Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 17 lut 2020, 18:03

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 13 ] 
Autor Wiadomość
Post: 15 sty 2014, 9:08 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 17 maja 2012, 17:02
Posty: 115
Nie mamy tutaj żadnego opisu praktykowania Ośmiorakiej Ścieżki. (nie znalazłam, jeśli jest w innym dziale, to przepraszam). Pomyślałam, że warto aby się tutaj znalazła.

Więc tym wątku postaram się przybliżyć metodę, która jest bardzo rozległa, ale po bliższym przyjrzeniu się i zapoznaniu staje się niezwykle jasna i prosta, która ma za zadanie stworzyć odpowiednie warunki dla tego, aby powstało uświadomienie, które jest owocem tej praktyki.

Praktyka jest buddyjska, ale to nie znaczy, że jest przeznaczona dla buddystów, raczej osoba krocząca tą ścieżką, nazywana jest buddystą, ale to tylko nazwa.

Na początek napiszę jak wygląda cała ścieżka i powoli będę opisywała po kolei jak to wszystko się odbywa. Od razu zaznaczam, że temat jest tylko dla osoby, która czuje, że to może być dla niej. Kto nie czuje, nie praktykuje. Nie będzie to tylko sucha teoria, wszystko jest sprawdzone również przeze mnie. Jeśli ktoś ma coś do dodania to zapraszam. Ja spróbuję opisać całą ścieżkę, tak jak umiem.

Cała buddyjska praktyka zawarta jest w Ośmiorakiej Ścieżce. Realizacja tej ścieżki odbywa się jakby na dwóch poziomach. Pierwszy jest jakby zwyczajny konwencjonalny , drugi uniwersalny i ten drugi realizuje się sam, czasem niepostrzeżenie, ale wiedzie do wyzwolenia i nie jest on czymś co robimy, lecz jest owocem tej ścieżki.

Natomiast samą ścieżkę dobrze jest na początku poznać jako całość, ponieważ ona działa jako jedno, a nie jako osiem. Poznając jak wygląda całość, można poznawać szczegółowo każdy aspekt ścieżki.

I. Właściwe Rozumienie
1. Zapoznajemy się i przyswajamy sobie pewne nauki:
Poznajemy trzy cechy egzystencji
Poznajemy Cztery Szlachetne Prawdy
Poznajemy Ośmioraką Ścieżkę
Poznajemy współzależne powstawanie
2. Następnie obserwując obecna chwilę, porzucając jednocześnie nasze wszystkie poglądy i jakby surowym postrzeganiem po zapoznaniu się z wyżej wymienionymi naukami, poznajemy prawdziwą naturę tego świata. Co oznacze, że tak naprawdę wkraczamy tam, gdzie nie ma już miejsca na nasze osobiste opinie i pozostajemy otwarci i puści - czyli bez własnych pomysłów. Na tym polega Właściwe Zrozumienie, na nie trzymaniu żadnych pomysłów tylko byciu surowym w każdym momencie.

II. Właściwa intencja
1. Poznajemy i rozważamy własne ograniczenia, pragnienia i niechęci, złą wolę, otępienie oraz niepewności i lęki. Wszystkie dualizmy typu dobre-złe, lubię-nie lubię, ładne-brzydkie.
2. Poznajemy cel naszej praktyki, którym jest odcięcie się od wszystkich ograniczeń i dualizmów, od utożsamiania się z treścią myśli. Czyli generalnie Właściwa Intencja polega na zrealizowaniu Właściwego Zrozumienia, który prowadzi do wyzwolenia.

III. Właściwa mowa
1. Poznajemy i rozważamy działania naszego języka, w szczególności nawyki kłamania, obmawiania, plotkowania.
2. Po zapoznaniu się z punktem pierwszym traktujemy z uważnością to wszystko co wychodzi z naszych ust. Można to porównać do nauki Jezusa, który radził aby być cichym, jeśli chce się wejść do Królestwa Bożego. Nie chodzi o to aby całkowicie milczeć, ale aby być świadomym tego jak używamy mowy.

IV. Właściwe postępowanie
1. Poznajemy właściwe i niewłaściwe działania, które przynoszą dobre lub złe owoce.
2.Znając owoce zaprzestajemy działań, które są niewłaściwe, czyli przestrzegamy wskazań (które mówią o powstrzymywaniu się od zabijania, kradzieży itp.) i działamy w sposób, który przynosi dobre owoce. W zasadzie chodzi tu o karmę, czyli przyczynę i skutek.

V. Właściwe życie
1. Poznajemy własne nawyki
2. Porzucamy nasze nawyki i w kązdej chwili utrzymujemy czysty umysł.

VI. Właściwy wysiłek
1. Poznajemy przeszkody, które powinny zostać przezwyciężone. (takie jak utożsamianie się z treścią myśli, z umysłem, niepewność, lęki, otępienie umysłowe)
2. Podejmujemy praktykę przezwyciężenia przeszkód.

VII. Właściwa uważność
1. Zaprzyjaźniamy się z obecną chwilą i poznajemy wszystko co się w niej znajduje, zmyły, świadomości, stan umysłu.
2. Utrzymujemy uważność w obecnej chwili.

8. Właściwe skupienie
Praktyka medytacyjna

Gdy się zapoznajemy ze ścieżką jest to już wkroczenie na nią. Tak naprawdę nie jest ważne jakie efekty mamy, czy nam się udaje coś czy nie, zrouzmienie przychodzi wtedy, gdy są ku temu odpowiednie warunki i my te warunki jakgdyby przywołujemy krocząc po ścieżce. Czasem wystarczy kilka dni aby przyszło zrozumienie, zresztą będą przychodziły rózne wglądy i nie będą one zalezne od naszego chcenia.

Wiem, że często słysząc o tym, że ktoś jest oświecony, przebudzony i on mówi o tym że to można osiągnąć i często podaje metody jak to osiągnąć. Człowiek się stara, napręża i doznaje tylko frustracji. Bo to nie jest tak, że zrozumienie można osiągnąć. Zrozumienie przychodzi wtedy gdy ma odpowiednie warunki. Więc to co tak naprawdę możemy my sami zrobiić to stworzyć te warunki. Wkroczyć na ścieżkę i czekać aż uświadomienie się zmanifestuje przed nami samo. Tak to wygląda. Więc jeśli chcemy poznać naturę naszego świata to możemy to zrobić tylko w jeden jedyny sposób - pozwolić, być otwartym, stworzyć warunki aby to poznanie przyszło.

Powiem jeszcze, że całą ścieżkę można zrealizować jeszcze prościej i szybciej, mianowicie siada się i się akceptuje wszystko z należytą uważnością. Często jednak aby to osiągnąć potrzebujemy pewnego gruntu, którym jest właśnie Ośmioraka Ścieżka, który ten grunt przygotowuje.

Przygotuję opracowanie każdego aspektu ścieżki i tu wkleję, mam nadzieję, że mogę sobie pozwolić zamieszczać post pod postem, jeśli nikt się tu nie wypowie inny.

-- 15 sty 2014, 13:18 --

1. WŁAŚCIWE ROZUMIENIE
Na wstępie zaznaczę, że nie jest to nic nowego, niczego sama nie wymyśliłam, opisuje ścieżkę jedynie w połączeni z moim doświadczeniem. Jest wiele szkół buddyjskich przez co jest wiele opracowań aspektów ścieżki i one się nieznacznie różnią. Więc proszę wziąć pod uwagę, że to co ja będę pisała może się różnić od tego jak opisują to różne szkoły. To o czym piszę to nie jest tylko teoria, są to również moje doświadczenia ze ścieżką i mogę powiedzieć tylko tyle, że maszerowanie może być dłuższe lub krótsze, zanim zrozumienie pojawi się jako sekundowe zrealizowanie całej ścieżki. Mruga Więc owoc pojawi się, bez względu na to czy oczekujemy jakiś efektów czy nie, oraz niezależnie od tego jakie są efekty, a także jeżeli nie ma efektów, to nie znaczy, że owoc się nie realizuje. Nie potrzeba nam wiedzieć jak owoc się realizuje, wystarczy kroczyć pewnie utrzymując czysty umysł. To nam powinno wystarczyć - utrzymywanie czystego umysłu.

Istnienie ma trzy cechy:
- jest nietrwałe
- jest cierpieniem czyli brakiem znalezienia trwałego szczęścia lub satysfakcji
- jest bez jaźni

Te cechy czasem nazywane są po prostu wglądami w naturę rzeczywistości. Dlatego właśnie, że to nie może być tylko teoria, to powinno być zobaczone i temu służą aspekty ścieżki.

Wszystko jest przemijające, żadna z przemijających rzeczy nie daje spełnienia oraz wszystkie te rzeczy nie posiadają jaźni.

Aby poznać naprawdę te trzy cechy, trzeba kroczyć ścieżką, wtedy wszystko jak gdyby samo się wyjaśnia i pokazuje. Na początek wystarczy nam aby postrzegać obecną chwilę i badać jej cechy. Wszystkie 3 cechy są nierozdzielne. Każde zjawisko pojawia się po czym znika, powoduje to różne przykrości w zależności od tego jakie mamy pragnienia i niechęci w stosunku do tych zjawisk, oraz wszystko odbywa przy braku kogoś lub czegoś kto by to kontrolował.
Poznając te cechy istnienia nie da się już żyć w iluzji, ponieważ jasno widać, że nic nie jest ani trwałe, ani szczęściem, ani nie może być kontrolowane. I wszystkie te cechy działają jednocześnie podczas czy wszystkie uwarunkowane rzeczy i zjawiska pojawiają się po czym zanikają, warunkując pojawienie się następnych.
Warto pamiętać, że spekulacje na ten temat nie przyniosą korzyści, ponieważ pierwszy aspekt ścieżki to Właściwe Rozumienie, co oznacza nie uwikłanie się w żadne podglądy i pomysły. Więc jedynie badamy to co jest w daje chwili i to jakie ma cechy.
Tylko tyle. Jeśli chcemy osiągnąć zrozumienie to musimy pozwolić mu się zamanifestować, czyli nie przeszkadzać, co oznacza nie trzymać żadnych poglądów, bo wtedy nie ma tam już miejsca na zrozumienie.

Obserwowanie nietrwałości nie jest trudne, pod warunkiem że patrzymy na to co jest w danej chwili a nie na to co chcemy zobaczyć.
Więc siadamy i patrzymy, coś się pojawia (może to być myśl, odczucie w ciele, emocja cokolwiek),
Cos pojawia się, po czym znika. Gdy jedno znika, drugie się pojawia. Obserwując nietrwałość od razu widać, że to co się pojawia (co już się pojawiło) nie podlega kontroli i powoduje cierpienie kiedy chcemy aby to co jest w danej chwili było inne niż jest, aby to co odeszło, wróciło, lub to co się w danej chwili manifestuje - aby tego nie było.

To jest obserwacja warta obserwowania. W ten sposób stwarzamy warunki dla jasnego i czystego umysłu.

Można obserwować, że rzeczy się pojawiają z warunków, a nie dlatego że my tego chcemy lub to wybieramy. Widać jasno, że myślimy, mówimy i działamy w sposób uwarunkowany, dlatego cierpimy jeśli nie widzimy jasno, że tego nie da się kontrolować.
Myśl się raczej pojawia niż my ją myślimy.
Jesteśmy tacy jacy jesteśmy i wszystko jest takie jakie jest w danym momencie jako skutek a nie jako przedmiot kontroli. To co się w danej chwili manifestuje jest już dokonane, nie jest to coś co można kontrolować lub zmienić. Nie ma nad tym żadnej władzy.

To co w danej chwili jest, jest już zamanifestowane, ukończone i kompletne. Nie podlega kontroli. Po czym rozpada się i warunkuje powstanie następnych rzeczy.
Gdy to jest widziane, można spokojnie usiąść i pozwolić się wszystkiemu manifestować, jeśli się uda to jesteśmy w domu :)

Wszystko w danej chwili jest bardzo jasne (jeżeli nie spekulujemy na ten temat) Jest to co jest, nie ma czasu i nie ma kontrolera tego co jest. Jest tylko akcja i reakcja. Jest tylko ta chwila i można ją obserwować lub uciekać w spekulacje. Nie ma sensu na tym etapie wikłać się w to, czy wola i wybór tez są uwarunkowane. Dla uproszczenia uznajmy, że mamy wybór aby moment obserwować takim jakim jest lub na jego temat snuć pomysły. Ale tutaj można również zaobserwować, że myślenie i snucie pomysłów niczego nie kontroluje, co może powodować cierpienie, gdy się nie rozumie że życie nie posiada jaźni. Myślenie nie ma na nic wpływu, co mówi nam również o naturze cierpienia. Myślenie jest tylko myśleniem i również się manifestuje w danej chwili a to znaczy, że dla potrzeb praktyki powinno być uważnie obserwowane zamiast wikłania się w treść myśli.

Po rozważeniu tych trzech cech istnienia, łatwiej będzie rozważać Cztery Szlachetne prawdy.
1. Poznanie, że jest cierpienie.
2. Poznanie jak cierpienie powstaje.
3. Poznanie że jest zanik cierpinia
4. Poznanie praktyki która do tego wiedzie, czyli Ośmiorakiej Ścieżki

Jak zauważyliśmy rozważając cechy egzystencji, cierpienie powstaje z nieznajomości, z braku wiedzy o naturze egzystencji. Cierpimy, ponieważ nie rozumiemy nietrwałości, nie rozumiemy czym jest cierpienie i jak powstaje oraz nie rozumiemy że istnienie jest bezosobowe, czyli się dzieje, a nie że dzieje się nam i że my to kontrolujemy.

Nasze ciało, nasze myśli, nasze uczucia, emocje, wszystkoto podlega zmianom, przemiajaniu. Tak się stało, że z powodu naszego niezrozumienia natury istnienia, uwierzyliśmy, że wszystko jest trwałe i stałe, podczas gdy widzimy jak wszystko się zmienia i odchodzi, i to powoduje cierpienie, ponieważ jesteśmy przywiązani do rzeczy nietrwałych i nie możemy ich zatrzymać, bez względu na to jak bardzo byśmy tego pragnęli. Nasze życie się zmienia, coś się kończy, coś przychodzi i nie jesteśmy z tym pogodzeni, ponieważ uwierzyliśmy w trwałą naturę świata. Jeśli zobaczymy, że natura świata jest nietrwała, przestajemy się przywiązywać do tego wszystkiego, pozwalajać wszystkiemu pojawiać się gdy się pojawia, zmieniać gdy się zmienia, odchodzić, gdy odchodzi. Ale bez prawdziwego wglądu w tę cechę nietrwałości, nie będzie to proste. I ja nikogo nie zachęcam do akceptowania czegoś czego się nie rozumie, albo rozumie tylko intelektualnie. Wyjście z cieprpienia jest możliwe tylko wtedy, gdy przyczyna cierpinia jest widziana jasno i pewnie a nie tylko jako koncept lub płytkie zrozumienie. I temu służy ścieżka jako całość, razem z właściwą uważnością, intencją i medytacją. Wgląd sam przyjdzie, na razie trzeba tylko obserwować obecną chwilę taką jaka jest, a nie taką jaką wierzymy lub myślimy że jest.

Wiele cierpienia powstaje też ze strony innych ludzi a także zdarzeń, sytuacji. Nie podoba nam się to jacy są, albo to że się zmieniają. Ale jeśli kontemplujemy naturę egzystencji, wszystko staje się jasne, nie złościmy się na nikogo o to jaki jest i jak postępuje, ponieważ widzimy tam uwarunkowanie. Widzimy to również w nas samych i przestajemy się na siebie złościć, również za to, że choćby ta praktyka może nam nie wychodzić. Wszystko jest jakie jest i nie możemy tego momentu zmienić (to jest efekt, tego się nie zmieni), możemy tylko tworzyć korzystne warunki , czyli znów dobijaja się inne aspekty ścieżki. Ścieżka działa jako całość i wtedy przynosi owoc.

Pierwsza Szlachetna Prawda jest bardzo prosta - jeśłi nie rozumiemy natury świata to cierpimy.

Druga szlachetna Prawda traktuje o przyczynach cierpienia. Gdy widzimy to cierpienie to widzimy również jak ono powstaje, widzimy przyczynę. Przyczyną jest przywiązanie się do takiego życia, w które uwierzyliśmy (dla jasności - chodzi tu o wiarę w błędny pogląd a nie o wiarę w to co jest), że takie jest - czyli trwałe, gwarantujące znalezienie szczęścia i dziejące się nam. Gdy zobaczymy jakie jest w rzeczywistości, wtedy puszczamy to przywiązanie do świata trwałego, dającego pozorne szczęście i dziejące się nam. Nie dlatego że tak zdecydowaliśmy, albo chcemy, ale dlatego, ze nasze życie nie opiera się już na poglądzie tylko na poznaniu, które jest skutkiem obserwowania bieżącej chwili. A to znaczy, że nikt niczego nie puszcza, to tylko błędne postrzeganie odpada i wszystko staje się jasne.

Czwarta Szlachetna Prawda dotyczy Ośmiorakiej Ścieżki i wszystkich ich aspektów, która jest drogą prowadzącą to tego puszczenia cierpienia, które nie inaczej jak będzie owocem ścieżki, a nie czymś do czego będziemy dążyć. Puszczenia się nie robi, puszczenie następuje samo, po zrozumieniu, które również następuje samo, jako owoc ścieżki. Dlatego nie ma co spekulować nad tym do czego dążymy, tylko iść jasno przed siebie korzystając z mądrości ścieżki :)

Odnoście jeszcze trzech cech egzystencji. Omówiliśmy tylko nietrwałość. Oczywiście cierpienie i bezjaźniowość również będą poznawane razem z Cz.Sz. Prawdami.
Cierpienie jest niemożliwością znalezienia trwałego szczęścia w nietrwałym świecie. Widzimy świat dualny, przez co nie widzimy naprawdę czym jest cierpienie. Nie mówimy o cierpieniu jako przeciwieństwie szczęścia. Cierpienie jest również rozróżnianiem przeciwieństw. Wszystkie przeciwieństwa pochodzą z przeciwstawnego myślenia, a jak już wiemy, myślenie jest tylko myśleniem i nie jest "prawdą". Więc obserwujemy jak tworzymy przeciwieństwa tam gdzie ich nie ma - w bieżącej chwili. Wszystko jest takie jak jest i nie jest to żadną połówką, ani cierpieniem ani szczęściem .Rozróżnianie tworzy zamęt i brudzi nasze postrzeganie. Ale jeżeli traktujemy myśl jako myśl i nie wikłamy się w ich treść, to wtedy możemy widzieć jasno to co jest, zamiast widzieć jak myślimy o tym co jest.

Cechą istnienia jaką jest brak jaźni, jest trudna do wyjaśnienia, bo łatwo wpaść i uwikłać się w spekulacje. Myślę, że obserwując to wszystko co do tej pory jest napisane, to samo stanie się jasne.

Mamy jeszcze Współzależne Powstawanie, które wyjaśnia jak jest tworzona jaźń. Jaźń nie jest czymś samoistnym, jest również czymś powstałym z warunków, nie jest czymś trwałym. Aby zobaczyć jak wiara w stałe, trwałe się dokonuje trzeba mieć bardzo uważny umysł, bo to się dzieje szybko jak błyskawica i potrzeba niezwykłego skupienia aby to zobaczyć. To trochę tak jak puścić film w zwolnionym tempie, potrzeba zwolnić aby to zobaczyć. Współzależne Powstawanie jest tego opisem. Ale samo przestudiowanie tego nic nie da.

Nauka współzależnego powstawania jest dość trudna do uchwycenia, ale warto się w nią zapoznać, aby móc w odpowiedni czasie z niej skorzystać Mruga
Spróbuję opisać ją najprościej jak się da, zważając że i tak może wyglądać na trudną. Ale tak naprawdę, wystarczy 1 sekunda aby zobaczyć cały ten proces, ponieważ on działa z chwili na chwilę, z sekundy na sekundę, ponieważ wszystkie ogniwa powstają w każdym momencie. Łatwiej będzie to wszystko zrozumieć, gdy już będziemy z uwaznością przyglądać się danej chwili, więc zanim nie poznamy wszystkich aspektów ścieżki, pozostanie to w sferze teorii, a gdy już zaczniemy obserwować to będziemy wiedzieli jak mamy obserwować.

Współzależne powstawanie zaczyna się od narodzin i kończy na śmierci i to nie chodzi o takie zwykłe rozumienie. Trzeba to zostawić, aby zrozumieć o czym naprawdę jest ta nauka.
To co nas interesuje to obecna chwila i tu odbywa się całe współzależne powstawanie z narodzinami i śmiercią. Jeżeli tak będziemy rozpatrywać ten proces, to wtedy będziemy mogli go zrozumieć i zobaczyć w doświadczeniu.
Więc pamiętajmy, że mówimy o tym, co jest w danej chwili, a nie o tym, co się dzieje zaczynając od narodzin ciała, kończąc na śmierci ciała.

Trwa to jedną chwilę. I jak wszystko jest nietrwałe. Pozbawione jaźni. Prowadzące do cierpienia.

Więc do rzeczy.

Wszystko zaczyna się w punkcie, który nazywa się niewiedzą . Jest to brak rozumienia natury egzystencji (Trzy Cechy Egzystencji, Cztery Szlachetne Prawdy). Jeśli rozumiemy, to niewiedza się nie pojawia i cała reszta się nie pojawia. Ale jeśli pojawia się niewiedza - staje się ona warunkiem do pojawienia się zamysłu, idei. Ten zamysł pojawia się jak błyskawica, jest nawykiem. Ale to jest bardzo proste, ponieważ jeśli czegoś nie rozumiemy, nie wiemy, a nasze rozumienie nie jest prawidłowe, to zawsze skutkiem tego będzie jakaś idea. Ta idea warunkuje świadomość. Świadomość powstaje z myśli - zawsze. Ta świadomość warunkuje powstanie "osoby" jak również innych rzeczy, nazw, pojęć. To z kolei warunkuje jakby połączenie się zmysłów (które działają osobno, ale teraz wydają się działać wspólnie jako należące do "osoby") To z kolei warunkuje kontakt, zetknięcie, które prowadzi do różnych doznań oczywiście poprzez zmysły w połączeniu ze świadomością. Doznanie warunkuje pragnienie. Chcemy jako "osoba" więcej doznań i przywiązujemy się do nich. Przywiązanie jest właśnie warunkowane przez doznanie. Przywiązanie warunkuje istnienie, czyli tu jest stawanie się. To z kolei warunkuje początek życia "osoby". "Ja widzę" "ja chcę" "ja nie chcę". Życie oczywiście warunkuje śmierć. I oczywiście na końcu mamy cierpienie.

Aby to zobaczyć potrzeba niezwykłej uważności, ponieważ to się dzieje tak szybko, że normalnie tego nie widzimy.

Próbowałam sklecić jakiś przykład, ale się nie udało, za bardzo to wygląda wtedy na skomplikowane. W rzeczywistości wszystko się wydarza w jednej chwili. Zwykle wierzymy, że chwile są ciągiem. Ale w rzeczywistości gdy jedna chwila się rozpada i pojawia się druga chwila, to tej pierwszej już nie ma, całkowicie, nawet nie pozostając w pamięci. Więc jest zawsze tylko ta chwila, można dla uproszczenia powiedzieć, że rodzimy się i umieramy co chwilę. Pod warunkiem, że śmiercią będziemy nazywali coś co rozpadło się definitywnie, do zera, i z tego zera zmanifestowała się następna chwila, nie posiadając wspomnienia przeszłej chwili, jakiekolwiek wspomnienie o przeszłej chwili pochodzi wyłączeni z obecnej chwili. Więc w ten sposób należy rozpatrywać współzależne powstawanie. Myślę, że to nie jest na samym początku do zrozumienia i nie ma co sobie tym łamać głowy. Wszystko się samo stanie jasne, gdy będziemy utrzymywać uważnośc w obecnej chwili.

Czyli tak w skrócie wygląda pierwszy krok do Właściwego Rozumienia. Jeżeli pierwszym krokiem jest suche zapoznanie się z teorią, to drugim krokiem jest uważna obserwacja danej chwili aby móc zobaczyć to co jest teorią. Można to zrobić na odwrót, to znaczy po prostu uważnie obserwować obecną chwilę i wtedy zobaczyć to o czym traktuje teoria. Jednak częściej jest tak, że najpierw dowiadujemy się, że uwarunkowane rzeczy są nietrwałe i by potem zobaczyć czy tak jest w doświadczeniu obecnej chwili. Kiedy umysł jest wyciszony i skupiony można wtedy zobaczyć cały proces współzależnego powstawania.

Następnie gdy już to wszystko widzimy, to przestajemy trzymać się jakichkolwiek poglądów ani idei, na temat świata, na temat życia, na temat nas samych, ponieważ wiemy czym to śmierdzi. :) Nie tworzymy już cierpienia, nie tworzymy żadnej karmy, nie tworzymy żadnych poglądów, utrzymujemy umysł czysty z chwili na chwilę. Niewiedza nie pojawia się, więc cała reszta również nie pojawia się, wtedy całe to współzależne powstawanie nie ma miejsca. Do tego właśnie zmierza ścieżka.

Jak widać całe nasze cierpienie pochodzi z niewiedzy, a niewiedza to tylko błędne poglądy. Więc brak poglądów oznacza brak niewiedzy, a to oznacza brak cierpienia. To jest właśnie Właściwe Rozumienie, nie bez przyczyny nazywane często Właściwym Poglądem (bo właściwym poglądem może być tylko brak jakiegokolwiek poglądu).

Tak na chłopski rozum: skąd się bierze niewiedza? Niewiedza pochodzi stąd, że czegoś nie rozumiemy. A skąd się bierze nierozumienie? Nierozumienie się bierze z niewiedzy. A skąd się bierze…. Zatrzymaj to tylko. I jesteś w domu :)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 15 sty 2014, 9:08 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 15 sty 2014, 12:28 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009, 10:11
Posty: 1806
Dziękuję, że dzielisz się swoim doświadczeniem, i dodatkowo jest to czytelne technicznie. :)
Sporo pracy kosztowało wprowadzenie tekstu w przejrzysty i uporządkowany sposób.

W moim odczuciu bardzo może być to ciekawy wątek, w szczególności
że masz zamiar podpierać i uzupełniać temat o własne doświadczenia.

Zdecydowanie dodam, pisz jak tylko masz kolejny fragment do wstawienia
niezależnie czy ktoś wcześniej odpowiedział czy nie w wątku.

Uszanowanie i pozdrawiam, kawał dobrej roboty!

_________________
Wszystko jest umysłem...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 17 sty 2014, 9:16 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 17 maja 2012, 17:02
Posty: 115
II. WŁAŚCIWA INTENCJA

Powinniśmy wiedzieć, dlaczego praktykujemy.

Jeżeli nasza praktyka będzie szła w kierunku stania się kimś wyjątkowym, to nie będzie to naszym celem, lecz jednym z pragnień, które będziemy obserwowali. To co nas interesuje to zrozumienie, uwolnienie. Zrozumienie jest oczywiście zrozumieniem, które dojrzewa w obecnej chwili, a nie jest to zrozumienie, którego dokonujemy, lub które otrzymujemy. Zrozumienie się dokonuje poprzez ścieżkę, jako jej owoc. Czysty, spokojny umysł będzie owocem ścieżki.

Właściwa Intencja oraz Właściwe Rozumienie to grupa mądrości. Mądrość będzie się rozwijała dzięki właściwemu rozumieniu i właściwej intencji. Warunkiem dla zrozumienia będzie oczywiście obserwacja. Z kolei intencja jest ściśle powiązana z wysiłkiem. Dzięki właściwej intencji będzie szansa na pojawienie się właściwego wysiłku. Więc aspekty ścieżki to nie są stopnie, wszystkie ze sobą współpracują.

Będziemy również potrzebowali rozróżnienia na "właściwe" i "niewłaściwe". Nie bawimy się w advaitę na początku naszej drogi : ) Uwarunkowane rozróżnianie z pewnością jest warte przekroczenia, ale jeśli już na początku porzucimy rozróżnianie na samsarę i nirwanę, to nie ma po co wchodzić na ścieżkę, prawda :) Pracujemy więc z tym co mamy i dlatego potrzebujemy wiedzieć, co jest dla nas korzystne a co jest niekorzystne, ponieważ cała nasza praktyka polega na tym abyśmy działali właściwe (korzystnie) oraz nie działali niewłaściwe (niekorzystnie).

Naszą intencją jest oczywiście wyzwolenie, i powinniśmy zważać na to czy nasze myśli nie idą w przeciwnym kierunku. Wolność to nie to samo co hulaj dusza, wolność to wolny umysł. Taką wolność możemy uzyskać w umyśle. Wolność od niewiedzy, wolność od pragnień, wolność od iluzji. Gniew, chciwość, zazdrość, lęki, wątpliwości i wszystko to, nie pozwala na to aby umysł był skupiony, spokojny. Z niespokojny umysłem nie ma nawet sensu siadać. Dlatego celem jest umysł oczyścić, usunąć przeszkody. Musimy te przeszkody oczywiście znać, musimy je widzieć gdy przychodzą, aby z nimi pracować. Więc aby nasz wysiłek był owocny, potrzebujemy odpowiedniej intencji.

Nie potrzebujemy mechanicznego umysłu, potrzebujemy jasnego umysłu. Tu pomogą nam moralne aspekty ścieżki, które będą pracowały na pojawienie się takiego umysłu. Dążymy więc do wolności od przeszkód jakie posiadamy w swoim umyśle. Każdy nasz postęp na ścieżce będzie odpowiednią dozą wolności.

Przeszkody będą odpadały. Będzie dojrzewała mądrość. Ośmioraka Ścieżka to po prostu nasze życie. Każde nasze doświadczenie będzie praktyką ścieżki. To nasza ścieżka i nasza praktyka. Nie ma takiej rzeczy ani takiej osoby w całym wszechświecie która może nas uczynić wolnymi - tylko nasze własne zrozumienie. Zrozumienie nie dokonuje się myśleniem, zrozumienie dokonuje się w umyśle pustym, a pusty to pozbawiony niewiedzy ale pełny mądrości.

Ścieżka prowadzi nas właśnie do wygaśnięcia niewiedzy, iluzji, cierpienia. Ścieżka może być kręta, ale my ją wyprostujemy, a gdy będzie już prosta nie będzie nic więcej do zrobienia, nigdy więcej nie wpadniemy już w niewiedzę, będzie to koniec wszelkich złudzeń. Więc gra jest warta świeczki :)
Ale dopóki rodzi się niewiedza, potrzebujemy ścieżki aby to zatrzymać.

Nasz umysł jest teraz uwarunkowany i on to przekroczy. Gdy to przekroczy będzie nieuwarunkowany. On nigdzie nie odejdzie, nie zniknie. Ciało natomiast zestarzeje się i umrze. Przekroczenie uwarunkowanego jest po prostu zobaczeniem rzeczy jakimi są. Nie widzimy jakimi są, ponieważ wierzymy w iluzję.

Na przykład weźmy krzesło. Nazywamy to krzesło, podczas gdy w rzeczywistości stolarz wziął kilka desek i je połączył. Ale to przecież nie jest krzesło, nie ma tam żadnego krzesła, krzesło się tam pojawia ponieważ my je nazywamy "krzesłem". W ten sposób tworzymy masę różnych rzeczy, właściwe to stwarzamy wszystko. To jest oczywiście do obserwowania. Patrzymy czy zanim nazwiemy "krzesło" to czy jest tak "krzesło"? Krzesła nie ma, dlatego używamy nazw i pojęć aby te wszystkie rzeczy zaistniały. Ale ich nie ma. Idziemy dalej i obserwujemy w ten sposób deszcz, psy, ludzi! Nic samo z siebie nie istnieje.

Dlaczego to wszystko robimy? Z jakiego powodu stwarzamy "krzesła" "psy" i "Zosię"? Dokładnie z tego powodu, że ich nie ma. Same w sobie nie istnieją, dlatego musimy je nazywać, aby istniały. A co z dobrem i złem, z pięknem i brzydotą - same pojęcia, nazwy, okeślenia. Czy to mogłoby być trwałe? A czy coś co jest nietrwałe może być stałą jaźnią? I czy to może dać trwałe szczęście?

Dzięki obserwowaniu, wglądy w naturę rzeczy będą się pojawiały same. Wglądy jak wszystko inne tez są nietrwałe. Wszystkie nieuwarunkowane rzeczy są nietrwałe. Dopiero zrozumienie jest przekroczeniem całego uwarunkowania. Czasem potrzeba niewiele aby to nastąpiło, czasem odrobinę więcej, ale to wciąż jest tylko trochę zważając na brak czasu :) Potrzebujemy tylko jednego - umysłu. A tak się składa że zawsze tu jest! Cała ścieżka dotyczy umysłu, to on się przywiązuje, on myśli, on tworzy problemy, ale to też on przekracza i on puszcza. Wszystko dotyczy umysłu. Nie szukamy niczego nigdzie indziej. To w umyśle pojawiają się przeszkody, pojawia się niewiedza, pojawiają się wszystkie uwarunkowane rzeczy, iluzje i w nim pojawia się też zrozumienie i uwolnienie. Dlatego możemy praktykować zawsze i wszędzie, bo zawsze i wszędzie jest umysł. Patrzymy tylko na umysł.

Nie potrzebujemy ani przeszłości ani przyszłości bo umysł jest już tutaj i tylko obecny umysł nas interesuje. Interesuje na tylko obecna chwila. Nic więcej. Nie łudźmy się, że nasz umysł będzie od razu spokojny, taki umysł potrzebuje warunków aby się pojawił. Jedynie obserwujemy jak rzeczy przychodzą i odchodzą i tylko tyle. Rezultatem takiej obserwacji będzie nie chwytanie się tego co przychodzi, rezultatem będzie spokojny umysł, rezultatem będzie zobaczenie, wgląd. Rezultatem będzie mądrość. Mądrość jako owoc kontemplacji. Nie ma innej mądrości, nie ma innej drogi ani innych drzwi, przez które wchodzi mądrość. Najważniejsze jest więc obserwowanie, badanie. Obserwujemy i uczymy się puszczać. Po co trzymać w umyśle coś co jest z natury przemijające, jaki jest tego sens? Więc puszczamy cokolwiek się przejawia, my tylko to obserwujemy.

Tak więc, to jest w rzeczywistości bardzo proste ; )

Tak więc, poznajemy swój umysł i swoje intencje. Nie oczekujemy od razu, że nasze intencje będą takie jaki byśmy chcieli aby były. Pozwólmy wszystkiemu naturalnie dojrzewać. Przyglądamy się umysłowi takiemu jakim jest nie patrzymy na niego poprzez nasze oczekiwania. Jeśli jest niespokojny to takiego powinniśmy go widzieć, inaczej nigdy nie stanie się spokojny.

Pamiętamy również że jest to wyłącznie nasza praktyka. I pamiętajmy, że Właściwą Intencją jest również właściwe myślenie.


III. WŁAŚCIWA MOWA

Właściwa Mowa jest ściśle związana z Właściwą Intencją. Za słowami skrywa się nasza intencja. Obserwując tylko to co mówimy możemy zobaczyć jakie są nasze intencje. Dlaczego coś mówimy, co się za tym kryje. Za słowami możemy znaleźć strach, chciwość, manipulację, zazdrość. Gdyby tak nie było nie kłamalibyśmy, nie obgadywali i nie krytykowali innych, nie plotkowali. To jest jednak dość powszechne, więc warto się temu przyjrzeć bliżej.
Przykładając uwage do tego co mówimy możemy zobaczyć skryte motywacje.

Właściwa mowa to powstrzymywanie się od kłamania, kłótni, obgadywania innych, plotkowania. Dlaczego kłamiemy? Zawsze dla jakiś korzyści, gdybyśmy nie mieli z tego korzyści, nie kłamalibyśmy. Ale co to są za korzyści? Czy korzyści z kłamania w ostatecznym rozrachunku są korzystne? Kłamanie to wypaczanie prawdy - w jaki sposób miałoby być to korzystne? ; )
Mówienie prawdy jest korzystne. Mówienie nieprawdy jest niekorzystne.
Możemy kłamać aby coś uzyskać, pochodzi wtedy z naszej chciwości, kłamstwo może również pochodzić z nienawiści, gdy próbujemy komuś zaszkodzić.

Gdy mamy właściwą intencję, właściwa mowa pojawi się. Właściwa mowa czyni życie prostszym. Mowa może być harmonijna i piękna, albo powodująca dużo zamętu.

Mową możemy zrobić bardzo wiele. Mowa wykracza poza moralność, nawet poza oczyszczenie umysłu. Tak jak wszelkie działania mogą być dobre lub złe. Mowa też może być dobra lub zła, ale może tez być prawdziwa lub nieprawdziwa. Nie możemy liczyć na urzeczywistnienie prawdy używając mowy aby wypaczać prawdę. Oszukiwanie czy to siebie czy innych nie pomoże nam. To jest grubo niekorzystne i nie ma co liczyć na korzystne efekty. Warto się nad tym zastanowić. Powinniśmy się bliżej przyglądać naszej mowie. Jeżeli chcemy aby nasza mowa była właściwa, co znaczy korzystna, to powinniśmy widzieć kłamstwo, gdy kłamiemy. Obserwujemy bacznie to co wychodzi z naszych ust.

Właściwa mowa to również powstrzymywanie się od obgadywania innych. Dlaczego obgadujemy innych ludzi? Gdy będziemy to robić to przyglądamy się temu aby ujrzeć motywy, które się za tym kryją.

Właściwa mowa to także powstrzymywanie się od plotkowania i od bezużytecznego gadania, gadania gadania. Jest to bezmyślność.

Ale mowa może być również prawdziwa, uczciwa. Taka mowa będzie korzystna. Mowa pełna harmonii i życzliwości może być efektem współczującego myślenia. Więc intencja i mowa idą w parze, wspierają się, do tego dorzućmy odpowiedni wysiłek i możemy oczekiwać efektu, którym będzie nasz umysł przepełniony współczuciem.

Mowa pochodzi z naszego umysłu i ma również wpływ na nasz umysł i koło się kręci.
Tu naszą praktyką będzie więc unikanie mowy niekorzystnej. Mowa wolna od kłamstw, bezmyślnej gadaniny i obgadywania jest Właściwą Mową.


IV. WŁAŚCIWE POSTĘPOWANIE

Tak samo jak mowa może być korzystna lub szkodliwa, tak samo każde nasze działanie. A my tworzymy korzystne warunki, aby powstało zrozumienie.

Zwykle nasze życie wygląda mechanicznie, wciąż robimy wszystko tak samo, reagujemy w ten sam sposób, mamy mnóstwo nawyków, a nam potrzeba życia kontemplacyjnego, refleksyjnego. To nasze uwarunkowania sprawiają, że żyjemy w sposób mechaniczny, po prostu ciągle reagujemy w ten sam sposób. Każde nasze działanie przynosi efekt. Dlatego nasze życia są takie nawykowe, ponieważ postępujemy ciągle w ten sam sposób i dostajemy ciągle ten sam efekt. Jeżeli chcemy innych efektów, musimy zmienić nasze działania.

Mamy tylko obecna chwilę, i ona jest już ukończona, nie podlega zmianom ani kontroli. Natomiast to co można zmienić to efekt. Dlatego warto wiedzieć jakie działania przynoszą dobre efekty, a jakie nie przynoszą dobrych efektów.

Dlatego jeżeli chcemy dobrych efektów, to powinniśmy umieć rozróżniać właściwe działania od niewłaściwych. Czyli potrzeba tu również innych aspektów ścieżki np. uważności, aby wiedzieć co ma akurat miejsce i co z tego wyniknie.

Możemy się bawić w taką grę: bierzemy obecną chwilę i nasz umysł.
Umysł dzielimy sobie na 2 umysły i możemy sobie je nazwać jeden "korzystny" a drugi "niekorzystny". Ten korzystny, to ten w którym "rodzi się" to co przyniesie dobre efekty naszej praktyce, a ten "niekorzystny" przeciwnie. I teraz pojawia się jakiś zamysł, chęć zrobienie czegoś i zanim za tym pójdziemy najpierw upewniamy się czy jest to "korzystne" czy nie. Tak samo jeśli jesteśmy już uwikłani w coś np rozmyślamy o tym jakby to było być kimś sławnym i gdy to ujrzymy to to ujrzenie kategoryzujemy jako "korzystne", a rozmyślanie o sławie jako "niekorzystne". To co jest korzystne na tym skupiamy nasza uwagę, a to co niekorzystne, temu odbieramy nasza uwagę. Nie walczymy z naszymi nawykami, słabościami i wszystkim co nie przynosi dobrych efektów, tylko zwyczajnie odbieramy im nasza uwagę, a coraz więcej uwagi przenosimy w stronę "korzystną".

Nawet w takich zwyczajnych sprawach, jak brzydka pogoda, mamy zawsze wybór pomiędzy korzystnym i niekorzystnym
1. Umysł niekorzystny może się zechcieć użalać się .. nad pogodą.. albo czymś innym...że byłoby lepiej gdyby... wspominać lato.. planować urlop, wakacje..
2. Umysł korzystny może zauważyć, że nie ma nikogo w domu albo z powodu fatalnej pogody wszyscy drzemią. Więc to świetny czas na medytację.

Ale nawet jeśli jednak idziemy za tym pierwszym umysłem to dlatego, że jest to naszym nawykiem, którego nie kontrolujemy, bo jak zauważyliśmy próba kontrolowania czegokolwiek zwykle kończy się tylko frustracją. Więc jeśli wybieramy żeby iść za "niekorzystnym" to jest bardzo ciekawa rzecz, jaką możemy zrobić - możemy to zaobserwować. Jeżeli nie możemy zwyczajnie wybierać korzystnych działań, to i tak możemy to obrócić na korzyść, poprzez obserwowanie nawyku.

Tak samo jest ze wskazaniami. Są takie buddyjskie wskazania:
1. Powstrzymanie się od odbierania życia
2. Powstrzymanie się od brania tego , co nie było dane.
3. Powstrzymanie się od seksualnych ekscesów.
4. Powstrzymanie się od złej mowy, czyli plotek, kłamstw i obgadywania.
5. Powstrzymanie się od używania środków powodujących otępienie.
6. Powstrzymanie się od niewłaściwej działalności zawodowej.
Czasem jest ich więcej, ale te są podstawowe.

Wskazania jednak czasem łamiemy, ale powinniśmy wiedzieć, że je łamiemy, gdy je łamiemy. Wskazania nie są po to aby ograniczać, ale po to aby nie być ofiarą nawyków, chodzi raczej o ujarzmienie umysłu, o uspokojenie go. Jeżeli umysł nie będzie spokojny, to nie ma szans na to aby był zdolny do jakiegokolwiek skupienia i nie będzie szans na medytację.

Dlatego ważne jest aby wiedzieć jak w danej chwili działamy i jakie to przyniesie efekty dla naszego powodzenia na ścieżce. Jeśli cokolwiek się wydarza to trzeba to obserwować, jeżeli postępujemy niekorzystnie dla nas lub dla innych, to należy to wiedzieć. To będzie korzystne.

Tak praktykujemy wskazania - nie jest aż tak ważne przestrzeganie ich lecz obserwowanie. Jeśli nie łamiemy to wiemy, że nie łamiemy. Jeśli łamiemy, to też wiemy.

Jeżeli zaczniemy się obwiniać z powodu tego jak postępujemy, jak myślimy, jak mówimy to nie będzie to korzystne.
Sytuacja wygląda tak jak wygląda. Musimy zaakceptować aktualny stan rzeczy, jeśli chcemy innych efektów. Jeśli chcemy aby w "następnej" chwili pojawił się korzystny umysł, to trzeba widzieć umysł ten, który się aktualnie manifestuje.

Każdy rodzaj umysłu jaki się pojawia jest tak samo jak wszystko nietrwały, więc nie ma sensu się użalać.
Tak więc właściwe postępowanie powinno być objęte właściwym rozumieniem.

Bierzemy odpowiedzialność za nasze postępowanie. Praktykowanie wskazań to świetny trening umysłu. Ujarzmiamy go, uspokajamy.

Więc mamy wskazanie powstrzymywania się od kłamania. Jeżeli się powstrzymamy i nie skłamaliśmy, to wiemy że nie skłamaliśmy. Jeżeli skłamaliśmy, to wiemy, że skłamaliśmy. Obserwujemy również jakie odczucia i uczucia pojawiają się w przypadku skłamania lub powstrzymania się.

Grupa moralności (W. Mowa, W. Postępowanie i W. Życie) odnosi się do naszych działań, które jeśli są dobre to przynoszą dobre owoce, jeśli są złe, to złe owoce. Więc obserwujemy nasze postępowanie i naszą mowę oraz owoce tego. Wszystko to jest w naszym umyśle i tam obserwujemy.

Karma to bardzo ciekawy temat . Dla uproszczenia tłumaczymy karmę jako przyczynę i skutek, ale to jest tyko uproszczenie. Sanskryt ma to do siebie, że często nie da się jakiegoś wyrazu przetłumaczyć ponieważ nie posiadamy w naszym języku żadnego odpowiednika.

Tak się składa, że zwykle nie traktujemy poważnie nauki o karmie. Ludzie wierzący w Boga, również mają nauki o tym, że za dobro otrzymujemy dobro a za zło - zło. I Bóg wszystko widzi! A i tak nikt się tym nie przejmuje ; D Tak się składa, że karma też widzi.
Może dlatego nikt nie chce ani o tym słyszeć ani o tym myśleć, bo to oznaczałoby że musimy przyznać że wszystko co robimy przyniesie nam odpowiednie owoce. A my patrząc na to jak postępujemy nie chcemy o tym słyszeć. Udajemy, że nas to nie obchodzi. Bo przecież przed karmą i tak się nie ucieknie, ona nas znajdzie wszędzie, w każdej dziurze, w piwnicy i kopalni. Nie ma gdzie się ukryć! A nasze życie jest takie mechaniczne, że nie potrafimy nic ze sobą zrobić! Więc udajemy, że to nas nie obchodzi :)

Ale przecież nie potrzebujemy nawet karmy, która wszystko widzi, bo przecież my wszystko i tak widzimy. Jest ktoś kto widzi wszystko, wszystkie nasze działania i myśli, nasze wszystkie tajemnice, nawet te których nigdy nikomu nie wyjawiliśmy - to my sami. Więc jak chcesz się skryć przed samym sobą? W zakupy, telewizję, gry, towarzystwo? Wtedy możemy udawać, że nic nie widzimy, nic nie wiemy, nic nas nie obchodzi, nie musimy się z tym mierzyć, nie mamy już na to czasu, jesteśmy tak baaardzo zajęci. Ale to nie jest darmowe. Jeśli chcemy znać cenę to wystarczy zobaczyć jak wygląda nasze życie. Nic nie widzimy, nic nie wiemy. Jeżeli jest nam trudno obserwować samego siebie to oznacza, że wyszliśmy już z wprawy. Siadamy do medytacji i po 5 min już jesteśmy w kuchni i robimy sobie herbatę, albo sprawdzamy czy nikt nie dzwonił, sprawdzamy pocztę, albo myślimy o czymś, o czymkolwiek bo nie umiemy po prostu patrzeć na to co jest. To taki nawyk. Tak długo uciekaliśmy od teraźniejszości że nie umiemy już w niej przebywać. Nie czujemy się swobodnie, rozpraszamy się, nudzimy, stresujemy.

Moje pierwsze próby medytacji tak właśnie wyglądały. Nie potrafiłam usiedzieć dłużej niż 20 min, bo ogarniała mnie tak wielka frustracja, że musiałam uciec w coś co mnie ukoi, np jedzenie ; ) albo się nudziłam się, albo nie umiałam po prostu nic ze sobą zrobić, ciało robiło co chciało, umysł tak samo. A ja byłam po prostu ofiarą tego wszystkiego. I u mnie to trwało bardzo długo, aż pierwsze skupienia samy zaczęły przychodzić, dlatego że nie było już frustracji, nie było chęci szybkiego załatwienia sprawy, nie było nudy, rozproszenia. Więc warto sobie zrobić dobry grunt do medytacji, żeby się nie stresować i nie frustrować, że nic nie wychodzi. Przyjdzie odpowiedni czas i medytacja sama przyjdzie. A jeśli skupienie nie wychodzi, to wiemy, że nie wychodzi i tyle.

Jeżeli komuś medytacja nie sprawia problemów, jeśli jego umysł jest na tyle spokojny że może siedzieć w skupieniu ile chce to niech wie, że ma wielki skarb i jeśli go nie użyje to dostanie w trąbkę :)

Natomiast, komu sprawia to jedziemy dalej i przygotowujemy grunt dla takiego umysłu.

Więc my sami widzimy wszystko, każdy rodzaj umysłu jaki mamy - widzimy. Przed tym nie da się uciec. Więc odpuszczamy sobie próby uciekania i zaczynamy obserwować to wszystko. Nikt poza nami nie zepchnie nas do piekła ani nie przeniesie do nieba. Jakiekolwiek piekło czy niebo sami sobie serwujemy. Ale nas nie interesuje tworzenie nieba, nas interesuje wolność.

Aby pracować z karmą trzeba ją poznać. Więc nie wystarczy nam tu uproszenie, że karma to przyczyna i skutek. To trzeba rozdzielić. Jest więc karma i jest skutek karmy. Jest obecna karma, od której będą zależały przyszłe skutki. Naszym aktem woli może być właściwa uwaga, która przyniesie dobre skutki, lub niewłaściwa, która przyniesie złe skutki.

Więc mamy naszą akcję i mamy jej efekt. Nie ma jednak jaźni i nie ma czasu. Wszystko co zostało wprawione w ruch, przyniesie skutek. A wszystko to jest jak wyładowanie błyskawicy. Jeden błysk i koniec. Nie ma już błyskawicy. Nie znajdziemy jej. Nie ma takiej opcji aby znaleźć to co już minęło.

Jest tyko ten moment. Mamy tylko to. I tu się odbywa cała nasza praktyka. Wszystko co robimy przyniesie skutki, efekty, owoce.

Więc odpuszczamy sobie raz na zawsze chęć zmienienia czy kontrolowania obecnej chwili. Zmieniamy tylko efekt. To co jest, tego nie da się zmienić, dopóki tego się nie pojmie będzie wiele wiele cierpienia.

Efekty natomiast cały czas zmieniamy, bo cały czas mamy różne akty woli. Wola oczywiście podlega karmie :)

Ktoś może sobie tu pomyśleć, jako to wszystko zaplątane, ta cała karma i bez sensu, puśćmy to. No do tego właśnie zmierzamy ; )

Ale póki co jesteśmy właścicielem swoich własnych działań i nazywamy to karmą. Aby to lepiej pojąć musimy wyrzucić przeszłość do kosza. Przeszła karma to nie jest temat dla nas. Tym się w ogóle nie zajmujemy. To czym powinniśmy się zajmować to obserwowanie obecnej chwili.

Więc to co nas interesuje to to co właśnie mamy, czym dysponujemy, nasze obecne warunki (to jest właśnie karma). Obecnych warunków nie są się zmienić ale możemy z nimi zrobić co chcemy i dlatego możemy uzyskać różne efekty (to są właśnie skutki karmy). Więc te warunki które aktualnie mamy nie są aż tak ważne, ważne co my możemy z mini zrobić. Pracować możemy zarówno z życzliwością jak i z gniewem. Po prostu pracujemy z tym co aktualnie mamy. A nasza praca polega na obserwowaniu. Więc sam akt obserwacji jest ważniejszy niż to co obserwujemy. Pojawia się życzliwość, obserwujemy życzliwość, pojawia się nienawiść, obserwujemy nienawiść. Cokolwiek pojawia się w umyśle, obserwujemy, czyli po pierwsze wiemy, że się pojawia, następnie badamy. Obserwujemy tylko obecną chwilę.

Odnośnie jeszcze karmy to jeżeli będziemy ją traktowali jako jakąś "wyższą sprawiedliwość" czy coś w tym stylu to nie będzie rozsądne. Karma to nie jest nagradzanie ani karanie. Nie wyobrażamy sobie, że jest ktoś kto nas osądza. Nikt nas nie osądza. Prawo karmy się kręci ale nie ma nikogo kto by stał i kręcił tym kołem. Po prostu mamy akcję i reakcję. Mamy karmę i efekt. Ale nie ma osoby, która by tą karmę gromadziła, czy przechowywała. Wszystko podlega przemijaniu. Nie rozmyślamy więc o tym gdzie karma się znajduje. To nie jest jakaś trwała rzecz. I nigdzie się nie znajduje. Powinniśmy to widzieć w ten sposób, że coś znika, i coś pojawia się, a karma to po prostu coś jakby możliwość i to wszystko co można uznać za pozostałość tego co przeminęło. Ale nie szukamy tego, jako coś co przeszło z jednej chwili do następnej. Możliwość to tylko możliwość to nie jest coś co można znaleźć. Nie szukamy niczego z przeszłości. Zostawiamy przeszłość w spokoju. Nie spekulujemy nad tym. Więc możliwość to po prostu możliwość pojawienia się owocu, gdy taka możliwość się pojawi, pojawi się owoc.

Jeszcze kilka słów na temat szukania tego co przechodzi z jednej chwili na drugą. Seung Sahn opisał zjawisko powstawania tęczy aby zobrazować jak tworzymy nasze światy. Ja pozwolę sobie skorzystać z jego przykładu aby zobrazować czym jest ta "możliwość" o której mówimy jako to co "przechodzi" z chwili na chwilę, bo to chyba trzeba jakoś na początek zrozumieć aby cała nauka karmy była widziana tak jak ma być widziana. Więc jest słońce, jest deszcz i jest ludzkie oko. Gdy te trzy się połączą powstanie tęcza. Ale nie możemy powiedzieć, że ta tęcza była ukryta w słońcu, nie możemy też powiedzieć, że była ukryta w deszczu, ani też w oku. Po prostu te trzy rzeczy się spotkały i pojawiła się tęcza. Tym są właśnie te możliwości o których mówimy, warunki, okoliczności, potencjał. To są właśnie skutki karmy o jakich mówimy. Możliwość pojawienia się tęczy. Tęcza nie przyszła do obecnej chwili z przeszłej. W przeszłej chwili jej nie było, więc to nie tęcza przeszła. To co przeszło, to możliwość zaistnienia tęczy, a możliwość to nie jest tęcza, to tylko warunek, potencjał. Więc było słońce, woda i oko a teraz jest tęcza. Tym jest własnie możliwość, tym jest warunek.

Karmę dzielimy na dobrą, które przynosi dobre owoce i złą, która przynosi dobre owoce. Więc jeżeli chcemy aby powstało zrozumienie potrzebujemy odpowiednich warunków, więc potrzebujemy takich działań, które nam te warunki zapewnią.
Na przykład dzielenie się jest praktyką nieprzywiązywania się, stwarza to warunki dla czystego umysłu. Przestrzeganie wskazań jest praktyką uważności, stwarza to warunki do medytacyjnego umysłu. Natomiast działania złe będą tworzyły warunki dla niespokojnego, rozproszonego umysłu.

Jesteśmy dokładnie kowalem własnego losu. Tylko od nas zależy jakie będziemy stwarzali warunki.

Więc karma to nie jest działanie, raczej akcja, akt woli, który decyduje o takim czy takim działaniu. To nie działanie jest nazywane karmą, tylko właśnie ta "możliwość" ; D Albo po prostu zamiar. Więc zamiar stoi za każdym naszym działaniem. I ten zamiar to jest właśnie karma.

Nie jestem pewna czy to jest dość jasne, więc zobaczmy współzależne powstawanie i wstawmy tam w odpowiednie miejsce karmę:
Najpierw jest niewiedza, której skutkiem jest zamysł, który jest wytworem nawyku i nie inaczej jak jest dokładnie wytworem karmy, i to dalej tworzy świadomość itd.. Pamiętając, że karma nie jest skutkiem, skutek to skutek a karma to karma.
Więc tak powinniśmy widzieć karmę, jest tym co aktualnie mamy, natomiast mamy jeszcze akt woli i reagujemy na to co aktualnie mamy i w ten sposób tworzymy nową karmę.

Ostatecznie nikt tej karmy ani nie tworzy ani nie doświadcza i dążymy dokładnie to tego rozumienia.


Nasza praktyka polega na utrzymywaniu czystego umysłu. A to znaczy, że powinniśmy się wprawiać w byciu uważnym wszystkiego co w danej chwili się pojawia. Gdy jesteśmy uważni, możemy się ćwiczyć w utrzymywaniu korzystnych działań, myśli i mowy oraz porzucaniu niekorzystnych. Takie rozróżnianie będzie nam pomocne. Gdy umysł się wyswobodzi, rozróżnianie już nie będzie potrzebne, umysł sam wyjdzie poza to. Dopóki nie widzimy, że wszystko jest wolne i puste potrzebujemy takiego rozróżnienia, to tak samo jak cierpienie służy nam przekroczeniu cierpienia. Gdy je przekroczymy, już nie będzie potrzebne : )

Na temat dualności należy jeszcze powiedzieć, że teraz mamy uwarunkowane, a owocem ścieżki ma być nieuwarunkowane. Dlatego na potrzeby praktyki takie rozróżnianie jest właściwe. Potrzebujemy jasno widzieć co jest korzystne a co jest niekorzystne na naszej ścieżce. Bez tego będziemy miotani. Obserwujemy jak wszystko jest przemijające, wszystko jest cierpieniem, wszystko nie jest jaźnią. Aby nasze widzenie było czyste, potrzebujemy czystego umysłu. Jeżeli nasz umysł nie jest czysty, to nie widzimy. Więc go oczyszczamy.

Właściwe Postępowanie służy oczyszczaniu naszego umysłu, uspokajaniu go. Temu służą wskazania, temu służy moralność. Więc nie jest zakładanie sobie kajdan, to jest okiełznanie umysłu.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 17 sty 2014, 10:50 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree

Rejestracja: 31 gru 2012, 13:20
Posty: 12
Płeć: mężczyzna
Staram się unikać spamowania i niemerytorycznych komentarzy, ale dziś zrobię wyjątek. :)

...Świetny tekst! I treść i forma: 10/10. Oj, naprawdę potrafisz dobrze i mądrze pisać!

...A "Ośmioraka Ścieżka", to jeden z tych kanonów które warto poznać. Nawet nie będąc buddystą. :)

Pozdrawiam serdecznie!



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 18 sty 2014, 9:28 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 17 maja 2012, 17:02
Posty: 115
V. WŁAŚCIWE ŻYCIE

Doświadczamy czego doświadczamy w danym momencie. Jeżeli jest to niekorzystne to pamiętając, że nie mamy wpływu na to co już się zamanifestowało nasze działanie będzie skierowane na to aby za tym nie podążać. Więc nie chwytamy się tego, jeżeli nie chcemy więcej takich doświadczeń. Mogą one być skutkiem niespokojnego umysłu, a my już trenujemy się w rozróżnianiu umysłu korzystnego od niekorzystengo. Za tym niekorzystnym zwyczajnie nie idzemy. W ten sposób nie stwazramy już takich warunków, aby taki umysł się nie pojawiał. Na tym polega oczyszczanie umysłu. Umysł zmienia się ciągle i ciągle. Możemy sprawić aby umysł zmienił się z niespokojnego w spokojny i na tym polega nasza praktyka. Jesteśmy świadomi naszego aktualnego umysłu, po czym go puszczamy.

Nie robimy tego siłując się czy wymuszając to. Puszczenie jest owocem mądrości. Gdy widzimy wtedy puszczenie samo następuje. Samo obserwowanie jest już rozwijaniem spokojnego umysłu. Spokojny umysł będzie puszczał.

Patrzymy na wszystko takim jakim jest. Przeszłość nas nie interesuje poza widzeniem jej skutków w danej chwili. Interesuje nas to co jest, a nie to co było. Tak więc patrzymy w ten sposób, że przeszłość to nic innego jak dana chwila, więcej nic nie ma - jest tylko to. Nie ma tu miejsca już na spekulacje na temat przeszłości, teraźniejszość i przyszłości. Wszystko co jest to ten moment. Tu jest wszystko. Nie ma więc potrzeby się błąkać w czasie, nie ma sensu żałować przeszłości. Stajemy się spokojniejsi, problemy się przestają tworzyć, w Tym momencie ich nie ma. Tak sprawdzamy czy spekulujemy, jeżeli są problemy znaczy tylko tyle że są też spekulacje. Gdy nie ma spekulacji, nie ma problemów. Mamy spokój. Nie gubimy się we własnych poglądach. Cokolwiek pojawia się w umyśle jest obserwowane. Obserwujemy umysł.

Póki co, jesteśmy niepewni i to popycha nas w ciągłe wikłanie się we własne myśli. Jesteśmy niecierpliwi. Niecierpliwość to po prostu pragnienie aby dostać coś szybko. Jest to dość sporą przeszkoda na ścieżce. Powoduje frustrację i rozczarowanie. Krok po kroku staniemy się bardziej przenikliwi i będziemy wiedzieli skąd się bierze ta niepewność, zniecierpliwienie. Obserwacja własnych doświadczeń będzie naszym najlepszym nauczycielem. Stajemy cię bardziej uważni. Na pewnym etapie mogą zniknąć nawet sny, a z pewnością będzie ich mniej. Zwyczajnie nie napędzamy już pomieszania. Umysł staje się spokojniejszy.

Tak więc w danej chwili najważniejsze jest utrzymywanie pełnej uważności. Będziemy zauważali jak umysł będzie stawał się coraz spokojniejszy. Będzie mniej problemów, mnie zagubienia, mniej niepewności. Będzie jaśniał z dnia na dzień, z sekundy na sekundę.

Działamy niekorzystnie tylko wtedy, gdy nie obserwujemy, nie widzimy naszego własnego umysłu. Dlatego tak ważna jest obserwacja, bo gdy obserwujemy to nasze stare nawyki, stara karma sama się wyczerpuje. To bardzo ciekawe, prawda? ; ) Zazwyczaj bardzo się naprężamy, siłujemy z życiem a i tak nic nam nie wychodzi, wszystko wydaje się być od nas silniejsze i ciągle przegrywamy a naszymi nałogami, nawykami, przyzwyczajeniami. A tu okazuje się, że aby coś zmienić nie trzeba nic robić tylko uważnie obserwować. Więc zwyczajnie patrzymy jak wszystko samo się realizuje na naszych oczach dzięki patrzeniu.

Utrzymujemy uważność gdziekolwiek byśmy nie byli i cokolwiek nie robili. W ten sposób zawsze będziemy praktykowali.
Cierpienie dostajemy tylko z powodu niewiedzy. Dlatego drogą do końca cierpienia jest wiedza o prawdziwej naturze rzeczy.

Cierpimy ponieważ nie widzimy rzeczywistości takiej jaka jest. To jest właśnie niewiedza. Cierpimy ponieważ nie rozumiemy.
Cierpimy, ponieważ wszystko jest dokładnie takie jakie jest, a my nie rozumiejąc tego ciągle próbujemy aby było takie jak chcemy, albo takie jak myślimy, że jest.
Nasza praktyka której celem jest ustanie niewiedzy i cierpienia polega na badaniu naszego obecnego umysłu. Tylko tyle. Jeżeli teraz myślimy o sobie jako "ja" kobieta, czy mężczyzna, dobry, zły, mądry, niemądry, jesteśmy świadomi tego, że tak myślimy i nie uciekamy przed tym, nie wymyślamy sobie, że "ja" nie istnieje. My tylko obserwujemy to co jest i badamy to korzystając z nauki o Czterech Szlachetnych Prawdach i Trzech Cechach Egzystencji. Wtedy nasze badanie będzie jasne. Tak właśnie patrzymy na wszystko. Nie patrzymy w taki sposób aby wymusić widzenie tego co powinniśmy widzieć. Zrozumienie się pojawi my tylko dajemy mu okazję do pojawienia się.
Myślenie o sobie jako jaźni jest tak samo nietrwałe jak wszystko inne. Samo myślenie jest nietrwałe. Emocje są nietrwałe. Dlatego możemy obserwować wszystko, możemy obserwować strach, gniew, wszystko to czego nie chcielibyśmy w sobie widzieć. Nie ma potrzeby uciekać przed czymś, udawać, ze tego nie ma, co z jest nietrwałe z natury. Więc nie musimy się w to również wikłać, wiedząc, że podlega zmianom, że przeminie. Możemy więc obserwować wszystko bez względu na to czy wydaje się nam to czymś przyjemnym czy nieprzyjemnym, czy obojętnym. Wszystko przemija, więc my się tego nie czepiamy, tylko patrzymy na to. Nie ma potrzeby tez uciekać przez cierpieniem. Badamy cierpienie, zamiast wymyślać, że nie cierpimy.
Więc przestajemy spekulować. Obserwujemy daną chwilę, więc obserwujemy nie to co było, co mogłoby być, lub czego nie ma ; ) Obserwujemy dokładnie to co jest. Może to być chęć kontrolowania obecnej chwili, kontrolowania złości, może to być ochota na lody, albo chęć zdobycia awansu. Zamiast o tym spekulować, widzimy, że to jest tylko myślenie i tak je obserwujemy. Nie wikłamy się w samą treść, obserwujemy myślenie jako myślenie. Tylko obserwując myślenie można zobaczyć że myślenie jest tylko myśleniem, wtedy przestaniemy się w to wikłać. Więc to co możemy zaobserwować w danej chwili to nie rzeczywistość, ale nasza interpretacja rzeczywistości. Jeżeli weźmiemy myślenie o rzeczywistości za rzeczywistość to nie będzie to obserwacja. To będą spekulacje.
Jeżeli będziemy mocno wierzyć w anioły i pewnego dnia przyjdzie do nas anioł to co wtedy? Czy to będzie rzeczywistość? ; ) Więc warto przyjrzeć się jakie snujemy interpretacje na temat nas samych i świata, bo być może widzimy te nasze interpretacje i wierzymy, że to jest rzeczywistość, podczas gdy to jest tylko fatamorgana ; )

Myślę, że to jest dobry moment aby przyjrzeć się naszej niepewności. Gdy zadajemy sobie pytanie "Kim jestem?" i gdy odpowiedź nie nadchodzi, jest to niepewność. A my mamy nawyk niezgadzania się na niepewność. Ale tak się składa, że ta niepewność poprowadziła wielu ludzi do pustki, a w tej pustce była mądrość ; ) Tak więc nie bójmy się niepewności. Nie musimy wymyślać sobie jak się sprawy mają, gdy ich nie rozumiemy. W rzeczywistości tylko napełniamy sobie umysł niepotrzebną "wiedzą", a potem musimy to oczyszczać. Jaki jest sens wrzucania ciągle czegoś do głowy a potem opróżniania, i znów wrzucania i tak w nieskończoność. Niepewność tez jest nietrwała. Nawet niewiedza jest nietrwała.
Zamiast brać za prawdę to co wymyślamy, powinniśmy jedynie obserwować jakie to daje efekty. Obserwacja poprowadzi nas do wglądu, który będzie jak młotek rozbijający ta szybę iluzji.

Obserwując nietrwałość wszystkich rzeczy i zjawisk przestaniemy je brać za rzeczywistość. One się nam jawią takimi tylko dlatego, że uznaliśmy że uwarunkowane rzeczy są prawdziwe. Potem się do nich przywiązaliśmy i nazwaliśmy się ich właścicielem. Stąd się bierze całe nasze cierpienie. A to są tylko zmieniające się warunki. Jednak spekulacje na temat tego że wszystko jest iluzją nam nie pomogą. Jeżeli ktoś uzna, że to wszystko to iluzja, to może zapragnąć wyjść z tej iluzji i wtedy napotka ścianę. Ponieważ chęć wyjścia z iluzji to przecież tez iluzja, a sam wychodzący tym bardziej. To wszystko to po prostu myślenie. Tym się nie zajmujemy, bo z tego nigdy nie było dobrego owocu ; )

Nasza praktyka to badanie, obserwowanie i nie uciekanie w spekulacje, a jeśli spekulujemy to wiemy, że spekulujemy. Na tym polega Właściwe Życie. Tylko ten moment i pełna uważność.

Praktyka moralności zwykle kojarzy nam się tylko z tym, aby czynić dobrze i nie czynić źle. Ale to nie wszystko. Ona ma dużo większy cel niż to. Dzięki praktyce moralności nasz umysł staje się jasny i zdolny do skupienia. Gdy umysł będzie odpowiednio skupiony to w 1 sekundzie zobaczy jak wszystko pojawia się i rozpada nie raz, tylko sto tysięcy razy w czasie tej jednej sekundy.

Praktykując uważność widzi się jak wszystko jest nietrwałe, niesatysfakcjonujące i bezjaźniowe. I to wszystko podlega nieustanym zmianom, na podstawie zaistniałych warunków.

W ten sposób przyglądamy się naszym nawykom, a nawet nałogom.
To co mamy, to oko, ucho, nos, język, ciało, umysł. Dalej wzrok, słuch, węch, smak, czucie, myślenie. Dalej widok, dźwięk, zapach, smak, dotyk, pomysł.
Jeżeli jest problem to skąd się wziął? Właśnie z tych sześciu.

Aby zobaczyć jak to się odbywa potrzebne będzie już pewna wytrenowana uważność. Ponieważ trzeba obserwować jak powstają i rozpadają się świadomości. A to jest baaaardzo szybkie. Wystarczy spróbować teraz to poobserwować, będzie to jak spadnięcie stu armagedonów na raz hehe

Oko oczywiście jest świadome tylko obrazów, jest więc świadomością wzrokową, nie jest świadome dźwięków ani myśli. Każdy zmysł tak samo, inny jest tylko umysł, który zna również oprócz siebie wszystkie pozostałe świadomości. Właśnie dlatego zwykle to z umysłem się utożsamiamy częściej niż z ciałem czy oczami.

Najpierw jest zmysł, potem jest kontakt zmysłu z jakimś bodźcem, potem uczucie, potem myślenie, potem różne pomysły, a potem to już tylko pragniemy i jesteśmy zamknięci w pudełku, które się nazywa "nałóg".

Zmysł i bodziec - tylko tyle i już mamy lawinę lubię, pragnę, cierpię. Albo nie lubię, nie chcę, cierpię. Tylko sam kontakt wywołuje lawinę różnych uczuć, które są bardz zmienne, one mogą się szybko zmieniać z przyjemnych w nieprzyjemne, w obojętne i znów w przyjemne itd. Więc za każdym lubię i każdym nie lubię czai się lawina, która jest bardzo niekorzystna. To co jest korzystne to właściwa uważość. Uwaga może być też niewłaściwa, jest to taka która jest skierowana na nawyk. Właściwa uwaga jest skierowana zawsze na to co ma rzeczywiście miejsce.

Na razie dbamy o to aby uwaga nie była skierowana na myślenie o myśleniu ; ) Kiedy myślimy to wiemy, że myślimy, kiedy jemy, to wiemy, że jemy, kiedy kłamiemy to wiemy, że kłamiemy. To jest Właście Życie - uwaga zawsze jest skierowana na to co ma aktualnie miejsce i nic więcej.



VI. WŁAŚCIWY WYSIŁEK.

Wysiłek nie polega na zarządzaniu daną chwilą. Dana chwila już jest jaka jest. Wysiłek polega na tym, aby dążyć do niepowstawania i porzucania niekorzystnych sytuacji oraz do powstawania i rozwoju korzystnych sytuacji. Tak więc nie zmieniamy obecnej chwili, nie szarpiemy się z nią. Lecz stwarzamy odpowiednie warunki - na to powinien być skierowany nasz wysiłek w obecnej chwili.

Właściwy wysiłek jest również skierowany na przezwyciężanie przeszkód, które są blokerami dla zrozumienia. Przeszkadzają nam widzieć jasno daną chwilę. Czysty umysł, to umysł bez przeszkód.
Zwykle w buddyzmie wymienia się Pięć Przeszkód: chcenie, niechcenie, lenistwo, niepokój i zwątpienie. Te przeszkody obserwujemy jak wszystko inne pamiętając, że są przemijające, powodujące cierpienie i pozbawione jaźni. Tak obserwowane będą puszczane. Wysiłek nie jest skierowany na siłowanie się z przeszkodami, na walczenie z nimi. Z tego nic nie będzie. Zrobimy to inaczej. Gotujemy po prostu zupkę ; )
Najpierw wrzucamy do garnka odrobinę Właściwego Życia, trochę Właściwego Postępowania, szczyptę Właściwej Mowy, posypujemy to Właściwą Intencją, oraz wrzucamy garść Właściwego Wysiłku, na koniec zalewamy wszystko Właściwym Rozumieniem. Taką zupkę będziemy oczywiście gotować z Właściwą Uważnością i taka zupka będzie nas posilać, podczas gdy my będziemy medytować.

Właściwy Wysiłek to właśnie gotowanie takiej zupy, gotujemy, gotujemy, dorzucamy składniki i nie przerywamy gotowania. Jeżeli przerwiemy, to zupa tylko wystygnie, składniki może nawet przeterminują się. Więc nie przerywamy, tylko cały czas pilnujemy aby się gotowała. Nie zdejmujemy z ognia i nie studzimy aby spróbować czy już jest wystarczająco dobra. Na wstępie ustalmy, że gdy zupa będzie gotowa to będzie nam to zakomunikowane, po prostu będziemy to wiedzieli. Jeżeli nie wiemy, to znak że jeszcze nie jest gotowa.

Czysty umysł to wolny umysł. Cokolwiek co nasz umysł zniewala i brudzi pochodzi z niewiedzy, więc oczyszczamy dopóki nie oczyścimy go z niewiedzy. Takie oczyszczanie będzie się odbywało dzięki naszemu kroczeniu ścieżką.

Jeżeli chcemy posprzątać dom i nie widzimy śmieci ani kurzu to nie będziemy w stanie sprzątać. Więc nasza praktyka polega na tym, że jesteśmy po prostu uważni i gdy jakiś kurz się pojawi to wtedy go zobaczymy. Jeżeli nie będziemy uważni to nie zobaczymy. Bacznie więc obserwujemy nasz umysł. Często jest tak, że pojawia się złość i uważamy że to my jesteśmy złośliwi. Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, że uważamy się za właściciela wszystkiego co pojawia się w umyśle, a skoro to jest nasze, to musimy to nosić. Nosimy je tylko dlatego, że się im nie przyglądamy. Bo jeśli obserwujemy to jednocześnie puszczamy. Zamiast biegać w koło i łapać te wszystkie rzeczy i potem je nosić, spokojnie pozostajemy w miejscu i je obserwujemy, coś przychodzi, coś odchodzi, nie ma potrzeby niczego gromadzić i nosić.

Zachęcam każdego do przyjrzenia się własnemu ciężarowi jaki nosi, nie uciekajmy od tego. Jeżeli cierpimy to nie uciekajmy. Badajmy to cierpienie. Dokładnie to cierpienie które aktualnie mamy, nie ważne czy jest ogromne, czy jest to tylko trochę nudy jest ono plasteliną z której ulepimy zrozumienie. Oprócz tej plasteliny nic więcej nie mamy. Bierzemy więc ją jako twardą i uformowaną, ugniatamy aż stanie się miękka, wtedy dokładnie ta sama plastelina, która kiedyś była naszym cierpieniem stanie się wolnością od cierpienia. Mamy tylko tą plastelinę, nic więcej nie znajdziemy. Albo z nią pracujemy, albo nie pracujemy wcale, bo nic więcej nie ma ; )

Wszystko co się pojawia pojawia się jeśli ma warunki aby się pojawiło. Jeżeli nie będzie warunku do cierpienia, to cierpienie nie pojawi się. Nasz wysiłek polega na obserwowaniu tego cierpienia które się pojawia i obserwujemy jak znika. Tylko tym sposobem usuwamy warunki dla jego powstawania.

Naszym wysiłkiem powinno być również aby nie brać tego o czym się myśli za prawdę. Nie walczymy z myśleniem, ani nie próbujemy się go pozbyć, po prostu nie bierzemy treści myśli za prawdę. Umysł może myśleć co chce, ale czy to znaczy, że to co on może pomyśleć jest prawdą? Przecież można pomyśleć dosłownie o wszystkim.

Jesteśmy właścicielem karmy, dopóki nie rozpoznaliśmy, że nie ma właściciela. Teraz możemy pomyśleć, że może tak jest, że może nie ma właściciela, że nie ma jaźni i sprawdźmy co się stało - hmm nic się nie stało, wszystko się wciąż kręci. Więc myślenie nie ma takiej siły jak to się nam czasem wydaje. Myślenie to tylko myślenie.

Mamy również wyobrażenia co to tego jak mógłby wyglądać owoc naszej praktyki. Ale dobrze byłoby już początku ustalić sobie, że może on być inny od naszych wyobrażeń. Dlatego rozmyślanie o tym, jest bezcelowe i jedynie nas spowalnia.

Nasza praktyka może przynosić różne efekty, postępy, czasem szybciej czasem wolniej. Przyjdzie też taki moment, że zamiast iść trzeba będzie skoczyć , przeskoczymy bo będziemy na to gotowi ; ) Więc na początku może to być dreptanie, potem większe kroki, potem przeskok.
Najważniejsze to nie cofać się. Do pewnego etapu musimy uważać na to aby się nie cofać, potem już nie będzie takiej potrzeby.

Właściwym wysiłkiem jest również pełne zrozumienie Czterech Szlachetnych Prawd.
Właściwym wysiłkiem jest zrozumienie przeszkód i przekroczenie przeszkód takich jak pragnienia, niechęci, lenistwo, złudzenia, przywiązania, wątpliwości.

Dla odważnych: siadamy i pozwalamy aby wszystkie armagedony spadły nam na głowę ; ) Po prostu poddajemy się, zaprzestajemy walki, kontroli, akceptujemy i pozwalamy aby co miałoby na nas spaść spadło. I po krzyku. Po burzy nastanie cisza. Co miałoby się wyładować, wyładuje się. Więc czy to miałby być strach, jakieś niesympatyczne cechy naszej osobowości, żal, smutek, frustracja - pozwalamy temu przyjść, ujawnić, oglądamy sobie to z każdej strony i patrzymy jak odchodzi.

Dla mniej odważnych, obserwujemy jak chwytamy cokolwiek co się pojawia, jak podążamy za myślami, za pragnieniami. Obserwujemy swoje ograniczenia, obsesje, niepokój. Obserwujemy nietrwałość tych rzeczy, obserwujemy jak wszystko się rodzi i umiera. Obserwujemy również nasz pytający umysł. Obserwujemy lękliwość, narzekanie, fantazjowanie. Obserwujemy to wszystko nie po to aby się w to wikłać, lecz aby zobaczyć niepewność tych rzeczy, zobaczyć nietrwałość, zobaczyć że cokolwiek przychodzi, w końcu odchodzi.
Obserwujemy również, że to do nikogo nie należy, nie ma właściciela, nie jest moje.

Praktykujemy obserwowanie i puszczanie. Puszczanie to skutek poznania i jeśli nie ma puszczenia to znaczy, że nie ma poznania. Na siłę tego nie zrobimy. Obserwujemy i badamy dopóki nie pojawi się poznanie, wtedy nastąpi puszczenie.

Przeszłość - widzimy, że nie mam jej, nie da się więc jej trzymać - i wtedy puszczamy
Przyszłość - nie ma jej, nie da się jej trzymać - puszczamy
Zrobiłem/am coś złego - nie ma tego, to tylko myśl - puszczamy
Zrobiłem/am coś dobrego - nie ma tego, tylko myśl - puszczamy
Chciałbym aby coś się wydarzyło - wiemy, że się nie wydarzy, jest tylko to co jest - więc puszczamy
Nie chciałbym aby nie wydarzyło się to się już wydarzyło - tego już nie ma, jest tylko to co jest - puszczamy
Myślę.. - myślenie to tylko myślenie, nijak się ma do aktualnego momentu - puszczamy
Jestem… - to tez tylko myślenie, na dodatek zmienne, za chwilę i tak się zmieni - puszczamy
Mam taki a taki pogląd - pogląd to tylko myśl, tego nie ma w obecnej chwili - puszczamy

Puszczamy tylko dlatego, że już to zostało odnotowane, zobaczyliśmy, że oto pomyśleliśmy, powiedzieliśmy, zrobiliśmy, więc teraz to puszczamy.

Tak więc myślimy co myślimy, mówimy to co mówimy i robimy to co robimy a potem to puszczamy.

Najpierw poznanie - potem puszczenie. Wysiłek jest więc skierowany nie na puszczenie tylko na poznanie.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 18 sty 2014, 10:51 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009, 10:11
Posty: 1806
Na portalu:
DOKSAN Project Właściwy rozwój - właściwe rozumienie
http://doksanproject.net/radio-00.html
Jest sporo nagrań audycji radiowych Roshi Reiko, Marii Monety Malewskiej,
m.in. dotyczących ośmiorakiej ścieżki.

Podobnie, informacja opatrzona komentarzem i aplikacje w życiu codziennym.
proste praktyczne użyteczne.

Jest tam ok 100 audycji, trzeba by przeszukać i opisać poszczególne odcinki
odnośnie zawartości, dla ułatwienia odsłuchiwania.

Może kogoś to zainteresuje, materiału jest sporo.

Cytuj:
Przedmowa: Maria Moneta Malewska

Roshi Reiko Maria Moneta-Malewska Witam Wszystkich słuchaczy audycji Tomka Kosiorka "Z wtorku na środę czyli tu i teraz". Witam tych z którymi znamy się od czterech lat i tych z którymi znamy się z programów radiowych i telewizyjnych takich jak Rower Błażeja, Szkoła żon, Być tutaj, Świat kobiet ,Kawa czy herbata a także z radiowej Trójki czy nocnych programów Polskiego Radia. Witam Tych z bliska i tych którzy znaleźli się poza granicami Polski. Bardzo serdecznie witam Tych z którymi spotykam się po raz pierwszy.

Buddyzm naucza ze nic nie jest stale. Dwudziestego czwartego sierpnia po raz ostatni wyemitowana zostanie audycja "Z wtorku na środę czyli tu i teraz". A więc koniec ale i początek nowego .Powiedziałam kiedyś w czasie audycji ze czuję się z Wami jak z przyjaciółmi. To prawda Dlatego pragnę dalej spotykać się z Wami, towarzyszyć w rozwoju psychicznym i duchowym w razie potrzeby wspierać i pomagać w Waszym wzroście, cieszyć się z osiągnięć i przypominać ze jakość Waszego życia zależy tylko od Was samych.
I WŁAŚNIE MIEDZY INNYMI NASZYM SPOTKANIOM SŁUŻY DOKSAN POROJECT.

Pojawia się możliwość spotykania się przez Internet, wspólnej medytacji aby uspokoić umysł i rozszerzyć świadomość a kiedy wybudujemy ośrodek będziemy się mogli spotkać i pracować osobiście. Dzięki DOKSAN Project istnieje możliwość naszej dalszej wspólnej pracy poprawiającej komfort życia nie tylko naszego.

BARDZO SERDECZNIE ZAPRASZAM
DO CZYNNEGO UCZESNICZENIA W NASZYM PROJEKCIE
i ŻYCZĘ DOBRYCH DNI


Cytuj:
RADIO - Archiwum słuchaczy
Dzięki serdeczności słuchacza (Piotr z Częstochowy) dostępne są dodatkowe kopie audycji z Roshi Reiko Marią Monetą-Malewską. [...]

_________________
Wszystko jest umysłem...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 sty 2014, 10:43 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 17 maja 2012, 17:02
Posty: 115
VII. WŁAŚCIWA UWAŻNOŚĆ

Właściwa uważność to nic innego jak utrzymywania uważności całej obecnej chwili. Uważność powinna obejmować: uważność ciała, uczuć, umysłu i zjawisk.

Jest tylko chwila obecna i praktyka polega na obserwowaniu jej. Od razu chciałabym zaznaczyć, że nie zakładamy tu istnienia żadnego obserwatora. Ten obserwator, który wszystko obserwuje to umysł. Więc, nie tworzymy takich rzeczy, jak obserwator itp. Po prostu obserwujemy i nie spekulujemy.

Nie bawimy się również w spekulacje na temat jaźni ani braku jaźni, że "skoro nie ma jaźni to kogo boli?" To że nie ma jaźni nie znaczy, że nie ma niczego.
Obserwujemy tylko to co się w danej chwili manifestuje.
Widzenie to tylko widzenie.
Słyszenie to tylko słyszenie.
Myślenie to tylko myślenie.
W ten sposób obserwujemy.
Jeśli ma to być Właściwa Uważność to obserwujemy daną chwilę taką jaka jest. Jeżeli postrzegamy siebie jak jako "ja" to widzimy, że tak postrzegamy. Jeśli chcemy loda to widzimy, że chcemy loda. Wszystko o czym myślimy, co wspominamy, co sobie wyobrażamy powinno być widziane.
Dana chwila to wyłącznie to co jest, a myślenie to myślenie i to powinno być rozróżnione.
Jeśli myślenie będziemy postrzegać jako daną chwilę to jesteśmy już daleko daleko, a chwila o której myślimy już dawno przeminęła.

Wszystko co się w danej chwili manifestuje jest postrzegane poprzez oczy, uszy, ciało, język , nos i umysł. Wszystko wchodzi przez te sześć zmysłów.
Więc zwyczajnie obserwujemy to co przez nie wchodzi. Nie oceniamy tego tylko patrzymy co wchodzi. Przez zmysł wzroku wchodzą obrazy, powstaje więc świadomość widzenia. Przez zmysł słuchu wchodzą dźwięki, powstaje więc świadomość słyszenia. Przez umysł wchodzą myśli, powstaje świadomość myślenia, ale umysł jest świadomy również wszystkich pozostałych świadomości.

Mamy sześć zmysłów i sześć świadomości. Gdy patrzymy to wydaje się nam, że jesteśmy "patrzącym", gdy słyszymy to "słyszącym". Ale najczęściej i najbardziej wydaje nam się, że jesteśmy po prostu "myślicielem" lub umysłem, bo ta świadomość zna wszystkie pozostałe.

Ale nie spekulujemy o tym, tylko obserwujemy to co się dzieje, przykładamy uważność do wszystkiego co jest w danej chwili. Jeśli spekulujemy, to wiemy, że spekulujemy.

Aha jest również ta uwarunkowana uwaga skacząca z jednego obiektu na drugi. Tego nie kontrolujemy, to obserwujemy. Uwaga i tak pójdzie tam gdzie pójdzie, tak samo jak pomyślisz o tym, o czym pomyślisz i zrobisz to co zrobisz. Nie próbujemy tego kontrolować, tylko obserwujemy. Dobrze jest poobserwować bieżącą chwilę, aby zobaczyć, że jest jaka jest i nie da się jej zmienić, wtedy wszystkie próby kontrolowania czegokolwiek lecą do kosza. Wtedy się siada i się patrzy. Wtedy się widzi.

Ale dopóki mamy pragnienia to jakoś nie zauważamy, że nic tu po naszych próbach wsadzenia czegokolwiek lub wyjęcia z obecnej chwili. Tak naprawę to chęć zmiany obecnej chwili jest jak próba cofnięcia kijem Wisły.
Jeśli chcemy coś zmienić, to tak się składa że uważność jest gumką, która ściera warunki powstania niewiedzy. Więc to jest najlepsza rzecz jaka można zrobić.

Cokolwiek by nie było w danej chwili to obserwujemy. Nie ma znaczenia co to jest i jakie to jest. Obserwacja ma znaczenie. To uważność likwiduje wszystkie iluzje, cierpienie i niewiedzę. Tylko to jest do zrobienia.

Więc mamy sześć zmysłów i sześć świadomości, oczy, uszy, ciało, nos i język obserwują materialność (tworząc pięć świadomości), a szósty-umysł obserwuje umysłowość, czyli te świadomości powstałe z kontaktu pięciu zmysłów z bodźcami.

Jeżeli umysł będzie robił jakieś pomysły, to znaczy tylko tyle że umysł nie był obserwowany. Umysł powinien być obserwowany tak samo jak inne zmysły.

To co się aktualnie dzieje to pojawiająca się niewiedza, z chwili na chwilę, z sekundy na sekundę. Z niewiedzą jest tak, że gdy ona się pojawia to wszystkie ogniwa współzależnego powstawania się pojawiają. Niewiedza jest gwarancją pojawienia się całej reszty.
Dlatego potrzebujemy uważnej obserwacji, zważając na tempo w jakim to wszystko się odbywa, baaaaaardzo uważnej obserwacji. Jeżeli nie ma uwazności to powstaje niewiedza, powstaje iluzja osoby i koło się kreci. Jeżeli jest uwazność to nie ma warunków do powstania niewiedzy i powstania iluzji.

Tylko uważność ma znaczenia. Co więcej miałoby jeszcze być do zrobienia niż to? Umysł, który widzi nietrwałość, brak jaźni i cierpienie, zwyczajnie puszcza. Tak naprawdę to tylko tyle. Więc to co się nam aktualnie przydarza nie jest tak jakby ważne, nie ma się czym martwić, ani przejmować, ważne jest tylko zobaczenie tych trzech cech egzystencji. I po robocie ;)

Jeżeli już wiele razy słyszeliśmy, że wszystko jest nietrwałe, bezosobowe i niesatysfakcjonujące a ciągle w tym tkwimy, to znaczy, że tylko w to uwierzyliśmy, ale nie odkryliśmy tego. To musimy my tego doświadczyć w naszej własnej praktyce, niczyje słowa nas nie uwolnią.

Mamy obecną chwilę i wszystko co się w niej pojawia jest nietrwałe. A skoro jest nietrwałe to jest niepewne.

Będziemy się więc ćwiczyć w byciu uważnym. W obecnej chwili. Cokolwiek będzie się pojawiało, będziemy obserwować jego nietrwały. Wszystko co widzimy, co słyszymy, wszystko to jest nietrwałe, wszystko się pojawia i znika. Na to patrzymy, nie na same zjawiska i obiekty tylko na ich nietrwałą naturę. Nie ma co do tego wątpliwości, że gdy umysł to pojmie to puści.
Więc cokolwiek by się nie działo - jest niepewne, czy można w takim razie na tym polegać? Czy mądrze jest się do tego przywiązywać? Chciałbyś czasem wszystko rzucić i udać się w nieznane, ale nie jesteś pewny czy będzie to czego szukasz! Możesz więc zostać tu gdzie jesteś i też nie jesteś pewny czy to jest to czego chcesz! Wszędzie niepewność. Dlaczego więc robimy ze wszystkiego takie problemy, po co się tak wszystkim zamartwiamy? bo nie widzimy jak to wszystko jest niepewne. Nawet gdy jesz obiad to nie jesteś nigdy pewny tego czy ci nie zaszkodzi. Co robić? Zobaczyć, że to jest zamknięte koło.

Wszystko jest niepewne, wszystko pojawia się i znika, wszystko jest nietrwałe. Gdy umysł to zrozumie, puści. Musi być jasno zobaczone, że wszystkie zjawiska są nietrwałe. Taka jest natura zjawisk. Taka jest natura płaczu i natura śmiechu. Wszystko jest przemijające.

Rzeczy przemijające nie mają żadnej swojej własnej natury, tam nie ma miejsca na nic. Więc dajemy się rzeczom zwodzić tak długo, dopóki nie zobaczymy, że są puste.

Dzięki praktykowaniu moralności nasz umysł będzie spokojny. Taki umysł nie będzie miał problemu ze skupieniem. Wtedy nie będziemy mieli problemu z zobaczeniem, że gdy siedzimy na kanapie powstaje kontakt pomiędzy ciałem i kanapą - odczucie dotyku, ale ciało nic o tym nie wie, to umysł wie.
Tak naprawdę to dążymy do takiego skupienia umysłu aby zobaczyć wszystko w zwolnionym tempie.
Nasze doświadczenia opisujemy tak, że widzimy rożne obrazy, słyszymy dźwięki, smakujemy i myślimy jednocześnie, dzięki czemu odbieramy rzeczywistość jako całość, zlepiamy wszystko w jedną kulkę: obraz, dźwięk, myśl i smak i oto mamy doświadczenie. W rzeczywistości tak nie jest. Interesuje nas właśnie zobaczenie tego. W rzeczywistości oko widzi obraz i koniec doświadczenia. Ucho słyszy dźwięk i to jest już coś zupełnie innego. Natomiast umysł jest świadomy zarówno tego co widzi oko jak i tego co słyszy ucho ale i to rozdzielmy na dwa różne doświadczenia. Wszystko musimy rozdzielić, dlatego musimy zwolnić i dlatego potrzebujemy skupionego umysłu.

To co tworzy iluzję osoby to skupiska, buddyzm wymienia pięć takich skupisk: jest to skupisko ciała, skupisko uczuć, skupisko postrzegania, skupisko umysłowych tworów i skupisko świadomości.
- Skupisko ciała: ciało składa się z czterech elementów - ziemia (elementy twarde, stałe), woda (elementy płynne), ogień (elementy ciepłe), powietrze (elementy wibrujące, pulsujące). Ciało to właśnie takie materialne skupisko różnych elementów. I nic więcej.
- Skupisko uczuć: uczucia są trzech rodzajów - przyjemne, nieprzyjemne i neutralne, oczywiście mogą to być uczucia cielesne lub umysłowe.
- Skupisko postrzegania: postrzeganie obrazów, dźwięków, zapachów, smaków, odczuć i myślenia.
- Skupisko tworów umysłowych: wola, uwaga, decyzje, intencje, wstyd, pogląd, złość, zazdrość, wiara, przywiązanie, współczucie, radość, marzenia itp czyli to co zwykle nazywamy ogólnie myśleniem.
- Skupisko świadomości: świadomość wzrokowa, słuchowa, węchowa, smakowa, dotykowa, umysłowa.

Te pięć skupisk jest przedmiotem naszej obserwacji. Będziemy je dokładnie badać i obserwować. Cierpienie bierze się z przywiązania do tych nietrwałych skupisk.
Jesteśmy przywiązani do ciała, a ciało to tylko cztery formy materii. Jesteśmy więc przywiązani do nerki? Czy do śluzu z nosa? A może do trawienia? Ciało składa się z takich elementów właśnie i one są zmienne. Ale my tego nie widzimy, my widzimy ciało jako całość. Gdy przyjrzymy się elementom, które tworzą skupisko ciała zauważymy, że nic z tego nie należy do nas, niczego nie kontrolujemy, przywiązanie zostanie zobaczone jako nieporozumienie.
Wszystkie elementy, z których złożone jest ciało są nietrwałe, żaden element nie ma jaźni. Czy kość jest osobą? Czy krew jest niezmienna?
Czy jakiekolwiek uczucie, czy to przyjemne czy nieprzyjemne jest stałe? Posiada swoją jaźń? A może zmysły są trwałe i niezmienne, może oko jest jaźnią, albo ucho?
A postrzeganie? Może ono jest stałe i jest mną? Czy widzenie albo słyszenie jest stałe? No to może myślenie jest trwałe, może złość jest moją jaźnią? A świadomości są trwałe? Czy świadomość węchowa posiada jaźń, jest stała, niezmienna, pewna? Widzimy więc, że te pięć skupisk to tylko ciągle zmieniające się rzeczy, żadna z nich nie jest stała. Więc nie znajdziemy tam żadnej jaźni.

Wszystkie te rzeczy są uwarunkowane. A to co my całe życie robimy to przywiązujemy się do tych nietrwałych rzeczy. Przywiązanie bierze się z pragnienia. Więc czego my pragniemy? Aby ciało było trwałe, aby nie zmieniało się, aby było takie jak wczoraj, aby nie było takie jakie jest? Aby ciało było szczęśliwe? Aby to przyjemne uczucie trwało na zawsze? Aby to wczorajsze uczucie wróciło? Czyli generalnie chcielibyśmy być zarządca tego wszystkiego, głównym kontrolerem. Pytanie czy komuś się to udało? Czy te zmienne rzeczy można w ogóle kontrolować? Czy można życie organizować w taki sposób aby nakazywać rzeczom by były takie jakie chcemy, wybierać przyjemne i podziękować nieprzyjemnym? Czy możliwe jest aby sobie ułożyć tak życie, aby doświadczać samych przyjemności i być pewnym że to co aktualnie mamy będzie wieczne, trwałe a to czego nie chcemy nigdy nie przyjdzie. Możemy mieć pewność tego co za chwilę się wydarzy i wybrać aby to było miłe?

No ale my tak właśnie żyjemy. Organizujemy sobie wszystko, planujemy, postanawiamy, że będziemy szczęśliwi, odniesiemy sukces, będziemy piękni, lubiani i kochani. Po czym tracimy pracę, ukochana osoba zostawia nas, lekarz mówi, że zostało nam 3 miesiące życia, albo wychodzi na jaw jakaś nasza stara tajemnica, wszyscy się dowiadują o tym co tak skrywaliśmy i teraz już nikt nas nie lubi. I co powiemy? Powiemy, że nie tak miało być? Że mieliśmy być szczęśliwi, zdrowi, śmierć miała być czymś bardzo odległym, a może nawet liczyliśmy na nieśmiertelność, miłość miała być wieczna i niezmienna, i wszystko miało być zawsze takie. A teraz nagle okazuje się, że już nic nigdy nie będzie takie. Oto się zmieniło. Jesteśmy zdziwieni, bo sami sobie wymyśliliśmy jakąś gwarancję, że będzie tak jak zaplanowaliśmy. Że będziemy szczęśliwi, zawsze zdrowi, piękni, że miłość będzie wieczna, i że będziemy ciężko pracowali aby zdobyć to czego chcemy, a potem przychodzi coś i nam zabiera to wszystko. Cóż za niesprawiedliwość. A na koniec jeszcze trzeba to wszystko zostawić i umrzeć. A może zaserwowaliśmy sobie też gwarancję na raj po śmierci. A przecież nie mamy gwarancji na nic. Czy po śmierci zaznamy spokoju, szczęścia? Wszystko zaplanowaliśmy i mamy gwarancję. A potem wszystko się sypie.

Jesteśmy przywiązani do tych pięciu skupisk i dlatego nasza cała uwaga tam idzie. Wszystko to jednak się zmienia, więc uwaga skacze to tu to tam i my idziemy za tą uwagą, która skupia się na obiektach i sprawach, dlatego nie dostrzegamy samej niezmienności.
Walczymy ze złością, nudą, niezadowoleniem, podczas gdy to są tylko nietrwałe zjawiska, gdybyśmy to wiedzieli, to czy byśmy walczyli? Obserwuje się oddech, ponieważ nie jest to jakaś ważna sprawa, jest to bardzo naturalne, więc nie przywiązujemy się do wdechu ani wydechu, pozwalamy wdechowi przychodzić i odchodzić. Ani wdech ani wydech nie stanie się przedmiotem naszego przywiązania, więc to jest dobra obserwacja dla osób, które łatwo się wikłają w różne rzeczy. W oddechu ani się nie zakochamy, anie nie będziemy chcieli się go pozbywać. Po takim treningu łatwiej będzie przykładać uwagę na inne zjawiska nie wikłając się w nie.
Powinniśmy obserwować nasze ciało, uczucia i świadomości tak samo jak oddech. Złość przychodzi i odchodzi. Rozczarowanie przychodzi o odchodzi. Tak obserwujemy. Albo przychodzi rozczarowanie, potem przychodzi niechęć, potem przychodzi złość, potem przychodzi chęć pozbycia się tego, a my sobie to tylko obserwujemy. Będziemy w końcu obserwować jak rodzi się problem i umiera problem.
Pamiętajmy zawsze, że cokolwiek przychodzi - jest OK. Odchodzi - jest OK. Jest dobre - jest OK. Jest złe - jest OK. Zamiast kontrolować wszystko co przychodzi, jesteśmy na wszystko otwarci. Wszystko się porusza - przychodzi, odchodzi, przychodzi, odchodzi. My nie poruszamy się, a to znaczy, że nie chodzimy za tym, nie łapiemy tego, nie popychamy, żeby już odeszło, nie chwytamy, nie przyciągamy, tylko obserwujemy ten ruch.

Tak obserwujemy uczucia. Przyjemne uczucie to takie, które jest przyjemne dopóki trwa, a gdy odchodzi, staje się nieprzyjemne. Nieprzyjemne jest nieprzyjemne gdy przychodzi,a gdy odchodzi jest już przyjemne. Obojętne uczucie również się zmienia.
Patrzenie może być przyjemne, za chwile zmienić się w nieprzyjemne.
Myślenie może być przyjemne lub nie. Może być to być myślenie o sobie jako kimś fajnym, lub niefajnym.
Pamiętajmy, że to jakie myśli przychodzą, jakie uczucia przychodzą - nie za bardzo mamy na to wpływ. Myśli są jakie są. Uczucia są jakie są. Pozwalamy więc wszystkiemu pojawiać się. Nawet jeśli są to spekulacje. Czy mieliśmy wpływa na to, że się pojawiły? Nie, więc nie roztrząsamy niczego.

Cały czas obserwujmy obecną chwilę, taką jaka jest. Obecną chwilę rozpoznamy w ten sposób, że cierpienia tam nie będzie.

Zawsze jest tylko te pięć zmysłów, one znają materię i efektem tego są świadomości. Więc mamy świadomość wzrokową gdy oko widzi, słuchową, gdy ucho słyszy. Szósty zmysł, który zna te świadomości to umysł. Więc "ból głowy" nie powstaje w ciele tylko w umyśle, "piękny kwiat" nie powstaje w oku, tylko w umyśle.
Następnie patrzymy, czy ten ból głowy, jest trwały czy nie, powoduje cierpienie czy nie, posiada swoją jaźń czy nie. "ból głowy" więc urodził się i podlega umieraniu, nie podlega kontroli i jest niesatysfakcjonujący. Wszystko co będzie się pojawiało, będzie nietrwałe, powodujące cierpienie i nie posiadające swojej jaźni.

Medytacja będzie polegała na tym, że siadamy i obserwujemy obecną chwilę. Przykładamy uwagę do oddechu, aby uspokoić umysł. Gdy umysł będzie spokojny przykładamy uwagę na to co jest w danej chwili. Wtedy iluzje zaczną się rozsypywać. W ciszy od iluzji wszystko będzie jasne.

Obserwujemy dotyk jako dotyk i myślenie o dotyku jako myślenie. Następnie kiedy coś się pojawia to obserwujemy, że się pojawia. Gdy znika, to obserwujemy, że znika. Gdy przyjdzie jakiś pomysł, jakieś założenie to tak je widzimy - jako pomysł.

Obserwujemy każdą świadomość. Patrzenie jako świadomość obrazu (tylko). Słyszenie jako świadomość dźwięku. Wąchanie jako świadomość zapachu. Smakowanie jako świadomość smaku. Odczuwanie ciała, jako świadomość cielesnych doznań. Umysłowość jako świadomość umysłowych doznań (czyli doznań wszystkich poprzednich świadomości).

Więc oczy tylko widzą, uszy tylko słyszą. To chcemy zobaczyć. Zazwyczaj nas interesuje tylko świadomość umysłowa, dlatego nie zwracamy uwagi na to co widzą oczy i słyszą uszy. Uczymy się patrzeć na to co widzą oczy, a nie tylko to co widzi umysł. Uczymy się te świadomości rozróżniać.

Gdy nauczymy się je rozróżniać, będziemy w stanie widzieć, że ciało, uczucia, świadomości, myśli przychodzą i odchodzą. Jeżeli odeszły to znaczy, że ich nie ma. Potrzebujemy to zobaczyć. Wszystko co się pojawi, znika. Więc obserwujemy, obserwujemy, aż zobaczymy.

Sześć zmysłów: oczy, uszy, nos, język, ciało, umysł. - przez nie wchodzą różni goście.
My obserwujemy jak goście wchodzą. Kto wchodzi uszami, kto oczami, a kto przez umysł. Uważnie obserwujemy, jaki gość którędy wchodzi. Widok wchodzi oczami, ale wiedzenie o tym że widzimy to już umysł . Więc naszą uwagę ustawiamy przy tych sześciu zmysłach aby obserwować je z bliska. Wyłapujemy moment który dzieli widzenie od nazwanie tego co widziane. To są dwa różne zmysły i gdy będziemy je obserwować jako oddzielne to będzie nam łatwo to zobaczyć. Po co w ogóle robimy? Ponieważ oko nie widzi "zachodu słońca". To co widziało oko, tego już nawet nie ma. To już sto tysięcy razy się pojawiło i rozpadło. Jeśli chcemy zobaczyć to co widzi oko, to to można tylko zobaczyć. Oko TYLKO widzi. Dlatego uczymy się rozróżniać to co widzi oko od tego co myśli umysł. Zwykle wydaje nam się, że to co myślimy to jest to samo co widzimy i słyszymy. Ale "głośny dźwięk", "miły dźwięki" "krótki dźwięk" to nie jest świadomość słyszenia - to jest świadomość umysłu.
Zobaczmy, że ciało nie czuje "bólu", ból to coś co jest nieprzyjemne, a ciało nie odczuwa niczego jako przyjemne czy nieprzyjemne - więc ból to umysł.
Tak samo ja nie ma czegoś takiego, jak nam się wydaje, że siedzimy i oglądamy przez 2 minuty ten sam zachód słońca. Co to widzą nasze oczy to są szybkie jak błyskawica zmieniające się obrazy. A my widzimy ciągle ten sam zachód słońca. Więc to jest umysł. Albo włączamy radio i leci piosenka, którą słyszeliśmy wczoraj. Uszy nic takiego nie słyszą, one w ogóle piosenki nie słyszą ; D Piosenka to umysł. Nie istnieją w całym wszechświecie dwa identyczne dźwięki.

To może być trudne od razu do obserwowania, ale po to mamy pozostałe aspekty ścieżki aby stwarzały nam warunki do pojawiania się na tyle skupionego umysłu, który będzie w stanie to zobaczyć. Umysł obserwując w skupieniu sam będzie widział. Jeśli nie będzie skupiony to będzie spekulował.

Więc poznajemy powoli wzrok jako wzrok, słuch jako słuch, węch jako węch, smak jako smak, dotyk jako dotyk i myślenie jako myślenie. Obserwujmy jak goście wchodzą przez oczy, uszy, nos, język, ciało i umysł. Wszystko co mamy dokładnie przed sobą. Ręka dotyka myszki, czujemy chłód, twardość. I obserwujemy gdzie to wszystko ma miejsce, co w ciele co w umyśle. Bo tak się składa, że to co powstaje w umyśle to iluzja.
To co my robimy to obserwujemy, a to co dzieje się w tle to dojrzewanie wglądu.

Cokolwiek się pojawia rozróżniamy czy jest postrzegane przez oczy, uszy, nos, język, ciało czy umysł. To co obserwujemy to bardzo podstawowe rzeczy. Dalej wszystko się bardziej komplikuje gdy powstają uczucia, pragnienia, niechęci, przywiązania…

Głaskanie psa to dotyk (czyli ciało), ale "ręka" i "pies" nie pojawiły się w ciele tylko w umyśle.
Dotyk i myślenie o tym co dotykanie musimy się nauczyć rozróżniać. Bo dotyk powstaje w ciele, ale ciało nic nie wie na temat tego, że dotyka psa, nie wie nic na temat tego, że dotyk jest przyjemny, nie wie, że dotyka ręką. To wszystko wie umysł.
Trzeba się z tym trochę pobawić, wtedy stanie się to jasne.

Przy każdym kontakcie powstają oczywiście jeszcze uczucia, myśli wiele wiele zjawisk, powinniśmy je zostawić na razie w spokoju i obserwować tylko zmysły.

Tak naprawdę, to oko nie wie co to jest widzenie, ucho nie wie co to jest słyszenie - o tym wie tylko umysł. Oku jest obojętne to co widzi, jest mu obojętne czy w ogóle widzi, ciału jest obojętne co odczuwa, jest mu obojętna nawet jego własna śmierć. Ono po prostu nic na ten temat nie wie. Umysł jest tym który o tym wszystkim wie. Tylko jego interesuje to co oko widzi, co ucho słyszy i co ciało czuje. Oko nie ma żadnych pragnień, aby widzieć przyjemne obrazy, ono nie zna rozróżnienia na przyjemne i nieprzyjemne. Ciało też nie ma pragnień. Pragnienia to umysł. Przyjemne i nieprzyjemne to też tylko umysł.

Ponadto oko nie zna graniczy pomiędzy tym co widziane a nim samym. Nie zna takiego rozróżnienia. Ciało nie zna rozróżnienia na ciało i na to co jest przez nie dotykane. Nie widzi graniczy na ciało i na resztę. Nos nie wie nic na temat pięknych zapachów i brzydkich zapachów. Język nie zna smacznego i niesmacznego. To wszystko to umysł.
Można już teraz zobaczyć, że wszystko to powstaje po porostu z pewnych warunków i nie ma tam jakiegoś porządku.
Oko i widzenie to materia. Ciało i dotyk to materia. Natomiast myślenie o tym co widziane i o tym co dotykane to umysł.

Obserwujemy oczywiście to co jest w danej chwili. Obserwujemy w celu poznania, poznaniem będzie zobaczenie ciała jako ciało, umysłu jako umysłu.
Więc oczy tylko widzą, uszy tylko słyszą, nos tylko czuje, język tyko smakuje, ciało tylko odczuwa. Natomiast cała reszta to umysł.
Więc mamy nieuporządkowaną neutralną materię oraz umysłowość, czyli nazywanie, wiedzenie, rozumienie, rozróżnianie. Materia i umysł. Ciało-umysł, forma-nazwa.
Rozróżniamy więc dotyk, wzrok, słuch od procesów umysłowych takich jak myślenie o tym co widziane, nazywanie, opisywanie, interpretowanie, uczucia, wspominanie, wyobrażanie, itp.
Wygląda to tak, że dany zmysł wchodzi w kontakt z danym bodźcem i z tego kontaktu powstaje jakiś umysłowy twór.
Obserwujemy więc jak powstają świadomości, uczucia i pragnienia. Obserwujemy nawet uwagę. Uwaga pojawia się z pojawieniem się jakiegoś umysłu i odchodzi razem z nim. Nie jest to nic ciągłego, ani stałego. Więc uwaga, czy świadomość to coś dość szybkiego. Przywykliśmy poruszać się razem ze wszystkim, a teraz zamiast się poruszać, obserwujemy jak się porusza ; )
Zmysł wchodzi w kontakt, pojawia się jakieś uczucie, pojawia się percepcja, pojawia się zogniskowanie na tym, potem myślenie o tym, potem się spekuluje nad tym co się pomyślało, powstaje jakaś decyzja, jakiś wysiłek i tam jest nasza uwaga. To jest uwaga niewłaściwie skierowana.
Uwaga właściwie skierowana to skierowana na cały ten proces. Nie jesteśmy porwani w tej proces, tylko obserwujemy go, tak beznamiętnie ; )
W ten sposób kontemplujemy ciało, uczucia, postrzeganie i procesy umysłowe. Jest to zaawansowana praktyka buddyjska prowadząca wprost do nirwany :)

Gdy usiądziemy już w pełnym skupieniu medytacyjnym, będziemy potrzebowali pełnej uważności tych sześciu zmysłów i sześciu świadomości i tego co się w nich pojawia. Aby takie skupienie nastąpiło, wszystkie przeszkody i pragnienia powinny być przełamane lub chociaż chwilowo odłożone na bok. Wtedy będziemy mogli kontemplować ciało, uczucia i umysł. Mówi się, że wyzwolenie następuje w ciagu kilku dni, ale te dni to dni pełnego skupienia, więc to nie jest tak, że wkraczamy na Ośmioraką Ścieżkę i za 10 dni nirwana ; ) niestety to nie tak. Ośmioraka Ścieżka to wysiłek jak wkładamy w to aby takie skupienie miało warunki do pojawienia się. Więc praktykujemy ścieżkę, a gdy pojawi się umysł zdolny do skupienia, siadamy w odosobnieniu i wchodzimy skupienia medytacyjne.

Dotychczas przyglądaliśmy się jak goście wchodzą i którędy wchodzą. Teraz badamy czy gość jest trwały, satysfakcjonujący i dający się kontrolować.

Patrzenie, wąchanie, smakowanie - czy to jest trwałe czy trwa chwilę po czym się rozpada?
Natomiast aktywność umysłowa trwa jeszcze po tym jak kontakt zmysłu z bodźcem się już dawno rozpadł. Czy w takim razie można powiedzieć, że aktywność umysłowa dotyczy czegoś co ma aktualnie miejsce? Każde uczucie powstaje z kontaktu zmysłu z bodźcem, i tak samo jest aktywne podczas gdy kontakt już dawno się rozpadł.
Obserwujemy i badamy bardzo dokładnie nietrwałość. Zaczynamy od obserwowania oddechu. Nietrwałość wdechu, nietrwałość przerwy pomiędzy wdechem a wydechem, nietrwałość wydechu, nietrwałość przerwy pomiędzy wdechem, a wdechem. Obserwujemy jak wdech zmienia się w wydech, wydech we wdech.
Oddech jest zmienny, nietrwały.
Trenujemy z oddechem, a potem przechodzimy do badania innych zjawisk i ich nietrwałości i zmienności. Nietrwałość i zmienność form, postrzegania, uczuć, świadomości.
Zaczniemy wtedy dostrzegać, że rzeczywiście wszystkie uwarunkowane zjawiska są nietrwałe, co oznacza, że nie mogą dać spełnienia, nie mogą dać żadnego trwałego szczęścia, i nie możemy w nietrwałych rzeczach znaleźć trwałej jaźni. Tylko wtedy gdy poznamy nietrwałość z bliska, będziemy mogli to postrzec. Nie zgadzamy się, że tak jest bez zbadania tego.
Badamy, badamy aż umysł zobaczy, pojmie. Wtedy umysł pojmie cierpienie i pojmie brak jaźni. Wtedy niewiedza nie będzie miała warunku do pojawienia się.

Chwilę, którą obserwujemy powinniśmy zawsze widzieć jako doskonałą i ukończoną. Nie ma innej. W tej chwili może powstać umysł chcący tą chwilę zmienić i to jest doskonałe i to jest takie jakie jest, skończone i kompletne. Może się pojawić umysł, który tej chwili nie chce zaakceptować, ale to jest już zaakceptowane i skończone. Więc czy umysł jest akceptujący czy nie akceptujący, to jest to już dawno zaakceptowane. Więc cokolwiek by nie było w tej chwili to jest to OK. Bez względu na to czy umysł jest za czy przeciw danej chwili, chwila jest już doskonała i nie podlega żadnej reorganizacji. Jest zawsze i tylko to co jest. Jeżeli więc medytujemy to jest to doskonałe. Jeżeli nie medytujemy to jest doskonałe. Cokolwiek się manifestuje w danej chwili jest doskonałe. Ponieważ nie może być nic innego niż dokładnie to co jest. Kto to pojmie, ten przestanie walczyć, kontrolować, chcieć czy nie chcieć, zacznie patrzeć, zacznie widzieć.
Natomiast jeżeli nie widzimy, że tak się mają rzeczy, to obserwujemy aby zobaczyć jak się mają. Nie zgadzamy się na to, że jest tak czy tak, bo tak myślimy, bo tak wierzymy, bo tak nam powiedziano, bo ktoś to zbadał i tak stwierdził, bo jakiś autorytet tak twierdzi. Będziemy wiedzieli jak się rzeczy mają, wtedy gdy to sami zobaczymy i poznamy. Dopóki nie wiemy, to najlepsze co możemy wiedzieć, to to, że nie wiemy i chcemy się dowiedzieć, więc badamy. W ten sposób ustalamy sobie, że będziemy coś wiedzieli wtedy, gdy sami się o tym przekonamy swoim własnym doświadczeniem. Temu służy Właściwa Obserwacja. Właściwa Obserwacja to samodzielne, wyzbyte jakichkolwiek spekulacji obserwowanie bieżącej chwili.


Hakun dziękuję za wkład w temat, ja osobiście uważam, że Ośmioraka Ścieżka w połączeniu z Zen to strzał w 10 :) Sama z przyjemnością się zapoznam z tymi audycjami.

Zresztą moja własna praktyka to właśnie połączenia Ośmiorakiej Ścieżki z Zen, z powodzeniem wplotłam sobie w praktykowanie moralności pokłony, udało mi się "szybciej przepracować" całą masę brudu, jaka się wylała ze mnie, szczególnie drugiego dnia praktykując pokłony na zakwasach :mrgreen: :lol: Każdy nauczyciel, nawet najlepszy będzie niestety przywiązany do swoich nauk i metod, dlatego np hinajana będzie przeciwko Zen jako zbytniemu przyspieszeniu, a Zen przeciwko zbyt długiemu praktykowaniu hinajany. Ale sam Budda polecał nie przywiązywanie się do żadnej nauki ani metody. Więc my bądźmy właśnie tak mądrzy aby praktykować z powodzeniem a nie z przywiązaniem abyśmy bez problemu potrafili porzuć to co nie będzie nam już potrzebne. Budda zalecał traktowanie nauki jak tratwy, którą gdy już dopłyniemy bez żalu zostawiamy.
O.Ś. będzie też taką porzuconą niepotrzebną tratwą :)

Tango dziękuję :)

-- 19 sty 2014, 13:29 --

VIII. WŁAŚCIWE SKUPIENIE

Wszystkie aspekty Ośmiorakiej Ścieżki tworzą fundament dla skupienia medytacyjnego. Moralność, mądrość i koncentracja współpracują ze sobą, wspierają się nawzajem.
Umysł skupiony to umysł niewędrujący to tu to tam, to umysł przebywający całkowicie w danej chwili.
Właściwe Skupienie to badanie umysłu z pełną uważnością. W ten sposób jesteśmy doskonale świadomi każdej pojedynczej rzeczy jaka pojawia się poprzez sześć zmysłów. Cokolwiek by się nie pojawiło umysł widzi to jako nietrwałe, więc niepewne i za tym nie podąża. Tak skupiony umysł nie wikła się w żadną iluzję i nie wierzy w to co mu się jawi. Badając w ten sposób w pełnym skupieniu, widzi, że wszystko co się pojawia nie posiada jaźni. Taki umysł nie postrzega rzeczy jako należących do "ja". Gdy widzi nietrwałość, wtedy może zobaczyć brak jaźni, nie wcześniej.
Medytację można porównać do pracy osoby, która zajmuje się wpuszczaniem gości na imprezę. Po prostu notuje, kto wchodzi. To co ją interesuje to tylko patrzenie kto wchodzi i notowanie tego. Funkcja takiej osoby polega na tym, aby wiedziała, kto wchodzi, nic więcej nie robi. Nie zatrzymuje gości ani nie przepędza. Taka osoba notuje sobie imię i nazwisko gości, którzy wchodzą. My podczas medytacji "notujemy" sobie gości jako "nietrwały" "niesatysfakcjonujący, lub powodujący cierpienie" oraz "nie posiadający własnej jaźni". Więc to bardzo łatwa praca. I taka będzie, jeżeli będziemy tylko notować, a nie będziemy spekulować nad tym co wchodzi. My się nie poruszamy, tylko goście wchodzący się poruszają, przechodzą, notujemy ich i to wszystko. Wchodzą pojedynczo, parami, czasem grupami, więc musimy być doskonale skupieni aby notować czasem kilku gości jednocześnie.
Wygląda to tak:
- wchodzi jeden gość, notujemy - jest nietrwały, jest niesatysfakcjonujący, nie jest jaźnią i już wchodzi następny, więc pierwszy gość już nas w ogóle nie interesuje ani nie mamy już czasu go w żaden sposób roztrząsać, już notujemy następnego jako nietrwały, niesatysfakcjonujący i nie posiadający jaźni, i już wchodzi następna para gości, jeden jest nietrwały, niesatysfakcjonujący i nie posiadający jaźni i drugi jest nietrwały, niesatysfakcjonujący i nie posiadający jaźni i oto już wchodzi piątka kolejnych gości i każdego z osobna notujemy, nie interesuje nas nic więcej poza tymi trzema cechami, które szybko odnotowujemy, ponieważ zaraz wejdą następni.
Jeżeli umysł będzie skupiony to będzie bardzo łatwe, ale gdy będzie rozproszony, to po kilku minutach okaże się, że mamy na liście odnotowanych 12 gości, podczas gdy w środku jest już ponad 100 i będziemy pogubieni. To "notowanie" to tak na niby, niczego nigdzie nie notujemy i nie potrzebujemy wiedzieć ilu gości weszło.
Gdy będziemy tak w skupieniu badać wszystkich gości którzy wchodzą, to najzwyczajniej w świecie te trzy cechy egzystencji, które badamy staną się bardzo jasne i umysł dozna wglądu w nietrwałość, brak satysfakcji i brak jaźni. My tego wglądu nie robimy, my tylko obserwujemy każdą rzecz, która wchodzi poprzez nasze zmysły i badamy, że oto ta rzecz jest nietrwała, nie daje trwałego szczęścia i nie posiada swojej własnej, trwałej jaźni. Tylko tyle.
Wgląd w naturę rzeczy dokona się w umyśle i umysł, który to pojmie oczyści się sam ze złudzeń, że jest inaczej. To naprawdę tylko tyle. Takie wglądy całkowicie odmieniają umysł. Umysł pojmujący naturę rzeczy przestaje się nabierać na złudzenia.
Wygląda to trochę tak, że na początku jest to tylko taka nasza powierzchowna wiara, a nawet pomysł, że rzeczy są nietrwałe, powodujące cierpienie i bez własnej jaźni, podczas gdy nawykowo działamy biorąc rzeczy za trwałe, dające szczęście i posiadające jaźń. Ale w końcu to zostanie zobaczone, zrozumiane i jasne jak słońce. Przyjdzie wgląd w prawdziwą naturę rzeczy.
To co robimy w medytacji to przyjmujemy gości i badamy ich pod względem tych trzech cech. To jest nieuniknione, że zobaczymy ich prawdziwą naturę.

Skupienie to tylko siedzenie. Siedzimy i wszystko akceptujemy. Nie kontrolujemy tego co wchodzi, tylko obserwujemy i badamy jego naturę.
Jeżeli umysł zaczyna spekulować, myśleć, to gdy to postrzeżemy, odnotowujemy i skupiamy się dalej na obserwowaniu wchodzących gości. Spekulacja powinna być widziana w ten sposób, że jest to tylko jeden z gości, którego nie odnotowaliśmy jako nietrwałego, powodującego cierpienie i nie posiadającego jaźni. Nie odnotowaliśmy, ale mimo to on przeszedł i już go nie widać, to co teraz się dzieje, to myślenie o myśleniu, które już przeszło, przyszło teraz myślenie o poprzednim myśleniu, i weszło już 300 gości a my ich nie widzieliśmy. Czy jest sens cofać się do tyłu, żeby odnotować tych 300 gości, których i tak nie widzieliśmy. No nie, więc puszczamy to i skupiamy się na gościu, który aktualnie przechodzi przez bramkę i notujemy.

Obserwowanie zaczynamy od oddechu. Wdech, przerwa, wydech, przerwa, wdech…
Wdech - wiemy, że jest wdech.
Przerwa - wiemy, że jest przerwa (wdech już nie istnieje, więc już nas nie interesuje)
Wydech - wiemy, że jest wydech
Przyszła myśl - wiemy, że przyszła myśl.
Wdech - wiemy, że jest wdech.
Przyszła myśl - wiemy, ze przyszła myśl.
Jeżeli myśl trwa, to wiemy, że trwa.
Gdy odchodzi, to wiemy, że odchodzi. Jeżeli odeszła to znaczy, że rozpadła się do zera i gdy przyjdzie podobna myśl, to nie snujemy, że to ta sama myśl wróciła. To jest zupełnie nowa myśl.
Tak obserwując widzimy, że każdy gość jest nietrwały, powodujący cierpienie i nie posiadający jaźni. Gdy to będzie jasne to będzie jasne i po robocie ; )

Taka obserwacja nie tylko potrzebuje spokojnego umysłu, ale taka obserwacja stwarza również warunki dla takiego umysłu. Więc spokojny umysł będzie się rozwijał. Skupienie i spokojny umysł stworzą warunek do pojawienia się wglądu. Więc gdy wgląd przyjdzie to wtedy będzie jasne, że powstał z warunków, a nie my go zrobiliśmy.
Skupienie będzie możliwe, gdy poznamy i zbadamy te pięć skupisk, gdy je dokładnie zgadamy nie będziemy się już tak łatwo z tym utożsamiać i będziemy je mogli obserwować.
Skupiony umysł sam będzie się oczyszczał i sam będzie dochodził do zrozumienia.

Przygotowujemy sobie odosobnienie, jakieś ciche i spokojne miejsce. Siadamy wyprostowani i ustawiamy uwagę przed sobą, nie zamykamy oczu, lekko opuszczamy wzrok, tak aby znalazł się w punkcie, który będzie na wysokości naszego mostka. Tak ustanowiona powinna być nasza "materialna uwaga". Natomiast "umysłową uważność" przykładamy na oddech.
Oddech - wiemy, że jest oddech. Jeśli jest spokojny, to wiemy, że jest spokojny, jeżeli jest krótki, to wiemy, że jest krótki. Taką uważność oddechu przykładamy najpierw do ciała, potem do uczuć, potem do umysłu i na koniec do umysłowych zjawisk.
Obserwujemy tylko to co się w danej chwili manifestuje. Jeżeli zaczniemy spekulować, to odnotowujemy to i wracamy do uważności oddechu.

Należy cały czas pamiętać, aby uwaga była ustawiona przed nami (nie w nas) nieruchomo, ona nie powinna się poruszać. Ma tam sobie spoczywać, inaczej będzie przeszkadzała. Natomiast my pracujemy z uważnością i ją przykładamy na oddech i uważność oddechu przykładamy na ciało, uczucia i umysł, oraz wszystkie zjawiska jakie powstają w umyśle.
Oddech - przychodzi-odchodzi. Potem cała reszta przychodzi-odchodzi. Cokolwiek się nie pojawia to przychodzi-odchodzi. Tak obserwujemy. I to wszystko.



Jeszcze sobie zrobimy krótkie podsumowanie całej Ośmiorakiej Ścieżki:
- Praktykujemy moralność.
- Praktykujemy obserwowanie zmysłów.
- Praktykujemy utrzymywanie uważności podczas siedzenia, chodzenia, jedzenia, słuchania, mówienia.
- Gdy nasz umysł się uspokoi przystępujemy do medytacji, w celu oczyszczania umysłu z przeszkód.
- Gdy umysł będzie czysty, będzie wchodził w skupienia medytacyjne, aż co całkowitego rozpuszczenia się niewiedzy.
Tak naprawdę to spokojny umysł sam będzie wchodził w skupienia. Czysty umysł nie będzie miał przeszkód. Nie będzie chcenia, ani potrzeby. Nie będzie nikogo, kto będzie potrzebował pomocy. Nie będzie nikogo kroczącego ścieżką. Bo tak się składa, że nikt nie wchodzi w nirwanę, a owocem kroczenia ścieżką jest po prostu czysty umysł. Nic więcej nie będzie do zrobienia, do osiągania, do przekraczania.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 sty 2014, 12:12 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009, 10:11
Posty: 1806
krotkapilka pisze:
Jeszcze sobie zrobimy krótkie podsumowanie całej Ośmiorakiej Ścieżki:
- Praktykujemy moralność.
- Praktykujemy obserwowanie zmysłów.
- Praktykujemy utrzymywanie uważności podczas siedzenia, chodzenia, jedzenia, słuchania, mówienia.
- Gdy nasz umysł się uspokoi przystępujemy do medytacji, w celu oczyszczania umysłu z przeszkód.
- Gdy umysł będzie czysty, będzie wchodził w skupienia medytacyjne, aż co całkowitego rozpuszczenia się niewiedzy.

Tak naprawdę to spokojny umysł sam będzie wchodził w skupienia.
Czysty umysł nie będzie miał przeszkód. Nie będzie chcenia, ani potrzeby.

Nie będzie nikogo, kto będzie potrzebował pomocy.

Nie będzie nikogo kroczącego ścieżką.
Bo tak się składa, że nikt nie wchodzi w nirwanę,
a owocem kroczenia ścieżką jest po prostu czysty umysł.

Nic więcej nie będzie do zrobienia, do osiągania, do przekraczania.


Proste.
Przepuszczając przez powyższy algorytm większość zapytań
okazać się może, iż 99% dyskusji filozoficznych nie ma sensu
i do niczego nie prowadzi.

W ujęciu utykania na forum wielu wolnomyślicieli, którzy mają setki pytań
mało własnych poszukiwań i ogromne oczekiwania oraz potrzebę uwagi.
Lub czują się przytłoczeni tematami poruszanymi tu.
Lub nie wiedzą co zrobić i miotają się.

_________________
Wszystko jest umysłem...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 21 sty 2014, 15:41 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 17 maja 2012, 17:02
Posty: 115
Hakun, Twoje słowa są jak wysokiej klasy drzazgi, kto natrafi i użyje, ten się może zdziwić :)

Garstka innych drzazg: Mruga
"Nikt nigdy ani nie był 'kimś' ani nie miał żadnego 'ja'." Thomas Metzinger
"Nie ma żadnych ludzi, nic takiego nie istnieje." Thomas Ligotti
"Być to cierpieć" - Nisargadatta Maharaj
"Cała nasza działalność to próba uwolnienia wszystkich od cierpienia, ale i tak każdy wie, że to się nigdy nie stanie i to jest w porządku." - Mistrz Zen Seung Sahn



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 22 sty 2014, 1:34 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009, 10:11
Posty: 1806
No to jako gwóźdź alias drzazga do trumny można dodać, za Seung Sahnem
"Jeszcze żaden mężczyzna i żadna kobieta nie oświecili się" :)

@krotkapilka - nie wiem czy masz świadomość tego, że Twoje podsumowania
mogą być nie zrozumiałe, jak na razie nie było dyskutantów i oponentów,
może i tak zostanie, kto chce skorzysta a kto nie pójdzie dalej.

Może skończy się fala egzystencjonalnej czkawki.

_________________
Wszystko jest umysłem...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 22 sty 2014, 10:56 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 lis 2013, 18:51
Posty: 894
Płeć: mężczyzna
Hakun pisze:
jak na razie nie było dyskutantów

Może dlatego nie było, że nic dodać nic ująć do tego co krotkapilka napisała. :tak:

krotkapilka pisze:
Więc to co możemy zaobserwować w danej chwili to nie rzeczywistość, ale nasza interpretacja rzeczywistości. Jeżeli weźmiemy myślenie o rzeczywistości za rzeczywistość to nie będzie to obserwacja. To będą spekulacje.

Cokolwiek bym nie napisał, mam wrażenie, że "to będą spekulacje", tylko myśli wystukane na klawiaturze.

Wielkie dzięki krotkapilka, za to opracowanie. Czyta się to świetnie, jak dobrą książkę - coś ala "buddyzm w pigułce". Mruga

Hakun pisze:
Przepuszczając przez powyższy algorytm większość zapytań
okazać się może, iż 99% dyskusji filozoficznych nie ma sensu
i do niczego nie prowadzi.

W ujęciu utykania na forum wielu wolnomyślicieli, którzy mają setki pytań
mało własnych poszukiwań i ogromne oczekiwania oraz potrzebę uwagi.
Lub czują się przytłoczeni tematami poruszanymi tu.
Lub nie wiedzą co zrobić i miotają się.

Otóż to - właściwy temat, na właściwym miejscu (to forum) dla tych co chcą i co są gotowi...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 29 sty 2015, 9:41 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009, 10:11
Posty: 1806
Mirek pisze:
Hakun pisze:
Wielkie dzięki krotkapilka, za to opracowanie. Czyta się to świetnie, jak dobrą książkę - coś ala "buddyzm w pigułce". Mruga


Proste i jasne - dobra robota.
Pozostaje na koniec przenieść wiedzę na umiejętności.
Wdrożyć w życie.

Można praktyką, albo z życia zrobić praktykę.
Uważność...

_________________
Wszystko jest umysłem...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 24 lis 2015, 22:27 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2015, 21:41
Posty: 81
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Wszechświat
Tego mi było potrzeba !
Dziękuję za ten artykuł!

Czas zmodyfikować moje postanowienie zmiany życia dzięki pewnej książce i dodać do mego zamysłu Twoje opracowanie będące drugim narzędziem zmiany mnie na lepsze!

Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję !

Mam nadzieje że za rok w tym dniu będę zupełnie nowym lepszym człowiekiem !

Pozdrawiam Kmicic7.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 13 ] 

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group