Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 10 sie 2020, 12:03

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 43 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
Post: 19 gru 2015, 22:47 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree

Rejestracja: 19 gru 2015, 22:18
Posty: 4
Płeć: mężczyzna
Witam wszystkich!

Mam 25 lat i szukam pomocy w rozwiązaniu problemów zdrowotnych, o podłożu fizyczno-psychologicznym. Niestety metody konwencjonalne zawiodły. Starałem się wyleczyć z towarzyszących mi objawów u lekarzy – neurologów. Badania w postaci rezonansu magnetycznego nie wykazały, żebym miał „coś nie tak” z głową. Badania morfologii krwi wykazały 3 odbiegające od normy parametry tj.:
MCV 79,6 - norma 81,2-95,1
MCHC 36,2 - norma 31,5-35,0
P-LCR 31,1 - norma poniżej 25,0

Moje problemy skupiają się wokół bardzo słabej pamięcią, koncentracji oraz przewlekłego zmęczenia. Czasami w czasie rozmowy nie pamiętam, co zostało poruszone dosłownie 2 minuty wcześniej, albo mówię czasem nawet krótkie zdanie i w jego połowie nie wiem o czym chciałem powiedzieć. Potrzebuję dużo więcej niż inni czasu na przyswojenie materiału do zapamiętania, zapominam o czym ktoś mi mówił poprzedniego dnia, a nawet przed chwilą. Często mam problemy z powtórzeniem czegoś zasłyszanego przed chwilą.

Problemy z luźnym myśleniem (umiem rozwiązywać zadania logiczne, matematyczne, a z drugiej strony czuję się otępiony, brak zdania na dowolny temat, wszystko przyjmuję milczeniem bo mam pustkę w głowie). Gdy juz zmuszam sie do tego by pamietac, wiecej mysleć to jestem zmęczony senny. Jezeli mam coś powiedzieć czy pomysleć to często brakuje mi słów i zacinam się na amen.

Czasami czuję się jakbym był pijany,otępiony,wolno myślę i nie potrafię się na niczym skupić. Nie pamiętam wątków zasłyszanych jakiś czas temu, często nie rozumiem co się do mnie mówi. Z jednej strony słucham kogoś, a z drugiej mam “rozkojarzone myśli”, czuje się jakby nieobecny.Jestem bardzo zapominalski, zapominam o wszystkim co mi sie powiedziało, często bliscy muszą pisać mi kartki albo przypominać smsem, żebym o czymś pamietał, zapominam np. wyłączyć żelazka, zamknąć drzwi od mieszkania.Często nie kojarze faktów, potrzebuje czasu, żeby cos zrozumieć. Jestem rozkojarzony, nie mam energii.

Problem sprawia mi zrozumienie tekstu czytanego, czytam chwilę i okazuje się, że tylko składałem w zdania pewne wyrazy, nie rozumiejąc przekazu. Kiedyś lubiłem czytać książki, obecnie po przeczytaniu jednej strony “gubie wątek”, zapominam o czym czytałem. Mimo że uczyłem się dużo i do tego czytam artykuły o wszelakiej tematyce nie mam zdania w wielu kwestiach, bo nie pamiętam lub nie znam się na poruszonym temacie, mimo że jest to temat ogólny, z którego jakiekolwiek pojęcie należy mieć. W wypowiedzi brakuje mi argumentów. Problem sprawia mi także podejmowanie decyzji, czasem nawet banalnych z życia codziennego. Często zdarza mi się, pisząc kolokwialnie, „złapać zawiechę” i uciekam myślami od tematu. Czasami oglądając film “zamyślam się” i podobnie jak przy czytaniu ksiązki - trace wątek. Wydaje mi się, że jestem jakiś niezręczny przy pracach manualnych i fizycznych, bo upuszczam coś często, skaleczę się czy uderzę. Te objawy utrzymują się od 10-15 lat, jednak widzę, że im bardziej się starzeje tym bardziej się one nasilają.

Przez długi okres czasu towarzyszyły mi silne bóle głowy zlokalizowane w tylnej lewej półkuli głowy (co drugi dzień). Neurolog zasugerował, że przyczyna może leżeć po stronie kręgosłupa (garbienie się, siedząca praca, niewygodne łóżko). Po wymianie łóżka, bóle ustąpiły.
Przypuszczałem, że wizyta u neurologa rozwiąże mój problem. Jednak wyniki badań okazały się pomyślne (m.in. wspomniany RM głowy). Lekarz pytał, czy często się stresuję, ponieważ przewlekły stres może powodować, że organizm „wypiera” różne informację. Na co dzień staram się „żyć na luzie”, jednak skłamałbym, twierdząc, że nie uświadczyłem stresujących sytuacji. Było ich dość sporo. Począwszy od stresującego dzieciństwa – rozwód rodziców, śmierć ojca, wyjazd matki za granicę (na stałe), po stresujący okres dojrzewania, i dorosłość.

Myślę, że powyższe problemy mogą mieć podłoże psychologiczne – o ile neurolog miał rację. Przypuszczam, że od dzieciaka towarzyszy mi depresja. Wielokrotnie miewałem myśli samobójcze (zarówno na etapie nastolatka, jak i obecnie), codziennie doświadczam chwil zwątpienia, bardzo szybko dopada mnie negatywny nastrój, nie widzę sensu w dalszym życiu, nie planuję, w głowie piszę czarne scenariusze. Ten „klimat” jest cholernie ciężki. Mam wrażenie, że jestem do niczego. Zastanawiam się nad wizytą u psychologa, jednak szczerze wątpię w zbawienne działanie terapii polegającej na gadaniu…

Drugą przyczyną w której dopatruję się problemów z pamięcią jest syndrom chronicznego zmęczenia. Nie ma dnia żebym nie czuł się zmęczony, nie działają na mnie kawa, czy energy drinki. Pomimo zmęczenia nie sypiam dłużej niż 7 h, nie umiem tak jak niektórzy „odespać”. Mój sen jest płytki, nie daje mi wypocząć. Przez to ciężko myślę, nie mogę się skoncentrować. Czasami odczuwam kołatanie serca.

Dziękuje tym, którzy dobrnęli do końca. Wiem, że na forum udziela się wielu mądrych ludzi, jeśli ktoś zetknął się z podobnym przypadkiem, to bardzo proszę o rade.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 19 gru 2015, 22:47 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 20 gru 2015, 13:06 
Witaj, sam też miałem bardzo dużo problemów z koncentracją, zapamiętywaniem, "odlatywaniem" w czasie w ktorym powinienem się skupić. ogólnie takie zajebanie mułem :)

Wcześniej myślałem że to przez niedotlenienie organizmu spowodowanego krzywą przegrodą nosową (zatkana jedna dziurka w nosie), jednak po operacjii problem był mniejszy jednak nadal nie było wporządku.

próbowałem wielu rzeczy, cwiczen, super witamin... Pomaga mi jedynie jedna rzecz..

http://davidicke.pl/forum/100-dniowa-praktyka-nocna-t5112.html

Tylko że ja robię to bez mantr z uwagii na domowników, jednak ważne by robić ćwiczenie przez minimum godzine.

Bardoz mocno wzmocniła mi sie koncentracja ( juz nie odlatuje myslami).
Pamięć, ogolnei jestem świadmowy bardziej tego co sie wokół mnie dzieje.. również w czasie snu (samoczynnie zaczely sie świadome sny).

Dużo szybciej się regeneruje (wsytarczy mi 4, 5 h snu i jest lepiej niz keidyś po 9h).

odczuwam duzo większy przypływ energi, co widać przy ćwiczeniach ze sztanga, podciąganeim się.

Poprawiły m isię wyniki w skzole, obecnie w pracy (masyzny cnc, obsluga, programowanie) jest duzo lepiej, kiedys szef dał robotę, powiedział na co uważać a ja po minucie zapomniałem co on do mnie w ogole mówił, teraz to juz sie to nie zdarza.

Jednak odrazu ostrzegam, żeby robić to codizennie przez minimum godizne trzeba mieć cholernie dużą determinację. jednak warto (przynajmneij u mnie) widze olbrzymią różnice w życiu, równiez kontakty z rodizną, znajomymi uległy znacznej poprawie.

Czy tobie to tez tak bardoz pomoże to nie wiem, ja widze wielką roznice juz po kilku dniach, jak z innymi to nie wiem bo nie znam osobisice nikogo kto by to robił.
Wiem że to może być dziwne i zalatywać jakąś ezoteryką, ale uwierz mi że to naprawdę działa. Zresztą sam możesz się przekonać, jedyną przeszkoda jest lenistwo.

A na jakiej podstawie to działa? Nie mam pojęcia... wydaje m i sie że ma to zwiążek z dużym dotlenieniem całego ciała przed snem, i odcięciem tego neichcianego myślenia z głowy. Wydaje m iise że również kumuluje się jakaś energia w brzuchu bo odczuwam tam gorąco. W sumie nieważne jak, ważne że działa :)

Bywaj zdrów.



Na górę
   
 
 
Post: 20 gru 2015, 14:04 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 08 wrz 2014, 16:04
Posty: 245
Płeć: kobieta
Lokalizacja: PlanetaZiemia
Wg mnie masz objawy świadczące o przewlekłym zatruciu rtęcią.
Objawami przewlekłego zatrucia rtęcią są:
* ogólne osłabienie,
* bezsenność,
* mdłości, utrata apetytu, problemy z trawieniem,
* wysypka w okolicach twarzy i szyi,
* przesuszona, swędząca skóra (zwłaszcza w okolicach kostek) z tendencjami do zachorowań na grzybicę,
* znaczne pogorszenie się kondycji włosów,
* przygnębienie, depresja lub rozdrażnienie,
* bóle głowy, kończyn,
* zaburzenia termoregulacji (objawiające się nadmierną potliwością lub jej zupełnym brakiem),
* może wystąpić fotofobia,
* zaburzenia w postrzeganiu kolorów ze zmniejszoną wrażliwością na kolor czerwony (z daltonizmem włącznie),
* zaburzenie zmysłu smaku i słuchu (np.: dzwonienie w uszach lub zaburzenie w rozumieniu słyszanych słów),
* ślinotok lub uporczywa suchość w ustach,
* zapalenia w jamie ustnej,
* rozchwianie i wypadanie zębów,
* niebieskofioletowy rąbek na dziąsłach,
* zapalenie dziąseł,
* biegunki,
* uszkodzenie nerek,
* astma,
* rozregulowanie układu odpornościowego (niemożność zwalczenia nawet drobnych infekcji),
* mogą wystąpić zaburzenia krzepliwości krwi.

W przewlekłym zatruciu związkami rtęci wszystkie z wymienionych objawów pojawiają się i znikają, żaden z nich nie jest stały. Im bardziej ktoś jest zatruty, tym częstsze są u tej osoby objawy, na które czyni ją podatna jej własna fizjologia. Z powodu odmienności osobniczych u różnych osób objawy będą różne, a u każdej z tych osób dany objaw może ale nie musi wystąpić. W sensie ogólnej oceny jakości życia, fakt że objawy pojawiają się i znikają prowadzi do tego, że ofiara ma tygodnie a nawet lata normalnego funkcjonowania, gdy jest wydajna i efektywna na zmianę z okresami bezproduktywności i trudności w wykonaniu najprostszych zadań. Osoba intensywnie realizuje jakiś projekt po to, aby potem odłożyć go na długi okres czasu. W miarę postępu choroby okresy produktywne są coraz krótsze, rzadsze i oddalone w czasie.
Nie ma typowego zestawu objawów – spektrum waha się od lekkich zaburzeń do całkowitego uniemożliwienia funkcjonowania. Zatrucie postępuje powoli, zmienia się obraz narastających dysfunkcji. Występują zmiany emocjonalne, powoli pojawia się depresja. Ofiary zatrucia czują się przemęczone, obojętne, brakuje im motywacji nawet do najprostszych zadań. Zatoksycznieni rtęcią tracą zainteresowanie otoczeniem i własnym życiem, nie cieszą się życiem, nie doświadczają szczęścia czy radości. Doświadczają ciągłego strachu np. przed utratą pracy. Mogą być bardzo spięci, brakuje im nadziei, mają poczucie, że ciąży nad nimi klątwa. Nawet mała porażka ich zniechęca, a niewielkie trudności wydają się nie do pokonania.
Poziom inteligencji stopniowo maleje, osoby, które wcześniej były bystre, stają się powolne w myśleniu, co pokazuje na zaburzenia typu kapha (kafa). To stopniowe pogorszenie dotyczy konkretnie pamięci krótkotrwałej i logicznego rozumowania. Nie potrafią planować wydatków, grać w szachy, tracą zdolność koncentracji. Problemy z pamięcią mogą brać się raczej z łatwego rozproszenia uwagi i niezdolności do koncentracji tak aby zapamiętać rzeczy niż z prawdziwych zaburzeń pamięci czyli osoby mogą skarżyć się na problemy z pamięcią ale radzą sobie dobrze na testach pamięci. Nie są zmotywowane do wykonywania pracy, myśli są ciężkie, powtarzające się i pedantyczne. Coraz trudniej jest myśleć kreatywnie, ostatecznie staje się to niemożliwe. Pojawiają się problemy w odszukaniu właściwych słów, błędy stylistyczne i gramatyczne. Niezdolność do wyrażenia swoich myśli jest postępująca.

Specyficznym objawem jest niezdolność jasnego myślenia bez włożenia w to wielkiego wysiłku. Najlepszym opisem dla osób, które tego nie doświadczyły, to jak być na ciągłym kacu ale bez bólu. Osoby, które tego doświadczyły, wiedzą że termin „mgła umysłowa” najlepiej oddaje ten stan.
Subiektywne doświadczenie zatrucia rtęcią to uczucie drażliwości, podekscytowania, lęki, niepokoju, melancholii, depresji, słabości, zmęczenia, przytłumienia, braku decyzyjności i bólu głowy. Poczucie beznadziei, depresji i bezsensowności są częścią zespołu zatrucia.
Zaburzony jest zegar biologiczny. Bardziej powszechne jest późne zasypianie i późne wstawanie. Mimo wysiłków osoby zatrute nie potrafią wyregulować sobie cyklu dnia i nocy.
Rtęć zaburza zmysł zapachu, który staje się mniej dokładny, a potem – zmysł słuchu. Percepcja słuchowa nie pogarsza się aż tak jak zdolność pacjenta do zrozumienia i interpretacji dźwięków – np. słyszą wypowiadane do nich słowa ale ich nie rozumieją.
Rtęć zaburza system hormonalny. Tarczyca może mieć obniżone funkcjonowanie.
Rtęć zaburza też zdolność ciała do regulacji glukozy. Może również wystąpić alergia, astma i inne problemy z oddychaniem.
Są jeszcze inne objawy, będące wynikiem zaburzeń fizycznych, umysłowych emocjonalnych i hormonalnych.
Rtęć należy do metali ciężkich i jest toksyczna, nie tylko dla naszej tarczycy. Jest drugim, po plutonie, najbardziej toksycznym pierwiastkiem na ziemi.
Jaka rada na te wszystkie dolegliwości. Jedna - chelatacja - odtruwanie organizmu z rtęci. Jest tu cały wątek poświęcony chelatacji. Ja opracowałam na potrzeby nie tyle własne ale bliskiej mi osoby np b. dokładny tydzień po tygodniu plan chelatacji oparty na kolendrze (pietruszka chińska) w kroplach i chlorelli. Inne chelatory to magnez, witamina C, ALA i wiele wiele innych. Trzeba się suplementować witaminami w czasie chelatacji.
Autorem protokołu chelatacji z rtęci jest Andy Cutler.

http://pdm.org.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=28&Itemid=78
http://uzdrowiciele.blogspot.com/2013/11/rtec-zatrucia-i-detoksykacja-organizmu.html



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 gru 2015, 15:39 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 11 gru 2012, 20:38
Posty: 71
Płeć: mężczyzna
Ja tylko dodam odnośnie chelatacji, że są sprzeczne wytyczne co do użycia kolendry i chlorelli jako chelatatorów. A. Cutler odradza stosowanie ze względu na nieznany czas półtrwania tych związków w organizmie, co może prowadzić do redystrybucji rtęci np. w mózgu. Na zagranicznych stronach można znaleźć relacje o pogorszeniu po zastosowaniu kolendry czy alg.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 gru 2015, 17:46 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 08 wrz 2014, 16:04
Posty: 245
Płeć: kobieta
Lokalizacja: PlanetaZiemia
Kolendra - inaczej cilantro,chinese parsley, chińska pietruszka - usuwa z kości i centralnego układu nerwowego takie metale ciężkie jak rtęć, kadm i ołów. Jest prawdopodobnie jedynym czynnikiem, który skutecznie usuwa rtęć zgromadzoną w przestrzeni międzykomórkowej (związaną z mitochondriami, cząsteczkami tubuliny i liposomami, itd.) oraz w jądrach komórek (tam kolendra eliminuje uszkodzenia DNA) oraz jako jedyna usuwa metale ciężkie nawet z komórek mózgowych.

W procesie usuwania metali ciężkich kolendra jedynie przenosi szkodliwe substancje do innych rejonów ciała, więc, żeby proces odtruwania mógł się pomyślnie zakończyć, musi być stosowana jednocześnie z innym czynnikiem, który pozwoli je związać i usunąć z organizmu. Kolendra wyciąga z komórek i przestrzeni międzykomórkowej więcej toksyn, niż jest w stanie usunąć z organizmu, może się zdarzyć, że tkanka łączna (w której znajdują się nerwy) zostanie zalana metalami, wcześniej magazynowanymi w bardziej bezpiecznych miejscach. Proces ten określa się jako ponowne zatrucie, aby mu zapobiec należy kolendrę stosować wraz z czynnikiem wchłaniającym toksynę jakim jest np. chlorella. Chlorella nie tylko aktywuje w organizmie procesy oczyszczające, ale również wiąże wszystkie znane toksyczne metale oraz toksyny środowiskowe i ułatwia ich usunięcie. Jest więc idealną „towarzyszką” kolendry.

Należy zacząć od bardzo małych ilości, a jako że część ludzi ma po prostu alergię na kolendrę, trzeba sprawdzić czy nie ma niepożądanych ostrych reakcji alergicznych.
Jest jeden problem z chlorellą - bardzo rzadko gdzieś kilka przypadków na tysiąc chlorella powoduje wręcz koszmarną reakcję organizmu, kilkugodzinne wymioty i biegunkę połączone z wrażeniem zatrucia, dużo gorzej to wygląda niż przy grypie żołądkowej. Wtedy trzeba bardzo delikatnie, w małych dawkach przystosować organizm do zażywania chlorelli. Chlorella pomaga wydalać metale ciężkie oraz aluminium z organizmu, zatem wstępnie oczyszcza organizm z nadmiaru ich związków krążących w organizmie. Kolendra, a ściślej niektóre z jej składników, sprawiają także, że woreczek żółciowy wyrzuca żółć – zawierającą wydalone neurotoksyny - do jelita cienkiego. Znacznie wspomaga uwalnianie żółci, które następuje naturalnie podczas jedzenia. Jeśli nie przyjmuje się jednocześnie chlorelli, większość neurotoksyn zostaje wchłonięta z powrotem poprzez liczne zakończenia nerwowe systemu jelitowego. Dostępne są obie chlorelle: Chlorella pyrenoidosa (lepsza absorbcja toksyn, lecz trudniej przyswajalna) i Chlorella vulgaris (większa zawartość CGF – patrz niżej, łatwiej przyswajalna, mniejsza zdolność absorbowania metali).

KOLENDRA

Na początku – 2 krople dwa razy dzienne w gorącej wodzie, bezpośrednio przed posiłkiem (30 minut po spożyciu chlorelli). Stopniowo zwiększać dawkę do 10 kropli 3 razy dziennie. W fazie początkowej detoksykacji kolendra powinna być przyjmowana przez 1 tydzień, po czym robimy 2-3 tygodnie przerwy (minimum 2-3 dni).
I znowu cykl powtarzamy.
Trzeba zrobić bardzo dokładny plan działania i go przestrzegać. Ważne są też dodatkowe środki wspomagające (jod, wit. C, magnez, ostropest plamisty, wit. E i A, głóg, jabłka, sauna itd).
Skutki uboczne stosowania kolendry i chlorelli

Większość skutków ubocznych tj. np. bóle w stawach odzwierciedla efekt mobilizacji metali, które są transportowane w organizmie. Ten problem można natychmiast rozwiązać przez znaczące zwiększenie dawki chlorelli, a nie przez zredukowanie jej, co mogłoby pogorszyć problem. Mniejsza dawka chlorelli mobilizuje więcej metali, które są „zamykane” w jelitach, więcej chlorelli wiąże więcej toksyn niż jest zmobilizowane. Można jednocześnie zmniejszyć dawkę kolendry.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 gru 2015, 18:45 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree

Rejestracja: 19 gru 2015, 22:18
Posty: 4
Płeć: mężczyzna
serdecznie dziękuję za Wasze odpowiedzi i poświęconą uwagę.

@owcz4r

Czy po wykonaniu cyklu 100 dni praktyki, robisz przerwe?
Jeżeli tak, to po jakim czasie powtarzasz cykl?

Nie ukrywam, że pojęcia które zostały zastosowane w opisie tej praktyki, takie jak: "Praktyka przywraca łączność ze swoimi aspektami z innych wymiarów", "stwarza możliwość komunikacji między-wymiarowej", "umożliwia pracę ze swoimi poprzednimi i przyszłymi wcieleniami
w czasie rzeczywistym", "Wypracowane kompetencje przekładają się na WSZYSTKIE dotychczasowe wcielenia przyszłe przeszłe, równoległe itp. możemy odrodzić się w dowolnej rasie, i dalej posiadać dostęp do wypracowanego przejrzystego umysłu. Są to poza/ponad magiczne poziomy kompetencji - skuteczności...!", brzmią jak science-fiction ;) nie chciałbym nikogo urazić, nie mam doświadczenia w tego rodzaju ćwiczeniach, a sam opis wydaje się wręcz surrealistyczny.

Również mam krzywą przegrode nosową;)
Mam nadzieję, że ta praktyka pomoże, bo straciłem już nadzieję na poprawę...


@why?

objawy faktycznie mogą wskazywać na zatrucie rtęcią, jednak w jaki sposób mogłbym się zatruć? nie mam plomb amalgatowych, rzadko jadam ryby, nie zdarzyło mi się zjeść kulek z termometru...
hmm...chyba powinienem zacząć od przeprowadzenia w tym zakresie badan...widzę, że koszt chlorelli i kolendry, jest znaczny.
Jakich firm suplementy, polecasz? rozumiem, że można nabyć zarówno w płynie, jak i w postaci tabletek?
Czy znasz jeszcze inne metody odtruwania organizmu?


pozdrawiam



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 gru 2015, 18:55 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 25 maja 2015, 8:01
Posty: 289
Płeć: mężczyzna
Też pomyślałem o zatruciu rtęcią.
Najprościej będzie jak na 7-10 dni zastosujesz dietę niskotiolową:
http://www.dzieci.org.pl/forum/chelatac ... osiarkowa/
Po tym czasie przez tydzień pokarmy wysokotiolowe.
Polepszenie zdrowia w trakcie tych 7-10 dni i późniejsze pogorszenie może w dużym stopniu oznaczać zatrucie rtęcią lub innymi metalami ciężkimi.
Szczegóły w linku powyżej.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 gru 2015, 20:00 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 mar 2011, 0:45
Posty: 1103
Płeć: mężczyzna
Na początek pozbądź się nieproszonych gości z organizmu. Objawy świadczą jednoznacznie, że masz kolego robale.

_________________
Dobrze się bawię.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 gru 2015, 22:42 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 23 lut 2015, 15:32
Posty: 217
Płeć: mężczyzna
Bow czy można samemu przeprowadzić odrobaczanie takimi preparatami jak np 7 pepas w połączeniu z innymi naturalnymi terapiami, czy lepiej wybrać się do specjalisty ? Mama idzie we wtorek do dr Ozimka ( jakimś cudem udało się zapisać) i będzie mogła odrobaczyć organizm pod opieką lekarza. Niestety trudno teraz o wolny termin dla mnie, a chciałbym się pozbyć przynajmniej jakiejś części pasożytów, ponieważ mam parę dokuczliwych objawów.
Chciałem też zapytać czy takie środki jak witamina d3, jod czy woda utleniona mogą poradzić sobie z robakami, czy potrzebne są mocniejsze preparaty jak np Zentel, a wyżej wymienione środki mogą działać tylko wspomagająco ?
I ostatnie pytanie czy jeśli odrobaczy się jedna osoba w rodzinie, a reszta nie jest odrobaczona, to czy istnieje możliwość ponownego zarażenia się pasożytami przez tą osobę od reszty domowników ? Wiem, że najlepiej odrobaczyć wszystkich, ale mam dwie uparte osoby w domu, które nie wierzą w takie terapię i wolą łykać tabletki, które tylko maskują objawy.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 21 gru 2015, 7:19 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 27 lut 2015, 9:36
Posty: 90
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: legnica
- szubkie odrobaczanie to zakup orzech czarny (gożdziki, piołun ) w kroplach.
- stosowac 3 x dziennie , przez tydzien, potem przerwa.
- jeśli odrobaczania nie stosuje cała rodzina, to nie pozbedziesz się paciorkowców lub gronkowców.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 21 gru 2015, 9:58 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 08 wrz 2014, 16:04
Posty: 245
Płeć: kobieta
Lokalizacja: PlanetaZiemia
@meloman odpowiadając na twoje pytanie o źródło zarażenia rtęcią stawiam hipotezę, że poprzez szczepienia.
Poza tym, ty nie masz plomb amalgamatowych, ale może twoja mama miała i poprzez łożysko rtęć dostaje się do organizmu dziecka.
Piszesz, że depresję masz od dziecka, masz za sobą trudny okres dojrzewania, myśli samobójcze od okresu dojrzewania.
Ciężko jest udowodnić związek z czymś co miało miejsce w dzieciństwie bo to nie jest ostre zatrucie, tylko stan przewlekły.
Gdzie kupuję suplementy? Kupuję w iherbie tam wychodzi mi najtaniej, mam tam też kolendrę w kroplach np i jest bardzo duży wybór suplementów. Też patrzę uważnie na skład, z czego są pozyskiwane i również czytam opinie ludzi, którzy zażywali dany specyfik. Tu jest link do cilantro to jest po ang. kolendra http://www.iherb.com/search?sug=cilantr ... rank=1#p=1. Tanio nie jest, bo NFZ nic nie refunduje.
Można zrobić analizę pod kątem zawartości rtęci. Ale wg mnie szkoda pieniędzy.
Przewlekłe zatrucie rtęcią może być przyczyną niezliczonej ilości różnych schorzeń. Często nie wiadomo, czy to co nam właśnie dolega to nie jest przypadkiem efekt zatrucia rtęcią, jak w przypadku psychozy dwubiegunowej czy depresji. Główni podejrzani to schorzenia autoimmunologiczne oraz alergie, ale też zespół przewlekłego zmęczenia i inne tego typu "chroniczne" dolegliwości to związki rtęci zatruwające tkanki i organy ciała. Najbardziej chyba znany przykład związku rtęci z chorobami to autyzm, który masowo zaczął pojawiać się po wprowadzeniu szczepionek dla niemowląt skażonych gigantycznymi ilościami rtęci, plomb amalgamatowych dla matek i popularyzacji spożycia ryb morskich o dużej zawartości związków rtęci w mięsie.
Weźmy dla przykładu chorobę Parkinsona otóż choroba ta nie dotyczy wyłącznie funkcji motorycznych jak większość niezorientowanych sądzi. Choroba ta również nie dotyczy tylko osób w podeszłym wieku, dotyka ludzi coraz młodszych, a ostatnimi czasy nawet kilkunastoletnie dzieci.
Chorzy często cierpią z powodu koszmarnego bólu. Ból ten jest trudny do opanowania, a leczenie jest wyłącznie objawowe. Zresztą skuteczne tylko w pierwszym okresie zwanym przez lekarzy „miesiącem miodowym”. Po tym okresie następuje faza choroby gdzie leczenie objawowe przynosi niewiele albo żadnej ulgi. Wtedy zaczyna się prawdziwe cierpienie.
Do tej pory świat medyczny nie zainteresował się prawdziwym leczeniem czyli usunięciem przyczyny. Np. usunięciem metali ciężkich z obwodowego i centralnego układu nerwowego.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 21 gru 2015, 11:17 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 mar 2011, 0:45
Posty: 1103
Płeć: mężczyzna
Jasne, że przyczyną może być rtęć. Kolendra wprowadza do "obiegu" rtęć ale jej nie usuwa (to opinia Cutlera a on na temat coś tam wie) ja osobiście zastosowałem kolendrę i chlorellę ale po dołączeniu chlorelli poczułem się bardzo źle.
Mam wysoki poziom rtęci, chyba bardzo wysoki. Laborantka, która wykonywała badania stwierdziła, że jeszcze nie spotkała tak wysokiego poziomu rtęci wcześniej.
Mam zamiar kontynuować chelatację za pomocą ALA i wiosną wykonam badania ponownie. W moim przypadku znam źródło zatrucia i dokładnie wiem kiedy naraziłem się na oddziaływania oparów rtęcie ale wcale tak nie musi być można przypadkowo znaleźć się w miejscu skażonym wcale o tym nie wiedząc, można coś zjeść co zawiera dużą dawkę rtęci jest milion sposobów na skażenie tą trucizną, a teraz jeszcze szczepionki.
Cutler nie poleca kolendry ponieważ trudno jest obliczyć albo zachować stały czas rozpadu związków jakie powstają w wyniku reakcji składników czynnych kolendry i rtęci. Obawia się on, że chelatacja kolendrą prowadzić będzie często do redystrybucji tej toksyny.
Łatwiej jest to robić ALA ponieważ wiemy jak długo powstałe związki nie rozpadną się.
Objawy o jakich pisze Meloman mogą świadczyć o wielu problemach m.in. robaki, rtęć, zakwaszenie organizmu spowodowane niewłaściwym trawieniem, nietolerancje pokarmowe itd.
Najprościej jest zacząć od odrobaczenia aby pozbyć się niechcianych gości, a następnie gdyby objawy nie ustąpiły zająć się kolejnymi przyczynami. Odrobaczanie nie zaszkodzi i z całą pewnością jest konieczne absolutnie w każdym przypadku. Jeden ma mniej pasożytów inny więcej ale każdy je ma jeżeli nie odrobacza się systematycznie.
Randy jasne, że można się odrobaczyć za pomocą dostępnych środków ale moim zdaniem nie jest to proste. Np lamblie podobno (czytałem na zagranicznych forach) usuwa skutecznie Zentel w następujący sposób: 3x1 przez 3 dni, tydzień przerwy i kolejne 3x1.
Dobry jest olejek oregano, czarny orzech i kilka innych ziółek. Warto je stosować ale ja postanowiłem udać się do specjalisty bo zależało mi na czasie a i nie ukrywam chciałem z nim porozmawiać na inne tematy. Nie jestem do końca zadowolony z jego metody i nieco ją zmodyfikuję.
Odnośnie płynu Lugola to również dobry środek usuwający pasożyty krwi.
Po zastosowaniu leków na odrobaczanie dobrze jest zregenerować nieco wątrobę czyli przeprowadzić kilka cykli ALA tak jak to jest opisane w wątku o chelatacji w domu.
Randy pisze:
I ostatnie pytanie czy jeśli odrobaczy się jedna osoba w rodzinie, a reszta nie jest odrobaczona, to czy istnieje możliwość ponownego zarażenia się pasożytami przez tą osobę od reszty domowników ? Wiem, że najlepiej odrobaczyć wszystkich, ale mam dwie uparte osoby w domu, które nie wierzą w takie terapię i wolą łykać tabletki, które tylko maskują objawy.

Najlepiej byłoby odrobaczyć wszystkich domowników i domowe zwierzęta jeżeli jednak nie potrafisz ich przekonać do tego to rób to sam po jakimś czasie sami się przekonają dzięki efektom jakie zaobserwują na twoim przykładzie.

_________________
Dobrze się bawię.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 21 gru 2015, 17:18 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree

Rejestracja: 19 gru 2015, 22:18
Posty: 4
Płeć: mężczyzna
Nie ukrywam, że nie chciałbym kupować kosztownych suplementów, póki nie będę mieć pewności, że faktycznie powodem złego stanu jest np. rtęć, czy paciorkowce lub inne robaki, dlatego chyba najlepiej zrobię jeśli się przebadam.

Miałem spore przypuszczenia, że za tym wszystkim mogą stać robale i chyba od nich zacznę...Jakie badania w tym zakresie polecacie?
Słyszałem, o badaniu żywej kropli krwi, które zaleca się w takich przypadkach, jednak spotkałem się z różnymi opiniami - jedni bardzo chwalili, a drudzy twierdzili, że to jak "wróżenie z fusów". Z drugiej strony badanie kału podobno, często jest niedokładne i wymaga kilkukrotnego powtórzenia?

pozdrawiam



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 22 gru 2015, 7:17 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 27 lut 2015, 9:36
Posty: 90
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: legnica
- a czemu nie test Volla.
- w tym przypadku problemem jest diagnosta, jego doświadczenie.
- osobiscie polecam Enso z Warszawy, producenta także sprzętu do tesu Vola i vega-testu.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 22 gru 2015, 8:59 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree

Rejestracja: 19 gru 2015, 22:18
Posty: 4
Płeć: mężczyzna
spairo pisze:
- a czemu nie test Volla.
- w tym przypadku problemem jest diagnosta, jego doświadczenie.
- osobiscie polecam Enso z Warszawy, producenta także sprzętu do tesu Vola i vega-testu.



wskazałem tylko dwa rodzaje badań, ponieważ nie słyszałem o innych w tym, o wspomnianym przez Ciebie teście Volla. Najważniejsze, żeby badanie było skuteczne i dokładne. Jak przebiega taki test?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 27 sty 2016, 6:44 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree

Rejestracja: 22 sie 2015, 13:53
Posty: 4
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: PL
Zbadaj tarczycę. Na początek TSH, FT3, FT4.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 27 sty 2016, 22:20 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 sie 2009, 9:58
Posty: 144
Oprócz pasożytów zajmij się tarczycą. Ciężkie przejścia, które masz za sobą, problemy z koncentracją, zapamietywaniem, kołatanie serca mogą sugerować problem z tarczycą.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 28 sty 2016, 1:19 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 mar 2011, 0:45
Posty: 1103
Płeć: mężczyzna
Do przeczytania dla zainteresowanych
http://www.zpz.naturalneleczenie.com.pl/podstawy.html
i później kolejne zakładki z lewej strony. trzeba przeczytać wszystkie rozdziały.

_________________
Dobrze się bawię.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 28 sty 2016, 8:07 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 27 lut 2015, 9:36
Posty: 90
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: legnica
Cytuj:
o wspomnianym przez Ciebie teście Volla. Najważniejsze, żeby badanie było skuteczne i dokładne. Jak przebiega taki test?

- laborant (operator przyrzadu) wybiera elektroniczne zapisy "choroby" i na twoich punktach meridianowych szuka czy występuje rezonans z patogenem w twoim organizmie.
- ważne jest, aby podać laborantowi ogólny stan naszego organizmu, nasze odczucia co do powodu "choroby", w ten sposób nie szukamy po wszystkich markerach tylko zawężamy problem, powodzenia.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 28 sty 2016, 12:46 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 16 gru 2014, 12:59
Posty: 118
Płeć: kobieta
Mozesz tez miec borelke, bo ona czesto daje neurologiczne objawy, wlasnie depresyjne, przewlekle zmeczenie, nie moznosc zapamietania itd, no i oczywiscie pasozyty wiec dobry test volla zrobic, i dobra suplementacja.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 31 lip 2016, 22:04 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree

Rejestracja: 31 lip 2016, 21:26
Posty: 12
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: alpejska wioska
czytam to tu to tam i zastanawiam się od czego zacząć to całe oczyszczanie chelatację bo jest milion poraz zasad.

Wie ktoś może jaka jest prawidłowa kolejność pozbywania sie metali (rtęć, ołów aluminium itp)??

Gdzieś czytałem że najpierw rtęć i tu pytanie kiedy będę wiedział (oprócz wiadomych efektów), że już jej nie mam w mózgu tkankach itp??

Czy przed chelatacją oczyścić wątrobę jelita, krew czy nie ma potrzeby??

Na koniec która metoda na tą zasraną rtęć ołów czy aluminu, bo co forum czy portal to inne metody i niekiedy jedni zaprzeczją drugim, jakaś pietruszka usuwa oragniczną rtęć, ALA usuwa coś tam z mózgu?

Fajnie by było jak byście albo ktoś tam podał jasny fajny schemat chelatacji bo ludzie sie rzucają na wybiórczo i mają efekty takie czy inne ale ogólne zasady powinny być.

Jestem na etapie przygotowywania i zbierania info i bardzo chciałbym to przeprowadzić skutecznie :)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 01 sie 2016, 12:25 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 11 gru 2012, 20:38
Posty: 71
Płeć: mężczyzna
Tu jest temat związany z odtruwaniem, w którym znajdziesz dużo linków chelatacja-w-domku-t14757.html



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 01 sie 2016, 14:44 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree

Rejestracja: 11 lut 2015, 14:14
Posty: 1697
Płeć: mężczyzna
Selen:
Cytuj:
Z chwilą, gdy rtęć zwiąże się z selenem albo cysteiną, nie ma możliwości, by utworzyłą ponownie
jakiekolwiek wiązanie, np. w tkankach mózgu czy nerek.


Detoksykacyjne właściwości selenu w odniesieniu do trującej rtęci wynikają z utworzenia
biologicznie niereaktywnego kompleksu zawierającego oba elementy w równym stosunku
molowym.
Taka substancja nie jest w stanie przedostać się przez bariery biologiczne, takie jak łozysko czy splot naczyniowy, i jest magazynowana w wątrobie i śledzionie albo w mózgu, ale w postaci nieszkodliwej
dla jego tkanek.
Rtęć stanowi bezposrednie zagrożenie dla komórek, gdyż wywołuje w nich długotrwałe środowisko
sprzyjające stresowi.
Ze względu na toksyczny charakter rtęci i ciągłe zagrożenie dla całokształtu naszego środowiska
za sprawą jej obecniości w wodzie, pozywieniu, w wypełnieniach stomatologicznych i w szczepionkach, ważne,
by mieć wiedzę na temat właściwego wykorzystania selenu dla obniżenia stopnia
obciążenia komórek.

Str. 63 - ''Leczenie magnezem'' (PL), dr Marc Sircus.
http://www.nieprzeczytane.pl/Leczenie-m ... 60997.html

http://drsircus.com/medicine/glutathion ... infections
http://drsircus.com/books/e-book/selenium-medicine/
https://youtu.be/RovJUEoMU1c

-- 01 sie 2016, 14:50 --

Jak zrobić sobie zapas selenu do końca życia za około 80 zł?
Cytuj:
Na suplementy diety można wydać niemalże dowolną ilość pieniędzy. Jakość gleb w Polsce oraz coraz większa intensyfikacja rolnictwa powodują, że suplementowanie diety różnymi minerałami i witaminami jest niezbędne. Jednym z tych kluczowych dla zdrowia pierwiastków (zwłaszcza dla osób chorych na niedoczynność tarczycy) jest SELEN. Na dobrą sprawę wszyscy ludzie w Polsce powinni go przyjmować...

W skali roku na te 200-400 mcg selenu dziennie wydaje się sporo pieniędzy, nie mówiąc już nawet o tym, że wiele osób jest wrażliwa na "otoczkę" (wypełniacze w kapsułce) w której ten selen występuje.

Można sobie zrobić (jak autor tego wpisu) samemu suplement zawierający selen. "Jedynym "wypełniaczem" w tej wersji suplementu jest woda.

Do jego stworzenia będą potrzebne 4 rzeczy:
1. 1 litrowa szklana butelka lub 1 litrowy słoik
2. 1 litr wody
3. Waga apteczna/jubilerska
4. Jakiś związek selenu, ja użyłem dwutlenku selenu (SeO2), który zawiera 71% selenu elementarnego

10 g Dwutleneku selenu można nabyć tutaj:
http://onyxmet.pl/?route=product/product&product_id=444
W nazwie firmy wpiszcie swoje imię i nazwisku + PHU (PHU to skrót od przedsiębiorstwo handlowo usługowe). Przykładowo: PHU Wojciech Majda

Po zakupie SeO2 i wagi możemy przystąpić do ważenia. Odmierzamy 57 mg SeO2 i wrzucamy zawartość do 1 l butelki z czystą wodą. Wstrząsamy. Gratuluję właśnie zrobiłeś suplement zawierający selen!

Ile tego brać dziennie? 1 łyżeczkę (od herbat) dziennie. Jako, że zawiera ona 5 ml, to w tej ilości roztworu selenu będzie około 285 mcg dwutlenku selenu. W przeliczeniu na selen elementarny to będzie 200 mcg.

Przygotowując ten suplement powinieneś zachować ostrożność. Z selenem nie ma żartów... Pozostały selen (10 g SeO2 wystarczy Ci na 35.000 dziennych dawek po 200 mcg. Tak, to 35 tysięcy!) schowaj w bezpiecznym, niedostępnym dla dzieci miejscu.

Do mojej mikstury dodałem też jeszcze łyżeczkę boraksu, tak by 1 łyżeczka tego płynu miała 3 mg boru

http://zdrowietarczycy.pl/forum/viewtop ... fdb3fdeced



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 01 sie 2016, 16:22 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 08 wrz 2014, 16:04
Posty: 245
Płeć: kobieta
Lokalizacja: PlanetaZiemia
@jabolpan ja mam dokładny plan detoksykacji zrobiony przeze mnie dla kogoś. Jako podstawę naturalnej terapii detoksykacji z rtęci zawartej w organizmie przyjęłam liście kolendry (miałam kolendrę w płynie). Kolendra to inaczej pietruszka chińska Podobno mogą byś też zwykłe liście kolendry, którą można kupić jako świeżą roślinkę przyprawową w wielu supermarketach lub sklepach ogrodniczych. Wg literatury ich spożywanie wykazuje w badaniach laboratoryjnych tak gigantyczny wzrost rtęci wydalanej z moczem, że uczonym szczęki opadają. Zwykła kolendra znana i polecana przez tradycyjną medycynę indyjską oraz tybetańską totalnie zdeklasowała najdroższe leki chelatujące. Nie wolno ich przygotowywać ani przechowywać ani gotować w metalowych naczyniach, nawet łyżeczką powinno się mieszać drewnianą, inaczej substancje aktywne kolendry będą chelatowały metale z naczyń, co znacznie zmniejszy skuteczność terapii.
Ja wybrałam kolendrę w płynie bo mam czytelną miarkę, w kroplach.

Kolendra - inaczej cilantro,chinese parsley, chińska pietruszka - usuwa z kości i centralnego układu nerwowego takie metale ciężkie jak rtęć, kadm i ołów. Jest prawdopodobnie jedynym czynnikiem, który skutecznie usuwa rtęć zgromadzoną w przestrzeni międzykomórkowej (związaną z mitochondriami, cząsteczkami tubuliny i liposomami, itd.) oraz w jądrach komórek (tam kolendra eliminuje uszkodzenia DNA) oraz jako jedyna usuwa metale ciężkie nawet z komórek mózgowych.

Ponieważ w procesie usuwania metali ciężkich kolendra jedynie przenosi szkodliwe substancje do innych rejonów ciała, więc, żeby proces odtruwania mógł się pomyślnie zakończyć, musi być stosowana jednocześnie z innym czynnikiem, który pozwoli je związać i usunąć z organizmu. Kolendra wyciąga z komórek i przestrzeni międzykomórkowej więcej toksyn, niż jest w stanie usunąć z organizmu, może się zdarzyć, że tkanka łączna (w której znajdują się nerwy) zostanie zalana metalami, wcześniej magazynowanymi w bardziej bezpiecznych miejscach. Proces ten określa się jako ponowne zatrucie, aby mu zapobiec należy kolendrę stosować wraz z czynnikiem wchłaniającym toksynę jakim jest np. chlorella. Chlorella nie tylko aktywuje w organizmie procesy oczyszczające, ale również wiąże wszystkie znane toksyczne metale oraz toksyny środowiskowe i ułatwia ich usunięcie. Jest więc idealną „towarzyszką” kolendry.

Na bazie tych powyższych informacji opracowałam dokładny plan detoksykacji, w formie tabelki (dzień za dniem, tydzień za tygodniem), uwzględniając dochodzenie do pełnej dawki w kolendrze oraz przerwę w jej dawkowaniu, równocześnie uwzględniłam tam preparaty witaminowe wspomagające chelatację (wit. C, selen), miałam tego typu witaminy, że trzeba je brać 4 tabletki 2Xdziennie. Oczywiście trzeba sobie zmodyfikować do swoich potrzeb przepis w zakresie witamin (później miałam inne witaminy i je brało się 2 tabl dziennie). Fazę IV i V należy wydrukować sobie i powtarzać dalej cyklicznie, pierwsze fazy to dochodzenie do pełnych dawek.
Najlepiej sobie plan wydrukować, by się nie pogubić, i odznaczać sobie kolejno to co już za nami, ja radzę też zaopatrzyć się ze względów praktycznych w tygodniowy pojemniczek do suplementów, żeby nie angażować siebie codziennie (właściwie 3 razy dziennie), tylko by to stało się rutyną, pomysłowość w tej materii wskazana, np zamiast kropli wkładałam maleńką karteczkę z napisana ilością kropli, zażywa się też jod w kropelkach i ostropest osłonowo na wątrobę.
Nie mogę umieścić planu tutaj bo jest to tabelka na 7 stron w wordzie.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 01 sie 2016, 18:33 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree

Rejestracja: 31 lip 2016, 21:26
Posty: 12
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: alpejska wioska
why? pisze:
@jabolpan ja mam dokładny plan detoksykacji zrobiony przeze mnie dla kogoś. Jako podstawę naturalnej terapii detoksykacji z rtęci zawartej w organizmie przyjęłam liście kolendry (miałam kolendrę w płynie). Kolendra to inaczej pietruszka chińska Podobno mogą byś też zwykłe liście kolendry, którą można kupić jako świeżą roślinkę przyprawową w wielu supermarketach lub sklepach ogrodniczych. Wg literatury ich spożywanie wykazuje w badaniach laboratoryjnych tak gigantyczny wzrost rtęci wydalanej z moczem, że uczonym szczęki opadają. Zwykła kolendra znana i polecana przez tradycyjną medycynę indyjską oraz tybetańską totalnie zdeklasowała najdroższe leki chelatujące. Nie wolno ich przygotowywać ani przechowywać ani gotować w metalowych naczyniach, nawet łyżeczką powinno się mieszać drewnianą, inaczej substancje aktywne kolendry będą chelatowały metale z naczyń, co znacznie zmniejszy skuteczność terapii.
Ja wybrałam kolendrę w płynie bo mam czytelną miarkę, w kroplach.

Kolendra - inaczej cilantro,chinese parsley, chińska pietruszka - usuwa z kości i centralnego układu nerwowego takie metale ciężkie jak rtęć, kadm i ołów. Jest prawdopodobnie jedynym czynnikiem, który skutecznie usuwa rtęć zgromadzoną w przestrzeni międzykomórkowej (związaną z mitochondriami, cząsteczkami tubuliny i liposomami, itd.) oraz w jądrach komórek (tam kolendra eliminuje uszkodzenia DNA) oraz jako jedyna usuwa metale ciężkie nawet z komórek mózgowych.

Ponieważ w procesie usuwania metali ciężkich kolendra jedynie przenosi szkodliwe substancje do innych rejonów ciała, więc, żeby proces odtruwania mógł się pomyślnie zakończyć, musi być stosowana jednocześnie z innym czynnikiem, który pozwoli je związać i usunąć z organizmu. Kolendra wyciąga z komórek i przestrzeni międzykomórkowej więcej toksyn, niż jest w stanie usunąć z organizmu, może się zdarzyć, że tkanka łączna (w której znajdują się nerwy) zostanie zalana metalami, wcześniej magazynowanymi w bardziej bezpiecznych miejscach. Proces ten określa się jako ponowne zatrucie, aby mu zapobiec należy kolendrę stosować wraz z czynnikiem wchłaniającym toksynę jakim jest np. chlorella. Chlorella nie tylko aktywuje w organizmie procesy oczyszczające, ale również wiąże wszystkie znane toksyczne metale oraz toksyny środowiskowe i ułatwia ich usunięcie. Jest więc idealną „towarzyszką” kolendry.

Na bazie tych powyższych informacji opracowałam dokładny plan detoksykacji, w formie tabelki (dzień za dniem, tydzień za tygodniem), uwzględniając dochodzenie do pełnej dawki w kolendrze oraz przerwę w jej dawkowaniu, równocześnie uwzględniłam tam preparaty witaminowe wspomagające chelatację (wit. C, selen), miałam tego typu witaminy, że trzeba je brać 4 tabletki 2Xdziennie. Oczywiście trzeba sobie zmodyfikować do swoich potrzeb przepis w zakresie witamin (później miałam inne witaminy i je brało się 2 tabl dziennie). Fazę IV i V należy wydrukować sobie i powtarzać dalej cyklicznie, pierwsze fazy to dochodzenie do pełnych dawek.
Najlepiej sobie plan wydrukować, by się nie pogubić, i odznaczać sobie kolejno to co już za nami, ja radzę też zaopatrzyć się ze względów praktycznych w tygodniowy pojemniczek do suplementów, żeby nie angażować siebie codziennie (właściwie 3 razy dziennie), tylko by to stało się rutyną, pomysłowość w tej materii wskazana, np zamiast kropli wkładałam maleńką karteczkę z napisana ilością kropli, zażywa się też jod w kropelkach i ostropest osłonowo na wątrobę.
Nie mogę umieścić planu tutaj bo jest to tabelka na 7 stron w wordzie.


dość ciekawie to wygląda co piszesz, poczytam dobrze temta chelatacji i zdecyduję co i jak.

Czy jest możliwość żebyś mi wysłała ten protokół Twój, możesz napisać na mojego maila.

chciałbym wybrać metode najskuteczniejszą która wydrze te dziadostwa z najgłębszych zakamrków i wywali na zewnątrz a nie tylko poprzemieszcza.

Jak ja tu widzę jak ludzie stosują czyjeś protokoły i dawki zmieniają cuduja bo ich akurat nie zabolała głowa czy coś tam to jestem w szoku.

na obecna chwilę to skłaniałem się za kwasem ALA, kwasem jabłkowym, oraz spirulina, chlorella.

Ta koledra brzmi profesjonalnie takze.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 01 sie 2016, 19:21 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 sty 2016, 23:40
Posty: 189
Płeć: kobieta
why? pisze:
Kolendra - inaczej cilantro,chinese parsley, chińska pietruszka - usuwa z kości i centralnego układu nerwowego takie metale ciężkie jak rtęć, kadm i ołów. Jest prawdopodobnie jedynym czynnikiem, który skutecznie usuwa rtęć zgromadzoną w przestrzeni międzykomórkowej (związaną z mitochondriami, cząsteczkami tubuliny i liposomami, itd.) oraz w jądrach komórek (tam kolendra eliminuje uszkodzenia DNA) oraz jako jedyna usuwa metale ciężkie nawet z komórek mózgowych.

Ponieważ w procesie usuwania metali ciężkich kolendra jedynie przenosi szkodliwe substancje do innych rejonów ciała, więc, żeby proces odtruwania mógł się pomyślnie zakończyć, musi być stosowana jednocześnie z innym czynnikiem, który pozwoli je związać i usunąć z organizmu. Kolendra wyciąga z komórek i przestrzeni międzykomórkowej więcej toksyn, niż jest w stanie usunąć z organizmu, może się zdarzyć, że tkanka łączna (w której znajdują się nerwy) zostanie zalana metalami, wcześniej magazynowanymi w bardziej bezpiecznych miejscach. Proces ten określa się jako ponowne zatrucie, aby mu zapobiec należy kolendrę stosować wraz z czynnikiem wchłaniającym toksynę jakim jest np. chlorella. Chlorella nie tylko aktywuje w organizmie procesy oczyszczające, ale również wiąże wszystkie znane toksyczne metale oraz toksyny środowiskowe i ułatwia ich usunięcie. Jest więc idealną „towarzyszką” kolendry.

Nie mogę umieścić planu tutaj bo jest to tabelka na 7 stron w wordzie.



Z racji tego ,że dużo w mojej kuchni stosuję kolendry jako przyprawy zarówno do potraw mięsnych, zup pomidorowych,pomidorów z mozzarellą itp interesowałam się tym ziółkiem i kiedyś natknęłam się na podobne informacje, na tej stronce :

https://lifesoundflowblog.wordpress.com ... -ciezkich/

Możesz umieścić swój plik z recepturką tutaj : http://www.wyslij-plik.pl/

i zainteresowane osoby sobie ściągną Mruga

Pozdrawiam



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 sie 2016, 18:27 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 mar 2015, 19:59
Posty: 316
Płeć: mężczyzna
Tak się składa, że założyciel tego tematu Meloman ma trochę podobnie problemy do mnie, tylko u mnie nie jest aż tak źle, bo nie mam aż tak często złych stanów samopoczucia, chronicznego zmęczenia i co najważniejsze zawieszek. Sam nie raz odlatuję myślami i to automatycznie, mam dziwne pedantyczne myśli, zresztą zawsze był we mnie ten syndrom bujania w obłokach.
Niedawno doszedłem do wniosku ze to co mi przeszkadza w dążeniu do celu to brak systematyczności w działaniu czy to kończenie szkoły by mieć papier (wymówki że to i tamto to swoją drogą bo wina też jest po mojej stronie), czy ćwiczenia sportowe,czy zakończenie tematu prawo jazdy itp. Nie raz miewam chwile zwątpienia i brak przekonania że się uda. Im wiecej jest spraw których z życiu nie dopnę na ostatni guzik to mnie to egzystancjalnie meczy. Często obserwuję innych i widze w nich zaradnych ludzi sukcesu twardo stąpających po ziemi. Wiem że to co osiągnęli to dzięki systematyczności i temu że nie miewali chwil roznamiętniania sie by tę systematyczność zatracić. A ja ją zatracam kiedy rozpieprza mi sie rytm zycia pod wpływem stresujących sytuacji życiowych lub stresujących perspektyw przyszłości itp.
Kłopoty mam z przyswajaniem wiedzy zwłaszcza tej co mi się w życiu zawodowym przyda. Za 2 miesiące mam egzamin zawodowy i chciałbym mieć papier zawodowy. Wiem że musze sie uczyć ale czuję, że nie mam pewności że tą wiedzę przyswoję i muszę wysilać mięśnie mózgu coś na zasadzie wysiłku jak już siądę do nauki, w dodatku przeraża mnie ilość materiału do przyswojenia.
Co do nauki to wiem że przyczyna tkwi w temacie szkoła (mnie akurat szkoła jako kontrola umysłu upośledziła, nie religia). Strach przez konsekwencją jak bedzie zła ocena czy nieodrobione zadanie. A odrabianie lekcji z ojcem do dla mnie był koszmar, który do dziś pozostawił po sobie wiele złych skutków min. przez stres, strach kłopoty w twórczym myśleniu i działaniu gdzie nie raz też trzeba mysleć.
Ale teraz po tym co tu czytam to tak sobie myśle że problem też może tkwić w sposobie odżywiania. Lubię jeść słodycze, chipsy jak są to muszę zjeść całą paczkę, i inne niezbyt zdrowe zakąski, a alkohol to teraz już sporadycznie. Wiem że niezdrowych składników jedzenia dookoła nas i pokus by sie skusic jest pełno i cięzko tu trzymać pion. Tak sie składa że teraz postanowiłem zdrowo sie odżywiać i pic ziółka typu czystek, melisa, pokrzywa, czy ziołowe herbatki mixy witaminowe, i Magnez B6.
Co do tych cięzkich stanów co się cały czas powtarzają to sam zacząłem sie zastanawiac czy nie ma we mnie rtęci (a jak już jest to ch...j wie czy nie z tych szczepionek). Póki co zobaczę jak minie mi eksperymentalny miesiąc zdrowego żywienia + ziółka
Oczywiście żeby nie było że jestem człowiekiem smutasem, porażką bo poza tym że jeszcze nie osiągnąłem tego co "ludzie sukcesu" to umiem cieszyc się życiem i małymi rzeczami w tym życiu tym że mam stałą pracę, wyłamałem sie z kilku destrukcyjnych dla mnie schematów np palenie trawki co mnie zamulała w działaniu, dobre relacje z najbliższą rodziną, miłym spedzeniem czasu ze znajomymi gdzieś na łonie natury, poznawanie ciekawych inspirujących ludzi itp.
Co do innych tematów to może tu na forum jest jakiś temat o uczeniu sie przyswajaniu wiedzy itp. Sam jestem głębiej ciekaw jak to jest że inni lepiej przyswajają wiedzę mimo przejścia destrukcyjnego dla mnie systemu edukacji.
Inny temat jaki chciałbym tu jeszcze poczytać to dyskusja o kontaktach interpersonalnych z ludźmi. Z tym też mam lekki kłopot, a szukam inspirujących ludzi co energetycznie mogą pchnąć mnie naprzód



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 sie 2016, 19:29 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 23 lut 2015, 15:32
Posty: 217
Płeć: mężczyzna
klesk88
Z moich obserwacji poczynionych na samym sobie i osobach z mojego bliskiego otoczenia zaobserwowałem że niedokańczanie spraw do końca wiąże się z ukrytym, wewnętrznym perfekcjonizmem. Gdzieś w środku możesz pragnąć, żeby wszystko było wykonane perfekcyjnie, boisz się popełnić błąd ( zresztą pisałeś o lęku przed konsekwencjami) i to jest powodem napięcia. Osoby, które są postrzegane jako leniwe, niepoukładane paradoksalnie są perfekcjonistami i mają wysokie oczekiwania co do efektów swojej pracy. Ten lęk jest tak blokujący, że nie dokańczają rozpoczętych prac, ponieważ boją się, że będzie to niedoskonałe, że będzie wykonane żle i co najważniejsze żle ocenione.
Odrabianie lekcji z ojcem znam z autopsji i wiem jakie to może być stresujące, kiedy ojciec stawia wysokie wymagania. Z moim ojcem był ten problem, że on lekcje odrabiał za mnie i dostawałem opieprz, kiedy je odrabiałem sam. Patrzył wtedy co tam nabazgroliłem i wytykał mi błędy. Pamiętam nawet sytuacje, że tak na mnie nakrzyczał, że póżniej już nie śmiałem próbować sam się czegoś nauczyć. To był prawdziwy koszmar, bo wtedy doszedłem do przekonania, że jestem po prostu za głupi, żeby zrobić coś samemu. Pisał za mnie wypracowania, odrabiał za mnie matematykę itd. To był najlepszy okres, żeby właśnie popełniać błędy i uczyć się na nich. Myślę że mój ojciec był takim perfekcjonistą i przerażało go, że jego syn może mieć złe oceny. Potem ja się stałem takim perfekcjonistą i blokowało to jakiekolwiek działanie, bo skoro nie potrafię czegoś zrobić idealnie, to po co w ogóle to robić ?
Może u ciebie też się wprogramował lęk przed błędem i złą oceną wykonanej przez ciebie pracy ? gdzieś w środku chcesz, żeby wszystko było wykonane perfekcyjnie i jest to żródłem napięcia oraz lęku ?
Ten wewnętrzny perfekcjonista może cię bronić przed negatywną oceną otoczenia, przed kompromitacją i łatką nieudacznika. Uważam, że nie powinno się potępiać tego wewnętrznego perfekcjonisty bo pełni on funkcję obronną i daje nam jakieś korzyści, niewątpliwie chroni nas przed krytyką i wynikającym z tego przekonaniem jacy, to nie jesteśmy beznadziejni. Może warto zastanowić się co tobie to daje, zaakceptować to i wprowadzić na początku małe zmiany ?
Mnie uleczyło dokańczanie drobnych spraw do końca i danie sobie prawa do popełnienia błędu. Na początku jest to stresujące, ale póżniej człowiek się oswaja z myślą, że nie wszystko jest podane naszej kontroli i rozumie, że błąd jest czymś fascynującym i popychającym do działania. W końcu jest informacją i motywacją jednocześnie. Zacznij od drobnostek i wspinaj się powoli po szczeblach tej drabinki. Systematyki można się nauczyć, ale najpierw trzeba zaakceptować to co jest, zrozumieć z czego się to bierze i powoli zmieniać.
Cytuj:
Z tym też mam lekki kłopot, a szukam inspirujących ludzi co energetycznie mogą pchnąć mnie naprzód

Nie lepiej zacząć od próby poznania wewnętrznego głosu, który nie chce tej zmiany ? próby zrozumienia dlaczego sytuacja która cię tak męczy jednocześnie daje ci jakieś korzyści ? może warto zastanowić się jakie są pozytywy takiego położenia ? Czasem zamiast na siłę próbować popchnąć się do przodu ( nieważne czy samemu czy przy pomocy innych ludzi) lepiej się zatrzymać i chwilę się zastanowić. Więcej się nauczyłem od życia, gdy zwolniłem, dałem sobie postać w miejscu i zatrzymać w tym tak zwanym " rozwoju".



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 sie 2016, 20:30 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 mar 2015, 19:59
Posty: 316
Płeć: mężczyzna
Dzięki Randy za ciekawe przemyślenia. Powinienem bardziej pozwolić w swoim życiu na naturalny czynnik spontaniczności zamiast na siłę planować, wczuwać sie w sytuacje często na podstawie obserwacji kogoś kto juz w życiu ma to coś czego ja jeszcze nie nabyłem (chodzi tu bardziej o charakter/ osobowość nie sprawy materialne).
Jako obserwator życia wezmę coś z Twoich przemyśleń do siebie i zobaczę co będzie. Poza tym ciekaw też jestem przemyśleń innych co do zdrowego odżywiania się i tych ziółek w moim przypadku.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 sie 2016, 20:53 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 23 lut 2015, 15:32
Posty: 217
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Powinienem bardziej pozwolić w swoim życiu na naturalny czynnik spontaniczności zamiast na siłę planować

Absolutnie nie ma nic złego w planowaniu. Zmiany które chcesz żeby zaszły są bardzo przydatne w życiu i fajnie, że chcesz takiej zmiany dokonać. Gdzieś jakiś lęk przed tą zmianą i dobrze byłoby zrozumieć przed czym jest ten lęk, a następnie dać sobie go doświadczyć oraz zrozumieć.
Kiedyś odczuwałem ogromny lęk przed jedną sytuacją. Cały czas mnie męczył i nie dawał mi spać w nocy, bo starałem się go stłumić i wyprzeć za wszelką cenę. Starałem się odciąć od myśli o tej sytuacji, żeby przestać się bać. Którejś nocy poszedłem na całość i przestałem walczyć, tylko dałem go sobie odczuć z całą mocą. Nigdy w życiu nie czułem tak potężnego lęku, aż w pewnej chwili zniknął całkowicie, tak jakby się rozpłynął. To mnie przekonało, że jeśli dasz sobie czegoś doświadczyć w pełnej mocy, to to po prostu traci swój ciężar, bo przestaje być blokowane i wypierane. Ten lęk nigdy już nie wrócił.
Cytuj:
Poza tym ciekaw też jestem przemyśleń innych co do zdrowego odżywiania się i tych ziółek w moim przypadku.

To wnosi ogromną zmianę i poprawę do życia każdego człowieka. Jeśli żyjesz w symbiozie z naturą i jesz jedzenie, które zostało dla ciebie stworzone, to funkcjonujesz na zupełnie innych wibracjach. Słodycze to martwy, pusty pokarm, który wnosi do organizmu ludzkiego ujemną energię. Wszystko ma jakiś ładunek energetyczny, co odnosi się także do żywności. Zrób sobie taki miesiąc i podziel się relacjami. U mnie po zmianie diety nastąpiła kolosalna zmiana, jeśli chodzi o funkcje kognitywne. Dzisiaj jak czytam książkę, to nic nie jest w stanie mnie rozproszyć i mogę robić to spokojnie przez kilka godzin. Wcześniej czytałem to samo zdanie po 3-4 razy i nie mogłem nic z tego zapamiętać.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 43 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group