Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 18 gru 2017, 17:41

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 128 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5  Następna
Autor Wiadomość
Post: 07 sty 2011, 18:53 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 sty 2011, 14:03
Posty: 12
Jakoś ciężko jest mi pogodzić hipotetyczne zmiany w DNA z rosnącą głupotą dzieci. Może w grę wchodzi trzeci czynnik - malejąca kompatybilność z aktualnym systemem.

_________________
AC/DC Rare Songs - Cold Hearted Man Inner Circle - Da bomb



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 07 sty 2011, 18:53 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 07 sty 2011, 21:59 
Moim zdaniem głównie na to wpływa rzeczywistość i nieświadomość rodziców...Według mojej opinii-główni winowajcy

Cytuj:
malejąca kompatybilność z aktualnym systemem.


Nie czasem, wzrastająca?


Ostatnio zmieniony 08 sty 2011, 0:26 przez Małowiedzący, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
   
 
 
Post: 08 sty 2011, 0:08 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 sty 2011, 14:03
Posty: 12
Na poziomie energetycznym wzorce zaczynają się rozpadać i jedynym wyjściem dla tych dzieci jest wejście w dysharmonię z Samym Sobę i zamiana w zombie.

Harmonia zawsze jest punktem wyjścia Chaos jest narzucany z zewnątrz. To tak jakby podgrzać butlę z gazem.

_________________
AC/DC Rare Songs - Cold Hearted Man Inner Circle - Da bomb



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 08 sty 2011, 0:44 
Wzorce nie są konieczne do funkcjonowania Liczy się świadomość

Cytuj:
Harmonia zawsze jest punktem wyjścia Chaos jest narzucany z zewnątrz


Dokładnie Moim zdaniem sytuację człowieka można porównać do każdego z nas
Gdy człowiek został stworzony był zapewne niemal jak ludzkie dziecko-piękne, nie dotknięte złem...Gdy zaczął wkraczać w okres uświadamiania rzeczywistości pojawiła się interwencja z zewnątrz która go zepsuła Dlatego twierdzę, że obecna rzeczywistość ma tragiczne skutki dla rozwoju młodych osób Oczywiście gdy rodzice nie troszczą się o nie, co wynika nie z braku opieki nad pociechą tylko z braku świadomości rzeczywistości w jakiej żyjemy...Komputer-dla dziecka gry są najatrakcyjniejsze Tv-psychojebliwe bajki, pierdoły puszczane w programach muzycznych Szkoła-marne "autorytety" ( z wyjątkami) w postaci nauczyciela Gdy zaczyna dorastać, pętla społeczna, ekonomiczna, religijna, kulturalna się zaciska Wchodząc w dorosłość nie zwraca uwagi na resztę bo ma swoje plany...



Na górę
   
 
 
Post: 09 sty 2011, 16:09 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree

Rejestracja: 07 sty 2011, 18:56
Posty: 310
Niestety dzieci są coraz głupsze. Można spojrzeć na to z dwóch stron:
1) Do ogólnej "puli inteligencji" trafia coraz mniej wartościowych rzeczy. Dzieje się tak z uwagi na to, że najbardziej rozwinięci ludzie nie rozmnażają się lub poprzestają na małej ilości pociech. Pierwsza grupka poświęca czas na rozwój siebie - od gry na instrumentach po prace naukowe - a kolejna wybiera prawdziwe wychowanie potomka. (co naturalnie jest w porządku) Jeśli chodzi o resztę osób, im biedniejsi i mniej wykształceni, tym posiadają więcej dzieci. Tego rodzaju społeczeństwa jest coraz więcej, a więc mamy spadek poziomu.
2) Kwestia podejścia do małolata. Mamy regres w jakości wychowania. Dzieciom od początku życia brakuje wystarczającego kontaktu z otoczeniem i rówieśnikami. Później, gdy wybiera się im szkoły, są tam uczone bez entuzjazmu, w dodatku przeładowuje je się dużymi ilościami zbędnych informacji. Przez to zanika chęć do nauki oraz wszelka kreatywność. Można to zaobserwować głównie na przykładzie gimnazjów. W liceach część ludzi zyskuje na świadomości i porzuca część lekcji by robić coś bardziej wartościowego.

Oczywiście warto także wspomnieć o cofających się w rozwoju sztuce i nauce. Słucham podobnej muzyki, co moi dziadkowie lub jeszcze wcześniejsza rodzinka; wymyślne budowle zastępują szare budynki, malarstwo opiera się na dawnych rozwiązaniach. Co do nowinek - ostatnio nie wynaleziono nic, co rozwinęłoby świat. (poza Internetem) Zwiększa się ilość osób posiadających wyższe wykształcenie, pełno prac naukowych - a mimo to niewiele rzeczy dających poważne korzyści. W zależności od człowieka to zasmuca lub daje kopa do działania.

Aby choć trochę zmienić wibracje tej wiadomości, życzę wszystkim pogody ducha, siły i szerzenia świadomości. :) Kto się tym zajmie, jeśli nie my? Pokój!



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 sty 2011, 17:02 
Aver pisze:
Niestety dzieci są coraz głupsze.


Czym dla Ciebie jest głupota?Bo uważam inaczej a może dlatego, że dla nas słowo głupota ma inne znaczenie

Cytuj:
1) Do ogólnej "puli inteligencji" trafia coraz mniej wartościowych rzeczy. Dzieje się tak z uwagi na to, że najbardziej rozwinięci ludzie nie rozmnażają się lub poprzestają na małej ilości pociech. Pierwsza grupka poświęca czas na rozwój siebie - od gry na instrumentach po prace naukowe - a kolejna wybiera prawdziwe wychowanie potomka. (co naturalnie jest w porządku) Jeśli chodzi o resztę osób, im biedniejsi i mniej wykształceni, tym posiadają więcej dzieci. Tego rodzaju społeczeństwa jest coraz więcej, a więc mamy spadek poziomu


Jeśli poprzez to sugerujesz, że dzieci z rodzin wielodzietnych czy też nawet patologicznych są mniej inteligentni od dzieci z "normalnych" domów to jesteś w dużym błędzie Nawet dam sobie rękę uciąć, że jest inaczej niż zakładasz
Wiele lat mieszkałem na przedmieściach 50-tysięcznego miasteczka Jak to zazwyczaj bywa jest tam wiele budynków socjalnych itd...A wiadomo kto tam trafia Ponad połowa moich kolegów pochodziła z rodzin wielodzietnych czy też patologicznych Nie mogę powiedzieć, że brakowało im inteligencji Doskonale radzili sobie z różnymi problemami Z kilkoma mam kontakt i znaleźli pracę, normalną kobietę i żyją w warunkach całkiem innych niż w których się wychowywali
Pamiętam sytuację odnośnie kolegi który co prawda kiblował kilka lat w jednej klasie (za co winą trzeba obciążyć rodziców) Pedagog nie zgadzał się na przeniesienie tej osoby do szkoły specjalnej z powodu właśnie ponad przeciętnego IQ



Na górę
   
 
 
Post: 09 sty 2011, 17:27 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree

Rejestracja: 07 sty 2011, 18:56
Posty: 310
Cytuj:
Czym dla Ciebie jest głupota? Bo uważam inaczej a może dlatego, że dla nas słowo głupota ma inne znaczenie

Zapewne inne - teraz nadrobię zaległości w definicji. Każdy ma mniejszy lub większy potencjał do wykorzystania - problem polega na tym, że przez oddziaływanie różnych czynników jest on ograniczany. Dlatego zanika świadomość i zdolność przejawiania swoich największych zalet. To miałem na myśli.
Cytuj:
Jeśli poprzez to sugerujesz, że dzieci z rodzin wielodzietnych czy też nawet patologicznych są mniej inteligentni od dzieci z "normalnych" domów to jesteś w dużym błędzie Nawet dam sobie rękę uciąć, że jest inaczej niż zakładasz

A ja dodam do tego, że mogą być nawet mądrzejsze od dzieci z domów, które powszechnie uznaje się za normalne. Rzecz w tym, że zjawisko o którym mówiłem jest ciężkie do zaobserwowania na przykładzie jednego pokolenia. Tu chodzi o naprawdę wiele lat, przez które biologia robi swoje.
Cytuj:
Wiele lat mieszkałem na przedmieściach 50-tysięcznego miasteczka Jak to zazwyczaj bywa jest tam wiele budynków socjalnych itd...A wiadomo kto tam trafia Ponad połowa moich kolegów pochodziła z rodzin wielodzietnych czy też patologicznych Nie mogę powiedzieć, że brakowało im inteligencji Doskonale radzili sobie z różnymi problemami Z kilkoma mam kontakt i znaleźli pracę, normalną kobietę i żyją w warunkach całkiem innych niż w których się wychowywali

W takim razie cieszę się, że trafili na dobre warunki i teraz żyją przyzwoicie. :)
Cytuj:
Pamiętam sytuację odnośnie kolegi który co prawda kiblował kilka lat w jednej klasie (za co winą trzeba obciążyć rodziców) Pedagog nie zgadzał się na przeniesienie tej osoby do szkoły specjalnej z powodu właśnie ponad przeciętnego IQ

Postąpił całkiem słusznie. Mam wrażenie, że nie zwróciłeś wystarczającej uwagi na drugą część mojego poprzedniego postu - napisałem w nim o szczególnej wartości wychowania. Od niego zależy bardzo dużo. Dlatego niektórym udaje się wyjść z ciężkiej sytuacji, a część osób skazana na nieodpowiednie środowisko jedynie pogrąża się tracąc szansę. Pozdrawiam i mam nadzieję, że teraz wszystko jest jasne. :)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 sty 2011, 23:09 
Jeśli komukolwiek włożono do głowy brednie na temat jaki tu jest poruszony - to proszę przypomnieć sobie dzieciaki i młodzież spotkaną dzisiejszego dnia na ulicach i placach polskich miast czy miejscowości lub pokazywaną przez cały dzisiejszy dzień w TV

Pozdrawiam
Zbyszek



Na górę
   
 
 
Post: 18 lut 2011, 12:28 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 lut 2010, 23:29
Posty: 1780
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Pijana polska młodzież

Gimnazjaliści i licealiści coraz chętniej kupują alkopopy, czyli kolorowe drinki w małych buteleczkach - ujawnia "Metro".


Co trzeci uczeń pierwszej klasy gimnazjum przyznaje, że pierwszy raz pod wpływem alkoholu był już w podstawówce. I choć polskie nastolatki piją rzadziej niż ich rówieśnicy z innych krajów, to częściej się upijają - wynika z najnowszych międzynarodowych badań o zachowaniach młodzieży.

Badania przeprowadza się co cztery lata w 43 krajach. Młodzież w wieku 11, 13 i 15 lat ze 152 szkół wypełnia ankiety. Polska uczestniczy w akcji po raz szósty.

Specjaliści zajmujący się profilaktyką uzależnień podkreślają, że nie ma bezpiecznego poziomu picia alkoholu przez młodzież. A na to jest społeczne przyzwolenie. Co piąta dorosła kobieta i co czwarty mężczyzna uważa, że nie ma niczego złego w podawaniu piwa nieletnim.

Ostatnio coraz modniejsze są alkopopy, czyli alkoholowe, słodkie napoje, które tylko pozornie są nieszkodliwe. Chodzi o gotowe do spożycia, stosunkowo tanie drinki w małych buteleczkach. Nazwa "alkopop" to zlepka dwóch wyrazów: alkohol i kultura pop. Te urocze, kolorowe buteleczki kuszą właśnie młodych. Najpopularniejsze są ponoć arbuzowy lub żurawinowy. Wg badań 35 proc. piętnastolatków ceni sobie ten smak i lekki gaz.

Właścicielowi sklepu, w którym nieletni kupił alkohol, grozi grzywna do 5 tys. zł i utrata koncesji na sprzedaż alkoholu. Jednak w ub.r. policja otrzymała jedynie 187 takich zgłoszeń.

Projekt zmian przepisów, który utknął na trzy lata w uzgodnieniach międzyresortowych przewiduje, że za sprzedaż alkoholu nieletnim cofa się koncesję na alkohol od roku do trzech lat.


http://szkola.wp.pl/kat,121278,title,Pijana-polska-mlodziez,wid,13146743,page,2,wiadomosc.html

_________________
Obrazek

http://www.prisonplanet.pl/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 21 lut 2011, 18:07 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 02 sie 2010, 22:27
Posty: 649
Lokalizacja: Śląsk
Płeć: mężczyzna
phpBB [video]



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 15 maja 2011, 15:30 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 lut 2010, 23:29
Posty: 1780
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Regres umiejętności czytania u szwedzkich dzieci

Opublikowano: 14.05.2011 | Kategorie: Edukacja, Wiadomości ze świata

SZWECJA. Za przyczyną zwiększonego korzystania z komputerów, szwedzkie dzieci tracą umiejętności czytania – dowodzą badania naukowców z Uniwersytetu w Goeteborgu.

Prof. Monica Rosén z wydziału pedagogiki Gothenburg University stwierdza, że problem ten dotyczy nie tylko dzieci, lecz “jest niebezpieczeństwem dla całej społeczności uczniów w Szwecji”. Prof. Rosén badała przez ostatnie 20 lat umiejętności czytania 9-latków, a rezultaty są katastrofalne. Okazuje się, że dzisiejsze umiejętności czytania uczniów czwartej klasy szkoły podstawowej (grundskola) są na poziomie klasy trzeciej sprzed 20 lat.

Co gorsza, badania wykazują, że to nie liczba dzieci nie posiadających umiejętności czytania zwiększa się, lecz okazuje się, że zmniejsza się liczba dzieci posiadających te umiejętności na odpowiadającym wiekowo poziomie.

Tłumacząc przyczyny tych wyników, prof. Rosén mówi, że w przeszłości dzieci w wieku 9-12 lat czytały książki, podczas gdy współczesne dzieci przedkładają czytanie książek nad gry komputerowe. “I nawet nie chodzi o to, że zainteresowanie książkami spadło, ale o to, że wypełnianie wolnego czasu zmieniło się w ciągu ostatnich lat.” – mówi naukowiec. Największy spadek umiejętności czytania wystąpił wśród chłopców, ale i u dziewczynek wskaźnik ten jest podobnie niebezpieczny.

Szwecja, dumna ze swego systemu edukacyjnego, którego uczniowie mogli śmiało konkurować z rówieśnikami z innych państw, obawia się o swoją przyszłość. “Spadliśmy z najwyższej pozycji, do zaledwie przeciętnej.”- ocenia prof. Rosén. Spadek obecny oraz brak stanowczej reakcji, może spowodować utratę możliwości konkurowania gospodarki i nauki szwedzkiej w przyszłości.

Opracowanie: Bibula Information Service
Zdjęcie: Mads Boedker
Na podstawie: The Local
Źródło: Bibuła

http://wolnemedia.net/edukacja/regres-umiejetnosci-czytania-u-szwedzkich-dzieci/

Szwecja i Polska powinna brać przykład z Armenii
Cytuj:
Szachy obowiązkowe w armeńskiej podstawówce

Opublikowano: 21.04.2011 | Kategorie: Edukacja, Wiadomości ze świata

W Armenii gra w szachy będzie przedmiotem obowiązkowym w szkołach podstawowych. Dzięki temu posunięciu kraj ma się stać supermocarstwem szachowym, a przynajmniej zwiększyć swoje szanse na to, by się tak stało.

Do pomysłu nie trzeba w Armenii nikogo przekonywać. Popiera go nie tylko minister edukacji Armen Ajwazjan, ale i prezydent Serż Sarkisjan, oczywiście entuzjasta szachów. Na realizację projektu władze przeznaczyły ok. 1,43 mln dolarów.

W programie nauczania dzieci od wieku 6 lat znalazły się dwie godziny nauczania szachów tygodniowo. Lekcje rozpoczną się jeszcze w tym roku, a kadry w ogarniętym szachową obsesją kraju nie powinno zabraknąć. Wg Ajwazjan, szachy wspomogą rozwój intelektualny młodych Armeńczyków, zwiększą też zdolność giętkiego rozumowania.

W Armenii mistrzowie szachowi cieszą się statusem gwiazd popkultury, a znaczące osiągnięcia w tej dziedzinie trafiają na pierwsze strony gazet i do czołówek programów informacyjnych.

Opracowanie: Anna Błońska
Zdjęcie: Jose Vincente Jimenez Ribas
Na podstawie: news.com.au
Źródło: Kopalnia Wiedzy

http://wolnemedia.net/edukacja/szachy-obowiazkowe-w-armenskiej-podstawowce/

_________________
Obrazek

http://www.prisonplanet.pl/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 maja 2011, 2:12 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 lis 2010, 23:35
Posty: 126
Płeć: mężczyzna
Pijawa pisze:
a czemu się dziwić? dzieciaki żyją w świecie który kształtują "dorośli", głupota młodzieży wynika nie z jej upośledzenia czy lenistwa ale z braku odpowiednich bodźców które zapewnić powinni dorośli. jako reptyl starej daty powiadam wam świat schodzi na psy a ludzkość się degeneruje i popada w dekadencję. jest takie stare powiedzenie - niedaleko pada jabłko od jabłoni - i to jest prawda, im gorsze drzewko tym gorsze owoce.


jest też powiedzenie: "Niedaleko pada Polak od jabola" :P

Jak ktoś chce się jeszcze zdemotywować może wejść np. na takie komixxy i zobaczyć jak neo-dzieciarnia się podnieca bezsensownymi graficzkami i tym czy ich grafika będzie "na głównej". Choć tak jak wszędzie można znaleźć coś ciekawego i na poziomie.

Kwestia procentu wielkości tego poziomu.

dzieciaki żyją też w świecie, w którym wręcz produkuje się je, po to aby były konsumentami. posłusznymi głupiutkimi konsumencikami. Takimi co będą się cieszyć ze dostaną chipa w portfelu. Takich dla których społecznościówki typu fb i nk będzie kolejną protezą na ich lenistwo/głupotę/ignorancję/wydumane ego - niepotrzebne skreślić - a one będą się cieszyć że mają z ludzmi kontakt i że są "na topie".

A co przebiegli dorośli uczą tych co przebiegłych młodszych, jak golić takie owieczki. i dlatego system się tak zakonserwował. i to się dzieje nie tylko teraz, działo się wcześniej (królowie, daniny - te sprawy). kiedyś bardziej siłowo, a teraz bardziej działają na psychikę.

i to właśnie chodzi. żeby debile uwierzyły Prokopowi że unia nam więcej daje niż zabiera (chociaż jest odwrotnie). chodzi o to, żeby debile uwierzyły reklamom i poszły po kredyt na byle g... no bo przecież Antonio mówi "masz prawo chcieć".


więc trudno się dziwić Pijawie, że się nie dziwi :)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 maja 2011, 2:34 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 kwie 2009, 15:11
Posty: 407
Lokalizacja: Bliżej nieokreślona
Płeć: mężczyzna
A tutaj mamy tzw. powtarzaczy, którzy są uczeni, aby słuchać autorytetów i ich nie krytykować...

phpBB [video]


Ale oni pewnie nie mają czasu na myślenie, bo wszak mnóstwo materiału muszą "przerobić" :ninja: .

_________________
Jestem tylko zbuntowanym trybikiem wielkiej machiny. Programiści już próbują mnie naprawić , ale ja czynię uniki niczym wytrawny bokser tańczący w ringu.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 maja 2011, 3:37 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 lis 2010, 23:35
Posty: 126
Płeć: mężczyzna
Śmiać się czy płakać?

cytat z filmu:
Cytuj:
awarie turbin wiatrowych są niebezpieczne - turbiny potrafią latać na 200 metrów


myślę, że japoński "nadzór", który miał za zadanie prowadzić nadzór (TEPCO)chętnie widziałby u siebie te latające straszne, siejące spustoszenie wirujące niesłychanie szybko turbiny... :lol:

dzieciaki wychowane na rodzicach wychowanych na wyborczej i mainstreamie.

jak się tak wsłuchać to przypomina mi się jakiś program, gdzie prowadzący pyta 5-letnie dzieci, co sądzą o różnych rzeczach, a te rzucają infantylne i śmieszne wypowiedzi, w większości zmałpowane od rodziców.

ja rozumiem, 5-latek, ale w takim wieku? ignorancja czy głupota? jak to nazwać?

może warto ich namówić na małą wycieczkę do Japonii - najlepiej w pobliże strefy skażenia - w końcu strefa jest tylko paredziesiąt km od elektrowni a poza tym to wszystko jest cacy. :język:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 cze 2011, 21:44 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree

Rejestracja: 13 kwie 2010, 21:52
Posty: 6
Płeć: mężczyzna
Sam znam finalistę jednej z olimpiad tak więc tego typu odpowiedzi jak w powyższym filmie nie są mi obce.
Książki są ok. W gruncie rzeczy człowiek jest na nie skazany, ale gigantyczna ilość książek z jednej dziedziny może człowieka co najwyżej uczynić logicznym debilem. Zbyt wiele książek to zbyt mało przestrzeni w mózgu a to w następstwie powoduje zastąpienie ośrodków odpowiedzialnych za logiczne myślenie, ośrodkami odpowiedzialnymi za magazynowanie informacji. Dlatego np. pielęgniarki znają się lepiej na wielu rzeczach niż lekarze a chwila ciszy potrafi udzielić odpowiedzi na więcej pytań niż godzina konwersacji. Niestety finaliści olimpiad mogą nigdy nie poznać tej zasady. Poza tym w świecie chemii, biologii i fizyki można stworzyć dowolne ( nieprawdziwe) teorie i udowodnić ich prawdziwość bardzo uzasadnionymi i nawet częściowo potwierdzonymi badaniami.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 22 lip 2011, 21:35 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 lut 2010, 23:29
Posty: 1780
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Pijące nastolatki tracą pamięć i orientację

Wypijające duże ilości alkoholu nastoletnie dziewczyny są znacznie bardziej od chłopców narażone na uszkodzenie części mózgu odpowiedzialnych za pamięć i orientację przestrzenną - informuje pismo "Alcoholism; Clinical &Experimental Research" .
Badania przeprowadzili naukowców z Kalifornii, udział w nich wzięło 95 osób w wieku od 16 do 19 lat.

Okazało się, że mózgi młodych kobiet są szczególnie narażone na związane ze spożywaniem alkoholu uszkodzenia, ponieważ rozwijają się o 2-3 lata wcześniej niż mózgi młodych mężczyzn. Występują także różnice hormonalne, poza tym kobiety są drobniejsze, mają wolniejszy metabolizm i więcej tkanki tłuszczowej.

Naukowcy poddali testom neurofizjologicznym oraz badającym orientację przestrzenną 27 ostro pijących chłopców oraz 13 dziewcząt. (Za nadużywające alkoholu uznano dziewczęta wypijające na raz ponad trzy kufle piwa lub ponad cztery kieliszki wina, w przypadku chłopców były to odpowiednio cztery kufle lub cała butelka wina). Następnie takim samym testom zostało poddanych 31 chłopców i 24 dziewczyny, które nie przesadzały z piciem.

Gdy podczas testu orientacji przestrzennej wykonywano badanie mózgu za pomocą rezonansu magnetycznego, pijące dużo dziewczyny miały przy tych samych zadaniach mniej aktywny mózg niż ich nieupijające się koleżanki. Gorsza wydajność mózgu może niekorzystnie wpływać na przykład na zdolność do prowadzenia pojazdów, uprawiania sportu czy do trafienia we wskazane miejsce. Trudniej także korzystać z zapamiętanych informacji i logicznie rozumować. U badanych chłopców wpływ intensywnego picia na mózg był mniej nasilony.



http://kobieta.wp.pl/kat,26377,title,Pijace-nastolatki-traca-pamiec-i-orientacje,wid,13608245,wiadomosc.html?ticaid=1cb56&_ticrsn=3

_________________
Obrazek

http://www.prisonplanet.pl/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 sie 2011, 18:22 
Moja wiadomość do coraz głupszej młodzieży polskiej .....................Wyłączcie muzykę.......zamknijcie drzwi od zaplecza.........musicie być posłuszni by nie skończyć z łopatą w ręku..........najważniejsze jest to że miliardy ludzi młodego pokolenia daje się nabrać..........machina napędza się sama............
PEACE OFF
Obrazek



Na górę
   
 
 
Post: 19 mar 2016, 12:56 
Online
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3259
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Aż 63% Polaków nie przeczytało w ubiegłym roku ani jednej książki. Wydawać by się mogło, że to już dostatecznie duża tragedia, ale na tym dramat polskiego, wtórnego analfabetyzmu się nie kończy. A skoro narzekamy na stan czytelnictwa w Polsce, to znaczy, że Biblioteka Narodowa opublikowała swój Raport o Stanie Czytelnictwa na rok 2015. Nie mamy powodów do dumy.

Pełne wyniki przeprowadzonego badania można znaleźć na stronie Biblioteki Narodowej, ale nie radzę tam zaglądać, jeśli nie chcecie stracić resztek wiary w nasze społeczeństwo. Grupa reprezentatywna 3000 przebadanych osób powyżej 15 roku życia może wydawać się dość niewielką, ale niestety, przeprowadzone badania od lat znajdują odzwierciedlenie w rzeczywistości.

Odnoszę jednak wrażenie, że Raport o Stanie Czytelnictwa Biblioteki Narodowej nie daje nam też pełnego obrazu rzeczywistości, a “stan czytelnictwa” w nim prezentowany jest wypaczony i nie do końca zgodny z prawdą.

Zamykane biblioteki, upadające księgarnie – nie czytamy.
Raport o Stanie Czytelnictwa 2015 sięga głębiej.
Nie tylko liczba pochłanianych przez nas książek jest najniższa od czasu PRL. Z każdym badaniem wychodzi, że czytamy też coraz mniej krótszych tekstów. Zarówno na papierze, jak i w Internecie. W badaniu na rok 2015 raptem 45,9% respondentów zadeklarowało, że przeczytało tekst dłuższy niż trzy strony maszynopisu w ciągu miesiąca poprzedzającego wizytę ankietera.

...
źródło/dalej:

http://www.spidersweb.pl/2016/03/raport ... -2015.html


Sms'y nie potrafią pomieścić tyle tekstu?
To nawet nie zidiocenie tylko i wyłącznie młodzieży,dorośli dają przykład,są [w ogólniku oczywiście] wzorem-statycznym i nie do naśladowania,są miszczami wychowania.Stempelki dorastającego społeczeństwa.

n'est ce pas?

_________________
Żywe Zwierciadła i zakrzywione odbicia.
.kapsw oget jatyzc eiN



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 24 wrz 2016, 12:17 
Online
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3259
Płeć: mężczyzna
MEN,
czyli pierwszy człon od słowa "menda",ubzdurało sobie,że nastąpi powrót do przeszłosci,znikną Gimnazja,znowu powstaną z popiołów Licea
Dzieci w szkołach podstawowych nie będą miały przedmiotu zwanego Przyroda-wystarczy wzmianka,ze coś takiego istnieje.
W Liceach przedmiot o profilu Informatyka też będzie wspomnieniem że coś takiego jest,i tak godzinkę tygodniowo repertuar.

Priorytetem stanie się Historia :king:
cholera wie czego -przedmiotów wyklętych czy żołnierzy kiedyś poczętych
,
Obrazek
Zagadka dla Pani Minister-proszę tego nie rozwiązywać ,a policzyć banany,edukacyjnie-można się machnąć o 15

_________________
Żywe Zwierciadła i zakrzywione odbicia.
.kapsw oget jatyzc eiN



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 24 wrz 2016, 12:30 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 sty 2013, 14:21
Posty: 608
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Łódź
15 - nie przesadzajmy. jest OK. Ale faktycznie z ilością bananów w kiści, to mnie Pan zaskoczyłeś. To jest jakowyś test-zadanie oficjalne ?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 24 wrz 2016, 17:30 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 03 mar 2016, 3:07
Posty: 101
Płeć: mężczyzna
Śmiesznie to wszystko wygląda, ponieważ likwidacja gimnazjów nic nie zmieni jeśli chodzi o intelektualny poziom młodzieży. Znaczna większość chodzenie do szkoły uznaje za przykry obowiązek...należy zatem odpowiedzieć na pytanie dlaczego młody człowiek ma do systemu edukacji negatywne nastawianie. Odpowiedź jest prosta. Szkoła zaszczepia w młodych ludziach niskie poczucie własnej wartości, a jeśli nie jesteś w stanie rozwiązać jednego zadania to nauczyciele wytykają Cię palcami i powtarzają, że nic w życiu nie osiągniesz. Posłużę się tutaj własnym przykładem. Byłem bardzo dobry z j. polskiego, geografii, j. niemieckiego, biologii i historii, więc naturalną koleją rzeczy "nauka" z tych przedmiotów przychodziła mi z wielką łatwością i była dla mnie tak przyjemna, że wiele czasu poświęcałem poza szkołą, by zdobywać jakieś nowe informacje dla siebie. Z matematyki byłem średni, ani dobry ani zły. Reprezentowałem taki poziom, który zapewniał mi pewną stabilizację jeśli chodzi o oceny przez co nie musiałem się martwić czy przejdę do następnej klasy czy nie. W liceum moją wychowawczynią była matematyczka, a, że byłem pierwszym rocznikiem, który ponowanie zdawał matematykę obowiązkowo na maturze to ostro nas cisnęła, ale to był jej błąd, bo było kilka jednostek wybitnych z tego przedmiotu w klasie, które notabene radziły sobie bez pomocy nauczycielki, a ta zamiast więcej czasu poświęcić słabszym uczniom, by stali się lepsi - poświęcała go tym lepszym jednostkom. Nie rozumiałem tego podejścia, ale może chciała, by Ci lepsi byli jeszcze lepsi, ale to było mało realne, bo reprezentowali taki poziom, że nie dało się go przeskoczyć. Ale do cze go zmierzam. Wielokrotnie było tak, że jeśli ktoś się zgłosił do zadania domowego, by zrobić je przy tablicy i powiedzmy na 5 zadań zrobił 4 (w mniemaniu owej nauczycielki - TYLKO 4) zazwyczaj obniżała ocenę co było absurdem. Poza tym docinała różnymi głupimi tekstami w stylu "nie zdasz matury" itp. Raz sam się zgłosiłem i na 6 zadań zrobiłem 5, bo tyle byłem w stanie, a ona mi na to, że jak chcę podejść do matury skoro nie umiem zrobić szóstego zadania z gwiazdką...na to jej powiedziałem, że wiem na co mnie stać i, że nie jest moim celem zdać maturę z matematyki na 100%, bo nie mam takiego poziomu, by to osiągnąć, ale jestem pewny, że maturę zdam i z wyniku będę zadowolony. Narzucała zbyt dużą presję i od każdego oczekiwała jakby każdy miał zdać na maksymalną ilość punktów, a przecież wiadomym było, że to nierealne. Po co to napisałem? Właśnie po to, by uświadomić Wam, że takie akcje ze strony nauczycieli słabszym jednostkom podcinają skrzydła i większości znika zapał do poprawiania wyników. Z tych przedmiotów z których byłem dobry piątki przychodziły mi z łatwością - z matematyki też się zdarzały, ale nie tak często i wychowawczyni wiele razy mi mówiła "Jakbyś miał takie oceny z matematyki jak z historii to bym była bardzo zadowolona"...rozmawiałem z nią wieloktronie i starałem się wytłumaczyć, że z matematyki ten poziom, który reprezentuję jest moim maksimum i więcej nie da się wykrzesać. Nie rozumiała tego, ale jak dawała mi świadectwo maturalne to widać było po jej twarzy, że było jej głupio za te wszystkie teksty w moją stronę, bo osiągnąłem taki wynik jaki chciałem. Jestem ogólnie mocny psychicznie i nie przejmowałem się wtedy za bardzo zdaniem nauczycieli, ale wielu uczniów bierze to za bardzo do siebie przez co się blokują i buntują co nie wpływa dobrze na wyniki. Już od szkoły podstawowej nauczyciel kreśli po kartce ucznia czerwonym długopisem podkreślając to co ZROBIŁ ŹLE...I to jest właśnie porażka tego systemu...skupianie się na tym co uczeń robi źle, a nie na tym co robi dobrze albo z jakiego przedmiotu jest dobry. Moim zdaniem system szkolnictwa w USA jest z jednym z najlepszych, ponieważ jeśli ktoś jest dobry z matematyki to się w tym realizuje, a na te przedmioty z których jest gorszy przymyka się oczy. Tak powinno być w Polsce, bo co ludziom po tym ogólnym wykształceniu skoro nie daje im to jakiejś specjalizacji na konkretny zawód? Mogą sobie likwidować gimnazja, licea, technika, robić 12 letnią podstawówkę czy co tam chcą, ale jeśli nie zmieni się mentalność nauczycieli to nie zmieni się podejście uczniów do edukacji.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 24 wrz 2016, 18:26 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 wrz 2011, 16:16
Posty: 354
Lokalizacja: ząbki
Płeć: mężczyzna
co do zagadki to wynik=15
co do szkół to po konkretnej zawodówce masz czasem lepszy zawód niż po studiach , np. u mnie w miasteczku jest 2 czy 3 dobrych hydraulików i trzeba się u nich zapisywać na wiosnę aby wykonali u ciebie większą robotę w danym roku a małych to w ogóle nie biorą.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 24 wrz 2016, 18:34 
Online
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3259
Płeć: mężczyzna
:bangheadwall:
ja pdole,
no dobra
Jak ktoś się wybierze do kina na film "Smoleńsk" ,to proszę włączyć tryb samolotowy w komórce

_________________
Żywe Zwierciadła i zakrzywione odbicia.
.kapsw oget jatyzc eiN



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 24 wrz 2016, 18:44 
@Matrix
"Obyś cudze dzieci uczył "
najwyraźniej miałeś jakąś tęgą żydówkę w szkole :twisted: ,ale nie w tym problem .

To po co jest uczeń na lekcji? Jak ma coś robić źle lub niedokładnie to niech nie robi wcale! Dyscyplina jest bardzo potrzebna
nie do osiągnięcia doskonałości ,ale do podciągnięcia właśnie słabeuszy i przeciętniaków do wyższego poziomu !Z lenistwa lub samozadowolenia sami tego nie zrobią!
Ja sam miałem w szkole średniej matematycę ,która nie pieprzyła się na lekcji -wywalała tępaków za drzwii ze słowami "głupie dziecko jeszcze jesteś" .Jak niepoprawnie narysowałeś wykres funkcji kredą na tablicy np. tangens -to była pała do dziennika i słowo :"to są jakieś dżżownice ,a nie funkcje "
Była moim zdaniem wybitnym pedagogiem i naprawdę umiała uczyć matmy -czyli skupić na sobie uwagę dając porządny wykład np. z trygonometrii trwający 15 min .-tyle wystarczyło :D
Byli tacy co nie umieli działań w słupkach nawet i jakoś to zaliczyli -a kto umie to dzisiaj liczyć na papierze ??Zatem beztresowa szkoła to ślepy zaułek i nie należy mylić z poniżaniem ,bo to inna bajka!
"Obyś cudze dzieci uczył "

p.s. specjalizacje zrobiono po to ,aby wykształcić tępaków ,czyli jak to pisze dr.Jaśkowski "biologicznych robotów"


Ostatnio zmieniony 24 wrz 2016, 18:53 przez czart, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
   
 
 
Post: 26 wrz 2016, 16:10 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 mar 2015, 21:43
Posty: 214
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Polska
Dzięki Lendziel za materiał. Aż wstyd się przyznać, że kiedyś człowiek też był takim "wykształconym" głupkiem, który zamiast czytania książek preferował po przyjściu ze szkoły lub pracy rozrywkę polegającą na graniu(komputer, konsola) lub oglądaniu TV. Oby inni też w końcu z tego wyrośli...

Pozdrawiam,
ZORRO



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 27 wrz 2016, 15:47 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree

Rejestracja: 11 lut 2015, 14:14
Posty: 1641
Płeć: mężczyzna
Bo dzieci trzeba wychowywać, a nie strofować..
To wymaga wysiłku i własnego przykładu Mruga

Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 27 wrz 2016, 16:11 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 mar 2015, 21:43
Posty: 214
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Polska
@greg2015

Zgadzam się z Tobą, ale prawda jest taka, że:
1. W większości przypadków sami rodzice nie mają dobrych wzorców,
2. Ze względu obecny dzisiaj styl życia, to rodzice praktycznie nie mają czasu na wychowywanie dzieci. Trzeba ciężko pracować, jeśli się chce żyć na odpowiednim poziomie (chociaż ja nie poświęcałbym dobra dziecka dla dóbr materialnych).
3. Rolę "wychowawcy" przejęło państwo/system, które hoduje sobie armię posłusznych robotów, które nawet nie zdenerwują się jak im państwo zarekwiruje środki na koncie w banku.

Pozdrawiam,
ZORRO



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 27 wrz 2016, 18:58 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 mar 2015, 19:59
Posty: 252
Płeć: mężczyzna
Jak obserwuję ten temat to widze że główną przyczyną tego czemu ta polska młodzież jest coraz głupsza jest szkoła. Ja jak sięgam pamięcią szukając początku przyczyn niesłużących mi schematów, nawyków przeszkadzających w wielu życiowych sprawach, które wrosły w podświadomość, to pojawia.... szkoła. Nawet najczęstsze sny jakie w życiu miewam to są to sny związane ze szkołą.
O tym jak doświadczyłem po sobie tego systemu kontroli umysłu jakim jest szkoła pisałem już w innych tematach, a zresztą inni użytkownicy sami już w tym temacie dobrze opisali jak działa ten mechanizm, i tak samo ja go odczułem. Ale też tak to jest że inni jakoś przechodzą normalnie ten długotrwały życiowy obowiązek by uczęszczać przez długie lata do szkoły, i jakoś potrafią się do niego dostosować bez żadnych trudności w przeciwieństwie do mnie. Mimo tego że nie jest to naturalny proces przyswajania wiedzy w przeciwieństwie do dziecka ciekawego świata, rozwijającego wyobraźnie, to jakoś tą wiedzę przyswajają trwając w tym systemie edukacji, i im to pasuje.
Czyżby to miało związek z tym że ktoś urodził się z naturalną akceptacją tego co i tak jest chorym stanem rzeczy?.... a inni od razu od najmłodszych lat sprzeciwiając się temu szkolnemu systemowi kontroli są skazani na cierpienia, wiedząc że im to nie pasuje i nie mogąc od tego uciec?.... w konsekwencji po wielu latach mają uszkodzoną psychikę, poblokowane neurony uniemożliwiające im przyswajanie wiedzy i przeszkadzające nawyki. Czyżby coś w tym było?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 27 wrz 2016, 21:37 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree

Rejestracja: 11 lut 2015, 14:14
Posty: 1641
Płeć: mężczyzna
Szkoła swoja drogą, ale nauczyciele również dostosowali się do poziomu rodziców..
Byłem małżonkeim 'ciała pedagogicznego', znam z autopsji.
To jest już prawie 30-letni system ''odurnienia'' systemowego, testów zamiast twórczych opracowań itd..
Jaśkowski dosadnie o tym pisze.

Powiedzcie proszę kto jest winny np tej sytuacji, ręce opadają:

Cytuj:
Dzieci pierdoły. Hodujemy zombie, które nie wiedzą kim są i dokąd zmierzają

Obrazek

Żyją w tyranii optymizmu, przekonane, że mogą wszystko, że mają równe szanse, że wystarczy chcieć, by mieć. A nie potrafią poradzić sobie nawet z komarem, a co dopiero z krytyką czy wzięciem odpowiedzialności za innych.

Czy wasze dzieci były na obozie harcerskim? Wszystko OK, tylko przerażają mnie te namioty w środku lasu. A co w sytuacji, jak jest burza?” – pyta Beata na internetowym forum pod hasłem „Obóz harcerski”. ( :lol:) „Namioty namiotami. Moje dziecko zraziło się w zeszłym roku brakiem higieny. Syf, brud, kąpiele sporadyczne, wróciła totalnie brudna” – odpowiada jej Zofia. Tę bezradność rodziców i dzieci potęgują obecne przepisy. Rok temu sanepid chciał zamknąć obóz harcerski koło Ustki, bo nie było tam elektryczności. Dwa lata temu w Bieszczadach kazano organizatorom obozu survivalowego pociągnąć rurami wodę z ujęcia oddalonego o trzy kilometry. W sumie trudno się więc dziwić, że w styczniu tego roku wychowawca zimowiska koło Karpacza zorganizował zamiast ogniska „świecznisko” w świetlicy, bo na zewnątrz było minus 10 stopni i dzieciaki poskarżyły się rodzicom, że nie chcą marznąć, a ci zagrozili opiekunowi interwencją w kuratorium, jeśli nie odwoła „niebezpiecznej zabawy”.

– Jak zaczynałem przygodę z harcerstwem, wiele lat temu, obozy przygotowywaliśmy od zera. W las pierwsi jechali najbardziej sprawni i silni harcerze, cięli siekierkami drzewa, kopali latryny, myli się w górskim lodowatym strumieniu. Cały obóz budowaliśmy własnymi rękoma. Nikt się nie zastanawiał, czy jajka na jajecznicę zostały wyparzone w „wydzielonym, oznakowanym stanowisku wyparzania jaj”. :lol: Dzisiaj nie wolno dać młodemu siekiery, bo jest narzędziem niebezpiecznym, witki nie można uciąć, bo drewno się kupuje w nadleśnictwie. Zamiast dziury w ziemi są wypożyczane toi toie, a każdy garnek czy półka w magazynie muszą być sprawdzone przez armie kontrolerów z sanepidu, gmin i przeróżnych straży. Obozy stawiają profesjonalne firmy, a dzieciaki przyjeżdżają na gotowe, zamiast plecaków mają walizki na kółkach, repelenty i kremy do opalania – opowiada były już harcmistrz z podwarszawskiej miejscowości. Woli pozostać anonimowy, bo dorabia, choć tylko okazjonalnie i nieharcersko, na letnich obozach dla młodzieży.

Przyjeżdżają takie potworki przekonane o swojej wyjątkowości, mądrości i zaradności, a wrzeszczą w panice, jak zobaczą osę czy komara. Na byle uwagę wychowawcy od razu dzwonią do mam i tatusiów ze skargą, a ci z pretensjami do nas. Cholera mnie bierze, ale cóż poradzić, klient nasz pan. No to robię im ognisko w pokoju na ekranach ich tabletów, bo dym z płonących szczap gryzłby ich w oczy – tłumaczy.

Z łezką w oku czyta dziś w necie wspomnienia ludzi z jego pokolenia, jak w latach 80. wcinali jagody bez strachu, że chory lis je obsikał. Teraz jest psychoza, więc na wszelki wypadek dzieci do lasu nie wysyła się w ogóle, dlatego przerażają je pająki, komary czy osy, a z grzybów znają tylko pieczarki. Z rozrzewnieniem przypomina sobie, jak ganiał w krótkim rękawku w deszcz, przeziębił się i babcia dała mu miód ze spirytusem, cytryną i czosnkiem, i nikt nie oskarżył babci o rozpijanie młodzieży, a on wstał następnego dnia zdrów jak ryba. Dziś na lekki ból gardła dzieciaki dostają antybiotyki, a po złamaniu palca zwolnienie na cały rok z WF. Nikt mu nie pomagał odrabiać lekcji, bo musiał się uczyć sam, a za błędy ortograficzne ojciec go po kilku ostrzeżeniach w końcu sprał, bo tłumaczenie nieuctwa dysgrafią nie było wtedy tak postępowe jak dziś. Gdy z kumplami poszli nad jezioro, nie było ratowników, społecznych kampanii ostrzegających przez skakaniem na główkę i jakoś ani on, ani żaden z jego znajomych karku nie skręcił. A skakali do wody z wysokiego brzegu aż miło. Gdy rozbił nos na rowerze, ciężkim, stalowym składaku bez przerzutek i profilowanych opon, w szkole sińce pod oczyma nie zaalarmowały wychowawców i do rodziców nie przyjechała z interwencją opieka społeczna w obstawie policji. Teraz miałby rozmowę z psychologiem, która uświadomiłaby mu, że jest wrażliwym człowiekiem, z pełnymi prawami i nie wolno nikomu przekraczać jego prywatnej strefy, więc jeśli rodzice go biją, powinien to zgłosić.

Gdy dostałem manto od silniejszego zabijaki z podwórka i wróciłem zapłakany do domu, ojciec powiedział, żebym się nie mazgaił, bo mężczyzna musi stawiać czoła przemocy. Siłą. Czasami przegram, czasami wygram, ale takie jest życie. A następnego dnia pojechaliśmy do klubu sportowego, gdzie zapisał mnie na boks – opowiada.

„Kochamy rodziców za to, że wtedy jeszcze nie wiedzieli, jak nas należy »dobrze« wychować. To dzięki nim spędziliśmy dzieciństwo bez ADHD, bakterii, psychologów, znudzonych opiekunek, żłobków, zamkniętych placów zabaw i lekcji baletu” – takie wspomnienia w internecie młodzi czytają dziś jak bajkę o żelaznym wilku.

Ale dwie lewe ręce mają nie tylko najmłodsi. W domach gniją całe pokolenia niedorajdów, włącznie z trzydziestolatkami, przekonanymi, że guzika w koszuli nie da się przyszyć bez certyfikatu krojczego. I nie jest to pusta konstatacja autora tego tekstu w myśl przekonania każdego dorosłego, że „za moich czasów młodzież była bardziej zaradna”, tylko wyniki naukowych analiz. Gdziekolwiek spojrzeć, jest gorzej, niż było.


Tylko do pierwszego potu

Naukowcy Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie od wielu lat badają kondycję fizyczną polskiej młodzieży. Ich wnioski są zatrważające: 30 lat temu dzieciaki były znacznie bardziej sprawne niż ich rówieśnicy obecnie. Uczniowie szkół podstawowych z miejsca skakali w dal 129 cm, dzisiaj skoczą najwyżej metr. 600 m przebiegali dawniej średnio w 3 minuty i 5 sekund, teraz wloką się 40 sekund wolniej. Ale prawdziwy dramat widać w sile – kiedy nie było jeszcze internetu, uczeń potrafił w zwisie wytrzymać 17 sekund, teraz zaledwie 7. O załamaniu sportowych wyników mówią też trenerzy – mimo specjalistycznych planów wysiłkowych, nowoczesnego sprzętu i odzieży, ogólnodostępnych siłowni czy placów do ćwiczeń osiągnięcia sportowe są – delikatnie mówiąc – mizerne. I to mimo że sport uprawia dziś dwa razy więcej osób niż 20–30 lat temu. Tyle że to ćwiczenia tylko do pierwszego potu. Psycholodzy mówią o syndromie nadmiaru możliwości i wynikającego z tego braku wytrwałości. Młodzi rezygnują z doskonalenia się w danej dziedzinie, jeśli tylko napotkają pierwszą trudność. Od razu próbują nowych rzeczy. W konsekwencji mamy mnóstwo nowych dyscyplin, hobby czy możliwości spędzania wolnego czasu. Wszystko to jednak robią po łebkach, żeby tylko zaliczyć, żeby się pokazać na słitfoci w portalu społecznościowym. To powierzchowne próbowanie wszystkiego oznacza, że tak naprawdę nie potrafią niczego.

– Dziś żyjemy w świecie panoptykonu, o którym mówił Michel Foucault, więzienia, w którym wszyscy wszystkich obserwują. Dążymy więc do tego, by się pokazać z jak najlepszej strony. Cokolwiek zaczynamy robić, robimy już nie tyle dla siebie, co dla poklasku, dla pokazania innym. Nie biegamy już dla zdrowia, dla kondycji, tylko żeby pokonywać kolejne dystanse, bić kolejne rekordy, które od razu wrzucamy do internetu. Podobnie jak jazda na rowerze czy ćwiczenia w siłowni. Jednak ten imperatyw ciągłego zdobywania sukcesu powoduje, że zawsze jesteśmy przegrani. Bo jeśli tylko na tym budujemy system własnej wartości, wystarczy drobne potknięcie, żeby ta cała psychologiczna konstrukcja się zawaliła. I wtedy stajemy się bezradni – tłumaczy psycholog Małgorzata Osowiecka z SWPS Uniwersytetu Humanistycznospołecznego w Sopocie.

Podczas zeszłorocznych wykładów w The Royal Institution w Londynie prof. Danielle George z Uniwersytetu w Manchesterze przedstawiła badania, z których wynika, że młodzi, ale już dorośli ludzie stali się uzależnieni od gotowych rozwiązań technologicznych oferowanych przez rynek. W przypadku domowej awarii nawet nie próbują sami naprawić zepsutego kontaktu czy przerwanego kabla odkurzacza. Ba, większość z nich uważa, że urządzenia „po prostu działają”, i nie ma pojęcia, co robić, jak się coś z nimi stanie. Najczęstszymi rozwiązaniami są wezwanie na pomoc specjalistycznej firmy albo wymiana niedziałającego urządzenia na nowe. Kto bogatemu zabroni, ale problem polega na tym, że pytani przez badaczy, czy pomyśleli o naprawie, przylutowaniu zerwanego kabelka, nie zdawali sobie nawet sprawy, że tak można. Pochłonął ich świat jednorazówek.

Albo supermen, albo nikt

Dla tego jednak, kto sądzi, że taka życiowa postawa pierdoły to domena osób niezbyt lotnych, kubłem zimnej wody niech będą słowa prof. Jonathana Droriego, który podczas konferencji naukowej TED (Technology, Entertainment and Design) w Kalifornii, organizowanej przez amerykańską organizację non profit Sapling Foundation, opowiedział o eksperymencie przeprowadzonym kilka lat temu w Instytucie Technologicznym w Massachusetts (MIT), uważanym za jedną z najbardziej prestiżowych uczelni na świecie. Naukowcy odwiedzili świeżo upieczonych inżynierów z MIT i zapytali, czy można zapalić żarówkę za pomocą baterii i drutu. – Zapytaliśmy: umiecie to zrobić? Powiedzieli, że to niemożliwe. I nie wyśmiewam tu Amerykanów. Tak samo jest w Imperial College w Londynie – opowiadał rozbawionym słuchaczom prof. Drori.

Lecz to śmiech przez łzy, bo to przecież ci młodzi ludzie niebawem przejmą, a nawet już przejmują stery rządów, gospodarek, bo to oni zaczynają decydować o kierunkach rozwoju świata. Tymczasem dochowaliśmy się, i nadal tak wychowujemy, rzeszy wydmuszek nasączonych wiedzą, z której nie potrafią skorzystać, o skorupkach tak słabych, że pękają od pierwszego niepowodzenia, ba – od niepochlebnej opinii czy krytyki. Inżynierowie z MIT z pewnością doskonale poradzą sobie z odczytaniem schematów silników rakietowych, ale mają problemy z wyzwaniami codziennego życia.

Już ponad 10 lat temu historyk literatury, eseista, profesor Uniwersytetu Gdańskiego Stefan Chwin alarmował, że błędem współczesnego modelu wychowawczego jest tyrania optymizmu, tyrania udawania, że wszystko będzie OK – tylko się starajcie i uczcie pilnie. Że wystarczy wiara, iż wszyscy mogą wszystko, że wystarczy chcieć, by móc. Jednak takie głosy rozsądku przegrały z przekonaniem, iż wszyscy są równi i mają takie same szanse, a szczęśliwy człowiek to człowiek sukcesu. – Zastąpiliśmy zasady i wartości hiperliberalizmem, który zaprowadził nas na manowce – wskazuje prof. Joanna Moczydłowska z Politechniki Białostockiej.

Przede wszystkim równość to fikcja. Są ludzie bardziej i mniej zdolni, inteligentni i gamonie. – Ludzie są po prostu różni. Jedni mają temperament flegmatyczny, inni choleryczny. To są cechy wrodzone, niezależne od oddziaływania rodziny, szkoły czy pracodawcy. To właśnie geny decydują, dlaczego tak rozbieżne potrafią być ścieżki kariery rodzeństwa, które wychowywane było w jednym domu, w tych samych warunkach, które miało taki sam start i potencjalne możliwości środowiskowe – tłumaczy prof. Moczydłowska.

Zdolnej, inteligentnej młodzieży nie przybędzie dlatego, że udało się wmówić młodym ludziom, że mogą sięgnąć po nieosiągalne. 20 lat temu do szkół z maturą szło najwyżej 30 proc. uczniów po podstawówce. Dziś wskaźnik ten sięgnął prawie 90 proc. Na rynku pojawiła się więc armia z dyplomami, niestety zbyt często bez zdolności, umiejętności i pasji. – Wielu ludziom robimy tym krzywdę. Tej nadprodukcji magistrów rynek nie przyjmuje, rodzi się za to frustracja z niespełnienia oczekiwań, którymi ładuje się ich od najmłodszych lat. Jeśli kibol, który się spełnia, ćwicząc z ciężarkami, pozostanie w dorosłym życiu na swoim poziomie i w swoim otoczeniu, będzie żył w zgodzie z samym sobą, to z punktu widzenia psychologii jest dla wszystkich korzystne. Jeśli ulegnie ułudzie i pójdzie na studia, którym intelektualnie nie jest w stanie sprostać, będzie to groźne dla jego psychiki i otoczenia, na którym może wyładować swoją późniejszą frustrację – zauważa ekspertka.

Społeczeństwo zachłysnęło się – jak to nazywają specjaliści – amerykanizacją oczekiwań, że każdy może wszystko, i napakowaniem energią do nieustannego odkrywania w sobie supermena. Sęk w tym, że imperatyw wzlatywania ponad poziomy nie ma poduszki bezpieczeństwa. W dzisiejszym świecie jest tylko jeden cel: osiągnięcie sukcesu, ale nie ma porażki. Jest tylko pochwała, ale nie ma krytyki. Jest tylko rozwiązywanie problemów, ale nie ma problemów.

Dzieciom zakłada się kaski, gdy jadą rowerem czy na nartach. Dodatkowo nakolanniki, nałokietniki i ochraniacze na dłonie – gdy zakładają rolki. Przy jeździe konnej modne stały się żółwiki, czyli ochraniacze na kręgosłup. Wszystko dla ich bezpieczeństwa. Zapomina się jednak przy tym o najważniejszym – o zrozumieniu przez dziecko konsekwencji swojego zachowania. Jeśli postąpi nierozważnie, powinno zaboleć, bo ból ostrzega i uczy. Jeśli postąpi głupio, powinno zaboleć mocno i boleć długo, bo ból to najlepszy nauczyciel. Ale nie zaboli w ogóle, bo są środki ochronne. A jeśli Jaś się nie nauczy, że prędkość na rowerze plus nieuwaga są groźne i mogą wywołać ból, Jan nie zrozumie, że szybkość auta plus nieuwaga oznacza już śmierć.

– Mnożenie zakazów i nakazów sprawia, że młodzi ludzie nie potrafią sami sobie wyznaczać granic. Nie rozumieją konsekwencji swoich czynów, nie mają kontroli nad swoim zachowaniem i postępują bezrefleksyjnie. Dlatego nawet najbardziej agresywne reklamy społeczne przedstawiające skutki zażywania dopalaczy nie będą skuteczne, bo zadziała tu mechanizm obronny – nie damy sobie rady z taką hardkorową informacją, więc musimy ją odrzucić. I młodzi niemający własnych fatalnych doświadczeń taki przekaz odrzucają – zaznacza psycholog Małgorzata Osowiecka.

– I do tego ta nieustająca nadopiekuńczość. Ostatnie badania wskazują, że już 43 proc. Polaków mieszka razem z rodzicami, a w wielu przypadkach powodem nie są wcale problemy finansowe. Tak czują się bezpieczniej, wolą pozostać pod rodzicielskim parasolem. Gdy byli mali, rodzice mówili: nie biegaj, bo się wywrócisz i stłuczesz kolano, do szkoły nosili za nich ciężkie tornistry, a teraz mówią: nie pracuj, masz jeszcze czas, my ci pomożemy. Takie ograniczanie samodzielności u dorosłego człowieka to dramat, bo on nie potrafi wziąć odpowiedzialności za siebie i innych. Rezygnuje z podejmowania wyzwań w imię trwania w sferze komfortu – przestrzega prof. Joanna Moczydłowska.


Być to być widzianym

Szklany klosz, pod którym chowamy nasze dzieci, nie wystawiając ich na trudy życia i ryzyko porażki, powoduje, że zatracają umiejętności krytycznego postrzegania rzeczywistości. W USA według sondażu przeprowadzonego przez Columbia University aż 85 proc. rodziców wierzy, że trzeba wmawiać dzieciom, iż są inteligentne, i chwalić je na każdym kroku. Tymczasem – jak przekonuje psycholog Carol Dweck – to błąd wychowawczy. Przez 10 lat badała osiągnięcia uczniów kilkunastu szkół w Nowym Jorku. Z jej eksperymentów i analiz wynika, że dzieci, które po udanym rozwiązaniu testu były chwalone za mądrość i zdolności, szybciej osiadały na laurach i unikały kolejnych wyzwań, niż te, u których doceniano wysiłek i ciężką pracę w osiągnięcia sukcesu. Te „mądre z natury” bały się porażki przy trudniejszych zadaniach, bo podważałaby one ich wysoką samoocenę. Nie chciały się przekonać, że jednak nie są tak inteligentne, jak uważa otoczenie. A jak już podejmowały ryzyko i skończyło się to niepowodzeniem, rezygnowały z dalszych prób, by nie pogłębiać poczucia przegranej. Te zaś, których sukces był skomentowany jako efekt ciężkiej pracy, dużo chętniej sięgały po bardziej skomplikowane zadania, a niepowodzenie tylko motywowało je do dalszej pracy.

Amerykański psycholog społeczny, prof. Roy F. Baumeister z Uniwersytetu Stanowego Florydy, mówi wprost, że bezstresowe wychowanie prowadzi do spadku motywacji. Porównując zachowanie uczniów USA z rówieśnikami z Japonii i Chin, gdzie rodzice i nauczyciele stosują kary cielesne za złą naukę, doszedł do wniosku, że to właśnie stres i strach zwiększają szansę na osiągnięcie celów. Zaś sztuczne wzmacnianie u dzieci poczucia własnej wartości i puste pochwały powodują, że gdy dorastają, nie radzą sobie nawet z niewielkimi porażkami. Utożsamiają je z własnymi słabościami – przecież wszyscy są ponoć równi i każdego stać na wszystko – czują się oszukani i odreagowują niepowodzenia agresją.

Przez ostatnie lata – kontynuuje prof. Baumeister – tysiące naukowych prac rozwodziły się w samych superlatywach nad pozytywnymi skutkami wychowywania bez stresu, budowania w młodych poczucia własnej wartości i wysokiej samooceny, traktowanych jako lekarstwo na całe zło dojrzewania. Ograniczono, wręcz zlikwidowano krytykę, stawiając na piedestale pochwałę. Agresję dorastającej młodzieży odczytywano zaś jako próbę gwałtownego uzupełniania niskiej samooceny. Tymczasem dzisiaj okazuje się, że jest odwrotnie. Przez te lata wyhodowaliśmy „praise junkie”, uzależnionych od pochwał, którzy w zderzeniu z rzeczywistością nie umieją sobie z tym poradzić i reagują agresją z powodu zbyt wysokiego mniemania o sobie. – Ta konkluzja to największe rozczarowanie nauki w mojej karierze – przyznaje profesor Baumeister.

Przeżywamy kryzys wartości – zaznacza prof. Joanna Moczydłowska. – Kiedyś oddzielało się „być” od „mieć”, jakość życia od jego poziomu. 20 lat rozpasania konsumpcjonizmu sprawiło, że dzisiaj zrównaliśmy te pojęcia. Nie tylko „być” utożsamia się z „mieć”, ale „być” oznacza być widzianym. Stąd tak gwałtowny wzrost popularności wszelkich talent show, stąd powiedzenie, że jak cię nie ma na Facebooku, to nie istniejesz. Stąd miarą wartości człowieka stały się internetowe lajki, a wzorem sukcesu życiowego kariera celebryty – wylicza psycholog.

Młodzi napompowani fantazjami, że są mądrzy, zdolni, wyjątkowi, karmią swoje ego pochwałami – ze strony rodziny, nauczycieli i głównie świata wirtualnego – oraz zarozumialstwem, uznając to za siłę, a skromność za słabość. Potem lądują na kasie w supermarkecie i trudno im to zaakceptować. Ale nawet ci, którzy mają szczęście i trafiają do lepszych z pozoru prac, zderzają się z trudnymi do pokonania różnicami pokoleniowymi. – Różnice między pokoleniami zawsze istniały, ale teraz to jest przepaść. To są już wrogie plemiona. Gdy młody człowiek trafia do firmy, jej szef ma co najmniej 40 lat. A z reguły więcej. I pojawia się trudność nawet na poziomie podstawowej komunikacji. Oni używają innego języka, te same słowa mają dla nich inne znaczenie. A co dopiero mówić o różnicach w aspiracjach, mentalności, postawach życiowych, kulturze – wskazuje psycholog z Politechniki Białostockiej.

Tsunami bezradności

Niespełnione nadzieje i wzajemne nierozumienie w tak powszechnym rozmiarze czynią społeczeństwo słabym. Zamiast leczyć przyczyny, ludzie wybierają antydepresanty, zakładając kolejne kaski ochronne mające uchronić przed skutkami. Efekt? 40 proc. wrocławskich studentów przyznaje się do lęków i zaburzeń nastroju, co 20. cierpi na głęboką depresję, która wymaga leczenia – alarmują naukowcy z Katedry Psychiatrii Akademii Medycznej we Wrocławiu. Z raportu „Epidemiologia zaburzeń psychiatrycznych i dostępność psychiatrycznej opieki zdrowotnej” z 2012 r. wynika, że 2,5 mln Polaków ma zaburzenia lękowe, milion – depresje i manie, kolejny bierze narkotyki, a ponad 3 mln to alkoholicy. Nastąpił lawinowy wzrost przypadków lekomanii i uzależnień od psychotropów. Wśród ofiar największy odsetek to właśnie młodzi.

– Wzrost postaw roszczeniowych idzie w parze z wyuczoną bezradnością. Jedni biorą pastylki, inni ukrywają ją za drogim ciuchem, autem czy gadżetem. Lęk i bezsilność przykrywają tysiącami znajomych na portalach społecznościowych i kolekcjonowaniem lajków dla każdego swojego działania. Jeszcze inni korzystają z usług coachingu, gdzie płacą za odkrywanie ich własnego ja. To patologia – podsumowuje prof. Moczydłowska.

Obok kryzysu wartości psycholog wskazuje również na kryzys tożsamości. Poprawność polityczna obowiązująca w przestrzeni publicznej przeniknęła w sfery prywatne. Rozmyły się tradycyjne role społeczne obu płci, obowiązuje uniseksualność. – Jak dziś wygląda wychowanie mężczyzny? Bardzo często chłopca wychowuje samotna matka wspierana przez babcię lub nianię, a wychowawca w szkole to też najczęściej kobieta. Chłopak rozwija się w kobiecej sferze, gdzie dba się o paznokcie i ciało. On przejmuje te wzorce. Pomyliliśmy rozwój z absurdem, odeszliśmy od praw natury, gdzie każda płeć ma swoje uwarunkowane biologicznie i kulturowo miejsce. Doszło do tego, że w Szwecji na chłopcach wymusza się zabawę lalkami, by ich rozwój nie był zdefiniowany płcią. To sztuczne, a walka z naturą zawsze kończy się źle. Efekty już zresztą widać. Chłopcy zaczynają się gubić, nie rozumieją swoich predyspozycji, nie znają potencjału. To niestety promieniuje wyżej – na uczelniach pojawił się przedmiot: alternatywna rodzina. Skoro nie umiemy zdefiniować tak podstawowego bytu jak rodzina, nie dziwmy się, że młodzi nie wiedzą, kim są i dokąd zmierzają – zauważa prof. Joanna Moczydłowska.

Dodaje, że gdy swoich studentów poprosiła o podanie trzech cech, które są mocnymi i słabymi stronami ich osobowości, w większości nie potrafili tego zrobić. – A jak nie wiesz, dokąd idziesz, to nie wiesz, gdzie dojdziesz – konkluduje.


https://gloria.tv/article/rEMFNHi5vB9

TE ''biedne'' dzieciaki sa temu winne?? Mruga



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 28 wrz 2016, 11:10 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 mar 2015, 21:43
Posty: 214
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Polska
@greg2015
Dzięki za ciekawy artykuł.

Wiadomo, że system nie chce mieć silnych, mądrych oraz zdrowych jednostek. To rozmiękczanie i perfidne psucie młodzieży, to nic innego jak efekt świadomego toksycznego programowania, którego autorami są architekci oszustwa i kontroli (tutaj w zasadzie nie można wskazać palcem konkretnego tajnego stowarzyszenia, bowiem najprawdopodobniej na najwyższym poziomie wszystkie one ze sobą współpracują, aby osiągnąć określony cel).

Odnośnie zaś wyjazdu na obóz i samego obozu. A co stoi na przeszkodzie, aby w nawet najbardziej spartańskich warunkach przestrzegać podstawowych zasad higieny? Do szczęścia na prawdę dużo nie potrzeba. Jestem ciekaw, jak by się to młode pokolenie zachowało w czasie wojny. Bez prądu, internetu, fejsbuka, fastfoodów... Szkoda gadać. Chyba woleliby poddać się i pójść na współpracę z najeźdźcą w zamian za możliwość surfowania po necie. Obym się mylił. :bangheadwall:


Pozdrawiam,
ZORRO



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 128 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5  Następna

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group