Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 26 maja 2019, 12:35

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 57 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2
Autor Wiadomość
Post: 30 mar 2012, 20:20 
Kosmiczny Podróżnik pisze:
Pod dębem na którym wisiały stare buty... :buja: :serducho"


Bardzo fajna historia. :tak:
Mile sa takie rozne wspomnienia. :)


Mnie to drzewo butowe rozbawilo a jednoczesnie urzeklo. Ciekawe, kto tam te buty powiesil... i ciekawe czy z czasem bedzie tych butow tam wiecej? Mruga

Znajoma opowiadala, ze u nich w jednostce wojskowej byl zwyczaj, ze zolnierze, ktorzy konczyli sluzbe wojskowa zostawiali na pewnym drzewie wlasnie jakas swoja pare butow. :)



Na górę
   
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 30 mar 2012, 20:20 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 30 mar 2012, 20:25 
Natalio

Jak to gdzieś sobie ułożyłem, że im bliżej osoba mnie tym może więcej. :)

Czas weryfikuje wiele spraw.

To się sprawdza. Wiem kogo czym mogę obdarzyć bym nie zawiódł się.

Kasiu

Akurat wiem kto buty na dębie zarzucił...Więc to nie była dla mnie tajemnica. Ale w Twoim przypadku to ciekawa historia. Nie jeden tęgi umysł by poległ, ale od czego my jesteśmy... :tak: Mruga

W życiu niczego nie żałuję, bo byłem tam ja. Czasem trzeba głowę podnieść i uwierzyć, czas leczy rany. To jest bardzo pomocne.



Na górę
   
 
 
Post: 30 mar 2012, 20:32 
Dzięki tobie Robert przypomniałam sobie jak to fajnie było być dzieckiem. Fakt ja nie mam dębu ale wszystkie dzieciaki z sąsiedztwa własnie przychodziły do mnie siedzieliśmy na ławce graliśmy w karty, spogladaliśmy w gwiazdy, opowiadaliśmy sobie różne historie. Tam rodziły sie pierwsze miłości itp.



Na górę
   
 
 
Post: 30 mar 2012, 20:46 
Kosmiczny Podróżnik pisze:

Kasiu

Akurat wiem kto buty na dębie zarzucił...Więc to nie była dla mnie tajemnica. Ale w Twoim przypadku to ciekawa historia. Nie jeden tęgi umysł by poległ, ale od czego my jesteśmy... :tak: Mruga

W życiu niczego nie żałuję, bo byłem tam ja. Czasem trzeba głowę podnieść i uwierzyć, czas leczy rany. To jest bardzo pomocne.


No i o to chodzi. A taki stary but... to tez jakas historia. Kto w nim chodzil? Gdzie w nim chodzil? Jakimi drogami chodzil? Mnostwo pytan... Mruga Kazda taka zuzyta para butow to kilka osobistych historii i opowiesci. :)


Ja zachwycam sie kazda pora roku. Jak zima jest - to zima, jak jest lato - to latem, jak jest jesien - jesienia. A teraz przyszla pora na wiosne. :tak: I magia wiosny jest do odnalezienia wszedzie wokol nas.

Trzeba tylko sie ruszyc i rozejrzec. Kazdy nowy listek, nowy kwiatek, spiew ptaka za oknem, bzyczenie pszczoly... to wszystko magia wiosny. :buja:



Na górę
   
 
 
Post: 29 kwie 2012, 19:39 
Dziś w swoim ogrodzie rozłorzyłam kocyk i się połorzyłam na mim. Jak otwqarłam oczy zorientowałm się w jakim wspaniałym miejscu jestem.Prawdziwa bajka:
Po lewej stronie potęrzny świerk lat chyba ze 40:) po prawej przekwitająca czereśnia, wiatr który porywa płatki kwiatów, wprost na świerk. Za uszami dzwięk dzwoneczów(zabawka dzieciaków) słoneczko ani jednej chmórki. Coś cudownego



Na górę
   
 
 
Post: 29 kwie 2012, 20:01 
Mam takie miejsce obok w parku.... lawka. Dookola sa stare drzewa... na przeciwko jest gorka. Czasem ide tam poznym wieczorem (po 22-ej), jak dziewczyny sa np. u ojca... i sobie tam siadam, medytuje... Czasem jak mam luz, ide tam w dzien i czytam... sobie... :)


Jest tez takie miejsce niedaleko mnie... kolo tego wlasnie parku... gdzie zawsze, gdy tamtedy przechode... mam takie dziwne uczucie, ze ja kiedys (wczesniejsze zycie) tu bylam. Ze tu wrocilam. Czuje, ze tu zylam juz kiedys.
Zreszta w Köln jest kilka takich miejsc... gdzie np. bylam po raz pierwszy, ale czuje, jakby je znala juz skads... jakbym tu kiedys zyla.



Na górę
   
 
 
Post: 29 kwie 2012, 20:25 
Nathalie09 pisze:
Zreszta w Köln jest kilka takich miejsc... gdzie np. bylam po raz pierwszy, ale czuje, jakby je znala juz skads... jakbym tu kiedys zyla.

Ja tak mam jak chodze po starym rynku w Krakowie, czóje taką niesamowitą więź i takie wspaniałe uczucie że przerzyłam tam szczęśliwe chwile :D :D



Na górę
   
 
 
Post: 30 kwie 2012, 15:08 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 sie 2010, 11:19
Posty: 319
Lokalizacja: Pałuki
Płeć: mężczyzna
Nathalie09 pisze:
Nathalie09 pisze:
Zreszta w Köln jest kilka takich miejsc... gdzie np. bylam po raz pierwszy, ale czuje, jakby je znala juz skads... jakbym tu kiedys zyla.

Ja tak mam jak chodze po starym rynku w Krakowie, czóje taką niesamowitą więź i takie wspaniałe uczucie że przerzyłam tam szczęśliwe chwile :D :D



Żeś fajnego chłopaka poznała co Mruga Na Wawelu podobno czakra mocy jest .Przejdź się :tak:


Pozdrawiam serdecznie :hejka:

_________________
Każdy człowiek odnajdzie swoje Ja.To kwestia czasu



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 30 kwie 2012, 19:42 
Ba kurcze mam dosłownie 40 min. do Wawelu i miała bym nie skorzystać z okazji by nie wpaść na Wawel
tylko że ja tam nie szukałam kawalera. Jak ma się znaleść to się sam znajdzie :D :D :D



Na górę
   
 
 
Post: 02 maja 2012, 16:36 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 sie 2011, 10:16
Posty: 50
Lokalizacja: Bydgoszcz/Dublin
Płeć: kobieta
Lokalizacja: Bydgoszcz
Mam jedno takie miejsce w Polsce, długo szukałam czegoś takiego będąc u gdzie mieszkam (irlandia) niestety nie znalazłam, jedno miejsce się jakby nadaje ale jest bardzo daleko, w górach Mourna.
Od zawsze mam takie miejsce w Polsce, blisko domku letniskowego, od dzieciństwa moje magiczne miejsce, jest cudowne jezioro, zwykly prosty mostek z laweczka na koncu, to dziwne azeby tęsknić za czymś co jest miejscem, ale tak jest. Latem lubiłam się tam wylegiwać na słoneczku, z psem u boku, w dzieciństwie łowić ryby, zima choć przystanąć i obejrzeć moją piękną panoramę z dzieciństwa. A tak na co dzień usiąść i tam być. Zapatrzeć się w wodę.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 maja 2012, 18:38 
czarnamewa pisze:
Od zawsze mam takie miejsce w Polsce, blisko domku letniskowego, od dzieciństwa moje magiczne miejsce, jest cudowne jezioro, zwykly prosty mostek z laweczka na koncu, to dziwne azeby tęsknić za czymś co jest miejscem, ale tak jest.


Nic dziwnego nie ma w tęsknocie za miejscami gdzie spędziło się dzieciństwo a więc piękne chwile.

Mam podobne miejsce, gdzie często leżałem, drzemałem w ciepłe dni podczas spaceru z psiakiem po polach. Zwykła polna droga, porośnięta trawą, strumień obok i szum drzew pobliskiego lasu. Nic wielkiego, nic głośnego, nic doniosłego. Tylko i aż natura... :)



Na górę
   
 
 
Post: 05 maja 2012, 1:10 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 sie 2011, 10:16
Posty: 50
Lokalizacja: Bydgoszcz/Dublin
Płeć: kobieta
Lokalizacja: Bydgoszcz
No tak, tyle że ja czuję to miejsce nie zamieniłabym na żadne inne miejsce, nawet na jakieś wartości majątkowe, wychowałam się w różnych miejscach, do różnych miejsc jestem przywiązana, lecz tam doświadczam jakiegoś głębokiego spełnienia, tak jakby to miejsce było częsciowo mną. Też tylko lub aż natura. Niestety coraz więcej ludzi się tam pobudowało i coraz ciężej być mi tam kompletnie samej, tak jak lubie najbardziej. Co do psa to mój pies z alaski, też najbardziej lubi to miejsce.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 maja 2012, 17:25 
Ze jakies miejsce na ziemi moze byc dla kogos o wiele bardziej wartosciowe niz jakiekolwiek pieniadze czy inne dobra materialne... w tym rowniez nie ma nic dziwnego.
Czemu czesto bywa tak, ze ktos, kto mieszka w domu latami, przezyl w nim piekne chwile, nawet w chwilach nedzy i ubostwa czy innych sytuacji krancowych w zyciu, tak nie chce sie z tym domem rozstawiac? Czemu bywa tak, ze ktos ofiaruje komus duze sumy za dane miejsce, dom a osoba tam mieszkajaca nie chce tego sprzedac, bo tam tyle przezyc, tyle cudowych chwil z tym miejscem zwiazanych jest?

Ja z kolei mam jeszcze tak, ze moze nie tyle miejsca, ale... przyroda, natura, zmiany por roku, mozliwosc przezywania tego, obserwowania, porusza mnie bardziej niz... pieniadze czy inne dobra materialne.
Pamietam, jak ostatniej jesieni bylam w stadninie i w tym calym codziennym zabieganiu nagle dostrzeglam, jak piekne sa wlasnie drzewa. Slonce swiecilo dosc intensywnie, jego swiatlo padalo na te drzewa w taki sposob, ze ich liscie wygladaly tak, jak gdyby ktos oblal je zywym zlotem. I dla mnie byl to widok najkosztowniejszy na swiecie! Zadne zloto swiata nie wzbudzilo we mnie nigdy poczucia takiego szczescia i radosci, jak wtedy tamten widok...
Albo chwila, gdy spada pierwszy snieg zima... do tej pory ciesze sie jak male dziecko... cos pieknego, niesamowitego i zawsze mozna to przezywac po raz pierwszy... kazdego roku. Tego tez sie nie kupi...

W ogole kasa jest po to, aby wydawac ja, ale szczescia sama w sobie nie zapewnia.
Rozne miejsca na ziemi wiaza sie z roznymi przezyciami, roznymi osobami... i emocjami, uczuciami, ktore one w nas kiedys wyzwolily. Jezeli sa to piekne wspomnienia... nic dziwnego, ze nie da sie ich porownac z niczym materialnym na swiecie... absolutnie z niczym. To mamy w sobie, na zawsze i tego nam nikt nie odbierze... A jezeli ktos tego nie ma... nie pomoze zadna kasa... nic... tego kupic sie nie da. Mruga



Na górę
   
 
 
Post: 14 cze 2012, 10:01 
Napiszę troszkę ogólnikowo. Chodzi o lasy. Nasze polskie lasy.
Mimo ulokowania w dużej aglomeracji, mieszkałem blisko lasu, a nawet blisko dwóch rezerwatów. Losy moje były pogmatwane i niełatwe, a te miejsca były dla mnie ucieczką od brutalnej często rzeczywistości. Wyciszenie, specyficzna medytacja, modlitwa. Stawałem się jednością z naturą. Organizm zaczął dostrajać się do rytmu natury - tak idealnego, a zapomnianego w większości u ludzi.
Takie "sesje" zjednoczenia z przyrodą - czasem z przymusu, czasem nie, aczkolwiek zawsze przyjemne, spowodowały specyficzną empatię do świata przyrody. Czasem czuję się jak traper, ponieważ doskonale potrafię czytać las. Każdy szelest ma tu znaczenie, a poszerzona i ukierunkowana na jedność z naturą percepcja jest stanem naturalnym dla każdego z nas, bo jesteśmy zwyczajnie jej integralną częścią.
Także tak chodzę sobie, często przysiadam na długie minuty, czy godziny aby "pomodlić się" w tej idealnie zaprojektowanej zielonej katedrze, której wysokim sklepieniem są rozłożyste korony drzew, chórem ptaki.
Od jakiegoś czasu martwi mnie jedna rzecz - powracający od jakichś dwóch lat temat prywatyzacji lasów. Cały nasz kraj został praktycznie rozszabrowany, a Lasy Państwowe są ostatnim takim bogactwem. Jeśli lasy zostaną sprywatyzowane, albo celowo położone w stan upadłości (takie są plany, aby w zakamuflowany sposób oddać je za bezcen kolesiostwu), skończy się to nieograniczoną wycinką i degradacją. Wielu ludzi nawet nie zdaje sobie sprawy jak my Polacy, Słowianie jesteśmy związani z przyrodą. Dla wielu jest oczywiste pójście sobie na grzybki w sobotę, czy na jagody. Możemy to utracić bezpowrotnie, a namiastkę tego typu stanu miałem mieszkając za granicą (Francja). Lasów prawie w ogóle, a te kikuty - niedobitki które zostały - prywatne z zakazem wstępu. Pierdolę tą sterylną technokrację!
Nie dajmy zniszczyć Płuc Polski.

phpBB [video]


Ostatnio zmieniony 14 cze 2012, 11:52 przez suchoparek, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
   
 
 
Post: 14 cze 2012, 10:27 
Polskie lasy maja swoja wlasna... osobowosc. Jak wjezdza sie na teren Polski to jest od razu inny krajobraz. Nie tylko miasta, domy, ulice... ale lasy... inne drzewa, inny wyglad. Od razu czuje sie, ze to Polska. W Niemczech tez sa lasy... ale one sa takie uglaskane, uparkowione... to juz nie to.
Ja kiedys jeszcze jak mieszkalam w Polsce, czesto na weekendy robilam takie wedrowki... ze rano sie wychodzilo z domu a dopiero pozno wieczorem, na noc, wracalo do domu. Caly dzien werdrowka lasami... wioskami itd.... ;) Bralo sie cos do jedzenia, po drodze siadlo sie, zjadlo i wedrowalo dalej. Fajna sprawa... ;)

Cywilizowany czlowiek w lesie czuje sie czesto obco, boi sie... las to miejsce obce... a tak naprawde, wchodzac do niego, trzeba z szacunkiem... i starac sie byc jego czescia... tak jak to naprawde jest... a nie wrogim skrawkiem cywilizacji, ktory nagle, bez pytania, wtargnal tam, gdzie go nie posiano... :)

Lasy polskie trzeba chronic. Te rozne miejsca, ktore sa tak naturalne w Polsce... od niedawna np. Niemcy zaczynaja wiecej jezdzic do Polski... Dlaczego? No wlasnie m.in. ze wzgledu na te lasy... jeziora... nature ogolne, ktora miejscami (jeszcze) na szczescie pozostala w miare nienaruszona. :)



Na górę
   
 
 
Post: 14 cze 2012, 10:29 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 15 kwie 2012, 9:37
Posty: 105
Płeć: kobieta
La_Mandragora,

Pięknie to napisałaś :-)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 14 cze 2012, 10:48 
suchoparek pisze:
nasz kraj został praktycznie rozszabrowany, a Lasy Państwowe są ostatnim takim bogactwem. Jeśli lasy zostaną sprywatyzowane, albo celowo położone w stan upadłości (takie są plany, aby w zakamuflowany sposób oddać je za bezcen kolesiostwu), skończy się to nieograniczoną wycinką i degradacją. Wielu ludzi nawet nie zdaje sobie sprawy jak my Polacy, Słowianie jesteśmy związani z przyrodą. Dla wielu jest oczywiste pójście sobie na grzybki w sobotę, czy na jagody. Możemy to utracić bezpowrotnie, a namiastkę tego typu stanu miałem mieszkając za granicą (Francja). Lasów prawie w ogóle, a te kikuty - niedobitki które zostały - prywatne z zakazem wstępu. Pierdolę tą sterylną technokrację!
Nie dajmy zniszczyć Płuc Polski.


Najbardziej mnie bolą te cholerne plantacje sosen ułożone pod linijeczkę Smutny
Pomysł prusaków z czasów zaborów...
Gdzie się podziały prawdziwe lasy, szkoda gadać...
Matka natura gwałcona na naszych oczach.



Na górę
   
 
 
Post: 17 cze 2012, 17:44 
La_Mandragora pisze:
Ja z kolei mam jeszcze tak, ze moze nie tyle miejsca, ale... przyroda, natura, zmiany por roku, mozliwosc przezywania tego, obserwowania, porusza mnie bardziej niz... pieniadze czy inne dobra materialne.


To jest samo piękno, natura i jej dynamika.

Las...zawsze w liceum chodziłem na wagary do lasu, na polanę. Myślałem w tym czasie co robią w szkolę i dlaczego tak jest, że większość ludzi chodząc na wagary pcha się do miasta a ja doskonale czuje się słysząc szelest liści, szum strumyka, ćwierkanie ptaków....

Można by pisać wiele, ale doświadczanie jest istotą, wielu tego nie pojmie, bo świat jest różnorodny a więc piękno każdego w różnych miejscach i sytuacjach zlokalizowane.



Na górę
   
 
 
Post: 10 lip 2012, 21:03 
Kiedy było mi źle, często wracałem do tego miejsca.

Obrazek

Obrazek



Na górę
   
 
 
Post: 24 sie 2012, 21:08 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 lut 2012, 4:40
Posty: 78
Lokalizacja: T'leth
Płeć: mężczyzna
Pięknie. Bardzo podoba mi się co tutaj wszyscy wypisujecie :tak: . Mogę tylko temu przyklasnąć. Wpisy autentyczne, osobiste i uczciwe. O wiele bardziej przemawiają do mnie takie historie niż te wszystkie duchowo-oświeceniowe teoretyzowanie.

Miejsc magicznych jest wiele, lecz dla mnie to "naj" to:

Inis Mór - największa z wysp Aran leżących u zachodnich wybrzeży Irlandii. To tam wśród starożytnych fortów usytuowanych nad samymi klifami miałem najdziwniejsze doświadczenie w swoim dotychczasowym życiu.

Wspomnienia są wciąż żywe:
Dún Aonghasa – fort, największa atrakcja wyspy i co za tym idzie najwięcej turystów co nieco psuje przyjemność eksploracji miejsca. Widok z wysokości 100 metrowego klifu jest niesamowity (ciary na plecach!!!). W dole polują, bawią się(?) delfiny wynurzając ponad powierzchnię wody swoje ciemne sylwetki. Niebo nieco zachmurzone. Jazda rowerem przez kilka kilometrów do Dún Dúchathair (Czarnego Fortu). Wszędzie są kamienie, porozrzucane bezładnie lub wykorzystane do budowy murków (ciągną się one i przecinają na całej długości wyspy). Brak drzew tylko jakieś krzaki. Wspaniale się rozpogadza (bogowie są dla mnie bardzo przychylni :D ). Bez mapy nie jest łatwo tu dojechać (tę gubię gdzieś po drodze :wacko: ), więc pytam o drogę miejscowych, odpowiadają po irlandzku, jakoś zrozumiałem i dojechałem :hura: .
Na miejscu miła niespodzianka – brak turystów, jak okiem sięgnąć nie ma żywej duszy. Tylko ja, tajemniczy fort i "śpiew" dwóch żywiołów: wiatru i oceanu. Siadam przy krawędzi klifu i kontempluję okolicę. Idealne miejsce do rozmyślania, medytacji, wyciszenia. We wgłębieniach w skałach obok mnie porobiły się kałuże, w których żyją sobie wodorosty i inne stworzonka morskie. Nadchodzi przypływ. Niewiele czasu mija i potężne głazy pod klifami znikają pod wodą. W oddali widzę Klify Moheru (zabetonowane, zatłoczone i lekko przereklamowane).
Zachodzące Słońce rzuca miliony refleksów na wodę i pięknie ją podświetla na kolor turkusowy(?). Krajobraz staje się jeszcze bardziej surowy, nieziemski, nierealny. Jest naprawdę ciepło, przymykam oczy, fort jakby wibruje. Jestem jakby w półśnie – efekt lekkiego zmęczenia całodniową jazdą na rowerze, oszołomienia widokami, otulony ciepłym, przyjemnym wiatrem (dzięki ci Golfsztromie! :) ). Jestem świadomy wszystkiego co się ze mną dzieje, zmysły mam wyostrzone. Czuję niesamowity błogostan, świeżość, pewność, że wszystko jest w jak najlepszym porządku i nie ma się czego obawiać o teraźniejszość, przyszłość. Nie ma co się zamartwiać bo to nie ma znaczenia. Dostałem niesamowicie wielkiego pozytywnego "kopa".
Przeżycie mistyczne? – nie wiem, wróciłem odmieniony na pewno. Poeta ze mnie żaden i nie potrafię tego ubrać w odpowiednie słowa bo takich słów po prostu nie ma w słownikach. Pozostaje tylko "czucie" a to bardzo ciężko przekazać innym.
Przez cały czas pobytu na tej wyspie miałem wrażenie, że jestem u siebie, w domu, musiałem tu już kiedyś być.


P.S. Z tego co pamiętam więcej o tych fortach i o legendach tego miejsca można poczytać w książce Danikena "Poszukiwacze zaginionej wiedzy".


Czarnamewo, widzę że mieszkasz w Dublinie. Jak masz parę dni wolnego wbijaj się w autokar (jak nie masz samochodu) i jedź do Galway. Miasto to stanowi wspaniałą bazą wypadową do zwiedzania "Moherów", Connemary, czy Aranów. Bez trudu znajdziesz firmy oferujące całodniowe, zorganizowane wycieczki w wyżej wymienione miejsca (rano na dworcu autobusowym sami zaczepiają podróżnych). Jak dla Ciebie to jest za daleko to zawsze blisko masz urokliwe góry Wicklow :) .

_________________
but I know, the equilibrium's there



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 24 sie 2012, 22:27 
@Kosmiczny Podróżnik Czy to nie aby jezioro nyskie???
W Nysie to mi się najbardziej podobała wieża ciśnień koło Fortu Prusy. Widok ze szczytu niesamowity :buja:

A co do magicznych miejsc to moja chata :mrgreen:
A to próbka magiczności :D


Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.



Na górę
   
 
 
Post: 16 wrz 2012, 21:31 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 sie 2011, 10:16
Posty: 50
Lokalizacja: Bydgoszcz/Dublin
Płeć: kobieta
Lokalizacja: Bydgoszcz
X-Ray Mind
Dziękuje za polecenie. 2 tygodnie temu się spełniło, w końcu, długo czekałam i na pogodę i na odpowiednie wolne ażeby się wybrać an drugą stronę wyspy.
Jestem zafascynowana, zaszokowana, może dlatego że w pierwszy dzień miałam idealną pogodę a ja zawsze marzyłam o turkusowej wodzie, a tu w połączeniu z klifami , pięknymi plażami, dzikim delfinem !!!! który pływał około 5m odemnie, słońcem, brakiem chmur i deszczu (sam zresztą wiesz) no brak słów. Naprawdę żałuję że mieszkam po drugiej stronie wyspy, tamta jest magiczna, coś w sobie ma, takiego że brak słów. Klify Moherowe, jak przejdziesz za barierką na której pisze ażeby nie przekraczać :lol: , odejdziesz od zatłoczonego szlaku w lewo, ludzi coraz mniej, więcej swobody i spokoju.

Następne magiczne miejsca które odkryłam po tamtej stronie wyspy, w county Donegal, nieco wyludniona część Irlandii, z dzikimi krajobrazami, w końcu mogę powiedzieć że czuję magię Irlandii:
Obrazek
Slieve League: uważane za najwyższe klify Europy, ok 600m, wieczorem gdy zachodzi słońce, (niestety ja miałam lekkie chmury) ale domyślam się że widok musi być kompletnie niesamowity.

Plaża Silver Strand, dla mnie idealna, najpiekniejsza plaża jakąkolwiek widziałam:
Obrazek
z owieczkami które tam mieszkają:
Obrazek
Obrazek
Tu z wikipedii, ale widać jaką różnicę może zrobić odpowiednia pogoda:
Obrazek


A to ostatnie to moje stare sprawdzone miejsce:
Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 16 wrz 2012, 21:49 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 sie 2011, 10:16
Posty: 50
Lokalizacja: Bydgoszcz/Dublin
Płeć: kobieta
Lokalizacja: Bydgoszcz
suchoparek pisze:
Chodzi o lasy. Nasze polskie lasy.
Jeśli lasy zostaną sprywatyzowane, albo celowo położone w stan upadłości (takie są plany, aby w zakamuflowany sposób oddać je za bezcen kolesiostwu), skończy się to nieograniczoną wycinką i degradacją. Możemy to utracić bezpowrotnie, a namiastkę tego typu stanu miałem mieszkając za granicą (Francja). Lasów prawie w ogóle, a te kikuty - niedobitki które zostały - prywatne z zakazem wstępu. Pierdolę tą sterylną technokrację!
Nie dajmy zniszczyć Płuc Polski.

Mam identyczny pogląd, zawsze polskie lasy to było to coś dla mnie, to z wycinką i niedobitkami lasów które są na domiar złego prywatne jest w Irlandii, tragedia, cały las otoczony jakimś murem, płotem, można się przejść tylko z góry wyznaczonym szlakiem, i do tego cały las często można obejść naokoło w 30minut.-60minut. Jak smutno wyglądają drogi za szyby auta gdy brak jest lasów Smutny W Polsce wystarczy tylko wyjechać za miasto i już są piękne gęste cudowne lasy.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 17 wrz 2012, 20:10 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 lut 2012, 4:40
Posty: 78
Lokalizacja: T'leth
Płeć: mężczyzna
czarnamewa pisze:
Dziękuje za polecenie ... w końcu mogę powiedzieć że czuję magię Irlandii

Fajnie, cieszę się że byłem pomocny :) . Pojechałaś, zobaczyłaś, doświadczyłaś. Wspomnienia są Twoje na zawsze i nikt już ich Tobie nie zabierze. Raz na jakiś czas trzeba wyrwać się z miasta. Zbyt duże skupiska ludności, w których jest coraz więcej sfrustrowanych ludzi, chamstwa, patologii, narkomanii - oddziałają na nas bardzo negatywnie.
Polecam każdemu takie ucieczki do Natury. Nieważne kto, gdzie mieszka, byleby w teren, dzicz. Jak się człowiek odpowiednio dostroi może na nowo odkryć siebie (tak wiem duże słowo :język: ). Ona tam jest, czeka i cały czas mówi do nas. Tylko my zaganiani, przytępieni przez cywilizację niewiele słyszymy. Utraciliśmy coś bardzo cennego i trzeba po prostu to odzyskać.

czarnamewa pisze:
jak przejdziesz za barierką na której pisze ażeby nie przekraczać :lol:

Wiem, tylko one nie są tam tak dla ozdoby. Tam często leje, wieje, teren koroduje, aż raz na jakiś czas dzieje się coś takiego:
phpBB [video]

Dodać do tego turystów, którzy w pogoni za lepszym zdjęciem (filmikiem) wchodzą na samą krawędź, niezależnie od warunków pogodowych (acha i ta śliska trawka) i gleba (a raczej woda).


Niestety w hrabstwie Donegal nie byłem. Oj powłóczyłoby się po w okolicy Slieve League, nie powiem. Z tego co się orientuję z tamtych rejonów pochodzi wielu znanych muzyków (nie tylko folkowych) np: Enya. Zapewne tamtejsze krajobrazy były źródłem inspiracji i miały wielki wpływ na ich twórczość :tak: .

Silver Strand - bardzo wiele zależy od światła, piknie się prezentuje. Nie widzę jednak najmniejszych powodów dla których nie mieliby się tam znaleźć wszyscy forumowicze. Choćby nawet zaraz, na chwilę, nie ruszając się z miejsca. Wystarczy tylko zamknąć oczy i się odprężyć :D .
phpBB [video]




W Polsce miejsc magicznych są dziesiątki. Jak ktoś z Was, kiedyś będzie w Kazimierzu Dolnym niech nie zapomni udać się w pobliskie "wąwozy" - zwłaszcza Korzeniowy Dół. To po prostu trzeba zobaczyć na własne oczy! :shock:
Obrazek :D
(fota z neta)


P.S. Dobrze wiedzieć, że "leśne komando forumowe" jest tu dość liczne. Ja jak nie połażę po lasach kilka razy w ciągu roku to "choruję" :wacko: .

_________________
but I know, the equilibrium's there



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 08 lut 2017, 23:01 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 31 sty 2017, 23:12
Posty: 116
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Bayern
Zawsze lubilem nature, gdy bylem mlody uwielbialem biegac na boso w czasie pelni ksiezyca, przez laki zagajniki , normalnie ulatywalem w gore jak ped wiatru rozwiewal mi wlosy, ale to bylo piedzesiat lat temu. Teraz jak przyjade do Polski i odwiedza stare miejsca to wszystko zaasfaltowane, zabetonowane, to juz nie jest to, moze nie ma blota , ale czar tez zniknal.
Gdy jestem u siebie w Monachium, to gdy sie tylko ociepli to ide do parku, to jest dosyc duzy park . Od wiosny zbieram tam ziola, caly rok pije herbate zrobiona tylko z ziol ktore sam zebralem. Deneruje mnie tylko jak sluzby porzatkowe obcinaja galezie drzew i krzewow w poblizu sciezek, a najczesciej obcinaja tak z koncem sierpnia poczatkiem wrzesnia, najczesciej jest to czarny bez, a ja go zbieram dosyc duzo i musze dopiero przyginac galezie zeby go zerwac, dlatego musze nosic ze soba taki dlugi kij z hakiem, ale oprucz tego ze zbieram tam ziola i owoce , to mozna tam fantastycznie odpoczac, zwlaszcza w kwietniu i maju jak kwitna mlecze mam tam takie dwie kilkuhektarowe laki na takim dosyc stromym stoku, to jest fantastycznie jak tam jest zolto i spokojnie, chociaz dosyc sporo spacerujacych ludzi, jeszcze na takiej innej lace prawie na srodku rosnie wspanialy dab, ale naprawde wspanialy, taki jak z obrazka, lubie sobie pod nim siedziec.
Kiedys lubilem sporo chodzic, najbardzie lubilem taki wawoz w dolinie Mnikowskiej pod Krakowem, Teraz moim najwiekszym marzeniem jest pochodzic razem z corka po gorze Untersberg kolo Salzburga. To jest podobno najwieksze miejsce mocy w Europie. Na temat tej gory i przeniesien w czasie , i innych podrozy, sa opisy juz od XIV wieku, ostatnie takie zdarzenie mialo miejsce w 70-ych latach ubieglego wieku, i to jest dobrze udokumentowane. Para turystow wyjechala wlasnie na zwiedzanie jaskin pod Untersbergiem. Pod wejsciu do jednej z jaskim , nagle slad sie po nich urwal, a drugi dzien zaalarmowani zostali ratownicy gorscy, ktorzy przeszukiwali caly teren. Po dwoch dniach poszukiwania przerwano, bylo o tym dosyc glosno w prasie. Po przerwaniu poszukiwan Ambasada niemiecka w Kairze dostala telefon, ze na statku plynacym przez morze czerwone znajduje sie dwoje pasazerow z Niemiec , ktorzy nie maja dokumentow/paszportow/ . Po sprawdzeniu okazalo sie to tych dwoje turystow, ktorzy zagineli pod Untersbergiem. Nie umieli wyjasnic w jaki sposob znalezli sie na tym statku. Weszli do jednej jaskini i nagle znalezli sie na statku na pelnym morzu.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 lut 2017, 18:55 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3404
Płeć: mężczyzna
Coś słyszałem o tym,a i znalazłem pewien opis z 2008r
http://www.paranormalne.pl/topic/18533- ... ntersberg/

a i było wspomniane tutaj

Nie pamiętam w jakiej knidze jest opisanych sporo takich przypadków-idziesz np.z kumplem gdzieś w pole,do lasu i nagle go nie widzisz...i znika,totalnie.To nawet nie musi być jakaś jaskinia.
Trójkąt bermudzki tam wspomniany to raczej pikuś z tak zwanym alaskańskim,gdzie do tej pory są pewne strefy gdzie lepiej się nie pokazywac albo nad nimi nie latać.

_________________
Żywe Zwierciadła i zakrzywione odbicia.
.kapsw oget jatyzc eiN



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 10 lut 2017, 23:10 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 31 sty 2017, 23:12
Posty: 116
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Bayern
Widzisz Dar ja choruje na COPD/ POChP/ III stopien a jeszcze dwa lata temu mialem IV stopien, przez 5 lat. Mam 70% behinderung-kalectwa. Kilka lat temu przejcie z kuchni do pokoju zabieralo mi 10 minut. Wiec dla mnie taka wyprawa jak na Untersberg to rzeczywiscie wyprawa, ale mysle ze schafne to jak nie w tym roku to w przyszlym, lub w nastepnych.Zwlaszcza ze obiecalem to corce, a to mobilizuje, kiedys bylem przewodnikiem gorskim, wiec dla mnie chodzenie po gorach to naprawde wielka przyjemnosc.
A teraz cos na temat trojkata bermudzkiego; jakies 40 lat temu byla taka wyprawa badawcza , radziecko-amerykanska na statku "Wiates", w tym czasie najnowoczesniejszym statku badawczym. Na pewnym etapie badan z wyprawy ukazalo sie kilka zdjec, miedzy innymi piramid na dnie morza. Pozniej jakiekolwiek wiesci na temat tej wyprawy ucichly. Acha te zdjecia ogladalem w "Dzienniku Polskim" lub w "Gazecie Krakowskiej". Kilka lat temu usilowalem sie dowiedziec cos na temat tej wyprawy, ale wszystkie zrodla podawaly ze opracowanie wynikow wyprawy nie zostalo zakonczone, wiec nie ma na ten temat zadnych wiadomosci. Moze ty cos gdzies znajdziesz.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 57 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group