Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 17 lis 2019, 6:02

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 351 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 12  Następna
Autor Wiadomość
 Tytuł: KARMA
Post: 28 wrz 2009, 14:56 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 cze 2009, 19:25
Posty: 787
Lokalizacja: Sopot
Płeć: mężczyzna
Zastanawiam się co myślicie o pojęciu karmy (zakładam, że nie jest ono wam obce) w odniesieniu do tego co się dzieje w okół nas :) Do tego o czym piszecie na forum?

No żeby nie było: pojęcie KARMA wiąże się z zasadą przyczyny i skutku, a sama karma jest zarówno przyczyną (nadchodzących zdarzeń), jak i skutkiem (zapisem tego, co zrobiliśmy wcześniej). Karma jest po prostu zapisem i spełnieniem prawa przyczyny i skutku - wszystko co robimy, musi do nas wrócić, o czym uczyli nas mistrzowie wszystkich czasów (Jezus w przypowieści o siewcy (co posiejesz, musisz zebrać), a Budda, czy Lao Tse bez owijania w bawełnę ;)). W naszej kulturze popularnie ubiera się to w pojęcie przeznaczenia, czy boskiej opatrzności, degradując kosmiczne prawo przyciągania (bo niczym innym nie jest), do wierzenia, które jedni odrzucają i nie zwracając na nie uwagi, a inni przyjmują... i też w większości nie zwracają na nie uwagi ;)

Dla mnie jest to po prostu lekcja odpowiedzialności :) Wszystko, co kiedyś zrobiliśmy, świadomie, czy też nie, wraca do nas w postaci przyszłych wydarzeń. Póki traktujemy to co nas spotyka, jako boską karę, czy szukamy winnych na zewnątrz, lekcja będzie się powtarzać, aż pewnego razu zrozumiemy, że to co nas spotyka, nie dzieje się po to, żeby nam dać w dupę, ale po to tylko, byśmy to zaakceptowali, jako spłatę długu z jednej strony, a część samego siebie z drugiej. Karma, jest dla jednych wielkim brzemieniem, kiedy wciąż tylko odpychają to co do nich przychodzi i szukają "sprawiedliwości", nie zauważając, że sprawiedliwością, jest właśnie to, co się dzieje - widzimy bardzo wąski zakres czasu, dlatego nie dostrzegamy, że zadośćuczynienie nie tylko należy się nam.
Jednak karma jest też wielkim skarbem! Jest bagażem wszystkich doświadczeń, jakie zebraliśmy, w ciągu swojego istnienia i to dzięki niej jesteśmy w stanie dostrzec, że nie wszystko co nam się mówi jest "prawdą". Myślę, że intuicja może wiązać się z karmą, kiedy serce podpowiada nam zapisane w niej rozwiązanie problemu, z którym mamy do czynienia.
W odniesieniu do powyższego uważam też, że całe spektrum wyborów przed którym stajemy w życiu, jest spójne z naszą karmą, czyli jakiekolwiek podejmujemy wybory, są w takim samym stopniu słuszne (lub nie - w zależności od stopnia optymizmu ;)) i przyniosą nam tyle samo "problemów" i "trosk" - te dwa ostatnie w cudzysłowiu, bo o tym, czy dana okoliczność jest dla nas problemem, decydujemy poniekąd sami, walcząc z pojawiającymi się okolicznościami lub też podchodząc do nich ze zrozumieniem (lub przynajmniej próbą zrozumienia, bo od tego się zawsze zaczyna) wagi i wartości.

Wolałbym, żebyście po prostu pisali, co myślicie na ten temat, a nie odwoływali się do mojego podejścia analizując, to co napisałem, bo przedstawiłem tu tylko maleńki wycinek tego co sam na temat karmy myślę.
Cóż, jest to równie wielowymiarowe zagadnienie, jak te opisywane w temacie "wszystkość wszystkiego" i wielu innych - w końcu wszystko się ze sobą wiążę - a nie chce robić wywodu, którego nikomu nie będzie się chciało czytać ;) Jeśli temat się będzie rozwijał, na pewno i moja myśl się rozwinie :)

_________________
Evolution - the greatest show on Earth !



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

 Tytuł: KARMA
: 28 wrz 2009, 14:56 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 28 wrz 2009, 22:22 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 29 maja 2009, 22:33
Posty: 379
Płeć: mężczyzna
Uważam, że pojęcie karmy ma ogólny sens, tłumaczy np. w religii chrześcijańskiej niezrozumiałe i bezsensowne pojęcie "grzechu pierworodnego" - jako obciążenia karmicznego (początkowo chrześcijaństwo nie negowało reinkarnacji).

Jednak nie mogę wyzbyć się pewnych wątpliwości.

Wyobraźmy sobie, że ktoś w danym wcieleniu narobił dużo krzywd innym i w kolejnym wcieleniu musi to jakoś odcierpieć. Ale wykonawcą tych doczesnych dolegliwości musi być inny człowiek, który w tej sytuacji nie działa wedle własnej woli, lecz staje się jakby wykonawcą planu karmicznego. Pytanie jest tego rodzaju: czy ten wykonawca planu karmicznego działa również jakby na swój "rachunek karmiczny" - czyli to, co wykonuje zgodnie z planem - odkłada się na jego karmę, czy też jest w tej sytuacji zwolniony z odpowiedzialności?

Weźmy teraz pod uwagę te wszystkie zapętlone cykle karmiczne na przestrzeni dziejów - czy w danym przypadku i danym momencie jesteśmy w stanie odpowiedzieć, w jakim stopniu mamy do czynienia z wolną wolą, a w jakim stopniu z wykonaniem wcześniej ustalonego planu?

Dlaczego pamięć karmiczna nie przenosi się wprost do świadomości (pomijając nieliczne przypadki, szczególnie dzieci)? Przy każdej kolejnej inkarnacji osobowość zaczyna jakby od zera, coś tam się kołacze w podświadomości, ale w sumie sprawia to wrażenie bezsensownej, "syzyfowej pracy".

Inna kwestia - czy liczba bytów duchowych podlegających kolejnemu inkarnowaniu jest stała, czy też ulega zwiększeniu, stosownie do zwiększania liczby urodzin na świecie, a jeśli tak, to kto stwarza te nowe byty?

Jeszcze jedna wątpliwość - czy ludzie mogą się inkarnować tylko w postaciach ludzkich, czy też w postaciach zwierząt lub roślin?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 29 wrz 2009, 11:58 
Easy_Rider pisze:
... Wyobraźmy sobie, że ktoś w danym wcieleniu narobił dużo krzywd innym i w kolejnym wcieleniu musi to jakoś odcierpieć. Ale wykonawcą tych doczesnych dolegliwości musi być inny człowiek, który w tej sytuacji nie działa wedle własnej woli, lecz staje się jakby wykonawcą planu karmicznego. Pytanie jest tego rodzaju: czy ten wykonawca planu karmicznego działa również jakby na swój "rachunek karmiczny" - czyli to, co wykonuje zgodnie z planem - odkłada się na jego karmę, czy też jest w tej sytuacji zwolniony z odpowiedzialności?...

Weźmy teraz pod uwagę te wszystkie zapętlone cykle karmiczne na przestrzeni dziejów - czy w danym przypadku i danym momencie jesteśmy w stanie odpowiedzieć, w jakim stopniu mamy do czynienia z wolną wolą, a w jakim stopniu z wykonaniem wcześniej ustalonego planu?

(...)

Jeszcze jedna wątpliwość - czy ludzie mogą się inkarnować tylko w postaciach ludzkich, czy też w postaciach zwierząt lub roślin?


Swoją wątpliwością przypomniałeś mi to co mnie samego nurtuje, zastanawiałem się nad tym "problemem" wielokrotnie; zdaje się, że nieprzypadkowo powiedziano, że "Bóg" swoje plany / cele (cokolwiek to znaczy) realizuje rękoma innych ludzi bo jakże by inaczej jeśli sam jest "tylko" potężną istotą duchową (nie mam tu na myśli "bogów" - wysoko rozwiniętych przedstawicieli obcych ras mieszających brudnym "zielonym" palcem w mrowiskach ;)

Uważam, że pewnymi być może nawet jedynymi wyjaśnieniami jest to, że należy to rozpatrywać jako gigantyczny ciąg zdarzeń trwający cały czas, "wieczne teraz" na które "Bóg patrzy" jako na całokształt.
Czy w związku z tym w łeb bierze zasada "każdy kowalem swojego losu" i jak się to odnosi do "problemu" rzekomo wolnej woli, którą uważam, ża pojęcie "lekko" wymuszone.

Zastanówmy się przez chwilę, jeśli projekt życia jest wiecznie trwający to każdy chaos zagrażał by jego spełnieniu (realizacji) i odejściu z głównej drogi ale po to rzekomo mamy wolną wolę żeby móc ewentualnie zbaczać i zobaczyć konsekwencje - ale jakby i tak główny nurt przez to został zachowany.

Nie ma czegoś takiego jak totalna wolna wola, wolna wola w oderwaniu od czego? od wszystkich innych interakcji?

Jak napisał Monroe: "nie wiedziałem, że w życiu jesteśmy połączeni subtelną nicią z tak wieloma ludźmi"

i tu się zaczyna Matrix - gigantyczna sieć wzajemnych powiązań, jakim cudem można by się z tego wyzwolić; nie ma takiej możliwości a może nawet i potrzeby czy wręcz konieczności.

Zostaliśmy ustawieni jak kręgle i tylko nam się wydaje, że to przypadek nas strąca.

Wolna wola jawi mi się jako tylko i wyłącznie jako możliwość podjęcia decyzji na tak lub nie w/g tzw. sumienia, mogę komuś oddać za to co mi uczynił ale nie muszę - czy aby na pewno? - tu wracamy do wątpliwości Easy Ridera; jeśli mam być wykonawcą "kary" i komuś za coś odpłacić zgodnie z jego karmą to czy mogę to uczynić czy wręcz zobligowany do jej wykonania muszę?



Odnosząc się jeszcze do - paradoksalnie - ponadczasowej struktury rzeczywistości od dawna nurtuje mnie takie oto jeszcze zagadnienie (zbliżone do poruszonego przez Easy): uważajcie:

przykład w celu zobrazowania:

"M" rodzi się w 1970 r. jest rok 1982 r. w którym "przypadkowo" "M" dowiaduje się od jasnowidza kto będzie jego życiową partnerką "K", która... dopiero się urodzi w 1983 r.
Załóżmy, że jasnowidz był dobry i to się potwierdziło, jak to się na do twierdzenia o wyborze swojego życia w momencie (lub niewiele przed) swoich urodzin czyli w tym przypadku "K".
Jeśli "M" już wie o "K" w swoim życiu jeszcze przed narodzeniem "K" to jak się to ma do wyboru "na życie" "K" o którym przed chwilą wspomniałem, wolnej woli, przeznaczenia = karmy ??? etc.
Czy w momencie rzekomego wyboru "K" jest on li tylko iluzją ergo realizacją planu karmy zaistniałego np. wieki temu?

Matrix przy tym to przysłowiowy pikuś 8-)


"Ludzie tacy jak my, wierzący w fizykę, wiedzą, że różnica między przeszłością, teraźniejszością i przyszłością jest tylko uparcie obecną iluzją". - Albert Einstein

"Dziś to Jutro, tyle, że Jutro" - S. Mrożek



Na górę
   
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 29 wrz 2009, 19:12 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 sie 2009, 21:18
Posty: 142
Wg. jednego z przekazów od naszych przyjaciół plejadian :) tylko nie pamiętam kto był ich odbiorcą, karma jest niewypałem stworzonym przez wyżej rozwinięte cywilizacje (dobrowolnie ją na siebie wzięliśmy), które początkowo same z niej korzystały do czasu gdy zauważyły jakie ma minusy. Okazało się, że wcale nie wpływa pozytywnie na nasz rozwój i "szybko" - biorąc pod uwagę lata tych cywilzacji - plejadianie i jakieś inne byty się wycofały, lecz nam niestety nie mogły pomóc przez jakąś tam inwazje gadów czy cuś innego (trochę to mało odpowiedzialne). Gdzieś indziej można było przeczytać, że nadal są pod jej wpływem i ze względu na nią muszą nam pomóc się obudzić i wyzwolić.

Generalnie to zagadnienie jest tak często poruszane i tak znane, że musi być choć odrobinę rzeczywiste.

timewave pisze:
Jeszcze jedna wątpliwość - czy ludzie mogą się inkarnować tylko w postaciach ludzkich, czy też w postaciach zwierząt lub roślin?


Podobno zwierzęta i rośliny zajmują dusze które jeszcze za daleko nie zaszły, są świeże w procesie ewolucji. Dopiero później inkarnują w ludzi czy jakichś tam "kosmitów" :) .

_________________
"Wiem, że nic nie wiem..."



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 04 paź 2009, 8:14 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 cze 2009, 19:25
Posty: 787
Lokalizacja: Sopot
Płeć: mężczyzna
Kiedy ktoś krzywdzi inną osobą, zawiązuje z nią połączenie karmiczne i potem ofiarę ciągnie go kata, kata do ofiary. I tak ofiara staje się katem, kat ofiarą... Średniowieczni Katarzy z południa Francji, którzy byli ostro tępieni przez kościół pod koniec swojej pracy na Ziemi sami wystawiali się oprawcom, by ta więź karmiczna nawiązała się między nimi, by w kolejnych wcieleniach związać swoich prześladowców z drogą, którą sami kroczyli - drogą umierania za życia (umierania ego) i rozwiązywania karmy. Ci z nich, którzy już nie musieli ponownie się rodzić, wracali, by to połączenie prowadziło ludzi z nimi związanych do wyzwolenia :)
[źródło: Antoni Gadal "Na ścieżkach do Świętego Graala"]

Karma, póki jest tylko wzajemnym ściganiem się kata i ofiary z cykliczną zamianą ról, jest przywiązaniem do koła narodzin i śmierci, do matrixa tej iluzorycznej rzeczywistości. Ale to właśnie dzięki tym kolejnym powtórzeniom w końcu dochodzimy do poznania bezsensowności tego obrotu. Jak z tego wyjść? Mówił o tym Jezus, mówił Budda, mówili i inni... Dziś też wielu o tym mówi i myślę, że równie wielu stara się to urzeczywistnić - trudno oceniać jak komu to wychodzi, ale skoro dążą, to znaczy, że prawo karmy w nich dokonuje swojego zadania.

Pozwolę sobie odesłać do innego tematu zainteresowanych, gdyż i wokół nas są ludzie, którzy takie dążenia próbują wcielić w życie: http://davidicke.pl/forum/alchemia-duchowa-kurs-informacyjny-t844.html - warto ich przynajmniej posłuchać :)
a jak mówią stare mądrości: "Kto szuka, ten znajdzie"

_________________
Evolution - the greatest show on Earth !



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 17 paź 2009, 23:00 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 paź 2009, 20:39
Posty: 186
Lokalizacja: Dania
Płeć: kobieta
Zawsze mnie zasanwiala taka sytuacja:
Kobieta zakochuje sie w mezczyznie, bierze z nim slub, rodzi mu dzieci , ktory pozniej okazuje sie katem -alkoholikiem dla calej rodziny. Zneca sie psychicznie i fizycznie nad cala rodzina.

I pytanie: kobieta postanawia meczyc sie cale zycie z tym potworem , zarazem poświęcając dzieci , ktore nie wyrosna na normalne po takim dziecinstwie, czy rozwiesc sie, zerwac kontakt z tym czlowiekiem, ulozyc sobie zycie na nowo ??? Wg karmy kobieta nie odpokutowała swojego grzechu, ale skad mozemy wiedziec , ze to byl ten grzech, moze zwiazek z tym czlowiekiem byl wpadka i bledem "komputera" ??? :roll:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 18 paź 2009, 19:56 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 sie 2009, 21:18
Posty: 142
A czy pierwsza osoba, która cierpiała to cierpiała przez karmę? Dla czego jak jeszcze nikomu nie zdążyła zrobić krzywdy? Tu niby pojawia się możliwość późniejszego jej wprowadzenia, już po popełnieniu "grzechu" (Adam i Ewa?). Karma to tylko część całości, tam pewnie wchodzą w grę bardziej skomplikowane "cuda". Taki najprostszy system nagrody i kary, jednak traci ona sens jeżeli nie pamiętamy poprzednich wcieleń, bo człowiek uczy się na błędach. No chyba, że dotyczy ona tylko obecnych błędów, za tego wcielenia lub dusza pamięta inkarnacje i jakoś to tam odwzorowuje.
A może to tylko nasz wymysł, by spróbować utrzymać samodyscyplinę. Myślimy, że stanie się coś złego "bo wraca do nas" i sami przyciągamy taką sytuację. Ponoć kreujemy własną rzeczywistość to może i kreujemy sobie też karmę. Do tego dochodzi nasza zbiorowa świadomość "jedności" i już nic z tego nie rozumiem...
i bardziej utwierdziłem się w przekonaniu jak mało jeszcze wiem. Ale może do niczego mi to nie potrzebne?
Nie da się ukryć, karma jest czymś dziwnym ;) .

_________________
"Wiem, że nic nie wiem..."



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 19 paź 2009, 12:19 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 cze 2009, 19:25
Posty: 787
Lokalizacja: Sopot
Płeć: mężczyzna
Nie ma żadnego grzechu! Na początku jest człowiek tworzący to, co byśmy mogli nazwać dobrymi i złymi rzeczami - jest twórcą i objawia siebie przez objawienie tego co tworzy, dlatego wszystko jest nim i nie ma w tym nic dobrego, ani złego, tylko on sam. Nie może z niego wyjść nic, co nie byłoby nim samym, bo jakby mogło mieć w nim swoje źródło?
Potem jego twory wracają do niego, ale on akceptuje tylko niektóre - te, które wydają mu się jego własnością, jego częścią. Inne ocenia, jako działania zewnętrzne, które nie są z nim zgodne i je odrzuca lub broni się przed nimi, samemu tworząc ich więcej i większych (broni się przed swoim tworem dokładając do niego jeszcze więcej siebie). Wszystkie jego twory oczywiście wracają do niego ponownie i na nowo, a on tworzy nowe, które też powrócą. Cały czas oczywiście przyjmuje te, które akceptuje i odrzuca pozostałe. Koło się toczy.
Ale nie spotyka nas na drodze nic, czego sami byśmy nie wybrali - wracają do nas te cząstki nas samych za którymi tęsknimy, bez których czujemy się samotni (może podświadomie, może nieświadomie, ale jednak) i tak wszystko co nas spotyka jest z nas i w nas i pomimo pozornego chaosu, jest pełne harmonii.

Pytacie o kobietę, która żyje z katem - znacie jakąś osobiście? Ja znam kilka i większość z nich sama sobie wybiera taki los, bo gdyby tego nie chciała, to by odeszła, a one zwykle jeszcze bronią swoich "oprawców"! Nie ma prawa, które nakazywałoby komukolwiek cierpieć. Każdy sam wybiera swoją drogę i nic na niej nie pojawia się ponad to co sam stworzył.
Ale nie ma też w tym żadnego grzechu! to wymysł kościoła, który nie potrafi wytłumaczyć tego co się dzieje w lepszy sposób. Po co by komu był kościół, gdyby ludzie zrozumieli, że wszystko czego potrzebują jest w nich? Ale kościół też stworzyli ludzie, po to, żeby odsunąć od siebie odpowiedzialność, po to, żeby móc powiedzieć, że ich los nie należy do nich samych. I dostają to czego chcą i sami to tworzą i nie ma w tym żadnego grzechu, tylko WOLNY WYBÓR!
I tylko wciąż na nowo odrzucany fakt SAMOSTANOWIENIA o sobie sprawia, że ludzie sami są dla siebie katami, a biadolą, że to inni im gotują dany los.

Prawo karmy wbrew pozorom jest bardzo proste i nie trzeba od niego uciekać - wystarczy je wypełnić. Wziąć na siebie odpowiedzialność za wszystko co dzieje się w moim świecie i w RADOŚCI to ponieść, bo to wszystko jest moje i jest we mnie. Nie ma potrzeby kontrolować tego co się tworzy, bo nie ma możliwości stworzyć czegoś czego nie ma w tobie. Nie ma potrzeby użalać się, płakać, czy nawet po prostu nie radować się tym, co tworzymy, bo tym właśnie jesteśmy i przez to możemy siebie poznać - siebie samych, każdy z osobna, a nie siebie nawzajem, bo ten drugi robi mi to, co sam sobie stworzyłem (on tworzy coś podobnego, dlatego może być wypełnieniem mojego tworzenia) - wszystko się ze sobą łączy.

Jest to na prawdę radosna rzecz, jeśli ją pojąć. A jeśli ci się nie podoba twoje życie - zmień je.
Jeśli go nie zmieniasz, to dlaczego narzekać? Fakt, że się szuka WYMÓWEK dlaczego się czegoś "nie da" zmienić, jest potwierdzeniem tego, że chce się tkwić, w czym się jest :) i w ten sposób sami stanowimy o sobie, nawet jeśli się tego wypieramy.

_________________
Evolution - the greatest show on Earth !



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 19 paź 2009, 12:39 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 maja 2009, 18:47
Posty: 705
Lokalizacja: 3miasto
Płeć: mężczyzna
Podpisuję się pod tym o czym pisze Trzyszu, wszystkimi ręcoma i palcyma :lol: !!!
Sedno strawy ujęte w stu procentach.
Kilka luźnych uwag...
Znacie to: "Dziurę w du*ie i wymówki to ma każdy" ("Czas Apokalipsy" bodajże).
Co do bitych żon i mężów tzw. katów - opowiem Wam standardową historyjkę z pracy policjantów... Dostaje gliniarz wezwanie na awanturę domową - pijana "głowa rodziny" robi porządki, tzn. gania z nożem po domu, tłucze żonę, dzieci zamyka w łazience (od dwóch dni), i ogólnie rzuca wszystkim cięższym, tak od czterech kilogramów wzwyż. Wchodzi policja, negocjuje, kolo rzuca się na gliniarzy z nożem, oczywiście dostaje baty i zostaje zakuwany w kajdanki i wieziony na wytrzeźwiałkę... Zapytacie, Drodzy Forumowicze, co robi jego żona? Ano, jak to każda kochająca żona, rzuca się gliniarzom na plecy, i walczy jak lwica w obronie swego kata... Zapomniała, że trzy i pół minuty wcześniej sama dzwoniła i prosiła "ZRÓBCIE COŚ"... "Ballada O Januszku " w wersji LIVE.
Tak było kiedyś, nie jestem już w obiegu więc coś mogło się zmienić, tzn. technikalia - np. nie ma już (chyba) izb wytrzeźwień, itp. Bo na pewno nie zmieni się mentalność bijących i bitych...

_________________
To my dajemy im władzę. Ich pożywieniem są nasze negatywne myśli, emocje, żądze, lęki. Demaskujcie ich, ale nie walczcie z nimi. Przebaczcie im, a potem przesyłajcie światło i miłość. Miłości nikt się nie oprze, bo nikt nie wynalazł broni przeciwko bezwarunkowej miłości.
Wszyscy wyszliśmy z tej samej Iskry Monadycznej i wszyscy do niej wrócimy. „In lak’ech, ala ken” – „JA jestem w TOBIE, tak jak TY jesteś we MNIE”.

Hanna Kotwicka
http://www.maya.net.pl



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 19 paź 2009, 14:19 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 29 maja 2009, 22:33
Posty: 379
Płeć: mężczyzna
Przypomina mi się w tym momencie autentyczna historia opowiedziana kiedyś przez mojego teścia, który przypadkowo stał się świadkiem awantury małżeńskiej, w trakcie której niewiasta bita przez męża wzywała pomocy. Teść był solidnej postury, chwycił jegomościa i nieco poturbował. Ale w tym momencie poczuł, że dostał czymś ciężkim w głowę. Od kogo - oczywiście od tejże maltretowanej żony. Skończyło się to tak, że w końcu oboje dostali łomot, ale teść miał nauczkę do końca życia, aby nie mieszać się do awantur małżeńskich.

Czy można normalnie zrozumieć tę dziwną, masochistyczno-cierpiętniczą naturę tego rodzaju kobiet? A może pokutuje jeszcze dawne powiedzenie "niechby pił, niechby bił, byle był"? Ale jak dojdzie w wyniku takich awantur małżeńskich do zabójstwa, to media później ubolewają, dlaczego nikt nie interweniował ani nie wzywał policji.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 19 paź 2009, 15:33 
> Sonial13, Easy_Rider

Całkowicie potwierdzam. "Małżeństwo" po chwili znowu się dogada - do kolejnej kłótni - a wy / my czy ja zostaniecie / -my potraktowani jako wtrącający się w nieswoje sprawy; mając tą wiedzę unikałem już tego typu niezręcznych sytuacji nie będąc pewnym czy nie będę miał do czynienia z jakże powtarzalną, typową sytuacją.

Zarówno takich mężczyzn, którzy znają tylko jeden atawistyczny sposób rozwiązywania problemów jak i kobiet typu "nie wiadomo czego właściwie chce i o co tak naprawdę jej chodzi" lepiej unikać szerokim łukiem.

Niekoniecznie mieszał bym do tego karmę ale jeśli spojrzeć na rolę kat - ofiara to raczej nie ma innego wyjaśnienia.
Ktoś jakoś "musi" te role s-(wy)pełniać. Skoro "Bóg" realizuje swoje "wyroki" czyimiś rękoma to ktoś musi to robić i jakoś musi to wyglądać (być zrealizowane). Jednego życia na to by nie wystarczyło zważywszy na to, że może być ono krótkie.



Na górę
   
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 19 paź 2009, 18:23 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 cze 2009, 19:25
Posty: 787
Lokalizacja: Sopot
Płeć: mężczyzna
timewave pisze:
Uważam, że pewnymi być może nawet jedynymi wyjaśnieniami jest to, że należy to rozpatrywać jako gigantyczny ciąg zdarzeń trwający cały czas, "wieczne teraz" na które "Bóg patrzy" jako na całokształt.
Czy w związku z tym w łeb bierze zasada "każdy kowalem swojego losu" i jak się to odnosi do "problemu" rzekomo wolnej woli, którą uważam, ża pojęcie "lekko" wymuszone.

Może być tak, że Bóg objawia się poprzez swoje stworzenie i poznaje sam siebie poprzez to co my robimy. Dlatego nie ma żadnego większego planu, ponad wolną wolę jego tworów (czyli nas), a asekurowane jest to jedynie prawem karmy, aby się nie rozjechało za bardzo. I tu wszystko trzyma się kupy, bo owszem, wolna wola, ale jeśli już coś stwarzasz, to bądź w tym konsekwentny, a jeśli chcesz przejść do innej kreacji, przyjmij swoje stworzenie spowrotem do siebie, zanim odwrócisz się w drugą stronę - to spaja proces tworzenia i hamuje kreację przed jej bezkresną ekspansją bez uwagi twórcy.

timewave pisze:
"M" rodzi się w 1970 r. jest rok 1982 r. w którym "przypadkowo" "M" dowiaduje się od jasnowidza kto będzie jego życiową partnerką "K", która... dopiero się urodzi w 1983 r.
Załóżmy, że jasnowidz był dobry i to się potwierdziło, jak to się na do twierdzenia o wyborze swojego życia w momencie (lub niewiele przed) swoich urodzin czyli w tym przypadku "K".
Jeśli "M" już wie o "K" w swoim życiu jeszcze przed narodzeniem "K" to jak się to ma do wyboru "na życie" "K" o którym przed chwilą wspomniałem, wolnej woli, przeznaczenia = karmy ??? etc.

Skąd takie twierdzenie, że wybieramy swoją drogę w momencie lub tuż przed narodzinami? W odniesieniu do tego co napisałeś jest najpewniej błędna - czas jest iluzją, może jednym z wymiarów, po którym można skakać nie będąc związanym jeszcze z materią (czyli jeszcze tuż przed narodzinami lub połączeniem duszy z embrionem - trudno wyczuć kiedy to nastepuje ;) ).
Z innej strony naszych wyborów na całą nieskończoność mogliśmy dokonać przed początkiem czasu lub podejmujemy je w każdej chwili, która jest, jak sam napisałeś Wiecznym Teraz, w którym oś czasu jest jakby skierowana prostopadle do płaszczyzny bytu, a więc w każdym momencie jest tu cała wieczność, cały czas wszechświata w punkcie - to by wiele tłumaczyło ;)

timewave pisze:
"Ludzie tacy jak my, wierzący w fizykę, wiedzą, że różnica między przeszłością, teraźniejszością i przyszłością jest tylko uparcie obecną iluzją". - Albert Einstein

"Dziś to Jutro, tyle, że Jutro" - S. Mrożek

Czyż nie jest to wszystko spójne? ;)

timewave pisze:
Ktoś jakoś "musi" te role s-(wy)pełniać. Skoro "Bóg" realizuje swoje "wyroki" czyimiś rękoma to ktoś musi to robić i jakoś musi to wyglądać (być zrealizowane). Jednego życia na to by nie wystarczyło zważywszy na to, że może być ono krótkie.

w tych słowach zawiera się pewna ciekawa rzecz, której swoje wyobrażenie postaram się niebawem przedstawić, ale jest nieco zamotana w swej prostocie, dlatego muszę się zastanowić jak to ugryźć ;)
Ale samo stwierdzenie "Bóg realizuje swoje wyroki czyimiś rękoma" jest wielowymiarowe i zawiera w sobie pułapkę, zagadkę i zarazem jej rozwiązanie ;) Pułapkę w postaci znowuż zrzucania swojej odpowiedzialności na tegoż "Boga", ale to tylko jedna strona medalu :)

_________________
Evolution - the greatest show on Earth !



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 19 paź 2009, 20:35 
Offline
Grand Elect Mason * 14th Degree
Grand Elect Mason * 14th Degree

Rejestracja: 04 cze 2009, 15:23
Posty: 1448
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Płeć: mężczyzna
A nie wydaje się Wam, że karma to prostu program komputerowy podobny do wirusa? Świadomość (nie wchodzę w szczegóły czym Ona jest) ma fraktalnie nieskończoną strukturę i każdy z nas ( w tej chwili na Ziemi) jest takim fraktalem. Wszystko było cacy do momentu gdy jakiś cwaniak "zainfekował" fraktalną Świadomość wirusem pod nazwą "umysłu"(ego) co spowodowało deformacje fraktalu i co musiało w konsekwencji spowodować wydzielenie tych fraktali z całej struktury Świadomości. Bez tego infekcja objęłaby całą Świadomość. To "wydzielenie" jak izolatka służy naprawieniu każdego zainfekowanego fraktala poprzez przyjęcie procesu zdrowienia. Niestety to zdrowienie, w moim przekonaniu, polega zaakceptowaniu bezwarunkowej miłości (LUDZIE JAKIE TO TRUDNE!!!!). Z tego powodu musi to trwać tak długo (polecam Dana Wintera, który tłumaczy jak wyzwolić się z karmicznego przyciągania w chwili "śmierci"). Reasumując, jeśli stajesz się fraktalna/y (kompatybilna/y) ze Świadomością to witaj w Domu :) W przeciwnym razie wszystko zdaje się działać jak program komputerowy.
Jeśli zdarzyło się Ci być tak bogatym, że gardziłeś biednymi to po śmierci sam widzisz krzywdę biednych, a że po tamtej stronie "co pomyślisz to się staje" wędrujesz (przyciągasz się) do towarzystwa biednych w nowym wcieleniu i dalej jeśli:
- gardzisz bogatymi- w następnym wcieleniu odrabiasz lekcję jako bogaty
- mimo wszystko zachowujesz pełne uczucie miłości - stajesz się fraktalny i fruwasz poza karmą
Jak widać wystarczy jedna infekcja i problem może ciągnąć się wiekami, zresztą moim zdaniem bez zachowania linearnego czasu, tzn. swoje błędy z wcielenia w XX w. możesz odrabiać we wcieleniu z V w.(czas nie ma znaczenia). To jest ten cały gówniany matrix - wykorzystuje część operacyjnych zdolności Świadomości w celu jej podzielenia (frakcjonowania). Te zdolności doskonale są opisane w transurfingu Zelanda czy prawie przyciągania Vitale itp..
W taki sposób właśnie przyciągamy do siebie zdarzenia, które skutkują nie tylko tu i teraz ale również w następnych (kolejnych) wcieleniach. To jest majstersztyk! Kto i dlaczego wdrożył tego wirusa, to jest temat na odrębną dyskusję, która toczy się już na tej witrynie w kilku miejscach.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 19 paź 2009, 21:13 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 cze 2009, 19:25
Posty: 787
Lokalizacja: Sopot
Płeć: mężczyzna
konserwa: w tym co piszesz jest wiele ciekawych spostrzeżeń, ale nawet z samej twojej wypowiedzi nie potrafię wyciągnąć negatywności karmy - wirusem jest egocentryczna świadomość, z czym trzeba się zgodzić, ale karma wydaje mi się w tym odniesieniu raczej bezpiecznikiem, po to by wirus ego nie szalał bez końca i bez granic :)

_________________
Evolution - the greatest show on Earth !



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 19 paź 2009, 21:57 
Offline
Grand Elect Mason * 14th Degree
Grand Elect Mason * 14th Degree

Rejestracja: 04 cze 2009, 15:23
Posty: 1448
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Płeć: mężczyzna
trzysz pisze:
konserwa: w tym co piszesz jest wiele ciekawych spostrzeżeń, ale nawet z samej twojej wypowiedzi nie potrafię wyciągnąć negatywności karmy - wirusem jest egocentryczna świadomość, z czym trzeba się zgodzić, ale karma wydaje mi się w tym odniesieniu raczej bezpiecznikiem, po to by wirus ego nie szalał bez końca i bez granic :)

negatywne/pozytywne to są właśnie karmiczne pojęcia :D ale poważnie:
- oddziel ego od Świadomości. według mnie ego to nakładka na Świadomość, operator wirusa,
- karma, to operacyjny program wirusa, dzięki któremu hodowla "owiec" może trwać, ale działa zgodnie z naszą wolą (zawsze to my wybieramy...),
- jednocześnie jest tym bezpiecznikiem, o którym mówisz; z tym że to działa "automatycznie", po prostu jeśli nie masz (twoja Świadomość) fraktalnego wzorca, to nie pasujesz "do raju" (nie mieścisz się harmonijnie we fraktalnej strukturze "całośc" Świadomości); inaczej mówiąc Twój klucz do zamka drzwi do raju ma już inny wzór...,
- wirus (zresztą jak każdy...) tak się rozszalał, że naprodukował tak dużo frakcjonowanych fraktali, że nie mieszczą się one w matrixie (potrzebny reset - 2012?) ;
z naszego poziomu 3D ta "negatywność" to także pułapka zbytniego zanurzenia się w 3Dreality, coś jak narkotyk....polecam wątek AA z KT-95 " Dalekie podróże" Roberta Monroea;

mam wrażenie, że na gruncie wdrożenia tego resetu w kosmosie zawrzało, gdyż to już nie jest zgodne z wolną wolą :?:
na razie z kosmicznego punktu widzenia wszystko niby jest OK.- prawo wolnej woli jest zachowane, bo ostatecznie wyboru dokonuje każdy z nas....



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 20 paź 2009, 11:38 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 29 maja 2009, 22:33
Posty: 379
Płeć: mężczyzna
Czy prawo karmy nie jawi się Wam jako coś w rodzaju błędnego koła, z którego człowiek nie jest w stanie się wyrwać, chociaż na ogół nie ma tej świadomości? Przypomniał mi się bowiem obraz Malczewskiego pod takim właśnie tytułem - "Błędne koło".

Obrazek

Link do większej rozdzielczości.

Wiki tłumaczy ten obraz następująco:
Cytuj:
Jest to fantastyczna wizja postaci wirujących w kole magicznym. Lewa, rozświetlona część obrazu symbolizuje zmysłowe upojenie, prawa, ciemna - przedstawia lęki i niepokoje twórcy. Sam artysta przedstawia siebie jako chłopca siedzącego na szczycie drabiny, wyrastającego przez to nad głowy innych postaci. Obraz można interpretować jako pytanie o rolę artysty.

Czy jednak na pewno? Malczewski był twórcą wybitnym, jego obrazy często mają charakter fantasmagoryczny. Może to skutek używania halucynogenów, wówczas już popularnych wśród artystów - nie chodzi o to, aby go oceniać, tylko o odmienne stany świadomości, jakie mogły mieć wpływ na jego twórczość. W związku z tym, czy tego rodzaju szkolne tłumaczenie jakie zamieszcza Wiki pasuje do tego rodzaju twórczości? Tym bardziej, że wyjaśnienie to w ogóle nie odnosi się do tytułu obrazu, no bo właściwie dlaczego koło i dlaczego błędne? Czy tego obrazu nie można więc interpretować jako alegorii prawa karmicznego?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 20 paź 2009, 12:36 
Taki toporny przykład pierwszy z brzegu ukuty "na kolanie":

Koparka (świadomość) i jej operator (kierowca), koparka "wie" jakie jest jej przeznaczenie ale nieuświadomione, po prostu jej zadania są ściśle określone wynikające z "przeznaczenia" i karmy czyli odrobienia czegoś z przeszłości (oraz "co ma wisieć na utonie") i teraz do tego "zestawu" dobiera się ego (operator), który tylko uważa, że wszystko wie lepiej, prowadzi jak umie, robi ewolucje na placu czyli nakłada to co wie, umie - mając ograniczoną świadomość - na przeznaczenie do konkretnego działania "życia" koparki (świadomości).

Teraz uświadomić należało by sobie jak bardzo kierujący jest zmanipulowany ze wszystkich stron, czas to pieniądz, bez pracy nie ma kołaczy i eksploatuje tą świadomość nie widząc tego konsekwencji i świadomość schodzi na plan dalszy.
Jeśli jeszcze do tego dodamy częste pijaństwo operatora jak wtedy wygląda i jakie szanse rozwoju - ma przy takiej nakładce - stworzona do tego celu świadomość (w przykładzie koparka). Zamiast ona robić swoje i kopać jest notorycznie kopana przez swojego "pana" - ego. Koparka (świadomość) podświadomie wie jakie są jej cele rozwojowe, karma etc. natomiast nakładka ego ma to gdzieś i realizuje sobie tylko znany plan odgórnie narzucany zresztą programowaniem i warunkowaniem społeczeństwa w kierunku materializmu i zaspokajania tylko potrzeb egzystencjalnych wynikających z atawistycznej potrzeby (konieczności) przetrwania.


btw szukam obrazu (grafiki) obrazującej przerażoną duszę zaprzęgniętą w porywiste konie (czyli zmysły) który obrazuje to co mam na myśli.



Na górę
   
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 20 paź 2009, 13:22 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 29 maja 2009, 22:33
Posty: 379
Płeć: mężczyzna
timewave pisze:
btw szukam obrazu (grafiki) obrazującej przerażoną duszę zaprzęgniętą w porywiste konie (czyli zmysły) który obrazuje to co mam na myśli.

Też próbowałem znaleźć, ale znalazłem coś innego na temat, też z końmi:

Obrazek

Niestety, brak informacji na temat autora.

Natomiast wydaje mi się, że temu, czego szukasz, chyba najbardziej odpowiada obraz "Szał" Podkowińskiego.

Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 20 paź 2009, 13:56 
Dzięki ale to jeszcze nie to, pierwsza ilustracja odnosi się do reinkarnacji choć ta z kolei nieodłącznie wiąże się z karmą, natomiast druga już blisko...

krótki i ogólny opis ilustracji której poszukuję:

Cytuj:
Dusza jak rydwan: woźnica rozum, konie: pożądliwość i dzielność (zmysły)


ilustracja robi wrażenie



Na górę
   
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 22 paź 2009, 8:23 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 cze 2009, 19:25
Posty: 787
Lokalizacja: Sopot
Płeć: mężczyzna
Pomimo, że to tylko kopia postu z tematu http://davidicke.pl/forum/post8180.html#p8180, to jednak wstawiam to tutaj, bo wiąże się silnie z tym, o czym piszemy tutaj i warto, żeby było razem:

w temacie dzieci z nieb(((AAA))) Easy_Rider pisze:
Nie spotkałem się z rozważaniami na temat źródeł tego rodzaju uzdolnień dzieci indygo. Uważam, że w grę wchodzą dwie możliwości: albo jest to forma transkomunikacji z innego wymiaru (coś podobnego do automatycznego pisma), albo inkarnacja wybitnego artysty.

na co mu odpowiedział trzysz ;):

Każdy z nas jest bytem mającym na karku miliony lat i tysiące inkarnacji - ile w tym czasie zrobiliśmy? czego się nauczyliśmy? To się nie straciło, ale jak w powyższym fragmencie, zostało stłumione, przez wychowanie. Ci ludzie, którzy nie utracili kontaktu z tą sferą swojego istnienia, mogą z niej czerpać do woli.
I tu znowu kłania się prawo karmy, które jest tylko zapisem tego, co robiliśmy wcześniej, a do którego mając dostęp (niekoniecznie zupełnie świadomy, ale choćby intuicyjny - a czym jest intuicja, jeśli nie połączeniem z nim?), moglibyśmy widzieć powiązania i relacje między decyzjami, które podejmowaliśmy wcześniej, a skutkami, jakie to wywoływało. Stąd też cały czas obstaje przy pozytywnym aspekcie karmy, lub w najgorszym wypadku jej neutralności - to system, który nas odsuwa od wewnętrznej wiedzy od samych narodzin, zrywa połączenie z tym ponadczasowym skarbem, sprawiając, że zaczynamy za każdym razem od nowa!

Ale ten potencjał, ta wiedza, wciąż jest z nami i objawia się, częściowo przez uczucia (co jest ze mną zgodne, a czego z jakiegoś powodu robić już nie muszę), częściowo przez nie do końca świadome wybory (choć mieszać się to może z narzuconymi programami).
Ze swojego przykładu, mogę powiedzieć o reinkarnacji - wychowałem się w mocno katolickiej rodzinie, w której byłem "traktowany" jak każdy dzieciak, którego chce się "dobrze wychować". Wpajano mi światopogląd kościółkowy, mówiąc że po śmierci idzie się albo do nieba albo do piekła, a żyje tylko raz. Lecz wystarczył tylko jeden 10minutowy filmik o zjawiskach nadprzyrodzonych, wspominający o hinduskim wierzeniu w reinkarnację (co było przedstawione raczej jako ciekawostka, która nie wiele ma wspólnego z prawdą, ale są na świecie dziwaki, które w to wierzą ;)), żebym sobie PRZYPOMNIAŁ, że reinkarnacja po prostu JEST. Trudno mi użyć innego, bardziej adekwatnego słowa, niż PRZYPOMNIENIE, bo w odniesieniu do tego, czego mnie całe życie uczono, wypełniła mnie nawet nie wiara, ale pewność, że tak właśnie jest, a było to w wieku lat 6, 7 lub 8. Nie miałem żadnego argumentu za tym i kiedy mówiłem na głos co myślę, od razu mnie "nawracano" - dlatego przestałem o tym mówić, ale już drugi raz nie zapomniałem ;) i od tamtej pory zaczęło się systematyczne podmywanie moich kościelnych fundamentów :) Nie wyobrażam sobie tego bez przynajmniej znikomej łączności z karmicznym bagażem-skarbem.

_________________
Evolution - the greatest show on Earth !



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 22 paź 2009, 9:09 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 29 maja 2009, 22:33
Posty: 379
Płeć: mężczyzna
Religia chrześcijańska a reinkarnacja - ciekawy temat.

Prawdopodobnie, chrześcijaństwo w początkowym okresie, do IV w. uznawało wiarę w reinkarnację. Jej zwolennikiem był Orygenes z Aleksandrii, jeden z największych teologów chrześcijaństwa. Później, w wyniku kolejnych soborów, zniesiono i zabroniono wiary w reinkarnację, gdyż nie było to wygodne dla ideologii odradzającego się w nowym (nomen-omen!) wcieleniu Imperium Rzymskiego. Na podobnej zresztą zasadzie sfałszowano dekalog, usuwając drugie przykazanie, a z dziesiątego tworząc dwa, aby się liczba zgadzała.

Jednak chcąc dojść do własnej prawdy i do własnej ścieżki duchowej, trzeba zerwać mentalne blokady wprowadzone przez religię, tylko nie każdy ma do tego wystarczającą odwagę. Dobrze, Trzyszu, że wykazałeś tę odwagę. Ten krok na pewno Ci się opłaci - zarówno na planie fizycznym, jak i duchowym.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 22 paź 2009, 11:04 
W Biblii są fragmenty odnoszące sie do reinkarnacji, znaleźliście ? ;)



Na górę
   
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 22 paź 2009, 11:39 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 maja 2009, 18:47
Posty: 705
Lokalizacja: 3miasto
Płeć: mężczyzna
Poprosimy!

_________________
To my dajemy im władzę. Ich pożywieniem są nasze negatywne myśli, emocje, żądze, lęki. Demaskujcie ich, ale nie walczcie z nimi. Przebaczcie im, a potem przesyłajcie światło i miłość. Miłości nikt się nie oprze, bo nikt nie wynalazł broni przeciwko bezwarunkowej miłości.
Wszyscy wyszliśmy z tej samej Iskry Monadycznej i wszyscy do niej wrócimy. „In lak’ech, ala ken” – „JA jestem w TOBIE, tak jak TY jesteś we MNIE”.

Hanna Kotwicka
http://www.maya.net.pl



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 22 paź 2009, 12:11 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 29 maja 2009, 22:33
Posty: 379
Płeć: mężczyzna
Aya Sophia pisze:
W Biblii są fragmenty odnoszące sie do reinkarnacji, znaleźliście ? ;)

Nie przeglądałem Biblii pod tym kątem. Ale nie trzeba sięgać do Biblii - wystarczy treść modlitwy Wyznanie wiary (Credo Nicejsko-Konstantynopolitańskie), którą katolicy wymawiają codziennie, ale nigdy się nie zastanawiają nad jej słowami:

Cytuj:
Wierzę w jednego Boga, * Ojca wszechmogącego, *[...] I w jednego Pana Jezusa Chrystusa, * Syna Bożego Jednorodzonego, [...]* On to dla nas, ludzi, * i dla naszego zbawienia * zstąpił z nieba. * I za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi Dziewicy*[...]

Zstąpił z nieba - czyli że wcześniej musiał tam być jako byt duchowy. Cóż to jest, jeśli nie inkarnacja?

Krk zaprzeczając reinkarnacji, strzela sobie w stopę.
Nauka religii rzymskiej polega głównie na zajmowaniu się duszą po śmierci, czyli jej zbawieniem. Ale przecież - skoro ta dusza odchodzi z ciała w chwili śmierci, to kiedyś przecież musiała do niego wejść? Gdyby więc przyjąć, że nie ma reinkarnacji, konsekwentnie należałoby zakwestionować albo samo istnienie tej wędrującej duszy albo przynajmniej jej nieśmiertelność.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 22 paź 2009, 14:05 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2009, 2:25
Posty: 688
Easy_Rider pisze:
Krk zaprzeczając reinkarnacji, strzela sobie w stopę.
Nauka religii rzymskiej polega głównie na zajmowaniu się duszą po śmierci, czyli jej zbawieniem. Ale przecież - skoro ta dusza odchodzi z ciała w chwili śmierci, to kiedyś przecież musiała do niego wejść? Gdyby więc przyjąć, że nie ma reinkarnacji, konsekwentnie należałoby zakwestionować albo samo istnienie tej wędrującej duszy albo przynajmniej jej nieśmiertelność.

Gdzieś mi umknął związek przyczynowo-skutkowy...
Jeśli nie ma reinkarnacji to znaczy że dusza nie może wędrować albo być nieśmiertelną???
Oba fakty są niezależne,zarówno reinkarnacja może nie istnieć jak i istnieć nieśmiertelna dusza i na odwrót albo też obie rzeczy istnieją lub nie istnieją.
Jeśli mówimy o Nowym Testamencie to wszyscy spotkamy się na Sądzie Ostatecznym ale to nie to samo co reinkarnacja a tym którzy nie będą mieli pozytywnego wyroku nie wróżę długiego życia.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 22 paź 2009, 15:08 
> Easy_Rider

To nie jedyna sprzeczność...

Modlą się również: "... stworzycielu nieba i ziemi, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych... - tych drugich oficjalnie rzekomo nie ma 8-)



Na górę
   
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 22 paź 2009, 15:25 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 cze 2009, 19:25
Posty: 787
Lokalizacja: Sopot
Płeć: mężczyzna
Faktycznie Easy_Rider, chyba troszkę przesadziłeś - kk to chyba tłumaczy tak, że dusza jest powoływana do życia, kiedy zaczyna ożywiać ciało lub embriona (dusza, od słowa dech, który daje życie)
Po za tym, nawet gdyby dusza istniała wcześniej, to i tak kk mówi co najwyżej o jednej inkarnacji - nie musi być kolejnej, żeby się to trzymało kupy (jako tako).
Jednakowoż to, co się w tym kupy nie trzyma, to fakt, że za marne jedno życie, (jak ktoś ma szczęście trwające kilkadziesiąt lat, ale równie dobrze może trwać kilka dni i nie ma do niego jednoznacznej instrukcji obsługi) dusza ma odpowiadać całą wieczność? I coś takiego wymyślił kochający Ojciec? ;)
To mi dało do myślenia dawno dawno temu, kiedy analizowałem sytuacje swoją i mojej siostry, której nie miałem okazji poznać - urodziła się z wadą układu krwionośnego i umarła po 3 miesiącach, 2 lata przed moim pojawieniem się. Pytałem księdza na religii i swoją rodzinkę co z nią? Czy poszła do nieba, czy do piekła? Mówili, że oczywiście do nieba, bo nie miała okazji nagrzeszyć. Więc kolejne pytanie - czy to sprawiedliwe? Gdybym umarł zaraz po urodzeniu, byłbym już aniołkiem, a tak muszę kombinować, żeby nie "nasrać sobie w papierach". A taka ona ma wejściówkę za friko, a gdyby tu została, to by mogło się okazać, że jest z niej totalny rzeźnik, albo coś ;)
Oczywiście nie byłem zazdrosny o to że jej się udało wywinąć ;) to wszystko były argumenty, które miały pogrążyć rozmówcę, aby na koniec powiedzieć, że taki problem nie istnieje, kiedy bierzemy pod uwagę reinkarnację :) Po za tym wtedy każdy ma możliwość zasłużyć sobie na raj, a piekło i czyściec... cóż, jeśli istnieje piekło, to właśnie w nim siedzimy - taki wniosek wtedy mi się nasunął ;)

Czym miałby być sąd ostateczny w odniesieniu do wędrówki dusz? Byłby równie niesprawiedliwy, co jedno życie decydujące o wieczności, bo co za różnica, czy jedno życie, czy 1000 inkarnacji? A jeśli by jedne dusze pojawiły się tu wcześniej niż inne? - to oczywiście takie głupie argumenty, bo i temat głupi ;) jedyną osobą, która osądza życie, jesteśmy my sami i każemy się za własne "błędy" okrutnie. "Błędy", bo to nasze wyobrażenia tylko, a każemy się jeszcze za życia ;)

Timewave: jak to nie ma? a szatany i inne straszności? ;)

_________________
Evolution - the greatest show on Earth !



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 22 paź 2009, 16:04 
Offline
Grand Elect Mason * 14th Degree
Grand Elect Mason * 14th Degree

Rejestracja: 04 cze 2009, 15:23
Posty: 1448
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Płeć: mężczyzna
Moje "na dzisiaj" rozumienie powiązań pomiędzy reinkarnacją, a karmą:

1. Reinkarnacja jako "wędrówka dusz" to proces, przez który jesteśmy więźniami matrixa 3D
2. Karma to program (zbiór zasad) według którego ta wędrówka dusz się odbywa w 3Dreality
3. Genialność tej iluzji, służącej zniewoleniu tych co raz znajdą się w matrixie, polega na wykorzystaniu ogólnie istniejącej zasady ewoluowania Świadomości (rozumianej jako Wyższe Ja) poprzez doświadczanie różnych (być może nieskończenie wielu) rzeczywistości w wielu wymiarach. Jak wiecie uzasadnienie reinkarnacji też bazuje na doświadczaniu w celu uzyskania "odpowiednio dojrzałego stanu".
4. To prawdziwe ewoluowanie to wolna ale w pełni świadoma podróż przez różne wymiary bez ograniczeń czasoprzestrzennych.
5. Reinkarnacja napędzana przez karmę to ersatz ewoluowania/podróżowania Świadomości.
6. Nasza 3Dreality, to taka kosmiczna pułapka, z której ciężko się wydostać gdyż po pierwszym do niej zawitaniu Świadomość ulega zainfekowaniu. Leczenie tej infekcji objawiającej się zapomnieniem stanu miłości i jedności na rzecz egoizmu i podzielności trwa przez wiele wcieleń.
7. Mam wrażenie, że niektóre z Waszych poglądów bazują na trójwymiarowej identyfikacji z ego. To pułapka, która nie pozwala opuścić tej rzeczywistości. Konstrukcja duszy jako prawdziwego bytu fajnie wpisuje się w schemat ego stanowiąc dla niego mistyczne i egzystencjalne uzasadnienie tzn., ja(ego)+moja dusza= równa się prawdziwe istnienie. Dlatego całe to gadanie o duszy mnie nie przekonuje.
8. Wolę myśleć w kategoriach fraktalnie podzielonej Świadomości i w tym sensie @konserwa to biologiczny komputer (wehikuł) dla Świadomości, która miała już wiele różnych wehikułów i całkiem prawdopodobne że ma je "równocześnie"; dlatego nie przejmuję się kosmicznym losem @konserwy, bo ten byt jest jednak ograniczony czasem i przestrzenią. Idzie o to aby ta fraktalna część Świadomości wydostała się z 3D.
9. Stąd to dualistyczne pojmowanie życia jako dobre/złe, sprawiedliwe/niesprawiedliwe ma sens tylko w 3D gdzie nie jesteśmy (łatwo) w stanie zobaczyć samych siebie "w całości" jako Świadomości. To trójwymiarowe ograniczenie naszego postrzegania jest naturalnym źródłem powstawania zbiorów archetypów, z których wynika większość naszych zachowań tworząc tym samym karmiczne uwarunkowania zwane karmą.
10. Świadomość nie potrzebuje żadnych wzorców, po prostu tworząc doświadcza, a doświadczając tworzy. Być może 3D jest pozytywnym doświadczeniem, ale na skutek interwencji (do końca nie wiadomo czyjej.... :oops:) aplikującej wirusa karmy stała się ona energetyczną magmą, z której ciężko się wydostać.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 22 paź 2009, 16:45 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2009, 2:25
Posty: 688
Według pewnego poglądu,czyjego nie pamiętam,dobro i zło widziane jako "-" i "+" sumują się w ogólnym rachunku do zera więc nie ważne co robisz,ważne że robisz,pomagasz mieszać w tym kotle.

Trzyszu,nasz wieszcz Mickiewicz miał swoje do powiedzenia,myślę że mamy zwichnięte poczucie sprawiedliwości.
http://univ.gda.pl/~literat/dziady/003.htm



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 26 paź 2009, 11:37 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 29 maja 2009, 22:33
Posty: 379
Płeć: mężczyzna
huuysuy pisze:
Gdzieś mi umknął związek przyczynowo-skutkowy...
Jeśli nie ma reinkarnacji to znaczy że dusza nie może wędrować albo być nieśmiertelną???
Oba fakty są niezależne,zarówno reinkarnacja może nie istnieć jak i istnieć nieśmiertelna dusza i na odwrót albo też obie rzeczy istnieją lub nie istnieją.

Z opóźnieniem, ale nie chciałem pozostawić tej uwagi bez odpowiedzi.

Rozpatrując wszystkie kombinacje, musimy wykluczyć jako logicznie fałszywy przypadek, kiedy dusza nie istnieje, a istnieje reinkarnacja. Jednak nie do końca można tutaj zastosować zasady logiki, gdyż mówimy o rzeczywistości niedostępnej zmysłom ludzkim, w związku z czym dochodzenie do określonych wniosków ma raczej charakter osobisty i intuicyjny. Z tego wynika trudność w przekazaniu innym toku myślenia, ale częściowo wyręczył mnie z tego Trzysz w komentarzu to tej omawianej wypowiedzi.

Dla mnie istnieje zasadnicza sprzeczność między nieśmiertelnym charakterem duszy, a przypisaniem jej tylko do jednego, jedynego życia w wymiarze fizycznym. To byłoby konsekwentne, gdyby dusza umierała wraz z ciałem lub krótko po nim. Natomiast jeżeli dusza ma żyć wiecznie, to widać ma do spełnienia jakieś cele inne niż tylko bierne oczekiwanie na domniemany Sąd Ostateczny? Jeżeli w zaświatach istnieje również jakaś zasada celowości - to jaki byłby cel tego rodzaju rozwiązania?

Popatrzmy na to jeszcze z innej strony. Istnieje jeszcze jeden aspekt tej sprawy, mianowicie status duszy "przed życiem", o czym niewiele się mówi, a przecież jest to tak samo niezbywalny element jej nieśmiertelności, jak jej byt "po życiu". Czy dusze, które "zgłaszają się" do nowo powstających istnień ludzkich, za każdym razem muszą być tworzone na nowo i dlaczego nie mogą to być dusze już wcześniej inkarnowane - no bo jaka byłaby między nimi różnica we właściwościach? Znowu kłania się zasada celowości.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 351 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 12  Następna

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
cron Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group