Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 07 gru 2019, 22:42

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1 ] 
Autor Wiadomość
Post: 08 maja 2013, 7:10 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 lip 2012, 10:27
Posty: 141
Płeć: mężczyzna
Witam!

Chciałbym przedstawić materiał, który w niewielkim stopniu ukazuje "słowiański światopogląd" - jest to swego rodzaju "kondensat" słowiańskiej wiedzy. Ważne jest, że ta wiedza odnosi się do Słowiano-Aryjskich narodów - ogólnie do białych ludzi. Nie ma znaczenia, czy jesteś Polakiem, Rosjaninem, Ukraińcem, Białorusinem, Niemcem, Anglikiem, Szkotem, Francuzem i tak dalej - znaczenie ma to, że jesteś białoskórym człowiekiem, ponieważ każdy biały człowiek należy do Słowiano-Ariów i kiedyś razem tworzyliśmy Wielką Dzierżawę - połączenie Rodów Słowiano-Aryjskich.
Na samym początku każdy człowiek powinien sobie odpowiedzieć na pytanie: Kim jestem? Kim jestem tak na prawdę? Ludzie utożsamiają się z narodowością - myślą, że są Polakami, Niemcami, Rosjanami lecz według światopoglądu słowiańskiego to wszystko są "jarłyki(jarzma)" - kajdany, które narzucamy na swoje prawdziwe "Ja".
Chcę zaprezentować materiał, który pomoże wam uświadomić sobie kim tak na prawdę jesteście.


Mozaika Życia


Opracowane na podstawie wykładów Алексей’a Трехлебов’a.



- Dlaczego żyjemy? Jaki jest sens życia? Czemu tutaj "przyszliśmy"? Konkretnie, jaką naukę powinniśmy otrzymać i jakie lekcje powinniśmy "przejść"?
- Nauczyć się zdrowomyślenia?
- To jest niezbędny warunek, także należy się nauczyć, ciepło, ciepło...
- Wykształcić w sobie określone jakości?
- Tak, jakim sposobem, skąd mamy je wszystkie wziąć?
- Z cierpienia... ?
- Z pokonywania przeszkód, które nas rozwijają?

- Tak, a skąd biorą się te trudności, przeszkody?
- Z doświadczenia... ?
- Doświadczenie przychodzi dopiero po ich przezwyciężeniu.
- Z karmy?
- Karma to... tak jakby nasza "kara" - "rok i uroki" (z ros. przeznaczenie i lekcje), ale skąd my bierzemy lekcje?
- Nasi Bogowie wszystko "rozpisują"? Sami wybieramy?
- Oni lekcje dają nam dla czegoś, żebyśmy wykształcili konkretne jakości, ale co nam pozwala te lekcje stworzyć, przejść? To jedno z najciekawszych pytań? Kto sobie przypomni?
- Dążenie do osiągnięcia "liczności" (osobowości złożonej).
- Nie całkiem do końca... ale jakim sposobem "licznością" my się stajemy, co jest niezbędne, aby to się stało?
- Odkryć wewnętrzną pamięć... ?
- Co pod tym rozumiesz? Gdzie ta pamięć jest zachowana?
- W "jajcychorze" – „jajo-or”, „Nasieniu Diabła”?
- Bardzo dobrze, ktoś sobie przypomniał. Pamiętacie czym jest "jajo-or"? To "kropelka przyczynowej materii". Jest ocean "przyczynowej materii", a każdy z nas bierze z niego tylko „kropelkę”. Wedy tak to tłumaczą: żiwatmę, czyli nasze prawdziwe „ja” porównuje się do pszczoły. Pszczoły z ula wylatują, zbierają nektar, wracają znów do ula i ten nektar wkładają do większego kotła, robią miód. Wedy mówią, że tak samo jest z ludźmi. Kiedy pojawia się wszechświat, nowy jego przejaw to żiwatmy zasiedlają ten wszechświat i zbierają doświadczenie. Żiwatmy mogą "iść drogą" albo w prawo, albo w lewo - to oznacza, że istnieją boskie i demoniczne stworzenia. I kiedy zaczyna się kurczenie tego wszechświata, tj. unicestwienie, one całe to doświadczenie składają w przyczynową materię, w Inglię. To znaczy w Ingli - przyczynowej materii - zachowane jest całe doświadczenie zebrane przez boskie jak i demoniczne istoty. I kiedy kolejny nowy wszechświat się pojawia, każda żiwatma bierze kropelkę z tego "przyczynowego oceanu" i ze sobą ją zabiera. Kiedy zaczyna tworzyć się nowy wszechświat, każda żiwatma przenikając do tego świata, tak jakby przyobleka się w obłoczek przyczynowej materii, w którym zawiera się całe doświadczenie, które znajduje się w tym przyczynowym oceanie lub przyczynowej materii, ponieważ kropelkę można porównać pod względem jej jakości i składowi(np. chemicznemu) z całym oceanem. Każda żiwatma posiada swoją "kroplę" i ta kropelka daje możliwość posługiwania się doświadczeniem wszystkich żiwatm. Wykorzystując to doświadczenie, tworzy się nowy materialny świat. Ta przyczynowa materia "niesie" w sobie także doświadczenie zniszczenia, dlatego niektórzy mistycy nazywają to „jajo-or”, lub „nasieniem diabła”, które jest w każdej istocie. Ona daje jeszcze możliwość dowiedzenia się, czym jest tak negatywne, jak i pozytywne doświadczenie. To negatywne doświadczenie zaczyna się pojawiać, kiedy żiwatma zaczyna się doskonalić - żiwatma nie dostaje większego doświadczenia, niż jest w stanie wytrzymać. Dlatego na określonym poziomie ewolucji, to "jajo-or" coraz bardziej zaczyna wpływać na świadomość żiwatmy. Jest takie przysłowie: "Droga doskonałości, to droga walki poety i kata w swoim wnętrzu". W każdym z nas, prędzej czy później pojawia się energia zniszczenia, ponieważ zniszczyć można tylko to, co istnieje w tym świecie. Jeśli popatrzeć z punktu widzenia morale, to jest bardzo źle, od słowa mor - śmierć, ludziom stojącym na tym poziomie ewolucyjnego rozwoju jeszcze nie jest dane tego zrozumieć. Kiedy żiwatma coraz bardziej się rozwija, człowiek wchodzi na dużo wyższe poziomy poznania, to on zaczyna żyć według praw światłych, od słowa „Ra” - światło, wtedy on zyskuje większe możliwości do walki z tymi przejawami samodestrukcji. W rezultacie tej walki, wytwarza się kolejne doświadczenie, jeszcze bogatsze niż żiwatma otrzymała do czasu, zanim tu przyszła. Jajo-Or zawiera w sobie całe doświadczenie, wszystkich wcieleń - wszystkich żiwatm i żeby opanować to doświadczenie trzeba przejść określone drogi, wyzwania. Jeśli żiwatma zdecyduje się iść drogą negatywną, wychodzi naprzeciw tym emanacjom, to wtedy ta materialna przyczyna nazywa się "Karob" (ona się zagęszcza, kondensuje) - to demoniczna droga ewolucji.
W czym tkwi różnica między jasnymi a ciemnymi drogami? Jeśli żiwatma podąża drogą "ciemnych" - to ona myśli takim sposobem: "Jest Ja i jest nie-Ja, wszystko czym nie jestem, stanie się mną" - takim sposobem ona podąża drogą pochłonięcia wszystkiego w siebie. Takim sposobem materialność się zagęszcza. W materialnym świecie można porównać to do czarnej dziury, która wszystko w siebie pochłania, tj. materialność się zagęszcza - jest to demoniczna droga ewolucji. U jasnych jest na odwrót, żiwatma mówi: "Jest Ja i jest nie-Ja, wszystko co nie jest mną, Ja się tym stanę" - ona stawia na ekspansję, ona obejmuje sobą wszystko co istnieje wokół niej, łączy się z tym, wtedy poszerzenie jeszcze bardziej się wzmaga - to droga jasnych sił. Ten kto podąża drogą - przyjmijmy lewej ręki, on materialność zagęszcza, ten kto stoi na drodze jasnej, ten tą materialność wykorzystuje, tzn. on bierze tę przyczynową materię i uduchowia ją. Jeśli ta zebrana materia nazywa się "Karob" - od słowa kondensacja, to materia już przetworzona, przesiąknięta tym doświadczeniem i przynosząca pożytek wszystkiemu i wszystkim, tj. powodująca poszerzenie nazywa się "Sjeaira" - jasna materia, takim sposobem tworzą się świetlane ciała. Są więc dwie drogi do wyboru - na lewo i na prawo. Takim sposobem żiwatma zbiera tak i negatywne, jak i pozytywne doświadczenie. Przyświeca temu taki cel - jak piszą Wedy, że Wszechmogący w ten sposób się doskonali. Tzn. kiedy On się "rozszerza" - żiwatmy to swego rodzaju jego palce, ręce z pomocą których On poznaje Samego Siebie, tak jakby "bada" Samego Siebie. To nazywa się pojawieniem nowego wszechświata, czy też nowej rzeczywistości. Żiwatmy zbierają doświadczenie w tym materialnym świecie, a kiedy zaczyna się jego kurczenie, wszystko to składają do jednego kotła. Przyświeca temu taki cel - dzięki temu Wszechmogący dużo głębiej poznaje Sam Siebie i dzięki temu, może rozszerzyć się jeszcze bardziej, jeszcze mocniej. Może stworzyć kolejne, jeszcze większe, bardziej perfekcyjne rzeczywistości. Takim sposobem opisana jest ewolucja Wszechmogącego, lub inaczej Pierwotnego Światła – „Ra”. Nasi przodkowie, którzy tworzą RASĘ wybrali początkowo drogę prawej ręki, tzn. jasną drogę, drogę ekspansji - przetwarzanie tej pierwotnej materii w "Sjeairę". My Jesteśmy w swej naturze - Bogami, a nie Demonami. Demony wybierają drogę lewej ręki, oni mają swoją ewolucję, są zupełnie innymi istotami, po prostu mają inną drogę, absolutnie nam obcą. My, jako biali ludzie stoimy na jasnej drodze, drodze ekspansji(rozszerzania) - przynoszenia innym dobra.
Wróćmy do „kropelki OR”. W Ingli - przyczynowej materii - zachowane jest całe doświadczenie zebrane przez boskie jak i demoniczne istoty. Kiedy kolejny nowy wszechświat się pojawia, każda żiwatma bierze kropelkę z tego "przyczynowego oceanu" i ze sobą ją zabiera. Można tak powiedzieć: Komputer przechowuje pewien rodzaj informacji, można całą jego informację "spakować" (zarchiwizować) i przegrać na płytkę? Można? Tak i każdy z nas taką "płytkę" posiada - to nie cały ocean przyczynowej materii (cała baza), lecz spakowana całość (zarchiwizowana). Pamiętacie, kiedy mówiliśmy, że ta kropelka nazywa się „or”, dawny termin „or”... przypomnijcie sobie słowa z korzeniem „or”, dowolne słowa - orać, orzech, tor, spór(spor), ornament, orbita - przypomnijcie sobie te słowa i znaczenie terminu „or” stanie się jasne. A według prawa żereckiego zapisu, tj. kiedy „or” czytamy z prawej strony do lewej, to wychodzi nam „ro” i jakie mamy słowa z korzeniem „ro”? Rosnąć, rozpakować, rodzić itd. - chodzi o „ro-zszerzenie”. „Or” to skondensowanie, ściśnięcie, a „ro” to rozszerzenie. Pograjcie tymi słowami i od razu wam się wszystko rozjaśni. I tak naszym zadaniem jest to „or” – „ro-zarchiwizować”, tę "płytkę" która jest w każdym z nas, czyli „ro-zkryć” całe to doświadczenie, które zawarte jest w tym „or”, na tej "płytce" - a jest to doświadczenie wszystkich Bogów oraz wszystkich Demonów. Żebyśmy rozkryli to wszystko dane są nam uroki(lekcje) - rok(przeznaczenie), pisany jest program nauczania jak to wszystko rozkryć.
Jak tę "płytkę" rozpakować? Należy tutaj przejść określone sytuacje i wtedy to się rozkryje, lecz trzeba i należy to jeszcze opanować i nasi Bogowie dają nam program „ro-zkrycia” tego „or’a” i uroki(lekcje) jak to przyswoić i opanować. Rozkryliśmy i należy również nad tym zapanować. I dlatego tutaj żyjemy, w tym tkwi sens życia. Jak inaczej stać się Bogami? Jeśli my całości nie opanujemy, nie będziemy potrafili jej kontrolować? To nie tylko należy "przeczytać", tutaj trzeba się "stać takim" a do tego niezbędne są lekcje, dla nabycia tych nawyków, które znajdują się na tej "płytce" - gdzie są żądze, gdzie jest nauka i dlatego tutaj żyjemy. Kiedy boskie doświadczenia się rozkrywają, to dostajemy boskie umiejętności, swego rodzaju sidhi - mistyczne zdolności i uczymy się jak prawidłowo nimi władać. A kiedy zaczyna się demoniczna pamięć rozkrywać... to wiecie, że niektórzy filozofowie mówią, że to "nasienie diabła" w każdym stworzeniu, to „or” lub też mistycy nazywają to "jajcychora" – „jajo-or”, pamiętacie jak Serafin Sarowski mówił: "Jestem najgrzeszniejszym człowiekiem na Ziemi" - u niego bardziej niż u innych ludzi była "demoniczność rozpakowana", no tak boska jak i demoniczna. Jeśli boska siła nie rozkrywa się równocześnie z demoniczną, to nie sprostasz temu doświadczeniu, czyli zawalisz lekcje. Popadniesz pod władzę tej demonicznej informacji i możesz stanąć na demonicznej drodze. Sami po sobie wiecie, a skąd się bierze ten cały syf, który na was zaczyna wpływać. Sami się dziwicie skąd to się bierze: Ja jestem taki dobry a u mnie takie myśli. Macie takie doświadczenia? W tym całe zło, że ludzie nie wiedzą skąd się cały ten "gnój" bierze, myślą: A może ja na prawdę taki niegodziwy jestem? Taki zły? A kiedy oni wiedzą skąd to jest:

TO NIE JA!

To po prostu „jajcychora” się rozkrywa, czyli to oznacza, że Ja mogę tym władać, opanować to i kontrolować - prawda? Jeśli ja równocześnie boskie jakości odkrywam, to one mi pomogą kontrolować to wszystko. Jeśli dzieciom od maleńkości to wszystko wyjaśniać, to one by zrozumiały skąd się u nich bierze dążenie do dajmy na to - hulaszczego trybu życia, lecz jeśli im to wszystko wyjaśnić: No dzieci, to po prostu wasza oczywista lekcja, przykład błądzenia.
To jedno z najważniejszych zagadnień w waszym życiu, co może być ważniejsze? Powinniście tę kwestię całkowicie sobie rozjaśnić. Całe nasze życie, które tutaj wiedziemy przeznaczone jest do tego, abyśmy „ro-zkryli” demoniczną i boską informację. Ten świat na sanskrycie nazywa się światem "Mriteloka(?)" - świat śmierci i świat cierpienia. Znaczenie słowa "stradanie(cierpienie)", jego etymologię jesteście wstanie wyjaśnić? "Sto"-"ra"-"dawanie"; "st"- sto, "ra"- światło, oświecenie, dawanie - stradanie: Danie po stokroć „Ra”. Chrześcijanie mówią: Cierpienie prowadzi do oświecenia. Tylko przechodząc przez cierpienia... Jeśliby dać ludziom sprzyjające warunki, rajskie takie to byśmy leżeli, mieli wszystko gdzieś i nic byśmy nie robili - ciepło, dobrze, muchy nie kąsają - prawda? Dlatego nam chcąc, nie chcąc przychodzi... wiecie jak z żerczestwa tłumaczy się słowo "stimul(bodziec)"? "Stimul" to pałka do bicia uczniów. I nas tak "pobudzają" do działania, stymulują. Ten świat jest idealny i trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że jesteśmy w szkole i nas nauczają. Ja swego czasu kiedy uczyłem się Chrześcijaństwa chodziłem po chrześcijańskich świątyniach. Przychodzę do świątyni, a jak to bywa zwykle u chrześcijan słychać: O tu źle, tu niedobrze, daj mi tego, daj mi tamtego. Stoję tam, a obok mnie niedaleko modli się babcia i ona również zaczyna biadolić... Słucham o czym ona tam mówi, a ona: "Boże dlaczegoż mnie opuścił, dlaczego nic się ze mną nie dzieje, dlaczego u mnie taki wielki urodzaj, wnuki do mnie przyjeżdżają, ani jedna kura nie zdechła? Dlaczego mnie opuściłeś?" Ona zaczęła rozumieć: Dlaczego mnie ze szkoły wykluczyłeś? Dlaczego nie ma prób, doświadczeń, egzaminów? Dlaczego nie ma cierpienia? W czym przyczyna? O, to jest babcia, ona zaczęła pojmować, chociaż jest chrześcijanką, ale do oświecenia jej już niedaleko. Dlatego, że ona zrozumiała, że to jest szkoła. Czemu "pluć" na ten świat, on jest idealny. On jest stworzony dla nas, abyśmy przeszli te próby i wyzwania i stali się Bogami, tamta babcia to zrozumiała.

Dla wielu to niedogodności, niewygody dla tych ludzi, którzy jeszcze nie rozumieją, że to dla naszego dobra się dzieje, to nasze próby przez które powinniśmy przejść, znaleźć dostojne rozwiązanie tych problemów i podnieść swoje kwalifikacje, stać się lepszymi.

Jeśliby tych sytuacji nie było, to w jaki sposób lepsi byśmy się stali? Wyobraźcie sobie, że teraz zacznie się "Dzień Swaroga", czy też tak jak się tłumaczy z sanskrytu "Satya Yuga" (Złoty Wiek) i dajmy na to - wszyscy ludzie nauczą się czytać myśli. Nie będzie żadnego kłamstwa, świat będzie perfekcyjny i jak wy możecie doskonalić się w takim świecie? Pomyślcie, będzie tu rajski świat - cisza, spokój, ład jeśli my nauczymy się czytać myśli i jak się doskonalić w takich warunkach? „Jajcychora”, kiedy pojawi się u was jakieś draństwo, to od razu wszyscy będą widzieć: Ooo... u niego „jajcychora” się ukazała, chodźcie wszyscy pomożemy sprawić się z wyzwaniem. Wszyscy jeden drugiemu pomagają, każdy godny człowiek, jeden drugiego kocha, rozumieją wszystko - prawda? No i jak można w takich warunkach się doskonalić? Tak i powinniśmy być zadowoleni, że dziś żyjemy. Dziś większość Bogów nam zazdrości... (od tłumacza: Chodzi o bogów świata Sławii - półbogów, którzy jeszcze nie zdali swoich egzaminów i nie stali się Bogami świata Prawii). Dziś większość Bogów nam zazdrości, że w tym czasie mamy ludzkie ciała. Obecnie można wykonać taki olbrzymi "skok" w doskonaleniu ewolucyjnym, że oni po prostu nam zazdroszczą. Oni chcieliby się wcielić, a my nawet dzieci nie rodzimy. Zdajecie sobie sprawę z tego ile jeszcze 100 lat temu było białych ludzi na tej planecie? Procentowe odnoszenie? 20 procent w odniesieniu do całej ludzkości, było 20 procent białych ludzi. A jak myślicie ile jest teraz? Mniej niż 3 procent - 2,7 i jak naszym bogom się tutaj wcielić? Wyobraźcie sobie jak oni nam zazdroszczą, a my jeszcze tu płaczemy, że źle żyjemy. My idealnie żyjemy, egzaminy zdajemy - to ogromna wartość i trzeba to doceniać. Należy prawidłowo wyciągnąć wnioski z tego wszystkiego, tj. znaleźć dostojne wyjście z tej sytuacji - to, że „jajcychora” się dziś u nas „ro-zkrywa”, należy to kontrolować. Jak tego dokonać? Należy posługiwać się doświadczeniem przodków.

Jeśli teraz choćby to jedno wyjaśnicie sobie po tym spotkaniu, to wasze życie od razu się zmieni.

Musicie zrozumieć jedno: Czym jest zarozumiałość, a czym jest zdrowomyślenie. Jeśli to sobie uporządkujecie, wyjaśnicie, przeanalizujecie to wasze życie również się zmieni. Bez zdrowomyślenia żadnego doskonalenia ewolucyjnego nie może być.
Jaki jest najlepszy sposób poznania siebie i otaczającego nas świata? Nasi przodkowie dali nam bardzo dobrą radę, żeby człowiek nigdy w niczym się nie pomylił niezbędne jest posługiwanie się zdrowomyśleniem. Czym odróżnia się zdrowomyślenie od zarozumialstwa? Dziś wielu ludzi myli te pojęcia. Na przykład zarozumialstwo z czego się składa? Z tego co człowiek usłyszał w przedszkolu, szkole, uczelni, przeczytał w książkach, gazetach, zaczerpnął jakąś informację od swoich przyjaciół, znajomych, sam do czegoś doszedł, tzn. swoimi wymysłami i z tego „potoku informacji” człowiek buduje swój pogląd, swoje zdanie na tę czy inną kwestię. I tak kiedy my opieramy się na różnych źródłach informacji – różne książki czytaliśmy, różnych ludzi spotykaliśmy, w różnych szkołach uczyliśmy się – to każdy z nas ma inny pogląd na daną kwestię i tak jakby każdy człowiek trzyma się swojego „punktu widzenia”. To dziś nosi nazwę „pluralizm zdań” – wmawia się nam, że to ładnie i pięknie, kiedy występuje pluralizm zdań, tak nam dziś mieszają. A do czego to prowadzi? Do tego, że my trzymamy się swojego „punktu widzenia”, a czy w ten sposób możemy „dokopać” się do prawdy? Jeśli człowiek posługuje się zarozumialstwem do orientacji w przestrzeni: Jak ma żyć, jak postępować, to czy on może dotrzeć do prawdy z pomocą zarozumiałości? Tym bardziej jeśli uczyć, że wszystkie te źródła informacji o których wspomniałem podlegały ostrej cenzurze i nam nigdy prawdy „nie mówiły” – trzeba wam to udowadniać, czy wszyscy zdajecie sobie z tego sprawę? Ni w szkołach, ni na uczelniach nigdy nam prawdy nie powiedziano i jak w takiej sytuacji opierając się na tych źródłach informacji człowiek może wyciągnąć prawidłowe wnioski, dotrzeć do prawdy? To jest możliwe? Niemożliwe. Dlatego człowiek posługujący się zarozumialstwem będzie popełniał błędy. Aby tego uniknąć, nasi przodkowie mówili, że koniecznie trzeba posługiwać się zdrowomyśleniem.
Czym jest zdrowomyślenie? Nasi przodkowie mówili tak: Zdrowomyślenie opiera się na trzech kryteriach poznania prawdy. Pierwszym kryterium jest: zdanie kompetentnego człowieka. Koniecznie trzeba poznać, co w danej kwestii ma do powiedzenia kompetentny człowiek. W każdej kwestii można znaleźć kompetentnego człowieka. Zgodzicie się z tym, że w każdej kwestii można znaleźć rzeczywiście doświadczonego człowieka? Nie samozwańca, szarlatana jakiegoś – ich jest pełno, zwłaszcza w naszych czasach – lecz mówimy o rzeczywiście kompetentnych ludziach, są tacy? Na przykład kiedy chcemy nauczyć się malarstwa, idziemy do dobrego artysty. Chcemy nauczyć się muzyki, idziemy do dobrego kompozytora, muzyka. Chcemy nauczyć się medycyny, idziemy do dobrego chirurga itd. Tzn. że niezbędne jest zdanie kompetentnego człowieka. Jeśli chcecie się czegoś dowiedzieć, trzeba znaleźć kogoś kto naprawdę orientuje się w danym temacie, kogoś kto jest doświadczony i spytać o wyjaśnienie: "Jak to trzeba zrobić?". Jeśli mówimy o sprawach duchowych, to taka osoba powinna być osobą duchową, znać z praktyki to, o co pytamy.
- Mam pytanie. Jak odróżnić przekonywującego, doświadczonego samozwańca od doświadczonego, wiedzącego człowieka? Istnieją bardzo przekonywujący ludzie, tak jakby wierzący w swoją… słuszność działania.
- Takich co zakazują, jest dużo - są przekonani, że tylko oni mają słuszność. Po pierwsze: Czy on przejawia zdrowomyślenie? Oni jednoznacznie bazują na zarozumialstwie. Dlatego mówię: Jeśli my dzisiaj nauczymy się odróżniać zarozumialstwo od zdrowomyślenia, od razu pojmiemy, czy to zdrowomyślący człowiek, czy też trzyma się swojego punktu widzenia. Ci co zakazują (chodzenia innymi drogami), trzymają się swojego punktu widzenia. Oni nie przejawiają zdrowomyślenia. Jedno z bardzo wyraźnych kryteriów to... Wedy rozróżniają doinformowanie od wiedzy. Istnieje informacja, którą otrzymujemy i istnieje wiedza. W Wedach wylicza się 21 punktów co okazuje się być wiedzą. Pierwszy punkt: skromność... 1.Skromność 2. Pokora 3.Wyrzeczenie się przemocy 4.Tolerancja 5.Prostota 6.Nakierowanie się na wartościowego nauczyciela duchowego 7.Czystość 8.Stabilność 9.Samodyscyplina 10.Wytrwałość 11.Odwrócenie się (wyrzeczenie) od obiektów zaspokajania zmysłów 12.Wyrzeczenie się kłamliwego ego 13.Świadomość tego, że narodziny, śmierć i starość oraz choroby są złe 14.Pozbycie się przywiązań 15.Niezależność od ujarzmienia poprzez żonę, dom, dzieci, domowe gospodarstwo i pracę 16. Spokój w obliczu tak przyjaznych jak i nieprzyjaznych zdarzeń 17.Ciągłe i czyste poświęcenie/oddanie się swojemu Rodowi 18.Oświecenie umysłu i zamiana spotkań towarzyskich oraz skupisk ludzkich na odosobnienie 19.Samowystarczalność 20.Przyłożenie nacisku dla osiągnięcia doskonałości, nieprzerwanego głębokiego poznania ducha , światła oraz Istoty/sedna "ja" 21.Mądremu poszukiwaniu doskonałego sedna. I mówią: Wszystko to jest wiedzą, a wszystko inne jest niewiedzą. Jeśli człowiek, tymi cechami nie włada... To po prostu trzyma się on swojego punktu widzenia, bazuje na zarozumialstwie. A zdrowomyślący człowiek, będzie władał tymi cechami. To jedno z kryteriów. Tutaj się nie pomylicie. Dowolny zdrowomyślący człowiek, trzyma pod kontrolą chęć gadulstwa… Trzyma pod kontrolą język, żołądek i genitalia - okazuje się kompetentnym człowiekiem, tylko ten, który to kontroluje. To zawiera się w tych 21 punktach dot. wiedzy.
Drugim kryterium poznania prawdy jest: zdanie naszych przodków. Ponieważ tylko nasi przodkowie dawali rady, które dotyczą nas - białych ludzi. Inne narody mogą dawać inne rady, ale one nam nie pasują, dlatego, że wszystkie inne narody są zainteresowane swoimi korzyściami, nie naszymi. A nasi przodkowie dawali nam idealne rady, oni mieli kolosalne doświadczenie w każdej dziedzinie. Wszystkie pytania, które mogą się u nas pojawić były znane naszym przodkom - oni je rozwiązali, znaleźli odpowiedzi i przekazali je nam w pismach. Wszystkie odpowiedzi przechowały się w Wedach. W Wedach znajdują się odpowiedzi na wszystkie najważniejsze pytania, które mogą się u nas pojawić. Dlatego trzeba sprawdzić: A co w danej kwestii napisane jest w Wedach. Jeśli człowiek nie jest w stanie sam znaleźć odpowiedzi w Wedach na dane pytanie, on powinien zwrócić się do kompetentnego człowieka, tj. do wieduna i zapytać:- "A co napisane jest w Wedach?". Wiedun powinien podpowiedzieć, że w takiej księdze, na takiej stronie znajduje się odpowiedź i dać przeczytać człowiekowi, tzn. jak odpowiedzieli przodkowie na to pytanie.
Trzecie kryterium poznania prawdy to: osobiste doświadczenie. Koniecznie trzeba samemu się przekonać: Tak, czy nie tak. Zdrowomyślenie polega na tym, żeby te trzy kryteria sprowadzić do wspólnego mianownika. Jeśli wszystkie trzy kryteria mówią: Tak, to jest tak - wtedy możemy być pewni, że tak jest naprawdę. Jeśli one mówią: Nie, to nie jest tak - wtedy też możemy być pewni. Lecz jeśli chociaż jedno z tych kryteriów przeczy dwóm pozostałym to trzeba wątpić. Jeśli człowiek w dobrej wierze wykorzystuje zdrowomyślenie - tj. sprowadza te trzy kryteria do wspólnego mianownika - gwarantuje mu to, że on nigdy w niczym się nie pomyli. To właśnie jest zdrowomyślenie. Dziś większość ludzi niestety nie rozumie czym jest zdrowomyślenie. Jeśli oni posłużą się zdrowomyśleniem jako instrumentem - gwarantuje to im, że zawsze ich plany będą zrealizowane.
Istnieją tylko trzy sposoby poznania świata. Jeśli wziąć najprymitywniejszy sposób, to on jest oparty na zdolnościach naszych zmysłów. Mamy pięć zmysłów: węch, dotyk, smak, wzrok i słuch. Wszystkie te zdolności są prymitywne. Na przykład: węch u psa jest znacznie lepszy niż u człowieka. Dotyk również jest prymitywny. Smak także jest prymitywny. Słuch u człowieka wychwytuje tylko wąski zakres częstotliwości z mnóstwa fal dźwiękowych. My na przykład nie słyszymy ultradźwięków, infradźwięków. Czyli istnieje mnóstwo dźwięków, których my nie słyszymy, ale one przecież istnieją. Tak samo jest ze wzrokiem. Wzrok człowieka odbiera tylko wąski zakres częstotliwości z całego widma fal. Na przykład ludzkie oko nie dostrzega - jeśli wziąć spektrum słoneczne, to z tego spektrum my widzimy tylko maleńką cząstkę. My nie widzimy w ultrafiolecie, w podczerwieni, nie widzimy światła spolaryzowanego, radioaktywności itd. Tzn. że wzrok także jest ograniczony. Jeśli człowiek posługuje się tylko tymi pięcioma zmysłami, to jest on ograniczony w swojej percepcji.
Inny sposób poznania świata opiera się na zdolnościach naszego umysłu, rozumu i intelektu. Umysł to organ, który otrzymuje informacje od pięciu zmysłów. Rozum to organ, który analizuje otrzymane informacje. A intelekt to bogactwo wyciągniętych wniosków - rozum wykonuje wnioski i składa ten "bagaż" w intelekcie. Sposób którym posługuje się współczesna nauka, również jest prymitywny. Dlaczego? - Dlatego, że również jest ograniczony tymi pięcioma zmysłami. Nasz umysł nie posiada innych kanałów informacji - oprócz tych pięciu zmysłów. Dlatego człowiek, który myśli, że przy pomocy umysłu, rozumu i intelektu może dotrzeć do prawdy, to on jest po prostu naiwny. To w żadnym razie nie jest możliwe. Także jeżeli będzie on posługiwał się jakimiś narzędziami, "protezami" aby rozszerzyć zdolności naszych zmysłów to nic nie da, umysł, rozum i intelekt są zależne tylko do tych pięciu kanałów. I dlatego ten organ poznania świata jest niezbędny na określonym etapie, ale on jest prymitywny. W Wedach o tym mówi się tak: Umysł, rozum i intelekt to najlepsi przyjaciele człowieka, lecz jeśli człowiek rozwinął się na tyle, że już nie potrzebuje tych pięciu zmysłów, to wtedy umysł, rozum i intelekt stają się największymi wrogami człowieka. Konieczne jest wtedy odrzucić umysł i rozwinąć inne sposoby poznania świata, bardziej doskonałe - jak na przykład intuicję. Wiemy na przykład, że Ivan Durak(Głupi Jasio), jedno ze znaczeń tego słowa jest takie, że Durak to człowiek nie posługujący się umysłem. Tj. "um - swietłyj"- Umysł - Jasny - Oświecony. Wiemy, że w ruskich narodowych bajkach Ivan Durak w ewolucyjnym rozwoju jest dużo wyżej, niż jego rozumni bracia. Jeśli rozumnemu człowiekowi powiedzieć, żeby poszedł tam - nie wiadomo gdzie, przyniósł to - nie wiadomo co - on rozłoży ręce. Jemu trzeba pokazać azymut, współrzędne i wytłumaczyć konkretnie co znaleźć. A Ivanowi Durakowi to nie stwarza problemu. On włada bardziej doskonałymi metodami poznania świata. Dlatego z pomocą umysłu, rozumu i intelektu można rozwijać się do określonego momentu ewolucji. Potem niezbędne jest jego odrzucenie. Dlatego mówi się, że Rosja to kraj „duraków”, czyli ludzi oświeconych, to nie głupcy, lecz tak naprawdę oświeceni ludzie. Głupiec i durak, to dwa różne zagadnienia.
Jeśli człowiek posługuje się umysłem, rozumem i intelektem…: Umysł to organ, który otrzymuje informacje od pięciu zmysłów. Rozum to organ, który analizuje otrzymane informacje. A intelekt to bogactwo wyciągniętych wniosków – okazuje się, że umysł, rozum i intelekt człowieka zależy od pięciu zmysłów, a my już omówiliśmy to, że są one prymitywne. My nie możemy poznać prawdy w pełnej mierze ograniczając się do tych pięciu zmysłów – rozumiecie to?

Umysł na określonym etapie ewolucyjnego doskonalenia, to najlepszy „przyjaciel” człowieka – póki on poznaje ten Jawny świat, lecz jeśli człowiek chce rozszerzyć horyzonty poznania świata o wiele bardziej, to umysł staje się najgorszym „wrogiem”.

Zrozumiałe jest to czemu? Dlatego, że umysł nie jest przeznaczony do tego, to tak jakby: „Z pomocą młotka – orać pole”, umysł do tego nie jest przeznaczony. Do każdej „czynności” jest konkretny instrument. Umysł to instrument poznania jawnego świata, lecz tym światem prawda nie jest ograniczona – prawda jest o wiele „szersza”. Jeśli chcemy „przybliżyć” ją sobie bardziej, to potrzebujemy rozwinąć inne organy poznania świata, tak jak Ivan Durak. „Durak” to człowiek nie posługujący się umysłem, on umysł ma, tylko do czego on mu jest potrzebny… - to prymitywny organ poznania świata. Dlatego też w rosyjskich narodowych bajkach Ivan Durak w swoim ewolucyjnym rozwoju jest znacznie wyżej niż jego rozumni bracia (umni, z ros. ym – umysł, rozum, intelekt ). Człowiek ograniczony zarozumiałością w swojej percepcji, w swoim „poznaniu” nie jest wstanie dotrzeć do prawdy (od tłumacza: prawdy w tym sensie, że umysłem nie damy rady poznać „pierwotnego światła” – „Ra”). Rozumiecie czym jest zarozumialstwo, czy też jeszcze warto tę sprawę rozjaśnić, ponieważ to bardzo istotne. Podnoście ręce i zadawajcie pytania, ponieważ to skrajnie ważne abyście prawidłowo to zrozumieli i uświadomili to sobie. Wszyscy rozumieją czym jest zarozumiałość? Nie ma pytań? Dokończmy więc…
Najlepszym sposobem poznania świata, jak mówili nasi przodkowie jest: Posługiwanie się zdaniem kompetentnego człowieka. Już omawialiśmy tę kwestię, ale żeby bardziej zrozumieć znaczenie metod poznania świata, omówmy takie pytanie. Jeśli człowiek zadaje sobie pytanie, chce zrozumieć:- "Kto jest moim ojcem?" To człowiek, który posługuje się tymi pięcioma zmysłami - tylko pierwszą metodą poznania świata, to on musi wszystkich mężczyzn na świecie podotykać, popatrzeć na nich, powąchać ich, posłuchać, oblizać itd. - być może on znajdzie ojca z pomocą pierwszej metody poznania świata. Jeśli on posłuży się drugim sposobem poznania świata, tzn. zdolnościami umysłu, rozumu i intelektu to on powinien posłużyć się metodami naukowców. Wtedy należy wziąć nasienie od każdego mężczyzny na świecie, sprawdzić jego DNA, sprawdzić pod kątem genów, czy on jest jego krewnym, czy też nie - być może się to uda, a i to jest dość problematyczne. A najlepszy sposób to zwrócić się do kompetentnego człowieka w danej kwestii. W danej sytuacji kto jest kompetentny? - Jego mama. Człowiek podchodzi do mamy: - "Mamo, a kto jest moim ojcem?". Ona mówi: - "Oto twój ojciec". Dowodów więcej nie potrzeba, to najlepszy sposób poznania świata: Zdanie kompetentnego człowieka w danej kwestii.
Kompetentny człowiek to nie jest ten, który nazywa siebie kompetentnym człowiekiem, lecz ten który rzeczywiście jest doświadczony – należy wykorzystać doświadczenie tego człowieka, a nie to co on sobie tam mówi: „Ja posiadam dyplomy i jestem kompetentny” – Nie. Jeżeli on rzeczywiście posiada doświadczenie, są ludzie bogaci w teorie i są ludzie wytrenowani i jeżeli on jest wytrenowany, jeżeli on posiada rzeczywiste doświadczenie to dopiero wtedy jest kompetentny.
Czy trzeba wyjaśniać co to jest „wiara”, a co to jest „religia”? Jeszcze raz trzeba rozjaśnić? Tak. Jeśli rozważyć znaczenie słowa wiara... - etymologię słowa: Wiara to wiedza o „Ra”... – „Ra” to „pierwotne światło”. „Pierwotne światło” znajduje się poza czasem i poza przestrzenią. Takimi kategoriami przeciętni ludzie nie są w stanie myśleć…- przeciętni i nad przeciętni nie są w stanie do tego dojść dlatego, że myślenie odnosi się do umysłu, rozumu i intelektu, a umysł, rozum i intelekt zdolne są myśleć tylko w kategoriach czasu i przestrzeni.
Spróbujcie pomyśleć o czymkolwiek gdzie nie ma czasu i przestrzeni.
Umysł ludzki nie jest do tego przeznaczony. Dysponujemy innymi narzędziami poznania świata, bardziej doskonałymi niż umysł, a w takim wypadku kategorie, które wychodzą poza przydział czasoprzestrzennych pojęć są osiągalne, dlatego też takim sposobem człowiek może dowiedzieć się co to jest „Ra” – „pierwotne światło”. Jeśli on nie rozwijał swojego umysłu, rozumu i intelektu - tym bardziej w ogóle nie można tego dokonać, a większość ludzi dziś posługuje się tylko trzema procentami mózgu i jak oni mogą w pełnej mierze ujrzeć czym jest „Ra” – „pierwotne światło”? Można, z takim narzędziem? Po prostu nie da się. Dlatego wiara daje ograniczoną umysłem projekcję. Projekcja ta jest związana z faktem na ile rozwinięty jest umysł u ludzi - zazwyczaj jest ona dawana grupie ludzi: stosownie do miejsca, czasu i warunków, stosownie do języka tego narodu, kultury, obyczajów, tradycji - ta, projekcja może być prymitywna, lub bardziej rozwinięta, to już nazywa się religia. Jeśli rozważyć etymologię słowa religia, to "re" jest zwrotem oznaczającym powtórzenie, np. re-stauracja, re-animacja, re-inkarnacja... "re" - oznacza powtórzenie, a religia - liga to, np. liganacja - to powszechne kształcenie, albo ligatura - święte zapisy. Otrzymujemy zatem, że religia to powtórne powszechne kształcenie, lub powtórne święte zapisy, a wtórne w stosunku do czego? Do wiary.
Wiara tak naprawdę dla wszystkich narodów, dla wszystkich istot jest jedna.
Czy mogą istnieć dwie wiary, dwie wiedze o „Ra”? – Nie, albo wiesz co to jest „Ra”, albo nie wiesz. Dlatego wiara jest jedna, a religii wiele. Tak więc nastąpiła ta projekcja uwarunkowana okresem dziejowym i okolicznościami. Dlatego w religii istnieją jakby dwa bieguny. Z tego należy zdawać sobie sprawę. Jeden biegun zajmują administratorzy, którzy idą do danej religii, aby podłechtać swoje ego, próżność i mieć z tego jakieś korzyści materialne. Przeciwstawny biegun zajmują fanatycy. Fanatycy, to ci którzy ślepo wierzą w te dogmaty, które narzucają administratorzy, ale dzięki tym dwóm biegunom między nimi pojawia się wąska warstwa osób uduchowionych, czyli tych ludzi, którzy dzięki tej projekcji dochodzą do wiary, to są zdrowomyślący ludzie, uduchowieni, którzy rozwinęli swoje ciała i otoczki i przybliżyli się do przyjęcia wiary. Dlatego, kiedy spotykają się zdrowomyślący ludzie - jakiejkolwiek by oni narodowości nie byli, jakichkolwiek wyznań, oni są jednako myślący, oni są braćmi, ponieważ wiara dla wszystkich jest jedna - prawda? Jeżeli rzeczywiście ludzie przybliżyli się do tego co to jest „Ra” - „pierwotne światło”, to myślą oni jednakowo w każdej kwestii, prawda? Może być inaczej? A kiedy spotykają się administratorzy z różnych religii co się dzieje? Oni mówią: „Tylko moja projekcja prawdziwa, wszystko inne od Szatana”. Oni nigdy nie przyznają, że ich religia to taka sama projekcja wiary jak pozostałe, ponieważ jeśli oni to przyznają to "stado" pójdzie służyć innym administratorom - ich będzie karmić, dlatego oni nigdy się do tego nie przyznają. Także jeden drugiemu się nie przyzna, nie tylko swojej trzodzie, ale nawzajem się sobie nie przyznają. A kiedy spotykają się fanatycy z innych religii, co się dzieje? Oni po prostu są wrogami: „Jeśli mi ojciec święty powiedział, że ten duch to ptaszek, a ty mówisz, że dziki zwierz, to znaczy, że ty od szatana - wróg, zniszczyć cię”... - takie są relacje fanatyków. Dlatego, kiedy się z nimi spotykacie, to patrzcie, kto przed wami stoi - fanatyk, administrator, czy zdrowomyślący człowiek. Dlatego z fanatykami trzeba rozmawiać jak z fanatykami; z administratorami jak z administratorami; a ze zdrowomyślącymi jak ze zdrowomyślącymi. Jeśli tego nie będziecie robić to was w „ognisko wrzucą”. Ponieważ trzeba rozmawiać z ludźmi tym językiem, który oni rozumieją. Inaczej będziecie wrogami. Jeśli będziecie rozmawiać ze zdrowomyślącym człowiekiem jak z fanatykiem, to wrogami nie będziecie, ale relacja będzie niewłaściwa. Pojmujecie kwestie? - Tak.
U nas początkowo była wiara - ta wiara nazywała się Rodoboże. Czym ona odróżnia się od religii? Podstawowe kryterium to... Większość religii to monoteizm, lub politeizm, czyli jedynobóstwo lub wielobóstwo. Niektóre religie mówią: „Bóg jest jeden”; inne mówią: „Nie, Bogów jest wielu” jak np. w jazyczestwie - one się tak mocują; administratorzy, fanatycy - każdy przedstawia swój punkt widzenia. U nas w naszej tradycji, pierwotnie w naszej wierze Rodoboże było proste podejście... - jeśli człowiek mówił, że Bóg jest jeden to on dla nas jazycznik, on nie rozumie, jeśli mówi, że Bogów jest wielu to także jazycznik, też niczego z naszej wiary nie rozumie, dlatego, że Bóg tak na prawdę jest jeden, ale pod wieloma postaciami równocześnie - tzn. u nas nie ma dualizmu, dwojakiego rozumienia świata. Wedy tak to objaśniają, np. ocean, na nim jest mnóstwo fal, każda fala jest oddzielna, indywidualna, każda ma swoją wysokość, szerokość, długość, swoje "białe konie(piana)" - nie ma dwóch identycznych fal. Fal jest mnóstwo - tak jak jest mnóstwo istot, mnóstwo Bogów - wszystkie one tworzą jeden ocean. Tak więc, oddzielne fale - one są oddzielne czy jednolite? One są jednocześnie oddzielne i jednolite. Dlatego Wedy tak mówią: "Tajemnicą wielką jest to, że Swarog i Pierun są równocześnie Światowidem i ten kto uznaje oddzielnych Bogów, rozdziela Świat(Królestwo) Bogów". Jeśli się na to nie nastroicie, to będzie jazyczeskie pojmowanie świata, tzn. – nieprawidłowe; tj. i tu i tu nieprawidłowe. Teraz to dla was zrozumiałe? Np. można tak dowieść... Wszyscy my jesteśmy indywidualnościami, np. Ja przejawiam się jako część przyrody - nierozłączna część przyrody, to fakt - prawda? Weźmy moje ciało, ja nie mogę istnieć bez przyrody. Wszystko co wiem ja, całe moje doświadczenie, możliwości, talenty przynależą do przyrody. Wszystkie wasze doświadczenia, talenty także przynależą do przyrody, to znaczy, że ja i przyroda to to samo. Tzn. wszystkie wasze możliwości i talenty to moje talenty, a moje możliwości i talenty to wasze talenty - prawda? Okazuje się, że my jednocześnie jesteśmy oddzielni i jednocześnie jesteśmy jednością. Pojmujecie jaki powinien być poziom postrzegania? To prawidłowe postrzeganie świata. Jeśli u człowieka zdolności umysłowe nie wystarczają, żeby to zrozumieć to jest to już człowiek religijny. Jemu należy dać prostą projekcję, aby zrozumiał. Inaczej on nie da rady zrozumieć. My należymy do RASY - do białych ludzi i mamy dostateczne możliwości, np. u Buddystów, ich sens religii to osiągnięcie „nirwany”, to jakby finisz. Osiągnął „nirwanę” i już koniec ewolucji. Dla białego człowieka doświadczanie „nirwany” jest pierwotną umiejętnością. „Nirwana” to ruskie słowo; „nirwana” to nierozerwalna, jedyna świadomość. Rozumiecie, że wy i przyroda to jedność, to co wchodzi w przyrodę jest jednością. Nam jest to dane tak jakby od dzieciństwa. Ja i mój Ojciec(Wszechmogący) to jedność. Przyroda, to co przy-Rodzie (Rod = Bóg Praojciec), a Rod włada nie tylko tą planetą, On włada całym wszechświatem. Ja i Rod to jedność. Nam to dano pierwotnie, dosięgnięcie „nirwany” nam jest przynależne (nieodłączne). My jesteśmy takimi istotami, jesteśmy dziećmi Bożymi. Jesteśmy synami Pieruna, Dażboga wnukami, Swaroga prawnukami, Visznu praprawnukami i u nas założone jest to w genach - dosięgnięcie „nirwany”. Jeśli dla innym narodów to szczyt pojmowania świata, to dla nas jest to pierwotne postrzeganie. Dostrzegacie co to jest Rodoboże: jedność w wielości - jednocześnie. Dla nas od dawien dawna, to było zrozumiałe - jak ja mogę istnieć bez Przyrody, bez Rodu. To jest Rodoboże. Nie za bardzo złożone? - Nie. Jeśli ktoś nie rozumie, zadawajcie pytania.
- Wracamy do tego, że te różne szkoły są jedną całością.... Buddyści, Islamiści i inni to jest to samo ...- Tak.
Wedy mówią, że jest góra a szczyt tej góry jest jeden i jaką drogą byśmy nie szli... – ważne by się wznieść wyżej to dotrzemy do prawdy, prawda dla wszystkich jest jedna. Tylko, że na tych drogach siedzą administratorzy i: „Tylko moja droga jest prawdziwa - z tamtej strony nieprawdziwa - tylko tak idźcie”. Każdy w swoją stronę ciągnie: "Ja prawidłowo prowadzę, a wszyscy inni to szarlatani". Nasi Przodkowie tak doradzali: „Tych dróg jest bardzo dużo - nie ma sensu iść wszystkimi jeśli istnieje dobry przewodnik. Istnieje jakby "pomost" do Boga, pierwotna droga, prosta... - dowolne odchylenie od tego "pomostu" nazywa się błędem(grzechem). Wszyscy słyszeli o grzechu. Jeśli zapytać większość ludzi co to jest grzech - nic nie odpowiedzą, każdy ma swój punkt widzenia na tą kwestię, a okazuje się, że to błąd w jedną bądź drugą stronę. Odchylenie od prostego kursu. Możesz iść inaczej, lecz kiepsko na tym wyjdziesz. Naszym zadaniem jest uchronić się od błędu, żeby nie było błądzenia. Jakim sposobem można wykluczyć błąd?
Nasi przodkowie nakazywali zdrowomyślenie! Co to jest zdrowomyślenie? Trzeba wyraźnie wyjaśnić różnice między zarozumialstwem a zdrowomyśleniem. Większość ludzi do orientacji, którą drogą pójść posługuje się zarozumialstwem. Z czego składa się zarozumialstwo? Z tego co poznaliśmy, usłyszeliśmy w przedszkolu, szkole, na uczelni, przeczytaliśmy w książkach, magazynach, gazetach, usłyszeliśmy od swoich znajomych itd. Z tego potoku informacji składa się nasz sposób myślenia na tę, czy inną kwestię. Dlatego ilu ludzi, tyle punktów widzenia. Mówią: A ja uważam, że tak; Nie, ja uważam, że tak. Otrzymali różne informacje i każdy ma swój punkt widzenia. To jest to, co dziś nazywa się "pluralizmem poglądów" wmawiają nam, że to "ładnie i dobrze". Jedni idą tutaj, inni tam i jak: "łabędź, rak i szczupak ciągną wóz w swoją stronę", każdy broni swojego punktu widzenia, to nazywa się zarozumialstwem. Nasi przodkowie mówili, że: "Wóz będzie stał w miejscu, dopóki posługujemy się zarozumialstwem, nigdzie wóz z miejsca się nie ruszy i rozwoju ewolucyjnego nie będzie". Nasi przodkowie nakazywali zdrowomyślenie. Co to jest zdrowomyślenie? Jak piszą Wedy – zdrowomyślenie opiera się na trzech filarach poznania świata.
Pierwszy filar to - zdanie kompetentnego człowieka w danej kwestii. Zgadzacie się z tym, że na dowolny problem, można znaleźć kompetentnego człowieka? Dla każdego; są oczywiście szarlatani, samozwańcy - o nich nie mówimy. Faktycznie istnieją doświadczeni, kompetentni ludzie? Istnieją? Tak więc, najprostszy sposób poznania świata, to zapytać takiego człowieka... - Tak, czy nie tak - czyli, którą drogą lepiej podążyć, która jest prostą drogą. Pójdziesz tak, lub tak. Jeśli jest on doświadczony, jeśli on przeszedł te drogi, np. te religie... - on dowiedzie ci, że dojdziesz tu lub tu, tutaj taki ślepy zaułek...- najlepiej tak; dlatego, że on już to przeszedł, to jest doświadczony człowiek. Jeśli on tego nie przeszedł, to jest niedoświadczony, niekompetentny. Kompetentny jest tylko ten, który przeszedł. Trzeba powiedzieć, którą drogą lepiej pójść. To najlepszy sposób poznania świata. My dzisiaj posługujemy się tą metodą, np. Jeśli chcemy nauczyć się muzyki idziemy do dobrego muzyka, kompozytora. Chcemy nauczyć się malarstwa, idziemy do artysty. Chcemy nauczyć się szyć obuwie, idziemy do szewca. My posługujemy się tą metodą. Wedy mówią, że najlepszy sposób poznania świata do zdanie kompetentnego człowieka, tj. doświadczonego człowieka. Dlatego pierwsze kryterium poznania świata to - zdanie kompetentnego człowieka.
Trzymajmy się zdrowomyślenia, żeby je do końca objaśnić. Pierwszym filarem poznania świata jest zdanie kompetentnego człowieka. Zrozumiałe dlaczego, to najprostszy sposób poznania świata. Drugi filar poznania świata, jak piszą Wedy to - zdanie naszych przodków na temat danej sprawy. Nie jakichś inny narodów, tylko naszych przodków. Dlaczego tak się mówi? Dlatego, że np. w ciele człowieka są różne organy – jest serce, mózg, wątroba, żołądek są nerki, płuca, jelita – jest ich trochę. Każdy organ jest niezbędny do życia organizmowi. Nie można powiedzieć, że jeden jest ważniejszy od drugiego – na przykład nerki są ważniejsze od żołądka - i nerki są potrzebne i żołądek również. Zgadzacie się z tym? Każdy organ jest niezbędny i pełnowartościowy. Tak samo dla pełnowartościowego życia kosmosu istnieją różni ludzie, różne istoty i stworzenia. Są ludzie białoskórzy, są żółtoskórzy, czerwonoskórzy, czarnoskórzy i kosmos jest zasiedlony mnóstwem rozmaitych istot i one wszystkie dla pełnowartościowego funkcjonowania kosmosu są niezbędne, są tak samo potrzebne. Przypuśćmy, że my zaczniemy korzystać teraz z doświadczenia jakichś Papuasów, to czy przyniesie nam to korzyść, czy wyjdzie nam to na zdrowie? Porównać to można do tego, że serce powie: „A ja będę teraz korzystać z doświadczenia kręgosłupa” Komu będzie lepiej? Kręgosłupowi? Sercu? Mnie? Komu przez to będzie lepiej? Wedy tak o tym mówią: „O wiele ważniejsze jest wypełnianie swoich obowiązków, choćby źle – niż cudzych perfekcyjnie”. Jeśli moje serce zacznie wypełniać dług kręgosłupa nawet i perfekcyjnie, to ja po prostu zginę. Moje ciało nie wytrzyma - kto będzie wypełniał funkcje, obowiązki serca? Dlatego zrozumiałe jest dlaczego należy posługiwać się doświadczeniem swoich przodków, a nie jakichś innych? Każdy naród w kosmosie spełnia swoją rolę. Można to porównać do wydzielania gruczołów wewnętrznych. Ile nam hormonów potrzeba, tyle gruczoły wydzielają. Tak samo i my „wydzielamy” doskonałe dusze w kosmos – ile trzeba, tyle i „wydzielamy”. A teraz uświadomcie sobie co się stanie jeżeli będziemy posługiwać się cudzym doświadczeniem? Jakie hormony „pójdą” w kosmos? Z pewnością nie te co trzeba. Tak biali ludzie produkują dla kosmosu konkretne hormony, doskonałe dusze; żółtoskórzy drugie, czerwonoskórzy trzecie, czarnoskórzy czwarte. Każdy naród jest niezbędny dla życia kosmosu, tylko po co nam doświadczenie innych narodów? Czy ono nam pomoże? Nijakiego zmysłu w tym nie ma - zrozumiałe? Dlatego doświadczenie swoich przodków jest potrzebne, a nie cudzych, to też zrozumiałe. A jeśli uznać, że jesteśmy Pieruna synowie, Dażboga wnuki, Swaroga prawnuki, Visznu praprawnuki - to nasz Ród uchodzi w nieskończoność. Wyobrażacie sobie jakie kolosalne jest doświadczenie naszych przodków? Oni byli ludźmi, potem stali się bogami świata Sławi, bogami świata Prawi. Oni stworzyli cały ten wszechświat, kolosalne doświadczenie - prawda? Tylko głupi nie posługują się swoim doświadczeniem. Czyli od nowa będziemy wymyślać koło, nadeptywać na te same grabie. Zgadzacie się, to bezmyślne - Tak. Jest taki aksjomat: "Kto nie zna swojej przeszłości, ten nie ma przyszłości". No, jak tu nie posługiwać się doświadczeniem przodków? Nam teraz "ciemni" wmawiają...- „Wcześniej to były czasy jaskiniowe: bieda z nędzą, czego się od nich nauczycie, my was nauczymy jak "prawidłowo" żyć”. W rezultacie mamy to co mamy. W naszych Wedach pisze się, że nasi przodkowie posługiwali się nie tylko 3 % mózgu, oni używali go na 100 % (i korę mózgową, i rdzeń kręgowy) i posiadali inne zdolności. Oni żyli na tej planecie 1,5 miliarda lat - jakież to wielkie doświadczenie. Nawet jeśli byli mało bystrzy… trzeba się uczyć nawet od takich rodziców. Nie powielać ich błędów. A skoro nasi przodkowie stali się Bogami, to jak tu nie wykorzystać tego doświadczenia? Dlatego drugi filar poznania świata to pogląd naszych przodków w danej kwestii - co powiedzieli nasi przodkowie, co oni nam doradzali w danej kwestii. Rozumiecie, że to również ważne? Tzn. bez doświadczenia przodków nie mamy się na czym oprzeć, aby podnieść się wyżej. Będziemy popełniać te same błędy. Tylko opierając się na fundamencie, tj. na doświadczeniu przodków możemy podnieść się wyżej. Innych szans nie ma. Jeśli się niżej opuścimy, przyjdzie nam przechodzić te same stopnie co nasi przodkowie. Pójdziemy dalej? A możemy oprzeć się na doświadczeniu przodków i wtedy pójdziemy dalej. Zrozumiałe? Drugi filar poznania świata to zdanie naszych przodków w danej kwestii, co nasi przodkowie mówili - Tak, czy nie tak. Jak mamy postępować. Prawidłowo, czy nie prawidłowo. Zrozumiałe? - To drugi filar poznania świata.
Trzeci filar poznania świata jak pisze się w Wedach, to - osobiste doświadczenie. Jak mówią: „Póki nie dotknę, nie uwierzę”. Trzeba samemu się przekonać - tak, czy nie tak. A może mnie okłamują? Trzeba nie dowierzać nikomu do końca, nawet Bogom, Przodkom nie dowierzać póki sami się nie przekonacie. Nasi przodkowie tak przykazywali. Inaczej będziemy fanatykami, to ślepa wiara. Jeśli sami nie sprawdzimy w praktyce: „A może nas okłamują?”, „A może zwodzą nas?”, a kiedy sami to sprawdzimy to wtedy już dokładnie będziemy wiedzieć, że tak to jest. Dlatego Wedy mówią, że zdrowomyślenie polega na tym, żeby te trzy kryteria poznania świata sprowadzić do wspólnego mianownika. Jeśli te trzy kryteria mówią – tak, można nie wątpić, na pewno będzie tak. Jeśli wszystkie trzy kryteria mówią - nie, to nie tak, to na pewno nie będzie to tak, a jeśli choć jedno z tych kryteriów przeczy dwóm pozostałym - trzeba wątpić. Trzeba sprowadzić wszystkie te trzy kryteria do wspólnego mianownika. Wedy mówią, że jeśli człowiek w dobrej wierze sprowadza te trzy kryteria poznania świata do wspólnego mianownika to gwarantuje mu to, że on nigdy w niczym się nie pomyli. Nie będzie - błędu (grzechu), nikt nigdy nie zdoła go okłamać. Kłamstwo nie będzie na niego działało, nie uda się go zwieść.
To bardzo proste: zdanie kompetentnego człowieka, zdanie przodków i sam sprawdź. Kto go może oszukać? Kto może takiego człowieka zwieść? To nazywa się zdrowomyśleniem.
Dostrzegacie różnice między zarozumialstwem – prymitywnym, według którego większość ludzi żyje. Kierują się zarozumialstwem - oni błądzą na lewo, na prawo i chłepczą cierpienie pełnym programem. Jeśli ludzie rozumieliby korzyści, wygodę zdrowomyślenia, to nie dopuszczali by do błędów. Ewolucja szła by pełną parą i dostawaliby mniejsze cierpienie. Zrozumiałe, widzicie jak ważne jest posługiwanie się zdrowomyśleniem.
Pierwsze pytanie na które powinniście sobie odpowiedzieć to: Kim jesteście? Kim jesteście tak na prawdę? To bardzo ważne pytanie ponieważ jeżeli człowiek nieprawidłowo odpowie sobie na pytanie: Kim Jestem?... Ja mogę na przykład utożsamić się z jakimś "jarłykiem"(jarzmem, które mnie zniewala), czyli: Jestem mężczyzną, jestem głową rodziny, czy też jestem dziadkiem, czy ojcem. Jarłyków jest wiele, wiele jest "kajdan", które na siebie zakładamy, to wszystko NIE JA. Jeżeli ja powiem: Jestem człowiekiem - to również będzie jarłyk(jarzmo), ponieważ „Ja” tak na prawdę u źródła nie jestem człowiekiem, „Ja” tylko posługuje się ludzkim ciałem. To takie samo szaleństwo jeżeliby człowiek wszedł do samochodu i powiedziałby: „Ja jestem samochodem - bi, bi, bi - ja chcę jeść, dajcie mi benzyny!”. To przecież wariactwo i tak samo jest kiedy „Ja” mówię: „Ja jestem człowiekiem i żyję dlatego by karmić to ciało, rozwijać je, zaspokajać swoje potrzeby” - to przecież obłąkanie i wariactwo utożsamiać swoje prawdziwe „Ja” z ciałem, z jarłykiem, z jarzmem. Może sobie człowiek przynieść korzyść jeżeli nieprawidłowo odpowiedział na pytanie: Kim jestem? To jest niemożliwe, on będzie przynosił korzyść temu jarłyku - temu jarzmu, które na siebie narzucił. On "sobie" - swojemu prawdziwemu „Ja” nie przyniesie korzyści i dlatego nasi przodkowie mówili: Pierwszym pytaniem na które koniecznie należy odpowiedzieć jest: Kim jestem? (Kto JA?), gdyż tylko prawidłowo odpowiadając na to pytanie możemy przynieść sobie pożytek, korzyść. Wszyscy rozumiecie, że innych wariantów na przyniesienie sobie korzyści po prostu nie ma. Nieprawidłowo odpowiesz na to pytanie, to będziesz popełniał błędy.
Czym jest duchowość? Trzeba wyjaśnić: Czym jest duch, a czym jest materia? Duch nie podlega czasoprzestrzeni, dlatego też jest duchem, a materia podlega - nasz umysł, rozum i intelekt jest materialny - prawda? Dziś jest a jutro go nie będzie, a duch zawsze będzie, dlatego duch jest pierwotny. On wykorzystuje swój umysł, rozum i intelekt jako instrument poznania świata. To wspaniały instrument na określonym etapie ewolucji - ale nigdy na odwrót. To znaczy "trzeba znów zacząć od początku", rozważmy kwestię: "Kim jestem?" - u "źródła"; w czym tkwi sens życia? „Ja” przecież jestem duchem, a nie materią. „Ja” istnieję poza czasem i przestrzenią - moje „Ja”, a dlaczego „Ja” taki świetlany, czysty, dobry tutaj przyszedłem do tego świata? A po co mi to wszystko? Można w taki sposób pytanie sformułować, prawda? Tak. Myślę, że wszyscy jesteście w temacie, wszyscy to rozumiecie, dlatego tak mówię.

Trochę teorii na temat: Kim jestem? Człowiek człowiekiem: A czym jest moje „Ja”? Pod czyim kierownictwem oraz według czyjej woli ciało wypowiada te słowa? Wedy mówią, że „Ja” to Żiwatma tj. żywa atomowa cząsteczka. Ona nigdy się nie rodziła, nigdy nie umierała. Ona jest wieczna, pierwotna i błogosławiona. Ona nie umiera, kiedy umiera ciało. Jeśli mówić współczesnymi terminami, to żiwatma znajduje się poza czasem oraz poza przestrzenią, dlatego jest duchowna a nie materialna, to właśnie jest nasze „Ja”. W Wedach bardzo dobrze opisane jest, jak żiwatma przychodzi do tego materialnego świata. Kiedy żiwatma postanawia według swojej woli rozpocząć ewolucję w świecie Jawnym - materialnym świecie, razem z innymi żiwatmami ona tworzy czasoprzestrzeń. "Wzajemne relacje" dwóch żiwatm tworzą czasoprzestrzeń. Między nimi pojawia się lider. Takim sposobem podporządkowuje się druga żiwatma, trzecia, czwarta, piąta... Lider "buduje" wokół siebie przestrzeń i zaczyna tworzyć pierwszą elementarną cząsteczkę. Tak też pojawia się pierwsze jądro atomowe, które składa się z "wielu" żiwatm i lider, który kieruje tą przestrzenią nazywa się „żiwa”. Poszczególne żiwatmy również na swoim poziomie ją kontrolują, ale "głową" jest żiwa - dający życie.
W Wedach napisane jest, że najbardziej doskonały w królestwie minerałów jest kryształ diamentu. Diament posiada perfekcyjną strukturę molekularną, harmoniczną, uporządkowaną. Kryształ w sprzyjających warunkach może wzrastać, tzn. on może stać się "żywą jednostką" - (coś w tym stylu). Dzięki nazbieranemu doświadczeniu w królestwie mineralnym żiwatma ma możliwość "przejść" do kolejnego królestwa - roślinnego. Ona na początku tworzy prymitywne formy. Uczy się dzielić, rozmnażać i coraz lepiej uporządkowywać przestrzeń wokół siebie. Takim sposobem każda żiwatma potrafi "zbudować" dowolną roślinę, która istnieje na tej planecie. W Wedach napisane jest, że najdoskonalsza w królestwie roślin jest orchidea. Orchidea to perfekcyjna roślina - najszlachetniejsza, najpiękniejsza, zharmonizowana. Współcześni botanicy również zgadzają się z wnioskami naszych przodków. Dzięki doświadczeniu zdobytemu w królestwie roślin, żiwatma ma możliwość "przejść" do kolejnego królestwa - zwierząt. Na początku tworzy ona proste organizmy żywe - prymitywne. Następnie tworzy coraz bardziej złożone formy. Wedy konkretnie podają ile form życia żiwatma przechodzi w królestwie tak roślin, jak i zwierząt. Na przykład w królestwie zwierząt jest to osiem milionów form życia, które przechodzi żiwatma na tej planecie. Każdy z nas tak jakby "budował" ciała wszystkich istot, które występują na tej planecie. My posiadamy doświadczenie "budowania" takich ciał. Przechodząc doświadczenia w królestwie zwierząt prędzej czy później żiwatma "wyraża chęć" nauki w królestwie ludzi.

"Wiedzcie, ludzie Rodów Rasy Wielkiej, że powinniście z miłością i dobrocią odnosić się do całego życia stworzonego na Midgard-Ziemi" - Przykazanie Dażdboga.


Cały materiał: http://www.eioba.pl/a/49d7/mozaika-zycia


Obrazek


-- 08 maja 2013, 08:39 --

Oto lista tematów wartych przeanalizowania:

Nurt życia - http://www.eioba.pl/a/49d9/nurt-zycia

Reguły życia - http://www.eioba.pl/a/48w0/reguly-zycia

Bezpieczeństwo duchowo-energetyczne - http://www.eioba.pl/a/49db/bezpieczenstwo-duchowo-energetyczne

Samodoskonalenie - tworzenie dobrego potomstwa - http://www.eioba.pl/a/49kj/samodoskonalenie-tworzenie-dobrego-potomstwa

Opanuj umysł - http://www.eioba.pl/a/49ki/opanuj-umysl

Jasne, że jasne - http://www.eioba.pl/a/49dc/jasne-ze-jasne

Wróć do korzeni - http://www.eioba.pl/a/49kp/wroc-do-korzeni


Te materiały ukazują światopogląd słowiański w prosty i dostępny sposób.


Obrazek


-- 21 maja 2013, 12:43 --

Rodzina – zrozum dlaczego się ją tworzy!



Muzeum artysty Konstantyna Wasiljewa;

Słowiańskie radio „Wedy – Ra”;

Klub czytelników i sympatyków Trehlebowa

przedstawiają:




Алексей Трехлебов - Seminarium w Muzeum Konstantyna Wasiljewa 8-9 luty 2012.



Z grubsza biorąc, jeśli wziąć pod uwagę współczesną sytuację to w czym tkwi problem? Dlaczego jest tak dużo rozwodów? Dlatego, że nie mogą – kobieta i mężczyzna – znaleźć wspólnego języka, czyli trzeba mieć świadomość, że mężczyzna i kobieta to dwie przeciwstawne płci, oni nigdy się wzajemnie nie zrozumieją, czyli mężczyzna ma swoją budowę umysłu, kobieta swoją zupełnie odmienną budowę umysłu i problemem większości rodzin jest to, że mężczyźni starają się z żon zrobić mężczyzn: „Jeśli ty nie myślisz tak jak ja, jeśli nie taką jak moja masz wyobraźnię, jeśli nie wyciągasz takich jak ja wniosków, jeśli nie rozwiązujesz problemów tak jak ja to znaczy, że jesteś głupią babą, ty próbuj tak jak ja” – zauważacie, że większość problemów w rodzinach ma dokładnie taki rodowód, starają się z żon zrobić mężczyzn – to jest błąd. Kobiety mają swój sposób poznania świata, swoje myślenie i nie jest ono w niczym gorsze od męskiego, ale jest absolutnie od niego różne, zupełnie inne – starać się z żony zrobić mężczyznę to pomyłka.

Oto przedsmak tego o czym mówiono na tym seminarium, oczywistą sprawą jest, że poruszanych było również wiele innych wątków i to tak samo ciekawych, choćby na przykład kwestia:

- A jaki sens ma tworzenie rodziny i rodzenie dziecka?

Wedy powiadają:

„Rodzina to najsurowsza ze szkół” – nasi krewni w rodzinie są jak „lustra” w które możemy patrzeć i widzieć swoje niedoskonałości.

Każdy z nas myśli: „Jestem taki wspaniały, jestem taki rozwinięty” a żona własna daje odczuć: „Coś mi źle, ty postąpiłeś nie tak” i widzę: „Faktycznie, chyba naprawdę coś zrobiłem nie tak” – patrzę w żonę jak w „lustro”, tak samo w moje dzieci, coś tam z nimi nie tak, patrzę: „Dlaczego coś nie tak się rozwijają? Coś nieprawidłowo postępowałem”. Gdyby nie było dzieci – nie ujrzałbym tego. Tak samo jest z moimi rodzicami – jeśli w stosunku do nich postępuję nieprawidłowo, gdyby ich nie było to bym tego nie widział. Mnie się wydaje, że ja taki wspaniały jestem, a akurat rodzina pomaga mi stać się lepszym – to jest sens istnienia rodziny: „Widzę siebie w nich jak w lustrach” i wtedy jestem istotą samodoskonalącą się. Ja chcę stać się Bogiem – Bogiem Świata Prawii, lecz jeśli nie widzę swoich omyłek… – ale rodzina mi pomaga. Jeśli każdy członek rodziny będzie dla mnie takim „zwierciadłem” – życząc mi jak najlepiej, nie tak by mnie podeptać, ale w dobrej wierze – w takiej sytuacji rozwój postępuje pełną parą. To jest pierwszy z powodów istnienia rodziny, bardzo dla mnie korzystny. Ale aby otrzymać błogosławieństwo moich Bogów i Przodków muszę też…

Jeżeli temat was zainteresował, to nie pozostaje mi nic innego jak tylko zaprosić do lektury, zaczynajmy więc... - http://www.eioba.pl/a/49z0/postaw-zdrowe-fundamenty



Obrazek

_________________
Myśl Zdrowo - http://www.youtube.com/watch?v=txF0kjfUS88&list=PLLNF2RneXdH0e2QxPzjgGz8pRSl9AlcBn&index=1&feature=plpp_video



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 08 maja 2013, 7:10 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 1 ] 

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group