Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 24 sie 2019, 15:02

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 351 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12  Następna
Autor Wiadomość
Post: 07 cze 2012, 14:26 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 paź 2010, 13:59
Posty: 68
Płeć: kobieta
Kobi_van_Kenobi pisze:
krotkapilka rozbiła bank

:mrgreen:
jestem tego samego zdania
a w ogóle to dziś mam taki luz bo już już chciało mi się włączać w temat pisząc na emocjach jak ja to widzę
ale przeszło ...
i trochę się martwię, że mi tak często odchodzi
krótka piłka - piękny wpis, piękny :tak:

p.s.
własciwie to nie wiem jak to jest z karmą...jak zaczynam się wikłać głową to coś mnie rozbraja i mam odczucia, że to z góry patrzące ja tylko się dobrotliwie uśmiecha w momencie gdy widzi, że zaczynam kombinować :D



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 07 cze 2012, 14:26 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 08 cze 2012, 21:35 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree

Rejestracja: 08 cze 2012, 19:22
Posty: 9
Chyba rozczaruję kilka osób na tym forum ale nie ma czegoś takiego jak karma. Załóżmy przez chwilę że się wcielamy a po smierci mamy osiągnąć wyższy poziom i konstruujemy sobie przyszłe życie. jasne? :uczeń: widzę że już mnie nie lubicie :D to rozważmy pewien przykład. rodzi się A - WYMYŚLIŁ SOBIE ŻE DA LUDZISKOM CUD ŻYCIE ale przychodzi B i depta go butem, ewentualnie rozbija jego mózgownicę o scianę. Skoro karma jest programowalna to skąd tyle syfu na świecie? Podajcie mi idiotę który zaprogramuje sobie skrobankę? (znaczy rzeczony delikwent ma być wyskrobany) albo przysłowiowe przebicie bagnetem. Nooo fajnie ale ile można. Toż nawet świętego cholera by trzepła :lol:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 cze 2012, 5:55 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 lut 2012, 1:22
Posty: 18
Płeć: kobieta
Bolon Yokte' K'uh pisze:
Skoro karma jest programowalna to skąd tyle syfu na świecie? Podajcie mi idiotę który zaprogramuje sobie skrobankę? (znaczy rzeczony delikwent ma być wyskrobany) albo przysłowiowe przebicie bagnetem. Nooo fajnie ale ile można. Toż nawet świętego cholera by trzepła :lol:


Myślę, że planując swoje kolejne wcielenie na planie fizycznym kierujemy się koniecznością przeżycia i doświadczenia. Może nie koniecznością, ale potrzebą.
Plan fizyczny z samej natury zakłada istnienie dobra i zła. To plan, którym rządzi prawo dualizmu. Miejsce, gdzie doświadczamy zarówno dobra, jak i zła. A tego możemy doświadczyć na wiele sposobów. Taki jest według mnie cel istnienia tej płaszczyzny i przebywania na niej.
Trudno jest powiedzieć, czym kierujemy się przy wyborze swojej ścieżki. Może jedynie nieliczni, co pamiętają swoje istnienie przed zejściem na ziemski plan, są w stanie na to pytanie odpowiedzieć...

Swoją drogą, uważam, że nie ma sprzeczności pomiędzy ciągłą drogą ku doskonałości a byciem istotą kompletną i już doskonałą. Te dwie rzeczy się nie wykluczają.

_________________
Dum spiro, spero



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 cze 2012, 10:32 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 25 paź 2011, 21:30
Posty: 32
Płeć: mężczyzna
Karma istnieje tylko dla Ego.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 cze 2012, 14:11 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 17 maja 2012, 17:02
Posty: 115
Zielonegrabie pisze:
Karma istnieje tylko dla Ego.


:tak:

Zauważcie pewną wspólną cechę ego i karmy - ciągłość. Jeśli połączymy ze sobą jakieś zdarzenia lub warunki od razu tworzy się doświadczający, czyli ego no i oczywiście jeśli nadajemy doświadczeniom ciągłość, mamy przeszłość, przyszłość, przyczynę, skutek, karmę. Ale czy ciągłość zdarzeń jest na pewno rzeczywista ? Z punktu widzenia ego tak, ale skoro samo ego powstaje w wyniku owej ciągłości, to jakieś dziwne błędne koło powstaje, czyż nie ? :)
Powiem więcej, takich błędnych kół jest wiele, np od tysięcy lat szukamy sensu życia, szukamy celu, szukamy oświecenia... ale przecież sensem życia jest życie, celem jest życie..
Dlaczego więc wciąż szukamy, wciąż odczuwamy niedosyt życia, pragniemy przebudzenia do pierwotnych czy ostatecznych prawd. To jest to samo błędne koło, ponieważ to ego szuka czując się wyrzutkiem życia, nie odczuwając jedności, tylko odrębność, dlatego szuka sensu, celu i oświecenia nie w całym życiu lecz w sobie.

Bardzo ważne pytanie: dlaczego nie potrafimy z pełnym przekonaniem odpowiedzieć na pytanie o sens własnego życia? Ponieważ kręcimy się w owym kole... i dlatego mamy milion różnych odpowiedzi zamiast jednej :)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 cze 2012, 14:59 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 25 paź 2011, 21:30
Posty: 32
Płeć: mężczyzna
Świat jest skończony, dlatego jest iluzją. Coś co jest skończone nawet nie istnieje. To co istnieje jest zawsze teraz. Ty jako Gracz istniejesz iluzorycznie chwilowo na ekranie świadomości. Jesteś jako świadomość i doświadczasz siebie poprzez gracza (człowiek,planeta,wszechświat,abstrakcyjna złożoność chuj wie czego - istnieje nieskończoność form/nie form Świadomości). Wszystko już jest,gdyby czegoś nie było teraz, nie byłoby tego nigdy.Nie można nic stworzyć, można bawić się w tworzenie.Nic nie wymyślisz za godzinę, za miesiąc, za rok, ale możesz zabawić się w stworzenie tego.
Ty jako gracz dziejesz sie w świecie, Jako Świadomosc swiat dzieje sie w Tobie.Powodem cierpienia jest utozsamienie sie z graczem.

Karma moze byc dla gracza, nie dla swiadomosci.

Przebudzenie i utrzymywanie wewnętrzej ciszy umożliwia zobaczenie tego.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 cze 2012, 16:24 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 17 maja 2012, 17:02
Posty: 115
Zielonegrabie pisze:
...

Karma moze byc dla gracza, nie dla swiadomosci.

Przebudzenie i utrzymywanie wewnętrzej ciszy umożliwia zobaczenie tego.


Przebudzenie ze snu zwanego ego.. bo to jedyny nieoświecony sen. Oczywiście zgadzam się z Tobą, tylko chciałabym jeszcze dodać, że słowo "przebudzenie" jest w porządku, ale należy pamiętać, że przebudzenie jest bezosobowe, jeśli ktoś czuje, że się przebudził to niestety jest to tylko kolejna iluzja, ponieważ jednostka nie może być przebudzona, owszem jako jednostki szukamy i będziemy przez całe życie szukać oświecenia, ale to własnie szukanie czegokolwiek na poziomie jednostki jest snem, a największym cierpieniem jest szukanie sensu w życiu jednostki, którego nigdy nie znajdziemy. Karma wydaje się być pocieszeniem, podobnie jak inne wierzenia, gdzie doszukujemy się na siłę jakiegoś sensu.

Tak naprawdę to najprostszą drogą jest porzucenie wszelkiego szukania, szczególnie sensu naszego osobistego życia, gdy szukanie przestanie mieć znaczenie, wtedy i szukający przestanie mieć znaczenie :) w takim stanie możliwe jest .. tu żadne znane mi słowo nie pasuje.. "istnienie" "postrzeganie" "bycie" nieważne jak to nazwiemy, bez fiksacji ego.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 cze 2012, 12:29 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 28 paź 2011, 10:07
Posty: 77
krotkapilka pisze:
Zielonegrabie pisze:
...

Karma moze byc dla gracza, nie dla swiadomosci.

Przebudzenie i utrzymywanie wewnętrzej ciszy umożliwia zobaczenie tego.


Przebudzenie ze snu zwanego ego.. bo to jedyny nieoświecony sen. Oczywiście zgadzam się z Tobą, tylko chciałabym jeszcze dodać, że słowo "przebudzenie" jest w porządku, ale należy pamiętać, że przebudzenie jest bezosobowe, jeśli ktoś czuje, że się przebudził to niestety jest to tylko kolejna iluzja, ponieważ jednostka nie może być przebudzona, owszem jako jednostki szukamy i będziemy przez całe życie szukać oświecenia, ale to własnie szukanie czegokolwiek na poziomie jednostki jest snem, a największym cierpieniem jest szukanie sensu w życiu jednostki, którego nigdy nie znajdziemy. Karma wydaje się być pocieszeniem, podobnie jak inne wierzenia, gdzie doszukujemy się na siłę jakiegoś sensu.

Tak naprawdę to najprostszą drogą jest porzucenie wszelkiego szukania, szczególnie sensu naszego osobistego życia, gdy szukanie przestanie mieć znaczenie, wtedy i szukający przestanie mieć znaczenie :) w takim stanie możliwe jest .. tu żadne znane mi słowo nie pasuje.. "istnienie" "postrzeganie" "bycie" nieważne jak to nazwiemy, bez fiksacji ego.

Fajnie tu piszecie i te treści trafiają w sedno. Wprowadzone pojęcie GRY (gracza) otwiera całą planszę na której swoje "pionki" rozlokowali przeróżni gracze. W tym - to na podstawie innych wątków - również Obcy. Rolę pionka pełni EGO (egotyczne ja). W ogóle rozpoznanie gry oraz graczy otwiera pytanie o sens ego .

O to, czy samo ego (ów gracz) nie jest czasem Obcą instalacją, obcym oprogramowaniem, takim wirusem. W świetle wiedzy o uprowadzeniach pytanie o pochodzenie ego jest chyba na miejscu ?

Zobaczcie, że pojawienie się takich pytań generuje silną potrzebę negacji, uciszenia, lub nawet wymazania tego rodzaju pytań.

Naturalnie dokładne rozpoznanie iluzji (oprogramowania ) je dezaktywuje, rozpuszcza, bez względu na to skąd ono pochodzi więc dyskusja o nim staje się czysto akademicka a nawet zbędna, gdyby nie to, że na przebudzenie zasługuje każda istota żyjąca w iluzji. Zatem pisanie o tym niech się dzieje :D



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 cze 2012, 15:47 
W temacie powiedziane zostało już że karmiczno-inkarnacyjne uwikłanie jest wynikiem nieustannych interakcji ulotnych tożsamości-ego z ziemskim systemem doświadczania.
Całość może być traktowana jako pułapka m.in. ze względu na sztucznie narzuconą amnezję inkarnacyjną co stanowi bramę do niekorzystnych manipulacji z zewnątrz, natomiast z drugiej strony, owy system z całym dorobkiem inwentarza może być traktowany jako nieodłączna część samo- doświadczającego się wszechświata oferującego określone doznania ze względu na prosty fakt zaistnienia tej konfiguracji.

Jakkolwiek, bardzo lubię ogarniać tego typu holistyczne sprawy od czysto technicznej strony i z takiego rozeznania wynika bardzo prosta zależność, otóż zaistnienie tego typu burzliwego systemu pełnego skrajności jest wynikiem zdezaktywowania kolektywnej świadomości zbiorowej. Dla przykładu – karmiczne czynniki nie mają racji bytu dla planetarnych społeczności istot funkcjonujących jako kolektywny gatunek posiadający aktywne połączenia telepatyczne. Natomiast jeśli przeprowadzony zostanie proces inżynierii eteryczno-biologicznej to dana społeczność planetarna zostaje całkowicie rozcząstkowana.

Obecność negatywnego czynnika manipulującego tworzy grunt pod rozmaite zaburzenia na czele z konfliktami zbrojnymi dokonującymi się pomiędzy przedstawicielami tego samego gatunku które niejako wymuszają powstanie mechanizmów karmicznych – określających dostęp do rodzaju doświadczeń na zmodyfikowanej macierzy planetarnej. Oczywiście na pułapie tzw. wymiaru duchowego zanika iluzja pomiędzy oprawcą a ofiarą i całość pozostawia po sobie ładunek w postaci symbolicznego doświadczenia oraz karmicznych kalkulacji, niemniej jednak na pułapie inkarnacyjnego spektaklu - negatywna energia wyzwolona w trakcie interakcji pomiędzy nieświadomym oprawcą a ofiarą jest pobierana przez twórców lokalnych zaburzeń, którym jest na rękę wytwarzanie jak najbardziej niekomfortowych konfiguracji rzeczywistości która zostanie wypełniona inkarnującymi istotami.

Mniej więcej w taki sposób postrzegam problematykę karmiczno-inkarnacyjną i na bazie tego rozeznania, od równie technicznej strony interpretuję nadchodzącą falę jako ponowną aktywację kolektywnej świadomości dla ziemskiej społeczności, która poprzez rezonans serc będzie miała sposobność na powrót istnieć jako jeden gatunek. Proste i piękne. :drinkuje:



Na górę
   
 
 
Post: 13 cze 2012, 16:09 
Tak czy owak, coś kształtuje się na horyzoncie zdarzeń. Fala to tylko słowo. :drugged:



Na górę
   
 
 
Post: 13 cze 2012, 19:00 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree

Rejestracja: 04 kwie 2012, 14:04
Posty: 35
impuls jest z góry ustalony, taka fala nastpuje w momencie przejscia przez centrum galaktyki. Dlatego wszytkie kalendarze majow i inne mowia o istotnej dacie. Jesli fala sioe pojawia to ilosc zdarzen nastepuje szybko, wrecz blyskawicznie. Fala została przekazana przez wielu prorokow. Cala matryca jest skomplikowana. Wyczeszczenie tej matrycy jest jeszcze trudniejsze. Dlatego energie z ktrymi przyjdzie nam sie zmierzyc sa czyste i piękne, a ci nie przystosowani do wytrzymana takiej czestotliwosci drgan beda usunieci z tej matrycy. Karme mozna okreslic jako ilosc zaleznosci czynow grzesznych. kazdy taki czyn musi zostac przezytyi odkupiony, czy w swiecie fizycznym czy duchowym. Ogien yin jest sila ekspansywna yan yes matryca powstawania, matrialem budulcowym. Esencja boskosci dazy to rozwoju. W centrum galaktyki jest jasniej niz na obrzezach, tam ogien przetworzyl sie poprzez interakce z woda w swiatlo.Wszchswait dazy do tego aby oktywowac potncjal zenski(budulec) poprzez meska sile tworzenia-ekspansja ognia. Potraktuj to co sie stanie jako blysk latarki w ciemnosci. Ciemnosc nie moze istniec tam gdzie nie ma swiatla, swiatlo rozprasa ciemnosc. Ciemnosc ostatecznie zniknie.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 cze 2012, 23:19 
Offline
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Knight of the East or Sword * 15th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 cze 2010, 22:52
Posty: 1712
Płeć: kobieta
seiw83 pisze:
Ogien yin jest sila ekspansywna yan yes matryca powstawania, matrialem budulcowym.

Jest dokładnie odwrotnie.
Yin - kanał, materia, struktura
Yang - ekspresja, ekspansja, ogień
Yin nie może być ogniem - nie ma takiej natury.

_________________
// \\
\\ //



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 16 cze 2012, 11:00 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 28 paź 2011, 10:07
Posty: 77
Ubawiony pisze:
Nie będzie żadnej fali.
Już napłynęła. Niedoczytałeś ,że naukowcy stwierdzili, iż cały US wszedł w obłok podwyższonej energii ? I nikt nie wie jak to wpłynie na Słońce i planety US.
Możesz chować głowę w piasek , ale to Ci nic nie da.

@selw83
Cytuj:
energie z ktrymi przyjdzie nam sie zmierzyc sa czyste i piękne, a ci nie przystosowani do wytrzymana takiej czestotliwosci drgan beda usunieci z tej matrycy

Widzisz, to zależy jak do tego się podejdzie. Dla tych silnie utożsamionych z EGO/JA przejście fali będzie jawiło się jako tragiczna katastrofa. I tak to przeżyją (albo i nie przeżyją jak piszesz).
Jesli jednak rozpoznajesz iluzoryczność tego, co uważasz za SIEBIE , wówczas usunięcie tegoż tworu z matrycy nie spowoduje żadnego zagrożenia, lecz przeciwnie - uwolnienie istnienia z okowów utożsamień, całego tego shitu zwanego cywylizacją. Istnienie nie zniknie, ale nie będzie już nikogo w głowie, kto by dyktował całą masę durnot, powinności, konieczności. Po prostu obudzisz się rano bez żadnej historii w umyśle na swój temat.

Wystarczy, że Słońce mocniej pierdnie i wrócimy wszyscy do pięknych czasów sprzed telewizji :D
I na tym przykładzie niech każdy pomyśli co ma do stracenia.
Rada : już teraz rozejrzyj się za jakąś ekowioską ;)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 sie 2014, 12:47 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2011, 0:01
Posty: 883
Lokalizacja: Alpha Orionis
Płeć: mężczyzna
Dlaczego człowiek jest uwikłany w rożne skomplikowane wręcz bezsensownie zaplątane schematy. Dlaczego uwikłani jesteśmy w tyle nieszczęść, bólu, chaosu? - I to z własnej ponoć woli i wyboru.

Karma.. tak tak- ponoć to karma. Bardzo związane, poplątane "coś" co gdzieś tam trzeba nadrobić, zrozumieć, przepracować, powtórzyć milion razy- BO INACZEJ NIE MOŻESZ BYĆ WOLNY...



Z tej perspektywy jaką tutaj mamy- mam na myśli stan świadomości i jego mechanizmy poznawcze( umysł), zrozumienie powiązań karmicznych jest to niewykonalne. To tak, jakbyś chciał uruchomić programy stworzone pod nowe komputery i systemy operacyjne, na starym Atari...

Nie jesteśmy jednak żadnym systemem operacyjnym a jedynie ich używamy- i istnieje możliwość przeskoku pomiędzy nimi. Nawet jeśli dzieje się to chwilowo, to mamy wgląd w coś, co zupełnie WYKRACZA poza zdolność wyobraźni tego ciasnego węglowego pudła w jakim się znajdujemy- innymi słowy nie jesteśmy sobie w stanie wyobrazić czegoś co jest poza zasięgiem narzędzia w jakim się znajdujemy( przynajmniej nie bez "przeróbek") . Problemem jest przeniesienie danych- pamięci z wyższego poziomu siebie - na ten tutaj ziemski. Aby to zrobić należy odblokować pewną przestrzeń i płynność jaka pozwala na "odczyt pamięci" z WJ- w pewnym sensie jest to naprawa albo odblokowanie potencjału ludzkiego. Informacje jakie przenosimy pomiędzy poziomami zostają tutaj przepisane na obecny stan świadomości, jednak lekko zmodyfikowany. Innymi słowy potrafimy odczuwać przebłysk tego co jest poza patologicznym umysłem człowieka. Cienka nić połączenia jaka powstaje jest kanałem informacyjnym, który należy poszerzać. Dzięki niemu możemy czuć bezpośrednio namiastkę tego to co czujemy jako doskonały Byt. Im bardziej poszerzamy/oczyszczamy przestrzeń człowieka, tym bardziej możemy w pełni odczuwać w człowieku wyższy poziom siebie bezpośrednio.

Dla mnie karma definitywnie kojarzy się z kolejnym łańcuchem= programem, stworzonym po to aby stado baranów wracało do ubojni- w kółko i w kółko- tlumacząc to sobie "rozwojem duchowym", bo tak mówią mistrzowie, nauki itd.

Wszystkie te pojęcia "lekcji do przerobienia" są pułapką dla czegoś co definitywnie NIE JEST "JA JESTEM"- wolnym od tego całego gówna w jakim babramy się w kółko i w kółko- ciągle z CELOWO WYMAZYWANĄ PAMIĘCIĄ. Pytanie jednak komu ta pamięć jest wymazywana, po co i jak.

Na pewno nie jest ona wymazywana WJ- nieuwarunkowanej esencji. Nie jest to możliwe z prostego powodu- nie ma ona punktów do których można BEZPOŚREDNIO przyczepić KOTWICE, które są rzeczywiście pewnego rodzaju kotwicami- połączeniami niczym łańcuchy- zaczepiającymi świadomość znajdującą się w takim "naczyniu"- do którego te kotwice można przyczepić/wbić. Nie mam tu na myśli ciała fizycznego( mimo, że ono też jest kotwicą samo w sobie jeśli jest zdegradowane). Chodzi mi o ciało bardziej subtelne i być może odpowiada ono pojęciu ciała astralnego ale tego nie wiem. Wiem że jest ono integrowane z umysłem( wirusowy program pewnego rodzaju) i odpowiada poziomowi głównie EMOCJI...

Powiedział bym więcej- to ciało jest zbudowane z emocji, i to jest bagaż który umożliwia przyczepianie do niego kotwic/przywiązań. Istnieje tu jednak paradoks- Nieograniczony byt godzi się w takim czy innym "monecie intensywności" na wejście w pewnego rodzaju uwarunkowaną powłokę, która może jednak czasem okazać się kaftanem bezpieczeństwa...czy można się uwolnić od szaleństwa ? czy mam na tyle sił, doświadczenia i zrozumienia swojego potencjału ? Oto pytanie które jest poza logiką naszego ograniczonego zrozumienia tutaj.

Co do kotwic; sa one przyczepiane do takich punktów, jakie są najbardziej niestabilne i energotwórcze- a potem łączone docelowo z takim zestawem rożnych układów energii- "doświadczeń do przerobienia" które teoretycznie oferują możliwość neutralizacji dysharmonii. Piszę teoretycznie - ponieważ jak dla mnie osobiście jest to sprytna pułapka- coś jak pożyczka w banku( wróg stosuje te same metody na rożnych poziomach ogłupiania czlowieka), niby wszytko ładnie- masz możliwości na "rozfuj", zrozumienie "lekcji" odpracowanie czegoś tam itd... problem w tym że z gówna bata nie ukręcisz... To są wszystko manipulacje poprzez poziom emocjonalno umysłowy bazujący na niewiedzy i ograniczeniu.

Te wszystkie "lekcje do przerobienia" są niewiele więcej warte niż problemy z telenoweli brazylijskiej. JEDYNĄ LEKCJĄ JAKA JEST DO PRZEROBIENIA- TO UWOLNIENIE SIĘ OD POZIOMU EMOCJONALNO UMYSŁOWEGO.

Jak poczujesz jak cały ten bolesny syf wypala się w ogniu centrum to zrozumiesz że był to węzeł gordyjski którego próba rozplątania jedynie bardziej by go splątywała.

Pisałem kiedyś o integracji świadomości do konkretnej zbiorczej masy świadomości (np rasa ludzka).
Taka masa działa jak wielki magnes- a Jaźń aby mogła siebie doświadczać jako członek tej masy wchodzi w "opiłek metalu"( jakaś powłoka energetyczna). Jeśli ten opiłek metalu znajdzie się w zasięgu przyciągania tej magnetycznej masy- zostaje w nią wchłonięty i przejmuje jej jakości. Oczywiście tworzy się tutaj pewnego rodzaju połączenie, KTÓRE MOŻE ALE NIE MUSI BYĆ ZNIEWALAJĄCĄ KOTWICĄ... można siebie doświadczać jako członek jakiejś rasy i nie być jednocześnie zakutym w dyby...

Wyobraź sobie że bycie w ciele nie musi oznaczać ograniczenia umysłowego, choroby, starości, bólu strachu, obawy przed śmiercią( ciało można zmieniać "taśmowo" - bez narodzin, jak parę butów)

I TO JEST NORMA- STANDARD PRAKTYCZNIE WSZĘDZIE INDZIEJ TYLKO NIE TUTAJ...tutaj jest obora i macie rodem z syzyfowych prac, generować energię dla tych którzy pewnej jakości energii wytwarzać nie mogą...Czy to wkurza ? To powinno doprowadzać do wściekłości, ale wściekłości która krzyczy o wolność, gniewu który nie uznaje patologi za normalność, doktryn za prawdę.

Umysł to bardzo przemyślany program ukierunkowujący energię ciała emocjonalnego- jest niczym wtyczka dla obcej inteligencji, która poprzez niego manipuluje człowiekiem jak stadem baranów i to najwyraźniej nie tylko za życia. Manipulacja jest niczym kredyt z takim oprocentowaniem jakiego nie da się spłacić. To jest niczym zadanie poskładania uszkodzonego urządzenia które nie ma prawa działać już na samym starcie.

Poziom emocjonalno umysłowy- bazuje na strachu(jest zasilany przez złudne niespełnienie i strach przed jeszcze większym niespełnieniem), EMOCJE= STRACH. Ten poziom ma swoje odcienie i subtelności, ale jeśli się zastanowić to większość naszych działań bazuje na strachu... nie że cały czas odczuwamy paniczny strach- to tylko jego wyższa intensywność- ale zamartwiamy się o np pracę, czy coś się uda czy nie, a co będzie jak się nie uda? Co wtedy zrobisz ? Umysł sprawia, że kręcimy się jak gówno w przerębli i choćbyśmy nie wiem jak bardzo się starali nie możemy znaleźć drogi wyjścia, która jest celowo przysłaniana a którą mamy obok nas- tylko zabitą dechami splątanych


Sama praca umysłu- z reguły jest zasilana strachem- jego formą, nawet jeśli cos robimy, to robimy to aby się udało.... i to najlepiej jak potrafimy- BO JEŚLI SIĘ NIE UDA ???

Obserwuj siebie i zobacz, ze jakby w tle działa aplikacja strachu bazująca na uczuciu porażki, utraty. Nie mówię, że tak być musi- ze myśłenie musi być zasilane strachem- dzieci jak coś robią są tego przykładem, ale one nie zasilają patologicznego umysłu( który dopiero się rozwija niczym pasożyt).

One wyrażają wolną świadomość która nie zna strachu - powiedzmy, że dzieci mają system operacyjny zwany "wolnym umysłem", który jest wielkim pojemnym hangarem ze ścianami ze szkła- w przeciwieństwie do zabitej dechami ciasnej pseudo-ludzkiej celi.

Wniosek dla mnie jest taki; tak naprawdę problemem jest uwolnienie się od układu" umysł-strach- emocje.

Zaznaczę jedną ważną rzecz- z rozróżnianiem której najwyraźniej wielu ludzi ma problem- albo raczej zbyt długo siedzi w syfie i nie potrafi już sobie przypomnieć co jest czym. Mam na myśli emocje ludzkie.

EMOCJE TO NIE ODCZUCIA, EMOCJE TO NIE MIŁOŚĆ, EMOCJE TO NIE RADOŚĆ, EMOCJE SĄ NIŻSZĄ CECHĄ ODZWIERZĘCĄ. I dopóki człowiek będzie mylił-dwa zupełnie inne poziomy odczuwania i bycia to będzie wodzony za nos jak osioł na marchewkę.

PRAWDZIWA MIŁOŚĆ, RADOŚĆ, SPOKÓJ, MOC -W TYM NAWET DO WALKI- NIE BAZUJE NA STRACHU I EMOCJACH.

U to jest praca uwalniania się od karmy....uchwycenie całości bagażu i zneutralizowanie jej albo poprzez wypalenie albo rozpuszczenie. Innymi słowy uwalniamy się od iluzji kompleksu ciała emocjonalnego sterowanego poprzez patologiczny umysł. ZRZEKAMY SIĘ UMOWY KTÓRA JEST OSZUSTWEM.

Oczywiście nie można tego zrobić z poziomu w którym jesteśmy zaplątani i od którego co niektórzy mogą nam pomagać sie uwolnić, na zasadzie pomożemy ci rozwiązać jeden supeł- ale jest spore ryzyko ze przy okazji zaplączemy dziewięć kolejnych... Niczym leki oferowane na sztucznie tworzone choroby- niby leczą docelowo objawy- ale ile skutków/chorób spowodują w zamian ?

ONI nie są kreatywni- oni jedynie mają opracowane stałe mechanizmy kontroli i manipulacji które do znudzenia implementują na różnych poziomach.

Należy więc "wrócić"- albo raczej przywrócić poziom odczuwania z dzieciństwa- gdzie nasze działania nie zawierały w sobie opcji "a jeśli się nie uda; " a co jeśli stracę" - innymi słowy dzieci nie bazują jeszcze na polu emocjonalnym. Oczywiście nie mówię o zdziecinnieniu - tylko o przywróceniu pewnych PRAWIDŁOWYCH I NATURALNYCH WZORCÓW/KODÓW, KTÓRE ZASTĄPIĄ, WYPALĄ POZIOM STRACHU. Można do pomocy użyć "własne" sprowadzone z innego "punktu "zaczepienia" kody, które odblokują centrum odczuwania- serca I POZIOM ODCZUĆ. Zaznaczam, że w żadnym wypadku nie jest to droga na skróty- uciekanie przed „przerabianiem lekcji”, ( które są oszustwem samym w sobie- iluzjami).

To wymaga siły odwagi i gotowości na zniesienie pewnego bólu- bólu wyciągania zatrutej strzały z rany, która swoją trucizną całkowicie ogranicza nasze postrzeganie- a na którą dostajemy od oszustów jedynie środki przeciwbólowe i inne środki powodujące więcej skutków ubocznych niż rzeczywistych rozwiązań.

_________________
Mundus vult decipi, ergo decipiatur



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 19 sie 2014, 13:14 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 05 lut 2014, 20:23
Posty: 406
Płeć: kobieta
Cala karma to schemat przyczynowo-skutkowy. Cos sie dzieje, bo... i jest jakas przyczyna. Np. jakis kontrakcik z kims, albo jakas zadra z przeszlosci, cos tam cos tam... fajnie.

Wg mnie zyciowo wszystko sprowadza sie do buddyjskiego "nie tworzyc cierpienia". Tym samym nie tworzyc nowych powiazan i zobowiazan karmicznych. A takze "uwalniac wszystkie czujace istoty od cierpienia". Czyli skupiac sie na swoim rozwoju, oswiecac sie :tak: . Podnoszac swoje wibracje, pomagamy takze calemu otoczeniu (mapa swiadomosci Hawkinsa).

Zyc jak najlepiej. Swiadomie. W pelni odpowiedzialne za swoje slowa i mysli. Traktowac to, co mowimy, obiecujemy innym, jak umowy.
Slowa wypowiedziane dzis, tworzy powiazania nie tylko na to, ale i na nastepne wcielenia. Czlowiek swiadomy nie obiecuje czegos, co nie ma racji bytu. To niepotrzebne wiazanie sie.

Takze karma to fajna sprawa. Jezeli uswiadomic sobie, ze jest wskazowka do uwazniejszego zycia. Poniewaz ukazuje, ze nic nie bierze sie z niczego.

Powiazania karmiczne, znajomosci poprzednich wcielen moze pokazac nam, dlaczego w naszym zyciu dzieje sie tak a nie inaczej, ale nie zwalnia nas to od odpowiedzialnosci za wlasne zycie. To nie tak, ze "taka karma". Widzimy, skad to sie bierze/wzielo, ale to nadal my, a nie kto inny, jestesmy kreatorami naszego zycia.

Jedno naprawde nie wyklucza drugiego. Milo wiedziec, kim bylo sie kiedyc, znac stopien swojej wczesniejszej ignorancji i arogancji. Ale to nie zmienia faktu, ze w tym wcieleniu jestesmy tu, gdzie jestesmy i musimy zmierzyc sie z tym wlasnie, na biezaco.

Takze dla mnie swiadomosc karmy jest wazna kwestia, bardzo. Jednoczesnie swiadomosc tego, jak bardzo trzeba byc uwaznym w zyciu: nie tworzyc nowych dziwnych zobowiazan, zaleznosci karmicznych.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 sie 2014, 6:43 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 04 lis 2012, 8:21
Posty: 497
Płeć: mężczyzna
http://swiatducha.wordpress.com/2009/09 ... cje-karmy/

Trudno powiedzieć z naszego poziomu postrzegania - jak jest, na czym polega przygoda życia i o co w niej chodzi. Niewątpliwie jesteśmy zdeterminowani tu i teraz wieloma czynnikami, jak np. płeć, narodowość (ciało bolesne), rodzina, miejsce i data urodzenia, obciążenia genetyczne no i sytuacja geopolityczna, której jesteśmy zakładnikami (nie ma dokąd uciec). Decyzja o inkarnacji na ziemi, ponoć jest przejawem wielkiej odwagi Duszy. Jest to fizyczność negatywna zanurzona w pięknie przestrzeni fizycznej, naznaczona głównie tu cierpieniem, przeplatanym radością, spełnieniem.
Do tego dochodzi groza czasów a to wojny, a to zarazy, a to nieurodzaj i głód, a to władca pazerny, a to inne doświadczenia negatywne.
Jednak bez tego, np. leżąc całe tu życie na rajskiej wysepce, czyż otrzymalibyśmy lekcję? Nie.
Osobiście mam już dość doświadczeń negatywnych, uważam, że trzeba stawiać tu opór. Człowiek jest ponoć istotą potężną, choć ma o tym nie wiedzieć, gdyż wówczas można go upokarzać. Musimy podnieść się z kolan zarówno karmicznych, jak i fizycznych. Jeśli wolna wola istnieje... Jeśli nie, jesteśmy w więzieniu bez krat, nawet o tym nie wiedząc.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 sie 2014, 8:00 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 wrz 2011, 16:16
Posty: 404
Lokalizacja: ząbki
Płeć: mężczyzna
Według mnie młode i stare dusze podlegają takim samym prawom tylko te stare mają więcej wiedzy, doświadczenia
,intuicji ,wrażliwości itp. , same kiedyś przechodziły etapy młodej duszy .Młode po prostu częściej te prawa łamią co nazwane jest większą swobodą.
Też uważąm że nie ma przypadków ale to nie oznacza że nie ma wolnej woli bo niektóre sytuacje musisz w danym życiu "przejść" ,musisz spotkać niektórych ludzi ale to dalej ty decydujesz jak te sytuacje rozwiążesz ,jak zachowasz się względem ludzi co tworzy twoją przyszłość. Myślę ,że przyszłość jest zależna od naszych codziennych wyborów chociaż są w nią wplecione zdarzenia ,które musimy przeżyć a które np. są związane z naszymi wcześniejszymi wcieleniami.
To że niektórzy trafnie przepowiadają przyszłość to znaczy że mogą przepowiedzieć tylko te zdarzenia które się już skrystalizowały i nie zmienią się. Wszystko z czasem przybiera jakąś ostateczną wersję i wtedy można to z jakimś wyprzedzeniem "przewidzieć".
Teraz można by się zastanawiać np. czy będzie III wojna światowa czy nie? są siły które do niej dążą ale są też jeszcze rozsądni ludzie.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 26 gru 2014, 7:54 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 04 lis 2012, 8:21
Posty: 497
Płeć: mężczyzna
http://www.niesamowite.fora.pl/przed-zy ... y,109.html
Cytuj:
Temat Planu przedurodzeniowego w przystępny sposób wyjaśnia przekaz od pewnej Istoty w książce Rozmowy z Bogiem.
Na podstawie „Rozmów z Bogiem” Neale Donalda Walscha zamieszczam krótki fragmencik :
"Zacznijmy od tego, że dusza - twoja dusza - wie wszystko przez cały czas. Nic nie jest przed nią ukryte, nic nie jest dla niej nieznane. Ale sama wiedza to za mało. Dusza pragnie doświadczenia. Możesz wiedzieć, że jesteś szczodry, ale dopóki tej szczodrości nie okażesz, pozostaje ci samo pojęcie. Możesz wiedzieć, że jesteś życzliwy, ale dopóki nie okażesz życzliwości, masz tylko ideę. Jedynym dążeniem twojej duszy jest obrócić najwyższe mniemanie o sobie w swe najwspanialsze doświadczenie. Póki koncepcja nie przerodzi się w doświadczenie, pozostają wyłącznie domysły. Ja snułem o sobie domysły bardzo długo. Dłużej niż razem ty i Ja możemy sięgnąć pamięcią. Dłużej niż wiek tego wszechświata pomnożony przez wiek wszechświata. Widzisz więc, jak świeże - jak nowe - jest Moje doświadczanie siebie.

Znów nie łapię. Twoje doświadczanie siebie?

Dokładnie tak. Wyjaśnię ci to w następujący sposób:
Na początku to, co Jest, było wszystkim i poza nim nie było nic. Lecz Wszystko, Co Jest, nie mogło siebie poznać - ponieważ istniało tylko Wszystko, Co Jest, i nie było nic innego. Toteż Wszystko, Co Jest... nie było. Gdyż z braku Innego, Wszystko, Co Jest, przestaje być. Na tym polega wielka tajemnica Boskiego Bytu, Nie - Bytu, o której wspominają mistycy od zarania dziejów.
Wszystko, Co Jest wiedziało, że jest wszystkim, co istnieje - ale to było za mało, gdyż mogło znać swą świetność tylko koncepcyjnie, a nie doświadczalnie. Pragnęło więc doświadczyć siebie, albowiem chciało poznać poczucie własnej świetności. Lecz to nadal było niemożliwe, ponieważ samo pojęcie " świetności " jest względne. Wszystko, Co Jest nie mogło poznać poczucia własnej świetności, dopóki nie pojawiło się coś, co nie jest. Jeśli brakuje tego, co nie jest, to, co Jest, przestaje być.
Rozumiesz?

Tak mi się wydaje. Mów dalej.

Dobrze.
Wszystko, Co Jest wiedziało, że nie ma nic innego. Nie mogło więc poznać siebie w odniesieniu do czegoś innego. Istniał bowiem tylko jeden punkt odniesienia, samotny punkt w środku. " Jest - Nie Jest ".
"Jestem, Który Nie Jest ".
Mimo to Wszech - Jedność postanowiła poznać siebie doświadczalnie.
Ta energia - czysta, niewidzialna, niesłyszalna, niepoznawalna - dla - niczego - innego - postanowiła doświadczyć siebie w całej świetności, jaką była. Jednak zdała sobie sprawę, że aby tego dokonać, musi posłużyć się innym punktem odniesienia w sobie.
Rozumowała, całkiem poprawnie, że każda Jej cząstka siłą rzeczy nie będzie dorównywać całości i w związku z tym, jeśli się podzieli, każda część, jako nie dorównująca całości, spojrzy na pozostałość i ujrzy świetność.
Zatem Wszystko, Co Jest podzieliło się - w jednej cudownej chwili stając się tym oraz tamtym. Po raz pierwszy to i tamto zaistniały niezależnie od siebie.
Oba istniały jednocześnie, podobnie jak to, co nie było ani tym ani tamtym.
Powstały więc nagle trzy rzeczy: to, jest tutaj, to, co jest tam, i to, co nie jest ani tutaj, ani tam. Bez tego nie mogłyby istnieć tutaj i tam. To nic, które mieści wszystko. To pustka, która mieści przestrzeń. To całość, która mieści części.
Nadążasz za mną? Rozumiesz to?

Chyba tak. To niesamowite, ale wyjaśniałeś to tak przejrzyście, że chyba zrozumiem.

Idźmy dalej. To nic, które zawiera wszystko, zwane jest przez niektórych Bogiem. Ale nie jest zbyt ścisłe, gdyż sugeruje, że jest coś, czym Bóg nie jest - to znaczy, wszystko inne niż " nic". Ale Ja jestem Wszystkimi Rzeczami - widzialnymi i niewidzialnymi - toteż opisanie Mnie jako Tego Ukrytego, jako Wielką Pustkę, w myśl Wschodniej, mistycznej definicji Boga jest równie niedokładne jak zasadniczo praktyczne widzenie Boga na Zachodzie we wszystkim, co jest. Słusznie sądzą ci, którzy uważają, że Bóg to Wszystko, Co Jest i zarazem Wszystko, Co Nie Jest.
Otóż stwarzając "tutaj" i "tam", Bóg umożliwił Bogu poznanie swej Boskości. Z tą wielką odśrodkową eksplozją narodziła się relatywność / relacyjność - największy dar, jakiego udzielił sobie Bóg. Dlatego też relacje (osobowe) są największym darem Boga dla ciebie, o czym szerzej pomówimy przy innej okazji.
Wracając do naszego wywodu: Z niczego powstało Wszystko - w duchowym akcie, który zbiega się całkowicie z tym, co wasi naukowcy nazywają Wielkim Wybuchem.
Gdy ruszyły na zewnątrz pierwiastki wszech rzeczy, zrodził się czas, gdyż rzecz najpierw była tu, potem tam - a okres, jaki trwało dotarcie stąd tam, można było zmierzyć.
Kiedy cząstki widzialne zaczęły się określać we wzajemnych relacjach do siebie, podobny proces przebiegał wśród cząstek niewidzialnych.
Bóg wiedział, że aby mogła zaistnieć miłość - i poznać siebie jako czystą miłość - niezbędna jest jej dokładna odwrotność. Zatem stworzył Bóg wielką biegunowość: powołał do istnienia absolutne przeciwieństwo miłości, wszystko to, co nie jest miłością, a obecnie nazywa się strachem. Z chwilą pojawienia się strachu miłość stała się czymś, czego można doświadczyć.
Do powstania dualizmu miłości i jej przeciwieństwa nawiązują ludzkie mitologie mówiące o narodzinach zła, upadku Adama, buncie Szatana przeciwko Bogu.
Tak jak z własnej woli nadaliście czystej miłości postać, którą zwiecie Bogiem, tak i nadaliście niegodziwemu strachowi postać, którą zwiecie diabłem.
Wokół tego zdarzenia osnuto rozmaite, dość wymyślne mity, które mówią o toczonej w niebiosach wojnie, anielskich żołnierzach i piekielnych wojownikach, siłach dobra i zła, światłości i mroku.
Z pomocą tych opowieści dawni ludzie próbowali pojąć, i przekazać innym w zrozumiały dla nich sposób, kosmiczne wydarzenie, którego głęboką świadomość zachowała dusza, ale które umysł z trudem może sobie wyobrazić.
Powołując wszechświat jako rozdrobnioną postać siebie, Bóg z czystej energii stworzył wszystkie rzeczy, widzialne i niewidzialne, obecnie istniejące.
Innymi słowy, powstał nie tylko wszechświat fizyczny, ale także metafizyczny. Druga połowa Boskiego Bytu/Nie - Bytu również rozpadła się na nieskończoną liczbę jednostek, które wy określilibyście jako duchowe.
Niektóre religijne przekazy opowiadają o tym, jak " Bóg Ojciec " dał początek licznemu duchowemu potomstwu. To odniesienie do ludzkiego doświadczenia mnożącego się życia wydaje się jedynym sposobem przystępnego dla szerokich mas przedstawienia idei nagłego powstania w " Królestwie Niebieskim " niezliczonych duchowych bytów.
Pod tym względem mistyczne opowieści nie mijają się nawet zbytnio z rzeczywistością, bowiem niezliczone duchowe byty, które składają się na całość Mnie, stanowią, w kosmicznym wymiarze, moje potomstwo.
Celem owego podziału było doprowadzenie do powstania cząstek Mnie, abym mógł poznać siebie na drodze doświadczenia. Tylko w jeden sposób Stwórca może poznać doświadczalnie swą istotę Stwórcy, a mianowicie przez Stworzenie. Toteż wszystkim mym duchowym potomkom udzieliłem tej mocy tworzenia, którą posiadam jako całość.
To właśnie mają na myśli wasze religie mówiąc, że zostaliście stworzeni na " obraz i podobieństwo Boga. Nie znaczy to, że nasze ciała wyglądają podobnie ( choć Bóg może przyjąć dowolną postać). Chodzi tu o identyczność naszej esencji. Jesteśmy z takiego samego tworzywa. STANOWIMY "jedno i to samo" tworzywo! Z identycznymi właściwościami i zdolnościami - włącznie ze zdolnością tworzenia fizycznej rzeczywistości " z powietrza ".
Celem, dla którego stworzyłem was, swoje duchowe potomstwo, było Boskie samopoznanie. Nie mogę poznać w sobie Boga inaczej jak przez was. Stąd można by powiedzieć (jak mówiono już nie raz), że celem, jaki wam wyznaczyłem, jest to, abyście poznali siebie jako Mnie.
To zadziwiająco proste zadanie, ale mimo to staje się nader zawiłe - ponieważ punktem wyjścia do tego, abyście poznali siebie jako Mnie, jest poznanie wpierw swej odrębności.
Postaraj się teraz nadążyć za moim wywodem, ponieważ wkraczamy w bardzo subtelne obszary. Jesteś gotów?

Chyba tak.

Dobrze. Pamiętaj, że o to wyjaśnienie zabiegałeś, czekałeś na nie całe lata. Prosiłeś, abym wyłożył ci to w sposób przystępny, nie w postaci doktryny teologicznej czy naukowej teorii.

Tak - wiem, o co prosiłem.

A skoroś prosił, takoż i otrzymasz.
Dla uproszczenia posłużę się waszym mitologicznym modelem potomków Boga jako podstawą rozważań, gdyż jest on tam znajomy - i w sumie niezbyt daleki od prawdy.
Powróćmy więc do tego, jak przebiega ów proces samopoznania.
Otóż mogłem sprawić, aby Moje duchowe dzieci poznały siebie jako cząstki Mnie w jeden prosty sposób - powiedzieć im o tym. Tak też uczyniłem. Ale musisz wiedzieć, że Duchowi nie wystarczy sama wiedza, że jest Bogiem, czy częścią lub potomstwem Boga (dziedzicem królestwa, w innym ujęciu mitologicznym).
Jak już ci tłumaczyłem, wiedzieć coś, a doświadczyć czegoś, to dwie różne rzeczy. Duch pragnął poznać siebie w doświadczeniu (podobnie jak Ja!). Sama świadomość koncepcyjna to za mało. Wymyśliłem więc plan. To najbardziej niesamowity pomysł w całym wszechświecie - a zwłaszcza przykład niecodziennego partnerstwa. Mówię partnerstwa, ponieważ wszyscy uczestniczycie w nim ze Mną.
W myśl tego planu wy, czysty duch, mieliście wejść do właśnie stworzonego fizycznego wszechświata. A to dlatego, że tylko w wymiarze fizycznym można poznać doświadczalnie to, co się zna od strony koncepcyjnej. To zresztą główny powód, dla którego powołałem do istnienia kosmos - oraz rządzące nim zasady względności.
Raz znalazłwszy się w fizycznym świecie, wy, me duchowe potomstwo, mogliście doświadczyć swojej wiedzy o sobie - ale najpierw musieliście poznać swoje przeciwieństwo. Biorąc to na chłopski rozum, nie możesz wiedzieć, że jesteś wysoki, jeśli i dopóki nie poznasz, co znaczy niski. Niemożliwe jest doświadczenie grubości, jeśli nie ma świadomości chudości.
Wyciągając stąd ostateczne konsekwencje logiczne, nie możesz doświadczyć siebie takim, jakim jesteś, jeśli nie natrafiłeś wpierw na to, czym nie jesteś.
Takie jest przeznaczenie względności i całego fizycznego życia. Zostajesz określony przez to, czym nie jesteś.
A co się tyczy wiedzy ostatecznej - wiedzy o sobie jako Stwórcy - nie możesz poznać swej istoty Stwórcy, jeśli i dopóki czegoś nie stworzysz. A nie możesz siebie stworzyć, dopóki siebie wpierw nie unicestwisz. W pewnym sensie, musisz przestać być, aby móc się stać. Rozumiesz?

Mniej więcej...

Tak trzymaj.
Oczywiście, nie sposób unicestwić tego, Czym W Istocie Jesteś - zawsze byłeś, jesteś i będziesz czystym, twórczym duchem. Toteż wykonałeś inne znakomite posunięcie: celowo zapomniałeś, Kim W Istocie Jesteś.
Wkraczając do fizycznego świata, wyzbyłeś się pamięci o sobie. To umożliwia ci zostanie z wyboru tym, Kim W Istocie Jesteś, zamiast zwykłego pogodzenia się z faktem.
To właśnie w chwili postanowienia, że jesteś częścią Boga (zamiast po prostu dowiadywać się o tym), doświadczasz w pełni swej istoty - niczym nie ograniczonego wyboru, co z definicji oznacza Boga. Ale jakim sposobem możesz wybierać w sprawie, gdzie żadnego wyboru nie ma? Nie możesz przekreślić swego pochodzenia ode Mnie - ale możesz o nim zapomnieć.
Na zawsze pozostaniesz Boską cząstką Boskiej całości, członkiem Boskiego ciała. Powrót do Boga, złączenie się na powrót z Całością nazywane jest przebudzeniem, obudzeniem uśpionej pamięci.
Przeto waszym zadaniem na Ziemi jest nie dowiedzenie się (gdyż to już wiecie), lecz przypomnienie sobie, i wszystkim innym, Waszej Prawdziwej Istoty. Dlatego tak ważne jest działanie na rzecz obudzenia umysłów, wyrwania ich z mroków niepamięci, oświecenia.
Oddawali się temu wszyscy wspaniali nauczyciele duchowi. Taki też przyświeca cel tobie. I zarazem oświeca mroki twojej niepamięci.


Mój Boże, to takie proste - i takie... symetryczne. To wszystko ładnie się ze sobą układa! Nagle do siebie pasuje! Wyłania się stąd obraz, który dotąd na próżno usiłowałem złożyć.


To świetnie. O to zresztą chodzi w tym dialogu. Prosiłeś Mnie o odpowiedzi. A Ja przyrzekłem, że ci ich udzielę.
Z tego dialogu ma powstać książka; w ten sposób Moje słowa dotrą do wielu ludzi. Na tym polega twoje zadanie. Nurtują cię liczne pytania, dociekania na temat życia. Dopiero przygotowaliśmy przedpole, położyliśmy podwaliny pod dalsze ważkie wyjaśnienia. Przejdźmy teraz do tych dalszych kwestii. I nie martw się: jeśli czegoś do końca nie zrozumiesz, wkrótce samo się stanie dla ciebie jasne.


Tyle pytań mi się nasuwa. Powinienem chyba zacząć od tych najważniejszych, tych oczywistych. Na przykład, dlaczego świat wygląda tak a nie inaczej?


Ze wszystkich pytań adresowanych do Boga, to powtarza się najczęściej. Zadawał je człowiek od zarania dziejów. Już od pierwszej chwili chciał wiedzieć, dlaczego musi tak być?
W swej klasycznej postaci pytanie to zwykle brzmi: skoro Bóg jest samą doskonałością i samą miłością, to dlaczego zsyła zarazę i głód, wojny i choroby, trzęsienia ziemi, tornada, huragany i inne naturalne klęski, głębokie osobiste rozczarowania i ogólnoświatowe nieszczęścia?
Odpowiedź zawiera się w tajemnicy wszechświata i ukrytym, najwyższym znaczeniu życia.
Ja nie okazuję swej dobroci stwarzając wokół was wyłącznie to, co uznajecie za doskonałe. Nie objawiam swej miłości pozbawiając jednocześnie was możliwości objawienia waszej.
Jak już tłumaczyłem, miłość można okazać dopiero wtedy, gdy jest się zdolnym do okazania jej przeciwieństwa. Nic nie może zaistnieć bez swej odwrotności, wyjąwszy świat absolutu. Lecz sam absolut nie wystarczył ani tobie, ani Mnie. Przebywałem w królestwie absolutu w nieprzemijającym teraz i stamtąd ty również się wywodzisz.
Jednak w sferze absolutu nie ma doświadczenia, istnieje sama wiedza.
Wiedza to boski stan, ale największa radość płynie z bycia. Bycie osiąga się jednak przez doświadczenie. Ewolucja przebiega w sposób następujący: wiedza, doświadczenie, bycie. Oto Święta Trójca - która jest Bogiem.
Bóg Ojciec to wiedza - sprawca wszelkiego rozumienia, źródło wszelkiego doświadczenia, gdyż nie sposób doświadczyć czegoś, czego się nie wie.
Bóg Syn to doświadczenie - ucieleśnienie, odegranie w czasie tego wszystkiego, co Ojciec o sobie wie, gdyż nie możesz być tym, czego nie doświadczyłeś.
Bóg Duch Święty to bycie - od-cieleśnienie tego wszystkiego, czego doświadczył o sobie Syn; proste, wyśmienite "jestestwo" możliwe tylko dzięki wspomnieniu wiedzy i doświadczenia.
To proste bycie stanowi błogostan. To Bogo-stan, następujący po Boskiej samowiedzy i samodoświadczeniu. Za nim właśnie tęsknił Bóg na samym początku.
Ty, ma się rozumieć, masz już za sobą etap, na którym konieczne jest wyjaśnienie, że opis Boga jako ojca i syna nie ma nic wspólnego z kwestią płci. Posługuję się tutaj obrazowymi sformułowaniami waszych najnowszych świętych pism. Wcześniejsze księgi ujmowały to w kategoriach matki i córki. Ani jedno, ani drugie nie jest zresztą trafne. Bardziej odpowiednie jest pojmowanie tego związku jako: rodzic - potomek. Czy też to-z-którego-powstaje i to-które-powstaje.
Po dodaniu trzeciego członu Trójcy otrzymujemy relację:
To-z-którego-powstaje /To-które-powstaje / To-które jest.
Ta Troista Rzeczywistość to Boska pieczęć. To Boski wzór. Występuje on powszechnie w wyższym wymiarze. Nie sposób nie dostrzec go w kwestiach związanych z czasem i przestrzenią, Bogiem i świadomością czy którejkolwiek wzniosłej relacji. Natomiast nie spotyka się tej Troistej Prawdy w przyziemnych relacjach życia.
Rozpoznać można ten wzorzec w wyższych relacjach życia. W ujęciu religijnym staje się on Trójcą Ojca, Syna i Ducha Świętego. W pewnych szkołach psychiatrii mówi się o nadświadomości, świadomości i podświadomości. Nauki duchowe wymieniają ciało, umysł ducha. Niektórzy uczeni głoszą istnienie energii, materii i eteru. Filozofowie powiadają, że nie można uznać czegoś za prawdę, jeśli nie jest prawdą w myśli, mowie i uczynku. Mówiąc o czasie, wyróżniamy tylko trzy czasy: przeszły, teraźniejszy i przyszły. Podobnie w postrzeganiu istnieją trzy chwile - przedtem, teraz i potem. W kategoriach przestrzennych, czy mówimy o punktach we wszechświecie czy miejscach w swym pokoju, zawsze uznajemy tutaj, tam i przestrzeń pomiędzy.
Sprawy przyziemne nie dopuszczają żadnego "pomiędzy". To dlatego, że relacje niższe występują w postaci diad, podczas gdy relacje wyższe niezmiennie występują jako triady. Stąd biorą się lewo-prawo, góra-dół,wolno-szybko, zimno-ciepło i największa ze wszystkich diad, męski-żeński. Nie ma tam miejsca na żadne pomiędzy i każda rzecz jest jednym albo drugim, lub mniejszym czy większym stopniem jednego czy drugiego bieguna.
W obrębie relacji przyziemnych nie można pomyśleć o niczym bez koncepcji jego przeciwieństwa. Osadzona jest w tej rzeczywistości większa część naszych codziennych doświadczeń.
W obrębie relacji wyższych nie istnieje nic, co miałoby swoje przeciwieństwo. Wszystko jest Jednym i każda rzecz przechodzi od pierwszego do drugiego zataczając nie kończący się krąg.
Czas to subtelna dziedzina, w której wyróżniane przeszłość, teraźniejszość i przyszłość istnieją współzależnie. Nie ma między nimi przeciwieństwa: to elementy jednej całości, etapy rozwojowe tej samej idei, cykle tej samej energii, aspekty tej samej niezmiennej Prawdy. Jeśli wyciągniesz stąd wniosek, że przeszłość, teraźniejszość i przyszłość istnieją jednocześnie, będziesz miał rację. (Nie czas jednak na te rozważania. Zagłębimy się w to, kiedy uporamy się z ogólnym pojęciem czasu - a to odkładamy na później.)
Świat wygląda tak a nie inaczej, ponieważ inny nie mógłby zaistnieć w obrębie fizyczności. Trzęsienia ziemi i huragany, powodzie i tornada, wydarzenia, które określacie mianem klęsk żywiołowych, to skutek powszechnej polaryzacji zjawisk, popadanie z jednej skrajności w drugą. Cykl narodzin i śmierci również włączony jest w ruch od jednego do drugiego . Na tym polega rytm życia i podlega mu wszystko w fizycznej rzeczywistości, ponieważ samo życie to rytm. To fala, wibracja, pulsacja w samym jądrze Wszystkiego, Co jest.
Choroba jest przeciwieństwem zdrowia i za waszą sprawą wkracza do waszej rzeczywistości. Nie możesz zachorować, jeśli w głębi duszy wpierw na to nie przyzwoliłeś, i możesz wyzdrowieć w chwili, kiedy to postanowisz. Głębokie osobiste rozczarowania to reakcje będące kwestią wyboru, a ogólnoświatowe nieszczęścia stanowią odbicie ogólnoświatowej świadomości.
Twoje pytanie sugeruje, że to Ja jestem za nie odpowiedzialny, że zdarzają się z Mojej woli. Lecz Ja nie powołuję tych rzeczy do istnienia, przyglądam się tylko, jak wy to czynicie.
Nie robię nic , aby im zapobiec, ponieważ to równałoby się udaremnieniu waszej woli. To z kolei odebrałoby wam doświadczenie Boskości, a to doświadczenie wybraliśmy dla siebie wspólnie.
Zatem nie potępiaj wszystkiego, co postrzegasz w świecie jako złe. Spyta raczej siebie, co w danym zjawisku jest złego i co chcesz uczynić, aby to zmienić.
Szukaj w środku siebie raczej niż na zewnątrz, pytając: "Jakiej cząstki swej Jaźni pragnę doświadczyć w obliczu tego nieszczęścia? Jaki aspekt bycia chcę urzeczywistnić?" Bowiem całość życia jest jak narzędzie, które sam stworzyłeś, i wszelkie zdarzenia są tylko szeregiem sposobności ku temu, abyś postanowił, i był, Czym W Istocie Jesteś.
Dotyczy to każdej bez wyjątku duszy, widzisz więc, że we wszechświecie nie ma ofiar, są sami twórcy. Wiedzieli o tym Mistrzowie, którzy gościli na tej planecie. To dlatego żaden z nich, obojętnie, którego byś wymienił, nie uważał się za męczennika - choć wielu naprawdę skonało w mękach.
Mistrzem jest każda dusza - choć niektóre nie pamiętają swego pochodzenia czy dziedzictwa. Mimo to każda z nich stwarza sytuacje i okoliczności służące jej najszczytniejszemu celowi i jak najszybszemu przebudzeniu - w każdej chwili, którą zwiecie "teraz".
Nie osądzaj przeto losu, jaki jest udziałem drugiego.
Nie zazdrość innym sukcesu ani nie ubolewaj nad porażką, albowiem nie wiesz, co jest sukcesem czy porażką w końcowym rozrachunku duszy. Nie sądź pochopnie, co nieszczęściem jest, a co radosną okazją, dopóki nie przekonasz się, lub zdecydujesz, jaki z tego zostanie zrobiony użytek. Albowiem czy śmierć okropna jest, jeśli ratuje życie tysiącom? A życie weselem, jeśli nie przyniosło nic prócz łez? Lecz nawet wtedy nie osądzaj, zachowaj swoje zdanie dla siebie i pozwól innym sądzić, co im się podoba.
Nie znaczy to, abyś był głuchy na wołanie o pomoc, czy nakaz płynący z duszy, aby działać na rzecz zmiany warunków czy okoliczności. Chodzi o to, abyś wystrzegał się szufladkowania i ferowania wyroków. Gdyż każda sytuacja to dar i każde doświadczenie kryje w sobie skarb.

****
Była kiedyś duszyczka, która wiedziała, że jest światłością, młoda i przeto żądna doświadczenia. "Ja jestem światłością" powiadała. "Ja jestem światłością." Jednak świadomość ani powtarzanie tego nie mogły zastąpić doświadczenia siebie jako światłości. W świecie, z którego wywodziła się duszyczka, panowała wyłącznie jasność. Każda dusza była wspaniała, każda niepowszednia, i każda błyszczała blaskiem Mojej światłości. Zatem owa duszyczka była niczym płomyk świecy na słońcu. Zanurzona w jasności, której stanowiła część, nie mogła siebie dostrzec, ani doświadczyć, Czym W Istocie Jest.
Stało się więc, że duszyczka zapragnęła siebie poznać. Tak mocne było jej pragnienie, że pewnego dnia powiedziałem: "Czy wiesz, Maleńka, co musisz uczynić, aby zaspokoić to swoje pragnienie?"
"Co takiego, Boże? Co? Nie cofnę się przed niczym!", odparła duszyczka.
"Musisz odłączyć się od nas", rzekłem, "a potem pogrążyć się w ciemności."
"A czymże jest ciemność, o Przenajświętszy?", spytała duszyczka.
"Wszystkim, czym nie jesteś ty", wyjaśniłem i duszyczka zrozumiała.
Tak więc oddzieliła się od Całości i zstąpiła do innego świata. A w tym świecie miała moc ściągania na siebie wszelkich odmian mroku. I tak postąpiła.
Lecz pośród owych zgromadzonych ciemności zawołała: "Ojcze, Ojcze, dlaczego mnie opuściłeś?" Ja i wy to czynicie w swej najczarniejszej godzinie. Ale przecież ja nigdy was nie porzuciłem, zawsze stoję u waszego boku, gotów przypomnieć wam, Czym W Istocie Jesteście; zawsze gotów przyjąć was z powrotem do siebie.
Zatem, bądźcie światłem w ciemności i nie przeklinajcie jej.
I nawet kiedy osaczy was to, czym nie jesteście, nie zapominajcie swej prawdziwej istoty. Głoście chwałę stworzenia, nawet gdy chcecie wnieść doń zmiany.
I wiedzcie, iż to, jak się zachowacie w chwili najcięższej próby, może stać się zaczynem najwspanialszego triumfu. Albowiem stwarzane przez was doświadczenie jest wyrazem tego, Czym W Istocie Jesteście - I Czym Pragniecie Być.

Przytoczyłem ci tę przypowieść o duszyczce i słońcu, abyś lepiej zrozumiał, dlaczego świat jest tak urządzony - i w jaki sposób wszystko może ulec zmianie z chwilą, kiedy każdy przebudzi się do Boskiej prawdy swej najwyższej rzeczywistości.
Niektórzy powiadają, że życie jest jak szkoła, i to, czego doświadczasz i co postrzegasz, służy twojej nauce. Wypowiadałem się już na ten temat i powtarzam ci raz jeszcze:
Przychodzisz na ten świat nie po to, aby się czegokolwiek nauczyć, lecz aby objawić to, co już wiesz. Okazując tę wiedzę, powołasz ją do życia i stworzysz siebie na nowo dzięki doświadczeniu. W ten oto sposób usprawiedliwiasz życie i nadajesz mu cel. W ten sposób życie uświęcasz. (...)"
koniec .
cytat Fragment z książki "Rozmowy z Bogiem" ks. pierwsza - str. 38 - 56 autor N. D. Walsch wyd. Limbus Bydgoszcz 2004

Interesujące jest to ,że sam Stwórca udziela wyjaśnień temu człowiekowi po to , by ten napisał książkę dla ludzi. Bardzo przystępnie napisaną Książkę . Czyli ,że pośród przeróżnych Przekazów , systemów wartości począwszy od bytów z innych systemów planetarnych poprzez znanego nam Samuela po Myślicieli , objawia się takzę przekaz od Boga. Skoro twierdzą ,że są prawdziwe to temu też nie można zarzucić fałszu. Jest tyle możliwości wyboru .... a człowiek sam powinien dokonywać tych , według niego ,, najllepszych .
_________________
" Gdybyś widział siebie takim, jakim widzi Ciebie Bóg, uśmiechałbyś się częściej..."


W koncepcji tej, dla mnie niezrozumiałym jest pojawianie się dusz, które wybrały doświadczenia np. Adolfa H. czy Józefa S., czy innych mega morderców. Z koncepcji tej wynika też, że...ustaliły to z duszami w ciałach wymordowanych milionów ludzi. W głowie mi się nie mieści, że ktoś mógł taki plan wymyśleć i co gorsza go zrealizować. Oczywiście w historii ludzkości, takie rzezie już miały miejsce np. rzeź ponad miliona Ormian przez Turków, czy inne ludobójstwa np. w starożytności. Poza tym w koncepcji tej...przyszłość musi być znana, albo kreowana bo w niej osadza się dusze w ciałach ludzi, aby realizowały...scenariusz - plan. Zatem w koncepcji tej nie pojmuję dwóch elementów - zgody na plan przedurodzeniowy i jego realizację, który zakłada czynienie ogromnego zła innym bytom. Nie pojmuje też, przynajmniej z tego poziomu, kreowania przyszłości, czyli czynienia jej znaną w momencie planu duszy wdrożonego do realizacji. Istnieje pogląd, że planowanie jest dalej idące niż jedno życie, czyli dusza planuje doświadczenia naprzód - na wiele wcieleń. Zdumiewające. Jeśli tak jest, to na tym może polegać...wolna wola, która w mojej ocenie dotyczy...duszy, a nie człowieka jako jej wcielenia.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 28 gru 2014, 12:23 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 04 lis 2012, 8:21
Posty: 497
Płeć: mężczyzna
Czuję się wyróżniony Zuzanno, że twój pierwszy na forum post i to o 4 nad ranem, skierowałaś do mnie w związku z moim postem. Oczywiście znana mi jest ta wskazana przez Ciebie uniwersalna koncepcja. Przeczytałem książki R. Monore, R. Schwartza, B. Moena, E. Kubler Ross, czy naszą W. Prątnicką (np. Poznaj prawdę i bądź wolny". Mimo wszystko koncepcja ta mi nie gra. Cóż ona bowiem oznacza:
1. Przyszłość jest WJ znana, gdyż planując wydarzenia wie ona, że się ziszczą, zatem wolna wola dotyczy wielu , a w zasadzie wszystkich WJ na etapie planowania przedurodzeniowego.
2. Nasze życie fizyczne - tu jest zdeterminowane wyborem WJ i nie ma przypadków, wszystko dzieje się wg ustalonego scenariusza.
3. Mamy odbyć lekcję i wracamy do Domu.
4. Możemy zaplanować wielkie świństwa innym ludziom, ludzkości, zwierzętom, ziemi i co gorsza zrealizować je - niby to ma być doświadczenie, kształcenie.
5. W modelu tym, my istoty fizyczne jesteśmy jak pacynki, aktorzy, którzy grają swoje role, co prawda z własnego wyboru, ale jednak role - wcielenia.
Co więc robić kiedy odkrywamy tę prawdę - jeśli taką ona jest, jak pogodzić się z wyborem WJ, który często tak trudno nam zaakceptować we wcieleniu fizycznym? W zdecydowanej większości otrzymujemy tu cierpienie, zadajemy je innym i to nas jeszcze cieszy. Jesteśmy co gorsza bezsilni wobec zła, które jest wokół nas, nie mamy mocy sprawczej odmiany bo....tak ma być, tak to zaplanowaliśmy. Gdzieś głęboko w sobie czuję totalny opór wobec tej koncepcji niemocy i zmuszenia mnie do akceptacji takiego stanu rzeczy, w tym roli bezsilnego uczestnika. Z Twojej wypowiedzi wynika też, że ból, cierpienia wojny, zostały zaplanowane przez wszystkie te dusze, co więcej te dusze umówiły się z duszami oprawców, że taki będzie scenariusz...do realizacji. Niestety nie jestem w stanie pojąc masochizmu dusz - jeśli tak jest. Jaka lekcje, korzyść można odnieść z maltretowania innych ludzi, istot, zadawania im cierpienia. Przecież to jest więcej niż straszne. Nie ogarniam tego i wewnętrznie nie zgadzam się. Jak można czynić grą i edukacją zadawanie innym bólu? Jaka trzeba być chorą duszą, aby wybrać los oprawcy? Kto na to pozwala, dlaczego tak ma być, czy aby wiedzieć czym jest zło, muszę go uczynić? Wiem o tym przecież i bez tego. Budzi to moja odrazę. Jeśli możesz Zuzanno oświeć mnie głębiej, na czym to polega, gdzie - Twoim zdaniem, nie rozumiem tej koncepcji.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 30 gru 2014, 7:57 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 19 kwie 2013, 19:43
Posty: 208
Płeć: mężczyzna
Jestem naprawdę wk...y że jest jak jest.W tym świecie.I działam jak mogę.

Porównywanie nas do aktorów...jak stanie się coś wprost trudnego do przeżycia inaczej się wtedy "śpiewa".Ból jest.Cierpienie jest.Po co dywagować ? Co mają powiedzieć kalekie dzieci od urodzenia ? Kura na fermie ? Czarny albinos któremu odrąbano rękę itd...Nie mają nawet szansy dowiedzieć się jak jest.Choć nie jestem nimi i nie wiem czy tak czy nie.

Kiedyś do mistrza zen przyszedł mnich i zaczął mówić o pustce...pięknie mówić i rozwodzić się na istotą rzeczy.Na co tamten pieprznął go kijem aż mnich zakrzyczał z bólu.A mistrz : i kogo boli ???

Oczywiście nie jesteśmy tylko tym ciałem i umysłem.Ale to ciało i umysł czuje tu i teraz.Więc niech każdy uderzy się młotkiem i wtedy powie sobie że to matrix i ma nie boleć.Że to sztuczne...

Boli i już.Tylko to.Jest.

Bez zaprzeczeń.I to i to.Róbmy swoje.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 30 gru 2014, 8:24 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 04 lis 2012, 8:21
Posty: 497
Płeć: mężczyzna
No tak Zuzanno, wszystko fajnie, ale chciałbym doprowadzić do naszej dyskusji na wyższym poziomie filozoficznym, który zbliży nas do poznania zamysłu skąd tu jesteśmy i za jaka przyczyną.
Nie jest mi obce postrzeganie przedstawione przez Punkt Mu, dlatego zdumiony jestem wyborami WJ, o ile jest to fakt. Ponoć wszyscy tu na Ziemi jesteśmy bohaterami, odważnymi duszami, które nie musiały tu zejść, ale chciały spróbować tego survivalu w zakresie w jakim się zgodziły.

Cytuj:
Determinizm wyklucza przypadek jako zjawisko obiektywne: poczucie losowości jest wyłącznie stanem subiektywnym wynikającym z niedoboru informacji. Z drugiej strony, ponieważ związek przyczynowo skutkowy dotyczy także zjawisk psychicznych i zachowania człowieka, determinizm neguje istnienie klasycznie rozumianej wolnej woli (jak jeszcze u św. Augustyna i Boecjusza). O ile rygorystyczny (twardy) determinizm zupełnie odrzuca to pojęcie, umiarkowani determiniści (tzw. kompatybiliści) radykalnie zmieniają jego sens: przyznają człowiekowi "wolną wolę" w decydowaniu o działaniach jednocześnie zastrzegając, że sama "wolna wola" jest zdeterminowana przez przeszłe stany (mając określoną przeszłość nie mogę chcieć czegoś innego). W ten sposób oba nurty zgadzają się, że działanie ludzkie jest determinowane przez przeszłe stany, a zatem różnica między oboma nurtami jest czysto semantyczna.Przyjęcie lub odrzucenie determinizmu rzutuje na rozumienie świata czy teorię moralną.


http://pl.wikipedia.org/wiki/Determinizm
Dochodzimy zatem do sedna sprawy, którym jest odpowiedź na pytanie kto ma wolną wolę, czy dusza -WJ dokąd nie inkarnuje się w postaci fizycznej - człowieka ograniczonego mózgiem (nie mylić z umysłem), czy też także jej wcielenie fizyczne - człowiek? A może obie formy życia ja mają? Jeśli tak, w czym ta wolna wola może się objawić, zamanifestować? Sam wyraz umysł oznacza "u myśli" , czyli na początku dzieła tworzenia w materii, gdyż ponoć to myśl jest twórcza, realna i ona pozwala nadać materii kształt (rozumiany szerzej niż wymiary, wygląd). Z tego wynika, że jeśli wolna wola dotyczy WJ to ono m.in. tworzy nas umyśla - jako fizyczne wyobrażenie siebie. Również WJ w ramach wolnej woli, dokonuje wyboru drogi życiowej, doświadczeń itd. Zatem z poziomu WJ wszystko co ma się wydarzyć jej wiadome i świadomie decyduje ona o udziale w tym co ma nastąpić lub...ma wpływ na to co ma nastąpić - umyśla doświadczenia - kreuje zdarzenia, przebieg życia fizycznego swojego wcielenia (zakładam, że jedno WJ = jedno wcielenie, choć pewności nie mam, bowiem - "Kochaj bliźniego swego jak siebie samego albowiem jest on tobą"). Pojawia się też kwestia czasu. W naszym postrzeganiu jest on liniowy, podzielony na przeszłość (błędnie zwaną historią (is Tory - pięcioksiąg żydowski), tu i teraz oraz przyszłość - nieznaną nam). W świetle wielu koncepcji czasu istnieje pogląd, że jest on liniowy tylko dla nas (ograniczenie mózgu), natomiast z innego wymiaru przeszłość, teraz i przyszłość istnieją równolegle. Zatem WJ zna nie tylko przeszłość i przyszłość, ale też ma swobodę wyboru doświadczenia poprzez wybór wcielenia dla nas historycznego np. Kleopatry, Indiry Gandhi, królowej Bony, czy Aleksandra Macedońskiego, Hitlera, Athahualpy itd. WJ może więc wybrać dla nas już historię, dla niej doświadczenie w którym WJ zostanie osadzone w tu i teraz w dowolnym miejscu przeszłości i wcielenia. Będzie ono tak samo dla wcielenia realne , jak nasze życie w tu i teraz - dla nas - naszych wcieleń. Czas bowiem tylko dla nas, tu jest linearny - jako skalar ze zwrotem w nieznane (dla nas). Ta kwestia jest dla mnie kluczowa dla zrozumienia koncepcji życia fizycznego, jako drogi zdobywania doświadczeń w fizycznej materii.
Jeśli tak jest, to jesteśmy na scenie i zdeterminowani przyjętym scenariuszem. Jeśli tego nie odkryjemy, realizujemy rolę nieświadomie, jednak ...co jeśli to odkryjemy, a rola nam nie odpowiada? Dochodzi do braku akceptacji? Prowadzi to do zaburzenia, często buntu i odłączenia poprzez np. samobójstwo (obawa przed samym sobą, czyli obawa przez drogą którą sami wybraliśmy jako WJ dla siebie w postaci fizycznej). Czy tak uciekamy z lekcji, na wagary? Tam nas wyłapują i wyjaśniają, że trzeba wrócić do szkoły? No i co Ty na to Zuzanno?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 30 gru 2014, 9:13 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree

Rejestracja: 19 kwie 2013, 19:43
Posty: 208
Płeć: mężczyzna
Na moje pytanie " dlaczego tak jest ( taki świat ) ? " ...usłyszałem odpowiedź " a czy ty sam nie robisz nigdy sobie niczego złego ? " ... popatrzmy nawet na ten stan w którym jesteśmy. Ile razy uniosłem się gniewem > ile chwil zmarnowałem > ile skłamałem itd...i tak tu jest.Nie ma co się wymawiać karmą/wymyślać tylko brać się za siebie.Masz to ciało.Ten umysł i kawałek przestrzeni mxm.Na początku.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 30 gru 2014, 16:58 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 16 kwie 2009, 16:35
Posty: 417
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Zielony Cętkowany
Macie problem, bo nie wiecie/nie czujecie Kim/Czym jesteście.

Wraz z tym czuciem/wiedzą "przychodzą" odpowiedzi na te wszystkie dylematy.
Zrozumienie. Rozumem Serca.
Jałowymi dysputami i praktykami tego nie rozgryziecie.

Bramą "poznania" jest tzw. Serce, a nie majaki ludzkiego umysłu (lub ich brak nazywany "pustką").



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 31 gru 2014, 8:57 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 04 lis 2012, 8:21
Posty: 497
Płeć: mężczyzna
Bardzo ciekawa Twoja Zuzanno wypowiedź. Niecierpliwie czekam na Twoja ocenę w kwestii samobójstw, przy czym jest na tym forum taki wątek i proponuje zapoznać się z nim:
samobojstwo-droga-ku-swiatlu-czy-ciemnosci-t3706.html?hilit=samob

Koncepcja bytu tutaj, jako doskonalenia w fizyczności, czyli poznawania przez Stwórcę samego siebie, poprzez nas - jako integralne części Stwórcy, jest mi oczywiście doskonale znana. Jednak nie mogę zaakceptować planowania ogromu bólu, zła, zadawania cierpienia innym istotom czującym, itd. Tego niestety nie mogę pojąć i głęboko z tym się nie zgadzam. Mam nadzieję oprotestować to u Projektanta - kiedy będzie to możliwe. To nie jest zabawne, nie jest kształcące, jest złem. Takie rzeczy mogą się tworzyć tylko w umysłach skrzywionych, patologicznych. Być może nie rozumiem tego, ale na dzień dzisiejszy, tak to oceniam i wstyd mi za tych/tego co to projektują, a jeszcze bardziej za tych, co to realizują. Na tę okoliczność, tkwi we mnie głęboki sprzeciw. Oczywiście dualizm jest także mi znany, w tym : "Więc kimże w końcu jesteś?
– Jam częścią tej siły,
która wiecznie zła pragnąc,
wiecznie czyni dobro."

Niestety wydaje mi się, że jako ludzkość jesteśmy mocno oderwani od Stwórcy i nurzamy się w ciemności i to jest przyczyna tego zła, które nas otacza. Nie rozumiem jednak dlaczego i kim jest ten, kto nam to uczynił? Jeśli bowiem wszystko dzieje się - jak powinno, to m.in. D. Icke nie ma racji co do istnienia sił trzymających nas w ciemności, lub też... siła ta w porozumieniu ze Stwórcą, realizuje powyższe zadanie zawarte w ww. cytacie z Mefistofelesa. Może i tak być, wszak lucyfer to lucy ferre - niosący światło, bowiem aby dobrze poznać, trzeba doświadczyć, zobaczyć, dotknąć, być tamże. Jednak jak długo można doświadczać np. tragedii wojen. W imię jakiej prawdy ten ból?
Jakbyś był uprzejmy Awar oświecić nas swoja wiedzą. Jeśli znasz odpowiedzi - czemóż ich nam nie udostępniasz? Wydaje mi się, że wiem kim jestem, lecz zadaję inne pytanie ...dlaczego? Jakie jest moje zadanie, kiedy jestem bezsilny wobec ogromu zła, które mnie otacza, czyniąc ból nie tylko rodzajowi ludzkiemu. Czy w Tobie Awar, nie budzi to sprzeciwu? Jak dalece możemy się jeszcze jako ludzie upodlić, czy dać upodlić, upaść? Świadomość tego, co czynimy sobie nawzajem, innym, tej planecie, przyrodzie, jest dla ludzi tego świadomych, męczarnią nie do zniesienia. Forum to jest pełne bólu bezsilności i zarazem woli walki o zmianę, sprzeciwu. Gdybym tylko wiedział jak...Więc jeśli Ty Awar wiesz - przekaż nam tę wiedzę.

W kwestiach technicznych - nikt nie kasuje Twoich Zuzanno postów. Widocznie coś nieprawidłowo w zakresie umieszczenia postu uczyniłaś.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 31 gru 2014, 12:03 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 16 kwie 2009, 16:35
Posty: 417
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Zielony Cętkowany
Drogi Szawle nie napisze nic nowego, czego nie było by już na tym forum, a co można przekazać słowami używając do tego tzw. małego umysłu.

Alpinista zdobył zimą wysoki szczyt i odmroził sobie palec u nogi.
Można ten wyczyn odebrać na różne sposoby, w zależności od świadomości tego Kim/Czym się jest,
pamiętając jednocześnie, że "Kim" zawsze pozostanie tylko rolą :)
I tak: mamy świadomość bycia alpinistą, świadomość własnej wartości, bo udało się
pokonać trudną drogę pełną niebezpieczeństw, a nawet cierpienia, piękne widoki ze szczytu, świecące Słońce
ponad chmurami itd.
Można mieć też świadomość ograniczoną do palca w bucie: ciemno, zimno, cały jestem odmrożony
i do tego ten smród skarpetki :)
Palec sam nie wyzwoli się z buta swoich przekonań, choćby nie wiem jakby się starał
i jakie techniki wyjścia by nie nawymyślał.

Ot i cała wiedza, chciało by się powiedzieć czucie...

Uroczego Nowego Roku! :) :buja: :bużki: :bukiet: :winko:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 01 sty 2015, 0:54 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 mar 2011, 0:45
Posty: 1101
Płeć: mężczyzna
@zuzanna wiele zrozumiałem dzięki Tobie chociaż @Awar też wiele wyjaśnił. Najbliższy moim poglądom jest albo może do niedawna był @Szaweł.
W tym roku udało mi się zrozumieć może poczuć, że ktoś kieruje moim życiem. Zawarłem nawet coś w rodzaju umowy ale o tym pisać nie będę zresztą na takie tematy jest mi trudno się wypowiadać.
Chciałem tylko Wam podziękować za wasze piękne wypowiedzi bo dzięki nim jest mi łatwiej i jestem bardziej szczęśliwy.
Kiedy zawarłem ten "kontrakt" to zaczęło mi się wszystko pięknie układać. Najważniejsze to odzyskałem zdrowie i znów jestem taki jak dawniej. Mam mnóstwo pomysłów, pojawiają się ludzie, którzy chcą je ze mną realizować. Mam środki i możliwości do ich urzeczywistnienia, mam mnóstwo czasu na ich realizację. To po prostu niesamowite jak zaczęło wszystko się układać. Zauważyłem, że aby teraz mogło się coś dobrego wydarzyć to wcześniej ktoś wiele lat temu przedsięwziął pewne kroki.
To jest piękne Szaweł. Zrozumiałem nawet w jakim celu przydarzyły mi się aż 3 śmiertelnie poważne choroby.
Wszystko ma jakiś sens.
Warto dać się ponieść ale to nie wszystko. Samo uleganie wiatrom to zbyt mało. Ktoś wskazuje nam kierunek, ktoś pomaga rozwiązać problem ale dla nas zostawia realizację oczywiście podczas realizacji wspiera nas. Nie wystarczy usiąść z wyprostowanymi plecami, wewnętrznymi stronami dłoni skierowanymi do góry i tak sobie czekać na coś cudownego. Ja stałem się wrażliwy na sugestie, nauczyłem się czasami widzieć przypadki - nieprzypadki.
I teraz z innej beczki.
W jakieś karmy, obciążenia rodowe, narodowe to ja nie wierzę. Wierzę, że jeżeli ktoś w to wierzy to cholernie go to obciąża i jest mi go żal.
Ja nawet chorobę potraktowałem jako pomoc w dotarciu do celu. Zero obciążeń, zero karmy. Trzeba czymś straszyć maluczkich. KK straszył piekłem, a niektórzy guru straszą karmą.

_________________
Dobrze się bawię.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 01 sty 2015, 2:55 
Online
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2011, 14:46
Posty: 1111
Płeć: mężczyzna
Cytuj:
Jestem naprawdę wk...y że jest jak jest.W tym świecie.I działam jak mogę.

Porównywanie nas do aktorów...jak stanie się coś wprost trudnego do przeżycia inaczej się wtedy "śpiewa".Ból jest.Cierpienie jest.Po co dywagować ? Co mają powiedzieć kalekie dzieci od urodzenia ? Kura na fermie ? Czarny albinos któremu odrąbano rękę itd...Nie mają nawet szansy dowiedzieć się jak jest.Choć nie jestem nimi i nie wiem czy tak czy nie.

Kiedyś do mistrza zen przyszedł mnich i zaczął mówić o pustce...pięknie mówić i rozwodzić się na istotą rzeczy.Na co tamten pieprznął go kijem aż mnich zakrzyczał z bólu.A mistrz : i kogo boli ???

Oczywiście nie jesteśmy tylko tym ciałem i umysłem.Ale to ciało i umysł czuje tu i teraz.Więc niech każdy uderzy się młotkiem i wtedy powie sobie że to matrix i ma nie boleć.Że to sztuczne...

Boli i już.Tylko to.Jest.

Bez zaprzeczeń.I to i to.Róbmy swoje.

Chciał bym się pod tym postem podpisać i pod tym także.
Cytuj:
Macie problem, bo nie wiecie/nie czujecie Kim/Czym jesteście.

Wraz z tym czuciem/wiedzą "przychodzą" odpowiedzi na te wszystkie dylematy.
Zrozumienie. Rozumem Serca.
Jałowymi dysputami i praktykami tego nie rozgryziecie.

Bramą "poznania" jest tzw. Serce, a nie majaki ludzkiego umysłu (lub ich brak nazywany "pustką").

Ale jednocześnie uzupełnić go o jeden element. Nawiązując do tej opowieści o Mistrzu.
No właśnie tak wyglądają te intelektualne dysputy. Czy jest Karma, a co to jest, a jak działa, a czy WJ wie, co wie, a czy Hitler był oświecony, a co jest zaplanowane a co nie.... Cały ten temat kreci dookoła intelektualnych dywagacji na temat uniwersalnej sprawiedliwości i sensu cierpienia. Próba nadbudowania intelektualnych koncepcji które mają to rozwikłać.

A ja powiem, nie wiem :bezradny:

I jak powiedział @Punkt Mu, cierpienie jest realne. "Porównywanie nas do aktorów...jak stanie się coś wprost trudnego do przeżycia inaczej się wtedy "śpiewa". Ból jest.Cierpienie jest. Po co dywagować ?"

I tak naprawdę zamiast uprawiać intelektualne masturbacje, które bardzo często stanowią intelektualną wymówkę dla swoich własnych słabości, a także często usprawiedliwiają nas samych w tworzeniu i pozwalaniu na cierpienie. Bo tak jest bardzo często wygodnie, mieć taką intelektualną podkładkę, usprawiedliwienie, gotową odpowiedz.

A teraz powiem wam co można zrobić, jedno słowo - Karuna.

Współczucie wobec cierpienia, "Bliźniaczy płomień" Miłości. Podobno jest prowadzi do oświecenia - nie wiem, podobno daje mądrość - być może, ponoć aktywnie transformuje cierpienie - mam nadzieję.

Ale pokażcie mi coś piękniejszego, potężniejszego i bardziej wartościowego. Zamiast tego mamy dyskusję w stylu, że dusza Hitlera umówiła się z kilkoma milionami innych dusz, że powrzuca ich żywcem do pieców krematoryjnych i następnie nazywa się to rozwojem, bo pewnie "mieli taką karmę" SIC ! to czysta abominacja...

Odsyłam do mojej forumowej stopki...


Cytuj:
Moderatorze, napisałam długiego posta który sie ukazał, a potem następnego, ale po kliknięciu pokazała się informacja, że post został zmieniony, a przecież ja nie edytowałam go? No i wcięło. Bardzo prosze o wyświetlenie obydwu postów.

Ten system działa w ten sposób, że jeśli jedna osoba piszę pod rząd kilka postów, to zostają one scalone w jeden. Dlatego piszę, że post został zmieniony. Taki system zapobiega powstawaniu bałaganu. Po każdym nowym wpisie pojawia się automatycznie stopka z datą i czasem w tym samym poście.
Tak to tu działa. Zazwyczaj jest to dobry pomysł, bo pisząc nowego posta jeden po drugim i tak odnosimy się jednego wątku lub jednej wypowiedzi.

_________________
Czas przestać zgrywać oświeconych dupków i stać się po prostu ludźmi.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 01 sty 2015, 9:54 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 04 lis 2012, 8:21
Posty: 497
Płeć: mężczyzna
levbic napisał:
Cytuj:
Zamiast tego mamy dyskusję w stylu, że dusza Hitlera umówiła się z kilkoma milionami innych dusz, że powrzuca ich żywcem do pieców krematoryjnych i następnie nazywa się to rozwojem, bo pewnie "mieli taką karmę" SIC ! to czysta abominacja...

Oczywiście irytacja jest czymś normalnym kiedy, nie jest tak jak wydaje się nam, że być powinno.
Niestety ten powyższy wniosek ma źródło w koncepcji planu przedurodzeniowego WJ, który jest następnie realizowany.http://www.niesamowite.fora.pl/przed-zy ... y,109.html
Tutaj m.in. na ten temat dyskutujemy, czy i ewentualnie na ile, dlaczego ta koncepcja jest realna.
Oczywiście cierpienie, o którym wszyscy wspominamy i znamy je, jest tu jak najbardziej realne, jak zresztą wszystko inne.
Cytuj:
Plan życia jest jak film z całego jego trwania, który nie pomija pojedynczych lub błyskawicznych aspektów. Informacja, którą zawiera, która automatycznie i nieusuwalnie jest rejestrowana w formie energii, to wszelka myśl, wszelkie działanie i konsekwencje wszelkiego działania przez cały czas trwania życia danej osoby.

Każde działanie jest rejestrowane jako sam uczynek plus intencja oraz wszystkie uczucia z tym związane. Zapisywane są nie tylko czyjeś uczucia związane z każdym działaniem oraz jego skutki, lecz i uczucia wszystkich osób, których życie zostało dotknięte przez te działania.

Po tym, jak dusza odzyskuje stabilność po poprzednim okresie życia i jest wzmacniana duchowo i fizycznie, (1) staje się w pełni świadoma siebie jako zjednoczonej duszy. Jako taka, ze swoją połączoną mądrością i wiedzą oraz duchowym wzrastaniem ze wszystkich osobistych wcieleń, przegląda plan swojego życia.
https://soulowicz.wordpress.com/category/zrozumienie-umowy-duszy/


Dyskutując m.in. tu na forum, niejako zmierzamy do samopoznania, o którym wspomina np. Awar. Stawiając pytania i szukając na nie odpowiedzi (oczywiście w granicach percepcji fizyczności), poznajemy samych siebie, swoje prawdziwe oblicze, tożsamość. Przeciętny człowiek gdy mu powiesz, że nie jest tym ciałem, za które się uważa, doznaje szoku, który mózg bardzo szybko leczy poprzez uruchomienie programu obronnego ironia, wykpienie, wyparcie. Wiedza ta bowiem, jeśli jest przyjęta, czyni ogromną zmianę w postrzeganiu rzeczywistości i nas samych, a także stawia pytania - w tym te podstawowe - po co, za jaką przyczyną, dlaczego? W tej kwestii - tych pytań - moja wrażliwość podpowiada mi, że coś tu jest nie tak, gdyż nie tylko ja cierpię, m.in. widząc cierpienie innych, w tym zwierząt, ale też rodzi się we mnie bunt wobec takiego stanu rzeczy, doświadczeń wobec których jestem bezsilny (w ezoteryce, numerologii to się nazywa Palec Boży). Wydaje mi się - odnosząc się do Twojej levbic stopki, że nie jestem oświeconym ...., przy czym ocena jakim jestem człowiekiem, nie należy do mnie. Próbuję dotrzeć do prawdy - na zasadzie -"szukajcie, a znajdziecie, kołatajcie a otworzą wam, proście a będzie wam dane". Istotą sprawy jest relacja pomiędzy wolną wolą, a karmą - o ile przynajmniej jeden z tych elementów istnieje jako nasz przymiot? To co tutaj czynimy, jest w rzeczy samej kontynuacją sporu starożytnych filozofów greckich, którzy przetarli nam szlak i przez to jesteśmy blisko odnalezienia prawdy, a być może znamy ją, jest w nas, a jej oczywistość jest tak prosta, że naszą skomplikowaną paranaukową analizą, nie mamy szans jej dostrzec.

Dusza w ciągłym cyklu życia i śmierci PL HD
phpBB [video]



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 01 sty 2015, 15:07 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 04 lis 2012, 8:21
Posty: 497
Płeć: mężczyzna
Zuzanno, witamy Cię w Nowym Roku. Nieco powyżej jest mój post ze wskazaniem linku do dyskusji na temat samobójstw. Ponieważ obiecałaś odnieść się do tego aspektu, rad byłbym poznać twoje zdanie, jaka ma tu wiedzę, skąd i jak należy to postrzegać.
Odnosząc się do wypowiedzi innych forumowiczów, w tym m.in. Awar i levbic, poszukuje na tym forum odpowiedzi, wiedzy i uczę się. Przedstawiam wszystko tak jak czuję i na bazie wiedzy ezoterycznej, która zdobywałem latami. Na tle tej wiedzy zastanawia mnie i zdumiewa zarazem, np. to, że nic nie jest przypadkiem, zbiegiem okoliczności - tak to tylko wygląda z naszej perspektywy.
Kiedy trafiam na takiego jak np. Ty interlokutora, to zapalam się...czego nowego się dowiem. Tak samo z zapałem czytam to, co napisał lub zamieścił np. dar66, jak też i inni posiadający ogrom wiedzy forumowicze. Ciekaw jestem dokąd mnie ta wiedza zaprowadzi.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
 Tytuł: Re: KARMA
Post: 01 sty 2015, 16:11 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 16 kwie 2009, 16:35
Posty: 417
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Zielony Cętkowany
Cytuj:
Awar, twierdzisz jak dobrze zrozumiałam, że prawdziwego poznania nie da się przekazać czy przełożyć na język, i ktoś kto dostąpił tego stanu, nie dyskutuje, jest jakby ponad intelektualne dyskusje. W związku z tym nie zabierasz głosu i nie odpowiadasz na pytania. No więc w pewnym stopniu się z Tobą muszę zgodzić, tyle tylko, że przekazać słowami nie jesteśmy nawet w stanie tego jak smakuje czekolada tak, aby ktoś kto nigdy nie skosztował czekolady poczuł jej smak co nie znaczy że nie można próbowac opowiadać jaka jest pyszna innym, używając różnych porównań. No choćby że jest słodka.


Dobrze zrozumiałaś :) Po co opowiadać "jak słodka jest czekolada", może na początek wystarczy zasugerowanie istnienia czegoś więsej niż "chleb i woda". :)

Cytuj:
Robił to Jezus, że tylko przypomnę, robił to Budda jak i wielu oświeconych mistrzów duchowych. Jezus Królestwo Niebieskie przyrównywał do ciasta rosnącego w piecu. Każdy jak mógł na swój sposób, używając różnych porównań, próbował przekazać swoje doświadczenie innym. Więc może powiesz, że oni nie otwarli swojego serca że tak intelektualizowali?



Dla mnie "otwarcie serca" jest po części niczym innym jak wyjściem poza schematy liniowego umysłu.
Przypowieści są "dobre" :) Pozwalają wprowadzić do umysłu odbiorcy nowe dla niego treści bez uruchamiania reakcji obronnej, dlatego, że używa się znanych już mu elementów.
Oni nie intelektualizowali, bo nie musieli już do niczego niczego dochodzić ( przynajmniej z punktu widzenia odbiorców), tylko przekazywali w sposób dostosowany do odbiorcy.


Cytuj:
To co robisz, to osądzanie innych. Otwórzcie swoje serce to wam się odechce gadania jest tym samym co stwierdzeniem, ze Ty masz otwarte a my mamy zamknięte


Jeśli uraziłem czyjś umysł to przepraszam ten umysł :mrgreen: Istotę/świadomość "wplątaną" w niego postrzegam
można by rzec jako doskonałą :)
Nie osądzam :) Jeśli mówię tylko: "zmokłem i zmarzłem" to nie twierdzę, że deszcz i zimno są złe, jestem nieszczęśliwy itp.
Zmokłem i zmarzłem. Koniec i kropka. Reszta jest interpretacją umysłu odbiorcy :)
Tak samo, że niby "otworzyłem sobie serce", powiedzmy, że odemknęło się trochę.
Wystarczająco jednak do tego, by stwierdzić, że tędy droga.

Cytuj:
Inspiracja wychodzi z punktu zero, prawda jest zawsze zniekształcona przez informacje w nas zawarte, ale nasza baza danych jest już tak wielka, że drogą dedukcji możemy oddzielić ziarno od plew i właśnie to robimy. Bo możemy przyjąć że jest tak, skoro nie może być inaczej. Rozumiesz?


Rozumiem :) zawsze to pozostanie jednak tylko działaniem w ograniczonych strukturach umysłu.
Choćby były jak największe, choćby nie wiadomo ile książek by się przeczytało i filmów obejrzało
to i tak będzie to tylko niewielki fragment Nieskończoności mogący dawać fałszywy jej obraz jako całości.
o... dobry przykład:
Cytuj:
Z informacji , że nie ma chmur na niebie, ja w ciemno mogę się założyć, że świeci słońce.

Nie trzeba nic zakładać, słońce świeci i już, ciągle (dopóki się nie "wypali"),
a może trzeba zakładać, że jest się na planecie Ziemia?
Jak umysł się nie "obróci" taką "prawdę" ma...



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 351 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12  Następna

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group