Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 28 lis 2020, 23:20

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 26 ] 
Autor Wiadomość
Post: 12 lut 2011, 23:17 
Offline
Grand Elect Mason * 14th Degree
Grand Elect Mason * 14th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 gru 2009, 21:34
Posty: 1401
Lokalizacja: Wrocław....
Płeć: mężczyzna
cz.1

Koincydencja (z łaciny) to jednoczesne wystąpienie kilku zjawisk lub zdarzeń. Zbieżność, zbieg okoliczności. Kolejne słowo, które oprócz serdabu i cenotafu zrobiło zawrotną karierę w opracowaniach historycznych. Tłumacząc to na bliższy nam język oznacza, że pomimo różnic we wzroście, kolorze skóry czy religii wszyscy posiadamy ten sam mózg i pozwala to na wymyślenie lub wytworzenie takich samych rzeczy we wszystkich zakątkach Ziemi, nawet tych całkowicie odizolowanych od reszty. Czy słowo to ma tłumaczyć brak bardziej pomysłowych hipotez naszych specjalistów od starożytności?

Dziwne ślady nakamieniach

Chodzi tu tylko o ślady na obrzeżu bloków kamiennych wyglądające jak odciski opuszków palców giganta albo szczęk jakiejś maszyny. Po lewej ślady w kamieniu Sacsayhuaman, po prawej ślady na kamieniu z Chińskiego Muru (Bejing) oraz murów japońskiej Osaki i Nagoi, po drugiej stronie kuli ziemskiej. Co ciekawsze układ śladów jest prawie identyczny. Jaka zaszła tu koincydencja? Czy to koincydencja myśli czy techniki, a może jedno i drugie naraz? Archeolodzy nie zajęli stanowiska, bo albo tego nie zauważyli albo udają, że nie wiedzą o co chodzi.
Obrazek Sacsayhuaman
Obrazek Bejing
Obrazek Nagoja
Obrazek Osaka

Połączenie tych dwóch śladów przeczyłoby teorii o budowie chińskiego muru przez współczesnych Chińczyków. Czy budowle - Sacsayhuaman, część chińskiego muru i mury obronne Nagoi i Osaki mogły powstać w mniej więcej tym samym okresie?

Skuwane czy odlewane ?

Obrazek Cusco
Obrazek Delfy
Obrazek Naxos
Obrazek Segesta

Problem błahy ale tylko z pozoru. Na przykładzie z Naxos spróbujmy wyobrazić sobie jaki duży musiał być element przed obróbką. Czy występy te, a raczej czopy wykonywano faktycznie metodą skuwania? Do czego były potrzebne, bo na ozdobę raczej nie wyglądają? Jakich narzędzi użył tu człowiek z epoki kamiennej? Czy naprawdę można sądzić, że elementy te wykonał współczesny tym czasom człowiek? Sądzę, że to nie współcześni Grecy zbudowali Delfy, Naxos czy Segestę. Te ruiny są dużo starsze niż sądzi dzisiejsza historia.

Czym wiercono ?

Następna jednomyślność dotyczy wykonywania na całym świecie dziur w kamieniu. Oczywiście wymyślenie samej dziury może nastąpić w każdym miejscu na świecie, gorzej z jej wykonaniem.

Obrazek Abusir
Obrazek Sumatra
Obrazek Tiahuanaco
Obrazek Ugarit
Obrazek Malta

Jak widać ze zdjęć dziury wiercono we wszystkich zakątkach świata i wszędzie wybierano najtrudniejszy surowiec - kamień. Problem polega jednak na tym, czym je wywiercono, gdyż jak wiadomo wiertło typu "Widia" wymyślili Niemcy i to dopiero w XX wieku. Ponadto pokazane dziury nie są bynajmniej małej średnicy, tak więc problem jest bardziej skomplikowany niż się wydaje. Eksponat, który widać na zdjęciu z Ugarit nauka nazwała kotwicą. Po co kotwicy trzy dziury, skoro jedna spełnia doskonale swoje zadanie? Natomiast w jednych z najstarszych kamiennych budowli na świecie w Gozo na Malcie w otworach można zmieścić ludzką dłoń.

Zdobnictwo czy znacząca symbolika ?

Przedstawiam dwa rysunki z dwóch ośrodków cywilizacyjnych oddalonych od siebie tysiącami kilometrów i głębią oceanu Atlantyckiego. Rysunki są tak podobne do siebie, że aż jednakowe. Różnica to dwa rodzaje zwierząt - lew i puma oraz w rysunku egipskim krzyż ankh. W środku między zwierzętami widzimy prawdopodobnie słoneczny dysk wschodzący między wzgórzami. Lew to zwierzę Egiptu, natomiast puma to "lew" Ameryki Środkowej, zwany inaczej lwem górskim.

Obrazek Szu i Tefnut. Egipt
Obrazek Pumy z Uxmal

Ponieważ wschód słońca odgrywał i odgrywa w astronomii i religiach większą rolę niż jego zachód, sądzę, że chodzi tu o wschodzące słońce. Zatem coś ważnego musiało stać się ze wschodem słońca. Co spowodowało, że rysunek stał się tak ważnym dla obu cywilizacji? Moja hipoteza jest nierozerwalnie z "wielkim uskokiem skorupy ziemskiej", przyczyną kataklizmu ok. 12,5 tysięcy lat temu. Według mojej koncepcji przedstawiono tu zjawisko wschodu słońca w czasie równonocy wiosennej w "domu lwa" i to raz za razem. Znanym jest zjawisko precesji, które powoduje, że wschód słońca w dniu równonocy wiosennej zmienia się co około 2160 lat i występuje na tle coraz to innego gwiazdozbioru zodiaku. Stąd nasz podział na ery - erę ryb, erę wodnika itd.

Obrazek Obrazek

Wielki uskok skorupy ziemskiej, jeśli miał miejsce, spowodował obrót "egipskiego" obserwatora przesuwając jego "celownik" o około 30-40° w lewo, co skutkowało następną erą lwa po erze lwa i dwukrotnie dłuższym przebywaniem słońca w "domu lwa". Stąd być może rysunek podwójnego lwa na tle wschodu słońca upamiętnia to wydarzenie. Wiadomo też, że nasz zodiak różni się od egipskiego o jeden "dom słońca". Egipska era lwa występowała wcześniej (o jeden znak zodiaku) od babilońskiej. My poprzez Greków przyjęliśmy babiloński podział nieba.

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

Czy potwierdzeniem tej tezy mogą być "dziwne" rzeźby podwójnych azteckich kojotów (?) i dwóch lwów z mykeńskiej bramy? Czy dwa lwy z Persepolis, złączone jaguary z Uxmal i wódz Majów siedzący na tronie przedstawiającym podwójną pumę nie mają tego samego przesłania? Co sądzić o płaskorzeźbie, na której bogini Inanna swoje ptasie stopy opiera na postaci podwójnego lwa? Czy nie jest dziwne, że takie same symbole występują w cywilizacjach oddalonych od siebie, jak twierdzą historycy, czasem i przestrzenią? Sądzę, że starożytni przywiązywali ogromną wagę do symboliki związanej z czasem. Z symbolami, których nie zniszczą ani ludzie ani ziemskie kataklizmy, bo symbolami zapisanymi na niebie po kres istnienia czasu - znakami Zodiaku.

Sarkofagi

Następna, dotąd jednoznacznie nie rozstrzygnięta sprawa, to sarkofagi czyli kamienne trumny dla co znamienitszych nieboszczyków. Problem jest w tym, że w ogromnej większości nie zawierały szczątków głównego bohatera. Już samo to winno postawić pytanie, czy na pewno były to "naczynia" na szczątki ludzkie. Archeologia ma na to tylko jedną odpowiedź - starożytni złodzieje. Trochę to niepokojące słyszeć ciągle, że jest się potomkiem ludzi o najniższych instynktach, ale być może jest to prawda.

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

Dlaczego jedne sarkofagi kipią wprost od ozdób, zapisano na nich imię nieboszczyka, dodano do nich złoto i srebro, a inne (pokazane na zdjęciach) są anonimowe? Dlaczego niektóre wielkością przewyższają wielkość trupa, dlaczego są tak masywnie wykonane i po co im tak ciężkie wieka? Oczywiście oficjalna wersja natychmiast umieszcza przy nich złodziei. Druga sprawa, to sposób ich wykonania. Czy były mozolnie wykuwane? Czym je szlifowane i jak wykuto wewnętrzną część? Jakich do tego używano narzędzi? Kamiennych czy brązowych dłutek? Dlaczego wszystkie wykonano z jednego bloku kamienia? Czy podstawowym kryterium miała być ich szczelność, tak by nic nie wyciekało? Jak uzyskano tak gładką powierzchnię? Powierzchnie wykuwane czy skuwane nigdy nie będą tak idealnie gładkie na całej powierzchni. O mozolnym wykuwaniu mówią tylko ci, co dłuto widzieli tylko na wystawie. Sam Flienders Petrie po zbadaniu sarkofagu w wielkiej piramidzie mówił już o użyciu diamentowych wierteł o wielkiej szybkości skrawania.

Dziwne węże

Dziwna zbieżność, która łączy dwie wielkie cywilizacje - Ameryki Środkowej i Egiptu. Oba reliefy są jakoś nie zauważane przez naukę, która z resztą nie wie co z nimi począć. Co dziwniejsze, według oficjalnej nauki obie cywilizacje dzielą tysiące lat. Skąd więc dwa, prawie identyczne reliefy? Na obu widzimy postacie ludzkie oplecione przez węża, obie postacie są otoczone przez dziwne przyrządy, obie wydają się być pilotami podróżującymi w środku węża. Latające węże są znane tylko z najstarszych przekazów i były pojazdami Bogów. Wynikało by z tego, że te cywilizacje żyły równolegle, utrzymywały ze sobą kontakty i bynajmniej nie w czasach współczesnych.

Obrazek Egipt
Obrazek Ameryka Środkowa

Egipska płaskorzeźba przedstawia boga imieniem Hapy, który był odpowiedzialny za "wylewy Nilu". Siedziby tego boga znajdowały się w Assuanie i na wyspie Roda u wierzchołka delty Nilu. Odległość między nimi uzasadniała by używanie latającego pojazdu. O olmeckim pilocie nie można nic powiedzieć. Nauka nawet go nie nazwała nie mówiąc już o przydzieleniu mu jakiejś funkcji. Według mnie obie płaskorzeźby należy umieścić w czasach pomiędzy 37 a 12,5 tysiąca lat temu. W czasach, gdy na Ziemi przebywali Bogowie.

Długousi

Tu koincydencja na nic się nie przyda. Ci co wykonywali te eksponaty musieli widzieć wzory na własne oczy. Takich osobników nie można już spotkać na Ziemi. Ponoć ostatnich widziano w Ameryce Południowej w XVIII wieku.

Obrazek Obrazek Wyroby inków
Obrazek Indie
Obrazek Chiny

Przedstawiciele tej cywilizacji panowali w obszarze Oceanu Spokojnego i Indyjskiego. Kiedy? Na pewno przed "wielkim uskokiem...", gdyż nawet współczesna cywilizacja Chin o nich nie wspomina. Pozostawili po sobie mnóstwo rzeźb istot z takimi długimi uszami. Całe Angkor jest usiane płaskorzeźbami "długouchych", wszystkie starożytne rzeźby Bogów Indii, Chin, Japonii czy wysp u wybrzeży południowo-wschodniej Azji posiadają takie długie uszy. Naukowcy, nie wiedząc zapewne co z tym zrobić, najchętniej nie zauważają tego szczegółu i nie dotykają problemu. Typowe, gdyż umiejscowienie tej cywilizacji w naszych, współczesnych czasach jest według mnie niemożliwe.

Rzymskie łuki ?

Od pierwszych lekcji historii starożytnej wszyscy Europejczycy (ale chyba nie tylko) uczą się, że łuk architektoniczny wynaleźli Rzymianie. Zdjęcia poniżej albo przeczą temu absolutnie albo wręcz potwierdzają, że Rzymianie dotarli we wszystkie zakątki świata. Rzymianie więc czy koincydencja? Rzymian jak wiemy nie było nie było w Ameryce Środkowej czy w Chinach. Czy to Rzymianie budowali Grekom Olimpię? Czy to Rzymianie budowali na wyspie Philae w okolicach Assuanu? Kiedy? Dlaczego więc wszystkie posiadają w nazwie "romański"? Czy łuk "rzymski" to umowny wzorzec dla pozostałych budowanych na całym świecie? Dlaczego więc niektóre cywilizacje "śmiały" wyprzedzić twórców?

Obrazek Dżibilchaltun
Obrazek Bejing
Obrazek Efez
Obrazek Olimpia
Obrazek Philae

Łuki spotykamy w każdym prawie zakątku świata. Od Ameryki Środkowej przez Europę po Chiny. To, że Rzymianie są twórcami tego detalu budowniczego jest dla mnie nieporozumieniem, podobnie jak słynny "rzymski" cement - pucolana. Cegłę w Rzymie zaczęto wytwarzać w przydomowych warsztatach dopiero w II wieku naszej ery. Jak się to ma chińskiego muru, spajanego (jak ostatnio donoszą Chińczycy kleikiem ryżowym) Grecji czy Egiptu?

Rzymskie mosty?

Czy to następna koincydencja? Czy wszystkie te mosty zbudowali Rzymianie? Czy most w Bejing także? Tu jak sądzę nie pozwolili by na to Chińczycy. Oni też mają własnych "Rzymian" w postaci dynastii Qin, która rzekomo zbudowała Wielki Mur. A może Chińczycy podpatrzyli u Rzymian jak się buduje łuki? Chyba raczej niemożliwe. Sądzę, że zarówno Rzymianie jak i Chińczycy wszystkie wielkie kamienne budowle odziedziczyli przez "zasiedzenie", a dopomogło podstawowe założenie współczesnych archeologów i historyków, że to musieli zbudować współcześni ludzie i to kilkaset lat przed naszą erą.

Obrazek Brytania
Obrazek Chiny
Obrazek Hiszpania
Obrazek Syria
Obrazek Turcja

Jakimi narzędziami i jaką techniką dysponowano ponad dwa tysiące lat temu? W jaki sposób ustawiano filary w środku rzeki? W jaki sposób wykonywano prace budowlane pod wodą i to z użyciem "cementu"? Czy wtedy znano już kesony? Czym dostarczano budulec na środek rzeki? W jaki sposób ustawiano w głębokim nurcie rusztowania, by zbudować łuki z ciężkich kamiennych bloków? Dlaczego na całym świecie obowiązywał jeden i ten sam styl budowy? Na te pytania nie ma odpowiedzi. Podobnie jak nie ma nawet pisanych wzmianek o takich budowach, a jeśli już są, to słowo "odbudował" współcześni zapewne odczytali jako "zbudował", by nie komplikować i tak już skomplikowanej historii. Historycy mają zawsze jedną teorię: tysiące ludzi i niewolnicza praca przez dziesiątki, a nawet setki lat.

Naczynia Bogów

Gigantyczne naczynia spotykamy prawie na całym świecie. Komu i do czego służyły? Dlaczego wykonano je z tak trwałego materiału jakim jest kamień? Czy przechowywano w nich substancje, które z innymi materiałami wchodziły w niebezpieczne reakcje? Z jakiego materiału wykonano naczynia z Knossos, które wytrzymały trzęsienie ziemi, podczas gdy pałac rozsypał się jak domek z kart? Uczeni twierdzą, że to glina, choć nikt nie przeprowadził ekspertyzy fizyko-chemicznej a tylko organoleptyczną z uwagi na możliwość uszkodzenia zabytku.

Obrazek Laos
Obrazek Knosos
Obrazek Ostia
Obrazek Ugarit

Niektórzy twierdzą, że przechowywano w nich oliwę albo zboże. Ci, którzy tak twierdzą niech sięgną do dna po ostatnią garstkę zboża, lub resztki oliwy. Kto z ludzi był w stanie przechylać te naczynia i kto ustawiał je z powrotem pionowo bez użycia dźwigu? Wszystkie te głupawe hipotezy zaczynają się chwiać, gdy tylko do głosu dochodzą ludzie z technicznym wykształceniem i zaczynają zadawać "dziwne" pytania.

Agrokultura na terasach

Terasy według nauki były polami uprawnymi. Tak przyjęto i tak obowiązuje to do dziś. Ja natomiast sądzę, że zasadniczą rolą teras było umocnienie stoków gór czy wzgórz przed obsunięciem się podczas trzęsień ziemi lub bardzo intensywnych opadów deszczu. W niektórych terasach spotyka się rozbudowany system melioracyjny, który nie tylko nie miał zadania nawadniania poletek, ale wręcz przeciwnie, jego zadaniem było natychmiastowe odprowadzanie wody z teras podczas opadów do podnóża góry, by zapobiec rozmiękczaniu i w konsekwencji osuwaniu się gruntu. Funkcje teras jako pól uprawnych nadali dopiero dzisiejsi naukowcy, którzy już w naszych czasach ujrzeli paru Indian uprawiających na nich swoje poletka. System odwadniający stał się według naukowców systemem nawadniającym poletka na skutek błędnego założenia, że terasy były przede wszystkim polami uprawnymi.

Obrazek Egipt
Obrazek Liban
Obrazek Chiny
Obrazek Izrael
Obrazek Jemen

Jako pola uprawne terasy musiały sprawiać nie lada trudność rolnikom biorąc pod uwagę, że wysokość pojedynczej terasy najczęściej przekraczała dość znacznie wysokość człowieka, a więc dostanie się na wyższe piętro zmuszało rolnika do każdorazowego korzystania ze schodów. Tych zaś nie było zbyt wiele i znajdowały się przeważnie w znacznej od siebie odległości. Musiała to być też uprawa ręczna, gdyż przemieszczanie zwierząt pociągowych po piętrach teras było uciążliwe lub wręcz niemożliwe (spróbujmy zmusić konia do wejścia na drabinę). Co uprawiano na terasach? Nauka daje odpowiedzi zdawkowe, niejasne lub wymijające. Bo jakie to mogły być rośliny, które rosły i dawały plony przy rozpiętości wysokości sięgającej kilkuset, a nawet 2000 metrów? Terasy to nie tylko specjalność Ameryki Południowej. Spotykamy je także w Europie, Afryce czy Azji, choć nie słyszałem, by w Egipcie zostały uznane za pola uprawne. Jak widać technika "umacniania zboczy" była rozpowszechniona na całym świecie.

Mury antywstrząsowe

Tu można zastosować koincydencję, bo Ziemia trzęsła się i trzęsie w każdym prawie miejscu. Jak widać w każdym z zakątków obowiązywała ta sama zasada. Różnicę widać tylko w sposobie wykończenia murów. Jak je budowano? Nikt nie przedstawił jeszcze zadowalającej teorii. Być może dlatego, że próbuje się dopasować technologie dziś istniejące do epoki kamienia. Z dzisiejszego młotka i dłuta można zrobić pięściaki czy inne siekierki kamienne, ale to nic nie daje. Śmiem twierdzić, że nawet dziś nie jesteśmy w stanie zbudować czegoś takiego. I nie chodzi mi nawet o przycięcie kamieni, ale o manipulowanie kamieniami wielkości małego samochodu. Technologia ta używała prawdopodobnie innego rodzaju energii do cięcia i ustawiania.

Obrazek Bejing
Obrazek W.Wielkanocna
Obrazek Sacsayhuaman
Obrazek Cusco
Obrazek Giza
Obrazek Osaka
Obrazek Ollantaytambo
Obrazek Obrazek Greckie Delfy
Obrazek okolice j. Titicaca

To co widzimy na zewnątrz już wzbudza nasz podziw, ale czy przypadkiem te kamienie nie są cięte także w trzecim wymiarze? Tego nie wiemy, bo nikt nie podjął się jeszcze rozebrania takiego kolosalnego muru. Sądzę także, że twórcy tych murów używali takiej energii, która pozwalała ciąć kamienie jak masło, względnie doprowadzała je do stanu dzisiejszej plasteliny. Tylko wtedy jest możliwe tak ścisłe dopasowanie do siebie wielokątnych bloków kamiennych.

Charakterystyczne i dziwne "wypustki"

Te zdjęcia zadają kłam twierdzeniom, że w bardzo dawnych czasach nie było bezpośrednich kontaktów między kontynentami, a przynajmniej wspólnej technologii. Poniżej - Delfy, Cusco oraz Ollantaytambo. Zwróćmy uwagę na dziwne wypustki na kamiennych blokach. Mnie kojarzą się z niewykończonymi plastikowymi elementami wykonywanymi za pomocą wtryskarek. Zawsze zostawał taki "cypelek", o czym najlepiej wiedzą modelarze klejący plastikowe samoloty. Bardzo możliwe, że ówczesna technika "Bogów" pozwalała na tworzenie bloków kamiennych metodą wtrysku półpłynnego kamienia.

Obrazek Obrazek Obrazek

Zdjęcia poniżej przedstawiają małą piramidę w Giza (zwaną wciąż jeszcze piramidą Menkaure, co jest dowodem na to, że oszustwa w archeologii trzymają się bardzo mocno). Na dole piramidy widoczne są resztki okładziny, a obok jej powiększenia. Czy bloki kamienia nie wyglądają identycznie (no prawie) jak te z Cusco czy Sacsayhuaman? Czy to przypadek czy też osławiona koincydencja?

Obrazek

Udajmy się na południe Egiptu i podobne kamienie zobaczymy także w Abydos, gdzie stanowią ściany obramowujące Ozyrejon. Czy nie są podobne do tych Ameryki Południowej? Czy archeologia jest tak ślepa, czy mamy do czynienia z pomijaniem niewygodnych dowodów?

Obrazek Obrazek Obrazek

I co wy na to szanowni archeolodzy? Nawet zewnętrzna faktura kamienia jest prawie identyczna, cięcia pod kątem, precyzyjne dopasowanie... Szanowni uczeni, wyplujcie wreszcie tę wodę z ust i zacznijcie mówić. Możecie nawet powiedzieć - nie wiemy jak to wytłumaczyć. To też jest odpowiedź.

Tarcza Horusa i korony Bogów

Obrazek
W jaki sposób dokonać interpretacji tej koincydencji? Obydwa reliefy dzielą nie tylko tysiące kilometrów ale też tysiące lat. Pierwszy relief pokazuje Boga Ashura w latającej tarczy, ale nie nim będziemy się zajmować, a mniej widocznym reliefem leżącym poniżej. Jest to widok latającej tarczy oplecionej przez węża do złudzenia przypominającą latającą tarczę Horusa umieszczaną nad wejściami do świątyń Egiptu.

Mit o uskrzydlonym dysku słonecznym mówi o walkach w Nubii i Egipcie "w roku 363 panowania Króla Górnego i Dolnego Egiptu Re-Hor-Achte", gdzie król nakazuje swojemu synowi Horusowi rozpocząć walkę z nieprzyjaciółmi - "Horus przybiera postać uskrzydlonego dysku słonecznego i wznosi się do nieba [...] spada na nich tak gwałtownie, że wielu zostaje zabitych [...] Po zwycięstwach [...] Re-Hor-Achte [...] wydaje rozkaz, aby
Obrazek
uskrzydlony dysk słoneczny umieszczać na wszystkich światyniach i kaplicach każdego bóstwa w Górnym i Dolnym Egipcie, jako ochronę przed nieprzyjaciółmi."
Skąd zatem "uskrzydlony dysk słoneczny" w tak oddalonym miejscu? Niewątpliwe, że chodzi o ten sam symbol. Oba posiadają skrzydła, tarczę i w obu wersjach występuje wąż. To chyba nie przypadek. Czy zatem chodzi o dwie różne cywilizacje używające tych samych symboli, czy też chodzi o jedną i tą samą cywilizację i do tego istniejącą w tym samym czasie? Może pomocne okażą się dwa następne zdjęcia ukazujące prawie identyczne korony.
Obrazek

Oba reliefy pochodzą z tych samych kręgów cywilizacyjnych, co opisane wyżej. Na pierwszym postać, którą nauka określa "uskrzydlonym geniuszem" i są to z reguły postacie zbliżone do kręgów boskich. Na drugim reliefie widzimy postać z Egiptu, która prawdopodobnie jest Bogiem, gdyż w lewej dłoni (niewidoczna na zdjęciu) trzyma atrybut przynależny tylko Bogom - ankh, krzyż życia i symbol nieśmiertelności.
Co łączy te dwie płaskorzeźby? Łączą prawie identyczne korony. Każda składająca sie z trzech "słupków" zakończonych kulami, gdzie po bokach występują kobry, a całość spoczywa na "rogach" interpretowanych jako baranie (atrybut Boga imieniem Chnum).
Obrazek
Obrazek
Jak zatem pogodzić identyczność symboli w cywilizacjach oddalonych od siebie przestrzenią i czasem? Czy mamy do czynienia z jedną cywilizacją, ale z dwoma jej składnikami różniącymi się kulturowo? Czy elementów korony nie należy interpretować jako cech czy też specjalizacji? Odnoszę wrażenie, że i nazwy Bogów winny przekazywać nie imiona, a raczej ich wąską specjalizację. W Egipcie spotykamy wielu Bogów noszących te same atrybuty. To nie Izyda występuje pod postacią Hator - Izyda jest Izydą, ale być może posiada tę samą specjalność.

Dlaczego siedem poziomów?

Obrazek El Tajin - Ameryka Środkowa
Obrazek Prasat Thom - Kambodża

Ciekawe i niewyjaśnione

Na naszej planecie spotykamy inne, bardzo ciekawe budowle czy ślady po "czymś", czego nie można dziś racjonalnie wytłumaczyć. Są one najczęściej ignorowane i pomijane w oficjalnych opracowaniach, bo albo nie można udzielić sensownego wytłumaczenia albo wytłumaczenie może stanowić zagrożenie dla archeologii, a jeśli już powstanie jakaś hipoteza, to z reguły nie wykracza poza fantastyczne bajanie. Z tym musimy się chyba pogodzić, dopóki hipotezy będzie tworzyć "firma" zużywająca najwięcej dziecięcych łopatek, grabek, sitek, miotełek, pędzelków i gruszek do lewatywy. Niektórzy archeolodzy, jako typowi humaniści, mają mgliste albo w ogóle nie mają pojęcia o technice, a jeśli już to wykorzystują je do sklejania rozbitych naczyń, bo sklejanie sensownych hipotez jakoś nie im wychodzi. Wielkim hamulcowym jest też opinia naukowej "rady starszych", nie uznających żadnej krytyki autorytetów archeologii. Kiedy ich miejsce zajmą ludzie z szerokimi, niezależnymi horyzontami myślowymi, którzy nie będą się wstydzić konfrontacji swych idei z innymi dyscyplinami naukowymi?

Kosmodrom Giza ?

Pozostańmy jeszcze w Egipcie. Ten ślad wskazał Michał Jaworski (skądinąd doskonały młody muzyk) przesyłając ciekawe satelitarne zdjęcie z okolic Giza. Widać tu tereny na zachód od kompleksu piramid, w szczerej pustyni. To co wyziera spod piasków pustyni po prostu zapiera dech w piersiach. Nie wiadomo czym są zarysy struktur, bo jeszcze nikt ich nie zbadał. Jak są duże możemy ocenić na podstawie samych piramid. Trzy piramidy (pomarańczowa strzałka), od wielkiej do małej, zajmują odcinek około jednego kilometra. Po prawej stronie od piramid rozciąga się dzisiejszy Kair, po lewej pustynia, na której późniejsza zapewne działalność ludzi zniszczyła bezpowrotnie część zagadkowych struktur.

Obrazek

Wygląda więc na to, że te tajemnicze struktury ciągną się na przestrzeni od kilku do kilkunastu i więcej kilometrów, a słynne rysunki z pustyni Nazca wyglądają przy nich jak dziecinne zabawy. Kto pozostawił te ślady? Tego nie określą na pewno dzisiejsi specjaliści od przesiewania i zamiatania Sahary, chyba że oczekujemy jakiejś teorii o wojskach faraona, które ćwicząc marsze, zwroty i zakręty wydeptały te dziwne linie. Czy to wykonali ludzie? Może..., tylko jacy ludzie? Przecież zgodnie z obowiązującą doktryną egiptologii, prawie cała ludność Egiptu nie robiła nic innego tylko budowała przez setki lat piramidy dla faraonów. Kto więc odpowiada za te dziwne ślady? Struktura na dole przypomina ogromne lotnisko. Dwa szerokie, przecinające się długie "pasy startowe" i "ścieżki do kołowania". Najszersze "pasy" mają słabo widoczne przedłużenia w kierunku struktur na północy i północnym zachodzie. Czy pas biegnący w kierunku północno-zachodnim nie jest przypadkiem równoległy do przekątnych piramid? Czy przypadkiem nie wskazuje kierunku na Delfy i duński Traeleborg (przedłużenie prostej łączącej Delfy z duńskim Traeleborgiem według Daenikena przechodzić ma na zachód od piramid w Giza)?

Czym mogły być te struktury? Tego nie prędko się dowiemy, bo nie prowadzi się takich badań, a współcześni egiptolodzy wolą omijać ten temat z daleka, by nie sprawiać sobie kłopotów narażając się na trudne pytania. Jak bowiem wytłumaczyć wytyczenie prostej linii o długości ponad 20 km w piaskach pustyni, a do tego uczynić je widocznymi z góry? Czym były struktury leżące powyżej "lotniska"? Czy to pozostałości po "ulicach" jakiegoś miejskiego kompleksu, czy też infrastruktury "lotniska"? Te dziwne rysunki ciągną się jeszcze dalej za zachód. Czy to z tego miejsca egipscy Bogowie i ich synowie wznosili się do nieba? Kiedy powstały te struktury, skoro w naszych historycznych czasach na zachód od Giza leżało jezioro Mojrisa?

Obrazek Obrazek
Obrazek

Może to tajne współczesne lotnisko wojskowe (taka egipska strefa 51) lub pozostałości po lotnisku z II wojny światowej? Mam wątpliwości. Lotniska dzisiejszego Egiptu, zarówno cywilne i wojskowe znajdują się na obrzeżach Kairu, a w II wojnie światowej nikt nie budował pasów startowych dłuższych niż 3 km i do tego szerokich na pół kilometra, bo nie było takiej potrzeby. Dziwi mnie także, dlaczego sam Daeniken i jego "kontynuatorzy" nie wspominają nic na ten temat. Nie wierzę, by nic o tym nie wiedzieli. Może koncepcja prehistorycznego "kosmodromu" jest także dla nich zbyt fantastyczna?

Dziwne ślady na Malcie i nie tylko

Przykładem tego są dziwne "koleiny" wyżłobione w skale wapiennej, spotykane na Malcie, Ghawdex, koło Lixus, w Hiszpanii czy Irlandii. Biegną zwykle parami, choć nie są do siebie idealnie równoległe, krzyżują się pod różnymi kątami, a czasem giną w morzu. Miejscowa ludność nazywa je "śladami furmanki". A co głosi oficjalna archeologia?

Obrazek Obrazek
Obrazek

Według niej mogą to być - tory kultowe, kalendarz, rodzaj wodociągu (nawet pod górkę?) czy nawet rodzaj pisma i wszystko to powstało w epoce brązu. Z reguły są to rowki o głębokości 15 cm, szerokości około 20 cm i biegnące obok siebie w odległości około 1,6 m. Nie zrobiły tego pojazdy, gdyż ślady nie są wszędzie jednakowo równoległe, nie zrobiły tego też sanie, gdyż zakręty wyglądały by inaczej, nie wyżłobiły tego ciągnione konary, gdyż ślady musiały by być wyryte pod kątem. Ślady te zakręcają, krzyżują się pod różnymi kątami, a ponadto poprowadzone są bez względu na rzeźbę terenu. Jeśli są to ślady po zwózce materiałów, to dlaczego nie prowadzą do żadnej budowli?

W terenie "koleiny" przechodzą obok megalitycznych budowli i czasem prowadzą wprost do morza. Musiały zatem zostać wykonane przed globalnym ociepleniem, które nauka umiejscawia na 10,7 tysiąca lat pne., a nie w epoce brązu 2000 lat pne., jak twierdzą archeolodzy. Co to mogło być? Sądzę, że nie są to "koleiny", a pozostałości po kanalikach wyciętych w skale wapiennej o czym może świadczyć trzecia fotografia. Warunki klimatyczne przez tysiące lat mogły spowodować zmycie wierzchniej, wapiennej warstwy i utworzenie się "kolein". To zaś, że przebiegały obok megalitycznych budowli czy "świątyń" może świadczyć o tym, że poprowadzono w nich być może przewody paliwowe, wodne albo energetyczne.

Kłopot z ilością palców

Obrazek

W Egipcie odnaleziono ciekawą płaskorzeźbę. Przedstawia zapewne kogoś znacznego, bo pospólstwo bardzo rzadko umieszczano na ścianach budowli. Być może jest postać kapłana lub któregoś z faraonów. W ręku trzyma coś, czego nie potrafię nawet skojarzyć (Bep-Koroti chodził z "kijem" zwanym kop, który miał własności obezwładniające). Uczeni dopatrzyliby się tu zapewne jakiegoś atrybutu władzy. Ja widzę tylko jakiś patyk, ale mniejsza z tym. Przyjrzyjmy się dłoni.

Co widać? Ta dłoń ma sześć palców! Czy to żart rzeźbiarza? Chyba nie. Na "urzędowych" płaskorzeźbach nie uprawiano raczej satyry. Czy to jest wybryk natury, czy kiedyś naprawdę istniała rasa o takiej liczbie palców? W dorzeczu Amazonki, żyje indiańskie plemię Ogha-Mongulala. Tam w Manaus, Karl Brugger dziennikarz, historyk i socjolog w jednej osobie spisał w roku 1972 opowieść usłyszaną od wodza plemienia Tatunca Nara o historii tego plemienia. Dzieje są spisane w "Kronice z Akakor" w skład której wchodzą "Księga Jaguara" i "Księga Orła". Fragment "Kroniki z Akakor" przytaczam poniżej.

"(..)Pośrodku pomieszczenia, z którego ścian spływało tajemnicze światło, stały cztery bloki z przezroczystego kamienia. Kiedy z wielkim szacunkiem się do nich zbliżyłem, dostrzegłem w nich cztery tajemnicze istoty. Cztery żywe trupy. Czworo śpiących ludzi. Było tam trzech mężczyzn i jedna kobieta. Leżeli w płynie, który zakrywał ich aż po piersi. We wszystkim przypominali ludzi. Tyle że mieli po sześć palców u nóg i rąk. "

Chciałem już uznać sprawę za załatwioną jako ciekawostkę, ale odnalazłem jeszcze dwa ślady mówiące o istotach z czterema palcami. Arnold Mostowicz opisuje legendę, według której, w czasach gdy nie było jeszcze ludzi, nad jeziorem Titicaca pojawił się wielki, błyszczący statek kosmiczny, który wylądował na wyspie na środku jeziora. Z pojazdu wysiadła

Obrazek Obrazek
Obrazek

kobieta o ludzkim wyglądzie, o bardzo wydłużonej głowie, długich uszach i czterech palcach połączonych błoną. Nazwano ją Orejona (długoucha).

Eksponat (po prawej) pochodzi z kolekcji ojca Carlo Crespi, misjonarza katolickiego w Ameryce Południowej. Jest to tzw. Bóstwo z gwiazd.Zauważmy, że bóstwo dla odmiany ma po cztery palce u rąk i nóg. Uczeni interpretują to jako liczydło. Obok rysunek centralnego fryzu "Bramy Słońca" w Tiahuanaco, a więc miejsca tuż obok jeziora Titicaca. Na nim wyraźnie widać, że centralna postać człekopodobna ma po cztery palce u dłoni. Na ostatnim zdjęciu rzeźba z Ameryki Środkowej. Ręce mają widoczne po cztery palce, ale to żaden dowód gdyż ułożenie rąk może sugerować, że kciuki są niewidoczne. Co do stóp nie może być wątpliwości - mają po cztery palce.

Obrazek
Eksponat (po prawej) pochodzi z kolekcji ojca Carlo Crespi, misjonarza katolickiego w ameryce Południowej. Jest to tzw. Bóstwo z gwiazd. Zauważmy, że bóstwo dla odmiany ma po cztery palce u rąk i nóg. Uczeni interpretują to jako liczydło. Obok rysunek centralnego fryzu "Bramy Słońca" w Tiahuanaco, a więc miejsca tuż obok jeziora Titicaca. Na nim wyraźnie widać, że centralna postać człekopodobna ma po cztery palce u dłoni. Na ostatnim zdjęciu rzeźba z Ameryki Środkowej. Ręce mają widoczne po cztery palce, ale to żaden dowód gdyż ułożenie rąk może sugerować, że kciuki są niewidoczne. Co do stóp nie może być wątpliwości - mają po cztery palce.
Obrazek
Okazuje się, że różna ilość palców, to nie tylko kłopoty człowiekopodobnych ale też zwierzaków. Tu powinni wypowiedzieć się darwiniści - jakaż to odmiana małp w przeszłości miała tak różną ilość palców. Wizerunek takiej "małpy" znajduje się na pustyni Nazca. U nóg po trzy palce, u rąk cztery i pięć. Ja rozumiem, że oficjalna nauka nie zwraca na to uwagi, bo usłyszymy zapewne o głupich przodkach, którzy nie umieli liczyć do pięciu, albo że małpa wpadła do tartaku i w panice przebiegła pod trakiem. Trak odpada, bo mówimy o epoce kamienia nawet nie łupanego a zbieranego, a co do inteligencji naszych przodków mam zdanie zupełnie odmienne w odróżnieniu do dzisiejszych naukowców. Nasi przodkowie zmysł obserwacji i pamięć mieli dużo lepiej rozwiniętą i co najważniejsze prawdziwość przekazu u nich była rzeczą najwyższej rangi, rzecz nie do pomyślenia u dzisiejszych zdziwaczałych archeologów.

źródło: http://uleszka.uprowadzenia.cba.pl



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 12 lut 2011, 23:17 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 12 lut 2011, 23:18 
Offline
Grand Elect Mason * 14th Degree
Grand Elect Mason * 14th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 gru 2009, 21:34
Posty: 1401
Lokalizacja: Wrocław....
Płeć: mężczyzna
cz.2

Palce Moai z Wyspy Wielkanocnej

Każdy z nas oglądał już tajemnicze posągi z Wyspy Wielkanocnej. Ale czy oglądał dokładnie? Czy nic nie uszło naszej uwadze? Czy każdy oglądał ich palce? Na ręce Moai zwrócił uwagę, nieżyjący już dziś, chilijski artysta-plastyk Lorenzo Dominguez (rysunki palców są jego autorstwa). Czy rasa zamieszkująca onegdaj Wyspę Wielkanocną była inna niż nasza?

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Obrazek Obrazek Obrazek

Zapewne tak. Nie tylko dłonie miała inne, lecz także wyróżniała się długimi uszami. Zwróćmy też uwagę na dziwne zakończenie "pępka" i na dziwną jego "ozdobę". Zbadać genetycznie potomków tej rasy już nie można, gdyż w połowie XIX wieku Peruwiańczycy wywieźli prawie wszystkich mieszkańców wyspy do wydobywania "guano", a i nie ma także pewności czy byli oni w tej grupie. Istnieją także przekazy, że ostatni "długousi" wyginęli w wojnie z tubylcami na długo przed przybyciem Europejczyków.

Podobnie długie palce posiadał też Budda i inni hinduscy Bogowie. Czy smukłość dłoni była przypisana rasie długouchych? Końce palców są łagodnie wygięte do góry, co u nas jest raczej mało spotykaną cechą. Reliefy i rysunki z Egiptu też ukazują Egipcjan z długimi smukłymi palcami. Zwróćmy przy tym uwagę na sposób trzymania sznura w dłoni. Spróbujmy tak uchwycić sznur, by paznokcie dotykały prawie nadgarstka, a kciuk wystawał poza zgięte palce. Wydaje się, że nasze palce są po prostu za krótkie. Oczywiście, że i my możemy tak ułożyć dłoń, ale jak sądzę jest to chwyt bardzo niewygodny i męczący.

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

Czy dinozaury widziały człowieka ?

Obrazek Obrazek
Czy amerykański reżyser wykorzystał rysunki z kamieni do stworzenia scenariusza do filmu "Rodzina jaskiniowców"? Czy może Fred Flinston istniał naprawdę? Czy to, co widać na zdjęciach obok, to czołgi i samoloty prehistorycznej armii? Czy nie świadczy to wreszcie o wielkich osiągnięciach w dziedzinie oswajania zwierząt czy może zdolności porozumiewania się z nimi? Na rysunkach z Ica wyraźnie widać istotę człekopodobną jadącą na... triceratopsie i lecącą na jakimś ptaku o wielkości małego samolotu. Ale przecież, zgodnie z nauką, dinozaury zaczęły wymierać 65 milionów lat temu i trwało to "tylko" przez okres 2 milionów lat!



Według encyklopedii Triceratops, to gad kopalny, dinozaur o długości ciała ok. 6 m i wysokości ok. 2,6 m. (wymiary większego konia), który żył w górnej kredzie (kreda: 135-70 mln lat temu) w Ameryce Północnej. Ptaka nie udało mi się zidentyfikować. Zwierzaki wydają się być oswojone. Jeździec ma pod sobą siodło, pilot też. W rękach trzymają coś w rodzaju przyrządu do "ręcznej zmiany biegów". Z ust jeźdźca wydobywa się "dymek", co może oznaczać, że oddycha lub wydaje komendy dla "pojazdu". Zwróćmy także uwagę na jakość rytów. Linie owalne, faliste czy półokręgi są wykonane jakby jednym "pociągnięciem" dłuta. Jakich użyto tu narzędzi? Czy naprawdę były to kamienne narzędzia czy też używano czegoś twardszego od kamienia?

Obrazek

Ica to wioska leżąca na południu Peru. Tylko w tym rejonie znaleziono kamienie z dziwnymi rytami. Dziwnymi dlatego, że przedstawiają oglądanie komet przez teleskop, transplantację serca, dziwne kształty interpretowane jako stare kontynenty i oczywiście zwierzęta, które dawno należą do przeszłości. Do przeszłości, która liczy dziesiątki milionów lat. Kolekcję posiada dr. Cabrera i liczy ona ponad 20 tysięcy kamieni, a jego sąsiad posiada ponoć kolekcję 11 tysięcy. Większość tych kamieni eksperci uznali za prawdziwe, gdyż warstwa tlenków pokrywająca kamień, pokrywa także i ryty. Ponadto ciężar właściwy kamieni jest większy (na skutek procesów chemicznych jakie w nich zaszły) niż znajdowanych współcześnie. Jaki jest wiek tych kamieni nauka nie potrafi określić. Jedyną, uzasadnioną naukowo datą jaką podano jest ta - są bardzo stare. I jeszcze fotografia z azjatyckiej miejscowości Sigiriya (Sri Lanka) przedstawiająca wejście do skalnej świątyni. Po obu stronach wejścia wykuto (a może raczej wycięto) w litej skale dwie stopy jakiegoś zwierzęcia. Jakie zwierzę miało skierowane do przodu trzy pazury? Czy to są nogi ptaka, smoka czy może... dinozaura?

Jak to jest z tym neandertalczykiem?

W szkole uczono i uczy się nadal, że neandertalczyk stanowił formę przejściową w ewolucji człowieka. Wyparł go dopiero tzw. człowiek z Cro-Manogne i dopiero my jesteśmy w pełni rozwiniętą formą człowieka myślącego. Spotyka się w tej chwili teorie, że neandertalczyk żył równolegle z człowiekiem kromaniońskim, a nawet, że miał bliżej do nas niż do małpy. Podobno nieobce mu były uczucia i chowanie zmarłych. Umiał też podobno mówić (odnaleziono w jego szkielecie kość gnykową). Tymczasem w księdze Henocha czytamy zupełnie coś innego - człowiek od samego początku umiał mówić:

"(...)Przemówiłem tchnieniem ust moich i językiem cielesnym, który Bóg dał ludziom zrodzonym z ciała, aby mogli się nim posługiwać. Dał im tchnienie, język i usta, aby mogli się porozumiewać."

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

Rzeźby zaginionych cywilizacji mówią jednak coś innego. Oto rzeźba olmecka przedstawiająca kogoś, kto nie przypomina człowieka współczesnego, ale właśnie neandertalczyka. Rzeźby z Copan (Majowie) stawiają poprzeczkę wyżej. Twarz, owszem, neandertalczyka, ale czwarty rysunek przedstawia ni mniej ni więcej tylko neandertalczyka wykonującego czynność w zasadzie zarezerwowaną dla ludzi. Nie jest to poza małpoluda, a raczej człowieka służącemu komuś, poza przypominająca raczej składanie przysięgi na jakąś ważną rzecz albo pokazywanie trofeum wojennego, bądź znaku rodowego. Czaszka wykuta w kamieniu na innej budowli Majów pokazuje uzębienie przypominające uzębienie postaci ze zdjęcia obok. Czy to przypadek, fantazja artysty czy ówczesna rzeczywistość?

Uwiecznienie wizerunku neandertalczyka w rzeźbie i na dość eksponowanym miejscu świadczy nie tylko o ważności tej rasy, ale także o tym, że człowiek neandertalski żył równolegle z ówczesnymi twórcami rzeźb. O tym powinien mówić napis poniżej rzeźby, ale nie spotkałem przetłumaczenia tego napisu na język zrozumiały dla ludzi. Jak wytłumaczyć "neandertalski" wygląd hinduskiego boga Hanumana, zwanego zresztą królem małp? Co ciekawsze Hanuman, według starożytnych przekazów był także świetnym pilotem.

Najnowsze badania już mówią o tym, że obie rasy - neandertalczyk i człowiek Cro-Magnon - żyły obok siebie przez co najmniej ostatnie 80 tys. lat. Mówi się także o tym, że neandertalczyk wyginął 35 tys. lat temu. To skąd wzięto wzór? Czy człowiek kamienia łupanego potrafił odtwarzać wygląd na podstawie czaszki? A może budowniczowie Copan żyli w czasach, gdy obie rasy żyły obok siebie?

Zagadka "inkaskich" nisz


Do dziś historycy nie dali konkretnej odpowiedzi do czego miały służyć trapezoidalne nisze. Według ich hipotezy były to miejsca na ustawienie figurek Bogów. Ale czy to jest prawda? Jest ich tak dużo, że dzisiejszy inkaski panteon należałoby powiększyć co najmniej kilka razy. Ponadto nie pokuszono się o sprawdzenie, czy przypadkiem nie posiadają jednakowych wymiarów, co mogłoby oznaczać, że stworzono je dla przechowywania czegoś, co nazwalibyśmy dzisiaj rzeczą standardową.

Obrazek Obrazek Obrazek

Zdjęcia dają jednak do myślenia. Widać wyraźnie, że z nisz "coś" wyciekło i to "coś" wyraźnie odbarwiło kamień. Początkowa barwa kamienia została zmieniona i wyraźnie różni się od otoczenia. Co to był za płyn? Wino mszalne czy płynny Bóg? Próżno jednak szukać prób ustalenia składu tego płynu czy chociażby ustalenia co mogło zostawić na ścianach te smugi. Można odnieść wrażenie, że do wycieku musiało dojść jednocześnie i w całym Machu Picchu. Czy te smugi spowodowały wieloletnie opady deszczu? Jeśli by tak było, to dlaczego nie zmyły jednolicie całych ścian? Czy w niszach przechowywano naczynia z "czymś" w postaci płynnej czy półpłynnej? Na te pytania jeszcze nikt nie próbował odpowiedzieć.

Pierzasty wąż czy wąż-ptak?

Przypatrzmy się uważniej najbardziej znanemu wężowi na świecie, który jako jeden z nielicznych awansował na pierwszego Boga narodów Ameryki Środkowej. Zacznijmy jednak od przedstawienia podstawowego elementu rzeczonego Boga jakim jest pióro. Pióro jakie jest każdy widzi. Widok pióra przedstawiam dla tych, którzy być może nie widzieli go na własne oczy i dlatego imię Quetzalcoatla przetłumaczyli jako węża okrytego piórami ptaka Quetzala.

Rzeczone pióro jako część centralną i rzekłbym nośną posiada tzw. stosinę, do której przymocowane są tzw promienie (z haczykami lub bez).
Jako ludzie, rysowanie lub rzeźbienie pióra rozpoczęlibyśmy od stosiny. Jest to główna część, od której zależy kształt i wielkość pióra. I tak zapewne postąpiłby też człowiek w dawnych czasach. Miał, być może, mały zasób wiedzy, ale z powodzeniem nadrabiał to zmysłem obserwacji. A jak wygląda pióro naszego węża? Spójrzmy na zdjęcie po prawej. Czy to jest pióro? Tak nie wygląda nawet liść palmowy do pokrycia dachu. Czy starożytny rzeźbiarz nie był bystrym obserwatorem, czy też do ujrzenia tu piór należy posiadać dyplom archeologa z piętnastoletnim stażem? W nazwie brzmi też nazwa pięknego ptaka Quetzala. Ptaszek ten, niezbyt duży, był i jest ceniony przez Indian dla swego upierzenia w kolorach zielonym, czerwonym i białym.

Obrazek

Quetzalcoatl jest aztecką nazwą Boga, który występuje jeszcze pod imionami Kukulcan (Majowie) czy Gucumatz (Quiche). Trudno mi wypowiadać się na temat samego przetłumaczenia imienia Boga, ale sądzę, że można je tłumaczyć zarówno jako "pierzasty wąż" lub też "wąż-ptak". Chyba jednak najbardziej odpowiednią nazwą była by - "latający wąż". Poniżej piękny komplet wizerunków pierzastego węża.

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

Rzeźby te, według nauki, powstały stosunkowo niedawno. Jeśli wykonali je Aztecy otrzymujemy rok 1250 ne, a jeśli Majowie możemy cofnąć datę do roku 1500 pne. Jaką datę jednak byśmy nie przyjęli, pozostaje problem narzędzi. Czy te rzeźby wykonano z pomocą kamiennego dłutka? Czym cyzelowano drobne szczegóły? Jakim sposobem nadano kamieniowi taką gładkość i połysk? Zwróćmy uwagę na środkową postać, przedstawiającą Quetzalcoatla jako Boga Słońca. Czy na reliefie nie wygląda jak Bóg zlatujący z nieba otoczony płomieniami? Czy przedmiot poniżej należy interpretować jako Słońce? Być może, choć ja zinterpetowałbym to jako gwiazdę. Bóg Słońca czy bóstwo z gwiazd? Słońce też jest gwiazdą i starożytni chyba o tym wiedzieli.

Obrazek Obrazek Obrazek

Inne postacie pierzastego węża przedstawione w Teotihuacan, Uxmal i Xochicalco. Tutaj też z trudnością można ujrzeć pióra okrywajace ciało węża, a ponadto ten z Xochicalco składa się z segmentów mogących zginać się nawet pod kątem prostym. Podsumujmy cechy tego ciekawego bóstwa.

Obrazek

* okrywające go pióra wcale nie przypominają piór
* wąż może oplatać postać lub też postać może przebywać w jego wnętrzu,
* wąż posiada dużo więcej zębów niż jego naturalny odpowiednik i bardziej tym przypomina chińskiego smoka niż przedstawianego grzechotnika,
* w stosunku do postaci wąż wykazuje uległość, co pokazują złożone "zęby jadowe",
* wąż z Teotihuacan posiada wokół głowy dwie aureole, ale czy to są pióra?
* wąż z Uxmal posiada "hak holowniczy" na środku pyska, a wąż z Teotihuacan zakręcone rogi po obu stronach pyska,
* język węża w niektórych przypadkach wygląda co najmniej dziwnie (obok).

Czy ten język nie przypomina jakiegoś zestawu technicznego? Relief na pierwszym "języku" jest identyczny z reliefem na języku rzeźby Słońca na słynnym kamiennym kalendarzu Azteków. Drugi zaś w ogóle nie przypomina rozdwojonego języka węża, za to pełno w nim jakichś pasów, taśm, drążków i przycisków. Czy tak nie wyglądał odpięty pas ówczesnego pilota? Czy to jest przedstawienie techniki znajdującej się w środku węża? To właśnie miał chyba na myśli twórca rzeźby. Czy coś jeszcze można powiedzieć o starożytnych wężach i samym Quetzalcoatlu? Można.



* Majowie twierdzą, że trzej prabogowie, których zwano piorunem, błyskawicą i prędkością, zstąpili z nieba razem z Bogiem o dwoistej postaci Tepeu Gucumatzem. Naukowcy oczywiście twierdzą, że chodzi tu o personifikację sił natury. Stara śpiewka, stosowana zawsze gdy nie wiadomo co powiedzieć lub nie staje wyobraźni. Tak samo można opisać samolot czy rakietę (było szybko, głośno i jasno, a na dodatek z jednego Boga wyszedł drugi),
* Kukulcan był "niebiańskim wężem" i "niebiańskim potworem", który co pewien czas przybywał na ziemię. Jaki wąż potrafi odbywać kosmiczne podróże?
* Quetzalcoatl według wyobrażeń Indian miał twarz jak ciężki kloc, a nie jak człowiek, a jego broda była bardzo długa i wielka. Swoją twarz starał się zachować w ukryciu. Człowiek czy maszyna?

"Jego broda była bardzo długa i wielka". Nie wiem czy porównanie latajacego węża do współczesnego samolotu jest trafne, ale analogia jest uderzająca. Można się dopatrzeć otwartej paszczy i długiej brody. Czy rzeźbiona paszcza węża nie jest zaopatrzona w zawias? Oko węża może symbolizoważ patrzenie przez przezroczystą kabinę (swoją twarz starał się zachować w ukryciu), a z otwartej paszczy Boga wychodził przecież drugi Bóg. Spytać można zapewne, a gdzie oni lądowali? Uczeni do dziś nie wiedzą co począć zkilkuset kilometrową siecią prostych, szerokich i wypoziomowanych dróg na całym Jukatanie, choć Indianie mówią wprost - to były drogi dla Bogów.

Z tego wszystkiego można wyciągnąć wniosek, że węża należy potraktować jako urządzenie stricte techniczne. Węże potrafią latać. Potrafią przenosić w sobie Bogów. Z tego też powodu, jak sądzę, węża nie otaczały pióra. Węża otaczały płomienie i być może mieniły się czerwono, błękitnie i zielonkawo jednocześnie, w kolorach piór ptaka Quetzala. Z przedstawionych artefaktów wyciągnąć można jeszcze jeden wniosek. W sztuce Ameryki Środkowej spotykamy dwa rodzaje węży. Same oraz z postacią w środku. Sądzę, że węże z postacią w swoim wnętrzu obrazują niebezpieczny pojazd, którym poruszali się Bogowie. Same zaś węże pełniły funkcję znaku ostrzegawczego przed niebezpieczeństwem. Stąd takie wizerunki na piramidach, przed nimi lub w ich pobliżu, które pełniły taką sama rolę jak egipskie kobry na niektórych budynkach Egiptu. Mówiły zwykłym ludziom - nie zbliżaj się, tu czeka cię tylko śmierć.
Obrazek Obrazek

Brody - zarost czy element techniki?

Przypatrzmy się brodom Bogów i faraonów. Czy na pewno jest to broda w pełnym tego słowa znaczeniu? "Włosy" wyrastają tylko z określonego miejsca na czubku brody, a reszta twarzy jest gładka. O ile w takiej brodzie występują wszyscy faraonowie, o tyle brodę taką noszą tylko niektórzy Bogowie i pomniejsze bóstwa. Brodę widzimy u Ozyrysa, Atona, Ptaha oraz u nilowego bóstwa Hapy. Oglądając wizerunki Bogów, widać że broda u nich jest jakby elementem naturalnym, ale wizerunki niektórych faraonów wskazują na to, że broda jest sztuczna i doczepiana do twarzy. Mamy także dwa rodzaje "bródek". Jedne w postaci poprzecznie prążkowanej, drugie (np. w masce pogrzebowej Tutankhamona) w postaci splecionej w warkocz.

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Obrazek Obrazek

Czy jest to "małpowanie" boskiego elementu przez faraonów? Czy może był to jakiś element techniczny współdziałający z koroną? Na rysunku i reliefach widać, że broda jest utrzymywana czymś w rodzaju "taśmy" i połączona z nakryciem głowy, a sądząc z kształtu może być elementem sztywnym. Nie sądzę również, aby w ten sposób starano się podkreślić kształt dolnej szczęki faraona. Na to, że broda była elementem sztucznym i "doczepianym" a także niezwykle ważnym, wskazuje treść Tekstów Piramid, gdzie jest mowa o jakimś buncie, podczas którego skradziono brodę Atuma. A co sądzić o ostatnim zdjęciu? Postacie ludzkie z przyczepionymi brodami, ale w kształcie rozwidlonego języka węża(?). Widać wyraźnie, że języki nie wychodzą z ust postaci, ale w jakiś sposób są przyczepione do brody. Tę analogię do brody Bogów i faraonów odnalazłem po drugiej stronie Atlantyku w El Baul w Ameryce Środkowej. Egipt z Ameryką Środkową ma podejrzanie dużą ilość podobieństw i analogii?

Skorpion - cecha czy znak zodiaku?

Obrazek Obrazek

Nie mniej intrygującym elementem starożytnych reliefów jest mnogość symboli zwierzęcych. Zwykle tłumaczy się to tym, że Bogowie mogli występować pod postaciami zwierząt. Możliwe, ale dlaczego większość z tych postaci zwierzęcych, przynajmniej w Egipcie, ma swoje odbicie w znakach Zodiaku? Kot, krokodyl, ibis, małpa, krogulec, byk, baran, lew, osioł, skarabeusz, wąż, pies - prawie wszystkie znaki egipskiego Zodiaku można odnaleźć w personifikacjach Bogów. Czy postać lub znak sytuowany w pobliżu Boga czy faraona miał symbolizować jego cechę czy raczej był związany ze znakiem Zodiaku? Czy znak skorpiona miał symbolizować "podstępną śmierć" czy raczej wydarzenia z czasu ery skorpiona? Zdaję sobie sprawę, że interpretacja nie może zostać przyjęta z uwagi na odległość w czasie (ostatnia era skorpiona to lata 17594-15866 pne.) ale czy jest niemożliwa?

Kamień ze znakami Zodiaku z Indii już opisywałem, gdzie zadziwiającym przekazem zdają się być stopy nakazujace patrzeć w stronę zodiakalnego Skorpiona. Na drugim zdjęciu pokazuję fragment reliefu na naczyniu z Egiptu, gdzie obok faraona występuje skorpion. Postać jest interpretowana jako egipski władca predynastyczny, a więc żyjący przed faraonem Menesem. Czy "kwiatek" nad skorpionem nie nakazuje szukać skorpiona na niebie, w gwiazdach? Wydaje się, że tak.

Stopione kamienie Sacsayhuaman

Obrazek

Do ciekawych i niewyjaśnionych rzeczy w "Jastrzębich skałach" należą także "zeszklone kamienie", w których Erich von Daeniken dopatruje się użycia broni jądrowej. Gdyby tak było, to w zasadzie "zeszklenie" winno występować na całej powierzchni kamiennego muru i tylko na ścianach zwróconych w jednym i tym samym kierunku, w kierunku eksplozji. Tak jednak nie jest.

Na zdjęciu widoczny jest narożnik, w którym jeden z kamieni nie został "zeszklony", a posiada tylko nacieki, które prawdopodobnie spłynęły z kamienia leżącego nad nim. Dlaczego "zeszklenie" występuje na wszystkich kamieniach obok, a na tym jednym nie? Dlaczego nie ma go na kamieniach u góry? Górne być może zostały dobudowane później, ale kamień z naciekami na samym spodzie musiał być tam od samego początku. Najprawdopodobniej działała tu wysoka temperatura, ale czy była wynikiem użycia broni jądrowej?

Czy mamy tu do czynienia z tworzeniem warstwy ochronnej na powierzchni kamienia przy pomocy wysokiej temperatury, czy też z rozgrzewaniem kamiennych bloków, tak by po uzyskaniu plastyczności, kamień sam "dopasował" się do pozostałych wypełniając istniejące luki między nimi? Ten jeden nie "zeszklony" kamień nie daje mi jednak spokoju. Czy o nim akurat zapomniano, czy też mamy do czynienia z przejawem "boskiego" brakoróbstwa?

Katakumby

Na dżwięk słowa katakumby wszystkim bez wyjątku nasuwa się skojarzenie z prześladowaniem chrześcijan w starożytnym Rzymie. Jednak samo słowo łacińskie oznacza podziemny cmentarz. Jedną z "ciekawszych" hipotez na temat ich powstania jest brak miejsca na groby na powierzchni ziemi, bo ziemia w Rzymie była bardzo droga. Katakunby są spotykane nie tylko w Rzymie. Sa także na Sycylii, na Malcie, a także w Izraelu ale jakoś się je pomija w martyrologii chrześcijan. Być może dlatego, że nie pasują do hipotez dzisiejszych historyków.

Obrazek Rzym
Obrazek Sycylia

Kto je zbudował? Oficjalnie chrześcijanie w I w. ne., by tam się ukrywać a także chować zmarłych. Jest to co najmniej dziwne stwierdzenie. W jaki sposób organizacja działająca w wielkiej tajemnicy i tępiona zajadle, zdołała wykuć w skale taki obiekt? Było to ogromne przedsięwzięcie inżynieryjne, które zapewne nie było dziełem jednego roku. Kto był projektantem? Pomimo, że już używano słowa pisanego, jakoś nie zachował się żaden zapisek z nazwiskiem "naczelnego inzyniera". Jakich narzędzi używano podczas prac? Jak utrzymano w tajemnicy tak ogromne przedsięwzięcie budowlane? Co się działo z tysiącami ton urobku, który musiał być usuwany w miarę postępu prac? Czy faktycznie "mądrzy" Rzymianie byli aż tak głupi? Prawdopodobnie nie. Podziemne struktury musiały istnieć na długo przed Imperium Rzymskim i Rzymianie nie mieli o nich pojęcia, co skwapliwie wykorzystali chrześcijanie, odkrywszy je przypadkowo.

Obrazek Malta
Obrazek Izrael

Podziemne struktury istnieją na całym świecie, choć odkryto zaledwie ułamek ich procenta. Nie mając żadnego pomysłu lokuje się w nich cmentarze, czego dowodem mają być szkielety ludzkie, a ponieważ szkielety są stosunkowo młode, taką datę powstania otrzymują też podziemne budowle. Taki jest współczesny system datowania i nic na to nie poradzimy. Logika w archeologii nie miała i nie ma zastosowania. Nikt nie dopuszcza nawet możliwości, że te budowle zostały "zaśmiecone" przez ludzi stosunkowo niedawno, a ponieważ oficjalną doktryną jest hipoteza "gadających małp" nie wolno wyciągnąć innych wniosków.

Inną sprawą jest materiał skalny w jakim wykuto podziemia. Skoro skała wapienne jest stosunkowo miękka, to według historyków można było kuć nawet krzemieniem. Jak zatem pogodzić człowieka z epoki kamiennej z projektowaniem i organizacją prac? Co zatem zrobić z "katakumbami" egipskimi, izraelskimi czy tureckimi? Nic, po prostu się taki aspekt pomija. Jaki cel mieli Żydzi by wykuwać swoje katakumby, bo nie słyszałem o ich prześladowaniu na miarę chrześcijan? Po co wykuwano podziemne miasta w Turcji? Czy pierwsi chrześcijanie działali też na Malcie i na Sycylii? Dwie rzeczy sa nieskończenie wielkie - wszechświat i ludzka głupota. To powiedziała Einstein i miał całkowitą rację. Na ziemi istniał wielki podziemny świat, ale ponieważ go nie widać, to nie ma prawa istnieć.

Kamienny seksizm?

Mowa będzie o tajemniczym lingamie, o którym Tadeusz Kotarbiński pisze - "linga(m) stylizowany symbol falliczny (przedstawiony często wraz z joni, symbolem genitaliów kobiety i emblematem bogini Szakti) reprezentujący męskość, żywotność, siłę twórczą, będący emblematem hinduskiego boga Siwy.". Większość internetowych tekstów także jest w tym samym stylu. "Rytualne spółkowanie na ziemi jako sposób zapewnienia jej żyzności czy kult fallusa (lingam), z jego fallicznymi koboldami, gandharwami, są w Indiach równie prastare jak gdzie indziej,[1], ub "Już tam napotykamy święty symbol tantryzmu: penis stojący prosto w pochwie, lingam w yoni.[2], albo "Symbolizuje go (Sziwę) lingam (męski organ płciowy w stanie erekcji), wyrastający lub wchodzący w joni (organ żeński)."[3]. Proszę obejrzeć kilka fotografii obrazujących te starożytne (a może tylko dzisiejsze) wyobrażenie "wiecznie trwającego stosunku".

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

"Świat się kręci wokół seksu" - powiedział kiedyś znany psycholog i w zasadzie możnaby uznać to za odwieczną prawdę, gdyby nie to, że w znanych, kamiennych przedstawieniach lingamu można ujrzeć zupełnie coś innego. W tamtych czasach, gdy uczeni nadawali nazwy przedmiotom nie była rozbudowana sieć poradni psychiatrycznych, bo być może konsultacje doprowadziłyby do innych skojarzeń, ale ostatecznie każdy w oglądanym przedmiocie widzi to, co chce ujrzeć. Tak, jak emerytowany angielski ginekolog ujrzał w kręgu Stonehenge gigantyczną "vaginę" (nie mylić z boginią).

Obrazek

Przyznam, że jestem pod wrażeniem naukowców i zastanawiam się ile czasu należy wpatrywać się w przedmiot, by na wierzch wyszła podświadomość. Podstawowym znaczeniem lingamu jest słup ognia, który nijak ma się do naukowego prącia. Lingamy spotykamy tylko w dalekiej Azji, szczególnie w Indiach (ten o podstawie kwadratu znajduje się w Kambodży). Do czego miał służyć odpływ? Czyżby tam odpływać miały "owoce" niebiańskiego orgazmu? Jeśli lingam miał być symbolem, to dlaczego w niektórych miejscach jest ich po kilka na raz ustawionych w "linię produkcyjną"? Jacy to starożytni rzemieślnicy byli tak biegli w obróbce kamienia, że wyglądają jakby wyszły spod jednej "sztancy"? Jakimi narzędziami doprowadzono kamień do kształtu tak doskonałego walca? Jakich materiałów używano do polerowania kamienia?

Inna sprawa, to ich wielkość. Żaden nie pasuje do rąk człowieka. Wizerunek słonia przy lingamie daje pojęcie o jego wielkości i być może wskazuje na jego zastosowanie. Widać, że słoń trąbą zgniata na wierzchołku jakiś owoc. Czy to jest właściwe przeznaczenie lingamu? Możliwe że tak. Sam lingam wygląda jak tłocznia, na której kolumnę nakładano być może jeszcze jakąś część. Okrągły kształt każe przypuszczać, że część ta mogła być obracana, a kanał odpływowy służył do odprowadzenia czegoś płynnego (oleju?... soku?). Takie zastosowanie lingamu tłumaczyłoby ich większą ilość w "świątyniach", które tak naprawdę nie wiemy czy były świątyniami. Jak sądzę przeznaczenie lingamu było bardziej prozaiczne - służyły do produkcji soku lub oleju. Czy dalekim krewnym lingamu nie jest współczesny wyciskacz do cytryn?

Obrazek

Co więc wyciskano przy pomocy lingamu? Czy nie chodzi tu o somę - eliksir życia. Wikipedia pisze - Soma jest uważana za króla roślin, a jej sok symbolizuje czystą świadomość stanu oświecenia, a zarazem nieśmiertelność. Jest ulubionym napojem bogów wedyjskich. Według medycyny ajurwedy jest ona również subtelną substancją chemiczną naturalnie wytwarzającą się w organizmie człowieka będącego w głębokiej medytacji. Soma w formie rośliny ponoć jest niedostępna w naszym wieku niewiedzy (kali juga).

Wielka płyta z epoki neolitu

Ten "grób megalityczny" znajduje się w Knowth w Irlandii, znanej także z wielu innych, a w tym New Grande. Czemu otrzymało godność grobu - nie wiadomo, bo jak zwykle żadnego nieboszczyka w nim nie znaleziono. Sam kształt widziany z góry przywodzi na myśl nasz układ słoneczny, choć główny obiekt nie jest doskonałym okręgiem, a mniejszych kopulastych obiektów naliczyc można 11 plus co najmniej 4 jakby rozkopane.

Obrazek Obrazek

Największą zagadką jest jednak nie sam obiekt, a równa płyta przykrywająca ułożone wokół niego kamienie z tajemniczymi rytami. Proszę zwrócić uwagę na grubość tej płyty, dokładność jej ułożenia, a także "wyfrezowany" rowek na jej obrzeżu.

Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek

Wokół największego obiektu, w jego wnętrzu znajduje się tunel, w którym możemy obejrzeć tę płytę od spodu. Pytanie jak zwykle pozostaje bez odpowiedzi. Kto w epoce neolitu i przy pomocy jakich narzędzi zdołał wykonać tę płytę? W jaki sposób została tak równo ułożona i spoziomowana? Kto i w jakim celu to zbudował nie dowiemy się zapewne nigdy.

źródło: http://uleszka.uprowadzenia.cba.pl



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 lut 2011, 0:00 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 16 lis 2010, 12:49
Posty: 883
Płeć: mężczyzna
B.ciekawe opracowanie 8-)

Pozdr



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 lut 2011, 3:36 
Świetne opracowanie Adrian88888, widzę, że ten post kosztował Cię wiele pracy,
gdyby tylko wszyscy uzutkownicy tak się do tego przykładali.

Podobno nie ma czegoś takiego jak przypadki i jak się zdaje
nie można udowodnic przypadku matematycznie, ale to tylko
taka moja dygresja na boku.

W istocie nie są to przypadki jeśli chodzi o pochodzenie i podobieństwa kulturowe.

Znaczną część tych zagadnień wyjaśnią Ci książki inż. Hansa Joachima Zillmera
które w formacie PDF ja lub Redmuluc możemy Ci wysłać prywatnie na maila.

Nie mogę ich zamieścić w Internecie ponieważ są one objęte prawami autorskimi
ale są one powszechnie dostępne w sklepach i marketach [a przynajmniej były].

Oryginały są dostępne na stronie ZILLMER.COM, w tym cztery zostały już
przetłumaczone na język polski. Jest jeszcze w tym temacie książka Igora
Witkowskiego [zapomniałem tytułu ale Redmuluc ma ją w swoich zbiorach],
jednak w porównaniu z książkami Zillmera zawiera ledwie ułamek informacji
w temacie tajemnic przeszłości. Polecam od razu przejść do pozycji Zillmera.

Jeśli panu Zillmerowi w końcu uda się dopiąć swego i zrealizować cykl
filmów dokumentalnych [ma zakaz pokazywania się w niemieckiej i nie tylko TV]
to wszystkie przetłumaczę osobiście.

PS. Jedna uwaga, na końcu jest New Grande a o ile pamiętam to jest New Grange.
Może dodamy to do naszego działu z artykułami?



Na górę
   
 
 
Post: 13 lut 2011, 14:25 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 02 sie 2010, 22:27
Posty: 650
Lokalizacja: Śląsk
Płeć: mężczyzna
wrzuciłem pdf-y książek Zillmera, o które chodziło Redimixowi

ściągać póki jeszcze jest:
http://hotfile.com/dl/104315122/9e860fa/Kamstwo_Ewolucji_-_Hans-Joachim_Zillmer.pdf.html

http://hotfile.com/dl/104312287/8795df4/Pomyka_Darwina_-_Hans-Joachim_Zillmer.pdf.html



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 lut 2011, 22:54 
Nie chce wprowadzać w błąd ale wydaje mi się, że obiekty podobne do lingam widziałem w programie dokumentalnym poświęconym kulturze kartagińskiej Owe miejsca były powiązane ze stołami ofiarnymi, gdzie po złożeniu ofiaary bogom kładło się człowieka w lingamie W tym miejscu krew swobodnie z człowieka wypływała i odpływała systemem kanalików, a następnie ciało spalano...


Cytuj:
Ofiary z dzieci były składane w sytuacjach skrajnego niebezpieczeństwa. poświęcano je bogom : Baal Hammonowi i Tanit. ceremoniao kreślana była zwrotem 'przeprowadzać przez ogień'.praktyka składania ofiar z dzieci pochodzi z Lewantu.świadczy o tym obecność informacji na ten temat w biblii oraz źródła o jej praktykownaiuw fenicji,głównie w tyrze.bibilijne wzmianki o ofiarach z dzieci można podzielić na 2 grupy. pierwsza mowi o składaniu owej ofiary i krytycznie ocenia tę praktykę.druga natomaist wspomina o ofoiarowywaniu pierworodnych, ale oceny tego rytuału są neijednoznaczne. wielu badaczom nazwa tej ofiary Monk kojarzyła się z słowem m-l-k oznaczającym króla, nie ma ono z nim nic wspólnego. słowo molk w fenickim ( po hebrajsku mulak) pochodiz od czasownika ylk lub hlk oznaczającego iść i jest jego imiesłowem biernym,co oznacza,że nalezy go tłumaczyć jako 'to co zostało posłane'.Molk jest zatem nazwą samej ofiary ,a nie bóstwa,któremu te ofiarę poświęcano.praktyka usmiercania dzieci jako ofiary dla bogów była znana wszystkim ludom pochodzenia kananejskiego,ale jedynie wśród kartagińczyków rozwinęła się w sposób szczegolny.w kartaginie i w innych koloniach świata punickiego zwłaszcza na sycylii i sardynii ofiary składnao bogom naczelnym: Baal hammonowi i tanit. teksty autorów greckich i łacińskich podkreślają fakt podarowania dzieci Kronosowi lub Saturnowi. identyfikacja tych bogów z Baal Hammonem oparta jest na inskrypcjach wykonywanych w kamiennych nagrobkahc umeiszczanych na cmentarzach,gdzie gzrebano prochy zmarłych. przebieg ceremonii składania ofiar nie do końca jest znany. cala ceremonia rozgrywała się w obrębie tzw. tofet,świętego okregu poświęconego bogom. dzieci zabijane były na ołtarzu,po czym ich ciała spalane na uroczystych stosach nieopodal posągu boga. prochy zbierano do glinianych urn,zakopywano w ziemi,a nad urną umieszczano kamienną płytę,zwykle z napisem dotyczącym osoby składającej krwawy dar i znakiem tanit. wsród prochów w urnach na kartagińskim tofet odnajdywano nei tylko kości dzieci,ale również zwierząt.bywalo ,że w jednej urnie znajdowały się obok siebie szczątki dzieci i np. jagląt czy koźląt. pochówki ziwerzęce obok ludzkich moga świadczyc o różnorodności ceremonii molk. najwazneijsza informacją jest ostateczne odrzucenie hipotezy jakoby tofet bylo jedynei cmentarzem,na którym grzebano prochy zmarłych poddane uprzednio kremacji.umeiszcanie w urnach prochow dzieci oraz ziwerzat jest decydującym argumentem dla uznania szczątkow z tofet za ofiary zlożone baal hammonowi i tanit.sens ofiary prawdopdoobnei był taki,że dawne społeczności ofiary z dzieci były najwyżsyzmi mozliwymi a zarazem najlepsyzmi w ciężkich sytuacjach.chrześcijaństwo wyrasta z tradycji hebrajczyków,których kultura była barzdo blsika tradycjom fenickim. ta ofiara z dzieci,ktora ściągała na fenicjan gromy potepienia,pzoostawiła swoje śladyw tradycji chrześcijańskiej. jezus nazywany barankiem -tak jak wiele ofiar molk jest synem złozonym w ofierze.łacińska nazwa mszy świętej-missa,oznaczająca ofiarę, jest dosłownym tłumaczeniem fenickiego terminu molk ;pochodzi bowiem od czasownika mitto-ere-posyłać.


http://pl.shvoong.com/humanities/history/1977107-molk-krwawa-ofiara-dzieci-fenicji/



Na górę
   
 
 
Post: 14 lut 2011, 0:30 
Redimix pisze:
Świetne opracowanie Adrian88888, widzę, że ten post kosztował Cię wiele pracy,
gdyby tylko wszyscy uzutkownicy tak się do tego przykładali.


HAHAAHAHAHAHAHAHAHAHAH!

http://uleszka.uprowadzenia.cba.pl/weba ... agadki.htm

Z całym szacunkiem ale akurat ten user zdążył zasłynąć już z umiejętności używania ctrl+c oraz ctrl+v. Mruga
Dobre materiały! Co do "ptaka" na zdjęciu obok tego z triceratopsem to jak dla mnie ewidentny pterodaktyl .
Mruga
Peace!



Na górę
   
 
 
Post: 14 lut 2011, 2:05 
Pamiętam film dokumentalny o skarbach majów. Były tam m.in. skała z konturami świata i figurki medytujących osób ze wszystkich kontynentów. Wydaje mi się ,że majowie mieli tą wiedzę dzięki medytacji, gdyż osoby medytujące zapisują się na matrycy świadomości. Ale udało im się też sporo podglądnąć dzięki po za cielesnym podróżom.



Na górę
   
 
 
Post: 17 lut 2011, 15:35 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 paź 2010, 13:56
Posty: 264
Płeć: kobieta
Wszystkie materiały tu zamieszczone przez Adriana pochodzą ze strony uleszka.net (i podobnych, ten pan stworzył chyba kilka).
Ów pan Leszek ma bardzo ciekawe spostrzeżenia i w zasadzie te same co ja (o czym pisałam w innym wątku): wiele wspólnych cech mają starozytne kultury, powstałe rzekomo niezaleznie od siebie i jest ich zbyt duzo, by nie bylo to mocno zastanawiające. Niemniej jednak pewność, z jaką interpretuje on wiele z tych artefaktów mnie zdumiewa. Do części nie mam zastrzeżeń, ale np. wątek z Neadndertalczykiem jest grubo przesadzony, moim skromnym zdaniem. Albo piramidy egipskie: tutaj nie zostało to przytoczone przez Adriana, ale pan Leszek widzi w nich maszyny hydrotechniczne. Z taką samą pewnością, z jaką on tak twierdzi, ja twierdzę, że jednak nimi nie są.

_________________
Zobaczyć świat w ziarenku piasku,
Niebiosa w jednym kwiecie z lasu.
W ściśniętej dłoni zamknąć bezmiar,
W godzinie – nieskończoność czasu.

William Blake, Wróżby niewinności



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 08 mar 2011, 20:25 
Offline
Grand Elect Mason * 14th Degree
Grand Elect Mason * 14th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 gru 2009, 21:34
Posty: 1401
Lokalizacja: Wrocław....
Płeć: mężczyzna
wklejam to tutaj

Nan Madol – tajemnicza Wenecja Pacyfiku

Na jednej z mikroskopijnych wysp Mikronezji – Pohnpei – leży kamienne miasto, które H.P. Lovecraft w swoich mitach Cthulhu nazywał legendarnym R’lyeh. Kamienne miasto o 8 metrowych murach obronnych robi olbrzymie wrażenie. Zostało zbudowane XII w i znane jest ono pod nazwą Nan Madol.

Obrazek

Pierwsze ślady konstrukcji w tym rejonie pochodzą jeszcze sprzed naszej ery, ale rozkwit kultury na Mikronezji przypada na czasy kiedy w średniowiecznej Europie budowano katedrę Notre Dame w Paryżu i Angkor Wat w Kambodży. Nan Madol w dosłownym tłumaczeniu oznacza „przestrzeń pomiędzy” i prawdopodobnie odnosi się to do faktu, że fortecę zbudowano na ok. 100 sztucznych wyspach. Tubylcy nazywali Nan Madol Niebiańską Rafą a Europejczycy Wenecją Pacyfiku. Niewielkie wysepki na których stoi twierdza miały ściśle okreslone przeznaczenie. Na jednych przygotowywano i przechowywano żywność, na innych budowano łodzie. Aż 58 wysepek, służyło jako miejsce pochówku.


Obrazek

Forteca miala bronić nie tyle przed zagrożeniem z zewnątrz co kontrolować tych mieszkających w obrębie jej murów. Zbudowała ją elitarna kasta Saudeleurów, którzy obawiali sie, że wodzowie innych rodzin, ktoregoś dnia obrocą się przeciwko nim i po to by mieć ich na oku zaprosili ich do zamieszkania wewnątrz twierdzy. Szacuje się, że w Nan Madol mieszkało na stałe 1000 mieszkańców i w większości byli to kapłani. Wewnątrz twierdzy znaleziono sieć tuneli, które rozciągają sie pod dnem morskim i być może prowadzą na inne wyspy. Powod ich zbudowania nie jest znany.

Największą tajemnicą Nan Madol jest sposób w jaki olbrzymia ilość bazaltowych kamieni znalazla się w miejscu, w ktorym zbudowano twierdzę. Na wyspie Pohnpei taki rodzaj kamieni nie występuje. Archeolodzy znaleźli kilka możliwych miejsc na innych wyspach Mikronezji, gdzie mogły mieścić się kamieniołomy, ale wciąż trudno jest sobie wyobrazić, że przewożono bloki skalne na tak duży dystans tylko przy użyciu wątłych łódek czy bambusowych tratw. Legenda glosi, że miasto stworzyła kasta budowniczych, którzy mają na swoim koncie także inne budowle w tym rejonie takie jak Lelu czy Kosrae. Badanie węglem C-14 wykazalo, że Nan Madol jest jednak znacznie starsze od obu tych budowli. Legenda głosi, że Saudeleurzy wynajęli potężnego magika z północy, który sprawił, że bazaltowe głazy przyleciały na Pohnpei z innych wysp. Każdy z tych głazów waży średnio 5 ton, ale wiele wśrod nich waży nawet 25 ton. Mimo, że dno morskie jest usiane tymi kamieniami, trudno jest sobie wyobrazić że tubylcy przywieźli je w tak olbrzymich ilościach na prymitywnych tratwach, nie posiadając dźwigów aby je rozładować. W 1995 r. na potrzeby kanału „Discovery” zbudowano taką tratwę aby przewieźć za jej pomocą ważący jedną tonę głaz, lecz całe przedsięwzięcie skończyło się fiaskiem.

Kiedy Europejczycy odkryli miasto, było ono już od kilkuset lat opuszczone. Być może powód tego był bardzo prozaiczny. Nan Madol nie miało wlasnych źródeł słodkiej wody i żywności. Wszystko trzeba było przywieźć z zewnątrz, Saudeleurowie rządzili swoim ludem twardą ręką i z zaopatrzeniem nie było kłopotów. Jednak któregoś dnia Saudeleurowie zostali obaleni przez konkurującą z nimi kastę Nahnmwarkis. Było to dla nich pyrrusowe zwycięstwo, bo nie zobyli sobie takiego respektu jak ich poprzednicy. Doszło do tego że sami musieli przynosić sobie wodę i żywność co z czasem stało się uciążliwe i Nahnmwarkis porzucili miasto, które od tej pory pozostało puste. Kultura jaka się w nim rozwijala wciąż jest znana zaledwie pobieżnie. Niektórzy widzą w Nan Madol pozostalości po mitycznej Lemurii lub krainy Mu, którą spotkal los podobny do Atlantydy.

W Nan Madol nie prowadzi się obecnie żadnych badań archeologczych. Tubylcy nie zgadzają sie na to bo jest to część tabu, strzeżonej tajemnicy, której nie można zlamać by nie rozgniewac tym bogów. Ci którzy sie temu nie podporządkują zostaną przeklęci. Przekonał się o tym polski antropolog Jan Stanislaw Kubary, który w XIX w . przebywal w Mikronezji. Zjednał sobie przyjaźń krajowców po tym, jak wyleczył wielu z nich z grypy. Zabrał z wyspy Pohnpei 100 skrzyń bezcennych artefaktów które postanowil wywieżć do muzeum w Hamburgu. Niewiele sobe robił z klątwy, ale jego szkuner „Alfred” zatonął u wybrzeży atolu Jaluit i skarby Nan Madol przepadły razem z nim na zawsze. Kubary podpadł mikronezyjskim bogom i czarownikom i mimo ze kochał Mikronezję i nawet osiedlił się na Phonpei,to zginął tam prawdopodobnie zamordowany przez krajowców.

Na początku XX w. Mikronezja stała się kolonią niemiecką i gubernator wyspy Victor Berg otworzył grobowiec jednego ze starożytnych królów. Wenątrz znalazł kości gigantów mierzących sobie nawet po 3 m wysokości. Tej samej nocy nad wyspą rozszalał się sztorm a powietrze przeszywaly nieznane dzwięki jakby wydobywające sie z wielkiej muszli. Niemiecki gubernator został znaleziony o świcie martwy. Zdarzenie miało miejsce 30 kwietnia 1907 r. a niemiecki lekarz nie zdołał ustalic przyczyny śmieci Berga. Przyczynę tą znali doskonale wyspiarze, którzy wierzyli, że była to kara za brak respektu dla tradycji wyspy.

Obrazek

Nan Madol leży zaledwie półtora metra nad poziomem morza, ale bardzo rzadko nawiedzają je sztormy. To co czyni to miejsce dodatkowo niezwykłe to fakt, że wlaśnie w tym rejonie tworzą się wszelkie tajfuny, które pustoszą póżniej wschodnie brzegi Azji. Mimo to wyspa Pohnpei pozostaje od nich całkowiecie wolna. Jest ona poddawana delikatnej działalności sejsmicznej, która magnetyzuje bazalt z którego zbudowany jest Nan Madol powodując, że cala struktura jest olbrzymią maszyną manipulującą pogodą.

http://www.youtube.com/watch?v=ZuCYDYNB ... r_embedded


http://nowaatlantyda.com/2011/03/07/nan ... -pacyfiku/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 27 mar 2011, 0:29 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 26 maja 2010, 13:31
Posty: 73
Płeć: mężczyzna
pogratulować naprawdę niezłej roboty :)

_________________
"...Kto chce WOLNOŚCI bez zamieszek, chce deszczu bez burzy..." - MARK TWAIN



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 27 mar 2011, 10:00 
Nan Madol to bardzo niewygodna sprawa dla archeologów, prawdopodobnie dlatego nikt tam nie prowadzi żadnych prac.
Masa tych bazaltowych bloczków to jakieś 40 Wielkich Piramid, a oficjalne brednie o genezie ich powstania nie różnią się niczym od bajek Braci Grimm.

Doklejam następny artykuł w temacie:

"
Nan Madol jest, obok Yonaguni, kolejnym starożytnym miejscem, którym nie lubią się zajmować uczeni.
Trochę informacji o tych ruinach.

Wyspa Pohnpei leży ok.1600 km na płn.wschód od Nowej Gwinei. W płd.-wsch. części tej niewielkiej, wulkanicz-
nej wysepki znajduje się Nan Madol, ogromne megalityczne miasto o pow. 28 km2.
Szacuje się,że do budowy Nan Madol użyto ponad 250 000 000 ton pryzmatycznego bazaltu, z którego
wykonano od 4.000 000 do 5.000 000 kamiennych kolumn.
Bazaltowe bloki wydobywano, rozszczepiając skały na cztero-, pięcio-,lub sześciąkontne polana, których
użyto do budowy Nan Madol. Ociosywano je z grubsza, a potem luźno układano bez zaprawy czy cementu -
w przeciwieństwie do pieknie ustawionych i połączonych kamieni w kanałach. Te pryzmatyczne kolumny maja
zazwyczaj od 90 cm do 3,6 m długości, chociaż wiele może być nawet 7,5 m. Ich przecietna waga to ok. 5 ton,
ale wieksze ważą od 20 do 25 ton każdy.
Najlepiej zachowany budynek w mieście,znany jak Nan Dowas, to wysoka, kwadratowa, pusta, pozbawiona
okien wieża zbudowana z długich na 5 m szesciokątnych, czarnych bazaltowych kolumn. W płd.-wsch. boku Nan
Dowas znajduje się najwiekszy kamienny blok w całym mieście - kamień wazący nie mniej niż 60 ton.
Głębokość obszarów morza wokół Ponhpei,na których znaleziono zatopione kolumny i formacje z głazów
przekraczała 22,5 m. Obecnie zalane przez morze głazy, znajdowały sie na suchym lądzie ok. 12 000 lat temu.
Najwidoczniej kanały Nan Madol musiały zostać zbudowane długo po ustawieniu podwodnych kolumn i głazów, a
nastepnie zalane : 12 000 lat temu kanały znajdowały się 33 m nad powierzchnia oceanu. Wydaje się więc,że
Nan Madol powstało przed rokiem 10 000 p.n.e., wraz z tym , co teraz znajduje się na głebokości 33 m.

DATOWANIE OFICJALNE

W latach sześćdziesiatych,sponsorowana przez waszyngtońskie Smithsonian Museum wyprawa przybyła na
wyspę celem zebrania niezbitych dowodów o dziwnym mieście. Członkowie wyprawy posłużyli się radiochro-
nologią, zbadali wiek popiołów na dnie dołu ogniskowego i stwierdzili,że mają 900 lat. Na tej podstawie
okreslili wiek miasta na rok 1000 n.e.
W latach siedemdziesiatych Steve Athens,archeolog pracujacy dla Pacific Studies Institute w Honolulu
na Hawajach odkrył skorupy naczyń garncarskich, których wiek metoda termoluminescencyjną określono
na 2 tys. lat. Przesunieto to date powstania o ponad 1000 lat i wzbudziło wiecej wątpliwości, niz dawało
odpowiedzi.
Przede wszystkim naczynia garncarskie nigdy na Pohnpei nie były znane, tubylcy nie używali ich w
czasach, gdy przybyli tu Europejczycy.Do tej pory jest faktem,że żyją w chatach z trawy i nie wznoszą budowli
ze skał.

JAK BUDOWANO NAN MODAL ?

Sugerowano,że kamienie przywieziono z kamieniołomów turlając je na bambusowych kłodach lub
umieszczając je na tratwach zbitych z palm kokosowych, a potem spławiano na miejsce przeznaczenia.
Jednak jest mało prawdopodobne, aby tak wielkie kamienne bloki można było spławić na tratwie czy
kłodach bambusowych. Wyspa jest górzysta, nie sposób transportować po lądzie, a co wiecej, skały te
są poukładane na sobie na wysokości 10 lub więcej metrów.

LEGENDY I HISTORIA TUBYLCÓW

Wyspiarze opowiadają,że Nan Madol zbudowali bliźniacy Olisihipa i Olshopa, którzy przybyli na Pohnpei
z ojczyzny na zachodzie. Kiedy stwierdzili,że wyspa bedzie ich nową ojczyzną, zbudowali Nan Modal
za pomocą "latającego smoka" w ciagu jednego dnia.
Bliźniacy założyli pierwszą dynastię Saudeleur /czyli pan Deleuru - wczesna nazwa wyspy/. Jeden
z bliźniaków poślubił miejscową kobietę, z którą dał poczatek 12 pokoleniom Saudeleurów. Kolejni
Saudelerowie rzadzili mądrze i pokojowo aż do przybycia przodków współczesnych Polinezyjczyków.
Przybyszami dowodził wojowniczy wódz z południa Isokelekel, który zabił Saudemwohla, ostatniego
saudaleura. Było to łatwe zwycięstwo, ponieważ władcy Deleuru nigdy nie wojowali.Dynastia Isokelekela
przetrwała aż do współczesnej epoki i wygasła na krótko wejściem Pohnpei w skład Federacji Mikronezji
w 1991 r.
Częściowym potwierdzeniem mitów są japońskie wykopaliska z 1928 r, podczas których znaleziono
ludzkie szczatki, które wykazały,że należały do ludzi wyższych i silniejszych niz obecni mieszkańcy.


Opracowano na podstawie książek :

Tajemnica najstarszej kultury na ziemi - Frank Joseph
Zaginione miasta Lemurii i wysp Pacyfiku - David Hatcher Childress
"
http://www.paranormalne.pl/topic/25453-nan-madol-tajemnicze-ruiny/

pozdrawiam



Na górę
   
 
 
Post: 27 mar 2011, 11:33 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 paź 2010, 13:56
Posty: 264
Płeć: kobieta
Świat oficjalnej nauki zwykłych ludzi ma za durniów. I uważa, ze można wciskać im ciemnotę :evil:

_________________
Zobaczyć świat w ziarenku piasku,
Niebiosa w jednym kwiecie z lasu.
W ściśniętej dłoni zamknąć bezmiar,
W godzinie – nieskończoność czasu.

William Blake, Wróżby niewinności



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 25 maja 2011, 9:32 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 mar 2011, 0:45
Posty: 1103
Płeć: mężczyzna
Przeczytałem z uwagą cały wątek już kilka dni temu i przez ten czas nie dawało mi to spokoju. Pomyślałem, że musi istnieć jakieś wyjaśnienie dla tych murów, głazów, fortec, wypustków, terasów itd.
Już jako mały chłopiec zastanawiałem się nad tym, ze musi istnieć znacznie prostszy sposób na przemieszczanie się, uprawę ziemi, budowę domów, nauczanie, leczenie etc
Doszedłem do wniosku, że w jakimś okresie historii ludzkość straciła pewną zasadniczą wiedzę, którą wcześniej posiadała i z której korzystała. Takim symbolem upadku człowieka moim zdaniem było wynalezienie sochy. Naprawdę myślałem o tym mając 10 może 12 lat.
Teraz trafiłem na ten temat i wszystkie dawne rozważania odżyły.
Wiecie, jakiś czas temu zupełnie niedawno przeczytałem pewną książkę o magii , która bardzo mnie wciągnęła. Wcześniej już zaliczyłem kilka podobnych jednak ta była inna i bardzo mnie zainteresowała. W jednym z rozdziałów jest recepta na stworzenie i zaprzęgnięcie do pracy różnych istot. Chodzi o prymitywne istoty energetyczne typu myślokształty , elementale i podobne.
Istoty te działają tak aby wypełnić powierzone im zadanie jednak sposoby realizacji są często zupełnie różne od naszych ludzkich. Zasadą jest również to aby wyznaczać im zawsze tylko jedno zadanie i bardzo ściśle określone. Sposoby wykonania już same sobie mają znaleźć.
Te zadziwiające mury z ciężkich głazów są tak zbudowane jakby ktoś posiadał nieograniczone możliwości techniczne w dziedzinie obróbki i transportu surowca jednak sposób wykonania (mam tu na myśli to, ze każdy element ma inny kształt) odstaje diametralnie od możliwości technicznych. Innymi słowy chodzi o to, że ktoś miał do dyspozycji zaawansowaną technologię, a budował trochę jak dziecko z trapezów, trójkątów i innych dziwnych kształtów zamiast z symetrycznych, wydajnych i łatwiejszych do wykonania bloków.
Właśnie szczególnie to świadczy o tym, że w tamtych odległych czasach człowiek wykorzystywał do takich prac pewne dość prymitywne istoty, które są właśnie nieobliczalne w sposobie realizacji postawionego przed nimi zadania i nie liczą się z nakładem pracy i nie interesuje ich optymalizacja. Oczywiście jakość budowli w takim wypadku zależała od wiedzy i doświadczenia Maga.
Gdyby w ten sposób spróbować wyjaśnić np. powstanie piramid i innych ogromnych budowli to łatwo zrozumieć dlaczego osiedle budowniczych w Gizie nie było wcale takie duże jak wcześniej przypuszczano.

_________________
Dobrze się bawię.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 25 maja 2011, 23:21 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 09 maja 2009, 20:41
Posty: 218
Lokalizacja: Warszawa
@BOW1:
Bardzo ciekawe rozumowanie!
Coś w tym musi być...im więcej się nad tym zastanawiam to dochodzę do wniosków podobnych do Twoich.
Nurtuje mnie tylko jedna rzecz na którą nie mogę znaleźć odpowiedzi: dlaczego, z jakich powodów, te rzekomo wysoko rozwinięte cywilizacje "wyprowadziły się" z naszej planety i nie pozostały/nie powróciły do dziś?ł

Wszystko odbyło się "kiedyś" w zamierzchłej przeszłości, pozostawiając nam ogrom zagadek praktycznie nie do rozwiązania.

Pozdrawiam,
Michał



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 26 maja 2011, 17:29 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 mar 2011, 0:45
Posty: 1103
Płeć: mężczyzna
miszelos pisze:
Wszystko odbyło się "kiedyś" w zamierzchłej przeszłości, pozostawiając nam ogrom zagadek praktycznie nie do rozwiązania.


Zagadki zostaną rozwiązane kiedy będą ludzie, którzy posiądą tą starożytną wiedzę. Sądzę że niebawem to nastąpi ponieważ wiele osób coraz poważniej traktuje magię.
Polecam wywiady z Prof. Szypowem, który jest wielkim fizykiem i jednocześnie wyznaje pogląd, że np. z "niczego" czyli z pól torsyjnych można stworzyć tzw materię przy pomocy myśli. Jednocześnie jednak mówi o wielkim niebezpieczeństwie jakie się z tym wiąże i tu być może jest odpowiedź na Twoje pytanie :tak:
Tak w nawiasie, kiedy zapoznałem się z teorią Pól Torsyjnych Szypowa zauważyłem wiele zbieżności z Jednolitą Teorią Czasoprzestrzeni Polaka Adama Wiśniewskiego Serge.
Podejrzewam, że Szypow co nieco pożyczył sobie od Polaka.

_________________
Dobrze się bawię.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 26 maja 2011, 22:03 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 mar 2011, 0:45
Posty: 1103
Płeć: mężczyzna
Nie mam pojęcia czy nastąpi to w 2012 i czy w ogóle odbędzie się to w sposób przyspieszony jak zapowiadają wieszczowie.
Ja tylko wiem, że od jakiegoś czasu nauka robi się bardziej otwarta na nowe do tej pory uważane za fantastyczne teorie.
Ja sam jeszcze 1,5 roku temu śmiałbym się z takich hipotez, a teraz patrzę na to zupełnie inaczej. Może nie udało mi się dużo osiągnąć w tej materii ale pracuję nad tym.
Od miesiąca biorę ormusy, od roku medytuję, a ostatnio zauważyłem, że inaczej odbieram świat. Np dzisiaj podczas zarybiania j. Wadąg oglądałem i podziwiałem rdestnicę kędzierzawą w taki sposób w jaki nigdy wcześniej mi się nie zdarzało.
Zauważyłem, zmiany nie tylko u siebie ale również w rodzinie i wśród przyjaciół. Jestem przekonany, że zjawisko te ma większą skalę.

_________________
Dobrze się bawię.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 cze 2011, 8:02 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 paź 2010, 13:56
Posty: 264
Płeć: kobieta
Widzę Bow1, że czytujesz Bardona :)
Warto, choć mało kto rozumie, dlaczego.

_________________
Zobaczyć świat w ziarenku piasku,
Niebiosa w jednym kwiecie z lasu.
W ściśniętej dłoni zamknąć bezmiar,
W godzinie – nieskończoność czasu.

William Blake, Wróżby niewinności



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 31 lip 2011, 17:03 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree

Rejestracja: 30 lip 2011, 0:55
Posty: 7
Płeć: mężczyzna
Na mapach Google są bardzo dobre zdjęcia obszarów na południe od Kairu i te białe linie to robota XX-wiecznego człowieka, m.in. długa biała linia biegnąca od Kairu na południe to terenowa droga biegnąca wzdłuż linii wysokiego napięcia z tamy asuańskiej.
Wypustki w kamieniach budulcowych mnie skojarzyły się z kołkami do wieszania obrazów, czyli być może mocowano coś na nich, np. płaskorzeźby bądź inne elementy wystroju wnętrz bądź elewacji.
Poniżej moja własna dłoń, zamknięta bez wysiłku.
Co do pozostałych ciekawostek archeologicznych to obecnie nie mam wiele czasu, aby dokonać ich gruntownej analizy.

Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 10 sie 2011, 22:51 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 mar 2011, 0:45
Posty: 1103
Płeć: mężczyzna
Ta droga wzdłuż linii wysokiego napięcia tłumaczy wszystkie zagadki archeologiczne. Taa :tak:
I wreszcie ta zamknięta dłoń. Porażająco oczywiste odkrycie. Jestem pełen podziwu.

_________________
Dobrze się bawię.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 11 sie 2011, 0:14 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 09 maja 2009, 20:41
Posty: 218
Lokalizacja: Warszawa
sonofkyuss pisze:
Na mapach Google są bardzo dobre zdjęcia obszarów na południe od Kairu i te białe linie to robota XX-wiecznego człowieka, m.in. długa biała linia biegnąca od Kairu na południe to terenowa droga biegnąca wzdłuż linii wysokiego napięcia z tamy asuańskiej.
Wypustki w kamieniach budulcowych mnie skojarzyły się z kołkami do wieszania obrazów, czyli być może mocowano coś na nich, np. płaskorzeźby bądź inne elementy wystroju wnętrz bądź elewacji.
Poniżej moja własna dłoń, zamknięta bez wysiłku.
Co do pozostałych ciekawostek archeologicznych to obecnie nie mam wiele czasu, aby dokonać ich gruntownej analizy.


Kolejny Kolega żartowniś...
A może coś napisałbyś na temat? Podyskutował z nami? Chyba, że jesteś opłacany za takie wpisy?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 sie 2011, 2:34 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree

Rejestracja: 30 lip 2011, 0:55
Posty: 7
Płeć: mężczyzna
Przecież dyskutuję. Z ciekawości wszedłem na mapy google i zobaczyłem, co tam w Egipcie jest. Na razie na wycieczkę do Egiptu mnie nie stać, więc tam nie pojadę teraz aby samemu zdjęć narobić. Niestety, nie chcą mi płacić za pisanie tutaj... :płacze:
A co do dłoni? Przeczytałem uważnie cały artykuł, zamknąłem swoją i udało się, podobnie jak na płaskorzeźbie.
Możemy jeszcze podyskutować. Też mam bujną wyobraźnię. :twisted:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 sie 2011, 6:30 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 09 maja 2009, 20:41
Posty: 218
Lokalizacja: Warszawa
No dobra. To co Ci jeszcze bujna wyobraźnia podpowiada ciekawego? :)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 sie 2011, 10:52 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 paź 2010, 13:56
Posty: 264
Płeć: kobieta
Rozmawiać na te tematy można całkowicie spokojnie - jak najbardziej.

Ja akurat doceniam próbe realistycznego wyjasnienia spraw, może czasami niesłusznie okrzykniętych sensacją czy fałszerstwem.
Wyjazd do Egiptu, by ustalic czy to droga, czy nie droga - no cóż, trzeba by zrobic zdjecia z góry, a jest to niemożliwe. Zresztą trudno poruszać się po Egipcie poza utartymi szlakami turystycznymi i prowadzić swoje "badania".
Ja akurat w Egipcie byłam, w środku piramidy również - i stąd wiem, że żaden grobowiec to to nie jest na pewno.
Także - wiele rzeczy nie jest tak oczywistych, jak się wydaje.

_________________
Zobaczyć świat w ziarenku piasku,
Niebiosa w jednym kwiecie z lasu.
W ściśniętej dłoni zamknąć bezmiar,
W godzinie – nieskończoność czasu.

William Blake, Wróżby niewinności



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 12 sie 2011, 14:01 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree

Rejestracja: 30 lip 2011, 0:55
Posty: 7
Płeć: mężczyzna
miszelos pisze:
No dobra. To co Ci jeszcze bujna wyobraźnia podpowiada ciekawego? :)


Uważam, że starożytne cywilizacje nie korzystały z pomocy istot pozaziemskich, UFO czy jak to zwać.
Kosmici są raczej wrogo nastawieni i wysyłają własną projekcję energetyczną, na którą łapią osoby szukające Prawdy. Jednak poprzez działanie "kosmitów" zbaczają z prawidłowej ścieżki i zaczynają czerpać wiedzę niezgodną z Prawdą. Tą wiedzą jest przekonanie, że "kosmici" stoją u progu rozwoju cywilizacji ludzkiej, pomagali przenosić wielkie głazy, budować piramidy czy ciąć czerwony granit.
Ludzie Starożytni byli bardzo blisko Boga, Najwyższej Prawdy, Pierwszego Poruszyciela, Jestem Który Jestem, czy jak jeszcze inaczej jest zwanym. To bezpośrednio od Boga czerpali wiedzę, dzięki której powstawały wielkie cywilizacje ze swoimi wspaniałymi budowlami, obliczeniami, wierzeniami, kalendarzami itp.
Obecnie jesteśmy jako ludzkość daleko od Boga, nauka rozwija się na zasadzie poznania i doświadczenia a nie poprzez bezpośredni kontakt z Najwyższą Prawdą, z Bogiem Jedynym, różnie jednak nazywanym.
Twierdzenie, że to jacyś kosmici pomagali cywilizacjom rozwijać się jest wymysłem, projekcją jakiegoś chorego umysłu a powtarzanie tego kłamstwa jest po prostu bluźnierstwem i obrazą tak Boga Jedynego jak i Ludzi Starożytnych.
Medytacja, łączenie z Nadświadomością a poprzez nią z Prawdą jest źródłem rozwoju Starożytnych. I przecież to wiecie, bo sami do Prawdy w ten sposób dążycie.
Natomiast siły kosmiczne chcą nas jako Ludzkość poróżnić, podzielić, wysyłając nam chore projekcje w stylu Chemtrails. Wysysają z nas energię, którą kierujemy ze świadomością, że odbieramy w zamian Prawdę, a w rzeczywistości tak nie jest. Poróżnią nas, co doprowadzi do konfliktu o wiele straszniejszego, niż obie wojny światowe. Doprowadzi do całkowitego upadku dzisiejszej cywilizacji. Wojny światowe były nasze, wewnętrzne i zawsze się po nich podnosiliśmy.
Natomiast jeśli przesłanie roku 2012 sprawdzi się i cała Ludzkość zostanie oświecona, to powstanie najwspanialsza cywilizacja, jakiej jeszcze nasza planeta nie oglądała. Może kosmici boją się tego?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 15 sie 2011, 21:21 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 wrz 2010, 19:15
Posty: 37
Płeć: mężczyzna
adrian88888 pisze:
cz.1


Długousi

Tu koincydencja na nic się nie przyda. Ci co wykonywali te eksponaty musieli widzieć wzory na własne oczy. Takich osobników nie można już spotkać na Ziemi. Ponoć ostatnich widziano w Ameryce Południowej w XVIII wieku.

Obrazek Obrazek Wyroby inków
Obrazek Indie
Obrazek Chiny

Przedstawiciele tej cywilizacji panowali w obszarze Oceanu Spokojnego i Indyjskiego. Kiedy? Na pewno przed "wielkim uskokiem...", gdyż nawet współczesna cywilizacja Chin o nich nie wspomina. Pozostawili po sobie mnóstwo rzeźb istot z takimi długimi uszami. Całe Angkor jest usiane płaskorzeźbami "długouchych", wszystkie starożytne rzeźby Bogów Indii, Chin, Japonii czy wysp u wybrzeży południowo-wschodniej Azji posiadają takie długie uszy. Naukowcy, nie wiedząc zapewne co z tym zrobić, najchętniej nie zauważają tego szczegółu i nie dotykają problemu. Typowe, gdyż umiejscowienie tej cywilizacji w naszych, współczesnych czasach jest według mnie niemożliwe.


źródło: http://uleszka.uprowadzenia.cba.pl

Kwestia jest bardzo ciekawa tez zwróciłem na nią uwagę i bardzo pasuje mi to do wizerunku Plejiadian, którzy miedzy innymi tym różnią się od nas i jest to ich specyfika , dodatkowo po przeczytaniu wykładów na temat historii naszej galaktyki przez A.Colliera można doszukać się noty o tym że Lemuria była współtworzona przez nich a jej prawdopodobne położenie jest własnie na Oceanie Spokojnym więc pewne fakty się zazębiają ,tutaj pozwolę sobię zacytować Colliera :
,,71 933 p.n.e. - Lemuria została założona jako wspólna kolonia. Wiele z tych ras zdecydowało: „OK., to są nasze wspólne zasoby”. Przesuneli swoje Edeny na ten kontynent na Pacyfiku. To były trzy gwiezdne nacje: Liranie, Syrianie (z Syriusza A) i Plejadianie – szczególnie rasy z układów Teygeta i Merope. To są te dwa systemy gwiezdne [pokazuje na planszy z Plejadami]. Wielu ludzi jest zafascynowanych Plejadianami, cóż, ja do nich nie należę. Ale zamierzam o tym opowiedzieć [trochę później]. Wielka Niedźwiedzica i Butese [inne dwa systemy] – stamtąd pochodzi Nibiru (to jest wciąż rok 71 933). Lemuria została założona jako wspólna kolonia, zatem teraz wszyscy pracują razem. To dobry znak, jakkolwiek nietrwały. ''
Pozdrawiam i dzięki za wspaniały wątek. :uśmiech:

_________________
,,Nie rozumiem dlaczego musisz płacić żeby żyć na planecie na której się urodziłeś''
Vissaseus



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 26 ] 

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group