Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 21 sie 2018, 22:21

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 2 ] 
Autor Wiadomość
Post: 16 sie 2011, 14:44 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 lut 2010, 23:29
Posty: 1780
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Roncalli (J-23) i masoneria

KS. FRANCESCO RICOSSA

18 grudnia 1993 roku Virgilio Gaito adwokat z Neapolu został wybrany Wielkim Mistrzem Wielkiego Wschodu Włoch. Wkrótce potem udzielił dwóch znaczących wywiadów prasowych. Pierwszy przeprowadził z nim dziennikarz L'Italia Settimanale – Fabio Andriola, natomiast drugi Giovanni Cubeddu – korespondent 30 Giorni, miesięcznika redagowanego przez Giulio Andreottiego, prominentnego członka ruchu Comunione e Liberazione. W obu tych wywiadach Gaito wspominał o Janie XXIII. Poniżej, przytoczymy pytania i odpowiedzi z tych wywiadów, które – nie licząc kilku drobnych różnic – są bardzo do siebie zbliżone:

Andriola zapytał Gaito: "Czy członkami lóż Wielkiego Wschodu są osoby duchowne; mówi się, że niektórzy kardynałowie byli braćmi...?".

Wielki Mistrz odpowiedział: "To możliwe. Jeśli o mnie chodzi, to nie mam takich informacji. Mówi się, że Jan XXIII został członkiem masonerii, gdy był nuncjuszem w Paryżu. Donoszę tylko to, co mi powiedziano. Zresztą, w jego wypowiedziach wychwyciłem znaczną liczbę typowo masońskich pojęć. Niezwykle podobało mi się, gdy usłyszałem jak mówił o konieczności położenia akcentu na człowieka" (1).

Z kolei Cubeddu zapytał w swoim wywiadzie: "Co nowy Wielki Mistrz może teraz powiedzieć na temat ciepłych relacji pomiędzy Kościołem katolickim a masonerią?".

"Jak Panu wiadomo" – odparł Gaito – "z otwartymi ramionami przyjęlibyśmy każdą osobę duchowną, która chciałaby do nas przystąpić. Problem tkwi bardziej po stronie Kościoła niż po naszej; my przyjmujemy z radością wszystkich ludzi wolnych, wszystkich o otwartym umyśle. Zresztą, odnoszę wrażenie, że Papież Jan XXIII został członkiem masonerii w Paryżu i że mógł uczestniczyć w działalności lóż w Istambule. Kiedy zaś słyszę jak wysocy hierarchowie mówią w swoich kazaniach o człowieku jako o centrum wszechświata, wzruszam się do łez" (2). Ponadto Wielki Komandor Najwyższej Rady meksykańskiej masonerii, Carlos Vasquez Rangel ostatnio ujawnił, że Angelo Roncalli był inicjowany do paryskiej masonerii (3).

Z treści wywiadów przeprowadzonych z Wielkim Mistrzem włoskiej masonerii wyłania się ważne pytanie: Jakie były relacje między Janem XXIII a masonerią? A następnie: Czy Angelo Giuseppe Roncalli był bratem-masonem? Według Virgilio Gaito odpowiedź jest następująca:

1) A. G. Roncalli prawdopodobnie bywał w lożach w Istambule.

2) Wydaje się, że to właśnie w Paryżu A. G. Roncalli wstąpił w szeregi masonerii.

3) W każdym bądź razie, w opinii Wielkiego Mistrza, którego kompetencje w tej materii nie pozostawiają cienia wątpliwości, liczne aspekty myśli Jana XXIII mają z gruntu masoński charakter.

Już wcześniej wyraziliśmy nasz pogląd na temat informacji przekazywanych przez członków masonerii odnośnie "rewelacji" ujawnionych przez Pierre'a Carpi (4). Chociaż Virgilio Gaito jest bardziej wiarygodny niż Pierre Carpi, to musimy jeszcze raz podkreślić, że dla nas, słowo masona jest a priori podejrzane. Zresztą nawet Gaito wzbrania się przed poświadczeniem powiązań Jana XXIII z masonerią. Mimo to waga jego zeznań jest na tyle znacząca, iż koniecznością staje się dla nas prześledzenie i wnikliwe skontrolowanie tych obciążających doniesień. To właśnie będzie celem niniejszego XIX-go artykułu z serii "Papież Soboru" i aby go osiągnąć będziemy musieli wrócić do przeszłości tej osobistości...

Wielki Wschód na Wschodzie (Bułgaria, Grecja i Turcja)

Czwarta część naszej serii artykułów o "Papieżu Soboru", ("Ekumenista na Bałkanach: 1925-1939" oraz "Od drugiej Wojny Światowej do nominacji w Paryżu: 1939-1944"), została poświęcona głównie okresowi, który Msgr. Roncalli spędził jako przedstawiciel Stolicy Apostolskiej, najpierw w Bułgarii, a następnie w Turcji (5). Według relacji Pierre'a Carpi, jak tylko Roncalli przybył do Istambułu w 1935 roku, natychmiast przyłączył się do różokrzyżowców. Natomiast z wypowiedzi Gaito wynika, że Roncalli poprzestawał jedynie na odwiedzaniu Lóż nie będąc formalnie ich członkiem. Niestety nie posiadamy żadnego wyraźnego potwierdzenia tych informacji. Jednakże możemy wykazać, że nie są one wcale tak nieprawdopodobne, by nie można ich było uznać za prawdziwe. Wspominaliśmy już o przyjacielskich stosunkach pomiędzy Roncallim a prawosławną hierarchią oraz rządem tureckim; stosunkach, które wykroczyły daleko poza niezbędne dyplomatyczne obowiązki. Tak więc, w obu przypadkach można postawić śmiałą hipotezę, że Roncalli wszedł w kontakty ze światem masońskim. Warto tu odnotować, że anglikańskie i prawosławne wyznania nie podzielały uprzedzeń Kościoła katolickiego wobec masonerii. I tak na przykład "patriarcha" Konstantynopola, Atenagoras, który porównał Jana XXIII do św. Jana Chrzciciela był wysoko postawionym masońskim dygnitarzem (6). Rząd turecki z kolei narzucał w swoim państwie ścisły laicyzm będący programem tajnego stowarzyszenia o nazwie "Młodzi Turcy", wspieranego przez lożę masońską z Salonik, złożonego w dużej mierze z członków żydowskiej sekty (Dunmeh), którzy publicznie wyznawali islam, a w rzeczywistości praktykowali potajemnie kult żydowski (7). Tego typu "przyjaciele" mogli równie dobrze zapoznać Roncalliego z masonerią. Zresztą przemówienia Roncalliego, które zrelacjonowaliśmy we wcześniejszych numerach Sodalitium świadczą wyraźnie o tym, że nawet jeśli nie był inicjowany, to – posługując się tu trafnym sformułowaniem Wielkiego Mistrza – miał przynajmniej "typowo masońskie idee".

Z masonami Trzeciej Republiki

Według Gaito i Vasqueza Rangela, to właśnie w Paryżu Roncalli miał zostać wtajemniczony w sekrety "Synów Wdowy".

Można tu dodać kilka uzupełniających szczegółów do tego, co zostało już omówione w Sodalitium (8). Przyjacielskie stosunki między Nuncjuszem i dwoma zaciekłymi antyklerykałami, socjalistą Vincentem Auriolem oraz radykałem Edwardem Herriotem były szokiem dla paryskich sfer politycznych, nawet mimo istniejącego w tych kręgach poczucia "wolności". Aldo Alessandro, historyk masonerii, stwierdził, że zarówno Auriol jak i Herriot byli członkami masonerii (9). Ambasador hiszpański w Madrycie, Miguel Mateù Pla, został praktycznie wyrzucony za drzwi nuncjatury przez Msgr. Roncalliego, który z pewnością nie darzył tą samą sympatią wysłannika generała Franco co Auriola i Herriota. "Przy innej czysto dyplomatycznej okazji, ambasadora Hiszpanii poruszyło oświadczenie uczynione w jego obecności przez nuncjusza Roncalliego, w tonie niemalże poufnym, pewnym osobistościom duchowieństwa. Nuncjusz wyrażał swą przyjaźń wobec osoby i działalności ministra edukacji w rządzie francuskim i dodał również, że darzy go wielkim szacunkiem, stwierdzając iż jest on molto bravo (bardzo zdolny). A kiedy zwrócono mu uwagę na fakt, że we Francji, od czasu Combe wszyscy ministrowie edukacji są masonami, Msgr. Roncalli ostentacyjnie okazał niezadowolenie z powodu uczynionej aluzji" (10).

Inną przesłanką świadczącą o masońskich afiliacjach Roncalliego była jego przyjaźń z baronem Marsaudon, który potwierdził ten fakt w trzech swoich książkach (11). Ponieważ omawiałem już ten temat w poprzednich numerach, poprzestanę teraz na streszczeniu go uzupełniając tylko kilkoma nowymi szczegółami. W 1947 roku Marsaudon spotkał się po raz pierwszy z nuncjuszem Roncallim, co zaowocowało zażyłą przyjaźnią, mimo że Marsaudon wcale nie krył swych masońskich afiliacji. To właśnie przynależność barona do Zakonu Rycerzy Maltańskich stała się okazją do pierwszych kontaktów: Marsaudon poprosił Roncalliego o poparcie wysiłków zmierzających do uznania tegoż Zakonu w krajach latynoamerykańskich. W rezultacie Marsaudon, wprowadzony do masonerii w 1926 przez Pierre'a Valude'a, Ministra Marynarki Handlowej, rok później został przez niego wysłany do Ameryki Południowej, jako przedstawiciel francuskich kompanii morskich. Od 1927 do 1932 roku pracował dla francuskiego rządu i wolnomularstwa (co właściwie było jednym i tym samym!) i zapoznawał się z południowoamerykańskimi lożami. Wróciwszy do Francji Marsaudon szybko awansował dochodząc do najwyższych stopni masońskich dzięki poparciu sławnego masońskiego spirytysty, Oswalda Wirtha (12). W okresie powojennym Marsaudon został nominowany na Pełnomocnego Ministra od misji specjalnej Suwerennego Rycerskiego Zakonu Maltańskiego (SRZM) przez Wielkiego Mistrza Zakonu Maltańskiego, brata Ludovico Chigi Albani della Rovere. Naturalnie, dzięki masońskiemu poparciu uzyskał on oficjalne uznanie od francuskiego rządu dla Przedstawicielstwa francuskiej gałęzi Zakonu. Zakon Maltański, wiedząc o jego kontaktach w Ameryce Południowej, powierzył Marsaudonowi misję uzyskania zgody na działalność na tym kontynencie, co było bezpośrednim powodem jego wizyty u nuncjusza Roncalliego. Według barona, od tamtej chwili już zawsze Roncalli był jego "obrońcą" i "powiernikiem". Podczas długich i licznych spotkań, które odbywały się zarówno w nuncjaturze jak i w rezydencji Marsaudona, obaj debatowali nad problemami Zakonu Maltańskiego, jak również "relacjami między Kościołem a masonerią", "problemami duchownymi" oraz "zbliżeniem Kościołów chrześcijańskich" (13). Marsaudon tak opisywał niektóre z tych rozmów: "Roncalli powiedział mi: To nie sprawa wiary czy niewiary w Boga zaprząta moją uwagę, lecz raczej prawdziwa koncepcja Chrystusa, a przede wszystkim, Jezusa-Człowieka. Roncalli nigdy nie mówił o piekle; mówił raczej często o życiu przyszłym, którego zdefiniowania – jednakże – starannie unikał. Nie należy puszczać w niepamięć jego dziesięcioletniego pobytu na Wschodzie, kiedy to był przyjmowany przez prawosławnych patriarchów. Nie zapominał, że są oni spadkobiercami chrześcijan najbliższych Apostołom i że unikają oni starannie niektórych nowości tak entuzjastycznie przyjmowanych w sferach rzymskokatolickich" (14). Wśród tych nowości były takie jak: nieomylność Papieża, na temat której Roncalli wolał się nie wypowiadać, oraz Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny, które wkrótce miało zostać dogmatycznie zdefiniowane przez Piusa XII (15). Jeśli chodzi o kwestię wolnomularstwa to nuncjusz "nie pogardzał" "skromną koncepcją" Marsaudona "o ułożeniu stosunków między Kościołem a masonerią" (16); "[Roncalli] z życzliwością starał się robić wszystko, co było w jego mocy by lepiej zrozumieć znaczenie inicjacji (...), która w żaden sposób nie jest niezgodna z wiarą – o czym coraz bardziej się przekonywał" (17) i to do tego stopnia, że "formalnie" doradzał baronowi "...aby ten pozostał w masonerii" (18). Pozostawiony przez Marsaudona opis charakteru oraz światopoglądu Roncalliego odpowiada charakterystyce dokonanej przez innego wysokiego dygnitarza masońskiego, szwajcarskiego dyplomaty, Carla J. Burckardta, przyjaciela Roncalliego z czasów, gdy był nuncjuszem w Paryżu. Tak pisał Burckardt: "Jest on deistą i racjonalistą; zmieni wiele rzeczy; po nim Kościół nie będzie już ten sam" (19).

Generalnie rzecz biorąc wszystko było na najlepszej drodze (z punktu widzenia Marsaudona) aż do momentu, gdy wybuchł skandal związany z Zakonem Maltańskim.

Śledztwo w sprawie Zakonu Rycerzy Maltańskich

14 listopada 1951 roku zmarł w Rzymie Ludovico Chigi Albani della Rovere, Wielki Mistrz Zakonu Maltańskiego. Zwykle w takiej sytuacji Rycerze zbierali się, by dokonać wyboru następcy; lecz tym razem tak się nie stało. Nie mogli tego uczynić gdyż formalnie zakazał im tego Pius XII. Papież wyznaczył komisję kardynałów, którą zobowiązał do zreformowania (lub zniesienia) Zakonu Maltańskiego; tak więc do śmierci Papieża Pacelliego, Rycerze nie mieli Wielkiego Mistrza. Wszystko ułożyło się po ich myśli 24 czerwca 1961 roku. W tym dniu, w uroczystość św. Jana Chrzciciela, patrona Zakonu (oraz masonerii), Jan XXIII przyjął w Watykanie delegację Rycerzy i ku ich wielkiej satysfakcji oficjalnie wydał breve, które znosiło ustanowioną przez Piusa XII komisję kardynalską, zatwierdzało nowe konstytucje Zakonu i zezwalało na wybór Wielkiego Mistrza. W ten oto sposób Angelo de Moiana, kuzyn Msgr. Mario Nasalli Rocca di Corneliano, "Wielkiego Szambelana Jego Świątobliwości", został wybrany na to stanowisko w maju następnego roku (20).

Co było powodem tego, że przez tak wiele lat Pius XII pozostawił Zakon bez Mistrza, pod kierownictwem zwykłego namiestnika generalnego i dodatkowo pod nadzorem komisji kardynalskiej?

Faktem jest, że z Zakonem wiązało się wiele problemów: Rycerze niemalże nic nie zachowali z pierwotnego charakteru zakonu religijnego i niewielu jego członków składało śluby zakonne. Już w 1799 roku, w toku Rewolucji, na Wielkiego Mistrza został wybrany schizmatyk, car Rosji (1799-1800), który zanim jeszcze została założona oddzielna gałąź – Zakon Świętego Jana, związany z (bardzo masońską) monarchią brytyjską, przyjął grupę angielskich Rycerzy (21). Ekumenizm ante litteram Zakonu był wychwalany przez samego brata Marsaudona (22). Lecz najbardziej niepokojącą była infiltracja masonerii w Zakonie Maltańskim (23). Fakt owej infiltracji został potwierdzony w dokumentach i poświadczony przez samych masonów, np., Marsaudona i Mola (24). Stało się to powodem interwencji podjętej przez kardynała Nicola Canali (25).

Na mocy godności "Wielkiego Rzymskiego Przeora Świętego i Suwerennego Rycerskiego Zakonu z Jeruzalem, zwanego inaczej Maltańskim", kardynał Canali miał prawo zainteresować się Zakonem. Nieprzyjaciele oskarżali go o chęć zniesienia lub zreformowania Zakonu Maltańskiego w celu poddania go pod bezpośrednią kontrolę Stolicy Apostolskiej, a w szczególności Zakonu Świętego Grobu, którego był Wielkim Mistrzem (26). W rzeczywistości, ducha głębokiej wiary kardynała Canaliego, który wniósł duży wkład w antymodernistyczną walkę Piusa X, zaniepokoiła masońska infiltracja. Jest o tym mowa w nocie redakcyjnej zamieszczonej w książce Marsaudona przez wydawcę Vitiano L'Oecuménisme vu par un franc-maçon de Tradition ("Ekumenizm widziany przez masona Tradycji"):

"[Marsaudon] ostro atakowany przez integrystyczny rzymski klan za pontyfikatu Piusa XII – pisze Vitiano – zrzekł się swego stanowiska Pełnomocnika Zakonu, lecz natychmiast został wyniesiony na wysokie stanowisko Ministra Emerytowanego, tytuł jaki posiadał jako jedyny wśród Rycerzy Maltańskich. W swej walce z kardynałem Canali, Wielki Mistrz Maltański nigdy nie opuścił barona de Marsaudon, który ze swej strony, czuł się zobowiązany do świadczenia mu dalej usług dyplomatycznych" (27).

Prawda jest taka, że odkryto fakt, iż w zakonie przebywa Marsaudon-mason i to właśnie było powodem tego, iż został zmuszony podać się do dymisji!

Ponadto, kontrowersyjna relacja z epizodu przedstawiona przez Franco Bellegrandiego (28) nie wydaje się całkowicie bezpodstawna i wiele wnosi do częściowego przynajmniej wyjaśnienia tej sprawy:

"Podczas okresu francuskiego, miał miejsce incydent, powszechnie zignorowany, który na moment uniósł zasłonę skrywającą fakt domniemanej przynależności Roncalliego do sekty masońskiej. Kardynał Canali przesłał do Jego Wysokiej Eminencji, księcia Chigi Albani della Rovere niezwykle mocny list. Pius XII «...właśnie dowiedział się...», «...że przeor zakonu maltańskiego w Paryżu jest masonem». Ujawnił, że «...[Marsaudon] przyjął tę propozycję na polecenie swojego poprzednika [de Pierredon], a przede wszystkim z rekomendacji nuncjusza Paryża, Roncalliego, dzięki któremu otrzymał nominację. Wynik tego pierwszego śledztwa został natychmiast przedstawiony kardynałowi Canali w Watykanie, który na wieść o tym wykrzyknął: 'Biedny Roncalli! Przykro mi, ale będę zmuszony zakłócić jego spokój i mam nadzieję, że nie będzie go to kosztowało utraty kapelusza kardynalskiego...'». Watykan z największą ostrożnością zdecydował się wysłać natychmiast przez Zakon do Paryża zaufaną osobę w celu wyjaśnienia tej wysoce delikatnej sprawy. W efekcie w centrum zainteresowania znalazły się trzy osoby wplątane w całą sprawę: nuncjusz – za znaczący wkład wniesiony do Zakonu Maltańskiego w rozwiązanie kilku delikatnych afer rozgrywających się w Argentynie; hrabia de Pierredon – z powodu wieloletnich usług świadczonych Zakonowi, najpierw w Bukareszcie, a następnie w Paryżu; i wreszcie sam baron Marsaudon, ze względu na zasługi w pracy nad uzyskaniem oficjalnego uznania Zakonu przez rząd francuski".

"Kapelan Zakonu Msgr. Rossi Stockalper po uzyskaniu tytułu Naczelnego Wizytatora udał się do Paryża na rozmowę z jezuitą, ojcem Josephem Bertelootem, ekspertem od spraw masonerii i z Wikariuszem Generalnym diecezji, Msgr. Maurice'em Bohan'em. Obaj potwierdzili afiliacje Marsaudona. Po uzyskaniu tych przykrych informacji Naczelny Wizytator udał się, ze ściśniętym sercem, na avenue du Président Wilson 10, do głównej kwatery nuncjusza. Taktownie wypytał Roncalliego o najnowsze wiadomości, jakie się pojawiły wokół postaci barona-masona. Wśród uśmiechów i żartów, korpulentny kapłan ze Sotto il Monte wysłał kapelana do sekretarza nuncjatury Msgr. Bruno Heima. Ów ksiądz, obecnie legat apostolski w Wielkiej Brytanii, zaskoczył gościa z Rzymu strojem anglikańskiego pastora, zapaloną fajką, którą trzymał w zębach, oraz zdumiewającymi stwierdzeniami na temat masonerii, którą uznał za «jedną z ostatnich sił społecznego ładu w świecie, a zarazem za siłę trzymającą w ryzach religię». Na koniec zszokował go nazbyt entuzjastyczną oceną barona Marsaudona, którego zasługą było to, iż – jak to określił – pomógł nuncjuszowi zrozumieć transcendentalną wartość masonerii. To właśnie ze względu na te zasługi Nuncjusz Paryża, Angelo Giuseppe Roncalli poparł jego nominację na Przedstawiciela Zakonu Maltańskiego w Paryżu. Msgr. Stockalper zupełnie dobity w wyniku tego zamieszania, ostateczny cios otrzymał, gdy w odpowiedzi na swój protest, że Kanon 2335 Prawa Kanonicznego nakłada ekskomunikę na członków masonerii, usłyszał od Heima, że «paryska nuncjatura jest zaangażowana w sekretną działalność na rzecz pogodzenia Kościoła z wolnomularstwem». A miało to miejsce już w roku 1950!" (29).

Epizod zrelacjonowany przez Bellegrandi'ego doskonale zgadza się z relacjami, które już poznaliśmy z innych źródeł. Msgr. Heim z Bazylei to liberalny monarchista, sprzyjający masonerii anglosaskiego typu, która pozuje na siłę będącą jedynym gwarantem ładu społecznego. Po tym paryskim incydencie Msgr. Heim został przeniesiony do Austrii, a następnie do Skandynawii, gdzie przebywał, gdy miała miejsce sesja plenarna konferencji biskupów krajów skandynawskich i bałtyckich w dniach od 21 do 23 października 1966 roku. Na tej to konferencji biskupi zdecydowali, iż osoby przyjmowane do Kościoła nie będą już zmuszane do wyrzeczenia się działalności w masonerii, przez co została dopuszczona możliwość podwójnej przynależności: do Kościoła i masonerii. Mola donosi, że decyzja ta została przygotowana "właśnie przez Delegata Apostolskiego na Skandynawię, Msgr. Bruno B. Heima, sekretarza Jana XXIII, gdy był on Nuncjuszem w Paryżu" (30).

Jaki zatem w owych latach był powszechnie panujący klimat w niektórych francuskich (i niemieckich) kręgach katolickich? Już od 1947 roku jezuita, ojciec Joseph Berteloot – ten sam do którego wysłano po informację rzymskiego wizytatora – był pionierem koncepcji pojednania między Kościołem a masonerią i bliskim przyjacielem masona, Alberta Lantoine'a (31). Prace ks. Berteloota dotyczące możliwości owego pojednania datują się na lata 1947-1952, a zatem pokrywają się z okresem nuncjatury Roncalliego! Kontakty paryskiego nuncjusza z masonami, powszechne przekonanie o kolaboracji, jak również zbieżność idei Msgr. Heima i Msgr. Roncalliego i wreszcie zaprzyjaźnienie się ich obu z Marsaudonem, Herriotem i Auriolem – wszystko to prowadzi do konkluzji, że wstąpienie Msgr. Roncalliego do masonerii w Paryżu nie jest wcale tak nieprawdopodobne. W każdym razie, jeden fakt jest niezaprzeczalny: powołując komisję do zreformowania Zakonu Maltańskiego, Pius XII uznał zasadność obaw kardynała Canaliego, natomiast Jan XXIII unieważnił decyzję swego poprzednika i na nowo otworzył drogę do masońskiej infiltracji Zakonu. Lecz czy aby tylko i wyłącznie samego Zakonu, czy aby nie całego Kościoła? Tym właśnie zajmiemy się w następnej kolejności. W międzyczasie, niecałe dwa miesiące po audiencji udzielonej Rycerzom Maltańskim, leciwy kardynał Canali zmarł. Jego przeciwnik, Angelo Giuseppe Roncalli, nie ujawnił najmniejszej oznaki żalu... (32).

Masońskie cienie nad konklawe

Po przeniesieniu w 1953 roku do Wenecji, kardynał Roncalli ciągle obstawał przy swej starej zasadzie: "im bardziej masońsko tym lepiej" (33), uważał, iż konieczne jest zajęcie się raczej tym co łączy niż tym co dzieli i nadal odwiedzał braci masonów, Auriola i Marsaudona. W 1958 roku zmarł Pius XII, a Roncalli został wybrany przyjmując imię Jana XXIII. Wspominaliśmy już o zagadkowej pewności Roncalliego co do tego, że zostanie wybrany podczas konklawe, a pewność ta była dodatkowo podsycana przez niepokojące proroctwa ezoterysty, Jean-Gastona Bardeta (34). Powiedzieliśmy również o roli, jaką odegrała masoneria na konklawe w 1963 roku, które miało miejsce po śmierci Jana XXIII i zakończyło się wyborem Pawła VI (35). Można odnotować kilka specyficznych szczegółów tyczących się tego drugiego wydarzenia, do którego dwukrotnie nawiązuje "watykanista" Benny Lai (36).

Autorem pierwszej, bardzo powściągliwej wzmianki na ten temat jest Giulio Andreotti, osoba, która z pewnością była bardzo dobrze poinformowana:

"W dniach poprzedzających konklawe – pisze Andreotti – miało miejsce godne uwagi zdarzenie z udziałem kardynałów Fringsa i Lercaro, którzy odegrali główną rolę [liderów linii progresywnego frontu] w pierwszej sesji soboru. Ku wielkiemu zdziwieniu mieszkańców znacząca liczba kardynałów – Włochów i cudzoziemców – została zaproszona na spotkanie w Grottaferrata przez arcybiskupa Kolonii, Fringsa. Jeden z uczestników spotkania powiedział mi pół-żartem, pół-serio, że osiągnięto już kanoniczną większość: nie sprecyzował mi kto był owym szczęśliwcem, a i ja go o to wcale nie pytałem. Jednakże dzięki pewnym innym aspektom tego samego spotkania, utwierdziłem się w przekonaniu, że będzie nim Montini" (37).

Andreotti nie wspomniał nam, kto był jego informatorem; być może był nim sam gospodarz spotkania... W rzeczy samej spotkanie, o którym wspomina nie odbyło się w jednym z rzymskich domów zakonnych, lecz w willi "adwokata, Umberto Ortolaniego, zamieszanego później w malwersacje loży masońskiej P2 oraz w bankructwo Banco Ambrosiano. Willa ta już wcześniej gościła Fringsa co umożliwiało arcybiskupowi Bolonii "rozprawiać w warunkach niezmąconego spokoju o sprawach Soboru" (G. Lercaro, Lettera del Concilio, 1962-1965, EDB, Bolonia 1980, s. III) (38). Całkiem możliwe, że na mini-konklawe w Grottaferrata desygnowano kardynała Lercaro, "człowieka Ortolaniego".

Jednakże na innym spotkaniu, które odbyło się w klasztorze kapucynów na Frascati, to właśnie Montini uzyskał większość; zgromadził się tam wyborny kwiat progresywizmu – kardynałowie Lienart, Frings, Suenens, König (39) i Alfrink (40). Jan XXIII zatwierdził obie kandydatury: kilka miesięcy przed śmiercią, w marcu 1963 roku zwierzył się Msgr. Pietro Sigismondi z Kongregacji Rozkrzewiania Wiary: "Jestem gotowy do drogi i zupełnie spokojny: ten, który przyjdzie po mnie dokończy to, czego dokonałem, a przede wszystkim Sobór. Mamy Montiniego, Agagianiana i Lercaro" (41).

Wieczorem 18 czerwca Montini złożył wizytę Lercaro w domu benedyktyńskich Oblatów – zgromadzenia założonego przez don Belvederiego, wuja Andreottiego – przy ulicy via Salaria w Rzymie. To tam właśnie zgodzono się co do kandydatury Montiniego (42), który później oświadczył, że był "osobą najmniej chcianą i najmniej popieraną w czasie elekcji!" (43). A zatem spotkania organizowane w celu pokierowania soborem, jak też te związane z nadchodzącym konklawe odbywały się w domu masona – Ortolaniego, który już za Jana XXIII odgrywał w Watykanie pewną rolę. Fakt, że zarówno Ortolani jak i masoneria odegrali centralną rolę w wyborze Pawła VI został potwierdzony przez salezjańskiego księdza, ojca Pierre Giorgio Garrino, który aż do swej tragicznej śmierci która miała miejsce w sierpniu 1995 roku pełnił ważne funkcje w Kurii arcybiskupstwa Turynu. Powiedział on: "wiem z pewnych źródeł, że wybór Pawła VI był popierany przez masonerię".

Prócz powyższych przesłanek (okoliczności wyboru Montiniego; pewność, że Roncalli zostanie wybrany; "proroctwo" Bardeta na ten temat), znane jest też inne oświadczenie złożone przez Bellegrandiego mówiące o tym, że Paul Sella, członek dobrze znanej rodziny Biella, wiedział przed konklawe 1958 roku, że Angelo Giuseppe Roncalli zostanie wybrany. To twierdzenie wcale nie jest bezpodstawne. Kto go o tym poinformował? "Inny wysoko postawiony masoński autorytet posiadający kontakty z Watykanem" (44).

Jan XXIII, skoro tylko został wybrany otrzymał najserdeczniejsze gratulacje od swego przyjaciela barona Marsaudon, któremu później podziękował. Marsaudon tak pisał: "Była to dla mnie głęboko wzruszająca chwila, ale dla większości naszych przyjaciół był to znak" (45). Oto jak Aldo A. Mola komentuje ten fakt, puszczając oczko do tych, którzy potrafią zrozumieć:

"To dzięki Mater et Magistra – tego Msgr. Roncalliego, który wybrał imię Jana, «który przyszedł, aby świadectwo dać o Światłości», imię apostoła którego otwarta Ewangelia spoczywa na ołtarzach lożowych, tego Roncalliego, który wyniesiony na Stolicę Apostolską, udzielił błogosławieństwa wszystkim współbraciom w osobie Yvesa Marsaudona, przyjaciela z okresu paryskiej nuncjatury – to dzięki temu tekstowi, powiedziałbym, w podzięce za spędzenie nad nim bezsennych nocy, Gamberini został wyniesiony na stanowisko Wielkiego Mistrza" (46). Wyrazy uznania dla tego kto zrozumiał...

Jan XXIII wstrzymuje się od potępienia wolnomularstwa

Do tego momentu analizowaliśmy relacje łączące Angelo Roncalliego z masonerią bądź przynajmniej z niektórymi masonami. Wyłania się teraz następujące pytanie: Jaka była postawa Angelo Roncalliego jako "Jana XXIII"?

Pierwszy fakt jest znamienny: Jan XXIII nigdy nie potępił masonerii (47). Prawda ta staje się jeszcze bardziej zastanawiająca, gdy weźmiemy pod uwagę, że od 28 kwietnia 1738 roku – daty wydania Bulli In eminenti, w której Klemens XII po raz pierwszy potępił masonerię i jednocześnie ekskomunikował jej adeptów, Papieże bezustannie ogłaszali "dokumenty potępiające i ekskomunikujące" masonerię. Według ojca Esposito: "Nie przeprowadzono jeszcze ścisłej statystyki, ale o ile możliwe jest w chwili obecnej wskazanie liczby z wysokim wskaźnikiem prawdopodobieństwa to cały corpus anti-massonicum nie powinien być mniejszy niż 400 – 450 dokumentów", z czego aż 145 przypada na samego Piusa IX, a ponad 226 na Leona XIII!! (48). W tej "bitwie na pierwszej linii frontu" ("guerra guerreggiata" – używając włoskiego wyrażenia ojca Esposito) pomiędzy Kościołem a wolnomularstwem, ostatnim Papieżem, który podniósł swój głos przeciw tej sekcie był Pius XII – a uczynił to 23 maja 1958 roku – zaledwie kilka miesięcy przed śmiercią. Potem nie pojawiło się już nic podobnego, wydano natomiast serię pojednawczych dokumentów, najpierw przez konferencje biskupie, a następnie przez "Stolicę Apostolską", których kulminacją stało się zniesienie ekskomuniki w dniu 28 listopada 1983 roku (49). Ignorując zmiany dokonane przez Jana XXIII, niektórzy biskupi nadal przez pewien czas potępiali masonerię; tak uczynił episkopat argentyński w 1959 roku oraz episkopat Rwandy Urundi w 1961... (50). W tym samym czasie kiedy wydana została Deklaracja biskupów Rwandy – według której masoneria jest instrumentem szatana – odbyła się konferencja w loży Voleny de Laval, we Francji, zorganizowana przez jezuitę, ojca Michela Riqueta, "za aprobatą władz kościelnych", 18 marca 1961 roku. Rezultatem tej konferencji było to, że po raz pierwszy za Jana XXIII, znacząca część opinii publicznej dowiedziała się o aktywnym dialogu między przedstawicielami masonerii i Kościoła. Wielka weryfikacja była w toku.

Zmiana frontu dokonana przez Jana XXIII

To, że Jan XXIII zachowując milczenie na temat masonerii przerwał łańcuch potępień i ekskomunik nagromadzonych przez wszystkich jego poprzedników, nie świadczy o tym, żeby jego stanowisko było neutralne w tym przedmiocie. Według zgodnej opinii ekspertów, wraz z jego pontyfikatem zapoczątkowana została zmiana frontu (volte face), jak również otwarcie dialogu z masonerią. Oto dowód: Dupuy, Wielki Mistrz Wielkiej Loży Francji oświadczył, że "Jan XXIII i Vaticanum II nadali znaczący impuls pracom nad wyjaśnieniem i wzajemnym odprężeniem w stosunkach między Kościołem a masonerią" (51). Léon de Poncins, wielki wróg masonerii, napisał:

"Kampania zbliżenia między masonerią i Kościołem za pontyfikatu Piusa XII pozostawała w stanie uśpionym; ogień tlił się pod popiołem, lecz progresiści, którzy uzyskali już znaczny wpływ zdawali sobie sprawę, że ich wysiłki nie mają żadnej szansy na powodzenie dopóki żyje Pius XII. Eksplozja nastąpiła z nastaniem Jana XXIII. Można było odnieść wrażenie, że rzeczywiście mamy do czynienia z metodycznie kierowaną międzynarodową kampanią" (52).

Salvini, ówczesny Wielki Mistrz masonerii zapewniał w 1970 roku:

"Jan XXIII wydał ostatnio dokument, który co do wiadomej kwestii, jest bardzo bliski naszemu stanowisku [które polega na tym by nie pytać braci jaką religię wyznają]. Natomiast w Mater et Magistra, jak również w Pacem in terris zawarte zostały niezwykle sugestywne idee promujące ideał zbliżenia ludzi różnych ideologii" (53).

Mason Volpicelli uznał, że: "...dwa ostatnie pontyfikaty – Roncalliego i Wojtyły – były niezmiernie cenione zarówno przez Kościół jak i masonerię" (54).

Ojciec Esposito stwierdza używając charakterystycznego dla masonerii stylu, że: "Z nastaniem Jana XXIII i Soboru, wspólnota kościelna przekształciła się w prawdziwy warsztat, w którym kamieniarze, rzeźbiarze i artyści wszelkiego rodzaju, architekci i kapelani oddają się mozolnej pracy, której celem jest zbudowanie nowej świątyni przyszłości" (55).

Alec Mellor, katolik, który wstąpił do Loży za pozwoleniem kardynała arcybiskupa Paryża, Msgr. Maurice Feltona napisał, że "końcowa faza zawieszenia broni została przygotowana przez aggiornamento tak pożądane przez Jana XXIII i Vaticanum II, a następnie przez Pawła VI" (56).

Roberto Fabiani pisał: "To właśnie Jan XXIII stosując działania, które przeszły bez rozgłosu przełamał lody, zezwalając na to by protestanci nawróceni na katolicyzm i inicjowani do masonerii mogli spokojnie kontynuować swoją działalność w lożach. Od tego czasu wzajemne kontakty uległy zwielokrotnieniu" (57).

Jezuita, ojciec José Antonio Ferrer Benimelli potwierdził "przyzwalającą" postawę Roncalliego dopuszczającą podwójne członkostwo, "...a to [że masoneria jest organizacją w której swoje miejsce może znaleźć każdy chrześcijanin] – Jan XXIII i Paweł VI rozumieli doskonale, tak samo zresztą jak poprzednik kardynała Ratzingera, kardynał Seper, który już w 1972 roku wyraził życzenie, aby umożliwić katolikom działalność w organizacji masońskiej" (58).

Marsaudon mówi podobnie:

"Msgr. Roncalli formalnie doradził mi abym pozostał w masonerii. Przyjął mnie jako emerytowanego ministra Zakonu Maltańskiego w Castel Gandolfo i udzielił swojego błogosławieństwa, ponownie zachęcając do działania na rzecz zbliżenia między Kościołami, jak również między Kościołem a masonerią" (59).

Powyższy przegląd, jakkolwiek bardzo pobieżny, wykazuje, że w opinii zainteresowanych niniejszą kwestią rządy Jana XXIII zmieniły trwającą od wieków bezkompromisowość Kościoła wobec masonerii na otwarte stanowisko, które zakończyło się zezwoleniem na podwójną przynależność: do Kościoła i do masonerii.

Główne elementy konsensusu między Roncallim i masonerią

Ojciec Esposito był zaangażowany w dialog z masonerią od roku 1967. W celu wykazania, iż dialog jest możliwy i jak najbardziej zasadny napisał na ten temat wiele prac. Niektóre z nich przytoczymy w niniejszej części artykułu, którą można by zatytułować: Le grandi concordanze tra Chiesa e Massoneria ("Główne elementy porozumienia między Kościołem i masonerią"). Tak naprawdę "porozumienie" między Kościołem i masonerią nie istnieje! Zaistniało ono jedynie między masonerią a Janem XXIII, Pawłem VI i Janem Pawłem II. Dla potwierdzenia tego porozumienia, ojciec Esposito nie ograniczył się do przytoczenia przykładów bezpośrednich relacji kilku przedstawicieli Kościoła z członkami masonerii, lecz przywołał również stosunki nawiązane z organizacjami, które o ile nie były otwarcie masońskie, to najczęściej zostały założone przez masonerię bądź też były przez nią wspierane. Zaliczyć do nich należy: Organizację Narodów Zjednoczonych (ONZ) z jej powszechną Deklaracją Praw Człowieka, Czerwony Krzyż, ruch skautowy i Klub Rotariański. W dalszej części tego artykułu zaprezentuję kontakty Jana XXIII z tymi organizacjami.

1. Organizacja Narodów Zjednoczonych i Deklaracja Praw Człowieka

10 grudnia 1948 roku, ONZ ratyfikowało Deklarację Praw Człowieka. Jej tytuł i zawartość nawiązywały do Deklaracji Rewolucji Francuskiej potępionej przez Papieża Piusa VI. Lecz "wraz z Janem XXIII – pisze Esposito – rozpoczęła się epoka przezwyciężania katolickiego narcyzmu. Przyjęcie zasady dialogu i ekumenizmu zainaugurowało prawa wzajemności, w tym sensie, że wyraźnie potwierdzono istnienie nie tylko wartości katolickich, ale także i innych (...). W encyklice Pacem in terris z 11 kwietnia 1963 roku Jan XXIII odniósł się w pochwalnych słowach do ONZ i Deklaracji Praw Człowieka: «Głównym celem Organizacji Narodów Zjednoczonych jest utrzymanie i umacnianie pokoju między narodami oraz sprzyjanie i dopomaganie im w nawiązywaniu przyjaznych stosunków, opartych na zasadach równości, wzajemnego poszanowania oraz żywej współpracy we wszystkich dziedzinach ludzkiej działalności. (...) Dalekowzrocznej zapobiegliwości Organizacji zawdzięczamy uchwalenie w dniu 10 grudnia 1948 roku przez Zgromadzenie Ogólne Organizacji Narodów Zjednoczonych powszechnej "Deklaracji Praw Człowieka". (...) Nie uszło wprawdzie Naszej uwadze, że niektóre rozdziały tej Deklaracji wzbudzają gdzieniegdzie pewne słuszne zastrzeżenia. Niemniej jednak sądzimy, że Deklaracja jest pewnym krokiem w kierunku ustanowienia prawno-politycznej organizacji wszystkich istniejących na ziemi narodów»" (60).

Tak więc w gruncie rzeczy Jan XXIII zatwierdził to, co wcześniej zostało przez Kościół potępione (nawet jeżeli wyraził parę ogólnych zastrzeżeń).

2. Ruch skautowy

Wykazawszy, iż ruch skautowy wywodzi się wprost od masonerii (ss. 297-300) i przedstawiwszy jego powolną asymilację wśród katolików po śmierci św. Piusa X, ojciec Esposito zrelacjonował przemówienie wygłoszone przez Jana XXIII z okazji międzynarodowej pielgrzymki katolickich skautów, w czerwcu 1962 roku:

"Papież, jak to jest w zwyczaju, kładzie nacisk na poszukiwanie punktów porozumienia między rozmaitymi ludzkimi elementami, nie zważając na wszelkiego rodzaju nieporozumienia czy podziały". "Piękno waszej młodości i gorliwej służby przyciągnie wielu... – mówi on – przyczyni się do pokonania wszelkich barier jakie istnieją między ludźmi, pomagając im zrozumieć, że są synami Boga i członkami jednej wielkiej rodziny. W tym tkwi sukces waszego ruchu, jego honor i sława".

Czy Jan XXIII zamierzał w ten sposób zachęcić katolickich skautów do nawracania wszystkich niewierzących do jedynego Kościoła Chrystusowego, czy też może raczej chciał sicut litterae sonant nadać ruchowi "jeden z najbardziej autentycznych jego aspektów" – który pozbawił ruch katolickości – a mianowicie "tolerancję międzywyznaniową"? (61).

3. Klub Rotariański

Prezzolini pisał: "Rotarianie podobni są trochę do skautów, którzy dorośli i odnieśli sukces" (62).

Sławny pisarz zignorował (niewątpliwie), do jakiego stopnia miał słuszność używając tego stwierdzenia, które z całą pewnością sprawdza się chociażby w kwestii wspólnych korzeni obu organizacji. Ojciec Esposito przypomniał masońskiego ducha rotarian w następujących, bardzo jasnych słowach:

"Związek istniejący między Rotary Club a masonerią ma zasadniczo charakter strukturalny i to nie tylko z powodu założenia Rotary 23 lutego 1905 roku przez prawnika, masona Paula P. Harrisa z Chicago wraz z trójką jego masońskich kolegów, lecz także z powodu ideologicznych i prawnych elementów zapożyczonych od masonerii, z zamiarem zaszczepienia ich w społeczeństwie w celu zlaicyzowania go, poprzez wyeliminowanie pierwotnych i ograniczających aspektów, które – wyłączając zawsze religijną konfesję – posiadają do pewnego stopnia uświęcony, chociaż świecki charakter".

Stanowisko Kościoła katolickiego do Rotary Club mogło być tylko negatywne. W Hiszpanii (23 stycznia 1929), w Holandii i w kilku krajach latynoamerykańskich, biskupi zwyczajnie zakazali katolikom przynależności do Klubu. A Stolica Apostolska wydała 15 stycznia 1929, a następnie 11 stycznia 1951 dwa dokumenty zakazujące duchownym wstępowania w szeregi rotarian. W stosunku do świeckich, dekret zatwierdzony przez Piusa XII mówi:

"Należy ich napominać, by przestrzegali przepisów Kanonu 684 Kodeksu Prawa Kanonicznego w myśl których wierni powinni się wystrzegać tajnych stowarzyszeń które są potępione, wywrotowe, podejrzane, a które uchylają się od podporządkowania się zaleceniom prawowitej władzy Kościoła" (63).

Lecz i tutaj ponownie mamy do czynienia z – jak to określił ojciec Esposito (s. 344) – "rewizjonizmem Jana XXIII". Posiadamy na ten temat dość szczegółową relację (64) adwokata, Omero Ranelletti (65), który odegrał podobną rolę, co jego "starszy brat", Jules Isaac. Potępienia i postawa podejrzliwości ze strony Kościoła były dla rotarian gorzką zniewagą, przez co z wielkim trudem udawało się im zyskiwać nowych adeptów wśród katolików.

Kilka razy dochodziło do prób "pojednania", w których niebagatelną rolę odgrywał Ranelletti. Próby te skończyły się fiaskiem w roku 1929, a później w latach 1949-1950, kiedy to Prezydent Międzynarodówki, Hodgson wraz z gubernatorem Langiem i Sekretarzem Rotary w Rzymie – Gancią próbowali uzyskać audiencję u Piusa XII:

"W sali San Damaso oczekiwali na zezwolenie wejścia do sali audiencyjnej, lecz bez rezultatu. Władze kościelne były świadome tego, że są oni rotarianami, dlatego nie zezwoliły na audiencję. Wysiłki podejmowane w interesie Rotary nie przyniosły żadnego sukcesu" (66).

Nie wcześniej jak dopiero po śmierci Piusa XII, nowy prezydent klubu Clifford A. Randall nie tracąc czasu, zwrócił się do Ranellettiego z prośbą o audiencję u nowo wybranego Jana XXIII! Ranelletti zbadał teren udając się do ojca Martegani 2 grudnia 1958 roku i wtedy już pewny siebie, zwrócił się do Msgr. Capovilli, osobistego sekretarza Roncalliego w Wenecji, a później w Watykanie. Capovilla był starym przyjacielem (od 1945) Ambrosiniego, przewodniczącego klubu w Wenecji, który w liście do Capovilli, opisał Roncalliego jako "patriarchę, który wobec rotariańskiej działalności wykazywał szczególne zrozumienie" (67). Ranelletti potwierdził, że "w czasie swego pobytu w Wenecji, Jan XXIII wielokrotnie miał okazję nawiązania kontaktów z tamtejszymi rotarianami, ponieważ był dobrze zapoznany z naszą organizacją" (68).

Zwróćmy też uwagę na sposób, w jaki kardynał Schuster, arcybiskup Mediolanu przedstawił Rotary Club w mediolańskiej diecezjalnej gazecie określając go jako jedną z "wielorakich ezoterycznych form jednej i tej samej masonerii" (69). Zwróćmy także uwagę na to, że kiedy Rzym ponawiał potępienia, patriarcha Roncalli flirtował w najlepsze z braćmi rotarianami! Czyż to nie dziwne? Faktem jest, że po rozmowie telefonicznej Ranelletti i Capovilla spotkali się 6 lutego 1959 roku i rozmawiali przez godzinę. Ranelletti zrobił na Capovilli "doskonałe wrażenie", opowiedział mu o minionych problemach oraz o nieudanych próbach zbliżenia. Tym razem, nie został odrzucony: 25 lutego, Msgr. Nasalli Rocca di Corneliano poinformował Ranellettiego, iż: "20 kwietnia Ojciec Święty może udzielić audiencji prezydentowi Randallowi". 2 marca Capovilla napisał do Ranellettiego: "Cieszę się wraz z tobą"! Ranelletti przekazał Randallowi dobre wieści, "zalecając mu jak największą ostrożność", po czym napisał do Capovilli:

"Za pozwoleniem, chciałbym zauważyć, że audiencja ta ma zostać udzielona adwokatowi Cliffordowi Randallowi, Przewodniczącemu Międzynarodowej Organizacji Rotariańskiej, któremu będzie towarzyszyć jego żona, pani Renata, jak również byłemu przewodniczącemu tej organizacji G. P. Lang, kilku prezesom klubu z Włoch [Giovanni Di Raimondo i Leo Spaur], jak również mnie. Tym sposobem, do hołdu oddania, jaki Przewodniczący Międzynarodówki zamierza złożyć Jego Świątobliwości w imieniu całej rodziny rotariańskiej rozproszonej w 111 krajach świata, dołączymy nasze szczególne wyrazy szacunku (...) od członków włoskiej gałęzi naszej rotariańskiej familii" (70).

Oczywiście paradoksem był fakt, iż "rodzina rotariańska", do której katoliccy członkowie przystąpili wbrew woli Stolicy Apostolskiej została przyjęta właśnie przez Jana XXIII! Pojął to doskonale Tajny Szambelan, uczestnik spotkania, i skwitował, zapewniając dwukrotnie Ranellettiego, iż audiencji udzielono im jako osobom prywatnym, nie zaś jako członkom Rotary Club, na co Ranelletti przedstawił umowę nawiązaną z Capovillą. Ranelletti wspomina, iż był ujęty "słodkim uśmiechem" "Papieża Jana" a składając mu wyrazy szacunku od całej rodziny rotariańskiej spotkał się z bardzo życzliwym przyjęciem. Jan XXIII "uraczył wszystkich ciepłym słowem; a na koniec zachęcając do dalszej działalności, udzielił nam apostolskiego błogosławieństwa" (71).

L'Osservatore Romano i Civiltà Cattolica zupełnie zignorowały audiencję, o której pisały wszystkie pozostałe dzienniki. W ten sposób rotarianie odnieśli zwycięstwo. Wszelki opór załamał się, gdy "20 marca 1963 roku, Jan XXIII przyjął rotarian na drugiej audiencji. Byli to rotarianie ze 188 dystryktu rzymskiego. (...) Grupie przyznano miejsce w bezpośredniej bliskości tronu papieskiego". Roncalli "zwrócił się do nich w głęboko przejmujących słowach i udzielił im swego ojcowskiego błogosławieństwa rozszerzając go na wszystkich rotarian całego świata". Tym razem, rotariańscy delegaci, Gelati, Caria i Ranelletti występowali już nie jako osoby prywatne, lecz zostali przedstawieni "swoimi oficjalnymi tytułami" (72).

Na zakończenie tego rozdziału, oddajmy głos rotarianowi, Ubertone:

"Jeśli zastanawiamy się dzisiaj nad pewnymi postawami przyjmowanymi w katolickich środowiskach, nad oskarżeniami wysuwanymi przeciw rotarianom jako jednej z organizacji «otwarcie wrogich katolicyzmowi», «której moralność jest tylko maską ukrywającą moralność laicko-masońską» i jeśli porównamy to z istniejącymi aktualnie stosunkami między Rotary Club a Kościołem; jeżeli przypomnimy sobie o nakazie wydanym niegdyś duchowieństwu i katolikom «by trzymali się z daleka» od Rotary, i porównamy to z obecną sytuacją, kiedy tak wielu duchownych i prałatów jest członkami Klubu (jednym z nich jest na przykład ojciec Frederico Weber SJ, były prezes dystryktu) to wydaje się nam, że fakty opowiedziane przez Ranellettiego są jakimiś historyjkami z innego świata. I rzeczywiście, o inny świat wtedy chodziło. Dzisiaj, gdy uczestniczymy w ekumenicznych spotkaniach na wysokich szczeblach, wydaje nam się niepojęte, że ktoś mógłby próbować czynić Klubowi Rotary zarzuty o «próby podkopywania prawowitej władzy Kościoła». Podobnie, biorąc pod uwagę obecną otwartość wobec innych wyznań, uznawanych za «godne szacunku», to ta bardzo surowa postawa przyjęta niegdyś wobec tak otwartej organizacji głoszącej poświęcenie się zadaniu przywrócenia najwyższych zasad moralnych w obszarach życia zawodowego i religijnego, organizacji, której jedynym, a zarazem ostatecznym celem jest «powszechne dobro społeczeństwa», dziś wydaje się niepojęta. To Papież Jan XXIII i Sobór naznaczyli przełom między dwiema epokami" (73).

Sprostowania Msgr. Capovilli

Jak zauważyliśmy, wszystkie poszlaki się zbiegają: Jan XXIII w żaden sposób nie przeciwstawił się masonerii; on ją wręcz popierał, a nawet do pewnego stopnia przyjął jej zasady; podtrzymywał możliwość bycia zarówno masonem jak i katolikiem, a sympatyzując z takim stanowiskiem, prawdopodobnie sam był adeptem masonerii. W obliczu tych jakże obciążających dowodów oraz licznych świadectw, których źródłem są osoby otwarcie uważające go za masona, czy może jeszcze znaleźć się ktoś mogący stanąć w jego obronie?

Prawdę mówiąc, jedna osoba zaprzeczyła istnieniu jakichkolwiek konszachtów między masonerią a Janem XXIII; tą osobą był jego wierny sekretarz, arcybiskup Loris Francesco Capovilla.

Według moich informacji, Capovilla dwukrotnie wypowiadał się w tej kwestii: pierwszy raz w 1976 roku na potrzeby dwóch artykułów w L'Osservatore Romano, a drugi raz w wywiadzie w formie książki udzielonym siostrzeńcowi Jana XXIII, Marco Roncalliemu (74). W roku 1976 Capovilla wypowiedział się z oburzeniem przeciw książce Pierre'a Carpi zatytułowanej Le profezie di Papa Giovanni (Proroctwa papieża Jana). Książka napisana przez masona i wydana przez masońskie wydawnictwo Mediterranee, potwierdza przypisywane Roncalliemu związki z sektą różokrzyżowców w Turcji. Capovilla zdecydowanie temu zaprzeczył opierając się na harmonogramie i rejestrze Mszy nuncjusza z owego okresu pobytu w Turcji. W rozmowie z Marco Roncallim, Capovilla powrócił do tej kwestii (s. 117) rozwijając temat relacji Jana XXIII z masonerią. Według niego cała wrzawa wokół "masońskich spisków knutych w celu zniszczenia tradycji i jedności Kościoła" to "niepojęte fantazje prowokowane w celu wywołania polemik" (75) (s. 89). Wtedy jeszcze, Capovilla wykluczał "mieszanie się" z masonerią wyrażając przy tym nadzieję ocieplenia kontaktów w przyszłości... (s. 88)! Poczym kruszył kopię broniąc zaciekle amerykańską masonerię, która "nigdy nie wchodziła w konflikt z religią" (ibidem).

Jednak kiedy rozmowa schodzi na Jana XXIII, jego wierny sekretarz staje się ostrożny, niejednokrotnie sam sobie przeczy... Czyni aluzję do dwóch epizodów z 1962 roku: telegramu otrzymanego od loży masońskiej wyrażającej nadzieję na szybki powrót do zdrowia Jana XXIII oraz notatki sporządzonej przez Jana XXIII, podsumowującej pewne hasła zawarte w Dictionnaire Apologétique de la Foi Catholique dotyczące potępień masonerii przez Papieży. Co się tyczy odpowiedzi Jana XXIII na telegram, podyktowanej Sekretarzowi Stanu, Capovilla stwierdza, iż zawierała ona: "Kilka uprzejmych wyrazów podziękowania. Lecz nie było w niej żadnych werbalnych kompromisów z masonerią, ani innych tym podobnych rzeczy" (76).

Według Capovilli Jan XXIII zachowuje tutaj dystans, lecz ja odnoszę wrażenie, że jest wręcz przeciwnie: nigdy żaden Papież nie odpowiadał, z kurtuazją lub bez, na listy bądź telegramy od masonerii! Druga sprawa, dotycząca list papieskich potępień, sama w sobie błaha, nabiera znaczenia poprzez użytek jaki z nich robi Roncalli. "Czy Papież zamierzał ogłosić nowe potępienia?" Pytanie to zadali Capovilli w 1979 roku dwaj jezuici, filo-masoni Ferrer Benimelli i Caprile (77).

Capovilla odpowiedział wówczas lakonicznie: "Nie sądzę, aby miał zamiar wydać nowe potępienie; chciał tylko dogłębnie zrozumieć zagadnienie. Bez wątpienia, wspierał wszystkie ostrożne kontakty, i ewentualne «negocjacje»". Tak więc jeszcze w 1979 roku, Capovilla przedstawia nam Jana XXIII jako tego, który nie myśli o potępianiu masonerii, lecz o utrzymywaniu z nią ostrożnego kontaktu i prowadzeniu "negocjacji". W roku 1994, koryguje swą postawę, a czyni to w taki sposób, że jego styl staje się jeszcze bardziej zawiły: "Potwierdzam istotę treści zawartej w cytowanej książce", ale... "ważne jest tutaj znaczenie przysłówka «ostrożnie». Kurtuazji nie należy mylić z przychylnością. Nawiązanie dialogu nie jest nigdy tym samym, co kompromis i złagodzenie potępień masonerii, które ciągle jeszcze obowiązują" (s. 89); a na pytanie czy te negocjacje miały już miejsce, odpowiedział oschle: "Nigdy nic o tym nie słyszałem" (ibidem).

Czy obrona Capovilli jest wiarygodna? Czy zasadne jest powątpiewanie w jej prawdziwość? Sądzę, że tak i to nie tylko dlatego, że pierwszy argument (telegramy masoneria-Watykan) raczej potwierdza oskarżenie, a drugi z kolei był rozmaicie interpretowany przez samego Capovillę, ale także z powodu wielu jawnych przemilczeń. W rzeczywistości – jeśli się nie mylę – Capovilla nigdy nie zdementował stwierdzeń Wielkich Mistrzów Gaito i Rangela, ani też nie obalił druzgocących dla Roncalliego oskarżeń zawartych w trzech książkach barona Marsaudona! Skąd to uporczywe milczenie? Tymczasem, książki Marsaudona były cytowane i nagłaśniane przez innych, między innymi przez ojca Esposito i dziwnym byłoby, gdyby Capovilla, niewątpliwie dobrze poinformowany o wszystkim co dotyczyło Jana XXIII, nigdy o nich nie słyszał. Wydaje się, że książka Pierre'a Carpi miała odegrać rolę "kozła ofiarnego" w celu zdyskredytowania dużo bardziej uzasadnionych argumentów tyczących się masońskich afiliacji Jana XXIII – była mianowicie czymś w rodzaju fałszerstwa Taxila. Ktokolwiek ośmielał się głosić przynależność Roncalliego do masonerii spotykał się z zarzutem, że jest stronnikiem Pierre'a Carpi, a przez to był wyśmiany, podobnie jak to spotkało zwolenników szatańskich korzeni masonerii uznanych za epigonów Leo Taxila. Tak więc jest to jedno z tych klasycznych masońskich działań polegających na zmyleniu tropu po to by ukryć igłę w stogu siana.

Masoneria a ekumenizm

Jeśli chodzi o bliskość pojęć masonerii i ekumenizmu, to odsyłam do książki Marsaudona, L'Oecuménisme vu par un Maçon de Tradition. Dewizą bliskiego przyjaciela Jana XXIII, pochodzącą nawiasem mówiąc z rytuału masońskiego, jest ekumeniczne: "ad dissipata colligenda: ku połączeniu tego co podzielone" (s. 59).

Można by stwierdzić, że ekumenizm jest prawowitym dzieckiem masonerii, która jednoczy w wyższej tradycji i w służbie człowiekowi wszystkie wyznania religijne... "Kiedy dziś myślimy na przykład o słynnej Bulli Papieża Klemensa XII nakładającej ekskomunikę na naszych poprzedników (...) – pisze Marsaudon – rozumiemy jakie faktycznie były powody jej promulgacji. Klemens XII odmawiał naszym poprzednikom możliwości rekrutowania adeptów spośród wyznawców różnych religii. W dzisiejszych czasach, nasz brat, Franklin Roosvelt przywrócił wszystkim ludziom możliwość «uwielbiania Boga w zgodzie ze swoimi zasadami i przekonaniami». Oto tolerancja i oto także ekumenizm! My, masoni Tradycji pozwalamy sobie na sparafrazowanie i przetransponowanie słów tego męża stanu i dostosowanie ich do naszych okoliczności: katolicy, prawosławni, protestanci, żydzi, muzułmanie, hindusi, buddyści, wolnomyśliciele, bezwyznaniowcy – u nas to tylko imiona; zaś «masoneria» to nazwisko naszej rodziny" (s. 126). "Odtąd Pius IX czy też Leon XIII poszli zupełnie w zapomnienie. Na początku tego studium cytowaliśmy zmarłego kardynała R. P. Lépiciera, zaciętego pogromcę heretyków. Dzisiaj, mówi się nie tylko o zbliżeniu, ale o rewolucji pożądanej przez Jana XXIII, o wolności sumienia. Nie sądzimy, aby mason godny tego tytułu, który sam jest zaangażowany w praktykowanie tolerancji, nie miał się szczerze radować z nieodwracalnych rezultatów Soboru, którego rozstrzygnięcia są brzemienne w skutki. (...) Oczywistym było, że dogmatyczny Kościół musi pewnego pięknego dnia zniknąć bądź dostosować się, a żeby się dostosować musi powrócić do źródeł. Wraz ze wszystkimi prawdziwie szczerymi chrześcijanami możemy tylko mieć nadzieję, że Jan XXIII żył, pracował, modlił się, cierpiał i umarł nie na próżno" (ss. 119-120).

A zatem to nie przypadek, że pierwszy gest uczyniony przez Jana XXIII na polu ekumenizmu dotyczył masona, anglikańskiego prymasa Geoffreya F. Fischera, "arcybiskupa" Canterbury, którego przyjął w Watykanie 22 grudnia 1960 roku. Były Wielki Mistrz Gamberini pisał: "Przyjęty do loży Old Reptonian nr 3725 Wielkiej Loży Anglii w 1916 roku", Fischer "objął w 1939 stanowisko Wielkiego Kapelana tej światowej sławy macierzystej Wielkiej Loży, stanowisko nazywane w łacińsko-katolickich lożach masońskich, Wielkim Mówcą" (78). Ojciec Esposito zastanawiał się "czy ma jakieś znaczenie fakt, że Fischer sprzyjał zainicjowaniu dialogu Rzym-Londyn i walczył o niego w samej Loży?".


Obrazek
Jan XXIII wielokrotnie wypowiadał się i pozytywnie oceniał działalność masonerii,
a po spotkaniu z masonem G. F. Fisherem "arcybiskupem" Canterbury i prymasem
anglikańskim otworzył pojednawczy dialog z tym wyznaniem religijnym.
(Zdjęcie i opis pochodzą z książki Ojca Esposito pt. Święci i masoni w służbie człowiekowi).

Bezsprzecznie, spotkania "dwóch Papieży z dwoma wtajemniczonymi hierarchami" – by użyć tu słów ojca Esposito nawiązujących do Jana XXIII i Fischera oraz Pawła VI i Atenagorasa (właściwe byłoby dodanie tu super-wtajemniczonego Julesa Isaaca!) – mają nas czym zaskakiwać! (79). Czy Jan XXIII był nieświadomy tego, że Fischer był nie tylko heretykiem, ale również masonem? Trudno w to uwierzyć, biorąc pod uwagę fakt, że przynależność anglikańskich hierarchów do masonerii jest stałą praktyką (80).

Ks. Francesco Ricossa

Z języków francuskiego, włoskiego i angielskiego tłum. Iwona Olszewska i Mirosław Salawa

Artykuł z czasopisma: "Sodalitium" (wersja włoska), nr 42, styczeń 1996, ss. 3-17.

Wersja francuska: "Sodalitium", nr 42, październik-listopad 1996, ss. 33-48.

phpBB [video]

phpBB [video]




http://www.ultramontes.pl/roncalli_i_masoneria.htm

_________________
Obrazek

http://www.prisonplanet.pl/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 16 sie 2011, 14:44 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 11 sty 2012, 16:45 
Offline
Perfect Master * 5th Degree
Perfect Master * 5th Degree

Rejestracja: 02 gru 2010, 21:57
Posty: 42
Płeć: mężczyzna
http://niewiarygodne.pl/kat,1017181,title,Krokodyl-na-audiencji-generalnej-Benedykta-XVI,wid,14157053,wiadomosc.html

Ciągnie swój do swojego :twisted:

_________________
Per Aspera, Ad Astra..



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 2 ] 

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group