Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 18 gru 2017, 21:20

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 128 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5  Następna
Autor Wiadomość
Post: 07 wrz 2010, 11:38 
ano nie tylko polska ale jest coraz glupsza. wczesniej myslalam ze to jest zwiazane z szerokoscia geograficzna. studiowalam na roku z amerykanami i nie tylko, ktorym sie wydawalo ze jak pochodze ze polski to pewnie nie widzialam w zyciu sniegu (mysleli ze polska gdzies ponizej mexyku lezy). ale to nie jest w tym problem. teraz w nowym tworze EU wszystko zmierza do unifikacji, rodzice nie maja czasu dla dzieci, moga ew im podarowac gadzety np super telefon komorkowy na 6 urodziny.
a w naturze tak jest ze mlode przejmuja pewne zachowania od starszych osobnikow, skoro mama i tata sa skupieni na matrixie, to dzieci chcac nie chcac skupiaja sie na tym. dlatego jakies szkoly w malych miejscowosciach sa kasowane, a dzieci dowozi sie do matrixowskich molochow gdzie moga byc poddawane indokrynacji.
ten system oglupiania doszedl juz tak daleko, ze nie mamy szans go przebic. jest nas za malo.
jesli miliardy much zra gowno, wiec i nam sie nalezy, aby pozostac w systemie i obesranym pudelku :język:



Na górę
   
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 07 wrz 2010, 11:38 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 07 wrz 2010, 18:46 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 lut 2010, 23:29
Posty: 1780
Płeć: mężczyzna
Jest coraz bardziej głupsza i coraz bardziej zadłużona.Ta dziewczynka i z napisem:"Jestem już zadłużona na kwote 38,375 dolarów a posiadam tylko dom dla lalek" symbolizuje wszystkie dzieciaki na całym świecie bo wszystkie dzieci na świecie rodzą się obciążone długiem
Załącznik:
debt.jpg


Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.

_________________
Obrazek

http://www.prisonplanet.pl/


Ostatnio zmieniony 08 wrz 2010, 14:05 przez EN.KI, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 wrz 2010, 19:35 
Dla rozladowania narodowych kompleksow :lol:

phpBB [video]



Na górę
   
 
 
Post: 07 wrz 2010, 22:29 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 lut 2010, 23:29
Posty: 1780
Płeć: mężczyzna
Mam coś mocniejszego
Załącznik:
Las Vegas.jpg

:drugged: :drugged: :drugged:


Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.

_________________
Obrazek

http://www.prisonplanet.pl/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 08 wrz 2010, 0:24 
yaphoto pisze:
Dla rozladowania narodowych kompleksow :lol:

Życie wyprzedziło kabaret
phpBB [video]



Na górę
   
 
 
Post: 08 wrz 2010, 17:38 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 paź 2009, 1:05
Posty: 1632
Lokalizacja: Everywhere
Płeć: mężczyzna
phpBB [video]

_________________
In Lak'ech Ala K'in
***
Not in knowledge is happiness, but in the acquisition of knowledge!
(Edgar Allan Poe)

***
Gdy nie masz nic do ofiarowania, ofiaruj uśmiech.

http://chomikuj.pl/nhsh2012



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 08 wrz 2010, 18:48 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 lut 2010, 23:29
Posty: 1780
Płeć: mężczyzna
.... i coraz bardziej agresywna.

Cytuj:
13-latka pocięła koleżance twarz nożem w szkole

13-letnia uczennica krakowskiego gimnazjum została zaatakowana nożem przez koleżankę. Z ranami ciętymi twarzy i szyi trafiła do szpitala w Krakowie-Prokocimiu - poinformował rzecznik małopolskiej policji Dariusz Nowak.

Do zdarzenia doszło w gimnazjum nr 6. Zarówno ofiara ataku, jak i napastniczka są uczennicami pierwszej klasy.

- Nie znamy jeszcze przyczyn ataku - powiedział Dariusz Nowak. Napastniczka została zatrzymana przez policję.

Przyczyn napaści nie zna także dyrekcja szkoły. - To są uczennice pierwszej klasy, prawdopodobnie nie chodzące poprzednio do jednej szkoły. Były u nas pięć dni, w związku z tym ani środowisko nie jest rozpoznane, ani dzieci także. Nie znam faktów, nie mogę snuć domysłów - powiedziała dyrektor zespołu szkół, w skład których wchodzi gimnazjum, Ewa Jaśkowiec. Poinformowała, że do ataku doszło podczas przerwy.

Jak powiedziała rzeczniczka Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie-Prokocimiu Magdalena Oberc, ranna 13-latka po przyjęciu trafiła od razu na blok operacyjny. Przeszła dwugodzinną operację, podczas której zakładano szwy na stosunkowo głębokie rany na twarzy i szyi. Był to zabieg żmudny i długotrwały. Stan uczennicy jest stabilny, jej życiu nie zagraża już niebezpieczeństwo.

W sprawie ataku postępowanie wdrożyło Kuratorium Oświaty w Krakowie. - Do szkoły udał się wizytator, ponieważ naczelnym obowiązkiem dyrektora jest zapewnienie bezpieczeństwa uczniom - powiedziała rzeczniczka kuratorium Aleksandra Nowak. Zapowiedziała, że kuratorium będzie sprawdzać okoliczności sprawy, ale nie będzie prowadzić jej równolegle z organami ścigania. Natomiast jeżeli okaże się, że winę ponosi dyrektor szkoły - odpowie przed komisją dyscyplinarną.


http://wiadomosci.wp.pl/kat,1348,title,13-latka-pociela-kolezance-twarz-nozem-w-szkole,wid,12647740,wiadomosc.html

_________________
Obrazek

http://www.prisonplanet.pl/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 10 wrz 2010, 2:12 
Blondynka "myje" samochód :lol:

phpBB [video]


inna

phpBB [video]



Na górę
   
 
 
Post: 11 wrz 2010, 13:06 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 kwie 2010, 22:38
Posty: 84
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: mężczyzna
Owszem coraz głupsza. Mam 16 lat i popieram co piszecie. 1 klasa liceum i co? - Debile. Błagam, debile.
Jako świadek naoczny tego co się dzieje z mymi rówieśnikami powiem jedno...

Brak mi słów. -Co robić? -To co ja, budzić tych, których się da. Bo to My jesteśmy przeszłością chcąc, czy nie chcąc.

~~Vonnie
Pozdrawiam.

_________________
The one saying - Enough, and crying: Freedom!



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 wrz 2010, 21:01 
Fakt faktem wszystkich nie uratujemy ani nie zbawimy od tego są wyższe instancje a skoro jest taki bur... jaki jest to dlaczego akurat my mamy się o to "zabijać" niech się martwią demiurgowie za swoje nieróbstwo, indolencję. Skandal. :uoeee:



Na górę
   
 
 
Post: 12 wrz 2010, 11:35 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 lut 2010, 23:29
Posty: 1780
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Szkoły marzą o bystrych uczniach, uczelnie o studentach z wysokim poziomem potrzeby osiągania sukcesu. Tymczasem zdana matura nie jest miernikiem dojrzałości intelektualnej - uważa Maria Gudro, egzaminatorka i rzeczoznawca. O zagubionych w gąszczu reform pisze Katarzyna Piotrowiak

W ostatnich dziesięciu latach polska szkoła przeszła kilka rewolucji, które odcisnęły swoje piętno nie tylko w szkolnych zeszytach. Przybyło egzaminów, obniżono wiek szkolny, wielokrotnie zmieniano programy nauczania i podręczniki. Najwięcej problemów było z maturą. W efekcie uczniowie każdego roku zdają inny egzamin.

Zanim na dobre pomyślano o reformowaniu szkół, w 1997 roku dorośli przeżyli szok. OECD, czyli Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju zleciła zmierzenie funkcjonalnego alfabetyzmu w sześciu krajach. W trakcie badania sprawdzano umiejętności posługiwania się informacjami i wiedzą na potrzeby analizowania, argumentowania i efektywnego komunikowania się, zwłaszcza rozwiązywania i interpretowania problemów. Jednym z krajów, który został wytypowany do tego zlecenia, była Polska.

- Polskie głowy poddane tym badaniom poproszono między innymi o czytanie ze zrozumieniem, wypełnianie formularzy oraz sformułowanie prostych odpowiedzi. Okazało się, że na każde 100 osób, aż 75 miało problem z właściwą analizą rozkładu jazdy autobusów. Utrudnienie w tym zadaniu polegało na tym, że należało znaleźć ostatnie połączenie w sobotę wolną od pracy - opowiada prof. Szczepański.

Fatalne wyniki Polaków zbiegły się z pomysłem na nową szkołę. W tamtym czasie podjęto wiele decyzji, które na dobre zmieniły system oświaty. Najważniejsze z nich to powstanie gimnazjów oraz prace nad nową maturą pod koniec lat 90. "Ojcem" nowej matury jest prof. Mirosław Handke - minister edukacji w rządzie Jerzego Buzka. Jego następczyni, minister edukacji Krystyna Łybacka - za rządów SLD zmieniła początkowe założenia i wykluczyła matematykę jako przedmiot obowiązkowy na nowej maturze.

Kiedy na dobre rozpoczęła się pierwsza tak duża reforma, Komisja Europejska zleciła pomiar kompetencji szkolnych w 2001 roku, w ramach Programu Międzynarodowej Oceny Umiejętności Uczniów - PISA. Okazało się, że na 32 państwa, zajęliśmy 30. miejsce, wyprzedzając Grecję i Portugalię. Od tego czasu nasze notowania poszły nieco w górę. Jednak zaledwie o kilka oczek.

- Starą maturę odrzucono, bo uznano, że trzeba gonić Europę. Wymyślono sobie nowego polskiego inteligenta i zmieniono praktycznie wszystko. Na początek, egzaminy stricte pisemne wymieniono na testy, w których większość zadań ma cztery odpowiedzi do wyboru. Powoli pozbywano się lektur. Szkoły ogarnęła testomania, wszyscy bez wyjątku zamiast się naprawdę uczyć, ślęczą teraz nad rozwiązywaniem testów. W efekcie zamiast dojrzałych intelektualnie maturzystów, system dostaje metrykalnie dorosłego młodego człowieka, któremu daleko do dojrzałości intelektualnej, emocjonalnej i społecznej, niewiele różniącego się od gimnazjalisty. Matura przestała być miernikiem czegokolwiek - uważa Maria Gudro, egzaminatorka i rzeczoznawca.

Poziom w szkołach jest coraz niższy, a zadania maturalne coraz prostsze. Uczniowie opuszczający sale egzaminacyjne najczęściej cieszą się, że było tak łatwo. Spokój zapewniają im także zasady oceny matur. Próg zdawalności to zaledwie 30 proc. punktów.

W testach na palcach jednej ręki można policzyć zadania otwarte, wymagające napisania rozprawki, oraz zadania matematyczne typu udowodnij. W minioną środę na maturze z matematyki pojawiło się zadanie wyśmiane nawet przez samych maturzystów: "Spodnie po obniżce ceny o 30 proc. kosztują 126 zł. Ile kosztowały przed obniżką?" Poniżej były cztery odpowiedzi, a na stoliku zdającego tablice matematyczne i... kalkulator.

- Świadectwo dojrzałości się zdewaluowało, przebrzmiało, a przecież systemowi zależało na nowej inteligencji. Chyba już zapomnieliśmy o tym, co jest na wstępie ustawy o systemie oświaty. Szkoła zobowiązuje się uczyć życia. A jak jest naprawdę? Każdy z nas może sobie sam odpowiedzieć na to pytanie - komentuje Gudro.

We wstępie do ustawy o systemie oświaty, jest zapis: "Kształcenie i wychowanie służy rozwijaniu u młodzieży poczucia odpowiedzialności, miłości ojczyzny oraz poszanowania dla polskiego dziedzictwa kulturowego, przy jednoczesnym otwarciu się na wartości kultur Europy i świata. Szkoła winna zapewnić każdemu uczniowi warunki niezbędne do jego rozwoju, przygotować go do wypełniania obowiązków rodzinnych i obywatelskich w oparciu o zasady solidarności, demokracji, tolerancji, sprawiedliwości i wolności."

Pkt. 11 art. 1 precyzuje, że celem systemu oświaty jest "upowszechnianie wśród dzieci i młodzieży wiedzy o zasadach zrównoważonego rozwoju oraz kształtowanie postaw sprzyjających jego wdrażaniu w skali lokalnej, krajowej i globalnej".

Nie jest tajemnicą, że na grunt polskiej szkoły trafiły znane rozwiązania i pomysły, wykorzystywane np. przez reformatorów skandynawskich czy francuskich. Tam jednak nie narzekają na brak dostosowania ucznia do rynku pracy.

-- Miałem okazję poznać ambasadora Szwecji. W rozmowie z nim próbowałem zrozumieć, dlaczego my nie zachwycamy osiągnięciami, a szwedzcy uczniowie tak wysoko plasują się w europejskich rankingach. Zapytałem: "Co takiego robicie w Szwecji?" Ambasador wzruszył ramionami: "Nic nadzwyczajnego, nasze szkoły mają po prostu inną filozofię uczenia. Największą cnotą naszego ucznia jest wiedzieć jak szukać, gromadzić i wykorzystywać informacje - opowiada prof. Szczepański. I dodaje: - Nasza szkoła wymaga zmian, ale należy to robić rozsądnie.

Nowa podstawa programowa, która weszła do klas pierwszych szkół podstawowych i gimnazjów, ma zbliżyć oświatę do ideału. Jej efekty mamy poznać na maturze 2015 roku. Wtedy do egzaminu podejdą gimnazjaliści, którzy będą musieli w szkole ponadgimnazjalnej jasno określić swoje plany. Przedmioty, które uznają za istotne, będą zgłębiać szczegółowo, pozostałe zostaną potraktowane jako dodatek. Na przykład, gdy uczeń uzna, że historia do niczego się nie przyda, będzie brał udział w blokowych zajęciach, a zamiast szczegółowej analizy wojen napoleońskich, zapozna się dziejami oręża na przestrzeni wieków.

Uczelnie nie czekając na efekty tych reform, rozpoczęły prace na stworzeniem profilu absolwenta. Do rozmów zapraszani są przedsiębiorcy. Wszystko po to, żeby posiadacz dyplomu licencjata i magistra, z powodzeniem znalazł pracę, niekoniecznie po studiach inżynierskich. Ponadto muszą mieć na uwadze główne wskazania Parlamentu Europejskiego i Rady z kwietnia 2008 roku, w sprawie ustanowienia Europejskich Ram Kwalifikacji. Efekty uczenia się mają być mierzalne, a kwalifikacje przejrzyste, ze szczegółową adnotacją, które wiadomości z danej dziedziny uważać się będzie za podstawowe. Zgodnie z nowymi europejskimi tendencjami system musi przygotować absolwentów do uczenia się przez całe życie, i to niekoniecznie w szkole. Czasami wystarczy odpowiedni kurs. Będą się liczyć efekty, a nie sposób, w jaki uzyskano nowy zawód.

O tym, czy reforma wstępnie zda egzamin, dowiemy się paradoksalnie na wspomnianym egzaminie maturalnym, czyli już za trzy lata. - Spodziewam się zasadniczych zmian po absolwentach liceów. Student pierwszego roku będzie umiał stosować w praktyce poznane zagadnienia, oraz podejmować wyzwania takich sektorów, jak finanse i przemysł. Sądzę, że będą lepsi. My z kolei zaproponujemy nowe kierunki, takie jak matematyka przemysłowa, modelowanie matematyczne i biomatematyka. Nie oczekujmy jednak, że nagle wszystko się zmieni. Obowiązkowa matura z matematyki wróciła po 25 latach, minie 10-15 lat zanim odrobimy te straty - mówi prof. Maciej Sablik, dziekan Wydziału Matematyki, Fizyki i Chemii Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.


http://portalwiedzy.onet.pl/4870,51172,1610746,3,czasopisma.html

_________________
Obrazek

http://www.prisonplanet.pl/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 wrz 2010, 11:38 
Cytuj:
Owszem coraz głupsza. Mam 16 lat i popieram co piszecie. 1 klasa liceum i co? - Debile. Błagam, debile.
Jako świadek naoczny tego co się dzieje z mymi rówieśnikami powiem jedno...

Brak mi słów. -Co robić? -To co ja, budzić tych, których się da. Bo to My jesteśmy przeszłością chcąc, czy nie chcąc.

To niestety nie dotyczy tylko młodzieży,wśród moich rówieśników(a jestem kilka lat po trzydziestce)sytuacja jest podobna.Społeczeństwo serialowe. Smutny



Na górę
   
 
 
Post: 12 wrz 2010, 14:04 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 02 sie 2010, 22:27
Posty: 649
Lokalizacja: Śląsk
Płeć: mężczyzna
za to moi rowiesnicy sa chyba bardziej w spoleczenstwie tygodniowo- uczaco-pracujacym i weekendowo-imprezowym



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 wrz 2010, 15:47 
EN.KI pisze:
... Tymczasem zdana matura nie jest miernikiem dojrzałości intelektualnej ...


EN.KI pisze:
... system dostaje metrykalnie dorosłego młodego człowieka, któremu daleko do dojrzałości intelektualnej, emocjonalnej i społecznej, niewiele różniącego się od gimnazjalisty. Matura przestała być miernikiem...


Od lat to powtarzam - to, że dobry uczeń napisze dobrą pracę z polskiego jakim niby sposobem ma oceniać jego przygotowanie do życia, do wyzwań, do nauki we własnym zakresie, funkcjonowaniu w społeczeństwie etc. :cooo?:

EN.KI pisze:
Szkoła zobowiązuje się uczyć życia. A jak jest naprawdę? Każdy z nas może sobie sam odpowiedzieć na to pytanie - komentuje Gudro.


Produkcja sztucznej i bezmyślnej "inteligencji" która nie potrafi zestawić ze sobą logicznie dwóch "argumentów" o ich zbiorze otwartym nawet nie mówiąc.

Lepsza refleksja spóźniona niż błędna czy żadna. Naprawa inteligencji potrwa latami o ile w ogóle będzie się do tego dążyło. Ale komu na tym zależy :cooo?: Myślące społeczeństwo zaczyna wymagać rzeczy do tej pory jemu niepotrzebnych.



Na górę
   
 
 
Post: 12 wrz 2010, 15:57 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2009, 2:25
Posty: 689
Polska szkoła z mojej pamięci produkuje ludzi z dobrymi ocenami, dużo się uczących różnych formułek i zapatrzonych w swoją przyszłość z rodziną, dobrze płatną pracą itp. oraz ludzi z marnymi ocenami, mających właśnie takie wyniki ponieważ nałogowo unikają jakiejkolwiek odpowiedzialności i aktywności oprócz tej przyjemnej i nie wymagającej większego nakładu sił.
W obu przypadkach jeśli się chce można spokojnie prześlizgnąć się przez system edukacji bez większego problemu. :)
Co z tego wynika to już możecie sami sobie wymyślić.


Ostatnio zmieniony 12 wrz 2010, 16:03 przez huuysuy, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 wrz 2010, 16:03 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 paź 2009, 1:05
Posty: 1632
Lokalizacja: Everywhere
Płeć: mężczyzna
http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/artykuly/1508366,1,szkola-oglupiania.read

Cytuj:

Marzena Żylińska

Szkoła ogłupiania

Szkoła szkodzi na mózg

W ławkach zasiadają dziś dzieci, które nie znają świata bez komputerów i Internetu. Neurobiolodzy twierdzą, że gdybyśmy chcieli sztucznie stworzyć środowisko maksymalnie blokujące ten nowy potencjał ludzkiego umysłu, byłoby to coś na kształt dzisiejszych szkół.


W zasadzie wszystkie dzieci cieszą się, że pójdą do szkoły i mają wysoką motywację do nauki, ale nastawienie to szybko się zmienia. Ponad połowa polskich uczniów deklaruje, że nudzi się w szkole, a z roku na rok ich liczba rośnie nawet o kolejne 10 proc. (badania z 2009 r. prof. Janusza Czapińskiego). Niemieccy uczniowie (dane z 2008 r.) wśród rzeczy, których najbardziej nie lubią, szkołę wymieniają na drugim miejscu, tuż za dentystą.

Powszechny w cywilizowanym świecie system edukacyjny został tak zorganizowany, że nauka nie jest ani przyjemna, ani efektywna. Jeśli w najbliższych latach nie zmienimy systemu edukacji, to za kilkanaście lat my Europejczycy będziemy szyć T-shirty dla Chin – twierdzi niemiecki badacz mózgu Manfred Spitzer.

Digitalni tubylcy

Dlaczego? Bo nauczyciele nie zostali przygotowani do uczenia takich uczniów, jacy dziś siedzą w szkolnych ławkach. To jedna z tez opublikowanego już w 2001 r. artykułu Marca Prensky’ego „Digital Natives, Digital Immigrants”. Pokolenie, które nie zna świata bez komputerów i Internetu, to właśnie digitalni tubylcy, których mózgi ukształtowały się pod wpływem nowych technologii. Nikt nie spodziewał się, że w ciągu tak krótkiego czasu sieć neuronalna może się tak bardzo przeobrazić. Digitalni tubylcy uczą się inaczej i inaczej przetwarzają informacje.

Rodzice wchodząc do pokoju swoich nastoletnich dzieci i widząc, jak te ze słuchawkami na uszach jednocześnie rozmawiają z przyjaciółmi na czacie, szukają informacji w Wikipedii, piszą esemesy i słuchają muzyki, proszą, by wreszcie zabrały się do nauki. Dzieci odpowiadają, że właśnie to robią. Osobom z pokolenia dzisiejszych 40-latków trudno zaakceptować taką odpowiedź, a jednak digitalni tubylcy zdolni są do multitaskingu, czyli robienia kilku rzeczy jednocześnie. Gary Small i Gigi Vorgan, autorzy książki „iBrain”, wymieniają ich mocne strony. Dzięki intensywnemu kontaktowi z nowymi technologiami dzisiejsza młodzież jest bardziej kreatywna, potrafi szybko wyszukiwać i selekcjonować informacje, lubi pracować z materiałami graficznymi, ma lepszą wyobraźnię przestrzenną i osiąga lepsze wyniki w testach IQ. James Flynn wykazał, że w ciągu ostatnich 50 lat średni wynik IQ osiągany przez mieszkańców najbardziej rozwiniętych krajów świata wzrósł od 5 do 25 punktów.

Lepszemu rozwojowi pewnych struktur mózgowych towarzyszy regres innych. Na skutek długiego kontaktu z monitorami dzisiejsza młodzież dużo słabiej rozwinęła kompetencję społeczną. Coraz więcej osób ma problemy z empatią, nie potrafi poprawnie odczytywać i interpretować uczuć innych ludzi. Ma to związek z neuronami lustrzanymi, które mogą się rozwijać jedynie poprzez kontakty z innymi ludźmi w świecie realnym.

Ludzki mózg uczy się cały czas, inaczej nie potrafi. Kieruje się przy tym zasadą „używaj lub wyrzuć”. Stale używane połączenia neuronalne rozwijane są na bieżąco, a te, które nie są wykorzystywane, zanikają. Na tym właśnie polega plastyczność mózgu. Jego rozwój zależy od rodzaju stymulacji. W zależności od rodzaju zadań sieć neuronalna tworzy nowe połączenia. Mózg więc niejako rośnie razem z zadaniami, którymi się aktywnie zajmujemy. Im trudniejsze i bardziej złożone zadania, tym więcej nowych połączeń.

Tyle że uczniowie nie zawsze uczą się tego, czego oczekują nauczyciele. Upraszczając problem można powiedzieć, że mózg, decydując o tym, które informacje będą przetwarzane, kieruje się dwiema dychotomiami: znane  nowe i potrzebne  niepotrzebne. Decyzje zapadają bez udziału świadomości. Z otaczających bodźców automatycznie wyławiamy te, które nasza percepcja ocenia jako nowe i przydatne. Analizując przydatność danej informacji, mózgi kierują się bardzo subiektywnymi kryteriami. Nieważne, czy określony temat uznany został przez inne osoby, np. autorów programów nauczania czy podręczników, jako ważny i przydatny. Mózg ucznia zajmie się nim efektywnie dopiero wtedy, gdy sam znajdzie subiektywnie przekonujące argumenty. Nauczyciele, omawiając przebieg wojny trzydziestoletniej czy układ oddechowy żaby, powinni więc znaleźć wyjaśnienie, dlaczego warto się tym zagadnieniem zajmować. Źle, gdyby jedynym argumentem miał być tylko egzamin.

Bomba nieprzetworzona

Badania nad mózgiem zatem potwierdzają to, co od wielu już lat starali się upowszechnić reformatorzy oświaty: człowiek uczy się tylko wtedy, gdy jest aktywny. Manfred Spitzer w książce „Jak uczy się mózg?” porównuje sytuację uczniów posadzonych w ławkach i zmuszonych do recepcji i reprodukcji do położenia osób zamkniętych w klatce, od których oczekuje się, że będą biegać. Stosowane dziś w większości szkół metody nauczania nie stwarzają możliwości nauki w zgodzie z mózgiem (z ang. brain friendly learning).

Efektywność zapamiętywania nowych informacji zależy przede wszystkim od tego, czy i jak zostaną one przetworzone. Tylko dzięki operacjom myślowym, jakim poddawane są nowe dane, mogą one trwale połączyć się z wcześniej zachowanymi i stworzyć spójną sieć. Niepowiązane – nie tworzą wiedzy. Szkoła zasypuje dziś uczniów taką ilością faktów, że nie ma czasu na ich przetwarzanie. W wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” neurokognitywista Dawid Wiener ostrzega przed negatywnymi skutkami bombardowania umysłu zbyt dużą ilością różnych treści, np. medialnych newsów. To wywołujące stres przebodźcowanie dotyczy jednak nie tylko zaśmiecających nasze mózgi nieistotnych treści, ale również tych potrzebnych.

Osoby odpowiedzialne za edukację nie potrafią dokonać selekcji materiału. Ilość dostępnej wiedzy podwaja się co siedem lat i proces ten wciąż przyspiesza. Nie można bez końca dopisywać do programów nowych zagadnień. Uczniowie zawsze mają wybór: mogą się uczyć lub jedynie symulować naukę. Skutki można zaobserwować na każdej uczelni. Jan Hartman z Uniwersytetu Jagiellońskiego w tekście „Szkoła buja w obłokach” pokazuje przepaść, jaka dzieli to, co znaleźć można w programach nauczania, od tego, co uczniowie naprawdę umieją. „Wykładowcy szkół wyższych wiedzą doskonale, że większość studentów nie ma żadnej, najskromniejszej nawet, wiedzy na żaden temat, a część nie umie czytać (duka bez zrozumienia) ani pisać. (...) Wykłada się zawsze wszystko od zera”.

Ciekawość: pierwszy stopień do wiedzy

Problemem jest liczba przedmiotów. Nauczanie jakiegokolwiek przedmiotu w wymiarze jednej godziny w tygodniu rzeczywiście mija się z celem. Krzywa zapominania Ebbinghausa pokazuje, że po około pięciu dniach zapominamy 75 proc. informacji. Ale przecież w takim wymiarze nauczana jest nie tylko fizyka, ale czasem nawet języki obce.

Niedawno przetoczyła się w Polsce wielka dyskusja wokół powrotu matematyki na maturę. Towarzyszyła jej kampania medialna. Każdy spot pokazywał możliwości jej zastosowania w praktyce. Szkoda, że uczniowie nie wynoszą takiego przekonania z lekcji.

To nie brak egzaminu z tego przedmiotu, ale zły sposób jego nauczania jest problemem. Prof. Edyta Gruszczyk-Kolczyńska twierdzi, że połowa dzieci w wieku pięciu, sześciu lat jest uzdolniona w kierunku przedmiotów ścisłych, jednak większość spośród nich nie osiąga w pierwszych klasach dojrzałości pozwalającej na zrozumienie i przeprowadzanie przewidzianych przez program operacji myślowych – matematyka wszak wymaga odpowiednio rozwiniętego myślenia, w tym myślenia abstrakcyjnego. Ponadto na poziomie nauczania początkowego robi się wszystko, by je przekonać, że matematyka to trudny i niezrozumiały przedmiot.

Podobne głosy płyną z Niemiec, ale tamtejsi dydaktycy postanowili pójść inną drogą niż osoby odpowiadające za polską edukację. U nas postanowiono podnieść poziom poprzez zmuszenie uczniów do zdawania matematyki na maturze, podczas gdy w Niemczech najpierw analizie poddano podręczniki i porównano je z podręcznikami stosowanymi w Singapurze i Japonii. W badaniu poziomu nauczania uczniowie z tych właśnie krajów osiągają w testach matematyczno-przyrodniczych najwyższe wyniki.

Już na pierwszy rzut oka niemiecki podręcznik jest dużo grubszy. Jest on pomyślany głównie jako książka ćwiczeniowa. Poszczególne strony wprowadzające nowe zagadnienia zawierają dużą ilość skomplikowanych wyjaśnień i przykładów w wielu możliwych wariantach naraz. Odpowiednie strony w japońskim podręczniku są dużo mniej przeładowane, zawierają przejrzyste i proste wyjaśnienia. Martin Wellenreuter wyjaśnia różnice na przykładzie rozdziału poświęconego dzieleniu pierwiastków: na jednej stronie w niemieckim podręczniku jest 236 słów, w japońskim 76, a w singapurskim 44. Zdaniem badaczy, problem niemieckich uczniów z matematyką ma swoje źródło w zbyt dużej ilości informacji, przez co przekroczona zostaje pojemność pamięci operacyjnej. Nauczyciele za mało wyjaśniają i zbyt szybko przechodzą do ćwiczeń i zadań, wierząc, że w ten sposób uczniowie zrozumieją zagadnienie. Jednak dzieje się tak jedynie w przypadku małej grupy najlepszych, dla większości lekcje matematyki są stratą czasu i źródłem frustracji.

Niestety, u nas nikt nie stawia pytań o metody. Program biologii jest tak przeładowany, że o żadnym przetwarzaniu informacji nie może być mowy. Jego autorzy – o ironio – zdają się nie wiedzieć, jakim ograniczeniom podlega, biorący udział w procesie zapamiętywania, układ limbiczny. Uczniowie wkuwają definicje i wyjaśniają jedne abstrakcje za pomocą innych, równie mało zrozumiałych. Otaczający nas świat jest fascynujący, a natura z niebywałą przemyślnością rozwiązała wiele problemów. Jednak w podręcznikach na próżno szukać jakiejkolwiek fascynacji. Materiał podany jest sucho i beznamiętnie. Nauczanie jedynie wtedy może być skuteczne, gdy odwoływać się będzie nie tylko do intelektu uczniów, ale też do emocji. Zamiast reprodukować nieprzetworzone, a więc często niezrozumiałe informacje o tym, jak odżywiają się rośliny, można zacząć lekcję od pytania, jak drzewu, które widać przez okno, udaje się przetransportować wszystkie składniki odżywcze aż do samego wierzchołka. Pozwolić uczniom na spekulowanie i szukanie możliwych rozwiązań. Największą siłą ludzkich mózgów jest zdolność abstrahowania reguł z otaczających nas informacji i zjawisk. Niczego nie robimy chętniej i lepiej, twierdzą neurobiolodzy. Uczniom nie trzeba wpychać wiedzy do głów, trzeba im jedynie stworzyć odpowiednie warunki, a sami będą chcieli poznawać świat, bo to leży w ludzkiej naturze. Dzisiejsza struktura systemu edukacji blokuje tę naturalną skłonność.

Tresowanie w pozorowaniu

Niestety, osoby odpowiedzialne za edukację wciąż jeszcze myślą, że ucznia trzeba wyposażyć w określone umiejętności. Dzięki badaniom mózgu wiemy, że uczniów w nic nie można wyposażyć. Powtórzmy: struktury mózgu uczą się tylko wtedy, gdy są aktywne, gdy przetwarzają informacje. W każdym czasopiśmie poświęconym edukacji znaleźć można artykuły o innowacjach w nauczaniu, o metodzie projektu, o rozwijaniu autonomii i kreatywności, o roli nowych technologii.

Jednak formuła obowiązujących dziś egzaminów pokazuje, że sukces w szkole osiągają uczniowie trzymający się schematów i odpowiadający na pytania w najbardziej typowy i banalny sposób. Takie właśnie odpowiedzi przewiduje osławiony klucz, którym posługują się egzaminatorzy przy ocenie prac. I po latach egzaminacyjnej tresury oczekuje się, że wkraczający w życie zawodowe młodzi ludzie będą twórczy i innowacyjni, bo tylko wtedy polska gospodarka może być konkurencyjna.

Naprawę trzeba by zacząć od prawdziwego skansenu, jakim jest obecny system kształcenia nauczycieli. Czas oprzeć pedagogikę i metodykę na badaniach nad mózgiem. Mózg ucznia to wszak miejsce pracy nauczyciela i dziś wiemy już całkiem sporo o tym, co wspiera, a co hamuje jego rozwój.

Młodzi z pokolenia digitalnych tubylców są dużo bardziej praktyczni niż poprzednie generacje i częściej pytają o przydatność omawianych zagadnień. Krytyczniej podchodzą do programów nauczania i często kontestują to, czym muszą zajmować się w szkole. Jeśli na pytania o sens nie dostają przekonujących odpowiedzi, to często pozorują naukę, robiąc tylko tyle, by uniknąć kłopotów.


Autorka jest wykładowczynią metodyki w Nauczycielskim Kolegium Języków Obcych w Toruniu, zajmuje się też wykorzystaniem nowych technologii w nauczaniu. Prowadzi seminaria dla nauczycieli, współorganizuje europejski projekt „Zmieniająca się szkoła”. Autorka książki „Postkomunikatywna dydaktyka języków obcych w dobie technologii informacyjnych”. W przygotowaniu jest jej nowa książka „Neurodydaktyka”.

_________________
In Lak'ech Ala K'in
***
Not in knowledge is happiness, but in the acquisition of knowledge!
(Edgar Allan Poe)

***
Gdy nie masz nic do ofiarowania, ofiaruj uśmiech.

http://chomikuj.pl/nhsh2012



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 wrz 2010, 17:39 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 19 mar 2010, 0:34
Posty: 80
Płeć: mężczyzna
Polska szkoła-czyli nie masz rozumieć, masz umieć.
Obecnie przeraża mnie sposób nauczania w szkołach-od podstawówek aż po studia.
Kształci się teraz bezmyślna masa ludzi niezadających pytań, robiących wszystko co im się każe.Mało kreatywna, nie potrafiąca logicznie myśleć, co druga z kompleksami, emo, jp na 50%, "adhd" lub jeszcze gorzej :twisted: .
Wszyscy z uśmiechem na twarzy, lub bez uczą się bzdurnych rzeczy z których 3/4 w ogóle im się w życiu nie przyda, a połowę z reszty i tak zapomną po 2 latach dalszej nauki :bangheadwall: .
Brakuje nauczania tak aby szkolić specjalistów w danej dziedzinie, Ci którzy mają jakieś predyspozycje stoją w miejscu.Zamiast tego mamy potem historyka który zna 9 sposobów otrzymywania soli :D.
Jeżeli młodzież to przyszłość narodu to przepraszam już za moje pokolenie.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 24 wrz 2010, 9:03 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 lut 2010, 23:29
Posty: 1780
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Mało kreatywna, nie potrafiąca logicznie myśleć, co druga z kompleksami, emo, jp na 50%, "adhd" lub jeszcze gorzej .


Michael Tsarion o dziećmi z ADHD

phpBB [video]


Ten klip(poniżej) mówi że młodzież jest odzwierciedleniem dorosłych i jest to 100% prawda.Tak w ogóle to kto ogłupia dzieci?DOROŚLI!!!Więc jeśli chcemy zmienić polską młodzież to i musimy zmienić polskich dorosłych bo wszystko ma na siebie wplyw, wszyscy jesteśmy jedną świadomością.Zresztą to że wszyscy jesteśy jedną świadomością jest elementem wiedzy duchowej masonerii.

phpBB [video]

_________________
Obrazek

http://www.prisonplanet.pl/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 24 lis 2010, 15:52 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 lut 2010, 23:29
Posty: 1780
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Jak państwo kształci nasze dzieci? - Nowocześnie

Do napisania tego tekstu sprowokował mnie program Jan Pospieszalskiego „Warto rozmawiać” wyemitowany 10 listopada, w którym to, w kontekście obchodów Święta Niepodległości, dyskutowano o wprowadzanych przez MEN zmianach programowych i organizacyjnych nauczania historii w polskiej szkole. Dyskusja, która toczyła się w studio skłoniła mnie do zabrania jeszcze raz głosu na temat wdrażanych zmian w obszarze edukacji historycznej w ramach permanentnej reformy, rzekomo już przecież zreformowanego systemu oświaty w Polsce.

Historia to nauka, która ma przełożenie na praktyczną sferę naszego życia; wiedza z jej zakresu wpływa na dokonywane przez nas wybory dnia codziennego, także polityczne, pozwala nam na krytyczny odbiór treści prezentowanych w mediach itd. Jest ona sztuką krytycznego myślenia, nie jest natomiast - wbrew temu, co twierdzą niektórzy - sztuką dla sztuki. Są to fakty, które powinny przemawiać na rzecz uczynienia z tego przedmiotu jednego z filarów kształcenia dzieci i młodzieży. Jest jednak inaczej. Kolejne etapy reformy szkolnictwa przyniosły redukcję godzin historii w liceum (w czteroletnim liceum było ok. 240 godzin, w trzyletnim zostało od. 150 godzin, po kolejnej zmianie będzie ich zaledwie 60), a co za tym idzie zmniejszanie treści programowych (zwróćmy uwagę, że jednocześnie uczniowie mają zagwarantowane cztery godziny wychowania fizycznego w tygodniu!).

W imię likwidacji systemu, w którym uczniowie w gimnazjum i liceum przerabiają cały program historii (wszystkie epoki) dwa razy, ale w systemie „spiralnym” (polegającym na dostosowaniu przekazywanych treści do ich możliwości psychorozwojowych), proponuje się system „linearny”, w którym „przerobienie” całego materiału kończy się w pierwszej klasie liceum. A później, systematyczny kurs powtórzeniowy - zresztą rzeczywiście dosyć intensywny - mają mieć tylko uczniowie przygotowujący się do matury z tego przedmiotu. Pozostali uczestniczą w zajęciach bloku humanistycznego, który obejmuje wybrane w sposób dowolny przez nauczyciela zagadnienia z historii i wiedzy o społeczeństwie (np. można skupić się na wojskowości, albo relacjach między kobietami i mężczyznami na przestrzeni epok). Jeśli weźmiemy jeszcze pod uwagę, na co rzadko zwraca się uwagę w toczącej się debacie (słowo debata zostało użyte na wyrost, gdyż rzeczywistej dyskusji obejmującej chociażby tylko środowisko nauczycieli historii nie było, a tzw. konsultacje społeczne organizowane przez MEN to była farsa; szkoda również, że w czasie dyskusji w studio „Warto rozmawiać” dyrektorzy szkół potraktowani zostali jako „drugorzędni” uczestnicy debaty, gdyż posadzono ich wśród publiczności), obniżenie wieku szkolnego (kolejny „genialny” pomysł MEN), oznacza to, że młody człowiek będzie kończył swoją przygodę z systematyczną edukacją historyczną w wieku 14-15 lat. Warto zainteresować się tym, co na ten temat mówi psychologia rozwojowa; jakie są możliwości percepcyjne dziecka w tym wieku, a szczególnie jak wygląda u niego zdolność do abstrakcyjnego myślenia. No cóż, dla rządzących jest zdecydowanie lepiej jeśli większość obywateli w państwie to ludzie niezdolni do samodzielnego, krytycznego myślenia. Pożądane jest natomiast wyposażenie ich w pewien zasób umiejętności, których kształtowanie tak bardzo podkreślają luminarze reformy edukacyjnej (mówią oni o tzw. kompetencjach, czyli umiejętnościach użytecznych na rynku pracy), który czyni z nich, nie tyle istoty myślące, co sprawnych wykonawców określonych czynności. Nie jest prawdą, że współczesny człowiek, mający łatwy dostęp do różnorodnych źródeł informacji nie potrzebuje wiedzy, wręcz przeciwnie, aby móc w sposób świadomy reflektować rzeczywistość potrzebna jest przynajmniej podstawowa ogólna wiedza na temat różnych obszarów jej funkcjonowania. Zbyt wczesna specjalizacja nie służy zdobyciu gruntownego wykształcenia ogólnego. Najlepiej widać owe deficyty na studiach, gdzie częstokroć nie można odwołać się do podstawowych faktów, które winny stanowić składową owego wykształcenia ogólnego (studenci mają np. problemy z odróżnieniem Karola Wielkiego od Kazimierza Wielkiego, Stanisława Augusta Poniatowskiego od Zygmunta Augusta). Mamy do czynienia z ewidentną degradacją intelektualną młodego pokolenia (a zatem nie powinien nas cieszyć fakt, że tak znaczny procent młodych ludzi idzie na studia, gdyż znaczna ich cześć nigdy nie powinna przekroczyć progów wyższej uczelni). W znacznym stopniu za zaistniały stan rzeczy winę ponosi system edukacji w Polsce. System, który jest permanentnie reformowany i to w sposób uwłaczający wszelkim standardom (np. wprowadzanie zmian ad hoc, bez pozostawienia odpowiedniego czasu na ich wdrożenie, np. wprowadzony w tym roku tzw. „projekt gimnazjalny” czy ubiegłoroczne zmiany w systemie nadzoru pedagogicznego).

Tymczasem kolejne zmiany programowe w odniesieniu do historii uzasadnia się np. tym, że niewielki procent (ok. 6%) licealistów zdaje ten przedmiot na maturze. Jest to argument wręcz śmieszny, szczególnie gdy wypowiada go osoba z tytułem profesorskim (prof. Jolanta Choińska-Mika – historyk z UW), która firmuje swoim nazwiskiem tę nieudolną reformę (nieudolną jeśli przyjąć, iż jest ona skutkiem ignorancji - natomiast przy założenie, że obniżanie świadomości historycznej społeczeństwa jest rzeczywistym celem tych zmian, wtedy należy uznać, że podejmowane działania realizują ów cel w 100%). O wyborze przedmiotu na egzaminie maturalnym decydują względy pragmatyczne, a nie tylko, i nie przede wszystkim, zainteresowanie danym przedmiotem. Po pierwsze, uczniowie wybierają te przedmioty, które potrzebne są im, aby dostać się na wybrany kierunek studiów (proszę sprawdzić jak mało jest kierunków, na które wymagany jest egzamin z historii). Po drugie, nawet jeśli mają oni możliwość wybrania pomiędzy historią, a np. geografią, wybierają z reguły ten przedmiot, którego zakres treściowy jest mniejszy – historia jest tu na straconej pozycji (sam wielokrotnie doradzałem moim uczniom takie rozwiązanie). Po trzecie, i wcale nie najmniej ważne, jest to, że uczenie się historii w ogóle, a przygotowywanie do egzaminu z tego przedmiotu to dwie różne sprawy. Nie da się nauczyć historii, stawiając sobie jednocześnie za cel przygotowanie ucznia do matury w takim kształcie, w jakim ona funkcjonuje dziś (zdecydowanie lepszym rozwiązaniem była tzw. stara matura!). Doświadczenie podpowiada, że najlepiej na maturze z historii wypadają wcale nie ci uczniowie, którzy są dobrym „materiałem” na historyków, lecz ci przeciętni. Tezę tę potwierdzają obserwacje wykładowców na wydziałach historycznych (państwowych, dziennych studiów), na które dostają się przecież osoby z najlepszymi wynikami uzyskanymi na maturze z historii (oczywiście nulla regula...).

Zwolennicy proponowanych zmian mówią również o tym, że dają one większe możliwości zastosowania różnorakich metod pracy z uczniem, w kontekście tym mówi się np. o projektach edukacyjnych. Tak naprawdę nie wiem, co stoi na przeszkodzie, aby wykorzystywać tę formę pracy z uczniami już teraz. Bez wątpienia jednak nie da się nauczać historii bez osadzenia wydarzeń w czasie i przestrzeni. Forma wszelakich projektów edukacyjnych jest jak najbardziej przydatnym narzędziem mającym wspomagać edukację historyczną, ale nigdy nie zastąpi systematycznego wykładu dziejów. Aby móc mówić o historii lokalnej (małe ojczyzny), rodzinnych, trzeba najpierw posiąść wiedzę na temat ogólnych ram, w których się dokonywały się owe wydarzenia. Nie będzie służyła temu dobrze szkoła, w której nauczyciel będzie prowadził permanentną debatę z uczniami na temat różnych narracji historycznych tworzonych w odniesieniu do konkretnego wydarzenia (np. ONR, Jedwabne, podziemie niepodległościowe po 1945 r. czy stan wojenny, okrągły stół). Gdyż nie ma prawd równorzędnych - nie wolno nam (wbrew wszelkim modnym dziś programom mającym wychowywać do życia w świecie wielokulturowym zamazującym jednocześnie własną tożsamość) młodego człowieka wychowywać ku relatywizmowi. Dyskusja winna służyć temu, aby zbliżać nas do prawdy, a nie wyrabiać przekonanie, że jej nie ma.

Widocznym skutkiem działań reformatorów jest infantylizacja świadomości historycznej (25% młodych Polaków uważa, że zbrodni w Katyniu dokonali Niemcy!). Jeśli nikt nie powstrzyma kolejnego etapu reformy, proces ten będzie się tylko pogłębiał. Nie wystarczy tu jednak żadna kolejna korekta reformy, należy odrzucić całą filozofię, która legła u podstaw zmian w oświacie dokonywanych od lat 90. XX w. Bez tego na rzeczywistą poprawę sytuacji nie ma co liczyć, gdyż potrzebne są tu zmiany o znaczeniu fundamentalnym (mówiąc obrazowo: kolejny remont ruiny generuje o wiele większe koszty niż rozbiórka i wzniesienie nowego budynku), systemowym. Najlepiej oczywiście gdyby takiego systemu nie było w ogóle, a rodzice decydowali, czy kształcą dziecko sami, czy też posyłają do tej lub innej szkoły, która ma pełną autonomię w zakresie dydaktycznym i wychowawczym (a skuteczność jej pracy weryfikowałaby rekrutacja na studia) – nie powinno wykluczać to oczywiście prowadzenia przez państwo mądrej polityki historycznej. Jest jednak inaczej i raczej nic nie zapowiada, aby miało się coś w tym względzie zmienić.

dr Artur Górecki

Autor jest nauczycielem historii i wiedzy o społeczeństwie, wykładowcą w Instytucie Doskonalenia Kadry Pedagogicznej, dyrektorem prywatnego gimnazjum i liceum w Warszawie


http://nwomedia.pl/artykul.php?id=2733

_________________
Obrazek

http://www.prisonplanet.pl/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 sty 2011, 11:14 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 lut 2010, 23:29
Posty: 1780
Płeć: mężczyzna
Niemiecki dzieci też coraz bardziej głupsze

Cytuj:
Z pamiętnika doświadczonej przedszkolanki

Dzieci mają coraz większe problemy z wysławianiem się, trudności z koncentracją, są niesamodzielne - oto spostrzeżenia wychowawcze 62-letniej Christy Walliczek, dyrektorki przedszkola z 35 letnim stażem pracy.


SZ: Od 19 lat kieruje pani w Offenbach w Hesji ogromnym przedszkolem dla 150 dzieci. Obliczyła pani kiedyś, ile maluchów przewinęło się przez pani placówkę?

Walliczek: Jeżeli założymy, że dzieci chodzą do nas średnio trzy lata, to opiekowałam się gromadką 1800 dzieci - i rzecz jasna także ich rodzicami.

Zajmijmy się na początek kilkoma stereotypami, które niestety coraz częściej stają się powszechnym zjawiskiem społecznym: czy współczesne dzieci są gorzej wychowane od ich poprzedników?

Nie chcę, aby ktoś uogólniał moje zawodowe spostrzeżenia, bo mamy w przedszkolu także znakomicie rozwinięte maluchy. Jednak z moich obserwacji wynika, że trafia do nas coraz więcej dzieci niesamodzielnych, dysponujących ubogim słownictwem. Wiele podopiecznych czuje się zagubionych i ma problemy z koncentracją. Nagminnym zjawiskiem jest eskalacja konfliktów, które szybko przeradzają się w bijatykę lub obrzucanie wyzwiskami. W środowisku dzieci normalna rozmowa staje się rzadkością.

Czy przedszkolaki zachowują się coraz brutalniej?

Niektóre dzieci rzeczywiście nie wiedzą, kiedy jest koniec zabawy. Zdajemy sobie sprawę, że dokazywanie, odkrywanie siebie albo przepychanki w gronie rówieśników pełnią ważną rolę wychowawczą. Jednak ciągle nurtuje nas pytanie, gdzie kończy się zabawa, a zaczyna przemoc.

Może rodzicom brakuje stanowczości i wewnętrznego kompasu wychowawczego?

Istotnie wielu rodziców nie bardzo wie, jak daleko sięga ich autorytet. Jednocześnie są zbyt nadopiekuńczy i rozpieszczają dzieci ponad miarę. To z kolei powoduje, że dzieciom brakuje samodzielności i zdrowej pewności siebie. Takie maluchy uważają, że zawsze muszą stać w centrum uwagi i mają spore trudności z adaptacją w grupie. Codziennie widzę dzieci, które nie potrafią samodzielnie jeść albo skorzystać z toalety w efekcie źle pojętej opieki w wykonaniu dorosłych. Często rodzice nie stawiają dzieciom najbardziej elementarnych wymagań - jak choćby pomocy przy nakrywaniu do stołu, czy właściwego zachowanie podczas posiłku. Potem przychodzi zerówka, rodzice wpadają w panikę i domagają się od nas, abyśmy przygotowali dziecko do życia szkolnego.

Czyżby dorosłych paraliżował strach, że nie podołają obowiązkom rodzicielskim?

Wielu rodziców ma całkowicie błędne pojęcie o tym, co jest dla ich dziecka dobre, a co nie. Większość dzieci, chodzących do naszego przedszkola ma w pokoju własny telewizor i wysiadują przed odbiornikiem godzinami, nierzadko do późnej nocy. Wiele dzieci spożywa posiłki przed włączonym telewizorem. Rodzice nie widzą w swoim postępowaniu nic zdrożnego. Wręcz przeciwnie. Niektórzy twierdzą, że postępują właściwie, ponieważ ich zdaniem telewizja spełnia ważną funkcję edukacyjną.

Czy przybywa rodziców, którzy stoją na stanowisku, że od wychowania jest przedszkole, bo oni nie mają na to ani czasu ani ochoty?

W coraz większym stopniu rodzice przerzucają na przedszkole odpowiedzialność za rozwój i wychowanie dziecka. Staramy się jak możemy, ale tylko wspólnie z rodzicami możemy odnieść sukces. Przedszkole jest uzupełnieniem rodziny, a nie jej ersatzem. I tak zastępujemy rodzinę częściej niż tego pragniemy.

A czy obserwuje pani coraz większe deficyty językowe zarówno wśród dzieci niemieckich, jak i tych o korzeniach migranckich?

Nasze przedszkole znajduje się w mieście o dużym odsetku imigrantów. Istotnie 85 procent dzieci włada językiem ojczystym, ale prawie w ogóle nie mówi po niemiecku, choć niektórzy są już trzecią generacją żyjącą w Niemczech. Gwoli sprawiedliwości trzeba dodać, że wśród dzieci niemieckich ze środowisk o niskim poziomie edukacji zdarzają się maluchy, które nie potrafią wysłowić się adekwatnie do swego wieku

Jak porozumiewacie się z dziećmi imigrantów, które nie znają niemieckiego?

Do naszego przedszkola chodzą dzieci 16 narodowości. Wychowawczynie świadomie rozmawiają z nimi tylko po niemiecku. Przy pomocy zajęć językowych i dodatkowych lekcji staramy się je nauczyć niemieckiego. Mimo naszych wysiłków wiele przedszkolaków ma spore braki i potrzebuje dalszej pomocy w szkole podstawowej. Nie jesteśmy w stanie wykonać same całej pracy pedagogicznej. (…) Jeden problem to bariery językowe, a drugi równie istotny, to intensywna praca zawodowa rodziców i codzienny pośpiech serwowany dzieciom. Czasami trzeba przywołać dorosłych do porządku i przypomnieć im o obowiązkach wychowawczych, spoczywających na ich barkach. Zazwyczaj rodziny znajdujące się w trudnej sytuacji finansowej rzadko zastanawiają się nad tym, w jaki sposób mogłyby wspierać rozwój dziecka. Odnoszę wrażenie, że dorośli całkowicie zdają się na przedszkole w kwestii wychowania i edukacji. Do naszej przedszkolnej zerówki chodzą dzieci, które nie potrafią wykonać najprostszych działań matematycznych.

A przecież powinno się kłaść szczególny nacisk na rozwój dzieci pochodzących z rodzin o niskim poziomie wykształcenia. Zatem jakie zmiany są niezbędne, skoro dotychczasowe wysiłki przedszkoli okazują się niewystarczające?

Powinny ulec zmianie niektóre warunki ramowe naszej pracy. W każdej grupie przedszkolnej znajduje się 25 dzieci. Jeżeli jedna z wychowawczyń jest na urlopie, na zwolnieniu lekarskim lub szkoleniu, wówczas z dziećmi pracuje przeważnie jedna osoba. Uważam, że politycy powinni inwestować nie tylko w zasiłek rodzinny i ulgi podatkowe na dzieci, ale także umożliwić przedszkolom zatrudnienie więcej personelu. Same obietnice to za mało. W Niemczech wiele mówi się o wspieraniu rozwoju najmłodszych, fundamentu naszego społeczeństwa, ale nic się nie robi w tym kierunku. (...) Jeżeli politycy naprawdę chcą pomóc dzieciom i rodzicom, to powinni stworzyć małe grupy przedszkolne i indywidualną opiekę nad poszczególnymi dziećmi. Wychowawczynie powinny mieć warunki do nawiązania osobistych relacji z każdym dzieckiem. Tymczasem często odnosimy wrażenie, że w naszej pracy liczy się ilość, nie o jakość. Jeszcze raz chcę podkreślić, że nie chodzi tylko o dzieci imigrantów. Obserwujemy, że wiele niepokojących zjawisk dotyczy także dzieci niemieckich - są pozostawione własnemu losowi, zaniedbane, a nierzadko i głodne. (...) Politycy wreszcie powinni przystąpić do działania.

Ma pani 35-letnie doświadczenie w pracy wychowawczej. Czy w trakcie pani kariery zawodowej uległy zmianie metody i mody pedagogiczne, czy też istota wychowania pozostała ciągle taka sama?

Naturalnie w ciągu ostatnich 35 lat niektóre rzeczy zmieniły się. Obecnie na pierwszym planie stawia się wykształcenie umiejętności językowych i edukację społeczna dziecka. Poszerzyła się także oferta wychowawcza: oferujemy dodatkowe zajęcia językowe dzieciom z korzeniami migranckimi, organizujemy kursy z obróbki drewna i gliny, zajęcia sportowe, wycieczki, prowadzimy warsztaty twórcze i naukę angielskiego. Tylko rola wychowawczyni pozostała ciągle ta sama. (...)

Może zmieniły się wzorce wychowawcze wpajane dzieciom? Czy teraz w kanonie pedagogicznym kładzie się większy nacisk na uczciwość, tolerancję i wiarę we własne możliwości?

Na początku wpajamy dziecku samodzielność, począwszy od ubierania, po podejmowanie różnych decyzji. Przez kolejne lata przedszkolak wchodzi w różne interakcje społeczne - zawiera przyjaźnie, uczy się uczciwości, współczucia, szacunku. Bardzo nam zależy na tym, aby dzieci opuściły przedszkole jako tolerancyjne, świadome swej wartości istoty społeczne.

Co pani sądzi o nowym trendzie, aby faszerować dwulatki nauką angielskiego, trzylatki - jogą, a czterolatki zapisywać na kursy tańca nowoczesnego?

Czasami mniej znaczy więcej. Jeżeli bombardujemy dziecko zbyt dużą ilością informacji, to nie jest ono w stanie ich przetworzyć i zapamiętać. Rodzice powinni hołdować zasadzie zrównoważonego rozwoju. W wydawałoby się zwykłym kąciku z klockami dziecko poznaje zasady geometrii, matematyki i uczy się twórczego myślenia. Zabawa klockami wspiera rozwój funkcji motorycznych, a przy okazji dziecko uczy się zasad statyki, współpracy w grupie, czy planowania. (...) Jeżeli obarczymy przedszkolaka różnymi, przypadkowymi zajęciami, wówczas rośnie niebezpieczeństwo, że zablokuje się i będzie miał problemy z nauką. Dlatego warto skupić się na jednym zajęciu i konsekwentnie je egzekwować: dziecko powinno dokończyć rozpoczętą grę planszową albo układanie puzzli, czy też uczyć się systematycznie nauki gry na wybranym instrumencie albo chodzić regularnie na zajęcia sportowe.

Zatem rodzice wyznaczają kierunek rozwoju dziecięcej osobowości?

Niekiedy odnoszę wrażenie, że decyzja leży w gestii dzieci, a nie rodziców. A to dorośli powinni wyznaczać czytelne granice.

W świecie zabawek ciągle pojawiają się różne nowości. Czy rodzice powinni dążyć za modą?

I w tym wypadku mniej oznacza więcej. Nie trzeba stale chodzić do McDonald`sa i fundować dzieciom nowe, plastikowe zabawki. Ta sama zasada dotyczy ubioru. To rodzice ustalają zasady i mówią, co jest możliwe, a co nie. A kiedy dzieci domagają się kupna markowych ciuchów, musi im wystarczyć za odpowiedź czytelne: nie.

Czy są dobre i złe zabawki?

Dzieci są zasypywane tandetą z Chin, która natychmiast psuje się. Na co przedszkolakowi głośna, elektroniczna zabawka, skoro ma kłopoty z opanowaniem umiejętności właściwych dla swego wieku? W tej dziedzinie jestem raczej konserwatywna. Zabawki powinny spełniać określone cele pedagogiczne. Dlatego popieram kupno tradycyjnych klocków, gier planszowych i lalek.

Czy małe dzieci powinny wysiadywać przed komputerem?

Trudno całkowicie wyrugować z życia nowoczesne media. W naszym przedszkolu także mamy laptopy i pozwalamy dzieciom korzystać z programów multimedialnych, wspierających kompetencje językowe - rzecz jasna w ograniczonym czasie. Jednak nigdy nie dałabym dziecku do zabawy telefonu komórkowego.

Może rodzice spełniają zbyt szybko i zbyt wiele dziecięcych pragnień?

Niektórzy rodzice całkowicie zrezygnowali ze stawiania jakiegokolwiek oporu. Może mają wyrzuty sumienia, że poświęcają dzieciom za mało czasu albo robią to z niewiedzy bądź braku siły przebicia w konfrontacji z dziecięcym uporem. Wielu rodziców robi co może, ale ich wysiłek nie przynosi oczekiwanych rezultatów. Wówczas zwracają się do nas z pytaniem, co mają zrobić, kiedy dziecko nie chce wyłączyć telewizora. Wówczas im odpowiadam: jesteście rodzicami i do was należy ostatnie słowo.

Jakich obowiązków można wymagać od przedszkolaka?

Często obserwuję, jak rodzice wożą w wózkach trzy, czteroletnie dzieci. Nie pozwalają pokonać maluchom nawet małego odcinka o własnych siłach. Dorośli wymagają zbyt mało od dzieci w codziennym życiu. Nie idą z nimi na pocztę, po zakupy, do warsztatu samochodowego, nie przygotowują wspólnie posiłków, nie przypominają dziecku, aby dbało o porządek. Jednym słowem rodzice nie przestrzegają podstawowych zasad wychowawczych.

Jest pani pedagogiem z krwii i kości. Można wiedzieć dlaczego?

Cóż, uważam, że mam ciekawą i różnorodną, a do tego stosunkowo samodzielną pracę. Cenię sobie współpracę z dziećmi i rodzicami, bo w ten sposób mogę się choć trochę przyczynić do budowania ważnych więzi społecznych.

_________________
Obrazek

http://www.prisonplanet.pl/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 sty 2011, 14:59 
Dla mnie głupota kojarzy się natychmiast ze złem,
dlatego jestem CAŁKOWICIE przekonany iż tytuł wątku mija się z prawdą.
To tak delikatnie.

MOJA OCENA (poparta osobistymi obserwacjami JEST TAKA: MAMY WSPANIAŁE DZIECIAKI O WSPANIAŁYCH MOŻLIWOŚCIACH - a jeśli kto twierdzi inaczej to jest albo ślepy albo brakuje mu rozeznania tematu lub świadomości tego co próbuje wcisnąć do głowy innych.

Być może autor wątku ma jakiś kompleks lub powiedzmy wprost: ktoś włożył do jego głowy sporo kitu (którego próbuje się właśnie pozbyć).

Przykładów czy dowodów mógłbym przytoczyc natychmiast tysiące, lecz wystarczy ten:
udział dzieciaków i młodzieży w akcjach ekologicznych, czy charytatywnych (np.: Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy).

Oczywiście są dzieci i dzieci (bo każdy jest inny i tak ma być), i cudowne dzieciaki wszędzie są i rodzą kolejne.

Natomiast z tych aniołków system i nie świadomi niczego rodzice (w większości będący ofiarami wcześniejszego prania mózgów przez system) próbują kształtować kolejne pokolenia według własnego destrukcyjnego wzorca.

W książkach z serii Dzwoniące Cedry Rosji Władimira Megre jest doskonale wytłumaczone jak to działa i co jest robione (aby pojawiały się opinie takie jak tytuł wątku) - ALE TEŻ W TYCH KSIĄŻKACH JEST WYJAŚNIONY SPOSÓB CO I JAK ZROBIĆ ABY WSZYSTKIE DZIECI BYŁY ZDROWE, GENIALNE i SZCZĘŚLIWE.

Pozdrawiam
Zbyszek



Na górę
   
 
 
Post: 06 sty 2011, 15:21 
ZBW pisze:
... MAMY WSPANIAŁE DZIECIAKI O WSPANIAŁYCH MOŻLIWOŚCIACH - a jeśli kto twierdzi inaczej to jest albo ślepy albo brakuje mu rozeznania tematu lub świadomości tego co próbuje wcisnąć do głowy innych. ...


O tak... zdecydowanie, jeśli przyszłość ludzkości zależy / należy do nich proszę o ewakuację.

Obrazek

Nawet zwierzętom też już się udziela modny styl życia Mruga :

Obrazek



Na górę
   
 
 
Post: 06 sty 2011, 17:39 
phpBB [video]
często gęsto aktualny tekst pozdrowienia dla forumowiczów



Na górę
   
 
 
Post: 06 sty 2011, 21:44 
Odpowiadam użytkownikowi strony dbx - sam byłem tym zdumiony lecz właśnie takie bardzo precyzyjne wyjaśnienie znalazłem w tych książkach.

Skoro zadałeś takie pytanie oznacza; że ich jeszcze nie przeczytałeś.

JA OSOBIŚCIE POLECAM PRZECZYTANIE WSZYSTKICH KSIĄŻEK Z SERII: Dzwoniące Cedry Rosji Władimira Megre – bo jest w nich w sposób prosty, przystępny i szybki wytłumaczonych dużo zagadek nad rozwiązaniem których głowili się mądrzy ludzie przez wiele ostatnich tysięcy lat.


Użytkownikowi strony timewave odpowiem tak: pomiń najgorsze przykłady
i jeśli musisz to i te najlepsze jakie znasz – a wtedy dopiero zobaczysz jakie są wspaniałe dzieciaki na całej planecie Ziemia
i dodam; są o wiele wspanialsze od dorosłych.

Natomiast użytkownikowi komandos powiem; wielu jest opętanych przez zło (po narkotykach, dopalaczach i alkoholu) i tu raczej potrzebny jest egzorcysta, który by wyczyścił najpierw tego kto pisze takie teksty, następnie tego kto to śpiewa
ale TRZEBA na samym początku zacząć od TYCH WSZYSTKICH KTÓRZY DOSKONALE WIEDZĄ O CO TU CHODZI i mimo to (a może właśnie dlatego w myśl powiedzenia : „Takie będą Rzeczypospolite jakie ich młodzieży chowanie”) DECYDUJĄ O TYM kto jest na POLSKIEJ scenie i co śpiewa – ONI WSZYSCY MOIM ZDANIEM DOPIERO PO EGZORCYZMACH ZNORMALNIEJĄ – lecz mam tu na myśli wielu dorosłych i decydentów blokujących tylko miejsce i dostęp dla NORMALNYCH LUDZI do radia, TV, teatru, sceny etc.

Jeśli ktoś chce ukraść kraj to wysługuje się takimi miernotami, które za pieniądze zrobią wszystko.

Wystarczy tego co napisałem bo sam dobrze wiesz o co tu chodzi,
BO PRZECIEŻ BYŁBYŚ IDIOTĄ GDYBYŚ NIE ROZUMIAŁ CO TU SIĘ WYRABIA (a o to Ciebie nie posądzam)


Zbyszek

Jeszcze dodam nastąpił 5 rozbiór Polski i co robi PONOWNIE zaborca robi: to co USIŁOWAŁ robić od zawsze na ziemiach Słowian właśnie w myśl: "Takie będą Rzeczypospolite jak ich młodzieży chowanie" -
ALE CZY MOŻE OSIAGNĄC SWOJE BRUDNE CELE - ODPOWIEDŹ MOŻE BYĆ TYLKO JEDNA: NIGDY



Na górę
   
 
 
Post: 06 sty 2011, 22:20 
Zespołu nie reklamuje,sam go nie słucham,tekst zapamiętałem jak i kilka innych z lat 80 bo wtedy został wypuszczony i uważam że teraz jest jeszcze bardziej aktualny.Na czym bazuje-słuchając go miałem może 13 lat,ale to wystarczyło żeby go zrozumieć.Ostatni raz większy kontakt z młodzieżą miałem powiedzmy-13 lat temu w szkole średniej hmm..ten tekst do znacznej większości pasował jak ulał.Chyba nie chcesz zasugerować że świat młodzieży dziś jest ,,bardziej ułożony".Nikt nie chce żeby tak było na zasadzie sugerowania ale fakty mówią..



Na górę
   
 
 
Post: 06 sty 2011, 23:38 
Polska jak i międzynarodowa młodzież nie staję się coraz głupsza tylko coraz bardziej ograniczona intelektualnie...Rozwój technologi(komputery itd) i ewolucja życia społecznego prowadzi do ograniczenia
Komputery same w sobie stanowią pozytyw ale poprzez ewolucję życia społecznego krzywdzą młode głowy



Na górę
   
 
 
Post: 07 sty 2011, 10:41 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 wrz 2010, 11:05
Posty: 171
Płeć: mężczyzna
Uczniowie mogli by się uczyć gdyby lekcje były interesujące.
Ja osobiscie bylem slaby w szkole. Ledwo zdawałem do następnej klasy. Po prostu niechcialo mi się uczyć, lekcje były tak nudne, ze zawsze zasypiałem. Zdarzały się czasami zajęcia w których coś się działo i z chęcią brałem w nich udział, ale to za mało.
To przez tych osłów co robią program nauczania, ludzie nie maja chęci do nauki w szkołach.

W wieku 17 lat po skończeniu ostatniego roku nauki postanowiłem skończyć ze szkołą.
Często wpadałem w depresje i bylem zmęczony tym wszystkich wiec powiedziałem dosyć. Nie można zmuszać się do czegoś czego się nie lubi.
Ale nie znaczy to, ze przestałem się uczyć. Wręcz przeciwnie. Nauka w zaciszu domu nie sprawia żadnego kłopoty i nie ma się żadnego stresu, ze nie zaliczyło się sprawdzianu :)
Do szkoły to się idzie żeby mieć papierek aby zdobyć jakaś dobra prace. Tylko, ze ja nie mam zamiaru zostać niewolnikiem.

_________________
"Nie próbuj! Rób albo nie rób. Prób nie ma."



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 sty 2011, 11:42 
Nikoseq pisze:
Do szkoły to się idzie żeby mieć papierek aby zdobyć jakaś dobra prace. Tylko, ze ja nie mam zamiaru zostać niewolnikiem.


Całkowicie się z Tobą zgadzam :spoko:

Trzeba dodać,że zwykle "dobra praca",to ta ,która przynosi duuużo kasy,jak najmniejszym kosztem .
A nie praca ,która wnosi do życia coś DOBREGO.

Ten system był ,jest, i chory pozostanie ,dopóki to wszystko nie pierdyknie :? Choć to i tak jeszcze nie gwarantuje zmian na lepsze...Ludzie są tacy "sprytni",że zawsze może być gorzej :evil:

Jakże prawdziwe jest stwierdzenie - Człowiek rodzi się mądry,potem idzie do szkoły :tak:

Te szkoły nie uczą samodzielnego myślenia ,nie rozwijają inteligencji...tylko wkuwania jakichś bredni kompletnie nie mających związku z życiem Smutny

Mam sąsiadów magistrów...żal...jak taki prawnik,co się uczył do trzydziestego roku życia nie umie zrobić nic praktycznego...młotkiem to chyba prędzej by się zabił...a te panie magisterki,to też potrafią tylko robić dobre wrażenie...


Wiesz,mam magistra,ale już nawet nie pamiętam z czegol :lol: - hasło mej znajomej

Następna wyznaje :

Ukończyłam studia,ale tylko dlatego,że mnie Pani X lubiła. ale jak ja tej ekonomii nienawidzę !

Świat paranoików ,co nie wiedzą co robią, dlaczego coś robią i po co Smutny :o :shock: :evil:

Tutaj czipy są niepotrzebne .
Brak świadomości,to wystarczające piętno ,które czyni z naszej planety Wielki Dom Wariatów. :bangheadwall:

Jeśli ktoś się poczuł dotknięty,bo ma tytuł MGR ,to NIE przepraszam .
Trza było się nie dać zrobić w Wuja :lol:



Na górę
   
 
 
Post: 07 sty 2011, 16:18 
Wszystko to sprowadza się do jednego:
rodzi się aniołeki :
- który trafia w ŁAPY systemu (a systemem 'kierują' [tak im się tylko wydaje]: głupki dbające aby szybkość myślenia innych była jak najmniejsza , albo najlepiej aby inni przestali myśleć)

I to się powszechnie obecnie dzieje na całym świecie; SĄ TACY KTÓRYM SIĘ WYDAJE IŻ POSIEDLI WSZYSTKIE ROZUMY ŚWIATA (mniej niż śmiechu warte - wystarczy w gazecie obejrzeć gębę dowolnego polityka - u mnie wywołuje ten obraz już tylko politowanie), i oczywiście są nieliczni siedzący w cieniu i udając iż ich nie ma sieją destrukcję na tzw. Świecie kierując na wiele sposobów tymi poltykami, królami i innymi figurantami.

- lubi innych którzy częściej raczej bez świadomości tego co robią i dlaczego; doprowadzają aniołka do stanu, że aniołkowi jest już obojętnie co się dzieje.

I właśnie my wszyscy tzw.: dorośli ponieważ do 20 roku życia okradzeni zostaliśmy z otoczki świadomości (O CO TU CHODZI JEST DOKŁADNIE NAPISANE W książce pt.: Aktywna strona nieskończoności - Carlos Castaneda) - tu na forum przynajmniej w dwu miejscach są obszerne cytaty na wspomniany temat,

Natomiast jeśli kto ma jeszcze trochę świadomości to są sposoby aby mu tą świadomość blokować - a jest to możliwe dlatego, że tylko nieliczni mają chęć czy możliwości aby zdobywać WIEDZĘ bo reszcie jest juz wszystko jedno - ISTNE BŁĘDNE KOŁO

Zbyszek



Na górę
   
 
 
Post: 07 sty 2011, 18:01 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 cze 2009, 9:43
Posty: 547
Płeć: kobieta
:so:

Dorzucam tez moją małą cegiełkę w temacie...

Wszechobecny cukier - narkotyk - jego wpływ na rozwój i inteligencje dziecka,
cukierki, słodycze, czekoladki,
tysiące różnorakich podręczników z tego samego przedmiotu do jednej klasy,
zmiany w programach wprowadzone non stop,
przeładowanie programów,
obniżenie wieku szkolnego dzieci,
...itd, itp...

Cytuj:
Czynniki obniżające poziom inteligencji i wpływające na negatywne zachowania.
1. Wysoki poziom składników antyodżywczych:
a) oczyszczone węglowodany – biały cukier, biała mąka, słodkie ciasta, białe pieczywo, słodkie napoje,
b) ołów, kadm, glin – zmniejszają inteligencję, upośledzają koncentrację, pamięć, osłabiają kontrolę nad impulsami,
c) alkohol, kawa – w znacznym stopniu zmniejszają stopień koncentracji, zwalniają czas reakcji, upośledzają szybkość przetwarzania mylących czy niejednoznacznych sygnałów,
d) palenie tytoniu,
e) zażywanie narkotyków.
.......
.......
.......

Konserwowana sztucznie, puszkowana lub paczkowana żywność (dead food – zdechłe żarcie, junk food – śmieciowe żarcie), sztucznie barwione napoje, zawierające środki chemiczne, typowe słodkie napoje i inne jedzenie nasycone przez producentów bez umiaru cukrem (zwiększającym sztucznie apetyt)przyczynia się do powstawania skłonności do irytacji, wzrostu negatywnych emocji i niekontrolowanych myśli, depresji, myśli samobójczych, bezsenności, gwałtów i agresji..........................

.....niedożywienie centralnego układu nerwowego w nieunikniony sposób prowadzi do poważnych problemów fizycznych i psychicznych..............................

Źródło oraz pozostała część artykułu

Sklepik szkolny :
Obrazek

Źródło zdjęcia



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 128 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5  Następna

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group