Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 18 gru 2017, 21:20

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 55 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
Post: 24 paź 2009, 19:00 
Jest siedem sakramentów tzw. kościoła apostolskiego (są obecnie dwie denominacje kościoła posiadającego rzekomo tzw. sukcesję apostolską: kościół katolicki oraz prawosławny): chrzest, bierzmowanie, komunia, pokuta, małżeństwo, kapłaństwo oraz namaszczenie chorych (zwane również ostatnim namaszczeniem).

Nauka o sakramentach zdaniem kapłanów kościelnych została przekazana w całości przez samego Jezusa, co jest historycznie rzecz ujmując nieprawdziwym twierdzeniem i nieuprawnioną nadinterpretacją, gdyż na przykład sakrament małżeństwa, jako odrębny rytuał ukształtował się dopiero w XI wieku. Przedtem uznawano po prostu lokalne tradycje ożenku, nie przypisując im charakteru sakramentalnego. Bywały okresy, gdy do sakramentów zaliczano pogrzeb oraz postrzyżyny zakonne.

Nie będę się rozwodził zbytnio nad tymi kwestiami i zanim przejdę do meritum, wspomnę tylko o rytuałach, które pochodzą z samego Nowego Testamentu aby czytelniej zobrazować problem.

Pierwszym jest chrzest przez zanurzenie w wodzie. W ten sposób chrzcił Jan Chrzciciel i uczniowie Jezusa. Ten obrzęd ma wymowną symbolikę - jest symboliczną śmiercią, powrotem do świata akwatycznego (prapoczątku) - i powrotem w odmienionej świadomości. Jest to klasyczny obrzęd przejścia. Drugim obrzędem opisanym w NT było przekazanie mocy Ducha Świętego przez nałożenie rąk na głowę adepta. Trzecim opisanym rytuałem jest nakładanie rąk na chorego i namaszczanie go olejem oraz zanoszenie zań modłów w intencji uzdrowienia. Czwartym jest obrzęd rytualnego posiłku z użyciem chleba oraz wina na pamiątkę śmierci Jezusa.

Obecnie kościół sprawuje siedem sakramentów, które nie mają nic wspólnego z nowotestamentowymi rytuałami żydowskiej sekty uczniów Jezusa. Mało tego, chrześcijaństwo ma w ogóle niewiele wspólnego z Jezusem gdyż założona przez jego bezpośrednich uczniów gmina jerozolimska, której przewodził rodzony brat Jezusa - Jakub zwany Sprawiedliwym, przestała istnieć w 70 roku n.e. gdy Żydów pogromili Rzymianie. Wtedy to kościół jerozolimski przestał definitywnie istnieć a prawdziwa sukcesja apostolska została przerwana i bezpowrotnie utracona.

Całe znane nam chrześcijaństwo instytucjonalne wywodzi się od Szawła z Tarsu, zwanego Pawłem, który pierwej będąc oprawcą chrześcijan, nawrócił się niespodziewanie podczas rzekomej wizji Jezusa i zaczął głosić jakoby jego naukę (nawet dla niewtajemniczonych nowotestamentowe pisma Pawła, pełne jurydyzmu, mizoginizmu, homofobii, jak i w ogóle fobii wszelakich, pozostają w jawnej sprzeczności z ewangelicznymi naukami Jezusa). Paweł pozostawał w permanentnym sporze z uczniami Jezusa i jego apostolstwo było samozwańcze i nigdy nie uznane przez gminę jerozolimską.

Obecnie kościół katolicki jest organizacją sprawującą magiczną kontrolę nad duszami swoich wiernych. Wierni są tylko owcami które się regularnie strzyże. Jedynym celem tej struktury jest gromadzenie (kradzież) energii i oddawanie się praktykom pieczętowania ludzi. Czynione jest tak od 1700 lat. Sobór nicejski w 325 roku był momentem ostatecznego zawarcia przez kościół paktu z diabłem, poprzez przyjęcie we władanie całej ekumeny, którą oddał kościołowi cesarz Konstantyn. Ta siła której oparł się Jezus, przemogła biskupów i patriarchów czyniąc ich swymi wasalami. (Mat 4.8-9: Jeszcze raz wziął go [Jezusa] diabeł na bardzo wysoką górę, pokazał mu wszystkie królestwa świata oraz ich przepych i rzekł do niego: Dam ci to wszystko, jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon. ) Tak oto chrześcijaństwo stało się swym cieniem.

Od wieków trwa pieczętowanie ludzi. Odbywa się to poprzez czarnomagiczne rytuały zwane sakramentami. System ten działa tak, że już nowonarodzone dziecko rodzice dobrowolnie przynoszą kapłanom aby ci dokonali pierwszego rytuału - chrztu. Jednak nie ma on nic wspólnego z obrzędem opisanym w Ewangeliach. Przede wszystkim nie jest aktem świadomym, dobrowolnym, pomijając inne kwestie. W czasie chrztu polewa się głowę niemowlęcia, przedtem wzywając szatana... Tak, szatana - już tłumaczę. Przed obrzędem chrztu następuje egzorcyzm, który ma sprawić aby szatan i inne demony opuściły dane dziecko. Ale dlaczego domniemywa się że to dziecko jest już nawiedzone przez szatana?! Skąd taki pogląd?... Magia działa tak, że jeśli coś wzywasz po imieniu to to przychodzi. Kontekst inwokacji jest wtórny. Jeśli cos wypędzasz, a tam tego czegoś w rzeczywistości nie ma, to to przyjdzie, bo usłyszy swe imię. Egzorcyzm przed chrztem jest wskazaniem demonicznym siłom, gdzie mają swoją nową ofiarę. Po egzorcyzmie, inwokacji szatana, kapłan namaszcza dziecko tzw. olejem katechumenów, następnie polewa dziecku wierzch głowy wodą i namaszcza ją tzw. świętym krzyżmem (specjalnym, poświęconym olejem) kreśląc na niej znak krzyża.

W starych tradycjach uznaje się, że na czubku głowy znajduje się ujście centralnego kanału energii, znanego jako czakram sahasrara. Przez ten czakram dusza opuszcza ciało w momencie śmierci lub też w momencie oświecenia przezeń następuje łączność z światem duchowym. Znam świadectwo pewnej osoby, która poddała się regresji hipnotycznej - kiedy doszła do momentu chrztu miała wizję zalewającej ją czarnej, śmierdzącej smoły, która wpływała weń przez czubek głowy...

Według mojego rozeznania kapłani w momencie chrztu kradną duszę dziecka, pieczętują ciało poprzez wykonanie wspomnianych czynności magicznych tak, aby ta dusza nie mogła swobodnie do ciała powrócić. Pisząc dusza mam na myśli szamańską wykładnię tego terminu. Zgodnie z szamańskimi doświadczeniami mamy wiele dusz, w tym jedną najważniejszą, którą można utracić i wtedy trzeba ją odzyskiwać. Po chrzcie człowiek nie ma kontaktu z najważniejszą częścią siebie, pozostając przez resztę życia tworem niekompletnym, niezintegrowanym i pokawałkowanym. Nie ma kontaktu z Jaźnią i jest praktycznie rzecz biorąc martwą istotą. Zdarza się że wskutek różnych doświadczeń życiowych, determinacji, owa pieczęć się poluźnia i można odzyskać częściową łączność ze swą duszą. Ale są to przypadki sporadyczne. Aby w pełni odzyskać duszę i sprowadzić ją do ciała konieczne jest podjęcie trudnego procesu.

Następnym sakramentem, wykonywanym w Polsce ok. 15-16 życia jest bierzmowanie. W starym rycie formuła tego obrzędu wyglądała tak: biskup czynił palcem umoczonym w św. krzyżmie znak krzyża na czole adepta, wypowiadając formułę: pieczęć daru ducha świętego, uderzał adepta w policzek i dmuchał nań. W nowym rycie formuła brzmi: przyjmij znamię daru ducha świętego i biskup dotyka symbolicznie policzka delikwenta. W kościele prawosławnym bierzmuje się zaraz po chrzcie pieczętując czoło, dłonie, pierś, stopy św. krzyżem, wypowiadając formułę: pieczęć daru ducha świętego.

Pomiędzy brwiami znajduje się wg starych tradycji tzw. trzecie oko, zwane czakramem adżnia. Jest to wewnętrzny, duchowy narząd percepcji pozazmysłowej. Aktywny umożliwia przeżycie wizji, iluminacji, jasnowidzenie itd. Kapłani zamykają to trzecie oko, przystawiając na nim swą pieczęć, aby adept nie był zdolny do samodzielnego doświadczania wizji. Jedyna wersja ich doktryny jest przekazywana intelektualnie przez urząd nauczycielski kościoła. Nikt nie ma prawa samodzielnie poznawać tamtej strony. Wszyscy mistycy, którzy widzieli tamtą stronę, np. Ojciec Pio, byli szykanowani i dręczeni przez kościelnych funkcjonariuszy bezpieczeństwa. Jeśli udało się tym mistykom otworzyć trzecie oko działo się to wbrew polityce kościoła i oznaczało zwykle wielkie problemy dla widzącego. Kilka przypadków oficjalnego uznania wizji i objawień, np. we Fatimie, było w praktyce wymuszone przez miliony wiernych i zostawały one uznawane chociażby z tego powodu, że ich uznanie oznaczało kolosalne wpływy do kościelnej kasy.

Zdolność doświadczania wizji jest tym, co odróżnia nas od reszty ożywionej materii. Świadomość człowieka jest tak skonstruowana, że jest ona polem wizyjnym. Umysł człowieka to ocean możliwości. Jeśli adept ma dostęp do swego umysłu, swej Jaźni, jest wolną istotą. Jeśli traci prawo dostępu tam, jest jak martwa maszyna... Jest niekreatywną masą mięsa i ścięgien, zaprzęgniętą do niewolniczej pracy na rzecz systemu i zasilania go swą energią. Taka osoba jest pokawałkowanym tworem policentrycznym - nie ma w nim centrum, nie ma duszy, nie masz nic oprócz tego co zwie się ego, które jest jedynie płytkim i nietrwałym wrażeniem transcendencji swego istnienia, nieustannie zagrożonym możliwością dezintegracji.

Kapłani karmią adepta ciałem i krwią zbawiciela. Rytualny posiłek, zamieniono w kolejny obrzęd magiczny. Najpierw mówią adeptowi że jest winny, że w mistyczny sposób brał udział w mordzie na Mesjaszu. Każą mu jeść jego ciało i pić jego krew. W ten sposób łamane jest tabu kanibalizmu. Eucharystia chrześcijańska, z konsumpcją ciała i krwi Jezusa, ma te same cechy, co rytualny kanibalizm, mimo że została przeniesiona do sfery symbolicznej. W magii coś jest tym, za co to coś uznajesz. Jeśli uznasz, że kawałek chleba jest ciałem Jezusa to w magiczny sposób on się nim staje. Działa to do tego stopnia, że odnotowano udokumentowane i zweryfikowane naukowo wypadki, że konsekrowana hostia zamieniała się w ustach adepta w kawałek skrwawionego, ludzkiego mięsa. [Tzw. Cud w Dubnej, Polska, rok 1867; Cud w Stich, Niemcy, rok 1970. Jedno z ostatnich tego rodzaju zdarzeń odnotowano w 1984 r. w Watykanie w czasie komunii , której Jan Paweł II udzielał w swej prywatnej kaplicy grupie pielgrzymów z Azji. Gdy Komunię przyjmowała pewna Koreanka, hostia stała się kawałkiem ciała ludzkiego. Znane są 132 udokumentowane przypadki podobnych wydarzeń. przyp. autora].

W ten sposób w miejsce własnej duszy, przyjmuje się jej substytut w postaci swoistego egregora. Mówiąc bardziej obrazowo instalowany jest w ciele i świadomości obcy byt o naturze metafizycznego wirusa, który potrafi przejąć stopniowo władzę nad całym człowiekiem. Egregor ten nie ma nic wspólnego z nowotestamentowym Jezusem, poza tym że nazwano go podobnym imieniem. Jego macki obejmują wszystkich uczestniczących w łamaniu tabu kanibalizmu podczas przyjmowania chleba i wina zmienionym poprzez dokonanie na nich magicznych operacji.

Kolejne sakramenty to: spowiedź i pokuta, zwana sakramentem pojednania, małżeństwo i kapłaństwo, których w tym tekście szerzej nie opiszę tylko nadmienię, że pokuta związana jest utrzymywaniem adepta w poczuciu winy aby kontrolować jego poczynania. Z kolei małżeństwo i kapłaństwo związane są po pierwsze z kontrolą nad popędem płciowym ale też pilnują ważnej w patriarchalnym społeczeństwie systemu dziedziczenia. Kapłan zachowuje celibat aby zgromadzony przez niego majątek kościelny nie był przez nikogo dziedziczony. Kontrola energii seksualnej daje kościelnemu egregorowi potężną moc. Małżonkowie katoliccy powinni uprawiać seks tylko w dniach niepłodnych kobiety. Wstrzemięźliwość seksualna powoduje że gromadzi się w ciele i świadomości potężna energia, którą karmi się zainstalowany egregor. Brak kontroli urodzin powoduje niekontrolowane płodzenie dzieci - nowych ofiar egregora, nowych źródeł energii.

Ostatnim sakramentem jest tzw. ostatnie namaszczenie, którego pierwowzorem było uzdrawianie przez nakładanie rąk. Dzisiaj nie ma nic wspólnego z uzdrawianiem, wykonuje się je głównie na człowieku w stanie agonii. Kapłan w czasie tego rytuału w praktyce zamyka umierającemu czakrę u podstawy kręgosłupa, gdzie drzemie najsilniejsza z mocy, zwana w sanskrycie jako kundalini. Jest to chtoniczna moc witalności, siły, oświecenia. W prawidłowym procesie w chwili śmierci kundalini powinna się przebudzić i wędrować wzdłuż kręgosłupa aż do czakry korony, na czubku głowy, i doprowadzić adepta do iluminacji. Ale adept ma zapieczętowaną czakrę korony, zapieczętowaną czakrę podstawy i kundalini zostaje przejęta przez kapłana i rytualnie przekazana egregorowi.

W ten sposób od wieków trwa proceder rabowania dusz niczego nie podejrzewającym ludziom. Pozostają one uwięzione i zasilają kościelną organizację, która nieprzerwanie przez 1700 lat pozostaje silna i niezłomna. Opiera się wszystkim wiatrom historii. Gromadzi bogactwa Ziemi i ludów, mając jednocześnie wszystko w pogardzie. Nie boi się ani bogów ani demonów. Ani królów ani rewolucji. Mało kto odważył się podnieść rękę na kościół. Kiedy rozmawiam z ludźmi wielu z nich przyznaje mi rację ale nigdy nie mieliby odwagi otwarcie się do tego przyznać. Podejrzewam, że niektórzy czytelnicy tego tekstu, o ile dotrą do tego miejsca, wyrażą swoje głębokie oburzenie na fakt targnięcia się na świętości. Im większa ich złość, tym silniej zainstalowany u nich ów egregor, o którym wspominałem. Im silniejszy protest, tym większa pewność, że mam rację. Im żarliwiej będą protestować, tym bardziej potrzebują pomocy.

Wielu przed nami poszło na zatracenie, wielu bezpowrotnie zaginęło w czeluściach mrocznych przestrzeni kościelnego egregora. Wielu już nie da się uratować. Kościół działa jak koń trojański - ludzie biorą go za coś, czym w rzeczywistości nie jest. Myślą, że spotkają tam Jezusa, miłość, przebaczenie i taki jest zewnętrzny pozór. W rzeczywistości jest to jedna z najniebezpieczniejszych organizacji, jakie kiedykolwiek nosiła ziemia. Jedynym sposobem na jej zlikwidowanie jest pozbawienie jej dopływu energii poprzez zaprzestanie chrzczenia ludzi i żerowania na ich energii.



Na górę
   
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 24 paź 2009, 19:00 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 24 paź 2009, 19:37 
a źródło info :roll:

http://www.taraka.pl/index.php?id=pieczec.htm
http://www.taraka.pl/index.php?id=zloddusz

Niestety serwis "taraka" zaczął być płatny i dostępny jest obecnie jedynie wstęp do artykułu... :roll: :?



Na górę
   
 
 
Post: 24 paź 2009, 19:42 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 27 cze 2009, 16:23
Posty: 96
Lokalizacja: LUBLIN
http://www.taraka.pl/index.php?id=pieczec
Dostęp do artykułu od niedawna płatny :geek:
W dniu jutrzejszym będę właśnie na takim rytuale kradzieży duszy, na chrzcie. A myślałem dziś o tym artykule... dziwny zbieg okoliczności? Niestety nie ma możliwości by ów proceder się nie odbył. Wieś Lubelska mocno zacietrzewiona... Wąwolnica to wielka "dojarnia"...


TimeWave full synchro :)

_________________
RZECZYWISTOŚĆ TWORZY SŁOWO - SŁOWO TWORZY RZECZYWISTOŚĆ



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 24 paź 2009, 19:52 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 wrz 2009, 21:44
Posty: 808
Lokalizacja: NRW
Płeć: kobieta
http://astromaria.wordpress.com/2007/06/24/egregory/

O Egregorach czytalam po raz pierwszy w artykulach Marii Sobolewskiej, polecam jej bloga oraz inne strony :)

_________________
Go to work, send your kids to school
Follow fashion, act normal
Save for your old age, obey the law
Walk on the pavement, watch T.V.
Repeat after me: I am free



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 24 paź 2009, 20:04 
> AMooN :D

O egregorach mówi również system DEIR (ale NIE polecam się zagłębiać) a także Witkowski Waldemar (książki, publikacje w Nexusie) i inni.



Na górę
   
 
 
Post: 24 paź 2009, 20:25 
timewave pisze:
a źródło info :roll:

http://www.taraka.pl/index.php?id=pieczec.htm
http://www.taraka.pl/index.php?id=zloddusz

Niestety serwis "taraka" zaczął być płatny i dostępny jest obecnie jedynie wstęp do artykułu... :roll: :?



No sory ale nie miałem tego z tego serwisu tylko natrafiłem gdzieś w chomiku u kogoś i dla tego nie podawałem źródła.



Na górę
   
 
 
Post: 24 paź 2009, 22:12 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 sie 2009, 9:33
Posty: 194
Płeć: mężczyzna
Temu tekstowi towarzyszy też drugi, pt. "Złodzieje dusz - Przyczynek do projektu łamania pieczęci", do odnalezienia w kilku miejscach w sieci. Przykładowy link:
http://www.niewyjasnione.pl/Ko%C5%9Bci% ... t5619.html !!!

Można też zapoznać się z pytaniami i odpowiedziami na ten temat na stronach Shaumbry:
http://www.shaumbra.pl/przekazy/kuthumi/pytanie_1.html
http://www.shaumbra.pl/przekazy/kuthumi/pytanie_2.html
Ale tu najpierw lepiej zapoznać się z całą problematyką tematów, którymi się Shaumbra zajmuje, a jest tego na kilka lat studiowania, przekazy zaczęły się ponad 10 lat temu, a nie jest to łatwa lektura:
http://www.shaumbra.pl/przekazy/tobiasz/index.html


edit mod tw 25.10.2009 13:29

Popraw proszę "uszkodzony" LINK!

_________________
Przyciągasz to, czego się boisz. Utrwalasz to, przed czym się bronisz. Doświadczasz tego, co wybierasz.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 25 paź 2009, 13:50 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 lip 2009, 14:42
Posty: 315
Płeć: mężczyzna
nie ma czegoś bardziej zrozumiałego aby złamać te pieczęcie

_________________
Nic nie jest oczywiste, wszystko jest dozwolone !



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 26 paź 2009, 0:10 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 sie 2009, 9:33
Posty: 194
Płeć: mężczyzna
Niestety nie mogę podać poprawnego linku, gdyż zawiera on polskie znaki, ale za to proponuję 2 inne linki z tym samym tekstem. Zresztą każdy znając tytuł znalazłby ten tekst sam ;)

http://jogin.hopto.org/forum/viewtopic.php?f=57&t=779
http://www.goldenline.pl/forum/alterglob/818938

A dziś trafiłem na to samo zagadnienie w książce Zelanda Vadima "Transfering rzeczywistości". Autor określa tu egregory mianem wahadeł.

_________________
Przyciągasz to, czego się boisz. Utrwalasz to, przed czym się bronisz. Doświadczasz tego, co wybierasz.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 27 paź 2009, 0:50 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 maja 2009, 18:47
Posty: 705
Lokalizacja: 3miasto
Płeć: mężczyzna
Ten temat jest blisko związany z pojęciem apostazji. Na wolnychmediach.net powinien być tekst składający się z dwóch części: teoretycznej (prawie to samo co 1wszy post tutaj), oraz praktycznej - koleżka opisuje dokonanie rytuału oczyszczenia się z pieczęci k.kat na Ślęży, i oficjalne złożenie papierów do komendy wojewódzkiej k.kat (czy jak tam się to nazywa) o skreślenie z listy katolików. Było to kiedyś u Kormaka na gildii tajemnic, ale ktoś rościł sobie prawa do tekstu czy cośtam...

_________________
To my dajemy im władzę. Ich pożywieniem są nasze negatywne myśli, emocje, żądze, lęki. Demaskujcie ich, ale nie walczcie z nimi. Przebaczcie im, a potem przesyłajcie światło i miłość. Miłości nikt się nie oprze, bo nikt nie wynalazł broni przeciwko bezwarunkowej miłości.
Wszyscy wyszliśmy z tej samej Iskry Monadycznej i wszyscy do niej wrócimy. „In lak’ech, ala ken” – „JA jestem w TOBIE, tak jak TY jesteś we MNIE”.

Hanna Kotwicka
http://www.maya.net.pl



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 28 paź 2009, 10:45 
Offline
Grand Elect Mason * 14th Degree
Grand Elect Mason * 14th Degree

Rejestracja: 04 cze 2009, 15:23
Posty: 1448
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Płeć: mężczyzna
AMooN pisze:
W dniu jutrzejszym będę właśnie na takim rytuale kradzieży duszy, na chrzcie. A myślałem dziś o tym artykule... dziwny zbieg okoliczności? Niestety nie ma możliwości by ów proceder się nie odbył. Wieś Lubelska mocno zacietrzewiona... Wąwolnica to wielka "dojarnia"...




Bracie więcej prawdziwej Wiary!
Na szczęście idą czasy, że "zdejmowanie pieczęci" staje się darem niesionym nam przez (nie wiem Kogo :? ).
Sam jestem tego żywym przykładem, bez żadnych iluminacji, bez doświadczeń OBE itp., po prostu stało się....
Bywam w kościele od czasu do czasu, staram się wtedy poczuć miłość , tą prawdziwą....
A Lubelszczyzna w okolicach Wąwolnicy, cóż to za wspaniałe miejsce dla poczucia piękna natury :)

uther pisze:

A dziś trafiłem na to samo zagadnienie w książce Zelanda Vadima "Transfering rzeczywistości". Autor określa tu egregory mianem wahadeł.


timewave pisze:
> AMooN :D

O egregorach mówi również system DEIR (ale NIE polecam się zagłębiać) a także Witkowski Waldemar (książki, publikacje w Nexusie) i inni.


Zdecydowanie polecam W. Witkowskiego, szczególnie z ostatniej książki "Jam jest", kwestia egregorów jest opisana bardzo dogłębnie, choć całej tej książki nie czyta się lekko to jest dla mnie jak dotąd najlepsza instrukcja obsługi homo sapiens. Zeland jest też bardzo dobry, ale jego perspektywa ma znaczenie tylko i wyłącznie praktyczne - jak kierować SWOIM życiem, no ale może właśnie o to chodzi?
Generalnie nasza myśl jako energia pochodząca od duszy(Zeland)/podświadomości(W.Witkowski) ma potężną siłę KREACYJNĄ, która materializuje się dzięki posłusznemu umysłowi/świadomości i to jest cała tajemnica która nie może dotrzeć do ludzkości. Stąd tak mocna walka o prymat umysłu nad "duszą" (świadomości nad podświadomością) o rozdzielenie tych sfer od siebie....
Uświadomienie sobie tej prawdy po prostu rozwala system w "sekundę". Stąd tak mocna walka o rozdzielenie umysłu od duszy. Religia poprzez umysł (zasady, liturgię itp) spycha duszę na margines.
Walczyć nie trzeba, wystarczy się odpieczętować :D Mam głębokie przekonanie, że wobec prawdziwej Miłości (Światła)żadna pieczęć nie ma szans.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 29 paź 2009, 0:46 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 maja 2009, 18:47
Posty: 705
Lokalizacja: 3miasto
Płeć: mężczyzna
konserwa pisze:
(...) Mam głębokie przekonanie, że wobec prawdziwej Miłości (Światła)żadna pieczęć nie ma szans.

Racja. Ale z drugiej strony człekowi lżej sie robi, jak odrobinka rytuału połechce podświadomość...

_________________
To my dajemy im władzę. Ich pożywieniem są nasze negatywne myśli, emocje, żądze, lęki. Demaskujcie ich, ale nie walczcie z nimi. Przebaczcie im, a potem przesyłajcie światło i miłość. Miłości nikt się nie oprze, bo nikt nie wynalazł broni przeciwko bezwarunkowej miłości.
Wszyscy wyszliśmy z tej samej Iskry Monadycznej i wszyscy do niej wrócimy. „In lak’ech, ala ken” – „JA jestem w TOBIE, tak jak TY jesteś we MNIE”.

Hanna Kotwicka
http://www.maya.net.pl



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 29 paź 2009, 14:47 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 27 cze 2009, 16:23
Posty: 96
Lokalizacja: LUBLIN
Cytuj:
Bracie więcej prawdziwej Wiary!
Na szczęście idą czasy, że "zdejmowanie pieczęci" staje się darem niesionym nam przez (nie wiem Kogo ).
Sam jestem tego żywym przykładem, bez żadnych iluminacji, bez doświadczeń OBE itp., po prostu stało się....
Bywam w kościele od czasu do czasu, staram się wtedy poczuć miłość , tą prawdziwą....
A Lubelszczyzna w okolicach Wąwolnicy, cóż to za wspaniałe miejsce dla poczucia piękna natury


:) No właśnie nie wiadomo przez kogo :) A odnośnie chrztu, wszystkie dzieci płakały chórkiem, ale jakby mniej przeraźliwie niż zazwyczaj podczas takiego obrzędu. Ksiądz na kazaniu prawił że ludzie nie uczestniczą aktywnie we mszy świętej, że przychodzą jak do teatru (był z parafii Ludwin Pojezierze Łęczyńsko - Włodawskie tam to już wogóle przychodzą do kościoła w sezonie jak na plażę:)) Ludzie mają dość ciągłego krzyżowania Chrystusa lecz kościół tego nie rozumie. Najwięcej energii i poruszenia wystąpiło w momencie przekazania znaku pokoju. Reszta części obrzędu - teatr:)
Okolice Wąwolnicy oczywiście piękno natury. Lecz kościół gdzie ludzie chodzą wokół ołtarzyka na kolanach... A w momencie skupienia czuć w tym czasie wibrację na czole (3 oko). Dziwne doświadczenie tak jakby pukanie, dobijanie się ... kogo lub czego... ? :)

_________________
RZECZYWISTOŚĆ TWORZY SŁOWO - SŁOWO TWORZY RZECZYWISTOŚĆ



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 30 paź 2009, 13:11 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 paź 2009, 20:39
Posty: 186
Lokalizacja: Dania
Płeć: kobieta
Moje dziecko bylo chrzczone 9 lat temu, jak bylam glupia i nieswiadoma :? . Co dziwnego podczas chrztu dostalo totalnego szalu , tak zeczelo krzyczec w nieboglosy, ze ksiadz zaczal sie smiac , ze ma prawdziwego szatana w sobie , ktorego trzeba wypedzic :| , a to bylo chyba odwrotnie. Bylo to dziwne zjawisko, poniewaz moje dziecko jako niemowle bylo bardzo pogodne, i nieplaczace a taki atak placzu i histerii dostal pierwszy raz :shock: .

Teraz jak zbliza sie czas komuni , jestem terroryzowana przez rodzinke aby moje dziecko poszlo do komuni , co przyjade na swieta, czy wakacje mam mala awanturke :evil: .
Jak tych ludzi obudzic :ninja:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 30 paź 2009, 21:00 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 wrz 2009, 21:44
Posty: 808
Lokalizacja: NRW
Płeć: kobieta
Kiedy w zeszlym roku moja zacofana siostra chrzcila swoja corke (teraz ma 2 latka), tez byly ryki przy chrzcielnicy. Na poczatku nie chcialam wogole uczestniczyc w tym rytuale, ale pod grozba wielkiej awantury w koncu tam poszlam. Dziecko rozdarlo sie jak tylko ksiadz polal jej glowe woda, i to nie tak normalnie jak dzieci czesto sie dra, tylko ona naprawde sie bala. O ile pamietam moj siostrzeniec tez plakal w 1995 roku, i nawet byl taki smieszny epizod, gdzie ksiadz mowi "teraz jestes dzieckiem bozym", a dzieciak kreci energicznie glowa ze nie, nie jest :D

Mnie mam ochrzcila wraz z siostra kiedy mialysmy juz po kilka lat. Wcale nie chciala nas chrzcic, ale rodzinka dawala jej sie tak we znaki ze w koncu ustapila. Czyli jestem jedna z nielicznych osob ktore pamietaja swoj chrzesc. No, prawie pamietam...

Pamietam ze dostalysmy mase ksiazek na temat chrzescijanstwa i chrztu, czyli pobieralysmy nauki zanim jako istoty juz samodzielnie rozumujace przystapimy do owczarni bozej. W wyklepywaniu zdrowasiek na zyczenie ksiedza bylam lepsza od siostry, musze przyznac, ale za cholere nie jarzylam o co wlasciwie chodzi w tych modlitwach, mialam 7 lat i ich tresc byla dla mnie belkotem ale ksiadz byl zadowolony (i tu przyznac musze, ze ksiadz byl nawet fajny, mily, prosty czlowiek bez sladu fanatyzmu).

Potem cala familia zebrala sie w kosciele (odbywalo sie to w Czestochowie, a jakze, "gniazdo", hehe), my we dwie pieknie ubrane stanelysmy przed chrzcielnica, i tu sie zaczynaja schody, bo pamietam tylko ze przechylam sie do tylu, podtrzymywana przez wujka i kuzyna i czuje zimno na glowie (woda) a potem nie moge sobie przypomniec co bylo dalej, kto co zrobil, jak wyszlam z kosciola itd. Dziwne, prawda? Moze wmawiam to sobie nieswiadomie, po przeczytaniu tylu tekstow na temat egregorow i "sakramentow", ale naprawde tamten moment jawi mi sie niczym jedna wielka czarna plama przed oczami.

Ciesze sie ze mamie nie przyszedl do glowy pomysl posylania nas do komunii i na bierzmowanie (chociaz z zalem patrzylam na te blyszczace biale kiecki kolezanek :D ), chociaz najstarszej siostrze i bratu sie nie upieklo, ale wtedy babcia blisko mieszkala i nie do pomyslenia bylo postapic wbrew jej woli (moja babcia to moherowy tyran).

Szkoda ze tylu doroslych ludzi, swiezo upieczonych rodzicow, nie jarzy o co chodzi w chrzczeniu niemowlat. Ja sama osobiscie poleglam przy dyskusjach z siostra. Twierdzilam ze nie powinno sie chrzcic niemowlat bo one nie sa swiadome tego ze przystepuja do jakiejs religii i powinno sie poczekac do czasu az beda mogly same o tym zadecydowac, a siostra uparcie powtarzala "ale jesli ona nie moze o tym teraz zadecydowac, to ja zadecyduje za nia", i wezcie tu dyskutujcie z taka ciemnota :roll:

Poli, radze ci ze szczerego serca, olej zdanie rodziny, niech oni swoja wlasna dziatwe pieczetuja, a ty rob to, co uwazasz za najlepsze dla swoich dzieci.

Chociaz podejrzewam ze pociecha do komunii pojsc bedzie chciala ze wzgledu na prezenty :D

_________________
Go to work, send your kids to school
Follow fashion, act normal
Save for your old age, obey the law
Walk on the pavement, watch T.V.
Repeat after me: I am free



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 30 paź 2009, 21:50 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 wrz 2009, 21:44
Posty: 808
Lokalizacja: NRW
Płeć: kobieta
Dlaczego ludzi "slyszacych glosy" zamyka sie w zakladach dla psychicznie chorych pomimo iz napewno nie jeden naprawde cos slyszal, a takie osobniki maja nawet wlasne show? 0.o

Zgroza.

_________________
Go to work, send your kids to school
Follow fashion, act normal
Save for your old age, obey the law
Walk on the pavement, watch T.V.
Repeat after me: I am free



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 lis 2009, 7:00 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 lis 2009, 11:43
Posty: 371
"Kapłani karmią adepta ciałem i krwią zbawiciela. Rytualny posiłek, zamieniono w kolejny obrzęd magiczny. Najpierw mówią adeptowi że jest winny, że w mistyczny sposób brał udział w mordzie na Mesjaszu. Każą mu jeść jego ciało i pić jego krew. W ten sposób łamane jest tabu kanibalizmu. Eucharystia chrześcijańska, z konsumpcją ciała i krwi Jezusa, ma te same cechy, co rytualny kanibalizm, mimo że została przeniesiona do sfery symbolicznej. W magii coś jest tym, za co to coś uznajesz. Jeśli uznasz, że kawałek chleba jest ciałem Jezusa to w magiczny sposób on się nim staje. Działa to do tego stopnia, że odnotowano udokumentowane i zweryfikowane naukowo wypadki, że konsekrowana hostia zamieniała się w ustach adepta w kawałek skrwawionego, ludzkiego mięsa. [Tzw. Cud w Dubnej, Polska, rok 1867; Cud w Stich, Niemcy, rok 1970. Jedno z ostatnich tego rodzaju zdarzeń odnotowano w 1984 r. w Watykanie w czasie komunii , której Jan Paweł II udzielał w swej prywatnej kaplicy grupie pielgrzymów z Azji. Gdy Komunię przyjmowała pewna Koreanka, hostia stała się kawałkiem ciała ludzkiego. Znane są 132 udokumentowane przypadki podobnych wydarzeń. przyp. autora]."

:?
Z tym cialem Chrystusa,to chyba mialelismy niedawno w Sokółce zdarzenie.

_________________
Magnificent Space



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 lis 2009, 21:10 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2009, 2:25
Posty: 689
Jest na wet o tym temat tuż poniżej,w tym dziale ale źródełko informacji wyschło.
Przestało być dobrym niusem i nawet nie jestem pewien czy ucięli sprawę,poszło dementi czy nie.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 lis 2009, 23:26 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 wrz 2009, 21:44
Posty: 808
Lokalizacja: NRW
Płeć: kobieta
bar-tek pisze:
Jedno z ostatnich tego rodzaju zdarzeń odnotowano w 1984 r. w Watykanie w czasie komunii , której Jan Paweł II udzielał w swej prywatnej kaplicy grupie pielgrzymów z Azji. Gdy Komunię przyjmowała pewna Koreanka, hostia stała się kawałkiem ciała ludzkiego.


Autentycznie zrobilo mi sie niedobrze.

A jestem ciekawa, czy oni to "prawdziwe" mieso ludzkie zjedli...? :?

_________________
Go to work, send your kids to school
Follow fashion, act normal
Save for your old age, obey the law
Walk on the pavement, watch T.V.
Repeat after me: I am free



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 gru 2009, 18:36 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree

Rejestracja: 12 gru 2009, 17:08
Posty: 2
Płeć: mężczyzna
Jestem w Kościele Katolickim a kiedyś nie byłem i moje doświadczenia są zupełnie inne. Widziałem na własne oczy jak Chrystus działa, jak potrafi przemieniać pełne złości, piekielne serca ludzkie w serca pełne pokoju i dobra. Widziałem jak czyni ludzi zniewolonych niskimi namiętnościami panami tych namiętności. Ja sam byłem upodlony bo tarzałem się w błocie swoich złych uczynków i nie widziałem dla siebie wyjścia a tyle razy próbowałem się podnieść o własnych siłach. Dopiero Chrystus litując się nad moim losem mnie wydobył i nadał nowy kierunek mojemu życiu. Chrystus mnie zdobył i ciągle zdobywa i nie było w tym żadnej mojej zasługi wręcz przeciwnie, z każdym dniem moje życie było coraz gorsze już nie do wytrzymania. Wtedy doświadczyłem prawdy że człowiek nie jest zdolny sam z siebie uczynić się wolnym to jest iluzja, tylko moc Chrystusa takim go może uczynić.

Jezus Chrystus w swojej miłości i miłosierdziu nie gorszy się mną. On mnie krok po kroku wydzierał z ciemności wałczył o mnie pełen zapalczywości bo zazdrosny jest o moją duszę i o duszę każdego człowieka. On mnie kocha nie dlatego, że potrafię się wykazać w tym czy w tamtym, że mam jakieś zdolności, kocha mnie dlatego, że mnie stworzył jako osobę ludzką na swoje podobieństwo. Tak samo kocha każdego człowieka: złodzieja, sprzedawczyka, zdrajcę, mordercę, zaprzedanego diabłu i w jednej chwili może odmienić najbardziej tragiczny los i zamienić go w chwałę i zwycięstwo. Odtąd już pragnę żyć nie dla swojej chwały służąc szatanowi i jego demonom, ale dla chwały Chrystusa.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 gru 2009, 18:46 
"Nie sprzedaj duszy diabłu
Bóg da Ci za nią więcej".

(Żarko Petan)


p.s.
Dobrze, że w porę się opamiętałeś. Znam kogoś takiego kto nijak nie chce tego zrozumieć, że tkwi w bolesnej ciemności, męczy się
z tym (otoczenie też) ale też nie chce dać sobie pomóc z braku zrozumienia swojej sytuacji, wiem jak to wygląda i jaka to zguba dla duszy.



Na górę
   
 
 
Post: 13 gru 2009, 16:51 
Cytuj:
W magii coś jest tym, za co to coś uznajesz. Jeśli uznasz, że kawałek chleba jest ciałem Jezusa to w magiczny sposób on się nim staje. Działa to do tego stopnia, że odnotowano udokumentowane i zweryfikowane naukowo wypadki, że konsekrowana hostia zamieniała się w ustach adepta w kawałek skrwawionego, ludzkiego mięsa. [Tzw. Cud w Dubnej, Polska, rok 1867; Cud w Stich, Niemcy, rok 1970.


To nie żadna magia tylko fizyka kwantowa. To ludzki umysł decyduje w co dekodujemy energię boskiej matrycy. Z powodu obecnych słabości naszego umysłu proces manifestacji naszych myśli jest zazwyczaj dłuższym procesem, ale jak widać na przykładzie przemiany hostii, cudownych uzdrowień itp można to robić natychmiastowo. Wielkim darem obdarzył nas stworzyciel :)



Na górę
   
 
 
Post: 13 gru 2009, 17:02 
Ukrywanym przed nami za pomocą świata zewnętrznego tępej i bezdusznej materii; żeby "kochać" np. mamonę... ile krzywd potrafi to wygenerować...

"Jemy aby żyć, nie żyjemy aby jeść".


(nie cytuję dosłownie) :

Jak mówił Jezus: "Twoja wiara Ciebie uzdrowiła", albo do Barabasza, który w jednym momencie pojął swoje złe postępowanie
- "jeszcze dziś będziesz razem ze mną w niebie".

a do czcicieli mamony: "diabła macie za ojca".



Na górę
   
 
 
Post: 13 gru 2009, 22:17 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 paź 2009, 20:39
Posty: 186
Lokalizacja: Dania
Płeć: kobieta
Przyczynek do projektu łamania pieczęci

Cytuj:
WPROWADZENIE

Przez ostatnie dwa lata zajmowałem się kwestią skutków, jakie wywołuje przyjęcie na siebie kościelnych sakramentów. W tym czasie, po opublikowaniu kilku tekstów na ten temat, otrzymałem blisko cztery tysiące listów e-mail! Sam na sobie wypróbowywałem metody odwracania szkodliwych skutków przyjęcia sakramentów. Dokonałem również analizy historycznej w dziedzinie teologii sakramentalnej oraz chrześcijańskiej tradycji gnostycznej. Owocem mojej pracy jest powstająca właśnie książka pod tytułem "Złodzieje dusz", która ukaże się prawdopodobnie w grudniu, oraz program seminarium połączonego z warsztatami, które zorganizuję jeszcze wczesną jesienią tego roku.

W niniejszym przyczynku pragnę sformułować jedynie ogólne przesłanki oraz wnioski, do których doszedłem podczas moich działań. Chciałbym jednak na samym początku zastrzec, że moja praca w tej przestrzeni nie ma charakteru naukowego i do miana takiej nawet nie pretenduje. Do sprawy podchodzę owszem w sposób systematyczny ale z naukowego aparatu rezygnuję celowo, gdyż nie jest on adekwatnym narzędziem w tym przypadku. Wkraczając w tę dziedzinę znajdujemy się bowiem w domenie magii i przestrzeni zwanej światem astralnym [1], stąd też stosowanie tej metody byłoby tutaj jak gra na skrzypcach przy pomocy młotka i poziomnicy. Proszę o tym pamiętać, szykując się ze mną na ewentualną polemikę.

DEFINICJA - czyli kto jest złodziejem?

Jako były członek katolickiej organizacji religijnej przez kilka lat zmagałem się ze skutkami tego kontaktu. To, czego doświadczyłem ja sam, jak też moi czytelnicy, którzy opisywali mi swoje przeżycia, utwierdziło mnie w przekonaniu, że sprawa jest bardzo poważna i złożona. Dodatkowy problem pojawia się na skutek społecznego tabu nakładanego przez wieki a dotyczącego kościoła w ogóle. Na temat religii lepiej jest nie rozmawiać w ogóle - zarówno w aspekcie pozytywnym (podejrzenie o nawiedzenie) jak i negatywnym (skala reakcji od obojętności aż po czynną wrogość). Dlatego też teksty lepiej jest publikować pod pseudonimem a z ludźmi rozmawiać incognito, bo publiczne ujawnienie się rodzić może niebezpieczeństwo (w samych tylko listach grożono mi kilkakrotnie a jad sączący się z ust chrześcijan każe się poważnie zastanowić nad źródłem tej nienawiści).

Pierwsza była intuicja, wnioski sformułowałem później. Prawdziwa natura działań kościelnych jest odmienna od ogólnie panujących poglądów i pozorów jawiących się w kontakcie z kościołami. Oceniam ją jako skrajnie negatywną, obliczoną na konkretne skutki. Pierwszy etap moich rozważań to stwierdzenie, że KOŚCIELNI FUNKCJONARIUSZE KRADNĄ LUDZIOM DUSZE. Żeby być dobrze zrozumianym wyjaśnię jak rozumiem pojęcie duszy. Dusze, to centra mocy człowieka. Mają ona naturę namacalną w tym znaczeniu, że nie należą do jakiejś niedostępnej, duchowej sfery, tylko że ich obecność jest potrzebna człowiekowi do normalnego funkcjonowania. Tak wierzą ludy szamańskie. Jest to podstawowe centrum człowieka, które sprawia, że jest on zdrowy, wolny i może normalnie funkcjonować. Duszę można utracić. Stan utraty duszy był przedmiotem szczególnych starań szamanów - jej odzyskiwanie pozostawało i pozostaje nadal jednym z najważniejszych działań na szamańskiej ścieżce. Utrata duszy może zaistnieć na skutek bolesnych doświadczeń życiowych, choroby, wypadku albo intencjonalnych działań osoby trzeciej czyli mówiąc wprost, na skutek praktyk magicznych. Takimi praktykami magicznymi posługują się od stuleci kościoły aby pozyskiwać w magiczny sposób moc na rzecz funkcjonowania swojej organizacji, a precyzując pojęcie, tzw. egregora [2]. Proces ten następuje podczas sprawowania sakramentów, ale także poprzez systematyczne rzucanie klątw na członków kościoła. Te klątwy nieustannie rzuca się z ambon, publikuje w książkach i puszcza w eter za pośrednictwem rozgłośni radiowych. Klątwy te są jawne tj. odbiorcom wydaje się, że rozumieją sens słyszanych słów ale jeśli wsłucha się w nie osoba wolna to wychwyci tam od razu negatywne treści. W powstającej obecnie książce, o której już wspominałem na wstępie, załączam przykłady takich klątw.

Rzesze zaklętych ludzi wiodą swoją egzystencję nie zdając sobie sprawy z tego, że są częstokroć jedynie w połowie ludźmi, bowiem swojej drugiej połowy, którą im ukradziono, nigdy nawet nie poznali. Tak, jakby wśród rzeszy ślepców ktoś nagle zaczął mówić o wzroku - taka jest też mniej więcej moja sytuacja, kiedy rozmawiam z ludźmi na ten temat. Jest to trudne ponieważ jestem często uważany za wariata a innych jeszcze za wroga. Niektórzy zarzucają mi paranoję. Prawdę mówiąc nie dziwię się temu. Tak, jestem szalony, gdyż tylko szaleństwem można pokonać ten lodowaty powiew ziejący z kościelnych otchłani i tylko paranoiczną prowokacją można wyciągnąć spoczywających tam ludzi. Nieświadomi tortur jakim są poddawani twierdzą, że żyją w szczęśliwości, niczym więźniowie reedukacyjnego obozu maoistowskiego reżimu. Jeszcze inni spontanicznie i samoistnie obudzeni przedwcześnie, poddawani są jeszcze większym torturom poprzez wtłaczanie poczucia winy, modlitwy (klątwy) wspólnotowe, nazywane także modlitwami o uwolnienie od złego ducha. Mnie samemu podczas takiej modlitwy, trwającej dziewięć nocnych godzin i prowadzonej przez grupę dziewięciu osób, w tym księdza, przylepiono tak zajadłego demona, że skutki jego działania odczuwam do dzisiaj. Działań i sposobów jest wiele. Opiszę je szczegółowiej w mojej książce. Przede wszystkim są to sakramenty, od chrztu poczynając.
SAKRAMENTY

Jest siedem sakramentów. Chrzest, bierzmowanie, spowiedź, komunia, małżeństwo, kapłaństwo, namaszczenie chorych (zwane ostatnim namaszczeniem). Pod pozorem czynności sakralnych zakłada się ofiarom tzw. pieczęcie. Sami kościelni funkcjonariusze nazywają sakrament bierzmowania Pieczęcią Ducha Świętego.

Jaką naturę mają pieczęcie jako takie? Służą między innymi do: 1) sygnowania dokumentów - jako znaki ich autentyczności, 2) oznaczania własności, 3) pieczętowania komisyjnie zamkniętych pomieszczeń, 4) zamykania tajnej korespondencji 5) znakowania bydła itd.

Po co zatem pieczętować ludzi? Jeśli człowiek jest wolnym podmiotem, to nie potrzebny mu znak autentyczności; nie jest też bydłem chociaż symbolika owczarni swojego pasterza sugeruje, że jednak może nim być; nie ma w nim nic tajnego ani nie trzeba nic w nim zamykać. A jednak ludzi się pieczętuje. Ma to oczywiście wymiar symboliczny a dokładniej mówiąc magiczny. Magiczne pieczęcie stosowane były i są przez niektórych magów między innymi do pętania demonów w celu zaciągnięcia ich na służbę. Bogata w symbolikę pieczęci jest też Apokalipsa Jana, który to wątek szerzej poruszam w swojej książce. Tutaj chciałbym wyjaśnić, że religia chrześcijańska wpisuje się w jeden, wspólny rys religii monoteistycznych, które to posiadają naturę demoniczną i stanowią pole działania sił wrogich człowiekowi. Zarówno judaizm, chrześcijaństwo oraz islam są z natury wrogie człowiekowi. Do tego tematu jeszcze wrócę.

Rytuały jako takie można z grubsza podzielić na dwie kategorie: otwierające i zamykające. Do otwierających należą np. buddyjskie poła [3], obrzęd szałasu potów, hiperwentylacja zwana oddychaniem holotropowym, rytualne stosowanie grzybów halucynogennych wśród adeptów tradycyjnych kultur szamańskich [4], rytuał pentagramu. Natura tych rytuałów jest otwierająca i uwalniająca. Rytuały zamykające stosuje się jedynie intencjonalnie, w konkretnych przypadkach i jawnie. Do rytuałów zamykających należą: wypędzanie ducha np. choroby, pętanie demona oraz sakramenty kościelne - czynione jednak podstępnie i z ukryciem ich prawdziwej natury.

PRZYKŁAD CHRZTU. Kościelny sakrament chrztu jest rytuałem magicznym pętającym duszę dziecka (kościół chrzci również sporadycznie dorosłe osoby). Na głowie ofiary kapłan kreśli palcem umaczanym w poświęconym oleju znak krzyża, po czym egzorcyzmuje diabła i na końcu polewa głowę trzykrotnie wodą wypowiadając odpowiednią formułę: ja ciebie chrzczę... itd.

Symbolika krzyża jest wieloznaczna. Na przykład w tradycjach szamańskich oznacza kierunki świata. W tradycji chrześcijańskiej jest jednak związana z rzymskim narzędziem tortur i egzekucji wykonywanych na ludziach podrzędnej kategorii (Rzymian, posiadających prawa obywatelskie, ścinano). Krzyż służył do śmiertelnego unieruchomienia ofiary, tak aby skonała dusząc się pod ciężarem własnego ciała. Skazańcom zwykle łamano piszczele. Mówi się, że z litości gdyż osoba z połamanymi kośćmi nóg nie mogła się podnosić w celu zaczerpnięcia oddechu i umierała przez to szybciej. Jest to także, a może przede wszystkim, ślad starej wiary w to, że istota z połamanym szkieletem nie mogła się odrodzić ponownie (zmartwychwstać) gdyż szkielet w bardzo starej warstwie wierzeń jest źródłem życia i mocy. (W tym miejscu warto wspomnieć, że według przekazu ewangelistów, Jezusowi piszczeli nie połamano, co miało być wypełnieniem się starotestamentowego proroctwa) Centrum odniesienia współczesnego chrześcijaństwa jest zatem człowieczeństwo unieruchomione i przybite do narzędzia kaźni. Od wieków ludzie spoglądają na ten symbol nie zdając sobie sprawy co on oznacza i jakie konsekwencje ma nieustanne kontemplowanie tej treści. Czynienie tego znaku na czole dziecka jest ukrzyżowaniem również jego człowieczeństwa, jest symbolicznym unieruchomieniem jego istoty, zależnej odtąd od woli swych oprawców i dysponentów mocy, którą odbiera się ofierze w czasie sprawowania tego rytuału.

Wypędzanie demona nad nowonarodzonym dzieckiem jest zgubne w skutkach. Stara magiczna zasada głosi, że nie ma znaczenia forma gramatyczna zaklęcia. Jeśli ktoś zaklina bogactwo mówiąc niech nie będę biedny, to skutkiem wypowiedzenia tej formuły może być tylko bieda. Jeśli zatem kapłan woła szatana, wypędzając go z miejsca, gdzie go nie ma, to demon najprawdopodobniej przylezie z ciekawości, że ktoś wzywa jego imienia. Skutek egzorcyzmu - wokół ofiary gromadzą się demony, a pracę mają ułatwioną, gdyż ochrzczony został właśnie pozbawiony duszy, źródła swej mocy.

Wiele dzieci w czasie chrztu przeżywa koszmar. Dławią się one, wpadają w spazmy, drgawki, sinieją, duszą się itd. Jako że kiedyś asystowałem do mszy jako lektor, widziałem wielokrotnie takie przypadki. Wielu moich czytelników opisuje doświadczenia z chrztu swoich dzieci jako właśnie takie. Jedna z relacji opowiedzianych przez moją czytelniczkę była taka, ze miała ona wizję swego chrztu, kiedy to podczas polewania głowy wodą miała wrażenie, że zalewa ja od środka czarna, śmierdząca maź. Ja sam podczas obserwowania kościelnych rytuałów widzę rzeczy paskudne i złowieszcze. Kontakt z tym jest naprawdę przykry.

PRZYKŁAD BIERZMOWANIA. Rytuał ten odbywa się poprzez znak krzyża na czole, czyniony palem umaczanym w poświęconym oleju, wykonywany przez biskupa lub innego kapłana w jego imieniu. Podczas tego rytuału biskup wypowiada formułę: przyjmij znamię daru ducha świętego. W kościołach wschodnich (prawosławnych) pieczętuje się całe ciało (czoło, usta, gardło, klatkę piersiową - serce, dłonie i stopy) z formułą: pieczęć daru ducha świętego. Prawosławie w tym przypadku stosuje metodę hurtową.

Można je nazwać po prostu zamykaniem trzeciego oka. Trzecie oko, zwane w tradycji jogi czakramem anahata jest związane ze zdolnością doświadczania wizji. Wizja jest istotną częścią percepcji człowieka, bez niej jest się tylko tworem przekazującym treści z drugiej ręki. Wizja uzdrawia, daje wolność i decyduje o kreatywności. Skutkiem powszechnego wyłączenia tej zdolności u ludzi jest skrajna technologizacja życia i regres cywilizacyjny, którego najjaskrawszym symptomem jest zastąpienie wizji przez telewizję. Inni decydują o tym jakie treści i obrazy kierują życiem naszym i naszej społeczności. Kościół przywiązuje bardzo dużą wagę do mediów, które nazywa w charakterystyczny sposób "środkami masowego przekazu". Stąd też pewnie owa walka o media toczona przez znanego wszystkim zakonnika, właściciela jednej z kościelnych rozgłośni radiowych. Kto ma władzę nad obrazem pokazywanym ludziom pozbawionym wizji, ten ma faktyczną władzę nad nimi.

PRZYKŁAD SPOWIEDZI. Centralnym punktem tego rytuału jest osobiste wyznanie swoich przewinień kościelnemu funkcjonariuszowi. W tradycji katolickiej ofiarę nazywa się penitentem a spowiednik pełni rolę sądu.

Jeśli mamy sąd, to gdzie obrońca? Ofiara jest sama swoim oskarżycielem (proszę zauważyć podobieństwo do publicznej samokrytyki w państwach komunistycznych), nie ma obrońcy i jest poddawana sądowi. Tradycyjnym gestem pokuty jest bicie się w pierś. Według moich obserwacji ten rytuał ma przede wszystkim wpływ na sferę uczuć, dotyczy ośrodka zwanego w tradycji indyjskiej czakramem serca. Przy czym zaznaczam dosyć luźno nawiązuję do tej tradycji bowiem w innych tradycjach można zauważyć podobne korespondencje władz psychicznych i duchowych do ośrodków ciała (głowa - świadomość, serce - uczucia, splot słoneczny - emocje). Czynię tak, ponieważ system czakramów z systemu jogi dobrze zakorzenił się w świadomości adeptów Zachodu i dla wielu moich czytelników jest on czytelny. Spowiedź może powodować uzależnienie. Ofiara zaczyna skupiać się przede wszystkim na sobie, bojąc się popełnić kolejne wykroczenie popada w rodzaj autyzmu pomieszanego z narcyzmem. Sąd spowiedzi przypomina jej nieustannie, kto jest jej panem i od kogo zależy. Penitent nie jest z definicji osobą wolną - osoba wolna nie podlega sądowi. Pojęcie wolności jest tutaj kluczowe.

EGREGORY I DEMONY

Zarówno egregory jak i demony stanowią realne byty rezydujące w sferze, nazwanej ongiś w środowisku okultystycznym, astralną. Psychologizacja czy też wręcz jungizacja [5] zagadnień związanych z magią i szamanizmem spowodowała, że demony zaczęto postrzegać jako jedynie aspekty ludzkiego umysłu. Jestem stanowczym przeciwnikiem takiego podejścia do sprawy. Psychologia jest autonomiczną dziedziną i ma się do tłumaczenia pojęć magicznych oraz wyjaśniania natury astralu, jak wspomniane już skrzypce do poziomnicy. Szamańskie uzdrawianie to nie psychoterapia i odwrotnie. Podkreślam to aby zawczasu wyeliminować próby psychologizacji poruszanych przeze mnie kwestii. Takowe były już podejmowane w ramach oswajania moich skądinąd niewygodnych poglądów. Temu się sprzeciwiam. Twierdzę stanowczo, że w przestrzeni kościoła mamy do czynienia z niebezpiecznymi istotami i jest to zagrożenie realne oraz namacalne. Piszę to jako szaman [6], będący nim z powołania i wybrania, o które nie zabiegałem. Źródłem mojego poznania w tej kwestii są wizje oraz szczególna percepcja będąca wynikiem szamańskich działań, jak też przede wszystkim kontakt z ludźmi - ofiarami chrześcijańskiego pieczętowania. Jeśli ktoś chce, może oczywiście uznać moje wywody za przejaw konfabulacji, lub wręcz choroby psychicznej, ale jestem na to przygotowany. Moje argumenty przeciw religijnym - poruszamy się w tej samej przestrzeni, psychiatra nie ma tu nic do gadania.

Demony korzystają z przestrzeni ludzkiego umysłu, jak z ekranu lub fali nośnej. Czasami nie zachowują tej reguły i manifestują się fizycznie, chociaż są to przypadki sporadyczne - wymagają zaangażowania ogromnych pokładów mocy i można je porównać na przykład do spięć w instalacji elektrycznej. Demony potrzebują ludzi, tak jak przestrzeń Internetu potrzebuje komputerów, aby zamanifestować swoją treść na ekranach monitorów. Internet jest realny i policzalny (choćby w systemie binarnym) ale bez urządzeń peryferyjnych istniałby sam dla siebie. Podobnie egregor kościelny ma naturę sieci, do której podpięte są jego ofiary. Egregor ten ma nader paskudną naturę, bywają bowiem również egregory o naturze bardziej neutralnej. Ten więc jest po pierwsze bardzo stary, a po drugie uzależniony od ofiar, których ciągle mu brakuje. W jego otchłani funkcjonuje wiele demonów a najpopularniejszym z nich jest Szatan zwany też, nie do końca słusznie, Lucyferem. Pełni on naturę strażnika, jak ktoś kiedyś słusznie spostrzegł. Jego zadaniem jest bycie tym wilkiem czyhającym na owczarnię pana - owce boja się wychylić poza stado i bardzo pilnują swego pasterza. Mają pozór bezpieczeństwa ale muszą dawać się strzyc a niekiedy i dać zeżreć, chociaż odbywa się to po cichu, tak aby inne owce się nie wystraszyły. Jeśli chodzi o Lucyfera, to uważam jednak inaczej. Nie jest on tym samym co szatan-strażnik, jest on drugą po demonie Jahwe (na ten temat w dalszej części tekstu) postacią religii monoteistycznych. Jest panem demonicznego ładu. Odrywa swe ofiary od samych siebie i zwodzi ich iluzorycznym światłem doskonałości. Jawi się jako postać łagodna i doskonała. Jest niezależny od egregora kościelnego, stanowi autonomiczne pole mocy obecne we wszystkich prawie tradycjach.

Ostatnio zamanifestował się wiosną w Rzymie tak, jak to opisałem w kwietniu po jednej z doświadczonych przeze mnie wizji : "Popatrzcie na Jego oblicze - pełne anielskiej godności, pełne wdzięku i starczej doskonałości. Przypatrzcie się temu faustowskiemu duchowi Teutona - niczym sobowtór Adriana Lewrkühna, co zaprzedał duszę diabłu w zamian za blask chwały i doskonałości. Habemus daemonium - oto mamy zło najczystsze, najświetlistsze, piękną postać lucyferycznego autoramentu, co usadowiła się w samym centrum świata. Diabelstwo zwyciężyło."

Innym, obecnie bardzo atrakcyjnym polem aktywności lucyferycznej jest tzw. new age. Tematu tego jednak z oczywistych względów tutaj rozwijać nie będę. Z lucyferyczną aktywnością możemy mieć do czynienia nawet w tak zacnych tradycjach jak zen - niektórzy jego adepci omamieni iluzorycznym światłem zaczynają uważać, że istnieje stan, w którym nie ma wątpliwości i przez to zdolni są do niezwykłego okrucieństwa o jakie np. posądzano Philipa Kapleau, o japońskich, samurajskich zbrodniach II Wojny Światowej już nawet nie wspominając.

Drugi demon, stający jednak w centrum uwagi, to Jahwe - stary, okrutny, i paskudy w swej naturze pustynny demon wojny i pogody. Stary Testament, kronika jego działań, jest historią pisaną krwią. W swej książce dokonuję szczegółowej analizy tekstu ST i przytaczam najciekawsze przykłady. Jahwe początkowo zasilał się energią życiową ofiar składanych z ludzi. Potem zadowalał się zwierzętami a w końcu, samemu ewoluując, zapragnął ludzkich dusz.

Myślę, że egregory i demony mają naturę podobną do, dajmy na to, ameby. Mogą się dzielić, klonować a dodatkowo jeszcze ewoluować i mutować. Tak też było z Jahwe. W jednym polu mocy, takim superegregorze, działają obecnie inne, spokrewnione ze sobą pola mocy. Inną naturę miał pierwotny Jahwe, inną ma współczesny katolicki Ojciec a jeszcze inną ma Allach. Zdaje się, że inny też jest duch protestantyzmu, ze swym sojuszem zawartym z kapitalizmem jako głównym polem swej aktywności [7]. Obecnie dwa z tych egregorów zdają się walczyć ze sobą o rząd dusz - islam i prostestanto- kapitalizm ścierają się na limesie cywilizacji arabskiej i anglosaskiej a podłożem tego konfliktu jest ropa naftowa, nazywana przez Nieńców, o czym wiemy od Leonida Lara, krwią diabła [8] . Temat ten jest wart osobnego potraktowania i z pewnością za jakiś czas do niego wrócę.

Ojciec - demon katolicyzmu, zdawał się słabnąć przez ostatnie dziesięciolecia. Przypominał schorowanego starca, niedołężnego okrutnika wykonującego swą władzę rękoma najemników. Nowy szef religijnej organizacji katolickiej, wcielony duch lucyferycznego idealizmu wieczystego, pokazuje jednak, że nastąpiło pewne przewartościowanie, czyli prawdopodobnie znaleźli jakieś nowe źródła energii. Zauważam jednak, że sfera ta jest nader pogmatwana, nie do końca jasna. Owe demoniczne pola mocy nie mają jednoznacznie określonych granic, jedne zdają się subtelnie przechodzić w drugie, stąd trudno nieraz określić tożsamość danej siły. Są tutaj kształty powstałe na wzór sojuszu, komensalizmu [9], a nawet pasożytnictwa - posługując się modelowo terminologią przyrodniczą. To jest mroczny i drapieżny świat a my jesteśmy jego bazą pokarmową.

Oprócz tego egzystuje wiele pomniejszych demonów. Ich natura jest podobna, przyczepiają się do swych ofiar i zasilają się resztami ich mocy. Każdy poddany rytuałom kościelnym ma przypisanego sobie przynajmniej jednego, indywidualnego demona, który jak cień, wlecze się za nim całe życie. Rezyduje w jego umyśle, zatruwając go myślami o poczuciu winy upośledzając go np. w dziedzinie seksualności [10] itd. Ostatnio miejscem wzmożonej aktywności demonicznej stały się spotkania na Lednicy [11], gdzie dominikanie gromadzą rzesze młodych ludzi poddając im zupełnie nowym rytuałom. Każde doroczne, lednickie spotkanie kończy się pochodem ofiar pod symbolicznym szkieletem ryby - są tutaj symbolicznie pożerani przez egregora, który w tym przypadku manifestuje się w swojej akwatycznej emanacji. Skutki tego procesu są poważne. Obserwując na żywo jedno z takich spotkań widziałem, jak na ludzi spadają z góry niby czarne płachty (jakby płaszczki, latawce) i okrywają ich sobą. Każdy z uczestników składa dodatkowo ślubowanie i w efekcie pod pozorem dobrowolności poddaje się we władanie demonów. Podejrzewam, że takie spotkania organizowane są dlatego, że w ostatnich latach więzi wiernych z kościołem znacznie się rozluźniły, za przyczyną chwilowej niedyspozycji demona Ojca. Teraz straty trzeba nadrobić i stąd coraz więcej takich zgromadzeń.

ANTIDOTUM

Co zrobić z całym tym problemem? Większość listów, które otrzymałem było wołaniem o pomoc. Prawie wszyscy prosili mnie o podanie metod, za pomocą których mogliby się wyzwolić z pęt i odzyskać swoją utraconą duszę. Sprawa nie jest taka prosta. Jeden z moich czytelników, zainspirowany moim tekstem próbował to zrobić poprzez odprawienie pogańskich rytuałów na jednej z polskich świętych gór (chyba była to Ślęża). Nie wiem jednak jakie były tego skutki.

W czasie mojej pracy nad tym zagadnieniem opracowałem propozycje systematycznego i świadomego procesu odwracania skutków przyjęcia na siebie sakramentów i pozostawania w polu mocy kościelnej organizacji. Proces ten będzie przedmiotem prowadzonych przez mnie warsztatów oraz szczegółowo opiszę go we wspominanej już książce. Tutaj podam go tylko w formie konspektu.

1.
Etap formalny
- wypisanie się z organizacji kościelnej. Co ciekawe samo katolickie prawo kanoniczne przychodzi nam tutaj z pomocą. Chciałbym aby było wiadome, że można skutecznie zaprzestać był członkiem organizacji kościelnej i można zrobić to wręcz natychmiastowo.

2.
Etap rytualny
- między innymi: rytuały łamania pieczęci (rytuały o naturze otwierającej), ceremonia odnajdywania i sprowadzania duszy (najtrudniejszy proces), rytuały i czynności wspomagające. Więcej w książce oraz na warsztatach.

3.
Odwyk
- likwidacja wszelkich śladów symboliki chrześcijańskiej z otoczenia. Tutaj trzeba być bezwzględnym i bez sentymentów pozbyć się nawet pamiątek. Można je zakopać, spalić albo najlepiej zanieść tam, gdzie jest ich miejsce - do jakiegoś kościoła. Im mniej w tym będzie emocji i złości tym lepiej. W ogóle należy się bezwzględnie wystrzegać nienawiści wobec porzucanego środowiska chrześcijańskiego. Przedmiotów tych powinniśmy się pozbyć bez niechęci a najbardziej zalecana jest tutaj chłodna obojętność. Nie należy też przesadzać z miłością i formułami wybaczania, tak modnymi w tradycji new age, która sama też jest niezłym diabelstwem, ale nie czas i miejsce rozwijać ten wątek. Najlepiej jest zająć się czymś zupełnie innym i pozwolić wygasnąć pamięci. Przychodzi taki czas, że można już ze spokojem wejść nawet do kościoła albo z ciekawością wysłuchać papieskiego przemówienia. Kiedy osiągnąłem ten stan, byłem bardzo szczęśliwy. To jest najpewniejsza oznaka wyzwolenia i pełnego sukcesu przeprowadzonych działań.

Ze wszystkich etapów najtrudniejszy jest ten, który przechodzimy konfrontując naszą decyzję z otoczeniem, rodziną. Trzeba pamiętać, że Polacy są szczególnie przywiązani do tradycji chrześcijańskiej. Chrzty, śluby i prymicje stanowią ważny element funkcjonowania lokalnej kultury. Adept, który dokona formalnej rezygnacji z członkostwa w kościele nie może być chrzestnym, świadkiem ślubu, bierzmowania, nie będzie pochowany przez księdza itd. To są poważne skutki i trzeba być na nie przygotowanym. To jest siła i zajadłość kościelnego egregora, który tak wpił się w tkankę społeczną, że uzależnił od siebie nawet sferę kultury i obyczajów. Trzeba wiedzieć, że babcie, ciocie i mamy będą cierpiały z tego powodu. To wszystko trzeba wziąć po uwagę. Ale mamy mały wybór - albo wolność i poważne traktowanie siebie, albo niewola i w nagrodę pozorny spokój. Kiedy już się wyzwolimy, to możemy jednak pociągnąć innych za sobą. Ja sam wyzwoliłem już kilkadziesiąt osób i naprawdę było warto.

CO DALEJ?

Jak już kilkakrotnie wspominałem, powstaje obecnie książka mojego pióra, która zostanie wydana prawdopodobnie jeszcze w tym roku. Będzie ona, zdaje się, pierwszą tego tupu publikacją dlatego jest to nader trudne zadanie. Po pierwsze musze uporać się z ogromną ilością materiału, który stanowią dane historyczne, tysiące listów e-mail od czytelników oraz zapisy i dzienniki z przeprowadzonych działań. Nie posługuję się aparatem naukowym ale musze zachować systematyczność poruszanych kwestii gdyż inaczej wyszedłby z tego bełkot. Cały czas bowiem poruszam się na granicy konfabulacji i potrzeba dużej uważności aby umieć odrzucić to co wartościowe od strzępów wyłaniających się z umysłowego chaosu. Do tego zdaje sobie sprawę z faktu, iż moje poglądy stanowią mocną prowokację i musze być przygotowany na kolejne ataki ze strony obrońców wiary. Cały czas zastanawia mnie ich zaciekłość i bezkompromisowość w stosowaniu quasiinkwizycyjnych metod. Jest to jednak dla mnie kolejny dowód tego, że podążam w dobrym kierunku. Jak to powiadają nie kopie się zdechłego psa. Nie mniej proces się już rozpoczął i będzie kontynuowany. Dlatego już jesienią tego roku zamierzam zorganizować pierwsze seminarium i warsztaty dla osób pragnących rozwiązać problem swojego statusu w tej kwestii. Na razie mam gotowy program i wstępny termin (koniec września lub początek października) natomiast miejsce pozostaje kwestią otwartą - zależy ile osób się zgłosi i skąd one będą.

Póki co wszystkim chętnym służę radą co do prawej kwestii wypisania się z kościelnej organizacji, co jest wstępnym warunkiem kontynuacji procesu łamania pieczęci. Osoby zainteresowane otrzymaniem takiej instrukcji proszę o kontakt poprzez pocztę e-mail.

Cały czas podkreślam jako rzecz najważniejszą - nie wolno generować żadnej nienawiści, złości, niechęci w stosunku do członków kościelnych organizacji, osób duchownych - są to również ofiary. Negatywne emocje są tym, czym demony karmią się najchętniej. Potrzeba rezerwy, dystansu i wiele, naprawdę wiele WSPÓŁCZUCIA. Żadne z proponowanych przeze mnie działań i rytuałów otwierających nie jest wymierzona przeciw czemuś lub komuś. Nie wymieniam w nich w ogóle kościoła, nazw sakramentów itd. Są one całkowicie neutralne i uwalniające. Przestrzegam też przed stosowaniem jakoby pogańskich rytuałów, jakich przykłady miałem okazje otrzymać od moich czytelników z prośba o ich ocenę, a będących w rzeczywistości jakaś karykaturą, odczynianiem sakramentów poprzez swoistą odwrotność znaków i symboliki. Jest to po prostu niebezpieczne a nie daje żadnych efektów. Nienawiść i manifestowana niechęć to kanały, przez które następuje ciągłe wracanie do punktu wyjścia czyli zniewolenia. Ja sam zachowuję wobec duchownych i chrześcijan daleko idącą życzliwość oraz poprawność obyczajów a dyskusje staram się zawsze toczyć w dobrej atmosferze. Do tego samego namawiam wszystkich pragnących się wyzwolić z pęt kościelnej niewoli. Nie daje się też prowokować i przestałem odpisywać oraz czytać listy z kalumniami i groźbami pod moim adresem - od razu je kasuję. Krytykę oraz dyskusję rozumiem i lubię, walk na słowa prowadzić nie będę.

Zapraszam do korespondencji ze mną, w miarę możliwości odpisuję na otrzymane listy ale ze względu na ich liczbę mogę odpisać z opóźnieniem. Wszystkie jednak dokładnie czytam i najciekawsze włączam do swojej pracy.

Zachęcam również do lektury mojej książki, wstępne zainteresowanie jej nabyciem można też zgłaszać listownie. Pierwszy nakład będzie niewielki, 1000 egz. a zainteresowanie jest bardzo duże.



Przypisy:

[1] Świat astralny - wg słownika: zaświatowy, mistyczny, niematerialny. Przypisuje się temu pojęciu również inne znaczenie, jako sfery pośredniej pomiędzy światem fizycznym a duchowym. Według poglądów niektórych autorów w astralu znajdują się różne byty, kształty mentalne i autonomiczne ogniska mocy, które uzyskały samodzielną egzystencję a źródło niektórych leży w działalności człowieka. Niektórzy z kolei twierdzą, że astral jest przestrzenią projekcji umysłu i ma naturę jedynie konfabulacyjną. Autor nie podziela tego poglądu uważając, że byty astralne egzystują autonomicznie, niezależnie od ludzkiego umysłu, którego używają tylko jako fali nośnej w celu manifestowania swojej obecności.

[2] Egregor oznacza kolektywną, wspólnotową, magiczną więź astralną. Więź egregora powstaje na skutek walorów i jakości energetycznych, ukierunkowanych wspólnym dążeniu emisji energii zarówno istot żywych, jak i już zmarłych, a nawet przedmiotów nieożywionych. Możemy więc mówić np. o egregorze chrześcijańskim, a w jego granicach funkcjonującym egregorze np. kościoła katolickiego. (Definicja wg www.logonia.pl)

[3] Phowa (tyb.), Joga Przeniesienia Świadomości - jedna z praktyk buddyzmu Diamentowej Drogi. Przynależy do zbioru Sześciu Jog Naropy. Ma pozwolić praktykującemu po śmierci odrodzić się w Czystej Krainie Buddy Nieograniczonego Światła, gdzie zapewniane są wszystkie warunki do dalszego rozwoju. Znakiem powodzenia jest niewielki fizyczny otwór na czubku głowy, często też kropelka krwi, powstała w wyniku praktyki. Źródło: pl.wikipedia.org/wiki/Phowa

[4] Autor podaje to jako jedynie przykład rytuału natomiast nie propaguje tej metody, stojącej w sprzeczności z prawem obowiązującym na terenie Rzeczypospolitej Polskiej.

[5] od C. G. Junga

[6] Wokół tego terminu i poprawności jego zastosowania wobec adeptów świata współczesnego kultury ponowoczesnej toczono juz na łamach Taraki wiele dyskusji. Ja sam miałem wątpliwości w tej materii. Ostatecznie jednak postanowiłem stosować to określenie ponieważ jest wygodne i dobrze funkcjonuje oraz opisuje funkcje jaką pełnię w ramach działań przeze mnie prowadzonych. W moim przekonaniu szaman, to ktoś, kto potrafi wchodzić w szczególny stan percepcji pozwalający na kontaktowanie się ze światem astralnych i duchowym i poprzez przeprowadzanie odpowiednich działań wywierać określone skutki, użyteczne dla siebie bądź inne osoby, która o to prosi. Myślę, że bycie szamanem po części jest wrodzone a po części nabyte, w rozumieniu systematycznej pracy i rozwijaniu posiadanych zdolności.

[7] Charakterystyczne jest to, że Polska jako teren aktywności katolickiej nie radzi sobie z kapitalizmem, podobnie jak Ameryka Południowa. Polska stanowi obecnie pole walki pomiędzy egregorem protestancko-kapitalistycznym a feudalno-katolickim. Dla pola działania protestantyzmu jest charakterystyczna martwota uczuciowa i emocjonalna ludzi. Ich dwuwymiarowa i płytka egzystencja w służbie korporacjom i zdobywaniu pieniądza. A obecny kryzys władzy powstał przecież między innymi w oparciu o konflikt na tle krwi diabła - ropy naftowej (patrz następny przypis).

[8] Tekst do którego powrócę

[9] Komensalizm - łac. (współbiesiadnictwo), typ współżycia między dwoma gatunkami. Jeden może korzystać z pokarmu zdobywanego przez drugi organizm, w którym jeden czerpie korzyści, nie przynosząc szkody ani korzyści drugiemu; np.: rekin i podnawka .np. odżywianie się owadów żyjących w gniazdach ptasich resztkami pokarmu tych ptaków lub zgubionymi piórami.

[10] Czynności seksualne mają naturę otwierającą. Przeprowadzone nieodpowiednio upośledzają człowieka. Kościelna wizja seksu jest wizja kaleką i chorą, czyniącą z niektórych ludzi zboczeńców. Zawładnięcie sferą ludzkiego seksu, obok zawładnięcia jego finansami i życiem stanowi o pełnym podporządkowaniu demonicznym siłom, które staja za organizacjami kościelnymi.

http://www.sm.fki.pl/index.php?nr=Zlodzieje_dusz



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 22 sty 2010, 21:52 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 maja 2009, 20:32
Posty: 96
Płeć: kobieta
Czy wiadomo coś na temat tej książki, której wydanie zapowiadał autor powyższego tekstu? Z chęcią bym ją przeczytała.

_________________
Nic nie muszę, wszystko mogę :)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 25 sty 2010, 15:56 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 paź 2009, 20:39
Posty: 186
Lokalizacja: Dania
Płeć: kobieta
Angua pisze:
Czy wiadomo coś na temat tej książki, której wydanie zapowiadał autor powyższego tekstu? Z chęcią bym ją przeczytała.


Znalazłam na jednej ze stron email do autora, napisalam do niego wiadomosc jakies 2 miesiace temu, ale nie otrzymalam odpowiedzi. Widocznie juz nie uzywa tego adresu :roll:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 26 sty 2010, 21:14 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 maja 2009, 20:32
Posty: 96
Płeć: kobieta
Dzięki Poli za informację :)
Ja gdzieś dawno temu czytałam (chyba sam nawet to pisał w ktorymś tekście), że on publikuje tylko incognito, bo się boi. Jego obawy może były uzasadnione wtedy, kiedy publikował swoje teksty (ok. 7 lat temu, może więcej) na Tarace, bo treści rzeczywiście mogły ja na tamten czas dość kontrowersyjne. Dziś już nie taakie rzeczy możemy przeczytać :mrgreen: , a autorzy często ujawniają swoje prawdziwe nazwiska.
Może z tych powodów zrezygnował z wydania tej książki. Szkoda, bo zapowiadała się bardzo ciekawie.

_________________
Nic nie muszę, wszystko mogę :)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 26 sty 2010, 22:41 
spory odjazd ja odeszłem od kościoła katolickiego 18 lat temu bo zobaczyłem że zaprzeczają Biblii od zarania swojego istnienia ale żeby jhwh nazywać demonem to za dalekie posunięcie coś jakby szatanizm wdłg.Biblii potrafi przybrać postać anioła światłości wdłg. diabła to ja jestem bogiem i ustanawiam dla siebie prawo bez Boga stworzyciela który w Biblii nazwany jest Jhwh(Swięty tetragram)a wojny były w starożytnym izraelu,ale miały prawa: nie wolno było ścinać nawet drzew wydających pokarm a przed walką należało ogłosić warunki pokoju żeby ustalić prawa bez wojny ktoś tu średnio się wgryza w Biblie tylko w filozofie "chrześcijańską"



Na górę
   
 
 
Post: 27 sty 2010, 14:41 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009, 10:11
Posty: 1806
Każdy system da się obejść...

_________________
Wszystko jest umysłem...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 27 sty 2010, 15:09 
Hakun, podpisujesz posty "wszystko jest umysłem...."
A nie uważasz, że wszystko tworzy Świadomość, której to Umysł jest tylko narzędziem? :
Ja wiem, to może wyglądać jak spór o terminologię. Ale w temacie "jak ukraść człowiekowi duszę" rozmawiamy o kradzieży duszy, czy też o kradzieży wyobrażenia umysłu na temat duszy? Bo jesli tak, to dusza nie istnieje i w sumie nie ma co kraść.
Z tego co ja wiem, to dusza a także i umysł są narzędziami przejawu Świadomości w świecie materialnym.
Umysł może kreować swoje wyobrażenia o wszystkim, ale sam jest elementem Wszystkiego.
Jednym z wielu.



Na górę
   
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 55 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group