Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 24 kwie 2018, 0:06

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 915 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 27, 28, 29, 30, 31
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Nasze sny
Post: 07 cze 2017, 14:26 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 05 lut 2014, 20:23
Posty: 401
Płeć: kobieta
Snila mi sie moja wlasna smierc.
Jechalam z moja najmlodsza corka (numerologiczna 1) na 10 pietro winda.
Winda zatrzymala sie miedzy pietrem 9 a 10 i nagle zaczela spadac w dol.
Najpierw powoli, coraz szybciej, az huknela o ziemie.
Ja nagle bylam bardzo wysoko i widzialam cialo swoje i corki.
Z poczatku mysle: o, zyje! Przezylam.
Jednak po chwili przyszla swiadomosc, ze umarlam. Moja corka przezyla a ja umarlam.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

 Tytuł: Re: Nasze sny
: 07 cze 2017, 14:26 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
 Tytuł: Re: Nasze sny
Post: 26 cze 2017, 17:53 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3329
Płeć: mężczyzna
przedwczoraj
taka sceneria:
byłem chyba świadkiem koronacji jakiegoś Gnoma [to duszki ziemi],tak jak Sylfy są duszkami Powietrza
Miałem wrażenie,że oglądam jakąś grę na jakimś monitorze..ekran podwójnego smartfona jakby,albo na monitorze netbooka
No co jest?
Biegnie sobie jakiś niski i kurpulentny "gostek" po jakichś zawijasach do góry,wspina się jakby bo schodach w bloku,ale po płaskiej powierzchni-w sensie bez schodów ale ciągle zapinkala pod górkę,po jakimś bordowym dywaniku.
Biegnie...zakręt w prawo, półpiętro, i znowu zakręt w prawo..i tak zapinkala jak szalony,,a potem krótka prosta
Siada na tron[jakiś wyrzeźbiony stołek z wysokim oparciem]

Podchodzą do niego dwie istoty od tyłu-on i ona/jakieś dostojne...ważne
jakiś on i jakaś ona
Ta ona miała na szyi złoty symbol,bardzo się świecił
nie pamiętam wzoru,ale jaky literka "S" z poprzecznymi przekreśleniami i w takiej dziwnej owalce,znaczy coś co nawet nie jestem w stanie narysować,bardzo dziwna symbolika

Ona temu siedzącemu zakłada to na szyję,oboje się wycofują .
Potem w tle,za nimi wszystkimi widzę jakby na 48calowym monitorze skrzywione grymasy tego typu podobnych istnień
/acha,nie spodobało im się to/

"Nic dobrego to nie wróży,skoro z głębokich ,eterycznych podziemi zostają przymuszeni wyjść bliżej powierzchni"-myśl po wybudzeniu
/
at vindpust-nie,nie mam z nimi nic wspólnego [to tak a propos innego tematu],nie wiem czemu czasem ostatnio mi się tak wplątują w rzeczywistość.Są nieszkodliwi,w sensie wpływu,bo nie chcą tego.Chcą by pewne kwestie były zauważone,
może jako jakaś przestroga?
bardziej ogólna niż moja osobista

_________________
Żywe Zwierciadła i zakrzywione odbicia.
.kapsw oget jatyzc eiN



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Nasze sny
Post: 26 cze 2017, 18:01 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 05 lut 2014, 20:23
Posty: 401
Płeć: kobieta
A mi dziś śniło sie, ze chciałam wejść do cudzego domu. Widzialam, ze jest pusty i nie zamknięty. Stałam już przed drzwiami, próbując wejść, gdy nagle katem oka zobaczyłam, ze ktoś stoi za moim lewym ramieniem.
Postać w brązowym stroju.
Obudziłam sie w swoim łóżku patrząc w lustro na przeciw tego lozka. Po mojej lewej stronie nadal stała ta postać.
Widziałam ja pomimo, ze byłam już maksymalnie wybudzona. Postać powoli zniknęła, pomimo ze ani sie bardziej nie obudziłam ani tez ponownie nie zasnęłam.
Mogłam sie ruszac. Nie byłam przerażona. Raczej ciekawa, czemu ta postać wyszła z mojego snu.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Nasze sny
Post: 03 sie 2017, 3:46 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 lip 2017, 6:47
Posty: 17
Płeć: mężczyzna
Jest godzina 4:00 pisze bo jeszcze do rana zapomnę :D, w końcu sen który pamiętam, a mianowicie byłem u siebie na podwórku, biegałem i patrzyłem w niebo, na niebie był naspreyowany ogromny prostokąt, w jego rogu była umiejscowiona biała świecąca gwiazdka (był dzień), obok niej była druga gwiazdka (coś jak planety któtre zaraz wejdą w koniunkcję), z tym że ta gwiazda była koloru mniej więcej brazowego (coś jak Merkury lub Mars na nocnym niebie), w rogu tego prostokąta w miejscu tej pierwszej gwiazdki była namalowana jakaś wskazówka która chodziła cyklicznie tam i z powrotem, tak jak by wskazówka zegara choziła od 12 do 3 odmierzając 15 sekund i wracając z powrotem, nagle zobaczyłem tą białą gwiazdkę dokładniej, (wyglądała jak księżyc) coś na nią zachodziło (coś jak zaćmienie księżyca), nagle usłyszałem ogromny huk i zobaczyłem pomarańczową fale uderzeniową która jest wszędzie, jakby pochodziła z kosmosu, nic się nie stało ale odczułem ogromny niepokój, jeszcze po przebudzeniu go czułem, miałem ogromne przeświadczenie że to jakiś pieruński wynalazek który odbije się w przyszłości na tej planecie.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Nasze sny
Post: 24 sie 2017, 17:27 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3329
Płeć: mężczyzna
Zwiedzam pewne jakieś dziwne rejony,podczas "snu",światy od jakiegoś czasu w roli obserwatora,komuś się to baaaardzo nie podoba.Czasem mam wrażenie,że to jakaś równoległa rzeczywistość..ale czasem wrażenie jest takie,że to przestrzenie po tamtej stronie...za dużo bywa niepojętej ładności...normalnie szok.
Ale bywa ostatnio i tak,że następują jakieś dziwne sytuacje-wszystko traktuję jako osobiście przeżyte,jakkolwiek to zrozumiecie.
W pażdzierniku zeszłego roku opisałem tu pewien "sen"...ale to qźwa nie był sen-ot wtedy się zaczęło..
Zostałem przeniesiony w jakąś inną rzeczywistość i byłem pełen obaw że już stamtąd nie wrócę.Nie ma problema-ja to mogę odświeżyć,mam gdzieś zapisane.
A potem w zamian odwiedziny,oczywiście wojskowi[też to w opisie było]
Nie tak dawno,a kilka dni temu znowu,ale już bez obawy od dłuższego czasu..ale sama sceneria dość ciekawa:
Jestem z kimś,kumpel[?] w jakimś pomieszczeniu i jest również w nim jakiś facet.Nie mam świadomości na teraz co to była za sceneria,ale gostek był "do wyrwania"[dosłownie..w jakimś sensie].
Bardzo się opierał,szamotał..kumpel mu wydzielił w michę...tamten upadł.
Nagle drzwi się otwierają i wchodzi jakieś mundurowe dziewczę ,z jakimiś gwiazdkami na pagonach (to właściwie były raczej iksy] z kolesiem jej podległym i mówi tak:
"dosyć tego,tego gościa trzeba zastrzelić (tego co leżał),a dla was mam niespodziankę"
I wręcza akurat mnie jakiś taki mały dzbanuszek koloru różowego-to jakby mini imbryk i mówi wypijcie to.
Wziąłem to do ręki i sobie myślę "oż ty franco,przecież to trucizna"
I zniknąłem,wątek się urwał.
Potem inna sceneria,jakieś pomieszczenie..jakby dwa połączone pokoje hotelowe i drzwi się otwierają,by nastąpił podgląd sytuacji w tym drugim pokoju...
A w nim jakaś panienka zmienia stanik,bez żenady..ładna...świeciła cyckami z uśmieszkeim jak ladacznica
I ciągle jakieś debile robią wszystko żebym nie zapamiętał najwłaściwszej sytuacj z danych przeżyć.
Zapach,smak...dotyk-wszystko jest wyczuwalne.Nawet w pewnych momentach ktoś mnie pyta "tam" dlaczego coś zrobiłem tak a nie inaczej -dotyczy autentycznych sytuacji z danego dnia!Albo padają nazwiska,imiona wypowiedziane przez kogoś stamtąd...no jaja,nie?
Tu to wrzucam,czyli typowy sen.Ot takie historyjki z rozbudowanymi scenariuszami nieraz..
Cytuj:
oj dziwnyś-oj dziwnym

,
Ale coś Wam napiszę bo bywają momenty,że nie chcę tez wracać..no i?
Z tym całym "niebem" to nie jest takie hopsiup.Trzeba zasłużyć..trzeba być kurwa[sic!] człowiekiem,czyli szanować innych jak ludzi a nie jak siebie samego[fajne,nie?]
/
18września

nic WAM się nie śni?pauza jakaś czy co?

a dzisiaj nocą prawie zarobiłem wpierdol
naprawdę,obudziłem się ok 1:30 w nocy mając taki scenariusz przed sobą:
jechałem,prowadziłem coś...nie wiem co to było ale jedną ręką się dało to ogarnąć,zatrzymałem się gdzieś
Jakoś ponuro było...idę sobię jakąś drogą,wąską,schody na dół-może z pięć?
schodzę i widzę rozsłonięta czarna kotarę,no nic -wejdę,a co mi tam

Nagle jakiś mięśniak to zasłania,że niby nie wolno przejść...oż ty qwa,rozsłaniam...wchodzę
A ten czubek wielkości i musklatury "Pudziana" mówi 'stój,jesteś zaebany..'
Zaczyna zaciskać obie ręce jak w uścisk,prężąc muskuły, i próbuje mnie uderzyć obiema rękoma.
Mam nagle w dłoniach jakieś metalowe "coś",na kształt drabinki,dla osłony...
A ten jak nie walnie w to,zero miał odruchu,zero wrażeń-poprostu walnął w to jak w szynę kolejową..
Za chwilkę upatrzył sobie moje palce ,które tą konstrukcję trzymały...i znowu się zamierzył i walnął z całej siły oburącz,ale zauważyłem co zamierza i odsunąłem palce...znowu walnął w tą osłonę
No czubek,pomyślałem...ale zaczęło być ciut dziwnie-miał przewagę!
A znowu chciał się zamierzyć,ale widzę przechodzących jakichś dwóch gości,po prostu mijali to zdarzenie,przechodząc obok-jeden miał taką pryszczatą mordę,ze aż mnie odrzuciło,a ten drugi chyba się temu przyglądał,albo raczej oboje się przyglądali co z tego wyniknie,zupełnie obojętnie...

W pewnej chwili w ty owym "śnie" wypowiedziałem 'ratunku' i zniknąłem z tej scenerii,obudziłem się
Zero przerażenia-można ten wątek bardziej tragicznie powtórzyć?,zapraszam :)

Wojsko już było,ufozjebki też-nie ma nic w zapasie??
.
spoko-dziś 19tego wszystko wróciło do...normy

_________________
Żywe Zwierciadła i zakrzywione odbicia.
.kapsw oget jatyzc eiN



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Nasze sny
Post: 22 wrz 2017, 10:43 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 495
Płeć: kobieta
Moje sny maja teraz temat: SPOTKANIA.

Dzisiaj snilo mi sie, ze spotkalam sie z mezczyzna. Mezczyzna wygladal jak "mlody bog". Niby go nie znalam, a czulam, ze jest mi tak bliski. Spotkanie bylo pelne usciskow wypelnionych ogromna serdecznoscia i radoscia ze spotkania. To tak jakby spotkac przyjaciela, o ktorym sie zapomnialo.

Te sny sa efektem sluchania nagrania, ktore kupilam wiele lat temu, ale ciagle mialam przeszkody, zeby tego sluchac, bo najpierw musze zrobic cos innego. To nagranie to spotkanie nieba i ziemi, meskiego bieguna z zenskim. I tak po moich odczuciach to bylo Spotkanie z jakas meska czescia mnie.

-- 01 paź 2017, 14:45 --

Dzisiaj snilo mi sie, ze bylam w jakims centrum handlowym. Gdy chcialam z niego wyjsc to mialam do wyboru: albo schody albo slizgawke. Bylam na 4 pietrze a te pietra byly takie jak nasze 3. No wiec zawieszam sobie torebke na szyje i siadam na slizgawke. Jeszcze sie do tylu pochylam, zeby szybciej sie jechalo. Bawi mnie to zjezdzanie. Na dole lapie sie na tym, ze nie mam torebki, gdzies mi zginela podczas tej jazdy. Zginal portfel z pieniedzmi, prawem jazdy, karta bankowa - czyli to co nadaje mi tozsamosc. Spotykam jakas przyjazna dziewczyne, ktora zalatwia mi jakis tani hotel, zebym mogla przenocowac. Zapominam zglosic do banku zaginiecie karty bankowej. Po dwoch dniach przypomina mi sie, troche sie martwie, ze moze ktos zrobi zakupy na moja karte, ale szybko mi to przechodz, tak jakbym nie chciala juz dluzej tej starej tozsamosci.

Budze sie cala rozdygotana, czuje jak w calym ciele cos mi sie odrywa, cos przemeblowuje, zimno strasze.
Rano, po przebudzeniu slysze: nie mozna samoistnie zmieniac roli. Role sa na cale zycie, od urodzenia do smierci.

Wiec sie pytam jakiej roli nie moge zmienic?
-Obrazania sie.

Obrazanie sie to rola ofiary. Ofiara chce, byc obrazana, zeby jej ktos przywalal zeby miala powod do obrazania.
Potem pojawilo sie uczucie Integralnosci i powiedzialo:

Nikt nie moze mnie ponizyc. Nie biore nic do siebie.

Dwa dni temu byla dyskusja o klatkach i jak z nich wyjsc.
To co uslyszalam w glowie to bylo:

Rozloz klatki na lopatki i gilgotaj, az pekna ze smiechu.
Ta jazda na zjezdzalni tak pogilgotala ta klatke od srodka, ze az pekla.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Nasze sny
Post: 07 paź 2017, 22:11 
Offline
Nowy użytkownik
Nowy użytkownik

Rejestracja: 07 paź 2017, 21:27
Posty: 1
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: polska
Nie często mam sny ale jeśli już jakieś mam...

Ostatnio miałem w ciągu jednej nocy kilka snów, z wrażeniem jakby ktoś na siłę wciągał mnie w pewne sceny, chociaż cały czas brałem w nich udział jako świadomość i wiedziałem, że niejako jestem ponad świat przedstawiony.

Zaczęło się bardzo standardowo, śniłem o tym że jestem w pracy. W pewnym momencie, nie pamiętam chronologicznie kiedy, uświadomiłem sobie, że śnię, ale zamiast uciekać w jakieś swoje fantazje i kreowanie świata, postanowiłem po prostu dowiedzieć się co się wydarzy.

W pewnym momencie koledzy z pracy wręczyli mi płaszcz, kaptur oraz szal. Zorientowałem się szybko, że znalazłem się w miejscu odprawiania rytuału. Jakiś jegomość na tronie, bardzo podobny do molocha, trzymał niemowlę w jednej ręce, a w drugiej nóż i był bardzo bliski zabicia tego dziecka. "O nie, nie mam zamiaru brać w tym udziału" powiedziałem na głos. Znajomy, który stał obok powiedział "spoko idź, ale nie zdejmuj ubrania zanim nie przejdziesz przez tunel". Ponieważ nie obchodziło mnie zbytnio to co powiedział wywaliłem strój od razu jeszcze przed przejściem do miasta. Zauważyłem wtedy, że szalik na jednym krańcu miał symbol masonerii: węgielnice z cyrklem; a na drugim literę G. Cały strój był w kolorze fioletowym. Gdy wszedłem pod tunel z naprzeciwka zmierzała do mnie jakaś postać, gdy byliśmy blisko siebie wyrzuciło mnie w kolejną scenę.

Byłem w pędzącym pojedynczym wagonie na torach, na zewnątrz krajobraz brzydki, roślinność zniszczona bez ani grama zieleni. Wyczułem jakąś obecność. Poprosiłem znajomych o pomoc w zidentyfikowaniu jej. Musiała ona bić od jednej z kobiet w przedziale, ponieważ pamiętam, że w pewnym momencie po prostu klęczałem przed nią. "Widziałeś kiedykolwiek zielony kolor?" zapytała. "Oczywiście, codziennie jak się rano budzę za oknem jest jej mnóstwo" [chociaż w śnie ten kolor nie istniał mówiłem cały czas z perspektywy życia na jawie]. Zaczęła się wtedy jakby świecić od środka, jej oczy zamieniły się na zielony kolor, uśmiechnęła się i powiedziała "my zielonoocy tak mamy". Kolejna scena.

Jestem w dużej sali ze stołem po środku. Patrzę na plakat. Jest na nim kobieta [i chyba z twarzą pomalowaną na pomarańczowo], która była, jak czułem, tą samą co z poprzedniej sceny. Organizowała wyjazd w góry za bodajże 7999zł. Drugi plakat, na nim ja tylko kilkanaście lat starszy [ i chyba z twarzą pomalowaną na żółto] niż jestem na jawie, organizuje wyjazd nad morze za 5999zł. "Gratuluje wam" okazało się, że jestem w pokoju jeszcze z dwiema osobami, mężczyzną i kobietą, która to powiedziała. Czyżbym się związał z tą kobietą z plakatu i organizowali coś na wzór panieńskiego i kawalerskiego? Ponieważ normalnie 6k to dla mnie dużo, powiedziałem "kurcze, drogi ten nasz wyjazd". "Eee, nie, normalne ceny" odpowiedziała. To musieli być moi koledzy z pracy, a pieniądze tego kalibru dla nich czymś normalnym. Znacie na pewno te filmy, w którym bohater pyta "który mamy rok?", a adresat tego pytania patrzy się jak na wariata. Tak samo było w tym śnie. "2029". Co za szok, "muszę zobaczyć w lustrze jak wyglądam". I wtedy zaczęli mówić do mnie jak do ofiar wypadku, to nie istotne, nie patrz itd. A w lustrze istny potwór, całkowicie pokrzywiona twarz! Chwyciłem usta rękami i jakby wyrzuciłem z siebie to całe napięcie, które odbiło się na moim wyglądzie. Pozostało jeszcze okropne, masywne, umięśnione czoło. Zacząłem je rozmasowywać, poprosiłem znajomego mężczyznę o pomoc. Gdy próbowaliśmy je usunąć, a ja się zastanawiałem, co się stało, powiedział "kiedyś byłeś żydem i się tego wyrzekłeś". I wtedy znowu poczułem obecność jakiegoś ducha. Częściowo się materializował. OK, przyjmuje go z powrotem aby się uleczyć. Masywne czoło zaczęło znikać a duch wchodził we mnie w punkcie na kręgosłupie mniej więcej na wysokości łopatek. Gdy już prawie cały wlazł pomyślałem, że może to zły pomysł i że ja się rozmyślam. Tylko było już za późno. Zacząłem się na siłę budzić, ale cały czas czułem transfer tej istoty. Gdy wlazł cały obudziłem się, a że spałem na boku, pociągnęło mnie już na jawie, bardzo gwałtownie do tyłu, tak jakby ktoś chwycił mnie za ten punkt na plecach i mocno szarpnął.

Czy to da się jakoś sensownie zinterpretować? Dużo naszych snów powstaje na zasadzie sugeracji tematów o których słyszeliśmy, ale ta noc była bardzo dziwna :D. Miałem jeszcze jeden sen o podobnej konstrukcji, a jeszcze inny walnął mnie tak mocnym i prawdziwym przekazem, że chyba do końca życia tego nie zapomnę. Jeżeli to co piszę ma dla was jakiś sens i jesteście zaciekawieni tematem, to chętnie opiszę dla was pozostałe ;).



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Nasze sny
Post: 13 paź 2017, 21:18 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 sty 2016, 23:40
Posty: 165
Płeć: kobieta
Mój dziwny sen...

Budzi mnie huk - nalot samolotów , patrzę przez okno w niebo i widzę wojskowe samoloty podobne do F16 , które zrzucają bomby .

Tylko ,że te bomby są przeźroczyste- szklane ?
W środku jakaś lotna substancja , gaz ? Samoloty przelatują na sąsiednie okolice
Wybiegam na dwór aby zawołać psa do domu .
Nie ma go .Myślę to już po nas i jestem przerażona .

Biegnę za dom zobaczyć co się dzieje a tam pełno ludzi , nie wiem skąd się wzięli .
Krzyczę do nich uciekajcie, ale oni nie reagują - jak zombie , roboty.

Patrzę na nich, wszyscy ubrani w jednakowe kombinezony w kształcie kokonu i zachowują się jakby byli pod wpływem środków odurzających .
Jedni się wywracają, inni siłują albo walczą ze sobą , jeszcze inni tańczą .

Zastanawiam się ,co jest grane

Wracam do domu i szukam telefonu nie mogę go znaleźć .

Znowu wybiegam na dwór , patrzę a pod drzewem leży jakaś kobieta .
Wołam ją aby wstała i weszła do pomieszczenia .Ona patrzy na mnie jakby zobaczyła ducha i śmieje się bez opamiętania - tez jest czymś odurzona .

Zostawiam ją i patrzę co się dzieje na ogrodzie .

Strasznie mocno grzeje słonko, wracam do domu po okulary słoneczne.
Ubieram je i widzę drugi plan w którym nie ma ludzi, nie ma nic tylko drzewa i słońce.

Dziwne…. myślę co się dzieje ? jakieś czary? Wyrzucam okulary .

Patrzę na ludzi dalej są zajęci sobą , mają swój świat . Pełno tych szklanych bomb, z których ulatnia się gaz. Nie ma nikogo znajomego , same obce twarze . Wszyscy dalej w swoim transie bawią się
u mnie na ogrodzie , tańczą , jedna wielka balanga i wdychają tą substancję ulatniającą się ze szklanych pocisków .

Po chwili znowu słyszę odgłosy nadlatujących tym razem helikopterów, jestem przerażona co się wydarzy .
Robi się mrok i widzę , jak helikoptery zatrzymują się nad moim dachem oświetlając posesję sąsiada wyświetlając przy tym jakieś dziwne obrazy na jego ogrodzie coś jak hologram .

Widzę duże koło , obrys koła z dymu - pachnącego kadzidła (czuję zapach ) , cos jak przejście do innego wymiaru . Piękna fikcja czy gwiezdne wrota … myślę ..

Obcy z helikoptera nawołują aby tam przejść przez to koło, wejść do środka .

Pytam się ludzi- widzicie to ? A oni patrzą na mnie ze zdziwieniem i tylko kręcą głowami ,że nie .

Uciekam do domu , za mną jeszcze kilka osób , zamykam się z nimi w domu i płaczę , mówię to już po nas …
Przez okno widzę jak kilka osób skacze do mega wielkiego dołu i już stamtąd nie wychodzą .
Przerażona zasuwam rolety , aby tego nie widzieć . Siadam w kącie i znowu płaczę .

Jeden z ludzi mówi do mnie : nie można ich uratować ….

Słyszę jak helikoptery odlatują, nastaje cisza , odsuwam rolety , nie ma rowu, nie widzę ludzi .

Wychodzę po chwili na dwór , świeci słońce piękna pogoda .

Nie ma nikogo , jestem sama

.....................



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Nasze sny
Post: 26 paź 2017, 15:55 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 lip 2017, 6:47
Posty: 17
Płeć: mężczyzna
Wyglądam przez okno nagle widzę wielkiego, brązowago ptaka, usiadł na kablu od linii elektrycznej, jest ogromny, większy niż orzeł, ma duży zakrzywiony dziób i głowę psa. Tak...
Nagle zmienia się w małego pieska. Wybiegam na podwórze, zadzieram głowę a tam leci jakoś pojazd w kształcie kwadratu, przeleciał dość nisko i powoli. Nagle w oddali widzę drugi pojazd w kształcie trójkąta, leci, leci, zatoczył koło i wylądował u mnie na podwórzu.
Zostawił dwa pojemniki z ciałami ludzi w pomarańczowych kombinezonach takich jak mają astronauci z NASA, ciała są zamrożone. Stoję koło tych pojemników i patrzę jak gościu ubrany na czarno przecina folię na tych pojemnikach, wymachuje nożem, coś mi grozi. Koniec.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Nasze sny
Post: 31 gru 2017, 12:48 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3329
Płeć: mężczyzna
z 28/29 grudnia

Rozwinę swój wątek z komentarza stąd,czyli jak to było.Trzyczęściowe,jedno po drugim:
1.
Rodzinny dom na wsi,jestem w kuchni....słyszę jakiś huk jakby nisko przelatującego samolotu...wyglądam przez okno i z prawej [jakby ganku i balkonu nie było] leci,zniża się samolot...ale dziwny...jak mysliwiec...i zielony cały,wlaściwie jasnozielony.Dziwnie się zniża-nie ma napędu odrzutowego a chałas wywołany był przywołaniem do zauważenia,zwrócenia uwagi [tak to potem odebrałem].
Wyglądał jak taki płaski-podłużny i bez widocznych skrzydeł po bokach.Jak łódka,jakieś pofalowania w kształcie od góry i zero emblematów,znaków szczególnych,ale rozmiaru samolotu myśliwskiego[też takie wrazenie miałem].Zniżył się prawie tak do 10m nad ziemię nad podwórkiem,zawisł na moment,a za chwilkę ustawił dziób prawie pionowo w górę i zaczął odlatywać.Nie leciał szybko-tak na oko może50km/h a potem przyspieszył w górę już z niezłą prędkością.
Huk był niezły,ale symulowany i bardziej odczuwalne były wibracje całego domu-aż zadrżał przez ok 3sek.
/potem sobie uświadomilem,ze jakby się gdzieś nad jakimś obszarem pojawił to nie musi używać żadnej broni-po prostu zniża się nad jakimś obszarem i kasuje wszystko swoimi wibracjami-jak po trzęsieniu ziemi/

Ktoś stał przede mną i mi widok przez okno zasłaniał [wysoki był,wyższy ode mnie,a mam 186cm] jak odczuwale były te potężne wibracje...ale się ustawiłem bliżej szyby i widzę po lewej w górze normalnie eskadrę tych pojazdów-wszystkie zielone i było 3x3 szt.,,nawet policzyłem.Były odstępy pomiędzy nimi zanim ten dołączył,czyli trzy/przerwa/trzy/przerwa i następne trzy.
Odlatywały w kierunku południowym zanim nie wystrzeliły w górę jak z procy.

2.
Zmiana wątku,po chwili jestem w pokoju i od strony bocznego okna w nim widzę jak nadlatuje coś jakby helikopter...zbliża się powoli z góry,potem ciut nad ziemią i powoli tak od ok 50m...w stronę okna.Tak patrzę i myslę,no co jest grane.Dużą przeszkloną od przodu kabinę miał i zauważyłem jak zaczął zniżać się do wylądowania-jakieś 10m od domu,w środku jest pilot oczywiście,ale miałem wrażenie że coś dziwnie majstruje na drążku sterowniczym i od razu pomyślałem "nokuźwa,zaraz zacznie do mnie strzelać czy co?" więc odsunąłem się na prawo od okna,by schować się za murem.
Wylądowało to,a ja już na zewnątrz jestem-widzę ten helikopter [nie miał śmigieł!] i widzę przed domem jak na trawie w przykucku albo siedząc jest dwójka młodych ludzi-tak ok 16-18lat.Podchodzę i pytam "skąd to wzięliście"-ten latający pojazd...[chłopak i dziewczyna to byli]...i ten chłopak mówi,że można taki pojazd wypożyczyć w Katowicach,na placu gen.Ziętka [??wtf :shock: ].Ten pojazd nie był aż tak duży jak przeciętny helikopter-może połowa wielkości.
Miałem wrażenie po obudzeniu i odtworzeniu sobie tej sekwencji,że ten mały "helikopter" pochodził z tego samolotu
co tak nisko przeleciał wcześniej,jakby go zrzucił na niskim pułapie...ale czemu wątek o wypożyczeniu i tym mieście?

3
.Leżę na plecach na wersalce.A z drugiej strony,czyli od nóg,ktoś siedzi i się we mnie wpatruje.Miałem w pierwszym momencie odczucie,że to Piotrek..[przyjaciel od dziecka]ale z czasów jakbyśmy mieli po 20kilka lat.I tak się dziwnie wpatruje we mnie,jakby z ciut wyrzutem.Widziałem go od tułowia do głowy.Jakaś wymiana myśli -zapytał "kiedy ty z tym w końcu skończysz",odp: "wyrobię się tak do roku".Wtedy stało tak coś dziwnego-wyciągnął ręce przed siebie [ależ się wydłużył] i w kierunku mojej klaty...zmrużyłem oczy i po paru sek wpatrując mu się w twarz widzę samego siebie!.Dziwne odczucie-tu niby obserwuję kogoś a po chwili patrzę na siebie na wprost.Czyli gadam sam ze sobą. :)
,
Uogólniłem pomijając pewne wątki mnie dotyczące osobiście.Nie interpretujcie tego dziwną symboliką która dotyczy tu tylko mnie;ja tak mam i już dawno przywykłem do tego.Czasem wracać tu aż się nie chce....miewam takie "sny"

_________________
Żywe Zwierciadła i zakrzywione odbicia.
.kapsw oget jatyzc eiN



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Nasze sny
Post: 20 sty 2018, 16:34 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3329
Płeć: mężczyzna
Utkwił mi w pamięci pewien wątek z tego materiału Krzysztofa Jackowskiego"
ok.19min-"dwa takie same księżyce!"

Bo "tam" tak jest-są dwa księżyce,z tego jeden ten najbardziej tam pełniący jakąś swoją funkcję [?],i ma dublera obok-nie mam pojęcia co to oznacza,ale tak widziałem.A potem ten niby trzeci-oświetlany z zupełnie innej strony-totalna abstrakcja.Jeden podwójny a drugi jakby ten tu "fizyczny"-i tak widziany.
A słońce zawsze jest pionowo nad głową,chyba ze 3razy większe i jest nieruchome.I nigdy nie zachodzi.
Nie wiem co to za strefa,ale często tam bywam,czyli "śniąc"[ten sen był zanim nagrano ten zlinkowany materiał]
...
Miałem kiedyś sen,w którym spotkałem swoją byłą nauczycielkę j.francuskiego,z Technikum.Szok.Ona mnie pytała "co u ciebie słychać i dlaczego..tak rozpaczasz jak odeszła [jakaś... ONA] a jest tu..."
Wywaliło mnie to z butów,bo były wspominki z dni moich powszednie przeżywanych-normalnie gadka jakbym Ją spotkał gdzieś na ulicy...a przecież nie żyje już od kilku lat.
No ale co tam,sen to sen-tylko że są różnice,kolosalne.Nawet przestałem to wszystko zapisywać z tydzień temu-jest tego taki nawał że nie ogarniam;tylko dziwne i małopowtarzalne rzeczy sobię archiwizuję.

_________________
Żywe Zwierciadła i zakrzywione odbicia.
.kapsw oget jatyzc eiN



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Nasze sny
Post: 26 sty 2018, 18:45 
Offline
Master Mason * 3rd Degree
Master Mason * 3rd Degree

Rejestracja: 11 sty 2018, 21:29
Posty: 25
Płeć: mężczyzna
skulldragl pisze:
Znowu powiem coś co stoi w sprzeczności z ogólno dostępnym śmietnikiem ezoterycznym, który jeden przez drugiego jest powielany i powtarzarzany, no ale cóż taka jest prawda. Sny to iluzja i nic co nam się śni za prawdę brać się nie powinno, bo przede wszystkim człowiek ma wiele różnych ciał takich jak ciało fizyczne, egzystencjalne, duchowe, jest też struktura przestrzeni, każde z nich może śnić i mieć na sny wpływ i branie czegokolwiek za wiary godne to ślepy zaułek.


W porządku kolego ale jak wytłuamaczysz mój przypadek. Proszę jednak abyś pamietał że nie wszystko co mi się przytrafia, potrafię ubrać w słowa.

Opiszę jedną noc.
Zasnąłem, nic nie pamiętam do momentu który nazwę "RollerCoster" bo tak się czułem. Z ciemności i braku świadomości do... no właśnie gdzie ? Ląduje na nogach na jakimś kamienistym trakcie, takie kocie ostre łby. Strasznie razi mnie światło ale staram się rozglądnąć. Powoli wszystko zaczyna ruszać, jestem w jakieś karawanie czy nie wiem jak to nazwać, ludzie gdzieś idą, wiem że przed czymś uciekają. Otaczają mnie ludzie, wyglądają co najmniej dziwnie. Są brudni, nieogoleni i chyba śmierdzą w każdym razie czuje odrazę. Uzmysławiam sobie że jestem boso, bolą mnie stopy nie mogę ustać. Zaczyna się wokół jakiś szum, nie potrafię złapać równowagi. Wpadam na kogoś kto jest przede mną, ten krzyczy i mnie odpycha. Upadam, nie mogę sie podnieść, kręci mi się w głowie. Słyszę krzyki i jeden głos który znam ale nie kumam treści, nie znam tego języka. Całą swoją uwagę poświęcam na to by się podnieść. Ktoś podbiega i udrza mnie czymś w głowę, nie wiem nawet czym bo na czworakach byłem. Znowu "RollerCoaster". Jestem u siebie w pokoju ale nie wiem gdzie jestem, to co słyszę w głowie nie jest w znanych mi językach. Niby jestem u siebie ale do mnie nie dociera. Jakieś drgawki na całym ciele po chwili się budzę.

Boję się zasnąć, czuję przerażenie. Zasypiam. RollerCoaster i ląduje w jakiejś okrągłej lepiance bez okien. Jest ciemno bo nie ma okien, jest coś w rodzaju drzwi, Znowu nie mogę złapać równowagi ale chcę wyjść. Zataczając się idę w stronę wpadającego światała. Nagle ruch z lewej strony i krzyk, wypada na mnie jakaś drąca się starucha kóra odepnąchwszy mnie wybiegła na zewnątrz. Tracę równowagę, upadam. Wiem że muszę stamtąd wyjść. Na zewnątrz oślepia mnie słońce, widzę długi wysoki jakby z piaskowca mur. Nie widać jego końca. Słyszę nadbiegające głosy, wiem co się stanie.... stało się. Znowu RollerCoaster, drgawki, budzenie na dwa razy...

Mam dość spania ale boję się ruszyć z łóżka... RollerCoaster... leże w krzakach, wokół piasek. Nademną coś co można było by uznać za kobietę. Płaczę i coś do mnie mówi. Nie rozumiem poszczególnych słów ale wiem o co chodzi. Mam się nie ruszać bo mnie szukają. Jej na mnie zależy i w jakiś sposób mi na niej, choć jest odrażająca. Prosi żebym zasnął. RollerCoaster. Drgawki....



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Nasze sny
Post: 30 sty 2018, 14:34 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 31 sty 2017, 23:12
Posty: 78
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Bayern
To byl sen, ale bardzo rzeczywisty. Jest cos takiego jak pozna wiosna, pogodne niebo. Siedzimy na tarasie mojego domu w kilka osob. Ja patrze w niebo i widze cos w stylu pojazdu poruszajacego sie dosyc szybko po niebie z kierunku poludniowego na polnoc. To jest taka kula, a raczej widac taki jasny okrag, lecz w srodku tego okregu niebo ma inna barwe, wielkosci troche mniejszej jak ksiezyc w pelni. Zwracam uwage towarzystwu na to. Jedni mowia ze to UFO, drudzy ze przeciez UFO nie istnieje, i nagle krotki jasny rozblysk, i to zniknelo. Z tego miejsca gdzie to zniknelo wychodza , tylko czarne strzepiaste chmury. Znajomi mowia ze to musialo byc jednak UFO , poniewaz nic nie moze tak szybko zniknac. Za jakis czas dochodzi do nas glos wybuchu, i stwierdzamy ze to musialo byc dosyc daleko od nas.
Za jakis czas siedze sam na tym tarasie i widze jak na dole pod tarasem, cos niewidzialnego wgniata trawe, a nastepnie od tego , cos takiego jakby slady dwojga ludzi / tak zgina sie trawa/ prowadza do tarasu, ja wstaje otwieram drzwi i zapraszam do srodka, chociaz nikogo nie widze.
Cio bylo dalej nie wiem , obudzil mnie budzik.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Nasze sny
Post: 25 mar 2018, 11:58 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3329
Płeć: mężczyzna
Tak sobie przed zaśnięciem pomyślałem że chciałbym się udać do miejsca z którego na ten światek przybyłem.Że chcę mieć w związku z tym świadomy sen i zapamiętany,jak większość.Nie oczekiwałem jakichś cudów,może bardziej symbolikę-taką do odczytania przez siebie samego..no i fruu:


18/19.03
Budka,okienko jakby kontrola paszportowa ...stoję i podchodzi do mnie jakiś bardzo stary człowiek,miał sporo zmarszczek na twarzy..i wyglądał jakby się fizycznie zbliżał do setki .Czarny garnitur,biała koszula.Ja w prawej ręce trzymam wkładke do butów-z prawego buta[wtf]-cienka,filcowa;on to bierze do reki...maca,oddaje.Za chwile schyla sie [ma z tym trudność] i mnie obmacuje po kostkach u nóg...i ciut wyżej-po łydkach.Ma problem by sie podnieść a ja mialem wrażenie że jak mnie tak dotyka to jakby chcial wyssac energie...zacząłem się chwiać na nogach-taki jakby był chwilowy problem z błędnikiem...a była obok taka metalowa poręcz jakby...aż się oparłem i mysle "weź już przestań bo nic nie dostaniesz ".Wogóle sprawial wrazenie jakby niedowidział też.Odsunął się...i mial jakąś kartkę ..podszedl do okienka i jakiemus gostkowi to tam podał /podał kilka,bo obok mnie przeszedł jakiś inny "pasażer".
Nie wiedzialem czy moge przejść dalej po takich zabiegach,ale wręczył mi też jakis bilet[jak samolotowy voucher] i wskazał drzwi,że mogę przejść./dziwne/Acha-na lewym ramieniu miałem jakąś torbe-jakby ze starej małej.analogowej kamery-nie ruszał tego.Podałem mu rękę mówiąc "dzięki i dużo zdrowia życzę" [miałem wrażenie patrząc mu w oczy że długo już nie pociągnie...albo inaczej-był tak stary i miał tak smutne oczy,spojrzenie jak w koncówce istnienia]
W ręce mam ten bilet i patrzę, a na tym bilecie na czerwono jest odręcznie napisane moje nazwisko [!],a pod spodem przy określeniu miejsca docelowego [?] pisało "rose garden"-jest też przypięta krótka czerwona wstążka.
Idę gdzie wskazał...automatyczne szklane drzwi sie rozsuwają...kilka krokow-ze 3 schody do gory i są drzwi następne,oszklone,ale niedbale domknięte,3częsciowe...otwieram....przechodzę.Na lewo jakis mały korytarz [z 5m],ale też drzwi i zamkniete-miały chyba jakiś napis że przejścia nie ma...ide przed siebie...kilka schodow w gore i widzę przed sobą jakąś ogromną przestrzeń i nie wiem jak tam wejść...i wątek się urywa.Budzę się w środku nocy,chyba tak ok2giej i jestem ciut oszołomiony/no ciekawe czym jak nie pamiętam co było dalej?
Przykładam się znowu do snu,usypiam i wątek taki:
Jakieś pomieszczenie-leżę tak metr od drzwi.Drzwi się otwierają i wchodzi jakaś pielęgniara,w czepku...a za nią wchodzi jakaś młoda dziewczyna-blond włosy,ładna.Ta piguła mi mówi że po tym wszystkim powinienem dostać zastrzyk-trzyma w ręce
strzykawkę.Mnie to od razu podniosło na tej leżance i mówię gwiazdeczce że nie ma opcji,nie potrzebuję żadnego zastrzyku!
A ta blondi mi mówi "ok,więc możesz to wylać do umywalki".Była taka mała umywalka w rogu tego pomieszczenia-wylałem to w cholere.Właściwie wątek się zakończył,ale po przebudzeniu i odtworzeniu tego uświadomiłem sobie,że ta blondyna miała..
śpiczaste uszy,,,łoż kurde



21/22.03
Idę sobie jakąś ulicą/poboczem,z prawej ogrodzenie na wys ok.1,5m-zielone.A za nim lekki spad,potem jakiś niewielki wąwóz.Nagle widzę przed sobą na chodniku jakieś dziwne stworzonko,które ma tylko jedną nogę [taka mini noga jak słonia]
i tak się śmisznie porusza,bo się odbija bez przerwy jakoś idąc do przodu wzdłuż ogrodzenia.Ciut przyspiesza,ja idąc równolegle też.Chcę to złapać-jest wielkości takiego większego gołębia i ma też pióra "co to za dziwny stworek" mysle sobie.Chce się toto wcisnąć w jakąś kratkę w ogrodzeniu ale mu się nie udaje...schylam się i prawą ręką go schwytałem.
Przybliżam do siebie-lewa ręka obok,a ten skubany miał dziób-taki zakrzywiony,długości jakieś 5-6cm.I nagle mnie chwyta za palec od lewej ręki,bardzo mocno mi go ścisnął-aż zabolało.Jakoś mi się za krótką chwilkę udało oswobodzić z uścisku i
odrzuciłem go za ogrodzenie-do góry.Rozwinął skrzydła ale zawisł w powietrzu jak koliber,po 2-3s zaczął powoli odlatywać w lewą stronę,ale zanim to zrobił szła chodnikiem jakaś młoda kobieta-ubrana w dwycześciowy biały strój-ładna,ok 30lat
i mowię do niej "popatrz jaki dziwny ptak",ona spojrzała i spytała "ale skąd on się wziął"?..odpowiadam,że nie wiem "tam z tyłu go zauważyłem i go złapałem,ale skubaniec mnie dość mocno dziobnął w rękę".Ona pyta gdzie-ja jej pokazuję lewą rękę ale pokazuję otwartą dłoń od wewnątrz i mówię "tu" wskazując środek dłoni,nie było śladu,ale qwa zauważyłem coś innego!-rękę miałem białą[to nie był kolor taki cielisty] i NIE MIAŁEM ŻADNYCH LINII PAPILARNYCH!,tylko jakieś półcentymetrowe kreski-w odl ok 1cm od siebie [SZOK!]-15,albo 20szt..Po chwili cofam się z nią do miejsca gdzie to stworzonko zauważyłem i jej pokazuję dokładnie.Była jakaś kładka na chodniku-mały mostek,ciemnozielony i wyglądał jakby był już wiekowy.O coś mnie pytała też ta dziewczyna,ale nie pamiętam...pożegnalem się z nią mówic "pa".bo zauważyłem że się rozgląda jakby kogoś wypatrując/szukając.Zacząłem biec,szukając jakby parkingu gdzie czymś zaparkowałem [?].Qrde,ale kroki stawiałem prawie metrowe...
,
Potem były inne wątki,ale nie zanudzam-codziennnie mam tak po 3szt.Ten brak linii papilarnych mi nie daje spokoju,nawet mi myśl przyszła że mam tam "gdzieś" swojego avatara...który ma moją świadomość/osobowość i charakter.Reaguję tak samo jak tu,w tym ciałku.

Czasem są też niezłe jaja :D

_________________
Żywe Zwierciadła i zakrzywione odbicia.
.kapsw oget jatyzc eiN



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Nasze sny
Post: 26 mar 2018, 14:05 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree

Rejestracja: 16 gru 2015, 16:07
Posty: 31
A o to mój sen który nazywam "Klinika" z przed roku, który zapisałem po obudzeniu się. Jest zapisany chaotycznie, ale spisywałem wszystko co pamiętałem po obudzeniu się. Dodam, że sny są dla mnie kompletnie nie świadome, i śniąc niczym się dla mnie nie różnią od rzeczywistości.W poniższym tekście wy cenzurowałem jedynie imiona, bo są to osoby rzeczywiste.

Dowiedziałem się, iż **** jest w ciąży, na krótko po narodzinach naszego pierwszego dziecka

Wyjechaliśmy wraz z moim tata i bratem nad jezioro.

Mój kuzyn wydzwaniał, auto zaczęło się dziwnie zachowywać. Zatrzymaliśmy się za radą jakiegoś przechodnia,była noc.

Nim się obejrzałem, Ona odjechała. / próbowałem się dodzwonić bez skutecznie, do póki dr.Ostrowski /Ostrycha/ Otrych (nie pamiętam) nie poinformował mnie, iż ciąża jest zagrożona a moja kobieta jest w szpitalu/

Stan jej zaczyna się komplikować, w jej oczach widzę szaleństwo. Zauważam że na oddziale jest parę zdeformowanych,chorych dzieci snujących się po korytarzach, i obserwujący mnie.

Dowiaduje się, że jej stan oraz ciąży jest zagrożony. Dr. Mówi że konieczne będzie nafaszerowanie jej narkotykami. Widzę jak jej skóra robi się zielona...nie pokoi mnie to. Przekształca się,deformuje w w zielonawą istotę. Lekarz znika, podchodzi do mnie zdeformowane dziecko. Pokazuje że to przemija, że to chwilowe i bym nie zadawał pytań bo i tak nie zrozumiem. Wracam do swojej kobiety, obejmuje ją, płaczę, co 15 minut zmienia postać.

Pojawiają się dzieci, zdrowe... pytam co się dzieję? Dziewczynka odpowiada mi, że ONA im pomaga, ona ich uzdrawia. Pytam kiedy to się skończy, słyszę że być może nigdy.
Krzyczę,wrzeszczę, że tak nie wolno, ze to nie sprawiedliwe,czy pytał ją ktoś czy chce to przeżywać. Dziecko pyta mnie, czy sprawiedliwe jest to, co im się przytrafiło..jaki one miały wybór... nagle odpowiada moja **** "TAK". Zgodziła się na to.Pojawia się dr. Ostrycha, mówi mi o jego projekcie leczenia zainfekowanych dzieci przez istoty z innego wymiaru, po przez przenoszenie ich na obcy organizm. **** wyjawia mi, że zgodziła się gdyż w szpitalu powiedzieli jej że może nie przeżyć z powodu komplikacji ciąży. By uśmierzyć jej ból, nafaszerowana ja narkotykami. Doktor uwalnia ***** od obcej istoty, jednak jej stan jest krytyczny. To 'zasługa' narkotyków, wyniszczyły jej organizm. Pytam go jak mógł popełnić taki błąd. **** nie może się poruszać na nogach, jednak dziecko zostało uratowane.

Dr.Ostrycha przeprasza, opowiada o jednym z dzieci, które jest jego córką, i które pragnął uwolnić od obcej istoty. Mówi, że nie było innej drogi, jak zrzucić istotę na inny organizm. Istota możliwa jest to unicestwienia tylko w dorosłym organizmie, nie w dziecku. Poszukiwał osób, którym śmierć zagląda w oczy by mogły być "transferem" do wypędzenia stwora z swojego dziecka i jemu podobnych.

Na całym świecie dzieci są wykorzystywane przez nieprzychylne istoty z innego wymiaru. Pasożytują na nich, oddziaływają na nie, prowadzą do chorób psychicznych, deformacji cielesnych. Takie dziecko jest ciche, ich oczy są puste i czarne,a skóra trupio zielonkawa.

Czego to człowiek nie ma w głowie:)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 915 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 27, 28, 29, 30, 31

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group