Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 26 wrz 2021, 11:03

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 6 ] 
Autor Wiadomość
Post: 24 sie 2010, 18:43 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 lut 2010, 23:29
Posty: 1780
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Po zakończeniu II Wojny Światowej w 1945 roku wywiady zwycięskich Armii Radzieckiej i Amerykańskiej rozpoczęły wielkie polowanie na Niemieckie zdobycze naukowe i militarne. Szukano głównie nowinek takich jak nieznane projekty rakiet, samolotów, badań medycznych i elektroniki. "Rozglądano się" również za szczególnie cennymi obiektami, jakimi byli Nazistowscy naukowcy i inżynierowie, którzy prawie doprowadzili do wygrania wojny.

Amerykański wywiad miał na początku zamiar "wyłapać" naukowców, wysłać ich do Stanów Zjednoczonych, a po wyciągnięciu z nich wszystkich pożytecznych informacji odesłać z powrotem do Niemiec. Lecz kiedy zapoznano się z ich możliwościami i fachowością, stwierdzono iż byłoby marnotrawstwem odsyłać ich z powrotem. Odkrywając latające spodki (http://www.youtube.com/watch?v=vj8d_9dOKiM), lasery cząsteczkowe w Niemieckich bazach wojskowych, Amerykanie zdecydowali, że ta technologia musi być pod kontrolą CIA i NASA, a prace nad tymi technologiami miały być kontynuowane przez Niemców. Z wdrożeniem tego pomysłu w życie Amerykanie mieli wiele problemów. Amerykańskie prawo wyraźnie zakazywało przyjmowania Niemieckich imigrantów, którzy byli członkami partii Nazistowskiej lub pełnili urzędowe funkcje w organach nadzorowanych przez tą partię. Dotyczyło to trzech czwartych wszystkich naukowców. Należało przekonać prezydenta, że Nazistowscy naukowcy są niezbędni i mogą pomóc w powojennym wysiłku. Prezydent Harry Truman zatwierdził wstępnie, we wrześniu 1946 roku, operację "Paperclip". Był to program naukowy, w którym Nazistowscy naukowcy mieli pomóc Amerykanom w rozwijaniu nowych technologii w czasie trwania Zimnej Wojny. Jakkolwiek Truman wyraźnie zabraniał ściągania ludzi, którzy byli członkami partii Nazistowskiej i robili więcej niż wymagało tego zwykłe członkostwo, ludzi, którzy wyraźnie wspierali Nazizm i dążenia do militarnej ekspansji III Rzeszy. Departament Wojny sekcja JIOA (Joint Intelligence Objectives Agency) przeprowadził tajne dochodzenie w sprawie Nazistowskich naukowców i w lutym 1947 roku przesłał pierwszą setkę akt do Departamentu Stanu i Sprawiedliwości celu ich przejrzenia i zrewidowania. Sammuel Klaus, reprezentant Departamentu Stanu w JIOA, stwierdził, że akta te dotyczą samych "zatwardziałych Nazistów" i odmówił przyznania im wiz uprawniających do przebywania w Stanach Zjednoczonych. Stwierdzenie to wywołało duże "niezadowolenie". Wystosowano pismo, w którym ostrzegano, że "najlepsze interesy Stanów Zjednoczonych zostały zdominowane przez wysiłki na rzecz "dobijania Nazistowskiego konia"". Ostrzegano przed możliwością przystąpienia Nazistowskich naukowców do wrogów Stanów Zjednoczonych i wykorzystania ich potencjału naukowego przez sympatyków ruchu Nazistowskiego. W czasie kiedy JIOA prowadziła śledztwo, które miało na celu "prześwietlenie" naukowców, miało miejsce spotkanie szefa Nazistowskiej siatki wywiadowczej Reincharda Gehlena z dyrektorem CIA Allenem Dullesem. Spotkanie to zaowocowało storpedowaniem śledztwa, Dulles zapewnił Gehlena, że jego ludzie będą bezpieczni w CIA. Gehlen posiadał dobrze zakonspirowaną siatkę Nazistowskich agentów w Związku Radzieckim. Dulles zdecydował, że problem dossie Nazistowskich Naukowców, można przeskoczyć. Zlecił Gehlenowi "przepisanie" akt w celu usunięcia z nich obciążających dowodów. Zgodnie z obietnicą, Dulles dostarczył Nazistowską jednostkę wywiadowczą do CIA, które roztoczyło ochronny parasol nad projektami badawczymi, które brały swój początek z szalonych nazistowskich eksperymentów (MK-ULTRA / ARTICHOKE, OPERATION MIDNIGHT CLIMAX). Wywiad Wojskowy dokonał ostatnich "czystek" w aktach naukowców. Do roku 1955 nie mniej niż 760 Nazistowskich naukowców zostało obywatelami USA i zajęło prominentne stanowiska w środowisku naukowym. Wielu z nich było członkami Gestapo lub partii Nazistowskiej, prowadziło eksperymenty na ludziach w laboratoriach obozów koncentracyjnych (np. testowano, na rzecz Marynarki Wojennej, wytrzymałość człowieka w zimnej wodzie 4-5 stopni Celsjusza, albo zachowanie w rozrzedzonym powietrzu i niskim ciśnieniu dla potrzeb Lotnictwa), wielu z nich było zbrodniarzami wojennymi. Między innymi znaleźli się tacy jak :

Arthur Rudolph
Człowiek ten był dyrektorem obozu koncentracyjnego przy zakładach Dora-Nordhausen, w którym zginęło ok. 20 000 więźniów. Przyczynami ich śmierci były m.in. katowanie, głodzenie i śmierć przez powieszenie. W jego aktach z 1945 roku (w czasie klasyfikacji "przydatności") napisano "100% Nazista, niebezpieczny typ, sugeruje się internowanie". Lecz po "czystkach" w aktach napisano - "nic w jego aktach nie wskazuje na to aby był zbrodniarzem wojennym, nie jest też zaangażowanym Nazistą..."Arthur Rudolph był jednym z naukowców, którzy brali udział w stworzeniu rakiety Saturn 5, która wyniosła na księżyc lądownik Apollo.

Wernher von Braun
To już znana wszystkim "jednostka" - Nazistowski "guru" od rakiet. Od 1937 do 1945 był dyrektorem ośrodka doświadczalnego rakiet w Peenemunde. Jego dossier wskazywało, że nie był "entuzjastą" Nazizmu. Braun pracował w US Army nad projektami rakiet kierowanych, później został mianowany dyrektorem Centrum Lotów Kosmicznych Marshalla w NASA. Był znaną i popularną osobą w świecie naukowym USA w latach 1950 i początku 1960, był również ekspertem-konsultatnem Walta Disneya w filmie "World of Tomorrow". W latach 70-tych został członkiem zarządu NASA.

Kurt Blome
Wysokiej rangi Nazistowski naukowiec. W czasie przesłuchania w 1945, Blome powiedział Amerykanom, że został w 1943 roku przydzielony do eksperymentu, w którym testowano szczepionki przeciwko zarazom. W 1947 roku został osądzony w Norymberdze. Zarzucano mu prowadzenie eksperymentów eutanazji (eksperymenty na chorych więźniach) oraz eksperymenty na ludziach. Chociaż został zrehabilitowany, powszechnie znano i akceptowano jego wcześniejsze, okropne eksperymenty na ludziach. Po zakończeniu procesu w Norymberdze w 1951 roku został wynajęty przez Oddziały Wojsk Chemicznych Stanów Zjednoczonych do prac nad projektem prowadzenia wojny chemicznej.

Walter Schreiber
Był to człowiek zaangażowany w zbrodnicze eksperymenty na więźniach obozów koncentracyjnych, był twórcą funduszu, który wspomagał prowadzenie takich badań. Pomocnik oskarżyciela sądowego w Norymberdze twierdził, że posiada materiały, które pozwolą na skazanie Schreibera, w momencie kiedy zostanie uwolniony przez Rosjan (przetrzymywali go od 1945 do 1948 roku). Operacja Paperclip przydzieliła mu stanowisko w Szkole Pilotów Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych w Randolph Field w Teksasie. Kiedy w 1952 roku opublikowano materiały z procesu w Norymberdze, Schreiberowi załatwiono wizę i pracę w Argentynie, gdzie przebywała jego córka. W 1952 roku wyjechał do Buenos Aires.

Herman Becker-Freysing i Siegfried Ruff
Oni, wraz z Schreiberem, byli jednymi z 23 oskarżonych w Norymberdze o prowadzenie zbrodniczych eksperymentów medycznych. Becker-Freysing został skazany na 20 lat więzienia za eksperymenty prowadzone w Dachau, np.: głodzenie więźniów a następnie gwałtowne pojenie morską wodą chemicznie uzdatnioną do picia. Ruff został również skazany za eksperymenty medyczne w Dachau, prowadził on testy na 80 więźniach, które miały na celu symulowanie wysokości 60 000 stóp w komorach niskociśnieniowych. Becker-Freysing i Ruff byli opłacani przez Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych za raporty z przebiegu tych eksperymentów.

Generał Reinchard Gehlen
Był to jeden z szefów wywiadu Hitlera. Pięć lat po zakończeniu wojny, zakamuflowany w Bawarii ciągle kierował siatką wywiadowczą agentów, którzy działali na terenie ZSRR. Jego najbliżsi współpracownicy byli zagorzałymi Nazistami, którzy byli współuczestnikami i autorami jednych z najgorszych zbrodni wojennych. Gehlen i jego drużyny SS zostali wynajęci przez CIA i szybko stali się agentami CIA po przekazaniu wielu tajnych danych z archiwów Radzieckich. Gehlen wprowadził najokrutniejsze metody śledcze, jakie były stosowane w czasie wojny : tortury, wielogodzinne przesłuchania, głodzenie. Stosował je dla około 4 milionów Sowieckich jeńców. Jeńcy, którzy odmawiali zeznań i współpracy byli torturowani a na końcu mordowano ich. Zgładzano ich nawet po uzyskaniu informacji. W wyniku takiego postępowania Gehen i jego grupa starali się przejść na stronę Amerykańską i obawiali się złapania przez Rosjan. Dwa miesiące przed kapitulacją Nazistów w 1945 roku, organizacja Gehlena wykonała swój pierwszy ruch. Gehlen i mała, zaufana grupa najstarszych oficerów sfotografowali archiwum dotyczące naczelnego personelu Niemieckiej armii znajdujące w ZSRR. Mikrofilmy spakowane w stalowe, wodoszczelne tuby i ukryto na łące w Alpach Austriackich. Generał William Donovan i Allen Dulles otrzymali propozycję wymiany danych z Radzieckich archiwów w zamian za pracę w szeregach CIA. Wkrótce CIA przekonała się o fachowości wywiadu wojskowego Gehlena z mikrofilmów. Dulles zorganizował prywatną komórkę wywiadowczą na terenie Zachodnich Niemczech i nazwał ją Organizacją Gehlena. Gehlen obiecał ze swojej strony, że nie będzie rekrutował byłych żołnierzy SS, członków partii SD i członków Gestapo. Jak się później okazało załamał tą obietnicę wielokrotnie, a CIA nie starało się go powstrzymać. Dwóch najwcześniej zrekrutowanych agentów to Emil Augsburg i Dr. Franz Six. Byli oni członkami Szwadronów Śmierci, które były używane do masowej eksterminacji Żydów, inteligencji i Sowieckich partyzantów. Zrekrutowano również Williego Kirchbauma przywódcę Gestapo w południowo wschodniej Europie, szefów Gestapo Paryża i Kiel. Z poparciem CIA organizacja Gehlena zorganizowała tzw. "szczurze inie" - trasy którymi przerzucano, z użyciem fałszywych dokumentów, z Europy do Ameryki Południowej i Środkowej. Organizacja pomogła ponad 5 000 Nazistów opuścić Europę i uniknąć procesów sądowych oskarżających o zbrodnie wojenne. Rzeźnik Lionu - Klus Barbie pomagał utworzyć Szwadrony Śmierci w Chile, Argentynie i Slawadorze.

Klaus Barbie
Znany jako Rzeźnik Lionu. Był przywódcą oddziałów SS, które są odpowiedzialne za śmierć tysięcy Francuzów w czasie II Wojny Światowej.

Licio Gelli
Głowa Neofaszystowskiej Loży Masońskiej P2 liczącej 2400 członków, którzy rekrutowali się z elity Włoskiego państwa. Gelli miał powiązania z Włoską mafią, Watykanem, mimo iż nie był katolikiem. Był podwójnym agentem CIA i KGB, odpowiedzialnym za dostarczenie Argentynie pocisków Exocet, organizował również Szczurze Linie do przerzutu nazistów z Europy do Ameryki Południowej i Środkowej.

Projekt Paperclip nie był jedynym tego typu. W miarę jego rozwoju pojawiały się nowe operacje.


http://ravefi.frompoznan.com/topsecret/historia/operacjapaper.htm
http://www.searchengines.pl/lofiversion/index.php/t42689.html

_________________
Obrazek

http://www.prisonplanet.pl/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 24 sie 2010, 18:43 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 14 lis 2010, 20:21 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 lut 2010, 23:29
Posty: 1780
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Raport: USA współpracowały ze zbrodniarzami hitlerowskimi

Raport amerykańskiego ministerstwa sprawiedliwości na temat ścigania zbrodniarzy hitlerowskich, streszczony w niedzielnym "New York Timesie", potwierdził fakt współpracy wywiadu USA z wieloma spośród nich po II wojnie światowej.


600-stronicowy raport, poświęcony działalności tzw. Biura Dochodzeń Specjalnych w resorcie sprawiedliwości, opisuje kilkadziesiąt przypadków takiej współpracy, w wyniku której naziści znaleźli bezpieczne schronienie w USA.

Rząd USA przyznał w przeszłości, że wielu hitlerowców zostało wykorzystanych do współpracy jako cenne źródło informacji i do tajnych operacji w okresie zimnej wojny. Jednak ujawniony raport - pisze "NYT" - "idzie dalej w dokumentowaniu skali amerykańskiego wspólnictwa w takich operacjach".

Raport, którego zawartości rząd nie ujawniał przez cztery lata, podaje dowody, że niektórym nazistom pozwolono osiedlić się w USA, chociaż władze wiedziały o ich zbrodniczej przeszłości.

Jednym z nich był Otto Von Bolschwing, bliski współpracownik Adolfa Eichmana, głównego autora planu eksterminacji Żydów. Pracował on w USA dla Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA). W 1981 r. postanowiono go deportować, ale nie doszło do tego, gdyż Von Bolschiwng w tym samym roku zmarł.

Jednym z najbardziej prominentnych nazistów pracujących w USA po wojnie był naukowiec Arthur L. Rudolph, który w czasie wojny kierował fabryką amunicji Mittelwerk, zatrudniającą robotników przymusowych.

Po klęsce III Rzeszy Rudolph został sprowadzony do USA w ramach werbunku uczonych niemieckich do realizacji amerykańskiego programu kosmicznego. Jest on uważany za ojca rakiety Saturn V, która wynosiła w kosmos pojazdy Apollo dolatujące na Księżyc.

Jako doradca CIA pracował też po wojnie Tscherim Soobzokov, były żołnierz Waffen SS. Po ujawnieniu jego hitlerowskiej przeszłości próby jego deportowania z USA nie powiodły się, gdyż dowody przeciw niemu uznano za niewystarczające.

W 1985 r. nazista zginął od wybuchu bomby podłożonej w jego domu w Paterson w stanie New Jersey przez żydowskich radykałów.


http://wiadomosci.onet.pl/swiat/raport-usa-wspolpracowaly-ze-zbrodniarzami-hitlero,1,3785802,wiadomosc.html

Obrazek

http://www.examiner.com/human-rights-in-national/nyt-reports-paperclip-cia-nazi-link

_________________
Obrazek

http://www.prisonplanet.pl/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 14 lis 2010, 21:00 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 kwie 2010, 23:43
Posty: 674
Lokalizacja: Londyn
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
"Dla milionów Amerykanów nazwisko von Brauna było nierozerwalnie związane z badaniami przestrzeni kosmicznej i z twórczym wykorzystaniem techniki [...] Jego praca przyniosła korzyści nie tylko naszemu narodowi, ale ludziom na całym świecie. I nadal będziemy korzystać z tego, czego dokonał."--Jimmy Carter, wypowiedziane po śmierci von Brauna.


Patrzac na dziesiejsze burdello w USA rozlewajace sie na reszte swiata widac ze nie tylko "wiedze rakietowa" mial na mysli Carter...

_________________
There is a city
http://www.youtube.com/watch?v=Ejd2rsXoQSI

Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 17 gru 2010, 11:48 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 lut 2010, 23:29
Posty: 1780
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Pożyteczni zbrodniarze

Zbrodniarze mogą być pożyteczni, nawet dla liberalnych i demokratycznych państw. Stany Zjednoczone wykorzystywały dla swoich celów naukowców i zbrodniarzy wojennych III Rzeszy. Najważniejsze, że byli zawziętymi przeciwnikami komunizmu.


Pewnego wieczoru Sandra Zanik usłyszała w telewizji o gestapowcu, który torturował więźniów we Francji, jednak nie został za to pociągnięty do odpowiedzialności, lecz żył w dostatku jako biznesmen w Monachium. Nie mogła w to uwierzyć. Ta pochodząca z Rockville Center kobieta z oburzeniem napisała list do Waszyngtonu do swojego senatora Jacoba Javitsa i pozwoliła sobie na sugestię: „Wydaje się – ujęła nieco złośliwie – że korzysta on z politycznej protekcji i nie może zostać pociągnięty do odpowiedzialności”.

Senator przekazał skargę do Departamentu Stanu, który z kolei zasięgnął opinii armii amerykańskiej. Nie trzeba było czekać na potwierdzenie. Gestapowiec był powszechnie znany, chodziło o niejakiego Klausa Barbiego, we Francji znanego jako „Rzeźnik z Lyonu”. Po wojnie był on ważnym agentem w kontrwywiadzie amerykańskich wojskowych służb informacyjnych CIC. „Dowodził podziemną organizacją składającą się z byłych oficerów SS i gestapo, którzy po wojnie ukrywali się przed aliantami. (…) Dokonania Barbiego na rzecz amerykańskiego wywiadu były nieocenione. Uchodził za jednego z najcenniejszych agentów, którzy zostali skierowani przeciw operacjom wywiadu radzieckiego i jego dywersyjnym elementom na terenie Niemiec”. Jest też prawdą, że Francuzi żądali ekstradycji, ale ponieważ nie tylko był wartościowy, lecz również za dużo wiedział, dopomożono mu „wyprowadzić się” z Europy.

Departament Stanu podziękował za informację, jednak nie przekazał senatorowi Javitsowi wiadomości w całości, lecz oznajmił mu, że śledztwo w sprawie poczynań Barbiego we Francji nie przyniosło żadnych „przekonywających” rezultatów. We Francji Barbie został zaocznie skazany na karę śmierci, jednak w 1951 roku dzięki środkom z Ameryki i wsparciu Watykanu udało mu się przez Monachium i Genuę wyjechać do Boliwii, gdzie pod nazwiskiem Klaus Altmann funkcjonował jako handlarz bronią i doradca najróżniejszych dyktatur wojskowych. Dopiero w 1983 roku, a więc 16 lat po liście zaniepokojonej pani Zanik, Barbie został wydany stronie francuskiej i w Lyonie, miejscu swoich zbrodni, postawiono go przed sądem.

Jak z iście filologiczną skrupulatnością donosi opublikowany ostatnio przez gazetę „New York Times” raport Wydziału ds. Dochodzeń Specjalnych (OSI) przy Departamencie Sprawiedliwości, amerykańskie władze w stosunku do zbrodniarzy wojennych kierowały się zmiennymi zasadami. W latach 1945-46 w Norymberdze alianci przeprowadzali procesy sądowe głównych zbrodniarzy wojennych, w rezultacie czego zapadało kilkaset wyroków śmierci. Większość została wykonana. Jednak wkrótce między Związkiem Radzieckim i Stanami Zjednoczonymi zaczęła się nowa wojna – o hegemonię w Europie. Utworzona z zachodnich stref okupacyjnych Republika Federalna Niemiec musiała pamiętać o roli „bastionu oporu przeciw komunizmowi”.

Tym argumentem promował się podczas przesłuchania generał Wehrmachtu Reinhard Gehlen, wcześniejszy szef wywiadu Obce Wojska Rejon Wschód, który zaoferował Amerykanom swoje usługi jako ekspert od spraw wschodnich, gdyż Amerykanie takiego nie posiadali. Był tak miły dla swoich nowych przyjaciół, że w 1951 roku zaprosili go nawet na Yankee Stadium na pożegnalny mecz Joego DiMaggio. Instruowany przez CIA Gehler zbudował organizację, która w 1956 roku została przejęta przez Niemiecką Republikę Federalną jako Federalna Służba Wywiadowcza (BND). Nieuniknioną konsekwencją był duży odsetek byłych oficerów SS lub zwolenników NSDAP wśród członków tych tajnych służb, którzy prawdopodobnie brali udział w zbrodniach wojennych, ale w każdym razie – i to było o wiele ważniejsze – byli zawziętymi antykomunistami.

Rachunek był prosty: w walce przeciw czerwonemu reżimowi demokrata w sojuszu ze starym nazistą jest silniejszy niż bez niego. Zbrodniarze mogą być pożyteczni, nawet dla liberalnych i demokratycznych państw. Ekspert CIA Harry Rositzke powiedział kiedyś: „Było to bezwarunkowo konieczne, że wykorzystaliśmy każdego drania. Grunt, że był przeciwnikiem komunizmu”. W podobnym tonie wyraził się amerykański prezydent Harry Truman mówiąc: „Nie interesuje mnie, czy uprawia seks z kozami. Jeśli nam pomoże, wykorzystamy go”.

Nie mniej wspaniałomyślnie Amerykanie zachowywali się wobec tzw. ekspertów rakietowych skupionych wokół Wernera von Brauna i Waltera Dornbergera. Mierząc miarą dowiedzionych umiejętności w zakresie nowoczesnej techniki rakietowej nie miało większego znaczenia, że na potrzeby budowy rakiety V-2 wykorzystywano siłę roboczą robotników przymusowych, z których wielu zmarło. Braun został zapytany o swoją przeszłość dopiero, kiedy w 1969 roku dotrzymał obietnicy złożonej Johnowi F. Kennedy’emu, wysyłając pierwszego Amerykanina na Księżyc. Amerykanie nie byli zainteresowani ściganiem przez prawo karne byłego sturmbannführera SS. Zmarł w 1977 roku.

Przy tak dużej dawce pragmatyzmu proceder ten trwał do końca lat siedemdziesiątych, zanim Amerykanie zaczęli systematycznie sprawdzać, kogo wpuścili do swojego kraju. Wieloletni brak zainteresowania zakończył się nagle z powodu Hermine Braunsteiner-Ryan. „New York Times” upublicznił jej historię pod nagłówkiem: „Była strażniczka w nazistowskim obozie żyje jako gospodyni domowa w Queens”. Gazeta otrzymała cenną wskazówkę najprawdopodobniej od tropiciela hitlerowskich zbrodniarzy wojennych Szymona Wiesenthala. Zostało wszczęte postępowanie sądowe wobec kobiety, która podczas wjazdu do Stanów Zjednoczonych przemilczała fakt, że została skazana w Austrii. Proces zakończył się pozbawieniem obywatelstwa i deportacją oraz obnażył duże nieprawidłowości i próby tuszowania dokonywane przez amerykańską Służbę Imigracji i Naturalizacji (INS) w kontaktach z poplecznikami Adolfa Hitlera. Wkrótce przeszłością znaturalizowanych Amerykanów zainteresował się parlament. Jednocześnie amerykański serial telewizyjny pt. „Holocaust” wzbudził nowe zainteresowanie tą historią.

Od tego momentu turystom odwiedzającym USA stawiano we wniosku wizowym pytanie, czy brali udział w zbrodniach nazistowskich. Około 10 tys. hitlerowskich złoczyńców trafiło do USA, często za wiedzą władz. Zadaniem Wydziału ds. Dochodzeń Specjalnych było pozbycie się tych, którzy niesłusznie znaleźli schronienie w Ameryce. W większości nie byli (lub już nie byli) pożyteczni, i poza tym stanowili polityczny balast. Celem ich podróży z punktu widzenia Waszyngtonu mógł być tylko jeden kraj: Republika Federalna Niemiec. Komu innemu można było przypisać zbrodnie nazizmu?

Niemcy widzieli to inaczej. Byli hitlerowcy ze Wschodu nie byli Niemcami i nigdy nie mieszkali w Niemczech. Większość z nich pochodziła z krajów bałtyckich lub z Ukrainy, a po wojnie próbowali uniknąć odpowiedzialności szukając ratunku w ucieczce. Z 23 osób, które wykryło OSI i odesłało do Niemiec, tylko sześć było Niemcami. Tak więc Republika Federalna Niemiec nie miała obowiązku przyjmowania wszystkich tych osób.

Amerykanie próbowali różnych wybiegów. Ze specjalistą ds. techniki rakietowej Arhturem Rudolphem wynegocjowali, że w USA nie zostanie wszczęty przeciw niemu proces. W zamian za to musiałby wyjechać do Niemiec i tam zrezygnować z obywatelstwa amerykańskiego. Bezpaństwowca mieliby teraz na karku Niemcy. Republika Federalna Niemiec oczywiście nie została wtajemniczona w te plany i potem gwałtownie protestowała. Pod koniec lat dziewięćdziesiątych rząd federalny definitywnie oświadczył, że nie będzie przyjmował byłych siepaczy Hitlera wykrytych przez OSI. Jednym z powodów był argument, że we Europie Wschodniej zakończyła się już dyktatura. Jeśli ktoś zostanie tam odesłany, nie grozi mu już śmierć.

Spór o to, kto kogo ma zachować lub przejąć, trwał do ostatnich lat. Po nieporozumieniach między Waszyngtonem i Berlinem odnośnie wojny w Iraku w 2003 roku Niemcy usilnie starały się udobruchać Amerykanów. W amerykańskim Departamencie Stanu żywiono nadzieję, że przy okazji uda się załatwić otwarte kwestie dotyczące nazistów. Argumentacja po obu stronach była wciąż taka sama. Amerykanie oświadczali, że Niemcy mają „moralny obowiązek” przyjęcia byłych hitlerowców. Natomiast Niemcy odpowiadali, że w dużym stopniu wypełnili już ten obowiązek poprzez wieloletnie płatności na korzyść ofiar Holocaustu. Poza tym wzbudziłoby społeczne niepokoje, gdyby rozpieszczać byłych zbrodniarzy wojennych niemiecką pomocą socjalną i umożliwić im drogę do działań w kręgach niemieckich neonazistów.

Kiedy w 1982 roku wybrano w Boliwii demokratyczny rząd, nowy prezydent Hernan Siles Zuazo porozumiał się z socjalistą Francoisem Mitterrandem w Paryżu w sprawie ekstradycji „Rzeźnika”. Na początku brano pod uwagę, żeby urodzonego w Trewirze obywatela Niemiec Klausa Barbiego wydalić do Republiki Federalnej Niemiec, jednak doprowadziłoby to do zbyt wielu komplikacji natury dyplomatycznej. Helmut Kohl potwierdzał poparcie dla swojego rządu w przedterminowych wyborach do Bundestagu. Pojawienie się Barbiego w środku kampanii wyborczej zakłóciłoby status quo. Dla innych i tak był już tylko draniem. W 1987 roku został skazany za zbrodnie przeciw ludzkości. W 1991 roku zmarł we francuskim więzieniu.


http://portalwiedzy.onet.pl/4869,17230,1633445,1,czasopisma.html

_________________
Obrazek

http://www.prisonplanet.pl/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 lut 2011, 12:50 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 lut 2010, 23:29
Posty: 1780
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Kościół wspomógł nazistów

Po upadku III Rzeszy udało się osądzić jedynie nielicznych nazistów; szacuje się, że ok. 30 tys. zdołało uciec przed sprawiedliwością, korzystając z pomocy Kościoła, argentyńskiego azylu, a także angażując się we współpracę z alianckimi wywiadami - pisze Guy Walters w książce "Ścigając zło".


Po II wojnie światowej przed sprawiedliwością zdołało uciec około 30 tys. zbrodniarzy hitlerowskich, odnaleźć i osądzić udało się nielicznych. Aliantom wcale nie zależało na ściganiu nazistowskich zbrodniarzy - pisze Guy Walters w opublikowanej właśnie po polsku książce "Ścigając zło". Zdaniem brytyjskiego dziennikarza, który analizował materiały archiwalne oraz przeprowadził dziesiątki rozmów z tropicielami hitlerowców i tymi, którzy im pomagali, alianci po wojnie zainteresowani byli przede wszystkim ustabilizowaniem się sytuacji w Niemczech. Byłych nazistów było zbyt wielu, żeby ich osądzić.

W styczniu 2001 roku dziennik "Bild" podał informację, że niemiecki wywiad znał kryjówkę nazistowskiego zbrodniarza Adolfa Eichmanna od 1952 roku, czyli że przez 8 lat architekt Holokaustu cieszył się wolnością, mimo że Bonn wiedziało, gdzie go szukać. Dopiero w 1960 roku agenci izraelskiego wywiadu znaleźli go w Ameryce Południowej i wywieźli do Izraela. W 1962 roku Eichmann zawisł na szubienicy. Był on jednak jednym z niewielu nazistów, których dosięgła sprawiedliwość.


Już pod koniec wojny Argentyna pod rządami Juana Perona zadeklarowała, że jest gotowa przyjąć grupę niemieckich obywateli, zwłaszcza naukowców i techników. Transferem wykształconych specjalistów niemieckich były też zainteresowane inne kraje południowoamerykańskie, a także arabskie. W ewakuacji z Europy nazistom pomagało tysiące ludzi, także księża katoliccy. Walters nie próbuje ocenić zaangażowania Kościoła w ten proceder ani rozstrzygnąć, czy Pius XII o nim wiedział. Dziennikarz analizuje kilka konkretnych przypadków, np. chorwackiego duchownego Krunoslava Draganovica i Włocha Aloisa Hudala, którzy przyczynili się do "ewakuacji" setek prominentnych nazistów. Tysiące z nich znalazło schronienie we frankistowskiej Hiszpanii lub też przez ten kraj wydostali się z Europy.

Walters kwestionuje mit istnienia jednej wielkiej siatki pomocy nazistom, takiej jak opisywana przez powieściopisarzy i pokazywana w filmach "Odessa". Jego zdaniem tak naprawdę takich siatek było kilkanaście, ale o dość niewielkim zasięgu.

Przez całe lata prominentni naziści w Ameryce Południowej cieszyli się wolnością i właściwie wcale się nie urywali. Josef Mengele, "Doktor Śmierć" z Auschwitz, występował w książce telefonicznej Buenos Aires pod własnym nazwiskiem, komendant Treblinki, Franz Stangl, był zarejestrowany w austriackim konsulacie w Brazylii. Klaus Barbie, nazywany "rzeźnikiem Lyonu", został odkryty i osądzony dopiero w 1983 roku, przedtem żył sobie spokojnie w Boliwii, współpracując z wywiadami brytyjskim i amerykańskim. Praktyka zatrudniania byłych zbrodniarzy wojennych przez wywiady krajów alianckich i bloku radzieckiego jest mało znana. Walters pisze, że szukając przykładów takich zachowań natrafił na "szokująco bogaty wybór".

W trakcie zbierania materiałów Walters osobiście spotkał dwoje nazistowskich zbrodniarzy wojennych. Erich Priebke został w 1996 roku deportowany z Argentyny do Włoch, gdzie skazano go na dożywocie, jednak ze względu na wiek i stan zdrowia odstąpiono od wykonania kary. W 2007 roku, kiedy powstawała książka, mieszkał wygodnie w apartamentowcu w Rzymie. Walters spotkał też Ernę Wallish, strażniczkę z Majdanku, która zajmowała siódme miejsce na liście nazistowskich zbrodniarzy wojennych przygotowanej przez Centrum Wiesenthala. Powołując się na zasadę przedawnienia zbrodni, władze austriackie pozwoliły jej spokojnie mieszkać w Wiedniu pod własnym nazwiskiem. Po ukazaniu się informacji o tym spotkaniu w brytyjskiej prasie władze polskie podjęły starania o jej ekstradycję, ale Wallish zmarła 16 lutego 2008 roku.

W trakcie zbierania materiałów do książki Walters rozczarował się też do postaci Szymona Wiesenthala, słynnego "łowcy nazistów". Zdaniem Waltersa, Wiesenthal wyolbrzymił swoją rolę w polowaniu na Eichmanna, nigdy nie był w Ameryce Południowej, zdarzało mu się też płacić byłym nazistom za informacje.

Książka "Ścigając zło" Guya Waltersa ukazała się nakładem Świata Książki.


http://wiadomosci.onet.pl/nauka/kosciol-wspomogl-nazistow,1,4188842,wiadomosc.html

_________________
Obrazek

http://www.prisonplanet.pl/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 01 cze 2011, 19:14 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 lut 2010, 23:29
Posty: 1780
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Czerwony Krzyż i Watykan pomogły w ucieczce tysięcy nazistów

Nowa książka wyjawia jak Czerwony Krzyż i Watykan pomogły uniknąć tysiącom nazistów, między innymi Adolfowi Eichmannowi i Josephowi Mengele, więzienia i sądu wojennego.


The Telegraph
Matthew Day, Warszawa

W swojej książce „Nazis On The Run: How Hitler’s Henchmen Fled Europe” Gerald Steinacher, pracownik naukowy z Harvardu, rzuca światło na to jak tysiącom nazistów udało się uniknąć wykrycia i zacząć nowe życia.

Steinacher oparł swoją książkę na niepublikowanych dotąd dokumentach trzymanych przez Czerwony Krzyż, ujawniających ich problemy z pomocą dla milionów przesiedleńców czasu powojennego i jeden z nich który mógł być wykorzystany przez uciekających nazistów.

Historycy szacują że ok. 8000 SS-manów udało się zbiec do Wielkiej Brytanii i Kanady wykorzystując dokumenty od Czerwonego Krzyża wydane im przez przypadek (8000 przypadków, niezły wynik -tłum).

Jednak najwięcej zbrodniarzy kryminalnych udało się do Hiszpanii Franco lub Ameryki Południowej.

Podczas gdy Czerwony Krzyż dostarczał dość nieumyślnej pomocy, książka twierdzi że działania Watykanu na rzecz pomocy zdesperowanym uciekinierom była bardziej przemyślane. Czy to dla marzenia odrodzenia chrześcijańskiej Europy czy też ze względu na strach przed Związkiem Radzieckim, Watykan, jak twierdzi Steinacher, dostarczył fałszywe papiery poprzez swoją komisję dla uchodzców dla największych zbrodniarzy wojennych.

Dodatkowo to na referencjach i opinii Watykanu opierał się Czerwony Krzyż podczas wydawania dokumentów uprawniających do podróży.

Watykan zawsze odmawiał skomentowania swojej działalności podczas wojny i trzyma swoje archiwa zamknięte przed opinią publiczną.


http://radtrap.wordpress.com/

_________________
Obrazek

http://www.prisonplanet.pl/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 6 ] 

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group