Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 03 kwie 2020, 12:03

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 35 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
Post: 11 sty 2011, 13:36 
Cześć wszystkim ! :)

Napisała do mnie koleżanka w związku z ostatnimi problemami fizycznymi, które nasilają się od świąt (dokładniej od 21.12.2010). W związku z tym, że to już kolejna osoba, która wspomina o tym, pomyślałem że zamieszczę tu odpowiedź na jej mail.

Być może znajdziesz tu pewne odpowiedzi i informacje mogące pomóc Ci zrozumieć co ma miejsce w tej chwili na naszej planecie. Postarałem się tu wyjaśnić pokrótce źródło i przeznaczenie wszelkich nasilających się dolegliwości fizycznych, które zgłaszają mi znajomi i przyjaciele. Ucieszę się bardzo, jeśli znajdziesz tu pewne zrozumienie różnych procesów i odpowiedzi na niezadane pytania :) :spoko:

Pozdrawiam serdecznie!
Radek

----------------------------------------------------------------------------------------------------------
> Najpierw miałam biegunkę a później
> wymioty i tak jest do dziś tyle że doszedł dyskomfort związany z bólami
> brzucha (a odczuwam to tak jakby mi ktoś igły wbijał) i do tego ból głowy,
> zwłaszcza w skroniach...No tak, wiem wiem, że ból jest kwestią względną,
> ale piszę tak, bo nie wiem, jak inaczej Ci to wytłumaczyć...

Na planecie przyspieszył znacząco (jak dla mnie niezwykle silnie) od końca grudnia (ok 21-24.12.2010) proces transformacji globalnej świadomości. Zaczynamy się błyskawicznie budzić ze snu utożsamienia z umysłem i odkrywamy siebie jako Świadomość zakorzeniona w Boskiej Miłości. Proces tej przyspieszył niezwykle. Człowiek jest istotą wielowymiarową. Wcześniej jego ograniczona, liniowa percepcja mentalna powodowała wrażenie rozwarstwienia, w którym doświadczaliśmy jedynie wymiaru zwanego fizycznym - trzecim. Dodatkowo przez ten cały czas wymiary same w sobie były rozwarstwione na linii czasu naszej planety. Teraz czas "się skurczył" i wymiary nakładają się na siebie zamykając Wielki Cykl zaszczepienia w ludzkiej istocie Umysłu koncepcyjnego. W związku z nałożeniem się na powrót wymiarów i cyklicznie coraz szybszym (już DOSŁOWNIE z dnia na dzień!) powrotem do naszej Prawdziwej Świadomości, płaszczyzny mentalna, emocjonalna, eteryczna, fizyczna zaczynają był coraz bardziej jednością, to znaczy wpływają na siebie !poza czasem! w błyskawiczny sposób, nakładają się na siebie. Dojdzie do momentu, gdzie przy pomocy jednej wystarczająco ukierunkowanej negatywnie myśli będzie można uśmiercić swoje ciało. Na szczęście myślenie nieprawidłowe wymaga coraz większego nakładu energii i możemy dzięki temu dostrzec swoją tendencję do destrukcji przy pomocy siły mentalnej i odpowiednio szybko powstrzymać się i dokonać transformacji świadomości.


http://www.youtube.com/user/CaveNews

to kanał na youtube który zawiera filmiki. Na nich jest pokazana codziennie ziemia i jej pole magnetyczne odpychające energię słoneczną jaka jest wysyłana na ziemię. Słońce pobiera informacje z centrum galaktyki i przekazuje na ziemię. Ta energia jest wysyłana przez słońce i ona niesie informację dla naszej duszy niezbędną nam do Przebudzenia. Porusza ona pole magnetyczne w specyficzny sposób. Zauważ, że ludzki umysł również jest niczym innym jak polem elektro-magnetycznym i wszelkie zapisane na nim informacje (wzorce mentalne, przekonania) ulegają wpływowi tej energii słonecznej.

Gdy ta energia naciska na planetę, wypłukiwane jest z każdego z nas Fałszywe Ego. Jest 260 różnych rodzajów energii wpływających na naszą świadomość - wynikają one (260) z mieszanki dwudziestu wzorców energetycznych z trzynastoma energiami działania wypychającymi z nas Ego Fałszywe (utożsamienie z myślo-strukturami). Każda "mieszanka" to według kalendarza majów KIN DNIA, który ukazuje jakie elementy naszego fałszywego ego danego dnia zostaną nam ukazane i będą wypłukiwane. W związku z tym, że kończy się właśnie na planecie cykl w którym zaszczepiono istocie ludzkiej umysł (chyba 26 000 lat), wypłukiwane jest WSZYSTKO Z OGROMNĄ SIŁĄ. 26 000 lat trzymaliśmy się starego, teraz mamy kilka miesięcy żeby puścić WSZYSTKIE przekonania jakie mamy. Codziennie na stronie maya.net.pl możesz zobaczyć jakie aspekty umysłu będą wypłukiwane i dzięki temu możesz obserwować siebie i łatwiej znaleźć miejsca, których się trzymasz.

Z książki Hanny Kotwickiej:
-----------------------------------
"Informacje odczytane z mistycznej wiedzy Majów wskazują, że rok 2012 zamknie różnorodne cykle ewolucyjne i historyczne i wszystko zacznie się od nowa.

Mało kto rozumie, co znaczy indiański przekaz, mówiący, że ludzkość zmierza ku Piątemu Światu. Słowa wyroczni Majów znajdują potwierdzenie w astronomii i mają ścisły związek z rokiem platońskim [Okres, w którym oś Ziemi zakreśla pełny stożek precesyjny, równy ok. 26 tyś. lat (astr.)] liczącym 26 000 lat. W czasie pierwszych 13 000 lat zmienia się odległość Ziemi od Słońca z maksymalnej do minimalnej, a przez następne 13 000 lat planeta wraca do punktu wyjścia, czyli do maksymalnego oddalenia od Słońca. Kosmologia Majów podaje, że homo sapiens przebył już trzy takie 26000-letnie cykle, a obecny czwarty cykl domknie się 21 grudnia 2012 roku. Z przekazów Majów bardzo jasno wynika, że jeden świat trwa 26 000 lat, analogicznie jak rok platoński.

Obecny świat jest więc Czwartym Światem. Tu nastąpił największy upadek ludzkości. Nie będziemy zagłębiać się w jego kosmiczne praprzyczyny, powiemy tylko, że miało to miejsce przed 6 600 laty. Przez następne 1 500 lat świadomość człowieka pogrążała się w coraz większych ciemnościach. Przed około 5 100 laty (dokładnie w 3113 r. p.n.e.) pojawił się na Ziemi pewien zbawienny impuls, określany przez Majów jako Galaktyczny Promień, którego celem było dokonanie korekty w coraz niżej wibrującej materii. TERAZ właśnie ten proces dobiega końca. Okres ostatnich 26 lat – od 1987 do 2012 – będzie najbardziej gorączkowy w historii naszej ewolucji. Magiczne znaczenie trzech środkowych lat tego cyklu (1999/2000, 2000/2001 i 2001/2002) polega na tym, że każda jednostka ludzka dostanie od życia szansę na przygotowanie się do wielkiego finału. Ze względu jednak na niepodważalność wolnej woli nikt nie będzie do niczego przymuszany."

W naszych czasach dokona się wielki przełom we wszystkich dziedzinach życia i niewykluczone, że dojdzie do silnego oporu, przede wszystkim ze strony reprezentantów świata władzy. Promień odnowy przeniknie wszystkie osady także w ciele przyczynowym [ciało duchowe] człowieka. Dlatego pojawią się zaburzenia w osobistych sferach życia, ale to dzięki nim dokona się przebudzenie. W nadchodzących latach stanie się wręcz niemożliwe, aby ktokolwiek za pomocą jakichkolwiek trików zdobył poklask u innych lub próbował dominować nad całością. Zniknie też ideologiczny terror polityki i religii. Nie będzie żadnego Sądu Ostatecznego, który egzystuje tylko w iluzorycznych, mentalnych programach. Musimy sobie uzmysłowić, że znajdujemy się w procesie wielkiej reorganizacji, która pozwoli nam wznieść się na wyższy poziom świadomości. Wszystko, co nas ogranicza, gnębi czy definiuje, w najbliższych latach zostanie rozwiązane.
Jeżeli zechcemy wejść we współbrzmienie z własnym wnętrzem, jeżeli staniemy się po prostu OBECNI – bez wartościowania ludzi i zjawisk – to uzyskamy dostęp do wewnętrznej mądrości. Zauważmy, że wkraczamy w ostatnie dekady 26000-letniego cyklu i że postrzegana przez nas rzeczywistość musi się zmienić, aby zrobić miejsce dla CUDU, jakim będzie wstąpienie planety Ziemi w PIĄTY WYMIAR.
Bramy do Piątego Świata staną otworem jedynie przed tymi, którzy do tego czasu zdążą skorygować swoją świadomość i usunąć zaistniałe destrukcje. Piąty Świat oferuje życie na nowym poziomie świadomości – w świecie, gdzie operatywne EGO będzie pod pełną kontrolą, okazując szacunek każdej ziemskiej formie życia. Na tym właśnie polega skok kwantowy w przebudzeniu. Świadomość ludzka musi opuścić dotychczasowy stary poziom i pozwolić zadziałać promieniom odnowy. Taka sytuacja wywołuje już dzisiaj ogromne pola napięć. TERAZ ścierają się dwa potężne prądy świadomości – STARY i NOWY. Wielu ludzi zaczyna tracić grunt pod nogami, i nie może być inaczej. Chcąc zapobiec groźnym, życiowym katastrofom, trzeba zdemaskować świat iluzji. Tylko tak można uzdrowić zbiorową świadomość."
-----------------------------------

Dzięki przyspieszeniu cyklów czasu (więcej i silniej przypływa energia każdego dnia) cały fałsz i zakłamanie jakiego się trzymamy jest dosłownie z nas wyrywane. To tak, jakbyś trzymała się brzegu kręcącej się w kółko karuzeli. Gdy ta energia przylatuje na ziemię, to karuzela przyspiesza i coraz trudniej jest trzymać się brzegu. Trzymanie się brzegu to trzymanie się starej Osobowości opartej o (nieuświadomione często) koncepty mentalne. Każdy koncept mentalny jakiego się trzymamy to kolejna "karuzela". Nie wiemy ilu się trzymamy, bo dopóki nie poczujemy nacisku na ręce to nie wiemy, że trzymamy. Ta energia ze słońca pomaga nam sobie zdać sprawę z tego, gdzie i co trzymamy.

Ci co ufają Bogu i nie boją się utracić starej osobowości mentalnej, puszczają się "kolejnych karuzeli" za każdym razem jak tylko troszeczkę ona przyspiesza. Wyczuwają wtedy nacisk na ręce i dzięki temu uświadamiają sobie w którym miejscu jeszcze trzymają. NACISK TEN ODCZUWALNY JEST W POLU EMOCJONALNYM W POSTACI JAKICHKOLWIEK NEGATYWNYCH EMOCJI. Im mocniej trzymasz, tym bardziej negatywna emocja - i tym silniejsze pragnienie ulegnięcia FAŁSZYWEMU WRAŻENIU że źródło negatywnej emocji leży w czynniku zewnętrznym - osobie, wydarzeniu.

Ludzie, którzy nie wiedzą że to właśnie odbywa się na planecie, że Bóg daje człowiekowi możliwość wyparcia się samego siebie i poznania Siebie jako Świadomość zamieszkująca serce.. oni trzymają gdy karuzela kręci się coraz bardziej. Niektórzy trzymają tak silnie, bojąc się tego co będzie gdy puszczą, że urywa im ręce. Inni puszczają tak późno, że roztrzaskują się o ścianę, do której nawet by nie dolecieli gdyby puścili odpowiednio wcześniej. Metafora bólu rąk przy trzymaniu to wszelkiego rodzaju dolegliwości, które w zależności od miejsca, którego się trzymasz, pojawiają się i nasilają, gdy Ty nie puszczasz się Starego. Starej "siebie". Urwane ręce to śmierć ciała fizycznego.

Przykładowo: jeśli nie chcesz pozwolić sobie zobaczyć i nazwać tego, że w rodzinie ojciec cierpi i wymaga więcej Twojej ingerencji aby przestał, zaczynasz nagle, całkowicie "bez powodu" tracić wzrok. Im silniej energia ze słońca naciska na ziemię, tym silniej i szybciej objaw fizyczny manifestuje się w Twoim ciele. Dzieje się to tyle drastyczniej, im silniej Ty trzymasz się Fałszu i żyjesz w kłamstwie wynikającym z Twojego egoizmu, w którym okłamujesz siebie że nic złego tacie się nie dzieje i nie wymaga np. Twojej interwencji lub nie jest z TWOJEJ WINY (Twojego egoistycznego działania). W ten sposób człowiekowi Bóg daje możliwość dostrzeżenia i porzucenia własnego egoizmu - bo zawsze okłamujemy siebie, gdy ZYSKUJE coś nasze fałszywe ego i/lub boi się czegoś stracić. Puścić się egoizmu to puścić też objaw fizyczny. W tej chwili ta energia jest tak intensywna, że na mnie przykładowo oddziałuje to tak silnie: jedna egoistyczna myśl i potrafię skręcić się na ziemi z bólu zęba (ból aż do mózgu) albo brzucha (jakby rozrywało mi wnętrzności). Ogromna uważność, w każdej chwili - tego wymaga transformacja jeśli chcesz z niej skorzystać i być zdrową. Wyrzec się siebie, żeby odkryć NOWĄ ŚWIADOMOŚĆ. Wtedy przestanie boleć.

Opór jaki stawia planeta na filmikach z youtube, to opór kolektywnego ego, które nie chce przyjąć jeszcze w pełni informacji energetycznej ze słońca (Miłości Boga i uznania swojego Boskiego pochodzenia). Fraktalnie odbija się to na każdym z nas osobiście - to nasz własny opór i to JA trzymający się Starego powoduję odpychanie energii słońca. Sumą naszych poszczególnych oporów jest kolektywne fałszywe ego i jego Wielki Opór manifestujący się na tych filmach. Energia ta naciska pomimo tego, coraz silniej, a nam coraz trudniej jest stawiać opór. Jesteśmy zatwardziali - przez te 26 000 lat przyzwyczailiśmy się do postrzegania siebie poprzez własne myśli i wiarę, że JA JESTEM SWOIM UMYSŁEM. Jesteśmy tak zatwardziali aktualnie z przyjęciem Nowego, że nasz kolektywny opór manifestuje się m. in. w postaci tzw. Chemtrails, które rzekome "złe siły" rozpylają w atmosferze aby wyhamować ilość energio-informacji ze słońca. Pamiętajmy jednak, że jesteśmy wszyscy połączeni - to MY robimy chemtrails przy "czyjejś" pomocy. "Oni" robią za nas "czarną robotę", żebyśmy my mogli się jeszcze trzymać Starego. Dodatkowo, w tej chwili już gdy stawiamy opór potrzebujemy wydatkować coraz więcej energii - jest to coraz bardziej męczące, wydajemy na to tyle energii że aż zaczynamy pobierać ją z różnych ośrodków energetycznych ciała, sięgając teraz w związku z coraz "mocniejszym" nałożeniem się wymiarów aż do ciała fizycznego. Stąd ciało fizyczne (i ciała niefizyczne) amortyzuje Twój opór rozwoju świadomości i gdy Ty nie pracujesz z własnymi wzorcami i przekonaniami tylko kierujesz odpowiedzialność za swoje myśli/emocje na zewnątrz, ciało bierze na siebie Twoje "trzymanie" i amortyzuje energię jaka przychodzi ze słońca. Ile wytrzyma? Gdzie kończy się wytrzymałość ciała?

Albo ją przyjmiesz i staniesz się nią (Nowym Sobą, zakorzenionym w ŚWIADOMOŚCI a nie w umyśle) albo postawisz jej opór. Jeśli postawisz opór, ciało to zamortyzuje. Energia jednak nasila się i przyspiesza, obserwuję zwiększoną umieralność wśród rodzin znajomych i przyjaciół - niektórzy nie dają rady przejść świadomie tej transformacji. Umierają w różnym wieku - młodzi, starzy - na zawały, wylewy, pęknięcia śledzion i inne choroby bardzo łatwo ukazujące, że chodzi o opór i amortyzację, której limit zostaje przekroczony. Ty poprzez zrozumienie tego procesu, przynajmniej dzięki temu mailowi cząstkowe, możesz teraz świadomie pracować se sobą i korzystać z energio-informacji przychodzącej na ziemię. Jeśli będziesz na bieżąco uważna wobec każdej myśli i będziesz uświadamiała sobie jej iluzoryczność, będziesz okazem zdrowia. Zdrowie jest całkowicie niezależne od czynników zewnętrznych.. Prawdę mówiąc - zawsze było niezależne, bo czynnik chorobowy leży w Tobie, a dokładniej w Twoim utożsamieniu się z Fałszem - przekonaniami, myślami, wzorcami.

W załączniku przesyłam Ci mp3 w którym wyjaśnione jest po części to, co tu piszę jeszcze pod innym kątem.

W nagraniu tym "picie/przyjmowanie esencji" jest jednoznaczne z przyjęciem energio-informacji ze słońca i wyrzeknięciem się grzechu, to znaczy utożsamienia się z umysłem które spowodowało że odrzuciliśmy świadomość swojego boskiego pochodzenia. Teraz, poprzez naukę akceptacji i odrzucenie własnego oporu możemy naprawić ten błąd. Postawić opór własnemu oporowi i wyrzec się uprzednio poczynionego grzechu. Dzięki temu odkrywamy siebie jako zakorzenionych w Świadomości, uświadamiamy sobie wtedy Boskie korzenie i odrzucamy (WYRZEKAMY SIĘ) utożsamienie z umysłem. Poniżej daje Ci link do postów które pisałem na forum davidicke - przeczytaj je wszystkie, mogą pomóc dostrzec co to jest TRZYMAĆ SIĘ i kiedy się to pojawia: poprzez Twój opór przez Tym Co Jest, brak akceptacji. Opisałem tam też konkretne informacje pomagające puszczać się Starego. Mam nadzieję, że teraz będzie Ci łatwiej przechodzić tę transformację :) Kocham Cię i wysyłam miłość, żeby wspomóc Twój proces. Otwórz się na to i przyjmij, a będzie może nieco łatwiej. Zrozumienie również na pewno pomaga, dlatego przesyłam Ci też książkę - zapoznaj się z nią na koniec, przynajmniej pierwszymi 50 stronami, które wyjaśniają czym jest zdrowie i że choroba nie istnieje, a wszystko rozbija się o Twoją świadomość. Jeśli będziesz miała jeszcze pytania, jestem do Twojej dyspozycji, postaram się pomóc najlepiej jak potrafię.


Poniżej linki do tematów na forum. Zapoznaj się ze WSZYSTKIMI postami, bo wyjaśnienia wielu rzeczy pojawiały się z mojej strony dopiero w trakcie rozmów z użytkownikami.

Najważniejszy wątek:
http://davidicke.pl/forum/transformacja-wiadomo-ci-integracja-umys-u-i-serca-t5572.html#p72730

Techniki transformacji świadomości, uwolnienia wszelkich dolegliwości fizycznych:
http://davidicke.pl/forum/wy-rodkowanie-neutralizacja-automatycznej-reakcji-umys-u-t5528.html#p72113
http://davidicke.pl/forum/pozwoli-sobie-na-frajd-realizacja-najg-bszych-pasji-t5530.html#p72118

Dodatkowo warto zapoznać sie z jeszcze innym punktem widzenia - wideo naszej znajomej http://vimeo.com/18239741
i jej tekstem o transformacji:
http://davidicke.pl/forum/transformacja-ludzkiej-wiadomo-ci-iwona-litewczuk-t5553.html#p72496

> Dlaczego tych
> dolegliwości nie mogłam mieć po powrocie do Poznania tylko akurat tu, u rodziny je mam???

Gdy zapoznasz się z powyższymi materiałami i załącznikiem, a szczególnie postami na forum, będzie Ci łatwiej zrozumieć i znaleźć odpowiedź na to pytanie.

W skrócie: Tylko tam, gdzie teraz jesteś znajduje się IDEALNY (optymalny) dla Ciebie CZYSTY EKRAN, na który możesz rzutować własne projekcje (nieuświadomione przekonania), dzięki czemu masz możliwość wyjść cało z tego etapu procesu transformacji świadomości. Gdybyś była w innym miejscu miałabyś bóle silniejsze, być może nawet wylądowałabyś w szpitalu, bo nie mogłabyś odnaleźć mentalnego źródła swojego cierpienia. W domu, w styczności z tym środowiskiem, znajdziesz w sobie i swoich myślach źródło. Stawiasz opór czemuś/komuś, co się tam dzieje/znajduje, nawet jeśli na pozór wyglądasz nawet wg siebie na "oświeconą" i "czystą". Szukaj głebiej, dużo głębiej. Sięgnij dna, przebij sie do pomieszczenia poniżej. Znajdź to - na pewno tam jest. Odnajdź opór, rozpuść go przykładowo medytacją, metodą The Work lub mentalnej linijki i bóle znikną, a wtedy przyjedzie po ciebie samochód i sam zabierze Cię w miejsce, które będzie kolejnym najlepszym dla rozwoju Twojej świadomości.

Wszystko dzieje się samo, poddaj się transformacji i zaufaj Bogu. Podążaj za intuicją, nie rób nic co mówi umysł. Pozostawaj poza dualnościami jego myślo-form. Nie decyduj ani A, ani B - idź środkiem. Idź za SERCEM, kieruj się Miłością i Współczuciem w każdej sekundzie życia. Czuj, czuj, czuj, podążaj za tym co czujesz choćby było najmniej racjonalną rzeczą na planecie. Koleżanka ostatnio obudziła się z bólami i jedyne, co jak powiedziała pomagało jej, to "myślenie o tęczy". Przyszło spontanicznie, umysł powiedział "ale głupie" i od razu ból się nasilał. Intuicja poprowadzi Cię przez ten proces, zaufaj sobie i własnemu sercu. I puszczaj się raz po raz, chwila po chwili, starych grzechów (myśli i przekonań budujących Twoją mentalną tożsamość), które zostają Ci ukazane dzięki sytuacjom zewnętrznym. One są tylko katalizatorem, dzięki któremu pojawia się, wyłania z wnętrza Twoja nieświadomość abyś mogła ją dostrzec w postaci wzorców mentalnych i wznieść się ponad nie, uświadamiając sobie własną reaktywność i utożsamienie z umysłem.

> Moja dusza już od najmłodszych lat wyciągała mnie stąd.. tu z rodziców miejscowości..

Czasem zdarza się, że umysł odciąga nas od miejsc, w których możemy doznać olśnienia na temat własnego życia w fałszu. Wtedy stawia nam cele i każe osiągać je, żeby odwieść nas od miejsca, w którym może dokonać się jego uświadomienie - czyli śmierć FALSZYWEGO EGO. Nasza dusza zawsze dzięki Bogu znajduje się w miejscu, w którym może dokonać uświadomienia sobie fałszu umysłu. Wszystkie "problemy" i "choroby" to błogosławieństwo, dar od Boga, dzięki któremu możemy "wrócić do domu". Do prawdziwej Świadomości Siebie.

> I nie chodzi mi o same dolegliwości ale o to dlaczego tak długo pozostaję
> na u rodziny, chociaż chciałam od świąt jechać do Poznania??? o co chodzi??
> Intuicyjnie czuję, że mam zostać chociaż CHCĘ STĄD JUŻ JECHAĆ!

Uwolnij się. Zakorzeń się w świadomości Siebie jako Miłości do wszystkich istot i zamanifestuj się tam na mazurach poprzez pełną Akceptację, Szacunek i Spokój. Wtedy przyjedzie limuzyna i powiezie Cie do kolejnego miejsca, najlepszego dla Twojej, możliwie najszybszej, transformacji kolejnych aspektów nieświadomości. Nie będziesz musiała nawet kiwnąć palcem żeby wyjechać, to się po prostu stanie. Oto Nowe Czasy. To wsparcie od Boga. Skorzystaj :) przyznaj się przed sobą do własnych niedoskonałości (to może boleć, "wypalanie ego"), dostrzeż je, wypłacz je, puść je, przeproś innych (nawet gdy ego nie będzie chciało i postawi opór, bo to "jego wina"), odnajdź nową Siebie - pełną Miłości i Współczucia. Skieruj uwagę i pełną odpowiedzialność za K A Ż D Ą emocję do SWOJEGO wnętrza. Ty jesteś źródłem. Wtedy dostrzeżesz SIEBIE i swoją niedoskonałość i uwolnisz się. Przetransformujesz. Oświecisz. Wzniesiesz.

Pozdrawiam Cię i trzymam kciuki ! :)
Puszczaj czym prędzej, odnajdź w sobie źródło swojego cierpienia i wyrzeknij się go, akceptując to czemu stawiasz opór.

Zapraszam Cię też na warsztaty scienceofspirit - scienceofspirit.pl na których postaramy się przedstawić wszystko to, co tu opisałem jeszcze dokładniej, żeby każdy mógł zrozumieć holistycznie proces transformacji itp.

Trzymaj się!
Radek


http://www.google.com/search?client=opera&rls=pl&q=site:chomikuj.pl+przez+chorob%C4%99+do+samopoznania&sourceid=opera&ie=utf-8&oe=utf-8&channel=suggest

W związku z prędkością tego, co ma miejsce, pozwoliłem sobie wkleić tu link do google ukierunkowany na możliwość pobrania tej książki. Jeśli ktoś może sobie na to pozwolić, proszę uprzejmie o dokonanie zakupu powyższej książki. Może pomóc niezwykle w procesach, które mają teraz miejsce.



Thorwald Dethlefsen - Przez chorobę do samopoznania

Obrazek

Z pierwszej strony książki:
Jest to książka niewygodna, gdyż odbiera człowiekowi chorobę jako alibi dla jego nie rozwiązanych problemów.

Chcemy w niej pokazać, że chory nie jest niewinną ofiarą jakichś niedoskonałości natury, lecz także sam jest sprawcą swej choroby. Nie mamy przy tym na myśli jakiegoś zanieczyszczenia środowiska, cywilizacji, niezdrowego trybu życia lub tym podobnych znanych "winnych"; chcielibyśmy natomiast na plan pierwszy wysunąć metafizyczny aspekt "bycia chorym". Symptomy widziane od tej strony okazują się cielesnymi formami wyrazu konfliktów psychicznych, a poprzez swą symbolikę wskazują każdorazowy problem pacjenta.


Wspomniany przeze mnie plik mp3 o zdrowiu/chorobie, możliwość odsłuchania online.

http://chomikuj.pl/anioly12/rozwoj+duchowy/22+ZDROWIE,122261584.mp3

Mam nadzieję, że komuś pomogłem swoim postem. Powodzenia Przyjaciele w tym procesie! :serce: :milosc:



Na górę
   
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 11 sty 2011, 13:36 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 11 sty 2011, 14:07 
Podobne treści 30 lat temu w USA, głosiła Shirley MacLaine, pozwól, że przytoczę fragment:
Cytuj:
"Ziemia schodzi ze swojej osi - mówi Shirley, i tylko zbiorowa świadomość ludzkości jest w stanie przywrócić ją do normy. Dla duchowo otwartych, pojawi się "okno światła" w owych czasach, 16-go i 17-go sierpnia 1987-go, które pozwoli nam wejść na wyższy poziom kosmicznego pojmowania".

I komentarz Billa Coopera:
Cytuj:
Totalna bzdura. Czysta New Age'owska hipnotyczna gadka, gdyż, jak zauważyliście, nic się w owych dniach nie wydarzyło (...)

Nie chcę nikogo obrażać, ani tym bardziej wyśmiewać treści zamieszczanych przez innych użytkowników, ale ten schemat pojawia się regularnie, i cały czas mowa o tym, że coś przyspiesza, o skoku świadomości, i jeden Bóg raczy wiedzieć o czym jeszcze.
Zwróćcie uwagę, że cytaty, które przytoczyłem pochodzą z przed 30 lat.

Pokój;)



Na górę
   
 
 
Post: 11 sty 2011, 14:24 
Suchy pisze:
cały czas mowa o tym, że coś przyspiesza, o skoku świadomości, i jeden Bóg raczy wiedzieć o czym jeszcze.


To prawda, również to zauważyłem. Być może to, że coraz więcej osób o tym mówi jest związane z przyspieszeniem tego przyspieszenia. Cieszę się, że już 30 lat temu pojawiły się osoby, które wyczuwały zbliżające się dynamiczne zmiany w świadomości kolektywu ludzkiego :)

Postaram się ukazać teraz graficznie przyspieszenie, aby można było głębiej pojąć to pojęcie. Przykładowo:

Obrazek

Przyspieszenie polega na tym, że przyspiesza coraz bardziej i bardziej. Jeśli przyspieszenie to dotyczy przebudzenia się nowej świadomości na planecie, oznacza to że coraz więcej osób będzie świadomych tego przyspieszenia. Im więcej - tym więcej :serce:

Bagatelizowanie tego procesu nie sprawi, że straci on na ważności lub że zdecyduje się przerwać swoje działanie. Chciałbym skierować naszą uwagę na aktywność słoneczną. To, co jeszcze kilka miesięcy temu było absolutnym ewenementem, od końca grudnia jest codziennością. Burze magnetyczne o niewyobrażalnej sile pojawiają się coraz częściej.

phpBB [video]


przykładowo coś takiego. Tego nie widziano być może nawet setki lat. Proszę spojrzeć na fakty i wewnętrznie upewnić się czy nasz światopogląd jest możliwie najbardziej aktualny w stosunku do nie tyle już nawet wewnętrznych, co zewnętrznych fizycznych procesów dziejących się aktualnie na planecie i w układzie słonecznym.

Ten temat skierowany jest do grupy osób, które wewnętrznie odczuwają to przyspieszenie. Nie jest moim celem polemizowanie w temacie "czy coś ma miejsce". Kieruję swoje słowa do osób, które czują, że to do nich. Poznają to po tym, że skorzystają po przeczytaniu tych postów :)

Pozdrowienia dla wszystkich :)



Na górę
   
 
 
Post: 11 sty 2011, 15:11 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree

Rejestracja: 07 sty 2011, 18:56
Posty: 310
Przyznam, że przyspieszenie jest mocno odczuwalne. Kiedyś zmiany odbierałem jako długotrwałe okresy z etapami przejściowymi - ale właśnie od grudnia rzeczywistość przypomina mi kalejdoskop. Funkcjonuję na coraz to innych poziomach świadomości i jestem tym zachwycony. Małe rewolucje w odbiorze świata występują co maksymalnie kilka dni. Swoją drogą, wszelkie aury, afirmacje, wegetarianizm, joga czy medytacje to pikuś - wczoraj zdałem sobie sprawę z faktu, że każdego spotkanego człowieka darzę większą miłością niż dziewczynę, w której do pewnego czasu byłem ogromnie zakochany. Może to nic, ale mnie bardzo cieszy. :) Swoją drogą, regularnie rozmawiam z kilkoma znajomymi na temat globalnego przebudzenia - też uważają, że coś jest na rzeczy. Kto wie, może zmiany wkrótce dotkną wszystkich?

Pozdrawiam. :)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 sty 2011, 15:41 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 wrz 2009, 21:44
Posty: 808
Lokalizacja: NRW
Płeć: kobieta
Suchy pisze:
Zwróćcie uwagę, że cytaty, które przytoczyłem pochodzą z przed 30 lat.


Dokladniej 24. I czy lata ´80 nie byly wlasnie czasem kiedy na Ziemi masowo rodzily sie Indygo?

_________________
Go to work, send your kids to school
Follow fashion, act normal
Save for your old age, obey the law
Walk on the pavement, watch T.V.
Repeat after me: I am free



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 sty 2011, 16:15 
A ja zauwazylem, ze tego typu watki pojawiaja sie szczegolnie w okresie zimowym i wczesno-wiosennym. Ludzie, nie popadajcie w paranoje. Najprostszym wytlumaczeniem Waszych dolegliwosci jest brak wewnetrznej higieny jako rezultat zaburzonej rownowagi kwasowo-zasadowej w organizmie. Sprzyja temu wlasnie obecna pora roku i zubozenie Waszej diety w zbilansowane skladniki.

Cytuj:
Jak wspomnieliśmy już – organizm przez pewien czas broni się przed zakwaszeniem wykorzystując systemy buforowe neutralizujące kwasy. Jednak największe nawet rezerwy ulegną kiedyś zużyciu. Prowadzi to do wyczerpania się systemów buforowych. Nadwyżka kwasów nie jest już neutralizowana i odkłada się w tkankach. Z czasem objawi się to takimi symptomami jak wzdęcia, zgaga, bóle stawowe, ciągłe zmęczenie, wyczerpanie, bóle głowy, wysypki skórne, swędzenie, wypadanie włosów, ogólna nerwowość, uczucie ociężałości. Dochodzi również (niezależnie od innych przyczyn) do poważnych schorzeń układu kostno-stawowego (zwłaszcza reumatoidalnych). Dlaczego? Ponieważ są to schorzenia bezpośrednio zależne od przemiany materii. Zakłócenia tej przemiany biorą swój początek od zakwaszenia! Często utajonego, powstającego przez lata, a więc tym bardziej niebezpiecznego, bo przez długi czas niezauważalnego, bezobjawowego. W ten sposób prawie niedostrzegalnie tracimy nasze zdrowie.


Wiecej: http://www.eioba.pl/a78074/wp_yw_zakwaszania_na_stan_zdrowia_organizmu



Na górę
   
 
 
Post: 11 sty 2011, 16:41 
Brak wewnętrznej higieny jest jedynie trójwymiarową manifestacją braku higieny mentalnej.

Proszę kwestionować wiarę we wpływ czynników zewnętrznych na zdrowie człowieka. Czynnik higieny również jest czynnikiem zewnętrznym. Jedyny czynnik jaki ma wpływ na każdą chorobę/problem człowieka to jego świadomość, a raczej jej brak. Zdrowie to świadomość. Choroba to nieświadomość.

Jak na górze, tak i na dole. Jak w umyśle, tak i w jelitach. Jak w jelitach, tak i w ciele. Mój post nie ma żadnego związku z porą roku, ma związek z trwającą obecnie na ziemi przemianą świadomości. W lecie będzie jeszcze bardziej aktualny, bo procesy przyspieszą od marca do prędkości niewyobrażalnych dla nas na dzień dzisiejszy.

Przez chorobę do samopoznania:

Jest to książka niewygodna, gdyż odbiera człowiekowi chorobę jako alibi dla jego nie rozwiązanych problemów. Chcemy w niej pokazać, że chory nie jest niewinną ofiarą jakichś niedoskonałości natury, lecz także sam jest sprawcą swej choroby. Nie mamy przy tym na myśli jakiegoś zanieczyszczenia środowiska, cywilizacji, niezdrowego try-bu życia lub tym podobnych znanych „winnych”; chcielibyśmy natomiast na plan pierwszy wysunąć metafizyczny aspekt „bycia chorym”. Symptomy widziane od tej strony okazują się cielesnymi formami wyrazu konfliktów psychicznych, a poprzez swą symbolikę wskazują każdorazowy problem pacjenta.
W pierwszej części książki przedstawimy teoretyczne przesłanki i filozofię choroby.

Gorąco polecamy staranne i dokładne, a nawet kilkakrotne przeczytanie pierwszej części przed przystąpieniem do lektury części drugiej. Tę książkę można by określić mianem kontynuacji czy też egzegezy naszej pierwszej książki zatytułowanej Schicksal als Chance (Przeznaczenie twoją szansą), chociaż staraliśmy się nadać jej własny wymiar i odrębność. Niemniej uważamy lekturę książki Schicksal als Chance za dobry wstęp lub uzupełnienie zwłaszcza gdyby część teoretyczna miała sprawić trudności.

W części drugiej przedstawiamy najczęstsze objawy chorobowe w ich symbolicznym znaczeniu, odczytując je jako formy wyrazu problemów psychicznych. Indeks poszczególnych symptomów zamieszczony na końcu książki umożliwi czytelnikowi w razie potrzeby szybkie odnalezienie określonego symptomu. Niemniej naszym pierwszorzędnym zamiarem jest nauczenie czytelnika – poprzez interpretacje – nowego sposobu widzenia, które ma mu umożiiwić samodzielne rozpoznawanie oraz rozumienie sensu i znaczenia symboli.
Jednocześnie posłużyliśmy się tematem choroby jako pretekstem do poruszenia wielu tematów światopoglądowych i ezoterycznych, których znaczenie rozsadza węższe ramy choroby. Ta książka nie jest trudna, ale też nie jest tak prosta i banalna, jak może się wydać tym wszystkim, którzy nie rozumieją naszej koncepcji. Ta książka nie jest naukowa, gdyż brak w niej ostrożności cechującej „naukową prezentację”.

Została napisana dla ludzi gotowych pójść drogą zamiast usiąść na jej skraju i spędzać czas na żonglowaniu nie wiążącymi i pustymi frazesami. Ludzie, których celem jest oświecenie, nie mają czasu na naukę – oni potrzebują wiedzy. Ta książka natrafi na bardzo wielki opór – jednocześnie mamy jednak nadzieję, że trafi także do ludzi (niewielu lub wielu), którzy zechcą ją potraktować jako pomoc na swej drodze. Bo właśnie dla nich ją napisaliśmy!


Fragment pierwszego rozdziału książki "Przez chorobę do samopoznania":

1. Choroba i symptomy

Rozum człowieka
Nie jest w stanie uchwycić prawdziwej nauki.
Wszakże gdy wątpi
I nie rozumie,
Możecie ze mną spokojnie o tym Podyskutować.
Yoka Daishi „Shodoka”


Żyjemy w czasach, w których współczesna medycyna stale prezentuje zdumionym oczom laika świadectwa swych graniczących z cudem możliwości i umiejętności. Jednocześnie coraz donośniejsze stają się głosy tych wszystkich, którzy wyrażają zasadnicze votum nieufności pod jej adresem. Coraz większa jest liczba tych, którzy znacznie większym zaufaniem darzą po części bardzo stare, po części także nowoczesne metody przyrodolecznictwa czy sztuki homeopatii niż metody naszej wielce naukowej medycyny akademickiej. W przypadku tej ostatniej nie brak rozlicznych podstaw do krytyki – skutki uboczne, zamazanie różnicy między objawem i przyczyną, zagubienie wymiaru ludzkiego, eksplozja kosztów – ale znacznie ciekawszy od samego przedmiotu krytyki jest fakt, że się w ogóle pojawiła. Krytyka bowiem ma to do siebie, że nim pojawi się w racjonalnym kształcie, wypływa z niejasnego odczucia, że coś jest nie w porządku i że obrana droga mimo, a może właśnie z powodu konsekwentnej realizacji nie prowadzi do oczekiwanego celu. Niezadowolenie z medycyny odczuwa niemało ludzi – łącznie z wielu młodymi lekarzami. Ale ta jednomyślność ginie gdzieś z chwilą, gdy zaczyna się wskazywać nowe alternatywne sposoby rozwiązań. Jedni widzą zbawienie w socjalizacji medycyny, inni w zastąpieniu chemioterapeutyków naturalnymi środkami roślinnymi. Gdy jedni widzą rozwiązanie wszelkich problemów w badaniu promieniowania ziemskiego, inni zaklinają się, że nie ma nic skuteczniejszego niż homeopatia. Specjaliści od akupunktury i poszukiwacze ognisk zapalnych w organizmie żądają odejścia od patrzenia na wszystko w perspektywie morfologicznej i zwrócenia się ku sferze energetycznej procesów zachodzących w organizmie. Wszystkie te alternatywne kierunki i metody chętnie określa się mianem medycyny holistycznej, które to pojęcie oznacza dążenie do tego, by obok otwartości na różnorodność stosowanych metod nie tracić z oczu całego człowieka jako jedności cielesno-duchowej. Fakt, że medycyna klasyczna straciła z oczu człowieka, stał się już zresztą widoczny prawie dla każdego. Daleko posunięta specjalizacja i analiza jako podstawowa koncepcja badawcza, prowadzona równolegle z coraz większym i dokładniejszym rozpoznaniem detalu, musiały nieuchronnie doprowadzić do utraty z po1a widzenia całości.
Gdy się śledzi tę bardzo odświeżającą dyskusję i procesy zachodzące w medycynie, zwraca uwagę fakt, jak bardzo owa dyskusja ogranicza się do metod i ich funkcjonowa-nia i jak niewiele dotychczas mówi się o teorii czy też filozofii medycyny. Choć, co prawda, medycyna w znacznym stopniu żyje konkretnym działaniem praktycznym, to przecież w każdym działaniu wyraża się – świadomie lub nie – stojąca za nim filozofia. Współczesna medycyna ponosi fiasko nie z powodu braku możliwości swego działania, lecz z powodu sposobu widzenia świata, sposobu, na którym – często milcząco i bezrefleksyjnie – opiera swe działania. Medycyna ponosi fiasko z powodu swej filozofii lub – ściślej rzecz biorąc – z powodu braku tej filozofii. Działania medycyny kierowały się dotychczas jedynie funkcjonalizmem i skutecznością; brak wszelkich głębszych aspektów wewnętrznych wywołał w końcu pod jej adresem krytykę, że jest nieludzka. Wprawdzie owa nieludzkość wyraża się w wielu konkretnych sytuacjach zewnętrznych, ale problemu nie da się rozwiązać poprzez sięganie po dalsze funkcjonalne zmiany sytuacji. Wiele symptomów dowodzi, że medycyna jest chora. I jak każdego innego pacjenta tak i „pacjenta medycyny” nie da się wyleczyć majstrowaniem przy symptomach. Tymczasem większość krytyków medycyny klasycznej i zwolenników al.ternatywnych sposobów leczenia przejmuje jako oczywistość jej światopogląd i cele, koncentrując całą swą energię wyłącznie na zmianie form (metod).
W książce tej pragniemy na nowo zastanowić się nad problemem choroby i leczenia. Nie zamierzamy bynajmniej przyjmować przy tym jej tradycyjnych i podstawowych wartości, uważanych przez wszystkich za niepodważalne. Ta postawa czyni wszakże nasze przedsięwzięcie dość trudnym i niebezpiecznym, gdyż w tej sytuacji musimy postawić kilka niewygodnych pytań także w sprawach będących przedmiotem zbiorowego tabu. Zdajemy sobie sprawę, że tym samym czynimy krok, który z pewnością nie będzie następnym krokiem medycyny na drodze jej rozwoju. Pomijamy w tych rozważaniach pewną liczbę kroków, które medycyna będzie musiała jeszcze uczynić. Zapewne dopiero ich głębokie zrozumienie dostarczy przesłanek dla meryto-rycznego przyswojenia sobie koncepcji, która legła u podstaw tej książki. Dlatego niniejszą prezentacją nie myślimy pobudzać rozwoju medycyny jako pewnej zbiorowo-ści, zwracamy się raczej do tych jednostek, których indywidualne możliwości rozumie-nia sytuacji wyprzedzają nieco jej (zawierający sporą dozę inercji) rozwój jako całości.
Procesy funkcjonalne jako takie nigdy nie są obarczone znaczeniowo. Sens wydarzeń wynika z ich interpretacji. Dopiero ona umożliwia nam odczytanie ich znaczenia. Tak więc podniesienie się słupka rtęci w szklanej rurce, widziane w izolacji, nie ma absolutnie żadnego sensu; dopiero gdy ten proces zinterpretujemy jako wyraz zmiany temperatury, rzecz cała nabierze znaczenia. Gdy ludzie zaprzestają interpretowania wydarzeń zachodzących w świecie i biegu własnego losu, ich byt pogrąża się w miałkości i bezsensie. By umieć coś zinterpretować, potrzeba układu odniesienia, układu istniejącego na zewnątrz, poza obszarem, wewnątrz którego manifestuje się rzecz interpretowana. Tak więc procesy tego materialnego i formalnego świata stają się interpretowalne dopiero wtedy, gdy sięgnie się po metafizyczny system odniesienia. Dopiero gdy widzialny świat form „stanie się alegorią” (Goethe), nabierze on dla ludzi znaczenia i sensu. Tak jak litera i cyfra są formalnymi nośnikami kryjącej się za nimi idei, tak też wszystko, co widzialne, wszystko, co konkretne i funkcjonalne, jest jedynie wyrazem idei, a tym samym łącznikiem ze światem niewidzialnym. W uproszczeniu można te dwie sfery nazwać także formą i treścią. W formie wyraża się treść i to przez nią formy stają się pełne znaczeń. Znaki pisma, nie przekazujące żadnych idei ani znaczeń, pozostają dla nas bezsensowne i puste. I nic tu nie zmieni choćby naj-skrupulatniejsza analiza znaków. Wyraźnie i w sposób dla każdego zrozumiały wyraża się ten związek w sztuce. Wartość obrazu nie wynika z jakości płótna i farb; materialne składniki obrazu są jedynie nośnikami i pośrednikami idei, którą w swym wnętrzu nosił artysta. Płótno i farba umożliwiają uwidocznienie tego, co zwykle pozostaje nie-widoczne, a tym samym stają się fizycznym wyrazem metafizycznej treści.
Te proste przykłady są jedynie próbą zbudowania mostu ułatwiającego zrozumienie prezentowanej w tej książce metody interpretującego traktowania tematu choroby i leczenia. Tym samym opuszczamy, jednoznacznie i rozmyślnie, obszar „medycyny naukowej”. Nie rościmy sobie pretensji do „naukowości”, gdyż punkt, z którego wychodzimy, jest zupełnie inny – z czego wynika również, że nie tyczy nas naukowa argumentacja ani sięga krytyka naszego sposobu podejścia do tematu. Z rozmysłem wychodzimy poza ramy nauki, gdyż ta ogranicza się przecież do szczebla funkcjonalnego, tym samym jednocześnie uniemożliwiając zamanifestowanie się znaczenia i sensu. Postępując w ten sposób, nie wychodzimy naprzeciw oczekiwaniom zagorzałych racjonalistów i materialistów; zwracamy się do ludzi gotowych podążać krętymi i bynajmniej nie zawsze logicznymi ścieżkami ludzkiej świadomości. Dobrą pomocą w takiej podróży przez ludzką duszę są: obrazowe myślenie, fantazja, umiejętność kojarzenia, ironia i słyszenie podtekstów językowych. Nasza droga będzie wymagać – i to w znacznej mierze – umiejętności radzenia sobie z paradoksami i dwuznacznościami bez natychmiastowego wymuszania jednoznaczności poprzez niszczenie jej biegunów.
W medycynie jak i w języku potocznym mówi się o najróżniejszych chorobach. W tym językowym niechlujstwie uwidacznia się bardzo wyraźnie szeroko rozpowszech-nione niezrozumienie faktu, który legł u podstaw pojęcia zwanego chorobą. Choroba jest słowem, które w zasadzie może być używane tylko w liczbie pojedynczej – liczba mnoga, choroby, jest równie bezsensowna jak liczba mnoga od słowa zdrowie – zdrowia. Choroba i zdrowie są pojęciami wymagającymi liczby pojedynczej, ponieważ odnoszą się do stanu człowieka, a nie – jak się to przyjęło w dzisiejszym języku – do organów czy części ciała. Ciało nigdy nie jest chore lub zdrowe, gdyż wyrażają się w nim jedynie informacje pochodzące ze świadomości. Ciało samo z siebie niczego nie czyni, o czym każdy może się przekonać, obserwując zwłoki. Ciało żywego człowieka zawdzięcza swe funkcje właśnie owym dwóm instancjom niematerialnym, które zazwyczaj nazywamy świadomością (duszą) i życiem (duchem). Świadomość przedstawia przy tym informację, która objawia się w ciele i podlega transpozycji do sfery widzialnej. Świadomość ma się do ciała tak jak program radiowy do odbiornika. Ponieważ świadomość stanowi jakość niematerialną i samodzielną, więc oczywiście ani nie jest produktem ciała, ani nie zależy od jego istnienia.
To, co nieustannie dzieje się w ciele istoty żywej, jest wyrazem odpowiedniej infor-macji ewentualnie zagęszczenia odpowiedniego obrazu (obraz to po grecku eidolon, od-powiada mu zatem również pojęcie „idei”). Gdy puls i serce podążają określonym ryt-mem, temperatura ciała zachowuje stałą wartość, gruczoły produkują hormony lub gdy tworzą się przeciwciała (antygeny), to są to funkcje niewytłumaczalne na bazie samej tylko materii, są natomiast w całości zależne od odpowiedniej informacji, której punk-tem wyjścia jest świadomość. Gdy różnorakie funkcje ciała w określony sposób współ-grają, powstaje wzorzec, który odczuwamy jako harmonijny i dlatego nazywamy go zdrowiem. Gdy jakaś funkcja wymyka się spod kontroli, w mniejszym lub większym stopniu zaczyna zagrażać harmonii całości, wtedy mówimy o chorobie.
Choroba oznacza więc odejście od harmonii czy też zakwestionowanie zrównoważo-nego dotychczas porządku (później przekonamy się, że, widziana pod innym kątem, choroba jest właściwie ustanowieniem równowagi). Zakłócenie harmonii dokonuje się jednak w świadomości na płaszczyźnie informacji i objawia się jedynie w ciele. Ciało jest zatem sferą objawiania się i urzeczywistniania świadomości, a tym samym także wszystkich procesów i zmian, które dokonują się w świadomości. Tak jak cały świat materialny jest jedynie sceną, na której przyjmuje kształt gra archetypów, stając się w ten sposób alegorią, tak i materialne ciało jest sceną, na której obrazy świadomości pra-gną uzyskać swój wyraz. Dlatego gdy świadomość człowieka popada w stan nierówno-wagi, staje się to widoczne i odczuwalne w jego ciele jako symptom. Stąd wprowadzają-cym w błąd jest twierdzenie, że ciało jest chore – chory może być jedynie człowiek – natomiast owo bycie chorym objawia się w ciele jako symptom. (Gdy wystawia się tragedię, przecież nie scena jest tragiczna, lecz utwór!)
Symptomów jest wiele – ale wszystkie są wyrazem jednego i tego samego zdarzenia, które nazywamy chorobą, a które zawsze dokonuje się w świadomości człowieka. Tak jak ciało nie może żyć bez świadomości, tak też bez świadomości nie może „chorować”. W tym miejscu zapewne zrozumiałe stanie się zastrzeżenie, że nie akceptujemy przyjętego dziś powszechnie podziału na choroby somatyczne, psychosomatyczne, psychiczne i umysłowe. Tego rodzaju koncepcja raczej utrudnia niż ułatwia możliwość rozumienia istoty rzeczy.
Nasz sposób widzenia sprawy odpowiada do pewnego stopnia modelowi psycho-somatycznemu, z tą wszakże różnicą, że odnosimy go do wszystkich symptomów, nie czyniąc żadnych wyjątków. Rozróżnienie „somatyczny” / ”psychiczny” można w najlepszym razie odnieść do płaszczyzny, na której symptom się manifestuje – ale jest ono bezużyteczne, gdy idzie o lokalizację choroby. Starożytne pojęcie chorób ducha jest zupełnie mylące, gdyż duch nigdy nie może zachorować – w tym wypadku chodzi wyłącznie o symptomy, które manifestują się na płaszczyźnie psychicznej, a więc w świadomości człowieka.
Tak więc będziemy tu próbować rozwinąć jednolity obraz choroby, w którym roz-różnienie „somatyczny”/ ”psychiczny” w najlepszym razie będzie się odnosiła do do-minującej płaszczyzny wyrażania się symptomu.
Wraz z pojęciowym rozróżnieniem między chorobą (płaszczyzna świadomości) a symptomem (płaszczyzna cielesna) nasz sposób widzenia choroby nieuchronnie ulegnie przemieszczeniu, odchodząc od dobrze znanej analizy wydarzenia cielesnego w stronę słabo nam dziś jeszcze w tym kontekście znanego widzenia go w płaszczyźnie psychicznej. Działamy zatem jak krytyk, który próbuje poprawić złą sztukę teatralną nie poprzez analizę i zmianę kulis, rekwizytów i aktorów, lecz od razu zabiera się do samego tekstu.
Konsekwencją pojawienia się symptomu w ciele człowieka jest (w mniejszym lub większym stopniu) zwrócenie nań uwagi i przerwanie w ten sposób, niekiedy gwał-townie, dotychczasowej jednostajności życia. Symptom jest sygnałem, który ściąga na siebie uwagę, zainteresowanie i energię, a tym samym powoduje zakwestionowanie normalnego, równomiernego toku życia. Symptom wymusza na nas uwagę – czy chce-my tego, czy też nie. To pochodzące z zewnątrz zakłócenie odczuwamy jako pewnego rodzaju dyskomfort i dlatego mamy zazwyczaj tylko jedno pragnienie: spowodować, by czynnik zakłócający zniknął. Człowiek nie lubi, gdy mu coś zakłóca normalny tok życia – dlatego podejmuje walkę z symptomem. Walka absorbuje, jest zajęciem przykuwającym uwagę – w ten sposób symptom powoduje sytuację, w której musimy się nim zająć.
Od czasów Hipokratesa medycyna szkolna próbuje wmawiać chorym, że symptom jest wydarzeniem mniej lub bardziej przypadkowym, którego przyczyn należy szukać w procesach funkcjonalnych. By je zbadać, dokłada się znacznych starań. Medycyna szkolna starannie unika nadawania symptomowi znaczenia, odsyłając tym samym za-równo sam symptom, jak i całą chorobę w obszar pozbawionej znaczenia błahości. Ale tym sposobem sygnał traci swą właściwą funkcję – symptomy zostają pozbawione zna-czenia sygnalnego.
W celu lepszego zrozumienia tej sytuacji posłużmy się porównaniem: samochód ma na desce rozdzielczej różne lampki kontrolne, które zapalają się tylko wtedy, gdy jakaś ważna funkcja mechanizmu przestaje prawidłowo działać. Jeśli podczas jazdy zapali się taka lampka kontrolna, bynajmniej nas to nie ucieszy. Przecież to znak, że powinniś-my przerwać jazdę. Czujemy to. Mimo zrozumiałego niepokoju bardzo głupio byśmy postąpili, wyładowując naszą złość na lampce, w końcu to dzięki niej dowiedzieliśmy się o czymś, z czego wcale nie tak szybko zdalibyśmy sobie sprawę, gdyż to coś znajduje się na obszarze dla nas „niewidocznym”. Tak więc zapalenie się owej lampki potraktujemy jako bodziec do wezwania mechanika, który spowoduje, że lampka przestanie świecić, a my, teraz już spokojni, pojedziemy sobie dalej. Ale niewątpliwie bardzo byśmy się zdenerwowali, gdyby interwencja mechanika ograniczyła się do samego tylko usunięcia żaróweczki. Wprawdzie lampka przestałaby świecić – czego wszak również sobie życzyliśmy – ale droga prowadząca do uzyskania oczekiwanego przez nas rezultatu wydałaby się nam zbyt prosta. Wiemy, że znacznie sensowniejsze będzie stworzenie sytuacji, w której świecenie lampki okaże się zbędne, niż uniemożliwienie jej świecenia. W tym celu trzeba jednak oderwać wzrok od lampki i skierować go na obszary położone głębiej w celu ustalenia, co właściwie nie jest w porządku. Lampka swym świeceniem miała jedynie zwrócić naszą uwagę i skłonić do zadania pytania o przyczynę.
Czym w powyższym przykładzie jest lampka kontrolna, tym w interesującej nas ma-terii jest symptom. Cokolwiek w naszym organizmie manifestuje się jako symptom, jest ujawnieniem niewidzialnego procesu i przez swą funkcję sygnalną ma przerwać nasz dotychczasowy sposób postępowania, wskazać na fakt, że coś jest nie w porządku, i skłonić nas do zastanowienia się nad przyczyną. Tu też nie byłoby rzeczą rozsądną wy-ładowanie złości na symptomie, a chęć jego wyeliminowania przez uniemożliwienie mu manifestowania się byłaby wręcz absurdalna. Symptomu nie wo1no zablokować, trzeba natomiast spowodować sytuację, w której okaże się zbędny. Ale i tutaj trzeba odwrócić wzrok od symptomu i spojrzeć głębiej, jeśli mamy się nauczyć rozumienia znaczenia symptomu.
Wszakże na niezdolności do dokonania tego kroku polega problem medycyny szkolnej – jest za bardzo zafascynowana symptomami. Dlatego właśnie stawia na jednej płaszczyźnie symptom i chorobę, tzn. nie potrafi rozdzielić treści i formy. Dlatego też z tak wielkim nakładem sił i środków technicznych zabieramy się do leczenia narządów i części ciała – nigdy zaś człowieka, który jest chory. Dążymy do tego, by kiedyś tam, w przyszłości, móc uniemożliwić pojawianie się jakichkolwiek symptomów, bez zastano-wienia się, czy taka koncepcja może być w ogóle zrealizowana i czy ma sens. To zdu-miewające, w jak niewielkim stopniu rzeczywistość jest w stanie otrzeźwić rozgorącz-kowane głowy ludzi goniących za takim celem. Wszak od czasów pojawienia się tak zwanej współczesnej medycyny naukowej liczba chorych nie zmniejszyła się nawet o ułamek procenta. Jest, jak dawniej, tak dziś, tyle samo chorych – jedynie symptomy ule-gły zmianom. Ten otrzeźwiający fakt próbuje się maskować różnymi statystykami, które odwołują się do określonych grup symptomów. Tak na przykład z dumą obwieszcza się zwycięstwo nad chorobami zakaźnymi, zapominając jednocześnie wspomnieć, jakie symptomy w tym okresie zyskały na znaczeniu i częstotliwości.
Patrzenie staje się uczciwe dopiero z chwilą, gdy zamiast symptomów widzi się „chorobę jako taką” – a liczba tych przypadków jak dotąd nie zmalała i z pewnością także w przyszłości nie zmaleje. Choroba tkwi w ludzkim życiu równie głęboko jak śmierć i nie da się wyeliminować przez zastosowanie kilku nieszkodliwych, funkcjonalnych trików. Gdybyśmy potrafili zrozumieć chorobę i śmierć w ich wielkości i godności, moglibyśmy dostrzec, jak śmieszne na tym tle są nasze chełpliwe wysiłki pokonania ich własnymi siłami. Przed tego rodzaju rozczarowaniem można się oczywiście bronić, by następnie móc żyć z wiarą we własną wielkość i potęgę. Wystarczy sięgnąć po niepoważne argumenty wskazujące, że choroba i śmierć mają jedynie funkcjonalny charakter.
Podsumujmy raz jeszcze: choroba jest stanem wskazującym, że człowiek w swej świadomości przestał być w porządku czy też w harmonii. Ta utrata wewnętrznej równo-wagi objawia się w ciele jako symptom. Symptom jest zatem sygnałem i nośnikiem in-formacji, gdyż poprzez fakt swego pojawienia się przerywa dotychczasowy tok życia i zmusza nas do zwrócenia nań uwagi. Symptom sygnalizuje nam, że jako człowiek, jako istota posiadająca duszę, jesteśmy chorzy, tzn. wypadliśmy ze stanu równowagi naszych wewnętrznych sił duchowych. Symptom mówi nam, że czegoś nam brakuje. „Co panu dolega?” (po niemiecku gra słów: Was fehlt Ihnen = [dosł.] czego panu brakuje?) pytano dawniej chorego – ten zawsze odpowiadał: „Mam bóle”. Choremu zawsze czegoś brakuje i jest to jakiś brak w świadomości – gdyby mu nie brakowało, byłby przecież zdrowy, tzn. cały i doskonały. Jeśli wszakże czegoś mu do zdrowia brakuje, wtedy jest nie-cały, czyli chory. Owo bycie chorym przejawia się w ciele jako symptom, który się ma. Zatem wyrażenie mówiące o tym, co się ma, jest jednocześnie opisem sytuacji, w której czegoś brakuje. Brakuje czegoś w świadomości, a znakiem owego braku jest symptom, który się ma.
Gdy człowiekowi udaje się pojąć ową różnicę między chorobą a symptomem, wtedy za jednym zamachem zmienia się jego zasadnicza postawa wobec choroby i sposób po-dejścia do niej. Przestaje on traktować symptom jako swego głównego wroga, którego zwalczanie i zniszczenie jest celem najwyższym; odkrywa w nim partnera, który może mu pomóc odnaleźć to, czego mu brakuje, a tym samym przezwyciężyć rzeczywistą cho-robę. Tym razem symptom staje się nauczycielem, który pomoże nam zatroszczyć się o własny rozwój i własną świadomość, który potrafi też okazać się wielce surowy i twar-dy, jeśli będziemy lekce sobie ważyć to nasze najwyższe przykazanie. Choroba zna tyl-ko jeden cel: pozwolić nam wyzdrowieć.
Symptom może nam powiedzieć, czego nam na tej drodze jeszcze brak – wszakże pod warunkiem, że potrafimy zrozumieć mowę symptomów. Ponowne nauczenie się języka symptomów jest zadaniem tej książki. Mówimy ponowne nauczenie się, gdyż język ten istnieje z dawien dawna i dlatego nie trzeba go odkrywać, a jedynie ponownie odnaleźć. Cały nasz język jest psychosomatyczny, a to znaczy, że zna on związki między ciałem a duszą. Nauczmy się na nowo wsłuchiwać w tę dwuznaczeniowość naszego języka, a wtedy bardzo szybko usłyszymy i zrozumiemy, o czym mówią nasze symptomy. Mają nam więcej do powiedzenia, i to rzeczy ważniejszych, niż nasi bliźni, są bowiem intymniejszymi od nich partnerami, należą do nas całkowicie i tylko one znają nas naprawdę.
Jednakże zrodzoną w ten sposób uczciwość dość trudno znieść. Nasz najlepszy przyjaciel nigdy by nie śmiał powiedzieć nam prawdy o nas w sposób tak bezpośredni, bez owijania w bawełnę i prosto w twarz – jak zawsze czynią to symptomy. W tej sytuacji trudno się dziwić, że zapomnieliśmy języka symptomów – zawsze przyjemniej żyje się nieuczciwie! Ale z samego tylko nie słyszenia i nie rozumienia symptomy nie znikają. W jakiś tam sposób zawsze nas zaprzątają. Jeśli odważymy się wsłuchać w to, co mają nam do powiedzenia, i zaczniemy się z nimi komunikować, staną się naszym nieprzekupnym nauczycielem na drodze do prawdziwego uzdrowienia. Mówiąc, czego nam właściwie brak, zapoznając ze sprawami, które jeszcze musimy zintegrować w naszej świadomości, dają nam szansę uczynienia zbędnymi symptomów jako takich – właśnie poprzez proces uczenia się i przyswajania przez świadomość.
Tutaj tkwi różnica między zwalczaniem a transmutowaniem choroby. Wyleczenie rodzi się wyłącznie z transmutowanej choroby, a nigdy z przezwyciężonego symptomu, gdyż wyleczenie zakłada, jeśli spojrzymy na to z samego tylko językowego punktu widzenia, że człowiek jest zdrowszy, a to znaczy w większym stopniu cały, doskonalszy. (Niedozwolony z punktu widzenia gramatyki stopień wyższy od przymiotnika cały oznacza tu tyle co bliższy całości – słowo wyleczony stopniuje się równie trudno.) Wyleczenie oznacza zawsze zbliżenie się do stanu zdrowia, do owej całościowej świadomości, którą zwie się także oświeceniem. Wyleczenie polega na dołączeniu do niej elementu brakującego, jest zatem niemożliwe bez rozszerzenia świadomości. Choroba i zdrowie są parą pojęć, które odnoszą się tylko do świadomości i nie mają zastosowania do ciała – ciało nie może być ani chore, ani zdrowe. Mogą się w nim jedynie odzwierciedlać odpowiadające tym pojęciom stany świadomości.
Już choćby w tym punkcie możliwe jest krytyczne podejście do medycyny szkolnej. Posługuje się ona pojęciem zdrowia, nie zwracając uwagi na jedyny obszar, na którym wyleczenie jest w ogóle możliwe. Nie jest naszym zamiarem krytykowanie poczynań medycyny, o ile nie łączy się to z twierdzeniem, że dzięki nim dokonało się wyleczenie. Działanie medycyny ogranicza się do środków czysto funkcjonalnych; jako takie nie są one ani złe, ani dobre, są po prostu interwencjami w płaszczyźnie materialnej. Na tej płaszczyźnie odnosi zresztą medycyna zdumiewające niekiedy sukcesy; potępić w czambuł jej metody można tylko we własnym imieniu, nigdy w imieniu innych. Pojawia się tu problem, czy i na ile jest się gotowym do podjęcia próby zmiany świata za pomocą posunięć funkcjonalnych lub czy tego rodzaju postępowanie uważa się za iluzję. Kto przejrzał tę grę, nie musi brać w niej dalszego udziału (choć też nic przeciw temu nie przemawia!), ale tylko z tego powodu, że sam już jej nie potrzebuje, nie wynika, że może odmawiać innym prawa do uczestniczenia w niej – bo także rozprawa z iluzją w ostatecznym rachunku posuwa nas naprzód!


Nie znalazłem nigdzie w księgarni internetowej, może ktoś podrzuci linka? Jest tylko allegro:
http://allegro.pl/przez-chorobe-do-samopoznania-dethlefsen-i1400047398.html



Na górę
   
 
 
Post: 11 sty 2011, 23:27 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree

Rejestracja: 04 sty 2010, 9:42
Posty: 14
Dimension nawet nie wiesz jak bardzo mi pomogłeś tym postem i tymi informacjami:) Dziękuję ci bardzo. To jest dokładnie to czego potrzebowałam. Parę dni przed świętami, kto wie może to był 21, bardzo nasiliły mi się pewne moje dolegliwości, to było piekło i koszmar i mimo że intuicyjnie czułam że dzieje się to o czym pisałeś to jednak moje przerażenie sięgnęło zenitu. Te informacje tóre podałeś są dla mnie bezcenne i dziękuję ci za to:) pozdrawiam :roza:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 sty 2011, 23:52 
Po pierwsze jesteśmy truci, a po drugie nie mamy ochrony Boskiej, bo zbyt oddaliliśmy się od Boga, czyli jesteśmy duchowymi trupami. Tylko zbliżenie się do Stwórcy, poprzez życie zgodne z jego naukami, poprzez oczyszczenie się z grzechu, prośbę o prowadzenie Boże, czystość wewnętrzną, jako czystość myśli i czystość naszych intencji, poprzez miłość, poświęcenie dla bliskich, empatię i zrozumienie innego człowieka, zwierzęcia, czy innej istoty żywej, możemy dostąpić łaski Ducha Świętego, który zamieszkując w nas, łączy nas z samym Stwórcą i leczy nasze ciała. Medycyna, szczególnie obecnie, leży w rękach szatana.



Na górę
   
 
 
Post: 12 sty 2011, 0:04 
Katerina404 pisze:
Wierutne bzdury

Tobi pisze:
nawet nie wiesz jak bardzo mi pomogłeś tym postem i tymi informacjami:)

Aver pisze:
regularnie rozmawiam z kilkoma znajomymi na temat globalnego przebudzenia - też uważają, że coś jest na rzeczy

Suchy pisze:
cały czas mowa o tym, że coś przyspiesza, o skoku świadomości, i jeden Bóg raczy wiedzieć o czym jeszcze.


Ile ludzi, tyle opinii... Wspaniała jest ta różnorodność :) Cieszy mnie jednak niezwykle, że z tej różnorodności zaczyna powoli przebijać światło świadomości. Różnorodność nadal ma miejsce, jednak prześwituje przez nią coraz silniej Nowa Świadomość :) To coś niesamowitego!

Swoją drogą po przeczytaniu ostatnich postów nasunął mi się na myśl cytat z Eckharta Tolle. Być może błędnie interpretuję niektóre wypowiedzi, jednak jakoś tak mi się jednoznacznie kojarzą... Proszę mnie poprawić, jeśli błędnie odczytałem zwrot "wierutne bzdury" :)

Eckhart Tolle pisze:
Narzekanie zawsze stanowi objaw braku zgody na to, co j e s t. Zawsze też niesie ze sobą nieświadomy ładunek negatywnej energii. Kiedy narzekasz, ustawiasz się w roli ofiary. Gdy natomiast rzeczowo wypowiadasz się w jakiejś sprawie, bierzesz ją we własne ręce. Zmień więc sytuację, przechodząc do czynów bądź zabierając głos, jeśli to konieczne lub możliwe; możesz też wyjść z obecnego układu albo go zaakceptować.

Eckhart Tolle pisze:
Negatywne podejście nigdy nie jest najlepszym sposobem radzenia sobie z sytuacją. Wręcz przeciwnie: zazwyczaj przykuwa cię do niej, uniemożliwiając prawdziwą zmianę. Każde działanie, w które człowiek wkłada negatywną energię, zostanie nią zatrute i prędzej czy później znowu wyniknie z niego ból i nieszczęście.

Eckhart Tolle pisze:
Czekanie to stan umysłu, polegający na tym, że pragniesz przyszłości, odtrącając teraźniejszość. Odtrącasz to, co masz, pragniesz zaś tego, czego nie masz. Jesteś wtedy jak architekt, który nie zwraca uwagi na fundamenty budowli, poświęca natomiast mnóstwo czasu górnym kondygnacjom.


Dziękuję Wam wszystkim, którzy czynnie i świadomie angażują się w tę transformację :serce:
:muza: :serce: :serduszka: :milosc: :D :mrgreen: :lol: :hi hi: :king: :zakochany: :słonko: :kwiatek: :serducho" :daje kwiatek:



Na górę
   
 
 
Post: 12 sty 2011, 0:25 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 maja 2010, 11:48
Posty: 30
Lokalizacja: Nibylandia
Płeć: mężczyzna
A ja rozumiem o czym Dimension mówi i się z tym zgadzam, zbyt bardzo odczuwam to na sobie żeby jakakolwiek opinia na ten temat mogła wnieść we mnie zwątpienie w to co czuje, pozdrawiam i dziękuje za temat, wiele wyjaśnia :bużki:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 14 sty 2011, 20:15 
ja również się zgadzam - to mi dało wiele do myślenia


A przebudzenie jest i przyspiesza...


JAKŻE SIĘ CIESZĘ:) :hejka: :bużki: :hura: :hura: :hura: :hura:



Na górę
   
 
 
Post: 17 sty 2011, 12:43 
Ja też to miałem na początku jesieni ostatniej. Nawet nadmieniłem na forum- akurat wtedy miałem okres przechodzenia na wegetarianizm i tak się złożyło. Teraz już przeszło - ostatnio miewam za to gorsze nastroje ale też już się uspokoaja Mruga



Na górę
   
 
 
Post: 17 sty 2011, 16:10 
:słonko: nieźle nadaje, cykl "migotania" to ok. kilku Hz. i "oczywiście" chemtrails które zaraz je zasłania. :evil:



Na górę
   
 
 
Post: 06 mar 2011, 10:25 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 paź 2010, 13:56
Posty: 264
Płeć: kobieta
Ja niestety również mam pogarszające się nastroje.
A poza tym czuje się jak super czuły odbiornik: łapię różne myśli latające po świecie, kompletnie nie moje, które zaśmiecają mi głowę i kierują moją uwagę na to, czego nie chcę. To, co mnie interesuje, to moja własna metamorfoza, przebudowa, a te kosmiczne hałaśliwe śmieci zakłócają moje skupienie. Nie umiem osiągnąć etapu kompletnego odcięcia, a nad tym pracuję :załamka:

_________________
Zobaczyć świat w ziarenku piasku,
Niebiosa w jednym kwiecie z lasu.
W ściśniętej dłoni zamknąć bezmiar,
W godzinie – nieskończoność czasu.

William Blake, Wróżby niewinności



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 mar 2011, 10:39 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 lip 2010, 7:56
Posty: 405
Płeć: kobieta
Bonadea, tez tak mam,bardzo to przeszkadza :tak: Do tego od pewnego czasu, drazni mnie jak ktos wchodzi w moje pole auryczne np w pracy :uoeee:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 mar 2011, 15:17 
Gdybyście zobaczyły ile śmiecia / syfu "lata" w polu energoinformacyjnym (orby, byty "astrale", kłębowiska myśli - negatywnie emocjonalnie naładowane) to jest w dużych skupiskach ludzi wielka pralka i to już od kilku lat. Od ok. 2005. :boisie: :bezradny: :zły:

Nauczcie sobie z tym radzić i wytrzymajcie bo się nasila. Najgorzej / najtrudniej mają ci którzy o niczym nie mają pojęcia. Wiedza chroni, ignorancja zabija. Ludzie się kłócą oddając swoją energię, rozchodzą się, rośnie agresja i mało kto wie z jakich powodów / przyczyn. Cóż... trzeba się uczyć. :uczeń: :spoko: :king: 8-) :winko:
Wiedza to boska sprawa.

Cytuj:
MACK John E. - Uprowadzeni. Bliskie spotkania IV stopnia - CEIV

... "To Wy sami jesteście środowiskiem" ...



Na górę
   
 
 
Post: 06 mar 2011, 15:30 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 paź 2010, 13:56
Posty: 264
Płeć: kobieta
timewave pisze:
Gdybyście zobaczyły ile śmiecia / syfu "lata" w polu energoinformacyjnym (orby, byty "astrale", kłębowiska myśli - negatywnie emocjonalnie naładowane)


O tym właśnie mówię. Czuję, jak mój organizm wychwytuje te śmieci i jestem zła na siebie, że nie mogę się na nie zablokować. Jeszcze dużo wysiłku przede mną...

_________________
Zobaczyć świat w ziarenku piasku,
Niebiosa w jednym kwiecie z lasu.
W ściśniętej dłoni zamknąć bezmiar,
W godzinie – nieskończoność czasu.

William Blake, Wróżby niewinności



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 mar 2011, 16:11 
Bonadea pisze:
... jestem zła na siebie, ... nie mogę się na nie zablokować. ...


To nie jest dobra postawa, nastawienie negatywne, złość etc. osłabiają własne pole ochronne i dochodzi do ingerencji, "wpadnięcia" w aurę. Jeśli ktoś ma otwartą albo po prostu "szeroką" czy osłabioną np. stresem, alkoholem to problem gotowy - wnikają i da się to odczuć + pogorszenie samopoczucia, wtedy trzeba się ich pozbyć, czyli usuwanie skutków a nie praca nad przyczynami i wzmocnienie własnego pola.

Jakie otoczenie takie pole stąd mądre ludowe przysłowie: "Z kim przestajesz takim się stajesz". "Jak wejdziesz między wrony musisz krakać jak i ony".



Na górę
   
 
 
Post: 06 mar 2011, 16:51 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 lip 2010, 7:56
Posty: 405
Płeć: kobieta
Dzis po raz kolejny wpadlo mi w rece Mruga
Uwalnianie od "medytacji wymiany"





powrót do strony głównej
o autorze książki
Nowe artykuły
opis książki, spis treści, okładka
wybrane fragmenty książki
propozycje do praktycznego zastosowania: medytacja i dekret afirmacyjny
co o autorze i o metodzie sądzą jego klienci
mandale - obrazy tworzone w stanie medytacji
informacja o zajęciach i kontakt


W buddyzmie tybetańskim istnieje medytacja, która nazywa się praktyką wymiany. Polega ona na tym, że praktykujący wyobraża sobie wszystkie czujące istoty i to, że bierze na siebie cierpienia wszystkich tych istot. Cierpienia te kumulują się w doświadczanym przez niego cierpieniu. Innymi słowy wizualizuje sobie, że oczyszcza cały świat i wszystkie istoty biorąc na siebie ból i cierpienia tych cierpiących istot, a w zamian posyła im swoją miłość, szczęście i zadowolenie.

Tybetańscy mnisi całymi dniami medytowali nad tym, by doświadczać cierpień i bólów. Wierzyli, że te medytacje doprowadzą ich do oświecenia. Wreszcie pojawili się Chińczycy i zaczęli ich "oświecać". Otóż 54 lata temu Chiny rozpoczęły okupację Tybetu. Chińczycy niszczyli świątynie, klasztory i zabytki tybetańskie. Zaczęły się prześladowania i tortury. Mnisi zaczęli masowo uciekać z Tybetu, a ci którym się nie udało wylądowali w więzieniach. Byli bici, przypalani ogniem, polewani wrzątkiem. Wreszcie zaczęli doświadczać tego, nad czym latami medytowali. Karma zaczęła się realizować. W wyniku inwazji Tybet stracił piątą część swoich obywateli, ponad 1,2 mln ludzi. Podaje się, że przyczyną ich śmierci były działania wojenne, głód, tortury, obozy pracy, zmuszanie do samobójstw. Ale o tym, co było prawdziwą przyczyną ich śmierci wiedzą tylko ci, którzy mają jako takie pojęcie o prawie przyczyny i skutku. Cena za takie "oświecanie się" okazała się bardzo wysoka.

Także w Polsce inkarnowało się dużo istot, które wiele swoich wcieleń spędzało w klasztorach tybetańskich, z których wyniosły bardzo dużo różnych obciążeń. Jednym z nich jest karma "medytacji wymiany". Niniejszy artykuł może pomóc tym osobom w uwolnieniu się od tego obciążenia karmicznego.

U osoby inicjowanej w "medytację wymiany" mechanizm ciągłego przejmowania na siebie niskich wibracji JEST ciągle aktywny w jej życiu niezależnie czy tego chce czy nie, dopóki się od niego nie uwolni wraz z przyczynami podjęcia tych praktyk. Funkcjonowanie tego mechanizmu objawia się bezprzyczynowymi problemami ze zdrowiem, chronicznym zmęczeniem lub opadaniem sił po spotkaniu z jakąś osobą, która jest chora albo ciągle narzeka na swoje życie. Często jeden z partnerów w związku (ten medytujący) oczyszcza w taki sposób drugiego i najintensywniej to działa podczas stosunku seksualnego. Także uzdrowiciele leczą w ten sposób świadomie lub nieświadomie, i co jakiś czas muszą się oczyszczać z chorób.

Ja zupełnie nieświadomie oczyszczałem i "leczyłem" pewną wiecznie chorą i cierpiącą koleżankę. Mówiła mi ona: "Jak tylko do mnie przyjdziesz Łukasz, to od razu mi lepiej". Wydawało mi się, że to przez moje "wysokie" wibracje tak się jej poprawia samopoczucie. Po jakimś czasie zacząłem jednak trzeźwieć i uświadomiłem sobie na czym to polega.

Także pewien mój kolega przez wiele lat zajmował się rozwojem duchowym. Mniej więcej raz do roku prosił Leszka o sprawdzenie swojego ERD, czyli średniej urzeczywistnienia boskości. Przy którymś pomiarze przeżył szok, gdy okazało się, że jego ERD spadło o 6 punktów mimo, że cały czas się rozwijał i jeździł co miesiąc na regresingi! Po jakimś czasie zorientował się, że przyczyną było odnowienie praktyk "medytacji wymiany".

Wszystko zaczęło się od tego, że nagle został zwolniony z pracy. Po jakimś czasie znalazł zatrudnienie w firmie, w której pracował z palaczami w zadymionym pomieszczeniu. W swojej nowej pracy miał dużo wolnego czasu i chciał go poświęcić na praktykę. Zaczął medytować w tym zadymionym pomieszczeniu. Był do tego stopnia zaślepiony, że nie dostrzegał do czego go to doprowadza. Wydawało mu się, że rozwija się duchowo. Dopiero kiedy Leszek zrobił mu analizę uświadomił sobie do czego go to doprowadziło. Podczas tych medytacji jego podświadomość ściągała te wszystkie syfy energetyczne, czego efektem było zatrucie i znaczne zaniżenie swoich wibracji.

U mnie również silnie uruchomił się wzorzec "medytacji wymiany". Po prostu, nagle poczułem potrzebę palenia kadzidełek podczas swoich medytacji, chociaż wcześniej tego nie robiłem. Po jakimś czasie takich medytacji umówiłem się z kolegą Norbertem na oczyszczanie czakramów i aury. Norbert ma zdolności jasnowidzenia i jak tylko mnie zobaczył, to od razu zapytał - palisz kadzidełka? Odpowiedziałem - tak. Cała twoja aura jest zabrudzona od tego świństwa - powiedział. Później wytłumaczył mi, że palę najtańsze i najgorsze kadzidła do produkcji których wykorzystuje się benzynę i inne środki chemiczne.

Po tym dowiedziałem się, że medytujący może brać niskie energie na siebie nie tylko od innych osób. Świetne do tego celu okazują się nie tylko najtańsze kadzidła, ale i podziemne cieki wodne!

Po jakimś czasie, gdy skoczyłem energetycznie w górę po tym jak Norbert pięknie oczyścił moją aurę, moja podświadomość doszła do wniosku, że już za wysoko zaszedłem, i że... najwyższy czas na upadek energetyczny. A najlepsza do tego będzie "medytacja wymiany". Byłem wtedy na bezrobociu i afirmowałem, że zasługuję na dobrą pracę, więc podświadomość szybko załatwiła mi "dobrą" pracę.
Otóż zatrudniłem się na Ocynkowni, gdzie pracowałem w smrodzie, który rozchodził się z wanien pełnych kwasów wykorzystywanych w procesie cynkowania. W czasie przerw w pracy miałem możliwość "rozkoszować się" dymem tytoniowym, który wypełniał całe pomieszczenie, w którym spożywaliśmy posiłki. Najgorsze było to, że nie miałem wtedy pojęcia dlaczego ciągle wzrastam i upadam, wzrastam i upadam. Uświadomiłem to sobie dopiero jak Leszek zrobił mi analizę rozwoju duchowego i zobaczyłem, że mam jeszcze 2% karmy "medytacji wymiany". Tylko tyle, a taka jeszcze zachłanność i intencje odnawiania sobie tego! Powodem były nie odreagowane wszystkie przyczyny podjęcia się tej praktyki w poprzednich wcieleniach. A może ich być wiele i mogą być bardzo złożone, na które nakłada się wiele innych głupich i bezsensownych praktyk oświecających.

Kiedyś byłem na zajęciach RSR w Katowicach i dwie osoby na sali, związane ze mną karmicznie, przypomniały sobie jak podczas wojny w Wietnamie torturowały mnie, obrały ze skóry i upiekły jak prosiaka na ognisku. Prawdopodobnie pojawiło się u tych osób silne poczucie winy, którego sobie nie uświadomiły, i później podczas robienia mi sesji ładnie "ssały" ode mnie syfy energetyczne. Te osoby nie miały nawet pojęcia, że biorą na siebie moje brudy, gdyż wszystko odbywało się na poziomie podświadomym. Podczas sesji uświadomiłem sobie swoje intencje z jakimi przyjechałem na zajęcia: "ściągać pozytywy od istot, które są wyżej ode mnie, a w zamian wysyłać im swoje syfy". Wywalił mi też wzorzec "do oświecenia za wszelką cenę". Po sesji powiedziałem jednej z tych osób, że oczyszczała mnie energetycznie biorąc moje obciążenia. Usłyszałem tylko od tej zaślepionej istoty: "to nie twoja sprawa". W porządku, niech upadają duchowo dalej, niech ściągają syfy energetyczne na siebie, byle nie ode mnie, bo ja już nie mam ochoty na takie praktyki. Odreagowałem sobie oba wzorce, które mi wtedy wywaliły. No cóż, jak ktoś ma intencje upaść duchowo, to i tak to zrobi. I faktycznie, to nie moja sprawa.

"Medytacja wymiany" to jedno z najgorszych obciążeń jakie mogą tkwić w naszej podświadomości. Możemy dojść naprawdę bardzo wysoko w duchowości, ale kiedy odnowi nam się ta praktyka możemy upaść do poziomu, z którego zaczynaliśmy. Kiedy odnawia się "medytacja wymiany" człowiek zaczyna trafiać w bardzo nieciekawe energetycznie miejsca lub przyciągać osoby, od których zaczyna "ssać" energie o niskich wibracjach.
Zdarza się, że medytujący czuje się winny i w ten sposób odpokutowuje swoje grzechy biorąc na siebie syfy energetyczne od danej osoby.

Jeżeli rozwijamy się duchowo i dążymy do oświecenia to każde obciążenie, które mamy w podświadomości po jakimś czasie nam "wywali". Rozwój duchowy polega przecież na oczyszczaniu swojej podświadomości z wszelkich negatywnych, szkodliwych wzorców i intencji, aby móc podnosić jakość swoich doświadczeń. Problem polega ta tym, że "medytacja wymiany" może nam się bardzo silnie uruchomić, a my nawet nie będziemy tego świadomi. Dlatego warto jak najszybciej się od niej uwolnić.

Uwalniając się od "medytacji wymiany" możemy skorzystać z afirmacji, modlitwy, i z regresingu®. Najlepiej wykorzystać te wszystkie trzy metody.

Afirmacje:

Jestem bezpieczny, kiedy rezygnuję z zachłanności na cierpienie, niskie wibracje i otwieram się na boską miłość we mnie.
Boska Istota we mnie uwalnia mnie od wszystkich intencji i mechanizmów brania na siebie cudzych cierpień, chorób, karmy.
Jestem niewinny i w porządku, kiedy pozwalam innym ludziom brać pełną odpowiedzialność za swoje życie i za skutki ich wyborów./ żyć zgodnie z ich intencjami.
Jestem uczciwy, niewinny i w porządku, kiedy moje życie i moje dobro są najważniejsze dla mnie.
Jestem kochany, lubiany, cenny i wartościowy, kiedy na pierwszym miejscu stawiam własne dobro i szczęście.
Bóg stworzył mnie czystym, niewinnym i wolnym od odpowiedzialności za innych.
Z ufnością powierzam Bogu moje oświecenie i oświecenie wszystkich istot.
Mam prawo być szczęśliwy i jestem bezpieczny i niewinny, kiedy jestem szczęśliwy.
Mam prawo do łatwego, lekkiego, szczęśliwego i przyjemnego życia w godności, zdrowiu i w dostatku.
Przebaczam wszystkim, którzy manipulowali mną litością i wzbudzali we mnie poczucie winy.
Przebaczam sobie, że szkodziłem sobie i zaniedbywałem siebie pomagając innym. (uzdrawiając, nauczając, oświecając)
http://duchowa.pl/mb/artt5.php



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 mar 2011, 22:02 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009, 10:11
Posty: 1806
Temat aktualny JEST - I BĘDZIE

Już jakiś czas temu w tym kierunku MAŁO DELIKATNE sugestie
były podawane, iż coś jest na rzeczy.

Jednak wówczas wszystko było obracane w krucjatę
i próby podzielenia FORUM DI na części - jak ma to aktualnie miejsce
podczas katechologizacji i krucjaty religijnej.

Wszystko co może nas tu wzmocnić jest albo złe, nwo, albo od szatana.

Przypominam tematy:
Jak wykończyć forum DI ? - analiza strategiczna

Cytuj:
#####################################################
#########Jak wykończyć forum DI ? - analiza strategiczna############
#####################################################

Albert Einstein powiedział kiedyś - że WYOBRAŹNIA JEST WAŻNIEJSZA NIŻ WIEDZA.

Mając na względzie fakt, iż działania na tym forum i ludzie są niewygodni dla NWO
iluminati i innych dowolnie zwanych władców systemu można dla wprawy
przeprowadzić analizę strategiczną działania - wiedząc gdzie szukać.

Co byśmy mogli zrobić - żeby uniemożliwić wyzwalanie naszych niewolników mentalnych:

1) skorzystać z technologii Haarp i innych - namierzając wszystkich aktywnych posterów
i wykańczać ich psychicznie systematycznie - powodując u nich choroby lub inne dowolne
poplątanie psychiczne. Jakie działanie praktyczne mają tego typu instalacje - któż może wiedzieć
jeśli sam takiej instalacji nie posiada i nie używa w praktyce - jednak można się domyślać.

Cytuj:
Wiadomo jest, że ta broń korzystając z bioprądów istot żywych na Ziemi, może dotknąć w każdej chwili każdego człowieka i zwierze.

Cytuj:
Tajne publikacje na temat tej broni mówią o działaniu na ludzi tylko w aspekcie badań mózgu ludzkiego i możliwosci sterowania mózgiem ludzkim.


Haarp wg Goski
http://davidicke.pl/forum/post6111.html?hilit=harp#p6111

HAARP udoskonalone technologie Tesli
http://davidicke.pl/forum/post14871.html?hilit=harp#p14871

2) wprowadzić swoich ludzi którzy będą prowadzili działania dezinformacyjne.
Nic tak dobrze nie psuje jak kłótnie w zespołach.
Hitler i Stalin wzajemnie podsyłali sobie listy swoich kupionych rzekomych oficerów
i w rezultacie - jeden jak i drugi - zdziesiątkował swoją armię i wykastrował ją z ludzi
którzy mogli w warunkach bojowych poprowadzić armię i mieli doświadczenie.
Epizod KATYŃ - był mniej finezyjny - po prostu się wystrzelało oficerów.
Generalnie taktyka sprawdzona i zdecydowanie opłacalna w spustoszeniu.

Można by także wysłać jakiegoś demona - w końcu mamy od tego speców na etatach,
patrz wywiad z Arizoną Wilder - konkretne potwierdzenia o prowadzeniu podobnych działań.
David Icke - Rewelacje Matki Bogini (1999) *napisy PL*
Unikalny wywiad Davida Icke'a z Arizoną Wilder - kapłanką Reptilian.

http://davidicke.pl/forum/post113.html?hilit=arizona%20wilder#p113

Alaister Crowley na taką okazję mając swoje problemy z zakonem:
Cytuj:
Przeprowadził inwokację demona, który miał ich ze sobą skłócić. W kilka miesięcy później Zakon Złotego Brzasku rozpadł się na wiele małych frakcji

http://davidicke.pl/forum/alaister-crowley-t2208.html

Jak się zjednoczą i będą wspólnie działać - wówczas są niebezpieczni.

Greg Braden - twierdził, że potrzebny jest
pierwiastek kwadratowy z 1% populacji - jednomyślnie myślący-działający
żeby wprowadzić zmiany - naprawić ten świat.

Cytuj:
radoslaw:[...]Greg Bradden rzucił liczbą 8000 . To liczba ludzi, którzy mogą zmienić świat, jeśli mają wspólną wizję w tym samym czasie. Jeśli jeden szaman mógł sprowadzić deszcz na pustynię wizualizując sobie deszcz w miejscu mocy wśród kamiennego kręgu, to pomyślmy co może zrobić 8000 ludzi "nadając" z miejsc mocy na całym świecie ?[...]

[RS] Gregg Braden - The Science of Miracles PL
http://davidicke.pl/forum/post5704.html?hilit=Greg%20Braden#p5704

Saint Germain - jak słyszałem wspominał o 10 000 "sprzątaczkach" potrzebnych
żeby zrobić porządek na tej planecie.

3) Dyskredytować wszystkie możliwe pomysły które mogą przynieść w rezultacie:
- wspólne działanie
- uwalnianie się z przyczyn cierpienia, uwalnianie z pola karmy
- wzmacniające organizm od strony fizycznej
- wzmacniające energię od strony psychicznej
- uwalniające od używek i dyskredytujące je
- dyskredytować wegetarianizm i veganizm - skoro oczyszcza to umysł i organizm

Pamiętajmy, że technologie manipulacji i praktyki prowadzone są na świecie NON STOP
nie tylko podczas naszego studiowania materiałów - a później się je wyłącza...


Pamiętajmy że choć pomysł może być w naszej głowie - to nie musi być nasz.

The secret KGB Paranormal files - materiał prezentujący gotowe generatory fal mózgowych
będących w stanie manipulować całymi grupami, miastami,...
http://www.imdb.com/title/tt0278022/
http://www.dailymotion.pl/video/x848a6_the-secret-kgb-paranormal-files-4_tech

Sprawdźmy:
- kto korzysta na wyniku mojego pomysłu
- ile czasu zajmuje mi takie działanie - na ile mnie pochłania
- jakie efekty daje moja działalność
- ilu ludzi udało mi się wzmocnić i ile pomóc
- ilu ludzi udaje mi się dyskredytować i atakować
- jak dużo szumu i w jakim kierunku podejmuję
- jak swój czas spędzam od czasu pojawienia się na forum
- jakie mam myśli
- co jem
- ile śpię, czy dobrze śpię, czy długo, czy mój umysł w nocy jest "nakręcony"

I pytanie praktyczne - jakie prowadzicie osobiście działania zapobiegające,
wzmacniające organizm umysł, jak sami siebie sprawdzacie, diagnozujecie,
jaki macie dystans do siebie i tego co myślicie - co jest naszymi myślami
a co może być wszczepione - bacząc na to - kto może na tym korzystać?


Skoro teoretycznie można zestawić tego typu technologie,
i metody pracy - jak kawałku układanki - puzzle - jak to określał David Icke
to z dużym prawdopodobieństwem - można domniemać użycia ich w praktyce.
Nie tylko my możemy mieć takie przemyślenia - jeśli mamy potrzebę takich działań
i narzędzia ku temu - to pozostaje tylko realizacja.

Jakie mamy propozycje, praktyczne porady dla członków forum
i poszukiwaczy prawdy w dowolnym obszarze wszechświata?




SOJUSZ forum DI.pl

Cytuj:
SOJUSZ forum DI.pl

W cyklu praktycznych działań angażujących umysł, "mały jak i duży"
pojawiła się inicjatywa w ramach forum - także w internecie
umieścić informację dotyczącą konkretnego projektu wspierającego
i zabezpieczającego wzajemnie forumowiczów - działaczy - poszukiwaczy prawdy.

W ramach projektu - SOJUSZ forum DI.pl - zainteresowane osoby:

- przestają wypisywać na forum treści, które
nikomu nie pomagają, a wręcz krzywdzą forumowiczów
- wymieniają się praktyczną wiedzą i pomagają sobie wzajemnie.
- na ile mogę korzystają z produktów wolnych od cierpienia czujących istot,
(jeśli ktoś może redukuje spożycie mięsa, lub nie je mięsa,
nie kupuje skórzanych produktów - tylko alternatywy itp.)
- wszyscy wzajemnie energetycznie z poziomu absolutnego
wspierają się na wszystkich możliwych poziomach -
celem wszystkich bezpieczeństwa - wolności i "pełni szczęścia".
- na planie energetycznym ktokolwiek atakuje jakiegokolwiek uczestnika sojuszu
zostaje automatycznie postrzeżony przez mechanizmy obronne wszystkich sojuszników
jako obiekt do neutralizacji akcji negatywnych.

Dostępne będą także wzmocnienia pracy połączone z innymi sojuszami,
oraz metody przestawiania energią swojego pola energetycznego - re-profilowanie.



METROPIA - odkrywanie manipulacji poprzez film

Cytuj:
METROPIA

Obrazek

=====================================================
Sporo źródeł:
Kod:
http://peb.pl/dvdrip-hq-4/795395-rapidshare-metropia-2009-dvdrip.html


Jedno plikowe - przyzwoita jakość.
Kod:
http://turbobit.net/nq2x3et4e8se/Metropia.2009.BDRip.XviD-iMSORNY.avi.html

Napisy dostępne przez napi projekt.
Cytuj:
Produkcja: Dania, Norwegia, Szwecja
Akcja filmu toczy się w niezbyt odległej, przerażającej przyszłości. Kończą się światowe zapasy ropy. Wszystkie tunele systemów metra w całej Europie zostały połączone w jedną całość, tworząc gigantyczną podziemną sieć. Roger z Farsty (przedmieście Sztokholmu) stara się unikać metra za wszelką cenę. Uważa je za nieprzyjemne, a kiedy do niego podchodzi, słyszy w głowie dziwne głosy. Pewnego dnia odkrywa, że każdy szczegół jego życia jest kontrolowany. Stara się od tego wyzwolić.


=====================================================

Z czym tu mamy do czynienia?
Manipulacja umysłami.


W kilku wątkach wspominałem o tym.
Jak wykończyć forum DI ? - analiza strategiczna
http://davidicke.pl/forum/jak-wyko-czy-forum-di-analiza-strategiczna-t2270.html

Temat jest już nawet poprzez nurt podstawowego strumienia kinowego
potwierdzany w stosowaniu i przemycany do zbiorowej świadomości.

=================================================

Co z tym zrobić?
Mistrz Zen Seung Sahn - przewidywał jak jeszcze miał ciało fizyczne
i mówił o tym swoim uczniom - iż będą dostępne takie narzędzia,
które umożliwią sterownie i wychwytywanie dowolnego umysłu na planecie.
Wyjściem z tego jest praktyka wyłączania myślenia.


Poniżej przedstawione są linki do zgłębienia tematu:

Siedzenie z umysłem "NIE WIEM"
http://davidicke.pl/forum/siedzenie-z-umys-em-nie-wiem-t1164.html

TEORIA: Wyłączenie myślenia

http://davidicke.pl/forum/teoria-wy-czenie-my-lenia-t1178.html

The Big Mind Process by Dennis Marzel Genpo, Roshi
http://davidicke.pl/forum/the-big-mind-process-by-dennis-marzel-genpo-roshi-t1563.html

UMYSŁ - Ian Xel Lungold - Mayan Calendar - Welcome To Evolution
http://davidicke.pl/forum/umys-ian-xel-lungold-mayan-calendar-welcome-to-evolut-t1171.html

=====================================================
Kilka ciekawych fragmentów z listy dialogowej.
=====================================================


Cytuj:

=========================================
Pozwólcie, że zademonstruję.
Szampon łupieżowy posiada tylko jeden znany efekt

uboczny.
Wywołuje łupież.
Właśnie pomyślałeś:
"Ten facet dotknął mój kapelusz
swoimi mokrymi palcami?".
Jak...?
Jak to zrobiłeś? Pomyślałem tak.
Spróbuj.
I jak smakowało?
}W sumie...prawie że zjełczałe.
Niezdatne do picia.
Napij się jeszcze.
Nie, dzięki.
Co jest?
Nie łapię.
To było jak głos, w środku mnie.
Nie mój własny głos.
Mówił: "Pij, to jest dobre".
Chwila... Jak to zrobiłeś? Jak...?

Przepraszam.
[...]
- Mam pytanie.
Zastanawiam się, czy ktoś mógłby użyć szamponu,
by przejąć nad kimś kontrolę?
Nie rozumiem.
Na przykład, by wykorzystać młodą dziewczynę.
Seksualnie. Namawiać ją wbrew woli.
Przekonywać, że tego chce, mimo że tak nie jest.
Teraz już rozumiesz?
Dangst jest potężnym narzędziem komunikacji.
W niewłaściwych rękach...
sądzę, iż każde narzędzie|może być użyte...
Przepraszam, ale muszę panią poprosić o wyjście.
=========================================
Myślisz, że jesteś gotowy poznać prawdę?
[...]
Powiadomię władze. Może media...
Społeczeństwo powinno wiedzieć.
Cokolwiek się tu wyprawia, wiem, że to nielegalne!
Uspokój się i posłuchaj...
Oni są władzą.
Kontrolują rząd, media,społeczeństwo...

==========================================

W tej chwili wszyscy oglądają europejski teleturniej reality - "Azyl".

Jaki jest status?
- Możemy uzyskać obraz żony?
- Na telewizorze? Momencik.
Może mogłaby ściągnąć ciuszki.

Możemy śledzić nasze obiekty w domach
przez kamery w antenach TV,
od końca lat 90.
Staramy się jak tylko możemy,
by nie naruszać praw naszych obiektów.

A niedawno, dzięki naszemu
fantastycznemu szamponowi,
możemy do nich dotrzeć w Metrze,
poprzez nasze własne, dopasowane myśli.

============================================

Dziwne. Dlaczego oba ekrany są wyłączone?
Panie Bahn, nadal nie rozumiem,
jak obraz pochodzi z oczu.


//!-- komentarz --//
Nie widać bo nie myśli - wyłączył umysł.
o pojawieniu się tej technologii na planecie
wspominał wcześniej Seung San, mistrz zen
i jedynym sposobem ominięcia tego jest
wyłączenie umysłu - myślenia, przełączenie się
w stanu umysłu sprzed myślenia - z małego komputera
który jeszcze można podsłuchiwac i sterować
jakim jest umył którym myślimy i wydaje nam się
że jest nami a my nim w pełni
na WIELKI UMYSŁ - to właśnie praktyka
wyłączania myślenia, praca w umyśle sprzed myślenia, zen.
//!-- komentarz - koniec --//

===========================================
Niestety, nie mogę poruszać szczegółów technicznych,

ale...
Mogę pożyczyć?
To jest normalny, silny włos.
Widzicie?
Ale dla nas może służyć także jako antena.
Dangst zawiera organiczne mikroukłady...
które wnikają głęboko w skórę głowy obiektu.
Co daje nam pełny dostęp
do zmysłu wzroku i słuchu,
i...
przygotujcie się...
myśli każdego człowieka na świecie.
Boże, niesamowite.

===========================================



===========================================

TERAZ JUŻ WIECIE DLACZEGO W TEMACIE:
Jak wykończyć forum DI ? - analiza strategiczna
http://davidicke.pl/forum/jak-wyko-czy-forum-di-analiza-strategiczna-t2270.html

zapytałem otwarcie na ile jesteście świadomi tego co robią
i jak rozpoznajecie swoje myśli w głowie.
Działania są prowadzone niezależnie od tego jaki mamy do tego
stosunek emocjonalny lęki i kto w jakim jest procesie.

Postawione zostały pytania o konkretne metody pracy.
Nie o sposoby histerii i wymyśladztwa.

I WIECIE JUŻ TERAZ DLACZEGO TAK WIELE HISTERII WYWOŁUJE
WSPOMINANIE O PODSTAWOWEJ METODZIE UWALNIANIA SIĘ Z MANIPULACJI
starej używanej od tysięcy lat - i stojącej w gardle nie jednemu działaczowi.


Spokojnie - niektóre istoty potrzebują kilku wcieleń żeby to złapać
jest to najprostsza i zarazem najtrudniejsza metoda.
Tak Seung Sahn i inni jemu podobni oświeceni twierdzili.

Jeśli znacie lepszą metodę, szybszą skuteczniejszą
to nauczcie jej wszystkich - sam chętnie posłucham i przejmę gotowca do praktyki.



I CO DALEJ?

Kiedy zaczniemy w praktyce działać - zespołowo?
Puki co jesteśmy jak widzę z wypowiedzi - zespołowo dojeni.

_________________
Wszystko jest umysłem...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 mar 2011, 20:02 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 gru 2010, 5:45
Posty: 214
Objawy m.in. bóle stawów (bar, stront), wymioty, zaburzenia krążenia (glin, potas, tytan) i przedwczesne zgony mogą być spowodowane zatruciem opryskami chemtrails.

_________________
Gdzie życie, tam nadzieja.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 10 mar 2011, 12:01 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009, 10:11
Posty: 1806
Zawsze coś może być - co z tym zrobić?
To jest podstawowa kwestia. NAJWAŻNIEJSZA

_________________
Wszystko jest umysłem...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 10 mar 2011, 23:41 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 maja 2009, 23:59
Posty: 1069
Lokalizacja: Poznań
Płeć: mężczyzna
Feniks79 pisze:
Objawy m.in. bóle stawów (bar, stront), wymioty, zaburzenia krążenia (glin, potas, tytan) i przedwczesne zgony mogą być spowodowane zatruciem opryskami chemtrails.

Tu napisałeś co powoduje określone objawy czy chodzi o to czym zapobiegać?

_________________
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 mar 2011, 8:56 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009, 10:11
Posty: 1806
Jacolo pisze:
czym zapobiegać?


Konkrety.
Pisanie o tym, że jest źle - do niczego nie prowadzi.

_________________
Wszystko jest umysłem...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 mar 2011, 10:41 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 gru 2010, 5:45
Posty: 214
Te czyy
Jacolo pisze:
Tu napisałeś co powoduje określone objawy czy chodzi o to czym zapobiegać?

O tak walnąłem się. Dobrze, że czuwasz :) Nie tytan i potas, a tytan i magnez. Według informacji z "aerosol crimes" magnez z aluminium powoduje gęstnienie krwi.
Stronka którą w międzyczasie znalazłem opisująca wpływ połączeń al i mghttp://doublecheckmd.com/EffectsDetail.do?dname=aluminum+hydroxide-magnesium+hydroxide&sid=13192&eid=2039
Potas natomiast zostaje wypłukiwany
http://chem-trails-everyday.blogspot.co ... 22008.html[/url]
Analiza z blogu Wojtka Partyki.
Można uzupełniać niedobory cytrynianem potasu, a co do grzybków które są (teoretycznie) rozpylane w chemtrails zapobiega się stosując grzybki reishi - informacja z konferencji chemtrails.
To tylko możliwości, zachęcam do szukania dalszych danych.

_________________
Gdzie życie, tam nadzieja.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 mar 2011, 22:41 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2010, 18:47
Posty: 157
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: mężczyzna
Polecam_____________> przeczytanie kilku lektur Tombaka a nastepnie:
- oczyszczanie jelit
-oczyszczanie watroby
-oczyszczanie nerek
-oczyszczanie stawów, kości,limfy
a dalej rozsadna diete , składajaca sie z prostych jaknajmniej przetworzonych produktów
- unikanie wszelkiech tłuszczy roslinnych produkowanych w wysokich temp (oleje i MARGARYNY-MASŁA ROSLINNE- SILNE TOKSYNY)
-unikanie potraw smazonych a jesli juz to na smalcu czy prawdziwym masle
-unikanie pasteryzowanego mleka---> silna toksyna
-unikanie bialego cukru, maki etc.
-unikanie słodzików oraz substancji sztucznych

- TO TAK WIELE A ZARAZEM NIEDUZO ABY CIESZYC SIE WZGLEDNYM ZDROWIEM- SPRAWDZIŁEM ,POLECAM, DZIAŁA!! ZADNYCH BÓLÓW, DOLEGLIWOSCI,DUZO ENERGII, POGODY DUCHA I UŚMIECHU- PEACE

_________________
"Każdy, kto podporządkowuje się niesprawiedliwemu prawu, ponosi odpowiedzialność za to wszystko, co jest tego konsekwencją. Toteż, jeżeli prawo i sprawiedliwość są w konflikcie, musimy wybrać sprawiedliwość i nieposłuszeństwo wobec prawa." - Gandhi



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 mar 2011, 22:44 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009, 10:11
Posty: 1806
Nie każdy ma taką samą karmę jak Ty.

Jeśli ktoś parał się magią i tysiące lat był w tym dobry
to nie przestanie go nagle boleć głowa z braku spożycia cukru...

Napracował się - teraz fala wsteczna - nie tak to inaczej.
Żyjemy dłużej niż jeden dzień... i z większego okresu czasu
dostajemy premie zdrowotno dręczycielskie.

Kto się bawił magią - dostaje zagadki umysłowe...
Kto fizycznie wdrażał nowy świat - ma boleści w ciele...

Każdemu według zasług...

_________________
Wszystko jest umysłem...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 15 mar 2011, 22:49 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009, 10:11
Posty: 1806
Polecam także lekturę:

POWER FACTOR - przywracanie mocy
http://davidicke.pl/forum/power-factor-przywracanie-mocy-t6477.html

ODWAGA WOJOWNIKA
http://davidicke.pl/forum/odwaga-wojownika-t6476.html

_________________
Wszystko jest umysłem...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 16 mar 2011, 22:27 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 08 lis 2010, 22:00
Posty: 54
Płeć: kobieta
Witam!
Jestem trochę okrakiem w wątkach.Między tym a opryskami.Od września 2010go śledzę niebo i wszystko wskazuje
na to ,że jest jakaś korelacja między naszym samopoczuciem a smugami na niebie.Chociaż by ostatnia sobota.
Izyda relacjonowała że padała jak nigdy ,i tu potwierdzam ,też jestem z Poznania i ja oraz mój partner opadliśmy
z sił. Myślę ,że panowie bandyci znowelowali skład mieszanki i zaserwowali nam. Nie dość tego że z Niemiec przydmu-
chało to co tam wypryskali ,to jeszcze nam dołożyli.Kiedy niebo było całkiem zasyfione to przed moimi oczami jeszcze
ostatnie samoloty nakreśliły krechy w kształcie piramidy! Pomyślałam, tylko brakuje tego oka. A teraz chcę podzielić
się swoimi doświadczeniami w sprawach zdrowia fizycznego.Zerwałam wszelkie kontakty z cukrem białym.Nie kupuję
niczego w torebkach.Nawet suszone zioła zawierają glutaminian sodu! Sprawdzam skład wszystkiego co kupuję.
Rezultaty są rewelacyjne!Jasne myślenie,brak jakich kolwiek czarnych dziur w pamięci krótkotrwałej,zaczynam znowu
projektować sztukę użytkową(narazie dla siebie)tak jak zawsze chciałam! Czuję się wolna!Mam gdzieś polityków,
tych opryskiwaczy,urzędników. Przestałam się szarpać i nic się nie stało! Apeluję! Przestańcie żreć to paskudztwo ,
które wystawiają nam w marketach! Pamiętajcie! Jestem tym co jem!
Pozdrawiam! :bużki:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 35 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group