Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 24 sie 2019, 14:53

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 915 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 31  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Nasze sny
Post: 18 wrz 2010, 11:29 
Zgadza się, lecz zwróć uwagę, że te pomysły które zrodziły się podczas snu mają początek w podświadomości - a dlaczego?
Ano dlatego, że przykładowy wynalazca wcześniej intensywnie myślał jak to osiągnąć, jak coś uzyskać, jak rozwiązać problem.
Nasilenie i nawarstwianie się tych informacji zostało wywalone przez podświadomość we śnie w postaci gotowego pomysłu... tak to odbieram.
Jednym "wpadają" pomysły do głowy podczas snu a drugim podczas świadomego funkcjonowania podczas dnia.

Zauważ również, że jak przed zaśnięciem wkodujesz do podświadomości, że chcesz wstać o 6.00 rano to jak
dobrze to zrobisz to obudzisz się o 5.59 bez potrzeby nastawiania budzika. Ile to razy, na pewno również Tobie
zdarzyło się, że przez większość dnia byłaś czymś bardzo mocno zajęta, Twoja uwaga była tylko na tym skupiona,
musiałaś to zrobić lub wykonać a podczas snu miałaś sny związane z tym co robiłaś tego dnia.

Więc nadal podtrzymuje swoje zdanie, że to czym są sny to po prostu nieprzetworzone przez podświadomość informacje.
A to, że każdego dnia mamy inne sny to oznacza tylko tyle, że w bazie podświadomości znajdują się spore zasoby, które
nie zdążyły się przetworzyć - stąd taka dziwaczność tych naszych snów.

Tyle moich rozważań :)



Na górę
   
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

 Tytuł: Re: Nasze sny
: 18 wrz 2010, 11:29 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
 Tytuł: Re: Nasze sny
Post: 18 wrz 2010, 12:40 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 sie 2009, 12:45
Posty: 132
Płeć: mężczyzna
biosine - jak w takim razie wytlumaczysz sny prorocze i inne niesamowitosci jakie zdarza sie czlowiekowi odkrywac podczas snu? informacje, ktore nie mogly zostac 'niedocenione' przez podswiadomosc, bo sie z nimi wczesniej po prostu nie spotkala?

_________________
kiedy spotykasz szermierza
staw mu czolo z mieczem w dloni
nie recytuj wiersza komus
kto nie jest poeta.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Nasze sny
Post: 18 wrz 2010, 13:38 
Ja myślę, że na podświadomość działa wiele różnych czynników, informacje kodują się
w niej na różne sposoby nawet takie, które są na drugim końcu kuli Ziemskiej - dowód?
Np. telepatia. Podświadomość odbiera konkretną informację i ją koduje bądź nie koduje.

Podam metaforę dla zobrazowania:
Radio - aby odebrać odpowiedni sygnał i wysłuchać wiadomości, musisz przekręcić
pokrętło i odpowiednio je nastawić abyś mógł odebrać przekaz.
Podświadomość robi to automatycznie.

A dla powiązania z tą metaforą, podam taki przykład sytuacji:
Ktoś, gdzieś intensywnie myśli o swojej podróży lotniczej. Jego myśli są ukierunkowane
na to jak samolot ulega awarii i roztrzaskuje się o Ziemię, ludzie wraz z nim giną w okropnych okolicznościach.
Wyobrażając sobie taką katastroficzną "PRZYSZŁOŚĆ" - wysyła sygnały czyli boi się, stresuje się,
jego emocje i uczucia są bardzo silne - robiąc to wszystko sam staje się takim "radionadajnikiem".

I teraz ktoś gdzieś sobie spokojnie śpi (lub niekoniecznie śpi). Podczas snu podświadomość pracuje
na innych "kanałach", ponieważ niektóre zmysły zostają "wyłączone" więc jest większa możliwość na odbiór innych częstotliwości.
Jego podświadomość odbiera sygnały wysłane przez osobę myślącą o katastrofie, koduje je i zapamiętuje a nawet wzmacnia ten wykreowany sygnał.
- Jeżeli katastrofa się wydarzy - powstanie tzw. proroctwo.
- Jeżeli katastrofa się nie wydarzy - śpiąca osoba powie, ale miałem dziwny sen o katastrofie samolotu! I na tym się skończy.

Zaznaczam, że tu podałem przykład z jedną osobą a zapewne jest tak, że odbiera się
silniejsze sygnały wysyłane przez wiele osób (wielu ludzi myślących o tym samym, odczuwających to samo lub wyobrażających sobie to samo).

Sami tworzymy "proroctwa". Bo proroctwo to bardziej rozbudowane tworzenie rzeczywistości przez nasze myśli, uczucia i wyobrażenia.



Na górę
   
 
 
 Tytuł: Re: Nasze sny
Post: 19 wrz 2010, 0:43 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 wrz 2010, 14:26
Posty: 95
Lokalizacja: neverwhere
Płeć: kobieta
Zgadzam się z alchemikiem. Ten sam argument mi się nasunął na myśl.
Ja nie piszę tu o proroctwach pani Jadzi czy pana Heńka, którym co drugą noc śni się samolot rozbijany na milion możliwych sposobów, bo tak sobie wkręcili. Proroctwo, aby było proroctwem, musi odwoływać się do danej, konkretnej sytuacji. Mieć ten detal, którego inne przepowiednie nie mają. I ten detal ma dotyczyć tej, a nie innej sytuacji. Rozumiem, że można być baaaardzo sceptycznym w stosunku do wielu proroctw, ale chyba musisz przyznać, że nie do wszystkich. Jak znajdę, wkleję tu filmik z proroctwem dotyczącym Smoleńska. Jak to zobaczyłam, ciary mnie po plecach przeszły..
A wracając do snów.. Jasne, mają one także fizjologiczne aspekty. Są czasem miksem tego, co pomija nasza świadomość etc. Jest to całkiem logiczne, w końcu sen to odpoczynek i reset systemu, że tak to ujmę. Jeśli jednak sen sprowadzałby się li i tylko do fizjologii, mielibyśmy już dawno, czarno na białym spisane, jak to naprawdę jest, nie byłoby w tym zagadnieniu nic magicznego, ani szczególnego. Ot, śnimy, tak jak: jemy, wydalamy itd. A jednak nie.. Jednak są wątpliwości, czym jest sen tak naprawdę.. I stąd ta dyskusja między nami. :)
Wkleję tutaj ciekawy artykuł o śnie wg Jungistów:

Strephon Kaplan- Williams, autor: The Jungian-Senoi Dreamwork Manual, Elements of Dreamwork i Dreamcards.

Zacznijmy od uwagi. Sam Jung nie był śniącym. Był wielkim śniącym. Jung zapoczątkował termin Wielki Sen, za pomocą którego oznaczał sen, który jak dramat, ma początek, rozwinięcie i zakończenie, jest kompletny sam w sobie i cały. W swoich "Wspomnieniach, snach, refleksjach" opublikowanych po jego śmierci przekazuje nam swoje wielkie sny i opowiada, jak one bezpośrednio wpłynęły i kierowały jego życiem. One są naprawdę ważnymi snami i pokazują jungowski proces pracy ze snami. Sen Junga z dzieciństwa dotyczył przechodzenia przez podziemny tunel i spotkania się twarzą w twarz z penisem w stanie erekcji na tronie. Jungisci nazywają to fallusem, aby wskazać archetyp a nie człowieka. Stad odnosimy wrażenie, ze Jung był wielkim śniącym, wersja dla niektórych jakiegoś jungowskiego świętego.

Miałem raz w swojej praktyce pracy ze snami od roku mężczyznę, który opowiadał sny o lataniu z Ziemi na Marsa itd. Naprawdę wywierał na nas wrażenie, więc nazwałem go kosmicznym śniącym. Jednakże jego żona powiedziała mi poufnie, ze on tylko zapamiętywał swoje wielkie sny. A nigdy nie przejmował się wszystkimi zwykłymi snami, które jeden z moich analityków nazwał snami śmierdzielowatymi, gdzie np. robimy kupę w salonie zamiast w łazience, albo gdzie musiałem ułożyć stos z tysięcy kawałków drewna.

To podnosi kwestię. Z pewnością, kiedy pamiętamy albo tylko przedstawiamy nasze wielkie sny, te z ważnymi archetypowymi i mitycznymi wyobrażeniami, wtedy będziemy wierzyć w jungowską kolektywną nieświadomość i że każdy dookoła ma wielkie sny o archetypach. Oto przykład na zilustrowanie tego: starsza pani w grupie śniącej skarżyła się, ze w porównaniu z innymi członkami grupy ona ma tylko zwykłe sny. Bez przerwy śniła o zwykłej farmie otoczonej płotem, a w tym zagrodzeniu znajdowała się krowa. Z pewnością nie mogła być sklasyfikowana jako wielka śniąca. Ale ja zasugerowałem jej jedną rzecz. Jeśli chciała, aby przyśniło jej się mityczne stworzenie, niech poczyta sobie przed pójściem spać książkę o smokach. Ona powiedziała, ze tak zrobi i w następnym tygodniu zda relacje z wyników. I przyszła na zajęcia grupy rozpromieniona, ponieważ miała teraz swój pierwszy mityczny, czyli archetypowy sen. Śniła o tej samej farmie z płotem wokół pastwiska, ale tym razem w zagrodzeniu zamiast krowy znajdował się smok. Zasłużyła sobie tym na miano Smoczej Lady zamiast Lady od Krów.

To zdarzenie ilustruje trudność w interpretacji zawartości snu. Nazywam to kontekstem snu.
Jaki jest krajobraz snu, który zwykle śnisz?
Jak to niektórzy mówią, jeśli idziesz do freudysty, masz freudowskie sny, a jeśli idziesz do jungisty, masz jungowskie sny, a jeśli idziesz do specjalisty od jasnych snów, masz jasne sny. Ostatnią część oczywiście ja dodałem.

To, co jest kluczem do jakiegoś snu, jest kontekstem, w którym jest on śniony. To nie koniecznie oznacza kontekstu życia śniącego, ale samego śniącego. Raz doradzałem pewnej śniącej, młodej kobiecie. Jej ojciec chciał, aby została się i pracowała w college'u, bo on sam był pracownikiem uczelni. Ale ona ciągle śniła o drzewach, lasach, strumieniach, górach. Więc po prostu zasugerowałem jej, aby podążyła w życiu za tym, o czym śniła. I porzuciła college, a cały swój czas poświęciła ruchowi ekologicznemu. Jestem prawie pewnym, że był to dla niej właściwy wybór.

Zatem mamy problem, czy my kierujemy snem, czy sen kieruje nami? Czy śnimy pewien symboliczny kontekst, ponieważ kreujemy nasz kontekst, podobnie do Jungisty, który musi być Jungistą, ponieważ się identyfikuje z byciem jungistą?

Żeby przefrazować ten paradoks, czy nie byłoby dla pewnych pacjentów freudowskich, którzy maja jungowskie sny, żeby byli odsyłani do jungisty, a Jungiści, żeby odwzajemniali się wysyłając swoich pacjentów, którzy maja dużo seksualnych snów do analityków freudowskich?

W mojej własnej praktyce zajmuję się snami każdego i zwykle pracuję nad ich kontekstem. Niektórzy zawsze śnią o swoich osobistych związkach, podczas gdy inni głównie podróżują samotnie w snach. Nie interweniuję i nie sugeruję innych rodzajów śnienia, ale jeśli już coś robię, to wzmacniam, uwypuklam u śniącego ten kontekst, w którym śnią. Kilka lat temu pewna kobieta, która nigdy nie interesowała się zwierzętami za wyjątkiem swojego domowego kota, zaczęła śnić o delfinach. Co mogliśmy zrobić? Zasugerować, ze ten delfin jest symbolem ssaka, który powrócił do morza, czyli jest mitycznym zwierzęciem czczonym przez starożytnych, a więc ona miała duchowe doświadczenie; albo że te delfiny oznaczały pokrewieństwo pomiędzy gatunkami i dlatego ona powinna ulepszyć swoje związki z inną płcią; albo wszystkie te wariacje tego? Bez wątpienia można popatrzeć w dzieła zebrane Junga, co dla niego oznaczały delfiny. Jednak to, co śniąca chciała zrobić, odkąd zaczęła śnić o delfinach, to że wyjeżdża na wakacje do Australii, aby odwiedzić ludzi, którzy odwiedzali delfiny w morzu. To stało się najważniejszym apostolstwem dla niej. I to również podnosi kwestię pracy ze snami.

Jednym niebezpieczeństwem jungowskiego podejścia do snów jest kiedy pozostaną zinterpretowane. Ortodoksyjny jungista zamienia symbol w koncepcje. Oni kreują interpretacje na bazie swojej wiedzy innych snów, na mitologii, na symbolach i artefaktach kultury. Rzeczywiście jedna z ważnych książek jungisty na temat snów jest cała na temat interpretacji sennych symboli, a nic na temat stosowania przez Junga technik aktywnej wyobraźni ze snami.

Kiedy w 1978 rozpocząłem w Berkeley w Kalifornii działalność Instytutu Jungowsko-Senojowskiego nikt ze znanych mi osób nie znał techniki ponownego wejścia do snu. Jung już twierdził w swoich pracach, że czasami miał pacjentów, którzy poprowadzili sen dalej.
Jung zaznaczał, żeby nie ingerować w sen, żeby nie zmieniać go w żaden sposób, bo jest on bezpośrednim produktem nieświadomości. Ale on też powiedział, że zadziwiające rzeczy mogłyby się zdarzyć, gdyby na koniec w miejscu, gdzie sen został niedokończony, pociągnąłbyś go dalej za pomocą aktywnej wyobraźni pozwalając napłynąć nowym wyobrażeniom.
Jung powiedział, ze dowiedział się o technikach wizualizacji od Ignacego Loyoli, założyciela zakonu Jezuitów, który swoim mnichom robił kierowaną wizualizację z chrześcijańskimi dogmatami.

To, co zrobiłem, było całkowicie nowe i wymagało z mojej strony wiele odwagi, ponieważ wyszkoliłem się przez 10 lat na jungistę u dr Elizabeth Howes. Nie zmieniaj snu! Powiedział dr Jung, czyli to jest inflacja ego za pomocą archetypu!

Ale pewna śniąca w mojej grupie szkoleniowej od roku, sama będąca terapeutką, miała powtarzające się sny o ciemnych postaciach mężczyzn. Teraz mogłem je zinterpretować na modłę Junga jako negatywne symbole animusa, ale w rzeczywistości chciałem sięgnąć u niej do emocjonalnego poziomu. Zamieniając „symbole w koncepcje" po prostu nie zadziałałoby. Potrzebowałem zamienić "symbol w funkcję", w podejście funkcjonalne. Jung wskazał, że potężne rzeczy zdarzają się, kiedy poprzez aktywną wyobraźnię (co również nazywam stanem medytacyjnym) ponownie wkroczymy w najgłębszą psyche. I dostałem pozwolenie śniącej, aby zabrać ją z powrotem do jej snu o ciemnym, tajemniczym mężczyźnie, gdy i ona i ja mieliśmy zamknięte oczy.

To, co się wydarzyło, trwało półtorej godziny. Wypłynęło u niej inne spontaniczne wyobrażenie, i szybko zamieniło się w mężczyznę, który przed laty ją zgwałcił. I wtedy musieliśmy przejść przez to. Od Kiltona Stewarta miałem koncepcje Senojów, że można interweniować w sennej sytuacji podczas stanu snu. Senojowie ćwiczyli swoje dzieci, że w momencie upadku zamiast budzić się ze snu pozwalali sobie na upadek, zamiast się budzić ze snu tak jakby sen był koszmarem. Wiec tu w tym powrocie do snu nie powiedziałem śniącej, co ma robić, ale zasugerowałem, żeby była czujna względem tego mężczyzny, który był wyobrażeniem mężczyzny, który ją zgwałcił, i kiedy się jej pojawi, żeby spotkała się z nim. Moje przewodnictwo było podtrzymujące, ale nie zarządzające w myśl zasady jungowskiej, aby pozwolić głębokiemu psyche wyprodukować obrazy spontanicznie.

Zadziwiającym rezultatem było dla tej śniącej, że dokonało się uzdrowienie na poziomie emocjonalnym, ponieważ teraz mogła się skonfrontować ze swoim napastnikiem. Te negatywne męskie postacie pojawiały się z powodu przeszłego traumatycznego doświadczenia. Później stosowałem technikę wejścia do tego samego snu z innymi śniącymi, które zostały zgwałcone, a także z ofiarami innego typu traumy, i w każdym przypadku następował zadziwiający uzdrawiający skutek. Już potem po tym kierowanym powrocie do snu te powtarzające się wcześniej sny nigdy nie wróciły. A życie emocjonalnie tych osób zmieniło się radykalnie.

Mocno oręduję, aby ludzie, którzy stosują technikę aktywnej wyobraźni i powrotu do snu z innymi, byli wykwalifikowanymi i wyćwiczonymi w prowadzeniu etycznie i profesjonalnie tej techniki. Mówiąc to wiem, że jest wiele osób, które nie będą się zgadzać z tym stanowiskiem. Ale mogę powiedzieć wam z własnego doświadczenia, że aktywna wyobraźnia i powrót do snu są potężnymi technikami. Jeśli naprawdę nie wiesz, co robisz, możesz zakłócić równowagę psychiczną śniącego.

Ale na tych z was, którzy jednak zaczną to robić, naciskam, żebyście jako prowadzący pozostali jak najbardziej wspierający i neutralni. Nie kierujecie, co osoba prowadzona powinna robić. Kiedy ktoś znajdzie się u drzwi sennego domu, nie mówicie, żeby weszła teraz do domu i zobaczyła, co tam znajdzie. Lepiej powiedzcie jej tak: Jesteś u drzwi tego domu. Czego doświadczasz właśnie w tym momencie? Następnie po doświadczeniu tej sytuacji możesz jako prowadzący zapytać: jaki wybór masz tutaj? Jeśli w końcu dokona wyboru, ze chce wejść do domu i go zbadać, dalej zachowuj się neutralnie. Prowadzący może powiedzieć: proszę zacznij to robić wolno. Po prostu otwórz drzwi i posuwaj się swoim krokiem. Opisz, co widzisz. To, co tam zobaczysz albo doświadczysz, może być zdumiewające i nieprzewidywalne. Prowadzący wspiera możliwości. On lub ona nie kieruje pokazem z przesadnym poczuciem jego lub jej samo ważności w użyciu tak potężnej techniki.

(...). Jeśli jest zbyt dużo niepomyślności, można poszukać u śniącego więcej bohaterstwa, ale bez sugerowania samych wyobrażeń.
Zatem kiedy w powrocie do snu śniąca jest przed senną jaskinią i jest w niej ciemno, czy powinieneś zasugerować, aby wezwała pomocnika albo zapaliła pochodnię? Aha, znowu kierujesz mówiąc, co śniąca ma robić. A co jeśli nie wybierze wejścia do ciemnej jaskini? Znowu bądź czujny, ale niczego nie sugeruj. Jesteś przed wejściem do tej jaskini. Możesz opisać, czego tam doświadczasz? A przede wszystkim nie pytaj osoby, jak się czuje. Uczucia są rozumnymi reakcjami. Czuję się świetnie. Czuję się źle. To są stwierdzenia oceniające. Chodzi o to, aby wyrwać śniących ze stanu letargu, gdzie oni otworzą się na swoja nieświadomość. Skąd mogą wiedzieć, co czują. Oni doświadczają bez natychmiastowego oceniania. Na tym sprawa ma polegać.

Po prostu powiem, ze zadziwiające rzeczy się wydarzają po wyjściu z powrotu do snu. To nawet mogą być fizyczne zmiany. Stephen Laberge w jednym miejscu oświadczył, że ma nadzieję oczyścić techniki jasnego snu, aby przynosiły fizyczne uzdrowienie. Więc przebadałem kilku śniących za pomocą doświadczenia snu i potem rzeczywiście nastąpiły u nich zmiany symptomów. U jednej śniącej wykryto raka piersi. Miała sen, w którym była na korytarzu szpitalnym i bała się otworzyć drzwi do sali z obawy, co tam znajdzie. Zasugerowałem jej, aby podczas swoich dziennych medytacji na wprost tych drzwi medytowała, dopóki nie pojawi jej się, co ma zrobić. Kiedy po kilku dniach w końcu otworzyła te drzwi, już nie było jej tam jako ofiara raka w łóżku. A następne badania nie wykazały śladu raka w piersiach. To samo zdarzyło się śniącej, u której wykryto raka szyjki macicy. Po powrocie do snu o dużej kobiecie zrobionej z ziemi i o udzieleniu pomocy śniącej, również okazało się, że jej następne badania rozmazu były ujemne.

Nie trzeba kontynuować statystyki, ale nie byłoby trudno wykonać testy medyczne z fachowym i profesjonalnym zastosowaniem techniki powrotu do snu wobec właściwych snów osób zdiagnozowanych na raka. Jedna z moich studentek od roku pracująca ze snami miała wyznaczony na następny dzień operację kolana z powodu kulenia. Śniło jej się, ze jest w szpitalu i jest leczona tam metodą, o której wie, ze jest zła, a mogłaby się uleczyć sama i nie potrzebowałaby lekarzy. Ale następnego dnia oznajmiła, ze jej kolano jest naprawdę zdrowe i anulowała operację i od tamtej pory nigdy nie miała problemów z kolanem. Pomówmy o Jezusie, który uzdrawiał! Może to możliwe z właściwymi zabiegami?

To, co tu sugeruję o jungowskiej praca ze snami to to, że trzeba pokazać rezultaty, aby udowodnić, że twoje metody i teoria osobowości działa. Samo odesłanie, że tak mówi Jung nie zadziała. Możesz okazać wyniki? Możesz poprzeć swoje idee? Oczywiście, przykładów mam o wiele więcej.

Otrzymuję także wiele listów od terapeutów, którzy używają mojego „Jungowsko-Senojowskiego Podręcznika pracy ze snami" opisującymi uzdrawiające wyniki u swoich pacjentów.
Moja własne szkolenie na Jungistę trwało 10 lat. A my próbujemy szkolić profesjonalistów (w Instytucie Jungowsko-Senojowskim) w ciągu 5 do 7 lat koncentrując się głównie na samych snach i pracy z nimi. Do mojego wykształcenia jungowskiego musiałem przeczytać wszystkie 22 tomy Junga, znam je praktycznie na pamięć, i być również na bieżąco ze wszystkimi innymi jugowskimi pisarzami. To fascynujący materiał, ale dla naszej profesjonalnej pracy ze snami koncentrujemy się głównie na snach i pracy z nimi. To jest autentyczna książka o nieświadomości i daleko potężniejsza niż nawet czytanie Junga.


Artykuł pochodzi ze strony
www.improverse.com/ed-articles/strephon ... r_jung.htm

_________________
W centrum podświadomości znajduje się instynkt.
W centrum świadomości znajduje się intelekt.
W centrum nadświadomości znajduje się intuicja.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Nasze sny
Post: 19 wrz 2010, 5:32 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 25 lip 2010, 17:56
Posty: 61
Płeć: mężczyzna
moim zdaniem nie ma żadnych proroctw, życie jest tak dziwnym organizmem, że nie ma szans przewidzieć, co sie moze wydarzyc. my i nasze umysły, krucha konstrukcja z marnym fundamentem.

_________________
I enjoy bourbon, cigars and fine literature.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Nasze sny
Post: 19 wrz 2010, 11:22 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 sie 2009, 12:45
Posty: 132
Płeć: mężczyzna
ech, zdziwilibyscie sie, gdybyscie sprobowali 'racjonalnie' wytlumaczyc sny, w ktorych ludziom snia sie wyniki totolotka, wyniki meczow czy zwyciezcy wyscigow konnych, ktore odbywaja sie 2 dni pozniej,
argument o odbieraniu sygnalow kolektywnej (pod/nad)swiadomosci tu upada, bo ogol ludzi akurat o takich rzeczach zwykle mysli blednie, a snia sie tylko prawidlowe wyniki. wierz mi, znam to z doswiadczenia i moge cos o tym powiedziec ;)
nie zaprzeczam, ze czesto w trakcie snow odbieramy ogolna chmure myslowa wytworzona przez ludzi. to zdarza sie calkiem czesto, ale jest tez cos wiecej.

_________________
kiedy spotykasz szermierza
staw mu czolo z mieczem w dloni
nie recytuj wiersza komus
kto nie jest poeta.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Nasze sny
Post: 19 wrz 2010, 14:00 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 sie 2010, 18:01
Posty: 369
Płeć: mężczyzna
A co powiecie o zmorach?

_________________
Świat - piękny i odrażający, raj dla podłych, piekło dla świętych.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Nasze sny
Post: 19 wrz 2010, 14:00 
Ja jednak nadal podtrzymuje swoją myśl...

Oglądałem wczoraj wieczorem walki KSW na Polsacie...
Nie ukrywam, że produkowałem w tym momencie bardzo dużo emocji.
Gdy poszedłem spać i zasnąłem, podczas snu miałem bardzo
wyraźny i intensywny sen związany właśnie z tymi walkami.
Raz, że oglądałem je dosłownie z samego ringu(?), dwa, że w pewnym
momencie sam biłem tych za którymi nie kibicowałem,
a trzy - ciągle widziałem przed oczami twarz Butterbean'a...

Proste pytanie: gdybym nie oglądał tych emocjonujących walk to czy śniłbym dzisiaj o mordobiciu??
To właśnie "skrypt mordobicia", który został silnie
wkodowany do podświadomości a następnie odpalony podczas snu.

W artykule powyżej, babka tak samo, przeczytała emocjonującą książkę o smokach więc w snach zaczął pojawiać się smok.

Aby poznać jak działają sny, należy poznać sposób w jaki informacje zapisują się w
podświadomości oraz na jakiej zasadzie i pod wpływem czego zostają aktywowane.



Na górę
   
 
 
 Tytuł: Re: Nasze sny
Post: 20 wrz 2010, 18:05 
BioSine odnośnie snów i ostrzeżenia przed katastrofą masz po części rację. Przeczytaj ebook "Misja" jest tam mowa o snach "zwykłych" po doznaniach zebranych za dnia i przetwarzaniu ich podczas snu a także tych które są "prorocze", jak to możliwe, skąd i dlaczego się biorą.



Na górę
   
 
 
 Tytuł: Re: Nasze sny
Post: 21 wrz 2010, 23:10 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 sie 2010, 18:01
Posty: 369
Płeć: mężczyzna
Al Mudrasim pisze:
A co powiecie o zmorach?


Spytałem dlatego,że jakiś rok temu w czasie snu coś mnie zaatakowało. Położyłem się spać a , że przeważnie śpię na prawym boku tak też było i tym razem. Nie wiem,która to była godzina, obudziłem się i chciałem coś dostrzec,ale było ciemno, wręcz czarno. Czułem że coś się na mnie gapi bardzo intensywnie. Czułem też,że to coś jest za mną. Próbowałem obrócić głowę, ale nagle odkryłem że jestem sparaliżowany. Nie mogłem nic zrobić, nawet mrugnąć powieką. Poczułem też nienawiść tego stwora do mnie. Ta nienawiść przenikała mnie na wskroś do ostatniej komórki. Nie mogłem złapać oddechu i czułem jak moje ciało wpada w drgawki. Autentycznie byłem przerażony i nie wiedziałem w pierwszej chwili co zrobić. Gdy już myślałem,że nadchodzi koniec, uspokoiłem się trochę i zacząłem się modlić wszystkimi modlitwami jakie mi przychodziły do głowy. Ojcze nasz, Zdrowaś Mario, Aniele stróżu i czułem jak narasta wściekłość tego czegoś. I nagle koniec ! Wróciła kontrola nad ciałem i wtedy usłyszałem swój własny przeciągły jęk jak łapałem powietrze. Mówię wam,coś strasznego. Ani przedtem,ani potem nigdy nie przeżyłem takiego strachu. :zmęczony:

_________________
Świat - piękny i odrażający, raj dla podłych, piekło dla świętych.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Nasze sny
Post: 21 wrz 2010, 23:23 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 paź 2009, 3:00
Posty: 254
Płeć: mężczyzna
Al Mudrasim pisze:
Spytałem dlatego,że jakiś rok temu w czasie snu coś mnie zaatakowało. Położyłem się spać a , że przeważnie śpię na prawym boku tak też było i tym razem. Nie wiem,która to była godzina, obudziłem się i chciałem coś dostrzec,ale było ciemno, wręcz czarno. Czułem że coś się na mnie gapi bardzo intensywnie. Czułem też,że to coś jest za mną. Próbowałem obrócić głowę, ale nagle odkryłem że jestem sparaliżowany. Nie mogłem nic zrobić, nawet mrugnąć powieką. Poczułem też nienawiść tego stwora do mnie. Ta nienawiść przenikała mnie na wskroś do ostatniej komórki. Nie mogłem złapać oddechu i czułem jak moje ciało wpada w drgawki. Autentycznie byłem przerażony i nie wiedziałem w pierwszej chwili co zrobić. Gdy już myślałem,że nadchodzi koniec, uspokoiłem się trochę i zacząłem się modlić wszystkimi modlitwami jakie mi przychodziły do głowy. Ojcze nasz, Zdrowaś Mario, Aniele stróżu i czułem jak narasta wściekłość tego czegoś. I nagle koniec ! Wróciła kontrola nad ciałem i wtedy usłyszałem swój własny przeciągły jęk jak łapałem powietrze. Mówię wam,coś strasznego. Ani przedtem,ani potem nigdy nie przeżyłem takiego strachu. :zmęczony:


Paraliż senny? Mruga Ciało śpi, umysł świadomy.. Albo jakiś byt astralny, albo projekcja Twojego umysłu.

_________________
Anunnaki, obce cywilizacje, paleoastronautyka - kompilacja materiałów:
http://www.scribd.com/doc/55616065/Anton-Parks-Kroniki-Uras (aktualizacja - 19.12.2010; 222 strony)
Obrazek
http://bramaoswiecenia.pl



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Nasze sny
Post: 22 wrz 2010, 0:06 
Al Mudrasim myślę podobnie jak KE, że to paraliż senny, całkiem "zwyczajne" zjawisko, tym bardziej iż Twój opis pokrywa się z tym, co często mi się przydarza; na początku też zrywałam się ze strachem a nawet paniką, jednak po kilku takich przeżyciach jestem w stanie opanować strach i spokojnie się wybudzić i zasnąć dalej :)

Cytuj:
Paraliż senny

Ze zjawiskiem paraliżu sennego mamy do czynienia wówczas, gdy mózg zaczyna wysyłać owe impulsy w niewłaściwym momencie: przy gwałtownym wybudzaniu się ze snu w fazie REM, lub podczas zasypiania, gdy nie doszło jeszcze do utraty świadomości. Prawie zawsze towarzyszy mu przyśpieszony rytm serca, trudności w oddychaniu i uczucie strachu. Doznanie to jest tym bardziej przerażające, że osoby mu poddane są świadome swego otoczenia, jednak znajdują się w stanie, który naukowcy określają mianem halucynacji hipnagogicznej. Jest to stan przejściowy między jawą a snem, w którym nasze marzenia senne są tak wyraziste, że wydają się wstrząsająco prawdziwe. Dla wielu osób pierwszą oznaką paraliżu sennego jest dziwny hałas; pomruk, może też wydawać się odgłosem kroków, szumem silnika lub nawet piskliwym śmiechem. Potem następują drgawki ciała, tak więc w relacjach jest mowa o uczuciu trzęsienia, silnych drgań, falowania lub wykręcania. W pokoju mogą pojawiać się dziwne efekty świetlne - błyski, niewielkie gwiazdki lub lśniące kształty. Niejednokrotnie cały pokój zdaje się być wypełniony niesamowitą poświatą, a znajdujące się w nim sprzęty otoczone są aureolą lub roziskrzone. Jednak najbardziej przerażające w paraliżu sennym jest poczucie bliskiej obecności jakiejś istoty. Nawet gdy nikogo nie widać i nie ma żadnego powodu do takich przypuszczeń, po prostu ma się świadomość, że w pokoju jest ktoś jeszcze. W wielu sytuacjach obecność daje się faktycznie zauważyć (w stanie katapleksji oczy śniącego są często otwarte), przy czym może ona przybierać rozmaite formy - człowieka, zwierzęcia, demona.


Stąd też wzięła się wiara w zmorę lub tzw. dusiołka :)



Na górę
   
 
 
 Tytuł: Re: Nasze sny
Post: 22 wrz 2010, 9:31 
^^ oraz demony, zjawy i inne podobne wyobrażenia



Na górę
   
 
 
 Tytuł: Re: Nasze sny
Post: 22 wrz 2010, 10:45 
W cale nie tak rzadkie są sny, po których pozostają fizyczne ślady. Komuś się śni, że z kimś walczył, i po obudzeniu ma siniaki i zadrapania. Komuś śni się, że leżał na plaży, a po obudzeniu ma ziarenka piasku w pościeli. Ostatnio czytałem opis czyjegoś snu o tsunami. Ktoś obserwował zbliżającą się ogromną falę, wszystko było tak realne jak w rzeczywistości, fala sprężała jakby przed sobą powietrze, człowiek ten czuł takie charakterystyczne przytkanie uszu. Jak fala była już blisko, obudził się. Tylko że ciśnienie w uszach zaczęło mu się wyrównywać przez chwilę :D

I to już zmienia całą postać rzeczy. Sny nie są tym, czym się wydają. Jawa też.




PS. Paraliż przysenny nie jest wcale zwyczajnym zjawiskiem. To tylko termin ukuty przez "wyjaśniaczy wszystkiego na siłę" aby wyjaśnić zjawisko zmory. Termin ten nie ma żadnego znaczenia. To coś jak "zbiorowa halucynacja". Wiele rzeczy wyjaśnia się terminem "zbiorowa halucynacja", tylko , że nic takiego nie ma. Nie ma definicji zbiorowej halucynacji, przyczyn i mechanizmu jej występowania, nic. Tak samo z paraliżem przysennym. Zwłaszcza, ze stany zwykłego sparaliżowania przy wybudzaniu się ze snu a zjawisko zmory to dwie różne sprawy.



Na górę
   
 
 
 Tytuł: Re: Nasze sny
Post: 22 wrz 2010, 11:06 
Wosiu pisze:
Paraliż przysenny nie jest wcale zwyczajnym zjawiskiem. To tylko termin ukuty przez "wyjaśniaczy wszystkiego na siłę" aby wyjaśnić zjawisko zmory.


Równie dobrze można stwierdzić, że to zmora jest "wyjaśnieniem ukutym na siłę" ale chyba nie o to chodzi; tak czy siak pisząc "zwyczajny" miałam na myśli fakt, iż często występuje i wielu ludzi doświadcza takiego stanu, przy czym nie wielu umie sobie z tym poradzić (chodzi głównie o silne uczucie strachu, kiedy się boimy oddajemy swoją energię na zewnątrz - bez względu na to czy to będzie zmora, czy paraliż).



Na górę
   
 
 
 Tytuł: Re: Nasze sny
Post: 22 wrz 2010, 16:48 
Lily, może inaczej: nie w każdym przypadku paraliżu przysennego występuje zmora. Jak wystepuje, to uczucie ataku jakiejś istoty jest przemożne.

Podam dwa ciekawe przypadki.

Jeden znajomy niby budzi się w nocy, jest sparaliżowany. Widzi jakąś ciemną postać zbliżającą się do łóżka, która zaczyna nasuwać się na niego i jakby przygniatać mu klatkę piersiową. Znajomy walczy, próbuje się poruszyć, i nic. Próbuje zawołać na żonę leżąca obok, aby zbudziła się i mu pomogła, dalej nic. Ostatecznym wysiłkiem woli chce przekręcić się na bok aby spaść z łóżka na podłogę i wyjść z paraliżu. Zaczyna się powoli przekręcać, mimo że istota go nadal przygniata. Już niedaleko, wysila się ostatecznie i przekręca! I spada z łóżka! I leci, i leci, i nie może dolecieć do podłogi :D Jakoś się za chwilę wybudził. Był to taki gość który przedtem śmiał się z opowieści o zmorach. Potem przestał.

Inny kolega, też z tych szydzących ze zmor i wszelkich takich rzeczy zanim mu sie nie zdarzyło. Mieszka w Gdyni ale żre się z rodziną i jedzie do Sopotu przenocować w Grand Hotelu. Tam, w czasie snu dopada go zmora. Jak później opowiadał, doświadczenie przerażające. Po dwóch czy trzech tygodniach sytuacja się powtarza. Znowu jedzie do Grand Hotelu i, o dziwo, dostaje ten sam pokój. Zasypia... i znowu następuje atak zmory :D
Wątpię, aby paraliże przysenne, czyhały na swoje ofiary w określonych pokojach hotelowych :twisted:



Na górę
   
 
 
 Tytuł: Re: Nasze sny
Post: 22 wrz 2010, 17:22 
Wosiu pisze:
Wątpię, aby paraliże przysenne, czyhały na swoje ofiary w określonych pokojach hotelowych :twisted:

nigdy nic nie wiadomo :twisted: poza tym zawsze można zrzucić na podświadomość, ew. reakcja odruchowa (to samo otoczenie wywołuje ten sam efekt). :)

a tak serio, ja mam np. ciekawą zależność, taki stan łapie mnie tylko kiedy śpię na brzuchu lub na boku, nigdy na plecach; i zawsze pojawia się uczucie jakby coś mega ciężkiego mnie przygniatało no i nie jestem w stanie w ogóle się poruszyć ani odwrócić głowy (a w pierwszym odruchu zawsze próbuje to zrobić, bo "wiem", że coś jest nade mną, co początkowo wzbudzało straszną panikę ).

btw. stany paraliżu mam od niedawna, ale jak byłam mała to często pojawiał mi się motyw ze spadającym łóżkiem i odlatywaniem w otchłań...



Na górę
   
 
 
 Tytuł: Re: Nasze sny
Post: 22 wrz 2010, 17:42 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 lut 2010, 20:01
Posty: 354
Lokalizacja: Zach. Małopolska i Misiones(Argentyna)
Płeć: mężczyzna
Moje spotkanie ze zmorą:
- Miałem wtedy z 8 lat. Tuż przed zaśnięciem, kiedy byłem bardzo senny coś wylądowało na moich piersiach.
Widziałem tylko sam moment lądowania, potem już nie. Było wielkości dużego ptaka, mniej więcej wielkości bociana, było człekokształtne, bez piór, bardzo chude, praktycznie same kości obciągnięte skórą. Po wylądowaniu i przykucnięciu "stwora"
zacząłem odczuwać na piersiach duży ciężar, z każdym oddechem coraz większy i czułem się coraz słabszy. Nie wiem, czy w tamtym momencie byłem sparaliżowany, ale usiłowałem walczyć, instynktownie czułem, że tylko, jeśli powstanę z łóżka, to uwolnię się od tej "zmory". Ale mimo prób nie mogłem. Wydawało mi się, że mogę poruszać ciałem, ale nie mogłem powstać z łóżka, bo miałem wrażenie, że byłem szczelnie owinięty przez kołdrę, pod którą spałem- jak kokonem. Czułem się jak ludzie zawinięci w dywan i nie mogący się z niego uwolnić. Ostatkiem sił przekręciłem się za krawędź łóżka i spadłem na podłogę. Uwolnienie się z kołdry przyszło już mi z łatwością. Z opowiadań Mamy wiem, że wpadłem wtedy w stan histerii. Biegałem w kółko od kuchni do sypialni pochlipując i mrucząc coś niezrozumiale pod nosem. Za nic nie chciałem położyć się z powrotem spać. Zgodziłem się dopiero po kilku godzinach, pod warunkiem, że ktoś zostanie razem ze mną w pokoju na noc



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Nasze sny
Post: 22 wrz 2010, 17:49 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 paź 2009, 18:35
Posty: 483
Lokalizacja: Wrocław
Płeć: mężczyzna
Al Mudrasim pisze:
Al Mudrasim pisze:
A co powiecie o zmorach?


Spytałem dlatego,że jakiś rok temu w czasie snu coś mnie zaatakowało. Położyłem się spać a , że przeważnie śpię na prawym boku tak też było i tym razem. Nie wiem,która to była godzina, obudziłem się i chciałem coś dostrzec,ale było ciemno, wręcz czarno. Czułem że coś się na mnie gapi bardzo intensywnie. Czułem też,że to coś jest za mną. Próbowałem obrócić głowę, ale nagle odkryłem że jestem sparaliżowany. Nie mogłem nic zrobić, nawet mrugnąć powieką. Poczułem też nienawiść tego stwora do mnie. Ta nienawiść przenikała mnie na wskroś do ostatniej komórki. Nie mogłem złapać oddechu i czułem jak moje ciało wpada w drgawki. Autentycznie byłem przerażony i nie wiedziałem w pierwszej chwili co zrobić. Gdy już myślałem,że nadchodzi koniec, uspokoiłem się trochę i zacząłem się modlić wszystkimi modlitwami jakie mi przychodziły do głowy. Ojcze nasz, Zdrowaś Mario, Aniele stróżu i czułem jak narasta wściekłość tego czegoś. I nagle koniec ! Wróciła kontrola nad ciałem i wtedy usłyszałem swój własny przeciągły jęk jak łapałem powietrze. Mówię wam,coś strasznego. Ani przedtem,ani potem nigdy nie przeżyłem takiego strachu. :zmęczony:




Miło przeczytać że ktoś miał coś podobnego :) tydzień temu , nie wiem czy to był świadomy sen czy coś podobnego ale pamiętam że leżałem i czarne coś czyli jakaś zjawa wchodziła we mnie :? wtapiała sie i miałem nieprzyjemne dziwne uczucia z tym związane a jednocześnie trudne do opisania , stawiałem opór ale na próżno , a przerażony nie byłem , ale w tym uczuciu było coś chyba z tego co opisuje Lily czyli jakby coś ciężkiego było...

_________________
Obrazek
"Każda prawda przechodzi przez trzy etapy: najpierw jest wyśmiewana, potem zaprzeczana, a na końcu uważana za oczywistą."



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Nasze sny
Post: 22 wrz 2010, 18:14 
Offline
Master Mason * 3rd Degree
Master Mason * 3rd Degree

Rejestracja: 15 sie 2010, 22:55
Posty: 28
Lokalizacja: Dolny Slask
Płeć: kobieta
Kilka razy doswiadczylam paralizu sennego i ta wielka niemoc Smutny ale bardziej dokuczyly mi powtarzajace sie sny,czasami tydzien pod rzad o tym ze puchne.Snie,ze cos wdmuchuje mi powietrze pod skore i czuje ze staje sie coraz grubsza i lzejsza i zaczynam sie unosic.Kladlam sie spac zamykalam oczy izaczynalo sie.Mialam spokoj pare miesiecy a pozniej to powracalo.Teraz odpukac czas spokoju.Ogolnie jestem zdrowa ale mysle ze to moze byc nastepstwem jakiegos niedomagania organizmu.Sama nie wiem.Zawsze w fazie unoszenia budzilam sie .Moze ktos tez tak ma lub mial? Pozdrawiam :?

_________________
"Do swiatow dalekich dojdziesz,z umyslem swoim,sercem swoim z dusza swoja ... i powrocisz.Odmieniony.I nie pomylisz sciezek."



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Nasze sny
Post: 22 wrz 2010, 18:37 
Lily pisze:
Wosiu pisze:
Wątpię, aby paraliże przysenne, czyhały na swoje ofiary w określonych pokojach hotelowych :twisted:

nigdy nic nie wiadomo :twisted: poza tym zawsze można zrzucić na podświadomość, ew. reakcja odruchowa (to samo otoczenie wywołuje ten sam efekt). :)


Ja bym tam na te biedna podświadomość wszystkiego nie zrzucał :)

Cytuj:
a tak serio, ja mam np. ciekawą zależność, taki stan łapie mnie tylko kiedy śpię na brzuchu lub na boku, nigdy na plecach; i zawsze pojawia się uczucie jakby coś mega ciężkiego mnie przygniatało no i nie jestem w stanie w ogóle się poruszyć ani odwrócić głowy (a w pierwszym odruchu zawsze próbuje to zrobić, bo "wiem", że coś jest nade mną, co początkowo wzbudzało straszną panikę ).


No i tu mamy klops! Jest to sprzeczne z wierzeniami ludowymi, gdzie właśnie śpiąc na brzuchu unikamy ataku zmory... Ale to być może właśnie nie zmora, tylko zwykły paraliż :)
Polskie dawne wierzenia ludowe co do takich problemów i techniki radzenia sobie z nimi, to w ogóle masakra dla ludzi, którzy myślą, że tylko egzotyczni szamani mają coś do zaproponowania. Polska magia ludowa, czary i gusła, były jeszcze mocne w okresie międzywojennym, i były tam takie rzeczy, że kopary opadłyby fascynatom twórczości Castanedy i wielbicielom meksykańskich czarowników :) W sumie jeszcze wiele starszych osób znających sie na odczynianiu uroków, zwalczaniu zmor i innych takich, żyło w latach 70/80-tych, pojedyncze osoby żyły jeszcze kilka lat temu, być może niektóre jeszcze żyją, ale to już, niestety, wymarła tradycja.
Co do ataku zmory, uważano np. że to duch osoby żywej, zazwyczaj z bliższego lub dalszego sąsiedztwa, śniącej, przybywa atakować innego śniącego. Radą na atak zmory, miałoby być rzekomo powiedzenie jej w myśli, podczas ataku, niech przestanie i przyjdzie rano, a dostanie podarunek, coś dobrego do jedzenia... No i znam takie relacje, ze rano przychodziła sąsiadka (zmora to raczej zawsze kobieta), taka jakby otumaniona, nie wiedziała dokładnie o co chodzi i po co przyszła, ale mówiła, że przyszła po coś przyobiecanego, jakieś jedzenie czy coś :)
Nie pamiętam, co się dalej robiło, aby trwale wyeliminować ataki zmory...
Takich opowieści znam wiele, niektóre z historii mojej rodziny, ale nie będę się rozpisywał i rozciągał Off-Topu. Jak ktoś jest zainteresowany, niech poszuka pod hasłem "magia sympatyczna" najpierw, a potem sam dalej sobie radzi w kontekście polskim...

Cytuj:
btw. stany paraliżu mam od niedawna, ale jak byłam mała to często pojawiał mi się motyw ze spadającym łóżkiem i odlatywaniem w otchłań..


U mnie w wieku 4-6 lat, sporadycznie później, to było wrażenie unoszenia się nad łóżkiem pod sufit, coś jak początek OOBE...



Na górę
   
 
 
 Tytuł: Re: Nasze sny
Post: 24 wrz 2010, 21:24 
A teraz w oddzielnym poście. Zeszło na zmory, a miało być o snach.
Więc powrót do snów.

Jak dziwna jest to tematyka, już wspominałem, mógłbym dużo jeszcze opowiadać, ale nie mam w sumie czasu.

Jeden przykład. Dzisiaj przypomniał mi się pewien sen związany z filmem "Jestem Legendą" (I am Legend) z Willem Smithem. Przypomniał mi się z godzinę temu (od zaczęcia tego posta) i myślałem czy o tym aby nie napisać w tym wątku, w sumie nie chciało mi się... Teraz powróciłem do komputera, sprawdzam program TV i ... Ten film leci na TVN! Cudowny przykład zjawiska Synchronii. ..

No to teraz muszę napisać o tym śnie. :D

Tak pokrótce. Zakładam, że każdy ten film widział, więc nie muszę opisywać jego fabuły, opiszę tylko swój sen.

Sen który miałem na pół roku przed premierą filmu "Jestem Legendą"!!!


Jestem gdzies na starówce gdańskiej, wszystko we śnie przypomina realną starówke, jednak jest trochę inaczej. Jestem gdzies w jednej z bocznych ulic równoległych do ulicy Długiej, jednak czasami wrażenie jest że mam widok na Długi Targ. Mniejsza z tym. Żyję od dłuższego czasu w pewnym mieszkaniu na drugim czy trzecim piętrze kamienicy. Sytuacja jak po jakiejś apokalipscie, jakimś zdarzeniu które wymiotło ludzi z mieszkań. Od swojej, dobrze zabezpieczonej "mety" w tym mieszkaniu, mam wyprowadzone całe ścieżki do innych budynków, po podwórkach, po dachach itp. Bramy przelotowe do innych ulic zamknięte i zabarykadowane. Mam opanowany pewien kwartał budynków, w którym się poruszam. Wchodze tam, włamuję się właściwie, do coraz to nowych mieszkań, gdzie poszukuję trwałej żywności, konserw rybnych i mięsnych, ryżu, kaszy, mąki itp. Wode czerpię z resztek wody pozostałych w rurach i spłuczkach w mieszkaniach, oraz z wypadów z wiadrem do miejsca poza moim bezpiecznym kwartałem, gdzie jest taka studnia uliczna, na wajche. Mam jakiś opał, butle gazowe czy coś, które oszczędzam, zazwyczaj aby zagrzać coś, rozpalam małe ogniska w domu. Mam tez jakies oszczędzane bardzo latarki, i jakiś akumulatorek, dzięki któremu używam od czasu do czasu jakiegoś radia CB czy zestawu krótkofalarskiego, aby nasłuchiwać, czy ktoś kto przezył, coś nadaje, albo samemu nadawać komunikaty, w sumie z rzadka. Działam za dnia,,,

Bo w nocy, wychodza oni... Zombi. Ludzie wpół-martwi, wpół-żywi, którzy za dnia gdzieś się kryją, a po zmroku wychodzą na ulice. Są sprawniejsi niz typowe zombi i poruszają sie troche szybciej, niemniej działają wyłącznie grupowo, tłumnie, jakby kierowani przez instynkt zbiorowy, stąd nie ma ich żadnych szybkich akcji, tylko taki raczej masowy napór w atakach. Wiedzą o mnie już od jakiegoś czasu, i z nocy na noc próbują szturmować moja bazę coraz liczniej. Na szczęście mam zgromadzonych kilka sztuk broni krótkiej i długiej, w tym pistolet maszynowy oraz karabinek szturmowy, oraz całkiem duzo amunicji. Podczas ich ataków, kładę ich pokotem dziesiątkami, są całkiem wrażliwi na kule, tak jak zwykli ludzie albo nawet bardziej, tylko ze mi sie powoli zaczyna kończyć amunicja...

Współdziała ze mna sfora zdziczałych psów, która żywi sie ciałami odstrzelonych zombi, jakimiś resztkami pozostałymi po cywilizacji i tym co im czasami wyrzucam ze swoich żywnościowych znalezisk. Sfora biega za dnia po dużym obszarze miasta a na noc wraca do mojego, zabarykadowanego kwartału domów swoimi przejściami. I w czasie nocnych ataków zombi, broni zabarykadowanych bram bardzo bohatersko i ściga przedostających się gdzieś na zaplecze pojedynczych zombi...

Tak trwa to dość długi czas, w kulminacyjnym ataku nocnym zombi, zabijam ich chyba z 200-tu i mam juz mało amunicji. W ciągu dnia, nawiązuję kontakt radiowy z jakimś młodym chłopcem i starszym mężczyzną. Dowiaduję się, ze byc moze wielu ludzi żyje, tylko sa oddzieleni. Starszy mężczyzna mówi mi, że miał jakiś kontakt z młodą dziewczyną, oblęzoną przez zombi, kilka kilometrów ode mnie, której trzeba pomóc. Decyduję sie na interwencję, ostateczną eskapadę w celu ratowania tej dziewczyny, zbieram cały ekwipunek, i wyruszam...

I tutaj mój sen sie kończy... Nie wiem ile trwał w czasie "rzeczywistym", w czasie snu to był czas z kilku tygodni, czas taki na bieżąco i pewne retrospekcje....


Dziwne, co? :D



Na górę
   
 
 
 Tytuł: Re: Nasze sny
Post: 25 wrz 2010, 15:58 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree

Rejestracja: 13 cze 2010, 12:56
Posty: 35
O stary, sny o zombiakach to u mnie chleb powszedni :D Ciagle mnie bily, walczylem dawalem rade ale konczylo sie to niepowodzeniem :P zemscilem sie na nich dopiero jak mialem LD :D:D:D



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Nasze sny
Post: 25 wrz 2010, 18:36 
Offline
Perfect Master * 5th Degree
Perfect Master * 5th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 sty 2010, 0:35
Posty: 44
Płeć: mężczyzna
Hmmm... też coś podobnego miałem, kiedy eksperymentowałem z OOBE Monroe'a, "focus 13" itd. :D Pewnego wieczoru doszedłem jakoś do "focus 10" i mnie zmogło / straciłem świadomość. "Obudził" mnie nagły nacisk na klatkę piersiową "otwarłem oczy" i patrze a tu takie czarne coś, mniej więcej jak Dementor (?) z Harry Potter'a :język:. No i w pierwszej chwili strasznie się zląkłem, próbuje to zrzucić z klaty, a tu ani paluszek nie drgnie. Ale opanowałem obezwładniający strach, powiedziałem w myślach "Nie boję się ciebie, kimkolwiek jesteś" i zacząłem się koncentrować na uwolnieniu z tego paraliżu, aż już w pewnym momencie zacząłem krzyczeć z wysiłku (to albo było LD albo OOBE)... w końcu wyrwałem się temu cholerstwu, a to zaczęło się unosić i za przeproszeniem spieprzać, więc sobie myślę "Nie tak szybko koleżko" i "lecę" siłą myśli za nim :ninja: . Tuż nad ławą doganiam ten byt i łapię... ale to było tak obleśne "w dotyku"... jakby to opisać... takie szlamowate i ekstremalnie zimne, że już mnie to prawie skłoniło do puszczenia jegomościa, a w tym samym momencie jak go złapałem, to wydał z siebie tak przeraźliwy krzyk, jak nie wiem, jakby go to strasznie zabolało... w każdym razie odpuściłem i zwolniłem uścisk... i w tym momencie zauważyłem jak to wszystko jest niewiarygodne i kiedy to sobie uświadomiłem to "ziuuuuuuuuuuu"... i otwieram fizyczne oczy w wyrku... Masakra :shock: .... pamiętam to do dzisiaj ze szczegółami.

Pozdrowiwszy!

_________________
'Don't Mind to Lose Your Mind' ~ Mooji ;)
http://www.youtube.com/watch?v=z2lhzjKqJ34



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Nasze sny
Post: 25 wrz 2010, 18:51 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 cze 2010, 9:50
Posty: 486
Płeć: mężczyzna
muodyPL

uff no to niezla jazde miales :zmęczony:

moje sny?
-lewitacja w moim ogrodku
-ciagle odwiedziny ET (dobrych i zlych)
-lewitacja na pokladzie ET
-ksiezyc zagladajacy mi przez okno do pokoju
-ciagle widzenie nieba w dzien i w nocy obstawionego statkami ET ktore sie poruszaja w formacjach jak i stacjonujacych bez ruchu
-ciagle czasy ostateczne - wielka fala a ja na szczycie gory
-ataki psow i rekinow nie skutkujace zadnymi obrazeniami ciala
-fala swietlna (jak z wybuchu termojadrowego) przenilajaca moje cialo i zmieniajaca moja struktore
-ciagla wspinaczka na szczyty gor (himalajae i inne mi nieznane) skad rozciaga sie panorama pieknych swietlistych miast
-oraz mnostwo "fabularnych" jak u wosia ale bez zmbiakow i tym podobnych
-mnostwo pre kognicyjnych o symbolice jedynie mi znanej po ktorych spelnia sie to co bylo zapowiedziane
-wysnieni partnerzy zyciowi
-lustro i odbicie w nim mojego zenskiego alter-ego

_________________
Oto Ja was posyłam jak owce między wilki. Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie!(Mt10:16)
A gdy widział (Jan Chrzciciel), że przychodzi do chrztu wielu spośród faryzeuszów i saduceuszów, mówił im: Plemię żmijowe, kto wam pokazał, jak uciec przed nadchodzącym gniewem? (Mt3:7)
Więc się ich nie bójcie! Nie ma bowiem nic zakrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć. (Mt10:26)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Nasze sny
Post: 25 wrz 2010, 19:49 
Wosiu, Twój sen dot. zombiaków to jak film "Zdarzenie" albo z The Invasion (2007) z Nicole Kidman - http://www.imdb.com/title/tt0427392/ i kilka innych filmów traktujących o łudząco podobnej tematyce w krótkim czasie btw jeszcze film "The Summit" (2008) http://www.filmweb.pl/serial/Szczyt-2008-464305 . Polemizowałbym jednak z czasookresem którego miałyby te filmy dotyczyć, gdyż zombiaków mamy całą masę już teraz.

Są dwa warianty: albo sami wszystko preparują albo "informują" o czymś co ma się wydarzyć i niekoniecznie mają na to wpływ albo właśnie mają choć nie od nich pochodzi inspiracja.



Na górę
   
 
 
 Tytuł: Re: Nasze sny
Post: 25 wrz 2010, 20:10 
Offline
Perfect Master * 5th Degree
Perfect Master * 5th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 sty 2010, 0:35
Posty: 44
Płeć: mężczyzna
@aquabart

Taaaa... jazda "przednia"... tzw. niezapominajka... :tak:

Odnośnie snów, to podobnie jak u ciebie, jednak nie miałem snów katastroficznych o falach itd., ale trąby powietrzne i trzęsienia ziemi, to moja dziedzina :mrgreen:.

Jeżeli chodzi o Obcych, to miałem jedno doświadczenie, które pamiętam. "Obudziłem się " ciągnięty za nogi w pokoju, przeciągnęli mnie przez ścianę domu i dopiero na trawniku udało mi się pozbyć paraliżu i wyszarpnąłem się im. Wtedy popatrzyli na mnie i zniknęli, a ja obudziłem się spocony w wyrku. Określiłbym ich wygląd jako odpowiadający opisom Szaraków.

Sny związany z UFO, wyglądają mniej więcej tak, że wychodzę w piękny, słoneczny dzień na balkon lub jakiś pagórek i w oddali widzę statki "świetliste" czy jak to nazwać, które co jakiś czas wykonują gwałtowne ruchy, pozostawiając jakby smugi światła na niebie, tworzące jakieś symbole czy coś (przynajmniej tak to pamiętam). Jeżeli chodzi o te sny, to zawsze mam pozytywne odczucia. Zdumiałem się kiedy obejrzałem film dokumentalny "Capturing the light", ponieważ niektóre ze zdjęć, które wykonała ta babusia są wypisz wymaluj jak z mojego snu tylko, że w scenerii nocnej.

Odwiedzin na statkach obcych do tej pory nie miałem.

Lewitowanie, a wręcz latanie m.in. między kominami tutejszej huty i nad miastem oraz nisko nad ulicami... bezcenne! :spoko:

Pozdrowiwszy!

_________________
'Don't Mind to Lose Your Mind' ~ Mooji ;)
http://www.youtube.com/watch?v=z2lhzjKqJ34



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Nasze sny
Post: 25 wrz 2010, 20:18 
muodyPL pisze:
... Odwiedzin na statkach obcych do tej pory nie miałem. ...


Po Twoim opisie doświadczeń obawiam się, że po prostu tego nie pamiętasz jak uczestniczyłeś w CEIV.



Na górę
   
 
 
 Tytuł: Re: Nasze sny
Post: 25 wrz 2010, 20:22 
Offline
Perfect Master * 5th Degree
Perfect Master * 5th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 24 sty 2010, 0:35
Posty: 44
Płeć: mężczyzna
Tak, jestem tego świadom... źle się wyraziłem... miało być: "Odwiedzin na statkach obcych nie pamiętam" :tak:... BTW, co to za skrót: CEIV?

_________________
'Don't Mind to Lose Your Mind' ~ Mooji ;)
http://www.youtube.com/watch?v=z2lhzjKqJ34



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Nasze sny
Post: 25 wrz 2010, 20:38 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 22 cze 2010, 9:50
Posty: 486
Płeć: mężczyzna
clouse encotries (chyba jakos tak) - bliskie spotkania 4 stopnia


Pokaż Uwagi moderatora

_________________
Oto Ja was posyłam jak owce między wilki. Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie!(Mt10:16)
A gdy widział (Jan Chrzciciel), że przychodzi do chrztu wielu spośród faryzeuszów i saduceuszów, mówił im: Plemię żmijowe, kto wam pokazał, jak uciec przed nadchodzącym gniewem? (Mt3:7)
Więc się ich nie bójcie! Nie ma bowiem nic zakrytego, co by nie miało być wyjawione, ani nic tajemnego, o czym by się nie miano dowiedzieć. (Mt10:26)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 915 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 31  Następna

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group