Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 03 lip 2020, 16:43

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 3 ] 
Autor Wiadomość
Post: 15 cze 2011, 18:30 
Dzień Dobry (takie polskie ALOHA)

Wielokrotnie odchodzę od komputera i internetu (bo gdy o tym wszystkim rozmyślam co dzieje się dookoła to po prostu mam dosyć) – lecz coraz częściej w czytanych (często po raz kolejny) książkach przyciąga moją uwagę coś co dokładnie odzwierciedla moje odczucia i jest opisane w tak wspaniały sposób iż czuję że warto podzielić się tym z innymi – A MOŻE TO BĘDZIE TA KROPLA KTÓRA SPOWODUJE IŻ ZMIENI SIĘ WSZYSTKO i skierujemy się we właściwym kierunku (dlatego umieszczam swoje wpisy – mimo iz być może dla niektórych mało zrozumiałe, czy nawet wzbudzające mieszane uczucia).

W zeszłym roku na corocznych majowych targach książki organizowanych w Warszawie przyciągnęła moją uwagę pierwsza wydana w Polsce książka Tiziano Terzani pt. Powiedział mi wróżbita – naprawdę wspaniała pozycja i warta poznania przez każdego poszukiwacza prawdy.
Już jej nie ma w mojej bibliotece bo sprezentowana została mojej siostrze, która na stałe mieszka za granicą (jednak raczej jej odbiór był zupełnie inny od mojego; może przyczyną jest to iż od wielu lat mieszka w Szwecji i przyzwyczaiła się do podróżowania samolotami – określiła zawartość książki jako nierealną - na bo kto dzisiaj podróżuje inaczej niż samolotem?).

Na tegorocznych targach natknąłem się na kolejną książkę Tiziano Terzani (którą natychmiast nabyłem), jak się okazało (cytuję z okładki):
„Ta pośmiertna książka, przygotowana do druku przez syna autora, jest doskonałym sprawdzianem szczerości. To podróż niezmordowanego globtrotera, który starał się doprowadzić do końca swoje ostatnie dziennikarskie śledztwo. Chciał odnaleźć sens choroby, śmierci, cierpienia. Aby tego dokonać, trzeba było wielkiego dziennikarza. Jednego z największych na świecie.”

Coraz częściej zastanawiam się jak to jest że na tym świecie cudowni ludzie szybko odchodzą.
Mam cichą nadzieję iż może za rok będą do dostania w języku polskim kolejne książki Tiziano Terzani.
Wszystkim poszukiwaczom polecam choćby te fragmenty z książki KONIEC JEST MOIM POCZĄTKIEM, które zwróciły moją szczególną uwagę:

(str.145)
Prawdą jest, że Amerykanie przegrali wojnę w Wietnamie z powodu prasy. W tamtych czasach istniała wolna prasa, która umiała patrzeć, słuchać i szukać materiałów, gdzie trzeba.
(str.146)
Dziennikarz musi być na swój sposób arogancki, czuć, że jest wolny, że nie zależy od żadnej władzy.
(...)
To poczucie, że masz niemal boskie, niepodważalne prawo do opisania własnej prawdy, daje ogromną siłę.
(str.148)
Tiziano: Amerykanie opOwiadali koszmarne bzdury. Podczas wojny w Kambodży, to był chyba 73 czy 74 rok, Amerykanie chcieli wmówić prasie zachodniej, że intelektualiści Khieu Samphan, Hou Yuon i Hu Nim i jeszcze jeden, który nazywał się Saloth Sar, jak się później okazało, był to Pol Pot, trzej sławni przywódcy kambodżańskiego ruchu oporu, naprawdę są the ghosts, duchami, których tak naprawdę w ogóle nie ma. Że są postaciami fikcyjnymi i nie kierują żadnym ruchem oporu. Według nich Khieu Samphan nie istniał, uważali, że to nazwisko nieboszczyka. Amerykanie zabijali jakiegoś człowieka, a ktoś inny przejmował jego personalia. To samo mówiło się potem o koreańskim Kim Il Sungu, prawda? (...)
Folco: To rzeczywiście zabawne! Podobna krążyła plotka o pięciu Saddamach.
(...)
Rozumiesz? Amerykanie wymyślali te bzdury. Ambasada już wtedy wykorzystywała wszystkie kłamstwa, z których teraz słyną Amerykanie. Dlatego potem nie wierzyliśmy nawet w to, co nie było kłamstwem, jak choćby masakry.
(str.152)
Tiziano:
Muszę szczerze przyznać, że zawsze gardziłem Anglosasami, którym wydawało się, ze są obiektywni. To kłamstwo! Nigdy nie twierdziłem, że jestem obiektywnym dziennikarzem, bo nie jestem. Nikt nie jest, nawet ci, którzy tak twierdzą, to tylko fałsz i obłuda. Jakim cudem mógłbyś być obiektywny? Nigdy nie będziesz, bo jak uczy nas Kurosawa w filmie Rashomon, ta sam historia widziana oczami sześciu różnych osób to sześć różnych historii. Sposób , w jaki patrzysz na zdarzenie, detale, które dostrzegasz, zapachy, które czujesz, wszystko to twój indywidualny wybór wpływający na twój osąd.
(...)
Tiziano: czasami dziennikarzowi zdarza się widzieć rzeczy przerażające.
(...)
Dziennikarz spisuje to wszystko i ciach! Artykuł gotowy.
Obiektywny?
(...)
Opowiada, co mówią jedni i co mówią drudzy.
Tiziano: Ale obraz jest całkowicie zdeformowany i nic nie mówi...
Folco: Nie rozumiem. Mówi, co powiedzieli i jedni i drudzy.
Tiziano: Tak, ale chodzi o obraz. Prawda nie leży w tym, co mówią te dwa dupki, prawda? Wojskowi muszą opowiadać brednie, bo za to im płacą. Jak nie, to trafią do więzienia.
Tamci muszą mówić: „Wszystko dobrze, dziękujemy, zupa jest doskonała”.
Bo inaczej, gdy tylko się odwrócisz – paf – dostaną kulkę w łeb.
(str.158)
Podróżować po świecie w poszukiwaniu prawdy”.
To właśnie jest dziennikarstwo.
(...)
Potem zdałem sobie sprawę, że wprawdzie kłamstwo niczemu nie służy i jest obrzydliwe, ale dokładność także jest bezużyteczna i również niczemu nie służy. Bo prawda, jakiej szukałem, nie leżała w faktach, była gdzieś poza nimi.
(str.178)
Allah jest wielki. A dzisiaj jest Al Kaida. Widzisz związek? Tylko głupcy, ślepcy i szaleńcy nie widzą związku między końcem komunizmu jako ideologii buntu uciemiężonych – tłumaczyłem ci to, mówiąc o komunizmie Mao i Ho Szi Mina – a dzisiejszym fundamentalizmem islamskim.
Jeśli się tego nie zrozumie, nie zrozumie się niczego.

Folco: Fundamentalizm islamski miałby być nowym...
Tiziano: Zajął miejsce marksizmu-leninizmu. Najpierw ten, kto chciał walczyć o inny lepszy świat przeciw zachodniemu kapitalizmowi, zwracał się do ideologii marksistowsko-leninowskiej, to była broń w tamtym czasie. To jest tak jak z wojną: dzisiaj są karabiny takiego a takiego typu, takie a takie czołgi. Gdyby ta sama wojna była prowadzona sto lat wcześniej, nie miałbyś karabinów samopowtarzalnych (-rodzaj karabinu, w którym po strzale następuje automatyczne przeładowanie), strzeliłbyś raz i musiałbyś ładować. Dziś – ta-ta-ta-ta-ta! Marksizm-leninizm był bronią tamtych czasów, używaną przez wiele ruchów nacjonalistycznych i niepodległościowych Azji... Ta była broń ideologiczna, która wspomagała dyscyplinę, dawała punkt odniesienia i budowała struktury. Kiedy ta broń stała się już przestarzała, zastąpiła ją nowa.
Jeżeli nie zrozumiesz tego, niczego nie zrozumiesz, nie zrozumiesz Al. Kaidy!
Folco: To interesujące.
Tiziano: Wiesz, zawsze interesowałem się ludzkością. Człowiek, co to za typek? Dlatego na koniec postawiłem sobie pytanie, głupie, ale ważne: „Kim jestem?”
Każdy stawia sobie to pytanie. Zastanawia mnie człowiek. Zastanawia mnie ludzkość. Dokąd zmierza? Co kombinuje? Staje się lepsza czy też nie?
To właśnie jest Historia, prawda?
(str.189)
Zrozumiałem odwieczny problem dotyczący wszystkich, również Amerykanów w Iraku. Wygrywanie wojen to w zasadzie łatwa sprawa, natomiast sprowadzenie pokoju, który wzmocni kraj, jest dużo trudniejsze. A starczyłaby pewna doza szlachetności.
(str.192)
Trzeba zrozumieć, kiedy mówią, że dyktatorzy są szaleni, to nie jest prawda. Hitler nie był szaleńcem. Mao nie był szaleńcem. Pol Pot także nie był szaleńcem. W tym, co robił, była wielka logika i trzeba ją zrozumieć, jeżeli chce się zrozumieć, czym było to zjawisko. (...)
Nie powinieneś ograniczać się do czytania gazety codziennej. Żeby móc wyciągnąć wnioski, musisz czytać różne inne pisma.
Jest jedna rzecz, której nigdy, przenigdy nie zaakceptuję. To przekonanie, że wszyscy dyktatorzy są szaleni. Saddam był szaleńcem? Ależ nie! Sadystą, mordercą, wszystkim, czego sobie życzysz, ale nie szaleńcem!
(str.198)
Wtedy miałem jeszcze jedną piękną wizję. Podobała mi się. Życie wciąż trwa. Możesz spalić wszystko napalmem, posypać solą, wymordować ludzi do nogi. Przez jakiś czas nic nie widać, ale nagle z ziemi wyłania się jakaś roślinka, powstaje mały targ, dwoje ludzi kocha się i życie powraca z całą swoją zachłannością. To czuło się wyraźnie.
(str.254)
Jest się nie tym, kim się człowiek urodził, ale jakie życie prowadził.
(str.266)
Polityka przestała mnie interesować, zrozumiałem, że polityka nie jest odpowiedzią na cokolwiek. (...) Ale najbardziej mnie zawiodła sama polityka jako instrument zmian. (...)
Czy tylko maoizm wywołał we mnie ten zawód, czy też było to stwierdzenie faktu, tak teraz oczywistego, że nie można stworzyć nowego człowieka, że ten pomysł to świętokradztwo?
Prawdą jest, że z ludzką naturą nie można walczyć. Natura ludzka jest indywidualistyczna, egoistyczna i nie akceptuje ograniczania praw ani wolności wyrażania siebie. Trzeba się z tym pogodzić. Bo możesz dać wszystkim taką samą żelazną miskę ryżu, możesz dać wszystkim takie same ubrania i wielu uwierzy, wielu weźmie udział w twoim programie, ale zawsze znajdą się tacy, którzy będą chcieli dwóch ubrań, dwóch misek ryżu i wolności, by mogli robić, co im się podoba.(...)
Folco: Chcesz powiedzieć, że nieliczni, którzy starali się zmienić człowieka, byli...
Tiziano: Mordercami, potwornymi mordercami. Jest coŚ świętokradczego w pomyśle, by stworzyć nowego człowieka, w pomyśle, który mieli wszyscy rewolucjoniści. Lenin, Stalin, Trocki, Mao, wszyscy oni mieli to marzenie, ale człowiek jest taki, jaki jest.
(str.321)
Jednakże społeczeństwo czy cywilizację ocenia się po tym, jakiego człowieka wytworzyły.
Wszędzie, gdzie byłem zawsze interesowałem się ludzką stroną problemu. Nigdy nie przestanę powtarzać, że wszystkie eksperymenty, nowoczesne społeczeństwa nie mogą być oceniane tylko i wyłącznie na podstawie efektywności ekonomicznej, ale po tym, jaki typ człowieka produkują i jakie życie każą mu prowadzić. Wtedy właśnie wyraziłem taką zabawną opinię na temat wyborów: „Nie ma sensu, żeby mnie pytano, czy głosuję na partię Befsztyka, Smoka czy Wolności?”
Co mnie to obchodzi? Co to znaczy? Jeżeli zagłosuję na ciebie, co będę musiał zrobić, kiedy wstanę rano? Będę musiał klękać przed jakimś pomnikiem, wybierać pomiędzy dwoma czy czterdziestoma rodzajami pasty do zębów, czy będę musiał iść do pracy na osiem godzin dziennie? Jaki będzie margines mojej osobistej wolności? To są rzeczy, które się liczą.
Życie! To życie się liczy!
(...)
Wtedy wydawało się niemożliwe, żeby Europa stała się taka jak Japonia, że i u nas człowiek zostanie zredukowany do roli trybiku wielkiej maszyny. Dziś, po zaledwie piętnastu latach, uderza mnie, że wszystko, czego nie znosiłem w Japonii, odnajduję tu, we własnym domu.
Folco: To znaczy?
Tiziano: Znikają małe sklepiki, na ich miejsce wyrastają supermarkety, znikają fabryki, bo zmienia się ekonomia, ludzie muszą pracować w przerażającym tempie, żyją w coraz mniejszych celach, coraz bardziej samotni i wyalienowani.
Tak jest dzisiaj we Włoszech.
(str.325)
Kładzie rękę na stosie zdjęć.
Na tych zdjęciach widać, jak bardzo cierpiałem w Japonii. Japonia była moja depresja. Zacząłem chorować. Coś mi tam szkodziło.
(str.351)
Dla Johna Colemana, agenta CIA, mojego pierwszego nauczyciela medytacji, było obojętne, że jestem dziennikarzem Tizianem Terzanim. Byłem kimś siedzącym na dywaniku. Musiałem osiągnąć pewien stan, a jeżeli nie mogłem tego dokonać, to dlatego, że we wszystkich moich poprzednich wcieleniach, przez trzysta albo czterysta lat, byłem durniem i nigdy nie koncentrowałem się na swoim pępku.
To była ulga, wielka ulga, bo pozwalało mi wyjść na zewnątrz. Rozumiesz?
Nie udało mi się osiągnąć zbyt wiele. Umiem siedzieć przez pół godziny, godzinę, zaplanować dzień, wyciszyć świat wokół siebie, oczyścić umysł, ale nie umiem medytować.
Wiele myślałem o tym, co mi mówiłeś na temat medytacji. Sądzę, że ... jakby to powiedzieć... medytacja jest przede wszystkim czymś bezwiednym. To nie tak, że siedzisz i mówisz sobie: „Teraz medytuję!” Bo,, jak to mawiał Coleman: „Widziałem mnóstwo kur wysiadujących godzinami jajka, ale ani jednej, która osiągnęłaby oświecenie”.
Problem nie polega na tym, że się siedzi, lecz na tym, by nieświadomie, z wewnętrznej potrzeby wejść w wymiar, w którym czujesz, że rzeczy nie są takie, jakimi się wydają, że istnieje wyższy poziom. I to cię pociesza, podnosi. Daje coś, co czego możesz się odwoływać i wracać.
Tylko koncentrując się i zostawiając za sobą wszystko, co zewnętrzne... Wszystko, co zewnętrzne, zostawiasz na zewnątrz siebie. Wszystko: odgłosy, ptaki, pasje i zawody, zostawiasz na zewnątrz. Zostaje pusta komórka, którą jesteś ty. Nie ty, Folco, ale ta część ciebie, która jest nie ludzka, lecz kosmiczna.
Rzeczy zmieniają się, kiedy patrzysz na nie w ten sposób.
(str.383)
Zawsze czułem, że ponoszę odpowiedzialność. Miałem poczucie obowiązku. Robienie jednych rzeczy uważałem za właściwe, a innych – nie. (...) Nigdy nie szedłem na kompromis. Może po prostu nie musiałem, ale odczuwałem obrzydzenie do kompromisów. Jeżeli to nazwiesz moralnością, to tak. Wykonywałem mój zawód jak religijną misje, nie wpadając w pułapki.
Najprostszą z nich, i o tym chciałbym opowiedzieć, jest władza.
Kiedy wykonuje się ten zawód, kontakt z władzą jest konieczny, wręcz nieodzowny. Kontakt z każdym rodzajem władzy, władzą morderców, władzą sprawiedliwą... Z władzą. Bo ona właśnie określa świat, a jeśli o nim piszesz, musisz kontaktować się z władzą, zęby wiedzieć, co się dzieje.
Otóż to nie tak, że sobie wmówiłem, że do tego doszedłem z pomocą innych. Zawsze odczuwałem odrazę do władzy. Może w głębi serca jestem anarchistą, ale dla mnie spotkanie z prezydentem, ministrem, generałem z ich pompatycznymi minami, kłamstwami, które na siłę wciskają rozmówcy, zawsze napawało mnie wstrętem. Instynktownie trzymałem się od nich z daleka. Właśnie, trzeba trzymać się z daleka.
(...)
Władza korumpuje, zżera, wciąga cię do środka.
(...)
Jaki jest podział władzy w państwie?
Legislacyjna, wykonawcza, sądownicza. I czwarta władza: prasa i środki informacyjne, które kontrolują tę sądownicza, wykonawcza i legislacyjną.
Folco: Kontrolują je?
Tiziano: Kontrolują, podejmują odpowiednie kroki, sprawdzają, czy nie ma jakiegoś oszustwa.
Folco: A jeżeli tak się nie dzieje?
Tiziano: System nie działa.
Folco: Demokracja?
Tiziano: Wybacz, ale kto to wykaże, jeżeli prawo jest złe? Nikt. Natomiast jeżeli prasa zacznie protestować, sprawdzać konsekwencji, sprawa zyskuje wielką wagę, staje się głosem ludu, który nie ma głosu.
Folco: I który cierpi z powodu źle skonstruowanego prawa.
Tiziano: Nigdy nie byłem przyjazny w stosunku do władzy. Poczucie wolności jest dla mnie bardzo ważne, niezgoda na zależność od kogokolwiek, rozumiesz?

CDN.



Na górę
   
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 15 cze 2011, 18:30 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 19 cze 2011, 9:42 
Dzień Dobry (takie polskie ALOHA)

ciąg dalszy

(str.489)
"Gandhi (...)
W Europie zaczęto wydawać jego książki, które czytałem z religijna wręcz pasją (...)
Szukałem tam przesłania dla naszej cywilizacji. Trochę dla żartu, ale nie tylko dla żartu zacząłem je odnajdować w poście, w prostocie.
Pomyśl, adwokat, który odbył studia w Londynie, decyduje, że połączy się ze swoim ludem! Z ludźmi z wiosek, z ich biedą, ze sposobem odczuwania, ze sposobem życia; wstaje o czwartej rano, czyści ubikacje, przędzie, a potem się modli. Co za siła, co za wielka siła! Je tylko jedna miskę ryżu dziennie, a gdy zaczyna chorować, zamiast brać lekarstwa, pości. Pomyśl, że jego idea rozwiązywania problemów na poziomie wioski neguje nowoczesność! Jest przemowa, którą Gandhi wygłosił w 1909 roku, w której rozgląda się dookoła siebie i pyta: „czym jest prawdziwa cywilizacja? Cywilizacja rodzi się z pewnego typu postępowania, które wskazuje człowiekowi drogę obowiązku [...], z zachowań moralnych. Osiągnąć moralność to osiągnąć wybaczenie naszego umysłu i naszej pasji”.
A cywilizacja, ta angielska, zachodnia, która mierzy postęp ilością ubrań, które posiadają ludzie? O ile szybciej się rozprzestrzenia? Człowiekowi nie wystarcza dach nad głową, kawałek tkaniny na biodrach? To twarde słowa. Chciał iść drogą wiosek, a nie fabryk, które sprowadzają człowieka do roli niewolnika. Po co niszczyć wioski? Wioska to wspólnota, to podział środków!
Odmiennie niż Mao, który zrozumiał ten problem i stawił mu czoło, ale rozwiązał go w bardzo zły sposób, Gandhi jakby tworzył program polityczny, na którym bazował Indyjski Kongres Narodowy. Jeżeli popatrzysz na obrazy z lat 40. i 50., zobaczysz wszystkich tych ludzi w nakryciach głowy, chudych, czystych, jak idą na zebrania... cholera jasna! Mieli godność! Mieli idee. Pracowali. Nie chcieli postępu w zachodnim stylu. To do nich zwracał się, kiedy mówił o cywilizacji. To była jego idea! To była chcąc ocalenia świata, który nie chciał poddać się konsumizmowi. Powiedzmy prawdę, bronił go przed konsumizmem! Jedyną drogą, by nie konsumować, był post.
Jednak dla kogoś takiego jak ja, kto wyjechał do Azji w poszukiwaniu – między innymi – alternatywy dla zachodniego świata, ta idea była prosta i jasna. Boże mój, szukałem, a ona była tu!
(...)
A teraz á propos Gandhiego, nie rozmawialiśmy jeszcze o biernym oporze.
Tiziano: Trochę dziwne, że rozmowa o niestosowaniu przemocy stała się czymś w rodzaju klątwy. To uważa się za śmieszne, infantylne, nierealne, za czystą utopię, w którą poza młodzieżą nikt nie wierzy.
Można przytoczyć mnóstwo argumentów mędrców, naukowców, polityków, według których bierny opór nie działa, bo na przykład co zrobilibyście z Hitlerem?
Jeżeli przeczytasz raz jeszcze Gandhiego, zobaczysz, jaki był mądry. Chciał nawet spotkać Hitlera. Wyszło na jaw, że Gandhi pisał do niego kilka razy, ale Anglicy przechwycili jego listy, bo nie chcieli, żeby z nim rozmawiał. To dziwne, ale tak było. Mówił, że ktoś jest niewolnikiem, bo jest posłuszny, gdy tylko przestanie być posłuszny, przestaje być niewolnikiem. Mówił, że dyktatury upadają, kiedy ludzie przestają być posłuszni. Kiedy zaistnieje wola nieużywania przemocy, sprzeciwienia się przemocy poprzez jej niestosowanie, wszystko się zmienia. Bez uciekania, bez unikania konfrontacji, a nawet dążąc do niej.
Folco: Jego bierny opór jest skrajnie aktywny. To zrozumiałe, że nie chodzi o brak działania, to nie jest rezygnacja z walki. To coś innego. To aktywna forma postu, nieuczestniczenia w tym, co inni mają ci do zaoferowania po to, by cię osłabić. Nie możesz zwalczać jakiegoś systemu i w tym samym czasie kupować jego produktów.
Tiziano: Dokładnie tak. Ta historia z biernym oporem jest tak mało zrozumiała nawet jeszcze dzisiaj. Ci, którzy nie używają przemocy, są zawsze poszturchiwani, ale żeby nie używać przemocy, trzeba przejść trudniejsze wyszkolenie niż to, po którym człowiek zostaje spadochroniarzem.
Opowiadałem ci historię Halala Khana, który postawił na nogi armię stu tysięcy wojowników uzbrojonych w kije?
Folco: bez przemocy?
Tiziano: Bez przemocy. Kiedy przyjeżdżali wrogowie, kładli kije na ziemi i pozwalali się bić. Co za przykład moralny! Tego się nie uczy, o tym się nie mówi. W szkołach uczą tylko o bohaterach iknkkwistadorach. Aleksander Wielki: „wielki”, bo wymordował tysiące ludzi w całej Azji Centralnej? Może w swoich czasach był nawet kimś sympatycznym, był młody, podbił świat, ale co to znaczy „podbić”? To znaczy zabijać innych i zabierać ich dobra.
To wszystko powinno zostać jeszcze raz poddane pod dyskusję. Edukacja powinna zaczynać się od nauczania wartości, którą jest brak przemocy i która potem łączy się ze wszystkim, z byciem wegetarianinem, z szacunkiem dla świata, z myśleniem, że ziemia nie jest dana tylko tobie, że należy do wszystkich i nie masz prawa bezkarnie jej ciąć i dziurawić. Kłopot w tym, że cały system jest tak skonstruowany, że człowiek od dziecka, nie zdając sobie nawet z tego sprawy, przejmuje mentalność, która zabrania mu myśleć inaczej. Kończy się tak, ze niepotrzebna jest jakakolwiek dyktatura, bo istniej dyktatura szkoły, telewizji, tego, czego cię uczą. Wyłącz telewizor, a zyskasz wolność.
Wolność. Już jej nie ma. Wciąż powtarzam: mimo pozornej wolności kupowania, pieprzenia się, wybierania wśród różnych past do zębów, czterdziestu tysięcy samochodów, telefonów komórkowych, które robią zdjęcia, nigdy jeszcze nie mieliśmy tak mało wolności. Wszystko zostało przewidziane, ukierunkowane i trudno się z tego wydostać. To prowadzi do konfliktów. Ilu ludzi zostaje odrzuconych przez system? Są usuwani na margines, ponieważ nie pasują do modelu? Gdyby mogli robić coś innego, ale nie ma nic innego, jest tylko pokusa rynku.
A święty Franciszek? A wszyscy inni? Wszyscy byli wariatami, bo nie robili tego, co trzeba było robić w tamtych czasach? Nie, nie byli szaleni, lecz inni! To ludzie, którzy swoja różnorodnością pokazywali inny sposób bycia. Pomyśl, czy święty Franciszek był sympatyczny?!
I ta cudowna historia wolności! Ograniczyliśmy ją tak bardzo, że żyjemy zaledwie na granicy wolności z powodu wszystkiego, co automatycznie w naszym sposobie myślenia, reagowania, postępowania. To największa tragedia. Dzisiejsze szkoły są stworzone nie po to, żeby uczyć dzieci myśleć, ale by nauczyć je, jak przeżyć, uczą je tego, co potem umożliwi im znalezienie pracy w banku. Wychodząc z takiej szkoły, jesteś uwarunkowany. Powtarzasz z góry ustalone wzorce. Niełatwo przychodzi ci wymyślanie czegokolwiek. Człowiek jest całkowicie podporządkowany ekonomii. Całe jego życie jest zdeterminowane ekonomią. Według mnie, to będzie wielka batalia przyszłości, walka przeciw ekonomii dominującej nasze życie, wojna o powrót jakiejś duchowości – jeśli chcesz, możesz ją nazwać religijnością – do której ludzie będą mogli się uciekać, bo to, że człowiek chce wiedzieć, po co jest na tym świecie, jest stałą częścią historii ludzkości.
Konieczne są nowe modele rozwoju. Nie tylko wzrost, ale i powściągliwość. (...)
właśnie przez perwersyjny system konsumizmu nasze życie koncentruje się całkowicie na zabawie, sporcie, jedzeniu, przyjemnościach. Problemem jest wydostanie się z tego błędnego koła. Jedno po drugim, jedno po drugim. Cholera jasna, to narzuca zupełnie absurdalne zachowania. Nie chcesz pewnych rzeczy, ale system konsumpcyjny przekonuje cię, uwodzi, byś jednak zechciał. Całe życie zależy od tego mechanizmu. Jeżeli jednak oprzesz się i nie będziesz w tym uczestniczył, poszcząc, to tak, jakbyś zastosował bierny opór przeciw przemocy. Co w końcu zrobią? Nie wepchną ci przecież tego do gardła!
Trzeba więc wielkiego wysiłku duchowego, przemyślenia, przebudzenia. Co ma wiele wspólnego z prawdą, którą nikt teraz się nie zajmuje. W tym Gandhi też był genialny. Szukał prawdy, tego, co jest poza wszystkim. „Kiedyś sądziłem, że Bóg jest prawdą. Teraz powiedziałbym, że prawda jest Bogiem”.

(str.497)
W głębi serca popierałem ideę sprawiedliwych wojen, lecz zdałem sobie sprawę, że nie prowadzą do celu, jaki taka wojna obiecuje. Tak więc wojna jest niepotrzebna. Jest absolutnie niepotrzebna, bo powoduje jeszcze więcej nędzy, zniszczenia i śmierci. Tak właśnie doszedłem do niestosowania przemocy.
Popatrz jak bardzo bezbronny jest nasz świat.
(...)
14 września napisałem, że jeżeli na tę przemoc zareagujemy taka sama lub większą agresja, powstanie spirala przemocy, której nie da się powstrzymać. Rzeczywiście, teraz ci patentowani mordercy politycy powiedzą ci, że jest to wojna, która potrwa tak długo jak zimna wojna i nie będzie miała końca.

Jak można powiedzieć coś takiego?! Jak człowiek może – nie mówię Amerykanin, Kulumbijczyk, Włoch - jak człowiek może powiedzieć: „To jest wojna, która nigdy się nie skończy”?

Wysyłamy człowieka na Księżyc, wysyłamy sondy na marsa, żeby sprawdzić, czy jest tam woda, a nie jesteśmy w stanie powiedzieć: „Stop! Co się dzieje?”

Nie bo podróż człowieka na Księżyc wynika z innych możliwości człowieka, należy do umysłu, fantazji, do pragnienia poznania innych światów. Wojna należy do jego wnętrza. Musi zabijać, musi znaleźć sobie wrogów, obedrzeć ich ze skóry, rozszarpać.
(...)
Nie można nadal odwoływać się do dawnej wiedzy. Jeżeli trzeba myśleć po nowemu, należy myśleć szeroko, bez uprzedzeń, nie powtarzać reakcji, uwolnić się od całego balastu głupot, które obecnie oszołamiają młodych ludzi, coraz bardziej ich zawodzą i odbierają nadzieję.

Politycy biedaczyska, muszą powtarzać w kółko to samo. Nie mają czasu na myślenie; nie działają, lecz reagują. Gdzie fantazja, gdzie są ci wyjątkowi ludzie? Gdyby pojawił się Gandhi, zastanowiłby się: „Jeżeli postąpimy tak samo, jak wcześniej, wrócimy tam, gdzie byliśmy”.

To takie oczywiste!

I tu popełniono wielki błąd. Wszyscy krzyczeli” „Jeśli oni nas atakują, my odpowiemy atakiem!”

Kiedy pojawia się wróg, natychmiast trzeba go zmiażdżyć. Zemsta! Zawsze ta konieczność zemsty, użycie przemocy, by rozwiązać problem przemocy. Teraz są sprawiedliwe wojny, humanitarne wojny, ale to nadal wojny, wciąż się zabija.
Wojna nigdy jeszcze nie położyła kresu wojnie.
W tym właśnie widzę okropne zezwierzęcenie człowieka. Używamy tu najmniej odpowiedniego słowa, bo przecież żadne zwierzę nie zachowa się jak człowiek. Lew atakujący gazelę nie robi tego ze wściekłości, lecz dlatego, że jest głodny. Wystarcza mu, że zabije jedną. Wraca na swe legowisko, a resztki zostawia dla szakala
Śmiejemy się.
Czy tak nie jest? Mówimy: „Ci ludzie zachowują się jak zwierzęta!”
To nieprawda! Nie ma zwierzęcia, które się tak zachowuje.
Rekin musi jeść ryby. Otwiera pysk i pochłania ich mnóstwo, ale to nie są jego wrogowie, to jego pożywienie!
Człowiek jest najbardziej niszczycielskim stworzeniem, jakie pojawiło się na powierzchni naszej planety. Nawet dinozaury nie były takie niszczycielskie. Tylko człowiek, potworna, obdarzona świadomością , dwunożna bestia, jest zdolny do takich absurdów i nie rokuje poprawy. Homo sapiens sprawia same kłopoty! Przez tysiąclecia nie postąpił o krok. Świat jest pełen przemocy, egoizmu, a człowiek nie posuwa się do przodu. Duchowo wciąż jest taki sam. Boi się śmierci, boi się wszystkiego, czyje się niepewny, nie wie kim jest. Gdzieś na zewnątrz stawia sobie Boga.
(...)
Tiziano: Muszę przyznać, że jeżeli o to chodzi, jestem w pewnym stopniu pesymistą. Pomyśl o ludzkości, jej historii i o postępie, jaki poczyniła w sensie materialnym. Człowiek teraz żyje dłużej niż kiedyś, poleciał na Księżyc, natomiast w rozwoju duchowym stanął w miejscu. W tym zakresie nie widać żadnego postępu. Żadnego. To iluzja, że człowiek się rozwinął. Jedyna nadzieja w tym, że może ten cholerny człowiek kiedyś... Przecież wszystko ewoluowało. Żaby nie od razu były żabami. Jaszczurka dopiero stała się jaszczurką. I małpa ewoluowała w człowieka. Dlaczego człowiek nie miałaby ewoluować nie tylko z fizycznego, ale z duchowego punktu widzenia, skoro posiada duchowość? Taką nadzieje, począwszy od Aurobindo, maja nasi hinduscy przyjaciele, którzy uważają, że coś skłoni człowieka do tego kroku. Człowiek ewoluował z małpy, a teraz powinien zrobić jeszcze jeden krok, i to wzwyż. A ja w swoim absurdalnym obłędzie myślałem, że II września był momentem, w którym człowiek mógł tego dokonać.
Śmieje się.
(...)
Na dodatek narzędzia destrukcji, jakie obecnie człowiek ma w ręku. To już nie jest pojedynek dwóch wodzów. Ten, który ginie , przegrywa, a jego plemię staje się niewolnikami zwycięzcy. Tu chodzi o ludzkość i o ziemię, na której wszyscy żyjemy. Dlatego z jednej strony, widząc, ze człowiek nie zrobił żadnego duchowego postępu, jestem strasznym pesymistą, a z drugiej strony mam nadzieje, że w tak dramatycznej sytuacji ktoś się obudzi, coś się zdarzy, narodzi się nowy prorok, ktoś powie: „Chodźcie za mną, wyrzucimy cała broń do morza i zaczniemy od początku, od pokochania ziemi, od miłości do niej”. W pewnym sensie już widać znaki wewnątrz naszego systemu, chociaż są one jeszcze bardzo nikłe.
Czy to nie mogła być okazja?

Po pierwszej wojnie światowej wybuchła druga. Wyobrażasz sobie, Folco, co to było?! Dwadzieścia, trzydzieści milionów zabitych. Milionów. Zdaj sobie sprawę z liczby ofiar. Obozy koncentracyjne, najbardziej niewiarygodne potworności. Pod koniec II wojny światowej Europa była zniszczona, również moralnie. Wtedy ludzie naprawdę powiedzieli: „Dosyć. Tak dalej nie można”.

Od tego czasu Zachód zaczął tworzyć reguły, trybunały, podejmowano szczytne próby, a przede wszystkim rozpoczął się wielki ruch na rzecz pokoju. W Europie ten ruch zakorzenił się dzięki takim postaciom jak Albert Schweitzer, Bertrand Rusell i wielu innych, którzy jedynie na drodze pokojowej widzieli możliwość ratowania Europy, nadania jej nowego sensu w dążeniu do postępu.

Problem broni masowego rażenia sprawił, że takie myślenie traktowano poważnie. Bertrand Russell demonstrował przeciwko bombom atomowym. Ci sami, którzy ją wymyślili, zwrócili się przeciw niej. Chcę powiedzieć, że istniała pewna świadomość. Jednak tak dziwnie się złożyło, że na przestrzeni ostatnich dziesięciu- dwudziestu lat wszystkie te idee przygasły. Bomby atomowe mają się bardzo dobrze. Teraz produkują także neutronowe.
Folco: Wszyscy chcą tych bomb, bo to jedyna gwarancja w przypadku agresji.
Tiziano: Jasne, ale jak byłaby prawdziwa gwarancja? Żeby je wszystkie wyeliminować!
Folco: To jednak wydaje się niemożliwe.
Tiziano: Dlaczego wydaje się niemożliwe?
Folco: Czy w całej historii kiedyś zdarzyło się coś podobnego?
Tiziano: Gandhi mówił: „Po co powtarzać dawną historię? Wymyślmy sobie nową!”
bezwstyd, skłonność do niszczenia powinny zastanowić wszystkich. Tym razem nie chodzi o to, że wymyślono arkebuz czy szpadę dłuższą od innych.
Folco: czy jesteśmy w stanie wymyślić sobie nową historię?
Co to znaczy „myśleć po nowemu”?
Tiziano: Właśnie nad tym zastanawiałem się dziś rano, po raz kolejny czytając Krisznamurtiego (-wielki filozof, według którego można osiągnąć pełną wolność poprzez uważną obserwację własnego umysłu, wolna od idealizmu.), który uważa, ze naszym największym ograniczeniem jest świadomość. Świadomość, która powinna pomóc nam rozwijać się i zmieniać, stanowi nasze ograniczenie, pułapkę, bo umysł jest warunkowany tym, co wie, i nie może wykonywać skoków myślowych, jest do czegoś już przyzwyczajony. I muszę przyznać, że Krisznamurti mówi coś pięknego: trzeba wyzwolić się od świadomości. Jeżeli się wyzwolisz od świadomości, możesz coś odkryć, inaczej będziesz się powtarzał. Świat się powtarza. Powiedz ludziom: „Nie róbcie tego!” Nie, wszystko jest już przewidziane, ścieżki, dróżki, ścieżynki i kariery.
Folco: Dziś umysł, nieustannie stymulowany, nigdy nie ma spokoju. Zakłóca go szum telewizora, muzyka z radia samochodowego, dzwoniący telefon, napisy reklamowe na przejeżdżających autobusach. Nie możesz długo myśleć, nie możesz się zastanawiać. Myślisz krótkimi myślami. Krótkimi, bo bez przerwy coś je przerywa.
Tiziano: prawda. Myśli są teraz krótkie jak telewizyjne spoty. Cisza już nie istnieje.
Folco: Kiedy pracowałem w Kalkucie, matka Teresa dała mi coś co nazywała wizytówką. Było na niej napisane: „Owocem ciszy jest modlitwa”. Zaczynasz od ciszy. Cisza doprowadzi cię do modlitwy, modlitwa do wiary, wiara do miłości, miłość do działania. Jednak początkiem całego tego procesu jest modlitwa. Jeżeli ktoś zastanawiał się, jak ma zacząć swoją przemianę, Matka Teresa dawała mu jasną radę: zacznij od ciszy.
Tiziano: Oczywiście cisza odgrywała ogromną rolę we wszystkich praktykach religijnych. Chrystus udaje się na pustynię, inny święty wspina się na górę. Tak, powtarzam to jeszcze raz, jestem słaby w medytacjach, ale przez pół godzinki, dziesięć minut, czasami godzinkę rano cieszę się ciszą: pozwalam, zęby umysł się uspokoił, i patrzę na swoje myśli, które biegną, jakby były czymś zewnętrznym.
Folco: Lepiej nie myśleć i poczekać aż do głowy wpadnie jasna idea. Bo gdy masz jedną jasną ideę, możesz ruszać."

cdn



Na górę
   
 
 
Post: 03 lip 2011, 20:54 
ciąg dalszy

"Tiziano: prawdziwe działanie może być tylko owocem przemyśleń. Inaczej nie ma ono żadnego sensu, inaczej to tylko zabawa. Co do Indii, to mogły wybrać inna postawę wobec „postępu”, mogły powiedzieć: „Nie, nie chcemy bomby”.
Kto ją teraz ma? Francja, Anglia, Stany Zjednoczone, może Korea Północna, może jeżeli zechcą, Iran i Izrael. I Chiny, i Pakistan, i Indie. A krajów byłego Związku Radzieckiego ma ją tylko Rosja, inne kraje jej nie produkują, nawet jeżeli wszyscy znają technologie. Włochy, gdyby chciały, zrobiłyby ją sobie nawet jutro, ale zdecydowały, ze nie zrobią, bo jest amerykański parasol.
Oczywiście teraz, wobec nasilającej się fali terroryzmy, sytuacja staje się jeszcze bardziej skomplikowana, bo tym ludziom nie trzeba wiele, żeby skonstruowali brudną bombę. Potem przyjeżdżają do takiego Nowego Jorku i bum! Jakie więc jest wyjście? Trzeba zrozumieć, że aby walczyć z terroryzmem, nie należy zabijać terrorystów, rodzi się ich coraz więcej. Trzeba zlikwidować technologie.
Folco: Ale tego nie da się zrobić. Istniejąca technologia, którą znajdzie się nawet w internecie, nie może zostać zlikwidowana. Pięknie byłoby pomarzyć, że pięć wielkich państw – między innymi Ameryka, Rosja, Chiny – zrezygnuje z broni jądrowej, ale jakiś terrorysta i tak ja sobie zrobi.
Jak sprawić, żeby zapomniano o już wymyślonej technologii? Przecież jeżeli pokażesz komuś most, to nawet jeżeli go potem zniszczysz, nie sprawisz, ze nie przejdzie przez rzekę. Widział most, zrozumiał, na czym polega ta konstrukcja, i odtworzy ją. Może technologia nuklearna w końcu zniszczy sama siebie.
Tiziano: A jeżeli wszyscy porozumieją się, aby jej nie używać?
Folco: To niczemu nie będzie służyć, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto to wykorzysta.
Tiziano: W takim razie jesteśmy skończeni.
Folco: trzeba, żeby niektóre bomby wybuchły, abyśmy zdali sobie sprawę z potworności.
Tiziano: To Hiroszima i Nagasaki już nie wystarczą?
Folco: Wyglada na to, że nie. Przeciwnie.
Tiziano: W sumie trzysta tysięcy zabitych...
Folco: Prawie o niech zapomniano! Nie myśli się już o tym zbyt dużo.
Tiziano: W takim razie wybuchnie. Świat już tyle razy wybuchał, wybuchnie raz jeszcze.
Długa przerwa. Oddech ojca staje się rzężący.
Jest jeszcze jedna myśl, nad którą warto się zastanowić. Starzec mówił: „Czy ta cywilizacja zasługuje, by ją ratować?
Folco: Ach, więc Starzec też się nad tym zastanawiał... To interesujące.
Tiziano: Jest nad czym się zastanawiać. Bo czym jest ta cywilizacja?
Folco: Jaka cywilizacja?
Tiziano: Nasza, współczesna.
Folco: czym jest dla ciebie?
Tiziano: Rozumem, który oszalał pod wpływem ekonomii. Ekonomia stała się podstawowym kryterium wszystkiego, nie ma już innych wartości. Po co produkować wciąż i więcej i po co coraz bardziej zanieczyszczać. Jest coś nieprzyzwoitego w sposobie, w jaki człowiek postrzega siebie w świecie. Nie widzi siebie! Stracił kosmiczne połączenie. Widzi siebie w swojej małej kuli, widzi jedynie swój mały świat, nie widzi siebie w kontakcie z ogromem świata.
Ciekawe pytanie: „Czy ta cywilizacja zasługuje, by ją uratować?
To kluczowe pytanie.
Folco: A co ty sądzisz?
Tiziano: Nie, nie śmiem powiedzieć, że ratunek nie jest możliwy. Przychodzi mi na myśl Bhagawadgita [(dosłownie Pieśń Pana) – gita skomponowana prawdopodobnie między III a II wiekiem p.n.e, stanowiąca niewielka część (około siedmiuset strof) epickiego poematu – Mahabbaraty, w części pod tytułem Bhiszma-Parwa (rozdział 23-40). Bhagawadhita przez większość hindusów jest uważana za pismo święte, najbardziej reprezentatywne dla ich religii i filozofii.] : Rób, co do ciebie należy, a czy świat zostanie uratowany, czy nie to nie zależy od ciebie.
Folco: ciekaw byłbym usłyszeć od ciebie... może jednak nie chcesz odpowiadać.
Tiziano: Ależ tak, porozmawiajmy spokojnie.
Folco: Zauważyłem, że unikasz odpowiedzi na pytanie, jak widzisz przyszłość świata. Czy nie tak?
Tiziano: Tak, masz rację.
Cisza.
Widzę chaos. Wielki chaos i decywilizacje ludzkości. Zrozumiałem to na podstawie małych sygnałów, o których wspominałem. Po pobycie na Wyspach Kurylskich zachowałem ogromną sympatię do człowieka. Podoba mi się człowiek, ów Afgańczyk dumny w swoich łachmanach. Lubię Azjatów, twardych i odpornych. Lubię człowieka i ludzkość, przykro myśleć, że coś mogłoby ją zmieść z powierzchni ziemi. Może dlatego, ze do niej należę, ale tak czuję. Proces decywilizacji trwa i nie widzę, w jaki sposób można go odwrócić.
Folco: Dlatego wojny?
Tiziano: Oczywiście, przemoc, która z czasem nie będzie musiała nawet przybierać formy wojny.
Folco: Twierdzisz, że przemoc będzie narastać?
Tiziano: Tak. Bo, miedzy innymi, upadł system kontroli międzynarodowej. Ten system kontroli wojny, który starano się ustanowić po II wojnie światowej. Powiedzmy, że człowiek ma naturę mordercy, co dotyczy także mnie, ale przecież istnieją reguły narzucone przez świadomość, kodeksy, które w jakiś sposób trzymają nas w ryzach.
Po II wojnie światowej ustanowiono pewne reguły, niektóre nawet prawne, niektóre dla równoważenia terroru. Teraz wszystko to zniknęło. Tak jak przegrała Liga narodów, teraz przegrywają Narody Zjednoczone. Nie ma już reguł, kto więc będzie hamował, kto wprowadzi odrobinę porządku, kto utrzyma bestię na smyczy?
Folco: Zauważyłem, że podoba ci się człowiek afgański i azjatycki. Nie wspominałeś o człowieku Zachodu, Europejczyku, Amerykaninie.
Tiziano: Ci ludzie budzą we mnie mniejszą sympatię. Podoba mi się prymitywizm człowieka, jego stosunek do natury, bo człowiek, który jest blisko natury, jest prawdziwym człowiekiem. Myślisz o cywilizacji miejskiej, w której wszyscy rodzą się w pudełkach z klimatyzacją, w pracy mają klimatyzację, przemieszczają się z jednego pudła do drugiego, odżywiani telewizyjną trucizną. Co to, do cholery, za ludzie? Oni nawet nie wiedzą, co to mrówki. Czego się dowiesz od takiego człowieka?
Zachodni człowiek stał się niczym. Po prostu niczym. To taki tłumok, któremu powtarzasz, ze ma nie zabijać i dobrze się zachowywać. Potem pewnego dnia wydajesz polecenie: „Masz tu broń i zabij sto tysięcy”. A ten bydlak zrobi to z zadowoleniem. To przecież nie jest człowiek!

Folco: A czego mu brakuje?
Tiziano: Obdarto go z niezależności, z myślenia.
Folco: Staram się zrozumieć. W pewnym sensie tak jest. To prawda, bo kiedy chodzisz po mieście i patrzysz na ludzi, to wydają się... lekcy, jakby nie mieli gęstości.
Tiziano: Nie widzisz ludzkości, tylko manekiny.
Folco: Hm.
Tiziano: Wszyscy jednakowo ubrani, wszyscy mówią to samo. Albo odwrotność tego samego, co i tak jest tym samym.
Śmieje się.
Jeden jest republikaninem, inny demokratą. Ten bardzo chce zabijać, tamten odrobinę mniej. Potem wszyscy wieczorem idą razem do baru. Nie, to nie ludzie.
Folco: Ale co sprawia, że nie są ludźmi?
Tiziano: Nie zastanawiają się, kim są! Wydaje im się, że są ubraniem od Armaniego albo motocyklem.
Folco: nie myślą o tym, kim są, gdzie są i dlaczego?
Tiziano: nie maja takiej okazji.
Jak mówi mój przyjaciel T.S.Eliot: „rozbawienia zabawami, które ich bawią”.
Folco: czy to znaczy, że cywilizacja jest godna ratunku, czy nie? Ciekaw jestem, do czego doszliście w swoich rozmowach ze Starcem? Co godne jest ratunku, a co nie?
Długa przerwa. Ojciec ciężko dyszy.
To zbyt trudne?
(...)
Tiziano: Chętnie bym się przespał.
Folco:
Jak śpisz, to miewasz sny?
Tiziano: Po prostu śpię.
Folco:
Rozmyślasz?
Tiziano: Tak.
Folco: A o czym?
Ojciec nie odpowiada.
(str.511)
Świat nie rozwiązał swoich problemów drogą polityki. Początkowo bardzo wierzyłem w wiedzę. Aż do momentu, kiedy zdałem sobie sprawę, że zewnętrzna transformacja społeczeństwa nie zmienia psychiki jednostki. Wcale nie zmienia. Rewolucje, wojny, mordowanie, masakry, a potem wszystko jak dawniej. Przemoc, strach, desperacja, nędza, nie da się im zaradzić, a świat wewnętrzny człowieka nie rozwija się. Wcale. Powtarzałem to już tysiące razy. Pomyśl o postępie, jakiego człowiek, posługując się wiedzą dokonał przez tysiąclecia od czasów maczugi. Ale czy sam stał się lepszy? Nie.

Tak więc moim ostatnim wielkim rozczarowaniem były Indie. Pojechałem do Indii szukać rozwiązania, zewnętrznego, to prawda, bo Indie mają ten wyjątkowy kapitał ahimsa – nieużywanie przemocy, Gandhi, ryszi. Jako dobry dziennikarz zajmowałem się polityką, żeby odkryć, że polityka Indii jest gorsza od polityki innych państw.
Dobry Boże, kraj z taką siłą moralną jak Indie miał niewiarygodny kapitał w 49 roku! Nie wyobrażasz sobie nawet, jaki był obraz Indii, Gandhiego, „tego starego fakira ubranego w łachmany”, który ze swoim kijem wchodził na schody władzy w Londynie. To był ktoś! Mówiły o nim nawet magazyny dla fryzjerów. Ale gdy tylko zmarł – paf! - wszystko się odwróciło. Wszystko! Chcą rozwoju, pociągów, fabryk, hut. Potem bomby atomowej. Indie! Indie, które miały moralną bombę atomową!

Gandhi doszedł do tego, że mówił, iż nie należy walczyć z nazizmem, ponieważ nie ma sensu walczyć z nim bronią. Unicestwiłby się sam, gdyby ludzie przeciwstawili się mu siłą moralną. Ktoś zapytał Gandhiego, czy jego post nie był wielkim wygłupem, bo przeciw Hitlerowi nie było innego wyjścia jak tylko walka. On nie chciał walki z Hitlerem, mówił, że nazizm jest fazą przejściową, że Hitler zniszczyłby sam siebie i nie było sensu, by przy gwałtownym niszczeniu Hitlera zginęły miliony ludzi, które mogłyby przetrwać, jeżeli doszłoby do autodestrukcji Führera. To było audace (fr.)- odwaga)! Nie wiem, czy miał rację, czy też jego rozumowanie nic nie było warte, ale w tym, co mówił, było coś wielkiego. Jeżeli akceptujesz nieużywanie przemocy jako totalne kryterium, musisz przyjąć tego najszersze konsekwencje, nawet tę, że ktoś cię zabije.
(...)
Tak więc mówię sobie: jak to jest, jadę do Indii i spotykam takich ludzi...?! Żebyś zobaczył, co się działo tamtego dnia, gdy ogłosili, że maja bombę atomową! Wyglądało, jakby dolecieli na księżyc, Apollo 13. Chwała Indiom!

Świetnie Indie maja prawo do bomby atomowej, jeżeli chcą, tak jak maja ja Chiny i Pakistan, ale czy nie bardziej imponujące byłoby, gdyby Indie powiedziały: „Możemy ja zrobić, ale nie chcemy tego, ponieważ bimba niszczy wszystko, jest przeciwna wszystkiemu, w co wierzymy, jest przeciwna ahimsa”. Ahimsa, ahimsa, ahimsa – nie zadawać bólu, nie prowokować nędzy, nie czynić szkód.

I tak było. Przyjechałem do Indii z mama tego dnia, kiedy Delhi było pełne plakatów z napisem I AM BACK'! Indie potrzebują plakatów opłacanych przez te świnie, które mówią I AM BACK, bo powróciła coca-cola?! Odczułem potworny zawód. Potem te wszystkie wojskowe defilady, kopie parad angielskich, całe to maszerowanie, jakie po nich zostało.
(...)


cdn.



Na górę
   
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 3 ] 

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group