Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 15 gru 2019, 6:09

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 111 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna
Autor Wiadomość
Post: 26 mar 2012, 14:11 
INSPEK pisze:
Cytuj:
Temat smierci mam przerobiony...


Rzuciłaś wyzwanie potężnym siłom i zostaniesz wypróbowana.


Nie boje sie...

imraj pisze:
Tak szczerze to ja się śmierci boje .Bo to dla mnie nieznane chodzi mi o swoją osobę .A w życiu już parę osób żegnałem.
Ale mi do tej śmierci nie prędko .Chce jeszcze swoje przeżyć :) :tak:

Pozdrawiam serdecznie :)


Mialam osobista stycznosc (kilkakrotnie) ze smiercia... :)



Nathalie... nieodczuwanie leku przed smiercia to jedno, szukanie jej to inna sprawa. Pamietanie o tym, ze kazdego dnia, w kazdej chwili smierc moze nas dosiegnac (a tak wlasnie jest) pozwala nam (a nawet kaze) zyc w calej pelni. Nie odkladasz nic na jutro, bo skad wiesz, czy jutro bedziesz? Weryfikujesz, co jest tak naprawde wazne a co mozna sobie odposcic. To daje nam swiadomosc kruchosci zycia i nieuchronnosci smierci.
Aha... i przede wszystkim, zdajac sobie z tego wszystkiego sprawe przed niczym nie uciekamy.
Absolutnie przed niczym. Stawiamy temu czola, jednak nie uciekamy. Mruga

Rekrul... tak jeszcze odnosnie Twojego wpisu, ktorego tak bardzo nie moglam ogarnac... widze, ze wydaje Ci sie, ze Angelrage jest kobieta... ale z Jego wypowiedzi wynika cos wrecz przeciwnego... pisze o sobie w formie meskiej. Stad moje zdziwienie, gdy napisales w kontekscie "kobiety to, kobiety tamto"... :)



Na górę
   
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 26 mar 2012, 14:11 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 26 mar 2012, 18:44 
Nie znacie dnia ani godziny.



Na górę
   
 
 
Post: 27 mar 2012, 10:58 
Ciekawy mnie tendencja do uciekania od umysłu...

Kiedyś sam uważałem, że świadomość jest sztucznym tworem, ograniczeniem faktycznego wglądu w świat poprzez konkretnego człowieka. Jednak świadomość zależna jest od percepcji, a fakt, że ograniczono nam percepcję nie świadczy o tym, że świadomość jest ograniczona. Na ograniczenie świadomości wpływa zła energia, na rozwój świadomości wpływa dobro, której jest jednak mało. Skąd je brać? Tu schodzimy do sprawy która krąży wokół odwagi, siły...Silny człowiek, potrafił będzie zło którego doświadczył poprzez swą siłę a więc brak odpowiedzi na zło lub nawet pozytywną odpowiedź...potrafił będzie dzięki temu przekształcić na zrozumienie a zrozumienie rodzi siłę. Zrozumienie rozwija świadomość, którą z drugiej strony hamuje zło i działanie negatywu.

Ucieka się od myśli, od JA, od JESTEM. Tak na prawdę myśli są potężną siłą a ich ukierunkowanie, które wczoraj zauważyłem jest sprawą istotną i wpływającą na pozostanie przy myślach, albo chęć ucieczki od niego.

Wczoraj pakując paczki z ziemniakami :P stałem i myślałem o energii, jej przepływie. Zostałem zaciekawiony tym przez La_Mandragorę. Zauważyłem, że nie wszyscy widzą energię jako coś co się odbiera a więc stadium końcowe. Nie którzy odnoszą się do energii jako formy podstawowej, bazowej. Myślałem i myślałem aż w końcu przyszedł kolega z którym przyjechałem do firmy. Chciał numer telefonu do managera, bo jak to określił " Nie będzie tu pracować bo jest zimno, jest mokry i się przeziębi" .
Paczki na taśmie leciały szybko, więc nie miałem czasu zdejmować rękawic i wyciągać telefonu więc powiedziałem, że nie mam. Robił to co ja więc stwierdziłem, że krzywda mu się nie stanie. :twisted: :king:
Zaraz mi się przypomniała moja myśl która była odpowiedzią na wilgoć i temperaturę 2-4 stopni, gdzie ja miałem krótki rękaw i cienki fartuch. :) Myślałem, że te warunki wyjdą mi na dobre bo organizm się wzmocni, a ewentualny katar będzie wiązał się z oczyszczeniem organizmu. Dziś czuje się świetnie, kataru nie mam.
I pytam się, co było przyczyną odmiennych stanów w pracy? Czy nie była nią odpowiedź na zaistniały stan rzeczy, ukierunkowanie myśli?

Co do tematu śmierci, śnił się mi kiedyś ten czas kiedy to byłem, że tak to nazwę "pod kosą". Śmierć była nie daleko, byłem słaby ale wciąż pogodny. Chodziłem i odwiedzałem znajomych, nie mówiłem im co jest ze mną. Dopiero gdy już było bardzo źle powiedziałem im. Wychodząc od nich, zrobiłem parę kroków i spotkałem śmierć na ulicy. Tam gdzie nie widział mnie nikt bliski, gdzie siostra i mama którą uspakajałem wcześniej mnie nie widziały.
Byłem obcy a więc nie spowodowałem tego bólu gdzie rozmawiając z kimś zrobiłem nagle wielkie oczy i odszedłem. Chciałbym tak umierać... :tak: :)



Na górę
   
 
 
Post: 27 mar 2012, 11:08 
Energia jest jedna... podstawowa... tzw. baza. Reszta zalezy od tego, jak sie ja ukierunkuje. Tzw. efekt koncowy.
Podobnie jak masz fabryke ciastek. To samo ciasto, rozne foremki i efekt koncowy rozny. Jedno ciastko w formie gwiazdek z posypka, inne w formie koleczek z polewa a jeszcze inne w formie kwadracikow bez niczego, herbatniczki takie... ;)
Niby efekt koncowy rozny, ale podstawa ta sama.

Zaleznie co z tego ciasta zrobiles, taki byl efekt koncowy. Jak pokierujesz energia takie bedziesz mial efekty. Ta sama energia uzyta w rozny sposob.

To, ze ktos osiagnie taki czy inny efekt nie oznacza, ze posluguje sie zupelnie innym rodzajem energii. Jedynie kierunek, ktory jej nadal jest inny. Nie zmienia to jednak postaci rzeczy, ze posluguje sie wciaz tym samym.

Mozna to zauwazyc u ludzi, ktorzy swoja energie wykorzystuja do negatywnych celow, czasem robia to z takim uporem, taka wytrwaloscia, ze mowi sie o nich "gdyby swoja energie zaangazowali w cos pozytywnego to byloby cos!".
Takze ich energia moze byc uzyta w dobrym lub zlym celu, moze miec taki lub inny kierunek, jednak jest to nadal ta sama energia... basis, jak to ujales.


I nadal powtarzam, ze jest to jedynie moje odczuwanie tematu... ekspert ze mnie zaden. Moge sie rownie dobrze mylic. :bukiet:


Ostatnio zmieniony 27 mar 2012, 11:36 przez La_Mandragora, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
   
 
 
Post: 27 mar 2012, 11:12 
A ja o coś się zapytam bo ostatnio przez przypadek włączyłem na NT, jakiś wywiad z facetem polakiem ale zajmuje się Sai Babą i takie tam indyjskie sprawy religijne, w i pewnym momencie mówi że gdzieś nam nad jaką rzeka są zloty lub spotkania no nie wiem jak to się nazywa ludzi którzy nie umierają i mają po kolka tysięcy lat , włosy mi na głowie stanęły z wrażenie albo on jakiś nawiedzony albo w transie jest pomyślałem sobie, bredzi czy jak ale on to z takim przekonaniem powiedział jak by to było coś normalnego ot pierd i se ludzik żyje ile chce ,a co mu tam ...... normalnie w szoku jestem :shock:



Na górę
   
 
 
Post: 27 mar 2012, 11:15 
Ze fizycznie nie umieraja? Hmm...

Umysl jest niesmiertelny, w tym sensie rzeczywiscie nie ma narodzin ani smierci, fizycznosc jednak jest smiertelna. Chociaz zycie mozna, owszem, roznymi technikami przedluzac. Jednak do kilku tysiecy lat? :hmmm:


Ostatnio zmieniony 27 mar 2012, 11:28 przez La_Mandragora, łącznie zmieniany 3 razy


Na górę
   
 
 
Post: 27 mar 2012, 11:21 
No kurcze tak powiedział, nie zdążyłem zanotować kto to był bo psy moje zaczęli rozrabiać i musiałem je uspakajać a po tem córka wlazła w kompa i mi powyłączała wszystko bo ona o fryzurach musi hihihihi A teraz nie mogę tego odnaleźć.



Na górę
   
 
 
Post: 27 mar 2012, 11:28 
Tak jeszcze a propos postrzegania energii. Bardzo latwo wpadam w taki ciekawy stan, gdy siedzac np. zaledwie po kilku oddechach, wpatrujac sie w jeden punkt, nie widze, nie czuje swojego ciala, jestem powietrzem, czuje totalna jednosc z otaczajacym mnie swiatem, jestem woda, jestem drzewem, jestem ziemia... ogolnie stan, ktory jest mi znany od dziecinstwa.

W dziecinstwie kilka razy zdarzylo mi sie, doslownie gdzies podczas zabawy, nagle i z nikad, dostac tak wysoka goraczke, ze tracilam przytomnosc i wieziono mnie natychmiast do szpitala, gdzie lekarze ledwo mnie odratowali.
W kazdym razie te stany czesto byly u mnie powiazane z goraczka, z czasem goraczka przestala temu towarzyszyc, natomiast te stany towarzysza mi zawsze, gdy sie pieknie zrelaksuje.

Kiedys stalam nad fontanna, krag wody i momentalnie odlot, widzialam tylko ten krag wody, czulam sie ta woda... trudno to opisac. Na ten moment bylam z dziecmi, wiec szybko przywolalam sie do "porzadku".

W kazdym razie wracajac do tematu... stalam sobie w metrze i czekalam na tramwaj. Bylo mnostwo ludzi... i nagle patrzac na nich... to uczucie, ze ci wszyscy ludzie to tylko skafandry, kombinezony a przez nich wszystkich przeplywa ta sama, jedna i ta sama energia... niepodzielna, nie ma podzialu na Ty i Ja, wszyscy jestesmy ta sama energia. Czy nawet jeszcze inaczej. Nawet nie jestesmy ta energia, tylko nasze ciala sa jakby tymi odbiornikami tej jednej i tej samej, niepodzielnej energii, ktora jest jedyna, podstawowa i bezgraniczna.

Bylo to na poziomie 100% odczuwania, zero myslenia...

Proba opisania tego slowami na pewno jest slaba... ale probowalam. Mruga


Ostatnio zmieniony 27 mar 2012, 11:49 przez La_Mandragora, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
   
 
 
Post: 27 mar 2012, 11:48 
La_Mandragora pisze:
W kazdym razie wracajac do tematu... stalam sobie w metrze i czekalam na tramwaj. Bylo mnostwo ludzi... i nagle patrzac na nich... to uczucie, ze ci wszyscy ludzie to tylko skafandry, kombinezony a przez nich wszystkich przeplywa ta sama, jedna i ta sama energia... niepodzielna, nie ma podzialu na Ty i Ja, wszyscy jestesmy ta sama energia. Bylo to na poziomie 100% odczuwania, zero myslenia...


Bo tak jest, wszyscy jesteśmy tacy sami, co już Ci potwierdziłem. Przejaw intuicji.
Czasami jednak stwierdzam, że jesteśmy inni od tych co są, o tam...Ale to już są podziały ze względu na ich myśli, słowa, czyny i podziały do tego doprowadziły. Ludzie stali się źli i dobrzy.Wierzę w to, że wszyscy jesteśmy dobrzy, wielu o tym zapomniało...o prawdziwej naturze człowieka.

I teraz najważniejsze...

Co się stało, że jesteśmy tacy a nie inni?
Czy nie było to związane z "zerwaniem jabłka z drzewa poznania dobra i zła"? Temu, że zaufaliśmy komuś tam, kiedyś? Czy to nie jest wskazówką aby ufać tylko i wyłącznie sobie?
Ja mówię tak, ktoś twierdzi, że nie istnieje. Nie bierzcie tych tekstów jako pewniki. Miejcie w nie wgląd i sami doświadczajcie, wyciągajcie wnioski. Nikt Wam nie pomoże oprócz Was samych.

Myśli nie są złe, myśli to energia, intencje...Wszystko zależy od tego jak je ukierunkujemy, jak odpowiemy na pewną sytuację którą spotykamy co chwilę.

Nie jestem idealny, jedynie staram być się odpowiedzialny nie tylko za siebie i nie tylko za "tu i teraz".



Na górę
   
 
 
Post: 27 mar 2012, 11:56 
Mysli to slowa... a slowa nigdy nie sa w stanie oddac rzeczywistosci taka jaka jest.

Dziecko jak przychodzi na swiat nie mysli w ten sposob, co dorosly. Ono odczuwa... ma automatycznie umysl sprzed myslenia.

Ono nie nazywa nic... widzi to takim, jakie jest. Myslenie to nazwy, ramy, rozne opisy, ktore stworzone zostaly na potrzeby komunikacji werbalnej.

Ktos powie, ze niebo jest blekitne, kto inny, ze trawa jest zielona... itd. Dziecko, ktore sie urodzilo dopiero, ono tego nie nazywa, ono to widzi, czuje, takim jakie to jest. Tych nazw uczy sie dopiero z czasem.

Umysl sprzed myslenia to odbieranie swiata takim jakim on jest, bez tych wszystkich zbednych etykietek i slow, ktore tak naprawde sa go w stanie oddac tylko i wylacznie w duzym co najwyzej przyblizeniu, nigdy zas dokladnie takim, jaki on jest.

Dlatego i owszem... wylaczenie myslenia moze byc przydatne. Wylaczenie myslenia to przeciez nie stan bycia roslinka a przeskokz umyslu malego na umysl duzy... ;) Takze spokojnie... nie jest sie przy tym zombiakiem. :)


Co do odpowiedzialnosci - tak powinno byc. Powinnismy brac odpowiedzialnosc za kazdy swoj czyn.

Co do bycia tu i teraz. Nie ma nic poza tu i teraz. Wczoraj = przeszlosc, juz jej nie ma. Jutro = tajemnica, plany... i tak bedziemy tam, dopiero, gdy dojdziemy do tego punktu, a i tak wtedy bedzie to juz tu i teraz. Mruga



Na górę
   
 
 
Post: 27 mar 2012, 12:28 
Też "widzę" energię ale dla mnie to zabawa umysłu.Wszystkiego można się domyślić jak się tego pragnie.Teraz siedzę/medytuję bez wpatrywania się w punkt czy 'stawania się jednością". Siedzisz i cześć.Nie doprawiam słoniowi drugiej pary uszu :)



Na górę
   
 
 
Post: 27 mar 2012, 12:37 
Tez sie staram, ale czasami nie wychodzi jak trzeba. Czasem jednak ta druga para uszu slonia zachwyci... Mruga Na szczescie gdzies tam dochodzi juz to z ta "zabawa umyslu"... takze puszczam i robie swoje. Siedziec... po prostu. :tak:



Na górę
   
 
 
Post: 27 mar 2012, 13:09 
Zwłaszcza że to uszy chcą przekonać słonia ze są potrzebne a i tak słonia nie ma...:lol: Mandragora spróbuj znaleźć Sobie jakąś grupę w tradycji a nie bądź "słoniem".Ja bym tak radził z własnego doświadczenia ze swoją trąbą Mruga



Na górę
   
 
 
Post: 27 mar 2012, 13:14 
Cos znalazlam... :tak: Szkola Kwan Um Zen... Medytacja co wtorek... przedtem praktyka poklonow itd.
Teraz mam mentlik czasowy... takze kwestia organizacji czasowej. Takie grupy medytacyjne dzialaja wieczorami, ja mam trojke dzieci, ktore wychowuje sama... takze wychodzac na ten czas (a z dojazdami zajmuje mi to wtedy 3-4 godziny) musze organizowac sobie kogos do opieki nad nimi.

Co oczywiscie jest wykonalne... i nie zamierzam z tego z ww. powodow zrezygnowac. :) Jak juz gdzies tam pisalam. Uwazam, ze nauczyciel jest potrzebny. :tak: I jakbym sie nie starala, widze, ze go nie omine... Mruga



Na górę
   
 
 
Post: 27 mar 2012, 13:19 
Ja bym spróbował na Twoim miejscu bo też tego próbowałem :) .Jestem gdzie indziej bo jakoś nie wychodziło mi łatwo "bulgotanie" w śpiewie Mruga Ale wrażenia ok.Moim zdaniem dobry krok we właściwym kierunku zamiast majstrowania samemu przy swoim umyśle. :tak:



Na górę
   
 
 
Post: 27 mar 2012, 13:23 
No sama to tak nie, bo pare razy "znapastowalam" tu Hakuna i pare ciekawych wskazowek mi udzielil... o tym np. co i Ty tu piszesz... zabawa umyslu itd... takze gdzies juz jakies delikatne kopniecie we wlasciwym kierunku jest.

Ale oczywiscie nauczyciel na mejscu to nauczyciel na miejscu... i takowego mi trzeba. To kwestia dla mnie niepodwazalna.

Tym "bulgotaniem" w spiewie to mnie rozwaliles normalnie. :lol:



Na górę
   
 
 
Post: 27 mar 2012, 13:29 
Tak mi się śpiewało po koreańsku acz nie miałem na celu powiedzieć tego złośliwie a ot tak co czułem. :tak: Uciekam z forum . Miłego dnia. :)



Na górę
   
 
 
Post: 27 mar 2012, 14:38 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2011, 0:01
Posty: 885
Lokalizacja: Alpha Orionis
Płeć: mężczyzna
Kosmiczny Podróżnik pisze:
Ciekawy mnie tendencja do uciekania od umysłu...

Kiedyś sam uważałem, że świadomość jest sztucznym tworem, ograniczeniem faktycznego wglądu w świat poprzez konkretnego człowieka. J



Ja wiem że dla wielu świadomość jest synonimem umysłu- być może tez o to ci chodziło.
Ośmielę się ponownie zaproponować pewne uspójnienie tej pozornie drobnej językowo -ale OGROMNEJ różnicy w kategoriach egzystencji(oczywiście jest to tylko mój punk postrzegania- nikomu nie narzucam że musi widzieć to tak jak ja Mruga )

ŚWIADOMOŚĆ jest wszechobecną świadomą obecnością wynikającą z przepływu energii pomiędzy każdą żywą istotą -> atomami->gwiazdami-> galaktykami itd- wszystkie te istoty współtworzą to kosmiczne pole świadomości niczym sieć komunikacyjna. To w jaki sposób "wydobywamy" z przestrzeni świadomości określone energie i potem wspólną intencją "modelujemy" jej wibracje aby stworzyć "rzeczywistość" to juz kwestia systemu operacyjnego (filtra) który ja bym nazwał umysłem .

ALE- CZŁOWIEK MA W SOBIE DWA UMYSŁY.

NATURALNY UMYSŁ-który dla mnie jest pierwiastkiem słonecznej męskiej konfiguracji energii i znajduje się pomiędzy półkulami mózgowymi(oczywiście nie jest fizycznie związany z tym obszarem ale przyporządkowany pewnym połączeniom nerwowym) daje niesamowite- magiczne wręcz zdolności postrzegania i doświadczania
całego kosmosu.

SZTUCZNY UMYSŁ - JEST TWOREM SZTUCZNYM- TECHNOLOGICZNYM zaprojektowanym w celu ograniczenia I zagłuszenia umysłu naturalnego.

_________________
Mundus vult decipi, ergo decipiatur



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 27 mar 2012, 16:28 
Czytam i widzę siebie błądzącego w tym labiryncie pojęć , systemów, nazewnictwa , nawet miło popatrzeć i jest to dla mnie pocieszające , gdyż myślałem że to tylko ja taki byłem , no cóż nie pozostaje nic innego jak życzyć milusiej podróży.
Errare humanum est.
:bezradny:



Na górę
   
 
 
Post: 27 mar 2012, 17:24 
jorgus777 pisze:
A ja o coś się zapytam bo ostatnio przez przypadek włączyłem na NT, jakiś wywiad z facetem polakiem ale zajmuje się Sai Babą i takie tam indyjskie sprawy religijne, w i pewnym momencie mówi że gdzieś nam nad jaką rzeka są zloty lub spotkania no nie wiem jak to się nazywa ludzi którzy nie umierają i mają po kolka tysięcy lat , włosy mi na głowie stanęły z wrażenie albo on jakiś nawiedzony albo w transie jest pomyślałem sobie, bredzi czy jak ale on to z takim przekonaniem powiedział jak by to było coś normalnego ot pierd i se ludzik żyje ile chce ,a co mu tam ...... normalnie w szoku jestem :shock:



Cytuj:
Nieśmiertelni


Ezoteryka wschodu i zachodu różni się jednym, podstawowy elementem- jest nim stosunek do ewolucji (koła narodzin- sansary) – na wschodzie istnieje tendencja do ucieczki przed doświadczeniami życia codziennego; na zachodzie doświadczenia traktowane są jako naturalny element rozwoju.Droga wschodnia jest też drogą zależności od guru (nauczyciela). To on wskazuje uczniom, co i jak powinni robić, aby stać się podobnym do mistrza.Droga zachodu dowodzi, że każdy z nas ma w sobie samym wewnętrznego nauczyciela (guru). Każdy sam odpowiedzialny jest za siebie i tylko każdy sam, poprzez osobiste doświadczanie i wyciąganie wniosków, może osiągnąć stan mistrza.

Na współczesnej drodze zachodniej nie ma już inicjacji, maszczenia, przekazywania symboli tajemnej wiedzy- tu każdy rozwija się świadomie. Rozwija się wtedy, kiedy jest na rozwój gotowy.

Niektórzy Przyjaciele pytają mnie, skoro gloryfikuję indywidualną drogę rozwoju poprzez budzenie świadomości, dlaczego jednocześnie żywię tak duże zainteresowanie wschodnimi, inicjacyjnymi drogami rozwoju. Ja nie widzę tu sprzeczności. Uważam, że każda droga prowadzi do oświecenia i nie ma jednej, jedynej, najlepszej. Stąd chcę poznać jak najwięcej innych dróg, aby z nich wziąć dla własnego rozwoju to, co uznam za najlepsze.

Wchodząc na wschodnią drogę rozwoju nie schodzę z drogi zachodniej- to nadal ja sam doświadczam i sam ponoszę konsekwencję własnych wyborów. Sam wyciągam wnioski. To jest moje życie i nikt oprócz mnie, nie może wiedzieć lepiej, czego w danym momencie potrzebuję, ani co czuję

Najbardziej doskonałą z wschodnich dróg rozwoju jest Tantra. Określa ona cele, jakie przyświecają człowiekowi: Dharma, Artha, Kama i Moksza. Tantra zachodu jest taka sama- i tu celami przyświecającymi ludziom jest Prawości, Dostatek, Pragnienia, Wyzwolenie. Na wschodzie uczniowie patrzą na to, aby rozwijać się zgodnie z regułą klasztoru i radą guru, na zachodzie regułę stwarza nam codzienne życie i ono też jest naszym nauczycielem. Tantra jakiej uczę, jest Tantrą dzisiejszych czasów. To Tantra dla ludzi podobnych do mnie- wyrosłych z europejskiej kultury, żyjących w Europie, z Europą wiążących swoją przyszłość. To Tantra doceniająca wiedzę zarówno wschodu jak i wiedzę ludzi zachodu. To Tantra, która łączy świat, zamiast dzielić go na kierunki.

Na wschodzie ukoronowaniem celów ucznia w pewnym sensie jest otrzymanie od Gurudevy mantry Diksha- czyli wskazanie przez mistrza drogi do Urzeczywistnienia. Na zachodzie mantrą Diksha są słowa, które powtarzam uczestnikom moich warsztatów już na wstępie: zacznij samemu myśleć i samemu wyciągać wnioski. Twoje życie, to twoje doświadczenie. Nie doświadczając, nie analizując- duchowo umierasz.

Podczas mojej podróży po Indiach odwiedzę Rezerwat Sariska Forest, gdzie odbędzie się doroczny zjazd nieśmiertelnych joginów. Leonard Orr tworząc Rebirthing również poznawał wiedzę wschodu- jego pasją były rozmowy z nieśmiertelnymi joginami. Do nieśmiertelnych zalicza on tych, którzy mają minimum 300 lat i których życie w jednym ciele jest udokumentowane przekazami, świadectwami, czasami nawet metryką urodzenia.

W przypadku joginów imieniem Bhartriji i Gopachan istnieje bogata literatura opisująca ich życie poprzez stulecia- żyją około 2000 lat. Bhartrji podobno był królem w czasach przedchrystusowych. Urodził sie w 56 roku przed naszą erą- był cesarzem Indii. Napisał wiele książek na temat gramatyki sanskrytu, filozofii. Na uwagę zasługuje jego koncepcja epistemologii. Rozprawianie na temat fizycznej nieśmiertelności zakończył mając 300 lat i zdecydował się zademonstrować swoją nieśmiertelność publicznie. – został spalony żywcem a następnie zalany cementem. Następnie pojawiał się w tym samym ciele. Demonstracji tego typu poddawał się co 108 lat W jego aszramie znajduje się siedem nagrobków, które są wciąż nietknięte..

Ostatnio Bhartrji odrodził się w 2006 roku. Jadę tam, aby poznać dowody, fakty, obejrzeć te miejsca. Odwiedzając nieśmiertelnych joginów mam nadzieję osobiście spotkać Bhartrijego. Będę również w wielu innych ciekawych i świętych miejscach by czerpać wiedzę nie tylko przy pomocy pięciu zmysłów, ale również bezpośrednio z pól energoinformacyjnych.



To tak w temacie niesmiertelnosci joginow, bo to zapewne o nich chodzilo... :)



Na górę
   
 
 
Post: 27 mar 2012, 17:44 
Mandragora A gdzie ty ptaszyno to wynalazłaś co , bardzo interesujące , kurcze muszę się temu bliżej przyjrzeć no tej nieśmiertelności bo jeśli nawet tylko jeden taki istnieje to mogą to uzyskać i inni ludzie tak mi się wydaje ale jak to jest tylko fantazja fanatyków to też poczytam . Chyba się nie obrazisz za tę ptaszynkę. :język: :wstydniś:



Na górę
   
 
 
Post: 27 mar 2012, 17:50 
Ptaszyna mile stworzenie, za co mam sie obrazac? Mruga

A w kontekscie tematu, Jorgus... o Tantrze slyszales? To Tantra.

A propos Tantry, tu masz kilka fajnych tematow:

TANTRA - tajemna hinduistyczna praktyka duchowa
http://davidicke.pl/forum/tantra-tajemna-hinduistyczna-praktyka-duchowa-t9565.html

Edukacja: opowieść Joggina:Tantra, Mysz i Sai Baba
http://davidicke.pl/forum/edukacja-opowie-joggina-tantra-mysz-i-sai-baba-t9561.html



Na górę
   
 
 
Post: 27 mar 2012, 19:28 
Dwa lata temu jak dopiero zaczełam się interesować medtacjami i ogólnie całą tematyką. Miało miejsce coś dziwnego. W sumie niewiem czy to był sen czy wizja, bądź wspomnienie z innego życia. Zasypałam i pamiętam że jeszcze oczymś(nie istotnym w sumie dla sprawy) myślała. Nagle znalazłam się w jakimś klasztorze byłam przywiązana do jakiegoś pala lub coś w tym stylu. To było takie realne prawdziwe że ciężko nazwać to tworem umysłu. Dokładnie pam iętam ściany i wszystko do okoła. Przedemną stał zakonnik ubrany w długi czerwono-czarny hałat miał zarzucony na głowie kaptur. Pamiętam jego kolor oczu były takie jasno niebieskie bardzo wyraziste i z nich biła złość i agresa.Sciany pamiętam były popielate a za zakonnikiem był duży witraż. Ten ów zakonnik podszedł do mnie i mówi mi tak że zostałam oskarżona uprawianie czarów i że zostałam zkazana na śmierć. Wyciągną nóż, zanim podcia mi gardło. Pomyślałam że możesz zabić moje ciało ale nie moją dusze, gdy poczułam ostrze noża na szyji opuściłam swoje ciało. I ocknełam się na łózku.
Dodam że zawsze wiedziałam o reinkarnacji miałam jej świadomość i to co będzie sie po tem działo po śmierci.
To wszystko mam w sobie zakodowane tak jak karzdy. Zresztą zawsze dziwiło mnie to że ludzie obawiają się tego co będzie się z nimi działo jak umrą, przecierz dla mnie to taka oczywista sprawa.



Na górę
   
 
 
Post: 27 mar 2012, 19:34 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 07 sty 2010, 10:07
Posty: 414
Płeć: mężczyzna
angelrage pisze:
reklur
Ta intensywność pojawiała się w moich snach od dziecka z rożnym natężeniem. Nie zawsze wynikała ona z umierania we śnie ale często z głębokiego uczucia tęsknoty, wolności, miłości. Ostatnimi laty to doświadczenie przychodzi do mnie bardzo często w snach, czasem TO uderzało mnie bez ostrzeżenia... z czasem zrozumiałem nieumysłowo (podoba mi się to określenie :) )czym to jest i dlaczego ale to inna historia.
Obecnie potrafię to uczucie coraz łatwiej stymulować w dniu codziennym. W pewnym momencie kiedy w sercu energie ulegają scaleniu wystarczy tylko jeden wzorzec - np radość -aby wywołać Najwyższą intensywność wszystkich energii razem. Seksualna intensywność - pewnie :tak: to jeden z głównych składników, kiedy masz bardzo intensywny orgazm i odpowiednio oczyszczony kanał przedni - energia płynie tym kanałem przez serce, splot, brodę, język, w górę i część z niej naturalnie wywołuje przyjemne uczucie błogiej równowagi w sercu- jest to tymczasowe uczucie bo i ta energia jest "tylko" składową- równie ważną jak uniesienie które odczuwamy podczas np solidnego śmiechu, radości z zieleni liści, słuchania muzyki która nagle w naszym wnętrzu budzi niezrozumiałą rozpacz- tęsknotę za czymś...pięknym- czymś co jest jakby znane, ale nie wiemy- nie pamiętamy co to.... jednak serce W TYM MOMENCIE NAM PRZYPOMINA bo tam jest zawarta cała pamięć za czym tak tęsknimy.

Nie lekceważcie ŻADNYCH odczuć które powodują ruch energii- szczególnie w waszych sercach. Intensywność można odczuć tylko poprzez serce. np excytacja z brzucha wpływa do serca i tam wibracyjnie dostaje przyspieszenia generujac INTESYWNOŚĆ w swoim spektrum. To trochę jak z gotowaniem zupy- serce jest garnkiem, do którego wrzucamy składniki odpowiednio oczyszczone i przygotowane a dopiero w środku pod wpływem gorącej wody i mieszania rożnych składników- o określonym składzie i proporcjach, otrzymujemy gotowe danie( nawet w kuchni wszechświat manifestuje zasady działania stad moje porównanie)


Wracając do wątku. W swoim życiu doświadczałem wiele ciekawych stanów - np wspomniane już wcześniej przerażenie bliskim unicestwieniem albo wielką energię i radość wewnętrznego dzikusa, czy też połączenie z drugim człowiekiem. Na pewno wielka błogość czucia duszy bliźniego płynęła z serca, jednak wewnętrzny dzikus to zdecydowanie domena niższych czakr. Piszę to, bo przypomniałem sobie że oprócz doświadczenia umierania, wielka intensywność pojawiła się u mnie za sprawą dzikusa. Kilka słów wyjaśnienia -dzikus to umownie nazwana energia pierwotna pełna energii i optymizmu, przy tym niesłychanie żywotna i impulsywna i pewnym zakresie nieobliczalna. Kilka razy (zawsze za sprawą rytmicznej muzyki) przychodził do mnie ten stan porywając mnie w swój wir. Domyślam się zresztą że intensywność przeżywania śmierci również od niego pochodziła - bo to energia pierwotna, zwierzęca, nabywana razem z ciałem i razem z ciałem tracona. Idąc dalej tym tropem, można wywnioskować, że integracja energii wyższych i niższych czakr daje nam zarówno subtelne doświadczanie radości jedności i wspólnoty jak i energię i optymizm indywidualności. Jednak ja nie wrzucałbym ich do wspólnej czakry serca.

A co do długowieczności. Jeżeli możliwe jest chodzenie po wodzie i rzucanie górami w morze, to czymże jest wydłużenie sobie żywota o kilka stuleci? Jeżeli mam taki stan wszechmocy i chcę dokonać czegoś co wykracza daleko poza zwyczajny żywot człowieka, to zwyczajnie decyduję o dłuższym życiu i już. Z drugiej strony starzenie, to proces stopniowego blokowania wewnętrznych przepływów energii. Pełne udrożnienie kanałów w ciele człowieka, sprawia że umieranie ciała staje się przedmiotem osobistej decyzji.

_________________
Akceptacja bramą miłości !!!



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 27 mar 2012, 19:55 
Wiesz co Mandragorciu to pewnikiem ciekawe rzeczy ale to jest tak skomplikowane że mnie przerasta, nijak tego ogarnąć nie mogę musiałbym chyba ze dwa lata posiedzieć wśród tych wyznawców tych systemów no nie wiem religijno psychologiczno filozoficznych abym mógł w ogóle cokolwiek na ten temat się wypowiadać .
Ja ufam metafizyce w wydaniu zachodnim, powiem tylko jedno żebym nie wiem jaki system , religię czy kult studiował nawet z zapałem i oddaniem i tak wszystko sprowadza się do Prawa które jest jedno dla wszystkich, jedno jedyne i niezniszczalne wieczne .
Duchowość to nie rytuały czy wygibasy, to nie kije, kamienie gwiazdki i słoneczka nie figurki ani obrazki nie czary mary nie demony i chochliki, nie śpiewy i pokłony czy inne ćwiczenia gimnastyczne przeciw którym nic nie mam, ta Moc do której się zwracamy nie potrzebuje żadnych hołdów ani tortur z naszej strony.
Cała ludzkość czepiła się Tej Mocy czy też Energii i zaciekle walczy aby ją okiełznać lub chociażby aby ją nakłonić do współpracy z czy m mogę się zgodzić ale nie uzyska się tego inaczej aniżeli poprzez bycie dobrym człowiekiem na każdym z możliwych poziomów naszej egzystencji.
Można być bardzo religijnym , bardzo wyćwiczonym, mistrzem relaksacji i medytacji , otwierać czakry i inne temu podobne kanały naszej wyobraźni a nie być... uduchowionym,,. i odwrotnie.
Takie mam poglądy i nikt nie musi się z nimi zgadzać. :D
Jest jedna Moc jedna Energia, wszystko , cała reszta to pochodne.



Na górę
   
 
 
Post: 27 mar 2012, 20:40 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2011, 0:01
Posty: 885
Lokalizacja: Alpha Orionis
Płeć: mężczyzna
Kruk pisze:

Idąc dalej tym tropem, można wywnioskować, że integracja energii wyższych i niższych czakr daje nam zarówno subtelne doświadczanie radości jedności i wspólnoty jak i energię i optymizm indywidualności. Jednak ja nie wrzucałbym ich do wspólnej czakry serca.


Ok rozumiem do czego zmierzasz- to raczej zjednoczenie czy tez scentrowanie natężenia pól energii w sercu.

Obrazek

akurat tu są dwa pola a powinno byc ich więcej jak w PM Ziemi
Obrazek

spróbuj inne konfiguracje jeśli jeszcze nie próbowałeś ale to zawsze oznacza pewne spolaryzowanie- jeśli energia będzie scentrowana w głowie - prymat przejmie intelekt, zdolność do podłączania siebie pod bardziej męskie aspekty kosmosu - akurat to pamiętam bo byłem taką istotą. Centrowanie Energi w czakrach sakralnych i ziemskich - jest naturalna konfiguracja ludów "plemiennych" np aborygenów i szczególnie szamanów. Na ziemi mamy możliwość osiągnięcia stanu doskonałej równowagi a tym samym wyjście z tej gry- nie tylko na ziemi ale całej domeny tej rzeczywistości.

_________________
Mundus vult decipi, ergo decipiatur



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 27 mar 2012, 23:13 
Angelrage, czy bylbys w stanie w tej chwili wylaczyc swoja wtyczke do matrixa? Czy Umysl jednak nie wygralby tej potyczki ze Swiadomoscia ?

Dlaczego Twoj WJ Doswiadcza na obszarze wplywow Manipulatora?



Na górę
   
 
 
Post: 28 mar 2012, 9:23 
Kruk pisze:
Kilka razy (zawsze za sprawą rytmicznej muzyki) przychodził do mnie ten stan porywając mnie w swój wir.



Znam to :tak: ... Szczegolnie muzyka z bebnami. Taka rytmiczna, pierwotna, np. indianskie bebny... Nie mozna nic zrobic tylko rzucic sie w taniec, najlepiej na boso jeszcze. Taka dzika, pierwotna energia... :)


phpBB [video]



Na górę
   
 
 
Post: 28 mar 2012, 11:19 
Nieźle dajo na tych bębnach, a jak śliczniasto pitolo, nie to nie jest mój styl już wole Mozarta, choć jego też nie pojmuje hihihiih ale chociaż mnie uspakaja a najlepsze jest
http://youtu.be/HjK30nhy7CU



Na górę
   
 
 
Post: 28 mar 2012, 11:52 
Muzyki nie trzeba pojmowac... Mruga Ja sie czuje... albo i nie.
Mozart jest ok :tak: ... Ja ogolnie mam szerokie spektrum zainteresowan muzycznych... slucham niemalze wszystkiego, zaleznie od chwili i nastroju. Mruga



Na górę
   
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 111 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4  Następna

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group