Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 13 gru 2019, 8:51

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 10 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Nauka a wiara
Post: 29 lip 2014, 16:06 
Offline
Master Mason * 3rd Degree
Master Mason * 3rd Degree

Rejestracja: 07 lip 2012, 0:03
Posty: 26
Płeć: mężczyzna
Oto odnosnik do cytat z referatu rosyjskiego popa Sysoeva:

http://csam.montclair.edu/~kowalski/ExtractsPL2.html

Referat ten znalazlem w Internece, tematem jego sa stosunki pomiedzy nauka i teologia. Z gory przepraszam za niezbyt dobre tlumaczenie. Wpierw przetlumaczylem z rosyjskiego na angielski, potem, z angielskiego na polski. W obu wypadlach byly to tlumaczenia maszynowe, z moimi poprawkami.

Odnosze wrazenie ze kosciol katolicki jest bardziej postepowy niz kosciol prawoslawny, jezeli chodzi o wspolprace z nauka. Swiadczy o tym nastepujace oswiadczenie Jana Pawla II, w roku 1979: "Wspołpraca miedzy religia i nowoczesna nauka jest korzystna dla obu stron; w zaden sposob nie narusza ona ich autonomji. Religja potrzebuje wolnosci wiary a nauka potrzebuja wolnosci badan."



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

 Tytuł: Nauka a wiara
: 29 lip 2014, 16:06 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 29 lip 2014, 18:01 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 maja 2009, 11:51
Posty: 980
Płeć: mężczyzna
Do tego tematu zapraszam do obejrzenia materiału video jakie nagraliśmy w Gdańsku w marcu 2013 z wystąpienia pt. Nauka odkrywa duchowość. W materiale zaprezentowane zostało wiele ciekawych eksperymentów, które potwierdzają, że nasza rzeczywistość ma także wymiar duchowy.

phpBB [video]


phpBB [video]


phpBB [video]


W połowie 2 części zaczyna się lista eksperymentów z przypisami, które potwierdzają różne aspekty istnienia przestrzeni duchowej.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 14 sie 2014, 19:51 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 27 cze 2009, 14:41
Posty: 50
Podział nauka-religia to jedna z głupot naszych czasów. Przecież Pan Bóg STWORZYŁ przyrodę i jej prawa, więc jest ona z religią nierozerwalnie związana... Jeśli nauka nie potrafi wytłumaczyć np. opętania, to znaczy tylko tyle, że naukowcy rozumieją znacznie mniej niż chcieliby przyznać! Podobno pewien demon podczas egzorcyzmu wyznał, że naukowcy to najgłupsi ludzie...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 14 sie 2014, 20:02 
Offline
Nowy użytkownik
Nowy użytkownik

Rejestracja: 22 lip 2014, 15:14
Posty: 3
Nevar pisze:
Podział nauka-religia to jedna z głupot naszych czasów. Przecież Pan Bóg STWORZYŁ przyrodę i jej prawa, więc jest ona z religią nierozerwalnie związana... Jeśli nauka nie potrafi wytłumaczyć np. opętania, to znaczy tylko tyle, że naukowcy rozumieją znacznie mniej niż chcieliby przyznać! Podobno pewien demon podczas egzorcyzmu wyznał, że naukowcy to najgłupsi ludzie...

A nierozróżnianie wiary od religii jedną z plag, ale chyba nie tylko naszych czasów. Na religię składają się rytuały, tradycja i wszystko to, co wymyślił sobie człowiek.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 14 sie 2014, 22:36 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 02 lis 2013, 23:51
Posty: 112
Nevar pisze:
Podział nauka-religia to jedna z głupot naszych czasów. Przecież Pan Bóg STWORZYŁ przyrodę i jej prawa, więc jest ona z religią nierozerwalnie związana... Jeśli nauka nie potrafi wytłumaczyć np. opętania, to znaczy tylko tyle, że naukowcy rozumieją znacznie mniej niż chcieliby przyznać! Podobno pewien demon podczas egzorcyzmu wyznał, że naukowcy to najgłupsi ludzie...


Drażliwy temat nauka vs wiara.Nigdy tak naprawdę żadna ze stron nie dojdzie do konsensusu, bo każdy ma swoje stalowe argumenty i będą tak krzyczeć aż do śmierci.

Uwżam, że jeśli wierzysz w biblijnego Boga to nauka jest totalnym przeciwieństwem wiary. W wierze chodzi tylko o to by wierzyć w to co jest napisane bez zadawania zbędnych pytań.Jest napisane i koniec. Nauka chce doświadczać wyjaśniać i udowadniać, nauka nie chce wierzyć tylko chce wiedzieć. Dziwne jest, że tego co naukowcy nie potrafią wyjaśnić jest zaraz przyporządkowane boskości, zerknij 1000 lat wstecz jak łatwo było manipulować ciemny lud, który nic nie wiedział, teraz gdy każda jednostka ma dostęp do wiedzy, a nasz postęp technologiczny idzie do przodu coraz mniej spraw pozostawia się wierze... Oczywiście uważam, że do pewnych spraw nigdy nie dojdziemy, bo być może jesteśmy zbyt "słabi umysłowo" by rozwikłać tajemnicę życia i świata ale czy to odrazu powód by ślepo wierzyć?.Poczekajmy. Z tego co zdołałem przeczytać, większość umysłowych geniuszy to ludzie odrzucający lub kwestionujący wiarę w Boga, ateiści, agnostycy lub panteiści jak Einstein. Wydaje mi się, żę trzeba być odważnym by "nie wierzyć" by zdawać sobie sprawę, żę jesteśmy tylko niesamowitym trafem ewolucji, a świat powstał w wyniku wielkiego wybuchu, którego nikt nie spowodował, a ponadto mamy ten swój moment na ziemi po którym obracamy się w pył i nieistniejemy tak fizycznie jak duchowo.

Myślę, że ludzkość nie powinna brnąć w kwestie czy wierzyć czy nie, to już decyzja jednostek. Ważne byśmy rozwijali się duchowo ( nie religijnie ),zwiększali empatię do drugiego człowieka, walczyli o moralność, która wydaje się ginąć w odmętach plastikowego świata, kultywowali dobre zachowania i potępiali złe występki.Idziemy ciągle naprzód, ludzi dobrych jest więcej niż tych popaprańców u góry piramidy, niestety dopóki oni nie zrozumieją, że to tylko przejażdzka, a zdobyta kasa i piastowana władza nic nie znaczą, to do śmierci możemy zapomnieć o "świecie miłości". Wszystko zależy od jednostki a jednocześnie od kolektywu. Naczynia połączone.

Poza tym ja tylko zadaję pytania bo jestem atomowym pyłkiem w całym ogromnie kosmosu i nie znam recepty na szczęście :)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 sie 2014, 13:24 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 05 lut 2014, 20:23
Posty: 406
Płeć: kobieta
Buddyzm a nauka

phpBB [video]



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 04 paź 2014, 12:37 
Szukałem fragmentu rozmowy Buddy Siakjamuni ze swoim ulubionym uczniem, przed śmiercią. Znalazłem coś ciekawego i moim zdaniem nieco offtopowego jednak dotyczącego wiary :)

Osho pisze:
Czym jest wiara? Wiara jest zawsze ślepa.
Człowiek, który wie, nie potrzebuje wiary.
Nie proszę was, abyście wierzyli we mnie.
Jezus i Kryszna proszą: „Uwierz we mnie”.

Jesteście całkowitymi ignorantami. W cokolwiek uwierzycie w swej ignorancji, cokolwiek stanie się waszą wiarą, jest tylko produktem ubocznym niewiedzy, strachu, społeczeństwa, szacunku.


https://zenforest.wordpress.com/2007/11/29/wiara-nie-pozwala-ci-myslec/

Ogólnie z całością zgadzam się, jednak uznawanie wiary za coś "zewnętrznego" jest tutaj zgubne.
Końcem czerwca miałem pewne doświadczenie, dopiero w sierpniu zrozumiałem jego sens. Zrozumiałem skąd wzięła się nadzieja, a następnie jej rozbudowana "starsza (ewolucyjnie) siostra" wiara. Ewolucja wiary, wierzeń od prymitywnych do współczesnych form moim zdaniem związana z procesami myślowymi a dokładniej z abstrakcyjnym odbiorem rzeczywistości.

" Na początku słońce było Bogiem", a dokładniej obiektem spełniającym życzenie, nadzieję. Gdy ta (nadzieja )nie zostawała zrealizowana, poprzez stopniową utratę cierpliwości, długotrwałe oczekiwanie na coś, które wymuszało powstawanie elementów wierzeń w postaci rytuałów lub innych schematów mających za zadanie żądany efekt. Moim zdaniem doskonałym obrazem tego działania była instytucja "zaklinacza deszczu" wśród plemion indian ameryki północnej. Z dużą dozą pewności mogę przenieść go w czasy obecne i porównać z kapłanem/księdzem.

Całokształt procesu wiary rozumiem również poprzez pryzmat "kombinacji mechanizmów obronnych ego" co przekłada się z kolei na pewnego rodzaju ucieczkę z tego świata, lub zdarzenia w którym odczuwamy brak przyjemności lub POZORNY ból związany z życiem doczesnym. Nie chcę mi się tego dogłębnie analizować. Można traktować to jako ciekawostkę.
Można zastanowić się czy wiara i świat który nam oferuje nie jest związany z wewnętrzną potrzebą odnalezienia domu, źródła a więc innego miejsca (świata) niż ten w którym jesteśmy.

Cytuj:
Wiara nie jest cnotą, nie stanowi wielkiego wkładu do ewolucji człowieka. Wiara jest największą przeszkodą, stojącą na drodze człowieka poszukującego prawdy. Zanim wyruszysz na jej poszukiwanie, już wręcza ci się brudną wiarę z drugiej ręki i mówi ci się, że to wystarczy.

Nie musisz poszukiwać, Jezus zrobił to za ciebie, Budda zrobił to za ciebie. Ale to Budda wypił wodę, a moje pragnienie nie zostało ugaszone. Jezus wypił wino, a ja się nie upiłem. Jak Jezus może wam pomóc, jeśli tylko wierzycie w niego?

Wiara oznacza po prostu ukrytą ignorancję i jest bardzo tania. Prawda wymaga wielkiej energii, wielkiej pilności i całkowitego poświęcenia się jej poszukiwaniu.


Wiara zapełnia tylko lukę którą pozostawiło coś czego wiara nie da.



Na górę
   
 
 
Post: 06 paź 2014, 19:11 
Offline
Master Mason * 3rd Degree
Master Mason * 3rd Degree

Rejestracja: 07 lip 2012, 0:03
Posty: 26
Płeć: mężczyzna
Tlumaczenie maszynowe (z moimi poprawkami)

Czym jest Bóg? Według naszych przodków, których przekonania zapisane sa w Biblii, Bóg jest istota wszechmocna i wszechwiedząca, mieszkajaca gdzieś poza stworzonym przez siebie światem. Moj poglad jest nieco inny; mysle ze Bóg nie jest podmiotem poza swiatm--on jest Swiatem, jak postulowal filozof żydowski 17-tego wieku, Baruch Spinoza, w Holandii.

Nasi bardzo odlegli przodkowie byli bałwochwalcami; wymyślili ideę wielu bogów. Nasi mniej odlegli przodkowie zastępili to pojecie obrazem osobistego - wszechmocnego i wszechwiedzącego - władcy. Większość ludzi na ziemi wciąż wierzy w osobowego Boga, ale niektórzy starają się rozwijać bardziej wspolczesne pojęcie władcy, sformułowane przez Spinoze. Wszystkie trzy opisy odnoszą się do tej samej wiecznie-istniejcej postaci, bez względu na to jak ja nazywamy, i jak interpretujemy slowo "istnieje." Moim zdaniem modlenie sie do Boga osobistego, myslac ze jest on calym swiatem, nie jest grzechem. Czy zgadzasz się z tym pogladem?

Ciekawy artykuł o Spinozie, i wiele wnikliwych komentarzy czytelnikow, pojawiło się niedawno w aamerykanskiej gazecie "The New York Times":

http://opinionator.blogs.nytimes.com/20 ... g-spinoza/

Autorem jest profesor filozofii, Steven Nadler. Jeden z czytelnikow napisał: "Znam wielu chrześcijan i zydów, którzy praktykują swoje tradycje religijne, chociaż ich przekonania są świeckie. Oni wcale nie ukrywają takich pogladow. Spinoza, podobnie jak Galileo, został ekskomunikowany w czasach ortodoksji religijnej. ... Jego rechabilitacja, przez kościół katolicki, to nie tylko zgoda na to że ziemia kręci się wokół słońca. Jest to takze potepienie karania wierzacych za myslenie samodzielne, nie wykluczajac rozwazan nad dogmatami kościoła. ... "

Ludwik Kowalski (patrz Wikipedia)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 paź 2014, 16:56 
kowalskil pisze:
Nasi bardzo odlegli przodkowie byli bałwochwalcami; wymyślili ideę wielu bogów. Nasi mniej odlegli przodkowie zastępili to pojecie obrazem osobistego - wszechmocnego i wszechwiedzącego - władcy. Większość ludzi na ziemi wciąż wierzy w osobowego Boga, ale niektórzy starają się rozwijać bardziej wspolczesne pojęcie władcy, sformułowane przez Spinoze. Wszystkie trzy opisy odnoszą się do tej samej wiecznie-istniejcej postaci, bez względu na to jak ja nazywamy, i jak interpretujemy slowo "istnieje." Moim zdaniem modlenie sie do Boga osobistego, myslac ze jest on calym swiatem, nie jest grzechem. Czy zgadzasz się z tym pogladem?


Dlaczego "wymyślili" ideę wielu Bogów i dlaczego przekształciła się ona w monoteizm a nie było odwrotnie?

Końcem czerwca wybrałem się do szefa (ok. 15 km w jedną stronę) dopełnić formalności przed wyjazdem w delegacje. Było ciepło więc dla zdrowotności wsiadłem na rower. Jak rzadko bywa nie przewidziałem tego, że pogoda może zmienić się- z zachodu nadciągały cumulonimbusy ( kiedyś rozmawiałem z koleżanką wieczorem i powiedziałem, że muszę iść do sklepu bo widzę cirrostratusy i jutro będzie padać, pomyślała, że całkowicie zwariowałem, a faktycznie nazajutrz padało :D ) więc przez nieuwagę złapała mnie burza mniej więcej w połowie drogi, na polnym szlaku. Byłem zły na siebie, deszcz padał intensywnie, byłem cały mokry, wkurwiony na maxa. Jednak do myśli przyszło to, że nie mogę się denerwować bo deszcz jest częścią natury i muszę ten stan zaakceptować. Po chwili zastanowiłem się, jak znoszą to zwierzęta, bo wykazują emocje jak człowiek i wilgoć oraz chłód zapewne sprawiają im przykrość. W wyobraźni pojawiła się sarna która schowała się po drugiej stronie zagajnika w którym również ukryłem się. Wyglądała na spokojną, nagle pojawiło się wielkie słońce. Stwierdziłem, że po prostu wizualizuje inny rodzaj pogody lub czeka na słońce które ją ogrzeje.
Dopiero w połowie sierpnia wróciłem do sprawy i zrozumiałem, że poprzez "wizualizację" antagonistycznego stanu do tego który powoduje "złość, przygnębienie, smutek" wyraża nadzieję, na zmianę sytuacji. Więc w tym przypadku nadzieja może pełnić rolę inhibitora negatywnych emocji.
Zrozumiałem, że nadzieja może nie być tylko domeną "człowieka" ale i zwierząt niższych.
Więc dlaczego bywa wśród ludzi utożsamiana z głupotą?
Wcześniej pisałem, że różnica polegać może tyczyć się postrzegania świata oraz odbioru rzeczywistości która u zwierząt jest bezpośrednia i tyczy się natury, a u ludzi dochodzi do pojawienia się abstrakcji która nie jest bezpośrednim mocowaniem rzeczywistości z człowiekiem. Więc zwierzę może w chwili złości spowodowanej danym typem pogody wizualizować antagonistyczny stan do tego doświadczanego, u ludzi mechanizm jest podobny, jednak kiedy pan X po raz któryś przyjdzie do domu nachlany z butelką wódki w ręku, ma to się nijak do nadziei pani Y, że tym razem zamiast butelki w ręku będzie miał kwiaty...Pogodę zmienia się, prędzej czy później, jednak pan X, spętany alkoholizmem nie zmieni się "tak łatwo".
Po czasie przypomniał mi się obraz z dzieciństwa kiedy w rowach zasypanych śniegiem budowało się bazy. Do domu wracałem osmarkany, zmarźnięty a spodnie od pasa w dół sztywne :D . Zdarzało się, że wtedy wspominałem czas lata, wakacji. Uciekałem w inną rzeczywistość. Moim zdaniem podobna sytuacja do sarniej "wizualizacji", tylko nieco bardziej złożona ale nie tak bardzo jak w przypadku związku YX.
Zastanowiło mnie co mogło się dziać kiedy nasz przodek który odziedziczył "zwierzęcy" mechanizm oczekiwał bezskutecznie zmiany pogody, jego cierpliwość kończyła się. Moim zdaniem sporą rolę odegrało "myślenie magiczne" czyli mniej więcej przekonanie, że poprzez dane działanie można zmienić pewne stany/stan. Mógł być to przedsionek do stosowania rytuałów MAJĄCYCH POWODOWAĆ POJAWIENIE SIĘ OCZEKIWANYCH STANÓW W NADZIEI - deszczu, słońca itp. które poprzez ewolucje myślenia mogły zmienić się w raj, pola elizejskie- dokładniej miejsce szczęśliwości/ucieczki od życia/stanu doczesnego. Nirvana nie wchodzi w grę bo to stan umysłu a nie miejsce w świecie materialnym...

Mimo zwięzłego tekstu, ostatnie fragmenty mają mega luki, których nie jestem teraz w stanie zapełnić.

Oczywiście sarna mogła nie istnieć, a reszta być tylko kwestią wyobrażni.



Na górę
   
 
 
Post: 24 lut 2016, 9:48 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 04 lis 2012, 8:21
Posty: 499
Płeć: mężczyzna
http://vod.pl/filmy-dokumentalne/w-posz ... e/rvy86f#0

Film dotyczy tzw. titulusa, czyli wg przekazu umieszczonej na polecenie Poncjusza Piłata, nad głowa Chrystusa na krzyżu tabliczki z inskrypcją w trzech językach od góry - hebrajskim, łacińskim i greckim"Jezus Nazarejczyk, Król Judei". Znamy ją powszechnie w skrócie INRI ( z łac. Iesus Nazarenus Rex Iudaeorum). Co ciekawe zapis na zachowanym relikcie tej tabliczki jest napisany pismem...lustrzanym.
Według Ewangelii św. Jana (J 19,19-22) tekst ten w jęz. hebrajskim, łacińskim i greckim (kolejność nie przypadkowa) umieszczono na krzyżu, wg prawa rzymskiego - w celu wyjaśnienia ludowi powodu, dla którego Jezus z Nazaretu (jeszcze nie nazywany Chrystusem) został skazany na śmierć.
Hebrajski: ישוע הנצרת מלך היהודים – „Yeshu'a HaNatserat Melech HaYehudim”
Łacina: „Iesus Nazarenus Rex Iudaeorum”
Greka: Ἰησοῦς ὁ Ναζωραῖος ὁ Bασιλεὺς τῶν Ἰουδαίων – „Iésús ho Nazóraios ho basileus tón Iúdaión”
Zdaniem naukowców biblistów, pierwszy napis nie był jednak w języku hebrajskim, lecz po aramejsku.
Nie ma jasności, czy tabliczkę tę przybito przed ustawieniem krzyża do pionu wraz ze skazańcem, czy też później. Wiele jednak wskazuje na to, że dotarła ona na miejsce kaźni już po ukrzyżowaniu i została umocowana z drabiny. W kontekście całej sprawy, jest też watek ...kształtu krzyża. Istnieje pogląd,że nie był to krzyż łaciński, jaki znamy powszechnie np. z cmentarzy. Możliwe, że był to krzyż X znany nam obecnie jako CHI - RO. (niektórzy twierdzą,że nazwa ta ma związek z wyrazem łac. heros, ang. hero)
https://www.google.pl/search?q=chi+ro&b ... QIJw&dpr=1
Jeśli jednak tak, to niemożliwe było przybicie tej tabliczki nad głowa Jezusa.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 10 ] 

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group