Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 15 gru 2019, 1:13

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 275 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5 ... 10  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: ORME
Post: 28 mar 2011, 10:19 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 mar 2011, 0:45
Posty: 1101
Płeć: mężczyzna
Witajcie.
Jestem tu nowy i zainteresował mnie temat ORME. Od kilku dni robię orme z soli z morza martwego, a wczoraj zrobiłem również z soli różowej.
Jeszcze nie wiem czy orme wyleczy mojego brata z ciężkiej choroby, ale już potrafię je robić. Nie orirntuję się jaka jest maksymalna dzienna dawka i nigdzie nie mogę trafić na taką informację.
Może ktoś z Was się orientuje?
Będę wdzięczny.

_________________
Dobrze się bawię.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

 Tytuł: Re: ORME
: 28 mar 2011, 10:19 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
 Tytuł: Re: ORME
Post: 28 mar 2011, 10:45 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 paź 2010, 13:56
Posty: 264
Płeć: kobieta
metzengerstein pisze:
Przypominam sobie, że z tej książki Laurence Gardnera dowiedziałem się o odkryciu bardzo znanego na przełomie wieków archeologa-egiptologa Williama F. Petrie.
Odkrycie miało mieć miejsce gdzieś w górach półwyspu Synaj- Egipcjanie tam prowadzili swoje kopalnie. W jednej z nich / czy też może była to świątynia - kopalnia / miano właśnie produkować owe szem-an-na. Przyznam, że szukałem o tym odkryciu w Internecie ale nic nie znalazłem. Jeśli ktoś z Was ma jakieś informacje na ten temat, bardzo proszę o podzielenie się :)


Dość dobrze znam historię starozytnego Egiptu i powiem Ci, że wielu faraonów bez przerwy jeździło na Synaj, nie tylko do kopalni turkusu, ale także do tej światyni w Serabit-el-Khadim. Jest to udokumentowane. To właśnie w tamtych okolicach produkowano to, co dziś nazywa się ORME / ORMUS. Gdy byłam na Synaju, poprosiłam przewodnika, by mnie tam zawiózł. Powiedział, że ok. a potem zabrał mnie na jakąś pierwszą lepszą górę i powiedział, że to tu. Machnęłam ręką, bo juz wiedziałam, że nic z tego, bałam się też wykłócać, bo w towarzystwie tych beduińskich gości trudno czuć się bezpiecznie, szczególnie kobiecie. Pytanie: czy mu się nie chciało, czy nie chciał z innych względów :zniesmaczony:

A co do głównego wątku, to ja także zalecałabym ostrożność w stosowaniu ORME. Sama nie miałam z nim do czynienia, ale rozmawiałam ze znajomymi, którzy mieli. Twierdzili oni, z własnego doświadczenia, że stosowanie tego jest niebezpieczne i na dłuższą metę ma siłę niszczącą, nie budującą.

A Laurence Gardner to niezły bałamut, nie jest przecież wiarygodny...

_________________
Zobaczyć świat w ziarenku piasku,
Niebiosa w jednym kwiecie z lasu.
W ściśniętej dłoni zamknąć bezmiar,
W godzinie – nieskończoność czasu.

William Blake, Wróżby niewinności



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: ORME
Post: 28 mar 2011, 12:21 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 05 sty 2011, 16:40
Posty: 106
Płeć: kobieta
skoro podajemy z różnych źródeł informacje, ja też znalazłam taką na temat tego proszku (tekst i link poniżej), o Hudsonie czytałam wieki temu i też się nakręciłam jak dziecko że to coś super, ale naiwnym dzieckiem nie jestem i królikiem doświadczalnym też nie, kto chce może jeść ile wlezie – jego wola, ja wolę przetrawić jak najwięcej informacji na ten temat, uważam że nie powinno się namawiać ludzi do czegokolwiek tylko przekazywać informacje i to każdy człowiek musi wybrać co chce z tą informacją zrobić, i nie można posądzać ludzi o ściemnianie tylko dlatego, że przytaczają informacje przeciwne, bo to świadczy o niedojrzałości osoby, która posądza o ściemnianie, zamiast podziękować za alternatywną informacje innym. Czy osoba, która zawsze na przeciwne zdanie i posądza o ściemnianie nie powinna przypadkiem zastanowić się czy sama nie jest manipulowana prze coś mocniejszego od niej. Zauważyłam w postach pewnej osoby, która po nazywaniu głupkami, ściemniaczami itd. nas tu komentujących zawsze na koniec wpisów posyła życzenia wspaniałości, obrazowości i życzliwości dla ludzkości (coś w tym rodzaju), to mnie zastanawia szczególnie. Tak nawiasem mówiąc każdy z nas może być manipulowany przez szereg czynników czy istot i dlatego trzeba mieć szeroką wiedzą na różne tematy i się nie ograniczać do jednego źródła, żeby się ochronić a przynajmniej, zdać sobie sprawę z niebezpieczeństwa. Poniższy tekst tylko przytaczam, co nie znaczy, że od razu w niego wierzę, to tylko jedna z wielu informacji do przerobienia.
źródło
http://www.kasjo.net/
O: Tak, złoto jednoatomowe!
P: (L) Co znaczy ta wzmianka o jednoatomowym złocie? Rozważaliśmy wytwarzanie i przyjmowanie jakichś dawek tego jednoatomowego złota.
O: Mówisz poważnie? To może i trochę arszeniku?
P: (L) No dobra, mam wrażenie, że wiąże się z tym jakaś negatywna energia, mimo że David Hudson próbuje być pozytywnym człowiekiem i robić pozytywne rzeczy, i to... Możliwe, że jest manipulowany.
O: Często tak jest!
P: (L) Myślę, że przyjmowanie czegoś takiego w celu transformacji świadomości, kiedy nie następuje to w efekcie pracy bądź w sposób naturalny, jest gwałtem zadanym wolnej woli Wyższego "Ja". Tak uważam. (F) A Jezus, czy też inni wielcy mistrzowie - czy przyjmowali ten złoty proszek?
O: Nie.
P: (L) Czy Adolf Hitler przyjmował taki proszek albo coś podobnego?
O: Tak.
P: (F): To dość ponury obraz, nie? (L) Czy mozna by wykorzystać ten proszek do zmiany człowieka w kogoś bardzo pozytywnego, kto czyni dużo dobrego?
O: Albo czy może być wykorzystany do zmiany całej rasy istot w hipnotyczne posłuszeństwo!!!!!!!!!!!
P: (F): Ojej! (L) Dodać go do wody. (F) Albo rozreklamować jako "Manna z nieba" i niech największe światowe korporacje... Chodzi mi o to, że przecież wiesz, że gdyby ten facet nie miał tego towaru rozpowszechnić, już dawno miałby kłopoty, a tobie nie pozwolono by wypuścić tych taśm, jak to robisz. To jedna z tych rzeczy, które wydawały mi się podejrzane - wiesz, czemu nikt mu nie przeszkodził, jeśli jest to naprawdę takie cudowne, jak on twierdzi... Coś tu się zwyczajnie nie zgadza. Wszystko, co jest naprawdę, naprawdę dobre i ma zaszkodzić systemowi kontroli... Co, tak się spokojnie rozsiądą i powiedzą: "Och, tak, pozwolimy na to, żeby ten złoty proszek się rozpowszechnił i każdy go będzie zażywał, rozwinie super moce psychiczne i obudzi się", ot tak po prostu? Nie sądzę! Fakt, że został upubliczniony przez tę "drugą stronę", wskazuje na istnienie jakiegoś planu...
O: Totalne złapanie w pułapkę takiej istoty, umysłu, ciała i duszy. Stroboskopy mają drobne złote włókno.
P: (L) Jak się to ma do przyjmowania wewnętrznie jednoatomowego złota?
O: A jak sądzisz, co tworzy drobne włókna? Wskazówka: To nie pochodzi z Fort Knox!
P: (T) Jednoatomowe złoto.
O: Bingo. Widzisz, ma nadzwyczajne właściwości.
P: (T) Z pewnością! Rzecz w tym, że gdyby działało tak, jak mówi Hudson, struktury władzy by go uciszyły - nie zaszedłby z tym tak daleko. Jeśli więc pozwalają mu to robić, to dlatego, że nie jest tak, jak on mówi, [złoto] powoduje coś dokładnie przeciwnego. Jeśli bierzesz to przez tyle dni, to realizujesz cały program i ono zmienia ci strukturę genów. Czy nie to się nam wcześniej przydarzyło? Chcemy to znowu zrobić? (L) I czy nie powiedziano, że światło zostało wykorzystane do skasowania pewnych elementów DNA? (J) Dokładnie! (L) No dobrze, jak możemy zablokować tego typu kontrolę?
O: Nie możecie. Wiedza ochrania.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: ORME
Post: 28 mar 2011, 12:31 
Problem z tym, że o tym sławetnym proszku tak naprawdę niewiele jest jednoznacznie sprawdzonych informacji, z resztą, jak w każdym temacie skrzętnie ukrywanym.

Ale szukać odpowiedzi i myśleć jak najbardziej możemy.

Ja również dałem się ponieść otoczce Ormusa. To znaczy - byłem wielce zainteresowany, ba! byłem gotów nawet wypróbować to na sobie, ale na dzień dzisiejszy byłbym ostrożniejszy- świetne argumenty podali Radoslaw i Konserwa w tym topicu.
Niewątpliwie nie przemawiają do mnie argumenty typu "okultyzm" "masońskie" czy straszenie uzależnieniem, już tyle się nasłuchałem/naczytałem podobnych epitetów o marihuanie czy LSD (jeśli tak nawiązać do psychodelików) że ciężko to naliczyć.

Natomiast argumentacja Dana Wintera, jeśli się zna choć z grubsza jego teorie fizykalne i się je przyjmuje, zdecydowanie każe się zastanowić osiem razy przed spożyciem tego- choćby nie wiem w jakim celu.



Na górę
   
 
 
 Tytuł: Re: ORME
Post: 28 mar 2011, 22:14 
Dobry Wieczór

Dzisiaj już nie dam rady, lecz jutro postaram się coś na temat ORME napisać.
Skoro udowodniono iż naprawia DNA - to o co chodzi? - pytam
Zamiast straszyć innych czymś o czym ma się blade pojęcie - napiszcie o swoich doświadczeniach.

Moim zdaniem odpowiedź na pytanie: czy to jest dobre dla np. Kowalskiego? można przykładowo natychmiast uzyskać wahadełkiem (czyli metodami radiestezyjnymi)

Określić ilość również można w ten sam sposób (skoro robią tak z powodzeniem od ZAWSZE księża, czy kapłani różnych religii) bo każdy ma taką MOC (nawet jeśli jej sobie jeszcze nie uświadomił

Pozdrawiam
Zbyszek



Na górę
   
 
 
 Tytuł: Re: ORME
Post: 29 mar 2011, 7:18 
No właśnie- badanie wahadełkiem, w tym topicu było już co nie co napisane o tym- cytat:

mag pisze:
w temacie orme znalazłam jeszcze taką cytację z ciekawego miesjca w internecie pt mojrzesz73, gostek badał orme wachadełkiem i stwierdził że ma bardzo niski potencjał tych bsm czyli tych jednostek radiostezji, znaczy się że z tego punktu widzenia nie jest to dobra rzecz dla ludzi, ja nie mam jeszcze zdania na ten temat ale zawsze jest to jednak coś z zewnątrz jakiś dopalacz/ narkotyk no a z tym zawsze są tylko kłopoty w dłuższej perspektywie syf

poniżej cytuję ze strony http://www.mojrzesz73.fora.pl/zdrowie,5 ... me,23.html

"Na stronie http://www.graal.co.uk/whitepowdergold.html znalazłem proszek który przedstawia złoto bogów, kamień filozoficzny, złoto wysokospinowe, pokarm bogów - wiele to ma imion podobnie jak wiele imion mieli sami bogowie.
Zbadałem to wahadłem i się zdziwiłem, wierzyłem że to coś powinno mieć wysoką emanacje a tu się okazało że ma bardzo niską i w dodatku negatywną - wahadło zamiast powyżej zera, powędrowało w strone przeciwną gdzie jest skala negatywna dla ciemności.


Pozostaje pytanie wiarygodności tego "mojrzesza73", kiedy poprzednim razem wszedłem na jego bloga to aż mnie odrzuciło od tych jezusków (teraz strona się nie ładuje?). Natomiast fakt pozostaje, może ktoś kompetentny w temacie wahadełka się wypowie.

Jednak argumentacja, że udowodniono iż pomaga, no cóż, jestem tego świadom, tak samo, jak tego, że szczepionka przeciw grypie może ochronić przed wirusem, a może bardzo, bardzo zaszkodzić..



Na górę
   
 
 
 Tytuł: Re: ORME
Post: 29 mar 2011, 8:51 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009, 10:11
Posty: 1806
Przede wszystkim chciał bym Ci podziękować Zbyszku,
za Twoje szaleństwo i desperację w kierunku podnoszenia świadomości.


Z taką kombinacją - nie ważne ile to potrwa - jestem o Ciebie spokojny.

Z magicznego i strategicznego punktu widzenia, nie odciągał bym także
Ciebie od dalszych prób i testów w dziedzinie ORME.

Mamy tu do czynienia z dywersyfikacją ryzyka niepowodzenia akcji.
Różnymi drogami nakręcając energię przy pracy zespołowej poradzimy sobie.
Nawet w przypadku niepowodzenia kilku z systemów, nie stanowi to problemu.
Masa krytyczna wypracowana grupowo pociągnie pozostałych,
nawet w przypadku ich zapuszczenia w zupełnie chybionym kierunku.

Ryzyko zaś wynikające z niepodejmowania takowej działalności
może być bardzo duże w skutkach - i zmniejszać możliwości strategiczne całości.

======================================================

Z moich prywatnych doświadczeń, powiem Ci Zbyszku - że do czegoś autentycznego
udało Ci się dotrzeć - w znaczeniu jak i roli Twojej skuteczności.
W szczególności mówię o energetycznych zamiennikach fizycznej technologii.
Bardzo skuteczny trop - w chirurgii fantomowej także się to stosuje.

Jeśli mógł bym zaś - coś Ci podpowiedzieć, poradzić, to testy w kierunku
identyfikacji zmian wywołanych poprzez ORME, i zestawieniu ich z układem
nie rozwiniętym w kierunku uzyskiwanych kompetencji jakościowych.
Następnie ODBLOKOWYWAĆ już jedynie te zmienne które rozwijają świadomość
i przywracają skuteczność jakościowo-funkcjonalną.


Omijasz w ten sposób:
1 związek fizyczny
2 procedurę syntezy energetycznej
3 uzyskujesz końcowy efekt, bez czynnika uzależnienia od substancji bazowej

W dużym skrócie - dokonaj włamania do swojego DNA i odblokuj pasożytnicze oprogramowanie.
Nie ma systemu którego nie da się obejść, włamać do niego, i technologi nie do przejęcia.
Kwestia tylko sposobu i praktycznych możliwości wykonawczych.

======================================================

Radosław jak i Konserwa, przytaczają także niezwykle trafną retorykę i uzasadnioną,
jednakże nie musi ona być ostateczną - zdecydowanie chcą Ci od serca dopomóc.
Za to także należą się im podziękowania - bo cała sytuacja jest tu dialogiem
szczerych istot, dbających jedna o drugą.

======================================================

Jedna rzecz której mi najbardziej brakuje - to kierunek oświecenia -
rozpoznania naszej prawdziwej natury - jako ostateczny CEL.
Z podobnymi elementami można się spotkać w wielu mocnych szkołach magii.
Zdrowie, super psychiczne zdolności, długowieczność...

Chińczycy i ogólnie wszelkiej klasy alchemicy - poszukiwali zawsze recepty
na długowieczność. Powstały dwie podstawowe szkoły Nei dan i Wei Dan.
Wewnętrzna i zewnętrzna. Chi kung i eliksiry w dużym skrócie...

I pomimo tego, że uzyskano w praktyce wspomniane efekty - nie jest to oświecenie.
W chińskich materiałach natrafiłem na udokumentowane ślady osób, które żyły długo.
Czyli ponad 200 lat i np, miał jeden szlachic chiński 13 żon, i wszystkie umarły młodo.
Credo Mutwa wspominał także o podobnych akcjach ukierunkowanych na długowieczność
poprzez wysysanie z ludzi energii i ogólnie pasożytniczym przebiegu pracy.

Wspominane tu ryzyko związane z brakiem WSPÓŁCZUCIA, jest niezwykle istotne.
Super moc, super ciało, super siła - nie wszystkich napełniają współczuciem do cierpiących.
Poprzez nasze ułomności możemy pełniej spojrzeć na osobę na wózku, w chorobie,
we wszelakim cierpieniu - ponieważ doświadczyliśmy tego sami. Serce jest otwarte.
Działamy we współczuciu.

Podobna technika odseparowania od cierpienia była stosowana wobec Buddy,
otaczając go jedynie zdrowymi silnymi osobami. Pewnego dnia jednak zobaczył,
starość, choroby, cierpienie - i zrozumiał, że wszystkich to czeka.
Postrzegł, że wiele istot cierpi i poszedł szukać rozwiązania.

Nie była to osoba biedna i schorowana - i może być tak, iż część ludzi będzie najpierw
potrzebowała odetchnąć od chorób - żeby zająć się poważniejszymi sprawami.
Oby nie za daleko - w końcu choroby są wspaniałą determinantą intensyfikującą praktykę.
Nie ma wątpliwości, że jest źle - a mało kto oświeca się po dobroci.

Tyle z mojej strony - uważnie śledzę temat i życzę powodzenia.

_________________
Wszystko jest umysłem...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: ORME
Post: 29 mar 2011, 11:15 
Offline
Grand Elect Mason * 14th Degree
Grand Elect Mason * 14th Degree

Rejestracja: 04 cze 2009, 15:23
Posty: 1448
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Płeć: mężczyzna
słuszne podsumowanie Hakun!

temat ORMUS-ów porusza wiele elementów (kluczowych) w tej grze
też dałem się zauroczyć temu specyfikowi i stosowałem dwa lata temu ten specyfik - co prawda nie wytworzony na moich oczach, kupiony ze strony davidicke.com
nie mam żadnych wniosków....choć to oczywiście żadna prawda obiektywna

ogląd Wintera daje moim zdaniem niesamowicie szeroką perspektywę na naszą/części naszych przodków historię, w której ORMUSy odegrały kluczową rolę - jedna z przyczyn degradacji

praca z umysłem daje mi dużo więcje frajdy - nic poza uwagą do tego nie potrzeba
no tak ale dla niektórych technologie umysłowe okazały sie obłędem....

Zbyszku nie odbieraj sceptycznych uwag osobiście - idzie o wypracowanies skutecznego narzędzia dla wszystkich



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: ORME
Post: 29 mar 2011, 11:32 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009, 10:11
Posty: 1806
konserwa pisze:
idzie o wypracowanies skutecznego narzędzia dla wszystkich


To jest właśnie klucz - osobiście odnoszę takie wrażenie.
Każdy jednak o zupełnie inną szkołę i technikę się zahaczy

konserwa pisze:
stosowałem dwa lata temu ten specyfik
.

I co mnie bardzo cieszy - mamy tu praktyczne testy - zamiast jedynie zdania na jakiś temat.

konserwa pisze:
praca z umysłem daje mi dużo więcje frajdy - nic poza uwagą do tego nie potrzeba


Mi także ten ogląd sytuacji jest bliski,
choć po przeanalizowaniu technicznej strony procesu,
mam prywatne doświadczenie i wnioski - iż to działa,
i może być tak, że część istot zainwestuje w takie dopalacze
po to żeby wykonać jakąś bieżącą pracę.
To jak sterydy - wiemy że działają, ale szkodzą w długoterminowym stosowaniu.
Jednak to - co można zrobić w krótkim czasie - często może poddawać
pod zastanowienie uzasadnienie stosowania tej technologii.

Jeśli za parę miesięcy, lat - mogą tu wykończyć sporo istot,
to tego typu dopalacz może być uzasadniony strategicznie
po to - żeby zdążyć coś zrobić, zanim...

Czuję że sprawa jest za duża, żeby ją trafnie i łatwo ocenić.
Wszyscy działamy jak wielka maszyna - i może potrzeba teraz
jest kilku tłoków, napędu, który w krytycznej sytuacji coś zmieni.

Co ważne - i biorący i nie biorący substancji - wiedzą, jakie ryzyko stoi
za podjęciem lub nie podjęciem działań - i tym co mnie cieszy jest
wypracowana u obu grup siła i zdecydowanie na podążanie własną drogą.


Mam wrażenie że to ogromny sukces w społeczności, która coś tu robi.
Uszanowanie wzajemnej drogi - i wymiana doświadczeń.
I tak każdy zrobi - to co czuje że jest jego zadaniem!


Jeszcze raz dziękuję wszystkim stronom dyskusji, wiele razy dotykałem tematu
a tu dostałem bardzo klarowny przegląd literatury - dziękuję bardzo za
usystematyzowanie ojej wiedzy i doświadczeń w tym zakresie.

_________________
Wszystko jest umysłem...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: ORME
Post: 29 mar 2011, 11:53 
Dzień Dobry (takie polskie ALOHA)

Zacznę od tego iż kilka dni wstecz przyszła do mnie taka myśl, że warto przypomnieć wszystkim temat ORME.
I jak widać w ten czy w inny sposób informacje jakie miałem zamiar umieścić na stronie znalazły by się na niej (w sytuacji pojawienia się wpisu Bow1 nastąpi to po prostu szybciej.

W książce
KOSTA DANAOS Nauki nieśmiertelnego taoisty pt. MAG Z JAWY jest taki rozdział zatytułowany: Chińska opowieść (przytoczę z niego kilka zdań:

(str.149)
Mój Boże, pomyślał stary nauczyciel. Jak mam nauczyć tego chłopca, że ma wyrosnąć ponad własne emocje, ponad to, co lubi i czego nie lubi, że ma służyć światu jako całość? Jak mogę go nauczyć, że prawdziwa miłość pochodzi z nieba, że człowiek jako istota może jedynie zbliżyć się do tej esencji? On musi umieścić ludzkość ponad swymi osobistymi miłościami i pragnieniami! Liao Sifu w jednej chwili wiedział już, co musi uczynić i znieczulił swoje serce.

Stary człowiek poruszył się jak mglisty zarys, a podmuch był bardzo potężny; uderzył Johna w twarz z taką siłą, że młody mężczyzna przeleciał przez pokój. Liao Sifu stał, wyraźnie wściekły na swego ucznia.

-Przebaczę ci tym razem, ponieważ mówiłeś sercem, nie umysłem – powiedział do Johna. - Uderzyłem cię, abyś pamiętał ten przykład przez całe swoje życie. Prawda jest taka, że gdyby takie lekarstwo faktycznie istniało, walczylibyśmy ze sobą o prawo do niego, ponieważ życie jest najcenniejszym ze wszystkich klejnotów i nikt tak ochoczo go nie odrzuca. A fakt, że lekarstwo pojawiło się w twojej dłoni, oznacza, że zażycie go jest twoim przeznaczeniem; a zatem to ty musisz je wziąć i nikt inny. Najpierw napraw siebie, a potem pomagaj innym! Rozumiesz?

John, zraniony, skinął głową. Rzeczywiście, nigdy nie zapomniał tej lekcji.”

a teraz z książki LAURENCE GARDNER pt.
ZAPOMNIANE SEKRETY ŚWIĘTEJ ARKI Starożytna tajemnica manipulowania czasoprzestrzenią

(str.92)
„W pismach francuskiego alchemika Nocolasa Flamela z początku XV wieku zarówno „roślina”, jak i „proszek ze złota”, wraz ze zwykłymi wzmiankami o wężach, występują w opisie sposobu uzyskania kamienia filozoficznego (patrz rozdział „Ostateczny cel”). Dwudziestego drugiego listopada 1416 roku najsłynniejszy z hermetystów potwierdził – w charakterystycznej dla wszystkich alchemicznych tekstów hermetycznej formie – że kamień filozoficzny to tajemniczy proszek ze złota. (...)

W odróżnieniu do wielu średniowiecznych adeptów alchemii, których próby zakończyły się niepowodzeniem, historia Flamela była zupełnie inna. Urodzony w ubogiej rodzinie, zaczął pracę jako kopista dokumentów i wówczas przypadkiem natknął się na starą, oprawioną w miedź księgę żydowskiego filozofa o imieniu Abraham. Kupił ją za dwa floreny i studiował przez ponad 20 lat, zanim zdecydował się sprawdzić w praktyce zawarte w niej informacje. Wtedy jednak odniósł sukces, który zmienił jego nędzną egzystencję, w dostatnie życie. W drugiej połowie życia ufundował wiele szpitali i kaplic w Paryżu i Boulogne, gdzie krążyło wiele cudownych opowieści o jego nadzwyczajnej dobroczynności.”

Mam sporo w swoich zbiorach informacji na temat ORME, jak również innych które mają z ORME bezpośredni związek. To że ich do tej pory nie umieściłem na stronie (teraz do mnie właśnie dotarła taka myśl: iż była to dotychczas strata czasu bo brak jest poważnych użytkowników tej strony – którzy są w stanie docenić i właściwie wykorzystać tą WIEDZĘ), lecz teraz czuje iż właściwa osoba się pojawiła.

Co do innych wpisów (odbieram je tak jakby ktoś mi powiedział: zdemontuj chłopie ten rozpraszacz smug, masz tu nauczyć się pokory, etc i na kolanach tego doświadczaj
A JA TWIERDZĘ IŻ KAŻDY JEST INNY (i jeśli ktoś wybiera taką drogę na kolanach, a nie inną to może być to tylko jego sprawa - lecz gdy sam będąc na kolanach usiłuje ktoś nachalnie wmawiać innym to czy tamto to należy się wtrącić.

Ktoś zbadał coś wahadełkiem i powiedział to czy tamto – ALE JA MÓWIĘ I POWTARZAM; sprawdź sam człowieku (lekarstwo jakie było dobre lub nie dla kogoś dla Ciebie raczej na pewno będzie mało inną wartość).

Myśl SAM i analizuj SAM i wykonuj pomiary SAM i przeżyj SAM swoje życie – to jest TWOJE DOŚWIADCZENIE – a w życiu brak jest przypadków.

Wszechświat jest bez ograniczeń i nie dajmy się zwariować niedoinformowanym lub 'nawiedzonym' i nie dajmy sobie wciskać strachu, ciemnoty etc.

Na dzisiaj tyle wystarczy bo mam świadomość iż temat jest tak WAŻNY iż ściemniacze już kombinują jak wsadzić go pod dywan.

Ale ja tym o niskich wibracjach mówię ludzie: jesteście bez szans – ORME ponownie ujrzało światło dzienne i tak już pozostanie.
W internecie od wielu lat jest olbrzymia ilość SUPER SPRAWDZONYCH INFORMACJI – jak można samemu wyprodukować ORME , są zamieszczane zdjęcia, porady, opinie etc.

Są oczywiście przeciwwskazania – ALE TEŻ NA TEN TEMAT JEST SPORO UJAWNIONE – więc każdy zainteresowany może to przeczytać i MUSI TO ZROBIĆ wcześniej niż zajmie się tym tematem na poważnie – BO TO NIE JEST ZABAWA!!!

a CO DO WIBRACJI jak światło może mieć niskie wibracje????????????????


Zbyszek

Jeszcze dodam: jeśli jesteś bez rozumu to do stodoły naładujesz taką stertę siana że nastąpi samozapłon,
(wszystko jest bezpieczne lecz trzeba mieć trochę własnego 'zdrowego' rozsądku i wiedzy.

Dlaczego tak się dzieje? - W trawie też jest zmagazynowane światło, i dlatego jedzą to krowy i właściwie my wszyscy i dlatego żyjemy, spróbuj posadzić w ciemnej piwnicy trawę?
A choroby są dlatego że odcinają nas właśnie od tego uzdrawiającego światła.

Każdy Bandyta który planuje i rozpyla smugi chemiczne powie że to jest złe - bo chce nas wsadzić w najlepszym wypadku do schronu pod ziemię.

Ludzie zacznijcie myśleć samodzielnie - a wszystko co mówią i piszą inni poddajcie swojej własnej głębokiej analizie i ocenie - lecz jeśli sami na sobie nie doświadczycie tego czy owego to nikt za was nie jest tego w stanie zrobić.



Na górę
   
 
 
 Tytuł: Re: ORME
Post: 29 mar 2011, 12:13 
Jako osoba która miała doczynienia z Białym Proszkiem Złota i Platyny stwierdzam że nie stwierdziłem jakichkolwiek skutków ubocznych. Nie mniej dalsze eksperymenty na sobie odrzuciłem bo to zbyt drogi interes jak dla mnie, to trochę kosztuje. Ten środek mamy w swoim mózgu i niejako nie jest nam potrzebny do działania bo mamy go niejako "wbudowanego". Aby utrzymać wysoko spinowy stan potrzebna jest odpowiednia dieta i dbanie o swoje zdrowie na najwyższym poziomie. Utrzymanie zasadowego odczynu organizmu. Oczywiście potwierdzone są jego zdolności leczenia.

Wolałem jednak Etherium Gold na którym poprzestałem. Wiele by pisać...Używa się go do leczenia wielu schorzeń psychicznych i neurologicznych jak depresja, ADHD czy epilepsja z doskonałym skutkiem. Ilość mono atomowego złota jest na poziomie 95 ppm ale ważniejsze są chyba w przypadku Etherium Gold inne składniki. Ilość złota w "oryginalnym" 24 karatowym proszku Hudsona to 250 000 ppm czyli sporo. Nad Etherium Gold robiono kliniczne badania i potwierdzają niesamowitą synchronizację fal pomiędzy obiema półkulami mózgowymi.

Stan przed zażywaniem Etherium Gold
Obrazek
Obrazek

Stan po 12 pigułkach Etherium Gold po 3 dniach

Obrazek
Obrazek

http://www.inspiredliving.com/energy-medicine/a~alphalearning-etherium.htm

Zawartość Etehrium Gold

Gold 94 ppm
Silver 178 ppm
Iridium 24 ppm
Rhodium 15 ppm
Chromium 225 ppm
Platinum 78 ppm

http://www.harmonicinnerprizes.com/etherium-gold.html

Ci którzy myślą że to uzależnia mówią że jest wprost przeciwnie, to leczy z nałogów innego typu i doprowadza organizm do stanu psychicznej i emocjonalnej równowagi, ułatwia skupienie i uodparnia na stres znakomicie.
Umysł jest czysty i jasny, spokojny i zrównoważony. Wystarczy poczytać opinie osób które miały wielkie problemu...szczególnie jedna mi utkwiła pewnego człowiek po 20 latach depresji labo więcej "...oddaliście mi moje życie...wróciłem do zainteresowań sprzed lat" :tak: . Także jeśli mam coś polecać to naturalny suplement który dokonuje drobnych ale istotnych napraw naszej narażonej na przeciążenia psychiki. Jeśli mam być szczery bo sam musiałem zrobić na sobie eksperyment, nie zaobserwowałem jakichkolwiek negatywnych skutków po odstawieniu nie było chęci zażywania (czyli uzależnienia). Nie było jakichkolwiek wizji, odlotów, przewidzeń, lęków czy zwidów. Niech ktoś tylko porówna to skutkach ubocznymi jakichkolwiek leków psychotropowych - totalna destrukcja. Nie wspomnę o zwykłych tabletkach na kaszel które mi zapisał kiedyś lekarz, czułem się po nich totalnie otępiały, po trzech wyrzuciłem opakowanie do kosza...

Jedyne co zaobserwowałem to niewiarygodna oporność na sytuacje stresowe (stalowy pancerz w głowie nikt cię nie rusza i nie rezonujesz z nikim negatywnie), regulacja procesu snu i wstawania (nocne marki mogą o nim zapomnieć), wiele siły do pracy i chęci co najważniejsze, niesamowita szybkość osiągnięcia stanu skupienia podczas medytacji (alfa) można to zrobić w 10 sekund, co w sumie można się i tak nauczyć bez tego. Warto też nauczyć się operowania wewnętrznymi energiami jak KI, aby w razie potrzeby utrzymać ją w centrum, bo po dwóch tygodniach można ją odczuwać, ale wystarczy spokojnie się zatrzymać i skoncentrować i spokojnie oddychać jakieś 5 minut i sytuacja wraca do normy, ale to trzeba poczuć inaczej nie da się tego opowiedzieć.

Etherium Gold zakupiłem w tej firmie. http://www.energeticnutrition.com/hi/gold.html
Szybka wysyłka w niecały tydzień przesyłka z USA. Firma sprawdzona.

Przy okazji Laurence Gardner łże jak pies na temat białego proszku złota i zresztą nie tylko. 8-)

Nie wierzę w jakiekolwiek informacje biały proszek naprawia DNA, bo to niemożliwe kiedy uszkodzona psychika szwankuje...jak udowodnił Bruce Lipton DNA nie ma tu za wiele do gadania i warto o tym pamiętać.



Na górę
   
 
 
 Tytuł: Re: ORME
Post: 30 mar 2011, 0:25 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 mar 2011, 0:45
Posty: 1101
Płeć: mężczyzna
Bardzo dziękuję za wszystkie informacje również te mniej krzepiące.
Niektóre bardzo mi się podobały i czytałem je z ogromną przyjemnością.
Ja mam otwarty umysł na wszystko i nie odrzucam niczego z zasady, a dopiero wtedy, kiedy przemówią za tym fakty.
Już wyprodukowałem dwa rodzaje ORME i zauważyłem że różnią się nie tylko kolorem.
Orme gdzie przeważa złoto i magnez jest ciemniejsze i bardzo niesmaczne. ORME z przewagą platynowców jest łagodne w smaku, jaśniejsze i przyjemniejsze w dzialaniu. Z jakiegoś powodu mam do niego większe zaufanie, ale też wiem (nie wiem skąd) że trzeba zażywać z tym pierwszym.
We wszystkim co do tej pory zrobiłem w zakresie ORME (interesuję się tym od 2 tygodni) kieruję się intuicją, wahadełkiem i wiarą, że mój Anioł Stróż nie pozwoli mi abym skrzywdził siebie lub bliskich.
To długa historia i nie będę nią Was zanudzał, ale mój brat został odesłany z instytutu do domu aby umrzeć wśród bliskich. Odesłano go we wrześniu ubiegłego roku.
Udało się nam częściowo ograniczyć szybki rozwój nowotwora witaminą C 16-18 gr dziennie i lizyną, a teraz jeszcze SELOLEM. Gdyby nie aż tak zaawansowana choroba to SELOL z pewnością by pomógł, ale teraz...
Wierzę, że brata wyleczy ORMUS. Po wyprodukowaniu pierwszej porcji zjadłem 0,2 g, po dwóch godzinach 0,6 g. Następnego dnia 2 g, a kolejnego 2g i wieczorem jeszcze 1 g. Dopiero wtedy podałem to dla mojego brata. On przyjmuje 2x 0,5 g dziennie. Już drugiego dnia jest poprawa. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że poprawa ta może być z innego powodu lub może być okresowa, ale jeszcze jest moja wiara w ORME.
Zauważyłem, że koledzy interesują się tym "co to jest" od dłuższego czasu, mają większą wiedzę na ten temat, a ja, ja mam wiedzę ze stron internetowych jaką udało mi się zebrać przez kilka dni. Kolejny tydzień poświęciłem na przygotowania do produkcji i 3 dni sama produkcja.
Jak już wspomniałem wcześnie jestem zielony w porównaniu z niektórymi przedmówcami, ale już wyrobiłem swoje zdanie na temat "co to jest"
Ktoś wcześniej użył moim zdaniem bardzo trafnego określenia "wytrych"
Otóż moim zdaniem ORME jest programem - wytrychem :tak:
Tylko że programem przekazanym dla nas świadomie przez twórcę i właściciela całego oprogramowania.
Jak uda mi się coś więcej ustalić to z ogromną przyjemnością podzielę się każdą informacją.
Pozdrawiam

_________________
Dobrze się bawię.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: ORME
Post: 30 mar 2011, 16:03 
Dzień Dobry (takie polskie ALOHA)

Rozpoczynam przegląd informacji ogólnie dostępnych z jakimi udało mi się zapoznać. (wnioski jakie się same nasuwają i ocenę pozostawiam czytającym prezentowany materiał).
Dodam iż osobiście jeszcze nie zajmowałem się wytwarzaniem ORME, lecz jeśli odczuję taką potrzebę zrobię to bez wahania.
Raczej korci mnie aby zastosować tą znaną obecnie 'technologię' czy nawet domowe sposoby do poprawy jakości gleby czy ziemi w ogródku lub na skalę większą może w lesie lub rolnictwie (UWAŻAM IŻ SĄ TU OLBRZYMIE MOŻLIWOŚCI – i warto aby przynajmniej tutaj na szeroką skalę zastosowano ORME bez straszenia innych o jakoby – no właśnie czym???????).

Metodą teleradiestezyjną sprawdziłem natomiast wielokrotnie jakie są możliwości przesłania wibracji ORME (szczególnie zwróciłem uwagę na: ORME Platinium, ORME Ruthenium, ORME Iridium, ORME Rodium (dodam iż wibracja samego rodu jest również anty-rakowa) – a badając praktycznie jak to działa (wystarczyła mi sama znajomość dokładnej nazwy tego co chcę przesyłać i komu – odległość jest tu bez znaczenia) okazało się iż po okresie maksymalnie do 45 dni (przesyłania wibracji raz dziennie) w wielu przypadkach odnotowałem znaczną poprawę zdrowia osoby która takiej pomocy potrzebowała.
Były też przypadki iż brak było (lub taka informacja do mnie nie dotarła) o poprawie, lecz jeśli osoba taka była jednocześnie poddana chemioterapii etc. (to raczej nie należało spodziewać się rewelacji).
Były też przypadki gdy rak zniknął – lecz pacjent umierał po jakimś czasie z innych przyczyn (w tym momencie zdałem sobie sprawę z prawdziwości obserwacji innych, opisujących podobne sytuacje – iż jeśli komu jest pisane; iż ma odejść, to raczej odejdzie.

Na dzień dzisiejszy uzdrawianie kogokolwiek przestało mnie interesować i jak już wspomniałem bardziej jestem zainteresowany zastosowaniem tej wiedzy w ogrodzie czy sadzie, niż dla poprawy zdrowia innych, dlaczego? - zaobserwowałem iż większość po wyzdrowieniu powraca do poprzedniego trybu życia, który przecież doprowadził ich do choroby.

Dlatego też staram się skierować tok myślenia innych na zmianę nawyków i samodzielne myślenie, analizowanie i zdobywanie wiedzy a następnie praktyczne wykorzystanie jej do spowodowania wystąpienia pozytywnych zmian – zdaję sobie też sprawę iż dla wielu następna szansa będzie już może w kolejnym wcieleniu (cóż beton często jest zbrojony dodatkowo prętami stalowymi – co powoduje iż wręcz niemożliwością jest coś tu zrobić).
Liczę jednak na otwarte umysły i chęci do praktycznego działania młodych, których w internecie jest na szczęście przeważająca większość.

Polecam wszystkim których interesuje poważnie ORME zapoznanie się z tym tak bardzo interesującym tematem.
Zamieszczę trochę informacji, które być może zainteresują i tych dla których temat jest jeszcze nie znany.

NEXUS nr3(71) 2010 wydanie polskie
Poszukiwanie eliksiru nieśmiertelności – Robert E. Cox 2009 (Tytuł oryginalny: „Search for the Elixir of Immortality: The Philosopher's Stone”, (New Dawn, nr 118 i 119)

(od str.31):
Ludzie od tysięcy lat poszukują magicznych substancji, które pozwoliłyby im przedłużyć życie. Czy współcześnie odkryty Ormus – biały proszek złota – jest tym, czego poszukiwali alchemicy?
(...)
W owym czasie David gromadził środki na budowę dużego zakładu mającego wytwarzać ORME-y na skalę przemysłową.
(...)
Do akcji wkroczyła EDP (Environmental Protection Agency – Agencja Ochrony Środowiska), która zamknęła zakład i kazała przenieść go w miejsce położone w odległości co najmniej 10mil od miasta, tak by nie zagrażał zamieszkałym terenom. W rezultacie David przeszedł kilka ataków serca i żona zagroziła mu rozwodem, jeżeli będzie kontynuował swoje przedsięwzięcie. Ostatecznie, porzucił swoje marzenia i wrócił do farmerstwa.

W roku 2002 Don zaprosił mnie do pracy w swoim laboratorium w Utah. Wraz ze wspólnikiem planowaliśmy kontynuować dzieło Davida, oczywiście za jego wiedzą i zgodą. Wkrótce po tym, jak przeprowadziłem się do nowego domu, Don dostał zawału i nie był w stanie kontynuować prac osobiście. Postanowiłem jednak zostać i prowadzić te badania dalej w ścisłej współpracy z Donem.

Tak oto, zrządzeniem losu poznałem utrzymywane w tajemnicy i pominięte przez Davida w jego wnioskach patentowych procesy, dzięki którym występujące w naturze ORME-y są pozyskiwane z rud wulkanicznych, a czyste metale przekształcane w nie z pomocą mokrych metod chemicznych.

W roku 2008 musiałem przerwać współpracę z Donem, aby zaopiekować się swoja matką, która zapadła na chorobę Alzheimera. W roku 2009 wydałem najnowszą książkę zatytułowaną The Elixir of Immortality: A Modern-Day Alchemist's Discovery of the Philosopher's Stone (Eliksir nieśmiertelności – odkrycie kamienia filozoficznego przez współczesnego alchemika). W oryginalnym tytule zamiast słowa „odkrycie” widniało „poszukiwanie', które wydawca zmienił w celach marketingowych, nie bacząc na moje sugestie i zastrzeżenia.
(...)
Najstarszymi znanymi metalami są złoto, srebro, miedź, antymon, żelazo, ołów, rtęć, które powszechnie były symbolizowane przez siedem planet lub siedem boskich gór i którym przypisywano różne kosmiczne oraz duchowe właściwości. O ile same metale były powszechnie znane, to już kopalnie, w których wydobywano zasobną w metal rudę, oraz procesy stosowane do jej oczyszczania i wytwarzania różnych stopów stanowiły pilnie strzeżoną tajemnicę.

Na przykład w starożytnym Egipcie wszystkie kopalnie należały do rodzin królewskich, a ich pracę nadzorowali kapłani. Do wydobywania rudy można było zatrudniać zwykłych robotników. Z kolei pozyskiwanie z niej metali oraz wytwarzanie stopów uważano za świętą wiedzę, którą posługiwać się mogli wyłącznie kapłani i wyznaczeni przez nich rzemieślnicy zaprzysiężeni na dochowanie tajemnicy. Omawiając sekretne praktyki Egipcjan związane z obróbka metalu, jeden z najwcześniejszych autorów hellenistycznych napisał: „prawo Egipcjan zabrania przedstawiania tej wiedzy na piśmie”.
(...)
Chcąc zabezpieczyć i utrzymać swoje pozycje, rządzące elity musiały zachować ścisłą kontrolę nad wydobywaniem oraz przetwarzaniem metali.

Utrzymanie tego wszystkiego w głębokiej tajemnicy miało jeszcze jedną przyczynę. Starożytni wierzyli, że pewne metale, takie jak złoto, antymon i rtęć, mogą służyć do wytworzenia uduchowionej postaci materii – eliksiru nieśmiertelności. Lub pokarmu bogów – której spożycie wyzwala ogromne moce duchowe. Ponieważ zaś starożytni władcy byli postrzegani jako ucieleśnienie Boga na Ziemi, ich autorytet pozostawał nierozerwalnie związany z potęgą ducha.
(...)
tysiące lat później, w średniowiecznej Europie, te pradawne praktyki otrzymały miano „alchemii”, którą zwie się też niekiedy „sztuka królewską”, jako że u zarania dziejów służyła ona umacnianiu władzy królów.

Starożytne badania alchemiczne były bardziej niż cokolwiek innego otoczone ścisłą tajemnicą, ponieważ to dzięki uzyskanym na ich drodze eliksirom klasy rządzące utrzymywały swoją duchową władzę nad masami i wiedziały, jak rządzić ludem.
(...)
Jest rzeczą oczywistą, że początkowo praktyki alchemiczne nie skupiały się na przemianie zwykłych metali w złoto, co mocno zdominowało europejską alchemię. We wcześniejszych badaniach koncentrowano się raczej na opracowaniu tajemniczego eliksiru, którego spożycie miało pozwolić śmiertelnikowi uzyskać nieśmiertelność.

Starożytni zdawali sobie sprawę, że taki eliksir może zostać wykorzystany do przekształcenia zwykłego metalu w złoto, lecz o wiele bardziej interesowały ich korzyści duchowe niż ekonomiczne takiego wynalazku.

Tradycyjny aforyzm hinduskiej alchemii powiada: „Jako w metalach, tako i w ciele”.

Przesłanie tego powiedzenia jest następujące: „Eliksir powinien najpierw być sprawdzony na metalach, a dopiero później na ludzkim organizmie. Jeśli pod wpływem eliksiru zwykłe metale zamieniają się w złoto, to śmiertelne ciało uzyska nieśmiertelność.
(...)
W niniejszym artykule rozpatruję, czy możemy postawić znak równości między tym eliksirem, legendarnym kamieniem filozoficznym, a ORME-ami.
(...)
Po arabsku ruda antymonu nazywa się kohl, co oznacza także „ducha”.
(...)
Wierzono, że w rudzie antymonu tkwi „duch metali”, którego można wydobyć przez fermentację i destylację metali.

Podobnie „duch roślin” nosi nazwę alkohol (al + kohl) i był otrzymywany w drodze fermentacji oraz destylacji pewnych roślin.. Na przestrzeni wieków wykształciły się dwie wyraźnie rozróżnialne tradycje alchemii. Jedna z nich to alchemia metali, a druga – alchemia roślin. O ile alchemia roślin wytwarza alkohol, który prowadzi do zatrucia organizmu, a tyle alchemia metalu stawia sobie za cel uzyskanie eliksiru pozwalającego osiągnąć duchowe oświecenie.
(...)
W rzeczy samej wedyjskie teksty w odniesieniu do eliksiru używają terminu soma oznaczającego pokarm lub napój bogów, jak też i tych, którzy oddają bogom cześć. Soma nazywana była również rasa albo „eliksirem”. Jeden z riszich (proroków) Rigwedy powiada:

jako jeden ze znających tajemnicę kosztowałem miodowego
napoju (soma), który daje natchnienie i wolność,
napoju, którego pragną zarówno bogowie, jak i śmiertelnicy,
a który zwie się rasa. Piliśmy somę, staliśmy się nieśmiertelni;
poszliśmy ku światłu, znaleźliśmy bogów.

Podobieństwa pomiędzy alchemią metalu i alchemią roślin spowodowały zamęt w głowach wielu początkujących adeptów Sztuki, co nie dziwi, ponieważ do opisu tajemnych materiałów oraz procesów metalurgicznych często wykorzystywano symbolikę roślinną.
(...)
Chociaż wedyjska tradycja Indii kojarzona jest na świecie głownie z praktyką medytacji, ćwiczeniami oddechu oraz jogą, tak naprawdę w Rigwedzie są one ledwie wspomniane. Jej tekst wskazuje natomiast jednoznacznie, że w czasach, gdy powstawała, podstawowym sposobem duchowego rozwoju było wytwarzanie i spożywanie soma – zaginionego eliksiru nieśmiertelności. A jeśli tak, to należy stwierdzić, że alchemiczne praktyki towarzyszyły człowiekowi od zarania dziejów.

Pierwiastki ORME a alchemia

Odkrycie pierwiastków ORME przez Davida Hudsona pod koniec lat osiemdziesiątych XX wieku stało się w pewnych kręgach alchemicznych przełomowym wydarzeniem, które przyczyniło się do rozwoju całego przemysłu wytwarzającego środki przeznaczone do spożywania przez człowieka, na potrzeby rolnictwa oraz dla lecznictwa energetycznego.
(...)
Nie ulega wątpliwości, że jednoatomowe złoto odznacza się niezwykłymi i zarazem dobroczynnymi właściwościami. Osobiście wytwarzam i badam ten materiał od ponad dziesięciu lat. W roku 2000 wysłałem jego próbkę do badań zaprzyjaźnionemu biochemikowi z tytułem doktora immunologii pracującemu dla dużego koncernu farmaceutycznego, który zgodził się przeprowadzić sześciotygodniowe badania na laboratoryjnych myszach na własny koszt.

Jak później stwierdził, rezultaty były zdumiewające. Po pierwsze, nie wykrył śladów toksyczności. Po drugie, ten materiał wzmacniał system odpornościowy myszy bardziej niż jakikolwiek podawany doustnie środek opisany dotąd w fachowej literaturze.

Był przekonany, że po opublikowaniu wyników badań amerykański Urząd ds. Żywności i Leków (Food and Drag Administration; w skrócie FDA) zakwalifikowałby tę substancję raczej do kategorii „leki” niż „suplementy mineralne”, a wtedy trzeba byłoby wydać miliony dolarów na długotrwałe badania i testy, zanim ten środek stałby się ogólnie dostępny. W rezultacie postanowił zachować milczenie w tej sprawie, aby każdy mógł skorzystać z tej substancji.
(...)

Lśniący czerwony pigment uzyskiwany z czystego złota był używany przez templariuszy do barwienia szkła witrażowego w ich gotyckich katedrach rozsianych po całej Europie. Templariusze strzegli tego sekretu jak oka w głowie, ponieważ ten pigment był uzyskiwany na drodze praktyk alchemicznych.
(...)
Jedynym kwasem zdolnym rozpuścić złoto jest aqua regia („woda królewska”) stanowiąca kombinację kwasu solnego i azotowego. Złoto można również rozpuścić w płynnej rtęci i roztopionym antymonie. Rozpuszczanie złota w kwasie zyskało miano „mokrej metody”, natomiast rozpuszczanie przy użyciu płynnych metali „suchej metody”.
(...)
Alchemiczne procesy uzyskiwania dwuatomowego i jednoatomowego złota z pomocą roztopionego antymonu przedstawiłem w mojej książce The Elixir of Immortality: A Modern-Day Alchemist's Discovery of the Philosopher's Stone. W odróżnieniu od metody Hudsona, która bazuje na użyciu kwasów, jednoatomowe złoto uzyskane tą drogą nie wymaga wyżarzania w osłonie obojętnego gazu w celu otrzymania chemicznie czystej formy ORME.
(...)

Biała i czerwona siarka pełnią rolę nasion złota, z których w naczyniu niczym roślina wyrasta eliksir. Początkowo cały materiał robi się czarny, by po upływie dziewięciu miesięcy zmienić barwę na białą. W kolejnej fazie zieleniej, potem żółknie i na koniec staje się ciemnoczerwony.

Eliksir dowolnego koloru (po zakończeniu fazy czarnej) był uznawany za zdatny do zażywania przez ludzi, ponieważ uważano, że „metaliczna' natura złota oraz rtęci zanika w fazie czarnej (rozpuszczania), dzięki czemu te metale nie mają już swoich poprzednich właściwości i w związku z tym nie są już trujące.

Szczególna uwagę przywiązywano do eliksirów białego i czerwonego, które uznawano odpowiednio za strawę dla ciała i ducha. Biały eliksir, uzyskiwany przed nadejściem fazy czerwonej, był nazywany lekarstwem pierwszej potrzeby. Jednak by ukryć wiedzę o nich przez nie wtajemniczonymi, alchemicy celowo mieszali w swoich księgach pojęcia, tak że trudno nieraz odgadnąć, czy mowa jest o białej i czerwonej siarce – materiałach wyjściowych – czy o białym i czerwonym eliksirze – produktach końcowych.
(...)
Według starożytnych kamień filozoficzny to nie tylko najbardziej dojrzała i najwyższa forma materii, ale również substancja w pełni uduchowiona, emanująca zarówno siłą życiową, jak i świadomością. Poprzez spożycie owej cudownej substancji (w małych ilościach) lub nawet nosząc ją tylko przy sobie, dusza doznawała oświecenia boskim światłem i ulegała głębokiemu oczyszczeniu, co zapewniało doskonałe zdrowie, długowieczność, mądrość oraz duchową nieśmiertelność.

Moja książka ma na celu omówienie językiem współczesnej nauki teorii procedur oraz materiałów wykorzystywanych do wytwarzania tej tajemniczej substancji, tak by stała się ona dostępna przyszłym pokoleniom, zwłaszcza że nadchodząca Era Wodnika ma być nową Erą Alchemii.

O autorze:
Robert E. Cox uzyskał tytuł magistra w zakresie Studiów Wedyjskich w Instytucie Kreatywnej Inteligencji w Szwajcarii. Przez 9 lat prowadził życie mnicha pustelnika i w tym czasie otrzymał intuicyjną wiedzę na temat struktury i dynamiki świadomości, co zainspirowało jego dalsze badania, jest autorem kilku książek, w tym The Pillar of Celestial Fire (Filar niebiańskiego ognia), Creating the Soul Body: The Sacred Science of Immortality (Tworzenie duchowego ciała – święta nauka i nieśmiertelność) i najnowszej The Elixir of Immortality: A Modern-Dey Alchemist's Discovery of the Philosopher's Stone (Eliksir nieśmiertelności – odkrycie kamienia filozoficznego przez współczesnego alchemika) . Mieszka w Arizonie w USA.”

Jeszcze dodam gdyby komuś brakowało tej wiedzy wywołanie u kogoś zawału serca poprzez energetyczne oddziaływanie na odległość jest proste (bo właśnie serce jest najbardziej podatne na takie 'uderzenie') a podobno przykładowo CIA ma to opanowane dosyć dobrze.

Jak widać z tego artykułu EDP zamyka zakład, aby substancja która może natychmiast zmienić świat na lepsze nie pojawiła się w obrocie (lub aby opóźnić jej pojawienie się na rynku), a przykładowo nic nie robi by zatrzymać rozpylanie smug chemiczne.
( Jest to przykład działalności instytucji powołanych dla ochrony ludności – instytucji utrzymywanych za pieniądze podatników – przemyślcie to ludzie).

Co do zakazu ziół (to właśnie przyszła mi do głowy myśl iż jest to związane również z tym; że z ziół też z pewnością można uzyskać ORME – a skoro ściemniacze już o tym wiedzą to blokują innych).

Pozdrawiam
Zbyszek



Na górę
   
 
 
 Tytuł: Re: ORME
Post: 30 mar 2011, 18:53 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 mar 2011, 0:45
Posty: 1101
Płeć: mężczyzna
Witam
Podziwiam Zbyszku Twoją wiedzę na ten temat.
Od pewnego czasu odpuściłem sobie "wyścig szczurów" i teraz mam więcej wolnego czasu. Dużo pracuję tylko w okresie tarła i zarybiania tzn właśnie teraz. Po zarybianiu szczupakiem i sandaczem w maju będę miał urlop aż do jesieni.
W tym roku zajmę się ORME. Np godzinę temu wziąłem 1,1g. Obserwuję siebie, zachodzące zmiany itp
Czuję się przyjemnie, nie czuję się prawie błogo, a gdyby nie to, że mój brat leży ciężko chory to byłoby mi całkowicie błogo.
Zauważyłem też że łatwiej jest wejść w stan skupienia, kontemplacji, medytacji i jak tylko pomyślę o pozytywnej energii jaka mnie otacza to prawie natychmiast odczuwam mrowienie w kończynach i czasami w głowie.
Stan ten określam jako sympatyczny.
Mam też pomysły na pewne doświadczenia, ale o tym napiszę jak będę w posiadaniu konkretnych wyników.
Jestem kompletnie zielony w tych sprawach. Zajmowałem się interesami i zarabianiem pieniędzy, a teraz może od rok pochłaniam wiedzę tak jakby czas i świat się kończył.
Krótko mówiąc, idąc na skróty chciałbym aby taki człowiek jak Ty Zbyszek wziął ORME i powiedział co o tym myśleć.
Boguś

_________________
Dobrze się bawię.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: ORME
Post: 30 mar 2011, 21:17 
Dobry Wieczór

Zerknąłem do artykułu pt. Biały proszek złota część 3 David Hudson 1995
jaki znajduje się w nr.1(27) NEXUSa z 2003
i tutaj na (str.43) jest coś takiego:

„Mogę jednak stwierdzić, że przy dawce 2 mg dziennie całkowicie pozbyto się Karposi Sarcom (nowotworów złośliwych w postaci mięsaków) u pacjentów z objawami AIDS. Przy dawce 2 mg dziennie! Jedna uncja to 32 000 miligramów – 2 mg to praktycznie nic, a mimo to usuwają „KS”. Mogę powiedzieć państwu, że u ludzi, którzy otrzymywali go w postaci zastrzyku w ilości 2 mg co 2 godziny, liczba białych ciałek wzrosła z 2 500 do 6 500. Mogę powiedzieć też, że u pacjentów z czwartym stadium raka po przyjmowaniu tej substancji doustnie przez 45 dni nie wykryto nigdzie raka.
(...)
Zastosowano to w chorobie Lou Gehriga (chodzi o stwardnienie zanikowe boczne), w MS (stwardnienie rozsiane), w MD (dystrofia mięśni), w artretyzmie (zapalenie stawów) i w przypadku kilku innych schorzeń, których teraz nie pamiętam. W każdym przypadku uzyskiwano niesamowity wpływ na organizm człowieka. Ale największe oddziaływanie i prawdziwy powód jego istnienia nie dotyczy własności leczniczych.

Prawdziwym powodem istnienia białego proszku złota jest oświecenie i zwiększenie świadomości człowieka. Jeśli ludzie tego nie rozumieją, to właśnie po to on istnieje, aby mogli zrozumieć. No i w końcu daliśmy go w dużych ilościach niektórym ludziom, którzy nie uskarżali się na żadne dolegliwości zdrowotne. Nie wiedzieliśmy, czego należy oczekiwać. Pierwszy z ludzi, który zgodził się wziąć udział w eksperymencie, pościł przez 42 dni, co jest stosunkowo ostrym postem. Przez 9 dni przyjmował tylko wodę, miał bardzo wysokie odwodnienie okrężnicy i dziesiątego dnia zaczęliśmy podawać mu dziennie 500 miligramów tego materiału. To nie było złoto, ale rod i iryd. Powodem, dla którego wybraliśmy rod i iryd, było to, że te pierwiastki występowały naturalnie w jego organizmie. To jest w żelu Aloe Vera (preparat z aloesu), w Ace Mannanie, „Man aloe” (aloes), soku marchwiowym, soku winogronowym, ekstrakcie z nasion winogronowych, korze wiązu, zajęczym szczawiu i w wielu innych materiałach. Jest to naturalny materiał, a nie jakiś związek lub lekarstwo. To substancja o charakterze pierwiastka. To coś jak zażywanie pastylek żelaza. Tyle że to są atomy, które wprowadzają do naszego organizmu światło.

Starożytni Egipcjanie mówili: „Masz ciało fizyczne, więc musisz karmić je fizycznym pożywieniem, tak aby mogło się rozwijać i być tym, czym powinno być. Jeśli nie będziesz karmił swojego fizycznego ciała, umrzesz lub skarłowaciejesz. Nie będziesz się rozwijał i rósł”. Masz również świetliste ciało, powiadali, i je też musisz karmić, aby stało się tym, czym powinno. A my nie karmiliśmy naszego świetlistego ciała, ponieważ nie wiedzieliśmy, czym należy je karmić.

500 miligramów dziennie przez trzydzieści dni, to przepis na egipski rytuał przejścia.
(...)
Według książki Secrets of Golden Flower potrzeba dziesięciu miesięcy kalendarzowych, co dokładnie zgadza się z tym, co podawali Egipcjanie, czyli dziesięciu miesięcy solarnych... otóż pod koniec tego okresu, w dziewiątym miesiącu, człowiek staje się dosłownie świetlistą istotą. Jest to przebicie się przez kosmiczne jajo, po którym człowiek staje się świetlistą istotą zdolną do lewitacji i biolokacji, czyli do znikania w jednym miejscu i pojawiania się w innym.

Wiem, że brzmi to trochę niedorzecznie. Jeśli jednak człowiek stanie się doskonałym nadprzewodnikiem, wówczas będzie mógł lewitować i chodzić po wodzie.
(...)
Jakie to ma konsekwencje dla ciała? Otóż w sensie dosłownym poprawia DNA poprzez proces równoważny denaturowaniu roztworu, DNA wiotczeje i następuje ulepszająca je rekombinacja. Tak więc wszystkie choroby, których przyczyną są błędy w DNA, można skorygować, lecz nasz powód przyjmowania tego nie może ograniczać się do skutków terapeutycznych. Powód ten musi mieć podłoże filozoficzne. Musi to być potrzeba oświecenia i wzniesienia na wyższy poziom natury człowieka. Wyleczenie chorób mających swoje źródło w błędach DNA jest swego rodzaju produktem ubocznym...”

jeszcze z cz.4 wspomnianego wyżej artykułu, jaki zamieszczony jest w nr2 (28) NEXUS 2003
(str.42)
„...człowiek, który przyjmował to ze względów filozoficznych, pościł przez 40 dni i przyjmował 500 miligramów dziennie, natomiast ludzie, którzy brali to ze względów medycznych przyjmowali 50 miligramów dziennie. Jak zatem pan widzi, jest duża różnica w wielkości dawki...
(...)
Otóż, zadzwoniliśmy do Marion i Deana i powiedzieliśmy im, że skoro mają na swoim podwórku tę swoja 24-stopową [7,2 m] piramidę, czemu nie wezmą kawałka czystego złota i nie umieszcza go w miejscu, w którym w Wielkiej Piramidzie znajduje się komora królewska, i nie sprawdzą, co się z nim stanie. (...)
Wzięli więc szklankę destylowanej wody i zawiesili nad nią mały kawałek złota. Była to złota moneta, Krugerrand. Zawiesili ją nad szklanką destylowanej wody i zostawili na trzy dni. Kiedy Dean wrócił tam, znalazł na Krugerrandzie miodową rosę. Zanurzył więc Kruherranda w szklance z destylowaną wodą i wypił ją. Otóż, się zapewne państwo domyślają, trochę przedawkował. Zaaplikowałam mu więc generalnie przeczyszczenie i Dean obecnie utrzymuje, że czuje się, jakby miał 18 lat. Teraz podają to pewnym ludziom, swoim chorym przyjaciołom, i uzyskują dobre wyniki.”

i jeszcze z części 2 wspomnianego artykułu która znajduje się w nr 6 (26) NEXUS z 2002
(str.40)
„ To jest nadprzewodnik i przenosi światło znajdujące się w naszym ciele. Alchemicy twierdzili, że poprawia komórki ciała.

Otóż mogę jutro państwu pokazać wyniki badań przeprowadzonych przez Bristol- Myers-Squibb, z których wynika, że ten materiał wchodzi w reakcje z DNA, że je koryguje. Wszelkie rakowe deformacje, popromienne deformacje, wszystko to jest korygowane przez te pierwiastki. Nie wchodzą w chemiczne reakcje z DNA, a jedynie je korygują.
(...)
Był nim pies, któremu daliśmy tę substancję. (...)
Zaczęliśmy aplikować mu zastrzyki w ilości 1 miligram białego proszku na 1 centymetr sześcienny roztworu. Jeden zastrzyk w okolice wrzodu i drugi dożylnie. Po półtorej tygodnia zarówno gorączka odkleszczowa, jak i dolinna zniknęły, zaś wrzód skurczył się i zapadł. Przestaliśmy więc robić mu zastrzyki. Po tygodniu nastąpił nawrót choroby, więc wznowiliśmy iniekcje i choroba znowu się cofnęła, ale tym razem kontynuowaliśmy iniekcje przez kolejny tydzień i choroba już nie wróciła.
(...)
Wówczas lekarz, z którym współpracowaliśmy, powiedział: -Wiecie, to naprawdę wspaniała rzecz. Mam pomocnika, który pracuje w moim gabinecie i którego od śmierci dzielą dosłownie dni, umiera na AIDS. W tej chwili odżywiany jest już tylko dożylnie. Nie może już mówić, nie potrafi sam się ubierać, umiera. Wiecie, chciałbym podawać mu w niewielkich ilościach tę substancję i zobaczyć, jaki będzie efekt.

Półtora tygodnia później odłączył mu wszystkie kroplówki, całe zewnętrzne odżywianie, facet zaczął sam jeść i sam się ubierać – robił ogromne postępy. Półtora miesiąca później siedział w samolocie w drodze na rodzinny ślub w stanie Indiana i nikomu nie przyszło do głowy, że kiedykolwiek był chory na AIDS.

Lekarz był zachwycony wynikiem leczenia. Wziął kolejnego pacjenta, który cierpiał na KS (Kaposi Sarcoma), raka, który występuje na skórze całego ciała, i zaczął podawać mu dożylnie 1 centymetr sześcienny dziennie. Po niespełna dwóch miesiącach zniknęły wszystkie aktywne ogniska KS. Tylko jeden miligram dziennie! Ci, którzy słyszeli o KS, wiedzą zapewne, że chorobę te można leczyć jedynie przy pomocy promieniowania, którego ilość jest ograniczona i po pewnym czasie, po maksymalnej dawce, lekarze muszą przerwać kurację, ponieważ choroba nasila się i pacjent niestety umiera. Nasz substancja natomiast całkowicie usunęła ogniska KS.

Potem przystąpiliśmy do pracy z kolejnym pacjentem – była to kobieta, którą zarażono AIDS w czasie zapłodnienia in vitro. (...) Była chora od 11 lat. Właśnie była w schyłkowym okresie choroby. Liczba białych krwinek i limfocytów T stanowiła klasyczny obraz tej choroby. Po raz pierwszy podaliśmy jej nasz proszek doustnie, ale nie spowodowało to żadnych zmian w obrazie białych krwinek i limfocytów T. Natomiast po podaniu proszku w postaci zastrzyku liczba jej białych ciałek w ciągu półtorej godziny wzrosła z 2200 do 6500. Niesamowite, prawda?

Kiedy podawaliśmy to doustnie, nic się nie działo z liczbą białych krwinek, a jest to jedyny dostępny nam analityczny wskaźnik. Po miesiącu pacjentka stwierdziła: „Chcę zastrzyki. Chcę, aby nastąpił wzrost białych krwinek”. (...) W tym czasie przyjęła pierwszy zastrzyk.

Dostała silnej gorączki, podobnie jak to było u innych pacjentów, więc zmniejszyła dawkę o połowę (w rzeczywistości to lekarz polecił zmniejszyć tę dawkę). Wzięła ją następnego dnia, dostała konwulsji i zmarła. Zaraz potem otrzymaliśmy wyniki z laboratorium i okazało się, że procent komórek zarażonych był tak mały, że nie powinna nawet myśleć o AIDS.

Do tej pory nie robiliśmy takich analiz przed rozpoczęciem podawania tego preparatu. Od tego czasu postanowiliśmy najpierw robić te analizy. Pracowaliśmy z człowiekiem, który miał liczbę zarażonych komórek w ilości 57000. Był tak słaby, że chodząc musiał wspierać się na lasce. Lekarz dawał mu dwa, najwyżej trzy tygodnie życia. Przyjmował nasz preparat doustnie i po około 60 dniach zaczął się spadek liczby zarażonych komórek. Po okresie pierwszych 60 dni liczba zarażonych komórek zmniejszyła się o 30 procent w ciągu każdych kolejnych 30 dni. Po upływie siedmiu miesięcy liczba zarażonych komórek zmalała do tego stopnia, że ledwie można było je wykryć. Był to rezultat doustnego przyjmowania 50 miligramów dziennie.
(...)
W północnym Phoenix był pewien lekarz, któremu dałem dwie buteleczki suchego preparatu. Podał on go dwóm pacjentkom chorym na raka. Były to kobiety, jedna w wieku 42 lat, druga zaś -57.
(...)
Przyjmowała go w dawkach wynoszących 100 miligramów dziennie przez około 1,5 miesiąca. Pod koniec tego okresu poszła powtórnie do onkologa. Okazało się, że w ogóle nie ma raka.
(...)
w przypadku pięćdziesięcioletniej kobiety sprawa nie wyszła.
(...)
Nasza substancja nie stanowi panaceum na wszystko. Nie jest to lek Przeciwko AIDS. Nie jest to też lek przeciwrakowy. To jest dosłownie duch. Ten preparat nie jest po to, aby leczyć AIDS czy raka. Jest po to, aby doprowadzać do doskonałości nasze ciała. Sprawia, że nasze ciała wracają do stanu, w którym być powinny. To nasz własny system immunologiczny zwalcza chorobę. Jeśli można poprawić DNA w każdej komórce ciała, jeśli można naprawić zniszczenia spowodowane przez wirusa, nawet AIDS, to można stać się istotą idealną. Można wrócić do pierwotnego stanu zdrowia, w którym powinniśmy się znajdować.

To nie jest lekarstwo. Materiał ten jest w rzeczy samej substancją o charakterze filozoficznym. Jest po to, aby oświecić i wznieść na wyższy poziom świadomości rodzaju ludzkiego. Jeśli w trakcie wykonywania tych zadań leczy przy okazji choroby, to dobrze. Dla większości z nas trudno jest zrozumieć, o co tu chodzi.”

Pozdrawiam
Zbyszek



Na górę
   
 
 
 Tytuł: Re: ORME
Post: 30 mar 2011, 23:35 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 mar 2011, 0:45
Posty: 1101
Płeć: mężczyzna
Witam
Brat ma właśnie mięsaka tego najbardziej złośliwego. Pojawił się on w miejscu gdzie były zmiany popromienne po zabiegach sprzed 12 lat. W Polsce otrzymał 9 chemioterapii, ale oczywiście nic to nie pomogło, a tylko pogorszyło stan zdrowia. Po tym odesłali go do domu żeby spokojnie skonał. Jednak prof Hohenberger z Mannheim zgodził się brata operować.
Po bardzo rozległym zabiegu mięsak zaczął rosnąć w wielu miejscach jednocześnie.
Od jutra będzie brał 2x600 mg.
Dlaczego tyle?
Ja robię tą substancję z soli różowej i z morza Martwego. Przypuszczam, że tylko niewielka część (nie wiem jaka) jest pierwiastkami monoatomowymi czyli tym co nas interesuje reszta to zwykłe zanieczyszczenia i mikroelementy. W soli różowej występuje około 80 pierwiastków.
Założyłem, że polowa z tej masy może być ORME. Na sobie przetestowałem, że nie jest to trujące więc teraz bez obaw podaję bratu.
Nie wiem jak dowiedzieć się jaki procent pierwiastków pozyskanych z soli jest ORME. Może ktoś się orientuje? Może ktoś to badał?
Pozdrawiam
Boguś

_________________
Dobrze się bawię.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: ORME
Post: 31 mar 2011, 0:26 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 05 sty 2011, 16:40
Posty: 106
Płeć: kobieta
Znalazłam taki teks, może się przyda"
Krzem - pierwiastek życia

Tekst opracowano na podstawie książki Nadieżdy Siemionowej " Szkoła zdrowia".

... Robaki obłe i płaskie, przywry, bakterie oraz grzyby - to cała zbieranina obrzydliwych wampirów pożerających naszą krew i tkanki przy milczącym przyzwoleniu oficjalnej medycyny. A prosty człowiek zajęty swoimi sprawami, nie podejrzewa, że to pasożyty. Idzie do lekarza i jest badany. Lekarz bada krew rojącą się od rzęsistków, chlamydii, toksoplazmozy, leptospir ów, mnóstwa zarodników i wirusów i szuka tylko tego, co jest mu jako specjaliście potrzebne.



Doszło do tego, że ginekolog nie widzi flory pasożytniczej w chorych narządach płciowych kobiety, pulmonolog nie zauważa wielu helmintów w pęcherzykach płucnych, przeciwnie wykształcenie zasłania mu oczy do tego stopnia, że plątanina glist i grzybów w płucach - nokardioza, mukormykoza, glistnica, paragonimoza - nie jest przez niego dostrzegana.

Naczynia limfatyczne pożerane są przez pierwotniaki rzęsistki poprzeplatane z grzybami, które nie oszczędzają niczego. Naczynia systemu krwionośnego ulegają zwapnieniu z powodu niedoboru krzemu i stają się miejscem zrzutu nieprzyswojonego cholesterolu ( również na skutek niedoboru krzemu), na którym osiedlają się rzęsistki i grzyby. Jest to rak naczyń krwionośnych lub - według terminologii medycznej - arterioskleroza.

Nikomu nie zależy na tym, by mówić głośno, że krew człowieka nie jest sterylna. Zdrowie zmienia się wyjątkowo gwałtownie, jeśli pasożyty - lamblie, przywra kocia, tęgoryjec dwunastnicy, motylica wątrobowa, toksoplazmy i olbrzymia ilość grzybów - zamieszkują w wątrobie. Wątroba to podstawowy filtr krwi. Jeżeli jest wypełniony pasożytami, krew staje się ich środowiskiem odżywiania i transportu.

Zmienia raptownie swój skład chemiczny na skutek działania produktów przemiany materii pasożytów. Zmiany te mogą być tak znaczące, że tworzą częste skurcze w przewodach żółciowych i w przewodzie trzustkowym, powodują skurcze jelit, zmieniają skład plazmy, a nawet wywołują objawy epilepsji.

Wszystkie pasożyty bardzo szybko się rozmnażają i pożerają krzem, którego ubytek wyjątkowo negatywnie wpływa na zdrowie człowieka.

Jeśli wyobrazimy sobie człowieka jako biologiczny, elektryczny radio system z pulpitem sterowania - mózgiem, wszystkie procesy życiowe będą tylko wtedy pełnowartościowe, gdy środowisko tego systemu ( krew, limfa i płyn wewnątrzkomórkowy) będzie czyste, gdy pierwiastka komunikacji i przetwarzania energii - krzemu - będzie wystarczająco dużo i gdy wszystkie połączenia mózgu z ciałem będą pełnowartościowe oraz właściwie skoordynowane.

Jak zatem przebiegać będą procesy życiowe człowieka, jeśli główny pierwiastek odpowiadający za łączność i przetwarzający energię krzem, zostanie pożarty przez pasożyty, które swoimi produktami przemiany materii będą zatruwać wszystkie płynne tkanki?

Jak będą funkcjonowały, jeśli właściwości elektrolityczne płynów ulegną gwałtownemu zaburzeniu?!

I jeśli w samym procesorze - w mózgu - czerwie będą swobodnie migrować gdzie tylko im się zechce, powodując " spięcia" wielu tysięcy jego komórek?

Dlaczego więc nie zauważamy groźnego faktu: wylewy i zawały powalają tych, u których zawartość krzemu wynosi 1,2% w stosunku do wymaganych 4,7 %. Cukrzyca następuje na skutek wielu etiologicznych czynników, jeśli zawartość krzemu wynosi 1,4% lub mniej. Wirus zapalenia wątroby może rozwinąć się, jeżeli zawartość krzemu obniżyła się do 1,6%. Rak rozwija się przy 1,3%.

Krzem - dzięki swoim właściwościom elektrycznym, tworzy naładowane elektrycznie struktury. Mają one właściwości przyklejania do siebie wirusów i niesymbiotycznych organizmów chorobotwórczych, niewłaściwych dla organizmu człowieka. Wiążące, "sklejające" właściwości koloidalnych roztworów krzemu są unikalne.

Wirusy grypy, zapalenia wątroby, artretyzmu, dysbakterioza : candida, drożdże i inne mikroorganizmy wywołujące patologie w organizmie są, dzięki sile przyciągania elektromagnetycznego, " zasysane" do koloidalnych roztworów krzemu - zarówno we krwi jak i w jelitach.

Oznacza to, że wszystkie choroby, których przyczyny dałoby się wymieniać bez końca, nie mogłyby się rozwijać w ciele człowieka, gdyby ludzie mieli w organizmie dostateczną ilość krzemu.

Środowisko naturalne i warunki życia na Ziemi nieustannie się zmieniają. Cywilizacja ułatwia nam życie. Skraca je jedna, nie zwracając uwagi na zasadnicze potrzeby organizmu ( takie jak zapotrzebowanie na krzem). To właśnie cywilizacja popchnęła nas ku chlorowanej wodzie, produktom mlecznym z radionuklidami oraz przetworzonym i rafinowanym produktom, które nie zawierają krzemu.

Jeśli we krwi brakuje krzemu, zmniejsza się jego zawartość w ściankach naczyń krwionośnych.

Krzem, zapewniający elastyczność ścianek naczyń i odpowiadający za komunikację z mózgiem dotyczącą rozszerzania i zwężania naczyń, jest zastępowany przez wapń. Właśnie zastępowanie krzemu wapniem powoduje, że naczynia stają się twarde i " nie słyszą " poleceń mózgu. Dzieje się tak, ponieważ tylko krzem jest w stanie odbierać je i przetwarzać.

Wapń wnika w ścianki naczyń, co prowadzi do ich zwapnienia. Na twardych wypustkach wapnia wystających z naczyń zaczyna osiadać cholesterol. Z powodu niedoboru krzemu cholesterol nie jest przyswajany i wykorzystywany do tworzenia błony nowych komórek, lecz na ściankach naczyń krwionośnych tworzą się blaszki cholesterolu. To lipidy na osnowie wapnia oraz kolonie rzęsistków, które przyczyniają się do zwężenia naczyń.

Zaczynają się symptomy takich chorób jak : dusznica bolesna, zawał mięśnia sercowego, kardioskleroza, arytmia serca, wylew i zaburzenia psychiczne. Prowadzą one do utraty zdolności do pracy i przedwczesnej śmierci.


Żaden organizm nie może istnieć bez krzemu.

W praktyce bardzo szybko okazało się, że gdy tylko pasożyty giną, poziom zawartości krzemu w organizmie człowieka bardzo szybko rośnie i osiąga normę. Kiedy poziom krzemu spada do poziomu krytycznego, człowiek zaczyna chorować przewlekłe i ciężko. Przy deficycie krzemu mózg nie jest w stanie kontrolować procesu wzrostu, rozwoju i procesów życiowych.

Wszystkie fito preparaty i suplementy diety - począwszy od otrębów, a kończąc na wodzie krzemowej - każda biokorekta, to zaledwie jeden aspekt sprawy. Ogólnie wzmacniające i adaptacyjne działanie wykazują preparaty, które odbudowują w organizmie człowieka jego radio informacyjne i energetyczne właściwości. Jest możliwe tylko przy podaniu dodatkowego pierwiastka czyli krzemu.

I nie ważne jaką metodą. Z pokarmem, z wodą, z powietrzem czy przez skórę. Dopiero potem zaczynają działać mikroelementy i wszystkie pozostałe czynniki przemiany w układzie o nazwie CZŁOWIEK.


Jak uniknąć niedoboru krzemu?

Jednym za sposobów uzupełnienia niedoboru krzemu jest picie glinki kaolinowej. Glinka zaliczana jest do jadalnych, jeśli wielkość jej cząsteczek nie przewyższa 2 milimikronów. Powinna być odpowiednia pod względem mikro ziarnistości i zawartości radionuklidów. Zazwyczaj są to glinki koloru białego, lekko różowego oraz błękitnego - wydobywane z głębokości 7 - 9 metrów i większej.

Nieorganiczne związki krzemu łatwo zmieniają się w organiczne formy krzemu w układzie pokarmowym człowieka pod wpływem enzymów rozkładających związki krzemu, które są wydzielane w żołądku, dwunastnicy i jelicie cienkim. . Proszę nie mylić glinki kaolinowej z kredą, która dostarcza wapnia. Często kobiety w ciąży i dzieci intuicyjnie szukając krzemu i nie rozumiejąc, czego domaga się organizm, zaczynają jeść kredę ( CaCO3).

Innym sposobem to picie wody krzemowej, którą otrzymujemy metodą zwykłego namaczania naturalnego materiału ( kamienia czarnego krzemu) w wodzie, np w wiadrze. Woda ma odpowiednie właściwości po 2 - 3 dniach. Patrz: szczegóły książka N. Siemionowej " Szkoła zdrowia".

Kolejny sposób to skrzyp polny: 50 60 g ziela zawiąż w tobołek i wrzuć do garnka z wodą ( 8 - 10 l) i doprowadź do wrzenia. Pozostaw na 3 - 4 godziny. Używaj do przygotowywania posiłków, do picia, mycia się, kompresów, płukania gardła itd.

Woda krzemionkowa zachowuje swoje lecznicze właściwości przez długi czas. Przechowuje się ją najlepiej w temperaturze pokojowej, w zakrytym naczyniu.

Wywary i wyciągi z ziół leczniczych przygotowanych na wodzie krzemionkowej, są o wiele bardziej efektywne.

Woda krzemionkowa poprawia także jakość przetworów domowych.

Kąpiele ze skrzypu : namoczyć 2 -3 garście suszu w zimnej wodzie w ilości 3 - 4 litry, na 2 - 3 godziny. Następnie zagotuj i odstaw na chwilę. Dodaj do wody w wannie i mocz się w ciepłej kąpieli 20 - 30 minut, 3 razy w tygodniu. Woda nie może być zbyt gorąca. Podobnym sposobem na uzupełnienie krzemu są kąpiele w wodzie ze słomy owsianej.

pozdrawiam



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: ORME
Post: 31 mar 2011, 10:39 
Ciekawy artykuł pt. TAJEMNICE ZAGINIONEJ ARKI Laurence Gardner 2002-2003 znajduje się w nr 3 (29) NEXUSa z 2003
tutaj od (str.44) czytamy:

Niedawno odkryte niezwykłe właściwości monoatomowego złota i pierwiastków z grupy platynowców były dobrze znane kapłanom starożytnej Mezopotamii, Egiptu i Izraela.
(...)

WSPÓŁCZESNA NAUKA SPOTYKA SIĘ ZE STAROZYTNĄ ALCHEMIAĄ

Wracając do punktu wyjścia, możemy obecnie przyjrzeć się Jednoatomowym Pierwiastkom o Przekształconych Orbitach (ORME) w aspekcie ich regularnego spożywania przez egipskich faraonów i królów Babilonii, aby zobaczyć, jak te jednoatomowe pierwiastki były wykorzystywane do odżywiania ich organizmów i to z zadziwiającymi rezultatami.

Majowe wydanie magazynu Scientific American z 1995 roku omawia wpływ metalu z grupy platynowców, rutenu, na ludzkie DNA. Podkreśla się tam, że kiedy pojedyncze atomy rutenu zostaną umieszczone na końcach krótkiego włókna DNA, włókno staje 10000 razy bardziej przewodliwe i w rzeczywistości staje się nadprzewodnikiem. Chemicy przez jakiś czas podejrzewali, że podwójna spirala (DNA) może wytwarzać wysoko przewodliwą ścieżkę wzdłuż osi molekuły i oto uzyskaliśmy tego potwierdzenie.

Z klei magazyn Platinium Metals Review przedstawił szereg artykułów dotyczących wykorzystywania platyny, irydu i rutenu w leczeniu raka (którego przyczyną jest niekontrolowany podział komórek organizmu). Kiedy stan DNA zostaje zmieniony (jak to ma miejsce w przypadku raka), wprowadzenie związków platyny sprawia, że wchodzą one w rezonans ze zdeformowaną komórką powodując relaksację DNA i skorygowanie jego zmienionego stanu. Tego rodzaju leczenie jest nieinwazyjne, w przeciwieństwie do promieniowania, które niszczy również położone w pobliżu tkanki, i nie powoduje uszkodzenia układu immunologicznego, jak to ma miejsce w przypadku radioterapii i chemioterapii.

Medycyna wkroczyła w obszary wysokospinowe, kiedy oddział badań biomedycznych firmy farmaceutycznej Bristol Myers Squibb oznajmił, że atomy rutenu oddziałują na DNA korygując deformacje w komórkach rakowych. (Jednoatomowe złoto i metale z grupy platynowców stają się w rezultacie „atomami stealth” i okazało się, że komórki organizmu komunikują się między sobą poprzez „atomy stealth” i system fal świetlnych). Nowe odkrycia naukowe dowodzą, że jednoatomowy ruten rezonuje z DNA, demontując krótkie odcinki spirali i odbudowuje je w prawidłowej postaci, podobnie jak demontuje i odnawia nadszarpnięty starością budynek.

Wiadomo, że zarówno iryd, jak i rod mają właściwości powstrzymujące starzenie się, natomiast związki rutenu i platyny oddziałują na DNA i substancję komórek. Wiadomo również, że złoto i metale z grupy platynowców, będąc w stanie jednoatomowego wysokiego spinu, są w stanie aktywować układ gruczołów dokrewnych w taki sposób, że świadomość, zdolność percepcji i uzdolnienia zostają podniesione na niezwykły poziom. W przypadku wysokospinowego proszku złota ma on duży wpływ na szyszynkę zwiększając wytwarzanie melatoniny, natomiast jednoatomowy proszek irydu ma podobny wpływ na wytwarzanie serotoniny w przysadce mózgowej i wydaje się mieć wpływ na reaktywację „zdeformowanego DNA” oraz nie wykorzystanych w pełni lub nie używanych części mózgu.

Szczególnie ważne jest to, że bez względu na wszystkie dzisiejsze kosztowne i szeroko zakrojone badania w tej dziedzinie, sekrety kamieni ogniowych były znane naszym przodkom już wiele tysięcy lat temu. Wiedzieli oni, że w naszym ciele są nadprzewodniki – były to pierwiastki indywidualnej świadomości, które nazywali „świetlistym ciałem” (ka). Wiedzieli też, że zarówno ciało fizyczne, jak i świetliste, muszą być odżywiane, aby zwiększyć wytwarzanie hormonów, zaś najlepszym pożywieniem dla tego ostatniego była babilońska shem-an-na, egipski mfkzt i manna Izraelitów.
(...)
W książce Lost Secrets of the sacred Ark (Zagubione sekrety świętej arki) podaje szczegółową historię jednoatomowego mfkzt, od czasów najdawniejszych zaczynając aż po nam współczesne, ze szczególnym uwzględnieniem ważności biblijnej Arki Przymierza. Z tym enigmatycznym kufrem łączy się wiele tajemnic, nie tylko tych związanych z jego stworzeniem pod grą Horeb.”

Jak z powyższego wynika możliwości jest tu sporo - należało by zapytać jak to się dzieje iż mimo takiej WIEDZY ropowszechnianej ponownie od lat (i potwierdzonej w praktyce - iż jest to skuteczne i bezpieczne) lekarze faszerują ludzi chemią, napromieniowaniami etc.

Z tego co napisał Bow1 wynika iż stan jest BARDZO poważny.

Biorąc pod uwagę powszechnie stosowane metody tzw. medycyny akademickiej - ja osobiście uważam iż zmarnowano masę czasu i właściwie doprowadzono pacjenta do takiego zaawansowania nowotworu , że właściwie to tylko cud może tu coś pomóc.

Z wiedzy jak do mnie dotarła, jak również z moich skromnych doświadczeń wiem iż po wcześniejszych naświetlaniach rokowania są raczej zerowe.
Mnie uczono aby się w ogóle 'nie dotykać się' do pacjentów, którzy mieli pecha iż zostali wcześniej poddani naświetlaniom ) bo pacjentowi raczej się niewiele pomoże, a dostaje się przysłowiowego kopa (takie są to paskudne energie).

Kiedyś przez dłuższy okres czasu przesyłałem (na odległość jest to super bezpieczne i jednocześnie skuteczne) uzdrawiające wibracje metodą powiedzmy 'teleradiestezyjną" właśnie starszej kobiecie, która była naświetlana i poddana chemii a gdy brak było poprawy wypisano ją do domu aby tam umarła.

Oczywiście każda pomoc w jakimś stopniu łagodzi stan chorego - i nawet jeśli brak jest możliwości na powrót do zdrowia (przeważnie z uwagi na rozległe oparzenia powstałe w wyniku wcześniejszego naświetlania) TO Z PEWNOŚCIĄ NASTĘPUJĄ POZYTYWNE ZMIANY W ENERGETYCE i odejście chorego w inny wymiar jest z pewnością łagodniejsze.
Kobieta o której wspomniałem (zanim się nią zająłem poinformowałem kolegę iż moim zdaniem można tylko złagodzić odejście) żyła jakiś czas jeszcze (dużo dłuższy niż to rokowali lekarze i odeszła raczej w spokoju) nigdy jej nie widziałem na oczy - a te informacje przekazał mi kolega który znał ją osobiście.

Bywały sytuacje gdy początkowo byłem mocno rozżalony gdy ktoś kim się zajmowałem odchodził ( nigdy nie brałem za swoją pomoc pieniędzy czy prezentów), a często wymagało to poświęcenia ogromnej ilości czasu i energii.
Z czasem zdałem sobie też sprawę iż to nie tylko ja pomagam (lub staram się pomóc innym) ale często umierający na moich oczach chory pomaga mi (bo tak naprawdę nigdy nie wiadomo kto tu komu pomaga) i warto zdawać sobie z tego sprawę.

Oczywiście jedne metody są bardziej, inne mniej skuteczne - lecz ja 'nie odkryję tu ponownie prochu' mówiąc: uważam po latach osobistych obserwacji iż jeśli dla kogoś ten moment na odejście jest najwłaściwszy to z pewnością to nastąpi (też miałem przypadki gdy po bardzo dużym wysiłku udawało mi się doprowadzić do wyleczenia - ale siła wyższa sprawiała iż ta osoba umierała w inny sposób).

Nauczyłem się więc nie przywiązywać do rezultatu swoich działań - i co bym nie robił to dodaję zawsze: MA SIĘ STAĆ TAK ABY BYŁO NAJLEPIEJ DLA ZAINTERESOWANYCH.

Wiedza i dostęp do ORME może w tym przypadku zmienić oczywiście w sposób zasadniczy wszystko co dotychczas się stało - szkoda jednak iż medycyna akademicka doprowadza miliony swoich pacjentów do takiego stanu.
Chińczycy płacili medykom do momentu gdy ci którymi się opiekowali byli zdrowi.
Zapobieganie to jedyny sposób abyśmy byli zdrowi, a powszechne spożywanie ORME może z pewnoscią się do tego przyczynić.

Pozdrawiam
Zbyszek



Na górę
   
 
 
 Tytuł: Re: ORME
Post: 31 mar 2011, 19:53 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 mar 2011, 0:45
Posty: 1101
Płeć: mężczyzna
Witam
Ten artykuł z Nexusa jest bardzo dobry i moim zdaniem dużo wyjaśnia.
Dzisiaj zadzwoniła bratowa i powiedziała, że stan mojego brata się bardzo pogorszył. Pojechałem natychmiast.
Okazało się że brat od wczoraj leży podpierając się na łokciu ponieważ tak wszystko go boli, że nie może się położyć. Morfina i plastry nie pomagają.
Powiedział mi że to już koniec tej wojny i trzeba odejść. Ja jednak wierzę, że Krzysiek będzie jeszcze pływał ze mną nową łodzią.
Podałem bratu 600 mg mieszanki ORME i sam wziąłem 1,8g tej mieszanki. Po 10 min zacząłem medytować (jeżeli to tak można nazwać)
Poddałem się spontanicznemu podążaniu myśli. Miałem wyobrażenie że mój Anioł Stróż stoi nad Krzyśkiem i go uzdrawia przekazując mu jakąś Anielską Energię. Potem pojawiły się kolejne Anioły razem sześć. Po pewnym czasie zjawił się jeszcze jeden Anioł, który wyglądał inaczej i emanował jakby... tu mi brak słów, mogę powiedzieć, że był bardziej dostojny, poważny. Nazwałem go Aniołem Specjalistą.
Medytowałem tak około godziny całkowicie rozluźniony, czułem na nogach i rękach mrowienie i radość. Wyobrażałem sobie brata takiego jaki był przed chorobą.
Kiedy wstałem i popatrzyłem na braciszka on leżał i spał spokojnie. Jeszcze raz medytowałem około 30 min ale tym razem Aniołów było mniej, a dokładnie cztery. Anioł Specjalista też się pojawił, ale na krótko. Strzelił kilka razy jakimiś promieniami i odleciał, a ja nie wiem czy zdążyłem mu podziękować.
Nie wiem ZBYSZKU czy było to uzdrawianie, ale pomogło. Kiedy skończyłem Krzysiek się obudził i powiedział, że zjadłby coś, a oczy miał żywe, inny wyraz i kolor twarzy - taki zdrowy. Po jedzeniu nawet troszeczkę pożartował.
Kiedy odjeżdżałem już nie mówił nic o końcu walki. Wypił nawet SELOL, którego już nie mógł pić. :)
Jest ciężko, ale moim zdaniem do końca trzeba walczyć i wykorzystywać wszystkie możliwości jakie się pojawiają.
Artykuł AKACJI o krzemie też moim zdaniem jest super i wkrótce rozpocznę doświadczenia z glinką kaolinową. To ma sens.
Dlaczego?
Czytałem coś o tzw żywej wodzie, która ma odczyn zasadowy. Wpadli na to nafciarze w Azji kiedy opracowano tańszy wariant emulsji do wierceń na bazie wody zasadowej i kilku odmian gliny. W wodzie tej rozpuszczona nie opadała na dno, a tworzyła zawiesinę czyli emulsję. Okazało się, że ludzie pracujący przy tej emulsji i nią ubabrani przestali mieć problemy z różnymi dolegliwościami typu egzemy, trudno gojące się rany itp. Wyleczenia były spektakularne. Tą leczniczą właściwość przypisano tylko wodzie, ale dlaczego sama żywa woda już tak spektakularnie nie leczy?
Moim zdaniem żywa woda tak leczy, ale dodatkowo działał tu bardzo pozytywnie krzem.
Pozdrawiam każdego kto zechciał to przeczytać i życzę zdrowia.
Byłbym wdzięczny za opinię Zbigniewa.
Bogusław

_________________
Dobrze się bawię.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: ORME
Post: 31 mar 2011, 21:13 
Dobry Wieczór

Pomyślałem że być może warto przypomnieć trochę informacji, które każdy powinien być w stanie praktycznie zastosować gdy będzie miał taką potrzebę.

Bardzo często jesteśmy w sytuacji gdy potrzebujemy sprawdzić czy to co robimy – robimy dobrze, lub chcemy wiedzieć czy występują zmiany (pozytywne lub negatywne) i w jakim stopniu.

Możliwości jest oczywiście sporo, ale chcę zwrócić uwagę na tzw. metody radiestezyjne.
Każdy kto potrafi posługiwać się wahadełkiem (ci wszyscy którzy tego jeszcze nie robili – mogą z dowolnej książki, lub z pomocy kogoś kto wie o co tu chodzi dość szybko nauczyć się podstaw).
Podobno aby zostać dobrym radiestetą potrzeba 10 lat praktyki (tak gdzieś wyczytałem), lecz podstawowe pomiary można robić niemal natychmiast i wielu z powodzeniem to potwierdzi.
Oczywiście trzeba mieć podstawową wiedzę i starać się praktycznie używać tej wiedzy aby doskonalić swoje umiejętności.

Co jest ważne: jeśli ktoś chce dokonywać pomiarów radiestezyjnych musi być w dobrej formie fizycznej i psychicznej (w przypadku znużenia czy zmęczenia odkładamy wahadełko).
Warto wyrobić u siebie nawyk iż przed pomiarami – sprawdzamy siebie, a po pomiarach mentalnie wywalamy to wszystko z naszej energetyki co jest zbędne i odcinamy się od tych niskich wibracji. Koniecznie też trzeba wyrobić u siebie nawyk uzupełnienia po pracy swojej energetyki przynajmniej wibracjami koloru białego.

Tematem wątku co prawda jest ORME, ale warto też wiedzieć jak w prosty sposób można określić wagę lub ilość (w dowolnych jednostkach) tego co w danej chwili nas interesuje i bez znaczenia jest czy interesuje nas ile miligramów ORME chcemy przyjąć, czy jaka zawartość ORME jest w danej ilości jakiejś substancji etc.

I tutaj można wykorzystać proste i sprawdzone przez wielu sposoby znane posługującym się wahadełkiem.

Aby ułatwić sobie życie wymyślono: diagramy, tabele, biometry pomiarowe i inne przydatne do tego celu urządzenia i wykresy.

Przykładem jak w sposób bardzo prosty można coś natychmiast sprawdzić może być: Biometr Bovisa
Wyobraźmy sobie lub narysujmy na kartce papieru; łuk (lub odcinek prosty) na początku, którego z lewej strony zaznaczamy punkt początkowy (który będzie dla nas miał wartość zero), natomiast z prawej strony zaznaczamy punkt końcowy (który oznaczamy wartością 10000).
Teraz dzielimy łuk (lub prostą) na równe 10 części i jeszcze dodatkowo oznaczamy w połowie pomiędzy 6 a 7 częścią punkt (któremu przypisujemy wartość 6500).
(A teraz przepisuję z opisu oryginalnego Biometru Bovisa który posiadam):

Biometr Bovisa
Za pomocą wahadła i biometru Bovisa możesz sprawdzić czy Ty i Twoi bliscy jesteście zdrowi. Możesz sprawdzić poziom energii wody, napojów czy żywności, którą spożywasz.
Działanie biometru Bovisa opiera się na założeniu, że promieniowanie zdrowego dorosłego człowieka wynosi około 6500 jednostek.
Mniejsze wartości promieniowania świadczą o przemęczeniu i chorobie, większe natomiast o wyjątkowym zdrowiu. To samo dotyczy spożywanej żywności czy wody. Możesz za pomocą biometru sprawdzić stan energetyczny twojej biżuterii. Za pomocą biometru możesz odkryć w swoim mieszkaniu tak zwane dobre i złe miejsca. Optymalne warunki życia są tam gdzie promieniowanie mieści się w granicach 6800 – 8000 jednostek.

Np. Zbliż się powoli do ekranu włączonego telewizora. W lewej ręce trzymaj biometr, a w prawej wahadło oscylujące nad jego środkiem. Przy samym ekranie albo w jego pobliżu liczba jednostek znacznie spadnie, nie jest więc to dobre miejsce. Sprawdź licznik elektryczny, lampy halogenowe, a także kwiaty. Okaże się że nie wszystkie dobrze promieniują. Należy jednak zdawać sobie sprawę że przy wykonywaniu pomiarów radiestezyjnych biometr jest jedynie skalą przyrządu pomiarowego, którego wskazówką jest wahadło, samym przyrządem zaś radiesteta.”

Jedziemy dalej:
Aparat Nareta
DIAGRAM
Do biodetekcyjnego ustalania przydatności produktów spożywczych, leków itp.
(jak wygląda każdy może znaleźć w książkach lub w internecie, a teraz przepisuję instrukcję z tego który posiadam):
Aparat Nareta
Sposób posługiwania się diagramem
1. Na zielonym polu umieścić próbkę substancji, której przydatność ma być ustalona.
2. Osoba, dla której ma być ustalona przydatność danej substancji dotyka palcem czerwonego pola w toku całego eksperymentu.
3. Wahadło, nastawione na odbiór emanacji energetycznej biopola osoby, dla której ustalana jest przydatność danej substancji, ustawione nad punktem środkowym linii łączącej oba pola, zacznie wahać się w płaszczyźnie pionowej przechodzącej przez tą linię.
4. Płaszczyzna wahań nie ulegnie zmianie, jeżeli dana substancja jest w pełni przydatna dla danej osoby.
5. Przy zmniejszonej przydatności płaszczyzna wahań ulegnie skeceniu w lewo, tj. W kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara i ustabilizuje sie w jakimś położeniu pośrednim pomiędzy wartością podziałki 100 a o wskazując w procentach stopień przydatności.
6. Większe skręcenie płaszczyzny wahań i jej ustabilizowanie się w przedziale wartości ujemnych wskazuje na całkowitą nieprzydatność (szkodliwość) badanej substancji dla danej osoby.
7. Uwaga!
8. Ujednolicenie zewnętrznych warunków wykonywania eksperymentów uzyskuje się przy zorientowaniu diagramu wg stron świata (N-północ, S-południe), umieszczenie próbek badanych substancji na polu N i dotykanie palcem pola S.”

Jeśli zajmujemy się kimś kto jest napromieniowany (gdy ktoś ma raka to raczej na pewno również pomiar pokaże nam 100% radioaktywności), warto wykonać sobie diagram półkolisty do określenia promieniowania, lub używać uniwersalny diagram półkolisty lub inny (w dowolnej książce lub w internecie można znaleźć wzory). Tutaj proponuję z lewej strony oznaczyć na początku zero (0), natomiast z prawej strony 100. Następnie po podzieleniu na 10 równych części, oznaczyć kolejne punkty: 10, 20, 30, 40 itd.
Pomiar wykonujemy tak samo jak przy pomocy biometru Bovisa lecz tutaj badamy radioaktywność w procentach.
Zasada jest taka:
1 próg – dozwolony 0 - 30%
2 próg – alarmowy 30 - 65%
3 próg – stan niebezpieczny 65 – 100%


W przypadku raka nierozłączna oś tej choroby radioaktywność może sięgać 75 do 100%
Nasze działanie polega na tym aby zmniejszyć radioaktywność i sprowadzić poniżej 65% (najlepiej przy pomocy przedłużonego promieniowania zielenią dodatnią) a następnie po tej pierwszej interwencji będzie możliwe leczenie pacjenta promieniowaniami, których częstotliwość będzie korespondowała ze stopniowym przywracaniem równowagi komórkowej.

Można to robić na wiele sposobów.

A teraz parę słów z praktyki:
generalnie zasada jest taka iż jeśli ktoś ma raka to powinno się maksymalnie oczyszczać ze szkodliwych wibracji (neutralizować czy rozpraszać napromieniowanie chorego) natomiast wykluczone jest energetyzowanie, gdyż to przyśpiesza rozrost nowotworu (np. guza) – ale ze swojej praktyki wiem iż i tu są wyjątki.
Przykładowo jeśli chory jest w bardzo złym stanie to najpierw należy przysłowiowo 'dać mu jeść', a dopiero po tym działaniu, oczyszczać – bo co da nam oczyszczanie gdy chory z braku energii w trakcie umrze.

Gdy robimy pomiar na Biometrze Bovisa – od razu widzimy w jakim stanie jest chory.
Dalej możemy np. sprawdzić jaka jest najlepsza w tym momencie wibracja (kolor) uzdrawiająca (ale to już wynika z tego w jaki sposób zamierzamy działać dalej.)

Jest to wszystko bardzo proste – lecz każdy kto spotyka się z czymś nowym lub nieznanym ma obawy czy potrafi?, czy zrobi to dobrze?,

Ale jeśli nawet nie spróbujecie i nic nie zrobicie to już przegraliście - ZAPAMIĘTAJCIE!!!
Bo dopóki duch walczy zawsze są możliwości.

W tym momencie odpaliłem drugi komputer i zobaczyłem wpis Bogusława (Bow1).
Co mogę powiedzieć:
zrobiłeś coś najlepszego co można w takiej sytuacji zrobić.

Jeśli robisz tutaj wszystko co możesz i wymiar pozamaterialnego też maksymalnie pomogą – to musi być efekt.

Tam gdzie jest energia CZYSTEJ BEZWARUNKOWEJ MIŁOŚCI brak jest miejsca dla niskich wibracji i zło musi się wycofać.

Jeśli brak jest u Ciebie nawet cienia wątpliwości i brak u Ciebie wiedzy że coś jest niewykonalne to MUSI CI SIĘ UDAĆ!


Pozdrawiam
Zbyszek



Na górę
   
 
 
 Tytuł: Re: ORME
Post: 02 kwie 2011, 20:06 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 mar 2011, 0:45
Posty: 1101
Płeć: mężczyzna
Witam
Oby poprawa okazała się stała. Do tej pory stan się nie pogorszył, a nawet nieco się poprawił :)
ORME działa, ale nie sama substancja.
Moim zdaniem potrzebny jest do tego jeszcze jeden element, ale opiszę to dopiero jak wszystko sprawdzę.
Pozdrawiam

_________________
Dobrze się bawię.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: ORME
Post: 03 kwie 2011, 18:01 
Dzień Dobry (ponownie)

Cytaty poniższe pochodzą z artykułu zamieszczonego W dwumiesięczniku NEXUS nr 2 (64) wydanego marzec-kwiecień 2009r
Niezwykłe własności ORMUSÓW

Od czasu historycznego odkrycia Davida Hudsona poznano kilka metod otrzymywania ORMUS-ów oraz wiele obiecujących ich zastosowań, od przyśpieszania wzrostu roślin i ochrony środowiska po rozszerzanie ludzkiej świadomości.

Barry Carter
Copyright © 2008
2319 Balm Street Baker City, Oregon 97814 USA
http://www.subtleenergies.com/ormus/index.htm
sumro@zz.com

Wiele problemów, z którymi borykamy się na świecie, jest efektem działania struktur, które sami powołaliśmy do życia. Tworzymy je i wdrażamy do działania, po czym zaczynają one żyć własnym życiem. Stają się naszymi panami, zamiast służyć nam zgodnie z naszymi oczekiwaniami.

ORME-y Davida Hudsona

Namówiłem Jima, aby opowiedział tę historię kilku znajomym. Jeden z nich powiedział mi z kolei w roku 1995 o Davidzie Hudsonie, który również posiadał substancję, która znikała w błysku światła i unosiła się z rąk. Gdy to usłyszałem, skontaktowałem się z Jimem i powiedziałem mu o magicznych materiałach, które David Hudson nazwał „ORME-ami” (Orbitally Rearranged Monatomic Elements - jednoatomowe pierwiastki o przekształconych orbitach). To zaintrygowało Jima i szczęśliwie udało się nam dostać na odczyt Davida Hudsona w roku 1995 w Portland w stanie Oregon, a nawet uścisnąć jego dłoń. Pastanowiliśmy jednak nie mówić mu o doświadczeniach Jima, ponieważ uznaliśmy, że będzie lepiej, jeśli nie będziemy wrzucać wszystkiego do jednego worka. To wyglądało na zbyt groźną dla istniejących struktur technologię.

Metoda otrzymywania ORME-ów Hudsona była dość trudna i wymagała dużych nakładów. Wiedziałem, że te substancje mogą nigdy nie wejść do powszechnego użytku, jeśli nie znajdziemy prostszych sposobów ich uzyskiwania.
Gdy Jim poznał trochę dokładniej naturę ORME-ów, przestał się ich bać i postanowił poeksperymentować z ich wytwarzaniem z metali za pomocą ozonu. Ozonowa metoda Jima sprawdziła się bardzo dobrze, ale również okazała się trudna i wymagała nieustannej pracy jego generatora na najwyższych obrotach. Potrzebowaliśmy prostszych, dostępnych dla każdego metod uzyskiwania ORME-ów.

Aby uzmysłowić ludziom wagę tych materiałów, spisałem wykład Davida Hudsona z Portland i zamieściłem go w Internecie w lutym 1996 roku. Potem pojawiły się zapisy kilku innych wykładów sporządzone przez innych ludzi. Dzięki ludziom, którzy byli na odczycie Hudsona w Tampa na Florydzie, w lutym 1996 roku rozpoczęło działalność Internetowe forum Białego Złota (White Gold Internet forum). Byłem jednym z jego pierwszych członków, a obecnie jestem jego moderatorem.

W swoim odczycie David Hudson wspomniał o wielu starożytnych nawiązaniach do substancji, z którymi pracował. Mówił między innymi o biblijnej mannic, Kamieniu Filozoficznym, Fontannie Młodości, energii orgonalnej, pranie, chi, Świętym Graalu, Wielkiej Piramidzie i Arce Przymierza. Chociaż David Hudson nazwał te materiały „ORME-ami”, ja wolę określać tę formę materii „ORMUSem”, ponieważ nie jesteśmy pewni, czy te materiały są rzeczywiście monoatomowe. Termin „ORMUS” ma bogatą historię, która jest zgodna z tymi substancjami.

W połowie 1996 roku magazyn Nexus opublikował dwuczęściowy artykuł o Davidzie Hudsonie i ORME-ach.[2] Potem pojawiły się artykuł) Laurence'a Gardnera na temat kilku prawdopodobnych starożytnych nawiązań do tych materiałów. Pierwsze z nich opublikowano pod koniec roku 1998.[3] Te nawiązania do tajemniczych lub alchemicznych substancji sugerowały, że muszą istnieć łatwe i technicznie mało skomplikowane sposoby uzyskiwania ORMUSów.

Metody wytwarzania ORMUSów


Na początku maja 1997 roku dowiedziałem się o mężczyźnie z północnego zachodu, który rozmawiał ze szkołą Ramtha w Yelm w stanie Waszyngton. Uczył ludzi nowych technik otrzymywania ORMUSów. Dowiedziałem się o nim od kolegi od ORMUSów imieniem John, który opisał go następująco: „Wygląda na to, że uważa on, iż ta wiedza powinna być ogólnie dostępna i że należy szerzyć ją bez żadnej kontroli i chęci zysku... Wydaje się, że te procesy opierają się na prostej metodzie wytrącania ORME-ów i innych minerałów z morskiej wody w postaci «mleka bogów»”. Brzmiało to jak prosta kuchenna metoda, której szukaliśmy, no i udałem się razem z Johnem na spotkanie z nim. Na miejscu przywitał nas niski ciemnowłosy mężczyzna w wieku około 50 lat. Zgodził się, abyśmy nagrali naszą rozmowę, pod warunkiem że jego imię i inne dane pozostaną anonimowe. Kiedy w końcu zamieściliśmy w Internecie opisy metod, których nas nauczył, nazwaliśmy go „Esseńczykiem” („Essene”). A dlaczego, wyjaśnię za chwilę.

18 maja 1997 roku Esseńczyk pokazał nam, jak otrzymać biały osad z morskiej wody, wykorzystując Mokrą Metodę. Opisał nam również inne sposoby. Gdy wróciliśmy do domu, spisaliśmy na komputerze swoje notatki i zamieściliśmy je jako post w prywatnej dyskusji emailowej rozpoczętej w celu opisania tych metod. Spotkałem się z nim cztery razy. W czasie jednej z tych wizyt zabrałem ze sobą Jima. Esseńczyk powiedział nam, że zawsze pamiętał swoje poprzednie wcielenie jako esseńczyka żyjącego nad Morzem Martwym. Pierwsze wspomnienia pojawiły się u niego, gdy mieszkał jako dziecko na wybrzeżu Pacyfiku. W wieku sześciu lat wybrał się sam na ryby w pobliże molo. Złowił parę ryb i włożył je do wiadra, ale później wyrzucił je i napełnił wiadro oceaniczną wodą. Zabrał ją do domu i dodał do niej ług, po czym wytrącił się z niej osad. Pamiętając procedurę ze swojego poprzedniego życia nad Morzem Martwym, wypłukał osad i zjadł go. Mówi, że przyjmuje to w takiej lub innej formie po dziś dzień.

Nasza prywatna dyskusja emailowa stała się dość ożywiona po naszej pierwszej wizycie u Esseńczyka. Chcieliśmy wydobyć na światło dzienne metody, jakich nas nauczył, i jednocześnie zrobić to w możliwie najbezpieczniejszy sposób.
26 maja 1997 roku zaczęliśmy edytować nasz dokument na temat jego metod. Jego ostateczną 21 wersję wysłaliśmy 8 kwietnia 1998 roku do 50 witryn internetowych na całym świecie. Tylko kilka z nich zamieściło go na swoich stronach.
Mieliśmy zatem sposób na koncentrację ORMUSów oparty na prostej technice kuchennej. Mimo to nadal szukałem innej metody otrzymywania tych substancji na wypadek, gdyby nie można było zdobyć ługu lub wody morskiej.
Doświadczenia Jima pokazały, że ORMUSy podlegają działaniu pola magnetycznego, jakby były nadprzewodnikami (np. lewitują). Stale demonstrują zdolność do tunelowania Josephsona (teleportacji) i zdają się działać jako „portal” dla „nowo powstającej materii i energii”.

Kilka eksperymentów Jima nagrałem kamerą wideo. (Zwykle udostępniam te nagrania podczas moich warsztatów i mam zamiar pokazać je na nadchodzącej konferencji Nexusa). Opierając się na rzekomym nadprzewodnictwie ORMU-sów w wodzie, Jim doszedł do wniosku, że powinno być możliwe skoncentrowanie pewnej ich porcji w wodzie za pomocą odpowiedniej pułapki magnetycznej. W lecie 1996 roku Jim dał mi kilka pułapek magnetycznych do przetestowania w strumyku nieopodal mojego miejsca zamieszkania. Te pułapki okazały się bardzo skutecznym sposobem na koncentrację ORMUSów w wodzie i w następnych kilku latach opublikowałem na mojej stronie internetowej kilka schematów budowy tego typu pułapek. Odsyłacze do tych planów można znaleźć pod adresem http://www.subtleenergies.com/ormus/tw/magtrap.htm

Od tego czasu Jim, ja i kilku innych ludzi odkryliśmy, że jest możliwe wprowadzenie pewnych substancji w stan ORMUSów za pomocą różnych metod. Odkryliśmy także, że ORMUSy występują w naturze powszechnie, choć są trudne do zidentyfikowania, ponieważ są praktycznie niewidzialne dla spektroskopów.

ORMUS i świadomość

Wielu badaczy zauważyło, że ORMUSy odgrywają istotną rolę w systemach biologicznych. Wywołują również różne efekty w obszarach związanych ze świadomością, służąc na przykład jako przekaźnik myśli, oraz pełnią inne biologiczne funkcje. Dokonane przeze mnie i Jima pewne odkrycia uzmysłowiły nam, że mogą być one głównym składnikiem samej świadomości. Tak twierdzą również David Hudson i Esseńczyk. Uważamy, że ORMUSy mogą wzmacniać łączność między komórkami, a także łączność między jaźnią i każdą rzeczą we wszechświecie. Ta lepsza i szybsza komunikacja pomogła zamanifestować się wielu rzeczom, o których marzyłem jako dziecko. Ta błyskawiczna manifestacja nie zawsze jest korzystna. Oto ekstremalny przykład.

Mam znajomego, który wytworzył „naładowany” biały proszek złota. W roku 2000 spędził kilka miesięcy powielając procedurę Hudsona, w wyniku czego uzyskał wyżarzony proszek „m-złota”. Kiedy miał już ten biały proszek złota, spożył go w ilości około sześciu mikrogramów i w ciągu kilku godzin stał się całkowicie niezdolny do działania.
Po tym jednorazowym przyjęciu ormusowego złota przez rok nie mógł normalnie żyć, ponieważ wszystko, o czym pomyślał, stawało się. Zaraz po jego spożyciu jego zachowanie stało się tak dziwne, że jego żona chciała zabrać go do szpitala. Udało mu się jednak przekonać ją, że lekarze nie będą w stanie wyleczyć skutków zażycia białego proszku złota.

Mówił, że jego umysł powoływał do istnienia wszystko, o czym pomyślał. Był w stanie panować nad tym w ciągu dnia, ale w nocy stawało się to dużym problemem. Gdy pomyślał o wypadku drogowym podczas jazdy samochodem, ni stąd ni zowąd pojawiło się auto i omal go nie uderzyło. Musiał nauczyć się przestać myśleć o tym, czego sobie nie życzył, aby tego uniknąć. Ta błyskawiczna manifestacja jego strachów stała się tak przytłaczająca, że cały czas musiał myśleć o rzeczach pochłaniających całą jego uwagę. Unikał kontaktu z ludźmi i wykonywał obliczenia matematyczne, by odciągnąć swoją uwagę od innych spraw. Musiał brać lekarstwa nasenne, aby przestać śnić.
Takie natężenie tego stanu utrzymywało się przez sześć miesięcy i w ciągu następnych sześciu miesięcy złagodniało. Doszedł do wniosku, że wszystkie jego przekonania były jedynie przekonaniami i żadne z nich nie było prawdziwe. Powiedział, że nasze przekonania są podstawą rzeczywistości fizycznej i że bez nich sytuacja może stać się groźna. Wydarzyło się to kilka lat temu, ale ilekroć rozmawiam z nim o tym, jest wyraźnie zmartwiony, gdyż wspomnienia tego przeżycia wciąż wywołują w nim niepokój.

Inni ludzie, którzy- zażywali ORMUSów, również doświadczyli podobnych efektów, ale na mniejszą skalę. Ten rodzaj ORMUSów jest dość trudny do otrzymania i nie jest ogólnie dostępny. Na szczęście, dostępne rodzaje ORMUSów nic wywołują takiego efektu.

Tego typu rzeczy są głównym tematem filmu Sekret[4] i nauk Abrahama-Hicksa. Zgodnie z tymi naukami swoją rzeczywistość tworzymy przez doświadczanie przeciwieństw, które wywołuje pragnienie czegoś lepszego. Spełnienie tych pragnień jest z miejsca dostarczane pod nasze drzwi, ale żeby mogło do niego dojść, musimy te drzwi otworzyć. Tak działa moim zdaniem ORMUS jako przekaźnik...

Wyobraźcie sobie, że oglądacie w telewizji kanał, który się wam nie podoba. Kiedy chcecie go zmienić, wciskacie przycisk w pilocie, który wysyła do odbiornika fale o pewnej częstotliwości zmieniające kanał. Teraz wyobraźcie sobie, że częstotliwość, jaką wysyła pilot, to to, jak się czujecie. Czując się źle lub bojąc się, wysyłamy częstotliwość, która ustawia kanał, jakiego nie chcemy. Czując się dobrze, ustawiamy kanał, jakiego chcemy. To nic wasz zamiar jest częstotliwością, która ustawia kanał, ale to, jak się czujecie. Przypuszczam, że ORMUS jest medium, które przenosi częstotliwość. Im gęstsze jest medium, tym szybciej przemieszcza się przez nie częstotliwość. Przykładając ucho do szyny kolejowej można usłyszeć jadący pociąg, zanim w powietrzu rozlegnie się jego odgłos. Gęstsze medium szybciej przekaże echo uczucia, które przez nic prześlesz. Jeśli ORMUSy są przekaźnikiem między umysłem i duchem, przekażą echo takiego odczucia, jakiego doznajemy. Myślę, że właśnie to dzieje się z ORMUSami, zwłaszcza z ich silniejszymi formami. Sądzę, że przenoszą rezonans naszych myśli i wierzeń i szybciej przekazują echo ich manifestacji.
Jeśli to prawda, oto sposób na sprawdzenie, czy jesteś gotów na silniejsze formy ORMUSów... Prześledź swoje życie i zastanów się, czy przydarzają ci się rzeczy, których nie chcesz. Czy byłbyś szczęśliwszy, gdyby te rzeczy były zintensyfikowane i bardziej związane z myślami, które je wywołują? I odwrotnie, zastanów się, jak często przydarzają ci się rzeczy, których pragniesz. Czy budząc się rano, myślisz o swoim dniu z radosnym oczekiwaniem, czy zmartwieniem?
Twoje przekonania są nawykami myślowymi, których ORMUS nie zmieni. Kiedy bierzesz ORMUS, nie pozbawia cię on wolności wyboru. Nie każe ci myśleć tylko o tym, czego chcesz, i nie chroni cię przed myśleniem o tym, czego nie chcesz. Wciąż możesz wybrać, o czym będziesz myślał w danej chwili. Zawsze myśl o swoich aniołach i nigdy o swoich demonach, ponieważ to, o czym pomyślisz, ukaże się w twoim życiu, zaś przyjmowanie silniejszych form ORMUSów tylko przyśpieszy i spotęguje manifestację tego. Łatwo jest zmienić to, jak się czujesz, zmieniając kanał swoimi myślami. Zawsze jest coś, co sprawia, że czujesz się lepiej. Pomyśl o tym i patrz, jak „to, czego chcesz”, zaczyna manifestować się z większą regularnością.

Podsumowując uważam, że ORMUSy stanowią nieskończenie gęsty błyskawiczny przekaźnik naszych myśli i intencji.

Związek z konwencjonalną fizyką

Współcześni fizycy i inni naukowcy wiedzą już o tego rodzaju błyskawicznej komunikacji. Stworzyli już nawet na jej opisanie odpowiednie terminy: spójność kwantowa oraz nielokalna interakcja. Liczni naukowcy sugerują, że ta natychmiastowa łączność zachodzi w „miejscu” stanowiącym podłoże fizycznej rzeczywistości. Fizyk David Bohm nazwał to „miejsce” porządkiem niewidzialnym, a naszą fizyczną rzeczywistość porządkiem widzialnym. Biolog Rupert Sheldrake nazywa to „miejsce” polem morfogenetycznym. Lynne McTaggart napisała książkę, która jest poświęcona naukowym badaniom tego „miejsca” błyskawicznej komunikacji. Nazywa je polem i taki też jest tytuł tej książki (The Field - Pole). Moja recenzja tej książki znajduje się pod adresem http://www.subtleenergies.com/

Opierając się na pracy Satyendry Natha Bosego, Albert Einstein przewidział w roku 1924, że jest możliwe, by dwa lub więcej atomów było w tym samym kwantowym stanic, a ich długości fal silnie oddziaływały na siebie. Ten stan rzeczy jest nazywany kondensatem Bosego-Einsteina (BEC). Minęło sporo czasu, zanim potwierdzono BEC laboratoryjnie. Osiągnięto to w roku 1995 za pomocą małej grupy atomów sprowadzonych do jednej milionowej stopnia powyżej zera absolutnego. Fizycy, którzy tego dokonali, otrzymali za to nagrodę Nobla w roku 2001. Składający się z wielu atomów BEC byłby w efekcie nieskończenie gęstą substancją. Wierzymy, że ORMUSy mogą stać się BEC w temperaturze pokojowej. Jeśli to prawda, mogłyby one stać się podstawa systemu błyskawicznej, nielokalnej łączności w rodzaju mistycznego połączenia, które od tysięcy lat opisują mędrcy tego świata. Nazwijmy ten system komunikacji „Innernetem”.

Naszym zdaniem ORMUSy muszą osiągnąć pewien poziom koncentracji w organizmie, zanim dokonają kwantowego skoku ku lepszej, świadomej, spójnej łączności z Innernetem. Pomóc w tym może zażywanie ORMUSów, lecz ta spójność jest także funkcją czegoś, co starożytni mędrcy nazywali „jednopunktową świadomością”. Jeśli zmieniamy przyciski na naszym pilocie z dobrego samopoczucia na złe, tworzymy w powietrzu interferencyjne wzory. W podobny sposób te wzory mogą uniemożliwić ORMUSom wejście w spójny stan BEC. Jeśli zażywamy ORMUSów, nie wiedząc, jak skupiać się na tym, czego chcemy, możemy przyciągać to, czego nie chcemy. Istnieją dowody na to, że ORMUSy wzmacniają spójną komunikację w mózgu. Kilku ich badaczy przyjmowało różne ormusowe produkty, będąc podłączonym do elektroencefalografu (EEG). Wszyscy zauważyli, że ich półkule działały spójniej przez kilka minut od ich przyjęcia. Na około 10 minut weszli w bardzo głęboki stan medytacyjny „theta-delta”, mimo iż byli całkowicie przytomni i świadomi. Z raportami na ten temat zapoznać się można na stronie internetowej zamieszczonej pod adresem:
http://www.subtleenergies...w/coherence.htm

Rozwiązania na przyszłość

Niektórzy sądzą, że wpływ ORMUSów na świadomość to jedynie „efekt placebo”, poza tym wątpią, czy mogą one pomóc przezwyciężyć takie problemy, jak kurczenie się zasobów ropy naftowej, głód i zmiany klimatyczne?
Przez wiele dekad szukałem sposobów na poprawę lub rozwiązanie tych problemów. Wpływ ORMUSów na rośliny powinien stanowić jasną odpowiedź na zarzuty krytyków, którzy traktują ich działanie jako „placebo”, oraz na wiele globalnych problemów. Zmiany klimatyczne, wliczając w to globalne ocieplenie, wywoływane są przez wiele czynników, takich jak promieniowanie słoneczne, zmiany w ilości odbijanych promieni od powierzchni Ziemi oraz wzrost poziomu „gazów cieplarnianych”, takich jak zawarty w atmosferze dwutlenek węgla. Według mnie zmiany klimatyczne oraz dotychczasowa gospodarka paliwowa są największymi zagrożeniami dla naszej cywilizacji i naszego gatunku. Uważam także, że ORMUSy posiadają potencjał mogący rozwiązać wszystkie te problemy. Oto dlaczego:
Po pierwsze, węgiel występujący w atmosferze pochodzi między innymi ze spalania paliw kopalnych, wycinania lasów, zmian w prądach morskich i topnienia wiecznej zmarzliny w rejonach Arktyki. Gdyby istniał sposób na zmniejszenie wydzielania węgla (na przykład poprzez wiązanie go w drzewach, ziemi, wodzie morskiej i roślinach uprawnych), uwolniłoby to atmosferę od dwutlenku węgla (jednej z głównych przyczyn zmian klimatycznych) i zamknęło go tam, gdzie nie byłby już gazem cieplarnianym. Wygląda na to, że ORMUSy mogą znacząco zwiększyć wzrost roślin, co zwiąże z kolei więcej węgla. W 53 (3/2007) numerze Nexusa dr Roger Taylor opisał, jak zastosowanie ORMUSów z wody morskiej niemalże podwoiło produkcję rolną w ciągu roku. W tym artykule można zobaczyć także moje zdjęcie porównujące rozmiary drzew orzecha włoskiego hodowanych przez Esseńczyka. Jedno z nich, które poddano działaniu ormusowego osadu z wody morskiej, było ponad cztery razy większe i wydało czterokrotnie większy plon niż drzewo hodowane naturalnymi metodami. Te zmiany w produkcji rolnej powinny być również zastosowane do wzrostu lasów. Wzrost biomasy to również wzrost produkcji biopaliw.

Po drugie, ORMUSy znacząco wspomagają podziemny ekosystem. Pod ziemią znajduje się prawdopodobnie więcej biomasy niż na powierzchni. Jednym z jej najważniejszych składników są grzyby mikoryzowe.
Ormusowy osad z morskiej wody podwaja masę grzybów mikoryzowych w glebie w ciągu miesiąca od jego zaaplikowania. Ponieważ te grzyby mogą urosnąć do takich rozmiarów, że mogą stać się największymi organizmami na Ziemi - tworząc podziemną macierz łączącą wszystkie drzewa i rośliny na ogromnych połaciach terenu - zastosowanie ORMUSów może znacznie zwiększyć zatrzymywanie węgla w glebie.

Po trzecie, grzyby mikoryzowe karmią rośliny, rozpuszczając zawarte w glebie minerały i transportując je do roślin, z którymi żyją w symbiozie. Ich obecność zmniejsza potrzebę stosowania odżywek i nawozów.
Większość stosowanych obecnie nawozów i substancji odżywczych pochodzi z przetwarzania ropy naftowej i muszą być one transportowane przy użyciu pojazdów napędzanych wytwarzanymi z niej paliwami, dlatego zmniejszenie potrzeby stosowania nawozów o połowę znacznie zmniejszy wydzielanie węgla do atmosfery.

Po czwarte, substancje rozpuszczone i przetransportowane przez grzyby do współżyjących z nimi roślin pozostaną biodostępne i w ostateczności dostaną się do wody oceanicznej, gdzie będą stanowić pokarm dla oceanicznych mikroorganizmów, które zatrzymują najwięcej węgla. Poza tym te mikroorganizmy stanowią jedną trzecią całej ziemskiej biomasy i odgrywają ważną rolę w ziemskim klimacie. ORMUSy są prawdopodobnie najlepszym sposobem na wywołanie zmian w istniejących strukturach - na przykład takich instytucjach, jak korporacje, rządy lub religie - bowiem udoskonalają więzy miłości. Mogą też pomóc nam poprawić nasze zdrowie i ograniczyć naszą zależność od jedzenia i energii. Gdy ludzie mówią o przypuszczalnych katastrofach geologicznych, ekonomicznych lub społecznych, boją się zwykle, że pozbawią one ich potrzebnych rzeczy. Nic zdają sobie sprawy, że te struktury muszą ulec zmianie albo nadal będą utrudniać życie. Z ORMUSami możemy dokonać zmian w strukturach bez wywoływania ogólnej zapaści, która mogłaby towarzyszyć ich likwidacji.

Wiem, że żyjemy w czasie wielkich zmian, ale zmiany te nie muszą oznaczać zagrożenia. Ludzie współpracujący ze swoimi sąsiadami mają większą szansę na dobrobyt niż ci, którzy zamykają się w bunkrach wraz z zapasami żywności, paliwa i broni. Myślę, że najbardziej zbawienną rzeczą, jaką mogą przynieść ORMUSy, jest „błyskawiczna karma”. Zauważyłem, że moje pragnienia i obawy ukazują się tym szybciej, im bardziej jestem nasycony ORMUSami. To pomaga mi zrozumieć, że przyciągam rzeczy, na których skupiam swoją uwagę. O wiele bardziej wolę skupiać swoją uwagę na tym, jak szerzyć miłość i współpracę na naszej planecie, niż na obawianiu się katastrof, jakie mogłyby nastąpić, gdybyśmy tego nic robili. Szerząc miłość i współpracę w naszych lokalnych środowiskach, szybko zauważymy, jak zanika nasza potrzeba zależności od struktur. To dopiero będzie manifestacja ORMUSów!

O autorze:
Barry Carter od bardzo dawna zajmuje się nauka i duchowością. Jest z wykształcenia elektronikiem i specjalistą w zakresie systemów komputerowych. Jest związany z ruchem ochrony środowiska. Od roku 1996 prowadzi rozległe badania nad ORMUSami i zarządza poświęconą im stroną internetową, na której zamieszcza informacje o własnych odkryciach. Skontaktować się z nim można pisząc na adres poczty elektronicznej sumro@zz.com. Jego strona internetowa znajduje się pod adresem http://www.subtleenergies.com/

Przełożył Michał Fiejtek
________________________________________________
[1]Nieorganiczny związek chemiczny z grupy nadtlenków o wzorze chemicznym H2O2 otrzymany po raz pierwszy przez Louisa Thénarda w roku 1818. Jego 30-procentowy wodny roztwór nazywa się perhydrolem, a 3-5 procentowy stosowaną do odkażania ran wodą utlenioną. - Przyp. red.
[2]W polskiej edycji Nexusa artykuł ten składał się z czterech części i był poszerzony o dodatkowy odczyt Davida Hudsona. Patrz „Biały proszek złota”, Nexus, nr 25(5/2002), 26(6/2002), 27(1/2003) i 28(2/2003). - Przyp. red.
[3]Mowa tu o trzyczęściowym artykule Laurence'a Gardnera „Gwiezdny ogień - złoto bogów” zamieszczonym w Nexusie nr 7(5/1999), 8(6/1999) i 9(1/2000). Jego interesującym uzupełnieniem jest wywiad Atashy McMillan z Laurence'm Gardnerem zatytułowany „Sekretne nauki starożytnych” zamieszczony w 37 (5/2004) numerze Nexusa. - Przyp. red.
[4]Filmowa wersja bestsellerowej książki pod tym samym tytułem Sekret autorstwa Rhondy Byrne (Nowa Proza sp. z o.o. Warszawa 2007, przekład Jan Kabat). - Przyp. red.
http://www.youtube.com/watch?v=RM8buuZJXGI

Polecam przeczytanie całego artykułu zamieszczonego w dwumiesięczniku NEXUS nr 2 (64) wydanego marzec-kwiecień 2009r. Można też znaleźć cały tekst bez trudu w internecie.

Pozdrawiam
Zbyszek



Na górę
   
 
 
 Tytuł: Re: ORME
Post: 04 kwie 2011, 21:50 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 mar 2011, 0:45
Posty: 1101
Płeć: mężczyzna
Serdeczne podziękowania.
Niektóre z tych informacji już posiadałem, ale kilka jest dla mnie nowych i bardzo cennych.
Chcę przy okazji przestrzec wszystkich, którzy zamierzają zażyć Orme aby zaczęli od niewielkich dawek ponieważ ja miałem problemy kiedy przesadziłem. Dawka 0,5g jest maksymalna, a teraz uważam, że nawet 0,3g jest wystarczająca.
Pozdrawiam

_________________
Dobrze się bawię.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: ORME
Post: 05 kwie 2011, 13:25 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 kwie 2010, 14:18
Posty: 175
Lokalizacja: podlaskie
Płeć: kobieta
Uzdrawianie i pomoc innym jest dość ciężkim tematem ale podziwiam Cię Bow1 za determinację, ja jeszcze spotkałam się z tym że ważne jest nastawienie nie tylko osoby chorej ,ale także otoczenia, zdarzyło mi się że osoba bliska była totalnym blokerem dla istoty uzdrawianej.Tak jak Zbyszku mówiłeś głownie sama osoba chora powinna być po pierwsze zainteresowana, powinna chcieć i starać się sama zmieniać - dlatego nie zawsze da się komuś pomóc i nie można brać tego bezpośrednio do siebie jeżeli się nie uda.
Co do ormusów ja na razie będę próbowała z platyną i złotem ale dobre roztwory koloidalne są dość drogie - w każdym razie warto spróbować - wydaje mi się, że tego typu substancje nie mogą wywołać złych skutków ew mogą pomóc wyjść czemuś na powierzchnię i tylko od nas samych zależy co to będzie, jeżeli gdzieś tam w środku tkwią w nas pokłady dobra i miłości to ten efekt może zostać jedynie wzmocniony.

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: ORME
Post: 17 kwie 2011, 22:53 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 mar 2011, 0:45
Posty: 1101
Płeć: mężczyzna
Zamierzam sprostować nieco moją poprzednią wypowiedź na temat dawek ORME.
Już wiem, że można przyjąć bez obaw nawet 3 g, ale tylko wieczorem.
Dlaczego tylko wieczorem?
Nie mam pojęcia. Może ma tu znaczenie poziom kortyzonu, czy coś podobnego.
W każdym razie około 22 lub później bez obaw można przyjąć duże dawki.
Zauważyłem, że kiedy wezmę dużą dawkę to wydziela się endorfina i jest bardzo sympatyczne :) Bardzo łatwo wejść w głęboki stan medytacyjny. Kiedy pomyślałem o trzecim oku to natychmiast poczułem ucisk między brwiami, a kiedy pomyślałem o energii to w tej samej sekundzie poczułem potężne mrowienie we wszystkich członkach.
I jeszcze jedno, kilkakrotnie przez wiele godzin odczuwałem mocny nacisk w okolicach czakry podstawy.
Czy ORME coś dobrego wniesie do mojego życia to jeszcze nie wiem, ale kiedy już się przekonam to napiszę o tym.
Pozdrawiam

_________________
Dobrze się bawię.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: ORME
Post: 21 kwie 2011, 22:46 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 mar 2011, 0:45
Posty: 1101
Płeć: mężczyzna
Zacznę od moich odczuć i doświadczeń z ORME, a na końcu przedstawię w jaki sposób w domowych warunkach wyprodukować ORME.
Jeżeli czasami medytujesz, to po zażyciu tej substancji będziesz medytował znacznie głębiej, Twoje odczucia będą wyraźne, a efekty natychmiastowe.
Ormusy powoduję wzmożone wydzielanie endorfiny, a więc jest sympatycznie.
Nie rozgryzłem jeszcze z jakiego powodu nie zawsze się tak dzieje. Mam pewne podejrzenia, ale jeszcze za wcześnie, abym się nimi podzielił.
Np. po zażyciu pomyślałem o przyjmowaniu energii od mojego Anioła Stróża i natychmiast odczułem mrowienie w całym ciele jakby spływała na mnie potężna, dobroczynna moc.
Jak pomyślałem o trzecim oku, to natychmiast poczułem silny nacisk między brwiami itd.
Pewnego dnia wróciłem późno do domu. Z powodu braku czasu nic nie zjadłem przez cały dzień więc nawpychałem się do oporu i niestety przesadziłem, poczułem się bardzo źle. Wziąłem więc ormusy i położyłem się na kanapie, a następnie poprosiłem mojego Anioła Stróża o energię oczyszczającą i poprawiającą samopoczucie i wiesz co się stało? – w kilka minut poczułem się lekko, a moje samopoczucie było super.
Czas pokarze.

Jak zrobić Ormusy

Trzeba kupić:
1. Kilkadziesiąt kilogramów soli. Sól ma być naturalna bez dodatków, nie jodowana, bez antyzbrylaczy itp.
2. Kup też wodorotlenek sodu
3. Kilka szklanych zlewek wysokich. Ja kupiłem 4 szt. po 3000 ml
4. Kilka litrów wody demineralizowanej,
5. Moździerz ceramiczny,
6. wagę jubilerską z dokładnością do 0,1 g. Na allegro kilkadziesiąt zł z wysyłką.
Trzeba też przygotować dzbanek szklany o pojemności 1 – 1,5 l, łyżkę stołową, łyżeczkę do herbaty oraz szklankę.
Do dzbanka wsyp kg soli i nalej cieplej wody. Jeżeli w kranie masz wodę chlorowaną to powinieneś zaopatrzyć się w wodę czystą. Tak długo mieszaj aż powstanie roztwór nasycony soli, a wtedy wlej płyn do jednej ze zlewek, ostrożnie aby nie wlać razem kryształów soli tylko płyn. Powtarzaj tą czynność aż napełnisz wszystkie zlewki nasyconym roztworem soli. Następnie wlej do szklanki do połowy zimną wodę i wsyp dwie łyżeczki (pełne) wodorotlenku sodu. Mieszaj z dala od twarzy (ulatnia się gaz) do momentu aż wszystko się rozpuści (uwaga na temperaturę, rośnie). Wtedy wlej zawartość szklanki do jednej ze zlewek i lekko zamieszaj aby ług rozpłynął się w całej zlewce. Powtórz to z każdą zlewką.
Teraz trzeba spokojnie czekać aż wytrącone substancje osiądą na dnie. Trwa to około 12 godz. Kiedy już woda jest klarowna a na dnie są osady należy ostrożnie wylać roztwór, a osady pozostawić na dnie. Po zlaniu płynu dolej zimnej nie chlorowanej wody, lekko zamieszaj i spokojnie czekaj tym razem około 8 godz. Płukanie powtórz 4 razy zawsze odczekując aż osady znajdą się na dnie.
Ostatnie 5 płukanie wykonaj z użyciem wody demineralizowanej. Kiedy już zlejesz wodę to osady wlej do krystalizatora ewentualnie szklanego naczynia żaroodpornego i wstaw do piekarnika. Temperatura 150°C.
Po kilku godzinach w naczyniu znajdziesz suche płatki, okruchy. Wysyp zawartość na kartkę papieru, a następnie wsyp do ceramicznego moździerza i bardzo dokładnie utrzyj.
Teraz odważ tyle ORME ile uważasz za stosowne. Myślę, że każdy powinien indywidualnie zdecydować ile brać.
I jeszcze jedno.
Cholera, nie wiem z jakiego powodu, ale nie radzę brać ORME rano, polecam wieczory.
Tą dziwną substancję należy zażywać świadomie, prawie rytualnie, w spokoju.
Mam nadzieję, że podzielisz się ze mną doświadczeniami.
Powodzenia

_________________
Dobrze się bawię.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: ORME
Post: 25 kwie 2011, 1:02 
Moja percepcja śledzi ten wątek od 2H. Jak na taką późną porę to powiem szczerze że zapodałem sobie nie lada atrakcje dla umysłu. Przyznaje że, nie przeczytałem kilku ostatnich postów a to dlatego że dotarło do mnie pozwolenie że jestem gotowy by móc w tym wątku dodać swoją "magie słów" już teraz. Trochę osób o dość dużo rozbudowanej świadomości się tutaj wypowiadało. Każdy dodał coś co jest obrazem jego doświadczeń wynikającej z wiedzy lub praktyki. I w pewnym momencie za sprawą Hakuna ujrzałem ten temat ORME jak zbiór barw(posty) budujący Tęcze(temat) . Sprowokowałeś Hakun w odpowiednim momencie tej debaty- proces myślowy, węzeł energetyczny świadomie budujący grunt pod dyskusje. Umieściłeś innymi słowy detektor ruchu wibracyjnego myśli i słów, konkretne działanie(gratuluje percepcji). Sam problem ORME o tym za chwile, obiecuję nie będę odbiegał od tematu. Jedno słowo jeszcze na temat tego co uczynił Hakun. Ustawił swego rodzaju (łapacz snów-słów) po to by uczulić nasze umysły, oraz uspokoić falowód i płynące w nich informacje. W ten sposób przejął kontrole , a temat jest konkretny. Dlaczego tak się skupiłem na tym procesie który się pojawił niepostrzeżenie w tym wątku. Chodziło o coś więcej. Można przytoczyć tutaj doświadczenie Nieoznaczoności Heisenberga, ewentualnie prace z próżnią Ruperta Shaldrake. Przejde do sedna sprawy ORME. Kij ma dwa końce, a znaczenie nadaje świadomość. Cokolwiek wiesz powoduje że wiedza działa na twoją niekorzyść, bo spoglądasz na fakty i otoczenie przez filtr tego co wiesz, zamykając sobie drogę temu co możesz poznać.
Konserwa i Radosław. Wasze kolory, barwy(posty) oscylują w okolicach widma światła fioletowego i znajdują się po przeciwnej stronie dyspersji tego tematu, którymi są barwy(posty) ZBW. Pomiędzy inni użytkownicy którzy wypełniają obraz tej "dwuznacznej" tęczy(problemu). Hakun w tym momencie jest jak pryzmat, który zaznaczył że racje obydwu stron i ich cel przybliża nas do tego, by znaczenie głębsze i nasze samopoznanie było celem, a nie tylko obszarem ścierania się nad tym czy to dobre czy złe. Te małe odcienie szarości pomiędzy, niekiedy maja głębszy sens, ponieważ dzięki nim możemy umieścić swoje przekonania i z tego pułapu ponownie odnaleźć prawdziwą moc ukrytą w znaczeniu jakie naprawdę jest ORME.
Radek i konserwa, skrajnie określili że ORME jest szkodliwe , gdyż pochodzi z poziomu ingerencji w naturalny przepływ, który mamy w sobie . ZBW spowodował podejście bardziej "harcerskie" idź na zwiady i sprawdź, wszystko jest ok.
Jedni i drudzy mają racje.
Wszystko co przyjmujesz i doznajesz fizycznie nabiera siły i działania poprzez zaprogramowanie odgórne naszą myślą i intencją. Pomijam w tym momencie wyjaśnianie o co chodzi, bo z racji obecnych tutaj "globusów" w tym temacie każdy zainteresowany wie o co biega.
ORME to narzędzie a jego działanie będzie adekwatne do skutków(świadomość) jakie wcześniej zaprogramuje nasza podświadomość. I tu nie chodzi o ten konkretny przykład, ten magiczny proces odnosi się do jakiejkolwiek naszej reakcji na cokolwiek. I naprawdę jest czas by w końcu konkretnie uruchomić ten proces na co dzień we wszystkim co jest owocem naszej reakcji na rzeczywistość.
Skoro Annunaki stały się tym czym si e stały, skoro Złe Siły władające tym światem używają tego proszku świadomie do swych celów, programują działanie takie jakie jest ich celem. Jeśli cel jest zły, podąza kanałem dominacji , dążeniem do władzy , zasila matryce gadzią zła intencją wtedy efekt staję się karmą . Czyli zmienia DNA , degenerując je, osłabiając wrodzone umiejętności, które na drodze ewolucji utrwalają alegorytmiczny wzór DNA, bycia formą postępującą ku zagładzie.
Radek i konserwa ukazują wiele bardzo cennych i prawdziwych obrazów działania ORME, ale jest to obraz zaprogramowany być może tak by dać "Złym"wyłączność stosowania tego specyfiku, skutecznie odstraszając całą resztę przed jego stosowaniem. Baaa, nawet jest to niezły mechanizm, by zwerbować na zły obraz i odbiór ORME i zmienić DNA delikwenta, dlatego bo będzie zażywał je myśląc podświadomie że robi coś źle , a wtedy skutek też będzie zły. Czy to jasne!!!. Bo tu mamy bardzo wyrafinowany przykład manipulacji naszą świadomością , czyli NAMI.
Odcinając się od tego co wiesz , dajesz sobie białe światło i doświadczasz nowego. Na obraz i podobieństwo tego co myślisz tworząc własny horyzont zdarzeń.
Uważam że kwestia ORME nabiera znaczenia wtedy kiedy ty mu je nadasz. I nie jest ani ZŁE ani DOBRE jest SZARE , nijakie , stanie się tym czym jesteś TY. Twoje myśli, uczucia, twoja rola tu na ziemi jest dobra , to ORME też będzie dobre. Twoja droga jest pełna nieścisłości, gdzieś pojawiają się "brudy", to twoje oczekiwania i rezultat też będą podobne.
Każdy ma swoje racje i ma racje. A co zrobi i jak na niego oddziałuje będzie tylko wynikiem obrazu na jaki decyduje się każdy z NAS.
Pora nocna mówi mi dość. Moja ocena mówi nie potrzebuje ORME, może nie jestem gotowy, może poprostu...kto wie jak nie ja sam. Wybieram na TU i TERAZ drogę natury. Mam w sobie miłość i wiem jak ona działa , jak na dzień dzisiejszy nie potrzebuję robić sobie "tuningu" w sercu.
Dobrej nocy życzę każdej śpiącej i nie śpiącej duszy.



Na górę
   
 
 
 Tytuł: Re: ORME
Post: 28 kwie 2011, 12:05 
Dzień Dobry (takie polskie ALOHA)

Zacznę od przypomnienia informacji na które warto zwrócić szczególną uwagę w artykule jaki znalazłem kiedyś w miesięczniku NIEZNANY ŚWIAT 6 (54) 1995 (str.4-5)

PIRAMIDY?
TO GIGANTYCZNY INSTRUMENT MEDYCZNY
(...)
...leżąca pod komnatą królewską inna komnata o szerokości 3metrów i wysokości 5,5 metra, wypełniona czystym krystalicznym piaskiem.
(...)
Poznana dotychczas konstrukcja wewnętrzna Wielkiej Piramidy zawiera w sobie wszystkie elementy układy radiestezyjne niezbędne do uzyskania ściśle wyselekcjonowanego wąskiego „subpromieniowania” zieleni ujemnej. W tym miejscu należy zaznaczyć, że francuski radiesteta Enel badał promieniowanie zieleni ujemnej i stwierdził, że nie można mówić o jakimś wąskim paśmie tego promieniowania, które umownie nazywamy 'kolorem' zieleni ujemnej. Przeprowadzając doświadczenia terapeutyczne, wydzielił on z widma Z- „subpromieniowanie” odchylone od osi Z- o kąt 6ş15' w stronę 'koloru' czarnego. (...) „Subpromieniowanie” to Enel nazwał promieniowaniem alfa i stwierdził jego
lecznicze właściwości w wielu odmianach raka.
(...)
Jak wiadomo siła, a co za tym idzie – skuteczność, jest zależna od masy obiektu znajdującego się w polu grawitacyjnym.
(...)
Komora zawierająca czysty krystaliczny piasek, znajdująca się pod komorą królewską, pełniła rolę ekranu radiestezyjnego, wytłumiającego i „gaszącego' resztki wykorzystanego promieniowania oraz chroniącego pozostałe pomieszczenia budowli przed niekontrolowanymi „przeciekami” tego promieniowania.
(...)
Usytuowanie geometryczne komory królewskiej w stosunku do osi pionowej Wielkiej Piramidy ma kapitalne znaczenie. Jak pamiętamy komora królewska jest przesunięta o około 10 metrów [dokładnie 10,707158m od osi piramidy (pionowej linii łączącej środek podstawy z wierzchołkiem) znajduje się środek sarkofagu, który stoi dokładnie na osi północ-południe piramidy. Przypomnę iż posadzka komory królewskiej znajduje się dokładnie w odległości 1/3 od podstawy piramidy] w kierunku południowym.
(...)
Teoretyczna wysokość piramidy wg Rutherforda wynosi:
h = 146,64954m
2/3 h = 97,76636 m = b
a = b x tg
a = 6º15'
tg a = 0,10951781
a = 97,76636 x 0,10951781 = 10,707158 m
można więc powiedzieć, że Wielka Piramida w Gizeh była gigantyczną kamienną „bomba kobaltową” zaginionej cywilizacji Atlantydów, służącą między innymi do leczenia raka, a sarkofag Chufu pełnił w niej rolę „stołu operacyjnego”.

Torowanie sobie drogi za pomocą dynamitu przez „archeologa”, pułkownika Hawarda Vyse'a w tak delikatnym i precyzyjnym instrumencie medycznym, jakim była Wielka Piramida, stanowiło niestety przejaw barbarzyństwa. (...) Na gorzki paradokś zakrawa fakt, że Wielka Piramida, będąca instrumentem medycznym, przetrwała dwanaście tysięcy lat, aż znaleźli się oświeceni barbarzyńcy „dłubiący” przy jej aparaturze za pomocą ognia, łomów i dynamitu.”

Dlaczego przypomniałem te informacje. Bo w czasach w jakich żyjemy barbarzyńcy mają w użyciu bomby atomowe, i mikrofale oraz inne bardziej przerażające 'wynalazki'.
Skoro można zbudować tylko jedną bombę która rozwali cała Planetę Ziemia – to właściwe można powiedzie iż wszystko jest możliwe.
Czy mamy się temu przyglądać i jak strusie chować głowy w piasek? - moja odpowiedź jest przecząca.
Dlatego uważam iż skoro każdy może zbudować sobie piramidę ( i postawić np. w ogrodzie) ważne są proporcje i kąty oraz ustawienie na osi północ -południe.

Można taką piramidę wykorzystywać na różne sposoby (polecam zapoznanie się z dostępnymi powszechnie informacjami na ten temat)

Jeśli w miejscu (zachowując proporcje zbudowanej przez nas piramidy - stosując jako punkt wyjścia wymiary z Egiptu) usytuowania sarkofagu umieścimy szklankę wody demineralizowanej a nad nią zawiesimy kawałek złota (wydaje mi się iż równie dobrze może to być srebro, platyna (mamy kilkanaście możliwości bo jest kilkanaście pierwiastków z których można otrzymać ORME) to okazuje się iż po kilku dniach (w zależności od wymiarów naszej piramidy) na kawałku złota wydzieli się osad (jest to już praktykowane od lat i przykładowo opisane w dwumiesięczniku NEXUS).
Gdy ten kawałek złota pokryty osadem zanurzymy w wodzie i wypijemy – okazuje się iż następuje niemal natychmiastowa poprawa naszego zdrowia i samopoczucia.
Napisałem o piramidzie aby każdy wiedział jak to jest proste (potrzebne są tylko 4 pręty lub rurki i trochę wiedzy).

Ale moim zdaniem lepszy sposób jest podany przez esseńczyka „metoda mokra”, lub znajdujący się opis pułapki magnetycznej w internecie, czy sposób jaki opisał Bow1 – wszystkie są łatwe i możliwe do wykonania przez praktycznie każdego.

UWAGA: ponieważ temat jest delikatny – należy zdawać sobie sprawę z tego iż jeśli ktokolwiek się za to zabierze powinien najpierw zapoznać się z dostępnymi obecnie dla każdego zainteresowanego informacjami na w/w temat , jak również z zagrożeniami (bo zawsze to co leczy także może zaszkodzić – a z pewnością można przedawkować) – są także przeciwskazania, które także warto poznać.

Jednak biorąc pod uwagę to wszystko co wyrabia się obecnie na Ziemi (zdominowanej przez elementy przestępcze lub otumanione i zachowujące się jak ZOMBI) – proponuję jednak tym wszystkim którzy czują się na siłach i czują iż jest to dla nich – spróbowania wyprodukowania dla siebie trochę ORME.

Przypominam iż w starożytności ci którzy znali sposoby wytwarzania ORME (oczywiście są i inne nazwy) posiadali wiedzę która była poza zasięgiem pozostałych.

Jak już kiedyś wspomniałem: uważam iż KAŻDY kto jest w stanie zbudować rozpraszacz smug chemicznych – jest w stanie wyprodukować ORME.

Ktoś natychmiast tu na forum powiedział iż to jest droga na skróty.
Ale zapytam; dlaczego mamy wybierać trudną drogę pod górkę, jeśli mamy do dyspozycji windę? - tylko idiota będzie sobie utrudniał dostęp do tego co jest na wyciagnięcie ręki.

Zawsze uważam iż lepiej i bezpieczniej jest gdy czegoś jestem pewien, niż gdy gdybam – dlatego mam zamiar wyprodukować trochę ORME (wybiorę z dostępnych metod tą która jest najłatwiejsza) bo uważam iż moje szanse będą z pewnością większe w konfrontacji z tumanami - którym wydaje się iż mogą bezkarnie żądać odemnie nowych danin- nic mi za to nie oferując.

Tym którzy maja jakiekolwiek wątpliwości proponuję zapoznać się z dostępną na ten temat wiedzą (jest tego sporo w internecie – są zdjęcia i opisów w jaki sposób otrzymać ORME i jak to wygląda dalej.
Z pewnością są tu olbrzymie możliwości jeśli mamy własny ogródek lub trochę ziemi.

W tej chwili tylko gdybam (bo dotychczas opieram się na badaniach praktycznych innych) – lecz moim zdaniem ORME powinno być w stanie zneutralizować GMO – a ponieważ jestem osoba praktyczną i pracowitą mam zamiar sam to sprawdzić.

Gdy robię inne eksperymenty (wczoraj przykładowo zakopałem na głębokość ok 15 cm w stercie wiślanego piachu dwie kolejne rury tym razem fi110 (czyli o średnicy 11cm) z PCV które wcześniej zatkałem korkiem w którym umieściłem kilka kryształów na dnie w tym jeden po środku w kilku rurkach miedzianych izolowanych między sobą folią.
Długości rur fi 110 to 25cali czyli 62,5cm i 50cali czyli 127cm (dlaczego? - wyjaśnienie znajduje się w książce: SZAMAN MIEJSKI Serge Kahili King – Jak zmienić życie za pomocą huny pradawnej wiedzy hawajskich szamanów HUNA -
tutaj informacja jest na stronie 187).
W jednej z rur fi 110 kryształy na dole rury zasypałem wilgotnym piaskiem wiślanym.
I wyobraźcie sobie to wystarczyło aby od 22 do 8 rano niebo zmieniło kolor (z pewnością jest tam więcej wilgoci, a w tej chwili 12:37 całe niebo zaczynają pokrywać coraz gęstsze chmury.
Jeszcze widać słońce, ale o 12:45 idę do ogrodu i wyciągnę te 2 wbite w mokry piach wiślany rury o fi 110 z kryształami i zobaczę co się stanie.

I za chwilę będę miał kolejne potwierdzenie słuszności swoich oczekiwań.
Manipulowanie pogodą – łatwizna.
Efekt cieplarniany – OSZUSTWO,
Emisja CO2 – OSZUSTWO do kwadratu,
Promowanie energetyki atomowej, i składowanie odpadów na czystych terenach (w języku normalnych ludzi: celowe skażenie czystych obszarów) – LUDOBÓJSTWO dokonane przez bandziorów i tych z których zrobili ZOMBI.

Zbyszek



Na górę
   
 
 
 Tytuł: Re: ORME
Post: 28 kwie 2011, 12:42 
ZBW pisze:
Jak już kiedyś wspomniałem: uważam iż KAŻDY kto jest w stanie zbudować rozpraszacz smug chemicznych – jest w stanie wyprodukować ORME.


Bardzo, bardzo, bardzo wątpię. Oryginalny proces przemiany 24 karatowego złota w biały proszek złota jest poza zasięgiem większości i wymaga ogromnego skupienia i wiedzy, mam te doczynienia z niebezpiecznymi toksycznymi chemikaliami. Może masz na myśli jakieś morskie substytuty ale na pewno nie oryginalną przemianę Hudsona, złota w stan mono atomowy, to znacznie bardziej skomplikowane niż jakiś prymitywny majstersztyk z chembusterem.

[b]oryginalny proces


http://www.subtleenergies.com/ormus/tw/wgpowder.htm

Cytuj:
Date: Sat, 13 Jul 2002 12:58:50 EDT
Subject: HOW TO MAKE WHITE GOLD POWDER #1 Outline steps 1 ~ 9

To dissolve 1/10 ounce of gold, I use the following recipe, step-by-step.

1) Into a 500 ml. flask I place 60 ml. of distilled water.

2) I stir in 1 teaspoon of pure salt. Good to use Morton canning and pickling salt. Be CERTAIN that all of the salt is dissolved and the solution is clear of particulates. This is important. Don't use iodized salt and do not use a salt with anti-caking chemicals in it. Use pure NaCl.

3) Add your gold filings.

4) Stir in, VERY SLOWLY, 80 ml. of muriatic acid. I use ACS quality, but Buckman's Laboratories makes a very pure muriatic, which is available from quality pool/spa dealers. Smart brand also works. The muriatic must be clear/colorless, as the yellow stuff contains sulfur and will NOT work. The acid must be added VERY slowly. If you go too fast, the salt will precipitate back out of your solution. This will work, but seriously slows down the dissolution of your gold. When this happens, the salt will slowly go back into solution as your gold dissolves. So if this occurs, just go on with the recipe, realizing that it slowed you down considerably.

5) add in some 35% H2O2 (hydrogen peroxide) food grade or technical grade (minimum). Add it about 1 teaspoon at a time and wait 20 minutes. A "fire" will begin inside of your flask. You want to have a good steady stream of bubbles coming from all of your gold. You also want to build your fire slowly. If you add too much H2O2 you run the risk of having it boil on you and it will come out of your flask and the gassing will be extreme and acid will go everywhere and life on our planet, as we know it, will have changed ;-)

6) Place this inside of a shield (nest) and check it three times a day. Add H2O2 as needed until your gold goes away. This takes as long as it takes. The Philosophers had many ways of marking time. The two that we are concerned with here are the lunar phases and the "elastic" time, that which is marked by a reaction taking as long as it takes. The variable being that you will never have exactly the same particle size for your gold and the phase of the moon. Best to do your dissolution during the waning moon and precipitations during the waxing, culminating during the full moon. Believe it or not, this really makes a difference.

7) Once all of your gold is dissolved, add more H2O2 and keep the fire going for a while longer. This will help to break up the metallic clusters.

Once this is complete, you will have a very pretty gold chloride. Its ph will be MINUS 2.0 (on my well calibrated meter). It will eat you to the bone. Always wear protection for eyes, hands, etc...anything that you could not stand to lose :)

From here there are several "ways to go." The most direct way to white gold is to make up a lye menstruum of about 1 part lye to 8 parts water. This is about 18 oz. of lye crystals slowly dissolved into a gallon of distilled water. This reaction creates heat and some nasty fumes and needs to be done in a glass jar or beaker. The lye, just like the acids, are always added to the water. NEVER add water to concentrated lye or to concentrated acid. You will have a big problem!

8) Once your gold solution has stopped bubbling from the H2O2, begin dripping your 1/8 lye menstruum into it at a rate of about 4 drops per second while stirring briskly. You ARE wearing gloves and eye protection, aren't you? You really don't need a ph meter for this. Just bring the ph up but not too quickly! Too fast and it will boil on you...if you see some steam collecting on the sides of your flask, you are getting too hot. Slow down your lye addition and keep stirring. This reaction takes a WHILE.

Your solution will clear, you can stop and rest here. If you are going too fast, the solution will clear and then very quickly change color and a precipitate will form. That's fine, no worries.

Stop adding lye when you get a precipitate, this will occur by ph 10.78 if you are using a meter. If no meter, stop when you get a color change and a precipitate.

While you are resting, mix up an acid solution in a glass jar by adding 4 parts of muriatic acid to 3 parts of distilled water.

9) Start stirring your gold solution and slowly drip in some of this acid solution. This acid solution should approximate a 20% strength. Stop adding acid solution when your gold precipitate disappears. The ph will be around ph 1 or so. The color of the solution will likely be gold but not as concentrated looking as before. It may also be another color. No worries again, just look at it to see that there are no particles. If so, add more acid solution. If you still have particles, stop there and add some more H2O2 just as before and break this stuff up some more.

Cont'd.

Don

Date: Sat, 13 Jul 2002 13:53:00 EDT
Subject: HOW TO MAKE WHITE GOLD POWDER steps 9 ~

Continued from step #9....

10) Begin stirring your gold acid solution and start dropping in your LYE menstruum to again raise the ph of your solution. You want to go on up to ph 10.78 again or until you get a precipitate. Don't be surprised if this is yet a different color from the last time you did this.

11) Now bring the ph back down into acid using your 20% HCL solution that you likely made from muriatic acid. This time, when the particles disappear, the solution will no longer be gold colored at all. This is your clue that the metal bonds are broken up sufficiently to proceed.

12) Now, LOL! Bring the ph of your solution up to about ph 8.0 or so by stirring quickly and adding your lye menstruum in drops.

What we are doing with all of these ph swings is breaking the metallic bonds of your gold metal.

Now what you have is three things from your gold. Although this is not readily apparent! The precipitate that is falling is made up of the larger metallic clusters. It is gold oxide. It is still metal. However, in your solution, is the oil of gold, chlorides and consciousness (m-state). To make a Stone One would do a different process at this point. However, we are concerned with getting to the white powder/elixir stage. So we do this...

Instead of separating the various Philosophical components, we will "marry" them. Many of the superfluous impurities went away with that nasty chlorine gas. If you wish to complicate your life, you can do this...

12a) let the precipitate settle well, then pour off the top water and KEEP it, (You can evaporate this down, very slowly, and obtain a white powder of gold trichloride which is VERY POTENT) and wash the precipitate with 3 times as much distilled water as you have precipitate by volume. This is done by simply adding the Universal Solvent (distilled water) to your separated precipitate and stirring. You let this settle and pour it off (I eat it :) then add the original top water back into the precipitate...then proceed to the next step...or you can skip all of step 12a and just jump right to...

13) Place the precipitate and top water into a boiling flask and over a gas flame or candle, slowly evaporate the water from your precipitate. My advise is to not boil this and go to a just-dry state. This, again, takes as long as it takes. Do not boil it and do not bake the dryness or scorch it. You want it just thoroughly dry. The addition of the gentle heat will help the oils reunite with the precipitate. Boiling it will drive off m-state.

14) Once it is thoroughly dry, you will need to large boiling pot. I use a Visions glass/ceramic dutch oven in 5 quart size WITH LID. Boiling won't drive off so much of the m-state now that the oils are reunited with the precipitate. Take it out of doors, on a moonlit night, before the full moon, and place your dry precipitate inside of it. In a separate glass jar, add 18 ounces of lye slowly into 1 gallon of distilled water. This causes heat and must be thoroughly stirred in until it clears. Don't breathe the vapors.

15) Stir this now clear lye menstruum into your boiling pot with your precipitate sitting there.

16) Bring this to a full rolling boil and reduce the heat, while stirring, then cover tightly and place a brick or some other inflammable weight on the lid to reduce steam losses. THIS BOILING LYE IS VERY VERY VERY DANGEROUS!!! Let it boil, at a gentle rolling boil, for at least 4 hours.

17) When done, add some distilled water to bring the level back up to one gallon. Let it cool and settle.

18) Filter your solution through unbleached filters until it is clear of any particulates. I use a 1 micron filtering system.

19) While stirring your filtered solution rapidly, drip in some of your 20% HCL solution (acid solution) to reduce the ph to around 8.0 .

If you want to get fancy, go down slowly (all of this step is done SLOWLY) to below 2 ph and then add some of your 1/8 lye menstruum to bring the ph back up to 7.8 ph.

20) Let your white precipitate settle and separate the top water from it and save the top water.

21) Wash the precipitate as before in distilled water. Let it settle and separate. Save this top water.


materiał video

http://www.livevideo.com/video/by4k8d/34279979E77B4CACAC9BB5DF0A26B3AD/how-to-make-white-powder-gold.aspx



Na górę
   
 
 
 Tytuł: Re: ORME
Post: 28 kwie 2011, 14:12 
Dzień Dobry (ponownie)

Interesujący materiał, lecz ja jestem jak już wcześniej wspomniałem zainteresowany raczej super prostymi metodami.
Od czasu przyznania patentów upłynęło już sporo czasu (i nawet ochrona patentowa już raczej wygasła) a i tak jest to droga metoda , poza zasięgiem tzw. Kowalskiego.

Sposób otrzymania przy pomocy piramidy jest w moim odczuciu prostszy - i każdy jest w stanie przy minimalnych umiejętnościach i kosztach otrzymać w ten sposób ORME.

'Metoda mokra" tez jest dosyć prosta, potrzebne jest tylko wiadro, woda morska i trochę ługu (jeśli dobrze pamiętam).

Przy stosowaniu pułapki magnetycznej (trzeba trochę pomajsterkować lub znaleźć kogoś kto ma minimalne zdolności manualne) koszty minimalne (w internecie są dokładnie pokazujące filmy co i jak.

Metoda którą opisał Bow1 też jest tania i prosta.

Najprawdopodobniej są i inne sposoby (super proste i super tanie) upublicznione aktualnie w internecie - brak mi jednak wiedzy co w tym temacie dzieje się bo od kilku lat nie przeglądam tego tematu.

To tak jak z pogodą jest poza moim zasięgiem manipulowanie pogodą przy pomocy samolotów, lecz przy pomocy kilku rur i kryształów (naprawdę śmiesznym kosztem jestem obecnie w stanie zarówno wywołać ulewę, jak również spowodować aby świeciło Słońce - I TAKIE SPOSOBY SĄ W MOIM ODCZUCIU WARTE ZAINTERESOWANIA I ZASTOSOWANIA W PRAKTYCE.

Wszystko co jest drogie i skomplikowane to jest towar dla frajerów - zawsze tak uważałem i uważam.

Ograniczajcie i tnijcie ludzie swoje koszty a będziecie mieli czas dla siebie i swoich bliskich.

Pozdrawiam
Zbyszek.



Na górę
   
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 275 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5 ... 10  Następna

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 8 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group