Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 23 wrz 2019, 4:25

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 41 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł: Mowy Dharmy
Post: 04 kwie 2012, 15:16 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009, 10:11
Posty: 1806
Mowy dharmy.
Zbiór tekstów.

_________________
Wszystko jest umysłem...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

 Tytuł: Mowy Dharmy
: 04 kwie 2012, 15:16 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
 Tytuł: Re: Mowy Dharmy
Post: 04 kwie 2012, 15:17 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009, 10:11
Posty: 1806
Hebiichigo 1
Hakuin Zenji
przekład z języka angielskiego: Rafał Chłopek

Szkic listu napisanego na prośbę bliskiego służącego Ikedy z Zamku Okayama w Bizen2, noszącego tytuł Iyo no kami – do gubernatora Iyo, syna Tsugumasy, do którego pośrednio jest adresowane
Yabukōji


Byłem zachwycony nieoczekiwanym, ponownym spotkaniem Cię następnego dnia, po tak długim okresie, w którym nie miałem sposobności Cię widzieć. To doprawdy wspaniała wieść, że dotarłeś bezpiecznie do Edo. Jeśli o mnie chodzi, nie doświadczyłem żadnych przeszkód.

Na początku muszę wspomnieć o tych cennych kadzidełkach, którymi w swej uprzejmości mnie obdarowałeś. Kadzielnica również nie jest zwykłą kadzielnicą i byłem głęboko wzruszony gdy umieszczałem kadzidło w kadzielnicy i je zapalałem. Jego niezwykła woń przeniknęła moją pustelnię i zdawało się jakbym wszedł do lasu drzew sandałowych i zawędrował do krainy Hsiang-chi3. I wtedy znów miałem to odczucie jakbym radował się rozmową z Tobą. Cenię te kadzidełka jak skarb i kiedy mam wolną chwilę, biorę szczyptę w palce i jestem ogarniany przez dziwne uczucie spokoju. Komuż mogę powiedzieć o moim zachwycie?

Dlatego chciałem wysłać razem z tym listem coś wartego twego podziwu, coś co nie byłoby pośledniejsze w porównaniu z tymi cennymi kadzidłami. Zacząłem szukać tu i tam takowej rzeczy, lecz jak wiesz, wokół mojej pustelni rosną tylko bakłażany, groch, nieco pnących się tykw i zimowe melony zwisające pośród winorośli. Nie wiedziałem co począć i desperacko próbowałem coś znaleźć. Nagle przypomniałem sobie że ostatnio pytałeś mnie czy nie posiadam napisanego jakiegoś dobrego kazania ponieważ te pisane pismem kana i podejmujące niecodzienne tematy są obecnie bardzo rzadkie. To naturalnie nie jest przemowa najwyższej jakości i obawiam się, że uznasz ten prosty styl za ledwie do przyjęcia a moje nudzenie wciąż na ten sam temat dość absurdalne. Mimo to w nadziei, że jakoś się przysłuży dobroczynnemu rządowi, napisałem w kana kazanie zatytułowane Hebiichigo i oferuje je Tobie do ocenienia.

Roślina Hebiichigo posiada kwiaty i owoce, jednak nie ma zapachu orchidei na wiosnę czy chryzantem w jesieni, nie ma też żadnej wartości w medycynie. Nie można z niej przyrządzić napoju wzmacniającego jak z cynamonu czy imbiru, ani nie ma właściwości oczyszczających jak chiński korzeń czy korzeń berberyny. Roślina nierozpoznana przez Shen Nung'a4 i dopiero ostatnio umieszczona w zielniku zebranym przez I Ju-shui5. Pośród wszystkich ziół zawartych w różnych zbiorach ta jest najmniej ważna. Nazwanie tego kazania nazwą rośliny hebiichigo służy do zaznaczenia faktu, że napisana przez osobę o niewielkich osiągnięciach zawiera słowa nie mniej banalne niż sama roślina. Lecz czy nawet taka rzecz jak hebiichigo nie może stanowić pewnej, niewiele znaczącej pomocy w poczynaniach rządu? W przeszłości, kazania były używane do pokazania sposobów studiowania Zen pod kierunkiem nauczyciela i sposobów wejrzenia w swą własną naturę. Prace w kana były często pisane aby zachęcić do dobra i potępić zło.

Ci którzy rządzą prowincją albo miastem muszą przede wszystkim bronić tronu cesarskiego. W celu przyniesienia spokoju ludności, jeśli mają podtrzymywać naród to muszą traktować ludzi z miłością. Gdy ludzie są nakarmieni to naród rozwija się; to jest nazywane silnym krajem. Władca silnej prowincji jeśli chce chronić tron narodowy, musi starać się o utrzymanie swojego ciała w zdrowiu tak aby okres jego panowania był długi. Czy powinien cierpieć z powodu wielu chorób i krótko żyć? Ileż czasu miałby wtedy na ochronę tronu cesarskiego, zarządzanie prowincją i traktowanie ludu z miłością? Jeśli pragnie zachować swe ciało w zdrowiu i przedłużyć żywot to musi być umiarkowany w tym co pije i spożywa, ograniczać swoje żądze fizyczne i starać się podtrzymywać swoje życie. Kluczowymi rzeczami jeśli chodzi o utrzymanie życia jest podążanie za swym przeznaczeniem przywódcy, którego bronią jest wgląd w siebie i moc wiary. Jeśli ktoś byłby wielkim generałem i postawił przed sobą zadanie pokonania silnego wroga, obronienia stolicy i zadbanie o spokój ludności to musi zawsze posiadać silną wiarę i umysł, natomiast wierność swemu przeznaczeniu przywódcy powinno być dla niego sprawą najwyższej wagi.

W przeszłości Hachiman-dono6, założyciel rodziny Minamoto, nigdy nie zaniedbywał się w recytacji rozdziału o Uniwersalności w Sutrze Lotosu7. Zawsze mawiał, że wojownik pragnący podtrzymać swoje przeznaczenie przywódcy nigdy nie może odbierać bezmyślnie życia innych istot. Nie odnosił tego jedynie do ludzi ale sam również nigdy niepotrzebnie nie niszczył takich stworzeń jak robaki i insekty. Jego gotowość do służenia zawsze była wielka a jego moc i cnota – nadzwyczajna. Przynosił ulgę cesarzowi w jego troskach a gdy zawiodły inkantacje mnichów z Kyoto i z Nara, zażegnał kłopoty imperatora jedynie poprzez uderzenie w cięciwę jego łuku.8 Pewnego roku został wyznaczony przez imperatora na generała odpowiedzialnego za ujarzmienie barbarzyńców.9 Posiadał złoty posążek Kannon, wysoki na prawie 5 cm, który nosił umocowany na swej głowie. Wychodząc z regionu ōshū, z łatwością pokonał olbrzymie siły wroga, zabił Sadatō i wziął Munetō10 jako więźnia umieszczając go pośród swej służby jako niewolnika. Sprawiał, że cesarskie troski rozwiewały się dzięki czemu jego wielkie imię zachowało się poprzez wszystkie te lata. Wszystko to miało źródło w cnocie i sile jego wiary i umysłu.

Sakanoue no Tamuramaro poprzez siłę zyskaną dzięki zakładaniu strzały mądrości na łuk współczucia, zniszczył złe demony spod góry Suzuka bez potrzeby podnoszenia miecza.11 Osobami, które posiadały taką stabilność wiary i umysłu były również: Generał Yoritomo12, Shume no hōkan Morihisa13, Akushichibyōe Kagekiyo14, i Kusunoki Hyōe Masashige15. Tada no Mitsunaka16 odczuł głęboko tą moc wiary. Gdy się zestarzał i wszedł do Rokkaku-dō i poświęcił się tak energicznie inkantacjom, że jego pot i łzy przesiąknęły na wskroś poduszkę na której siedział.

Ale jak bojaźliwi, opieszali i niedbali wojownicy obecnego, lichego okresu degeneracji, mogą uzyskać siłę od Kannon czy od jakiegoś innego Buddy czy bodhisattwy? Pretensjonalnie krzyczą, że zostali przy narodzinach obdarzeni znaczącą siłą, oraz że nie ma potrzeby polegać na tym że ratunek nastąpi dzięki zewnętrznej sile. Kiedy jednak nadciąga niebezpieczeństwo są pierwszymi, którzy uciekają i ukrywają się oraz oczerniają i poniżają imiona swoich przodków-wojowników. Codzienne działania i specjalne techniki takich niedbałych ludzi wydają się sprowadzać do używania mądrych słów i pokazywaniu swojej siły.

Dobry generał żyjąc w okresie pokoju bierze niebezpieczeństwo pod uwagę. W czasie gdy rząd jest stabilny obawia się rozruchów i w ten sposób nawet na jedną chwilę nie zaniedbuje sztuki wojskowej. Modlę się tylko, żebyś zachował zdrowe ciało, żebyś szczęśliwie zarządzał swoją prowincją, żebyś łagodził smutki zwyczajnych ludzi i żeby Twój dobroczynny wpływ trwał tysiąc lat. Gdy spotkaliśmy się wtedy, na drugi dzień, miałem zamiar zachęcić się do zainteresowania się Emmei jikku Kannon gyō17, lecz nasze spotkanie było tak krótkie, że nawet nie miałem takowej sposobności. Dlatego też, wysyłam Ci razem z listem ten tekst do obejrzenia.

Ten tekst jest związany ze wspaniałymi cudami, które miały miejsce zarówno w Chinach jak i Japonii. Ponieważ jest taki krótki to mam szczerą nadzieję, że ty, nie mówiąc o twoich pomocnikach i zwykłych mieszkańcach, będziesz go recytował dwieście lub trzysta razy każdego dnia. Przyczyną jest konieczność przekonania się.18 Daj ten tekst tym, którzy są ciężko chorzy lub których dotknęło niespodziewane nieszczęście, niech sami przekonają się dla swego pocieszenia. Jeśli jest szczerze recytowany to cuda budzące respekt na pewno się dokonają. Jego pierwszą zaletą jest to, że osoba która go recytuje będzie zupełnie wolna od chorób i osiągnie długie życie. Odnosi się to do każdego bez wyjątku.

Osoba, które bierze do siebie ten tekst doznaje najwspanialszej przyjemności zawsze w czasie nieprzerwanej recytacji gdy nie zwraca uwagi na czas i miejsce, no to czy dosiada konia czy ma głowę na poduszce, czy idzie, stoi, siedzi czy leży. Więc nie ma znaczenia jak zajęci mogą być pan lub jego służba bo będą mogli pracować w wolności. Jeśli starsi członkowie rodziny otrzymają kopię tekstu, wszyscy w rodzinie będą mogli użyć go w swych modlitwach a to z kolei będzie stanowiło cnotliwy czyn przynoszący korzyść również panu. Czynienie wielu dobrych rzeczy i unikanie wielu złych jest zgodne z zasadami głoszonymi przez wielu Buddów. Wtedy gdy chodzi o dobry uczynek, nie ważne jak trywialny, należy go wykonać bez mówienia o nim i bez zachęcania innych do pomocy i powinien być wykonany bez odkładania zwykłych obowiązków na bok. Wtedy gdy chodzi o złe rzeczy, nieważne jak błahe, to jeżeli uznasz jakąś rzecz za niewłaściwą to nie powinna ona zostać nigdy powtórzona.

W starożytnych Chinach pewien człowiek imieniem Kao-huang,19 osoba o silnej wierze, został z takiego czy innego powodu skazany na śmierć. W połowie ostatniej nocy jego życia, gdy nabożnie koncentrował całą swoją uwagę na Kannon, majestatyczna forma tego bodhisatwy pojawiła się przed nim. Powiedziała mu, że jeśli zdoła wyrecytować Kannon Sūtra20 tysiąckrotnie w ciągu nocy, jego życie zostanie ocalone. Kao-huang zapytał wtedy: „Jest już po północy. Jak to możliwe żebym wyrecytował sutrę tysiąc razy do świtu?”. Ale bodhisattwa powiedział mu żeby mimo wszystko recytował i udzielił mu osobistych instrukcji. Następnego dnia gdy kat uniósł miecz aby odciąć mu głowę, klinga pękła przy jelcu21. Przyniesiono inny miecz jednak trzykrotnie wydarzyła się ta sama rzecz. Zdumiony kat zaczął pytać o powody takiego obrotu rzeczy. Gdy ofiara opowiedziała całą historię wraz ze szczegółami, Kao-huang został przeproszony. Od tego czasu ta sutra jest znana jako Kao-huang Kuan-yin ching22. Od tego czasu, ludzie, czy to świeccy czy mnisi, mężczyźni czy kobiety, którzy recytują tę sutrę z wiarą zostają uzdrowieni albo wybawieni z wielkiego nieszczęścia. Dodatkowo, ci, którzy ją recytowali, zyskiwali długie życie. Ty, mój panie, powinieneś w trakcie chodzenia, stania, siedzenia czy leżenia, recytować ją dwieście do trzystu razy każdego dnia. Powodem dla którego to mówię jest fakt, że jeśli na przykład samuraj czy mnich nie unikną choroby albo nieszczęścia aby w ten sposób osiągnąć długie życie, to wtedy ich Drogi Życia z trudem będą mogły stać się owocnymi.

W szczególności, wielki generał, kiedy kryzys obejmie kraj, wykorzystuje istotę Liu-t'ao23 aby ujarzmić wrogą armię. Nie dba o to skąd przyszły barbarzyńskie hordy tylko roznosi rebeliantów i niszczy wrogów tronu jakby podnosił ciężką siekierę i zrąbywał martwe drzewo. Jego majestat i odwaga sięgną poza granice ośmiu plemion barbarzyńskich24, jego chwała dosięgnie głębin czterech mórz. Ponieważ jego obowiązkiem jest ochrona narodu i dbanie o spokój zwykłych mieszkańców, to dzień i noc, bez wytchnienia doskonali sztuki walki oraz praktykuje wewnętrzną kontemplację i siłę wiary. Jeżeli w tym czasie recytuje ten tekst, wtedy dzięki sile naturalnie płynącego współczucia bogów i Buddów, jego życie będzie długie, jego wspaniałomyślność wielka, a jego władanie prowincją będzie przebiegało tak gładko jak płynięcie łodzią w dół strumienia.

Od zamierzchłych czasów, idiotyczni generałowie którzy wystawiali kraje na kłopoty, gubili swoje narody i niszczyli swoje ciała, nie zwracali uwagi na zasadnicze kwestie troski o swoją zdolność do służenia tronowi, wszechogarniająca życzliwość, łagodzenie trosk ludności i zarządzanie krajem. Pysznią się żyjąc w luksusie zupełnie ponad ich stan i lubują się w splendorze i elegancji. Z ziemią przynoszącą plony w wysokości stu koku25, żyją jakby posiadali ziemię dającą tysiąc koku; z terenami przynoszącymi tysiąc koku zachowują się jakby władali ziemią o plonach dziesięciu tysięcy koku. Ubierają się w rzucające się w oczy jedwabne ubrania zupełnie nieprzystające wojownikowi. Z seksu czynią podstawową sprawę i podczas gdy jedna żona wystarcza, oni otaczają się pięcioma lub nawet dziesięcioma kochankami. Te kobiety afiszują się ze swymi wdziękami polegają na swoim statusie ulubienic podczas gdy każdy dzień wypełniony jest zazdrosną wrzawą i intrygą. Marnotrawią pieniądze i dobytek podczas gdy rolnicy żyjący na ich ziemiach są barbarzyńsko ograbiani i doprowadzani do nędzy. Ci mężczyźni pogrążają się w stanie upojenia alkoholowego i zachwycają się nie przynoszącymi pożytku artystycznymi przedstawieniami oraz hulaszczymi tańcami. Prawdziwy umysł, prawdziwa wola pozostają w pomieszaniu. Dzień za dniem trwonią swe zdrowie aż w końcu dosięga ich poważna i trudna do wyleczenia choroba a wtedy trudno jest podtrzymać życie. Czysta osobowość wrodzona każdemu zostaje przysłonięta i zniszczona przez osobiste żądze i pragnienia aż zostanie osiągnięty punkt, w którym nie można już jej dostrzec choćby przez chwilę.

Wtedy gdy zaczną obsesyjnie myśleć o gromadzeniu dla siebie dóbr to w ich kolejnych żywotach zostaną przytłoczeni cierpieniem. Wojownik jest uczony, że tysiąc dni treningu służy temu aby wybronić się z sytuacji krytycznej która trwa ledwie chwilę. Mimo to tym wojownikom zawsze towarzyszą piękne kobiety, oni sami rozkoszują się wytrawnymi winami i uzależniają się od niewłaściwych rozrywek. Nie mają najmniejszego pojęcia jak należy szkolić konie na wojnę; są niekompetentni jeśli chodzi o sztuki walki i nie potrafią strzelać z łuku. I kiedy naród stanie w obliczu zagrożenia a kule armatnie będą przecinać powietrze, halabardy i lance będą w użyciu a miecze skrzyżują się w czasie bitwy to wtedy oni zachowują się jak mnich, którego poproszono o wyrecytowanie sutry której ten nie ćwiczył – niegotowy do szybkiej recytacji, niegotowy do podjęcia zadania, które zobowiązał się wykonywać. Jakie umiejętności posiadają, które pomogą wesprzeć kraj? Gdy pan, któremu są, poprzez kolejne pokolenia, winni udzielać wszelkiego wsparcia, zostanie otoczony przez wrogie siły albo kiedy ich rodzice, którzy dali im życie i wobec których moją wielki dług wdzięczności, będą atakowani i mordowani przez wrogi motłoch to oni trzęsąc się i bez oglądania się za siebie, wskakują na nieosiodłane konie i umykają w panice drogą wybraną na oślep. Jak by to było, po tysiącu latach od teraz wciąż być pośmiewiskiem?

Ponadto, tacy ludzie zaniedbują wszelkie wojskowe przygotowania, studia i naukę, nigdy nie zwracają najmniejszej uwagi na wartość ścieżki dobroczynności i nawet w snach nie przychodzi im do głowy myśl, że umacnianie swojego wojskowego przeznaczenia jest najistotniejszą rzeczą. Nieostrożni i niedbali do granic możliwości, kończą jako ludzie, którzy nigdy, ani przez jedną chwilę, nie zdali sobie sprawy z obecności umysłu-jako-mistrza. Nawet gdyby żyli osiemset lat jak P'eng Tsu26, to czas poświęcony obronie kraju i porządkowaniu ich własnych domów byłby tak przelotny jak krótka scena ze snu. Poszukują sławy i bogactwa i szczycą się władzą. Dobytek i ubrania traktują jak błoto i piasek; rolnicy są dla nich marnymi kłakami kurzu. Ubóstwiają towarzystwo schlebiających im ministrów; zaś tych lojalnych, niewinnych i mądrych nie znoszą i trzymają ich z daleka od siebie. W swym nienasyceniu wyciskają podatki z ludzi oraz dręczą i niszczą żyjące istoty bez cienia skrupułów. Wtedy w końcu spiętrzone przeszkody zrodzone ich złem sprawiają, że po ich śmierci upadają do złych światów na trzy bolesne ścieżki i osiem trudności27 i otrzymują potworną rekompensatę poprzez niezmierzone kalpy. Prawdziwie przerażająca wizja!

W przeszłości, gdy książę o czystej osobowości, który cenił najwyższe dobro, pragnął dobra dla świata to wybierał i zatrudniał prawych urzędników i niezmiernie obawiał się i trzymał na dystans urzędników tyranicznych. Dlaczego tak powinno być? Tyraniczni urzędnicy szkodzą cesarskiemu tronowi i przecinają ciągłość narodu podobnie jak wtedy gdy kropla trucizny z pióra ptaka Chen28 wpadnie do rzeki uśmiercając wszystkie ryby i żółwie lub jak wtedy gdy kropla rtęci zostanie wstrzyknięta do pnia drzewa powodując jego szybkie uschnięcie. Tyraniczni urzędnicy obracają mauzolea pokoleń przodków w pustkowie porośnięte ciernistymi krzewami, pośród których żyją lisy i zające. Zaprawdę słusznie jest nienawidzony tyraniczny urzędnik. Zamienia on opiekuńcze duchy pokoleń przodków w zapomniane duchy, za które nikt się nie modli, w dzikie demony29 bez krewnych, którzy mogliby w ich imieniu wykonać niezbędne posługi. Zaprawdę słusznie budzi trwogę tyraniczny urzędnik. Dlatego to, mądrzy książęta i władcy brzydzą się i odrzucają takich urzędników jakby byli gnijącymi trupami, nie cierpią i trzymają z dala od siebie jak najgorszy bród i odchody.

Podli książęta i władcy mają takich urzędników w poważaniu i dają im pracę. To dlatego mówi się, że gdy pojawia się mądry władca, tyraniczni urzędnicy wycofują się a gdy nadchodzi podły władca, ci urzędnicy unoszą wysoko brwi. Jakiego rodzaju osobami są tacy urzędnicy? Tzu-wei30 mówi: „Urzędnik to pracownik zatrudniany przez rząd, którego zadaniem jest zarządzanie ludźmi”. Ale w innym miejscu czytamy: „Urzędnik to pracownik zatrudniany przez rząd, którego zadaniem jest nękanie ludzi”. Wśród urzędników wyróżnić możemy tych dobroczynnych i tyranicznych. Dobroczynny urzędnik zawsze pamięta o tym co przynosi korzyści rolnikom i o tym co dla nich szkodliwe. Bada jakość gleby i jest wyczulony na trudności związane z uprawą ziemi. W czasie nieurodzaju obniża podatki i zmniejsza obowiązki a sam stara się zapobiegać cierpieniom ludności z powodu głodu i zimna. Za swoje najważniejsze zadanie uważa dbanie o to, żeby tron był stabilny a jego pan nie został potępiony za tyraniczne rządy na tysiąc nadchodzących lat. To dlatego ludzie myślą o nim jakby myśleli o swoim rodzicu. Takiego kogoś można bez wahania nazwać „pracownikiem rządowym, który zarządza ludźmi”. Poważany i warty szacunku jest dobroczynny urzędnik. To naprawdę takich powinno się zatrudniać.

Tyraniczny urzędnik jest zupełnym przeciwieństwem. To urzędnik, który „tnie i rozbiera”. Plądruje i sprawia, że ludzie cierpią jakby ich kaleczył; okrada ich z dobytku jakby ich rozbierał. Nie zważa na to czy panuje urodzaj czy nie; jego głowy nie zaprzątnie choćby przez chwilę myśl o głodzie i zimnie mieszkańców. Uważa, że swoją lojalność potwierdzi poprzez plądrowanie i akty grabieży. Może zostać nazwany „ministrem gromadzącym podatki”31. Jego rabunki i akty grabieży nie są godne szlachetnie urodzonego, mądrego człowieka.32 Dlatego mówi się: „Lepiej mieć kradnącego ministra [z państwowego majątku] niż ministra gromadzącego podatki”33. Kiedy prowadzi się proces sądowy i w jego czasie mają miejsce akty przekupstwa, to jest to jak wrzucenie kamienia w wodę; kiedy nie jest on związany z przekupstwem, to jest to jak wylanie wody na kamień”.34

Przypuśćmy, że Pan X i Pan Y prowadzą spór podczas którego zostaje rozpoczęty proces sądowy. Jednak różne kwestie są niejasne; nie można stwierdzić kto ma rację a kto nie i nie można orzec, która strona jest wygrywającą. Sprawa się gmatwa ciągnąc się dzień za dniem bez widoku na porozumienie. Wtedy Pan X, niezadowolony z braku postępu, w tajemnicy proponuje łapówkę urzędnikowi i poprzez pokazanie słabości Pana Y powoduje potępienie go w sądzie w pewnym stopniu. Pan Y jest zaskoczony i przestraszony i teraz on w tajemnicy wręcza łapówkę urzędnikowi wskazując na słabość Pana X, który zostaje w czasie procesu upomniany. Teraz zarówno Pan X jak i Pan Y są przestraszeni i dalej wręczają łapówki, ale sprawa pozostaje nierozstrzygnięta. Przekupstwo trwa pięć, dziesięć lat, aż ten, którego dobytek i władza wyczerpie się, tak, że nie będzie w stanie dać łapówki, przegrywa proces. Dlatego ludzie boją się i nienawidzą tyranicznego urzędnika tak jak tygrysa włóczącego się po ulicach wioski czy tak jak zarazy, która szerzy się po ziemi. Często władca narodu nie jest w najmniejszym stopniu tego świadomy i sam wierzy, że jeśli kraj prosperuje to ludzie żyją w spokoju. Jednak zanim się o tym dowie, stanie się jak Chieh lub Chou35, ludzie staną się tacy jak ci, którzy cierpieli pod rządami tych tyranów. W takich przypadkach można rzec: „Rządowy urzędnik, którego zadaniem jest nękanie ludzi.” Zaprawdę słusznie jest nienawidzony tyraniczny urzędnik.

W przeszłości, cesarz Ch'in, pławiący się w luksusie i rozkoszujący się swą władzą, wzniósł wielką trybunę w Hsien-yang36 i zbudował olbrzymi pałac w A-p'ang i dumnie się tym napawał. Nie posiadał wystarczających ilości zasobów na te projekty więc szybko wysłał tyranicznych urzędników aby zagrabili bogactwa ziemi. Jego spichlerze były przepełnione podczas gdy zwykli mieszkańcy byli wypełnieni złością i urazą. Nie trwało długo jak podniosła się wrzawa. Hsien-yang zostało spalone a pałac w A-p'ang zniszczony37. Tacy barbarzyńscy królowie i źli władcy jak Chieh, Chou, Yu czy Li38 preferowali i wykorzystywali tyranicznych urzędników i uciskali ludność. W końcu stracili swe bogactwo i zaufanie narodu i stracili pozycję cesarza.

W okolicy początku ery Genroku (1688–1703) był pewien tyraniczny urzędnik na służbie u feudalnego pana ze środkowej Japonii39, który w swej chciwości plądrował ludzi i sprawiał że lamentowali z powodu biedy. W tym czasie sołtys wioski rozstrzygnął spory mieszkańców i ustalił wyroki. To doprowadziło do furii tyranicznego urzędnika. W tajemnicy przyniósł swemu panu fałszywe zarzuty czego skutkiem było skazanie sołtysa na śmierć. W czasie swej egzekucji, poniósł oczy patrząc na niebo i krzyknął w rozpaczy: „Jeżeli popełniłem zbrodnię zasługującą na śmierci, to nie wstrzymuj tej egzekucji. Ale jeśli nie zrobiłem nic złego i mimo tego zostanę zabity, to w ciągu trzech lat ty, mój panie, stracisz życie a ciągłość twojego panowania zostanie urwana. Niech każdy z tu obecnych będzie tego świadkiem!” .

Zanim skończył mówić został uśmiercony. Niebo zamgliło się a drzewa i rośliny opadły i przywiędły. I któżby uwierzył, że nim upłynęło sto dni, pan doznał wielkiego bólu w sercu. Użyto wszelkich dostępnych leków ale bez żadnego skutku. Akupunktura i terapia moxa40 nie dawały żadnych efektów a umiejętności wielu lekarzy nie pomagały mu i w końcu urzędnik zmarł. Cały zamek lamentował z tego powodu. Fakt, że jego spadkobierca ma cztery lata został zgłoszony do szogunatu wraz z prośbą o pozostawienie władzy sprawowanej przez urzędnika w jego rodzinie. Wszyscy starsi udali się w daleką drogę do prowincji Edo, ale w dzień po ich przybyciu ten czteroletni potomek niespodziewanie zmarł. Jakie to smutne, że ledwie w dwa lata ta wielka rodzina z dochodem ponad sto tysięcy koku została ścięta u korzeni. Kilka tysięcy mieszkańców miasta, starzy i młodzi, stanu wysokiego i niskiego rozproszyli się po całym kraju a samo miasto całkiem opustoszało. Jakie to prawdziwe: tuż przed deszczem, góry są widoczne lepiej, jakby były bliżej; kiedy kraj jest na skraju upadku to dzieje się tak po tym, jak sprawiono, że jego mieszkańcy cierpieli. To dowód uwagi jaką wcześniej poczyniłem – tyraniczny urzędnik krzywdzi władcę narodu i przecina ciągłość jego dynastii.

Wiosną czwartego roku panowania Hōei (1707) byłem na pielgrzymce i odwiedziłem to miasto. Pewnego dnia gdy skończyliśmy żebraninę, kilku moich towarzyszy i ja odwiedziliśmy osobistą świątynię tego władcy aby złożyć wyrazy szacunku jego przodkom. Od długiego czasu nie zapalono tam kadzidła i nie ofiarowano kwiatów. Było tak jakby zawodziły demony a duchy lamentowały. Marszczyliśmy brwi i wzdychaliśmy reagując tak: „Całe to wyludnienie, które teraz widzimy jest wynikiem barbarzyństwa pojedynczego tyranicznego urzędnika. Jedynej rzeczy jakiej powinien się bać władca prowincji lub pan miasta stołecznego to właśnie tyranicznego urzędnika”. To służy jako dowód na to co powiedziałem o takim urzędniku: zamienia mauzolea pokoleń przodków w pustkowie porośnięte ciernistymi krzewami, pośród których kryją się lisy i zające; zamienia opiekuńcze duchy pokoleń przodków w zapomniane duchy, za które nikt się nie modli, w dzikie demony w imieniu których nikt nie wykona niezbędnych posług.

Przypuśćmy, że jest pewien bandycki minister, który spiskuje i snuje tajemnicze intrygi, żeby doprowadzić w kraju do bałaganu i zniszczyć jego rodziny, żeby zaszkodzić władcy, rozproszyć ministrów na wszystkie strony i żeby przerwać ciągłość kraju. Mieszkańcy kraju zostaliby rozwścieczeni, uderzyliby w bębny na alarm i przycisnęliby go mówiąc, że ugotują go w oleju lub rezerwą go wołami na strzępy a nawet to nie wyczerpałoby ich gniewu. I mimo tego trzeba wiedzieć, że tyraniczny urzędnik jest jeszcze gorszy od takiego bandyckiego ministra. Co więcej, jeśli władca będzie komuś takiemu przychylny powierzając mu jakieś zadania to jego kraj z pewnością nie będzie istniał długo. Jakże to niebezpieczne!

Kiedyś pewien mnich powiedział do mnie gniewnie potrząsając głową: „Okrucieństwo to cień rozrzutności. Rozrzutność jest jak dźwięk, okrucieństwo jest jak echo tego dźwięku”. Zapytałem go o czym mówi i dowiedziałem się co miał na myśli.

Kiedy zły władca uzyska kontrolę nad krajem będzie bez wątpienia domagał się luksusu. Gdy domaga się luksusu, najprawdopodobniej będzie też gromadził kobiety na swym dworze. Gdy zgromadzi kobiety jego finanse okażą się niewystarczające. Gdy tak się stanie zacznie szukać wszelkich sposobów na ich uzupełnienie. Ale nie możesz poprosić o finansowe zasoby drzewa czy rzeki. Dlatego to, taki władca wybierze sobie cieszącego się złą sławą tyranicznego urzędnika i wyśle go pomiędzy ludzi aby okradł ich z ich pieniędzy i dobytku. Jeśli będzie bezwzględnie grabił i pozyska wielkie bogactwa to władca uzna go za mądrego i nazwie go lojalnym poddanym. Następnie nagrodzi go zaszczytnym tytułem i będzie korzystał z jego rad. Inni urzędnicy uniosą wysoko swe brwi – Fei Lien wyprostuje ramiona, Wu Lai podniesie łokcie, Wang Mang zmruży oczy, Tung Cho41 potrząśnie głową – potem pod pretekstem zbierania podatków lub udając, że działają w ramach rządowego systemu skarbowego, okradają ludzi z plonów i tkanin na ubrania jakby wyciskali suche kości, żeby otrzymać sok. Następnie kraj podupada a ludzie są wyczerpani. Nawet jak zima będzie ciepła to dzieci będą płakać z zimna; pomimo udanych zbiorów kobiety będą zawodzić z głodu. Potem ludzie zbuntują się w swej urazie. A kiedy się zbuntują, to gdy zabraknie kary z nieba, nastąpi kara wymierzona przez człowieka. Jak w takiej sytuacji można oczekiwać, że naród będzie trwał przez długie lata?

To dlatego powiedziano: „Gdy ptak ma niedługo umrzeć, jego trele są smutne,42 gdy naród jest na skraju upadku, jego żądza jest nadmierna”. Jakże to straszne! Urzędnik powinien rozważyć to dobrze i działać powściągliwie. Czy lekkomyślne powoływanie się na autorytet władcy, żeby szkodzić ludziom i bezwzględnie grabić i rabować, jest czymś co kiedykolwiek uczyniłby prawy i dobroczynny wojownik? Czy jest to coś co możesz po prostu zignorować? A co stanie się z twoimi potomkami po twojej śmierci? Samemu możesz zniszczyć inny kraj i przerwać jego ciągłość, ale czy myślisz, że będziesz osobą, która może później spoczywać w spokoju? Chcesz aby potomkowie twojej własnej rodziny odżegnywali się od ciebie? I czy myślisz, że tylko potomkowie twojej rodziny tak postąpią? Nie ma większego braku lojalności ministra wobec władcy niż szkodzenie tronowi narodu. Po śmierci, taki podły urzędnik, upadnie niechybnie do złych światów i zostanie poddany torturom przez wieczność i będzie musiał zaznać smaku goryczy ognia, krwi i miecza.

Gdy dobrze się zastanowisz, okaże się, że jest ogromna różnica w randze pomiędzy panem i urzędnikiem, a szlachetność i nikczemność są zupełnie odmienne. Zakładam jeszcze, że wszyscy oni posiadają przodków. Jeśliby ci przodkowie, przyglądając się swym potomkom ze swych domostw w podziemnym świecie, brali pod uwagę, że mogą oni zająć pozycję rządowego urzędnika, będą na pewno głośno krzyczeć: „Jeśli spalisz zboże nie będzie ziarna; jeśli jest tyraniczny urzędnik to nie będzie on miał potomków. A wtedy szybko staniemy się zapomnianymi duchami i dzikimi demonami, za które żaden krewny nie złoży ofiary. Jakże byśmy sobie życzyli abyś stał się dobroczynnym urzędnikiem! Pod żadnym pozorem nie stań się tyranicznym urzędnikiem!”. Powinno być wiadomym, że jeśli się porówna dobro i zło obydwu urzędników to są oni oddaleni jak niebo i ziemia. Kiedy spojrzymy na potomków tych, którzy byli urzędnikami, rodziny dobroczynnych urzędników zawsze dobrze prosperują przez kolejne lata; rodziny tyranicznych urzędników upadają i umierają z głodu w przydrożnych rowach.

Jakieś czterdzieści lat temu, w pewnym mieście był w urzędzie tyraniczny urzędnik. Ludzie pogardzali nim i bardzo się go bali. Po niedługim czasie został osądzony przez jego bliźniego i szybko wyrzucony z jego stanowiska. Urzędnika dosięgnęła nędza – jego ojciec żebrał na ulicach śpiewając piosenki ze sztuki Nō, dzieci recytowały opowiadania wojenne żebrając po domach a kiedy kończyły swoje opowieści były kompletnie zniechęcone.

Ktoś powiedział, że okrucieństwo ma dwa aspekty – rozrzutność i skąpstwo. To co „publiczne” wywodzi się z rozrzutności; to co „prywatne” bierze się ze skąpstwa. Rzeczy „prywatne” są liczne a ”publiczne” są rzadkością. Nie ma się czego obawiać jeśli chodzi o rzeczy „publiczne”; ale te „prywatne” napawają obawą. Bez wątpienia taki urzędnik będzie w tajemnicy prowadził rozmowy z sołtysem, dochodząc do porozumienia i ustalając plany a potem pod pretekstem wykonywania obowiązków będą chciwie kraść dzień po dniu, miesiąc po miesiącu. W końcu dochody podwoją się a urzędnik i sołtys podzielą się łupem. Jednak urzędnik „publiczny” nie poczyni ze swego bogactwa oszczędności. To dlatego dom sołtysa staje się każdego dnia bardziej luksusowy. K'ang I wybudował rozległą rezydencję; Shih Ch'ung43 siedział otoczony luksusem w zakamarkach swojej posiadłości, dźwięki muzyki i pieśni rozbrzmiewały w oddali a gdy przewalali się po drogach, trzeszczały wyładowane wozy.

Zwykli ludzie dzień po dniu słabną i marnieją miesiąc po miesiącu. Niemożliwym staje się utrzymanie żony i rodziny. Każde domostwo jęczy w cierpieniu, każda rodzina popada w biedę aż nędza i głód pojawia się wszędzie. A na polach jest obfitość zboża; dlatego wewnątrz wzbiera nienawiść. W końcu przychodzi czas gdy życie już nie ma żadnego znaczenia. Gdy tak się stanie, dwadzieścia czy trzydzieści tysięcy ludzi zgromadzi się jak mrówki czy rój pszczół. Krzycząc z nienawiścią najpierw otoczą domostwo sołtysa, wyłamią drzwi i okna i zniszczą jego dobytek. Jeśli złapią właściciela domu rozedrą go na strzępy. W tym wielkim wzburzeniu pójdą do miasta, wtargną przez bramy i wzniecą rozruchy. Wtedy wezwie się świątynie w królestwie a one przy pomocy podstępów i perswazji opanują sytuację i zaprowadzą porządek. A gdy wróci pokój zostanie wysłany szpieg aby dowiedzieć się kto spiskował. Dwudziestu czy trzydzieści osób zostanie ukrzyżowanych albo ściętych a ich szczątki rozrzuci się po polach. Ale trzeba wiedzieć, że wśród tych ludzi nie ma spiskowców. Spiskowcami są urzędnik i sołtys.

Przypuśćmy, że jest pewna ilość biednych ludzi, która zgromadziwszy się w małej grupie, wyrusza w daleką podróż do odległej prowincji. A gdy tam docierają, mieszkańcy prowincji mówią o swym władcy używając najgorszych przekleństw i obraźliwych słów. Słysząc to, ci biedni ludzie wpadną w złość i nie zawahają się zabić krytykantów. Ludzie ze wszystkich prowincji są właśnie tacy. Jeśli urzędnik będzie naśladował poprzedniego dobroczynnego urzędnika i będzie każdego roku zwracał uwagę na jakość plonów, sprawdzał co jest dobre a co złe dla ludności, dostrzegał to, że zarówno wysoki jak i niski przyrost przynosi taki sam zysk oraz będzie dzielił smutki i radości szlachetnych i podłych mieszkańców to jakże wtedy ktokolwiek mógłby żywić złe zamiary wobec władcy prowincji. Czyż nie mówi się, że zdesperowany szczur ugryzie kota? Nie, spiskowców nie ma wśród zwykłych ludzi. Jak możesz powiedzieć, że nie jest nim urzędnik i sołtys?

W przeszłości mówiono „Gdy bogactwo się rozchodzi [pomiędzy ludzi] ludzie gromadzą się [wokół władcy]. Gdy bogactwo jest gromadzone [przez władcę] ludzie rozchodzą się [z dala od władcy]”44. „Rozchodzenie się ludzi” nie oznacza, że w swej urazie i nienawiści wezmą starców na ramiona, dzieci pod rękę, ze łzami przekroczą granicę i uciekną do innego kraju. Chociaż nie przekraczają granicy i nie idą do innego kraju to w swych sercach będą unikać i stronić [od władcy]. To nazywamy „rozchodzeniem ludzi”. „Gromadzenie się ludzi” nie oznacza, że ludzie z radości i tęsknoty opuszczą inny kraj z koszami ryżu i naczyniami wypełnionymi kongi45 i przyjadą zgromadzić się w naszym kraju. Gdy serca ludzi są szczęśliwe i mają przyjazne nastawienie to wtedy nazywamy to „gromadzeniem się ludzi”. Jeśli władca jest człowiekiem dobroczynnym i pełnym cnót, który łagodzi cierpienia ogółu, gardzi tyranicznymi urzędnikami i trzyma ich z dala od siebie i w końcu nie jest pożądliwy i nie zagrabia dóbr ludności, wtedy ludzie radują się i zbliżają się do niego. Będą śpiewać na ulicach i klaskać w dłonie na polach mówiąc: „Niech żadna choroba nie dosięgnie naszego pana; niech żyje dziesięć tysięcy lat!”. Tym sposobem, serca ludzi są wypełnione szacunkiem i przyjaźnią. To nazywamy „gromadzeniem ludzi”.

Ale jeśli władca kraju w swej pożądliwości będzie wyłącznie preferował i zatrudniał tyranicznych urzędników, plądrował i grabił ludzi oraz przyczyniał się do ich cierpienia, gromadził słoto i srebro w wielkich ilościach i nie tylko zubażał naród ale również wywierał finansowy nacisk na ministrów to wtedy ludzie będą się go bali i nienawidzili jak tygrysa. Będą mu złorzeczyć w złości i urazie, zawodzić na ulicach i lamentować na polach błagając niebiosa i modląc się do Bogów: „Oh, gdybyśmy tylko mogli mieć dobroczynnego człowieka! Niech nadejdzie ktoś tak jak Wen i Wu, którzy zniszczyli Chou;46 tak jak Liu Pang i Hsiang Yü, którzy pokonali Ch'in! Niech przekroczy nasze granice, okupuje ziemie, zarządza nimi i przyniesie pokój! Niech straci tyranicznych urzędników jednego po drugim! Niech nas uratuje i przywróci do życia dając nam spokój zarówno w dzień jak i w nocy! Oh, gdybyśmy tylko mogli mieć dobroczynnego człowieka!”. Do tego stopnia są buntownicze serca ludzi. To jest znane jako „rozchodzeniem się ludzi”.

Gdy ktoś się nad tym zastanowi, okaże się że najmniej wartą zazdrości rzeczą w świecie jest rodzina sołtysa. Patrząc na to co się stało ze spadkobiercami sołtysów przez ostatnie 50 lat na obszarze 20 mil na wschód i na zachód od tego miejsca, okaże się, że spośród kilkuset takich rodzin, znaczna większość została zrujnowana. Tych, które wcale nie podupadły i trwają do dziś jest najwyżej osiem czy dziewięć. Są to potomkowie dobrych ludzi, którzy w czasie swych okresów urzędowania nigdy nie plądrowali ludzi w swej chciwości. Pozostałe rodziny w znacznej liczbie zostały całkowicie „odcięte” i przestały istnieć. Potomkowie tych rodzin, które wciąż ledwo się utrzymują, są w większej części ślepi i głusi jak kamień.

Ale ci, którzy zostali najbardziej skrzywdzeni i doprowadzeni do rozpaczy, to najprawdopodobniej przodkowie rodziny sołtysa, którzy już odeszli. W czasie gdy wciąż byli obecni duchem, ulegali niezliczonym cierpieniom, doznając zimowego zimna i przetrzymując gorąco lata. Gdy mijał czas, przedsięwzięcia ich rodzin stopniowo rozkwitały. Gdy raz odnieśli sukces zostali wskazani i zachęceni przez ludzi do objęcia posady sołtysa. Teraz ludzie przybywają z daleka i z bliska aby im pogratulować a ich krewni i rodziny napływają szczęśliwi. Wkrótce dają się zauważyć oznaki wyniosłości. Pokoje i budynki są szybko odnawiane a bramy wznoszone. Wkładają nowe skarpety (tabi), wydają pieniądze na meble i ubiory i stopniowo wbijają się w dumę z powodu dobrobytu i rozkoszują się w ozdobach. Zasoby domowe są hojnie wydawane na tym etapie. Potem zaczynają w tajemnicy knuć złe plany i wprowadzać w życie bezwzględne programy w celu ograbienia ludzi. Ludzie nienawidzą tego i nabierają urazy lecz połykając łzy i znosząc trudności jakoś żyją. Chociaż może się wydawać że zaakceptowali sytuację to w duchu smucą się i cierpią. To tylko kwestia czasu kiedy zdarzy się katastrofa.

To dlatego ludzie mają zagadki w rodzaju: „W czym bednarz i sołtys są tacy sami? Bednarz zdziera nierówności (mura) z desek na beczkę; sołtys zdziera ze wsi (również mura)”, albo ”W czym dojrzały persymon w głębokich górach i dom sołtysa są takie same? Obydwa gniją bez wiedzy ludzi”47. To drobne żarty mające swe źródło w wielkiej urazie zwykłych ludzi ale mogą posłużyć jako niemające sobie równych ofiarowania i modlitwy za przodków i potomków tych, którzy są piastują urząd sołtysa. Powód, dla którego to mówię, jest taki, że sołtys powinien usłyszeć te zagadki i działać z powściągliwością a wtedy pokolenia przodków będą bez wątpienia następowały. A jeśliby nagle rozwinął dobroczynne serce i będzie starał się ratować ludzi z ich codziennej biedy wtedy jego potomkowie będą prosperować. Jednak większość sołtysów różni się nieco od tych przedstawionych w zagadkach. Są oni potępiani przez niebiosa i karani przez ludzi. Przykrym trafem, posiadłości ich rodzin, które zostały im powierzone, wszystkie odchodzą w zapomnienie; cztery ściany ich domostw są rozwalane i służą jako drewno na opał. Ziemie są zamieniane na pola dla rolników a ich przodkowie stają się dzikimi duchami, o które już nikt nie dba. I tak oto, ich potomkowie są nagle „odcinani”. Na pewno nie ma czego zazdrościć rodzinie sołtysa.48 W starożytnych Chinach był człowiek imieniem Yang Hu49 który służył jako gubernator Hsiang-yang. Dobroczynnej natury i ciepłego serca zawsze powstrzymywał się od picia, ograniczał swoje wydatki i przez rozdzielanie nadwyżek przynosił spokój zubożałym. Naród stawał się coraz bogatszy i prosperował. Wszyscy ludzie byli pod wrażeniem jego cnót i po jego śmierci wzniesiono na górze Hsien kamień z inskrypcją na jego cześć. Ludzie z tego regionu mieli dla niego tyle oddania i tak smucili się po jego odejściu, że kiedykolwiek mijali tablicę, kłaniali się przed nią i wylewali łzy pod wpływem emocji. Z tego powodu, nawet dziś, jest ona znana jako „Tablica Spadających Łez”.

I znowu, w okresie Trzech Królestw, generał Kuan Yü50 z Szechuan służył jako gubernator Ching-chou. Zawsze czysty w zachowaniu i prosty, zabronił luksusu, podtrzymywał ekonomię, ograniczył zbędne i błahe wydatki, był dobrze wykwalifikowany, z powodu swych naturalnych zdolności, do tego aby być ministrem króla. Zmniejszył obciążenie podatkami, trzymał z dala ministrów gromadzących podatki i żywił ludzi. Nigdy nie było chwili, w której pozwoliłby innym cierpieć z powodu chciwości innych. Ludzie Ching-chou kochali go jak własnych rodziców i szanowali go jak boga. Po tym jak generał umarł, ludzie, dla uczczenia jego cnót, wznieśli wielką świątynię, której nadano imię „Mauzoleum Generała Kuan”. Nigdy nie zaniedbano ofiar. Jeśli ludzie pomyślą o władcy jak o własnych rodzicach chociaż przez jeden dzień to będzie to rzecz prawdziwie warta zazdroszczenia.51

Ci którzy są znani jako dobroczynni władcy i mądrzy królowie posiadają serca głęboko motywowane dobroczynnością. Nocą i dniem ich współczująca mądrość obejmuje nawet najmniejszych spośród ludu w najdalszych zakątkach ziemi, nie wspominając o członkach jego rodziny. Na wstępie poddają kontroli luksusy i rozważnie planują wydatki narodowe. Mając wielkie wydatki na luksusy preferuje się tyraniczny rząd. Niezmiennie taki rząd ograbia lud w swym nienasyceniu. Kiedy ludzie są okradani to nienawidzą i są pełni urazy a kiedy kraj jest nienawidzony, z pewnością upadnie.

Księgi na temat przedłużania życia mówią: „Oddech jest jak ludzie. Kiedy ludzie podupadają, naród z pewnością zginie. Kiedy wyczerpie się oddech człowiek z pewnością umrze”. Jakże prawdziwe jest to, że oddech jest podstawą ciała a ludzie są pniem kraju. Zakładając, że miałbyś starożytną sosnę wysoką na tysiąc stóp. Jej korzenie sięgałyby trzewi Ziemi; jej gałęzie byłyby wyciągnięte ku najwyższemu niebu. Przez tysiąc jesieni światło słoneczne przedzierałoby się przez jej zielone gałęzie. Dźwięk wiatru w konarach rozbrzmiewałby na wiele mil w okolicy jakby śpiewały i krzyczały smoki. Jednak gdyby dzień po dniu wrzynać się w jej pień, gdyby jej korzenie stały się odsłonięte, jak długo utrzymałaby się przy życiu ta starożytna sosna? Niech będzie wiadomym, że traktować ludzi z życzliwością to dbać o pień; używać ludzi z chciwością to odsłonić korzenie państwa.

Ogólnie, od dworzanina po najmniejszego z ludu, istnieje niezliczona różnorodność ludzi: rzemieślników, kupców, znachorów, muzyków, sto rodzajów pracowników. Ale nie ma wśród nich ani jednego, który nie żyłby dzięki znojowi rolników. Jeśliby oni nie istnieli to czy nie pomarlibyśmy z głodu przy drogach? Trzeba wiedzieć, że rolnicy są wielkim korzeniem narodu. Musimy być wdzięczni Shōtoku Taishi za nazywanie setek rodzin52 setkami skarbów. Jednak, lekkomyślne ich wykorzystywanie z powodu chciwości, przysparzanie im cierpień, obrażanie ich i krzywdzenie sprowadza nienawiść, złość i urazę setek i tysięcy duchów. Niebiosa ześlą nieszczęścia, ziemia wyniszczy życie, zdolność do służenia krajowi zostanie zaprzepaszczona i bez wątpienia ciągłość narodu zostanie przecięta. Kiedy zbadasz przyczyny – wszystkie one mają swe źródło w chciwości i okrucieństwie tyranicznych urzędników, złych knowaniach ministrów-grabieżców. Jakież to smutne, że dzisiejsi szlachetnie urodzeni podlegli władcom wszystkich prowincji nie wiedzą o tym nawet we śnie. Zawsze myślą sobie tak: „Jeśli kraj jest w stanie pokoju to ludzie mają spokój. Czasy, które obecnie mamy w niczym nie ustępują erom Engi i Tenryaku53”. Jakże to niebezpieczne!

Obrazek
Kwiat Hebiichigo

===============================================================================
1 Dosłownie: wężowa truskawka. Duchesnea indica. Niewielka roślina podobna do truskawki z niejadalnymi żółtymi owocami. Dzisiejsze tłumaczenie opiera się na tekście przechowywanym w świątyni Shōin-ji. Inna wersja z Hosokawy zawiera znaczące różnice. Nie podejmowano prób ujednolicenia obu wersji, poza przypadkami, w których różnice pomagały lepiej zrozumieć znaczenie tekstu.

2 Ikeda Munemasa (1725–1764)

3 Hsiang-chi jest Buddą Zapachu. Jego kraina jest opisana w sutrze Vimalakīrti. Jej mieszkańcy mieszkają na aromacie kadzidła przenikającym wszystkie inne krainy.

4 Shen Nung – legendarny cesarz, który nauczał sztuki rolniczej oraz wiedzy o właściwościach leczniczych roślin.

5 I Ju-shui – nie ustalono do jakiego zielnika odwołuje się Hakuin.

6 Minamoto no Yoshiie (1041–1108).

7 ang.: Universality in the Lotus Sutra.

8 Ta historia z Zen Taiheiki, 38, jest również opisana w „Orategama I”. Za pomocą dźwięku jaki wydawała cięciwa jego łuku, Yoshiie wygnał złego ducha z cesarza Horikawa.

9 Nie ma zapisków potwierdzających to zdarzenie.

10 Jest to odwołanie do bitwy pod Kurigawa w północnej Japonii w roku 1062, w której Abe no Sadatō (1019–1062) został zabity a jego brat Munetō (brak dat) został pojmany, wzięto do Kyoto i później wygnany do Kyushu gdzie został mnichem.

11 Sakanoue no Tamuramaro (758–811) był osławionym wojownikiem, odnotowanym na kartach historii z powodu podbicia plemienia Ainu na północy w 801 roku. Mówi się, że był wiernym bodhisattwy Kannon. Historia opisana w tym miejscu została oparta na sztuce Nō – Tamura, w której przy wsparciu Kannon o tysiącu ramion demony są niszczone.

12 Minamoto no Yoritomo (1147–1199).

13 Morihisa jest postacią uwiecznioną w sztuce Nō. Aresztowany i skazany na śmierć w mieście Kamakura, zostaje oszczędzony dzięki wstawiennictwu Kannon (patrz Yōkyoku zenshū, II, 26).

14 Taira no Kagekiyo (brak dat). sławny wojownik występujący w jap. literaturze.

15 Kusunoki Masashige (1294–1336). Słynny stronnik cesarza Godaigo.

16 Tada no Mitsunaka (912–997). Ta historia pojawia się również w „Orategama I”.

17 Emmei jikku Kannon gyō [Dziesięciowierszowa Sutra Kannon dla Przedłużenia Życia], orędownikiem tekstu składającego się z 42 znaków i z 10 wierszy, był Hakuin z powodu zalet jakie posiada sutra jeśli chodzi o doprowadzanie do cudów. Drugi rozdział jego dzieła Yaemugura podaje relacje z cudów jakie dokonały się dzięki recytacji tej sutry. Według Hakuina, tekst jest wyborem fragmentów z Kao-wang Kuan-shih-yin ching, wybranych przez mnicha z Hiei-zan o imieniu Reikū na życzenie cesarza Reigen'a. Kao-wang Kuan-shih-yin ching jest fałszywą sutrą napisaną w Chinach, której długo nie wolno było umieszczać w kolekcjach Tripitaki. Mimo wyjaśnień Hakuina na temat jej pochodzenia, 42-znakowy tekst pojawia się jako taki w pracy Fo-tsu t'ung-chih (T49, p. 345c), z której bez wątpliwości się wywodzi, chociaż mógł zostać pierwotnie wybrany z pierwszej wymienionej pracy.

18 Innymi słowy, jeśli sam go nie wypróbujesz to nie możesz poznać jego prawdziwej wartości.

19 Poniższa historia zaczerpnięta jest z Fo-tsu li-tai t'ung-tsai, 9 (T49, p. 550C). Hakuin opowiada tą samą historię w Yaemugura (HZS, p. 341), w której odpowiada ona bardziej oryginałowi, chociaż zarówno w tej pracy jak i w Yaemugura historia jest znacznie wyolbrzymiona. Człowiek, o którym mowa to Sun Ching-te, który został niesłusznie oskarżony i skazany na śmierć. W noc przed egzekucją recytował Sutrę Lotosu, gdy we śnie ukazał mu się człowiek i powiedział mu, żeby recytował Kao-wang Kuan-shih-yin ching 1000 razy. Zdołał wyrecytować 900 razy do poranka i kolejne 100 razy podczas wolnego marszu na miejsce egzekucji.

20 Nie chodzi tu o rozdział o Kannon z Sutry Lotosu, powszechnie znanemu pod tym tytułem, ale o Kao-wang Kuan-shih-yin ching wspomnianym poniżej.

21 Jelec to poprzeczna część miecza stanowiąca osłonę ręki.

22 Hakuin podaje tytuł sutry niepoprawnie. Chociaż w tej historii mówi o recytacji tej sutry to bez wątpienia odwołuje się do Emmei jikku Kannon gyō – czterdziesto-dwu znakowej sutry.

23 Praca na temat taktyki wojskowej, tradycyjnie przypisywana Lü Shang z dynastii Chou. Dzisiejsza wersja składająca się z sześciu rozdziałów pochodzi prawdopodobnie z Północnej Dynastii Sung.

24 W tym i w poprzednim ustępie, Hakuin odnosi się do chińskiego poglądu, mówiącym o tym, że wszystkie otaczające ich nacje to barbarzyńcy.

25 koku to miara, którą mierzono zbiory ryżu. 1 koku to 180,39 litra.

26 Chiński Metuzalem. Metuzalem to biblijny patriarcha, dziadek Noego, który żył 969 lat jak głosi Biblia.

27 Osiem Przeszkód w Spotkaniu Buddy i Usłyszeniu Nauk Dharmy: 1) Odrodzenie w piekle. 2) Odrodzenie w świecie głodnych duchów. 3) Odrodzenie w świecie asiurów (walczących półbogów). 4) Odrodzenie na Uttarakuru – północnym kontynencie gdzie życie jest zawsze przyjemne, 5) Odrodzenie w jednym ze światów niebiańskich, gdzie życie jest zawsze długie i łatwe, 6) Odrodzenie jako człowiek głuchy, niemy i niewidomy, 7) Odrodzenie jako osoba wyznającą materialistyczną filozofię, 8) Odrodzenie w czasie pomiędzy Buddami.

28 baśniowy ptak, którego pióra zawierały śmiertelną truciznę.

29 Zapomniane duchy i dzikie demony są stworzeniami skazanymi na niekończącą się wędrówkę ponieważ nie mają żadnych potomków, którzy składaliby ofiary i modlili się za nich. Hakuin często o nich mówi.

30 Słynny chiński słownik. Hakuin prawdopodobnie odwołuje się do japońskiego wydania.

31 Ten termin pochodzi z Wielkiej Wiedzy, 2, 10, 22.

32 Prawdopodobnie wierzy, że jego lojalność wobec swego pana jest mierzona jego sukcesami w rabowaniu innych na korzyść władcy.

33 Wielka Wiedza, 2, 10, 22.

34 Oparte na Piątym Artykule „Konstytucji w Siedemnastu Artykułach” autorstwa Shōtoku Taishi. Jeśli osoba prowadząca proces czyni to w oczekiwaniu na łapówkę, wtedy proces bogatej osoby będzie podobny wrzucaniu kamienia w wodę – nie napotka żadnego oporu. Jeśli biedna osoba, niemogąca sobie pozwolić na łapówkę wytoczy proces będzie to podobne wylewaniu wody na kamień – kamień się nie poruszy.

35 Źli władcy którzy zniszczyli swoje dynastie.

36 Stolica imperatora Ch'in

37 Miasto zostało podpalone przez Hsiang Yü i ponoć paliło się przez trzy miesiące.

38 Źli królowie Chou w ósmym wieku, którzy doprowadzili naród do upadku.

39 Nie ustalono o kim pisze Hakuin.

40 Moxa (ignipunktura, ang.: moxibustion) to starożytna metoda leczenia ciepłem wykorzystująca liście bylicy pospolitej (Artemesia vulgaris). Liście są suszone a następnie palone w tych samych punktach, które są wykorzystywane w akupunkturze. Nawet chiński termin Zhen Jiu ma dosłowne tłumaczenie: akupunktura i ignipunktura.

41 Przykłady podłych ministrów: Fei Lien i Wu Lai byli złymi ministrami za panowania króla Chou; Wang Mang (33 p.n.e.–23 n.e.) był arcyłajdakiem, który uzurpował sobie prawo do tronu dynastii Han; Tung Cho to tyran, który zasłynął w czasach późniejszej dynastii Han z powodu okrucieństwa i arogancji.

42 Antologia, 8, 4. Druga część cytatu nie widnieje w Antologii.

43 K'ang I nie został zidentyfikowany. Shih Ch'ung był znany ze swego bogactwa i życia w luksusie

44 Wielka Wiedza, 2, 10, 9.

45 kongi – od ang. congee: ryżowa woda.

46 Cnotliwi królowie dynastii Chou którzy wyparli tyrana Chou z Shang.

47 Te zagadki można również odnaleźć w podsumowaniu Yabukōji.

48 Tekst odpowiednika zawarty w Sashimogusa 2 kończy się w tym miejscu.

49 Yang Hu – odważny generał, który został odnotowany za jego współczucie dla zwykłych ludzi. Ta opowieść pojawia się również w pierwszej części Sashimogusa.

50 Kuan Yü – największy chiński bohater wojenny.

51 Kolejny ustęp ma swój odpowiednik w części podsumowującej w Sashimogusa 2

52 Hyakushō. Wspomina się o nich w „Konstytucji w Siedemnastu Artykułach” pióra Shōtoku Taishi. Shōtoku używał tego terminu w znaczeniu „ludzie”; za czasów Hakuina termin odnosił się do rolników.

53 Za panowania Cesarza Daigo i Murakamiego – czas pokoju, około 901–956.

źródło: http://mahajana.net/teksty/hebiichigo.html
Kod:
http://mahajana.net/teksty/hebiichigo.html

_________________
Wszystko jest umysłem...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Mowy Dharmy
Post: 04 kwie 2012, 16:09 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009, 10:11
Posty: 1806
Roshi Jakusho Kwong

Prawdziwa Praktyka Buddy


Mowa wygłoszona 12 sierpnia 2000

Myślałem dziś rano o tym, że wszystko, co znajduje się w naszej sali do medytacji, zostało nam ofiarowane. Gdy się zastanowić, to cudowne. Dano nam nie tylko posążki i kadzidła, ale też ręce i stopy, budynki, krajobraz, słońce, księżyc, gwiazdy. Wszystko jest ofiarowane. Mówi się "Nie przyjmuj niczego za pewnik". Ale ja sądzę, że tak właśnie robimy z powodu dualistycznego sposoby myślenia. Po prostu wciąż zapominamy. Kiedy niedawno umarła moja bratowa, zdałem sobie sprawę, że ludzkie życie kończy się w pewnym momencie. Także nasze życie się skończy. A jednocześnie przychodzi głęboka radość i wdzięczność za życie takie, jakim jest.
Roshi Suzuki mawiał: "Bądź po prostu sobą. Spokój, który jest w tobie, jest w tobie zawsze". W zasadzie chodziło mu o to, że codziennie umyka nam coś najcenniejszego. Choć uwielbiamy spędzać czas nad oceanem, w lesie czy w górach, kiedy się tam znajdziemy, nie zdajemy sobie sprawy z tego, co widzimy. Nie wiemy, czemu tak to kochamy, ale jakoś wiąże się to z umysłem - nie mózgiem, ale twoim prawdziwym umysłem, umysłem wszechświata. W czasie zazen i w praktyce na tym właśnie się koncentrujemy. Całkowita praktyka to skupienie się na tym, co Roshi Suzuki zwał Dużym Umysłem. Zwykle zajmujemy się małym umysłem i dlatego pakujemy się w kłopoty. To bardzo proste: zmieniasz obiekt skupienia i uwagi na Duży Umysł. Dzięki temu odkrywasz, czym jest Duży Umysł.
Zaskoczył mnie w Polsce właściciel pałacu, w którym mieliśmy odosobnienie, bo poprosił o spotkanie ze mną. To potężnie zbudowany człowiek, po siedemdziesiątce, z rodziny z tradycjami. Powiedział, że doświadcza różnych trudności, ponieważ właśnie odszedł z kościoła. Chciał zadać mi dwa pytania. Europejczycy są bardziej tradycyjni i konserwatywni niż Amerykanie. Ten człowiek zdawał sobie sprawę, że z kościoła odejść musi, choć wiele pytań pozostawało bez odpowiedzi. Poradziłem mu, by nie myślał o tym. I gdy tylko to powiedziałem, przebiegła mi przez głowę myśl: "To wszystko, co mam do powiedzenia!" (śmiech). Ale to prawda - masz problem dopiero wtedy, kiedy zaczynasz o nim myśleć.
W czasie ango mówiłem już o moich doświadczeniach z pobytu w Polsce. Mieszkałem w pałacu i miałem okazję obserwować jaskółki. Niemal przez całe trzydziestodniowe ango niebo było zachmurzone, a słońce pokazywało się bardzo rzadko. Jeśli ma padać, jaskółki latają nisko. Bardzo mi się te ptaki podobają - są małe, nieprzewidywalne, szybkie i pełne siły życia i radości - radości lotu. W czasie wolnym obserwowałem je przez okno mojego pokoju, do którego zakradałem się na pół godziny i znikałem dla wszystkich. Usiłowałem ustalić, czy jaskółki latają według jakiegoś stałego wzoru, czy nie. Doszedłem do wniosku, że one się bawią. Dokazywały nad polem nie większym od boiska. Powinniśmy wiedzieć, jak to robić. Szczególnie ludzie zen powinni rozumieć to pojęcie - zabawa (ang. frolic). Uważam, że powodem, dla którego ptaki się bawią, jest fakt, że nie myślą.
Ceremonie w ośrodku odprawiamy zawsze w ten sam stary sposób. I choć wiąże się to z większą intensywnością i dbałością o szczegóły niż zwykle w świecie, nie jest to tak różne. Po prostu jeden świat. Na górze czy w dolinie - to ten sam świat. Nie oszukujmy się. Gdy myjesz zęby, patrzysz w lustro - ten sam rytuał. Przyjeżdżamy tu, śpiewamy Sutrę Serca i to też jest ten sam rytuał. Jak więc połączyć to z życiem? Oto sedno sprawy. Może to właśnie sekret praktyki. Jak sprawić, by ten rytuał był żywy? Jak nie blokować własnych sił życiowych? Właśnie tu, nie gdzie indziej, jest olbrzymia siła życiowa. Właśnie tu.
Drugi wniosek, do jakiego doszedłem, to spostrzeżenie, że dwie trzecie lotu jaskółki to ślizg i że ptak porusza skrzydłami tylko w pozostałym czasie. Gdybyśmy to my byli jaskółkami, pewnie cztery trzecie czasu spędzalibyśmy na machaniu skrzydłami. W zależności od naszej dociekliwości czy ciekawości może uda nam się nauczyć, jak tego nie robić. Właściwie wszystko zostaje zrobione, czy to z tobą, czy bez. Zazwyczaj myślimy, że jeśli chodzi o mnie, rzeczywiście wszystko zostanie zrobione, a ja otrzymam nagrodę - przyczyna i skutek. Ale nie - rzeczy dzieją się niezależnie od ciebie, kiedy przychodzi na nie czas.
Prawdziwe Znaczenie Dziukaj
Ta mowa może być wprowadzeniem do ceremonii Dziukaj. Powszechne rozumienie Dziukaj to otrzymać wskazania. Prawdziwe znaczenie to przebudzić się do twojego własnego umysłu Buddy. To jest prawdziwe Dziukaj. Nie ma innego. Cała rzecz dotyczy Annutara Samyak Sambodhi, pierwotnej świadomości. Nie chodzi o to, by stać się buddystą, ale o to, by wiedzieć, jak przekroczyć rzekę. I jeszcze by nie przekraczać jej samemu - to bardzo ważne. Przyjmujący Dziukaj zwykle myślą - ja tak myślałem w 1964 roku - że to dla małego znanego ja. A to dla całego świata, więc musisz wziąć kogoś ze sobą. Taka jest ścieżka bodhisattwy w szkole Mahajany. Nie tylko sobie przynosimy korzyść. Przynosimy korzyść całemu światu. Jesteśmy drzewami, jesteśmy słońcem, jesteśmy gwiazdami i jesteśmy niebem. Ja jestem tobą, a ty jesteś mną. Jesteśmy tym samym, ale przejawiamy się w milionach odmiennych form.
Na teczce z papierami do Dziukaj napisałem: "Być w świecie, ale nie należeć do niego (To be in the world but not of it)". Ludzie zen powinni znać to wyrażenie. Zwykli ludzie żyją w świecie i należą do niego. Ludzie zen powinni żyć w świecie, ale do niego nie należeć. Zwyczajnych ludzi dzielą pojęcia prawdy i fałszu, poglądy dualistyczne. Zawsze dzielą świat na podmiot i przedmiot. Od rzeczywistości oddzieleni są z powodu niewiedzy, a nie dlatego, że są złymi ludźmi. Nikt nie jest złym człowiekiem. Są przywiązani do swojego codziennego świata i nie potrafią znaleźć głębokiego zadowolenia.
Ludzie zen powinni żyć w świecie, a to oznacza zarówno pomieszanie, jak i jasność, zarówno ciemną, jak i jasną stronę. Można odnaleźć światło w ciemności, w zakurzonym świecie. Góra Sonoma też się kurzy. Tu też się kurzy. (ktoś kicha) TAK! APSIK! Na zdrowie! (śmiech) W kurzu świata - właśnie tam. W kurzu świata.
Osoba Świecka
Otrzymujemy jeden z dwóch tytułów. Pierwszy z nich to zaike tokudo. "Zai" oznacza osobę świecką lub gospodarza (householder), a "ke" - dom. "Toku" znaczy osiągnąć lub nabyć. Oto fragment dzieła na temat słowa "osiągnąć": "Choć umysł jest nieosiągalny, nie jest czymś, czego osiągnąć się nie da. Po prostu nazywa się go nieosiągalnym". To prawda, inaczej Buddha Dharma umarłaby tysiąc lub dwa tysiące lat temu. Ktoś to osiągnął! Nawet mnie zdarza się utknąć na tych słowach. Są jak koan aż do momentu, gdy staną się częścią ciebie. Słowo nieosiągalny nie powinno cię powstrzymać, bo jest prawdziwe - gdyby nie było, Buddha Dharma umarłaby już dawno.
Czasownik "do" to przewieźć kogoś przez rzekę. Rzeczownik "do" to dharma. To łódź, tratwa dharmy, na której możesz się przeprawić na drugi brzeg. A drugi brzeg jest właśnie tutaj. To jest drugi brzeg. Nie zmierzamy gdzieś tam - idziemy tu, tu, tu. Zwracamy swe światło, swe promieniste światło do wewnątrz, tu. Roshi Katagiri mówił o mierniku, miarce.
Wspaniałym przykładem osoby świeckiej jest Vimalakirti. Jego imię oznacza "rzecz nieskazitelna". Był czcigodną osobą świecką, prowadził dysputy ze wszystkimi uczniami Buddy i pokonał ich wszystkich, choć był tylko człowiekiem świeckim. Jednym z najlepszych uczniów Buddy był Subhuti. Słynął ze swego rozumienia pustki i nicości.
Kiedy Vimalakirti zachorował, Budda poprosił Subhutiego, by odwiedził go i ustalił, na co jest chory. Subhuti odparł, że nie zasługuje na ten zaszczyt, więc w końcu wysłano Mandziuśriego. Pokój, w którym mieszkał Vimalakirti, miał trzy metry na trzy, skąd - jak sądzę - wziął się rozmiar pokoju dokusan. Ale choć pokój był mały, mieściły się w nim tysiące ludzi. Królowie i królowe, bodhisattwowie i ludzie świeccy, ty i ja, wszyscy tam byliśmy, wszyscy maleńcy. Gdy jesteśmy duzi, nie mieścimy się w małych miejscach, bo mówimy: "Jestem duży, a to jest małe".
Mandziuśri przybył do Vimalakirtiego, który leżał w łóżku i kaszlał. Otworzył oczy i zadał słynne pytanie: "Jak wchodzisz w bramę niedualizmu?" Mandziuśri pewnie pomyślał: "O, nie! Czemu ja?", a jako odpowiedź pozostał w wielkiej ciszy. Gdy cisza się skończyła, Vimalakirti wstał z łoża boleści i udał się na spotkanie z Buddą. I to koniec opowieści.
Słyszałem ludzi mówiących, że praktykują w domu, lecz jeśli prawdziwie praktykujesz, inspirujesz innych. Pojawia się elokwencja i rodzaj przekazywanego innym dostojeństwa pod warunkiem, że praktykujesz szczerze. Dlatego nawiązuję do tego czcigodnego świeckiego człowieka. Jest prawdziwą osobą świecką. Stąd bierze się to pojęcie.
Prawdziwe Ślubowanie Bodhisattwy
Chciałbym coś powiedzieć na temat prawdziwych ślubowań Bodhisattwy. Musimy pamiętać o zasadach Bodhisattwy, skoro praktykujemy zen. Zasady te oparte są na rezygnacji z naszego własnego urzeczywistnienia czy oświecenia aż do momentu, gdy wszyscy zostaną wyzwoleni. Zasadniczo wiąże się to z miejscem, w którym właśnie jesteśmy w swojej praktyce, ale każdy przechodzi okres, kiedy zajmuje się tylko sobą i własną nirwaną. "Jakie znaczenie mają inni, skoro ja mogę tam dojść?" Ale za ślubowaniem wyzwolenia wszystkich czujących istot stoi tyle mądrości, bo przecież ty nimi jesteś, a one są tobą. Więc poczekaj na innych i zapomnij o własnym oświeceniu. Ślubowanie Bodhisattwy mówi o pomaganiu ludziom. Oni potrzebują pomocy - my także.
W Polsce spotkałem się z pustelniczką, Siostrą Miriam. W przyszłym roku wejdzie w wielką ciszę, to znaczy, na resztę życia pozostanie w milczeniu. Namawiałem ją, by nie wchodziła w ciszę, lecz pozostała wśród ludzi i pomagała potrzebującym. Jednakże prawdziwe ślubowanie Bodhisattwy to pomagać wszystkim czującym istotom. Czujące znaczy przede wszystkim spostrzegające i oczywiście doświadczające uczuć. To o nas, a może takie określenia wydadzą się bliższe niż "czujące istoty".
Prawdziwe ślubowanie Bodhisattwy to pomoc w dokonaniu przemiany wszystkich ludzi tak, by mogli wejść do Buddha Dharmy. Pomoc dla całego świata. Musimy rozumieć, że umysł Buddy jest umysłem człowieka - to twój umysł. Musimy rozumieć też, że umysł człowieka jest umysłem Buddy. Nie są od siebie oddzielone.
Istotę ślubowania Bodhisattwy wyrażają słowa spadkobiercy Dogena-zenji Banjin Dotana, który bardzo przyczynił się do przywrócenia znaczenia wskazań w Japonii. Cytat ten pochodzi z dzieła poświęconego wskazaniom: "Światło lub istota wskazań przekazywane są ustnie w zależności od warunków i nie oddzielnie od nich. [w zakurzonym świecie]. To światło nie jest niebieskie, nie żółte, nie czerwone, nie białe, nie czarne, nie jest formą, nie umysłem, nie istnieje, ani nie nie istnieje, nie jest dharmą przyczyny i skutku. To prawdziwa praktyka Buddy, podstawowa droga Bodhisattwy".
To ciekawe, że po tych wszystkich "nie", mówi "ale to jest prawdziwa praktyka Buddy i podstawowa droga Bodhisattwy". Można by powiedzieć, że tym też nie jest, ale nie o to chodzi. Chodzi o to, że te wszystkie wymienione rzeczy nie są odrzucane. Mówimy więc "nie to" i w ten sposób wyzwalamy się z dualistycznego sposobu patrzenia.
Czy pamiętacie, że w Sutrze Serca mówi się "ani oka, ani ucha"? Używamy przeczenia, by się wyzwolić, by uniezależnić się od dualistycznego sposobu widzenia podmiotu i przedmiotu. To nie Budda, nie zen, nie-umysł. Nie-umysł nie oznacza, że umysłu nie ma. Nazywamy to nie-umysłem. Jak z pustą butelką --jest pusta, ale wciąż jest. Umysł tak samo - pusty umysł, nie-umysł. Wciąż jest, choć nie ma w nim myśli. Tak wyzwalamy się od dualistycznego myślenia.

tłumaczył Michał Czernuszczyk
źródło: http://www.kannon.pl/mowy/mowy_teksty.htm

_________________
Wszystko jest umysłem...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Mowy Dharmy
Post: 04 kwie 2012, 16:12 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009, 10:11
Posty: 1806
Roshi Jakusho Kwong

Listy z Pustki


Mowa Dharmy wygłoszona 10 listopada 2002 roku

To mowa z książki roshiego Suzukiego Not Always So (Nie zawsze tak). Korzystamy z niej w grupie studiowania tekstów, a ten rozdział nosi tytuł Listy z Pustki (Letters from Emptiness). To jeden z moich ulubionych tytułów. Listy z Pustki? Skąd niby mielibyśmy wziąć listy z pustki? Jak?
Rozdział rozpoczyna się zdaniem: "Shikantaza to praktyka pustki czy też jej urzeczywistnianie". Wydaje mi się, że przez lata wyjaśniając znaczenie terminu shikantaza korzystałem z niewłaściwego słownika, a teraz trafiłem na pełniejszy i sprawdziłem słowo shi, o którym sądziłem, że znaczy prawdziwy. Ten drugi słownik mówi, że to znaczy wolny. Znak czy ideogram to pudełko, co oznacza usta, i dwie nogi, osoba. Czyli w zasadzie wolność: usta z dwiema bardzo silnymi nogami. Nogi stoją twardo na ziemi (uderza dłonią w podłogę), nie odpływają, ale (znów uderza) twardo na niej stoją. Znaczy to, że człowiek jest wolny.
Kan tłumaczyłem jako przewód, bo to rzeczywiście oznacza rurę. Ale słowo to wiąże się też z kierowaniem (ang. control), jak w przypadku zarządcy Świątyni Eiheiji, czyli głowy szkoły Zen Soto, którego określa się Kancho - Głowa Kierująca (ang. Controlling Head). Nie chodzi jednak o kierowanie w dualistycznym sensie, w jaki zwykliśmy o tym myśleć. To raczej kierowanie wolne od samego siebie, kiedy przejawiasz się w chwili obecnej. Jesteś w rzeczywistości, a nie od niej oddzielony.
Ta znaczy uderzyć (uderza w podłogę). Za - siedzieć. Czyli nie siedzimy po prostu jak kawał mięsa. Shikantaza oznacza też pustka. Manifestujemy pustkę. Wierzcie lub nie - odsłaniamy naszą prawdziwą naturę, a ona jest pusta! Shikantaza to urzeczywistnianie czy też wyrażanie naszej prawdziwej natury, która jest pusta.
Gdy przyjrzeć się terminowi taza, można dostrzec, że ta, oprócz uderzyć i siedzieć, znaczy też stać się jednym. Małe ja, niczym czapla biała, znika na śniegu. Małe ja znika w dużym ja, w większym wszechświecie: Ta-za. Z biegiem lat zdajesz sobie sprawę, że te wszystkie trudne słowa to po prostu kolejne opisy tej samej, starej rzeczy. Naszej odwiecznej, nieśmiertelnej twarzy.
Czytam ten rozdział i myślę, że trochę będę parafrazował, więc to niedokładnie będą słowa Roshiego. Ale mam nadzieję, że uchwycę, co miał na myśli. "Choć dzięki myśleniu możesz jakoś teoretycznie rozumieć pustkę, powinieneś zrozumieć ją przez rzeczywiste doświadczenie". Żywisz więc jakąś ideę, koncepcję, a potem przeżywasz rzeczywiste doświadczenie, czyli "list z pustki". To właśnie bezpośrednie doświadczenie, które stanowi serce zen.
"Nie jesteś w stanie w pełni pojąć pustki koncepcjami czy ideami. Nawet nie uczuciami. Dlatego praktykujemy zazen. Jest taki termin shosoku - uczucie, którego doświadczasz, gdy przychodzi do ciebie list z domu. Jesteś gdzieś daleko i ktoś do ciebie pisze. To tak jak kiedy wracam z Polski, jadę w górę Bennett Valley i widzę znak Sonoma Mountain Road (ulica Góry Sonoma) - dodaje mi to niezmiernie otuchy.
Czujecie, macie jakieś wrażenie pór roku: jesień w północnej Kalifornii, w Nowej Anglii, w Europie. Gdziekolwiek mieszkacie. Czujecie w jakiś sposób dom, ludzi, którzy mieszkają w miasteczku, w mieście, którzy robią zakupy w centrum handlowym bądź na ulicy. Można to jakoś poczuć, wyrobić sobie jakieś wrażenie - i to właśnie nazywamy shosoku.
"Mimo że tak naprawdę nie utrzymujemy żadnej pisanej łączności ze światem pustki (Roshi śmieje się i mówi: "Gdzie ten list?"), znajdujemy wskazówki czy podpowiedzi, co się w tym świecie dzieje. I to jest - można powiedzieć - oświecenie".
To jest urzeczywistnienie świata pustki. To nasz list, przesyłka priorytetowa (śmiech). Zupełnie wyjątkowa. Zwłaszcza na początku - potem to już tylko zwykła poczta (śmieje się). Ale na początku - przesyłka priorytetowa.
W historii zen było wiele przykładów takiej wyjątkowej przesyłki - choćby opowieść o pewnym mnichu czy człowieku, który zobaczył kwitnącą śliwę. Pewnie padał śnieg, ciężki, zimny okres, a ten ktoś, on czy ona, dostrzegł kwitnące śliwy.
A ktoś inny "usłyszał". Ten ktoś - on czy ona - szedł ścieżką wysypaną żwirem i przypadkiem kopnął kamień, który uderzył w bambus. Dźwięk bambusa. Dla tej osoby to właśnie był list z pustki. "To jest list z pustki. Poza światem, który możemy opisać, istnieje taki rodzaj świata, którego opisać nie potrafimy". Więc jedyny świat, jaki znamy, w jakim rośliśmy, którego jesteśmy nauczeni i przez który zostaliśmy uwarunkowani, to świat obiektywny, który możemy zobaczyć, dotknąć, zobiektywizować, nazwać.
Nie przywiązujemy wagi do świata, którego zobaczyć nie możemy. Nawet za najmniejszą rzeczą leży świat, którego nie jesteśmy w stanie dostrzec ani dotknąć, świat bez nazwy, bez formy, o którym pewnie nawet nie da się rozmawiać, chociaż się staramy. Oto dlaczego tyle napisano o zen, o tradycji, o której nie można nic powiedzieć. Ale spójrzcie na te wszystkie słowa. Przepraszam, że dodaje jeszcze swoje.
"Mierząc rzeczy możesz dokonać analizy rzeczywistości na poszczególne byty, więc rzeczywistość ta stanie się duża albo mała. Ale gdy tylko dokonamy konceptualizacji, doświadczenie umiera". Martwe doświadczenie. Nasze życie staje się coraz to bardziej martwe. Nie mamy już życia, ani radości. Ale dzięki praktyce możemy odkryć głęboką radość i pogłębiającą się satysfakcję. To właśnie znaczy nasycić się radością. Wiedzieć, że jest coś, na czym możesz polegać, coś poza tym, czego byliśmy nauczeni, coś, co nas nie zawiedzie.
"Opróżniamy więc z doświadczenia idee dużego i małego, dobrego i złego, ponieważ pomiary, którymi się posługujemy, odwołują się zwykle do małego ja". Ja skupione na ja. "Kiedy mówisz dobry lub zły, ty jesteś miarą. Miara nie zawsze jest taka sama. Każdy człowiek przykłada inną. Nie mówię, że nigdy nie jest właściwa, ale że mamy tendencję do posługiwania się miarą skupioną na ja, kiedy analizujemy czy żywimy pogląd na jakiś temat".
"Ta samolubna czy może skupiona na sobie część powinna być pusta. Opróżniamy ją praktykując zazen i przyzwyczajając się do przyjmowania rzeczy takimi, jakimi są, bez idei dużego czy małego, dobrego czy złego". Roshi is selling water by the river. Sposób na to, by stać się pustym, to siedzieć zazen. To znaczy sprzedawać wodę nad brzegiem rzeki. Bo i tak wszyscy jesteśmy w tej rzece.
"Artyści czy pisarze, by wyrazić bezpośrednie doświadczenie, mogą malować lub pisać. Jeśli jednak doświadczenie będzie bardzo silne i czyste, mogą poddać się w próbach jego opisu: 'Ech...'.
Lubię zajmować się ogródkiem wokół domu" - roshi Suzuki stworzył taki miniaturowy ogród z kamieni i niewielkich roślin otaczający jego dom w Tassajara. Uwielbiał się nim zajmować.
"Ale kiedy idę nad strumień" - który znajdował się tuż koło jego chatki - "i widzę wspaniałe kamienie i wodę, która wśród nich płynie, rwie - poddaję się. Nigdy nie uda mi się stworzyć ogrodu z kamieni".
Wiecie, co zrobił Roshi? Kazał wszystkim uczniom wejść do potoku i układać kamienie w określonym porządku. Nie można było dostrzec różnicy. Nie powiedziałbyś, że roshi Suzuki mówił każdemu - "Przekręć ten tu kamień". To natura ułożyła kamienie. Pusty umysł.
Powiedział więc, że zamiast budować czy tworzyć ogród z kamieni, pewnie lepiej będzie oczyścić strumień Tassajara Creek z wszelkich śmieci, papierów i połamanych gałęzi. Bo tworzyć efekty naturalne to zbyt trudne (śmiech).
"W samej naturze jest piękno, które wykracza poza piękno. Gdy dostrzegasz jego część, możesz myśleć: 'Ten kamień należałoby przełożyć tu, a ten tam. W taki sposób ogród zostałby dokończony'. Ponieważ ograniczasz prawdziwą rzeczywistość posługując się miarą twego małego umysłu, istnieje zły i dobry ogród, a ty chcesz przekładać kamienie. Lecz gdy widzisz rzecz samą w sobie, taką, jaką jest" - to taka, jaką jest to pustka. Widzieć samą rzecz, wykonywać samo działanie to pustka. Bez skupionego na sobie umysłu. Tak, jak jest, shikantaza, rzecz sama w sobie, siedzące samo siebie zazen, dla samego siebie, sama rzecz - to wszystko formy pustki.
"Lecz gdy widzisz rzecz samą w sobie, taką, jaką jest, szerszym umysłem, nie ma potrzeby robić czegokolwiek. Sama ta rzecz to pustka. Ale ponieważ czegoś do tego dokładasz, rujnujesz obecną rzeczywistość. Kiedy unikamy rujnowania rzeczy, opróżniamy je, czynimy je pustymi. Kiedy siedzimy w shikantaza, dźwięki nam nie przeszkadzają, bo nie posługujemy się myślącym umysłem".
Wiemy, jak wyłączyć myślący umysł. Czy on w ogóle kiedyś się wyłącza? Bardzo ważne jest wiedzieć, jak go wyłączyć. Po prostu - jeżeli starasz się zatrzymać umysł, nie udaje ci się. Przenosisz punkt skupienia na sposób medytacji, oddech, postawę. Liczysz oddechy.
Nie możesz zatrzymać umysłu. Posługujesz się nim, ale nie dostarczasz mu rozrywki. Całe życie spędzamy na zabawianiu się (ang. entertaining ourselves). Myślący umysł odbierze ci życie. Zabawianie się to rujnowanie istniejącej rzeczywistości. Nie dostarczamy umysłowi rozrywki, gdy siedzimy. Oznacza to, że nie polegamy na organach zmysłów, na myślącym umyśle, ale po prostu dostajemy, wpuszczamy listy pustki. Po prostu je wpuść, czyli odpuść myślący umysł. A kiedy to robisz, pojawia się list z pustki. Nazywa się to shikantaza, jeśli w ogóle jakoś można to nazwać.
Dalej Roshi dodaje jeszcze coś na temat pustki. To nie to samo co odmawianie. "Zwykle, kiedy czegoś odmawiamy, chcielibyśmy zastąpić to czymś innym". Jeśli odmawiam użycia tej szklanki, szklanki czworokątnej, może wolę szklankę okrągłą. "Kiedy spierasz się i odrzucasz czyjeś opinie, zmuszasz tę osobę do przyjęcia twoich. Zwykle tak właśnie robimy. Jednak nasza droga jest inna. Gdy sprawiamy, że dodatkowy element, jakim jest idea skupiona na ja, staje się pusty, wówczas oczyszczamy nasze obserwacje. Kiedy widzimy i przyjmujemy rzeczy takimi, jakimi są, nie musimy już zastępować jednej rzeczy inną. O to chodzi, kiedy mówimy o "opróżnianiu" rzeczy. Jeśli to robimy, pozwalając, by były, jakie są, będą spełniały swe zadanie".
"Pierwotnie rzeczy są powiązane ze sobą i wszystko stanowi jedność. I jako jedna istota" - jedno ciało, jak cały wszechświat - "będzie się rozwijało". Nie musisz tego zatrzymywać, nie jesteś przywiązany, to jest bezmierne. "Pierwotnie rzeczy są powiązane ze sobą i wszystkie rzeczy stanowią jedność. I jako jedna istota będą się rozwijały. Żeby to wpuścić, pozwolić na to, rozwinąć się - opróżniamy rzeczy. Przy takim nastawieniu nie żywiąc żadnej idei religii jesteśmy prawdziwą religią".
"Jeśli w naszej praktyce brak idei czy rzeczywistości, stanie się ona niczym opium. Oczyścić czy opróżnić nasze doświadczenie, spostrzegać rzeczy takimi, jakimi są, to rozumieć świat pustki i pojmować, czemu Budda pozostawił tak wiele nauk. Zatem w praktyce shikantaza niczego nie szukamy".
Trudno to sobie wyobrazić. Dokonujesz wysiłku, a potem ten wysiłek odpuszczasz. Wysil się, odpuść. Wysil się, odpuść. Odpuszczając przyjmujesz, że odpuszczasz cel, który, jak sądzisz, uda ci się uzyskać. I temu musisz pozwolić odejść. Bo kiedy do czegoś zmierzamy, mamy jakieś oczekiwania, więc kiedy coś się nie wydarza, doświadczamy rozczarowania.
Staramy się coś osiągnąć, by rozwijać ideę ja. Tak właśnie postępujesz, gdy dokonujesz wysiłku. Ale nasz wysiłek polega na tym, by skończyć z działaniami koncentrującymi się wokół ja. W ten oto sposób oczyszczamy doświadczenie".
Roshi podaje przykład siebie i swojej żony. "Choćby kiedy czytasz, uczysz się bardzo poważnie, twoja żona albo twój mąż może spytać: 'Chcesz może filiżankę kawy?', 'O nie, za dużo mam pracy. Nie przeszkadzaj mi'. Jeżeli czytasz w ten sposób, myślę, że powinieneś uważać. Bądź gotów powiedzieć: 'Tak, byłoby cudownie. Proszę cię, zrób mi filiżankę kawy czy herbaty'. Potem przerywasz czytanie i pijesz herbatę. Jak już wypijesz, wracasz do lektury".
"W przeciwnym razie twoje nastawienie to: 'Strasznie jestem teraz zajęty!'. Nie za dobrze, bo tak naprawdę twój umysł nie pracuje w pełni" (śmiech). Myślimy, że pełne działanie to "Odejdź! To nie jest ważna rzecz". Jednak twój umysł nie pracuje w pełni. Przeważa w którąś stronę. "Część umysłu pracuje ciężko, ale druga nie za bardzo (śmiech). Możesz jednak tracić równowagę, kiedy działasz. Jeśli czytasz, nic się nie stanie, lecz jeżeli tworzysz kaligrafię, a twój umysł nie jest w stanie pustki, praca powie ci: 'Nie jestem w stanie pustki'. Nie jesteś w stanie pustki, powinieneś więc przerwać".
"Jako uczeń zen powinieneś się wstydzić tworzenia takich kaligrafii. Tworzyć kaligrafię to praktykować zazen, więc kiedy nad nią pracujesz i ktoś mówi 'Napiłbyś się herbaty?', a ty odpowiadasz 'Nie, tworzę kaligrafię!", wówczas i kaligrafia powie ci 'Nie, nie, nie!'".
To ostatni akapit. "Chciałbym, żebyś wiedział, co robisz w ośrodku zen. Czasem dobrze praktykować zazen jako formę ćwiczenia czy treningu. Umacniać praktykę czy też wygładzać oddech i czynić go naturalniejszym. Twoja praktyka może i to obejmować. Ale gdy mówimy shikantaza, nie to mamy na myśli. Kiedy otrzymujemy list ze świata pustki, praktyka shikantaza działa. Dziękuję bardzo".

tłumaczył Michał Czernuszczyk

_________________
Wszystko jest umysłem...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Mowy Dharmy
Post: 04 kwie 2012, 16:13 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009, 10:11
Posty: 1806
Roshi Jakusho Kwong

Wyrzeczenie

Mowa pochodzi z książki Roshiego "No beginning, no end".

W Shobogenzo Dogena-Zenji znajduje się historia Sogjanandai Daioshio, Siedemnastego Patriarchy w linii Zen. Mówi się, że Sogjanandai potrafił mówić niemal natychmiast po narodzinach. Z czasem dla wszystkich stało się jasne, że jest to dziecko nie tylko bardzo inteligentne, ale i posiadające szczególny dar. Otaczał je rodzaj promieniowania, które przenikało jego obecność - coś więcej niż charyzma (Jego Świątobliwość Dalajlama uczy, że charyzma nie jest charakterystyką duchowości, uważaj więc!). Z dziecka emanowało światło.
Kiedy Sogjanandai miał siedem lat, udał się do matki i ojca, króla i królowej, i powiedział im, że pragnie poddać się procesowi wyrzeczenia, czyli shukke, jak określa się to po japońsku. Ale oczywiście rodzice nie zgodzili się. Wyrzeczenie było jednak jednym, o czym myślał chłopiec. Rodzice przystali więc na negocjacje i ostatecznie postanowiono, że ktoś będzie uczył Sogjanandai Dharmy.
Przez dziewiętnaście kolejnych lat chłopiec pobierał nauki u nauczyciela, lecz ciągle nie był usatysfakcjonowany, a pragnienie wciąż w nim żyło. Pewnego wieczora Sogjanandai, wówczas już dwudziestosześcioletni, patrzył przez okno na zachód słońca, którego promienie rzucały ciepłe, różowozłote światło na pokrytą suchymi trawami ziemię, tak jak to się dzieje tu, na Górze Sonoma. Przyjrzawszy się Sogjanandai dostrzegł, że ta złota poświata pada też na rozciągającą się niedaleko długą, płaską drogę. Sogjanandai wybiegł z pałacu. Szedł przez wiele mil, aż zbliżył się do urwiska i wszedł do jaskini, usiadł i natychmiast wszedł w stan wielkiego spokoju - samadhi. To jest miejsce, w którym wykraczasz poza myśl, a koncentrujesz się na spokojnej, cichej i przestronnej naturze twego prawdziwego umysłu, która jest niezmienna. Sogjanandai siedział w jaskini pustki dziesięć lat, aż do czasu, gdy wielki nauczyciel Ragorata Daioshio odwiedził go i potwierdził jego urzeczywistnienie.
Takie były uwarunkowania tego młodego chłopca - który potem stał się naszym Siedemnastym Patriarchą - w chwili, gdy opuszczał dom. Miał umysł, który głęboko poszukiwał drogi, a także determinację i odwagę, by spełnić swe najszczersze pragnienie.
Poza tym, że chiński ideogram na shukke oznacza "opuścić dom", znaczy też "wyrzeczenie". Być może brzmi to dość ciężko. Co to znaczy dla ciebie? Czy znaczy "Nie mogę zrobić wszystkiego, co bym chciał"? Wbrew temu, co moglibyśmy myśleć, wyrzeczenie nie jest przeciw życiu, lecz odnosi się do sposobu życia, który daje życie. To jak sala do zazen, czy zendo - bardzo skromne. Ponieważ jest tak puste, możesz zapełnić je czymkolwiek. Właściwie rozumiane wyrzeczenie to to samo - daje życie i wspiera życie, a nie zaprzecza mu. Dzięki wyrzeczeniu możemy docenić każdą rzecz, od najmniejszego ziarenka ryżu po największą z dharm.
Często kiedy ludzie słyszą to słowo, przechodzi ich dreszcz i myślą "Nigdy nie zostawiłbym świata". Ale wyrzeczenie nie znaczy, że odwracasz się od świata. Oznacza, że odwracamy się od uwarunkowań, które powodują cierpienie - chciwości, gniewu i niewiedzy - i na nowo odkrywamy naszą naturalną pewność dzięki medytacji w pozycji siedzącej. Gdy odczuwamy w sobie i w innych pewność i miłość, nie musimy ranić nikogo, ani nadużywać naszych umysłów. To najłagodniejszy i najżyczliwszy sposób, by żyć w tym trudnym świecie. Ponieważ jesteśmy życzliwi i potrafimy doceniać, co stanowi wyraz naszej wrodzonej podstawowej dobroci, jesteśmy w stanie być czujni i widzieć wyraźnie. Oto prawdziwy sekret pełni życia. A skoro wiemy, jak żyć w pełni, wiemy, jak za życia umierać w umyśle odradzając się wciąż na nowo. To cud praktyki i cud naszego życia.
W starożytnym chińskim tekście Zennen Shingi - napisanym przez Chonglu Zongze - stanowiącym zasady codziennego prowadzenia się w klasztorach zen, napisano: "Wszyscy buddowie przeszłości, teraźniejszości i przyszłości poniechali świata i odnaleźli prawdziwą Drogę". To krótkie, ale głębokie stwierdzenie oznacza, że urzeczywistnienie i wyrzeczenie to synonimy. To prawda w przypadku każdego z nas - wszystkich Buddów i Bodhisatwów - nie tylko osób ordynowanych. Bardzo ważne jest, by pojąć związek między wyrzeczeniem a urzeczywistnieniem. Wyrzeczenie to istota Dharm, dlatego że dzięki wyrzeczeniu rezygnujemy z dualistycznych uwarunkowań i idei trwałego ja, które oddzielają nas od rzeczywistości. To właśnie to poddajemy.
Nie myślisz, że to dobry pomysł? Czy jesteś zadowolona czy zadowolony z tego, jaki jest twój umysł? Mój umysł niczym się nie różni od twojego, lecz ja jestem w stanie pojąć go w inny sposób. Dobrze jest wiedzieć, jak postępować z pojawiającymi się niechcianymi uczuciami i myślami, wiedzieć, jak z nimi być i ile czasu z nimi spędzić. Jeśli nie będziemy wystarczająco uważni, te niekończące się wytwory umysłu odbiorą nam życie. Wybór należy do nas. Mówi się: "Wszyscy buddowie [a to nikt inny, jak ty i ja] przeszłości, teraźniejszości i przyszłości poniechali świata i odnaleźli prawdziwą Drogę". To ścieżka urzeczywistnienia.
W tym samym rozdziale Shobogenzo Dogena, co historia Sogjanandai, jest też ustęp o Mahakaśapie, pierwszym spadkobiercy Buddy Śakjamuniego. To właśnie jemu Budda powierzył linię przekazu i swoje rozumienie tego, co określa się jako przekaz "Prawdziwego Oka Dharmy" z umysłu do umysłu. Mahakaśapa miał wówczas już ponad sto lat, ale mimo podeszłego wieku chciał dołączyć do sanghi i wyrzec się świata. Pewnego dnia Siakjamuni zwrócił się do kilku mnichów, a zwłaszcza do Mahakaśapy, bo ten był taki stary i bardzo mądry: "'O, mnisi, tak daleko zaszliście'. W tym momencie spadły im włosy z głów, a ich ciała okryły okesa [szaty Buddy]". To przykład tego, jak jesteśmy wydobywani czy oddzielani od złudzenia, kiedy angażujemy się w Buddadharmę. Coś nas po prostu budzi! Może to być dostrzeżone przez Sogjanandai ciepłe, złote światło padające na zakurzoną drogę, lecz równie dobrze spojrzenie na świeżo ogolone głowy w zendo czy dźwięk samochodu jadącego ulicą pod twoim domem.
Dogen mówi też, że Annutara samjak sambodhi, fraza pochodząca z Sutry Serca i odnosząca się do podstawowej świadomości czy najwyższego oświecenia, osiąga się w chwili, gdy naprawdę wyrzeka się świata i przyjmuje wskazania. Jego stanowisko w tej sprawie jest dość twarde, bo mówi on: "Nie ma innej drogi". Więc znów urzeczywistnienie lub Annutara samjak sambodhi, czy też wyrzeczenie się świata to synonimy. Dogen wyjaśnia, że "nie ma sprzeczności między naszym początkowym przebudzeniem umysłu, najwyższym oświeceniem a aktem wyrzeczenia się świata". Żadnej sprzeczności. Są jednym.
Cytuje potem fragment trzynastego rozdziału Mahapradżnia Paramitopadesa Sutry: "Raz, gdy Budda przebywał w Ogrodzie Jetavana, przyszedł do niego pijany Brahman i poprosił, by mógł stać się jego uczniem. Budda pouczył mnichów, by ogolili mu głowę i dali okesa. Nazajutrz Brahman obudził się z pijackiego otępienia i zdumiał się, że ma ogoloną głowę i dziwne ubranie. Zerwał się na równe nogi i uciekł. Niedługo później kilku mnichów podeszło do Buddy i spytało: 'Czemu pozwoliłeś temu pijanemu człowiekowi przyjąć wskazania? Nie ma po nim już śladu. Kto wie, co się z nim stanie?' Siakjamuni odparł: 'Wiedziałem, że nie kierował się zamiarem wyrzeczenia się świata i przyjęcia wskazań, i że zrobił tak jedynie dlatego, że był pijany. Mimo to skoro uczynił krok ku wyrzeczeniu się świata - choćby na chwilę - pewnego dnia stanie się prawdziwym mnichem. Musicie być świadomi, jak ścisły jest związek między wyrzeczeniem się świata a możliwością osiągnięcia Annutara samjak sambodhi'". Dogen podsumowuje: "Śakjamuniemu chodziło o to, że istota nauk zawiera się w akcie wyrzeczenia się świata".
Dlatego w chwili wyrzeczenia musisz umrzeć i poddać się. W pewnym sensie jest to ordynacja. Dla nikogo nie ma innej drogi. Musisz się wyrzec. Kiedy zaczynałem praktykować, nie byłem zainteresowany wyrzekaniem się. Chciałem stać się kimś silnym, usłyszeć wielką filozofię i mieć o czym rozmawiać. Nie przyszedłem po to, żeby się wyrzekać. Ale to o to chodzi. Dogen wyraźnie to podkreśla, gdy pisze, że kiedy różni ludzie poświęcali swoje życie Dharmie, podtrzymywali ją właśnie, co zawierało się w wyrzeczeniu się świata. I że wtedy przyjmowali wskazania. To się nie działo tylko w myślach, rozumiecie. Dogen mówi, że nauka Buddy naprawdę przeniknęła ich ciała i umysły. Dzięki ich oddaniu i praktyce blisko dwa tysiące sześćset lat później ludzie jak my mogą nosić okesa i przyjmować wskazania. Powinniśmy o tym wiedzieć i docenić to, od jak dawna trwa praktyka wyrzeczenia i jak długo trwać będzie po nas.

tłum. Michał Czernuszczyk

_________________
Wszystko jest umysłem...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Mowy Dharmy
Post: 04 kwie 2012, 16:14 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009, 10:11
Posty: 1806
Roshi Shunryu Suzuki

Przypomnienie o Buddzie, Dharmie, Sandze


Mowa wygłoszona przez Roshiego 23 stycznia 1971


Zdaje się, że większość z nas chciałaby wiedzieć, co to jest ja. To wielki problem. Staram się zrozumieć, czemu was tak trapi. Wydaje mi się, że choć staracie się zrozumieć, kim jesteście, staraniom tym nie ma końca. Nigdy nie dostrzeżecie siebie samych. Mówicie, że trudno siedzieć nie myśląc zbyt wiele, że trudno po prostu siedzieć, ale jeszcze trudniej jest starać się myśleć o sobie. Samo myślenie jest być może łatwe, ale wyciągnąć z niego jakiś wniosek to niemal niepodobieństwo. Możecie to robić, aż zwariujecie. Gdy nie wiecie, co ze sobą zrobić albo kiedy odkrywacie, że nie da się odkryć, kim jesteście, możecie zwariować. Wasza kultura opiera się poza tym na pojęciach związanych z ja, nauką i chrześcijaństwem, a idee te wraz z koncepcją grzechu i umysłem przyzwyczajonym do myślenia naukowego, pogłębia pomieszanie. Większość z was siedzi chyba po to, by ulepszyć swoje zazen. Ta koncepcja ulepszania jest bardzo w duchu tak chrześcijaństwa, jak i nauki. Stwierdzacie, że w kulturze i cywilizacji pojawiły się pewne ulepszenia. Myślicie, że znacznie się polepszyło. Sądzicie na przykład, że o ile niegdyś podróżowaliście do Japonii statkiem, teraz dzięki wynalazkom nauki możecie polecieć samolotem. Wypowiadając słowo "ulepszenie" odnosicie się do pojęcia wartości, a tym samym do fundamentów społeczeństwa, ekonomii.
Rozumiem, że odrzucacie tego typu cywilizację, czy jej koncepcję. Nie odrzucacie jednak pojęcia ulepszania. Bez przerwy staracie się coś ulepszać. Jak rozumiem, według chrześcijaństwa czas ulepszeń powinien się skończyć i skończy się, kiedy Bóg osądzi to, czego dokonaliście. Stworzyliście bombę atomową, stworzyliście odrzutowce - powinniście więc trafić do piekła. Oto punkt, do którego wszystko zmierza, kres wszystkiego. Nasze społeczeństwo także ma taki punkt, a skoro on istnieje, powstać może koncepcja ulepszania. Ulepszacie cywilizację po to, by iść do piekła bądź do nieba. Na tym polega ulepszanie według chrześcijaństwa.
Mój znajomy ma bardzo chrześcijański umysł. Krytykuje naukowców, którzy planują lot na księżyc. Mówi mi czasem: "Jak tak dalej pociągniemy, pewnego dnia wszyscy trafimy do piekła". Początkowo nie wiedziałem, o co mu chodzi, ale dziś lepiej wyobrażam sobie, co czuje. Wierzy w boski sąd ostateczny.
Opowiadam o pojęciu ulepszania, którym my, buddyści, nie zajmujemy się zbyt wiele - mimo że w Japonii czy Chinach wszyscy są poważnie zaangażowani we wprowadzanie w życiu ulepszeń. Być może przez praktykę zazen staracie się ulepszyć siebie lub poznać się w sensie psychologicznym. Dlatego właśnie tak interesujecie się psychologią. Psychologia dostarcza opisu psychologicznego, ale nie mówi, kim tak naprawdę jesteście. To tylko jedna z interpretacji waszego umysłu. Jedna z wielu. Jeśli udacie się do psychologa czy psychiatry, bez końca będziecie uzyskiwać o sobie nowe informacje. I być może poczujecie ulgę, jakby znikał bagaż, który niesiecie - to, co nazywa bagażem psychologia i psychiatria. Jednakże my siebie rozumiemy w nieco odmienny sposób.
Chciałbym tego ranka przedstawić słynne powiedzenie Tozana, Chińczyka, założyciela Zen Soto. Mówił on: "Nie staraj się spostrzec się obiektywnie". I - choć tego nie powiedział - moglibyśmy dodać: "naukowo". Nie staraj się dostrzec tego, co jest ci dane. Tak brzmi przekaz. "Prawdziwy ty jesteś różny od informacji, jaką uzyskasz". Prawdziwy ty to nie coś takiego. "Sam idę swoją drogą" - mówi. "Gdziekolwiek idę, spotykam siebie". Odrzuca wysiłek, jaki stanowią próby lgnięcia do informacji o sobie. Mówi: "Powinieneś iść samotnie na własnych nogach". Innymi słowy, czego by ludzie nie mówili, powinieneś iść własną drogą i praktykować z ludźmi.
To "z ludźmi" to inna sprawa. Oznacza, że spotkać siebie to praktykować z ludźmi. Kiedy widzisz kogoś, kto ciężko praktykuje, widzisz siebie. Kiedy czyjaś praktyka robi na tobie wrażenie, mówisz: "Ona radzi sobie świetnie". To "ona" to nie ona, ani nie ty, ale coś więcej. Czym jest to "ona"? Chwilę pomyślisz, a potem może powiesz: "Cóż, ona jest tam", lecz gdy jej praktyka robi na tobie wrażenie, to "jej" to nie ty, ani nie ona. Kiedy to dostrzegasz, kiedy cię to uderza, to właśnie prawdziwy ty. Używam tego "ty" jedynie umownie, ale to "ty" stanowi czyste doświadczenie naszej praktyki. Stąd pochodzi nauczanie. Dopóki starasz się siebie ulepszyć, dopóki masz jakieś wyobrażenie siebie - nie o taką praktykę chodzi. Jeśli opróżnisz umysł, odpuścisz wszystko i po prostu praktykujesz zazen z otwartym umysłem, cokolwiek dostrzeżesz, spotkasz siebie. Oto ty - ty, który wykraczasz poza nią, niego czy mnie.
Ale dopóki lgniesz do idei ja i starasz się polepszyć swą praktykę, starasz się coś zrozumieć albo dostrzec jakieś ulepszone ja, twoja praktyka schodzi na manowce. Nie będziesz miał czasu, by osiągnąć cel. Zmęczysz się w końcu i powiesz: "Zen jest do niczego, praktykowałem zazen przez dziesięć lat, lecz niczego w ten sposób nie zdobyłem". Jeśli jednak przyjdziesz tu, usiądziesz wśród szczerze praktykujących uczniów, staniesz się jednym z nich i będziesz trwał w takiej postawie - to nasza praktyka. Podobne doświadczenie jest wszędzie. Jak powiedział Tozan, "Gdziekolwiek idę, spotykam siebie". Kiedy widzi wodę, to właśnie on. Choć nie zobaczy siebie w wodzie, wystarczy mu zobaczyć ją samą.
Choć możesz więc myśleć, że jesteś dobrym chrześcijaninem - przynajmniej jeżeli ludzie tak mówią - zginiesz, jeśli nie pojmiesz, jak być dobrym chrześcijaninem. Gdy nie pojmujesz prawdziwej nauki i natury religii, w którą wierzysz, jesteś zgubiony. Właściwie prawdziwemu chrześcijaninowi wystarczy, że pójdzie do kościoła i będzie robił jedno, a czego innego nie robił - czego konkretnie, tego nie wiem. To pełne objawienie. W tym momencie stajesz się zbawiony. Przez to, że w modlitwach prosisz o coś Boga, nie możesz się zbawić. Właściwie jeśli już jesteś zbawiony, modlisz się o pomoc. Tak rozumieliby buddyści - inaczej pojmując umysł - sposób na poradzenie sobie z realnymi trudnościami pochodzącymi z umysłu i przeszkodami.
Tak więc nie pojmujemy siebie samych obiektywnie, lgnąc do informacji z różnych źródeł. Kiedy ludzie mówią, że jesteś szalony - "Dobra, jestem szalony". Jeśli ludzie mówią, że jesteś złym uczniem - "Dobra, jestem złym uczniem. Ale próbuję, jak mogę". Jeżeli siedzisz w ten sposób - w pełni akceptujesz siebie i przyjmujesz wszystko jako siebie, sobą - to wystarczy. Jak mógłbyś być niedoskonały? Kiedy angażujesz się w rozmaite głupie problemy, powinieneś siedzieć z problemami, jakie masz. Wtedy to jesteś ty. Jeżeli próbujesz się ich pozbyć - to już jest niewłaściwa praktyka. Gdy lgniesz do stworzonej przez siebie idei, na przykład "ja", albo do świata obiektywnego, zgubisz się w świecie stworzonym przez twój umysł. Nieustannie tworzysz różnego typu światy. Nie ma temu końca. Widzieć wiele, tworzyć wiele może być czymś bardzo ciekawym, ale nie powinieneś gubić się wśród stworzonych przez siebie rzeczy.
Inna strona naszej praktyki to myślenie i działanie, próby myślenia i działania. Nie staramy się zachowywać jak kamienie. Dla nas życie codzienne to praktyka. Zamiast ulec zniewoleniu myślącego umysłu, wyobraźni czy aktywności emocjonalnej, pozwólmy, by myślenie zajęło właściwe miejsce. Aktywność myślenia pochodzi z naszego prawdziwego ja i zawiera wszystko. Zanim pomyślimy w czasie praktyki, drzewa, ptaki i wszystkie inne rzeczy myślą. A kiedy myślą, rosną. To ich myślenie. Naprawdę nie musimy już więcej myśleć. Kiedy widzisz rzeczy takimi, jakimi są - to myślenie. Podobny rodzaj czystego myślenia to myślący umysł, który mamy w czasie praktyki. Dzięki temu jesteśmy wolni od siebie i możemy dostrzegać rzeczy takimi, jakimi są. A równocześnie możemy o nich myśleć. Nie istnieje dla nas prawda i fałsz, ponieważ nie posługujemy się żadnym standardem myślenia, do którego byśmy lgnęli.
Jeśli więc sądzisz, że spotkasz siebie samego w przyszłości, w bardziej sprzyjających okolicznościach, powstałych dzięki temu, że zrozumiesz, jak ulepszyć siebie, jedynie zmieniasz porządek tego, co już jest. Twoje prawdziwe ja jest głębiej i w tej chwili obecne jest we wszystkich miejscach.

tłumaczył Michał Czernuszczyk

_________________
Wszystko jest umysłem...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Mowy Dharmy
Post: 04 kwie 2012, 16:15 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009, 10:11
Posty: 1806
Chögyam Trunga Rinpocze

Prawdziwe serce smutku


Mowa pochodzi z książki Rinpocze pt. "Shambala - The Sacred Path of the Warrior"

Wyobraź sobie, że siedzisz nagi na ziemi i dotykasz do niej nagim ciałem. Nie masz szalika ani czapki, wystawiasz się więc także na niebo nad tobą. Niebo i ziemia ściskają cię niby w kanapce - nagi mężczyzna czy kobieta, siedzący między niebem a ziemią.
Ziemia zawsze jest ziemią. Ziemia pozwoli każdemu, by na niej siedział i nigdy nie ustąpi. Nie upuści cię - nie spadniesz z ziemi, by latać gdzieś w przestrzeni. Tak samo niebo jest zawsze niebem, zawsze jest niebem nad tobą. Czy pada śnieg czy deszcz, czy też świeci słońce, czy jest dzień czy noc, niebo jest tam zawsze. Wiemy, że w tym sensie możemy ufać niebu i ziemi.
Logika podstawowej dobroci jest bardzo podobna. Gdy mówimy o podstawowej dobroci, nie chodzi nam o wierność dobru i odrzucanie zła. Podstawowa dobroć jest dobra, ponieważ jest bezwarunkowa czy fundamentalna. Już tu jest, tak jak niebo i ziemia są już na swoich miejscach. Nie odrzucamy atmosfery. Nie odrzucamy słońca ani księżyca, chmur ani nieba. Przyjmujemy je. Przyjmujemy, że niebo jest niebieskie, przyjmujemy ziemię i morze. Przyjmujemy autostrady i budynki, i miasta. Podstawowa dobroć jest tak podstawowa, tak bezwarunkowa. Nie jest "za" lub "przeciw" poglądom, tak jak słońce nie jest ani "za", ani "przeciw".
Naturalne prawo i porządek tego świata nie są "za" lub "przeciw". Z zasady nie istnieje nic, co zagrażałoby nam, czy wspierało nasz punkt widzenia. Cztery pory roku pojawiają się niezależnie od czyichś żądań bądź głosowania. Nadzieja i strach nie są w stanie odmienić pór roku. Jest dzień, jest noc. Ciemność pojawia się w nocy, a światło za dnia i nikt nie musi przekręcać wyłącznika. Istnieją naturalne prawo i porządek, pozwalające nam przetrwać, i to jest w podstawowy sposób dobre, dobre przez to, że tak jest, że to działa i że działa skutecznie.
Często przyjmujemy istnienie tego podstawowego prawa i porządku we wszechświecie za oczywiste, ale lepiej poważnie się nad tym zastanówmy. Powinniśmy docenić to, co mamy. Bez tego bylibyśmy w zupełnych tarapatach. Bez słońca nie istniałaby wegetacja, nie mielibyśmy upraw i nie moglibyśmy nic ugotować. Tak więc podstawowa dobroć jest dobra, ponieważ jest tak podstawowa, tak fundamentalna. Jest naturalna i działa, zatem jest dobra - a nie dzięki temu, że stanowi przeciwieństwo zła.
Ta sama zasada dotyczy tego, jak funkcjonujemy jako ludzie. Mamy namiętność, agresywność i niewiedzę. Czyli kultywujemy przyjaźnie, a unikamy wrogów, czasem pozostajemy obojętni. Takich zachowań nie uważa się za błąd. Stanowią one część naturalnego wdzięku i wyposażenia istot ludzkich. Jesteśmy wyposażeni w paznokcie i zęby, by bronić się przed atakiem, jesteśmy wyposażeni w usta i genitalia, by wchodzić w kontakt z innymi, mamy też sporo szczęścia, że posiadamy układ trawienny i oddechowy, dzięki którym możemy przetwarzać i wydalać to, co przyjmujemy. Istnienie człowieka to sytuacja naturalna i - podobnie jak prawo i porządek świata - pozwala na skuteczne działanie. To naprawdę jest cudowne, to jest idealne.
Niektórzy mówią, że ten świat jest wytworem boskiej zasady, ale nauki Shambali nie zajmują się zasadami boskimi. W byciu wojownikiem chodzi o to, by osobiście pracować ze swoją sytuacją, która istnieje teraz, taka, jaką jest. Z punktu widzenia Shambali, kiedy mówimy, że ludzie są dobrzy, mamy na myśli fakt, że mają wszystkie umiejętności, jakich potrzebują, więc nie muszą walczyć ze światem. Nasze istnienie jest dobre, ponieważ nie stanowi podstawowego źródła agresji czy powodu do skarg. Nie możemy skarżyć się, że mamy oczy, uszy, nos i usta. Nie możemy przeorganizować układu fizjologicznego i dlatego nie możemy przeorganizować stanu umysłu. Tym, co mamy, jest podstawowa dobroć - w nią jesteśmy wyposażeni. To naturalna sytuacja, nabyta wraz z przyjściem na świat.
Powinniśmy czuć, że cudownie jest być na świecie. Jak cudownie widzieć czerwone i żółte, niebieskie i zielone, fioletowe i czarne! Wszystkie te kolory są nam dane. Czujemy gorące i zimne, smakujemy słodkie i kwaśne. Doświadczamy takich wrażeń i zasługujemy na nie. Są dobre.
Tak więc pierwszy krok ku urzeczywistnieniu podstawowej dobroci to docenienie tego, co mamy. Następnie powinniśmy jednak spojrzeć dalej i przyjrzeć się dokładniej temu, czym jesteśmy, gdzie jesteśmy, kim jesteśmy, kiedy jesteśmy i w jaki sposób jesteśmy ludźmi, byśmy mogli wejść w posiadanie podstawowej dobroci. Nie chodzi dokładnie o posiadanie, ale i tak na to zasługujemy.
Podstawowa dobroć jest bardzo bliska idei bodhicitty w tradycji buddyjskiej. Bodhi znaczy "przebudzony" lub "w pełni przytomny" [ang. wakeful], natomiast citta to "serce", zatem bodhicitta to "przebudzone serce". Takie przebudzone serce płynie z woli, by zobaczyć swój stan umysłu. Może to się wydawać dużym wymogiem, ale ten sposób jest nieunikniony. Musisz zbadać siebie i spytać, ile razy próbowałeś szczerze i naprawdę skontaktować się ze swoim sercem. Ile razy odwracałeś się w obawie, że możesz odkryć coś strasznego na swój temat? Jak często zdarza ci się chcieć spojrzeć na własną twarz w lustrze bez wstydu? Ile razy próbowałeś chronić się czytając gazetę, oglądając telewizję czy po prostu odlatując? To pytanie za sześćdziesiąt cztery tysiące dolarów: na ile w ogóle w całym swoim życiu spotykasz się ze sobą?
Praktyka medytacji w pozycji siedzącej (...) to środek, który pozwala ponownie odkryć podstawową dobroć. Nawet więcej - to środek, dzięki któremu można przebudzić swoje prawdziwe serce. Kiedy siedzisz w pozycji medytacyjnej, jesteś właśnie dokładnie takimi kobietą czy mężczyzną, jakich opisywaliśmy wcześniej - siedzisz między niebem a ziemią. Jeśli się garbisz, starasz się chować swoje serce, chronić je kuląc się. Jeśli jednak siedzisz w medytacji wyprostowany, ale rozluźniony, twoje serce jest nagie. Cała twoja istota jest odsłonięta - przede wszystkim na ciebie samego, ale i na innych. Przez praktykę siedzenia nieruchomo i podążania za oddechem, który wydostaje się na zewnątrz i rozpływa, łączysz się więc ze swoim sercem. Dzięki temu, że po prostu pozwalasz sobie być - takim, jakim jesteś - rozwijasz prawdziwe współczucie dla innych.
Gdy w ten sposób budzisz swe serce, ku swojemu zaskoczeniu odkrywasz, że twoje serce jest puste. Odkrywasz, że patrzysz w przestrzeń. Czym jesteś, kim jesteś, gdzie jest twoje serce? Jeśli rzeczywiście spojrzysz, nie znajdziesz niczego namacalnego, ani trwałego. Oczywiście możesz trafić na coś bardzo trwałego, jeżeli żywisz do kogoś urazę czy zakochasz się na zabój. To jednak nie jest przebudzone serce. Kiedy szukasz przebudzonego serca, gdy wkładasz rękę w klatkę piersiową, by tam je znaleźć, widzisz, że nie ma tam nic poza delikatnością. Czujesz się wrażliwy i miękki, a gdy otworzysz oczy na resztę świata, poczujesz przejmujący smutek. Taki rodzaj smutku nie bierze się stąd, że ktoś cię źle potraktował. Czujesz się smutny nie dlatego, że ktoś cię znieważył, a ty czujesz się taki biedny. Takie doświadczenie smutku jest bezwarunkowe. Pojawia się, ponieważ twoje serce jest w pełni odsłonięte. Nie ma skóry, tkanki, które by je osłaniały - jest tylko czyste, surowe mięso. Jeśli usiądzie na nim choćby komar, czujesz się tak poruszony. Twoje doświadczenie jest tak surowe, delikatne i tak bardzo osobiste.
Prawdziwe serce smutku bierze się z poczucia, że twoje nieistniejące serce jest pełne. Chciałbyś wypuścić z niego krew, oddać serce innym. Doświadczenie smutku i delikatności serca jest dla wojownika tym, co pozwala narodzić się nieustraszoności. Zwykle być nieustraszonym oznacza nie bać się albo oddać temu, który cię uderzył. Nie mówimy jednak o nieustraszoności na poziomie ulicy. Prawdziwa nieustraszoność to owoc delikatności. Płynie z tego, że pozwalasz światu łaskotać twe serce, twoje surowe i piękne serce. Pragniesz otworzyć je, bez oporu i wstydu, i stanąć twarzą w twarz ze światem. Pragniesz dzielić swe serce z innymi.

tłum. Michał Czernuszczyk

_________________
Wszystko jest umysłem...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Mowy Dharmy
Post: 04 kwie 2012, 16:17 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009, 10:11
Posty: 1806
Sakyong Mipham Rinpocze

"Piorun mądrości"



Piorun mądrości uderzył w umysł moich pojęć.
Ten nagły błysk wglądu,
Ta przerwa,
Ta chwila, piękna i dziewicza, niezmyślona i naturalna,
zostawia mnie samego.
Bez myśli pozostaję w bezruchu,
ale mogę poczuć rozedrganą energię, która mnie pochłania.
W tej chwili spokoju
Kim jestem?
Ten błysk wglądu pokazał mi mój własny umysł.
Nie więdząc, co mam zrobić, pozwalam wrócić obłokom pojęć.
Kim jestem?
Czego doświadczyłem?
Przez chwilę straciłem grunt
bezdomny,
wędrowiec,
ptak bez gniazda.
Czułem się źle z tą wolnością;
próbowałem pokierować sobą.
Dlaczego nie mogę po prostu się odprężyć w tym, kim jestem?
Czy jestem tak przerażony tym, że jestem wolny?
Czy jestem tak skoncentrowany na sobie?
Czy jestem tak mały, że nie mogę skoczyć?
Dlaczego nie mogę po prostu pozwolić rozpuścić się granicom?
Czułem się śmiały przedtem, ale kiedy ta chwila nadeszła,
Kiedy mądrość się uobecniła,
Szarpnąłem się jak zwierzę schwytane w jasne światła.
Ale nie jestem zwierzęciem,
A to jasne światło nie pochodzi z zewnątrz.
To była mądrość wnętrza.
Dlaczego tego nie rozpoznaję?
Całe moje życie tęskniłem, aby wiedzieć więcej, pogłębić się,
ale kiedy ta chwila nadeszła, nie byłem gotowy.
Teraz muszę przygotować siebie, przygotować grunt.
Wiem, że chwila mądrości nie przychodzi raz czy dwa, lecz
jest ciągle obecna, osiągalna.
Kiedy uderzyła mnie,
po prostu otworzyłem oczy.
Zwolniłem nieznacznie,
jakby znikąd nagły pęd energii -
miłość, radość, siła -
wytrysnęły w moim sercu.
Urzeczywistniam, że to jest moja prawdziwa istota;
To jest natura mojego umysłu.
Ciężkie chmury pojęć;
depresja, zazdrość, gniew -
są tylko odbiciem tej szybkości,
mojego pędzącego umysłu niezdolnego, aby się odprężyć.
Doświadczam tych emocji jako udręki, inwazji,
Ograbienia z mojej wewnętrznej godności.
Zewnętrzna zasłona pomieszania jest tylko odzieniem, które muszę zrzucić.
Mając siłę, która przychodzi przez medytację,
angażując się w Ścieżkę Buddy,
Ten książe, wojownik miał odwagę, aby pracować nad swoim umysłem,
Miał odwagę myśleć o innych.
Jego moc i głębia są ukazane w prostych działaniach.
Być sobą,
nie ukrywać się za agresją,
czuć zapach kwiatów wyżyn,
doświadczać łąk współczucia,
drzew miłości, nieba mądrości,
to jest ścieżka czekająca na ciebie.

26 czerwca 2000

tłum. Katarzyna Tomczuk

_________________
Wszystko jest umysłem...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Mowy Dharmy
Post: 04 kwie 2012, 16:18 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009, 10:11
Posty: 1806
Roshi Kosho Uchiyama

BEZ SENSU


Z książki "Nauki Zen 'Bezdomnego' Kodo"

Roshi Sawaki:
Na co przydaje się zazen? Nie ma żadnego pożytku z zazen. Dopóki nie wbijesz sobie tego do twojego zakutego łba i nie będziesz rzeczywiście praktykować zazen, które jest bez sensu, dopóty to naprawdę nie ma sensu.

Roshi Uchiyama:
Całym swoim życiem Roshi Sawaki wyraził to: "Nie ma żadnego pożytku z robienia zazen." W 1941 roku stałem się mnichem, jednym z jego uczniów. Wkrótce potem zapytałem go: "Jeżeli będę studiował u ciebie i praktykował zazen tak długo, jak długo ty będziesz w stanie nauczać, czy mam szansę stać się silniejszą osobą?" Natychmiast odpowiedział: "Nie, nie masz żadnych szans, choćbyś nie wiem jak mocno próbował. Nie stałem się takim jakim jestem z powodu zazen. Z natury już taki jestem. Nie zmieniłem się od czasów mojej młodości."
Roshi Sawaki był oryginalny i dynamiczny. Był typem osoby, która ucieleśniła sobą obraz starożytnego mistrza Zen. Po tym jak usłyszałem jego odpowiedź na moje pytanie, pomyślałem: "Mogę stać się silniejszym dzięki zazen. Wprawdzie on powiedział inaczej, ale to było tylko gadanie." Z tą wiarą usługiwałem mu i kontynuowałem praktykowanie zazen aż do jego śmierci. Myśląc wstecz o mojej przeszłości, rozumiem teraz, że nie ma żadnego pożytku z robienia zazen. Wciąż jestem tchórzem i nigdy nie stałem się nawet troszeczkę jak Roshi Sawaki. Fiołek kwitnie jako fiołek, a róża zakwita jako róża. Dla fiołków nie ma żadnej potrzeby, żeby produkować kwitnięcia róży.

Roshi Sawaki:
Każdy dźwiga swoją własną karmę, ale ważne jest, że wszyscy jesteśmy prowadzeni przez Buddę. SZINDŻIN-DATSURAKU (odrzucenie ciała i umysłu) znaczy, że wyrzucamy do śmietnika nasze ego, kładziemy ufność w nauczanie Buddy i jesteśmy prowadzeni przez Buddę.

tłum.: Cloud Gate-Brama Obłoku-Paweł Kubiak

_________________
Wszystko jest umysłem...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Mowy Dharmy
Post: 04 kwie 2012, 16:23 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009, 10:11
Posty: 1806
WYSIŁEK ROHATSU1
Hakuin Ekaku Zenji
tłumaczenie: Czcigodny Nyogen Nowak

Pierwszy wieczór

Mistrz Hakuin powiedział:

Uczniowie Dharmy, którzy praktykujecie zazen, pierwszą i najważniejszą rzeczą jest usiąść na grubej poduszce w postawie lotosu, rozluźnić szaty, wyprostować kręgosłup, a następnie uspokoić ciało i umysł. Wówczas rozpocznijcie liczenie oddechów od jednego do dziesięciu w pełnej napięcia ciszy. Jest to najlepszy sposób, by wejść w głębokie samadhi2.

Gdy tylko wypełnicie swoje hara3 energią zazen, z wielkim skupieniem, przebijając się przez wszystkie myśli, rozpocznijcie pracę nad koanem. Jeśli w ten sposób, bez przerwy, dzień po dniu będziecie kontynuowali zazen niezawodnie doświadczycie kensho. Czy nie chcecie tego?

Dajcie z siebie wszystko!

Drugi wieczór

Mistrz Hakuin rzekł:

Sutra mówi: „Kiedy ktoś osiąga Prawdziwe Urzeczywistnienie, staje się nie tylko jednym z dziesięcioma kierunkami, lecz także jednoczy się z całą sanghą w Oświeconym Umyśle”.

Gdziekolwiek odbywa się praktyka zazen, tam zawsze znajduje się Bóstwo Ochraniające i Bóstwo Przeszkód. Na przykład, nawet kiedy wielu ludzi zbiera się razem, by modlić się do Boga, zazwyczaj zawsze wśród nich znajduje się kilku kieszonkowców. Kiedy motywacja ucznia i Wielkie Ślubowania za wszystkich są silne, a zaangażowanie stanowcze, Ochraniające Bóstwo staje się mocne i pomaga mu w siedzeniu.

Z drugiej strony, jeśli umysł ucznia staje się rozproszony, Bóstwo Przeszkód wzmacnia się. Z tego powodu, najważniejszą rzeczą dla was, uczniowie Dharmy jest utrzymywać ducha bodhisattwy. Podtrzymując 'Wielkie Ślubowania za wszystkich' z pokornym duchem, poświęćcie to zazen, wszystkim innym istotom. Ochraniające Bóstwo będzie wspomagać waszą praktykę.

Bez pełnych mocy ślubowań nie można urzeczywistnić ostatecznej rzeczywistości Dharmy Buddy. Ślubowania wymagają cierpliwości, wytrwałości i wytrzymałości. Jest to jak ćwiczenie się w sztuce łucznictwa. Na początku nie będziecie w stanie trafić w środek tarczy, lecz jeśli będziecie cierpliwie praktykować, wasze ciało opanuje wszystkie ruchy. Praktyka zazen jest analogiczna. Oddech za oddechem, nen za nenem4, koncentrujcie się całym sobą, by przeniknąć Mu. Jeśli tak uczynicie i zaniechacie tej praktyki, całkowita Dharma objawi się przed wami. Osiąganie stanu Buddy jest tak łatwe jak podnoszenie pyłu z podłogi.

Dajcie z siebie wszystko!


Autoportret Hakuina Zenji
Obrazek
Autoportret Hakuina Zenji
Tłumaczenie kaligrafii:
W królestwie tysiąca Buddów,
tysiąc Buddów go nienawidzi.
W tłumie demonów,
tłum demonów go nie cierpi.
Miażdży dzisiejszych heretyków cichej iluminacji,
I masakruje heretyckich ślepych mnichów
obecnego pokolenia.
Ta paskudna, stara łysa pała
wciąż dodaje ohydę do ohydy.


Trzeci wieczór

Mistrz Hakuin powiedział:

Są dwa rodzaje bodhisattwów. Jedni przekazują Dharmę Buddy, inni chronią ją. Związek pomiędzy tymi dwoma bodhisattwami jest taki jak między mistrzem a jego uczniem. Kiedy nie są w harmonii, światło Dharmy nie będzie jasno świeciło. Przekaz Dharmy i chronienie jej są równie ważne.

Zazen jest sednem całej kultury i istotą wszystkich sposobów praktyki. Tradycja shinto mówi, że nasze ciało i umysł są kondensacją Nieba i Ziemi, a Niebo i Ziemia są przedłużeniem naszego ciała i umysłu. Siedem niebiańskich bóstw, pięć ziemskich i 800 tysięcy innych bóstw nie przebywa nigdzie indziej, lecz tylko w tym właśnie ciele i umyśle. Po to, by służyć innym we właściwy sposób, zazen jest niezbędne. Buddyzm, shintoizm i wiele innych nauk mówi o samadhi. Jednak szczególnie buddyzm zen podkreśla potrzebę praktyki. Wyprostujcie kręgosłupy! Wypełnijcie wasze hara energią zazen! Cokolwiek słyszycie, cokolwiek widzicie nie jest to wynikiem myśli. Kiedy sześć organów zmysłów jest oczyszczonych, służycie wielu bóstwom. Nawet jeśli usiądziecie choć raz, cnota z tego płynąca jest przeogromna.

Mistrz Dogen mówi: „Jeden pracowity dzień jest niezwykle cenny, sto lat lenistwa to sto lat żalu”.

Bądźcie uważni i przytomni!

Czwarty wieczór


Mistrz Hakuin powiedział:

Istnieje sześć cudownych sposobów oddychania. Są to su (liczenie), zui (podążanie), shi (zatrzymywanie), kan (widzenie), gen (zapominanie), jo (oczyszczanie). Su oznacza, by po prostu liczyć oddechy i wejść w samadhi liczenia. Gdy już przez jakiś czas liczyliście, później podążajcie za każdym oddechem pozwalając im samym przychodzić. Oto zui. Chociaż istnieje sześć różnych sposobów oddychania, te dwa, liczenie i podążanie za oddechem są najważniejsze.

Bodhidharma powiedział:

Na zewnątrz nie łącz oddechu z myślami o tym, co się dzieje. Wewnętrznie nie przeszkadzaj przepływowi oddechu. Uwolnij się od wszystkich przepływających myśli i utrzymuj swój umysł przeciw nim jak wielką żelazną ścianę. Następnie wejdź w samadhi.

„Uwolnij się od wszystkich napływających myśli” oznacza, że nie powinniście się ich czepiać. „Utrzymuj umysł jak wielką żelazną ścianę” oznacza pójść prosto naprzód.

Uczniowie Drogi, te linijki mają głębokie znaczenie. Siedźcie tak intensywnie, jak tylko możecie, jak gdybyście mieli przebić wielką żelazną bramę. Odważnie maszerujcie naprzód! Wierzcie mi, że niezawodnie osiągniecie kensho!

Dajcie z siebie wszystko! Naprawdę wszystko!

Piąty wieczór

Mistrz Hakuin powiedział:

Zazwyczaj w klasztorze odbywają się trzy okresy ćwiczeń. Najdłuższy to 120 dni, następny wynosi 100 dni, a najkrótszy 90 dni. W tym czasie uczestnicy wysilają się, by wyjaśnić TĘ sprawę. Nikt nie opuszcza klasztoru i nikt niepotrzebnie nie rozmawia. W praktyce zazen najważniejszą rzeczą jest odwaga. Pozwólcie, że opowiem wam historię. Ostatnio mieszkał tu człowiek o imieniu Heishi­ro. Wyrzeźbił on kamienny posąg Buddy i umieścił go koło wodospadu w odległych górach. Następnie usiadł koło sadzawki u podnóża wodospadu. Zauważył wiele bąbelków wody w strumieniu. Niektóre z nich znikały natychmiast, inne dopiero po przepłynięciu paru metrów. Dzięki swojej karmie spoglądając na nie bardzo mocno odczuł przemijalność życia. Uświadomił sobie, że wszystkie zjawiska dobre czy złe, są jak bańki na powierzchni wody. Wpływ tego doświadczenia spowodował, że poczuł bezwartościowość życia, bezsens spędzania dni i bez zrozumienia tajemnicy życia.

Przez przypadek usłyszał kogoś czytającego na głos powiedzenia mistrza Takusui: „Współczujący i odważny człowiek zasługuje na oświecenie, lecz nigdy nie urzeczywistni swojej Prawdziwej Natury”.

Zainspirowany tym powiedzeniem Heishiro zamknął się w małym pokoju. Usiadł, wyprostował kręgosłup. Zacisnął dłonie i szeroko otworzył oczy, z czystym, prostolinijnym umysłem praktykował zazen. Pojawiały się niezliczone myśli i namiętności, lecz jego zazen pokonało je wszystkie. Heishiro osiągnął głęboki i spokojny stan niemyślenia. Kontynuował siedzenie przez całą noc, a o świcie, gdy usłyszał śpiew ptaków nie mógł odnaleźć swojego ciała. Poczuł jak gdyby jego oczy spadły na ziemię. Chwilę później poczuł ból, gdy wbił paznokcie w swoją dłoń. Następnie uświadomił sobie, że jego oczy wróciły na swe dawne miejsce. Powtarzał ten rodzaj zazen przez trzy dni i noce. Rankiem, czwartego dnia, gdy przemył twarz spojrzał na drzewa w ogrodzie. Wydały mu się tak inne. Poczuł się dziwnie. Ponieważ Heishiro nie rozumiał tego, co się wydarzyło udał się do kapłana mieszkającego w pobliżu, lecz nawet on, nie był w stanie mu tego wyjaśnić. Ktoś poradził, by spotkał się ze mną (Hakuinem). W drodze do klasztoru musiał wspiąć się na szczyt góry. Nagle, widząc panoramiczny widok wybrzeża całkowicie zrozumiał, że wszystkie istoty, trawy, drzewa, i ptaki od początku są Buddą. Podniecony wpadł do mojego pokoju dokusan5 i natychmiast przeszedł kilka ważnych koanów.

Pamiętajmy, Heishiro był zwykłym człowiekiem. Nie wiedział nic o zen ani nie praktykował przedtem zazen. A jednak w ciągu trzech dni i nocy intensywnego siedzenia był w stanie stać się jednym ze wszystkimi i zrozumieć sens swojego istnienia. To jego motywacja, dzielność i odwaga pokonała wszelkie przeszkody.

Bracia i siostry w Dharmie, dlaczego nie macie tak silnej determinacji?

Praktykujcie z odwagą!

Szósty wieczór

Gdy usługujący mnich przyniósł mu czarkę herbaty, mistrz Hakuin przemówił następująco:

Kiedy Myoan Yosai Zenji przebywał w Chinach, pewnego razu rozchorował się z powodu upału. Stary Chińczyk ofiarował mu trochę zielonej herbaty i wkrótce potem Yosai powrócił do zdrowia. Z wdzięcznością wspominając to wydarzenie przywiózł ze sobą z Chin do Japonii nasiona zielonej herbaty, które zasadził w Uji koło Kioto. Myoan Yosai Zenji był pierwszym, który wprowadził herbatę w naszym kraju.

Istotą herbaty jest cierpkość. Cierpkość jest dobra na serce. Kiedy serce jest silne, wszystkie wewnętrzne organy będą zdrowe.

Stary mędrzec powiedział: „Herbata budzi nas i pomaga naszej praktyce. Uczniowie zen powinni pić ją codziennie. Kiedy nasza praktyka staje się bolesna, herbata sprawia, że nasz umysł staje się czysty i pogodny”.

Wytężona praktyka jest cierpka jak herbata, choć w swej istocie nie jest ona ani cierpka, ani ciężka. To tylko sposób, by nasze umysły stawały się coraz bardziej i bardziej jasne. Wszyscy starożytni mistrzowie doświadczyli cudownego samo urzeczywistnienia po ciężkiej i surowej praktyce. A więc musicie praktykować zazen całą waszą wolą.

Ostatnio przybył do mnie kapłan o imieniu Bunmei. Powiedział mi, że przez sześć lat przygotowywał się, by przyjść tutaj i oddać się pod moje przewodnictwo. Przy pierwszym spotkaniu powiedziałem do niego: „Chociaż jesteś jednym z najwyższych rangą kapłanów i wolno ci nosić purpurową szatę, jeśli twoje oko Dharmy nie jest otwarte, będę zmuszony traktować cię jak nowicjusza. Musisz wyzbyć się dumy kapłana odzianego w purpurę. Wówczas będziesz gotów do zazen”.

Bunmei odpowiedział: „Uważam się za zwykłego mnicha, takiego jak inni. Proszę, prowadź mnie ze współczuciem po to, bym zrozumiał prawdziwe znaczenie Tathagaty. Przyjmę każde uderzenie twojego kija, nawet gdybym miał umrzeć!”.

Dlatego też pozwoliłem mu, by przychodził na dokusan. Podczas studniowego okresu treningu Bunmei nieustannie praktykował zazen. Przyjął niezliczoną ilość uderzeń keisaku6 ode mnie. Wskutek tego zrozumiał prawdziwe znaczenie Tathagaty, to jest prawdziwe znaczenie własnego życia i został moim następcą Dharmy. Jest to przykład na to, jak odwaga, szczera praktyka i całkowite zaangażowanie przynoszą sukces naszemu zazen.

Oddajcie się Mu! Bądźcie z nim jednym!

Siódmy wieczór


Mistrz Hakuin powiedział:

W buddyzmie mówi się, że jeśli ktoś zostaje mnichem lub szczerym uczniem Dharmy dziewięć pokoleń jego rodziny będzie osiągało wyzwolenie. Zostać mnichem lub szczerym uczniem Dharmy to tyle, co złożyć ślubowanie zbawienia wszystkich istot i odważnie praktykować. Jeśli ktoś ćwiczy się w ten sposób pojawi się przed nim żywa natura Dharmy, a jego radość będzie nie do opisania.

Dawno temu pewna kobieta, która mieszkała niedaleko Kioto, będąc w ciąży uczyniła ślubowanie, że jeśli dziecko okaże się chłopcem pozwoli mu zostać mnichem. Tej samej nocy kiedy powzięła takie postanowienie, we śnie ukazał się jej pewien starzec, który rzekł: „Jestem jednym z twoich przodków z dziewiątego pokolenia przed tobą. Po śmierci poszedłem do Piekła, gdzie nieustannie cierpiałem. Jednak dziś wieczorem słysząc słowa twojego ślubowania zostałem wyzwolony z cierpień Piekła”.

Inna historia: Pewnego razu kapłan o imieniu Ryozen, mieszkał koło góry Fuji, gdzie prowadził grupę zen. Zgodnie z tradycją w grudniu prowadził sesshin rohatsu i siedział ze swoimi uczniami. Pewnej nocy w trakcie zazen, jego zmarła matka pojawiła się przed nim i nożem pchnęła go pod pachę. Ryozen przeraźliwie krzyknął, splunął krwią, a następnie zemdlał. Jednak wkrótce oprzytomniał i następnego ranka, nie mówiąc nic nikomu udał się na pielgrzymkę. Zabrał ze sobą tylko jedną miskę i trzy szaty. Jadł niewiele i spał pod drzewami. Odwiedzał mistrzów pytając ich o Tao. Upływały lata i jego samadhi dojrzewało.

Pewnego razu, tuż przed wejściem w samadhi pojawiła się jego matka. Lecz kiedy otworzył szeroko oczy zniknęła. W końcu był zdolny, wejść w samadhi tak głębokie jak wielki ocean. Wówczas jego matka pojawiła się powtórnie mówiąc: „Po śmierci poszłam do Piekła, lecz wszystkie demony szanowały i opiekowały się mną mówiąc, że jestem matką buddyjskiego mnicha. Było mi tam bardzo wygodnie. Nigdy nie cierpiałam. Później jednak, demony powiedziały mi, że nie jestem matką mnicha w prawdziwym rozumieniu, lecz matką zwykłego człowieka. Ze złością poddawały mnie torturom. Wściekle cię nienawidziłam i dlatego chciałam cię zabić, gdy siedziałeś ze swoimi uczniami na sesshin rohatsu. Lecz ty opuściłeś świątynię i udałeś się na pielgrzymkę. Pewnego razu ponownie przyszłam cię ujrzeć. Twoje samadhi nie było jeszcze doskonałe i miałeś mnóstwo myśli. Dlatego zniknęłam. Teraz wszedłeś w autentyczne samadhi i odkryłeś prawdziwą mądrość. Moje katusze skończyły się i poszłam do Nieba. Dlatego dziś przyszłam, by podziękować ci za twą szczerość i pilną praktykę”.

Każdy z was ma matkę i ojca, siostry i wielu krewnych. Jeśli policzycie waszych krewnych i przodków, każdy z was odkryje, że ma ich dziesiątki tysięcy. Wielu z nich zmarło i obecnie krąży w sześciu światach, cierpiąc niewyobrażalnie. Czekają oni na wasze samadhi i urzeczywistnienie, tak jak człowiek znajdujący się na pustyni oczekuje kropli wody. Nie możecie siedzieć i śnić. Pomyślcie, jak ważne jest wasze posłannictwo. Czas ucieka tak szybko jak lecąca strzała i nie czeka na nas.

Bądźcie pilni! Bądźcie pilni!

1
Rohatsu, sesshin rohatsu — szczególnie surowe sesshin (okres zamkniętej medytacji zazen) ku czci osiągnięcia oświecenia przez Buddę Siakjamuniego. Tekst pochodzi z książki The Golden Wind, tłum. Eido Tai Shimano.
2
Tutaj samadhi oznacza głęboką koncentrację aż do zapomnienia siebie.
3
Hara zwana także tandem, obszar brzucha około 4 palców poniżej pępka. W praktyce zen jak i wielu innych tradycjach obszar ten uważany jest za psychiczne centrum energii ciała.
4
Nen: termin ten jest zazwyczaj tłumaczony jako „myśl”. Jednak chiński znak wyrażający to składa się z kombinacji dwóch pierwiastków. Jeden oznacza „obecny”, a drugi „umysł”. Dlatego lepszą definicją byłaby „uwaga”, „przytomność”. Inne znaczenie tego znaku to: „intensywna, prostolinijna myśl”.
5
Dokusan: Osobiste spotkanie z mistrzem, sam na sam.
6
Keisaku. Słowo to używane jest w tradycji rinzai. W soto używa się określenia kyosaku. W obydwu wypadkach odnosi się to do specjalnego kija, którego używa się by pobudzić siedzących do intensywniejszego zazen.

źródło: http://mahajana.net/teksty/hakuin_wysilek_rohatsu.html
Kod:
http://mahajana.net/teksty/hakuin_wysilek_rohatsu.html

_________________
Wszystko jest umysłem...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Mowy Dharmy
Post: 04 kwie 2012, 16:25 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009, 10:11
Posty: 1806
Mistrza Hakuina "Pieśń ku chwale zazen"

Hakuin Zenji Zazen Wasan

Od samego początku wszystkie istoty są Buddą.
Jak woda i lód ­ bez wody nie ma lodu,
poza nami nie ma Buddów.
Jak blisko jest prawda, a jak daleko jej szukamy.
Jak ktoś, kto pośród wody krzyczy z pragnienia.
Podobni dziecku bogacza,
które jak nędzarz błądzi po ziemi,
bez końca krążymy w sześciu światach.
Przyczyną naszych trosk jest złudzenie ego.
Z ciemnej ścieżki na ciemną ścieżkę wędrujemy w ciemności .
Jakże uwolnić się mamy z koła narodzin i śmierci ?
Bramą wolności jest samadhi zazen .
Ponad zachwytem, ponad wychwalaniem, czysta Mahajana.
Przestrzeganie wskazań, hojność i skromność,
niezliczone dobre czyny i droga prawego życia
­wszystko pochodzi z zazen.
Zatem jedno prawdziwe samadhi kładzie kres złu,
oczyszcza karmę, rozwiązując trudności.
Gdzież wówczas ciemne ścieżki
mogące nas zwieść?
Czysta Ziemia Lotosu nie jest daleko stąd.
Słysząc tę prawdę sercem pokornym i wdzięcznym, sławić ją i przyjmować,
praktykując jej mądrość ­ileż to błogosławieństw, jakie góry zasług!
A gdy zwracamy się do wewnątrz
i doświadczamy naszą Prawdziwą Naturą , że Prawdziwa Jaźń jest nie jaźnią,
że nasza własna Jaźń jest nie jaźnią ­
stajemy ponad ego i poza zręcznymi słowami.
Wtedy brama do jedności przyczyny i skutku otwiera się na oścież.
Nie dwie i nie trzy ­
jedna w przód biegnie Droga.
Teraz nasza forma jest nie-formą
Choć przychodzimy i odchodzimy,
nie opuszczamy nigdy domu.
Teraz nasza myśl jest nie-myślą,
nasz taniec i śpiew są głosem Dharmy samej.
Jak rozległe jest niebo bezkresnego samadhi!
Jak jasne i przejrzyste księżycowe światło mądrości!
Cóż jest poza nami, czegóż nam brak?
Nirwana otwarcie ukazuje się naszym oczom.
Ziemia, na której stoimy, to Czysta Ziemia Lotosu
i to właśnie ciało jest ciałem Buddy.
[url]
http://www.nowaedukacja.pl/hakuin.html[/url]
http://www.amitaba.za.pl/hakuin_chwala_zazen.html

_________________
Wszystko jest umysłem...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Mowy Dharmy
Post: 04 kwie 2012, 16:28 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009, 10:11
Posty: 1806
Nirwana1)
Daiun Sogaku Harada
tłumaczenie z japońskiego: Czcigodny Nyogen Nowak

Obrazek
ilustracja
Zwój przedstawiający Parinirwanę Buddy Siakiamuniego (jap. Nehanzu) pref. Aichi, świątynia Myokozenji, późny okres Kamakura (XIV w.)

Każdy, kto wyznaje Buddyzm z pewnością wie, że w dniu 8 kwietnia przypadają narodziny Buddy Siakiamuniego, 8 grudnia jest dniem kiedy doświadczył on swego Wielkiego Oświecenia, a Jeleni Park2) i Szczyt Sępa3) są miejscami gdzie wygłosił on swe istotne mowy Dharmy. Natomiast 15 luty jest dniem kiedy zgasł on wchodząc w Nirwanę pod drzewami sala, niedaleko rzeki Hiranyavati (jap. Batsudaiga). Te cztery powyższe wydarzenia zawsze czcimy odpowiednimi ceremoniami zwrócenia zasług.

Tak więc ponieważ luty jest miesiącem Nirwany chciałbym powiedzieć parę słów na ten temat.

Powinniśmy wszyscy wiedzieć, że punkt widzenia hinajany i mahajany odnośnie Nirwany różnią się od siebie.

Nirwana hinajany oznacza osiągnięcie oświecenia w tym świecie i wejście w stan zwany Uyonehan4). Innymi słowy tak długo jak trwa egzystencja naszego ciała nie możemy osiągnąć w pełni Nirwany, możemy osiągnąć tylko jej pewną część. Dopiero po śmierci możemy wstąpić w doskonałą Nirwanę zwaną Muyonehan5). Jednakże zgodnie z nauką Prawdy Mahajany po osiągnięciu Wielkiego i Doskonałego Oświecenia wciąż żyjąc jesteśmy w stanie osiągnąć tę Doskonałą Nirwanę zwaną Muyonehan. Gdyby jednak Budda zawsze istniał, zwykli ludzie nigdy by nie zrozumieli prawdziwego znaczenia tego, natomiast myśl, że zgasł on sprawi, że szczerze będą wierzyć i praktykować; stąd też śmierć Buddy i jego zniknięcie była bardzo ważną częścią jego zręcznych środków by wyzwolić wszystkie odczuwające istoty.

Rozdział „O wiecznym życiu Tathagaty” (jap. Nyorai Juryohonge) z Sutry Lotosu jasno to ukazuje. Budda ani nie przychodzi ani nie odchodzi, nie podlega też narodzinom i śmierci lecz zwykli ludzie znając tylko powstawanie i zanikanie są przywiązani do narodzin i śmierci. Narodziny sprawiają, że są szczęśliwi a śmierć sprawia, że są pogrążeni w smutku. Budda Siakiamuni pragnął byśmy uwierzyli, zrozumieli, praktykowali i urzeczywistnili, że (prawdziwa) Jaźń jest wolna od narodzin i śmierci i to jest powód dla którego ukrył się on w obłoku Nirwany.

W Dziesięciowersowej Sutrze Kannon (jap. Enmei Jukku Kannon Gyo) jest napisane: „Jo Raku Ga Jo”. Tutaj Jo oznacza wieczność, nieskończoność. Raku – spokój i szczęście, Ga – wolność, a Jo oznacza nieskazitelność, całkowitą czystość.

Patrząc na to z punktu widzenia istoty sprawy my wszyscy jesteśmy w stanie Wiecznego, Wielkiego Spokoju i wolni od przeszkód żyjemy w Wiecznej Czystości. Jednakże widząc jedynie nie-powstawanie i nie-zanikanie nie jesteśmy w stanie zrozumieć jak cenne jest to i stąd mamy te cztery znaki (Jo, Raku, Ga, Jo), które ukazują nam te możliwości. Stąd też my wszyscy, którzy staramy się wierzyć, zrozumieć, praktykować i urzeczywistnić Prawdziwą Dharmę powinniśmy w to głęboko wierzyć i uwolnić sie od ułudy, co jest najważniejszą rzeczą. By urzeczywistnić Drogę musimy udać się do nauczyciela, który sam to urzeczywistnił. Jednakże większość współczesnych nauczycieli to oszuści, którzy tylko kłamią i z tego powodu powinniśmy być bardzo ostrożni. Dlatego Dogen Zenji powiedział w Gakugo Yojinshu (Antologii uwag odnośnie praktykowania Drogi): „Jeśli nie spotkacie prawdziwego nauczyciela lepiej nie praktykować”.

1) Daiun Sogaku Harada (1870–1961). Tekst pochodzi z czasopisma Shoyu z 15 lutego 1945 roku.

2) Jap. Rokuya-on albo Rokuya-en, skr. Margadava, Park Jeleni, który znajduje się w Varanasi (niedaleko obecnego Benares) w Środkowych Indiach, gdzie Budda wygłosił swą pierwszą mowę. Obecne Sarnath.

3) Jap. Ryojusen, skr. Grdhrkuta, Szczyt Sępa. Góra w Magadha, w Indiach, gdzie Budda wygłosił wiele sutr m.in. Sutrę Lotosu.

4) Skr. Sopadhisesa-nirvana. Termin ten jest często tłumaczony jako niekompletny doskonały spokój albo wygaśnięcie z pozostałością co odnosi się do fizycznego ciała.

5) Skr. Nirupadhisesa-nirvana. To jest całkowite wygaśnięcie albo nirvana bez pozostałości.

źródło: http://mahajana.net/teksty/dsogaku_nirwana.html

_________________
Wszystko jest umysłem...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Mowy Dharmy
Post: 04 kwie 2012, 16:30 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009, 10:11
Posty: 1806
SUTRA AMITABHY BUDDHY

Tak słyszałem. Pewnego razu Czczony Przez Świat przebywał w Śrawasti w lasku Dżety w ogrodzie Anathapindaki, wraz z wielkim zgromadzeniem tysiąca dwustu pięćdziesięciu mnichów oraz wszystkimi arhatami dobrze znanymi zgromadzeniu: Starszym Siariputrą, Mahamaudgaliajaną, Mahakasiapą, Mahakatiajaną, Mahakauśtilą, Rewatą, Suddhipanthaką, Nandą, Anandą, Rahulą, Gawampatią, Pindola-Bharadwadżą, Kalodajinem, Mahakaphiną, Wakkulą, Aniruddhą i wszystkimi innymi wielkimi uczniami.

Byli tam również wszyscy wielcy Bodhisattwowie Mahasattwowie:

Książę Dharmy Mańdziuśri, Adzita Bodhisattwa, Gandhastin Bodhisattwa, Nitiodukta Bodhisattwa, Aniksiptadhura Bodhisattwa i inni wielcy Bodhisattwowie oraz Siakra, Indra Król Dewów — przywódca bogów i wielkie zgromadzenie z wszelkich niezliczonych niebios.

W tym czasie Buddha powiedział Starszemu Siariputrze:

Stąd udając się w zachodnim kierunku wszechświata przez setki miliardów krain Buddhów istnieje świat nazywany Sukhawati — Szczęśliwym. W tej krainie Buddha nazywany Amitabha naucza teraz Dharmy.

Siariputro, z jakiego powodu kraina ta nazywana jest Szczęśliwą? Ponieważ wszystkie istoty tej krainy nie doznają żadnego cierpienia, ale otrzymują wszelkie szczęście, dlatego nazywana jest Szczęśliwą.

Ponadto Siariputro, kraina Sukhawati ma siedem tarasów z siedmioma rzędami drzew palmowych ozdobionych siedmioma łańcuchami dzwonków, wszystkie zrobione z czterech klejnotów, dlatego nazywa się tę krainę Sukhawati.

Ponadto Siariputro, kraina Sukhawati ma jeziora z siedmiu klejnotów wypełnione wodą ośmiu cnót. Dna jezior to piasek z czystego złota. Każde jezioro ma z czterech stron schody ze złota, srebra, lazurytu i kryształu. Ponad nimi wznoszą się pawilony ozdobione złotem, srebrem, lazurytem, kryształem, masą perłową, czerwonymi perłami i carnelian. W stawach są lotosy, tak duże jak koła u wozu. Zielone od zielonego światła, żółte od żółtego światła, czerwone od czerwonego światła i białe od białego światła, delikatne, pięknie pachnące i czyste. Siariputro, urzeczywistnienie krainy Ostatecznej Błogości jest w taki sposób ozdobione cnotą zasługi.

Co więcej Siariputro, w tej krainie Buddhy jest zawsze niebiańska muzyka i ziemia jest z żółtego złota. W sześciu okresach dnia i nocy spada deszcz niebiańskich kwiatów mandarawa i każdego jasnego poranka, każda żywa istota tej krainy z workiem pełnym miriadów wspaniałych kwiatów czyni ofiary setkom tysięcy milionów Buddhów w innych kierunkach. W czas posiłku każdy powraca do swej własnej krainy i po posiłku udają się na spacer.

Siariputro, urzeczywistnienie krainy Ostatecznej Błogości jest w taki sposób ozdobione cnotą zasługi.

Siariputro, w tej krainie są zawsze rzadkie i wspaniałe różnokolorowe ptaki: białe żurawie, pawie i egret, kalawinka i dwugłowe ptaki. W sześciu okresach dnia i nocy stada ptaków śpiewają harmonijnymi i eleganckimi głosami. Ich czyste i radosne dźwięki głoszą pięć korzeni, pięć mocy, siedem aspektów Oświecenia, osiem aspektów Świętej Drogi, i Dharmę taką, jak te. Kiedy żyjące istoty w tej krainie słyszą te dźwięki, zaczynają myśleć o Buddzie, Dharmie i Sandze.

Siariputro, nie mów, że te ptaki urodziły się ptakami, jako zapłata za ich karmiczne przewinienia. Dlaczego? W tej krainie Buddhy nie ma trzech złych dróg odradzania się.

Siariputro, w tej krainie Buddhy nie istnieje nawet nazwa trzech złych dróg, a cóż dopiero ich istnienie! Pragnąc, by dźwięk Dharmy był głoszony szeroko i daleko Amitabha Buddha stworzył przez przemianę stada ptaków.

Siariputro, w tej krainie Buddhy, gdy wieje łagodny wiatr, rzędy klejnotowych drzew i klejnotowych sieci wydają z siebie delikatne i piękne dźwięki, jak sto tysięcy rodzajów muzyki granej w tym samym czasie. Wszyscy, którzy słyszą ten dźwięk, naturalnie ich umysły kierują się ku Buddzie, Dharmie i Sandze.

Siariputro, urzeczywistnienie krainy Ostatecznej Błogości jest tak ozdobione cnotą zasługi.

Siariputro, jak myślisz, dlaczego ten Buddha nazywany jest Amitabhą?

Siariputro, jasność światła tego Buddhy jest niezmierzona. Oświetla wszędzie krainy w dziesięciu kierunkach — bez przeszkód, dlatego nazywany jest Amitabhą. Co więcej, Siariputro, życie tego Buddhy i jego ludzi wydłużone jest przez niezliczone, nieograniczone ilości kalp, z tego powodu nazywany jest Amitajus.

Siariputro, minęło dziesięć kalp, od kiedy Amitabha osiągnął stan Buddhy. Co więcej, Siariputro, ten Buddha ma niezliczone, nieograniczone ilości uczniów, którzy są Śrawakami, wszyscy z nich są Arhatami. Takie samo jest również zgromadzenie Bodhisattwów.

Siariputro, urzeczywistnienie krainy Ostatecznej Błogości jest tak ozdobione cnotą zasługi.

Siariputro, wszystkie żywe istoty narodzone w krainie Ostatecznej Błogości są Awajwartika. Wielu spośród nich, w tym życiu będzie przebywać w stanie Buddhy. Ich ilość jest nieprawdopodobnie wielka, jest niepoliczalna i może być wypowiedziana przez niezmierzone, nieograniczone ilości kalp.

Siariputro, żywe istoty, które to słyszą, powinny ślubować: „Pragnę narodzić się w tej krainie”. Dlaczego?

Ponieważ wszyscy, którzy to osiągną, są nieprześcignionymi i dobrymi ludźmi, którzy spotkają się w jednym miejscu.

Siariputro, by odrodzić się w tej krainie, ktoś nie może mieć tylko kilku dobrych korzeni, błogosławieństw, cnót i przyczynowych związków.

Siariputro, jeśli jest jakiś dobry mężczyzna lub kobieta, który słyszy wypowiedziane słowo „Amitabha” i podtrzymuje w umyśle to imię przez jeden dzień, dwa dni, trzy dni, cztery dni, pięć dni, sześć dni, siedem dni, bez pomyłki z jednym umysłem, wówczas, gdy zbliży się koniec jego życia, pojawi się przed nim Amitabha, z całym Świętym Zgromadzeniem. Kiedy nadchodzi koniec, jego umysł nie dozna upadku i osiągnie odrodzenie w krainie Ostatecznej Błogości Amitabhy.

Siariputro, ponieważ widzę ten pożytek, teraz mówię te słowa: Jeśli żyjące istoty słyszą to, co jest teraz mówione, powinny uczynić ślubowanie: „Pragnę narodzić się w tej krainie”.

Siariputro, tak jak teraz wysławiam niepojęte dobro płynące z zasługi i cnoty Amitabhy, tak na wschodzie jest również Aksiobhia Buddha, Objawienie Sumeru Buddha, Wielki Sumeru Buddha, Światło Sumeru Buddha, Wspaniały Dźwięk Buddha, wszyscy Buddhowie jak ci, niepoliczalni, jak ziarnka piasku w Gangesie. Każdy z nich, w swej własnej krainie ukazuje wielki i długi język, który pokrywa trzy tysiące wielkich tysięcy światów i wypowiada szczere i prawdziwe słowa: „Wy, wszystkie żyjące istoty powinniście wierzyć, wychwalać i czcić niepojętą zasługę i cnotę tej sutry, której ktoś podtrzymujący jest chroniony przez wszystkich Buddhów”.

Siariputro, w południowym kierunku świata jest Buddha o imieniu Księżycowa Lampa, Buddha o imieniu Dobrze Znane Światło, Buddha o imieniu Ramiona Wielkich Płomieni, Buddha o imieniu Lampa Sumeru, Buddha o imieniu Nieograniczony Postęp. Wszyscy Buddhowie tacy jak ci, niepoliczalni jak ziarnka piasku w Gangesie. Każdy z nich, w swej własnej krainie ukazuje wielki i długi język, który pokrywa trzy tysiące wielkich tysięcy światów i wypowiada szczere i prawdziwe słowa: „Wy, wszystkie żyjące istoty powinniście wierzyć, wychwalać i czcić niepojętą zasługę i cnotę tej sutry, której ktoś podtrzymujący jest chroniony przez wszystkich Buddhów”.

Siariputro, w zachodniej części świata jest Buddha o imieniu Niezmierzone Życie, Buddha o imieniu Niezmierzone Objawienie, Buddha o imieniu Nieograniczony Sztandar, Buddha Wielkiego Światła, Buddha o imieniu Wielka Jasność, Buddha o imieniu Klejnotowe Objawienie, Buddha o imieniu Czyste Światło. Wszyscy Buddhowie tacy jak ci, niepoliczalni jak ziarnka piasku w Gangesie. Każdy z nich, w swej własnej krainie ukazuje wielki i długi język, który pokrywa trzy tysiące wielkich tysięcy światów i wypowiada szczere i prawdziwe słowa: „Wy, wszystkie żyjące istoty powinniście wierzyć, wychwalać i czcić niepojętą zasługę i cnotę tej sutry, której ktoś podtrzymujący jest chroniony przez wszystkich Buddhów”.

Siariputro, w północnej części świata jest Buddha o imieniu Płonące Ramiona, Buddha o imieniu Najwyższy Zwycięski Dźwięk, Buddha o imieniu Trudny Do Zranienia, Buddha o imieniu Słoneczne Narodziny, Buddha o imieniu Świetlista Sieć. Wszyscy Buddhowie tacy jak ci, niepoliczalni jak ziarnka piasku w Gangesie. Każdy z nich w swej własnej krainie ukazuje wielki i długi język, który pokrywa trzy tysiące wielkich tysięcy światów i wypowiada szczere i prawdziwe słowa: „Wy, wszystkie żyjące istoty, powinnyście wierzyć, wychwalać i czcić niepojętą zasługę i cnotę tej sutry, której ktoś podtrzymujący jest chroniony przez wszystkich Buddhów”.

Siariputro, poniżej świata jest Buddha o imieniu Lew, Buddha o imieniu Dobrze Znany, Buddha o imieniu Słynne Światło, Buddha o imieniu Dharma, Buddha o imieniu Sztandar Dharmy, Buddha o imieniu Podtrzymujący Dharmę.

Wszyscy Buddhowie tacy jak ci, niepoliczalni jak ziarnka piasku w Gangesie. Każdy z nich, w swej własnej krainie ukazuje wielki i długi język, który pokrywa trzy tysiące wielkich tysięcy światów i wypowiada szczere i prawdziwe słowa: „Wy, wszystkie żyjące istoty, powinnyście wierzyć, wychwalać i czcić niepojętą zasługę i cnotę tej sutry, której ktoś podtrzymujący jest chroniony przez wszystkich Buddhów”.

Siariputro, powyżej tego świata jest Buddha o imieniu Czysty Dźwięk, Buddha o imieniu Król Gwiazd, Buddha o imieniu Najwspanialszy Zapach, Buddha o imieniu Pachnące Światło, Buddha o imieniu Ramiona Wielkich Płomieni, Buddha o imieniu Wielokolorowe Klejnoty i Ciało Ozdobione Kwiatem, Buddha o imieniu Król Drzewa Sala, Buddha o imieniu Cnota Klejnotowego Kwiatu, Buddha o imieniu Wizja Wszystkich Znaczeń, Buddha o imieniu Taki Jak Góra Sumeru. Wszyscy Buddhowie tacy jak ci, niepoliczalni jak ziarnka piasku w Gangesie. Każdy z nich, w swej własnej krainie ukazuje wielki i długi język, który pokrywa trzy tysiące wielkich tysięcy światów i wypowiada szczere i prawdziwe słowa: „Wy, wszystkie żyjące istoty, powinniście wierzyć, wychwalać i czcić niepojętą zasługę i cnotę tej sutry, której ktoś podtrzymujący jest chroniony przez wszystkich Buddhów”.

Siariputro, jak myślisz, dlaczego ta sutra nazywana jest sutrą utrzymywaną w umyśle i chronioną przez wszystkich Buddhów?

Siariputro, jeśli dobry mężczyzna lub dobra kobieta słyszy tę sutrę i podtrzymuje ją oraz słyszy imiona tych wszystkich Buddhów, wówczas osoba ta utrzymuje je w umyśle i jest chroniona przez wszystkich Buddhów.

W ten sposób nieodwracalnie osiągnie Annutara Samjak Sambodhi, Nieprześcignione Doskonałe Oświecenie.

Dlatego Siariputro, wszyscy powinniście wierzyć moim słowom i zaakceptować je, jak również i to, co mówią ci Buddhowie.

Siariputro, jeśli są już ludzie, którzy uczynili ślubowanie lub teraz czynią ślubowanie, albo uczynią ślubowanie: „Pragnę narodzić się w krainie Amitabhy”, to ci ludzie narodzeni w przeszłości, teraźniejszości lub w przyszłości, to wszyscy ci ludzie nieodwracalnie osiągną Annutara Samjak Sambodhi, Nieprześcignione Doskonałe Oświecenie.

Dlatego Siariputro, wszyscy dobrzy mężczyźni i dobre kobiety, jeśli pośród nich są tacy, którzy mają zaufanie i wiarę, powinni uczynić ślubowanie: „Odrodzę się w tej krainie”.

Siariputro, tak jak ja teraz wychwalam zasługi i cnoty wszystkich Buddhów, tak wszyscy Buddhowie wychwalają moje niepojęte zasługę i cnotę, wypowiadając te słowa: „Siakiamuni Buddha może dokonać rzadkich i trudnych uczynków. W świecie Saha w zdegenerowanym czasie pięciu przeszkód, w środku zamętu kalpy, zamętu pojęć, zamętu namiętności, zamętu odczuwających istot i zamętu życia. Osiągną Annutara Samjak Sambodhi, Nieprześcignione Doskonałe Oświecenie. I dla dobra wszystkich żyjących istot głosi Dharmę, która jest trudna do uwierzenia na całym świecie”.

Siariputro, powinieneś wiedzieć, że w tym okresie zamętu pięciu przeszkód dokonuję trudnych czynów, osiągam Annutara Samjak Sambodhi, Nieprześcignione Doskonałe Oświecenie i całemu światu głoszę Dharmę, trudną do uwierzenie, niewyobrażalnie trudną”.


Gdy Buddha wypowiedział tę sutrę, Siariputra i wszyscy mnisi, wszyscy bogowie, ludzie i asiury i inne istoty ze wszystkich światów, słysząc to, co Buddha powiedział, z radością to przyjęli. Z pełną ufnością i wiarą zaakceptowali, oddali cześć i wycofali się.

Koniec Sutry Amitabhy wyjaśnionej przez Buddhę.


DHARANI USUWAJĄCA KARMICZNE PRZESZKODY W OSIĄGNIĘCIU ODRODZENIA W CZYSTEJ KRAINIE.

źródło:
http://mahajana.net/teksty/sutra_amitabhy_buddy.html

_________________
Wszystko jest umysłem...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Mowy Dharmy
Post: 04 kwie 2012, 23:06 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree

Rejestracja: 07 mar 2012, 15:46
Posty: 9
Płeć: kobieta
Hakun pisze:
Dogen podsumowuje: "Śakjamuniemu chodziło o to, że istota nauk zawiera się w akcie wyrzeczenia się świata".
Dlatego w chwili wyrzeczenia musisz umrzeć i poddać się. W pewnym sensie jest to ordynacja. Dla nikogo nie ma innej drogi. Musisz się wyrzec.

Dokładnie o tym mówią wszystkie religie, tylko mało kto to rozumie. W Biblii na przykład można przeczytać:
"Kto chce Mnie nasladowac, niech się wpierw zaprze samego siebie" (Mt 16, 24).
„Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je.” (Mt 16, 25).



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Mowy Dharmy
Post: 04 kwie 2012, 23:17 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009, 10:11
Posty: 1806
Nie ma życia, nie ma śmierci.
Wszystko jest umysłem.

_________________
Wszystko jest umysłem...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Mowy Dharmy
Post: 10 kwie 2012, 7:17 
Hakun pisze:
Nie ma życia, nie ma śmierci.
Wszystko jest umysłem.

Wypowiadasz frazy które nie oddają rzeczywistości. To nie umysł jest czynnikiem nośnym i sprawczym tylko dusza. Życie jest faktem i smierć jest faktem, umysł istnieje ponieważ istnieje dusza, ponieważ mamy umysł i inteligencję przyjmujemy materialne ciala, które chociaż są tymczasowe to istnieją. Jak opisuje to Śrimad Bhagavatam jest 25 elementów składających się na ten materialny swiat:
03.26.11 Elementy: pięć ciężkich, pięć subtelnych, cztery zmysły wewnętrzne, pięć zmysłów gromadzących wiedzę i pięć zewnętrznych organów działania – połączone w jedną całość znane są jako pradhana.
03.26.12 Jest pięć elementów ciężkich: ziemia, woda, ogień, powietrze i eter, oraz pięć elementów subtelnych: zapach, smak, kolor, dotyk i dźwięk.
03.26.13 Zmysłów gromadzących wiedzę i narządów działania jest w sumie dziesięć. Są to: słuch, zmysł smaku, zmysł dotyku, wzrok, węch, narząd mowy oraz narządy pracy, przemieszczania się, rozmnażania i wydalania.
03.26.14 Doświadcza się, że wewnętrzne, subtelne zmysły posiadają cztery aspekty: w postaci umysłu, inteligencji, ego i zanieczyszczonej świadomości. Różnią się one jedynie funkcją, ponieważ reprezentują różne właściwości.
03.26.15 Wszystko to uważane jest za Brahmana z cechami. Element mieszający – znany jako czas – liczony jest jako element dwudziesty piąty.

03.26.15 Znaczenie: Zgodnie z wersją wedyjską, nie istnieje nic poza Brahmanem. Sarvam khalv idam brahma (Chandogya, Upanisad 3.14.1). W Visnu Puranie powiedziane jest również, że wszystko, co widzimy, jest parasya brahmanah śaktih: wszystko jest ekspansją energii Najwyższej Prawdy Absolutnej, Brahmana. Kiedy Brahman zostaje zmieszany z trzema jakościami: dobrocią, pasją i ignorancją, powstaje ekspansja materialna (nazywana czasem saguna Brahmanem), która składa się właśnie z tych dwudziestu pięciu elementów. W nirguna Brahmanie, gdzie nie ma zanieczyszczenia materialnego, czyli w świecie duchowym, trzy siły: dobroć, pasja i ignorancja, są nieobecne. Tam, gdzie jest nirguna Brahman, panuje prosta, niezmieszana z niczym dobroć. System filozofii Sankhya mówi, że saguna Brahman składa się z dwudziestu pięciu elementów, łącznie z czynnikiem czasu (przeszłością, teraźniejszością i przyszłością).
03.26.16 Wpływ Najwyższej Osoby Boga odczuwany jest w czynniku czasu, wywołującym strach przed śmiercią. Strach ten powstaje przez fałszywe ego zwiedzionej duszy, która zetknęła się z naturą materialną.

Manifestacja prakrti(natury) może być tymczasowa, ale nie jest ona fałszywa. Niektórzy filozofowie twierdzą, że manifestacja natury materialnej jest fałszywa, ale według filozofii Bhagavad-gity i według filozofii Vaisnavów, nie jest to prawdą. Manifestacja tego świata nie jest uznawana za fałszywą; jest ona uznawana za prawdziwą, ale tymczasową. Porównywana jest do chmury, która wędruje po niebie, albo do pór deszczowych, które odżywiaj ziarno. Skoro tylko mija pora deszczowa i skoro tylko chmura rozwiewa się, wszystkie plony, które były karmione przez deszcz, wysychają. Podobnie, ta manifestacja materialna powstaje w pewnym przedziale czasowym, trwa przez chwilę i następnie znika. Tak funkcjonuje prakrti. I cykl ten trwa wiecznie. Zatem prakrti jest wieczna i nie jest ona fałszywa.
Ale ponad tymi 25 składnikami jest jeszcze składnik niematerialny czyli dusza, która przybywając do materialnych światów podróżuje z wiecznym towarzyszem Nadduszą, swiadkiem naszych działań.Celem działań przez negacje wszystkiego jest osiągnięcie nirvany i dostanie sie do nirguna Brahmana bo: "Tam, gdzie jest nirguna Brahman, panuje prosta, niezmieszana z niczym dobroć"



Na górę
   
 
 
 Tytuł: Re: Mowy Dharmy
Post: 12 kwie 2012, 8:18 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009, 10:11
Posty: 1806
Cytuj:
Przeszłość to wszystko co było. Przyszłość to wszystko co będzie. Pomiędzy przeszłością a przyszłością pozornie nie ma nic. A w tym właśnie punkcie mieści się całe nasze życie.
Maria Moneta Malewska "Dla siebie i dla innych"



Maria Moneta Malewska, Roshi Reiko
http://doksanproject.net
http://moneta-malewska-roshi-reiko-cytaty.blogspot.com

_________________
Wszystko jest umysłem...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Mowy Dharmy
Post: 12 kwie 2012, 21:53 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009, 10:11
Posty: 1806
Cytuj:
Lepiej wyzwolić umysł niż ciało. Kiedy umysł jest wyzwolony, ciało jest wolne
Maria Moneta Malewska "Dla siebie i dla innych"


Maria Moneta Malewska, Roshi Reiko
http://doksanproject.net
http://moneta-malewska-roshi-reiko-cytaty.blogspot.com

_________________
Wszystko jest umysłem...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Mowy Dharmy
Post: 13 kwie 2012, 8:00 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009, 10:11
Posty: 1806
Cytuj:
Podróżować w inne wymiary mogą tylko te pary,
które łączy prawdziwa psychiczna i duchowa więź.
To oni lecą do gwiazd.
Maria Moneta Malewska "Dla siebie i dla innych"



Maria Moneta Malewska, Roshi Reiko
http://doksanproject.net
http://moneta-malewska-roshi-reiko-cytaty.blogspot.com

_________________
Wszystko jest umysłem...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Mowy Dharmy
Post: 13 kwie 2012, 8:31 
"Pochlebca nie jest ani guru, ani nauczającym".
"Obym nie pragnął niczego innego, jak tylko najwyższego dobra dla moich wrogów".
"Dopóki nie mamy oddania dla Boga, nie opuści nas sekularyzm".
"Nie ma spokoju ani szczęścia w światowym życiu. Okoliczności stwarzają zamieszanie i
kłopoty".
"Przechodź obojętnie obok bazarowych plotek, pozostając wiernym upragnionemu celowi, a
żaden niedostatek czy przeszkoda nie stanie na twej drodze".
Z pełnym szacunkiem odnoś się do światowców, lecz nie pochwalaj ich manier i
zachowania. Musisz to strząsnąc ze swego umysłu".
''Wielbiciel czuje obecność Boga wszędzie, ale osoba niechętna zaprzecza jakieikolwiek
Jego egzystencji".
--- Śrila Bhaktisiddhanta Sarasvati Thakura ---



Na górę
   
 
 
 Tytuł: Re: Mowy Dharmy
Post: 13 kwie 2012, 23:18 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009, 10:11
Posty: 1806
Cytuj:
"Ludzie dojrzewają w ciszy"
Maria Moneta Malewska "Dla siebie i dla innych"


Maria Moneta Malewska, Roshi Reiko
http://doksanproject.net
http://moneta-malewska-roshi-reiko-cytaty.blogspot.com

_________________
Wszystko jest umysłem...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Mowy Dharmy
Post: 14 kwie 2012, 9:28 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009, 10:11
Posty: 1806
Cytuj:
Czujność i uwaga, którą praktykujemy pomaga w kształtowaniu ducha zen.
Być czujnym i uważnym.



Maria Moneta Malewska, Roshi Reiko
http://doksanproject.net
http://moneta-malewska-roshi-reiko-cytaty.blogspot.com

_________________
Wszystko jest umysłem...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Mowy Dharmy
Post: 14 kwie 2012, 15:13 
Często pragniemy jednej rzeczy, a modlimy się o inną, nawet bogom nie wyznając prawdy.
Seneka



Na górę
   
 
 
 Tytuł: Re: Mowy Dharmy
Post: 14 kwie 2012, 15:20 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009, 10:11
Posty: 1806
Cytuj:
Rób wszystko na „full” i na „maxa”. Nie bądź letni.
Rób z pełną żarliwością i z pełnym oddaniem to co, jest do zrobienia.


Maria Moneta Malewska, Roshi Reiko
http://doksanproject.net
http://moneta-malewska-roshi-reiko-cytaty.blogspot.com

_________________
Wszystko jest umysłem...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Mowy Dharmy
Post: 14 kwie 2012, 15:24 
Hakun pisze:
Rób wszystko na „full” i na „maxa”. Nie bądź letni.
Rób z pełną żarliwością i z pełnym oddaniem to co, jest do zrobienia.

Wielu szuka szcześcia ponad ludzką miarę, inni poniżej jej, lecz ono znajduje się obok człowieka.
Konfucjusz
Inspiracji z myslami



Na górę
   
 
 
 Tytuł: Re: Mowy Dharmy
Post: 14 kwie 2012, 15:31 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009, 10:11
Posty: 1806
Cytuj:
Zen jest przekazem poza słowami między uczniem i nauczycielem,
mówi się o tym, że jest to z umysłu do umysłu, z serca do serca.



Maria Moneta Malewska, Roshi Reiko

http://doksanproject.net
http://moneta-malewska-roshi-reiko-cytaty.blogspot.com

_________________
Wszystko jest umysłem...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Mowy Dharmy
Post: 14 kwie 2012, 15:45 
Hakun pisze:
Zen jest przekazem poza słowami między uczniem i nauczycielem,
mówi się o tym, że jest to z umysłu do umysłu, z serca do serca.

Jeśli chcesz być kochany, kochaj sam.
Seneka



Na górę
   
 
 
 Tytuł: Re: Mowy Dharmy
Post: 14 kwie 2012, 23:35 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009, 10:11
Posty: 1806
Cytuj:
Rzuć na szalę wszystko co masz. Nie obawiaj się. Nie bój się. I dzięki medytacji dojdź do prawdy o sobie, uspokój umysł i nie marnuj ani jednej cennej sekundy ze swojego bezcennego, człowieczego życia.



Maria Moneta Malewska, Roshi Reiko

http://doksanproject.net
http://moneta-malewska-roshi-reiko-cytaty.blogspot.com

_________________
Wszystko jest umysłem...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Mowy Dharmy
Post: 15 kwie 2012, 8:38 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009, 10:11
Posty: 1806
Cytuj:
Co się stanie jeśli to się nie spełnia tu i zaraz i teraz, bo my tak tego chcemy?
To zaczyna się afera, zaczyna się ocenianie siebie, ocenianie ludzi dookoła …
zaczyna się gra, która zabiera nam czas, energię i nasze życie.




Maria Moneta Malewska, Roshi Reiko

http://doksanproject.net
http://moneta-malewska-roshi-reiko-cytaty.blogspot.com

_________________
Wszystko jest umysłem...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Mowy Dharmy
Post: 15 kwie 2012, 12:29 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 lis 2009, 10:11
Posty: 1806
Cytuj:
Puścić. Nie oczekiwać. Nie spodziewać się. Być. W tej właśnie chwili. Robić to, co jest do zrobienia w tej właśnie chwili. Mieć świadomość tego, co się dzieje z tobą i dookoła ciebie. I mieć świadomość co ci to zaburza. W jakim momencie można powiedzieć, że to jest dobry albo to jest zły dzień, w jakim momencie można powiedzieć, że teraz coś się stało takiego, że zabrało mi to mój dobry nastrój? Jak się temu dobrze przyjrzysz to się okaże, że to są tylko twoje oczekiwania, tylko twoje scenariusze i tylko twoja iluzja. Że przez to, że coś takiego się napisało, że coś takiego wymyśliliśmy w swojej głowie tworzymy od razu całe mnóstwo cierpienia, całe mnóstwo niezgody, że jest inaczej. A co by się stało, gdybyś spróbował żyć bez oczekiwań? Co by się stało gdybyś realizował swoje zadania bez dopisywania do nich własnego scenariusza? Jeść, pracować, uczyć się, być ze sobą w świecie takim, jaki on jest.



Maria Moneta Malewska, Roshi Reiko

http://doksanproject.net
http://moneta-malewska-roshi-reiko-cytaty.blogspot.com

_________________
Wszystko jest umysłem...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 41 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 8 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group