Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 19 sie 2019, 20:01

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 45 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
Post: 19 mar 2011, 14:42 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 26 gru 2010, 17:57
Posty: 109
Tak sobie myślałem - bo ostatnio dużo myślę - że temat własnego oświecenia, wyklucza możliwość przebywania w związku z drugą osobą, innymi słowy, że jedno wyklucza drugie. Pomyślcie sami. Większość związków w dzisiejszych czasach, opiera się na umyśle egotycznym, czyli "kocham cię za coś, za to, że spełniasz pewne warunki, których od ciebie wymagam". Z tego można wywnioskować straszny, aczkolwiek prawdziwy wniosek, że większość związków, nie opiera się na miłości bezwarunkowej, a wręcz przeciwnie, na miłości warunkowej - o ile, w ogóle takowa istnieje. Jedno ego spełnia pragnienia drugiego ego, a jeżeli jedno z nich, zaprzestanie spełniania owych pragnień, nagle związek zaczyna się sypać, bo "już nie spełniasz moich wymagań". Oczywiście mówię tu o zaspokajaniu wzajemnych pragnień, związanych z egotycznymi gierkami. I własnie tu pojawia się problem. Osoba oświecona, która jest wyłączona z egotycznej gry, nie zdołała by przebywać w związku z kimś kto dalej ta grę ze sobą toczy, albo inaczej, to raczej osoba, która wciąż toczy ze sobą egotyczną grę, nie zdołała by wytrzymać w związku z osoba oświeconą, gdyż ta nie posiada już potrzeby zaspokajania jej egotycznych pragnień. A jakie jest największe pragnienie egotycznego umysłu w rozdziale "związek"? Oczywiście chodzi tu o "zrozum mnie". Jeden egotyczny umysł pragnie, aby drugi go zrozumiał. Fakt, faktem osoba oświecona w pełni rozumie egotyczny umysł. Pomyślcie sami, że tylko oświecony facet jest w stanie zrozumieć w pełni to co jest niepojęte od wieków, czyli... kobiecy umysł. Problem tkwi w tym, że fakt iż osoba oświecona rozumie w pełni egotyczny umysł oraz jego pragnienia, nie równa się z tym, że odczuwa ona potrzebę spełniania owych pragnień, innymi słowy "już nie pragnę, aby zaspokajać twoje pragnienia". Jedyny związek, w którym oświecona osoba, mogła by przebywać z drugą osobą, to ten, w którym ta druga osoba, również była by oświecona, a oboje byli by wyłączeni z egotycznej gry. Jeszcze o tym nie słyszałem, ale sądzę, że to było by coś. Nawet trudno mi sobie wyobrazić taki związek, nawet nie wiem, czy był by on możliwy, bez jakiegokolwiek udziału ego. Tak samo nasuwa się pytanie, czy osoba oświecona może mieć dzieci i dalej być w stanie oświecenia. Jak wiemy posiadanie rodziny wiążę się z czymś co wyklucza stan oświecenia, czyli... nerwy. Odpowiedzialność za kogoś staje się przyczyną myślenia, o tej sobie. Dzieci trzeba pilnować, trzeba wychowywać, trzeba się o nie martwić... no może nie trzeba, ale i tak się martwimy, w końcu to naturalne, że martwimy się o to co się dzieje z drugą osobą, denerwujemy się, czy wszystko jest z nią dobrze.

Mogę dalej rozwijać ten temat, ale jestem pewien, tego że każdy wie o co mi chodzi.

A więc pytanie tematu: czy osoba oświecona może przebywać w związku, mieć dzieci i rodzinę i być cały czas w stanie oświecenia?

phpBB [video]


Ostatnio zmieniony 19 mar 2011, 16:46 przez vvorheko, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 19 mar 2011, 14:42 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 19 mar 2011, 15:30 
Trafiasz w sedno coraz większej ilości rozpadających się niekompatybilnych "związków".

Związek osoby przebudzonej czy wręcz oświeconej z osobą nadal zamkniętą w swoich iluzjach i braku szerszej wiedzy będzie mordęgą albo nie będzie go wcale. Tego nie można ze sobą pogodzić, ognia z wodą. Wiem po sobie... :so:

ale... :D :język:

Nie bez powodu chiński mędrzec mawiał:
"Zanim spotka cię spodziewane oświecenie będzie rąbał drewno, po oświeceniu... też będzie rąbał drewno".



Na górę
   
 
 
Post: 19 mar 2011, 16:44 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 26 gru 2010, 17:57
Posty: 109
timewave pisze:
Trafiasz w sedno coraz większej ilości rozpadających się niekompatybilnych "związków".


Też tak sądzę, ale to trochę takie smutnawe, że wszystkie związki, nawet te, które niby wydają się szczęśliwe, opierają się na fałszu.

timewave pisze:
Związek osoby przebudzonej czy wręcz oświeconej z osobą nadal zamkniętą w swoich iluzjach i braku szerszej wiedzy będzie mordęgą albo nie będzie go wcale. Tego nie można ze sobą pogodzić, ognia z wodą. Wiem po sobie... :so:

ale... :D :język:


Zgadzam się, ale ciekawe jak by wyglądał związek osoby oświeconej z oświeconą. Zapomnijmy o przebudzeniu i weźmy pod uwagę, całkowite oświecenie, gdzie "oni po prostu ze sobą są". W sumie to było by wspaniałe, móc przebywać ze sobą bez potrzeby gadania i normalnie rozumieć się bez słów. Nie padały by takie sformułowania jak "kocham cię", bo oboje wiedzieli by, że to oczywiste, nie pytali by się wzajemnie "jak ci miną dzień", bo wiedzieli by, że to niema znaczenia, tak samo nie przejmowali by się problemami.

Ona: kochanie właśnie zwolnili mnie z pracy bo firma upadła.
On: przejmujesz się?
Ona: mówię ci, tylko jak jest.
On: za dużo mówisz.
Ona: wiem.
Oni: <cisza>

Takie rzeczy, tylko w erze.

Ona: kochanie jestem w ciąży.
On: no i tyle z oświecenia.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 mar 2011, 16:47 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 05 wrz 2010, 16:36
Posty: 183
timewave pisze:
Związek osoby przebudzonej czy wręcz oświeconej z osobą nadal zamkniętą w swoich iluzjach i braku szerszej wiedzy będzie mordęgą albo nie będzie go wcale. Tego nie można ze sobą pogodzić, ognia z wodą.


Moim skromnym zdaniem , to nie jest kwestia pozostawania w zwiazku z osoba nieprzebudzona/nieoswiecona. To jest kwestia pozostawania w zwiazku Wogole.
Jestes przebudzony/oswiecony = jestes kompletny.

_________________
N equals r, f-p, n-e, f-l, f-i, f-c, l, wake up
N equals r, f-p, n-e, f-l, f-i, f-c, l, wake up



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 mar 2011, 16:53 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 paź 2010, 20:44
Posty: 84
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Płeć: kobieta
Wg. mnie osoby oświecone nie czują już potrzeby bycia z kimś,kierują się bardziej do wewnątrz
i odkrywania swojego głębszego ''ja'',szukają spokoju,i przestrzeni na poziomie wewnętrznym jak i zewnętrznym.
Kochają bezwarunkowo i są obserwatorami :)

_________________
Jeden ogień, cicha burza w moim sercu w mojej duszy...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 mar 2011, 16:59 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 26 gru 2010, 17:57
Posty: 109
Yennefer pisze:
Wg. mnie osoby oświecone nie czują już potrzeby bycia z kimś,kierują się bardziej do wewnątrz
i odkrywania swojego głębszego ''ja'',szukają spokoju,i przestrzeni na poziomie wewnętrznym jak i zewnętrznym.
Kochają bezwarunkowo i są obserwatorami :)


Sorry, ale zaprzeczasz sama sobie. Jeżeli osoba jest oświecona, to owszem, nie czuje potrzeby przebywania w związku, ale też nie musi odkrywać swojego głębszego "ja", ani szukać spokoju i przestrzeni na poziomie zarówno wewnętrznym, jak i zewnętrznym, bo gdyby szukała to by znaczyło, że nie jest taka oświecona. Oświecony niczego już nie potrzebuje i niczego nie szuka, no bo co to był by za oświecony, który wciąż, czegoś szuka?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 mar 2011, 17:45 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree

Rejestracja: 07 sty 2011, 18:56
Posty: 310
Cytuj:
Sorry, ale zaprzeczasz sama sobie. Jeżeli osoba jest oświecona, to owszem, nie czuje potrzeby przebywania w związku, ale też nie musi odkrywać swojego głębszego "ja", ani szukać spokoju i przestrzeni na poziomie zarówno wewnętrznym, jak i zewnętrznym, bo gdyby szukała to by znaczyło, że nie jest taka oświecona. Oświecony niczego już nie potrzebuje i niczego nie szuka, no bo co to był by za oświecony, który wciąż, czegoś szuka?

Owszem, Vvorheko - oświecony nie ma potrzeb, nie musi także szukać spokoju lub przestrzeni. Nie zmienia to jednak faktu, że dla doświadczenia oraz miłości bezwarunkowej może być w związku z drugą osobą.

Co do podstawy tematu, moim zdaniem zrobiłeś złe założenie. To osobie przebudzonej byłoby ciężko wytrzymać z "normalną", ponieważ mimo względnego ogarnięcia nie jest w stanie wyłączyć wystarczająco umysłu. W przypadku człowieka oświeconego prawdopodobnie:
a) partner odszedłby przez brak zrozumienia i zaspokajania jego potrzeb
b) ego partnera zaczęłoby się roztapiać w wyniku działania świadomości istoty oświeconej
Jeśli chodzi o wychowywanie dzieci, to z pewnością zdenerwowanie, zamartwianie się czy zastój w przyziemnych sprawach nie miałyby miejsca. Trudno o cofnięcie się aż tak mocno w dół.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 mar 2011, 18:30 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 26 gru 2010, 17:57
Posty: 109
Aver pisze:
Owszem, Vvorheko - oświecony nie ma potrzeb, nie musi także szukać spokoju lub przestrzeni. Nie zmienia to jednak faktu, że dla doświadczenia oraz miłości bezwarunkowej może być w związku z drugą osobą.


Zgadzam się, może, ale nawet w przypadku istoty oświeconej musiał by być spełniony względem niej pewien warunek, aby jej związek z drugą osobą przetrwał, chodzi tu mianowicie o to, że druga osoba też musi być oświecona, albo przynajmniej dążyć do, tego oświecenia. Oczywiście oświecenie nie jest, czymś do, czego się dąży, miałem tu na myśli dążenie do zaprzestania dążenia (paradoks). W takim przypadku ta druga osoba starała by się dostosować do osoby oświeconej, a nie próbować dostosować osobę oświeconą do siebie, w innym przypadku związek byłby ciężki

Aver pisze:
Co do podstawy tematu, moim zdaniem zrobiłeś złe założenie. To osobie przebudzonej byłoby ciężko wytrzymać z "normalną", ponieważ mimo względnego ogarnięcia nie jest w stanie wyłączyć wystarczająco umysłu. W przypadku człowieka oświeconego prawdopodobnie:
a) partner odszedłby przez brak zrozumienia i zaspokajania jego potrzeb
b) ego partnera zaczęłoby się roztapiać w wyniku działania świadomości istoty oświeconej
Jeśli chodzi o wychowywanie dzieci, to z pewnością zdenerwowanie, zamartwianie się czy zastój w przyziemnych sprawach nie miałyby miejsca. Trudno o cofnięcie się aż tak mocno w dół.


Nie rozumiem tej części Twojego posta. Według mnie oświecona osoba nie miała by problemu z przebywaniem z osobą egotyczną. To raczej egotyczna z uwagi na brak zwracania na nią uwagi, nie mogła by wytrzymać z osobą oświeconą i odeszła by w poszukiwaniu kogoś, kto zaczął by zwracać na nią uwagę.

Ona (egotyczna): dlaczego nic do mnie nie mówisz, dlaczego nie zwracasz na mnie uwagi?
On (oświecony): co to znaczy, że nie zwracam na ciebie uwagi?
Ona: zachowujesz się, tak jakby mnie tu nie było.
On: bo ciebie tu niema - odpowiedział, mając na myśli jej ego.
Ona: jak możesz tak mówić. Widzę, że już mnie nie kochasz.
On: nie prawda, przecież wiesz, że cię kocham - odpowiedział mając na myśli wszystko co jest.
Ona: to dlaczego tak się zachowujesz?
On: to znaczy jak?
Ona: odchodzę bo widzę, że to niema sensu.
On: rozumiem - odpowiedział z pełną akceptacją sytuacji.
Ona: <wychodzi wkurwiona>

PS: Czemu jak pisze o związku osoby oświeconej z egotyczną, to w myślach za oświeconą przyjmuje faceta, a za egotyczna kobietę?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 mar 2011, 18:41 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree

Rejestracja: 07 sty 2011, 18:56
Posty: 310
Cytuj:
Zgadzam się, może, ale nawet w przypadku istoty oświeconej musiał by być spełniony względem niej pewien warunek, aby jej związek z drugą osobą przetrwał, chodzi tu mianowicie o to, że druga osoba też musi być oświecona, albo przynajmniej dążyć do, tego oświecenia.

Inaczej. Związek przetrwa, jeśli partner nie będzie przeszkadzał w jego kreacji. Dążenie do oświecenia nie jest warunkiem koniecznym.
Cytuj:
Nie rozumiem tej części Twojego posta. Według mnie oświecona osoba nie miała by problemu z przebywaniem z osobą egotyczną. To raczej egotyczna z uwagi na brak zwracania na nią uwagi, nie mogła by wytrzymać z osobą oświeconą i odeszła by w poszukiwaniu kogoś, kto zaczął by zwracać na nią uwagę.

Odniosłem się do połowy zdania, w której stwierdziłeś, że osoba oświecona nie przetrwałaby z inną. Oczywiście wyjaśniłeś to szerzej, jednak chciałem uzupełnić: to przebudzony nie wytrzyma. Może niepotrzebnie napisałem o założeniu.
Cytuj:
PS: Czemu jak pisze o związku osoby oświeconej z egotyczną, to w myślach za oświeconą przyjmuje faceta, a za egotyczna kobietę?

Pewnie przez program "faceci górą" i częstsze przedstawianie oświeconych mężczyzn, niż kobiet.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 mar 2011, 18:56 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 26 gru 2010, 17:57
Posty: 109
Aver pisze:
Pewnie przez program "faceci górą" i częstsze przedstawianie oświeconych mężczyzn, niż kobiet.


Akurat "faceci górą" nie należy do mojego światopoglądu. Raczej odniósł bym się do swojego przekonania, że kobiety, bardziej przeżywają to co się dzieje, a niżeli faceci. Prościej mówiąc... że kobiety mają większy problem z nie-myśleniem.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 mar 2011, 19:11 
Nie wiem czy kiedykolwiek będę oświecony-nie potrzebuje tego, ale się wypowiem

Nie wszystkie związki opierają się na obustronnych korzyściach Jest takich dużo bo tak komuś pasuję, wygoda...Wygodą jest oglądanie wiadomości w TV, zalanie chińskiej zupki po pracowitym dniu i rodzinny spacer z rodziną zakończony w pobliskim McDonald's Wygoda-zniewala :wacko:

Nigdy nie płaciłem za seks, nawet myśli o tym powodują niestrawność Nigdy nie szukałem dziewczyny po to by spuścić ciśnienie z pewnych członków i NIGDY nie pozwalałem dziewczynie na wykorzystywanie siebie Są pewne granice, przy których poznaje się człowieka

Więc mój związek (jeżeli taki będzie) nie będzie się opierał o zaspokajanie potrzeb tylko po prostu bycie ze sobą, wspieranie siebie etc...Jeżeli nie wypracuje takiego schematu, cóż będę sam Ale widząc, nawet niedawne reakcje żony mojego kumpla, nie jest tak źle ze mną jeżeli chodzi o kontakty facet-kobieta Zwróciłem kiedyś jej uwagę by unikała zakładania obuwia dla dziecka, by przez większy czas chodziło na boso, bo nie ma roku i wciąż kształtuje swoją postawę Trochę tym się zainteresowała ale bez większego zaciekawienia Około dwa tygodnie od naszej rozmowy ucieszona mówi: Miałeś rację Zdziwiony byłem i nie wiedziałem o co chodzi Powiedziała, że o buty...
i dodała: nie masz dzieci a wiesz więcej niż rodzice Zaznaczyłem, że zaczynam od teorii :D :język:

Pewnej koleżance mówiłem o szczepionkach bo wyczułem, że coś tam jej się o uszy obiło Nawiązałem do ostrożności w stosowaniu antybiotyków u jej córek, wspominałem o możliwości upadku strefy euro
Znajomość kwitnie dalej

Kiedyś mówiłem o wszystkim, jak natchniony-mieszałem reptilianów z chrześcijanymi :D :wacko:
Reakcje były nie ciekawe Zauważyłem, że pojedyncze informacje nie są destruktywne w relacjach/związkach
A moje podejście do życia podoba się i ludziom starszym niż ja, choć czasami spotykam się z nienormalnością norm świata nienormalnego :hi hi:

Kiedyś myślałem, że dzieci są czymś strasznym...Czasami odwiedzam znajomych z małym dzieckiem, do którego dużo mówię i uśmiecham się Za każdym razem ostro mnie obserwuje A ojciec się dziwi i pyta dziecka: Zuzia co widzisz w tym brzydalu :D :zęby: Kiedyś miałem dłuższą znajomość z kobietą w związku Często kumpel się śmiał ze mnie, że lepiej zajmuje się dziećmi niż ich ojciec... :zęby: Wiem, że to co innego na co dzień mieć dziecko a co innego "zajmować" się nim co parę dni...Ale to wszystko skłania się ku kwestii podejścia

Więc nie obawiam się o życie w związku :spoko: Nie jestem miłośnikiem wielkich melonów jak Al Budny a więc myślę, że trafię na rozsądną i wartościową pannę Mruga



Na górę
   
 
 
Post: 19 mar 2011, 19:23 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 26 gru 2010, 17:57
Posty: 109
Małowiedzący pisze:
Więc mój związek (jeżeli taki będzie) nie będzie się opierał o zaspokajanie potrzeb tylko po prostu bycie ze sobą, wspieranie siebie etc...Jeżeli nie wypracuje takiego schematu, cóż będę sam


Zaprzeczamy sobie co? Przykro mi to mówić, ale wspieranie się niestety wchodzi w skład "wzajemnych korzyści" oraz warunków, dla których jedna osoba, przebywa z drugą. To jest właśnie typowe, że człowiek sam nie potrafi się wesprzeć, to chcę, aby inna osoba go wspierała. Oczywiście nie mówię, że wspieranie się w problemach jest złe, mówię tylko, że to po prostu jeden z warunków, trwania egotycznego związku, czyli "ja chcę, abyś mnie wspierał, a jeżeli nie będziesz, to do widzenia".

Wystarczy spojrzeć na to z najgłębszego punktu widzenia, aby zobaczyć że praktycznie każdy związek na świecie opiera się na warunku wzajemnych korzyści, bądź też jak ja to wolę nazywać... na miłości warunkowej (egotycznej), gdzie "ja kocham cie za coś", np. za to, że mnie wspierasz.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 mar 2011, 19:38 
vvorheko pisze:
Przykro mi to mówić, ale wspieranie się niestety wchodzi w skład "wzajemnych korzyści" oraz warunków, dla których jedna osoba, przebywa z drugą.


Z nikim nie będę ze względu na wsparcie, bo to moim zdaniem rodzi się automatycznie, mimowolnie i świadczy o tym jak druga osoba jest cenna dla Ciebie Jeżeli nie jest cenna to po co z nią się jest? Poza tym czasem kobieta potrzebuje wsparcia, zwykłego przytulenia Nigdy nie przytulałem dziewczyny w oczekiwaniu na korzyść :zęby:
A jak już pisałem seks nigdy nie był formą zapłaty i wynikał z dążenia dwóch osób, z podobnymi myślami/pragnieniami



Na górę
   
 
 
Post: 19 mar 2011, 20:00 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 26 gru 2010, 17:57
Posty: 109
Małowiedzący pisze:
vvorheko pisze:
Przykro mi to mówić, ale wspieranie się niestety wchodzi w skład "wzajemnych korzyści" oraz warunków, dla których jedna osoba, przebywa z drugą.


Z nikim nie będę ze względu na wsparcie, bo to moim zdaniem rodzi się automatycznie, mimowolnie i świadczy o tym jak druga osoba jest cenna dla Ciebie Jeżeli nie jest cenna to po co z nią się jest? Poza tym czasem kobieta potrzebuje wsparcia, zwykłego przytulenia Nigdy nie przytulałem dziewczyny w oczekiwaniu na korzyść :zęby:
A jak już pisałem seks nigdy nie był formą zapłaty i wynikał z dążenia dwóch osób, z podobnymi myślami/pragnieniami


Heh, wiesz, że cały czas w swoich postach potwierdzasz, to co ja pisze, ale widzę, że Ty tego nie widzisz.

"Z nikim nie będę ze względu na wsparcie, bo to moim zdaniem rodzi się automatycznie, mimowolnie i świadczy o tym jak druga osoba jest cenna dla Ciebie Jeżeli nie jest cenna to po co z nią się jest?"

Zgadzam się, ale fakt faktem druga osoba, staje się dla ciebie cenna, bo spełnia pewne warunki, których, powiedzmy to nieświadomie, w głębi wymagasz.

"Poza tym czasem kobieta potrzebuje wsparcia, zwykłego przytulenia Nigdy nie przytulałem dziewczyny w oczekiwaniu na korzyść."

Zgadzam się i własnie o tym jest mowa. Ty może nie przytulałeś dziewczyny ze względu na korzyść, co innego ona, która chcę (ulubione słowo egotycznego umysłu), abyś ją przytulał. Dla niej jest to emocjonalna korzyść, coś jej dajesz, wsparcie, poczucie bezpieczeństwa, ciepło. Oczywiście to jest dobre, fajne i przyjemne, ale... warunkowe, bo gdybyś jej nie przytulał i nie dawał jej tego poczucia, odeszła by w poszukiwaniu kogoś, kto by jej to zapewnił.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 mar 2011, 20:07 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree

Rejestracja: 31 maja 2010, 13:43
Posty: 5
Płeć: mężczyzna
W miejscu gdzie pracuję, koledzy przynajmniej raz w roku folgują sobie
w temacie "co bym zrobił z wygraną w lotka". Nawet fajnie posłuchać gdy wcielają
się w rolę milionerów, a umysły płyną swobodnie i dają się ponieść fantazjom.
Co do tematu:
słyszałem kiedyś słowa:
"łatwo się oświecić trudniej utrzymać ten stan"
Myślę, że oświecenie ma swoje stopnie, a człowiek oświeca się "na raty" - dlatego
dobrze robić to w towarzystwie drugiej osoby - tak jest po prostu szybciej.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 mar 2011, 20:41 
vvorheko pisze:
Zgadzam się, ale fakt faktem druga osoba, staje się dla ciebie cenna, bo spełnia pewne warunki, których, powiedzmy to nieświadomie, w głębi wymagasz.


Trudno by było inaczej Trzeba czegoś oczekiwać od drugiej osoby by sobie życia nie spaprać
Po co mi laska która przyprawiałaby mnie o rogi lub okradała zasłaniając to wszystko swoim kształtnym tyłkiem Mruga

Cytuj:
Dla niej jest to emocjonalna korzyść, coś jej dajesz, wsparcie, poczucie bezpieczeństwa, ciepło. Oczywiście to jest dobre, fajne i przyjemne, ale... warunkowe, bo gdybyś jej nie przytulał i nie dawał jej tego poczucia, odeszła by w poszukiwaniu kogoś, kto by jej to zapewnił.


Zazwyczaj tak jest jak piszesz, ale co powiesz na to gdy dziewczyna cieszy się z tego tylko, że przy niej jesteś, siedzisz na herbacie, odwiedziłeś?Nie chodzi tu o związek tylko o chwilę...

Świat jest tak zepsuty, że ciężko szukać ideału [LOL //chodziło mi o " ciężko znaleźć ideał" :) ]

A powiedz mi czy to źle kiedy chcę być przy mojej kobiecie, jej bronić bo tak zostałem uwarunkowany?I to będzie dla mnie zaszczyt bo tak zostałem ukształtowany A wszystko będzie całkiem bezinteresowne Pewnie gdybym tego nie robił to odeszłaby ale tak chcę, bo mam taką naturę


Ostatnio zmieniony 19 mar 2011, 22:01 przez Małowiedzący, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
   
 
 
Post: 19 mar 2011, 20:44 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree

Rejestracja: 07 sty 2011, 18:56
Posty: 310
Cytuj:
Akurat "faceci górą" nie należy do mojego światopoglądu. Raczej odniósł bym się do swojego przekonania, że kobiety, bardziej przeżywają to co się dzieje, a niżeli faceci. Prościej mówiąc... że kobiety mają większy problem z nie-myśleniem.

Nic nie szkodzi - myślałem o programie uwarunkowań kulturowych. Nie musi pokrywać się z myślami.
W kwestii oświecenia, to moim zdaniem jest nieco inaczej. Prawdopodobnie to faceci mają problemy z nadużywaniem myślenia. W końcu to my jesteśmy praktyczni, analityczni, bardziej konkretni. Z kolei kobietom ciężko jest pod względem emocji, ponieważ lubią uaktywniać swoje "ciało bolesne", jak to ładnie ujął Eckhart Tolle. Ergo każdy ma problemy, tylko inne.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 mar 2011, 21:53 
vvorheko pisze:
Tak sobie myślałem - bo ostatnio dużo myślę Mruga--->>> (podkreślenie RideTheLightning)- że temat własnego oświecenia, wyklucza możliwość przebywania w związku z drugą osobą, innymi słowy, że jedno wyklucza drugie.
A więc pytanie tematu: czy osoba oświecona może przebywać w związku, mieć dzieci i rodzinę i być cały czas w stanie oświecenia?


To pytanie do osoby Oświeconej,my możemy sobie pogdybać :)

W ramach tego "gdybania",biorąc pod uwagę warunki/czasy w jakich żyjemy,uważam,że to niemozliwe.

Im prędzej sobie wybijesz to z głowy i przestaniesz myśleć na ten temat,tym lepiej dla Ciebie ( bo rozumiem,że temat Twego Oświecenia traktujesz poważnie).
Tu nie ma miejsca na żadne kompromisy.
Praca do wykonania jest kolosalna i stanie w rozkroku i myślenie to porażka :evil:

Wprawdzie potrafię sobie wyobrazić partnerkę,z którą możesz mieć podobne dążenia ( te dążenie jest przynajmniej na początku wręcz nieodzowne wg mnie), niemniej wyobrażenia to coś czego i tak trzeba się pozbyć...więc na wyobrażeniach nie ma sensu się opierać..tym bardziej cudzych :) Mruga

Podsumowując -albo ,albo...

Pozdrawiam



Na górę
   
 
 
Post: 19 mar 2011, 22:42 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 lip 2010, 18:09
Posty: 557
Płeć: mężczyzna
zoabczymy bo 11 listopada ma byc tym dniem :P bylo by "zajebiscie" gdyby wiekszosc sie przebudzila do jednosci.
Ja nie wiem do czego zmierzacie ale osoba przebudzona, oswiecona to normalny prawdziwy czlowiek ktory widzi wszystko jako energie i nie wkreca sie w "tworzone" problemy przez osoby nieswiadome ktore napedzaja sie emocjami, myslami, pozadaniem czy czymkolwiek co im umysl podpowiada. Poprostu plynie z flo jednosci. Chce sie kochac to sie kocha nie oczekuje ze partnerka bedzie sie chciala kochac. Chce jesc to jesc. W robocie robi bez oporu bo opor jest zbedny. Bez klamstwa bo nie obchodzi go co o nim kto co pomysli.
tukej mam filmik Jeffa na temat zwiazku a takie projektowanie siebie jakbym sie zachowywal jako oswiecony w zwiazku to czysta fantazja i porejktowanie odrebnego "ja" w przyszlosci ktora nie istenieje.

phpBB [video]

_________________
Zamknij oczy na chwile, wycisz się - otwórz oczy i co widzisz ? Przestrzeń, Boga, Świadomość, Bezmyślunek. Nie staraj się tego utrzymywać to jest samo utrzymujące się. Nie przywiązuj się do myśli, pozwalaj być uczucią nawet nie wiadomo jak straszne nie zabija cie. Nie oceniaj, nie osadzaj a gdy zaczynasz to robić łap się na tym i puszczaj. Tak naprawdę nic nie musisz robić, to o czym mowie to po prostu bycie, siedzenie, patrzenie. I o to chodzi, tyle.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 mar 2011, 3:52 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 02 sie 2010, 22:27
Posty: 650
Lokalizacja: Śląsk
Płeć: mężczyzna
vvorhelo nie wiem czy rozumie dobrze:

Kazda potrzeba(np. bycie z kimś) jest potrzebą ego, oświecenie to stan w którym nie odczuwasz żadnej potrzeby.

związek tzw. miłośc to jednak wszystko się w niej sprowadza do egoizmu i prostytucji czyli karmienia ego

Potrzeby Ego są powodem istnienia związków tzw. miłosnych

Czy może istnieć bezwarunkowa miłośc w związku? chyba jest to nie możliwe.

wariant 1:
każdy musi dojść do tego sam, gdy sie już osiagnie ten stan czystej bezkresnej miłości, to nie potrzeba ci będzie nikogo do jej współtworzenia, będziesz samowystarczalny i nieodczuwający istnienia odseparowania które jest katalizatorem istnienia związków miłosnych.

wariant 2:
Nie mozna traktować związków jako samego zła, ponieważ mogą byc przydatne we wzajemnym dotrzeganiu i niwelowaniu wad, złych nawyków, wzorców w drodze do oświecenia,

,,idealna miłośc'' wg. Trehlebova

phpBB [video]


Cytuj:
Cytuj:
pijekole

Chce sie kochac to sie kocha nie oczekuje ze partnerka bedzie sie chciala kochac


Tak też myśli gwałciciel :lol: .

pijekole wytłumacz o co ci chodziło, bo mozna cię zle zrozumieć



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 mar 2011, 4:28 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 lip 2010, 18:09
Posty: 557
Płeć: mężczyzna
to ze jak bedziesz siedzial w kacie i bedziesz oczekiwal ze podejdzie do Ciebie i powie moze sie pokochamy ? to skisniesz w tym kacie bo partnerka nigdy nie nadejdzie i kochanko tez nigdy nie nastapi oczekiwanie to mysl w glowie. Wyjdz z inicjatywa nawet nie mysl wystarczy intencja poprostu zaproponuj i kochaj ja jak siebie samego. tak jak szanujesz siebie szanuj druga osobe. Ty tu odrazu o gwalcie co jest z wami ludzie ;p

A ta milosc o ktorej mowisz to pozadanie. Wiec to nie jest milosc ale pozadanie i tak nas oklamali.

_________________
Zamknij oczy na chwile, wycisz się - otwórz oczy i co widzisz ? Przestrzeń, Boga, Świadomość, Bezmyślunek. Nie staraj się tego utrzymywać to jest samo utrzymujące się. Nie przywiązuj się do myśli, pozwalaj być uczucią nawet nie wiadomo jak straszne nie zabija cie. Nie oceniaj, nie osadzaj a gdy zaczynasz to robić łap się na tym i puszczaj. Tak naprawdę nic nie musisz robić, to o czym mowie to po prostu bycie, siedzenie, patrzenie. I o to chodzi, tyle.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 mar 2011, 7:27 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 paź 2010, 12:54
Posty: 111
Płeć: mężczyzna
hehe znam to wszystko , ale powiem wam ze milosc bezwarunkowa istnieje !!! 2 osoba nie da ci szczescia , sam je masz w sobie , a zwiazek oswieconego z nie to , coz czasem koszmar a jak ona jeszcze kocha i placze za toba to ja tu odejsc w koncu wszyscy jestesmy jednym i ona cierpi to ja cierpie.pozdrawiam all



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 mar 2011, 9:41 
Nie uwazam sie za osobe oswiecona, moze w jakims tam stopniu przebudzona. W kazdym razie swiadoma tego, co sie dzieje na swiecie i powiem tylko tyle... zwiazek takiej osoby, ktore posiada te swiadomosc z osoba, ktora takowej swiadomosci nie posiada, to jak ciagniecie wozu w dwoch roznych kierunkach. Szczegolnie, gdy w zwiazku pojawiaja sie dzieci, a u nas tak wlasnie bylo. Spojrzenie na kazda sprawe jest wtedy tak bardzo rozne, ze po prostu... hmm... no bardzo ciezko jest.

Ja w tej chwili jestem sama i nie mam w zwiazku z tym parcia na to, aby byc z kims. Nie czuje sie zle bedac sama ze soba, a wrecz przeciwnie. Doceniam wszystko to, co daje mi wlasnie taka samotnosc. Nie twierdze, ze to jest moje ostateczne rozwiazanie na zycie, bo zycie jest masa elastyczna, a my ludzie, jako, ze krowami nie jestesmy, zdanie tez zmieniac umiemy. Ale... na ten moment teraz... jestem w pelni zadowolona z tego, co jest.



Na górę
   
 
 
Post: 20 mar 2011, 9:47 
Właśnie to miałem na myśli. Dlatego wolę być z kimś kto podziela moje zainteresowania bo nikogo do tego zmuszać nie zamierzam bo nie każdy musi będąc na swoim etapie rozwoju wiedzieć więcej, nie jest to widocznie konieczne.

Dla mnie wzorem niekoniecznie ideałem jest np. para Fosar & Bludorf - wspólne zainteresowania, wyjazdy, badania, pisanie książek. To jest dla mnie w pewnym sensie ideał udanego związku. Dobrze też się dogadują inne profesje: lekarze, prawnicy, nauczyciele z powołania etc. oni tym żyją, razem podzielają te same pasje i w takim układzie jest o niebo lepiej. Innego związku męczącego jedno drugiego i nawzajem nie wyobrażam już sobie bo taki miałbym ale się zwyczajnie nie dało. Jedno w jedną stronę drugie w drugą a ja nikogo nie będę przekonywał bo to jest bez sensu, albo razem idziemy w tym samym kierunku albo oddzielnie i tyle. Tym gorzej dla karmy. :język:



Na górę
   
 
 
Post: 20 mar 2011, 10:07 
No wlasnie. Zle, gdy partner w zwiazku z naszymi zainteresowaniami, przekonaniami itd. wywraca ze znudzenia oczami czy puka sie po glowie. Zle, gdy nie ma z nim o czym porozmawiac a gdy sie chwile zastanowi, nie widac zadnego punktu wspolnego. W takim zwiazku: osoba przebudzona - osoba nieprzebudzona, mamy wtedy dwie opcje, ktore moga danego zwiazku dotyczyc:
- pierwsza to taka, ze osoba przebudzona idzie w swoim kierunku a osoba nieprzebudzona okazuje obojetnosc, a zasadzie "rob co chcesz". Obojetnosc jest na tyle pozorna, ze potem przychodzi obarczanie tej drugiej osoby konsekwencjami wszystkiego, co wyszlo nie tak, jak osoba nieprzebudzona (w nic sie oczywiscie nie angazujac) sobie wyobrazala.
- druga to to ciagniecie w roznych kierunkach.

Poza tym... osoba przebudzona zachwyca sie pieknem: tym otaczajacym ja, tym w ludziach, ogolnie istnieniach, pieknem duchowym. To z kolei sa "duperele", ktorych osoba nieprzebudzona za chiny ludowe zrozumiec nie moze.

Cos na zasadzie: patrzymy, chocby w tym samym kierunku, ale widzimy co innego.

I ta nastepna sprawa... Nawet rozstanie, ktore przebiega w ten sposob. Osoba przebudzona zyczy tej drugiej osobie szczescia, nie ma pretensji, zalow. Osoba nieprzebudzona skupia sie na samych negatywach.



Na górę
   
 
 
Post: 20 mar 2011, 10:26 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 20 lut 2011, 12:08
Posty: 104
Płeć: mężczyzna
Witam
Cieżko stwierdzic mianowicie w jakim stopniu zrozumiałes to co nas otacza
Jesli działasz w zgodzie z samym sobą wiesz dobrze na jakich relacjach owy związek moze się opierac
Chyba ze potrafisz z racji bytu nakierowac znajomą ci osobę na prawde otaczającego cię swiata z racji dluzszego czasu przebywania z nią
Mysle ze mogło by byc to jakies doswiadczenie emocjonalne osoba pod pozytywnym pełnym miłosci wpływem moze się otworzyc i mysle ze wszystko zalezy od podejscia



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 mar 2011, 11:15 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 26 gru 2010, 17:57
Posty: 109
squam pisze:
vvorhelo nie wiem czy rozumie dobrze:

Kazda potrzeba(np. bycie z kimś) jest potrzebą ego, oświecenie to stan w którym nie odczuwasz żadnej potrzeby.

związek tzw. miłośc to jednak wszystko się w niej sprowadza do egoizmu i prostytucji czyli karmienia ego

Potrzeby Ego są powodem istnienia związków tzw. miłosnych

Czy może istnieć bezwarunkowa miłośc w związku? chyba jest to nie możliwe.


Tak zrozumiałeś to bardzo dobrze. Potrzeba, czyli pragnienie jest cechą egotycznego umysłu, który wciąż żąda i stawia pewne warunki, np. chcę z kimś być, bo samemu jest mi źle. Jest to typowy przykład dążenia do spełnienia, które i tak nie nastąpi, a co najwyżej na krótszy, bądź dłuższy czas przysłoni człowiekowi jego niespełniony stan. Oświecenie jest własnie stanem, w którym człowiek nie odczuwa pragnienia czegokolwiek. Oczywiście nie mam tu na myśli pragnień ciała, jak picie, jedzenie, czy oddychanie... chodzi mi o pragnienia umysłu, który wciąż szuka dla siebie opcji lepszej niż tą, którą ma teraz, np. bycie z kimś, tylko po to, aby fundamentalnie przysłonić swoje poczucie samotności.

Teraz najlepsza poprawka na Twój post - związek, to nie miłość, a przynajmniej nie bezwarunkowa, czyli nie prawdziwa. Nie wiem, na jakich Ty związkach bazujesz, ale jeżeli uważasz, że Twój związek opiera się na bezwarunkowej miłości, bądź czyjkolwiek związek opiera się na bezwarunkowej, prawdziwej miłości, to oszukujesz samego siebie. Związek, pomiędzy dwoma osobami, jak sama nazwa wskazuje "związek" opiera się na elemencie wiążącym dwa egotyczne umysły, gdzie po prostu "coś ich łączy". To jest właśnie warunek trwania tego związku, ten element łączący. Bez niego związek nie mógł by istnieć.

Nie chodzi mi o to, że związek to zło, po prostu stwierdzam prosty fakt, że związek oparty na prawdziwej, bezwarunkowej miłości, to coś... hmmm... no właśnie co? Chodzi o to, że zawsze, w każdym związku pojawia się warunek, który musi być spełniany, aby związek mógł trwać.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 mar 2011, 21:09 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 lut 2010, 15:04
Posty: 362
Płeć: mężczyzna
Vvorheko chyba za dużo myślisz, a oświecanie polega bardziej na nie-myśleniu. Traktujesz związek jak dwie brakujące połówki(w sumie większość osób tak do tego podchodzi), a oświecenie niemal jak pustelnictwo. Wyobraź sobie dwie oświecone osoby płci przeciwnej mieszkające oddzielnie, nie znające się i zarazem będące sąsiadami przez ścianę. Z Twojego rozumowania wynika że jest to możliwe(znaczy ich oświecenie). Wyobraźmy sobie teraz ze demontujemy tę ścianę. Z twojego toku rozumowania a przynajmniej tego co tutaj opisujesz może jedynie wynikać że przestaną być już oświecone, z mojego niekoniecznie. Bo jeśli stało by się jak Ty piszesz, to by jedynie oznaczało że oświecone nie były.
Chciałbym jeszcze napisać że oświecenie (bądź oświecanie) jest właściwie procesem i ciężko pisać że ktoś jest oświecony a ktoś inny w ogóle nie. Zakładając że oświecenie to 10 w skali od 1 do 10, to czasem można przesuwać się w życiu między tymi wartościami ale kiedy już osiągniemy 10 to nie ma możliwości spaść niżej, po prostu trwamy już w oświeceniu. No i moim zdaniem oświecić się na pustyni czy żyjąc samotnie to pikuś, oświecić się żyjąc w społeczeństwie czy związku, to wyzwanie.

_________________
"Słońce grzało tak rozkosznie, a kamień na którym siedział od dłuższego czasu, był tak przyjemnie ciepły, że Puchatek już sobie postanowił, że przez całą resztę poranka będzie siedział pośrodku strumyka i cieszył się z tego, że jest Puchatkiem."



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 21 mar 2011, 10:30 
Przede wszystkim tu nie ma co myśleć :)

Jeśli spotkałeś dziewczynę i teraz zastanawiasz się czy bycie razem będzie przeszkodą dla twego przebudzenia -
to nie myśl, bierz co ci życie przynosi i ciesz się z tego.
Nikt jeszcze nie zaproponował lepszego sposobu na życie,niż bycie razem kobiety i mężczyzny.

Jeśli będzie to właściwa partnerka,wtedy życie będzie smakować o wiele bardziej,a i do przebudzenia będzie bliżej.
Wszystko i tak zależy od twego podejscia,od twej świadomości...od drugiej osoby możesz się bardzo wiele nauczyć o sobie i jest to nauka bezcenna...
Jeśli będzie to "niewłaściwa" osoba...to doświadczysz szybkiego uwolnienia od wszelkich iluzji i zachcianek,i z łatwością oddasz się poszukiwaniom duchowym...bez ciśnienia,że coś cię "ominęło".

Jeśli zaś jesteś sam...i zaczynasz się wkręcać w takie dylematy - szukać jej, albo nie szukać....?
To możesz życie stracić na szukaniu i nie posuniesz się ani o krok...w żadną stronę...włosy stracisz,zęby stracisz i ani partnerki,ani przebudzenia...

Trzeba uważnie obserwować...życie przynosi to ,co jest dla nas najlepsze w danym momencie...nie trzeba szukać i myśleć...tylko patrzeć :)

Pozdrawiam :hejka:



Na górę
   
 
 
Post: 21 mar 2011, 11:01 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 cze 2010, 17:52
Posty: 1629
Lokalizacja: Poland
Płeć: mężczyzna
RideTheLightning pisze:

Jeśli zaś jesteś sam...i zaczynasz się wkręcać w takie dylematy - szukać jej, albo nie szukać....?
To możesz życie stracić na szukaniu i nie posuniesz się ani o krok...w żadną stronę...włosy stracisz,zęby stracisz i ani partnerki,ani przebudzenia...

Trzeba uważnie obserwować...życie przynosi to ,co jest dla nas najlepsze w danym momencie...nie trzeba szukać i myśleć...tylko patrzeć :)



Też tak to widzę. Na miłość wpływu nie ma ego, i to jest w niej najpiękniejsze. Miłość uczy, że lepiej być, patrzeć, obserwować, płynąć za sercem, niż wprowadzać "swoje plany".

Do tego różni są ludzie, jedni są stworzeni do związków inni mniej, jednak każdy za takowym tęskni, tak czy inaczej.

Wszelkie teorie zasłaniania się jakimś teoretycznym "przebudzeniem", gdy występuje strach przed otwarciem się na drugą osobę są dla mnie miło mówiąc: słabiutkie. Czyste ego. Zamiast się poddać, próbujemy się odseparować od życia, od drugiej osoby, od siebie w konsekwencji, a za wytłumaczenie służy bardzo mgliste pojęcie "szukanie oświecenia".

Pozdrawiam

_________________
Rzuć orgonit pod wieżę komórkową którą widzisz. Starczy.
Pod znaczy w zakresie 40-400m od niej, tak jest najlepiej.
An eye for an eye will make us all blind. M. Gandhi
Pamiętaj, że nawet najmniejszy wysiłek przyniesie korzyści w przyszłości. Tutaj nie chodzi o ideę, a o twoje życie! Warto się starać, choć w danej chwili może to wydawać się zupełnie bez sensu.
Miłość i Wdzięczność - najlepsza medytacja, modlitwa, ochrona. Patrz M. Emoto, woda.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 45 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group