Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 10 sie 2020, 11:37

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 59 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
Post: 04 lis 2010, 18:51 
Witam,

Chciałem zaproponować wam powyższy temat.
Wklejajcie tutaj zdjęcia produktów które spożywacie lub którymi uzupełniacie sobie 'dietę'.

Ja zaczynam:

Obrazek
Rano lub wieczorem ta kaszka dla dzieci doskonale uzupełnia białko i węglowodany.
Dodatkowo ma dużo witamin.



Obrazek
To moja ulubiona herbata. Dilmah z jaśminem.





Obrazek
Najtańszy miód z hipermarketu. Ważne ,że miód zawarty ,jest od jednego producenta z Polski.
Dodaje do herbaty ,która jest powyżej.




Obrazek
Witamina C w proszku. Tego w Polsce nie kupicie ale zawsze jakiś znajomy, może wam przywieźć z Niemiec.
100mg proszku daje 167% zapotrzebowania w Witaminę C. Jedno opakowanie wystarcza na około 3 miesiące.
Dodaje do herbaty ,z miodem. Polecam to trio :)




Obrazek
Witamina E, jako antyoksydant. Chroni przed wolnymi rodnikami. 107 tabletek. 1dna na dwa dni.




Obrazek
Centrum Witamin.



Na razie tyle z mojej strony :hejka:


Ostatnio zmieniony 09 lis 2010, 14:42 przez phillip, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
   
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 04 lis 2010, 18:51 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 04 lis 2010, 23:26 
Nie mam zdjec ale:
polykam tran, chlorofil i witamine D3 zima.



Na górę
   
 
 
Post: 05 lis 2010, 8:22 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 maja 2009, 21:56
Posty: 569
Lokalizacja: galactic heart
Płeć: kobieta
Ale czy zielona herbata jest suplementem czy zwykłym produktem spożywczym?
Ja osobiście nie zwracam tak wielkiej uwagi aby jakoś suplementować dietę, po prostu staram się zdrowo jeść, i nie jem absolutnie nic dodatkowego. I też czuję się super :).

_________________
All of it was made for you and me
cause it just belongs to you and me
So lets take a ride and see whats mine...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 lis 2010, 10:00 
a ja jem tylko naturalne produkty ,takie co sama zrobie,żadnych gotowych a juz bron boże z marketu ,bo to nie żywność



Na górę
   
 
 
Post: 05 lis 2010, 11:39 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 sty 2010, 11:35
Posty: 170
Płeć: mężczyzna
kijowe witaminy...chodzi o jakąś ich strukture czy cząsteczki. Najlepsze są witaminy firmy NOW FOODS ...naturalne ekstrakty, składniki w prawidłowej formie, wyciągi z ziół itd. odrazu widać różnice; są brzydkie i śmierdzące. A witaminy z marketu za 5 zeta wyglądające jak skitelsy omijam

_________________
DAVID ICKE
MOON MATRIX HAS U...


Ostatnio zmieniony 05 lis 2010, 11:42 przez voich, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 lis 2010, 11:40 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 lip 2010, 17:18
Posty: 88
Lokalizacja: z kosmosu
Płeć: mężczyzna
Według mnie nie warto suplementować diety jeśli przeszło się na raw foods. Jak byłem dzieckiem zawsze pamiętam jak wcinałem visolvity, plusze, zdrovity, vigory i nic pozytywnego nie dostrzegałem jak tylko otumanienie mojej głowy. Od dwóch lat suplementuję się surową dietą i to jest to czego od zawsze szukałem :tak:

_________________
TYLKO OBECNA CHWILA MA ZNACZENIE



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 lis 2010, 19:04 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 lis 2009, 20:04
Posty: 536
Lokalizacja: Częstochowa
Płeć: mężczyzna
Ten miodek to zapewne sztuczny(czyli topiony i barwiony cukier) ale może się mylę bo nie widać aż tak dokładnie. Te kaszki też nie są przekonujące.
Sam łykam jedynie witaminke C taką:
Obrazekwynalazek o tyle fajny że zawiera bioflawonoidy i wyciąg z dzikiej róży.
oraz spirulinę.
Takie wynalazki typu centrum itp. nie potrzebne mi są bo tego dostarczam z pokarmem. A wita C się przydaje bo stresu na co dzień pełno a jak wiemy stres ją baaaardzo niszczy w nas.

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 lis 2010, 0:48 
Nie ma mowy żebym łykała plastikowe witaminy. Nie oszukujmy się przecież żaden syntetyk nie zastąpi czystej natury ...
Jednak miód niewątpliwie polubiłam jako alternatywa słodyczy, ale taki dwu kolorowy :D pół słoiczka pomarańczowy płynny a drugie pół niemal biały bardzo gęsty.
Oprócz tego w zimę obowiązkowo sok malinowy z wodą mineralną :tak:



Na górę
   
 
 
Post: 06 lis 2010, 2:11 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 maja 2009, 10:38
Posty: 195
phillip,
Współczuję pomysłu (wyboru), zakupów, wiedzy, rozsądku, dopisz co chcesz...

_________________
Jeśli czegokolwiek nam brakuje w życiu, to tylko miłości...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 lis 2010, 2:15 
Nie od razu trzeba szydzić ...
Intuicja często podpowiada aby nie zbierać się za stworzone pod mikroskopem suplementy, i może phillip to załapie.
A dodam że jesteśmy pokoleniem od dzieciństwa nauczonym ciągnąc na tabletkach, proszkach. Kto nie pamięta chociażby vibovitu :D ?
Lepiej zjeść kilka owoców i kłopot z głowy Mruga



Na górę
   
 
 
Post: 06 lis 2010, 2:25 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 maja 2009, 10:38
Posty: 195
monika,
Ja nie szydzę, mi ręce opadają na takie pomysły, a ich propagowanie jeszcze z głęboką wiarą swojego dobrzerobienia jest przerażające. Nie jesteśmy pokoleniem nauczonym ciągnąc na tabletkach, proszkach. A vibovit był jedyną proszkową mieszanką, którą wtykali mojej młodszej siostrze. To, że lepiej zjeść kilka owoców, ale nie z tego samego marketu, ale z ze starego sadu to inna sprawa. Tu jest potrzebna elementarna wiedza na temat przyswajalności witamin i mikro-, makrolelementów naturalnych i syntetycznych, żywności przetworzonej i nie-. Bez tego można komuś tłumaczyć, że się nie jest wielbłądem... a efektu raczej nie będzie. Monika, nie szydzę, ale współuczuję, takiego przekonania...

_________________
Jeśli czegokolwiek nam brakuje w życiu, to tylko miłości...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 lis 2010, 4:23 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 cze 2010, 17:32
Posty: 4
Lokalizacja: MALMÖ
Płeć: mężczyzna
staram sie jak moge nie jesc trucizny ale to moj wybor pozostali [ ich wybor ] itd



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 lis 2010, 4:39 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 wrz 2009, 13:38
Posty: 301
Płeć: mężczyzna
http://www.bioslone.pl/zdrowie-a-medycyna/dlaczego-suplementy-diety-sa-szkodliwe

http://www.bioslone.pl/zdrowie-a-medycyna/skad-sie-wziely-suplementy

http://www.bioslone.pl/zdrowie-a-medycyna/suplementy-diety-jako-leki

surowa dieta Tima van Ordena cz1 mit białka
phpBB [video]


pozdrawiam



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 lis 2010, 8:26 
Ok ,nie jeść suplementów i tyle.

Powiedzcie mi proszę,
co jecie na codzień i ile czasu zajmuje wam przygotowywanie ?


Ostatnio zmieniony 06 lis 2010, 20:16 przez phillip, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
   
 
 
Post: 06 lis 2010, 8:40 
Swojego czasu łykałam suplementy. Teraz uważam, że nie jest to konieczne, a rzekła bym zbędne. Natura tak to wymyśliła, żeby nie dokarmiać się sztucznie stworzonymi "cudami ".
Wybieram produkty nie przetworzone, dużooo owoców, zwracam uwagę na to co pisze na opakowaniu. Przyrządzam posiłki w domu ze świeżych produktów. Chleb sama piekę. Nigdy nie kupuję gotowców, nie jem w fast foodach. Bardzo lubię jeść, ale wolę chodzi chodzić głodna niż zjeść byle co.
Moi Dzidkowie nie jadali suplementów, lubili tłustawo, dużo i niezdrowo. Jedno dożyło osiemdziesiątki piątki drugie steki. Żadne z nich nie miało wysokiego cholesterolu, raka, przewlekłych ciężkich schorzeń. Niszczy nas chemia. Obecnie żeby przeżyć, należało by nie jeść, nie pić nie oddychać :lol: W każdym razie mnie wystarczy odżywianie jak powyżej plus zielona lub czerwona herbatka. No i słoneczko :mrgreen:

Cytuj:
Kaszka jest dla półrocznych dzieci więc raczej mogę ją wsuwać spokojnie.

Ja bym sprawdziła czy nie ma tam jakiejś skrobi kukurydzianej lub sojowej.
Co do wit C, to można ją wbrew pozorom przedawkować, po mimo, że jej nadmiar wydalany jest z moczem. Przedawkowanie może doprowadzić do problemów żołądkowych i zaburzeń pracy nerek, łącznie z powstawaniem kamieni nerkowych. Do typowych objawów przedawkowania nalezą nudności, biegunka, wysypki, wymioty. U dzieci o ironio nadmiar powoduje spadek odporności. Co za dużo to nie zdrowo :tak:



Na górę
   
 
 
Post: 06 lis 2010, 11:13 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 maja 2009, 10:38
Posty: 195
Aniszai,
Chwała bohaterom... :D

phillip,
Chyba jeteś młoda osobą, zbyt młodą, aby doświadczenie jakikolwiek wpływ miało na twoje wybory, stąd niemalże elaboraty nt. kaszki dla niemowląt. Życzę dystansu do świata i tego, co napisane na etykietach twoich cudów...

---
Edycja:Scalono posty.Arturo,proszę się postarać o nie pisanie posta pod postem ,opcja Edytuj.
:tak:

_________________
Jeśli czegokolwiek nam brakuje w życiu, to tylko miłości...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 lis 2010, 11:22 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 sty 2010, 11:35
Posty: 170
Płeć: mężczyzna
Arturo pisze:
phillip,
Chyba jeteś młoda osobą, zbyt młodą, aby doświadczenie jakikolwiek wpływ miało na twoje wybory, stąd niemalże elaboraty nt. kaszki dla niemowląt. Życzę dystansu do świata i tego, co napisane na etykietach twoich cudów...


arturo...a ty może jesteś doświadczony ale chyba w szukaniu drogi do pacanowa,



philip - dobry temat , pozdrawiam

_________________
DAVID ICKE
MOON MATRIX HAS U...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 lis 2010, 11:28 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 maja 2009, 10:38
Posty: 195
Pacanów, to jest dostępny dla nas wszystkich. Droga donikąd, etykiety, produkty psedożywnościowe, najlepiej z marketu. Doświadczenie voich, wynika z tego, że czegoś dotknęliśmy, zastanowiliśmy się nad czymś, a nie tylko zachwycili kolorowymi opakowaniami dobrego tematu...

_________________
Jeśli czegokolwiek nam brakuje w życiu, to tylko miłości...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 lis 2010, 11:32 
phillip pisze:
Kaszka jest dla półrocznych dzieci więc raczej mogę ją wsuwać spokojnie.
Detro, ciekawy artykuły. Witaminę C biorę codziennie i ciężko mi sobie nawet wyobrazić ,że jej działanie jest zgubne.
Tak samo jak kilo1212, zamierzałem sobie kupić tran.

Czy możecie podać więcej argumentów przemawiających za wstrzymaniem się od aplikowania sobie witaminy C ,E i tranu ?

nie wszystko co ma metkę " dla dzieci do X lat" jest od razu zdrowe. Masa zwykłego śmiecia jest obecnie serwowana ( z pełną premedytacją) niemowlakom.
Co do sztucznej wit C - wiele jest "przeciw" - jeden to : łatwo ja przedawkować ("dostają" wtedy wewnetrzne narządy- jesli dobrze pamiętam to głównie wątroba i nerki ), z naturalną jest to niemożliwe.

edycja : uups- widzę,że powieliłem uwagę Aniszal,, zostawiam wpis .



Na górę
   
 
 
Post: 06 lis 2010, 11:38 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 maja 2009, 10:38
Posty: 195
Na temat sztucznych suplementów, możnaby napisać epopeję... Ludziki sikają, dostają orgazmu, jaki to cud miód witamina C w tabletce, czy wapń ze wzgórzy marsjańskich, albo wit. D z wiecznie nasłonecznionego zakątku Sahary. Prawda jest taka, że jesteśmy leniami, bo wszystko możemy dostać w normalnych posiłkach. Ale jest jeden warunek: niech te posiłki będą normalne...

easy russian,
masz całkowitą rację

_________________
Jeśli czegokolwiek nam brakuje w życiu, to tylko miłości...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 lis 2010, 15:59 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 lis 2009, 20:04
Posty: 536
Lokalizacja: Częstochowa
Płeć: mężczyzna
Arturo
Zgodzę się, ale nie jest tak łatwo o zdrowe rośliny. Powiem inaczej-jest cholernie trudno kupić w miarę korzystnie non GMO non chemical, non pestycyd...itd. Jemy rośliny wybrakowane i tyle. Suplementacja(bo tak ten temat się zowie)właśnie na tym polega żeby te braki uzupełnić. Witamina C jest bardzo potrzebna, a za razem bardzo łatwo się jej pozbywamy na co dzień rożnymi sposobami-dlatego wypada ją uzupełniać bo czasem róża i porzeczka może za mało dać. Nie jestem za bardzo za syntetycznymi witaminami, ale wyjątki można sobie zrobić. Złe jest faszerowanie się takowymi tabletami jako głównym źródłem witamin i składników mineralnych. Z rozumem do wszystkiego i się sobie nie zaszkodzi... A no i nie zgadzam się że jest do tego niezbędna wiedza szersza jakaś. Wystarczy trochę poszukać, poczytać-wcale nie trzeba być ekspertem biologiem, chemikiem czy dietetykiem żeby takie rzeczy zrozumieć-mamy to zakodowane, tylko jesteśmy ślepi na to.
Co do przedawkowania, to naturalnej wita C z roślin nie przedawkujemy. Po prostu nie da się;) Żyje jakoś po pożarciu na raz takiej ilości dzikiej róży że stężenie witaminy C było tam kilka tysięcy razy większe niż to rzekomo zalecane...:)
Co do syntetycznej to już trzeba ostrożniej, ale i tak ustalona dzienna norma jest śmieszna ilością o dziesiątki razy za małą niż faktycznie jest nam niezbędna. A kamica nerkowa i wita C?To jawna kpina i oszustwo. Witaminę C trzeba ostrożnie dawkować JUŻ MAJĄC kamice nerkową-nie ona ja wywołuje.

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 lis 2010, 17:57 
całkowicie sie zgadzam z Arturo,to co kupuja ludki w marketach,to nie jedzenie to zapychacze i trucizna ,a zdobyć zdrową żywność wcale nie jest tak trudno,tylko trzeba chcieć,są sklepy z ekologiczną żywnością i targowiska miejskie gdzie od rolnika można kupic ZYWNOŚĆ,trochę wysiłku i problem z głowy,po co żydowi kabze nabijać kupując w marketach? :jabłko:



Na górę
   
 
 
Post: 06 lis 2010, 18:13 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 wrz 2009, 13:38
Posty: 301
Płeć: mężczyzna
Arturo pisze:
Ludziki sikają, dostają orgazmu, jaki to cud miód witamina C w tabletce, czy wapń ze wzgórzy marsjańskich, albo wit. D z wiecznie nasłonecznionego zakątku Sahary.

Arturo zaczynam Cie lubic :D

phillip pisze:
Czy możecie podać więcej argumentów przemawiających za wstrzymaniem się od aplikowania sobie witaminy C ,E i tranu ?

Możemy:

---> http://davidicke.pl/forum/zdrowie-odzyskiwanie-i-umacnianie-t1571.html#p16035

Aniszai pisze:
Swojego czasu łykałam suplementy. Teraz uważam, że nie jest to konieczne, a rzekła bym zbędne. Natura tak to wymyśliła, żeby nie dokarmiać się sztucznie stworzonymi "cudami ".
Wybieram produkty nie przetworzone, dużooo owoców, zwracam uwagę na to co pisze na opakowaniu. Przyrządzam posiłki w domu ze świeżych produktów. Chleb sama piekę. Nigdy nie kupuję gotowców, nie jem w fast foodach. Bardzo lubię jeść, ale wolę chodzi chodzić głodna niż zjeść byle co.

Tym razem zgadzam się w pełni z Panią Aniszai. :język:

=========================================

fragment z ksiazki: Michal Tombak "Czy Mozna zyc 150 lat"
Cytuj:
W jednym ze swoich artykułów pisał Pan, że przyjmowanie syntetycznej witaminy C jest szkodliwe. Dlaczego? Maria K.

Szkodliwe jest nie tylko przyjmowanie witaminy C, ale i wszystkich syntetycznych witamin.
Po pierwsze: Większość witamin to związki, które powstają w roślinach w procesie biosyntezy pod wpływem światła Słońca i Księżyca. W komórkach roślin witaminy występują w łatwo przyswajalnej dla człowieka postaci (prowitaminy), oprócz nich w roślinach występuje niezbędny zbiór soli mineralnych i innych jeszcze nieznanych nam składników, które sprzyjają pełnemu przyswojeniu ich przez organizm. Właśnie dzięki temu przedawkowanie naturalnych witamin jest niemożliwe, a syntetycznych – bardzo łatwe.
Po drugie: Sztuczne witaminy – to krystaliczna substancja nieorganiczna, obca dla organizmu. Jest ona albo z trudnością przyswajana przez organizm, lub też nie jest w ogóle przyswajana (szczególnie przy zaburzeniach metabolizmu). Wielu z Państwa przekonało się o tym na ..własnej skórze”, kiedy np. mocz (po spożyciu witamin) posiada ich kolor i zapach. Często zdarzają się różne formy nietolerancji witamin przez organizm (mdłości, osłabienie, swędzenie).
Po trzecie: Jednym ze skutków ubocznych stosowania syntetycznych witamin jest zwiększenie apetytu, ponieważ organizm, żeby je przyswoić potrzebuje dodatkowej porcji soli mineralnych, węglowodanów, składników białkowych. W roślinach się one znajdują, a w witaminach syntetycznych ich nie ma i dlatego człowiek instynktownie zaczyna więcej jeść, co prowadzi do nadwagi.
Skutki spożycia syntetycznej witaminy C
W naszej świadomości o witaminie C utrwala się opinia nieszkodliwego preparatu, jednak w ostatnich latach lekarze coraz częściej zaczęli obserwować reakcje uboczne, spowodowane nadmiernymi dawkami witaminy C. To nie tajemnica, że wiele osób przyjmuje witaminę C i z jej pomocą leczy grypę i niektóre inne choroby wirusowe, spożywając według swojego uznania dawkę 4-6 g na dobę (podczas gdy norma wynosi około 100 mg).
Uczeni wielu krajów solidaryzują się zgodnie z opinią, że przyjmowanie syntetycznej witaminy C nie zwiększa odporności organizmu na choroby przeziębieniowe, a jej zwiększone dawki pogarszają przebieg niektórych chorób infekcyjno-alergicznych, w szczególności reumatyzmu.
Najbardziej niebezpiecznym skutkiem maksymalnych dawek witaminy C jest zwiększona krzepliwość krwi, w wyniku, czego powstają skrzepy, oprócz tego witamina C może sprzyjać powstawaniu w nerkach i pęcherzu moczowym kamieni z soli kwasu szczawiowego i moczowego.
Syntetyczna witamina C działa niszcząco na swoich współpracowników np. osobom, które otrzymywały witaminę B2 w zastrzykach lekarze odradzają przyjmowanie witaminy C, ponieważ niszczy ona tę witaminę.
U chorych na cukrzycę duże dawki witaminy C zaburzają proces wytwarzania insuliny przez trzustkę i zwiększają zawartość cukru w moczu i krwi. W ostatnim czasie stwierdzono, że duże dawki witaminy C hamują tempo przesyłania impulsów nerwowo-mięśniowych, w wyniku czego zwiększa się zmęczenie mięśni i jest zaburzona koordynacja reakcji wzrokowych i ruchowych.
Zgodnie z teorią witamina C nie jest akumulowana w organizmie. Radziłbym przed spożyciem syntetycznej witaminy C skonsultować się z lekarzem. Najbardziej korzystne jest przyjmowanie tylko naturalnych witamin, w które obfitują warzywa i owoce. Na pewno ich Państwo nie przedawkują.


pozdrawiam :słonko:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 lis 2010, 18:26 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 lis 2009, 20:04
Posty: 536
Lokalizacja: Częstochowa
Płeć: mężczyzna
fredzia1000 pisze:
tylko trzeba chcieć,są sklepy z ekologiczną żywnością i targowiska miejskie gdzie od rolnika można kupic ZYWNOŚĆ,trochę wysiłku i problem z głowy

Gratuluje szczęścia. Ja takiego nie mam. Jeżeli myślisz że ten rolnik to hoduje zdrowo to również gratuluję. NIE ma zdrowego jedzenia-jest tylko mniej szkodliwe;) Nie rozumiem tez co to za wysiłek iść na targ zamiast do marketu....ale poznałem targi takie od 2 strony i zapomnijcie o tym że rolnik taki sobie hoduje marchewkę jak dawniej(a przynajmniej zdecydowana większość z nich). Oczywiście że lepsze takie rośliny niż te z Hiszpanii(omg) czy innych fabryk masowych.
Zdrowe i bez syfu-to dzisiaj swoje tylko. A że dziś już niewielu stać czasowo, siłowo i z innych powodów na własną produkcję i hodowle wszystkiego....jesteśmy skazani na wybór mniejszego zła.
PS. I jak masz ochotę na banany, kiwi czy ananasa to co?U rolnika na targu kupisz....bo on to wyhodował tak? :D A przecież tez tym handlują..

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 lis 2010, 21:08 
Zmodyfikowałem poprzednie pytanie ,bo nie zauważyłem ,że tyle osób mi odpowiedziało.
Za wszystkie bardzo dziękuję.

Żeby się dowiedzieć ,czasem trzeba zapytać.
Arturo ,ja tu nic nie propaguję.
Chciałbym ,żeby zamiast stawiania się w świetle jupiterów i czekania na oklaski ludzie potrafili zachować dystans z szacunkiem do innych. Ale to dla dobra innych, mnie szyderstwa nie ruszają.
Natomiast, podoba mi się postawa tego użytkownika:
RUSH pisze:
staram sie jak moge nie jesc trucizny ale to moj wybor pozostali [ ich wybor ] itd

Nie zrozumcie mnie źle. Cenię sobie wyjątkowo wasze dobre rady ,po to zakładam te i inne tematy.
Jednak niektórzy wrzucają swoje 5gr typu - jestem lepszy ,bo 'coś tam' (a i tak GMO pomidory wpier**alam) 8-)

Dla ciekawych w kaszce jest:
kasza ryżowa 47%,kasza kukurydziana 28%,cukier,maltodekstryna,naturalny proszek truskawkowy 1.2%,
witaminy C,niacyna,E,kwas pantotenowy,B1,B6,A,kwas foliowy,D3,biotyna, dwufosforan żelazowy,siarczan cynku.

Zapewne wskazane jest, łyknąć sobie witaminki ,np przy przeziębieniu ,grypie lub na kaca :)
..ale zostawiam ten temat jako poboczny.

Przejdźmy do odżywiania.
Powiedzcie proszę, jaki schemat posiłków preferujecie, jak wyglądają wasze śniadania ,obiady i kolacje ??

U mnie to jest prawdziwy freestyle ,z tym jedzeniem.
Bywało ,że jadłem te kaszki nieszczęsne a, ponad to w dużych ilościach wchłaniałem
serki wiejskie
jogurty naturalne
piersi z kurczaka z ryżem i gotowanymi na parze warzywami
jajka
spaghetti z mięsem z indyka
pizze

Żadnych batonów, zero aspartamu i zero glutaminianu oraz innych sub z wariacjami sodowymi w nazwie.

Co wy jecie a czego unikacie ?
:hi hi:



Na górę
   
 
 
Post: 06 lis 2010, 22:48 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 maja 2009, 10:38
Posty: 195
phillip,
Uparcie drążysz temat tzw. żywności, podajesz składy chemiczne produktów, które spożywczymi, nazywają się tylko z racji ich pobytu na półkach w markecie w dziale nawet eko. Te formułki na opakowaniach są po to, abyś zachwycony składem tego czy innego gówna, postanowił go kupić. Nie jestem ani złośliwy, a już daleko mi do osądów tego czy innego przekonania nt. tego, co decyduje o naszym zdrowiu. Wskazuję młodym manipulację wszelkiej reklamy, ładnych opakowań, instrukcji na nich, co do spożywania i wielkich efektów tego. Czy 100 lat temu były markety, czy opakowania tak piekne, że zjadało się ich wzrokiem? A jednak ludzie żyli, nie zatruwała ich chemia, bo pomysłów na dodawanie jej do żywności jeszcze nie było, a jeśli nawet takie lęgły się w głowach dystrybutorów owej, to nawet możliwości takiej nie mieli z przyczyn czysto technologicznych. Mamy wiedzę, przynajmniej chcemy ją posiąść, taki jest cel, uważam pobytu na tym forum. Próbujmy ją wykorzystać, dla siebie, naszych najbliższych, póbujmy to zamienić w nawyk: dycydowania, uczetniczenia, odpowiedzialnoci za nasze wybory... Pozdrawiam

_________________
Jeśli czegokolwiek nam brakuje w życiu, to tylko miłości...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 lis 2010, 0:47 
Spoko Arturo,

Suplementy odstawiam w tym kaszki jem to co zostało i też nie kupię już.

Nie wiem co jeść ,żeby było zdrowe ale też smaczne.
Dlatego mieszam zdrowe produkty z mrożoną pizzą i pierogami.
Szukam alternatyw.

Pozdrawiam



Na górę
   
 
 
Post: 07 lis 2010, 9:10 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 21 maja 2010, 8:03
Posty: 138
Lokalizacja: Małopolska
Płeć: kobieta
Ogólne zasady przygotowania posiłków

Nie chodzi tutaj bynajmniej o konkretne przepisy kulinarne, lecz o generalną zasadę prawidłowego odżywiania opartą na wiedzy o fizjologii ludzkiego przewodu pokarmowego, a także wiedzy o zapotrzebowaniu organizmu na substancje odżywcze, w zależności od pory dnia oraz warunków klimatycznych.

Śniadanie

W czasie snu organizm robi swego rodzaju remanent i odkłada energię w postaci tłuszczu w odpowiednich tkankach – nadmiar w tkance tłuszczowej. Dlatego po przespanej nocy zapotrzebowanie energetyczne organizmu jest zerowe. Za to mózg zgłasza zapotrzebowanie na lecytynę, która jest niezbędna dla prawidłowego funkcjonowania komórek nerwowych, a najwięcej jest jej w żółtkach jajek.

Być może nasi paleolityczni przodkowie w sezonie lęgowym ptaków zbierali duże ilości jajek, które w chłodnym klimacie stosunkowo łatwo było przechowywać, i rano, kiedy nie chce się tak bardzo jeść i przygotowywać skomplikowanego posiłku też się nie chce, na śniadanie jedli jajka? W każdym bądź razie w wielu krajach także dziś tradycyjnie na śniadanie jada się jajka.

Jajka mogą być ugotowane na miękko lub na twardo, albo usmażone na maśle, smalcu, słoninie, boczku czy bekonie. Mogą być tylko posolone albo z majonezem czy innymi dodatkami. Jeśli chodzi o ilość jajek, to nie ma tutaj jakichkolwiek ograniczeń; powinno być ich tyle, by się porządnie najeść, gdyż porządne śniadanie rzutuje na nasze dobre samopoczucie w ciągu całego dnia.Ci, którzy nie lubią jajek, nie powinni oczywiście jeść ich na siłę, gdyż najważniejszą cechą posiłku jest to, że musi nam smakować. Jajka z powodzeniem można zastąpić daniem mięsnym. Powinny to być dania raczej proste – pokrojona w kostkę usmażona z cebulą wieprzowina, wątróbka usmażona z cebulą czy ugotowana surowa kiełbasa, np. frankfurterki.

Jeśli chodzi o pieczywo, to najzdrowiej byłoby go nie jeść w ogóle. Niemniej jednak jest ono mocno zakorzenione w tradycji kulinarnej, bo wygodne w użyciu, no i smakuje nam. Toteż wystarczy, że w istotny sposób ograniczymy jego ilość, by pieczywo nie było podstawą wyżywienia, a jedynie stanowiło symboliczny dodatek, np. cienka kromka chleba grubo posmarowana masłem lub smalcem, jeśli rzecz jasna lubimy posmarowane pieczywo. Nie ma większego znaczenia, czy będzie to pieczywo razowe, zawierające pewne ilości błonnika, czy też białe, tego błonnika pozbawione, gdyż łatwo można ów błonnik uzupełnić w pozostałych posiłkach.

Drugie śniadanie

Najczęściej między śniadaniem a obiadem odczuwamy głód, zwłaszcza jeśli śniadanie było wczesne, a do obiadu jeszcze daleko. Nie jest dobrze przetrzymywać ten głód i czekać do obiadu, bowiem głód jest sygnałem organizmu mówiącym, że jakichś ważnych dla niego substancji zaczyna już brakować. Toteż drugie śniadanie warto zjeść, nawet, a może zwłaszcza wtedy, gdy się odchudzamy, ponieważ zjedzenie drugiego śniadania wpłynie na zmniejszenie ilości posiłku zjedzonego na obiad.Na drugie śniadanie należy jeść kanapki z pieczywa posmarowane masłem lub smalcem, z dodatkiem grubego plastra ugotowanego mięsa bądź dobrej jakości wędliny. Jednak należy pamiętać, że o tej porze dnia wzrasta zapotrzebowanie organizmu nie tylko na substancje energetyczne, ale także na witaminy i substancje mineralne. Z tego właśnie względu do kanapki powinno się dodać rozmaite surowe warzywa, takie jak cebula, papryka, a w sezonie ogórek i pomidor. Doskonale na drugie śniadanie nadają się także sałatki warzywne.

Bardzo pożądanym dodatkiem do drugiego śniadania (również dla tych, którzy drugiego śniadania nie jedzą) jest jabłko. Jabłka zawierają około 83 % wody, a w pozostałej części niewielkie ilości białka, kwasy organiczne (jabłkowy, cytrynowy, chinowy, bursztynowy i inne), cukry (w tym cukry proste: glukozę i fruktozę), błonniki (rozpuszczalny i nierozpuszczalny), witaminy (A, B1, B2, B3 i C) oraz składniki mineralne, głównie potas, fosfor, wapń, sód, magnez, krzem i żelazo. Ponieważ większość witamin i minerałów znajduje się w skórce jabłek, należy jadać je nie obrane (po dokładnym umyciu i wytarciu).

Dobrym nawykiem jest wyjadanie pestek z jabłek, które zawierają potrzebne systemowi odpornościowemu substancje fitochemiczne oraz amigdalinę.

Jak widzimy, jabłka są jakby stworzone do tego, by systematycznie dostarczać organizmowi witaminy i minerały, a także wodę jakością znacznie przewyższającą wszelkie wody kupowane w butelkach, czego często nie bierze się pod uwagę.Obiad

W środku dnia zapotrzebowanie energetyczne organizmu jest największe, toteż głównym daniem obiadu powinno być mięso – wołowe, wieprzowe, drobiowe lub ryb.

Ponieważ do wydalenia produktów przemiany materii powstających po zjedzeniu mięsa potrzebna jest spora ilość witamin, to mięso powinno być wagowo zrównoważone surówką, np.: 5 dkg mięsa – 5 dkg surówki; 10 dkg mięsa – 10 dkg surówki, itd. Do surówki powinno się dodać jakiś tłuszcz – śmietanę, majonez albo olej. W zasadzie taki posiłek w zupełności wystarcza, by pokryć zapotrzebowanie organizmu na substancje odżywcze, gdyż do podtrzymania życia wcale nie jest potrzebna duża ilość pożywienia, lecz jego jakość gwarantująca dostarczenie organizmowi wszystkich potrzebnych mu substancji odżywczych, którymi są: białka, tłuszcze, cukry, witaminy, minerały oraz woda. W posiłku składającym się z mięsa i surowych warzyw wszystkie te substancje znajdują się w odpowiednich ilościach i optymalnych proporcjach.

Niestety, przyzwyczajeni jesteśmy do posiłków objętościowych (będących spadkiem po okresie rolnictwa) i tradycyjnie pokutują na naszych stołach rozmaite wypełniacze, których zadaniem jest wypchanie żołądka i uzyskanie zafałszowanego odczucia sytości. Na owe wypełniacze powinniśmy zwrócić szczególną uwagę, bowiem to właśnie one stanowią dla organizmu dodatkowe, niepotrzebne obciążenie, które z czasem musi zaowocować zakłóceniem jego funkcjonowania, zwanym chorobą. Jeśli mówimy o błędach żywieniowych, to w zdecydowanej większości dotyczą one bezsensownego wypychania żołądka wypełniaczami, do których należą ziemniaki i produkty mączne, a ostatnio coraz częściej biały ryż.Po ugotowaniu obranych ziemniaków i odlaniu wody pozostaje w zasadzie jedynie skrobia, czyli cukier oczyszczony ze wszystkich witamin i minerałów. Dla organizmu jest to sytuacja bardzo niekorzystna, ponieważ otrzymuje sporą porcję materii pozbawionej witamin, niezbędnych do wydalenia produktów związanych z jej przemianą w energię. Ze zdrowotnego punktu widzenia tego typu dania są zbędnym obciążeniem organizmu i najlepiej byłoby je z naszego jadłospisu wyeliminować, albo przynajmniej ograniczyć do niewielkiej ilości – symbolicznej. Natomiast ziemniaki ugotowane w mundurkach zachowują sporą część witamin i minerałów, toteż z powodzeniem nadają się jako dodatek do dań głównych.

Innym, niezwykle szkodliwym daniem z ziemniaków są frytki. Są dwa powody, które decydują o ich szkodliwości. Po pierwsze, są smażone na oleju, który jako tłuszcz nienasycony, poddany działaniu wysokiej temperatury, utlenia się lawinowo. Po drugie, wysoka temperatura niszczy większość witamin i soli mineralnych. W rezultacie otrzymujemy produkt energetyczny pozbawiony wszystkich wartościowych substancji, w zamian za to nafaszerowany toksynami, głównie wolnymi rodnikami tlenowymi. Najlepszym wyjściem byłoby nie jeść frytek, ale wielu z nas bardzo je lubi, więc warto znaleźć jakiś kompromis. Nic się oczywiście strasznego nie stanie, jeśli od czasu do czasu zjemy sobie porcję frytek, ale najlepiej, jeśli są one usmażone na smalcu. Po wtóre, dobrze by było zrównoważyć je surówką, podobnie jak równoważymy mięso.

Podobnymi bezwartościowymi wypełniaczami są produkty mączne oraz ryż. I nie chodzi tylko o to, że z reguły są one oczyszczone z błonnika, gdyż nawet z błonnikiem składają się głównie z węglowodanów, a to znaczy, że zbyt duże ich spożywanie nadmiernie obciąża trzustkę przyczyniając się do powstania tak zwanej cukrzycy wieku dorosłego. Ponadto spożycie nadmiernej ilości węglowodanów w połączeniu z tłuszczem prowadzi do innej tak zwanej choroby cywilizacyjnej – nadwagi. Ewidentnie szkodliwe wypełniacze z powodzeniem można zastąpić albo przynajmniej urozmaicić wypełniaczami zdrowymi – kaszą, fasolą, grochem, kalafiorem, bakłażanem.

Kolacja

Wieczorem, u schyłku dnia zapotrzebowanie energetyczne organizmu maleje, a i zdrowy rozsądek podpowiada, żeby nie jeść ani późnych, ani obfitych kolacji, bo nie można zasnąć, a po zaśnięciu sen jest niespokojny. Do przygotowania kolacji najbardziej nadają się takie produkty, jak: podroby (szczególnie smażona wątróbka), ryba (smażona, wędzona, solony śledź), a od czasu do czasu także twaróg z wiejskiego mleka ze szczypiorkiem lub podpuszczkowy ser dojrzewający. Do tego może być jakaś kasza, która ze skwarkami może stanowić samodzielne danie, albo placki ziemniaczane, a nawet frytki.

Podjadanie( jedzenie między posiłkami)


Nie jest dobrze podjadać między posiłkami głównymi, ale jeszcze gorzej jest głodować. A już karygodnym błędem jest jeść produkty lekkostrawne wywołujące gwałtowne wahnięcia glukozy we krwi. Toteż dobrym wyjściem w przypadku wystąpienia głodu jest wypić koktajl błonnikowy albo zjeść jakąś kanapkę z wędliną lub żółtym serem, sałatkę warzywną, nasiona roślin oleistych – orzechy ziemne, laskowe, włoskie, albo gorzką czekoladę z orzechami.

Solenie posiłków


Truizmem będzie stwierdzić, że tylko smaczny posiłek może wyjść nam na zdrowie. Podstawową przyprawą nadającą potrawom smak jest sól. Bez soli żaden posiłek nie jest smaczny, ale posiłku przesolonego także nie można zjeść. Wychodzi na to, że nasze zmysły wyczuwają zarówno niedobór, jak i nadmiar soli. Czy zatem sól należy do niezbędnych składników pożywienia, których zarówno niedobór jak i nadmiar wywołują specyficzne objawy?

Solenie jest jedną z pierwszych metod konserwowania żywności, popularną przed erą lodówek. W tej metodzie wykorzystuje się fakt, że substancje organiczne, ulubiona pożywka drobnoustrojów, po zasoleniu stają się dla nich niejadalne. W zasadzie to żaden wynalazek, ponieważ natura już dawno wykorzystywała i wykorzystuje do teraz tę specyficzną cechę soli. Na przykład nasz własny organizm utrzymuje jałowość dzięki zasoleniu soku żołądkowego, surowicy krwi, moczu, potu, łez. Niesłoni jesteśmy po prostu pożywką dla drobnoustrojów.

Dlaczego zatem medycyna oskarża sól o powodowanie chorób i każe jej unikać? Sól (NaCl) to związek dwóch niezbędnych dla prawidłowego funkcjonowania organizmu pierwiastków – chloru i sodu. Sód odpowiada za utrzymanie prawidłowego ciśnienia osmotycznego płynów ustrojowych, w tym ciśnienia krwi. Niedobór sodu skutkuje spadkiem ciśnienia krwi wskutek odwodnienia. Medycynie to wystarczy, by wyciągnąć prosty wniosek – sól jest przyczyną wysokiego ciśnienia krwi, w związku z czym wprowadzone zostały medyczne normy ilości spożywanej soli.Wniosek, jaki nasuwa się sam, jest taki, że powinniśmy kierować się własnym zmysłem – smakiem, gdyż tak właśnie nasi przodkowie postępowali przez tysiące lat, także wówczas, gdy nie była znana powszechna dzisiaj choroba – nadciśnienie.

Kolejny mit związany z solą, to jej rodzaj – że sól oczyszczona jest gorsza, bo nie zawiera występujących w soli kopalnej minerałów. A ileż tych minerałów może zwierać szczypta soli? Może to mieć jakieś znaczenie dla organizmów wykazujących skrajny deficyt minerałów, ale w normalnych warunkach żadnego znaczenia nie ma.

Picie płynów

Stężenie wydzielin, takich jak ślina, enzymy i soki trawienne, zależy od zawartości w organizmie wody. Kiedy one zgęstnieją – odczuwamy pragnienie każące uzupełnić niedobór wody. Mądry człowiek, kiedy chce mu się pić – pije, a kiedy nie chce mu się pić – nie pije. Nie potrzeba do tego żadnych instrukcji nakazujących wypijanie iluś tam litrów wody codziennie, a jednocześnie nie pić ileś tam minut przed jedzeniem, w trakcie jedzenia i jakiś czas po jedzeniu.

Czymś innym jest popijanie w trakcie posiłku, w celu połknięcia każdego kęsa. Najczęściej ludzie tego niezdrowego nawyku nabywają w dzieciństwie, gdy niecierpliwa matka stosuje wobec niechcącego jeść dziecka podły podstęp, czyhając przy jego buzi z garnuszkiem, by wlać mu jakiś napój, wymuszając tym sposobem połknięcie niepogryzionego pożywienia. A czym skorupka za młodu...Czymś innym jest popijanie w trakcie posiłku, w celu połknięcia każdego kęsa. Najczęściej ludzie tego niezdrowego nawyku nabywają w dzieciństwie, gdy niecierpliwa matka stosuje wobec niechcącego jeść dziecka podły podstęp, czyhając przy jego buzi z garnuszkiem, by wlać mu jakiś napój, wymuszając tym sposobem połknięcie niepogryzionego pożywienia. A czym skorupka za młodu...

Jedzenie polega na dokładnym pogryzieniu pożywienia oraz nawilżeniu i zmieszaniu go ze śliną do postaci, w której daje się swobodnie przełknąć, co daje pewność, że pokarm został należycie przygotowany do dalszego trawienia. Ten prawidłowy sposób jedzenia wymaga wprawdzie nieco czasu, ale za to pozwala delektować się posiłkiem. Umożliwia także wypełnienie jelita czczego masą pokarmową jeszcze w trakcie jedzenia, a więc uzyskujemy efekt sytości, zanim jeszcze wstaniemy od stołu. Tym sposobem łatwiej możemy uniknąć przejedzenia.

Jak widzimy, by prawidłowo się odżywiać nie jest potrzebna „fachowa” instrukcja: ile razy kęs pożywienia należy pogryźć – 30 czy może 300, bo, choć brzmi to irracjonalnie, podobne instrukcje istnieją. Nie są też potrzebne medyczne normy picia litrami płynów każdego dnia, by rozcieńczyć krążące we krwi toksyny i w sztuczny sposób uzyskać zmniejszenie toksemii organizmu.

Czym się zatem kierować, pijąc wodę oraz inne płyny?

Pij, kiedy masz ochotę: jeśli przed posiłkiem poczujesz pragnienie – napij się, jeśli podczas posiłku poczujesz pragnienie – napij się, jeśli po posiłku poczujesz pragnienie – napij się, ale nie pij tylko po to, by przełknąć kęs pożywienia, którego nie chciało ci się dokładnie pogryźć.

Autor: Józef Słonecki



Całość tuhttp://www.bioslone.pl/odzywianie/podstawy-wiedzy/zasady-zdrowego-odzywiania


A jeszcze więcej tuhttp://www.bioslone.pl/odzywianie/podstawy-wiedzy


Phillip, może znajdziesz tu coś dla siebie, i inni też...Odkąd stosuję "zasady Biosłone", wracam do zdrowia. Nie jest to łatwe, bo najpierw trzeba zmienić trochę myślenie, czym jest zdrowie, czym choroba tak naprawdę, ale warto :tak: A dla nas, myślących inaczej niż ogół to chyba pikuś :bużki:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 lis 2010, 9:24 
phillip,
myśle,że pomocne będą dla ciebie książki Bożena Cyran"odnowa na talerzu",Ewa Dąbrowska "ciało i ducha ratować żywieniem"gorąco polecam obie książki :tak:



Na górę
   
 
 
Post: 07 lis 2010, 11:11 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 21 maja 2010, 8:03
Posty: 138
Lokalizacja: Małopolska
Płeć: kobieta
Koktajl błonnikowy


W wyniku postępu technologicznego, w ostatnich dziesięcioleciach zachodzą w naszym środowisku niekorzystne zmiany na skalę nienotowaną w historii Ziemi. Mamy więc dostatek pożywienia, co samo w sobie jest niewątpliwie plusem, ale – w wyniku intensywnej uprawy płodów rolnych, hodowli zwierząt opartej na paszach, hormonach i antybiotykach, a także wskutek przemysłowego przetwórstwa żywności – jest ona kiepskiej jakości.

Tymczasem, by organizm mógł prawidłowo funkcjonować, należy wraz z pożywieniem dostarczać mu wszystkie niezbędne składniki, które możemy podzielić na dwie zasadnicze grupy:

1. składniki energetyczne – tłuszcze, białka i cukry (węglowodany) przyswajalne (glukoza, fruktoza, sacharoza, skrobia),
2. składniki nieenergetyczne – cukry nieprzyswajalne (błonniki: celuloza i pektyna), organiczne sole mineralne i witaminy.

Mankamentem żywności wytwarzanej na masową skalę jest nadmiar zawartych w niej substancji energetycznych w stosunku do substancji nieenergetycznych. W tej sytuacji, by dostarczyć organizmowi dostateczną ilość witamin i minerałów, musimy zjadać substancje energetyczne w ilościach znacznie przekraczających zapotrzebowanie energetyczne. W przeciwnym razie komórki naszego ciała zgłoszą nam niedobór witamin i minerałów jako specyficzny rodzaj głodu, zwany głodem komórkowym, czyli permanentnym uczuciem niedosytu występującym nawet po spożyciu obfitego, ale śmieciowego, bo niepełnowartościowego posiłku.Najczęściej efektem dostarczania substancji energetycznych w ilościach przekraczających zapotrzebowanie energetyczne organizmu jest rozbudowanie magazynu energii (jakim jest podskórna tkanka tłuszczowa), czyli otyłość. Zarazem nadmiar cukrów w pożywieniu powoduje nadmierne obciążenie trzustki, czego konsekwencją jest cukrzyca wieku dorosłego. Z tego właśnie powodu nadwaga i cukrzyca występują zazwyczaj jednocześnie u tych samych osób.

Organizmy osób niemających skłonności do tycia bronią się przed nadmiarem substancji energetycznych nie wchłaniając ich. Wówczas duże ilości białek, tłuszczów i cukrów trafiają do jelita grubego, gdzie wywołują zakłócenie flory bakteryjnej poprzez patologiczny przerost ilości drożdżaków Candida albicans i pleśni.

Dobrym wyjściem, adekwatnym do rzeczywistości, w której przypadło nam żyć, jest systematyczne uzupełnianie substancji brakujących w naszym pożywieniu. Nie chodzi bynajmniej o tak zwane naturalne suplementy diety w pigułkach – produkowane w fabrykach, a więc martwe. Nam chodzi o substancje żywe – zawarte w świeżych owocach i warzywach, a także w zachowujących zdolność kiełkowania ziarnach (co stwierdzamy przeprowadzając test na kiełkowanie)*. Takim naturalnym uzupełnieniem pożywienia jest koktajl błonnikowy.

* W celu sprawdzenia zdolności kiełkowania, należy na spodku położyć wacik, na nim umieścić 10 ziaren i wlać nieco wody, którą należy uzupełniać, by wacik nie wysechł. Jeśli po tygodniu co najmniej 7 (70%) ziaren puści kiełki, to całą partię ziaren możemy uznać za nadającą się do koktajli, jeśli mniej, to partia nadaje się do wyrzucenia.Właściwości składników koktajlu

Poszczególne składniki koktajlu są tak dobrane, by mógł on uzupełnić wszystkie substancje, których w żywności współczesnego człowieka brakuje. Dlatego każdy z tych składników ma do spełnienia swoją specyficzną rolę.

Nasiona dyni

Jak wskazuje nazwa, istotnym składnikiem koktajlu, decydującym o jego unikalnych właściwościach, jest błonnik. Przy czym nie może to być błonnik martwy, pełniący jedynie rolę wypełniacza, gdyż taki błonnik nie dostarcza organizmowi żadnych wartościowych substancji, jedynie ułatwia wypróżnianie, ale dla zdrowia to za mało. Dlatego tak istotny składnik koktajlu błonnikowego musi być żywy, a więc aktywnie pełniący swoje funkcje ochronne względem zawartego w ziarnie zarodka rośliny.

Takim żywym błonnikiem spełniającym stawiane przed nim wymogi są łupiny ziaren dyni, popularnie zwanych pestkami dyni.

Zadaniem łupiny osłaniającej ziarno jest nie tylko jego ochrona mechaniczna. Po wewnętrznej stronie łupiny znajduje się cienka błona chroniąca zamknięty wewnątrz cenny zarodek przed drobnoustrojami i robakami, które chętnie by się pożywiły smakowitą zawartością nasienia. Rolę tę doskonale pełni zawarta w owej błonce kukurbitacyna – substancja wykazująca silne działanie toksyczne wobec drobnoustrojów i robaków, przy czym zupełnie nieszkodliwa dla organizmu ludzkiego. Największe stężenie kukurbitacyny występuje w ziarnach świeżych, gdy łupina jest jeszcze miękka i nie chroni nasienia przed intruzami. Z tego względu świeże pestki dyni w medycynie ludowej stosowane są do usuwania z przewodu pokarmowego robaków, takich jak: tasiemiec uzbrojony i nieuzbrojony, tęgoryjec dwunastnicy, glista ludzka, owsiki, lamblie. Dla przeprowadzenia skutecznej kuracji trzeba jednorazowo zjeść, w zależności od wieku, 100 - 200 świeżych pestek dyni.Po wyschnięciu łupiny ilość kukurbitacyny w ziarnie zanika, ale zwiększa się ponownie w okresie wypuszczania kiełka, jednak już nie w takiej ilości, jak w ziarnach świeżych. Dlatego w celu usunięcia pasożytów przewodu pokarmowego przy pomocy skiełkowanych pestek dyni należy zwiększyć ilość zjedzonych pestek o 50% i kurację przeprowadzić przez 3 dni z rzędu.

Poza kukurbitacyną, pestki dyni zawierają wiele innych korzystnych dla naszego organizmu substancji. Ze składników mineralnych trzeba wymienić przede wszystkim fosfor (1,14%), a także inne ważne minerały – żelazo, selen, magnez, cynk, miedź, mangan. Ponadto pestki dyni zawierają znaczące ilości witamin, głównie witaminę E oraz B1 i B2. Ze zdrowotnego punktu widzenia, niezwykle ważnym składnikiem pestek dyni jest olej (ok. 35 %) zawierający około 80% nienasyconych kwasów tłuszczowych. Nie sposób nie wspomnieć o jeszcze jednym składniku pestek dyni – lecytynie, której znaczenia dla funkcjonowania organizmu nie można przecenić, bowiem jest ona obecna w każdej komórce naszego ciała i bierze udział w większości procesów metabolicznych.

Życie w łupinie

Jak widzimy, pestki dyni posiadają unikalne właściwości, niezwykle korzystne dla naszego zdrowia. Ale czy to znaczy, że natura stworzyła je dla nas? Ależ skąd! Natura stworzyła je dla rośliny, by ukryty w nasieniu zarodek mógł bez uszczerbku przetrwać w glebie do wiosny, opierając się atakom drobnoustrojów oraz robaków. Na wiosnę, przy odpowiedniej wilgotności i temperaturze, nasionko kiełkuje, a następnie na powierzchnię wydostaje się pęd i wypuszcza liście. Roślinka do samodzielnego życia będzie gotowa wówczas, gdy kiełek odpowiednio się ukorzeni i zacznie pobierać z gleby substancje mineralne, a w liściach powstanie chlorofil i rozpocznie się fotosynteza. Do tego czasu roślina żyje i rośnie dzięki substancjom zmagazynowanym w nasieniu. Czyli że każde nasionko wyposażone jest we wszystko – ochronę przed drobnoustrojami i robakami, energię oraz substancje mineralne potrzebne do wzrostu rośliny, zanim osiągnie samodzielność. Teraz widzimy, dlaczego nasiona niektórych roślin mają tak pozytywny wpływ na nasze zdrowie. Muszą to być nasiona żywe, zdolne do kiełkowania, bo tylko wówczas mechanizmy te działają skutecznie, zaś po zmieleniu, albo wskutek działania wysokiej temperatury, większość substancji ulega zniszczeniu, a pozostałe szybko się utleniają. Dlatego do koktajlu błonnikowego używamy ziaren żywych, zachowujących zdolność kiełkowania.Oprócz zawartych we wnętrzu ziarna substancji odżywczych, ważna jest także jego osłonka, czyli błonnik. Wbrew pozorom, nie jest to martwa skorupa, gdyż w żywym ziarnie pełni ona rolę kapsuły chroniącej delikatną zawartość przed szkodliwymi czynnikami środowiska. Jak szkodliwe są te czynniki, możemy się przekonać obierając ziarno z łupiny i poddając próbie kiełkowania. I co się okazuje? Jak należało się spodziewać – obłupione ziarno nie wypuszcza kiełka. Tak szybko wpływ środowiska niszczy w nim życie.

W ludzkim przewodzie pokarmowym błonnik pełni wiele ważnych funkcji – wchłania wodę i rozpuszczone w niej metale ciężkie, dzięki czemu ułatwia ich wydalenie, pomaga usunąć patologiczny śluz ze ściany jelita cienkiego, a wreszcie stanowi podłoże w hodowli bakterii acidofilnych zasiedlających środowisko jelita grubego.

Bakterie acidofilne

Bakterie acidofilne to grupa bakterii symbiotycznych, w normalnych warunkach zasiedlających środowisko jelita grubego. Żywią się niestrawnym dla ludzkiego przewodu pokarmowego błonnikiem, zaś jako produkty przemiany materii wydalają proste związki chemiczne – witaminy.

Bakterie acidofilne wytwarzają wszystkie witaminy, oprócz witaminy C, i są jedynym naturalnym źródłem witaminy K, której niedobór wywołuje liczne objawy:

* słabą krzepliwość krwi,
* skłonność do krwotoków – zewnętrznych i wewnętrznych,
* problemy z gojeniem się ran,
* trudności w mineralizacji kości,
* zwiększone ryzyko rozwoju nowotworów,
* zapalenie jelita,
* biegunki.

Często bagatelizuje się znaczenie witamin produkowanych przez bakterie acidofilne – że jest ich mało, a więc nie mają większego znaczenia. Ale co się dzieje, gdy ich zabraknie? Spada odporność. Wówczas podaje się wyhodowane w fabryce bakterie probiotyczne, zapakowane w kapsułki bądź dodane do jogurtów. Jest to jedynie rozwiązanie doraźne, ale na dłuższą metę – szkodliwe, gdyż maskuje rzeczywisty obraz kondycji naszego organizmu. Szkopuł w tym, że bakterie acidofilne powinny znaleźć odpowiednie środowisko do życia w naszym jelicie grubym. Jeśli tak nie jest (bo musimy owe ważne dla zdrowia bakterie systematycznie uzupełniać) to znaczy, że brak jest naturalnej równowagi drobnoustrojów jelita grubego, zwanej homeostazą jelitowej flory bakteryjnej.

Homeostaza drobnoustrojów jelita grubego jest podstawowym warunkiem zdrowia, a jej brak oznacza niezbicie, że środowisko jelita grubego zdominował jeden gatunek drobnoustrojów – drożdżak Candida albicans. Drożdżyca jelita grubego jest chorobą grożącą poważnymi powikłaniami, więc maskowanie jej objawów bakteriami probiotycznymi nie może skończyć się dobrze.

Toteż w naszym żywotnym interesie jest stworzenie symbiotycznym bakteriom acidofilnym odpowiednich warunków, by chciały zasiedlić swoje naturalne środowisko, którym jest ludzkie jelito grube. Podstawowym warunkiem hodowli bakterii jest odpowiednie podłoże, a dla bakterii acidofilnych takim podłożem jest żywy błonnik.Siemię lniane

Ze względu na niezwykłe właściwości zdrowotne, siemię lniane jest jednym z najpopularniejszych środków stosowanych w medycynie ludowej. O zadziwiających walorach zdrowotnych siemienia lnianego decydują jego składniki, a szczególnie:

* substancje śluzowe i oleiste, które działają osłonowo na ściany przewodu pokarmowego, a także nawilżają śluzówkę dróg oddechowych,
* ważny dla zdrowia nienasycony kwas tłuszczowy omega-3, który dzięki obecności w ziarnie sporych ilości witaminy E, zwanej witaminą młodości, nie utlenia się, co jest zasadniczą wadą oleju wytłoczonego z siemienia lnianego (a także wszystkich innych olejów roślinnych),
* cynk będący niezbędnym składnikiem około 200 enzymów organizmu ludzkiego,
* fitoestrogeny – roślinne naturalne hormony, które, między innymi, łagodzą objawy menopauzy, zapobiegają miażdżycy i osteoporozie, a także zmniejszają ryzyko nowotworów piersi, macicy i prostaty,
* flawonoidy – barwniki roślinne, które mają zdolność uszczelniania naczyń krwionośnych oraz wykazują działanie rozkurczowe, przeciwzapalne, przeciwutleniające i moczopędne,
* fitosterole będące odpowiednikiem ludzkich hormonów płciowych, dzięki czemu mają wpływ na prawidłowe funkcjonowanie gruczołu prostaty,
* lecytyna, która jest niezbędna dla prawidłowego funkcjonowania organizmu jako całości,
* amigdalina, zwana witaminą B17, znana z niezwykłych właściwości antynowotworowych.

Trzeba sobie zdać sprawę, że wymienione pozytywne właściwości zdrowotne nasiona lnu posiadają tylko wówczas, gdy tli się w nich życie, natomiast po zmieleniu lub wytłoczeniu z nich oleju, wskutek wpływu środowiska, głównie tlenu i światła, moc siemienia lnianego gwałtownie spada. Dlatego siemię lniane oraz pozostałe nasiona należy mleć tuż przed wykonaniem koktajlu.

Pestki słonecznika

W ziarnie słonecznika znajduje się 40% tłuszczu – oleju słonecznikowego zawierającego 70% kwasu linolowego*, a więc więcej niż w oleju lnianym, od którego pochodzi nazwa (z łac. linum – len, oleum – olej), mimo że zawiera on „tylko” 60% kwasu linolowego.

W skład pestek słonecznika wchodzą niemalże wszystkie aminokwasy; brakuje jedynie lizyny, by były idealnym źródłem białka. Są one jednym z najbogatszych naturalnych źródeł żelaza, którego zawierają dwa razy więcej od rodzynek, uznawanych za bardzo dobre źródło tego pierwiastka. Ponadto pestki słonecznika są bogatym źródłem innych minerałów – cynku, wapnia, fosforu, magnezu i potasu. Dostarczają też sporo witamin, szczególnie rozpuszczalnych w tłuszczach: A, D i E, a także witaminy B1, B2, B3, B5, B6.

Ważnym dla nas składnikiem pestek słonecznika są także jego zmielone łupiny. Są one błonnikiem, tak samo jak łupiny dyni, więc nawzajem świetnie się uzupełniają. Wespół działają niczym ostra gąbka ścierająca i wchłaniająca złuszczony nabłonek ze ścian jelit, zgęstniały patologiczny śluz obklejający ścianę jelita cienkiego, a także gumowate kamienie kałowe, tkwiące w ścianie jelita grubego niczym strupy. Czyli że połączone działanie błonników pestek dyni i słonecznika poprawia perystaltykę jelit, zwiększa powierzchnię wchłaniania oraz ułatwia regenerację nabłonka jelitowego. Kwas linolowy to jeden z nienasyconych kwasów tłuszczowych typu omega-6. Kwasu linolowego nie wytwarza ludzki organizm, więc musi być dostarczany z pożywieniem, a jego niedobór wywołuje charakterystyczne objawy niedoboru. Z tego względu kwas linolowy zaliczany jest do grupy niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych (NNKT), zwanych także witaminą F. Objawy niedoboru kwasu linolowego to: złuszczanie naskórka, pękanie warg i kącików ust, krwawienia z nosa, zapalenie dziąseł i języka, przewlekłe stany zapalne powiek i spojówek, wysięki naczyniowe oczu, wypadanie włosów, łamliwość i głębokie bruzdowanie płytek paznokciowych, rozwarstwianie płytek paznokciowych, plamki na płytkach paznokciowych, brak połysku paznokci, spowolniony wzrost paznokci i włosów, suchość lub łojotok skóry, łamliwość i rozdwajanie końcówek włosów, brak połysku włosów, łupież, złuszczanie przewodów słuchowych i małżowin usznych, zaburzenia wytwarzania plemników (zaburzenia spermatogenezy), nadżerki lub skłonność do nadżerek, bolesne miesiączkowanie, przedwczesne siwienie włosów.

Blender

Do wykonania koktajlu potrzebny jest blender, tj. elektryczny mikser do koktajli. Często takie miksery można spotkać jako przystawki do wieloczynnościowych robotów kuchennych. Można też kupić specjalny mikser do koktajli, wtedy już nazywa się on właśnie blender. W jego skład powinny wchodzić dwa naczynia: większe do mielenia i mieszania owoców na mokro, a także młynek do mielenia ziaren na sucho, którą to rolę z powodzeniem może pełnić młynek do mielenia kawy. Ze względu na niezawodność, najbardziej polecany jest mini blender Cucina – Philips HR 2860.


Wykonanie koktajlu

Wykonanie koktajlu nie jest ani trudne, ani pracochłonne – przy odrobinie wprawy nie pochłania więcej czasu, jak trzy minuty. Cały proces jest rozłożony na trzy kroki:Krok pierwszy: Do młynka do mielenia nasion (lub młynka do kawy) wsypujemy po łyżce stołowej:

1. niełuskanych pestek dyni,
2. niełuskanych pestek słonecznika,
3. siemienia lnianego.

Następnie całość mielemy na drobny proszek.

Krok drugi: Zmielone nasiona wsypujemy do miksera, zalewamy niewielką ilością wody (by przykryła zmielone nasiona), dodajemy miód oraz owoce bądź warzywa. Całość miksujemy około minuty, aż mikser będzie wydawał jednostajny dźwięk świadczący o uzyskaniu jednolitej papki.

Krok trzeci: Na koniec dolewamy taką ilość wody, by uzyskać 250 - 300 ml napoju, i przez kilkanaście sekund miksujemy, do uzyskania klarownego płynu.

Po zmieleniu i rozdrobnieniu, zawarte w koktajlu czynne związki organiczne zostają gwałtownie uaktywnione. Ponieważ w naszym interesie jest, by to uaktywnienie wykorzystać w przewodzie pokarmowym i organizmie (nie w mikserze czy innym naczyniu), to koktajl należy wypić stosunkowo szybko – w ciągu powiedzmy kwadransa od jego przyrządzenia.Szczegółowy opis pierwszego kroku wykonania koktajlu

Niełuskane pestki dyni i słonecznika, a także siemię lniane, są bazą koktajlu błonnikowego, decydującą o jego właściwościach, więc powinny się w nim znaleźć. Niemniej jednak ich ilość możemy dość dowolnie zmieniać, kierując się efektami, jakie chcemy uzyskać po wypiciu koktajlu. Gdy na przykład mamy problem z zaparciami, do koktajlu stosujemy dwie łyżki siemienia lnianego i po pół łyżki pestek dyni i słonecznika, gdy zaś jest na odwrót, bo naszym problemem są zbyt rzadkie stolce, postępujemy na odwrót – do koktajlu stosujemy dwie łyżki pestek dyni i po pół łyżki siemienia lnianego i pestek słonecznika.

Oprócz trzech składników podstawowych, do koktajlu można dodać jeszcze jeden – czwarty składnik wymagający zmielenia. Choć wybór jest tutaj duży, to jednak w pierwszym kroku nie dodajemy więcej składników, niż cztery. Najlepsze efekty uzyskuje się dodając nasiona ostropestu albo orzechy – laskowe lub włoskie.

Ostropest plamisty

Nasiona ostropestu plamistego zawierają około 5% sylimaryny, z której wytwarzane są leki stosowane w leczeniu chorób wątroby. Sylimaryna wykazuje niezwykły wpływ na funkcjonowanie wątroby – odtruwający, przeciwzapalny, a także stymulujący regenerację i wytwarzanie nowych komórek. Chroni wątrobę przed negatywnym wpływem wielu trucizn, m.in. alkoholu, pestycydów, a nawet muchomora sromotnikowego. Oprócz sylimaryny, żywe, zachowujące zdolność kiełkowania nasiona ostropestu plamistego zawierają także ważne dla naszego zdrowia substancje czynne – aminy biogenne, kwas stearynowy i palmitynowy.

Do porcji koktajlu należy dodać jedną łyżeczkę do herbaty nasion ostropestu. Koktajle można stosować zarówno terapeutycznie, jak i profilaktycznie. W chorobach wątroby dawka terapeutyczna wynosi trzy koktajle błonnikowe z dodatkiem ostropestu dziennie. Profilaktycznie jeden koktajl z dodatkiem ostropestu stosujemy zwłaszcza w początkowym okresie wdrożenia Mikstury oczyszczającej, gdy występuje nadmierne obciążenie wątroby

.Orzechy

Dla naszych przodków myśliwych-zbieraczy orzechy stanowiły ważny element pożywienia. Łatwo można je przechowywać, a zawartość olejów, białek, minerałów i witamin stawia orzechy wysoko w hierarchii żywności najlepiej przyswajalnej dla ludzkiego organizmu. Orzechy zawierają dobrze przyswajalne białka, spore ilości olejów nienasyconych, duże ilości witamin A, E oraz B9, a także wielkie bogactwo minerałów w postaci organicznych soli, m.in.: magnez, fosfor, potas, cynk, żelazo, selen i wapń.

Orzechy powinny być w nieuszkodzonych skorupkach. Obieramy je tuż przed wykonaniem koktajlu, do którego dodajemy dwa orzechy włoskie albo pięć laskowych.

Szczegółowy opis drugiego kroku wykonania koktajlu

Koktajle błonnikowe słodzimy kierując się własnym zmysłem smaku. Jako całość, koktajl zawiera dostateczną ilość substancji potrzebnych organizmowi do prawidłowego funkcjonowania, więc do jego posłodzenia, zamiast miodu, spokojnie możemy użyć cukru, i to bez obawy, że jest to produkt oczyszczony z wartościowych substancji odżywczych, gdyż pozostałe składniki koktajlu zawierają te substancje w dostatecznej ilości. Można także użyć jednocześnie miodu i cukru, w dowolnych proporcjach.

Odpowiednio posłodzony koktajl zaspokaja ochotę na słodycze, więc może być wykorzystany w kuracji odwykowej osób uzależnionych od słodyczy.

Miód i cukier do słodzenia koktajlu można z powodzeniem zastąpić suszonymi rodzynkami, figami oraz daktylami. Jeśli dodamy słodkich owoców, to koktajlu w ogóle nie słodzimy.

Chorzy na cukrzycę powinni zrezygnować ze słodzenia koktajlu cukrem i miodem, natomiast suszone rodzynki, figi i daktyle, a także słodkie owoce powinni stosować w niewielkich ilościach.Ilość owoców nie musi być ściśle odmierzona, ale nie powinno być ich zbyt dużo, bowiem koktajl powinno się pić, a nie jeść. Toteż zalecana ilość owoców w koktajlu dla jednej osoby powinna być porównywalna do wielkości kurzego jajka.

Jeśli akurat mamy – do koktajlu dodajemy resztki cytryny pozostałej po wykonaniu Mikstury oczyszczającej.

Koktajle mogą być wykonywane z owoców albo warzyw, mogą być także mieszane. Najlepsze są świeże owoce sezonowe – czereśnie, wiśnie, truskawki, jabłka, gruszki, śliwki, borówki, maliny, porzeczki, agrest, poziomki, jeżyny, arbuzy, winogrona. Poza sezonem, w okresie zimowym, dobre są owoce łatwe do przechowywania – jabłka, gruszki, a z importowanych – banany, ananasy, kiwi.

Do koktajli warzywnych najlepsze są świeże warzywa sezonowe, głównie pomidory, papryka, ogórki, dynia, a także wszelkie warzywa okopowe – czerwone buraki, marchew, czarna rzepa, seler. Warzywa okopowe nadają się także do wykonywania koktajli w okresie zimowym, gdy brakuje świeżych warzyw i owoców.

Ważne jest przygotowanie owoców i warzyw przed ich zastosowaniem w koktajlu. Oto trzy najważniejsze zasady, którymi należy się kierować przygotowując koktajl błonnikowy:

1. Z owoców pestkowych, przed włożeniem do blendera, należy usunąć pestki.
2. Z owoców takich jak jabłka czy gruszki nie usuwamy pestek ani komory nasiennej.
3. Owoców i warzyw nie obieramy ze skórki, lecz dokładnie myjemy i wycieramy.

Koktajli warzywnych z reguły nie słodzimy, lecz solimy do smaku. Jako dodatek do koktajli warzywnych doskonale nadaje się nać pietruszki i selera.Szczegółowy opis trzeciego kroku wykonania koktajlu

Do wypełnienia koktajlu do wymaganej pojemności 250 - 300 ml możemy użyć nie tylko wody, ale także śmietany. Zwłaszcza koktajle warzywne są wyśmienite, gdy do ich wypełnienia użyjemy śmietany i do smaku dodamy nieco soli i pieprzu. Także koktajle z dodatkiem poziomek, truskawek, borówek, jeżyn i malin mają doskonały smak, jeśli do ich wypełnienia użyjemy śmietany i posłodzimy. Taki koktajl, wraz z białym pieczywem, grubo posmarowanym masłem, może stanowić samodzielny posiłek.


Autor: Józef Słonecki



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 59 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 9 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group