się salmonelli i shigelli. Ser biały wg niej też powinno sie przegotować, aby go pozbawić bakterii………………raz spróbowałam to musiałam go od razu wyrzucić…………….. Wg Clark można też artykułom spożywczym przeprowadzić zapping, ale z drugiej strony też byłoby to niekorzystne bo z kolei metal z elektrod przedostawałby się to jedzenia. Tak źle i tak niedobrze. Więc stwierdziłam, że obecna sytuacja jest wynikiem błędów popełnionych w młodości. Z czasem jednak moja znajoma farmaceutka, która też leczy się naturalnie doradziła mi takie tabletki na bazie soli, czyli nie toksyczne jak te “specjalistyczne” na nadkwasotę, ale jak dla mnie wydają się także toksyczne bo zawierają jakieś sole aluminium. Mąż oczywiście nie za bardzo chciał znowu wchodzić w kolejną “wymyśloną” przez ze mnie terapię, bo jak stwierdził, że już brał tysiące rzeczy i nic nie pomagało, a ja mu wtedy powiedziałam, że można brać 1000 rzeczy i nie będzie efektu, a czasami 1001 da efekt, trzeba tylko próbować a nie zakładać z góry, że coś nie zadziała. Zaczął brać te tabletki do ssania i bierze je już ponad rok i jest ok. Te tabletki nie tylko obniżają poziom kwasów, ale także w jakiś sposób podobno prowadzą do leczenia ścianki żołądka, natomiast te standardowe leki na nadkwasotę z tego co moja znajoma mi mówiła są po prostu błędnym kołem, ponieważ blokują wydzielanie kwasów, ale automatycznie wysyłany jest sygnał do mózgu, że jest mało kwasu i trzeba go nadprodukować, czyli jeżeli bierzemy leki systematycznie to systematycznie i bez końca produkuje się nam dużo kwasu i koło się zamyka…………………..
W sumie te informacje mogłam też napisać przy temacie o refluksie, który jest tu juz założony: http://davidicke.pl/forum/refluks-o-dkowy-jak-leczyc-t10315.html

Ja osobiście też przez krótki okres czasu wtedy jak był ten wybuch w Fukushimie piłam płyn Lugola z wodą i nie zauważyłam, żeby mi się coś działo……………. w smaku jest takie cierpkie, ale da się wypić, zresztą tak jak wodę utlenioną, którą też już piłam. Te preparaty są też dobre na ból gardła.

_________________
http://www.youtube.com/user/Atena7777Szczepienia
http://www.youtube.com/user/1Atena7777



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Plyn Lugola
Post: 08 lip 2012, 9:31 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree

Rejestracja: 03 paź 2011, 18:27
Posty: 19
mammlotek-nie jestem twoim misiem, prosze grzecznie, nie zwracaj sie do mnie w ten sposob.

mammłotek pisze:
"Jeśli nie spotkasz na swej drodze człeka równego lub mędrszego idź dalej sam swym mocnym krokiem.
Głupiec ci nie jest towarzyszem


Dokladnie chlopie, domyslam sie ze to ty jestes tym medrszym, drogi niedoszly chemiku. Dlatego nie marnuj swego czasu na nas, glupcow, nedznych robakow pelzajacych w blocie. Idz dalej mocnym krokiem, nie znizaj sie do naszego marnego poziomu. Krzyz na droge, niechaj ci wieczny plomien przyswieca.

Innym dziekuje za informacje.


Coz, greckie slowo "pharmacon" oznacza zarowno trucizna jak i lekarstwo. Wszystko jest kwestia dawki.

Na wszelkich "oficjalnych" stronach medycznych znajdujemy informacje ze problem niedoboru jodu "zostal rozwiazany"
Trudniej znalezc informacje jak udalo sie to osiagnac. Faktem jest, ze powietrze , na skutek zanieczyszczen jest coraz ubozsze w jod. Czytalam juz artykuly (nie pamietam dokladnie autorow, jak mi sie przypomni i znajde, wkleje) o wynikach badan w Stanach Zjednoczonych i w Europie-na kilkuset losowo wybranych osobach przeprowadzono testy z ktorych wynikalo, ze okolo 85 % z nich ma objawy niedoboru jodu. Oczywiscie-to testy na mala skale, ale aby objac badaniami tysiace lub kilkadziesiat tysiecy ludzi potrzebne sa srodki finansowe, a te wcale nie jest tak latwo zdobyc. Zwlaszcza jesli prowadzi sie badania nad tak nieinteresujacym i od dawna rozwiazanym problemem.

Ciekawie jest przy zalecanych dawkach jodu.

Zacznijmy od plynu Lugola. jedna kropla 5% roztworu zawiera 6mg Jodu, czyli 6.000 µg.(znalazlam rowniez informacje o 6,417 µg)
Dzienna dawka zalecana przez WHO wynosi pomiedzy 180 do 200 µg, do maxymalnie 600 µg.

Od dwoch mg jodu-2.000 µg zaczyna sie jego toksycznosc.

Czyli jedna kropla plynu przekracza dziesieciokrotnie maksymalna dzienna dawke.


Po katastrofie atomowej w Czarnobylu podawano 65mg Jodu (dziesiec kropliplynu Lugola). Z obliczen wynika ze dla wielu musialoby sie to zakonczyc smiercia, lub tez ciezkimi uszkodzeniami watroby , zoladka i nerek...Szukam informacji o takich ofiarach-na razie bezskutecznie.

W latach 30 przy niedoborze jodu podawano (uwaga!) 46 kropli 5% roztworu!!
Dodatkowo- plyn Lugola byl (ze wzgledu na smieszna cene) w kazdej apteczce, taki "lek na wszystko".
Szukam informacji na temat masowych zatruc jodem z tamtego okresu- jesli ktos czyms takim dysponuje prosze o
namiary.

Serwantka w proszku ( czyli podstawowy srodek spozywczy kulturystow i wielu innych sportowcow wyczynowych) zawiera (Achtung, Achtung) do 2040 µg jodu na 100 gram produktu.
I tu szukam informacji o masowych zatruciach i przedawkowaniach jodu.

Jodowa histeria rozpoczela sie na poczatku lat 80 w Stanach Zjednoczonych. Czy ludzkosc stala sie od tego momentu zdrowsza? smiem watpic.

Zadaje sobie pytanie czy mozliwe jest, ze zalecane dzienne dawki zostaly swiadomie zanizone?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Plyn Lugola
Post: 09 lip 2012, 0:21 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 mar 2011, 0:45
Posty: 747
Płeć: mężczyzna
Już w 1929 roku wydano książkę pod tytułem "NADZWYCZAJNA SKUTECZNOŚĆ JODU W LECZENIU CHORÓB ZAKAŹNYCH NIE WYŁĄCZAJĄC GRUŹLICY"
Odnalazłem ją i wkrótce przeczytam.
Kiedy zapoznam się z treścią to zamieszczę w tym wątku.
Pozdrawiam

_________________
Dobrze się bawię.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Plyn Lugola
Post: 12 lip 2012, 21:26 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 cze 2011, 10:36
Posty: 178
Lokalizacja: Bielsko-Biała
Płeć: mężczyzna
Ja piłem wiele miesięcy jodynę w ilości 1-5 kropli na szklankęwody (250 ml) i ŻYJĘ i mam się DOBRZE :tak:

Piłem ją po 2-3 tygodnie robiąc 1-2 tygodnie przerwy. Od kilku miesięcy nie piję, gdyż stosuję olej z oregano.

Faktem jest, że przedawkowanie jest bardzo niesympatyczne i daje w kość układowi nerwowemu, czego sam doświadczyłęm na początku, gdyż nie znałem ilości wody. Użyłem 5 kropli na 1/4 szklanki i cały układ nerwowy dał o sobie znać. Od bólów głowy, przez roztrzęsienie ciała po zatrzymania oddechu, tak więc nie polecam końskich dawek.

Należy zacząć od 1 kropli co kilka dni zwiększać dawkę dochodząc do 5 kropli. Wody stosowałem cały czas szklankę, niezależnie od ilości kropli. Terapięstosowałem w celu wybicia pasożytów i wirusów. Stosowanie jodyny skutkowało lekkim podwyższaniem temperetury ciała, co w moim zamierzeniu było bardzo pozytywne.

Nikogo na nic nie namawiam, ale próbując różnych metod należy zabierać się za nie z ROZSĄDKIEM i stopniowo dawkować. Czy to będzie hydrokolonoterapia, czy kombucha - NIGDY nie zaczynamy od najwyższej dawki/ilości!

Gdzieś na innym forum kobieta z WZW C na dzień dobry zastosowała MMS w ilości 30 KROPLI, gdy zalecana maksymalna dawka jednorazowa po wielu dniach wynosi 15!!! WZW C zniknęło od razu, ale ledwo ją odratowali i wiele miesięcy z tego wychodziła...

Pozdrawiam wszystkich!
:hejka:

_________________
http://www.youtube.com/user/UlotneMysli1
http://chomikuj.pl/UlotneMysli1
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Plyn Lugola
Post: 23 lip 2012, 23:25 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 maja 2011, 19:24
Posty: 223
Lokalizacja: H.- Niemcy / k.B-B
Płeć: kobieta
Bow1 pisze:
Już w 1929 roku wydano książkę pod tytułem "NADZWYCZAJNA SKUTECZNOŚĆ JODU W LECZENIU CHORÓB ZAKAŹNYCH NIE WYŁĄCZAJĄC GRUŹLICY"
Odnalazłem ją i wkrótce przeczytam.
Kiedy zapoznam się z treścią to zamieszczę w tym wątku.
Pozdrawiam


Bow1, obiecałeś że wkleisz ten tekst o jodzie tutaj, więc nie potrzebne było rozpoczynanie nowego tematu, bo właściwie po samym temacie nie wiadomo, że o jod chodzi http://davidicke.pl/forum/skuteczne-lekarstwo-t10586.html?sid=97bbd2312314603e1f2ce7854e3c4a3d
Ten temat o jodzie jest obszerniejszy więc kolejne info wstawię tutaj.
W obecnym numerze Nexusa (lipiec-sierpień 2012) pojawił się kolejny artykuł wspominający o jodzie, a dokładniej mówiąc o płynie Lugola:

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

W całości w pdf tutaj:
https://www.box.com/s/7a3e8e2f0e9d5b8d319c

_________________
http://www.youtube.com/user/Atena7777Szczepienia
http://www.youtube.com/user/1Atena7777



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Plyn Lugola
Post: 23 gru 2013, 13:03 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator

Rejestracja: 31 paź 2013, 22:02
Posty: 29
Płeć: mężczyzna
Mam pytanie który Jod byście bardziej polecali bo mam dylemat.
http://allegro.pl/jod-krople-1830mcg-bardzo-duza-dawka-iosol-i3808619111.html

http://allegro.pl/jod-aktywny-80tabl-tarczyca-i3792567483.html
Ten drugi ponoć "inteligenty"

Ci co brali lub biorą Jod niech może napiszą jak efekty.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Plyn Lugola
Post: 23 gru 2013, 13:21 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2011, 0:01
Posty: 650
Lokalizacja: Alpha Orionis
Płeć: mężczyzna
Jeden ci napisze ze syntetyk jest dobry i nie szkodzi kto inny ze ci tarczycę .z.bie



Kup sobie jablek i zjadaj całe przegryzając pestki w paru pestkach masz pokrycie dziennego zaptrzebowania na jod a takrzę witaminę b17 i parę innych cennych składników. Poszukasz w necie i znajdziesz więcej info bez problemu.

ps- rozumiem ze to suplementacja zdrowotna a nie "antyfukushimowa"( sama jodyna niewiele da- są inne pierwiastki ktorymi trzeba nasycic organizm- pisałem w poscie o fuku)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Plyn Lugola
Post: 23 gru 2013, 13:25 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator

Rejestracja: 31 paź 2013, 22:02
Posty: 29
Płeć: mężczyzna
Zdrowotna oczywiście. W sumie to jabłka już jem, ale nie wiem czy to wystarczy bo normy są mocno zaniżone. Jednak dzięki. Niedługo zrobię test z jodyną na skórę i zobaczę czy mam braki.
Jeśli jakieś będą to chyba wezmę ten jod aktywny który wchłania się ponoć tylko przy deficycie.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Plyn Lugola
Post: 23 gru 2013, 20:57 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 21 mar 2013, 10:40
Posty: 56
Płeć: mężczyzna
Smarowanie skóry to żaden test, bo jod gwałtownie sublimuje i nie jest to miarodajny wynik.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Plyn Lugola
Post: 23 gru 2013, 22:44 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator

Rejestracja: 31 paź 2013, 22:02
Posty: 29
Płeć: mężczyzna
http://cudownediety.blogspot.it/2011/03/test-na-poziom-jodu-w-organizmie-do.html
Jak coś mówię o tym teście. Na tej stronie piszą, żeby smarować łokieć na innych brzuch. Myślałem, żeby go zrobić jako test orientacyjny, nie tylko mi, ale i znajomym.
tadwoj, od czego w tym wypadku zależy wynik, że jedni mają ślad po jodynie, a inni nie?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Plyn Lugola
Post: 03 maja 2014, 13:58 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree

Rejestracja: 21 kwie 2014, 16:22
Posty: 8
U mnie nie można kupić płynu Lugola na bazie wody, tylko jest z gliceryną. Pani w aptece powiedziała że może mi zrobić taki płyn, ale jeśli przyniosę receptę od lekarza. Noi po temacie. Ten z gliceryną zapodaje bezpośrednio na skórę, chociaż nie wiem czy taki sposób wogóle coś daje. A Wy macie dojścia do tego z woda?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Plyn Lugola
Post: 04 maja 2014, 10:40 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree

Rejestracja: 30 mar 2013, 0:07
Posty: 10
Płeć: mężczyzna
Kapsa pisze:
U mnie nie można kupić płynu Lugola na bazie wody, tylko jest z gliceryną. Pani w aptece powiedziała że może mi zrobić taki płyn, ale jeśli przyniosę receptę od lekarza. Noi po temacie. Ten z gliceryną zapodaje bezpośrednio na skórę, chociaż nie wiem czy taki sposób wogóle coś daje. A Wy macie dojścia do tego z woda?


Tutaj roztwór wodny jodu:

https://www.cefarm24.pl/22920,plyn-lugo ... alny-.html



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Plyn Lugola
Post: 04 maja 2014, 21:08 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 21 mar 2013, 10:40
Posty: 56
Płeć: mężczyzna
A co to za sztuka samemu zrobić płyn Lugola :)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Plyn Lugola
Post: 06 maja 2014, 20:29 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree

Rejestracja: 21 kwie 2014, 16:22
Posty: 8
niedzwiedz pisze:

Dzięki, pewnie zamówię taki ( i tani bardzo, za swój z gliceryną płaciłem 6.80zł)
tadwoj pisze:
A co to za sztuka samemu zrobić płyn Lugola :)

Zdradzisz recepturę? Składniki pewnie do kupienia w aptece?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Plyn Lugola
Post: 07 maja 2014, 21:21 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 21 mar 2013, 10:40
Posty: 56
Płeć: mężczyzna
Jakie proporcje zastosować dla otrzymania 5 %płynu Lugola?
*
jod: 5 g
*
jodek potasu (KJ): 2 g do 10 g (im mniej jodku potasu tym trudniej jod rozpuszcza
się w wodzie, rozsądne wydaje się tu użyć 7,5 g)
*
woda demineralizowana /destylowana - 100 ml

http://vibronika.eu/skazenia.pdf



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Plyn Lugola
Post: 08 maja 2014, 11:47 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree

Rejestracja: 21 kwie 2014, 16:22
Posty: 8
Dzięki tadwoj, czyli ogólnie tyle ile gram jodu taki procentowo jest płyn?
Tak jak np. w powyższym linku do gotowego płynu jest - jod 10 mg, jodek potasu 20 mg. Czyli jest to 10% płyn Lugola. Od razu zapytam czy na taki 10% roztwór, 2 krople w jednej szklance na dzień będzie wystarczające?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Plyn Lugola
Post: 30 sty 2015, 18:32 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 06 sie 2014, 8:15
Posty: 50
Płeć: mężczyzna
Sok z buraków ma całkiem dużą zawartość naturalnego jodu. Do przygotowania takiego soku wystarczy sokowirówka lub wyciskarka no i oczywiście surowy burak. Ja dla zneutralizowania przykrego smaku buraka dodaje jabłko. Nie wiem jak się ma sprawa z kiszonymi burakiem ale surowy daje naprawdę niezłą dawkę jodu i nie tylko, to się czuje.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Plyn Lugola
Post: 31 sty 2015, 15:21 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree

Rejestracja: 01 maja 2013, 11:19
Posty: 6
Płeć: mężczyzna
Gorąco polecam książkę J.Zięba "Ukryte terapie" na str.242 jest napisane wszystko na temat płynu Lugola i jego zbawiennych zaletach, nie będę komentował tego co już powyżej napisali inni forumowicze ponieważ to do niczego nie prowadzi. Tylko płyn Lugola nieorganiczny!
Polecam książkę napisaną przez lekarza.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Plyn Lugola
Post: 01 lut 2015, 10:48 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 23 lip 2014, 6:20
Posty: 157
Płeć: kobieta
Lokalizacja: Wrocław
Cytuj:
Polecam książkę napisaną przez lekarza.

p. Jerzy Zięba nie jest lekarzenm, jest samoukiem jak Maksim Gorki.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Plyn Lugola
Post: 01 lut 2015, 20:57 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 mar 2011, 0:45
Posty: 747
Płeć: mężczyzna
Jony pisze:
Sok z buraków ma całkiem dużą zawartość naturalnego jodu. Do przygotowania takiego soku wystarczy sokowirówka lub wyciskarka no i oczywiście surowy burak.

Już od dawna w naszych glebach jest tak mało jodu, że praktycznie go niema. Skoro go niema w glebach i powietrzu to w burakach go również niema.
Zapoznałem się z mapą występowania wola w Polsce (mapa chyba z 1964r) i mapą zawartości jodu w glebie obie mapy są identyczne tzn pokrywają się gdzie większe braki jodu tam częściej występuje wole.
Jeżeli ktoś mieszka nad Bałtykiem i myśli, że jodu mu nie brakuje to jest w błędzie ponieważ wśród powiatów z największymi brakami jodu jest powiat słupski z miastem USTKA.

_________________
Dobrze się bawię.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Plyn Lugola
Post: 11 lut 2015, 14:51 
Offline
Master Mason * 3rd Degree
Master Mason * 3rd Degree

Rejestracja: 11 lut 2015, 14:14
Posty: 25
Płeć: mężczyzna
książka z 1929 r napisana przez Zdzisława Szpora.
Doradzam potraktować poniższą treść bardzo poważnie. Istotny fragment zamieszczam w oryginalnym języku z okresu międzywojennego.
Proszę też o zwrócenie uwagi na to jak potężny już wówczas był świat medyczny. Zignorowano autora i jego odkrycia.
Dlaczego? - może dlatego, że z większości chorób leczyli by się sami pacjenci bez udziału bufonów lekarzy.
Życzę miłej lektury
Cytuj:

1. Geneza mojego stosowania jodu.

Pierwszy raz zaaplikowałem sobie wewnętrznie kilka kropel jodyny na kostce cukru w styczniu 1915 r., kiedy podejrzewałem się o cholerę. Dostałem w chwilę po zażyciu jodyny silnej gorączki, którą intuicyjnie zaszanowałem, ale po paru godzinach usnąłem, a na drugi dzień czułem się zupełnie zdrowym. Później zażywałem tego samego środka przy rozmaitych zasłabnięciach z pełnem powodzeniem i nigdy się od tego czasu nie rozchorowałem na dobre. — W r. 1917, kiedy na tle zakażenia krwi, spowodowanego ranami odmrożeniowemi, silnie gorączkowałem, w gorączce tej stałem się jakby jasnowidzącym. Wtedy to właśnie, rozmyślając nad własnym stanem, domyśliłem się właściwej roli jodu, takiej właśnie, jak ją wytłomaczyłem w poprzednim ustępie. — Po r. 1918 zaczęli już stosować jodynę według mojej recepty coraz częściej i śmielej moi krewni i znajomi, a da¬lej tychże krewni i znajomi i t. d. — Od nich to dowiadywałem się o coraz nowszych, a nadzwy-czajnych sukcesach, osiąganych jodyną i to we wszystkich możliwych wypadkach chorób zakaź¬nych, jakie zachodzą w naszych okolicach. O ile
to dochodziło mojej wiadomości, wszędzie tam, gdzie jodynę zastosowano z dokładnem zachowa¬niem moich przepisów, wyniki były zawsze dodatnie. Nie dowiedziałem się o żadnym wypadku śmiertelnym, ani nawet takim, w którym by notowano jakieś złe następstwa lub zaległości. — Od r. 1919 starałem się wielokrotnie zainteresować lekarzy mojemi spostrzeżeniami i doświadczeniami. Niestety! — Z wyjątkiem paru zaledwie lekarzy, którzy mojego środka spróbowali, a stwierdziwszy jego zdumiewającą skuteczność, już stale stosują jako pierwszego lekarstwa w zakaźnych, a często i innych chorobach z pełnym zaufaniem i niezawodnym skutkiem, — ogół znajomych mi lekarzy zignorował moje bezinteresowne usiłowania.
W r. 1920 wydrukowano w »Słowie Polskiem« mój artykuł dotyczący tej materji pod tytułem >Jak uniknąć choroby* (Nr. 495 z 24. X), nawiasem mówiąc, bardzo pokiereszowany przez redaktora z obawy przed lekarzami. Skutek był tylko ten, że, — jak się o tern dopiero w dwa lata później dowiedziałem, — miano mi wytoczyć proces, od którego to zamiaru lekarze jednak ostatecznie odstąpili. A szkoda!
I dzisiaj znowu, kiedy całą ludzkość, a w szczególności nasz zbiedzony naród gnębią co chwila nowe epidemje, rozpanoszona w straszliwy sposób gruźlica i t. d., uważam sobie za obowiązek podzielić się na tej drodze z nieuprzedzonym ogółem tern, co i dla siebie uważam za najlepsze.
2. Ogólne uwagi.
1. Jodyna, zażyta wewnętrznie na czas, przy pierwszych zaobserwowanych objawach chorobowych, zmusza organizm do rychlejszej obrony, aniżeliby to miało miejsce przy normalnym rozwoju choroby. Wtedy, wobec małego jeszcze stosunkowo rozwoju choroby, wystarcza zwyczajnie jeden i to niezbyt silny, a więc i nie nadmiernie wyczerpujący atak. którego wyrazem bywa stosunkowo niska, odrazu kryzysowa gorączka, do zupełnego zwalczenia choroby. — Właściwość to niezmiernie ważna dla ludzi słabo-sercowych.
2. Gorączka ta okazuje się tem skuteczniejszą, im mniej potów i studzenia i im lepsza cieplna izolacja ciała (dobre odzienie i ciepły pokój).
3. Jodyna, zażyta już w późniejszem stadjum choroby, stara się także zmusić organizm do odpowiedniego wysiłku. Wtedy jednak może się wy¬czerpanie organizmu okazać już za wielkiem, unie¬możliwi aj ącem rozwinięcie dostatecznie silnego, jednorazowego ataku do zwalczenia infekcji. W ta¬kim wypadku należy pacjenta przedewszystkiem odżywić pokarmem, dającym energję (ciepło) i za¬raz potem pobudzić nową dawką jodyny do reakcji.
4. Każde wyczerpanie gorączką osłabia organizm i robi go mniej odpornym. Dlatego należy chorego, który gorączkował, tak długo trzymać w dobrem cieple, dopóki go się należycie nie od¬żywi na energję.
5. W chorobach przewlekłych, trudno zwalczalnych, które organizm doprowadzają do skrajnego wycieńczenia, w których po każdem przyjęciu po¬karmu występuje gorączka, bezskuteczna, bo za słaba, ale za to rujnująca organizm do reszty, tak, że po przejściu gorączki temperatura spada po¬niżej normy, — w takich chorobach należy organizm zagrzewać do walki w odstępach.
W takich wypadkach pomocną jest ta właściwość organizmu, że po znaczniejszym, bodaj trochę skuteczniejszym wysiłku, aniżeli te, na które się organizm w ostatnich czasach zdobywał, pod¬świadoma władza rozumie, że niebezpieczeństwo zostało zażegnane i dlatego ustaje gorączkowanie na jakiś czas. Ten czas należy wykorzystać w celu dobrego odkarmienia pacjenta, z początku, mniej-więcej w ciągu doby, głównie na energję, w dalszym ciągu zaś, o ile czasu jeszcze starczy, mieszanemi pokarmami. Pierwszy taki skuteczny wysiłek osiąga się, jeżeli się choremu poda pokarm dający energję, a tuż potem zaaplikuje jodynę. W dalszym ciągu należy jodynę podawać wtedy, kiedy orga¬nizm po okresie uspokojenia zaczyna ponownie zdradzać skłonność do gorączki. W ten sposób pokonuje się chorobę na raty. Okresy uspokojenia stają się coraz dłuższe.
6. Chory organizm powinien być dostatecznie odżywiany, aby mu nigdy sił nie zabrakło. Po-karmy podawane choremu powinny być bardzo lekko strawne i, szczególnie w pierwszych chwilach po gorączce, należy chorego odżywiać przede wszystkiem na energję (ciepło). Do takich pokarmów należy:
a. skrobia w rozmaitych postaciach, a więc
kleiki, puree ziemniaczane, najlepiej z rosołem, biszkopty, kaszki, doskonale ugotowany ryż, rozmoczona bułka i t. p.,
b. dobre tłuszcze, jak ptasie smalce, dobre masło,
o ile topione, to tylko przy niskiej temperaturze,
aby się nie rumieniło,
c. cukier,
d. alkohole w postaci wódki lub dobrego wina,
ale tylko wyjątkowo, o ile chodzi o bardzo szyb-
kie odżywianie.
Ryż jest tylko wtedy łatwo strawny, jeżeli po-chłonął przeszło 6 razy tyle wody ile sam waży. Na miarę wypadałoby przeszło 4x/a miarek wody na 1 miarkę ryżu. —- W tym celu należy ryż z do¬mierzoną ilością wody zagotować i po 10 minutach powolnego kipienia naczynie z ryżem zawinąć n. p. w kilka warstw dobrze zmiętych gazet i wstawić w zaciszne i ciepłe miejsce. Po 2 godzinach ryż jest jeszcze parząco gorący i wyrośnięty, pochłonąwszy wszystką wodę.
Pokarmy powinny być choremu przysądzane do smaku. Chory zaś powinien każdą łyżkę po-karmu długo obracać w ustach i nawet w braku apetytu siłą woli starać się w siebie wmawiać, że mu potrawa smakuje, aby pokarm dobierał do¬stateczną ilość śliny w celu szybkiego i należytego trawienia, inaczej wywiązują się w żołądku kwasy.
3. Zachowanie się przy pierwszych objawach Chorobowych.
W razie podejrzanych objawów chorobowych, a więc bólu głowy, nudności, gorączki, dreszczów i t. p., podać pacjentowi natychmiast do zażycia jeden do dwa razy tyle kropel normalnej, t. j. 10 procentowej jodyny, ile dziesiątek kilogramów waży pacjent, a więc dorosłemu człowiekowi, ważącemu około 60 kg, 6 do 12 kropel, — dziecku, ważącemu około 20 kg, 2 do 4 kropel i t. d. — Najlepiej zmieszać tę jodynę z tyloma centymetrami sześciennemi (albo gramami) wódki, wina a nawet wody, ile kropel jodyny się zaaplikowało. Niemowlętom i małym dzieciom najlepiej podać jodynę z mlekiem. Można też jodynę podawać na ośródce z bułki lub w puree ziemniaczanem; i wtedy okazuje się ona także skuteczną, ale mam wrażenie, że trochę słabiej. Ponieważ jod związany ze skrobią traci swoje, zresztą i tak mało trujące własności, więc temu, kto się jodyny obawia jako trucizny (chociaż zupełnie niesłusznie), radzę ją przyjmować w tej formie. — Dawkę mniejszą, t. j. 1 kroplę na 10 kg wagi ciała, stosować takim pacjentom, którzy jeszcze jodyny nie zażywali, są słabo-sercowi lub kompleksji silnej, łatwo reagującej, — większą, t. j. do 2 kropli na 10 kg wagi ciała, takim, któ-rzy jodynę wewnętrznie niedawno stosowali lub są kompleksji słabszej, wymagającej do wzbudzenia dostatecznej reakcji silniejszej podniety. Przed zażyciem lekarstwa chory powinien się, w celu uniknięcia potów, możliwie wstrzymać od picia czegokolwiek i oddać jaknajdokładniej urynę. — Po zażyciu jodyny następuje wkrótce kryzysowa gorączka, podczas której należy się wstrzymać od wszelkich cieczy i trzymać bardzo ciepło. Wogóle gorączce tej nie wolno w żaden sposób przeszkadzać. Po przejściu tej, zwyczajnie krótko-trwałej i niezbyt wysokiej gorączki pacjent jest już rekonwalescentem. Jako taki powinien się conajmniej w ciągu doby dalej trzymać bardzo ciepło i obficie odżywiać na energję. Do chłodu trzeba się następnie przyzwyczajać tylko powoli a później ostrożnie hartować, wystawiając obnażone, ale su¬che ciało zrazu w ciągu paru sekund na owianie zimnem powietrzem. Kto się ściśle zastosuje do mojej recepty zaraz z początku zasłabnięcia, ten wyzdrowieje w ciągu paru minut do paru godzin, nie dowiedziawszy się nawet, co mu groziło.


4. Leczenie grypy, zapalenia płuc, odry, szkarlatyny, ospy, tyfusu brzusznego i plamistego, dysenterji i t. p.

Jeżeli choroba się już tak rozwinęła, że ją na-wet rozpoznano jako grypę, tyfus, szkarlatynę i t. d., to i w takim razie należy zastosować jodynę, ale ostrożniej. Wtedy aplikuje się jej pacjentowi pół do jednej kropli na 10 kg wagi ciała i obserwuje jego zachowanie się. Jeżeli się dostatecznej reakcji nie zauważy najdalej do 2 godzin po zażyciu jodyny, wtedy odżywić pacjenta na energję i zaaplikować mu zaraz albo w chwili okazywanej tendencji do gorączkowania, jeszcze raz jodynę w dawce do dwa razy większej od pierwszej i znowu obserwować. Zresztą zachowanie się pacjenta takie samo, jak opisane w poprzednim ustępie. — Na ogół stosuje się jodynę tylko jednorazowo, co najwyżej z poprawką do 2 godzin.
W razie zarażenia się powtórnego nie uważać choroby za recydywę, ale powtórzyć powyżej opisane postępowanie. Zarażenia powtórne w takich n. p. chorobach, jak szkarlatyna są dla tego przy omawianem leczeniu jodem możliwe, ponieważ zwalczenie choroby nastąpiło tak szybko, że na wytworzenie się tych czynników w organizmie, które go przeciw danej chorobie na pewien okres czasu uodporniają, nie było czasu. W wypadkach rozpoznanej już choroby omawiane postępowanie zamienia przebieg ciężki na lekki z wykluczeniem jakichkolwiek złych następstw.
Przy dysenterji należy oprócz tego na cały czas choroby brzuch ciepło obwinąć.
O ile płuca pobudzane są do kaszlu, trzeba się nauczyć tak kaszleć, żeby powietrze wciągać no¬sem przy zamkniętych ustach, a wykaszliwać otwartemi ustami. Wtedy chroni się płuca przed dalszem zaziębianiem się, gdyż nawet stosunkowo ciepłe powietrze pokojowe jest za zimne dla zajętych już płuc, aby je ustami wciągać. Najlepiej wtedy owinąć twarz grubą warstwą rzadkiej, n. p. włóczkowej tkaniny, którą się poprzednio wytrzepało doskonale z kurzu i przez tę tkaninę, o ile możności nosem, oddychać. Powietrze wydychane ogrzewa wtedy tkaninę, od której znowu podgrzewa się powietrze wdychane. Im zaś cieplejsze jest wdychiwane powietrze, tem doskonalej odwilżą się flegma w płucach, którą wtedy bardzo łatwo się odrzuca. Po każdem odkaszleniu należy zmieniać położenie ciała, przewracając się z boku na bok. Wyksztuszanie flegmy popiera się jeszcze w ten sposób, że się w odstępach parominutowych przymusowo wydech dokładniej przeprowadza, a więc powietrze z płuc dokładniej wyciska, aniżeli to ma miejsce przy automatycznym oddechu. Przy takiem wygrzaniu płuc i uwolnieniu od flegmy następuje nadzwyczajna ulga w płucach i uspokojenie.

5. Leczenie suchot.
W tej chorobie nie można sprowadzić jednorazowego kryzysu. Suchoty leczyć można tylko na raty. - W tym celu należy chorego najpierw od¬żywić na energję i zaraz zaaplikować mu jodynę w dawce 1 do 2 kropli na 10 kg wagi ciała. Organizm, któryby i tak po spożyciu pokarmu gorącz¬kował, ale bezowocnie, — pobudzony jodem, zdobywa się na jednorazowy wysiłek większy, co go wprawdzie znacznie osłabi, ale równocześnie na jakiś, krótki z początku, okres czasu ochroni przed gorączkowaniem pomimo doprowadzania pokarmu. Ten czas należy wykorzystać na jak najlepsze od¬żywienie i to w ciągu pierwszej doby głównie na energję, bacząc przy tem pilnie, czy organizm nie zdradza tendencji do gorączkowania. Pierwszy taki objaw powinien być sygnałem do natychmiastowego ponowienia dawki jodyny, aby reakcja, której już odwlec nie można, okazała się znowu jak najskuteczniejszą. Tak należy postępować tak długo, dopóki okresy bezgorączkowe nie dosięgną przynajmniej 4 tygodni. Później aplikować jodynę bez względu na zachowanie się pacjenta co 4 tygodnie tak długo, dopóki organizm na jodynę wogóle jeszcze gorączką reaguje. — W czasie kuracji chory musi bezwzględnie unikać zaziębienia i oddychania pylnem lub niezdrowem powietrzem,które pozatem nie musi być znowu tak bardzo wyborowem, żeby go trzeba szukać aż gdzieś za morzami. Gdy organizm okaże się już dostatecznie silnym, należy przystąpić do ostrożnego hartowania go.

6. Stosowanie jodu niedorozwiniętym, słabowitym dzieciom.
Zdarzają się źle rozwinięte, słabowite dzieci, wobec których wszelkie zabiegi lekarskie, jak i ofiary rodziców okazują się bezskutecznemi. Na pozór wydają się takie dzieci zdrowemi, — a jednak, tkwi tam coś w tym organizmie, co mu w rozwoju przeszkadza. W takich wypadkach należy bez wa¬hania aplikować dzieciom jodynę jednorazowemi dawkami, mniej więcej* w 4 tygodniowych okresach z dokładnem zachowaniem opisanego w poprzednich ustępach postępowania aż do czasu, kiedy jodyna przestanie powodować gorączkę. Wkrótce okaże się, że dzieci takie zaczynają nabierać zdrowego wyglądu i rozwijać się.

7. Leczenie bólu gardła.
W razie bólu gardła należy przygotować mieszaninę z 4 kropli gliceryny i 1 kropli normalnej jodyny. Trzeba pouczyć chorego, że sobie będzie pendzlował gardło sam z pamięci, według czucia,
l gdy mu się doprowadzi pendzelek do zetknięcia z bolącą stroną gardła. Włożywszy następnie choremu w rękę napojony mieszaniną pendzelek tak, aby wystającą częścią mógł dosięgnąć gardła, każe się mu parę razy przełknąć dla zapamiętania sobie miejsc bolących, skierowuje się jego rękę tak, aby pendzelek zetknął się z gardłem i pozo¬stawia resztę operacji choremu. Podczas kiedy on sobie pendzluje gardło, należy mu zwrócić uwagę, że przez mniejwięcej 3 minuty ma się wstrzymać od przełykania, żeby nałożonej warstewki lekarstwa z gardła nie zetrzeć. — Po trzech minutach ma chory przełknąć, aby się przekonać, czy gardło jeszcze boli. Jeżeli ból trwa jeszcze, wtedy ope¬rację powtórzyć bezzwłocznie i tak powtarzać aż do skutku. — Po jednem do czterech pendzlowaniach ból gardła ustępuje zupełnie, jeżeli się sprawy za długo nie lekceważyło.
Postępowanie takie jest nadzwyczajnie korzystne, ponieważ chory pędzlując sobie gardło własną ręką, nie odczuwa takiego zadrażnienia, jak od ręki obcej i dlatego czyni to znacznie spokojniej i dokładniej, sięgając głęboko, aż poza migdały.
Paroletnie dzieci załatwiają to bardzo dobrze, przyczem świadomość, że same na sobie tej operacji dokonają, dodaje im odwagi i napawa je dumą.

8. Skuteczność jodyny w innych chorobach.
Jodyna, zaaplikowana jako czynnik bobudzający do reakcji, okazała się też bardzo korzystną w rozmaitych przypadłościach żołądkowych, niedomaganiach kobiecych itd. — Pod tym względem jednak rozporządzam za małym materjałem doświadczalnym, abym mógł się wypowiedzieć kategorycznie.

9. Najciekawsze przykłady wyleczeń.
Pewnej kobiecie zachorowały trzy córki. Jodynę zażyły dwie młodsze, starsza się zażyciu oparła i ta umarła; młodsze wyzdrowiały do drugiego dnia. Lekarz stwierdził tyfus brzuszny.
Dziewczynka 14 letnia, której jodynę zaaplikowano w szkarlatynie jeszcze przed przybyciem lekarza, dostała z miejsca tak wydatnej gorączki, że lekarz, przewidując najgorsze, więcej się po¬mimo obietnicy nie pokazał. Dopiero po 2 dniach sprowadzony, zdumiał się nadspodziewanie szybką rekonwalescencją.
Student gimnazjalny, chory na tyfus plamisty, któremu przed nadejściem lekarzy podano jodynę, wyzdrowiał bardzo rychło. Lekarze uznali przebieg za bardzo lekki i bez kryzysu, nie wiedzieli bowiem, że kryzys był przyspieszony sztucznie.
Student gimnazjalny, chory na szkarlatynę, pod wpływem jodyny wyzdrowiał do trzech dni, lecz do 8 dni zachorował na powrót. Było to niezawodnie powtórne zarażenie się, z którego także po zażyciu jodyny z łatwością wyzdrowiał.
W pewnym domu zachorowała służąca i 3 letni chłopczyk na dysenterję. Chłopczykowi dała matka jodyny, służąca jodyny zażyć nie chciała i poszła do szpitala. Lekarz wezwany do chłopczyka, był
zachwycony, twierdząc, że tak łagodnej dysenterji jeszcze nie spotkał. Chłopczyk wyzdrowiał do trzech dni i wtedy poszedł do ogrodu i zjadł kilka śliwek, które mu jednak nie zaszkodziły. Służąca wróciła ze szpitala po trzech tygodniach bardzo zmizerowana i opowiadała, że stamtąd co trzeciego chorego wywożą na cmentarz.
W pewnym domu zachorował chłopczyk na szkarlatynę w nieobecności ojca. Zaproszony przez matkę sąsiad stwierdził szkarlatynę, zaaplikował dziecku jodynę i polecił, aby matka rano posłała po lekarza. Okazało to się jednak zbytecznem wobec znakomitego stanu dziecka. Tymczasem wrócił ojciec, ale też i zachorował drugi synek na szkarlatynę. Ojciec sprzeciwił się zastosowaniu jodyny i sprowadził lekarza. Kiedy matka nieśmiało proponowała jeszcze raz podanie dziecku jodyny, lekarz się sprzeciwił. Ten drugi synek umarł.
Znajoma pani opowiadała mi, że w pewnym domu kilkunastoletnia panienka, znajdująca się w ostatniem stadjum gruźlicy, dowiedziała się, że według opinji lekarzy 2 tygodni nie przeżyje. Moja znajoma poradziła dziewczynce zażycie jodyny z odpowiedniem pouczeniem. Zganiłem jej to w pierwszej chwili, ale po namyśle, pokierowałem sprawą sam. Po upływie około półtora roku spot¬kałem moją znajomą i dowiedziałem się, że moja pośrednia pacjentka żyje i czuje się coraz lepiej. Później nie miałem już sposobności dowiedzenia się o niej czegokolwiek.
Około 20 letnia panna zgłosiła się do mnie jako suchotnica (miała krwotok przeszło litrowy, pro¬mieniami Rontgena zaś stwierdzono kilka ognisk zakażenia), z prośbą, żebym ją pouczył co do mojej metody leczenia. Wyjechała do Zakopanego, gdzie obok traktowania lekarskiego stosowała ściśle i mój środek. Po paru miesiącach powróciła, uznana przez lekarzy za zupełnie zdrową.
Około 80 letni staruszek zachorował na ogniskowe zapalenie płuc. Mój kolega odwiedzał go w chorobie. Przyszedłszy pewnego razu, zastał chorego leżącego w agonji, opuszczonego przez lekarzy z tern, że w ciągu 2 godzin będzie po wszystkiem. W porozumieniu z pielęgniarką zaaplikowano mu jodyny. Żył potem jeszcze około półtora roku i złorzeczył tym, którzy mu umrzeć nie dali, ponieważ okaleczenie, spowodowane długotrwałą chorobą, przykuło go już na stałe do łoża.
Z setek przykładów, które mógłbym przytoczyć, wybrałem najcharakterystyczniejsze. Przy najlepszych chęciach przypadku ze złym skutkiem przytoczyć nie mogę, bo mnie o takim wieści nie doszły.

Leczenie jodem zwierząt.

Pod tym względem miałem znacznie mniej doświadczenia. Gdziekolwiek jednak według mojej wiadomości stosowano jodynę w tym samym stosunku do wagi ciała, jak ludziom, czy to zwierzętom ssącym, czy ptakom, okazywała się ona zawsze nadzyczajnie skuteczną. Do ciekawych wypadków należą następujące.
Pies, podejrzany o wściekliznę z powodu swojego zachowania się jak i dlatego, że wiadomem było, że się kąsał z psem wściekłym, kiedy mu podano kawałek kiełbasy polanej jodyną, najpierw się od niej odwrócił, ale zjadł ją za chwilę po namyśle. Pies ten wyzdrowiał.
Znajomemu kanarczarzowi zaczęły gwałtownie zdychać kanarki. Każdy widocznie już bardzo chory kanarek, którego zmusiłem do zjedzenia kawałeczka ośrodki z bułki, zwilżonej mlekiem, na którym ołówek, końcem grafitu zanurzony w jodynie, zostawił widoczny ślad, przychodził w ciągu minut, a nawet sekund do siebie i żył.
Rasowy wilczur, który przechodził bardzo ciężko • psią chorobę*, po zaaplikowaniu jodyny (nie mówiono mi w czem), bardzo szybko przyszedł do zdrowia.
Jodynę cielętom i źrebiętom najlepiej dawać w mleku ich matek, krowom i koniom z otrębami, mąką lub chlebem, drobiowi w cieście zarobionem z jodyną, a potem podzielonem na takie gałeczki, żeby zawartość jodyny odpowiadała wadze drobiu. — Dla weterynarji otwiera się tutaj także bardzo wdzięczne pole. Jest bardzo prawdopodobne, że leczenie gruźlicy krowiej mogłoby się okazać równie skutecznem jak u ludzi, że wściekliznę możnaby zwalczać w prostszy i prędszy, a równie skuteczny sposób, jak dotychczasową metodą.

11. Końcowe uwagi.
W niniejszej księżeczce starałem się wszystko to, co można objąć ogólną nazwą »faktów«, przedstawić zupełnie bezstronnie i lojalnie. Jeżeli nie wymieniam nazwisk pacjentów, którzy prawdopodobnie, przynajmniej w większości wypadków, zawdzięczali swoje wyzdrowienie moim metodom, jak i lekarzy, którzy apodyktycznością czy nie¬ustępliwością swoją zawinili wobec tych, którzy im swoje zdrowie i życie powierzyli, to bynajmniej nie powinno dawać powodu do podejrzewania mojej prawdomówności. Jest to bowiem łatwo zrozumiałem, że nie wolno mi szafować nazwiskami ludzi bez ich upoważnienia, jakoteż, że nie byłoby sprawiedliwem wystawiać tych lekarzy pod pręgierz opinji publicznej, którzy zawinili głównie tem, że zanadto zaufali nieomylności swej gotowej wiedzy.
Każdemu jednak, kogoby moje wywody dostatecznie nie przekonywały, mogę dać tylko jedną, je¬dyną radę: »proszę spróbować«. Środek mój jest tak niewinny, że mógłby co najwyżej nie skutkować. — Ale zwracam uwagę, że wynik próby może być uważany za miarodajny tylko wtedy, gdy się doświadczający najpierw dokładnie zapoznał z treścią mojej niniejszej książeczki i nie ogra¬niczył się do samego zaaplikowania lekarstwa, w lwiej części bowiem decydującem o powodzedzeniu próby jest ścisłe traktowanie i zachowanie się chorego według moich przepisów.

Kraków w styczniu 1929.

pozdrawiam :)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Plyn Lugola
Post: 11 lut 2015, 18:44 
Offline
Perfect Master * 5th Degree
Perfect Master * 5th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 lut 2015, 19:01
Posty: 47
Płeć: kobieta
Lokalizacja: Warszawa
papaver pisze:
Gorąco polecam książkę J.Zięba "Ukryte terapie" na str.242 jest napisane wszystko na temat płynu Lugola i jego zbawiennych zaletach, nie będę komentował tego co już powyżej napisali inni forumowicze ponieważ to do niczego nie prowadzi. Tylko płyn Lugola nieorganiczny!
Polecam książkę napisaną przez lekarza.

O, kupię sobie, wiedzy nigdy nie jest za dużo, ja ciągle szukam badań, nawet coś mało znaczącego okazuje się trafną terapią.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Plyn Lugola
Post: 12 lut 2015, 11:26 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 23 lip 2014, 6:20
Posty: 157
Płeć: kobieta
Lokalizacja: Wrocław
p. Jerzy Zięba nie jest lekarzem !!!!, jest samoukiem.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Plyn Lugola
Post: 12 lut 2015, 12:32 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 06 wrz 2014, 21:27
Posty: 50
Lokalizacja: podkarpacie
Dlaczego tak się tym podniecasz, że Jerzy Zięba jest samoukiem.
Ja osobiście wolałbym spotkać takich samouków na swojej drodze , jak setki tzw. lekarzy, którzy nie wyleczyli w ciągu całej swojej kariery ani jednego pacjenta.
Ostatnio czekając na USG, słyszałem jak jedna pacjentka chwaliła się jakiego to ma dobrego lekarza , cytuję: ja już u niego 10 lat leczę się na gościec.
Ręce opadają, ciekawe jak by oddała auto do naprawy, czy też by się tak cieszyła że parę miesięcy już naprawia mi Pan mechanik auto, ale on jest bardzo dobry mechanik.
Kompletnie wyprane mózgi.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Plyn Lugola
Post: 12 lut 2015, 12:56 
Offline
Master Mason * 3rd Degree
Master Mason * 3rd Degree

Rejestracja: 11 lut 2015, 14:14
Posty: 25
Płeć: mężczyzna
wanzim pisze:
Dlaczego tak się tym podniecasz, że Jerzy Zięba jest samoukiem.
Ja osobiście wolałbym spotkać takich samouków na swojej drodze , jak setki tzw. lekarzy, którzy nie wyleczyli w ciągu całej swojej kariery ani jednego pacjenta.
Ostatnio czekając na USG, słyszałem jak jedna pacjentka chwaliła się jakiego to ma dobrego lekarza , cytuję: ja już u niego 10 lat leczę się na gościec.
Ręce opadają, ciekawe jak by oddała auto do naprawy, czy też by się tak cieszyła że parę miesięcy już naprawia mi Pan mechanik auto, ale on jest bardzo dobry mechanik.
Kompletnie wyprane mózgi.
,
Bingo !

a na gościec boraksu i krzemu kilka sesji i ... gościec pozamiatany ..
+ magnezu jakiegos cytrynianu bądź nawet chlorku jak dr Marc Sircus zaleca..
+ oczywiście dieta bez mleka i bez toksyny glutenu..
woda utleniona też do wykorzystania 8-)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Plyn Lugola
Post: 25 lut 2015, 20:42 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 23 lut 2015, 12:14
Posty: 68
Płeć: kobieta
Brałam jod w postaci Lugola, 2 miesiące. Wskazówki mam z ebooka ze strony vibronika.eu Autor dość szczegółowo opisuje co i jak z jodem robić, na co pomaga, skąd się wzięła nagonka na jod, itp. żyję, miewam się bardzo dobrze. Wyniki tarczycowe poprawione, niedoczynność mniejsza ale przerwałam. Znów chce wrócić bo na hormonach źle się czuję.

Inne zauważalne objawy in plus: nie łapię infekcji, mam więcej wigoru, brak odczuć typowych dla niedoczynności, zaczęłam się pocić ( przy niedoczynności jest brak pocenia) unormowanie spraw kobiecych, jakby lepsze myślenie.. i to po 2 miesiącach picia..

Moje dziecko tez dostaje 1 krople co 2 dni. Brak zachorowań mimo chodzenia do przedszkola a jak coś mu się zbiera, - na drogi dzień śladu nie ma.

Nie należy od razu wypijać paru kropel , gdyż organizm nieprzyzwyczajony zareaguje uniesieniem: kołatanie serca, bólami, lub..sennością. Ludzie mają generalnie deficyt jodu i nagła jego duża ilość zmusi organizm do dziwnych działań. Zaczynać należy od 1 kropli przez parę dni i zwiększać o 1 kroplę. Ja doszłam do 10 i przy tych 10 czułam się rewelacyjnie.

test na skórze jest nie miarodajny, jod się utlenia, dlatego trzeba go trzymać w ciemnym szkle lub plastiku i najlepiej jeszcze w pudełku. Zauważyłam a mam już którąś z kolei butelkę, że jak jest nowo otwarta działanie jest lepsze. Kupuję w aptece, gotowy płyn, kilka złotych kosztuje.


Ostatnio zmieniony 26 lut 2015, 14:23 przez fiesta, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 152 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5, 6  Następna

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group