Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 17 lis 2019, 5:31

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 351 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 8, 9, 10, 11, 12
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 17 mar 2015, 16:26 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 lut 2015, 19:01
Posty: 208
Płeć: kobieta
Lokalizacja: Warszawa
owcz4r pisze:
Cytuj:
Jednak ze snami jest różnie, sny są również przepowiedniami nie koniecznie związane z ludźmi, których znasz czyli nie jesteś związany emocjonalnie.


W Kompasie Zen czytałem że jest świadomość magazynująca, która to magazynuje wszystko co przeżyliśmy w tym i poprzednich życiach, i mamy do niej pełen dostęp. To by tłumaczyło nieznanych ludzi i miejsca w snach. Jednak tak jak mówisz, różnie to może być :)

...

Tak , różnie może być. Ja doświadczam takich przepowiedni, najgorsze jest to, że nie wiem o co chodzi lub o kogo chodzi. Kiedyś buddysta powiedział mi, "powinnaś zapobiegać jeżeli coś śni Ci się złego" , bardzo śmieszne jak się nie wie kogo dotyczy sen. A wizje Stop Klatka , zawsze mam przyszłość, ale to już co innego, nie myślę o tym co było i co będzie, jakoś mnie to nie interesuje Mruga

Pokaż Uwagi moderatora



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

 Tytuł: Re: KARMA
: 17 mar 2015, 16:26 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 17 mar 2015, 21:34 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 19 kwie 2013, 19:43
Posty: 208
Płeć: mężczyzna
Nie wiem co miał na myśli ten buddysta co do zapobiegania wizji ze snu.Może to wyrwane z szerszego kontekstu że tak brzmi.Umysł pochodzi ze świata formy czyli zmiennym jest.Pewnie istnieją jakieś energie lub jego funkcje które czasem pozwalając zgadnąć albo przy najmniej "wymyśleć" sobie że to zgadłem co będzie dopasowując do zdarzenia.Nie doszukiwałbym się jednak tu cudu będąc tym bardziej "buddystą" a jeszcze bardziej "strasznie " się tym przejmował.Im bardziej jesteś zestrojona z sobą/jedno tym więcej może dopływać informacji.Ale i nie musi :)

Puścić i robić swoje.Jest jak jest i być powinno skoro jest a przyczyn jest tyle że nie pozna się umysłem skąd skutek i jak się zakończy.Wrócić do przedmyślenia o tym jeżeli mogę tak to nazwać i tyle.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 20 mar 2015, 18:29 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 lut 2015, 19:01
Posty: 208
Płeć: kobieta
Lokalizacja: Warszawa
Punkt Mu pisze:
Nie wiem co miał na myśli ten buddysta co do zapobiegania wizji ze snu.Może to wyrwane z szerszego kontekstu że tak brzmi.Umysł pochodzi ze świata formy czyli zmiennym jest.Pewnie istnieją jakieś energie lub jego funkcje które czasem pozwalając zgadnąć albo przy najmniej "wymyśleć" sobie że to zgadłem co będzie dopasowując do zdarzenia.Nie doszukiwałbym się jednak tu cudu będąc tym bardziej "buddystą" a jeszcze bardziej "strasznie " się tym przejmował.Im bardziej jesteś zestrojona z sobą/jedno tym więcej może dopływać informacji.Ale i nie musi :)

Puścić i robić swoje.Jest jak jest i być powinno skoro jest a przyczyn jest tyle że nie pozna się umysłem skąd skutek i jak się zakończy.Wrócić do przedmyślenia o tym jeżeli mogę tak to nazwać i tyle.

Dlatego napisałam, że jakoś mnie to nie interesuje, a właściwie nie dorosłam do takich rzeczy , nie jestem przygotowana.
Wiem, że mam senne przepowiednie, kiedyś zaczęłam zapisywać swoje sny, sprawdzały się, ale wytłumaczyć je sobie?, niestety nie zastanawiałam się nad nimi. Kiedyś np. śnił mi się jakiś wypadek, stypa i rzeczywiście tak było jak mi się śniło , ale to rodzina znajomego, nie znałam ich, chłopak popełnił samobójstwo. Zadziwiło mnie to, że dokładnie wyśnił mi się przebieg stypy. Stop klatka, to np. widziałam swoje uderzenie samochodem w barierę i tak było po czterech dniach.
A co ty na to ? , ja przed śmiercią znajomych widzę zjawę na czarno ubraną, długi płaszcz i kapelusz. Kiedyś myślałam, że jestem zmęczona, ale to się powtarza zawsze.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 13 cze 2015, 13:06 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 05 lut 2014, 20:23
Posty: 406
Płeć: kobieta
Ostatnio w DE byla taka sytuacja.
Mlody mezczyzna (20 lat), wpadl pomiedzy dwa wagony tramwaju. Miejsce, gdzie sie lacza.
Widzial to wlasciciel kiosku na przystanku, kierowca tramwaju niestety nie.
W efekcie pomimo interwencji kioskarza, policja mogla odnalesc konkretnie chlopaka dopiero po ok. 10 minutach.
7 przystankow, 10 minut, 3 km ciagniete cialo chlopaka.
2 nogi zmiazdzone, reka zmiazdzona, nie mowiac juz o traumie.

Tak sobie mysle, w kontekscie karmy.

Karma chlopaka, ale i karma kierowcy, ktory do konca zycia bedzie mial chlopaka na sumieniu.

Karmicznie patrzac na dalsze wcielenia takze, bo wzor czynu zostal odcisniety na plycie istnienia. Za przyczyna wiec musi podarzyc skutek, czyli karma.

Teraz oczywiscie to mogl byc skutek jakiejs przyczyny, ktora zaistniala w poprzednim wcieleniu.

Ciekawe...

Ogolnie temat karmy jest bardzo ciekawy, tak sobie mysle.

Nawet nie w kontekscie rozmyslania, co z kim, kiedy i jak nas laczylo.

Panie np. (zreszta nie tylko panie) lubia sie rozczulac nad relacjami karmicznymi (to dlatego tak mnie do niego/do niej ciagnie, bo mysmy karmiczni). Minus taki, ze karma to konkretna lekcja. Odegramy ja i mozna powiedziec baj baj...

Z innej strony w koncu wszystko to karma. Skoro wg Seung Sahna karma to nawet przypadkowe otarcie sie z ludziem na ulicy.

Ostatnio sypie mi sie ta karma jak z worka, bo co i rusz zderzam sie z ludzmi na ulicy. :lol: :king: :ninja:


Tak czy siak, bawiac sie ta cala tematyka karmy... warto nie zapominac, ze to nie zmienia faktu, ze zycie rozgrywa sie w tu i teraz.
Wiec rozumiejac prawo karmy, nie tworzyc (na ile sie da) nowych przyczyn karmicznych... i wsio... :)


Cytuj:
Kiedyś buddysta powiedział mi, "powinnaś zapobiegać jeżeli coś śni Ci się złego" , bardzo śmieszne jak się nie wie kogo dotyczy sen.


No masz tak, i juz. Taka wlasciwosc. Tez mocno czuje przyszlosc.

W snach poznaje wiele roznych rzeczy ciekawych. Czasem to sa wizje, czasem przeczucia... :)
Taka wlasciwosc i juz.
Czemu tu zapobiegac?

Raczej nie wieszac sie na tym...

Chociaz... takze nie lekcewazyc. Osobiscie zdarzylo mi sie pare razy zlekcewazyc swoje przeczucia co do przyszlosci... i powiem, ze zawsze nie wychodzilo mi to na dobre. :) Sluchac glosu wlasnej intuicji, wlasnego glosu wewnetrznego... i jest super. :) Bo tym sa dla mnie wlasnie sny, wizje, wglady, przeczucia... to rozmowa z samym soba i dotarcie do glebszych tresci, podpwowiedzi, ktore nie kazdy umie wylapac.
Jak mozna, to czemu z tego nie korzystac? :)

-- 13 cze 2015, 13:10 --

Wlasnie przyszlo mi, co mogl miec ten buddysta na mysli... :drugged:


Oczywiscie, ze zapobiegac. Nie wizjom, ale tym zdarzeniom, jezeli ma sie taka mozliwosc.


Jezeli rzeczywiscie masz wglad w to, co bedzie i np. widziesz, ze gosc bedzie mial wypadek samochodowy, to mozesz go ostrzec, zeby nie jechal lub zeby uwazal na drodze.

Podobnie jest w mojej pracy z kartami. Widac cos, ale widac tez mozliwosci ominiecia tego.

To jest juz wlazenie komus z butami w karme, oczywiscie, ale jezeli ma sie umiejetnosc widzenia czegos i mozna zobaczyc, jak cos ominac (zapobiec temu) to warto samemu sie siebie zapytac, czy to przemilcze... czy powiem.


Osobiscie mialam nieraz sny, w ktorych widzalam konkretne rzeczy. Np. znajomej ulatniajacy sie gaz w kuchni, inne podobne rzeczy. I wtedy powstaje pytanie, mowic czy nie mowic.
Osobiscie mowie to... jezeli sen to niech bedzie tylko sen. Pare razy bylo w tym cos wiecej. :)
Mi snia sie konkretni ludzie, wiec w razie czego wiem, kogo dotyczy sen... :)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 21 cze 2015, 13:40 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 lut 2015, 19:01
Posty: 208
Płeć: kobieta
Lokalizacja: Warszawa
Wyczułam śmierć ojca (umarł w kwietniu), był w Szpitalu na nogi. To była niedziela, odwiedziłam go, przywiozłam wodę, powiedziałam, w środę Ci przywiozę wodę, powinno Ci starczyć, ale pomyślałam, może nie będzie potrzebna. Nie mogłam wyjść od niego, pożegnałam się i usiadłam o 14. 55 ( o tej godzinie umarł na serce ), posiedziałam do 15.30 ( o tej godzinie dowiedziałam się o śmierci, byłam wtedy w Szpitalu). Karma? , tak , śmierć bliskiej osoby to też Karma. Dzwonię do Mamy codziennie, jednego dnia nie zadzwoniłam i słyszałam trzaskanie drzwiami, nikogo nie było. W pracy w drzwiach widziałam osobę (klatka stop), normalnie ducha, który szybko znikną. Nieświadomie karmimy się przeżyciami, które w nas żyją, tak mi się wydaje.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 27 wrz 2016, 22:25 
Na podstawie swoich własnych doświadczeń:

Na własnej skórze przekonuje się że ta cała "karma" przerobiona do Ziemskiego Systemu może być jedną wielką pułapką.

Jestem jedną z istot, które wcieliły się tutaj właśnie by spłacić "wyimaginowane" długi karmiczne. W dacie urodzenia mam liczbą 19 czyli tzw. karmę władzy (ponoć najcięższą).

Rodzę się mając amnezję energetyczną - przechodzę socjalizację od małego dziecka niemal całkowicie zatracając się w iluzji tego systemu - nabywam niskiej samooceny (szkoła, kościół itp.) - przechodzę trudne sytuacje - czując się niegodnym miłości próbuję na nią zasłużyć - nie udaje mi się to - czuję się niesprawiedliwie traktowany (przecież tyle zrobiłem dla innych, tyle się poświęciłem) - sam pod pewnymi kontami staję jak moi dawni prześladowcy i przy okazji wpadam w stany depresyjne i tendencje samobójcze - PRZEBUDZAM i OTRZEŹWAM SIĘ DUCHOWO coraz bardziej dostrzegając w jakim błędnym kole tkwi i dokąd to wszystko zmierza - mówię temu wszystkiemu STOP, łapię oddech i zastanawiam się jak z tego wyjść - zaczynam pracować nad uwolnieniem widząc coraz bardziej w jakie bagno się zaplątałem. Gdybym się nie otrzeźwiał (a to głównie dzięki WJ) to dalej albo żył bym do końca nieświadomie kopiąc sobie ten sam dołek i potem po śmierci zobaczył przegląd życia i znów stwierdził, że schrzaniłem sprawę, nie zasługuje na tamto piękno więc wrócę tutaj na Ziemię i odzyskam tą godność spłacają te wyimaginowane długi. Gdyby nie pomoc Wyższego Ja to takie długi mógłbym w nieskończoność spłacać i nigdy z tego nie wyjść - podobnie jak np. wielu alkoholików, którzy zachlewają się na śmierć.

Nikt Mnie nie nauczył akceptacji i wyrozumiałości dla swoich słabości. Zauważyłem, iż ten system jest tak skonstruowany, że tępi wady i wymaga perfekcyjności. Od dziecka słyszy się jakim się to jest grzesznikiem w kościele, gówniarzem w szkole (w domu czasem też), dłużnikiem karmicznym w eozoteryce etc.

Społeczeństwo leczy objawy a nie przyczyny co jest również powszechne w: służbie zdrowia, religiach, ezotetyce, więziennictwie itd.

Na przykład zauważyłem, iż w duchowości jest dosyć duże tępienie ludzkiego ego - traktowanie go podobnie jak Szatana w kościele katolickim. Często stykam się z hasłami typu "przerost ego, pycha ego, głupie ego, zachcianki ego". Szczególnie to widać wśród środowisk gdzie dominuje niska samoocena i cierpiętnictwo.
Ludzie gardzą zamiast zrozumieć swoje i cudze słabości (np. pycha, egoizm, złośliwość, arogancja itd.). Nie twierdzę tutaj by kultywować te negatywne cechy, ale zwrócić uwagę, iż brakuje należytego zrozumienia z czego one się biorą i ukrytego potencjału (w psychologii jest to tzw. praca z cieniem).

Takie coś zamiast leczyć dobija i wprowadza człowieka w wyrzuty sumienia, wstyd, zakłopotanie i odcięcie się od Siebie samego. Przy okazji daje wolną rękę wszelkiego rodzaju manipulatorom do działania (w tym nabranie się na długi karmiczne).

Pozdrawiam :)



Na górę
   
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 27 wrz 2016, 23:47 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 29 wrz 2015, 11:06
Posty: 82
Płeć: mężczyzna
Karma jako taka z istoty swej definicji zakłada że istnieje absolutna sprawiedliwość. Co zasiejesz to i zbierzesz zapominając jednak o kleskach urodzaju. Czyniąc dobro nie zawsze "świat " dobrem nam odpłaca. Dzieje się tak dlatego że ludzie nie zawsze tak samo postrzegają tą samą rzecz. Wszyscy z natury swej chcą być szczęśliwi. Każdy z nas tak rachuje by bilans zysków i strat był korzystny. A czym jest karma właśnie? -ano kalkulacją opartą na wierze że istnieje gdzieś tam w zaświatach rejestrator dobrych i złych uczynków każdego z nas i kto w ostatecznym rozrachunku ma wiecej tych dobrych nad złymi ten otrzyma rekompensatę w postaci wiecznej szczęśliwości. Wg mnie to tak nie działa. Uważam ze każdy z nas jest kowalem swojego losu a to co robimy i jak robimy czynimy w imię przetrwania i jak najskuteczniejszej adaptacji do rzeczywistości w której przyszło nam żyć. Czynione przez każdego z nas błędy są lekcją życia by w przyszłości ich nie powielać. Uczymy się na błędach własnych i innych ludzi nie po to by będąc pilnym uczniem otrzymać za to rekompenate w niebiosach tylko po to by być jak najlepiej przystosowanym do życia tu i teraz ;przez przystosowanie rozumiem rozwój inteligencji i siły ducha . Nie warto odkładać szczęścia na później bo życie jest tu i teraz. Wszystko co nas spotyka w życiu (dobrego czy złego) odnosi sie do tego tu i teraz istnienia i tu również sie kończy.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 28 wrz 2016, 10:27 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 495
Płeć: kobieta
Cytuj:
Wszyscy z natury swej chcą być szczęśliwi.


Pod pojeciem bycia szczesliwym nazbieralo sie duzo przekonan. Co to znaczy byc szczesliwym? Dla jednych bedzie to zgodna rodzina, dobre samopoczucie, duzo pieniedzy czy jeszcze cos innego. To szczescie jest uwarunkowane i tak jak sie je ma tak szybko mozna je stracic.

Prawdziwe szczecie polega na robieniu, ale nie takim robieniu do jakiego jestesmy przyzwyczajeni, a przyzwyczajeni jestesmy do zmuszania sie i oczekiwania, ze jak to zrobimy to dostaniemy jakas nagrode. Zeby po prostu robic potrzebna jest i wola,wewnetrzne przyzwolenie. I tu pojawia sie problem, bo wola dominujaca w matrixie jest niechec, czy lenistwo. Zeby zachecic tego lenia do robienia trzeba mu cos obiecac albo zastraszyc, albo zmuszac. Wiekszosc ludzi robi wiekszosc rzeczy wlasnie z ta swiadomoscia lenia. Zapomnielismy co to jest wola robienia, radosci z robienia. I dopoki robi sie ze swiadomoscia lenia to nie moze byc mowy o zadnym szczesciu. Chyba, ze sie sobie cos obieca, ze jak to zrobie to dostane pochwale i cieszy sie , ze udalo mu sie udowodnic, ze nie jest sie leniem i to mysli sie, ze to jest szczescie.

To lenistwo, czy niechec jest bardzo zakorzenione w matrixie, tak bardzo, ze najczesciej nawet nie zdajemy sobie sprawy, ze wiekszosc rzeczy robimy z oporem. To sa odziedziczone wzorce, ktore przechodza z pokolenia na pokolenie. Lenistwo to przeciez grzech smiertelny, wiec lenia trzeba trzymac pod kapciem. A to czego nie chcemy, to z tym sie wiazemy i to bedzie dominowalo nasze zycie. Wiec ten len dominuje zycie wiekszosci ludzi i tak sie zmuszaja do robienia az czesto sie wypalaja.

Najgorsze z tego wszystkiego jest to, ze myslimy, ze jak trzymamy lenia pod kapciem to mamy nad nim kontrole. Czujemy kontrole, bo przeciez robimy to co do nas nalezy, zmuszamy sie, obiecujemy sobie cos jak sie przelamiemy, a tak naprawde to len spod kapcia ma nad nami kontrole. I boimy sie stracic kontroli. A co sie stanie jak straci sie kontrole? Rozplynie sie w Radosci i stanie sie odpornym na wszelkiego rodzaju manipulacje.

Trzeba stracic kontrole, aby odzyskac kontrole nad swoim zyciem.

To jest chyba najwazniejszy krok do uwolnienia sie z karmy.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 28 wrz 2016, 10:55 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 29 wrz 2015, 11:06
Posty: 82
Płeć: mężczyzna
Daleki jestem od myślenia zyczeniowego i między tym jak chcielibyśmy by było a tym jak może być jest wielka różnica. Źródło szczęścia dla każdego jest inne zawsze jednak chodzi nam o wewnętrzny spokój. Uciekamy od cierpienia lub też dążymy do przyjemności. Tak przynajmniej działamy na poziomie automatycznym. Nawet w mózgu są ośrodki nagrody i kary . Czy " świat" tu i teraz zawsze oddaje nam tym samym co myśmy mu dali- nie zawsze tak jest dlatego niektórzy liczą na rekompensatę za poniesione tu i nie nagrodzone krzywdy w zaświatach. Liczą na Boską sprawiedliwość. Jednak jak poucza historia wszystko co człowieka spotyka może mieć m.in. na celu to by człowieka zachartować by samodzielnie jak najlepiej radził sobie w życiu tu i teraz.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 04 paź 2016, 10:48 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 495
Płeć: kobieta
Badam sobie mysl, ktora jest bardzo rozpowszechniona: nic nie ma za darmo.

Jak sie tak przyjrzec to ta mysl robi z nas karmicznych dluznikow. Rodzisz sie i juz jestes dluznikiem. A ten kto ma dlug nigdy nie bedzie wolny, wierzyciel bedzie go zawsze scigal.

Wiara w ta mysl robi z nas rowniez wyrachowanych skurwieli.

Nie widze jeszcze wszystkich aspektow, ale i od tego co zobaczylam wlosy staja na glowie od zniewalajacego wplywu tej mysli na nas. Najgorsze jest to, ze ona wydaje sie tak oczywista.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 04 paź 2016, 16:21 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 25 cze 2014, 21:17
Posty: 447
Cytuj:
Rodzisz sie i juz jestes dluznikiem

Jakim dłużnikiem, o czym ty mówisz?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 05 paź 2016, 8:31 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 05 lut 2014, 20:23
Posty: 406
Płeć: kobieta
Karma. Przyczyna i skutek.
Czysty umysł - nie ma karmy.
Normalny, czyt. schizofreniczny, codzienny umysł przeciętnego normalosa - jest karma.
Chcesz wyjść z koła przyczyny i skutku, nie zrobisz tego siedząc na necie.
Tworzysz karmę czy tego chcesz czy nie.
Tworzysz przyczyny: pozytywne lub negatywne, mniej lub bardziej. A te pociągają za sobą odpowiednio skutki. Finito.

-- 05 paź 2016, 8:33 --

skulldragl pisze:
Cytuj:
Rodzisz sie i juz jestes dluznikiem

Jakim dłużnikiem, o czym ty mówisz?


Nie jesteśmy tu po raz pierwszy.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 05 paź 2016, 10:29 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 495
Płeć: kobieta
Alraune pisze:
Karma. Przyczyna i skutek.
Czysty umysł - nie ma karmy.
Normalny, czyt. schizofreniczny, codzienny umysł przeciętnego normalosa - jest karma.
Chcesz wyjść z koła przyczyny i skutku, nie zrobisz tego siedząc na necie.
Tworzysz karmę czy tego chcesz czy nie.
Tworzysz przyczyny: pozytywne lub negatywne, mniej lub bardziej. A te pociągają za sobą odpowiednio skutki. Finito.


Dobrze to ujelas, Alraune.

Mnie wyszlo tak, ze wiara jest przyczyna. Wierze sobie, ze nic nie ma za darmo to skutkiem bedzie, ze nie potrafie przyjmowac tego co dostaje jako dar bez przymusu rewanzowania sie. Dar nie wymaga zwrotu. Przyjmuje to cos i ciesze sie tym. Ale jak pocichu zakrada sie mysl, ze nic nie ma za darmo
to to co dostaje bedzie dla mnie dlugiem wdziecznosci, ktory bede musiala splacic.

Z wiara w ta mysl, ze nic nie ma za darmo, nie potrafie obdarowac innych, nie oczekujac nic w zamian. Bez tej wiary moge dac cos komus i cieszyc sie radoscia obdarowywania.

W matrixie nie ma nic za darmo, to jet prawda. Bo jak jest cos za darmo to juz nie jest sie w matrixie.
Matrix jest w naszych glowach, jest projekcja naszej wiary, naszych przekonan. Oczyszczamy sie z przekonan zmienia sie nasz sposob patrzenia na swiat, projekujemy inny swiat. Zmienia sie swiadomosc.

Dzieci, te jeszcze nie zmatrixowane, zyja w swojej bance czasowej, w terazniejszosci. Widzimy je niby w naszym matrixowym swiecie, ale one zyja swiadomoscia innego swiata. Dlatego nie dostrzegamy jak pod wplywem niby wychowywania/tresury one sie zmieniaja, ich swiadomosc staje sie czescia swiadomosci matrixowej. Na zewnatrz niby nic sie nie dzieje: bylo cialo dziecka i nadal jest cialo dziecka. Tak to widzimy. I nie widzimy zbrodni jakiej popelniamy na dziecku, zabijamy dziecko w dziecku. To jest taka zbrodnia doskonala. jest cialo - nie ma zbrodni. Przeciez dalej widzimy dziecko. Tylko to dziecko nie ma juz esencji dziecka. To co jest to pusta skorupa zapelniajaca sie mysloksztaltami przez nie zyjace. Z tego wyrasta potem mlodziez, a jeszcze pozniej dorosly.

To co jest za darmo w swiecie dostatku, w swiecie w bliskosci do Zrodla, to uczucia. Nie musimy dostawac czegos aby sie moc cieszyc. Mozemy odczuwac Radosc za darmo. Z ta darmowa Radoscia mozna sie cieszyc z wszystkiego i upajac sie jak hojnie jest sie obdarowywanym.

Zycie jest Darem. Ilu ludzi widzi, czuje Zycie jako Dar?
To jest naszym zadaniem: pokazac sobie, ze Zycie jest Darem, a nie karmicznym dlugiem.

-- 05 paź 2016, 12:22 --

Jak czesto jak ktos nam zrobi przysluge mowimy: jestem twoim dluznikiem.
Nigdy ci tego nie zapomne.
Albo ten co robi przysluge mowi: wisisz mi przysluge.

Sami sobie tworzymy i potwierdzamy swiat dlugow.

Dluznik nie moze odmowic. Ma zwiazane rece. Gdy zjawia sie wierzyciel i mowi: teraz ja potrzebuje twojej pomocy, to nie ma pardonu, nie mozna mu odmowic niezaleznie od tego czy w danej chwili ma sie na to ochote czy tez nie. To jest taki chandel wymienny.
Jesli nie mozna komus odmowic to jest sie w jakims stopniu zadluzonym, to wierzyciel decyduje kiedy masz splacic dlug.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 05 paź 2016, 11:51 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 lis 2013, 18:51
Posty: 894
Płeć: mężczyzna
vindpust pisze:
To jest naszym zadaniem: pokazac sobie, ze Zycie jest Darem, a nie karmicznym dlugiem.

Chyba że rodzisz się w skrajnie patologicznej rodzinie, w kraju trzeciego świata smaganym przez wojny i pogrążonym w biedzie... Wtedy [twoje] życie jest piekłem, przekleństwem.
Karma? W poprzednim życiu był z ciebie kawał skurczybyka?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 05 paź 2016, 12:34 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 495
Płeć: kobieta
Mirek pisze:
vindpust pisze:
To jest naszym zadaniem: pokazac sobie, ze Zycie jest Darem, a nie karmicznym dlugiem.

Chyba że rodzisz się w skrajnie patologicznej rodzinie, w kraju trzeciego świata smaganym przez wojny i pogrążonym w biedzie... Wtedy [twoje] życie jest piekłem, przekleństwem.
Karma? W poprzednim życiu był z ciebie kawał skurczybyka?


Mirek, ja pochodze ze skrajnie patologicznej rodziny i wiem, ze uwolnienie sie z tych obciazen jest mozliwe. Z krajami trzeciego swiata jest troche ciezej. Ale przychodzac na Ziemie podpisujemy sobie rozne kontrakty. Co ci z trzeciego swiata sobie podpisali, to maja. To co ja sobie podpisalam to tez mialam.

Zwroc jednak uwage na ludzi w Europie, czy USA...My mamy warunki do zmiany tego, a ile ludzi to robi?
Nie musimy solidaryzowac sie z nimi myslac, ze jak oni maja takie pieklo to nasze troche mniejsze pieklo bedziemy znosic.

Ja cala ta wewnetrzna prace robie ze swiadomoscia, ze ja tu na Ziemi moge zmienic duzo, moge zmienic patologiczna budowe wszechswiata, bo ja w sobie moge polaczyc te wszystkie swiaty, zakonczyc ta bezsensowna wojne. Transformacje jaka robie w sobie oddzialywuje na wszechswiat zewnetrzny.

A skurczybykiem nie musialo sie byc w przeszlym zyciu. To raczej jestesmy skurczybykami w rownoleglych/przyszlych zyciach nie zdajac sobie z tego sprawy.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 05 paź 2016, 13:23 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2011, 0:01
Posty: 884
Lokalizacja: Alpha Orionis
Płeć: mężczyzna
Opisywałem to na zasadzie kotwic do danej masy świadomości- każda ma swoją jakość i każda trzyma na innych jakościach- rezonans. Osobiście uważam że wielu ma swoją pierwotną masę- grupę i z nią istnieje połączenie, kotwice- ale one mają inną jakość niż przykładowo te które, trzymają kogoś do "obcej" swiadomosci, która te pierwotne zakłóca. Na ziemi są to połączenia bazujące w 90 % na EMOCJACH- bazują na wibracji strachu. Znaczna większość ludzi- i zaobserwowałem to w ciągu zycia- myli np MIŁOŚĆ z emocjonalną zależnością. Bardzo łatwo to dostrzec, gdy ktoś kogoś kocha emocjonalnie ale jednocześnie "boi się kogoś stracić", boi że partner od nas odejdzie, oszuka itd, Na wyższym poziomie nawet śmierć nie powoduje takich gwałtownych reakcji jak na poziomie emocji.


Moje wnisoki są nastepujące.


Nie wzmacniać i nie tworzyć nowych powiązań emocjonalnych- przynajmniej nie takich, które są na tyle silne by trzymały nas "po smierci", tym które istnieją dać się wypalić ( inaczej puscić z naszej strony- tak jak puszczasz linę trzymaną)

albo... je zrealizować ( druga opcja jest nieco bardziej ryzykowna bo wprowadzamy energię w układ na zasadzie trzymania mocno kotwicy/połaczenia z kimś/ czymś i próbujemy ją wyrwać od strony docelowej. Uważam ze opcja zrealizowania swojego emocjonalnego pragnienia- cokolwiek to jest- jest możliwa i wykonalna ale wymaga pewnej siły i jeszcze większej wiedzy - inaczej możemy namnożyć problemu do kwadratu.

Pozatym, jak się nie wie skąd się pochodzi to się nie ma dokąd wracać, jak nie wiesz czego chcesz to niewiesz dokąd chcesz się udać, jak nie wiesz gdzie chcesz iść to pójdziesz tam gdzie ci powiedzą- i dla wielu ta opcja jest nieodzowna- bo sami nie są w stanie przed lustrem własnej d... znaleźć a po śmierci wcale nie stają się nagle jacyś super bardziej świadomi. Są tacy którzy chcieli by wyjść ale nie potrafią utworzyć samodzielnie odpowiedniego przejścia( lub nie mają siły?) i korzystają z pomocy "żyjących".

uważam że jest możłiwe uwolnienie się stąd - wzmacniając więzy pierwotne- z WJ, Swoim Domem, swoim "pniem świadomości"). Tam gdzie celujesz tam strzelasz - to w pewnym sensie to samo. Wzmacniajc odczuwania pewnych połączeń na wyższej częstotliwości neutralizuje te niższe bo nie kierujemy do nich energii.

Podstawa to puszczenie kotwicy - na zasadzie głebokiego zrozumienia "to nie jest tego warte", "nie mam już na to wpływu" zostaje zastapione "to już nie jest tym czego pragnę"- otwarty potencjał, uwolniona energia- którą własnie trzeba przekierować na połączenie poza tym układem- bo wtedy pojawia się pytanie " czego pragnę poza tym tu" z czasem przychodzi odpowiedź- myślę ze dla każdego nieco inna- ale bynajmniej odmienna od tej patologii jak tu istnieje.


Cytuj:
To raczej jestesmy skurczybykami w rownoleglych/przyszlych zyciach nie zdajac sobie z tego sprawy.


"Drobny" szczegół -ale komplikuje sprawę. Korekcja pierwotnych wzorców - tymi "pożyczonymi" testowanymi. Jest to możliwe- czuję że jest, czasem może nie ma innego wyjśćia, trzeba wybrać to co jest użyteczne- nawet jesli to są tylko pewne składowe a reszta jest bezużyteczna/zdegradowana jako cały mechanizm.

_________________
Mundus vult decipi, ergo decipiatur



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 06 paź 2016, 23:22 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 495
Płeć: kobieta
angelrage napisal:
Cytuj:
Na ziemi są to połączenia bazujące w 90 % na EMOCJACH- bazują na wibracji strachu. Znaczna większość ludzi- i zaobserwowałem to w ciągu zycia- myli np MIŁOŚĆ z emocjonalną zależnością. Bardzo łatwo to dostrzec, gdy ktoś kogoś kocha emocjonalnie ale jednocześnie "boi się kogoś stracić", boi że partner od nas odejdzie, oszuka itd


To jest wlasnie glowny temat matrixowego zniewolenia.
Trzy klamstwa nam dane MILOSC NADZIEJA i WIARA.
I wokol tego niemalze wszystko sie kreci.

Ja nawet nie nazywam tego miloscia tylko miloscia wzorcowa, czy miloscia wzorcow.

Zewszad dochodza glosy: chce byc wolny. A jak mozna dac sobie wolnosc jak sie nie widzi co tak naprawde zniewala...? I lek, ze jak straci sie ta iluzje milosci to co pozostanie...

-- 07 paź 2016, 10:38 --

Jak tak sie przygladam malenkim dzieciom, to cala ich istota promieniuje Miloscia, Miloscia ze Zrodla. Ich usmiech jest Miloscia, ktora rozbraja. Ich fikanie nozkami jest Miloscia. Ich gaworzenie jest Miloscia.
Ale ta Milosc nie wystarcza. Trzeba nas wychowac, zeby cos z nas wyroslo.

I tak sobie mysle, ze to nowo narodzone dziecko jest Miloscia, bo jeszcze nie zaaktyzowane sa wzorce, czy karma. Ono jest bez konfliktow wewnetrznych, jest wszystkimi swoimi "Ja" w zgodzie. Jeszcze nie rozpoczal sie proces robienia wody z mozgu. Jeszcze mu nie wmowiono, ze cos jest be. Dziecko jest w swojej sile. Stan bezkonfliktowy jest ta sila, o ktorej tak wielu ludzi marzy.

Jest Czas, gdy bylismy jednym ze wszystkimi swoimi swiadomosciami, bylismy jedna wola.
Ale w procesie wychowania jakiemu jestesmy poddawani wyrzekamy sie jednej czesci nas po drugiej zeby mamusi nie robic przykrosci, zeby mamusi nie denerwowac, zeby nie sprawiac klopotow... W koncu przychodzi chwila, gdy pomyslimy: nie chce byc Wszystkimi (ja) - chce byc sama (w ciele). I cialo przejmuje jedna wola, ta ktora chce spelniac warunki milosci. Wola, ktora musi kontrolowac wszystkie inne wole, nie dopuszczac ich do glosu. Zapomniala, ze byla Miloscia. Milosc ze Zrodla, ktora zastapila spelnianiem warunkow milosci.

Jest w nas duzy lek przed wlasna Sila, jest lek przed bycie Wszystkimi. Gdy sie przyzna do tego leku, przeczuje go i zada sie pytanie co sie stanie jak bede Wszystkimi Swoimi Ja, to wychodza powody i powodziki dla ktorych sie oddzielilismy od tego Czasu.

Mnie na poczatek wyszlo: z wszystkimi nie dam sobie rady, wejda mi na glowe, nie bede miala chcwili spokoju...
Skad ja to znam...?
To sa slowa mojej mamy,ktore przejelam i sprawuje kontrole nad tymi czesciami siebie, ktorych ona nie lubila, nie akceptowala.

Jest jeszcze takie powiedzenie:
Czym skorupka za mlodu nasiaknie tym na starosc traci.
To jest dopiero karma.
Przyczyna: nasiakanie za mlodu.
Skutek: trace tym czym nasiaknelam za mlodu.

To czym nasiaknelam moge zobaczyc i uwolnic
Czym wtedy bedzie karma?
Wolnym slowem.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 07 paź 2016, 14:24 
Angelrage - dzięki za wskazówki. Widać i CZUĆ po Tobie że wiesz o czym piszesz :-). Takie treści rzadko znajduje w necie. W temacie karmy powstało tyle różnych pseudo-teorii że bardzo łatwo się w tym wszystkim pogubić. Zauważyłem wyraźnie, iż w temacie karmy poziom w pseudo-duchowości (bo chyba tak to można nazwać) jest podobny do poziomu jaki panuje w kościele katolickim (grzech). Ta sama taktyka, tylko na innych poziomach. Wzbudzanie w ludziach strachu i wstydu

Na pewnej stronie wstyd jako emocja został umieszczony najniżej w tabeli negatywnych emocji - jeśli to prawda to system wie co robić i jak robić. Pracując nad Sobą coraz bardziej widzę jakie to wszystko wyrafinowane.
Jeszcze raz dzięki! :)



Na górę
   
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 07 paź 2016, 18:43 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 495
Płeć: kobieta
angelrage napisal:

Cytuj:
Pozatym, jak się nie wie skąd się pochodzi to się nie ma dokąd wracać, jak nie wiesz czego chcesz to niewiesz dokąd chcesz się udać, jak nie wiesz gdzie chcesz iść to pójdziesz tam gdzie ci powiedzą- i dla wielu ta opcja jest nieodzowna- bo sami nie są w stanie przed lustrem własnej d... znaleźć a po śmierci wcale nie stają się nagle jacyś super bardziej świadomi.


Swego czasu uczestniczylam w serii zajec dotyczacych wojny hiperwymiarowej. I pamietam jak prowadzacy powiedzial: wy sie troszczycie o pisanie testamentu co kto ma odziedziczyc po was z tych materialnych rzeczy. Wazniejsza jednak sprawa jest napisanie testamentu gdzie chcecie pojsc po smierci. To jest duzo wazniejsze niz te rzeczy, ktore po was tu zostaja.

Mial sie odbyc jeszcze jeden kurs, na ktorym mial byc poruszany temat karmy oraz krainy smierci. Mial otworzyc nam portale do stworcy od karmy i mielismy spotkac go i zazadac zneutralizowanie karmy w nas. Bylismy na miejscu i zaczely dziac sie dziwne rzeczy. Pojawil sie tak ogromny lek, cale powietrze az wibrowalo od tego leku. Ten lek czulo sie na zewnatrz, cale powietrze bylo nim przesycone. Potem ni z tego ni z owego pojawily sie jakies intrygi, jakies niesnaski i kurs nie mogl sie odbyc w takiej atmosferze. Tak pilnowana jest wiedza o karmie i krainie smierci.

Na innym kursie o leczeniu traum na poziomie komorkowym, z Kanadejczykiem Grantem, a ktory tez mial duza wiedze co tam sie dzieje w innych swiatach, powiedzial tak: tuz przed porodem schodzi w zlocistej kuli stworca i zada od tych swiadomosci, ktore skladaja sie na czlowieka aby dokonaly wyboru. Ten wybor dotyczyl traum, czy chce sie ciezkie, czy lzejsze. To co mnie zastanowilo, to to ze stworca zada. To tak jakby wybierac miedzy bolem brzucha a bolem glowy. Dlaczego nie ma opcji bez bolu? Dlaczego nie ma opcji bez traum? Byc moze jest to to co nazywa sie kontraktem.

Z tego by wynikalo, ze od samych narodzin jestesmy skazani na rozne traumy.
Ale tez wynika, ze sami jestesmy sobie winni, bo te swiadomosci, ktore sie skladaja na nas tak wybraly.

Co do opcji, gdzie isc po smierci to dostalismy takie:
Istnieje w kosmosie Wolna Zjednoczona Flota, ktora sklada sie z roznych bogow, istot, ktore nie chca dluzej prowadzic wojny, skapitulowaly. Ta Flota jest pod przewodnictwem tego prawdziwego Boga, ktory jest zwiazkiem Boga i Bogini. Kontakt z flota mozna nawiazac jedynie poprzez wiezi serca. To jest charakterystyczna wibracja, ktorej nie mozna podrobic.

Druga opcja to isc do Ziemi. Ale nie wiem co to wlasciwie oznacza w praktyce.

-- 08 paź 2016, 11:43 --

To co jest najbardziej wyrafinowane, to wykorzystywanie urazow/uszkodzen na komorkach podczas np. zaplodnienia, owulacji... Kazde takie uszkodzenie moglibysmy z latwoscia uleczyc rodzac sie, w obecnosci cieplej energii ziemskiej. Ale one sa wykorzystywane do zamontowania wzorcow. W zwiazku z tym kazde prawdziwe uleczenie powinno sie odbyc na poziomie komorkowym. Trzeba dojsc do poziomu komorkowego.

A z drugiej strony wzorce daja nam poczucie bezpieczenstwa, chronia nas przed traumami, czyms nieprzyjemnym co przezylismy. Z jednej strony chcielibysmy pozbyc sie wzorcow, a z drugiej kurczowo sie ich trzymamy.

To co jest ciekawe to to, ze w lonie matki mamy wszystkie stany szczytowe, wyzszej swiadomosci i dopiero przy porodzie wiekszosc ludzi je traci. Jest grupka ludzi, ktora jednak rodzi sie z tymi Stanami. Jednym z nich jest Grant McFetridge, ktory urodzil sie ze Stanem Sciezka Piekna. Urodzil sie z nim i go utracil. To tak jakby z nieba wrzucono go do piekla. Tutaj jest artykul o nim i jego badaniach:
http://www.taraka.pl/szczytowe_stany_swiadomosci

Cytat z artykulu:
Cytuj:
Zatem gdy dzieją się wydarzenia rozwojowe o kluczowym znaczeniu i ma tam miejsce trauma – reakcja na ową traumę zostaje zatrzymana i póki jesteśmy w łonie matki, nie jest ona w pełni aktywizowana. Dopiero po narodzinach traumy te są uruchamiane i stale pobudzane, co powoduje utratę stanów oraz zdolności będących naszym naturalnym prawem.


Teraz do angelrage:
Moze Ty tez jestes "wybrancem boga" i dane Ci bylo urodzic sie jakims Stanem Szczytowym i trudno Ci bylo zrozumiec, ze przecietny czlowiek zyje w mniejszym czy wiekszym piekielku, jest bezwolna masa. Grantowi tez wydawalo sie, ze tak jak on maja wszyscy ludzie. Dopiero, gdy utracil go zrozumial, ze jest inaczej.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 22 paź 2016, 8:52 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 mar 2015, 19:59
Posty: 309
Płeć: mężczyzna
Co do tematu to czytałem tylko ostatnią stronę, ale i tak dyskusja jest bardzo głęboka w temacie Karmy. Sam w swoim życiu doświadczyłem tego że istnieje coś takiego jak karma. Wiele różnych doświadczeń (często przykrych)i refleksji na temat przeszłości sprawiło że musiałem zmienić swoje nawyki, i nie powielać wzorców rodzinnych. Tak... to że przyszło się na ten świat w takiej a nie innej rodzinie też musiało mieć swój celu w związku z poprzednimi życiami i kim się wcześniej było. Było w temacie wspomniane że w życiu człowiek najczęściej dąży do wygody, w skrajniejszych przypadkach do tego by być pępkiem świata, i stara się unikać ciężkich sytuacji.... no ale dzięki ciężkim sytuacją, cierpieniem, to się ewoluuje duchowo, bo to nas wyprowadza ze strefy komfortu i przełamujemy uciemiężającą nas barierę, której bez tych sytuacji jak życie przykręca śrubę byś my nie przełamali.
Przykład:
Jak w danym życiu człowiek był zgorzkniałym skurwielem, typem wojownika/drapieżnika, który chciał miec wszystko pod kontrolą, a sam sprawować kontrolę, żyjąc wygodnie stabilnie, oszukując ludzi, traktując kobiety jak jakiś alfons bez szacunku...
... w przyszłym życiu może np urodzić się w średnio zamożnej rodzinie z problemami osobistymi od których może przejąc złe wzorce, i od najmłodszych sam wywierać presję na rodzicach, bić kolegów, zaczepiać koleżanki. Ogólnie dąży do tego by być kimś kim był w poprzednim życiu. Tylko z czasem wydarzenia mogą się tak zainicjować że otoczenie w które wejdzie (szkoła, podwórko, kościół) i sytuacje z nim związane straumatyzują go na tyle że zabite zostaną w nim pewne cechy charakteru, nawyki itp. a potem jak już będzie dorosły to jak w życiu przez dłuższy czas będą mu dokuczały te uwierające emocje, schematy typu czemu ludzie mnie non stop oszukują itp to będzie doszukiwał się rozwiązań i prawdy skąd to sie wzięło. I już raczej nie bedzie tym kimś kim był w poprzednim. A mogą zostać tylko pewne zainteresowania, np: sztukami walk przez to że był typem wojownika itp.
vindpust pisze:
To co jest najbardziej wyrafinowane, to wykorzystywanie urazow/uszkodzen na komorkach podczas np. zaplodnienia, owulacji... Kazde takie uszkodzenie moglibysmy z latwoscia uleczyc rodzac sie, w obecnosci cieplej energii ziemskiej. Ale one sa wykorzystywane do zamontowania wzorcow. W zwiazku z tym kazde prawdziwe uleczenie powinno sie odbyc na poziomie komorkowym. Trzeba dojsc do poziomu komorkowego.

A z drugiej strony wzorce daja nam poczucie bezpieczenstwa, chronia nas przed traumami, czyms nieprzyjemnym co przezylismy. Z jednej strony chcielibysmy pozbyc sie wzorcow, a z drugiej kurczowo sie ich trzymamy.

To co jest ciekawe to to, ze w lonie matki mamy wszystkie stany szczytowe, wyzszej swiadomosci i dopiero przy porodzie wiekszosc ludzi je traci.

Swoją drogą część tego postu pozwoliła mi się zastanowić nad tym jakie znaczenie może mieć dla kogos ciężki poród, gdzie ledwo przeżył, dziecko jak się rodzi to jest nieświadome i tego nie pamięta, ale mimo wszystko czy coś takiego może już mieć na człowieka jakiś wpływ na resztę życia ?

No i na koniec jeszcze wklejam taką historyjkę do przesłuchania odnośnie dyskusji w temacie.
phpBB [video]



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 22 paź 2016, 12:27 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 11 cze 2010, 15:53
Posty: 495
Płeć: kobieta
klesk88 napisal:
Cytuj:
Swoją drogą część tego postu pozwoliła mi się zastanowić nad tym jakie znaczenie może mieć dla kogos ciężki poród, gdzie ledwo przeżył, dziecko jak się rodzi to jest nieświadome i tego nie pamięta, ale mimo wszystko czy coś takiego może już mieć na człowieka jakiś wpływ na resztę życia ?


Moze i ma.
A skad to przekonanie, ze dziecko jest nieswiadome?
Zarowno dziecko jak i dorosly sklada sie z wielu swiadomosci. Te swiadomosci potrafia odczuwac bol, dyskonfort, uczucia, czuja to co mama czuje. Potrafia robic uniki, zeby unikac bol czy dyskomfort. Tak zreszta jak my, dorosli to robimy.

To, ze sie czegos nie pamieta jest rezultatem swiadomego zablokowania sobie tego odczucia, a nie dlatego, ze bylo sie kawalkiem miesa bez swiadomosci.
Ale to jest dobra wiadomosc, bo skoro cos swiadomie sie zablokowalo, to teraz mozna sobie to odblokowac, tez swiadomie.

-- 22 paź 2016, 14:05 --

Najbardziej oddzialywuje na nas i nasze zycie proces laczenia tych swiadomosci, ktory nazywa sie naukowo fuzja. Ma on miejsce gdy nasza mama byla plodem w babci. Juz wtedy tam bylismy. I wtedy te swiadomosci maja sie polaczyc w jedno, a kiedys staniemy sie tym my. W tym procesie komorki poobtlukuja sie, ponabijaja sobie guzow, sprawia im to bol. Zeby nie czuc bolu zgadzaja sie na zamontowanie wzorcow, ktore beda chronily je przed ponownym przezywaniem tego bolu.

Co to ma wspolnego z karma? Nic. Jestesmy robieni w jajo.

Gdyby proces fuzjii przeszedl sprawnie to i porod bylby latwiejszy. Najprawdopodobniej te swiadomosci zmobilizowalyby sie i wspolpracowaly podczas porodu. A tak kazdy broni swojego tylka, zeby ratowac siebie i wychodzi z tego straumatyzowany porod.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 351 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 8, 9, 10, 11, 12

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group