Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 26 wrz 2018, 2:32

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 11 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: Korporacje
Post: 18 sty 2010, 14:39 
Cytuj:
Korporacje tworzą własne kodeksy pracy


Pracownik zatrudniony w niemieckim koncernie musiał prosić niedawno swojego przełożonego o zgodę na udział w maratonie biegowym. Firma tłumaczyła się ryzykiem opublikowania wizerunku mężczyzny w ogólnopolskich mediach, czego sobie nie życzyła…
- Roczne dochody firm ExxonMobil, General Electric czy Wal-Mart stanowią dwukrotność PKB Polski. To sprawia, że tak duże i zamożne koncerny międzynarodowe chętnie wchodzą w rolę państw przejmując na siebie niektóre ich funkcje, włącznie ze stanowieniem swojego własnego prawa pracowniczego – mówi wprost Tomasz Teluk, prezes Instytutu Globalizacji.
Osoby chcące zatrudnić się w dużych korporacjach międzynarodowych muszą liczyć się ze znaczącym ograniczeniem praw pracowniczych, a nawet obywatelskich. Firmy zmuszają bowiem podwładnych do podpisywania rygorystycznych zobowiązań odnoszących się do korupcji, zachowania tajemnicy firmy oraz purytańskich zasad obyczajowości, za których złamanie grozi im dyscyplinarne zwolnienie z pracy automatycznie przekreślające dalszą karierę w korporacyjnym świecie. W korporacjach notorycznie łamane są także prawa do odpoczynku oraz urlopu, a nawet nietykalność cielesna pracowników.
________________________________________
Zdrowie ponad wszystko
O tym, że w koncerny rządzą się własnymi prawami, kandydat do pracy dowiaduje się już podczas rozmowy rekrutacyjnej. Menedżerowie oraz przedstawiciele handlowi wypytywani są przez pracodawców o stan zdrowia, szczególnie czy w rodzinie występowały przypadki nowotworów, lub zawałów serca.
- Kandydatury osób z otyłością są odrzucane, a chętnie przyjmowani są ci, którzy uprawiają jakiś sport – mówi Ewa Pióro, doradca personalny z EP- Personel i Organizacja z Kielc.
Firmy argumentują taki system rekrutowania chęcią uniknięcia zainwestowania dużych środków w pracownika, który może potem poważnie zachorować, a nawet umrzeć.
Kadra jest też prześwietlana pod kątem swojego życia osobistego. Rozwodnicy oraz single ubiegający się o kierownicze stanowiska w korporacjach nie mają praktycznie żadnych szans na zdobycie posady.

- Życie osobiste, przynajmniej formalnie, musi wyglądać w oczach pracodawcy na przykładne i ustabilizowane – informuje Ewa Pióro.
Pod lupę brana jest także aktywność pracowników na różnego rodzaju portalach społecznościowych. W niektórych firmach pracownicy muszą wręcz podpisywać, pod rygorem zwolnienia z pracy, oświadczenie, że nie będą ujawniać, kim są i gdzie pracują. Uczestnictwo w portalach towarzyskich odbierane jest przez firmy jako potencjalne zagrożenie polegające na ośmieszaniu firmy niekompetentnymi wypowiedziami lub ujawnieniu informacji stanowiących tajemnicę służbową.
Pracę w trybie dyscyplinarnym można też stracić za pozostawienie na biurku notatek lub nie wylogowanego komputera. W jednym z koncernów informatycznych sprawdzaniem pracowniczych biurek zajmują się specjalne służby wewnętrznej ochrony.
________________________________________
Praca za łapówkę
Pracownicy zatrudnieni w korporacjach obligowani są również różnymi dokumentami do bezwzględnego posłuszeństwa oraz lojalności wobec pracodawcy. Przymuszani są oni, pod groźbą zwolnienia dyscyplinarnego, do informowania pracodawców o niepokojących ich sytuacjach, korupcji, kradzieżach oraz nieetycznym zachowaniu współpracowników mogącym prowadzić do procesu sądowego o dyskryminację czy mobbing. Co ciekawe, często te same firmy wymuszające na pracownikach donosy nakłaniają ich także do nieetycznych zachowań. W kodeksie postępowania korporacji Sharp znajduje się np. zapis, że menedżerowie nie będą zapewniać rozrywek ani dawać pieniędzy lub innych dóbr materialnych urzędnikom publicznym (lub osobom na podobnych stanowiskach), ale tylko o ile jest to zabronione przez obowiązujące prawo w danym kraju.
- W niektórych koncernach wręcz sprawdza się menedżerów, a także przedstawicieli farmaceutycznych, czy potrafią wręczyć prezent z gracją, tak by nie został on przez obdarowywanego odrzucony – podaje przykład Ewa Pióro.
________________________________________
Sankcje cielesne
Regulacje przynoszone do Polski przez zachodnie korporacje nie szokują jednak bardzo, gdy zestawia się je z obyczajami panującymi w korporacjach azjatyckich, czy arabskich.
W przypadku podjęcia pracy w koreańskich czy chińskich firmach pracownicy muszą się liczyć z szokiem kulturowym.
- W firmach tych dopuszczalne jest bowiem znieważanie pracownika, a nawet wymierzanie mu kar w postaci spoliczkowania – mówi menedżer jednej z firm rekrutacyjnych obsługujących m.in. dalekowschodnie koncerny.



Korporacje kontra kodeks
Zdaniem prawników walka z korporacyjnymi przepisami jest trudna, ale nie niemożliwa.
- Koncerny dążą do unifikacji i ujednolicenia przepisów regulujących ich funkcjonowanie na wszystkich obszarach geograficznych i czasem jest to ewidentnie sprzeczne z przepisami prawa lokalnego – mówi Sławomir Ciupa, wspólnik w Kancelarii Prawnej Ciupa Figat i Wspólnicy, obsługujący takie firmy. Przypomina on, że jeśli wewnętrzne przepisy korporacyjne lub postanowienia umów o pracę określające prawa i obowiązki pracowników są mniej korzystne dla pracowników niż przepisy polskiego prawa pracy – to są nieważne, a zamiast nich stosuje się przepisy prawa pracy.
Sprawa komplikuje się jednak w przypadkach, które przepisami nie są uregulowane –jak ma to miejsce w Polsce w odniesieniu do tzw. whistblowingu ( nakazu donoszenia pracodawcy na współpracowników). W takich przypadkach sądy będą kierowały się tzw. klauzulami generalnymi odnoszącymi się do społeczno-gospodarczego przeznaczenia prawa lub zasad współżycia społecznego.

Źródło: gazetaprawna.pl
Artykuł z dnia: 2010-01-16, ostatnia aktualizacja: 2010-01-16 12:37
Autor: Katarzyna Bartman



Na górę
   
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

 Tytuł: Korporacje
: 18 sty 2010, 14:39 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
 Tytuł: Re: Korporacje
Post: 18 sty 2010, 15:11 
Korpokracja - samozwańcze "państwo w państwie", jest nas ponad 30 mln. może założymy własne ;)



Na górę
   
 
 
 Tytuł: Re: Korporacje
Post: 14 lut 2010, 14:39 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 maja 2009, 18:47
Posty: 705
Lokalizacja: 3miasto
Płeć: mężczyzna
Znam takie zachowania, czasem je obserwuję w pracy (nie u siebie na szczęście) - choć może nie aż tak jaskrawej formie, kilka razy już o tym pisałem. Korporacje mają prawników, a jak jest z prawem każdy wie...
Prawo jest jak płot: tygrys przeskoczy, wąż się prześlizgnie, a bydło się nie rozejdzie...

_________________
To my dajemy im władzę. Ich pożywieniem są nasze negatywne myśli, emocje, żądze, lęki. Demaskujcie ich, ale nie walczcie z nimi. Przebaczcie im, a potem przesyłajcie światło i miłość. Miłości nikt się nie oprze, bo nikt nie wynalazł broni przeciwko bezwarunkowej miłości.
Wszyscy wyszliśmy z tej samej Iskry Monadycznej i wszyscy do niej wrócimy. „In lak’ech, ala ken” – „JA jestem w TOBIE, tak jak TY jesteś we MNIE”.

Hanna Kotwicka
http://www.maya.net.pl



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Korporacje
Post: 12 lis 2010, 23:25 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 lut 2010, 23:29
Posty: 1780
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Korporacje wysysają z nas życie?

Poza firmą nie masz już przyjaciół? Boisz się wyrazić publicznie własne zdanie? Masz szefa, który uważa się za nadczłowieka, mesjasza lub guru? A do tego mówi w dziwnym polsko-angielskim slangu? Może firma w której pracujesz to sekta?


„Organizacja, którą charakteryzuje autorytarne sprawowanie władzy przez przywódcę, traktowanie ludzi w sposób instrumentalny przez jej kierownictwo, łączenie celów ekonomicznych z religijnymi lub parareligijnymi, brak samokrytycyzmu, dążenie do uniezależnienia się od uznawanych przez społeczeństwo czynników kontroli (np. rodzina lub media)”. Taka jest definicja sekty. Ale czy powyższy opis nie pasuje także do niektórych korporacji? Jeśli kiedykolwiek pracowałeś w firmie, w której prezes jest bogiem, a podwładny zerem, dobrze wiesz, o czym mówię.

Za sektę można uznać każdą grupę, która mając silnie rozwiniętą strukturę władzy, narzuca swoją wolę jednostce. Tak jest też w wielu przedsiębiorstwach. To oczywiste, że szef w każdej sytuacji powinien mieć ostatnie słowo. Nie znaczy to jednak, że może zarządzać firmą bez liczenia się ze zdaniem innych osób – począwszy od dyrektorów działu, poprzez szeregowych kierowników, a na stróżach i sprzątaczkach skończywszy.

Jednym ze sposobów zniewolenia jest tzw. metoda małych kroków, którą opisał prof. Philip Zimbardo. Najpierw mówi się pracownikowi: „Zostań po godzinach raz w tygodniu na spotkaniu integracyjnym”. Później: „Naturalnie, nie musisz zostawać, ale jeśli chciałbyś szybciej awansować, to zostań dwa razy w tygodniu”. Jest to rozłożone w czasie. W końcu przychodzi moment, kiedy pracownik uświadamia sobie, że nie ma już prywatnego życia. Przychodzi wtedy do przełożonego ze skargą: „Nie mam już czasu na rodzinę, na przyjaciół, na hobby”. I słyszy odpowiedź: „No właśnie. Dojrzały człowiek dokonuje dojrzałych wyborów. Musisz wybrać”.

Zarówno sekty, jak i patologiczne firmy naruszają prawa człowieka. Jednocześnie wmawiają ludziom, że to oni są największym dobrem – kapitałem organizacji. Im bardziej bezwzględna jest korporacja, tym głośniej mówi o etyce, humanizmie i odpowiedzialności społecznej. Ale – jak to określiła Coranne Maier w „Witaj lenistwo” – w harcerskim mundurku kryje się gangster. Dla sekty jesteśmy cenni, dopóki nie wydoi nas do reszty z pieniędzy. Podobnie jest z pracodawcą – najpierw wyssie z człowieka ostatnie soki, a później wyrzuci jak zużytą cytrynę. Pan starszy nie nadąża? Żaden problem. Można wymienić go na nowszy model. Aby nie wypaść z zawodowego obiegu, ubywające siły próbujemy zrekompensować doświadczeniem. Ale właśnie ono traktowane jest przez firmę jako największe ograniczenie – przeszkoda w realizacji scenariusza powszechnej elastyczności!


Jak sekty obiecują swoim członkom życie wieczne, tak złe korporacje mamią pracowników mirażem wielkich karier. Wiara w sukces – tudzież w samorealizację – staje się rodzajem świeckiej, korporacyjnej religii. W wielu środowiskach biznesowych panuje swoista moda na recytowanie mantr motywacyjnych w rodzaju „Uda mi się!”, „Zrobię to!” albo „Jestem zwycięzcą!”. Jak powiedział jeden z młodych menedżerów, kiedyś gorliwy katolik: „Wypisywałem sobie te idiotyzmy na kartkach. Miały mnie przekonać o własnej wszechmocy. Czytałam je rano i wieczorem, przed modlitwą albo po modlitwie, a potem zamiast niej”. Parareligijny charakter chorej firmy przejawia się także czołobitnością wobec szefa, który z reguły jest liderem z charyzmą. Znane są np. towarzystwa ubezpieczeniowe, w których na cześć prezesa śpiewa hymny pochwalne.

Aby podporządkować sobie ludzi, urządza się im regularne pranie mózgu. Służą do tego np. szkolenia motywacyjne i wyjazdy integracyjne. Z masowych spędów słyną firmy zajmujące się sprzedażą bezpośrednią. Znawca sekt ekonomicznych, ksiądz Andrzej Wołpiuk, podkreśla, że wydarzenia te są bardzo dokładnie wyreżyserowane i zawierają liczne elementy oddziałujące bardzo silnie na psychikę – emocje uczestników (bodźce wzrokowe: efekty laserowe, ukazujące się na wielkich ekranach twarze najbardziej zasłużonych dystrybutorów; impulsy słuchowe: fanfary, bębny czy chóry). Wszystko to sprzyja powstawaniu atmosfery zbiorowej euforii, pod której wpływem łatwo przyswaja się prezentowane treści. W toksycznych firmach nikt nie ma prawa do pytań i wątpliwości. Krytyczne myślenie jest tępione, a nagroda czeka jedynie za skrajne podporządkowanie się kierownictwu. Za grzech śmiertelny – a więc trudny do odpokutowania – uważa się tam humor, szczególnie w sytuacjach, gdy mowa o własnej korporacji.

Kultowa organizacja dąży do maksymalnego zagospodarowania naszego czasu, tak by nie starczyło go już dla rodziny i przyjaciół. Jest weekend? Świetnie, jedźmy całym działem w góry lub nad morze. Chodzi tu o odseparowanie człowieka od jego środowiska. Zamknięty w jednej grupie, nie będzie nawet zdolny do zmiany pracy. A i korporacyjne tajemnice nie wypłyną na zewnątrz. No bo niby jak, skoro delikwent nie ma z nikim kontaktów poza własną firmą lub branżą?

Hermetyczność firmy-sekty dodatkowo wzmacnia żargon, którym posługują się jej pracownicy. Jest to najczęściej miks angielsko-polski, zrozumiały tylko przez wtajemniczonych. Normalny człowiek początkowo broni się przed nowomową. Ale wcześniej czy później zostaje spacyfikowany przez różnych coachów, trenerów i guru, którzy wykażą mu wyższość feed-backu nad informacją zwrotną, eventu nad imprezą i derekrutacji nad zwykłym zwalnianiem. Podobno taki slang upraszcza codzienną pracę, ułatwia komunikację oraz zwiększa poczucie identyfikacji z zespołem i jego „misją” (to też ciekawe słowo!). Kto chce, niech wierzy!

No dobrze, ale co zrobić, gdy już stwierdzimy, że nasza firma jest zwykłą, bandycką i nieludzką sektą? Najlepiej byłoby odejść z dnia na dzień. W kryzysie nie ma jednak pewności, że gdzieś indziej czekają na nas z otwartymi rękami. A na życie i spłatę kredytów zarobić trzeba. Rozwiązaniem jest więc wewnętrzny dystans, krytycyzm, filozofia „robię, co mi każą, ale myślę swoje”. Dopóki korporacyjne idiotyzmy traktujemy z rezerwą, nic nam grozi. A wcześniej czy później rekrutacje znów ruszą, a wtedy szybko przeskoczymy do innej firmy – normalnej i zdrowej.


http://praca.wp.pl/title,Korporacje-wysysaja-z-nas-zycie,wid,12839263,wiadomosc.html

_________________
Obrazek

http://www.prisonplanet.pl/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Korporacje
Post: 22 lis 2010, 3:18 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 lis 2010, 23:35
Posty: 126
Płeć: mężczyzna
No warto też wymienić specyfikę pracy korporacji (sprawdzone w polskich warunkach):

- zatrudniasz się i na starcie oczywiście lojalka (obojętnie czy kasa na starcie jest duża czy mała). Lojalki potrafią np. tak zamotać, że nie będzie można się przez następny rok lub dwa (lub więcej) zatrudnić na podobnym stanowisku w innej firmie lub wykorzystywać zdobytych informacji w nowej pracy. Nie muszę chyba przypominać co to znaczy w przypadku gdy ktoś pracuje jako np. marketingowiec

- rozmowa z szefem korporacji (w niektórych, tych mniejszych firmach, biorą kandydata na rozmowę z prezesem zarządu firmy. Kandydat obowiązkowo czeka na szefa [lub jeśli ma farta idzie z miejsca], który gościa magluje - ale tak umiejętnie, że gościu jest zachwycony. Prezentuje przed nim wizje..itd Potem okazuje się, że to było najlepsze co spotyka takiego zawodnika - potem jest już tylko droga w dół).

- poczucie wiecznego zagonienia w pracy. Pracownicy - pracoholicy, którzy nawet mając grypę przychodzą do pracy (z obowiązkowym gripexem w garści). No bo w końcu o czym to świadczy że się do wspaniałej pracy nie przychodzi mając lekkie przeziębionko? Jeśli ktoś pracował w mniejszej firmie i w korporacji wie, jakie są różnice - jak podchodzą do pracy pracownicy w mniejszej firmie i jak w korporacji. W mniejszych firmach jest mniej lub więcej "ostrych" momentów (tzw. hardcore w pracy), ale potem to się stabilizuje. W korpo jest nacisk na hardcodre na caly czas. Zależnie od charakteru współpracowników, można to znieść mniej lub gorzej.

- próby pokazania jak to bardzo korpo jest git dla pracowników- wszelkiego typu happy-days, happy-hours, "sztuczne" spędy pracowników na wyjazdach ("warsztatach"). Zaproszenia do kręgielni, mac-donaldsów, organizowanie happeningów, aby pokazać owieczkom, że firma się troszczy o ich czas wolny. Zdjęcia prezesów z pracownikami. Darmowa wyżerka. Cóż nastrój trzeba budować odpowiednio. Oczywiście coroczne darmowe szczepionki na grypę też potrafią być zachętą do pracy (w końcu korpo dbają o zdrowie pracowników, nieprawdaż?)

- pokazanie prezesa jako "guru". I to guru w dwóch znaczeniach. Jako pozytywa - porozwieszane na ścianach osiągnięcia firmy i szefa, przyznane mu odznaczenia, zdjęcia z prominentami. Jako negatywa - opowieści współpracowników, jak to prezes przyłapał na korytarzu z kawą pracownika i z miejsca go wylał (bo idzie z kawą zamiast pracować). Pracownik z jednej strony ma mętlik w głowie - szefa na starcie (załóżmy że miał rozmowę) kojarzy jako miłego, profesjonalnego człowieka, z drugiej strony potwierdzenie znajduje na wiszących gdzieniegdzie dyplomach, zdjęciach (no przecież ktoś kto dostał taką i taką nagrodę nie może być tak zły). Z drugiej opowieści współpracowników - po co mieliby wymyślać aż takie bajki? A nawet jeśli to może miał powód..itd sztuczne usprawiedliwianie przed sobą, że prezes to prezes, skoro prowadzi taką firmę to musi być gość. Ale z drugiej strony wzbudzania strachu, i napęd (motywacja) do cięższej pracy. I dopiero po pewnym czasie, zwykle wtedy gdy z powodu "prezesa" pracownik dostaje po dupie lub zostaje, kolokwialnie mówiąc wy****any zmienia o tym zdanie.

- udzielanie się ku**skiego charakteru prezesów lub zarządu pracownikom. Jak wiadomo w korporacji jest ten najwyżej (prezes), są też trybiki (pracownicy szeregowi), choć ktoś oczywiście musi zarządzać tym "państwem w państwie". Kierownicy (zazwyczaj projektów lub pionów) chociażby byli miłymi współpracownikami, są tacy do czasu aż szanowny zarząd nie zacznie na nich naciskać. A bo terminu nie daje się dotrzymać, a bo trzeba zacisnąć pasa a kierownik "się nie stara". Oczywiście nastrój ten kierownik przeniesie na podwładnych, których będzie gnoił, jak wcześniej prezes kierownika. I kierownik moze być normalnie miły i koleżeński - wyjdzie z pracownikiem na papieroska - "do rany przyłóż". Ale w sytuacji w której pracownik w końcu się postawi hardcorowi w pracy może usłyszeć "jesteś naszym niewolnikiem" lub podobne "mile brzmiące" sformułowanie. Jest takie przysłowie "z kim przystajesz, takim się stajesz"...

- kruchość kariery - pracownik w miarę postępu własnej kariery i zależnie od charakteru korporacji - a raczej poziomu wyzysku, dopóki jest przydatnym "trybikiem", dopóty jest mu w miarę dobrze. Co prawda nie ma już prywatnego życia, bo non-stop siedzi w pracy i przychodzi do domu przed 20tą, ale za to na zarobki nie narzeka. Są wyjazdy służbowe, jest poczucie że jest się kimś wyjątkowym w firmie, ogólnie "prawie" sielanka. Wystarczy jednak jedna sprawa - np. niezgodzenie sie na warunki "góry", zakwestionowanie jakiegoś "przekrętu" lub coś w tym rodzaju i nagle cudownie budowana kariera się zmienia. Nagle pojawia się boczny tor i chcąc nie chcąc pracownik nagle dostaje sygnał - zrobiłeś coś złego dla korporacji - "ty masz wlasne zdanie lub dbasz o siebie lub sie cenisz! a tego nie lubimy w korporacji. W końcu masz być trybikiem i odwalać za nas brudną robotę!".

- dobrowolnie-przymusowe wyjazdy. W korporacji, wyjazdy służbowe to nieodłączny element pracy. W tych międzynarodowych wręcz jeśli pokażesz swój paszport i fakt, że kiedyś wyjeżdzałeś da ci swoiste "+10 dla podróży służbowych". Oczywiście trudno się nie zgodzić na wyjazd: a to ekstra wynagrodzenie, a to "jeśli nie pojdziesz to po co tu jesteś - mamy kogoś innego kto obejmie twoje stanowisko"..itp Kończy się na tym, iż pracownik miał obiecany np. dobrej jakości hotel, a ląduje w podrzędnym, z laptopem i nakazem pracy przez cały dzień (lub tak ustawionej sytuacji aby niepracowanie się nie opłacało). Oczywiście można zwiedzać świat, ale łącznie przez pół roku być z dala od domu? Myślicie że to odosobnione przypadki?

Kończąc, pracując w korporacji można generalnie zauważyć powtarzające się schematy "karier":

1) pracownik ambitny ale nieskoligacony z zarządem, szybko budujący swą karierę, postrzegany jako ktoś przez duże K - czyli +10 dla szacunku, z którego zdaniem liczy się zarząd..itd Bardziej znaczący trybik, oczywiście do czasu..... Wzór do naśladowania dla pozostałych - a przynajmniej tak sobie myślą na niższych stanowiskach. W rzeczywistości - pracoholik dla którego praca stała się sposobem na zapełnienie terminarza.

2) pracownik szeregowy. Znajduje swoje stanowiska i tak trwa. Nie wykazuje szczególnej ambicji lub nie posiada tak wysokich umiejętności/chęci/czasu na uzyskanie takich osiągnięć jak pracownik (1), ale robi to tak, że jest przydatny. Ma więcej spokoju, choć będzie postrzegany przez innych (tych mających parcie na ambicję) jako ktoś gorszej kategorii. Tych ludzi częściej spotkasz w barze z piwkiem w ręku i znajomymi.

3) pracownik skoligacony z zarządem. Obojętnie czy posiada jakieś umiejętności, które są przydatne, to jednak więcej dla niego załatwia znajomość z górą, którą skrzętnie wykorzystuje. Tu trudno mówić o trybiku, bo taki jak się zaczepił na stanowisku to już raczej połowa trybików z pracy wyleci niż on. Będący zwykle przy gwardii przybocznej zarządu (np. jak HR-owiec, prawnik, księgowy) bierze udział w mniejszych lub większych machlojkach w firmie (nie oszukujmy się, korporacje jeśli chodzi prawo często lecą w kulki) lub dopracowując metody wyzysku. Może być np. na wakacie "dyrektora od spraw .... (tu można wstawić: finansów, logistyki..itd)", który potrafi się pokazać w firmie czasem raz na parę dni, ale kasę dostanie większą niż zwykły pracownik. Gdy dojdzie co do czego, okazuje się, że nie można na niego liczyć, bo zrzuca swoje obowiązki na innych.


Jak myslicie jeśli na 100% uzyskiwanych środków ze zlecenia, ile dostaną pracownicy? Może parę procent max, reszta leci do kieszeni zarządu i kolejnych szczebli udziałowców. Nie oszukujmy się - dzięki takiemu postępowaniu cwaniacy są w stanie wygrywać przetargi, robić rotację zatrudnienia, a wszystko ku uciesze prezesów i udziałowców. Wbrew pozorom nie tylko korporacje tak działają, bo i dużo przedsiębiorstw na rynku tak się zachowuje. Ale korporacje wiodą w tym niestety prym. A ludzie się powoli "uodparniają" na te ich zagrania - i nikogo nie dziwią umowy "testowe" na parę miesięcy, drakońskie niskie uposażenia, długie godziny pracy. tak rodzą się i wychowuje się pokolenia niewolników.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Korporacje
Post: 22 lis 2010, 12:05 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 kwie 2010, 8:57
Posty: 520
tak dokładnie jest jak piszesz.. niestety.. znam jedną korporację wietnamską.. umowy na max! 2 tygodnie przeważnie tylko po 5 dni lub 7... śmieszne zarobki.. do środka wchodzisz jak do więzienia. bramki obrotowe jak w obozach FEMA :) tak mi się skojarzyło jak kiedyś podjechałem pod ten zakład..



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Korporacje
Post: 22 lis 2010, 13:59 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 lis 2010, 23:35
Posty: 126
Płeć: mężczyzna
Otóż to. Wiele korporacji ma własne budynki. Tak jest łatwiej wszystko kontrolować. Zresztą jak zarząd bierze kasę należną pracownikom, którym daje się ochłapy, to gdzieś te "nadwyżki" trzeba inwestować... A gdzie najlepiej zainwestować jak nie w kontrolę....

Wejście oczywiście - strażnik, drzwi na kartę zbliżeniową i poszczególne sektory budynku dostępne na określonych poziomach dostępu. Kamery na korytarzach, podsłuch (nieoficjalnie) oraz inwigilacja komputerów pracowników. Wydaje się śmieszne ale coraz częściej obserwuję takie "specjały". Czasem też wymaga się od pracownika logowania na specjalną stronę firmową przy rozpoczęciu pracy i po jej zakończeniu - na zasadzie raportowania. To akurat można uznać za sensowne choć jeszcze na granicy dopuszczalności - szczególnie tam gdzie jest spora rotacja pracowników i są np. problemy z przydziałem ich do poszczególnych prac.
Ale jeśli system sprawdza czy np. komputer przez ten czas jest aktywny (np. praca biurkowa) to już robi sie nieciekawie.

Niby dla dobra firmy, ale tak naprawdę to takie nowoczesne niewolnictwo.

Im więcej upowszechnia się takie systemy dostępu, tym częściej będzie słychać sygnały że to niewygodne, że jak się "zgubi" kartę to jest problem (a jest, bo jak sie zapomni jej wziąść z domu, to trzeba obdzwaniać kolegów aby nas "wpuścili" do siedziby firmy, nie mówiąc o problemach z rozpoczęciem pracy, jeśli jest wymagane "odbicie" na początku i końcu pracy).

Wtedy wkroczą chipy w łapach - w końcu można mieć dowód+paszport+książeczkę zdrowia+przepustkę do pracy, normalnie same zalety. Zachwalą jako nieszkodliwe (tak jak np. aspartam swego czasu) i owieczki (a raczej barany) wzbogacą się o podskórne gadżety, bo przecież taka moda. Teraz mamy modę na społecznościówki a'la FB lub NK. Myślę, że kwestią czasu jest połączenie tego typu portali z korporacyjnymi sieciami (lub coś w tym guście) i wtedy tak się urządzi życie "niewolnikom", aby byli zadowoleni z tego że pracują jak niewolnicy, ale oni nie będą się tak czuli bo będą mieli najnowszej generacji technologię.

Problem w tym, że decydując się na pracę w korporacji, pracownik jest zachęcany na wiele różnych sposobów. A potem korpo przejmuje część życia pracownika, który po pewnym czasie (np. wzięty kredyt, przyzwyczajenie do wyższego stylu życia lub też konieczność utrzymania rodziny) widzi, że ewentualna zmiana praca będzie kłopotliwa więc stara się być tym trybikiem i jakoś to znosić. To przyzwyczaja do myślenia, że schemat korporacyjny to standard, to normalność i niestety "takie jest życie".

I pasożytom posiadającym korporacje lub korzystające z ich zysków takie myślenie jest na rękę bo ludzie nie będą się buntować wiedząc że jest rotacja i ktoś przyjdzie na ich miejsce. Nie będą szukać innej pracy, bo to wysiłek, a przecież trzeba kredyt spłacić. Przykłady możnaby mnożyć.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Korporacje
Post: 22 lis 2010, 14:39 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 lip 2010, 18:09
Posty: 557
Płeć: mężczyzna
Robilem w takiej firmie. Nie wszyscy kierownicy "panstwa w panstwie" sa tacy ale czesto gesto jest tak ze Ci co maja troche wladzy nad ludzmi w dupie sie przewraca.

_________________
Zamknij oczy na chwile, wycisz się - otwórz oczy i co widzisz ? Przestrzeń, Boga, Świadomość, Bezmyślunek. Nie staraj się tego utrzymywać to jest samo utrzymujące się. Nie przywiązuj się do myśli, pozwalaj być uczucią nawet nie wiadomo jak straszne nie zabija cie. Nie oceniaj, nie osadzaj a gdy zaczynasz to robić łap się na tym i puszczaj. Tak naprawdę nic nie musisz robić, to o czym mowie to po prostu bycie, siedzenie, patrzenie. I o to chodzi, tyle.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Korporacje
Post: 22 lis 2010, 19:52 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 08 lis 2010, 11:00
Posty: 145
Płeć: mężczyzna
DTC pisze:
Nie muszę chyba przypominać co to znaczy w przypadku gdy ktoś pracuje jako np. marketingowiec

Jak ktos pracuje np. jako marketigowiec, to powinien sobie strzelic w leb :tak: (przynajmniej wg Billa Hicksa Mruga )

Te wasze "narzekania" na korporacje to wszystko prawda, ale czego sie spodziewaliscie? Wake up!
Wchodzisz do "gniazda zmij", to co? ma byc przyjemnie? Wszystko co ma strukture piramidy z daleka mowi samo za siebie. A jak ktos jest glupi, to musi sie jeszcze pewnych rzeczy douczyc - i tak do skutku.


A korporacje nie sa panstwami w panstwie, tylko to panstwa sa korporacjami (wszystko jest odwrotnie, niz wam sie wydaje - pamietajcie o tym!).



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Korporacje
Post: 11 gru 2010, 19:39 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 lis 2010, 23:35
Posty: 126
Płeć: mężczyzna
A tutaj ciekawa wymianę zdań nt. jednego z operatorów (plus) - korpo pełną gębą - poniżej wybrane posty:

Cytuj:
Gość: Gal Anonim 14.01.08, 15:51 Odpowiedz
Witam społeczność Polkomtela.

Ostatnio obserwujemy zmiany.
Zastanawia mnie jedno, do czego one prowadzą ?
Wrzucenie kierowników na słuchawki obnaża całkowity brak koncepcji dyrekcji
pionu przy zarządzaniu centrum telefonicznym.
("Piękna" motywacja, będą ryć ku chwale ale ogłoszenia z pracą)
Wnioski do jakich doszedłem jako długoletni pracownik:
- bezmyślne i drastyczne ciecie kosztów przez:
a) zamrożnie pensji, brak podwyżek inflacyjnych i uznaniowych przez co
najmniej 5 lat !! (ostatnie wyrównania po tylu latach to kpina)
b) sztuczne tworzenie nisko płatnych stanowisk (Młodszy Konsultant)
- brak inwestycji w kadrę (czytaj brak szkoleń, od kilku lat nie odbyło
żadnego. Z resztą kto ma szkolić jak większość szkoleniowców uciekła 2 lata
temu do Polbanku i innych firm)
- Redukcje etatów wymuszone PEK-iem i pozwolenie na odejście kadry z dużym
doświadczeniem.
Zwala się ze stanowiska kierowników a późnej zdziwko przy rekrutacji, że nowi
chcą 8-10 tyś.
Pracownicy uciekają a menadżerowie udają ślepych...?
Do czego to doprowadziło.
Klienci wiszą na linii po kilka minut setkami.
Za 1100 zł netto to jest łapanka z ulicy a nie kadra z predyspozycjami do
Obsługi Klienta.
Specjaliści, analitycy pouciekali do innych komórek lub poszli tam gdzie się
normalnie pracuje (i wcale im się nie dziwię)
Po kilku latach pracy czekam do bonusa i adijos amigos.
Pozdrawiam
Gal Anonim

(...)

Gość: kolo 25.01.08, 23:06 Odpowiedz
a ja dopiszę tylko tyle i niech to będzie dla Was wszystkich jakimś wzorem i
przestrogą, zaledwie 4,5 roku temu rzuciłem pracę na DOK, bo; obiecywano mi
przejście z czasownika na stałego i co; 1 raz, są inni, 2 raz siostrzenica mojej
kierowniczki ważniejsza, i tak po dwóch miesiącach się zwolniła bo nie
wytrzymała presji klientów, 3 raz padała propozycja przeniesienia do ZOKB i nic
z tego znaleli i tak wytłumaczenie, 4 raz........ i tu się miara przebrała,
powiedziałem dość. Za 1800zł i 264h pracy miesięcznie ( oczy od komputera
wysiadały równo) nie będę tak zap..., odważyłem się odejść do międzynarodowego
koncernu na zwykłego szeregowca, tam dostałem gruntowne szkolenia z zakresu
obsługi klienta i rozmów i negocjacji z klientem ale sytuacja zaczęła się
powtarzać co do awansu tak jak wyżej i bez namysłu znalazłem firmę gdzie
skutecznie wykorzystałem to co mnie nauczyli i dzisiaj powiem tylko jedno-
odejście to był właściwy krok. Jestem na stanowisku Product Managera po 1,5 roku
pracy w obecnej firmie robię dla mojej firmy ponad 10mln obrotu rocznie z czego
dostaję około 2% prowizji z tego jako premii i do tego niezłą pensję podstawową
(polkomtelowską pomnożona przez 5), pracuję do max 180h miesięcznie, wszystkie
weekendy, święta,etc. wolne, praca na umowę o pracę na czas nieokrślony i to
jest praca. Wbijcie to sobie do łebków że jesteście tak jak kolega określił
białymi murzynami a by to lepiej zrozumieć to dopiszę tylko to że gdy obiecano
mi możliwość awansu w Polkomtelu to przez 1,5 roku od momentu powstania programu
motywacyjnego zawsze byłem w czołówce by się wykazać i co? lipa. Więc z tego
miejsca dziękuję dwóm kierownikom z innej grupy którzy mi doradzili bym sie
nie marnował w DOK-u i chętnie bym ich zabrał na pijaństwo i mam nadzieję że
Basię wreszcie ktoś sie odważył wywali bo pewnie do tej pory wypaliła by
kursorem myszki na monitorze kółko bo zanim zebrała myśli by odpowiedzieć
konsultantowi to za każdym razem narysowała ich z 500. Ci którzy są w temacie
będą wiedzieli o kogo chodzi. POZDRAWIAM BRAĆ DOK-u i ZOKB, ZUKI, G300, Hi tech
i innych których poznałem czołem i NIE DAJCIE SIĘ, są lepsze zajęcia.
kolo

(...)

Gość: Adam 26.01.08, 14:11 Odpowiedz
Bez wyksztalcenia? A po co rozmowy kwalifikacyjne ? (nawet jesli sa na "sztuke"). No chyba ze sie cos pozmienialo i w winiku brakujacej ponad setki ludzi na DOK`u biora z lapanki.Taktownie pomine przesuniecia na sile pracownikow miedzy departamentami ktore nic nie dadza (szczegoly osoby bedace w temacie znaja).Ale trzeba byc slepym by tego nie widziec.Praca na DOK`u jest naprawde ciezka i nie da sie utrzymac serwisow i satysfakcji klientow ludzmi branymi na sztuke.Niezaleznie od tego ta praca powinna byc zdecydowanie bardziej wynagradzana! Ale to wszystko swiadczy tylko o tym ze zarzadzanie zasobami w tej "firemce" to fikcja i ta sytuacja ciagnie sie co najmniej cztery lata :( W tak wielkiej firmie! W kazdej normalnej firmie po tylu negatywnych wypowiedziach na roznych forach, polecialy by glowy ale nie tutaj.Republika kolesiow ma wszystko gdzies.Aby sie tylko statystyki zgadzaly a reszte maja w annusie.
Szkoda mi tylko ludzi ktorzy musza tam jeszcze pracowac.Zreszta co to za praca skoro wiekszosc z nich mysli aby ja zmienic?
Masa krytyczna w polkozlomie zostala osiagnieta w 2005 a 2006 dalo sie juz na gole oczy odczuc masowe odchodzenie pracownikow. Ile czasu minelo od tamtej pory? Ktos cos poprawil? Ukarano (wywalono) osoby odpowiedzialne za ten stan rzeczy? Odpowiedz znacie.Skonczy sie tym ze Klienci beda czekac jeszcze dluzej na polaczenie z konsultantem i zalatwienie sprawy.Rownanie do telekomuny? Oj ryzykowne posuniecie:)

(...)

Re: Polkomtel zmiany w 2008 na..? No właśnie na cIP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
Gość: trelemorele 30.01.08, 22:35 Odpowiedz
Co rok to gorzej - pracując w tej firmie w operacyjnym od ponad 10 lat doszedłem
do wniosku że trzeba zmykać - co najmniej z pionu operacyjnego a najlepiej
całkiem z tego miejsca. Wspaniała ścieżka awansu, którą nam właśnie przedstawiło
kierownictwo, ma być ratunkiem na masowe odejścia z operacyjnego ale moim
zdaniem nic ona nie zmieni - a może wprost przeciwnie jeszcze bardziej ludzie
będą sfrustrowani - bo co z tego, że wg niej już powinni 3 lata temu awansować
jak zapewne kasy w budżecie zabraknie na te awanse??? Pięknie to wygląda ale
tylko na papierze. A te podwyżki regulacjami zwane w zeszłym 2007 roku - śmiech
na sali - po 5 latach bez żadnej podwyżki niektórzy dostali 100 czy 200 zł
brutto - w sam raz na zgrzewkę piwka... Maksymalnie u mnie w dziale chyba 300 zł
podwyżki było, a nie przepraszam - nie podwyżki ale regulacji - wyrównania do
innych nieco lepiej zarabiających. Niestety kierownictwo niższego szczebla nie
jest w stanie nic z tym zrobić - odgórnie jest wszystko blokowane i koniec - czy
to przez dyrektora czy też w personalnym.
Ciekaw jestem co się będzie działo bo wypłacie bonusa - jak większość tu
piszących odejdzie to będzie nielichy problem z obsługą klientów na słuchawkach,
w windykacjach i pewnie w reklamacjach. Już teraz widać jak dosłownie każdy
szuka gdzieś innej roboty - wszyscy jakieś CV pootwierane mają, przeglądają
pracuj.pl, wyborczą w poniedziałki, widać że chodzą na spotkania po ich
ubraniu... Ech łza się w oku kręci jak się wspomina dawne czasy gdzie z
przyjemnością szło się do pracy bo i atmosfera była normalna, fajni ludzie
pracowali, coca-cola w kuchni była do woli, soki i kilka rodzajów herbat i
imprezy w Wicku. No cóż - teraz tylko kasa zarobiona dla prezesów się liczy - wg
ostatniego raportu wyników za rok 2006 każdy z pracowników przyniósł roczny
dochód netto na poziomie 1,2 miliona złotych - o ile dobrze pamiętam.
Tym optymistycznym akcentem zakończę ten przydługi i nudnawy wywód.
Pozdrawiam DOK i Reklamacje.


http://forum.gazeta.pl/forum/w,140,74392503,,Polkomtel_zmiany_w_2008_na_No_wlasnie_na_co_.html?v=2&wv.x=1



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: Korporacje
Post: 31 gru 2010, 13:00 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 lut 2010, 23:29
Posty: 1780
Płeć: mężczyzna
phpBB [video]

_________________
Obrazek

http://www.prisonplanet.pl/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 11 ] 

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group