Kiedy po raz pierwszy usłyszałem o komecie Elenin, pomyślałem, że to kolejny głupi temat, ludzie się nudzą i pieprzą bzdury. Zobaczyłem nawet jakiś klip, który przedstawiał kometę jako wysłannika diabła. Porażka. Wystarczyło, abym mocno wyluzował.
Sytuacja się zmieniła, gdy trafiłem na zdjęcie banknotu 10- frankowego z odwzorowaną na nim mapką układu słonecznego i wlatującym w ten układ obcym ciałem. Używając współczesnego oprogramowania astronomicznego wydaje się, iż ustawienie planet na mapce wskazuje na datę 26/9/2011 . Według prognoz NASA, tego dnia nastąpi zrównanie Elenin ze Słońcem i Ziemią, czyli kometa znajdzie się dokładnie pośrodku między nami a naszą gwiazdą. W centrum rysunku Słonce, planety oznaczone symbolami astrologicznymi, nawet położenie Księżyca wobec Ziemi ma znaczenie i jest zbieżne z datą. Taki układ zdarza się raz na wiele setek lat. Tylko odległe Jowisz i Saturn nie pasują, jak i kąt wpadania tego ciała do układu. Co najciekawsze – rysunek układu słonecznego ma być ryciną szwajcarskiego matematyka Eulera sprzed prawie 300 lat. Skąd Euler miał wiedzieć, że 26/9/2011 jakaś kometa odwiedzi nasz układ i tego dnia ma zrównanie z Ziemią? Jak się okazuje, nie wiedział.
Internauta John Gorman, jeśli wierzyć jego słowom, dokonał zaskakujących odkryć. Ponoć oryginalna mapka Eulera z jego książki przedstawia planety na innych pozycjach. Tylko Jowisz i Saturn, co w tym przypadku nie zaskakuje, są zgodne z oryginałem. Reszta rysunku została zmieniona i dopasowana do pojawienia się w naszym układzie komety Elenin w dniu 26/9/2011.
Oto link do artykułu, najciekawszy jest ostatni film, nakręcony przez autora strony:
http://www.redicecreations.com/article.php?id=16211Interesujące? Jak dla mnie bardzo. I bardzo dziwne. Jeśli to prawda, to ktoś świadomie zmienił rysunek i dopasował go do aktualnego zdarzenia astronomicznego. Odległe od centrum planety Jowisz i Saturn, jak i kąt, pod którym kometa zagląda do naszego układu, zostały zachowane jak w oryginale ryciny, ale przy reszcie ktoś grzebał. Kto? I po co?
(...)
Ostatnie oficjalne dane na temat komety wskazują, że się rozpada. Być może nawet nie doleci do Ziemi. Strony „spiskowe” już przedstawiają dowody, że ktoś ją rozwalił. Czy to możliwe? Czyżbyśmy byli świadkami totalnego zakłamywania, konfabulacji? A może ktoś nam wszystkim chce napędzić stracha? Sprzedać coś przy okazji? Odwrócić uwagę od innych zdarzeń?
Technologia wciskania kitu sięga zenitu, fałszowanie danych, rysunków, wtłaczanie w usta ludzi wypowiedzi, które nigdy nie padły, podsycanie emocji. Kto miałby to robić? Iluminaci? A może żądni sławy internauci? Czysta paranoja.
Tylko w głębi duszy tli się iskra nadziei, że może faktycznie kometa przyniesie nam jakieś zmiany. Bo żyć w tej paranoidalnej rzeczywistości normalnemu człowiekowi nie sposób.