Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 29 maja 2017, 23:46

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 9 ] 
Autor Wiadomość
Post: 13 maja 2017, 15:22 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 414
Płeć: kobieta
Odpowiedzzialnosc.

Odpowiedzialnosc to bardzo zainfektowane slowo. Tak zainfektowane, ze niewielu ludzi zna jego prawdziwe znaczenie.
Potocznie za odpowiedzialnosc uwaza sie spelnianie obowiazkow. Wmowiono nam, ze jestesmy odpowiedzialni za to, zeby w domu byl porzadek, zeby dobrze wychowac dzieci, zeby spelniac swoje powinnosci rodzinne czy malzenskie i wiele innych rzeczy, ktore z odpowiedzialnoscia nie maja nic wspolnego. To ma raczej zwiazek z rolami w ktore dalismy sie wsadzic, pokazano nam nasze miejsce.

Co oznacza odpowiedzialnosc?
Odpowiedzialnosc oznacza: odpowiadam.
Ale nie za cos a na cos. Odpowiadam na sygnal z mojego ciala.

Jestesmy jak radio czy gitara. Jedyny problem z nami to to, ze to nasze radio jest rozstrojone, odbiera wiele stacji nadawczych ale zadna z tych stacji nie nadaje czysto. Jedna stacja nadawcza chce zagluszyc inna. Kazdy chce nadawac, zeby tylko jego stacji sluchac.
Jest wielu, ktorzy chca grac i graja na naszym instrumencie jakim jest cialo. Jestesmy ofiarami tych, ktorzy graja na naszej gitarze. Najwyzszy czas, aby zaczac grac samemu.

W praktyce jest to bardzo proste. Gdy czujesz, ze cos Ci sie aktywuje w ciele to nie reaguj. Skup sie na odczuciu czy emocji, przyznaj sie do tego co czujesz. Mozna zadac pytanie: potrzebuje tego odczucia teraz? Czy to odczucie to ja? I odpowiadasz sobie sam: nie, to nie jestem ja. Ja jestem Zrodlem (Sila, Aniolem, Miloscia, Radoscia...). Czyli przestajesz sie identyfikowac z tym odczuciem i WYBIERASZ swoja prawdziwa tozsamosc.

Odpowiedzialnosc idzie reka w reke z Wyborem.
Odpowiadam na sygnal z ciala - zdaje sobie sprawe, ze to nie jestem ja - dokonuje wyboru swojej prawdziwej tozsamosci.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 13 maja 2017, 15:22 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 18 maja 2017, 8:29 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 sty 2013, 14:21
Posty: 608
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Łódź
Cos pragne dodac. Czy slowem kluczem nie jest "zobowiazanie"Moj byly szef - notabene - niezwykle dobrze wyszkolony w sprawowaniu kontroli twierdzil, ze nie ma nic skuteczniejszego i latwiejszego niz uczynic czlowieka zobowiazanym. Dotyczy, to w szczegolnosci Polakow. Rosjanina mozna przestraszyc autorytetem, Wlocha przestraszyc wszystkim, wiekszosc innych nacji finansami i wykorzystac w zaplanowany sposob. Polaka latwo jest zobowiazac. To pewnie kwestja kulturowa, ale tez swiadczy to o nas. I wielkiej ilosci zarzadcow tego swiata sie to podoba i jednoczesnie boja sie, ze mozemy przestac byc tacy . To oczywiscie tylko moje - jak zwykle -zdanie.


Ostatnio zmieniony 19 maja 2017, 12:31 przez Cryptologicon, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 maja 2017, 11:34 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 414
Płeć: kobieta
Cryptologicon pisze:
Cos pragne dodac. Czy slowem kluczem nie jest "zobowiazanie"Moj byly szef - notabene - niezwykle dobrze wyszkolony w sprawowaniu kontroli twierdzil, ze nie ma nic skuteczniejszego i latwiejszego niz uczynic czlowieka zobowiazanym.



Ma racje Twoj szef. Zobowiazania, obietnice, przyrzeczenia, przysiegi...sa bardzo waznymi tematami i byc moze najbardzxiej zniewalajacymi. Ale jak sie za to nie wezmie Odpowiedzialnosci to bedzie sie tym zylo i stekalo od czasu do czasu, czemu to zycie takie ciezkie.

Wszelkie zobowiazania odczuwamy jako: "musze".
Na drugim biegunie jest ochota.
Odpowiedzialnoscia bedzie nie robienie tego do czego sie zobowiazalo, ale przywrocenie sobie ochoty do dzialania, do robienia, do zabawy.

Jezeli nie czuje sie ochoty to znaczy, ze zablokowalo sie ten swiat z ktorego pochodzi ochota, swiat dziecka i zyje sie tym co nam narzucono.
Jest lek przed ochota, bo jak sie czuje ochote to zapomni sie o "bozym swiecie", zapomni sie o tym matrixowym stworzonym przez bogow swiecie i moze przyjdzie sie do domu nie na czas...?

Pamietam ze swojego dziecinstwa jak mama co raz mi przypominala: nie pamietasz juz co mi obiecalas? Mam ci przypomniec? (z grozba w glosie). Wtedy latwo jest obiecac: nigdy wiecej sie nie spoznie. Bede zawsze przychodzila na czas. I pilnuje sie matrixowego czasu jednoczesnie trzymajac pod kapciem ochote, zeby nie zepsula mi danej mamie obietnicy.

A co ciekawe to ze w doroslym zyciu zadko kiedy nosilam zegarek. Kiedys dostalam w prezencie to nosilam go od czasu do czasu. Jak sie zepsul to nigdy wiecej nie moglam kupic nowego, bo zaden mi nie pasowal: a to byl za duzy, za maly, nie w moim guscie, za drogi....tak sobie tlumaczylam. A ja po prostu nie chcialam zegarka, nie chcialam pilnowac czasu, nie chcialam dotrzymywac tej obietnicy i stawialam opor.

-- 20 maja 2017, 01:04 --

Jedyna Odpowiedzialnoscia jaka na nas spoczywa to przywrocic sobie radosc zycia, ochote do robienia.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 maja 2017, 18:12 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree

Rejestracja: 31 sty 2017, 23:12
Posty: 39
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Bayern
@vindpust
kilka dni temu czytalem twoj jeden post , ale teraz nie moge go znalesc, wiec pisze w tym temacie jako odpowiedz.
W poscie tym opisywalas ze mozna swojemu organizmowi cos rozkazac, w tym przypadku chodzilo o oczyszczenie zoladka i przewodu pokarmowego z pasozytow.
No i sprobowalem, powtarzalem to kilka razy, stosujac jednoczesnie mudry. Myslalem ze sie nie udalo , gdy po kilku godzinach nad ranem poczulem bole w dolnej czesci brzucha, i to straszne , podobne mialem przy tym jak mi sie zablokowam kamien w przewodach zolciowych, tylko troche w innym miejscu.Na ten bol nie pomagalo nic, ani orzechowka, normalnie po 5 minutach od wypicia kieliszka bol mi mijal. Tym razem nic , wypilem kilka kieliszkow , rowniez kilka razy krople zolodkowe, i nic nie pomagalo, juz myslalem ze bede musial wezwac pogotowie , ale tak pod wieczor bol zaczal powoli zanikac. Jak zaczal mi mijac to moglem sie polozyc i spac. Przespalem cala noc i wieksza czesc dnia, a bylem tak oslabiony ze nie dawalem rady zrobic nawet pare krokow. Ale juz dzisiaj dochodze do siebie i jest prawie normalnie. Poczekam jeszcze jakis czas by obserwowac dokladnie,i stwierdzic czy sa tego jakies rezultaty.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 21 maja 2017, 14:17 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 414
Płeć: kobieta
rici pisze:
@vindpust
kilka dni temu czytalem twoj jeden post , ale teraz nie moge go znalesc, wiec pisze w tym temacie jako odpowiedz.
W poscie tym opisywalas ze mozna swojemu organizmowi cos rozkazac, w tym przypadku chodzilo o oczyszczenie zoladka i przewodu pokarmowego z pasozytow.
No i sprobowalem, powtarzalem to kilka razy, stosujac jednoczesnie mudry. Myslalem ze sie nie udalo , gdy po kilku godzinach nad ranem poczulem bole w dolnej czesci brzucha, i to straszne , podobne mialem przy tym jak mi sie zablokowam kamien w przewodach zolciowych, tylko troche w innym miejscu.Na ten bol nie pomagalo nic, ani orzechowka, normalnie po 5 minutach od wypicia kieliszka bol mi mijal. Tym razem nic , wypilem kilka kieliszkow , rowniez kilka razy krople zolodkowe, i nic nie pomagalo, juz myslalem ze bede musial wezwac pogotowie , ale tak pod wieczor bol zaczal powoli zanikac. Jak zaczal mi mijac to moglem sie polozyc i spac. Przespalem cala noc i wieksza czesc dnia, a bylem tak oslabiony ze nie dawalem rady zrobic nawet pare krokow. Ale juz dzisiaj dochodze do siebie i jest prawie normalnie. Poczekam jeszcze jakis czas by obserwowac dokladnie,i stwierdzic czy sa tego jakies rezultaty.


Silna reakcja, rici.

W dolnej czesci brzucha projektuje sie glowy na cialo swiadomosc ciala.
Twoje cialo broni sie przed puszczeniem tego.

To co mozesz zrobic to popracowac sobie z tematem bycia niewystarczajao dobrym. Odczucie bycia niewystarczajaco dobrym jest wyrazem wstydu. I jak sie czuje niewystarczajaco dobrym, cialo wpuszcza przenajrozniejsze pasozyty i nie tylko, zeby zrobic sie wystarczajaco dobrym.

"Nie wystarczam sobie". Nie wystarczaja mi moje nogi (to raczej kobiety), moj wyglad, moja niewiedza, moja praca, moja rodzina, moja mama....
Poczuj te slowa: nie wystarczam sobie. Jak je powtorzysz i skoncentrujesz uwage na ciele, to z pewnoscia odezwie Ci sie to cos w dole brzucha. I trzeba to przeczuc, posluchac co to mowi, po co mu te rozne cudaki, co sie stanie bez nich...

Najpierw jednac proponuje aby wypisac sobie i przeczuc co czujesz do bolu.
Bol jest odczuciem, tak jak i emocja i tylko od oporu zalezy jakie to bedzie doznanie: czy bardzo przykre, czy zdziwisz sie jak mozna przyjemnie odczuwac bol bez oporu.

To takie rady jezeli chcesz sobie uleczyc ten temat i wreszcie poczuc spokoj.
Uczucie bycia niewystarczajaco dobrym nigdy nie daje spokoju, ciagle chce sie cos poprawiac czy w sobie, czy na zewnatrz.

-- 23 maja 2017, 12:52 --

Zycie samo podsuwa nam sytuacje abysmy mogli zobaczyc co w trawie piszczy, co w naszej podswiadomosci piszczy.
Przydarzyla mi sie super sytuacja, zeby zobaczyc to zniewolenie zobowiazaniami.

Multi-kulti przyczynilo sie do gwaltownego wzrostu wlaman do mieszkan. Na mojej ulicy ostatnio byly dwa wlamania. Te drzwi wejsciowe ktore przez 60 lat dobrze sluzyly staly sie niewystarczajace. W ciagu pol minuty mozna z nich zrobic drzazgi. Wiec postanowilismy kupic mocne, stalowe drzwi. Akurat przyszla reklama takich drzwi i zamowilismy. Zamowilismy telefonicznie i mailowo, ale nie dostalismy zadnego potwierdzenia. Skontaktowalam sie ze sprzedawca i obiecal, ze wysle. Dni mijaja a tu nic nie przychodzi. Zaczelo sie robic nieprzyjemnie, bo jak nie dostaniemy czarno na bialym co zamowilismy i za jaka cene to pozniej moze zarzadac wiekszej ceny. Skontaktowalam sie z nim i znowu obietnica, ze juz. I mialam cos podpisac, ze zgadzam sie, na fakture z banku. To juz mi zaczelo dosadnie smierdziec. Powiedzialam, ze nie bede podpisywac na zadna fakture z banku i ze w ogole chce sie wycofac z tego zakupu.

Sprzedawca uzywal wszelkich srodkow do manipulacji aby mnie zatrzymac.
Jechal po poczuci winy, ze monterzy juz sa wpisani w grafik i to bedzie problem. Ze wlasciwie nie moge sie wycofac. Juz nie musialam podpisywac umowy z bankiem tak mi szedl na reke. Ale ja nieugiecie mowilam, ze chce sie wycofac. W koncu sie zgodzil. Nawet dostalam to na pismie, ze anuluje.

Dumna bylam z siebie jak paw, ze sie nie dalam zmanipulowac i pomimo mojej niecheci zostac przy zakupie. Kiedys bym tak zrobila.

Ale w nocy porobilo sie bardzo niespokojnie. Rano czulam sie jak ofiara, jakby mnie przez maszynke do miesa przepuszczono. Powiedzialam to polglosem, ze tak wlasnie sie czuje, poczulam ten niepokoj i ten niepokoj powiedzial:
Nie mozna sie rozmyslac. Co sie postanowilo to trzeba sie tego trzymac. Nie mozna sprawiac zawodu.

Gdy tylko napisalam te slowa, to moje samopoczucie jak za machnieciem czarodziejskiej rozdzki zmienilo sie.
Wystarczylo przyznac sie do tego co sie czuje i posluchac co mowi to odczucie.

Z leku, ze sprawimy komus zawod siedzimy zniewoleni. Czy to beda rodzice, czy koledzy, pracodawca czy nawet kontrakt, jaki podpisujemy przed urodzeniem, ze bedziemy grac takie role a nie inne.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: wczoraj, 7:14 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 gru 2010, 10:50
Posty: 1872
Obnażanie Matrixa - w PRL

phpBB [video]



-------------------------------
Wiedzę możemy zdobywać od innych,
ale mądrości musimy nauczyć się sami.




Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: wczoraj, 11:02 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 414
Płeć: kobieta
Dobre video, to powyzsze, bo pokazuje cala esencje matrixa.
Esencja jest zrzucanie winy, obwinianie kogos innego za istniejaca sytuacje.
Matrix polega wlasnie na tym, ze jeden drugiego oskarza.
I mozna sobie tak oskarzac do konca swoich dni, a to i tak niczego nie zmieni, bo to co widzimy na zewnatrz jest odzwierciedleniem nas samych, naszej swiadomosci, naszej kolektywnej swiadomosci.

-- 28 maja 2017, 13:29 --

Czym wlasciwie jest odpowiedzialnosc?
Co oznacza?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: wczoraj, 21:38 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 23 lut 2015, 15:32
Posty: 212
Płeć: mężczyzna
Ten mechanizm dobrze opisał Stephen Covey w książce " 7 nawyków skutecznego działania". Pisał tam że istnieje krąg wpływu i krąg zainteresowania. Krąg wpływu to odkrywanie swojej mocy sprawczej i działanie tam, gdzie możemy coś zrobić. Skupiamy się tylko i wyłącznie na tym co jest zależne od nas. Krąg zainteresowania, to coś na co wpłynąć nie możemy i jest poza naszym kręgiem wpływu. Są to różne okoliczności, wydarzenia, ludzie, przeszłość itd.
Przez wiele lat pozostawałem w kręgu zainteresowania i obarczałem winną innych ludzi, okoliczności czy wydarzenia z przeszłości za swoje niepowodzenia. Jakie to marnotrawstwo energii, którą można było spożytkować na działanie w obszarach, na które wpływ miałem. Dopiero po przeczytaniu tej książki się ocknąłem i zrozumiałem, że mogę sam zacząć kreować swój los i nie zważać na rzeczy, które są poza moim kręgiem wpływu.
Stopniowo krąg wpływu się powiększał, a krąg zainteresowania zaczął się coraz bardziej zwężać.

Zawsze narzekałem, że czegoś mi brakuje w relacjach z bliskimi. W mojej głowie cały czas istniało przekonanie, że to na zewnątrz występuje jakiś problem, że sprawa jest z góry przegrana, bo oni i tak się nie zmienią. Była to postawa, która tylko pogłębiała poczucie bezsilności.
Po przeczytaniu wymienionej książki i pracy na psychoterapii zrozumiałem że chociaż nie posiadam magicznej mocy, żeby zmienić ich, to mogę zmienić siebie. Poprzez zmianę swojego zachowania i postawy mogę sprawić, że i oni zmienią coś w swoim zachowaniu. Terapeuta mi wytłumaczył, że nasze relację opieramy na wypracowanych przez lata schematach i wyłamanie się ze schematu jednej osoby może sprowokować zmianę zachowania innych osób w jej otoczeniu.

I to naprawdę podziałało. Ludzie lubią skupiać się na kręgu zainteresowania i w kółko maglować rzeczy, na które wpływu nie mają. To taka rola ofiary, której życie jest uzależnione od tego co się dzieje na zewnątrz.
" Szef mnie nie docenia", " Żona nie okazuje mi czułości, nie jest taka jak na początku naszej znajomości", " Te życie jest do bani, jestem chory i nic mnie już nie cieszy. Nie da się normalnie funkcjonować z moją chorobą".
Można tak wymieniać bez końca. Zawsze się znajdzie ktoś lub coś blokującego nasz potencjał, odbierającego radość z życia.

Osho w swojej książce poddał przykład swojego przyjaciela, który narzekał, że jego żona jest oschła, zimna, nie okazuje mu czułości. Planował rozwód, ale wpierw poprosił Osho o poradę. Myślał, że Osho mu przytaknie, że nic się nie da zrobić i lepiej rozwiązać coś, co i tak nie ma przed sobą żadnej przyszłości.
Bardzo się żdziwił, kiedy usłyszał, żeby zmianę zaczął od siebie. Poprosił go, żeby kupił jej kwiaty, jakiś podarunek i zachowywał się jak podczas miesiąca miodowego. Żona była początkowo zaskoczona jego zachowaniem, ale po chwili przytuliła go i pocałowała. Od tamtego czasu ta relacja na nowo odżyła.
To niby banalny przykład, ale pokazuje, że nie warto marnować energii na to co jest poza naszym wpływem, na to co dzieje się na zewnątrz. To i tak nic nie da, a może tylko pogłębiać frustrację.

Jeszcze co do stanów emocjonalnych i schematów myślowych. Ludziom często się wydaje, że ich myśli czy uczucia są wypadkową tego co dzieje się na zewnątrz. Ktoś powiedział, że jestem głupi i to on jest odpowiedzialny za to że czuje się teraz ze sobą żle. On miał wpływ na to, że odczuwam gniew, złość i nienawiść. Nic bardziej mylnego. Moje uczucia są wynikiem moich wyuczonych reakcji na tego typu sytuacje, są również wypadkową tego co pomyślałem na ten temat. To mój umysł stworzył problem, który jest tylko i wyłącznie jego kreacją. To on wraca do tej sytuacji w nieskończoność, odtwarza ją do znudzenia, tworzy potencjalne scenariusze odegrania się na tej osobie, tworzy myśli typu " jak on mógł, nie jestem jakimś śmieciem, żeby ktoś tak o mnie mówił".

Oczywiście walka z własnym umysłem w takiej sytuacji nic nie da, a może wręcz pogorszyć sprawę. Zamiast poddawać ocenie swoje myśli lepiej je obserwować. Zamienić się w obserwatora swoich myśli i emocji, a nie w sędziego wydającego sądy, które myśli są złe, które emocje są negatywne i niepotrzebne.
Ten drobny zabieg wprowadził kolosalną zmianę w moim życiu, bo zacząłem więcej zauważać. Co więcej odkryłem, że wysłuchanie tych myśli i stanie się świadomością, która jakby stoi z boku i przygląda się całej sytuacji bez potrzeby oceniania co jest dobre, a co złe, powoduje że umysł się uspokaja i nagle pojawia się nowa perspektywa. Zupełnie świeże spojrzenie na całą sytuację. Wcześniej było nie do pomyślenia, że można zareagować inaczej no bo jak ? przecież każdy tak reaguje na taką sytuację.

Okazuje się, że to tak jakby człowiek stał przed zamkniętą furtką i wpatrywał się w nią. Furtka jest zamknięta, nic się nie da zrobić, nie da się przejść dalej, czyli pozostaję stanie w miejscu, a wystarczyłoby podnieś głowę, rozejrzeć się i nagle odkrywa się, że otwarte są inne furtki. Stałem jak zahipnotyzowany myśląc, że istnieje tylko jedna furtka. To jest dopiero odkrycie.
Zrozumiałem, że to ja muszę wziąć odpowiedzialność za swoje reakcje i emocje, że to ja sam sprawiam sobie ból, a nie ludzie, wydarzenia czy okoliczności, które mają miejsce poza mną na zewnątrz.
Sam siebie zakułem w kajdanki i zrobiłem z siebie niewolnika, męczennika. Klucz jest w mojej kieszeni, ale mi się wydaje, że to inni go trzymają w garści i jestem uzależniony od ich łaski.

Kiedyś odpowiedzialność oznaczała dla mnie ogromne brzemię. Długo wypierałem tą myśl, bo bałem się przyznać przed sobą, że boje się odpowiedzialności. Wolałem obarczać innych winną, tak było wygodniej.
Niektórzy więżniowie po wyjściu z więżiennia nie wiedzą co ze sobą zrobić na wolności. Niby marzyli, żeby stać się wolnymi, ale okazało się, że przyzwyczaili się do oglądania świata za krat. To był ich mały azyl, znany im świat, po którym wiedzieli czego się spodziewać.
Tak samo jest z odpowiedzialnością. Niby człowiek chce ją wziąć na swoje barki, ale towarzyszy temu strach, że nie będzie na kogo zrzucić winny, że wszystko od teraz idzie na jego konto. Także pozostaje w roli ofiary ludzi, okoliczności i wydarzeń, cierpiąc w duchu przez taki stan rzeczy, który jest jednocześnie jego strefą komfortu. Więżienie paradoksalnie staje się azylem jak dla tego więżnia, który opuścił celę.

Taki stan rzeczy początkowo wydaje się koszmarem dopóki człowiek sobie nie uświadomi jakie ma teraz możliwości działania, możliwość wyzwolenia samego siebie. Okazuje się, że odpowiedzialność nie jest karą, tylko szansą. Można oczywiście zrzucać winę na innych i żyć dalej w strefie komfortu, ale to będzie fałsz. De Mello napisał kiedyś " rozpadające się iluzję boleśnie ranią".

Ten ból trzeba jakoś przecierpieć, żeby dostać za to nagrodę. Nagrodę spojrzenia na rzeczywistość taką jaką jest, a nie tą, która została wykreowana w naszych głowach. Niektórzy twierdzą, że " życie jest brutalne", " rzeczywistość jest bezwzględna". Mi się wydaje, że to nie rzeczywistość rani, a jej zafałszowany obraz. Także spojrzenie na nią trzeżwym okiem nie może zaboleć, tylko wyzwolić człowieka i uczynić go naprawdę szczęśliwym.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: dzisiaj, 11:24 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 414
Płeć: kobieta
Randy napisal:

Cytuj:
Jeszcze co do stanów emocjonalnych i schematów myślowych. Ludziom często się wydaje, że ich myśli czy uczucia są wypadkową tego co dzieje się na zewnątrz. Ktoś powiedział, że jestem głupi i to on jest odpowiedzialny za to że czuje się teraz ze sobą żle. On miał wpływ na to, że odczuwam gniew, złość i nienawiść. Nic bardziej mylnego. Moje uczucia są wynikiem moich wyuczonych reakcji na tego typu sytuacje, są również wypadkową tego co pomyślałem na ten temat.


Tak wlasnie jest. Nikt nie moze nas zranic, ktos poprzez swoje zachowanie, czy powiedzenie czegos moze jedynie poruszyc/zaaktywowac istniejaca juz rane. To nie osoba "niewlasciwie" sie zachowujaca rani nas a ofiara w nas wylapuje ta strzale i mowi: super, ta strzala pasuje do mojej rany. Ofiara aktywnie szuka takich strzal, chce byc raniona, bo bez tego- nie bedzie ofiara.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 9 ] 

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group