Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 25 sty 2021, 1:55

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 19 ] 
Autor Wiadomość
Post: 12 kwie 2011, 14:32 
http://www.sott.net/articles/show/22699 ... ung-Cancer

Joe Vialls – 16.07.2003 tłumaczenie Ola Gordon


Każdego roku tysiące lekarzy i innych członków „Anty-Smoking Inkwizycji” wydają miliardy dolarów, utrwalając to, co bez wątpienia stało się najbardziej mylącym choć udanym oszustwem inżynierii społecznej w ​​historii. Z poparciem większości zachodnich rządów, ci orwellowscy lobbyści ścigają palaczy z fanatycznym zapałem, który całkowicie zasłania śmieszną klęskę amerykańskiej prohibicji alkoholowej, która rozpoczęła się w 1919 i trwała do 1933 roku.

Dziś spoglądamy wstecz na amerykański zakaz z uzasadnionym zdumieniem. Czy to prawda, że cały naród zgodził się na zakaz wypicia piwa czy whisky, nałożony przez niewielką grupę walących w tamburyny fanatyków? Niestety, jest to prawda, mimo całkowitego braku dowodów, że alkohol szkodzi człowiekowi, chyba że spożywany w ilości naprawdę astronomicznej.
Bezpieczeństwo alkoholu nie interesowało tych tamburyniarzy, dla których jedynym prawdziwym celem było sprawowanie kontroli nad resztą. Amerykanie widocznie „grzeszyli” ciesząc się alkoholowym drinkiem, i purytanie wstawili się w imieniu Boga, aby wszyscy znowu poczuli się nieszczęśliwi.

Choć nie ma bezpośredniego związku między alkoholem i tytoniem, to historia amerykańskiego zakazu jest ważna, ponieważ pomaga nam zrozumieć, jak garstce fanatyków udało się kontrolować zachowanie i życie dziesiątków milionów ludzi. Obecnie to samo dzieje się z palaczami, chociaż tym razem są to fanatycy rządowi i ignoranccy lekarze, a nie walący w tamburyny religijni fanatycy.

Niektóre rządy wiedzą, że ich przeszłe działania są bezpośrednio odpowiedzialne za spowodowanie większości nowotworów płuc i skóry w dzisiejszym świecie, więc posuwają się do ekstremalnych metod, próbując zmniejszyć w ten sposób odpowiedzialność i przerzucić zobowiązania finansowe od siebie, na nieszkodliwy ekologicznie tytoń. Jak dowiemy się z dalszej części raportu, skromny organiczny tytoń nigdy nie zaszkodził nikomu, a w pewien sposób można słusznie przyznać, że zapewnia zaskakującą ochronę zdrowia.

Nie wszystkie rządy na świecie podzielają ten sam problem. Japonia i Grecja mają największą liczbę dorosłych palaczy na świecie, ale najniższą liczbę zachorowań na raka płuc. W kontraście do tego, Ameryka, Australia, Rosja, i niektóre grupy wysp na Południowym Pacyfiku mają najniższą liczbę dorosłych palaczy na świecie, ale największą zachorowalność na raka płuc. To jest trop numer jeden w rozwikłaniu absurdu, ale zakorzenione na zachodzie medyczne kłamstwo, że „palenie powoduje raka płuc.”

Pierwszy europejski kontakt z tytoniem miał miejsce w roku 1492, kiedy Kolumb i kolega podróżnik Rodriguo de Jerez zobaczyli na Kubie palących tubylców. Tego samego dnia, de Jerez zaciągnął się pierwszy raz i stwierdził, że to bardzo relaksujące, tak jak miejscowi zapewniali go, że będzie. Była to ważna okazja, ponieważ Rodriguo de Jerez odkrył to, co Kubańczycy i rdzenni Amerykanie znali od wieków: że palenie cygar i papierosów nie tylko relaksuje, ale także leczy kaszel i inne dolegliwości. Kiedy wrócił do domu, Rodriguo de Jerez dumnie zapalił cygaro na ulicy, i został natychmiast aresztowany i osadzony na trzy lata przez przerażającą hiszpańską inkwizycję. De Jerez tym samym stał się pierwszą ofiarą antynikotynowych lobbystów.

W ciągu niespełna wieku, palenie stało się czynnością dającą wiele radości i akceptowanym w całej Europie zwyczajem społecznym, z kolonii przywożono tysiące ton wyrobów tytoniowych w celu zaspokojenia zwiększonego popytu. Coraz większa liczba pisarzy chwaliła tytoń jako panaceum na bolączki ludzkości. Na początku XX wieku palił niemal co drugi człowiek, ale częstość występowania raka płuca nadal była tak niska, że prawie niemierzalna. Wtedy stało się coś nadzwyczajnego: w dniu 16 lipca 1945 miał miejsce przerażający kataklizm, który ostatecznie spowodował to, że rządy państw zachodnich zniekształciły postrzeganie palenia na zawsze. Jak K. Greisen wspomina:

„Kiedy zmniejszyła się intensywność światła, odłożyłem szklankę i spojrzałem prosto w stronę wieży. W tym czasie zauważyłem chmurę dymu otoczoną niebieskim kolorem. Wtedy ktoś krzyknął, że powinniśmy obserwować falę uderzeniową przechodzącą po ziemi. Miała wygląd jasno oświetlonego okręgu, zaraz nad ziemią, powoli rozprzestrzeniającą się w naszym kierunku. Była żółtego koloru.

„Trwałość chmury dymu było jedną rzeczą, która mnie zaskoczyła. Po pierwszej szybkiej eksplozji, dolna części chmury zdawała się przybrać stały kształt i zawisła nieruchomo w powietrzu. Tymczasem górna część ciągle się podnosiła, tak że po kilku minutach miała co najmniej pięć kilometrów wysokości. Powoli przyjęła kształt zygzakowaty z powodu zmiennej prędkości wiatru na różnych wysokościach. Dym przebił chmurę przy wejściu w nią, i zdawał się być całkowicie nienaruszony przez chmurę.”

Był to notoryczny „Trinity Test,” pierwsza brudna broń zdetonowana w atmosferze. Kula 6 kg plutonu, skompresowana do super-krytyczności przez wybuchające soczewki, Trinity eksplodowała nad Nowym Meksykiem, z siłą równą około 20.000 ton trotylu. W ciągu kilku sekund, miliardy śmiertelnie radioaktywnych cząsteczek zostały wessane do atmosfery na wysokości 6 mil [9 km], gdzie szybkie strumienie powietrza mogły daleko je roznosić.

Rząd amerykański wiedział wcześniej o promieniowaniu, zdawał sobie sprawę z jego śmiertelnych skutków dla człowieka, ale wprost nakazał test z kompletnym brakiem poszanowania dla zdrowia i dobrego samopoczucia. Według prawa, było to zawinione rażące niedbalstwo, ale amerykańskiego rządu to nie obchodziło. Prędzej czy później, w taki czy inny sposób, znaleźliby innego winnego za jakiekolwiek długotrwałe skutki poniesione przez Amerykanów i innych obywateli, lokalnych i dalszych.

Jeśli pojedyncza mikroskopijna cząstka radioaktywna spadnie ci na skórę na plaży, masz raka skóry. Wdychasz pojedynczą cząsteczkę tego samego śmiertelnego błota, i śmierć z powodu raka płuc staje się nieunikniona, chyba że zdarzy ci się, że na szczęście palisz papierosy. Radioaktywna mikroskopijna cząstka zagrzebuje się głęboko w tkankę płucną, całkowicie przytłacza ograniczone rezerwy witaminy B17 w organizmie i powoduje błyskawiczne niekontrolowane rozmnażanie komórek.

Jak możemy być absolutnie pewni, że radioaktywne cząstki naprawdę powodują raka płuc, za każdym razem kiedy człowiek jest narażony od wewnątrz? Dla prawdziwych naukowców, w przeciwieństwie do medycznych szarlatanów i rządowych propagandystów, to nie jest problem. Aby jakakolwiek teoria została przyjęta naukowo, trzeba najpierw udowodnić, zgodnie z rygorystycznymi wymogami powszechnie uzgodnionymi przez naukowców. Najpierw podejrzany radioaktywny czynnik trzeba odizolować, a następnie użyć w odpowiednio kontrolowanych eksperymentach laboratoryjnych w celu stworzenia wymaganego skutku, tj. raka płuc u ssaków.

W ten sposób naukowcy bezlitośnie poświęcili dziesiątki tysięcy myszy i szczurów na przestrzeni lat, celowo poddawali ich płuca skażeniu radioaktywnemu. Udokumentowane wyniki tych różnych eksperymentów naukowych są identyczne. Każda mysz i szczur posłusznie dostają raka płuc, a następnie każda mysz i szczur umiera. Teoria została zatem przeliczona na fakty naukowe w ściśle kontrolowanych warunkach laboratoryjnych. Podejrzany agent [materiał radioaktywny] spowodował żądany rezultat [rak płuc] na skutek wdychania go przez ssaki.

Całkowitej wielkości ryzyka zachorowania na raka płuc u ludzi w wyniku atmosfery radioaktywnej nie można przecenić. Zanim Rosja, W Brytania i Ameryka zabroniły badań atmosferycznych 5 sierpnia 1963 r., do atmosfery wprowadzono już ponad 4.200 kg plutonu. Ponieważ wiemy, że mniej niż jeden mikrogram [milionowa część grama] wdychanego plutonu powoduje raka płuc u ludzi, dlatego wiemy, że wasz przyjazny rząd wprowadził do atmosfery 4,200,000,000 [4,2 mld] śmiertelnych dawek, a pół życia cząstki radioaktywnej to co najmniej 50,000 lat. Przerażające? Niestety, jest jeszcze gorzej.

phpBB [video]


Wspomniany powyżej pluton występuje w broni nuklearnej przed detonacją, ale zdecydowanie największą liczbą śmiertelnych radioaktywnych cząstek są te pochodzące z pospolitego brudu czy piasku zassanego z ziemi, i napromieniowane w czasie podróży pionowej kuli ognia. Cząstki te tworzą zdecydowanie największą część „dymu” na każdym zdjęciu atmosferycznego wybuchu jądrowego. W większości przypadków kilka ton materiału zostaje zassane i trwale napromieniowane w tranzycie, ale bądźmy bardzo konserwatywni i powiedzmy, że tylko 1,000 kg materiału powierzchniowego jest zasysane przez każdą atmosferyczną próbę jądrową.

Przed wprowadzeniem zakazu przez Rosję, W Brytanię i USA, łącznie przeprowadzono 711 atmosferycznych prób nuklearnych, tworząc 711,000 kg śmiertelnie niebezpiecznych mikroskopijnych cząsteczek radioaktywnych, do których należy dodać oryginalne 4,200 kg z samej broni, chociaż bardzo konserwatywnie, łącznie 715,200 kg. Istnieje ponad milion dawek śmiertelnych na kilogram, co oznacza, że nasze rządy skaziły nam atmosferę ponad 715,000,000,000 [715 mld] takich dawek, wystarczająco do spowodowania raka płuc lub skóry 117 razy w każdym mężczyźnie, kobiecie i dziecku na ziemi.

Obrazek

© WHO
Zachorowalność / śmiertelność raka wg krajów i płci

male – płeć męska / mężczyzna, female – płeć żeńska / kobieta

Zanim zapytasz, nie, cząstki radioaktywne nie tylko „nie znikają,” a przynajmniej nie w ciągu twojego życia lub twoich dzieci i wnuków. Z półtrwania 50,000 lat lub dłużej, te niezliczone miliardy śmiertelnych, wyprodukowanych przez rząd cząstek radioaktywnych, są zasadniczo z tobą na zawsze. Rozpowszechnione na całym świecie przez silne prądy, cząstki te są składowane w sposób losowy, ale w większym stężeniu w odległości kilku tysięcy mil od oryginalnych miejsc testowych. Zwykły wiatr lub inne zakłócenia powierzchniowe to wszystko co jest potrzebne by zmieszały się ponownie i stworzyły zwiększone zagrożenie dla osób w pobliżu.

Kiedyś niewinna zabawa figlarnego kopania piasku wokół na plaży, w dzisiejszych czasach może łatwo przełożyć się na samobójstwo, jeśli zdarzy ci się poruszyć kilka cząsteczek radioaktywnych, które mogą przykleić się do skóry lub wciągnąć do płuc. Przestań nabijać się z Michaela Jacksona, kiedy pojawia się na lokalnym lotnisku z maską chirurgiczną na nosie i ustach. Może wyglądać ekscentrycznie, ale Michael niemal na pewno przeżyje większość z nas. [artykuł pochodzi z 2003 roku – przyp. tłum.]

Dwanaście lat po katastrofalnym teście Trinity, stało się oczywiste dla zachodnich rządów, że sprawy wymknęły się całkowicie spod kontroli, z raportem 1957 British Medical Research mówiącym, że globalna „liczba zgonów z powodu raka płuc wzrosła ponad dwukrotnie w okresie 1945/55,” choć nie podano wyjaśnienia. W tym samym okresie 10 lat, liczba zgonów z powodu nowotworów w bezpośrednim sąsiedztwie Hiroszimy i Nagasaki wzrosła trzykrotnie. Do końca oficjalnego testowania atmosferycznego w 1963 r. zachorowalność na raka płuc na Wyspach Pacyfiku zwiększyła się pięciokrotnie od roku 1945. Po niszczeniu środowiska zupełnie przez 50.000 lat, nadszedł czas by „wielki rząd” rozpoczął ciężką akcję dywersyjną.

W 1959 roku Światowa Organizacja Zdrowia [WHO] zawarła umowę z MAEA, która dała pro-nuklearnej agencji weto na przeprowadzane przez WHO badania nad skutkami promieniowania.
Jak ludzie sami mogli być przyczyną swojego raka płuc, tzn. uznani za winnych szkody wyrządzonej przez własny rząd, który nigdy nie może być obwiniany lub pozwany? Jedyną oczywistą substancją, którą ludzie wdychali do płuc, poza powietrzem, był dym tytoniowy, a więc musiał zaingerować tu rząd. Słabo wykwalifikowani „naukowcy” medyczni znaleźli się nagle zalani ogromnymi dotacjami rządowymi, mającymi na celu osiągnięcie tego samego rezultatu końcowego: „udowodnij, że palenie powoduje raka płuc.” Prawdziwi naukowcy (zwłaszcza fizycy nuklearni) uśmiechali się ponuro z powodu wczesnych żałosnych starań początkującego lobby antynikotynowego i zwabili ich w najbardziej śmiertelną pułapkę ze wszystkich. Quasi-medyczni badacze zostali zaproszeni do udowodnienia ich fałszywych oświadczeń, według dokładnie tych samych sztywnych zasad naukowych, które wykorzystano podczas udowodnienia, że ​​radioaktywne cząstki wywołują raka płuc u ssaków.

Pamiętajmy, żeby jakaś teoria naukowa została uznana, musi najpierw być udowodniona zgodnie z rygorystycznymi wymogami, powszechnie uzgodnionymi przez naukowców. Najpierw podejrzany czynnik (dym tytoniowy), musi być wyodrębniony, a następnie użyty w odpowiednio kontrolowanych eksperymentach laboratoryjnych, stwarzających wymagany rezultat, tj. rak płuc u ssaków. Pomimo narażania dosłownie dziesiątków tysięcy szczególnie podatnych myszy i szczurów, na równowartość 200 papierosów dziennie przez całe lata, „nauce medycznej” nigdy nawet raz nie udało się spowodować raka płuc u żadnej myszy i szczura. Tak, dobrze przeczytałeś. Przez ponad 40 lat, setki tysięcy lekarzy celowo cię okłamywali.

Prawdziwi naukowcy trzymali quasi-medycznych badaczy za gardło, bo „połączenie” śmiertelnego eksperymentu radioaktywnej cząstki z łagodnym eksperymentem dymu tytoniowego, ostatecznie pokazało na zawsze, że palenie w żadnym wypadku nie może powodować raka płuc. I dalej, w jednym dużym „przypadkowym” eksperymencie, którego nigdy nie pozwolono im opublikować, prawdziwi naukowcy dowiedli z zaskakującą jasnością, że palenie faktycznie pomaga chronić przed rakiem płuc.

Wszystkie myszy i szczury używane są jednorazowo, tylko w konkretnym eksperymencie, a następnie niszczone. W ten sposób naukowcy zapewniają, że wyniki, niezależnie od badanej substancji, nie mogą zostać przypadkowo „skażone” przez prawdziwe lub wyimaginowane efekty innej substancji. Potem pewnego dnia, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, kilka tysięcy myszy z eksperymentu palenia, „przypadkowo” trafiły do eksperymentu radioaktywnych cząstek, które w przeszłości zabijały każdego z jego niefortunnych badanych. Ale tym razem całkowicie przeciwko wszystkiemu, 60% „palących” myszy przetrwało narażenie na radioaktywne cząstki. Jedyną zmienną było ich uprzednie narażenie na dużą ilość dymu tytoniowego.

Natychmiast rząd wywarł presję i stłumił fakty, ale to nie uciszyło prawdziwych naukowców. Być może nieśmiale, ale prof. Schrauzer, prezes Międzynarodowego Stowarzyszenia Chemików Bio-nieorganicznych, zeznał przed komisją Kongresu USA w 1982 roku, że naukowcy już od dawna wiedzieli, że niektóre składniki dymu tytoniowego działają na badane zwierzęta jako anty-rakotwórcze (przeciwnowotworowe). Dodał, że kiedy aplikuje się zwierzętom znane czynniki rakotwórcze (substancje rakotwórcze), stosowanie składników dymu papierosowego im przeciwdziała.

Ale prof. Schrauzer nie poprzestał na tym. Dalej zeznał pod przysięgą, przed komisją, że „żaden składnik dymu papierosowego nie wykazał, że jest przyczyną ludzkiego raka płuc,” dodając, że „nikt nie był w stanie wyprodukować raka płuc u zwierząt laboratoryjnych od palenia.” Była to dosadna odpowiedź na raczej kłopotliwy problem. Jeśli rząd blokuje publikację twojej pracy naukowej, obierz inny kurs i umieść podstawowe fakty na piśmie w Kongresie!

Zgodnie z przewidywaniami, ta twarda prawda doprowadziła rząd i quasi-medycznych „naukowców” do wściekłości. W roku 1982, rzeczywiście zaczęli wierzyć we własną śmieszną propagandę, i nie dali się stłumić przez wybitnych członków naukowego establishmentu. Dość nagle przerzucili winę na inne „tajne” składniki wprowadzone do papierosów przez koncerny tytoniowe. „Tak, to musi być to!” krzyczeli z niecierpliwością, aż do czasu, kiedy prawdziwi naukowcy złapali za telefon i powiedzieli, że te same „tajne” składniki występowały w eksperymentach z myszami, a tym samym także udowodnili, że nie były one w stanie spowodować raka płuc.

Obrazek

Śmiertelność na raka krtani, tchawicy, oskrzeli i płuc (1997-1999). W ponad 300 przypadkach, Windscale wytworzyła 76% sztucznego promieniowania w Europie w 1984 roku.

Sprawy wyglądały rozpaczliwie dla rządu i społeczności medycznej. Ponieważ finansowanie antynikotynowe rozpoczęło się na początku lat 1960, dziesiątki tysięcy lekarzy przeszły przez szkoły medyczne, gdzie uczono, że palenie powoduje raka płuc. Większość uwierzyła w to kłamstwo, ale w lakierze zaczęły się pojawiać pęknięcia. Nawet najbardziej tępi z oceną „C” lekarze nie mogli naprawdę skorelować danych, a gdy zaczęli pytać, odpowiadano im, by nie zadawali głupich pytań. „Palenie powoduje raka płuc” przerobione na wyznanie wiary, quasi-religijny mechanizm wiary, gdzie ślepa wiara stała się substytutem dowodu.

Nawet ślepa wiara potrzebuje systemu wsparcia, którym w tym przypadku stały się agencje reklamowe i media. Nagle ekrany telewizyjne zalano obrazami strasznie sczerniałych „płuc palacza,” z towarzyszącą im mantrą, że umrzesz w strasznej agonii, jeśli teraz nie skończysz z paleniem. To były żałosne śmieci, oczywiście. Na stole prosektoryjnym, płuca palacza i niepalącego mają wygląd identyczny – różowy, a jedynym sposobem na to, by medycyna sądowa mogła powiedzieć, że mogłeś być palaczem, to, jeżeli znajdzie plamy z nikotyny na palcach, paczkę Camel lub Marlboro w kieszeni, lub jeśli jeden z twoich krewnych niemądrze przyzna, że kiedyś paliłeś chwast demona.

Czarne płuca? U górnika, który całe zawodowe życie wdychał duże ilości mikroskopijnych czarnych cząstek pyłu węglowego. Podobnie jak cząstki radioaktywne, wchodzą głęboko w tkankę płuc i pozostają tam na zawsze. Jeśli pracowałeś w kopalni węgla przez 20 lub więcej lat bez maski na twarzy, twoje płuca będą prawdopodobnie wyglądały tak:
Obrazek
Wiele osób pyta, jak to jest, że te palące myszy były chronione przed śmiertelnymi cząstkami radioaktywnymi, a nawet więcej pyta, dlaczego w dzisiejszych czasach są prawdziwe dane pokazujące, że znacznie więcej niepalących umiera na raka płuc niż palacze. Prof. Sterling z Simon Fraser University w Kanadzie jest chyba najbliżej prawdy, korzysta z prac naukowych żeby udowodnić, że palenie przyczynia się do tworzenia cienkiej warstwy śluzu w płucach,” które tworzy warstwę ochronną, zatrzymuje wszystkie cząstki przenoszące raka przed dostaniem się do tkanki płucnej.

Prawdopodobnie jest to tak blisko, jak możemy dotrzeć do prawdy w chwili obecnej, i to tworzy doskonały sens naukowy. Śmiertelne cząstki radioaktywne wdychane przez palacza, są początkowo uwięzione w warstwie śluzu, a następnie zostają wyrzucone z organizmu, zanim będą mogły wejść do tkanek.

Wszystko to może być nieco przygnębiające dla niepalących, ale jest prawdopodobnie jedna lub dwie rzeczy, które można zrobić, aby zminimalizować ryzyko tak dalece jak to możliwe. Zamiast uciekać od palaczy w lokalnym pubie lub klubie, podejdź tak blisko jak można i wdychaj ich dym tytoniowy. Nie wstydź się, weź kilka głębokich oddechów. A może zapal jednego papierosa lub małe cygaro po każdym posiłku, w zaledwie trzy dni stworzysz cienką warstwę śluzową. Jeśli nie możesz lub nie spełnisz żadnego z tych warunków, rozważ telefon do Michaela Jacksona i poproś o zbędne maski chirurgiczne!
http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/2011/04/12/palenie-chroni-przed-nowotworem-pluc/#more-9141



Na górę
   
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 12 kwie 2011, 14:32 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 12 kwie 2011, 14:55 
Offline
Perfect Master * 5th Degree
Perfect Master * 5th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 25 cze 2009, 8:03
Posty: 42
Cytuj:
Zamiast uciekać od palaczy w lokalnym pubie lub klubie, podejdź tak blisko jak można i wdychaj ich dym tytoniowy. Nie wstydź się, weź kilka głębokich oddechów. A może zapal jednego papierosa lub małe cygaro po każdym posiłku, w zaledwie trzy dni stworzysz cienką warstwę śluzową. Jeśli nie możesz lub nie spełnisz żadnego z tych warunków, rozważ telefon do Michaela Jacksona i poproś o zbędne maski chirurgiczne!

Co za kretynizmy!
Więcej taki mądrych artykułów a davidicke.pl będzie kojarzone ze stronką dla świrów, frustratów i innych "oszołomów"



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 kwie 2011, 15:09 
Spokojnie...to tylko artykuł do przeczytania.Nic poza tym.
Nie bulwersuj się niepotrzebnie.

Cytuj:
Więcej taki mądrych artykułów a davidicke.pl będzie kojarzone ze stronką dla świrów, frustratów i innych "oszołomów



Mając na uwadze poruszane tu tematy zapewne już jest tak kojarzone Mruga



Na górę
   
 
 
Post: 12 kwie 2011, 15:40 
Offline
Perfect Master * 5th Degree
Perfect Master * 5th Degree

Rejestracja: 16 mar 2011, 10:45
Posty: 44
Płeć: mężczyzna
Dryp pisze:
Cytuj:
Zamiast uciekać od palaczy w lokalnym pubie lub klubie, podejdź tak blisko jak można i wdychaj ich dym tytoniowy. Nie wstydź się, weź kilka głębokich oddechów. A może zapal jednego papierosa lub małe cygaro po każdym posiłku, w zaledwie trzy dni stworzysz cienką warstwę śluzową. Jeśli nie możesz lub nie spełnisz żadnego z tych warunków, rozważ telefon do Michaela Jacksona i poproś o zbędne maski chirurgiczne!

Co za kretynizmy!
Więcej taki mądrych artykułów a davidicke.pl będzie kojarzone ze stronką dla świrów, frustratów i innych "oszołomów"



Nie tak szybko z tymi osądami,zawsze zastanawiało mnie dlaczego unia i nie tylko tak zaciekle walczy z palaczami chociaż zależy im na większej śmiertelności.Z roku na rok zaostrzana jest walka z paleniem a faktem jest,że więcej słyszałem o raku płuc u tych co nie palą i tu powód podają taki,że to od palenia biernego.Bardzo dobry artykuł warty przemyśelnia.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 kwie 2011, 16:42 
Zero wiedzy, zero podstaw naukowych, zero inteligencji.
Tylko tak dalej a StopSyjonizmowi złoję dupsko kontrartykułem i skończy sie babci sranie.

Co innego "chmury radioaktywnych czastek" czy górnicza pylica, a co innego UDOWODNIONY związek raka płuc z paleniem papierosów. Odsetek przyczynowości waha się od 96% w górę. W GÓRĘ!. Ręce opadają.

Proszę o zamknięcie tematu.



Na górę
   
 
 
Post: 12 kwie 2011, 17:13 
Obrazek

Ryc. 5, Źrodło: Chłap Z., Etiopatogeneza nowotworów. [w: ] Maśliński S., Ryżewski J., (red.) Patofizjologia., Wyd. II, PZWL Warszawa 1998, s. 882

Cytuj:
Dym tytoniowy jest kancerogenem
- zawiera liczne (zidentyfikowano ich co najmniej 60) substancje inicjujące i przyspieszające rozwój procesu nowotworowego. Związki rakotwórcze znajdują się zarówno w głównym strumieniu dymu inhalowanym przez palacza, jak i, często w większym stężeniu, w strumieniu bocznym, który wdychają osoby niepalące. Mutageny dymu tytoniowego uszkadzają DNA i hamują procesy jego naprawy.
Grupy związków rakotwórczych zawartych w dymie tytoniowym (wg prof. Witolda Zatońskiego) [4, 28, 39, 41].


Źrodło:
http://www.pro-life.pl/_ow/read.php?y=Sluzba_Zyciu&n=Nikotynizm&a=03_palenie

Cytuj:
Rak płuca był bardzo rzadki przed pojawieniem się palenia papierosów. W 1878 raki płuc stanowiły 1% wszystkich nowotworów złośliwych, jakie spotykano w sekcji zwłok, ale procent ten wzrósł do 10-15% na początku XX wieku[77]. Liczba przypadków znanych w literaturze medycznej w 1912 wyniosła tylko 374 przypadki na całym świecie[78]. Badanie wśród brytyjskich lekarzy przeprowadzone w latach 1950. jako pierwsze dostarczyło dobry dowód na związek pomiędzy paleniem a rakiem płuca[79].


Źrodło :
http://pl.wikipedia.org/wiki/Rak_p%C5%82uca

Obrazek

Badania na Univ. New Mexico:
[url]
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/sites/entre ... stractPlus[/url]

Badania na Univ of Texas :
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/17304511?dopt=Abstract
Cytuj:
More than 30% of cancer could be prevented by modifying or avoiding key risk factors, including:

* tobacco use
* being overweight or obese
* low fruit and vegetable intake
* physical inactivity
* alcohol use
* sexually transmitted HPV-infection
* urban air pollution
* indoor smoke from household use of solid fuels.


Źrodło :
http://www.who.int/mediacentre/factsheets/fs297/en/index.html

Obrazek

Cytuj:
Palenie jest związane z kilkoma postaciami raka oskrzela. Najczęstszą postacią jest rak płaskonabłonkowy, jednak od końca lat 70. zaobserwowano w niektórych krajach wzrost występowania gruczolakoraka, co naukowcy wiążą ze zmianą stylu palenia: wybierając "lekkie" papierosy palacze zwiększyli intensywność i objętość inhalowanego dymu, a także głębokość zaciągania się, aby utrzymać określony poziom nikotyny we krwi. N-nitrozoaminy (których zawartość w papierosach wzrasta w ostatnich latach), prawdopodobnie wywołujące gruczolakoraka oskrzela, są aktywowane do związków o silnym działaniu rakotwórczym w bogato unaczynionych obwodowych częściach dróg oddechowych, gdzie dostają się podczas głębokiej inhalacji dymu. Jednocześnie częstość raka płaskonabłonkowego, związanego z działaniem WWA, utrzymuje się na stałym poziomie.


Źródło :
http://www.pro-life.pl/_ow/read.php?y=Sluzba_Zyciu&n=Nikotynizm&a=03_palenie

Apropo górników :
Cytuj:
Szydłowska-Stańczyk I., Szeszenia-Dąbrowska N., Zawodowe uwarunkowania raka płuca w badaniach epidemiologicznych, Medycyna Pracy 2001, 51; 1; 27-34.



Dziekuje, dobranoc. Do KOSZA Z TYM!



Na górę
   
 
 
Post: 12 kwie 2011, 17:25 
Przerażający jest ten time lapse... myślę, że większość ludzi była by zaskoczona ilością eksplozji nuklearnych jakie miały miejsce do tej pory :shock:



Na górę
   
 
 
Post: 12 kwie 2011, 19:03 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 26 maja 2010, 13:31
Posty: 73
Płeć: mężczyzna
hmm kłócić się nie chcę ale zwracam uwagę na fakt że w latach 1870-1930 nie przeprowadzano żadnych prób atomowych, więc raka nie było, a jak zaczęto przeprowadzać próby to nagle rak się znalazł i to w dymie tytoniowym, który przecież jak ktoś wcześniej pisał jest w europie od czasów Kolumba....
więc jak to jest ??

co do reszty "szkodliwych" efektów zgodzę się w 100%, tyle że pamiętajmy że inaczej tytoń wpływa na rdzennych amerykanów a inaczej na białych czy żółtych, my generalnie jesteśmy słabą chorowitą rasą i bardzo nam tak dobrze że boli nas serce przez szlugi....

_________________
"...Kto chce WOLNOŚCI bez zamieszek, chce deszczu bez burzy..." - MARK TWAIN



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 kwie 2011, 19:20 
kaziq pisze:
w latach 1870-1930 nie przeprowadzano żadnych prób atomowych, więc raka nie było,


Cytuj:
Maria Salomea Skłodowska-Curie[1][uwaga 1] (ur. 7 listopada 1867 w Warszawie, zm. 4 lipca 1934 w Passy) – fizyczka i chemiczka polskiego pochodzenia. Większość życia spędziła we Francji, tam też rozwinęła swoją karierę naukową. Prekursorka nowej gałęzi chemii – radiochemii. Do jej dokonań należą: opracowanie teorii promieniotwórczości, technik rozdzielania izotopów promieniotwórczych oraz odkrycie dwóch nowych pierwiastków – radu i polonu. Pod jej osobistym kierunkiem prowadzono też pierwsze badania nad leczeniem raka za pomocą promieniotwórczości. Dwukrotnie wyróżniona Nagrodą Nobla za osiągnięcia naukowe, po raz pierwszy w 1903 z fizyki wraz z mężem i Henrim Becquerelem za badania nad odkrytym przez Becquerela zjawiskiem promieniotwórczości, po raz drugi w 1911 z chemii za wydzielenie czystego radu. Do dziś pozostaje jedyną kobietą, która tę nagrodę otrzymała dwukrotnie, a także jedynym uczonym w historii uhonorowanym Nagrodą Nobla w dwóch różnych dziedzinach nauk przyrodniczych[2].


Wiec rak musial byc, skoro prowadzono badania nad jego leczeniem?



Na górę
   
 
 
Post: 12 kwie 2011, 19:49 
Zapewne kaziq miał na myśli zachorowalność na raka płuc, który przed 1950r stanowił (ponoć) znikomy odsetek nowotworów.



Na górę
   
 
 
Post: 12 kwie 2011, 21:29 
A czy przypadkiem Maria Salomea Skłodowska-Curie nie zmarła na raka ?
Pytanie retoryczne : od " fajek", czy od zabawy polonem i radem ?



Na górę
   
 
 
Post: 12 kwie 2011, 21:40 
Olgutek pisze:
A czy przypadkiem Maria Salomea Skłodowska-Curie nie zmarła na raka ?

Przypadkiem tak.

Olgutek pisze:
Pytanie retoryczne : od " fajek", czy od zabawy polonem i radem ?
:tak:



Na górę
   
 
 
Post: 12 kwie 2011, 22:13 
Cytuj:
Palenie chroni przed nowotworem płuc


Tak jak porządny sen uchroni przed NWO...

Nie mówić, że nie :uśmiech:

A tak poważnie...

Cytuj:
Zamiast uciekać od palaczy w lokalnym pubie lub klubie, podejdź tak blisko jak można i wdychaj ich dym tytoniowy.

:ninja:

Tera to się zaczną pretensje do mnie, dyskryminowanych dziewczyn ze względu na mgliste-tytoniowe spojrzenie :uoeee:



Na górę
   
 
 
Post: 13 kwie 2011, 10:36 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 21 sty 2011, 10:54
Posty: 218
Płeć: kobieta
:cwaniak: dobry dymek nie jest zły...ja palę, lubię palić, jak mi się znudzi to przestanę i tyle żadnej większej filozofii w tym temacie

_________________
"Śniło mi się, że poszłam do lekarki, która powiedziała, że zostało mi osiem minut życia. Czekałam w pierdolonej poczekalni pół godziny" Sarah Kane



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 kwie 2011, 11:37 
Mortycja pisze:
:cwaniak: dobry dymek nie jest zły...ja palę, lubię palić, jak mi się znudzi to przestanę i tyle żadnej większej filozofii w tym temacie

To dokladnie jak ja; zwyczajnie lubię Mruga co nie oznacza, że nie czuję smrodku w pomieszczeniach.

Dyskryminacja palaczy, czyli brak stosownej alternatywy (za przeproszeniem kible, czy popielnica na dworze nią nie są), doprowadziła mnie w końcu do zainteresowania się e-papierosami. To naprawdę działa i jest ok.
Modeli wartych uwagi jest wiele, można poczytać sobie na forach i coś wybrać. Zainteresowanych przestrzegałbym jedynie przed zakupem modelu Health - tanie wrogiem dobrego; w przypadku tej marnej podróby doskonale się to sprawdza.



Na górę
   
 
 
Post: 13 kwie 2011, 11:44 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 kwie 2011, 19:49
Posty: 4
Płeć: mężczyzna
Witam.
Artykuł ciekawy, nawet w pewien sposób szokujący. Czyli wyszła kolejna rzecz, o której nie byliśmy informowani przez nasze wspaniałe rządy :zniesmaczony:

Nie uważam, że palenie tytoniu nie powoduje raka, jak i nie uważam że go powoduje. Wszystko zależy od człowieka jak do tego podchodzi i ile tych papierosów wypala. Poniważ jeśli przyjmiemy, że
Cytuj:
palenie przyczynia się do tworzenia cienkiej warstwy śluzu w płucach,” które tworzy warstwę ochronną, zatrzymuje wszystkie cząstki przenoszące raka przed dostaniem się do tkanki płucnej
to płuca w ciągu dnia powinny mieć możliwość normalnego funkcjonowania i czasu na regenerację pomiędzy kolejnymi papierosami. I jak ktoś pali np. 5 papierosów dziennie to może i wytworzy sobie tą ochronę ale jak pali 20-30 to nie będzie to ochrona ale bariera przed odpowiednią ilością przyjmowanego tlenu.

Z drugiej strony już od dawna jestem zniesmaczony tymi napisami w stylu "palenie zabija, powoduje raka itp" i rysunkami w niektórych państwach. Znam ludzi, którzy palą całe życie i jakoś nie wyglądają tak ludzie na paczkach papierosów. Poza tym według uniwersalnej zasady "to o czym myślisz się stanie" tylko pogarszają sytuację. Jeśli ktoś nieświadomy zaciągając się patrzy na pudełko a tam napis "umrzesz" to wiadomo do czego to prowadzi. Politycy z jednej strony walczą z palaczami dbając niby o ich zdrowie, a drugiej strony sami pchają ich do piachu :bangheadwall:

Jeśli artykuł można brać na poważnie to trzeba się zastanowić czy od czasu do czasu nie warto pociągnąć macha lub dwa biorąc pod uwagę rozprzestrzeniające się promieniowanie z elektrowni Fukushima. Jeśli chodzi o mnie to lubię sobie czasami zapalić oczywiście nie popadając w przesadę. A tak w ogóle ciekawe co by było gdyby na paczkach były napisy typu "Pal to poprawi ci się zdrowie" pewnie też by działało :D
Pzdrawiam gorąco

_________________
"Prawda to kraina bez dróg. Żadna organizacja, żadna religia, żaden nauczyciel nie mogą do niej doprowadzić." - Jiddu Krishnamurti



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 kwie 2011, 11:49 
W temacie palenia... szlag mnie trafia, gdy widze palace kobiety w ciazy, karmiace piersia czy ogolnie w towarzystwie dzieci. A jest ich cala chmara. Tak samo pijacych alkohol.
Wystarczy na pierwszym lepszym portalu dla matek zrobic ankiete pt. "ktora palila w ciazy"... to jest tych kobiet niemalo i naprawde wiekszosc nie ma sobie nic do zarzucenia.
Jakie skutki moze miec palenie dla nienarodzonego dziecka, to chyba nie trzeba tlumaczyc.
Z praktycznych obserwacji... mam pare kwiecistych przykladow.
Kolezanka, ktora urodzila donoszone niemowle o wadze ok. 2000g (czyli typowy w czesniak), porod cesarka, bo lozysko sie odkleilo (krwotok, zagrozenie zycia matki i dziecka)... efekt biernego palenia przez caly okres ciazy (maz).
Potem mamy mamusie karmiace nikotynowym mlekiem z piersi i mamusie idace z woziem i palace papierocha tuz nad glowa dziecka.

Co do dyskryminacji. To ja, jako osoba niepalaca, czuje sie dyskryminowana, jezeli ktos,nie pytajac sie mnie, czy chce to wdychac czy nie (lub czy moje dziecko to chce wdychac) siadzie obok i mi smrodzi. Ja rozumiem, z ktos ma do tego prawo, ale prosze bardzo nie robic mi tego prosto w twarz. :evil:

Ogolnie w kwestii palenia uwazam, ze kazdy sam wie, co robi, wiec o ile mi nie chucha w nos to niech sobie sie chroni przed tym nowotworem pluc... :język: palac.

A takie artykuly, jak ten, beda kolejnym powodem dla madrych kobitek, aby nie rzucac palenia chocby przynajmniej na okres ciazy i karmienia piersia... No bo po co? Skoro to nawet zdrowe... :lol: 8-)



Na górę
   
 
 
Post: 13 kwie 2011, 12:02 
U mnie większość znajomych paliła...Często było tyle dymu, że w oczy szczypało
Ok Denerwowało jedynie mnie to, że co jakiś czas namawiali do zapalenia papierosa. Nie rozumiem tego zjawiska. Jakoś to, że nie palę ich podniecało... :D By dali spokój wziąłem fajkę i pokazałem, że i dym mi nie straszny :uśmiech:
Był spokój na parę imprez :wacko:

Poza tym mam blokadę przed pocałunkiem z palącą dziewczyną Nie palące kobiety to prawdziwy rarytas z którym trzeba wyjątkowo się obchodzić :zęby: <>Z drugiej strony wszystko podlega ewolucji-może i o mnie zahaczy, a wtedy przełamię się:język:

Z e-papierosem spotkałem się ponad rok temu jak znajomy do baru przyszedł z e-zestawem. Wtedy pierwszy raz to na oczy widziałem. Gruntownie przebadałem urządzenie i jego działanie :uśmiech:

Nic przeciwko palaczom nie mam. Nawet ten dym który wdycham będąc z nimi nie przeszkadza. Najgorszy jest dzień po imprezie- śmierdzą mi włosy papierosami, ubranie To jest najgorsze :evil: :twisted: :twisted:


Obrazek

Wiem jestem wredny jak ten papieros :zęby: :z jęzorem:



Na górę
   
 
 
Post: 11 sty 2021, 20:57 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 31 sty 2017, 23:12
Posty: 143
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Bayern
Jestem palaczem dokladnie od 47 lat. Opowiem wam moja historie z rakiem.
Jakies 14 lat temu w gardle urosla mi taka narosl, Bedac w Polsce poszedlem do znanego laryngologa, ktory od razu stwierdzil ze to brodawczak, taka forma raka, i od razu dal mi skierowanie na operacje w Krakowie-Prokocimiu. Wiec pojechalem tam i ustalilem termin operacji za kilka miesiecy. Wytlumaczono mi tam ze w czasie operacji moga zostac uszkodzone struny glosowe, i przestane mowic. Za kilka miesiecy przyjechalem do Poilski i zglosilem sie na operacje, ale operacja nie doszla do skutku poniewaz mialem angine, wiec ustalilem znowu nastepny termin za kilka miesiecy, i znow to samo tym razem mialem grzybice gardla zwiazane z srodkami wziewnymi, wiec nastepna operacja, i znow to samo. Chyba po 4 razach dalem sobie spokoj z ta operacja, i probowalem sam sam leczyc tego raka, ziolami i glodowka, i czym sie dalo, pogodzilem sie juz z ta mysla ze i tak musze umrzec. 11 lat tamu z powodu naglej dusznosci, niedotlenienia, i innych trafilem do szpitala do kliniki uniwersyteckiej "Uniklinik" w Monachium. Po ponad tygodniowym pobycie na intensywnej terapi /mam POChP IV/ przeniesiono mnie na normalny oddzial, ale rowniez ze skierowaniem do kliniki laryngologicznej, poniewaz stwierdzono ze ta narosl /okolo 3 cm/ przeszkadza mi w oddychaniu. Klinika laryngologiczna miesci sie okolo 500 m od tej w ktorej ja bylem. lecz w zwiazku z trwajacymi w tym czasie cwiczeniami strazy pozarnej droga zajela nam okolo godz. Sanitariusze zostawili mnie w klinice , a na droge powrotna wzieli pacjentke ktora byla juz po zabiego. Mnie wzial taki mlody lekarz,poogladal mnie i zaczal sie smiac. Stwierdzil ze to co pisze na diagnozie z Polski to bujda, ze to jest zwykly tluszczak. W sumie cala "operacja" trwala okolo 15 minut , razem ze znieczuleniem/zamrozeniem/ Mowil ze wysle toto do biopsji, ale tak na wszelki wypadek. No i po wszystki ja zostalem czekac na poczekalni na powrot sanitariuszy, caly czas mialem przy sobie butle z tlenem, i gdzies tak po ponad godz. czulem ze ilosc tlenu sie zmniejsza, wiec poprosile ta pania na recepcji o nowa butle. A ta wpadla w taka panike szukala tej butli i nie mogla nigdzie znalesc, a mnie bylo coraz gorzej, juz prawie nie oddychalem. Dobrze ze niedlugo potym przyjechali sanitariusze, i stwierdzili ze trzeba bylo tylko odkrecic wiecej zawor w butli i tlen by lecial. Po powrocie na oddzial dostalem takich dusznosci ze wydawalo sie ze musze wrocic z powrotem na intensywna. Nikt nie ogl sobie z tym dac rady, zawolano ordynatora, agdy i ten nic nie pomogl zawolano naczelnego lekarza, profesora Gärtner. I dopiero on wprowadzil mie do oluc taka rurke i podlaczyl do tego pompe saca. i to mi pomoglo. Byl przy mnie okolo godz, i wyjasnil ze pod wplywem stresu /brak tlenu w butli/ moje pluca wytwarzaja zwiekszona ilosc flegmy, ktora mnie dusi. Nastepnie pytal czy pale, a gdy odpowiedzialem ze tak , to powiedzial zebym nie rzucal palenia, tylko ograniczyl, a najlepiej zebym palil papierosy wlasnorecznie robione bez filtra, a najlepiej by bylo gdybym sobie sam uprawial tyton i po odpowiednim przerobieniu/fermentacji/ go palil. Ordynator, ktory byl przy tym, przerwal prof. jak to mozliwe zeby pan prof mowil pacjetowi ze ma palic. Ten odpowiedzial panie ordynatorze pan nie interesuje sie badaniami jakie prowadzimy w klinice, i ktore wskazuja ze tyton jest ziolem leczniczym miedzy innymi na choroby pluc.
Kilka lat pozniej bedac w Polsce znowu trfilem do szpitala , gdzie stwierdzono ze mam na prawym plucu ropniaka okolo 17 cm. dlugosci, Po miesiacu leczenia antybiotykami, gdy nic nie pomagalo skierowano mnie na operacje do szpitala Jana Pawla II. Wczesniej podpisalem zgode na operacja. Przez 2 tygodnie robiono i przerozne badania lacznie z tomografia, i stwierdzono ze oprucz tego ropniaka mam w lewym plucu dwa guzy nowotworowe o srednicy okolo 3 cm. Ale to i tak nic nie dalo gdyz na koncu anestezjolog stwierdzil, ze ze wzgledu na stan zdrowioa /bardzo slabe serce i wyniszczenie innych organow / operacja nie moze sie odbyc, poniewaz bym sie po niej nie obudzil. Dano mi tylko dwie opcje do wyboru, skierowanie na oddzial paliatywny, lub wypis do domu. Wybralem to drugie. W domu odwiedzil mnie stary kolega, z zawodu lekarz pulmonolog, i poweidzial mi ze ten moj stan zwiazany jest z lekarstwami ktore biore, i lepij bym je odrzucil, tylko nie naraz ale sukcesywnie redukujac i zebym przeszedl na ziola. Redukcja tych lekarstw zajela mi kilka miesiecy, gdy po okolo 9 miesiacach zrobilem badania to okazalo sie ze ropniak zniknal, i guzy tez.
Troche ponad dwa lata temu gdy zrobiono mi badania znowu stwierdzono za mam guzy rakowe ba lewym plucu. Po szczegolowych badaniach, kilka roznych komputer tomografiach, prowadzaca mnie pani prof, powiedziala mi ze to jest rak zlosliwy i skierowala mnie na operacje. Operacje mialem w kilka dni pozniej. Ostatecznie w biopcji stwierdzono ze to nie jest rak , tylko ttaki grzyb asparagilus. Ale w sumie w szpitalu /klinice uniwersyteckiej/ oddzial H 6, spedzilem prawie 3 miesiace, ale to bylo zwiazane ze pluca tam gdzie byla operacja mi sie rozszczelnialy.
Na tej sali gdzie lezalem , w tym czasie przewinelo sie 11 osob. Jedna osoba palila , ale ona nie miala raka tylko pekniecie pluc. 5 osob nigdy nie palilo, 2 osoby byly po transplatacji pluc, jedna 5 lat druga 6 . Przed transplantacja nie wolno palic przynajmiej rok czasu. 1 osoba zucila palenie przed 35 laty, 1 przed 25 laty a jedna palalila troche w wieku mlodzienczym. Na tym oddziale gdzie lezalem bylo 11 pokoi po 3 osoby , czyli razem 33 osoby. Wiekszosc to miala raka, a z calego oddzialu jak zaobserwowalem to za te 3 miesiace widzialem tylko 3-4 osoby ktore palily.
No a teraz sie jeszcze okazuje ze palacze nie choruja na covid. Wedlug badan francuskich niecale 4 % wsrod chorych na covid to palacze .
Woiec jest sie nad czym zastanowic.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 19 ] 

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group