Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 12 lip 2020, 13:22

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 9 ] 
Autor Wiadomość
Post: 19 sie 2012, 11:39 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 mar 2012, 18:13
Posty: 178
Lokalizacja: 3miasto
Płeć: kobieta
Apel do instytucji finansujących naukę o wprowadzenie otwartego dostępu do treści naukowych w Polsce

Szeroki dostęp do wiedzy jest kluczowym elementem warunkującym rozwój współczesnych społeczeństw i ich miejsce w układzie globalnym. Szczególnie w nauce, dostęp do opublikowanych wyników zrealizowanych badań ma podstawowe znaczenie dla tempa dalszego rozwoju danej dziedziny.

Wyniki badań finansowanych ze środków publicznych powinny być dostępne publicznie bez ograniczeń. Na całym świecie instytucje finansujące badania wprowadzają w ostatnich latach tzw. mandat otwarty – wymóg, aby publikacje prezentujące wyniki tych badań były bezpłatnie dostępne w sieci Internet.

Sygnatariusze niniejszego apelu zwracają się do wszystkich polskich instytucji finansujących naukę, w tym MNiSW, NCBiR i NCN, o wprowadzenie wymogu otwartości oraz zapewnienie technicznych, ekonomicznych i prawnych warunków jego realizacji w odniesieniu do publikacji stanowiących polski dorobek naukowy.

Przegląd sposobów wdrażania otwartego dostępu do treści naukowych i propozycje implementacji tego modelu w Polsce zostały przedstawione w przygotowanej na zamówienie MNiSW ekspertyzie “Wdrożenie otwartego dostępu do treści naukowych i edukacyjnych”.

Podpisz apel: http://otwartymandat.pl/?page_id=47




Informacje o ruchu otwartej nauki w Polsce i na świecie - http://otwartanauka.pl/


Otwarty dostęp do treści naukowych i edukacyjnych

W rezultacie sugestii z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów oraz zaleceń Unii Europejskiej i organizacji międzynarodowych dotyczących otwartego dostępu do danych i publikacji Departament Strategii MNiSW zamówił ekspertyzę pn. Wdrożenie otwartego dostępu do treści naukowych i edukacyjnych. Praktyki światowe a specyfika polska. Raport został zrealizowany przez ICM UW pod kierunkiem prof. Marka Niezgódki.

Głównym celem ekspertyzy jest zaproponowanie zestawu narzędzi służących implementacji otwartego dostępu (OD), definiowanego jako nieograniczony dostęp do treści naukowych, głównie recenzowanych artykułów naukowych.

Ekspertyza jest podzielona na dwie główne części. Pierwsza z nich opisuje światowe doświadczenie w implementacji otwartego dostępu, ze szczególnym uwzględnieniem działań na poziomie rządowym oraz na poziomie Unii Europejskiej, gdzie idea otwartego dostępu jest wdrażana systematycznie (np. program OpenAIRE). Druga część raportu poświęcona jest zagadnieniu otwartego dostępu w Polsce. Druga część raportu poświęcona jest zagadnieniu otwartego dostępu w Polsce.

W Polsce istnieją obecnie 132 czasopisma w otwartym dostępie. 50 polskich czasopism naukowych jest dostępnych na platformie YADDA finansowanej ze środków publicznych. Działają repozytoria instytucjonalne, biblioteki cyfrowe oraz instytucje wspierające otwarty dostęp (KOED, ICM, EBiB). Polscy naukowcy mają mieszane podejście do idei OD. Z jednej strony wspierają i doceniają szybszą cyrkulację wiedzy, lepszy feedback, nieograniczony dostęp itp. Z drugiej strony są oni ograniczeni poprzez instytucjonalne wymogi związane w publikacjami w czasopismach z odpowiednim Impact Factor oraz finanse, co determinuje ich wybory dotyczące miejsca publikacji.

Bazując na światowych doświadczeniach oraz uwzględniając lokalną specyfikę, raport proponuje zmiany w polskim systemie nauki. Ich najważniejszymi celami są: przyspieszenie wymiany wiedzy; powszechność systemu komunikacji naukowej; lepsza komunikacja pomiędzy producentami wiedzy i jej konsumentami.

W opinii raportu cele te mogą zostać osiągnięte przez wprowadzenie następujących zmian:

  • włączenie polityki otwartego dostępu jako wymiaru oceny jednostek naukowych,
  • implementacja otwartego mandatu w Narodowym Centrum Nauki i Narodowym Centrum Badań i Rozwoju,
  • uzależnienie budżetowego finansowania czasopism naukowych od wprowadzenia przez nie polityki otwartego dostępu,
  • włączenie polityki otwartego dostępu jako wymiaru oceny czasopism naukowych,
  • rozszerzenie programów wspierających publikowanie przez polskich naukowców w zagranicznych otwartych czasopismach,
  • włączenie polityki otwartego dostępu do projektów MNiSW, m.in. Index Plus,
  • otwarty dostęp do prac doktorskich.

Ekspertyza jest udostępniana przez MNiSW na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 (CC 3.0 BY)
Publikacja została zrealizowana w ramach projektu systemowego MNiSW sfinansowanego ze środków Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka.

http://www.nauka.gov.pl/ministerstwo/komunikaty/komunikaty/artykul/otwarty-dostep-do-tresci-naukowych-i-edukacyjnych/

_________________
Każdy krok w kierunku poznania, każdy fragment wyodrębniony z całości przyrody jest tylko przybliżeniem całkowitej prawdy, czy raczej całej znanej nam obecnie prawdy. Właściwie wszystko, co wiemy, jest tylko przybliżeniem, ponieważ wiemy, że nie znamy jeszcze wszystkich praw.

R. Feynman, Wykłady z fizyki.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 19 sie 2012, 11:39 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 19 sie 2012, 12:08 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 wrz 2011, 20:59
Posty: 90
Lokalizacja: Trójmiasto
Płeć: mężczyzna
Podpisuje obiema rękami! :spoko:

Dzięki Lilly za linka :)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 sie 2012, 12:25 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree

Rejestracja: 18 gru 2011, 5:38
Posty: 315
No tak, ale chyba rząd nie ma na myśli ujawnienia wynalazków Tesli i tego że były zdławione od kilkudziesięciu lat? Tego typu otwartego dostępu na pewno nie chcą.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 sie 2012, 13:06 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 cze 2009, 19:25
Posty: 787
Lokalizacja: Sopot
Płeć: mężczyzna
MrSpock - apel dotyczy nowych publikacji naukowych. Tesli raczej nikt nie udostępni (tym bardziej, że nie są to materiały Polskie - może kiedyś na coś podobnego wpadną inne kraje, może wtedy coś się pojawi, ale i tak archiwizacja potrwała by sporo czasu, a Tesla tworzył prawie 100 lat temu), ale jeśli pojawi się teraz godny jego następca, to być może będzie miał znacznie mniej problemów z opublikowaniem swoich odkryć. Nie jest to może spektakularny skok kwantowy, ale z pewnością słuszny kroczek na przód Mruga

_________________
Evolution - the greatest show on Earth !



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 22 sie 2012, 18:32 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 mar 2012, 21:49
Posty: 14
Płeć: mężczyzna
Do treści edukacyjnych jest kilka projektów jak ważniak z materiałami mat-inf z UJ i UW http://wazniak.mimuw.edu.pl/
Zdaje się, że było też coś AGH kiedyś z materiałami naukowymi, ale nie pamiętam jak to się nazywało

_________________
Zdrowy Śmiech, twoja codzienna dawka śmiechu



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 16 wrz 2012, 12:52 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 mar 2012, 18:13
Posty: 178
Lokalizacja: 3miasto
Płeć: kobieta
60 proc. badań klinicznych w Polsce i UE zawiera nieprawdziwe dane

Aż 60 proc. badań klinicznych prowadzonych w Polsce i Europie zawiera nieprawdziwe dane. Chodzi najczęściej o informacje, których nie było w dokumentacji medycznej opisującej stan chorych - mówi dr hab. Marek Wroński z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Rzecznik rzetelności naukowej WUM na konferencji w Warszawie poświęconej zasadom oceny technologii medycznych mówił o nierzetelności badań wykazujących na ile różne metody terapii są przydatne i efektywne kosztowo. Jego zdaniem, takie sytuacje zdarzają się coraz częściej.

Z przedstawionych przez niego danych wynika, że 2 proc. ankietowanych uczonych przynajmniej raz sfałszowało wyniki prowadzonych przez siebie badań, 14 wiedziało, że robią to inni specjaliści, a 34 proc. przyznało się do innych praktyk niezgodnych z zasadami rzetelności badań. - Dopuszczają się tego nawet uznani profesorowie na wysokich stanowiskach - podkreślił dr Wroński.

Jego zdaniem trzeba o tym mówić, ponieważ coraz częściej dochodzi do olbrzymich fałszerstw, które nie zawsze udaje się ujawnić. W zaproponowanych do druku pracach recenzenci często nie są w stanie ich wykryć, toteż mija wiele czasu, zanim badania w innych ośrodkach podważą skuteczność propagowanej od dawna technologii medycznej.

Według dr Wrońskiego, skala oszustw jest bardzo duża. Najczęściej w badaniach klinicznych podawane są dane dotyczące chorych, których nie było w karcie ich choroby. Inne uchybienia polegają na przekształcaniu lub selektywnym wybieraniu jedynie danych pasujących do tezy prowadzonych badań.

Publikowane są nawet badania całkowicie sfałszowane. Rzecznik rzetelności naukowej WUM podał jako przykład dr Wernera Bezwodę z RPA, który w połowie lat 90. XX w. przekonywał do leczenia raka piersi u kobiet z przerzutami przy pomocy przeszczepu komórek macierzystych.

- Kuracja kosztowała od 200 do 250 tys. dolarów, ale zaczęto ją masowo stosować, choć na jej temat ukazała się zaledwie jedna publikacja naukowa. Jedynym jej autorem był dr Bezwoda. Był tak przekonujący, że w drugiej połowie lat 90. minionego wieku w okresie zaledwie pięciu lat na całym świecie przeprowadzono 30 tys. takich zabiegów, z tego 16 tys. w USA. Na wspomniane terapie przeznaczono w sumie aż 100 mld dolarów - wyjaśniał dr Wroński.

W 1999 r. ukazały się pierwsze doniesienia podważające jej skuteczność, ale dr Bezwoda publikował kolejne badania wykazujące, że przeszczepy komórek dają świetne wyniki. Dopiero, gdy do jego kliniki w RPA wysłano amerykańskich specjalistów odkryto, że południowoafrykański onkolog fabrykował wyniki badań.

Twierdził on, że przebadał 154 kobiety, tymczasem było ich zaledwie 58, w dodatku dane o przebiegu ich choroby i zastosowanym leczeniu były niepełne. Nie było nawet grupy kontrolnej, by porównać efekty terapii. A spośród pacjentek, u których zastosowano przeszczepy komórek macierzystych, wbrew temu o czym zapewniał, nadal żyło jedynie siedem. W 2001 r. American Society of Clinical Oncology wydało oświadczenie, że wartość badań jest zerowa i należy zaniechać stosowania tej metody leczenia.

Także pod koniec kwietnia 2012 r. ujawniono, że prof. Edward Shang z uniwersytetu w Lipsku sfałszował badania dotyczące operacyjnego leczenia otyłości. Przekonywał on do jednej z metod podając, że skutecznie zoperował nią 60 chorych. Okazało się, że było ich 20, a uzyskane wyniki nie dają podstaw do propagowania tej techniki.

http://www.rynekzdrowia.pl/Badania-i-rozwoj/60-proc-badan-klinicznych-w-Polsce-i-UE-zawiera-nieprawdziwe-dane,119685,11.html


phpBB [video]


Każdego dnia pojawiają się nowe porady medyczne, ale skąd mamy wiedzieć, czy są słuszne? Lekarz i epidemiolog Ben Goldacre w szybkim tempie prezentuje jak można manipulować dowodami, zaczynając od pozornie oczywistych faktów dotyczących diety, a kończąc na subtelnych trikach firm farmaceutycznych.

http://www.ted.com/talks/lang/en/ben_goldacre_battling_bad_science.html

_________________
Każdy krok w kierunku poznania, każdy fragment wyodrębniony z całości przyrody jest tylko przybliżeniem całkowitej prawdy, czy raczej całej znanej nam obecnie prawdy. Właściwie wszystko, co wiemy, jest tylko przybliżeniem, ponieważ wiemy, że nie znamy jeszcze wszystkich praw.

R. Feynman, Wykłady z fizyki.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 22 paź 2012, 22:48 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 mar 2012, 18:13
Posty: 178
Lokalizacja: 3miasto
Płeć: kobieta
Martwy łosoś, czyli co pokazuje funkcjonalny rezonans magnetyczny

To bardzo ciekawa historia, która miała miejsce przed dwoma laty i wywołała ogromną dyskusję w gronie badaczy mózgu. Może warto przy okazji wyjaśnić, jak funkcjonuje rezonans magnetyczny. Bez tej wiedzy z historii łososia niewiele wynika.

Zgłaszane przez sceptyków wątpliwości dotyczą również interpretacji danych uzyskanych za pomocą neuroobrazowania. Od mniej więcej15 lat dużą popularnością wśród badaczy cieszy się funkcjonalny rezonans magnetyczny (fMRI), nieinwazyjna metoda pozwalająca na obrazowanie aktywności mózgu, dzięki której w badaniach neurofizjologicznych dokonał się prawdziwy przełom. Podczas gdy pacjent leży w skanerze, komputer dokonuje odpowiednich obliczeń i po pewnym czasie na ekranie ukazuje się kolorowa mapa aktywnych obszarów jego mózgu. Zrozumienie zalet i ograniczeń fMRI wymaga skrótowego choćby opisu zasad jego funkcjonowania. Podczas gdy w rezonansie magnetycznym bada się magnetyczne właściwości wodoru, rezonans funkcjonalny poddaje analizie hemoglobinę. Badanie rozpoczyna się od namagnesowania jej cząstek, które zawarte są w krwi przepływającej przez obserwowane struktury mózgowe. Umieszczone w skanerze cewki wysyłają w kierunku mózgu impulsy elektromagnetyczne. Pod ich wpływem hemoglobina w zależności o tego, czy transportuje tlen (oksyhemoglobina), czy też jest go pozbawiona (deoksyhemoglobina) różnie się zachowuje. Oksyhemoglobina, mając inne właściwości magnetyczne niż deoksyhemoglobina, wysyła inne sygnały, które zostają zarejestrowane przez cewki, pełniące w skanerach również rolę odbiorników. Teraz przychodzi kolej na komputer, który musi dokonać skomplikowanych obliczeń. Badanie to wykorzystuje fakt, iż do aktywnych struktur mózgowych dociera więcej utlenowanej krwi w porównaniu do sytuacji kontrolnej (osoba badana czyta – nie czyta, rusza palcem – nie rusza).

Zarejestrowane przez skaner różnice emitowanego sygnału pokazują stan pobudzenia danej struktury najpierw w stanie spoczynku, a następnie, gdy podejmuje określoną aktywność. Problem w tym, że każda, nawet najbardziej prosta aktywność, aktywizuje wiele różnych stuktur mózgowych i wymusza komunikację między nimi. Chcąc uchwycić zmiany badacz musi wybrać określone, często niewielkie obszary i śledzić zachodzące w nich zmiany. Aby to było możliwe mózg został podzielony na 130 000 tysięcy sześcianów (kostek), są to tzw. woksele (ang. Voxel – volume element). Właśnie wielkość owej najmniejszej jednostki pomiaru wykorzystywanej w opisie rekonstrukcji pokazuje granice możliwości funkcjonalnego rezonansu magnetycznego. W jednym sześcianie, tzn. jednym wokselu, mieści się od 500.000 do trzech milionów neuronów, które mogą mieć nawet do 27 miliardów synaps. Rozdzielczość przestrzenna, z jaką możemy dziś obserwować mózg z pomocą funkcjonalnego rezonansu magnetycznego nie jest satysfakcjonująca. A przecież proces uczenia się zachodzi na poziomie pojedynczych synaps. Od sposobu, w jaki odbywa się nauka zależy np. ilość dendrytów, jakie wykształcą poszczególne neurony. Im więcej dendrytów, im gęstsza sieć połączeń neuronalnych, tym efektywniejszy proces uczenia się. Tych zmian na poziomie micro za pomocą fMRI dziś obserwować się jeszcze nie da. To tak, jakby ktoś chciał opisać budowę ludzi, na podstawie obrazu, w którym najmniejsza jednostka miałaby wymiary boiska do gry w piłkę nożną. Rozdzielczość, jaką dziś uzyskuje się podczas badania funkcjonalnym rezonansem magnetycznym nie pozwala na zbyt dokładny wgląd w sposób funkcjonowania połączeń neuronalnych, choć dysponujemy już możliwościami fotografowania nawet pojedynczych synaps z pomocą mikroskopów elektronowych. Do pełnego zrozumienia sposobu funkcjonowania mózgu i procesów uczenia się jeszcze nam daleko.

Dla każdego woksela wyznacza się poziom tzw. sygnału BOLD (ang. skrót od blood oxygen level dependent), pierwszy raz w stanie spoczynku, a następnie w sytuacji, gdy wykonuje określone zadanie. Przypomnijmy, im więcej tlenu transportuje krew, tym silniejszy sygnał BOLD. Im bardziej zadanie aktywizuje określone struktury mózgowe do pracy, tym silniejsze ukrwienie i tym większa zawartość tlenu w krwi przepływającej przez aktywne struktury (oksyhemoglobina). Komputer, biorąc pod uwagę stan wyjściowy, osobno dla każdego woksela mierzy zmiany w poziomie sygnału BOLD. W ten sposób sprawdza, czy w obserwowanych strukturach zaszła istotna zmiana. Problemem jest jej wielkość. Każdy badacz musi sam dobrać parametry i ustalić, jaką różnicę w poziomie sygnału uzna za istotną. Aby ograniczyć ryzyko błędu od 2011 roku, czyli po historii z łososiem, trzeba stosować określone poprawki statystyczne. Przed ich wprowadzeniem czynność owego wyskalowania pomiaru dopuszczała pewną dozę subiektywizmu. Jeśli ktoś chciał wykazać różnice w poziomie sygnału BOLD, to bez poprawek statystycznych mógł to zrobić. W zasadzie dwa dowolnie wybrane, przeprowadzone w pewnym odstępie czasu badania, zawsze wykażą jakieś zmiany. Może to być spowodowane najróżniejszymi czynnikami, np. tym, że obserwowana osoba wypiła wcześniej kawę i w pierwszym badaniu wpływ kofeiny na jej mózg był silniejszy niż w drugim, albo faktem, że przed pierwszym badaniem, nie wiedząc, co ją dokładnie czeka, bardzo się denerwowała. Różnice mogą być spowodowane zarówno czynnikami natury emocjonalnej jak i fizycznej, np. wchodzeniem po schodach lub brakiem snu. Czynników wpływających na zmiany aktywności mózgu jest wystarczająco dużo, by sprawiać ogromne trudności badaczom, którzy dopiero poznają nową metodę badania i wciąż jeszcze uczą się, jak przeprowadzać obserwacje, by mierzyć jedynie zmiany wywołane przez wybrany czynnik.

Problemowi temu poświęcono ostatnio wiele publikacji, a w jednym z zeszłorocznych numerów tygodnika „Der Spiegel” ukazał się ciekawy artykuł Veroniki Hackenbroch. Na przykładzie badań neuroradiologa Timo Kringsa z Uniwersytetu w Toronto, autorka pokazuje, jak łatwo z badań funkcjonalnym rezonansem magnetycznym wyciągnąć z gruntu fałszywe wnioski. Krings badając orientację przestrzenną u kobiet i mężczyzn doszedł do wniosku, że te same zadania aktywizują u kobiet dużo więcej struktur neuronalnych niż to ma miejsce w przypadku mężczyzn. Można było na tej podstawie sformułować wniosek, iż męskie mózgi są pod tym względem sprawniejsze, a stąd już tylko krok do „naukowego” wyjaśnienia na przykład rzekomych problemów kobiet z parkowaniem. Jednak dzięki ponownie przeprowadzonym pomiarom okazało się, że wnioski takie byłyby z gruntu fałszywe. W drugim badaniu u przedstawicieli obu płci aktywne były niemalże te same struktury mózgowe. Okazało się, że na wynik pierwszego badania u kobiet wpływ miała faza ich cyklu miesiączkowego i obecność we krwi estrogenu. Krings doszedł do wniosku, że ten hormon zwiększając znacznie ukrwienie, wpłynął na wynik badania. Silniejsze pobudzenie obserwowanych struktur mózgowych podczas wykonywania zadania wynikało więc z różnego poziomu hormonów. Przykład ten pokazuje, jak wielkiej staranności wymaga prowadzenie badań z pomocą fMRI i jak ważne jest weryfikowanie raz uzyskanych wyników.

Obraz jaki uzyskuje się za pomocą funkcjonalnego rezonansu magnetycznego nie jest – jak można by przypuszczać – zdjęciem pracującego mózgu. Badanie to nie pokazuje nawet aktywności mózgu, a jedynie zwiększony przepływ krwi, który jest tej aktywności skutkiem. To, co osoba przeprowadzająca badanie widzi na ekranie komputera jest pochodną przeprowadzonych pomiarów i bardzo skomplikowanych obliczeń matematycznych, których dokonuje komputer. Interpretacja wyników pozostawia badaczom pewną dozę dowolności i subiektywnego doboru parametrów. Bez odpowiedniej rzetelności na podstawie fMRI można udowodnić niemal wszystko, nawet to, że mózg martwego łososia reaguje na ludzkie twarze.

Jak mózg martwego łososia reaguje na zdjęcia ludzkich twarzy

Takie absurdalne badania przeprowadził Craig Bennett, znany neuropsycholog z University of California. Przeprowadzony przez niego eksperyment wyglądał następująco: dwukilogramowego łososia Bennett umieścił w skanerze, a następnie pokazywał mu zdjęcia różnych osób i badał, sygnały emitowane przez mózg ryby. Problem w tym, że łosoś był martwy. Mimo to, skaner zarejestrował aktywność w jednym maleńkim obszarze jego mózgu. Wyniki swojego eksperymentu Bennett zaprezentował na konferencji w San Francisco, w której brało udział wielu przedstawicieli neuronauki. Chciał w ten sposób zaprotestować przeciw praktykom stosowanym w niektórych ośrodkach badawczych. Dołączane do artykułów kolorowe skany mózgu miały uwiarygodnić nawet mało prawdopodobne wnioski.

Celem Craiga Bennetta, badacza, który sam w swojej pracy wykorzystuje fMRI, nie było podważenie metody jako takiej. Jego absurdalny eksperyment miał pokazać, jakie wyniki można uzyskać, jeśli badania przeprowadzane są nierzetelnie. Zdaniem Bennetta nawet 25 – 40% autorów publikacji dotyczących badań fMRT i publikowanych w specjalistycznych czasopismach było przeprowadzanych bez odpowiednich obliczeń korygujących. Kolorowe skany rzekomo „pokazywały”, dlaczego kobiety są gorszymi kierowcami lub gdzie umiejscowiona jest wolna wola. Choć funkcjonalny rezonans magnetyczny otworzył przed badaczami zupełnie nowe możliwości i dostarczył wielu wniosków zmieniających nasze rozumienie procesu uczenia się, to z jego pomocą nie da się wyjaśnić wszystkiego. Jednak niektórym badaczom trudno było oprzeć się pokusie wykorzystywania skanów mózgu do formułowania nierzetelnych tez. Po prowokacji Craiga Bennette’a badaczy publikujących swoje wyniki w renomowanych pismach obowiązują bardziej restrykcyjne zasady. Historia z łososiem przyniosła więc pożądane efekty. Rezonans magnetyczny to wciąż rozwijana i udoskonalana metoda, pozwalająca na obserwację zjawisk, które jeszcze niedawno w ogóle nie poddawały się obserwacji, ale mająca też swoje ograniczenia, ale która z każdym rokiem jest coraz lepiej wykorzystywana. Piętnastoletnia historia, to naprawdę niewiele.

http://osswiata.pl/zylinska

_________________
Każdy krok w kierunku poznania, każdy fragment wyodrębniony z całości przyrody jest tylko przybliżeniem całkowitej prawdy, czy raczej całej znanej nam obecnie prawdy. Właściwie wszystko, co wiemy, jest tylko przybliżeniem, ponieważ wiemy, że nie znamy jeszcze wszystkich praw.

R. Feynman, Wykłady z fizyki.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 23 paź 2012, 7:01 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009, 10:11
Posty: 1806
Ładnie, kolejny klocek układanki.
Coś się już dzieje także i w świecie "nauki..."

_________________
Wszystko jest umysłem...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 22 lis 2012, 15:47 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 mar 2012, 18:13
Posty: 178
Lokalizacja: 3miasto
Płeć: kobieta
Hakun pisze:
Coś się już dzieje także i w świecie "nauki..."

Hmm... wydaje mi się, że coś dzieje się cały czas.

W temacie kolejne wystąpienie Bena Goldacre'a na TED, o rzetelności i publikacji wyników badań naukowych.

Ben Goldacre: Co lekarze wiedzą o przepisywanych lekach?

Po przetestowaniu leku, wyniki badań powinny być dostępne dla całego świata medycznego. Jednak w większości przypadków, negatywne lub niejasne wyniki zostają przemilczane, pozostawiając lekarzy i badaczy w ciemnościach niewiedzy. W tym płomiennym wystąpieniu Ben Goldcare wyjaśnia w jaki sposób niepublikowane negatywne wyniki badań mogą wprowadzać w błąd, a nawet być niebezpieczne.

phpBB [video]



Ten koleś myśli, że umie przewidzieć przyszłość. To Nostradamus, choć tu wygląda trochę jak Sean Connery.

Jak większość z was nie wierzę, że możemy przewidywać przyszłość. Nie wierzę w przeczucia. Czasem słyszy się, że ktoś coś przewidział. To pewnie łut szczęścia, albo fart albo wariat, nie wspomina się o przypadkach, kiedy przepowiednia się nie sprawdziła. Wydawałoby się, że takie historie nie mają miejsca w świecie akademickim. Jednak ten sam problem mamy w medycynie, ale w tej dziedzinie kosztuje to życie.

Co do przepowiedni, w zeszłym roku Daryl Bern przeprowadził badanie i odkrył takie zdolności u studentów. Opublikowano to w szanowanym magazynie. Większość osób stwierdziła, że to pewnie fart, jakiś wariat. Gdyby w badaniu nie znaleziono dowodu na zdolności wróżbiarskie studentów, nie zostałyby opublikowane. To prawda, bo różne grupy badaczy próbowały powtórzyć wyniki tego badania, ale gdy próbowały je opublikować w tym samym piśmie słyszeli: "Nie interesują nas powtórzenia i wasze przeczące dane." To dowód na to, jak pisma akademickie prezentują subiektywny obraz przeprowadzanych badań.

Nie dzieje się tak tylko w psychologii, ale także w badaniach nad rakiem. Miesiąc temu, w marcu 2012, grupa badaczy sporządziła dla magazynu Nature raport. Próbowali powtórzyć wyniki 53 prostych badań nad potencjalnymi sposobami leczenia raka. Z 53 tylko 6 udało im się powtórzyć z powodzeniem. 47 z nich nie dało się powtórzyć. W raporcie stwierdzili, że to dlatego, że publikuje się wariatów. Prowadzi się masę badań, a kiedy tylko choć jedno się powiedzie, zostaje opublikowane. To ogromny problem prowadzący nas w ślepe uliczki. Pierwszym sposobem na to, jak mu zaradzić jest ułatwienie publikacji negatywnych rezultatów i zmiana podejścia tak, by zachęcić naukowców do publikacji takich wyników.

Nie zdarza się to tylko w świecie przedklinicznych badań nad rakiem, ale także w obrębie medycyny akademickiej "z krwi i kości". W 1980 roku prowadzono badania nad lidokainą, lekiem antyarytmicznym, zapobiegającym nieregularnemu biciu serca. Myślano, że skoro po zawale serca, ludzie często mają zaburzony puls, podając im taki lek zwiększy się ich szanse na przeżycie. Na początku, przeprowadzono małe badanie, na mniej niż 100 pacjentach. Z 50, którzy dostali lidokainę zmarło 10. 50 dostało placebo, bez aktywnego składnika i zmarł tylko jeden z nich. Słusznie stwierdzono, że lek nie działa. Zatrzymano nad nim pracę i nie opublikowano wyników badania.

Niestety w ciągu ostatnich 5-10 lat inne firmy wpadły na ten sam pomysł dotyczący stosowania leków przeciw arytmii u osób po zawale. Leki weszły na rynek. Powszechnie je przepisywano. Zanim w końcu odkryliśmy, że te same leki zwiększają ryzyko śmierci, w Ameryce z ich powodu zdążyło umrzeć 100 tys. osób.

W 1993 roku naukowcy, którzy przeprowadzili badanie w 1980 roku, opublikowali oficjalne przeprosiny: "W badaniu z 1980 myśleliśmy, że zwiększona śmiertelność w grupie biorącej lek była przypadkowa". Pracę nad lekiem wstrzymano, a badań nie opublikowano. To tendencyjność w publikacjach. To termin opisujący fakt, że niechciane dane nie są publikowane, zaginione w akcji. Mówili, że rezultaty: "mogłyby być sygnałem ostrzegawczym nadchodzących problemów".

To historie z prostej nauki, sprzed 20-30 lat. Świat publikacji naukowych jest teraz inny. Do magazynów jak "Trials" jest wolny dostęp. Publikują każde przeprowadzone badanie niezależnie od wyniku. Jednak to, że negatywne wyniki znikają jest wszechobecnym problemem, podważającym podstawy medycyny opartej na dowodach naukowych. To reboxetyna, lek antydepresyjny, który sam przepisywałem. A że jestem kujonem i czytam wszystkie publikacje. Jedna mówiła, że reboxetyna jest lepsza niż placebo. Przeczytałem też pozostałe 3, pokazujące, że działa tak samo jak inne leki. Ponieważ one nie działały na pacjenta, stwierdziłem, że można spróbować i tego. Zostałem jednak zwiedziony. Przeprowadzono 7 badań porównujących reboxetynę do placebo. Jedno o pozytywnych wynikach opublikowano, a 6 z negatywnymi wynikami zostało w szufladzie. 3 badania, w których w porównaniu z innymi lekami reboxetyna okazała się tak samo dobra opublikowano. Jednak zebrano 3 razy tyle danych pokazujących, że wypada gorzej niż inne leki - tego już nie opublikowano. Poczułem się zwiedziony.

Powiecie, że to rzadki przypadek. Nie chcę byście myśleli, że przykłady wybieram tak tendencyjnie, jak się to robi w publikacjach. Tendencyjność w publikacjach była dogłębnie badana. To jeden z przykładów. Zbieramy badania, które wiemy, że przeprowadzono i zakończono i sprawdzamy, czy je opublikowano. Wybrano wszystkie badania przeprowadzone przez Ministerstwo Zdrowia na temat leków antydepresyjnych w ciągu 15 lat, które stanowiły o zatwierdzeniu leków. To pewnie nie wszystkie badania, bo tego nigdy nie zbierzemy, ale te, które decydowały o autoryzacji leków. Następnie sprawdzono czy opublikowano je w magazynach naukowych. Wyniki były pół na pół. Połowa wyników była pozytywna, połowa negatywna. Po poszukiwaniach w magazynach naukowych ukazał się jednak zupełnie inny obraz. Opublikowano tylko trzy o negatywnych wynikach, ale wszystkie o pozytywnych. Przeskakując między tymi dwoma wyraźnie widać, jak ogromna jest różnica między rzeczywistością, a tym do czego lekarze, pacjenci, służba zdrowia i naukowcy mieli dostęp w literaturze naukowej. Zwiedziono nas, to wada uderzająca w podstawy medycyny.

Do tej pory przeprowadzono ponad 100 badań nad tendencyjnością publikacji. Rezultaty opublikowano w 2010. Posłużono się wszystkimi badaniami tendencyjności, które dało się znaleźć. To wpływa na każdy dział medycyny. Około połowa badań zostaje zapomniana, a pozytywne wyniki mają około 2 razy większe szanse na publikacje, niż te negatywne.

To rak medycyny opartej na dowodach. Jeśli rzucę monetą 100 razy i zataję połowę wyników, mogę sprawić, że zawsze wygra reszka, co nie oznacza, że moneta miała 2 reszki. Oznacza, że oszukałem, a wy mi na to głupio pozwoliliście. Dokładnie to samo tolerujemy w medycynie. Według mnie to złe prowadzenie badań. Jeśli ktoś zataja połowę wyników badania, mamy prawo oskarżyć go o oszustwo w badaniach. Ale jeśli ktoś przeprowadza 10 badań, ale publikuje tylko 5 o wynikach, które chciał otrzymać, nie uznajemy tego za złe prowadzenie badań. Kiedy odpowiedzialność dzieli się między naukowców, profesorów, sponsorów i wydawców łatwiej nam takie działania zaakceptować. Cierpią na tym pacjenci.

To nadal ma miejsce. Tamiflu - lek, na którego zapasy rządy na całym świecie wydały miliony dolarów. Składuje się go w panice wierząc, że zmniejszy ilość komplikacji przy grypie. Komplikacje to eufemizm na zapalenie płuc i śmierć. Inspektorzy z Cochrane zbierali wyniki ze wszystkich badań jakie przeprowadzono nad Tamiflu. Okazało się, że kilku nie opublikowano, i nie mogli dostać ich rezultatów. Zdobyli je powołując się na Ustawę o Wolności Informacji i prosząc różne organizacje. Wyniki były niespójne. Kiedy poprosili o raport z badań klinicznych, 10 tys. stronicowy dokument, będący źródłem informacji, powiedziano im, że nie mogą go dostać. Pełna korespondencja wraz z wymówkami i wyjaśnieniami firmy farmaceutycznej dostępna jest w tym tygodniu w PLOS Magazine.

Najstraszniejsze jest to, że nie dość, że uznajemy to za problem, to jeszcze cierpimy przechodząc przez udawane próby jego naprawy. Udawano, że został rozwiązany, np. poprzez rejestrację badań. Każdy miał zarejestrować plan badań, opisać co zrobi, by można było potem zobaczyć, które z przeprowadzonych badań opublikowano. Ludzie jednak nie rejestrowali. Na arenę wkroczył Komitet Wydawców Pism Medycznych. Obiecali, że nie opublikują niczego, czego wcześniej nie zarejestrowano. Ale nie dotrzymali słowa. Badanie z 2008 roku pokazało, że połowa badań wydawanych przez komitet, nie była prawidłowo zarejestrowana, a 1/4 wcale. Poprawka do ustawy o zdrowiu sprzed kilku lat mówi, że każde badanie musi zostać opublikowane w ciągu roku. Pierwszy numer magazynu BMJ w 2012 roku zawiera badanie sprawdzające, na ile trzymano się tych zasad. Okazuje się, że tylko w 20%.

Katastrofa. Nie będziemy znać prawdziwych efektów leków, które przepisujemy jeśli nie będziemy mieć dostępu do tych informacji.

Nie jest to trudne do naprawienia. Trzeba zmuszać do publikacji wszystkich badań, także tych starszych, przeprowadzonych na ludziach. Wspomniana poprawka odnosi się tylko do badań po 2008 roku. Ale medycyna nie opiera się tylko na badaniach przeprowadzonych w ciągu ostatnich dwóch lat. Trzeba opublikować wszystkie badania na ludziach, dotyczące używanych obecnie leków. Niech wszyscy wiedzą, że to problem, który należy naprawić. Bardzo dziękuję.

Wersja z napisami http://www.ted.com/talks/lang/pl/ben_goldacre_what_doctors_don_t_know_about_the_drugs_they_prescribe.html

_________________
Każdy krok w kierunku poznania, każdy fragment wyodrębniony z całości przyrody jest tylko przybliżeniem całkowitej prawdy, czy raczej całej znanej nam obecnie prawdy. Właściwie wszystko, co wiemy, jest tylko przybliżeniem, ponieważ wiemy, że nie znamy jeszcze wszystkich praw.

R. Feynman, Wykłady z fizyki.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 9 ] 

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group