Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 30 lis 2020, 3:27

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 41 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
Post: 10 cze 2009, 12:15 
Offline
Secret Master * 4th Degree
Secret Master * 4th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 09 cze 2009, 21:52
Posty: 30
Lokalizacja: Ostrowiec Świętokrzyski
Płeć: mężczyzna
''Prawda to kraina bez dróg. Żadna organizacja, żadna religia, żaden nauczyciel nie mogą do niej doprowadzić. Ludzie patrzą na świat przez pryzmat swoich myśli i swojej przeszłości. Tym samym jesteśmy niewolnikami myśli i czasu. Myśl jest zawsze ograniczona i nigdy nie odpowiada całkowicie rzeczywistości, prowadzi więc do cierpienia. Świadomość uczy odróżniania tego, co rzeczywiście jest, od tego co na ten temat myślimy i w konsekwencji do prawdziwej wewnętrznej wolności. Wszelkie autorytety, religie, ideologie powodują jedynie budowanie kolejnych fałszywych konstrukcji myślowych. Tylko świadomość i obserwacja pozwalają dostrzec ich iluzję'' - Jiddu Krishnamurti.

Wg Krishnamurtiego nie ma żadnej drogi, która prowadziłaby do prawdy. Dlaczego? Bo to ona jest drogą. Zazwyczaj prawdy szukamy tam gdzie jest jej najmniej.

Wg mnie książki Jiddu Krishnamurtiego tak jak i Anthony'ego de Mello są doskonałą inspiracją dla tych, którzy chcą się ''Przebudzić''.

Dla zainteresowanych : http://jkrishnamurti.republika.pl/

_________________
"Któregoś dnia zrozumiesz, że szukasz tego, co już posiadasz" - Anthony de Mello



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 10 cze 2009, 12:15 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 01 lip 2010, 18:16 
Krishnamurti - Challenge of Change [Napisy PL]

Obrazek

"Wezwanie do zmiany" jest wciągającą fabułą z wielkim nauczycielem filozofii XX w. - z Jiddu Krishnamurtim. Ogłoszony kolejnym Mesjaszem, oświadczył iż : "Prawda jest dziewiczym lądem", i zaprzeczył jakoby istniał jakikolwiek autorytet w sprawach religijnych. To niezwykła historia, opowiedziana z archiwalnych filmów i zdjęć, wartościowe, biograficzne, wprowadzenie do życia i nauczania Krishnamurtiego. Są to fragmenty jego wielu rozmów, jak również rozmowy wykonane dla potrzeb filmu. On nie mówił jako guru, zbawiciel lub przewodnik, ale jako ten, który wzywa do przebudzenia inteligencji wszystkich istot ludzkich.

Temat : Duchowość, Filozofia
Rok produkcji: 1984
Jiddu Krishnamurti - Wezwanie do zmiany (napisy pl)
phpBB [video]




Lista odtwarzania YT:
http://www.youtube.com/view_play_list?p=096014FCF07F8296


Film pojawi się na Przeklej i Vimeo (z wtopionymi napisami) w najbliższym czasie. Dziękuję też tym, którzy wspierają działalność kanału : konserwa :spoko: Dziękuje serdecznie jeszcze raz ;)


Więcej informacji, publikacje i wykłady:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Jiddu_Krishnamurti
http://pl.wikipedia.org/wiki/Towarzystwo_Teozoficzne
http://www.kfa.org/
http://www.jiddu-krishnamurti.net/pl/krishnamurti-wolnosc-od-znanego


...a dla wielbicieli astrologii kosmogram Jiddu:
http://www.esotericastrologer.org/Images/MiscAuthorPics/KrisnamurtiChart.gif


Od tłumacza:
Cieszę się że Jiddu można po raz pierwszy przestawić szerzej polskiej publiczności, i od razu biografia!
Życzę intelektualnej uczty, owocnego seansu 8-)



Na górę
   
 
 
Post: 01 lip 2010, 18:24 
Dzieki Aya Sophia za KRISZNAMURTIEGO to jeden z moich ulubionych "starszych" przyjaciol w podrozy - jakim jest rozwoj duchowy.
Bardzo dziekuje i szykuje sie do ogladania.



Na górę
   
 
 
Post: 01 lip 2010, 19:50 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 lut 2010, 20:01
Posty: 354
Lokalizacja: Zach. Małopolska i Misiones(Argentyna)
Płeć: mężczyzna
Dzięki za Krishnamurtiego, że w końcu zawitał na forum :spoko:
Uważam jego nauki, a zwłaszcza nauki o prawdzie za bardzo ważne dla wszystkich thruseekerów, nie tylko forumowych.
Chciałbym usłyszeć , jeżeli oczywiście to możliwe opinię Masona33 o Krisznamurtim.
Bo w wielu jego postach zauważyłem, że nieśmiało i delikatnie sugeruje nam, że Krishnamurti mógłby być dezinformatorem i agentem NWO. W myśl zasady: W młodości związki Krishnmurtiego z Ann Bessant( zapewne Illuminati), ponadto Deepak Chopra, uczeń Krishnamurtiego przez Masona33 podejrzewany o związki z Illuminati. Więc ja odbieram to jako swoistą jego sugestię, że strasznie ten Krishnamurti śmierdzi NWO. Ale może to tylko taka moja nadinterpretacja. Zapewne on całą sprawę wyjaśni lepiej.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 01 lip 2010, 21:10 
SpringGlory - nie chce odpowiadac za Masona sam jestem ciekaw jego zdania, ale tylko swoje 3 grosze wtrace.
Nie ma i nie bylo mysle na przestrzeni wiekow rzadnego kogos kto bylby w jakies dziedzinie KIMS PONADPRZECIETNYM na tyle ponad przecietnym ze wrec GENIUSZEM (czy to wynalazcą, czy uduchowionym geniuszem, czy sporowcem, czy gwiazda pop ) do ktorej by nikt z "CIEMNYCH MANIPULACYJNYCH SIL" nie zapukal do drzwi.
Jedni sie zgdzali na wspolprace jak prawdopodobnie obecny tybetanski DALAJ LAMA a inni odrzucali owa propozycje.
Z tego co ja wiem sam KRYSZNAMURTI byl juz jako dziecko wybrany i przygotowwywany do objecia dosc znaczacej pozycji w stowarzyszeniu religijnym. Ktore mialo prawdopodobnie dzialac w oparciu o dyrektywy NWO.
Wiadomo ze na liderow takich ruchow nie wybiera sie byle kogo i bez przygotowania.
Dlatego padlo na KRISZNAMURTIEGO - ale z tego co wiem lub przypuszczam to on sie odcią od funkcji GURU TEOZOFICZNEGO STOWARZYSZENI (chyba nawet je rozwiazal, nie jestem pewien) i poszedl w swoim kierunku, ale palcow z niego nie dalbym obciac :mrgreen:
Mimo tego ze jego przeszlosc moze tak ja kazdego wielkiego "CZLOWIEKA" budzic niejasnosci to mi z jego filozofia po drodze.



Na górę
   
 
 
Post: 01 lip 2010, 21:25 
Każdy kto ma łeb na karku i czytał cokolwiek Krishnamurtiego wie, że ten człowiek był i miał być wykorzystany przez fundatorów religijnego skrzydła NWO. Padały tu też opinie jakoby New Age było za słabe by stac się fundamentem NWO. Wątpię.

Zdecydowałem sie na to tłumaczenie nie z byle powodów. Facet odkrywa w pewnym momencie że jest oszukiwany niemal od dzieciństwa, zawłaszczony i zamieniony w bierny automat do zapisu. Do czasu. Aż tu nagle, Jiddu odrzuca wszystko, łącznie z matczynymi (Annie Besant) doktrynami. Jaki to cios dla matki ? ;) Kłamstwo ma krótkie nogi, obojętnie pod jaką nazwą się kryje. Krishnamurti zrobił swoje. Ktoś musiał ideologicznie rozpieprzyć dogmatykę (każdą!), myśle ze zrobił to najbardziej zręcznie jak mogl i w najkrótszym czasie jaki mu pozostał...

Jego uczniowie mnie nie interesują. I nie on jest za nich odpowiedzialny.
Polecam obejżeć film do końca ;)



Na górę
   
 
 
Post: 01 lip 2010, 21:30 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 lut 2010, 20:01
Posty: 354
Lokalizacja: Zach. Małopolska i Misiones(Argentyna)
Płeć: mężczyzna
pbsoft pisze:
Dlatego padlo na KRISZNAMURTIEGO - ale z tego co wiem lub przypuszczam to on sie odcią od funkcji GURU TEOZOFICZNEGO STOWARZYSZENI (chyba nawet je rozwiazal, nie jestem pewien) i poszedl w swoim kierunku, ale palcow z niego nie dalbym obciac :mrgreen:
Mimo tego ze jego przeszlosc moze tak ja kazdego wielkiego "CZLOWIEKA" budzic niejasnosci to mi z jego filozofia po drodze.
- oczywiście, że się odciął i rozwiązał możesz spokojnie swoje palce postawić na szali.
@PB Chyba niezbyt uważnie, albo chyba w ogóle nie oglądałeś filmu o Krishnamurtim zapodanego przez Ayę. Tam sprawy jego odcięcia się i rozwiązania "Gwiazdy Wschodu" są dosyć dokładnie i wiarygodnie udokumentowane.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 01 lip 2010, 21:35 
Offline
Grand Elect Mason * 14th Degree
Grand Elect Mason * 14th Degree

Rejestracja: 19 cze 2009, 9:35
Posty: 1508
Trochę info o nim:


Cytuj:
Urodził się 11 maja 1895 roku w Indiach. Podróżował wiele po świecie. Pociągał za sobą wielkie rzesze ludzi. Był jednym z nielicznych, którzy nie byli związani z żadną religijną czy inną grupą wg, innych tradycji. Zawsze tytułował się jako niezależny nauczyciel. Nigdy nie nazwał siebie guru. Nigdy nie zachwalał technik medytacyjnych chociaż sam stosował Hatha yogę i medytację. Nie uczył też zbyt dużo o kundalini. Lecz w swoich dwóch biografiach opisuje swoje intensywne przebudzenie jakie miało miejsce w roku 1922 w Kalifornii - Ojai.

Najbardziej bolesne i dramatyczne doświadczenia rozegrały się od roku 1922 do 1924.Wszedł jeszcze w głębszy swój proces spirytualny kiedy zmarł jego brat w roku 1925.
Cały ten jego proces był bardzo długi i jak sam powiedział -
" nie byłem jeszcze kompletny w roku 1948."
Jego zapiski jakie pozostawił po sobie w okresie swojego przebudzenia:

"...ostry ból w karku nasila się od 2-ch dni, nie mogę nawet myśleć.
Nie jestem zdolny do niczego, tylko leżeć w łóżku."
Był prawie nieprzytomny. W tym czasie miał wiele wizji. Czuł mocne zjednoczenie ze wszystkim co go otacza, czuł się trawą, drzewem, skałą. Później często wypowiadał się jak bardzo była to szczęśliwa kondycja. Nic nie jadł, dużo stracił na wadze. W następnym okresie nie mógł znieść wibracji innych osób przebywających z nim w jednym pomieszczeniu. Wszyscy wokół czynili, że czuł się bardzo chory i słaby. Miął problem z oddychaniem i tysiącem igieł w całym ciele. Wydawało mu się, że jego łóżko odrywa się od ziemi i podróżuje z nim do Indii.

Po tym doświadczeniu zaczął medytować i któregoś dnia poczuł w sobie wibrację Lorda Buddhy i poczuł również w swoim sąsiedztwie obok siebie Lorda Maitreyę. Czuł się bardzo szczęśliwy i spokojny. Nie chciał aby cokolwiek zakłócało ten spokój.
Później powiedział: "...to Oni oczyścili moje serce i ich miłość mnie wypełniła. Od tej chwili ono już nigdy się nie zmienni. Od tej chwili zostałem przyłączony do piękna i wielkiej radości."
Przez następne dni był bardzo spokojny ale wielka wrażliwość kręgosłupa i ból powróciły nagle podczas medytacji. Upadł i leżał prawie nieprzytomny, uderzyła w niego fala wielkiego gorąca, miał problem z łopatkami, całe ciało jakby się załamało.

Kiedy w pełni odzyskał świadomość nadal czuł wielką wrażliwość ciała i wielki ból. Poczuł, że stał się bardzo wrażliwy, nie znosił światła ani żadnego dźwięku. Kiedy większy dźwięk wchodził w jego ciało - upadał. Czasami siadał na łóżku i coś nucił a później leciał na bok albo do tyłu zupełnie bez władzy. Ciągle narzekał na wielkie bóle kręgosłupa. 

Wzywał matkę i prowadził sam z sobą rozmowy jak wówczas kiedy był małym dzieckiem. Przeżywał od nowa swoje dzieciństwo. Pomiędzy wszystkimi bólami i spazmami ciała kontaktował się ze swoimi przyjaciółmi i że swoimi nauczycielami. Kiedy ból się nasilał mówił, że przypomina mu to otwieranie ran. Coraz więcej było w nim gorąca i coraz bardziej ciało było uwikłane w ten proces. W czasie tego bólu zmieniał mu się głos, raz mówił jak Krishnamurti a innym razem jak zupełnie ktoś inny. Którejś nocy wielki ból z wielką prędkością wszedł w jego plecy. Myślał, że jest ranny. Głośno krzyczał, wołał na pomoc Krishnę. Kilka dni później ten sam ból osiągnął jego twarz i jego oczy. Poczuł, że jego oczy uciekły. Wtedy zobaczył wizję Wielkiego Bytu, master i świętych.. Poczuł ich obecność w swoim pokoju.

Jeszcze innej nocy nie mógł wykonać żadnego ruchu. Silny ból, trudności w oddychaniem, kaszel... i nagle zobaczył jakieś twarze w swoim pokoju, a oni do niego mówili, aby się cieszył bo ten proces jest uwięczony sukcesem.

Po jakimś czasie poczuł w swoim ciele przypływ nowych sił. Opuścił wówczas ciało i miał spotkanie z master i ze świętymi.

Krishnamurti po tym swoim doświadczeniu poczuł w sobie wielką odpowiedzialność za całą planetę. Rozpoznawał, że ten proces dał mu wielką moc. I że jest gotowy aby nieść innym pomoc. Rozpoczęła się jego praca na całym świecie z tysiącem ludzi. Był dla nich doradcą, terapeutą, lekarzem, przyjacielem i towarzyszem.
Krishnamurti ... człowiek musi być wolny od wszelkich obaw i od wszelkich dogmatów. Człowiek, który osiągnął prawdę drogą własnych przemyśleń z dala od innych, nie stosował żadnych filozoficznych czy psychologicznych technik, tylko jego obserwacje i jego własna inteligencja oraz analiza otworzyła głęboko jego umysł nie będzie ślepy. Jego kubek będzie napełniony po brzegi.

Ty masz świat, sąsiadów, przyjaciół i tz, nieprzyjaciół, jeśli chcesz poznać zrozumienie wprzódy ty sam musisz zrozumieć dokładnie sam siebie. Radość, szczęście, ból i cierpienie. Tam w głębi własnej duszy znajdziesz korzenie wszystkiego zrozumienia. W tobie jest początek i koniec. Jeśli będziesz czysty, jeśli obrócisz się w stronę światła już nigdy nie będziesz kroczyć za nikim.

Krishnamurti zadedykował własne życie i własne cierpienie aby osiągnąć wolność. Jeździł po całym świecie, był wielkim spirytualnym nauczycielem. Słuchało go tysiące ludzi różnych ras i różnych wyznań.


http://www.vismaya-maitreya.pl/kundalini_jiddu_krishnamurti.html

Edit Aya: Treść.


Ostatnio zmieniony 01 lip 2010, 22:38 przez Wyspa, łącznie zmieniany 1 raz


Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 01 lip 2010, 22:03 
Cytuj:
oczywiście, że się odciął i rozwiązał możesz spokojnie swoje palce postawić na szali.
@PB Chyba niezbyt uważnie, albo chyba w ogóle nie oglądałeś filmu o Krishnamurtim zapodanego przez Ayę. Tam sprawy jego odcięcia się i rozwiązania "Gwiazdy Wschodu" są dosyć dokładnie i wiarygodnie udokumentowane.

Jeszcze nie ogladalem - trzymaj to na jutro.
Pisalem to co wiedzialem z glowy ze zrodel - ktorych nie pamietalem.



Na górę
   
 
 
Post: 02 lip 2010, 18:04 
Mason33 : podejmiesz wyzwanie? ;)

Może Ci pomogę:
Obrazek

Cytuj:
W Towarzystwie Teozoficznym coraz bardziej rozpowszechniać się zaczął pogląd, że Krishnamurti jest wcieleniem Boga, które zgodnie z przepowiednią Heleny Pietrowny Bławatskiej miał przybyć na początku XX wieku. Annie Besant i Charles Leadbeater rozpowszechnili ten pogląd w Towarzystwie Teozoficznym na całym świecie, co spowodowało kilkuletnią fascynację Krishnamurtim jakoby był zapowiedzianym Mesjaszem. Jednak ten z determinacją zaprzeczał byciu Mesjaszem co spowodowało, że owa fascynacja opadła.
Jako dorosły, Krishnamurti wyjeżdżał do Europy i USA, głosząc stworzony przez siebie specyficzny system filozoficzny, charakteryzujący się m.in. odrzuceniem wszelkich guru, religii mesjanistycznych i religii zorganizowanej.


Obrazek

Z Teozofami łączy się też inna organizacja : Fabianie, socjaliści fabiańscy (jest o tym wzmianka w filmie)

Cytuj:
Fabianie lub Towarzystwo Fabiańskie (The Fabian Society) - angielskie stowarzyszenie reformistyczne, założone w 1884 r. w Londynie, przez Sidney James Webb, Beatrice Webb oraz George Bernard Shaw. Fabianie dążyli do przekształcenia ustroju kapitalistycznego w socjalistyczny. Podobne towarzystwa założono też w Australii i Nowej Zelandii. Obecni członkowie w poglądach są zgodni z Partią Pracy

Nazwę towarzystwo wzięło od nazwiska rzymskiego dyktatora Fabiusa Cunctatora, żyjącego w III wieku p.n.e., który w walce z wojskami Hannibala przyjął strategię nękania i osłabiania przeciwnika, unikając bezpośredniego starcia. Ruch fabianów jest też określany jako "gradualizm", gdyż jego przedstawiciele opowiadali się za stopniowym reformowaniem kapitalizmu, aby wyeliminować jego niesprawiedliwość społeczną i stworzyć nowy system. Odrzucili tezę Karola Marksa i Fryderyka Engelsa, że przejście od kapitalizmu do socjalizmu dokona się gwałtownie, przez rewolucję proletariacką, i przekonywali, że "prawdziwa rewolucja" polega na reformowaniu kapitalizmu, na dokonywaniu powolnych, stopniowych i ciągłych zmian bez naruszania podstaw systemu - demokracji, wolności i własności prywatnej. Początek zmianom dawały przemiany w świadomości społecznej, a oni już tych przemian doświadczyli. Nowy ustrój kształtował się ewolucyjnie, a społeczeństwo, zgodnie z zasadą "natura nie czyni skoków", budowało "socjalizm na raty". Fabianie nie sprecyzowali jednak daty powstania nowego systemu. Uznali, że państwo jest reprezentantem interesów ogółu i postulowali ingerencję państwa w sferę społeczną i gospodarczą. Sugerowali, aby państwo zainicjowało reformowanie stosunków społecznych, wprowadzając nowoczesne ustawodawstwo socjalne oraz prawo pracy. Domagali się też przejęcia przez państwo przedsiębiorstw użyteczności publicznej, a w terenie - przez władze municypalne. Następstwem przeprowadzonych zmian miała być poprawa statusu materialnego robotników.


Za: http://pl.wikipedia.org/wiki/Fabianie

phpBB [video]



etc etc, można by grzebać.

Nie wiem czy odnieśliście takie wrażenie, postaram się to wyjaśnić - Krishnamurti mówi bardzo precyzyjnie, mimo że temat prawdy jest przecież iście abstrakcyjnym 8-) Każde jego słowo jest starannie przemyślane, on w zasadzie powtarzał pewnie te same mowy co spotkanie, tylko nieco inaczej ubrane.Widać "ubity światopogląd", pewność tego co i jak się mówi, a przy tym, jest w tym ogromna serdeczność i uśmiech.

Są szanse na stałą współpracę z KFA - Fundacją Krishnamurtiego w Londynie, co znaczy że filmów z Jiddu może przybyć ;) To jednak na razie melodia przyszłości. Następny film będzie jakby naturalnie w opozycji do Jiddu ;)

Zabieg taktyczny 8-)



Na górę
   
 
 
Post: 02 lip 2010, 18:21 
Aya Sophia pisze:
Mason33 : podejmiesz wyzwanie? ;)



...no raczej. :king:

Nie chce się jednak wypowiadać przed zobaczeniem tego filmu a jeszcze go nie widzialem...może po projekcji się nawróce? :język:

Aya podziwiam za otwartość, która widoczna jest w wyborze filmów, które tłumaczysz i rozpiętości światopoglądowej. :)

Co do "Aquarius. Age of Evil." to myślałem, że jedyną osobą w Polsce, która podjełaby sie tłumaczenia jest ksiądz Natanek a tu taka miła niespodzianka. :winko:



Na górę
   
 
 
Post: 02 lip 2010, 23:39 
Czekałam na materiały z Krishnamurtim w roli głównej i są :hi hi:
Zrobił na mnie wrażenie od Zeitgeist.



Na górę
   
 
 
Post: 03 lip 2010, 13:14 
Mason33: dziękuję za miłe słowa. Tak, to jest AyaSophiaTV ;)

Jeszcze o Towarzystwie Fabiańskim, tym razem w PL:

Światowy komunitaryzm - Towarzystwo Fabiańskie PL
phpBB [video]



Na górę
   
 
 
Post: 03 lip 2010, 14:02 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 11 lut 2010, 20:01
Posty: 354
Lokalizacja: Zach. Małopolska i Misiones(Argentyna)
Płeć: mężczyzna
@Aya ogromne dzięki , że zająłeś się tłumaczeniem Krishnamurtiego.
Moja wielka prośba: Jeżeli to możliwe, to czy byłoby możliwe tłumaczenie
dialogów i rozmów Krishnamurtiego z genialnym fizykiem Davidem Bohmem.
A szczególności ich dyskusję zatytułowaną "The future of Humanity"
Przez to można upiec dwie pieczenie na jednym ogniu: poznać filozofię Krishnamurtigo i
z drugiej strony zainteresować forumowiczów pracami i hipotezami Bohma.
Pozwoli to uzyskać szerszy horyzont na koncepcje funkcjonowania przyrody i kosmosu.
Teorie Bohma mogą być kolejnym "puzzlem" do zrozumienia funkcjonowania tej układanki
zwanej Światem. Wcale nie musimy łykać bezkrytycznie wszystkiego, co podaje nam Winter,
czy Haramein.

Oto parę słów Bohma o Krishnamurtim i jego opinię o nim:
Cytuj:
Wprowadzenie do nauk - David Bohm





Pierwszy raz spotkałem się z pracą Krishnamurtiego w 1959 roku., kiedy wpadła mi w ręce jego książka “First and Last Freedom”. To co mnie szczególnie w niej zainteresowało to głęboki wgląd z zagadnienie obserwatora i obserwowanego. Tak się stało, że właśnie ta kwestia była w centrum moich zainteresowań związanych z pracą teoretyka fizyki zajmującego się założeniami teorii kwantowej. W tej teorii, po raz pierwszy w historii rozwoju tej dziedziny, podniesiono kwestię, że aby zrozumieć podstawowe prawa materii w ogólności wspomniane dwa czynniki nie powinny być oddzielane. W związku z tym, choć książka zawierała wiele innych głębokich uwag, poczułem konieczność bezpośredniej i osobistej rozmowy z Krishnamurtim tak szybko jak to możliwe.


Kiedy spotkałem go po raz pierwszy, a miało to miejsce w czasie jednej z jego podróży do Londynu, uderzyła mnie jego łatwość komunikacji. Wynikała ona z wytężonej energii, którą wkładał w słuchanie i z wolności od odruchu zachowania ego i barier z tym związanych. Rozmowa przebiegała tak, ze on odpowiadał na pytania, które zadawałem. Pomimo tego, że jestem naukowcem czułem całkowity komfort słuchając jego odpowiedzi, ponieważ w swej istocie były tej samej jakości jak te które spotykałem w czasie kontaktów z innymi naukowcami, w przypadku których mogę mówić o pewnej wspólnocie umysłów. Tutaj mam na myśli szczególnie Einsteina, który przejawiał podobną intensywność i brak barier w czasie naszych licznych dyskusji. Po tym spotkaniu zacząłem spotykać się regularnie z Krishnamurtim prowadząc z nim dyskusje kiedy tylko przyjeżdżał do Londynu. Założyliśmy stowarzyszenie, które stało się mi bliższe od kiedy zacząłem interesować się szkołami założonymi z jego inicjatywy. W czasie dyskusji poruszaliśmy głęboko wiele kwestii, które pochłaniały mnie w pracy naukowej. Roztrząsaliśmy kwestie natury przestrzeni i czasu w odniesieniu do umysłu. Doszliśmy do kwestii nieładu i pomieszania, które przenika świadomość rodzaju ludzkiego. To jest kwestia zasadnicza, coś co moim zdaniem jest głównym odkryciem Krishnamurtiego. On proponuje stwierdzanie, że cały nieład, który jest źródłem nieszczęścia i nędzy, a który odciąga ludzi od właściwego działania, ma swoje korzenie w fakcie naszej niewiedzy o naturze ogólnej procesów myślowych. Mówiąc w inny sposób, kiedy angażujemy się w proces myślowy nie widzimy tego co się wydarza.


Poprzez “bliską” uważność i obserwację tej aktywności myśli, Krishnamurti odczuwa postrzegając bezpośrednio, że myśl jest procesem materialnym, który przebiega wewnątrz ludzkiej istoty w mózgu i systemie nerwowym jako całości. Mówiąc zwyczajnie, przejawiamy skłonność aby być raczej świadomym treści myśli niż procesu jak faktycznie ona przebiega. Można zilustrować ten punkt widzenia obserwując co się dzieje gdy czytamy książkę. Zazwyczaj czytający jest niemal całkowicie pochłonięty znaczeniem. Choć można w tym czasie być świadomym książki samej w sobie, jaj składu. Tego ze jest złożona z kartek, które przerzucamy, z drukowanych słów i farby drukarskiej, gramatury papieru itd. podobnie możemy być świadomi faktycznej struktury i funkcji procesu myślowego, a nie jedynie ich zawartości. Jak zatem ta świadomość może się pojawić? Krishnamurti wskazuje potrzebę czegoś co nazywa medytacją. Dzisiaj słowu “medytacja” nadano wiele, często sprzecznych ze sobą, znaczeń. Wiele z nich dotyczy raczej rodzajów powierzchownego mistycyzmu. Jednak Krishnamurti konkretnie i jasno definiował to słowo. Wartościowa wskazówka będzie pochodzić od źródłosłowia. (Źródło słów w porównaniu z ich obecnym ogólnie akceptowanym znaczeniem często zaskakuje głębią znaczenia). Angielskie słowo medytacja jest oparte na łaciński rdzeniu “med.” czyli “mierzyć”. Obecne znaczenie słowa jest “odzwierciedlać” , “rozważać” (tj. rozważać, zastanawiać się nad wagą lub miarą) oraz “skupiać uwagę”. Podobnie sanskryckie słowo oznaczające medytację jaki jest “dhyana”, jest blisko związane ze słowem “dhyati” oznaczającym “odzwierciedlać”. I w tym przypadku medytować będzie oznaczać “rozważać, odzwierciedlać, w czasie skupienia uwagi na tym co faktycznie dziej się kiedy ktoś to robi”. To najprawdopodobniej Krishnamurti ma na myśli nazywając początkiem medytacji. Medytacja to skupienie uwagi na tym wszystkim co się dzieje w związku z faktyczną aktywnością myśli, która jest źródłowym podłożem całego nieładu. Bez wybierania, bez krytycyzmu, bez akceptacji i odrzucania tego co się wydarza. Wszystko to równolegle z odbiciami w sensie tego o czy uczymy się na temat aktywności naszych myśli. (To przypomina czytanie książki, w której są pomieszane strony a my będąc w pełni świadomi tego nieporządku raczej nie będziemy “nadawać sens” pomieszanej treści lecz pogodzimy się z kolejnością następnych stron) ). Krishanmurti zaobserwował, że każdy akt medytacji wnosi porządek do aktywności myśli nie angażując woli, wyborów, decyzji lub jakiejkolwiek innej działalności “myślącego”. Kiedy poczujemy tego rodzaju spokój, hałas i chaos, które są najczęściej podłożem świadomości, zamrze, a umysł wyciszy się. (Myśl powstanie jedynie kiedy jest potrzebna z jakiegoś ważnego powodu a następnie zanika aż do momentu kiedy znowu będzie potrzebna.) W tej ciszy, jak mówi Krishnamurti, zaczyna się dziać coś nowego i kreatywnego, coś co nie może zostać oddane słowami ale coś co ma szczególne znaczenie dla całego życia. On nie próbuje oddać tego słowami a raczej pyta tych którzy są zainteresowani aby sami zbadali zagadnienie medytacji bezpośrednio, dla samych siebie, na drodze rzeczywistego skupienia się na naturze myśli. Nawet bez tej próby sięgnięcia do głębszego znaczenia medytacji, można powiedzieć, ze medytacja w rozumieniu tego słowa jakie daje nam Krishnamurti, może wnieść porządek do naszej mentalnej aktywności i może być kluczowym czynnikiem końca naszego smutku, nędzy, chaosu i pomieszania, który przez wieki był udziałem rodzaju ludzkiego a który nadal ciągnie się bez widoków na jakąś fundamentalna zmianę w przyszłości.


Prace Krishnamurtiego przenika to co nazwalibyśmy istotą naukowego podejścia, pojmowaną w najwyższej i najczystszej formie. Zaczyna się on od faktu, to fakt dotyczący natury procesu myślowego. Ten fakt zostaje stwierdzony na drodze skupionej uwagi, angażując uważne przysłuchiwanie się procesowi świadomości i obserwując to z nieustanną uwagą W tym procesie jednostka uczy się i niejako spoza owego uczenia przychodzi wgląd dotyczący całości jako ogólnej natury procesu myślowego. Następnie ten wgląd zostaje poddany testowi. Po pierwsze, czy ten stan utrzymuje racjonalny porządek. Czy porządkuje i harmonizuje, i co z tego wynika dla naszego życia w sensie całościowym. Krishanmurti ciągle powtarzał, że w żadnej mierze nie jest autorytetem. Poczynił pewne odkrycia i po prostu robi to co może aby stały się one dostępne dla tych, którzy tego wysłuchają. Jego praca nie dotyczy ciała doktryny, nie oferuje żadnych technik czy metod dla osiągnięcia spokoju umysłu. Jego celem nie było stworzenie nowego systemu religijnych przekonań. Chodziło raczej o to aby każda istota ludzka zobaczyła czy może odkryć dla siebie to co Krishanmurti nazywa uwagą, a stad odkrywając cos na własny użytek. To oczywiste, że tego rodzaju wprowadzenie najlepiej pokazuje jak praca Krishnamurtiego może być postrzegana przez konkretną osobę, w tym przypadku naukowca którym jestem. Aby przekonać się w pełni, co Krishnamurti ma na myśli, trzeba oczywiście pójść dalej i przeczytać jego słowa, z taką sama jakością uważności dla całkowitej natury naszych reakcji, tych zewnętrznych jak i wewnętrznych, w sposób w jaki przedstawiłem go powyżej.


David Bohm był przez ostatnie 20 lat profesorem teorii fizyki w Birkbeck College Uniwersytetu w Londynie. Od momentu ukończenia doktoratu na Uniwersytecie w Berkeley wykladał i zajmował się badaniami w U.C. na Uniwersytecie w Princeton, Uniwersytecie w Sao Paulo, Haifie i w Bristol Uniwersity
tłum. Piotr Wasyl



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 03 lip 2010, 14:29 
SpringGlory pisze:
Wcale nie musimy łykać bezkrytycznie wszystkiego, co podaje nam Winter,
czy Haramein.


...co podaje nam ktokolwiek 8-)

Widziałem ten wykład (wywiad) o którym piszesz. Dużo zależy od KFA, jeśli udostępnią mi swoją bazę materiałów video (Challenge of Change jest kiepskiej jakości, film jest bardzo trudno dostępny na torrentach), będzie z czego wybierać. Na razie jestem po słowie. Nie zamierzam się jednak skupiać specjalnie na Jiddu, chyba rozumiesz dlaczego ;)

Będzie też niespodzianka ;)

Cytuj:
Wprowadzenie do nauk - David Bohm


Metodyka 8-)
Piękne.



Na górę
   
 
 
Post: 04 lip 2010, 1:30 
Po tym filmie musze sie podzielic swoim przemysleniem ze .......
To niesamowita sposobnosc, mozliwosc oraz spektakularnosc i niepowtarzalnosc naszego istnienia przekraczac nauki KRISZNAMURTEGO traktujac filozofie jego jako przystanek w pol drogi.
Mowiac prosciej jestem bardzo szczesliwiwy widzac jak bardzo KRISZNAMURTI sie mylil w wielu kwestjach.
A jesli pomimo moich uwarunkowan potrafie to dostrzec to co widza prawdziwie wolni ludzie.



Na górę
   
 
 
Post: 04 lip 2010, 23:13 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 14 cze 2009, 23:49
Posty: 68
Płeć: kobieta
Powiem Ci PBSoft, że chyba zabiles tu jakiegoś klina... Wszyscy zamarli :D
Może Bronka opijają :język:
Postanowiłam skorzystac z tej okazji i chciałam Ci powiedziec, że jestem rownież bardzo szczęśliwa i podziękować Ci za wspaniałą inspirację :jupi: !
Ciekawe bardzo, bardzo ciekawe... gdzie znalazłeś błedy i jak to jest przekraczać takie granice...
Piękne jest to co mówisz i czuję podskórnie, że naprawdę Ci sie to udało... :tak: :D ;) :drugged:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 lip 2010, 16:30 
PBSoft :

To jedziemy 8-) Osobiście znalazłem 1 (sł : jeden) błąd w toku myślenia. Oceniam oczywiście wyłącznie Jego wypowiedzi na seminariach i w wywiadach zamieszczonych w filmie. Pamiętaj proszę że Jiddu usiłował znaleźć filozoficzną "teorie wszystkiego" i jeśli mu się to z jakichś powodów nie udało, to zabrakło mu zwyczajnie czasu.

Co Ty znalazłeś?



Na górę
   
 
 
Post: 05 lip 2010, 23:07 
Offline
Master of the Ninth Arch * 13th Degree
Master of the Ninth Arch * 13th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 10 lis 2009, 5:05
Posty: 1218
Lokalizacja: Lyrae/Terra
Płeć: mężczyzna
Świetny materiał.
Wielki talent do zadawania odpowiednich pytań.
Bardzo fajna postać, która jasno i wyraźnie głosi, iż samemu trzeba być obserwatorem wszystkiego, by dostrzec więcej. To maksyma która idę od dawna.
Najbardziej mi się podoba w tym człowieku to, że miał iść po drodze zaplanowanej mu, a zboczył z kursu - poprzez to pokazując że można mieć kontrolę nad własnym życiem i doświadczaniem.
I podoba mi się również to, iż on sam prosi, by swoje doświadczanie, naukę - weryfikować. By nie słuchać autorytetów.
Myślę, że jednego nie zaznaczył, a szkoda... - że wszystko jest informacją, niezależnie z czyich ust powiedzianą, czy przekazaną. Info należy weryfikować, a nie od razu tych którzy je głoszą. Oba procesy są częścią siebie tak czy inaczej. Nie mniej jednak sztuką jest to rozróżnić. I być tego świadomym.
Pozdrawiam.

_________________
Nie.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 lip 2010, 0:08 
Aya Sophia pisze:
PBSoft :

To jedziemy 8-) Osobiście znalazłem 1 (sł : jeden) błąd w toku myślenia. Oceniam oczywiście wyłącznie Jego wypowiedzi na seminariach i w wywiadach zamieszczonych w filmie. Pamiętaj proszę że Jiddu usiłował znaleźć filozoficzną "teorie wszystkiego" i jeśli mu się to z jakichś powodów nie udało, to zabrakło mu zwyczajnie czasu.

Co Ty znalazłeś?


Aya Sophia :
I tu wlasnie widze blendne podejscie, ktore bylo powodem "niedokonczenia swojej koncepcji" - jak piszesz "teorii wszystkiego"
Mianowicie dostrzglem to w jego wykladach i ksiazkach ze :
Medodologia KRISZNAMURTIEGO i jego podejscie badawcze zakladalo ze da sie wyjasnic i opisac procesy, rzeczywistosc i jej zlozonosc zakladajac ze panuja w tym calym chaosie pewne stale. Stale ktore KRISZNAMURTI odnajdowa opisywal nadawal im znaczenie i umiejscawial. Ta metoda doszedl do takiego miejsca ze zapentlal sie w swoim rozumowaniu zaprzeczasjac sam sobie niejdnokrotnie. Co jest oczywiste przy takim linarnym podejsciu badwaczym. Reczywistosc i my w raz znia jako jej czesc skladowa i tworcza - jestesmy bardzo "niestablilna-rownowaga"
Ciagle zmieniajaca sie zmiana przeobrazajaca sie w tancu "SWIDOMOSCI, SWIETEJ GEOMERII, FRAKTALNOSCI, ELEKTRYCZNOSCI i rzeczy ktorych jeszcze nie poznalismy".
Struktura krystaliczna i wielowymirowa naszych istot nie pozwala na ujecia NAS w ramy metod badawczych chcacych opisac
caly ten "BOSKI TANIEC" linarnym prawem jezyka. Nie istnieje mozliwosc opisania praw jednolitych wyznaczajacych
staly nowy paradygmat co probowal KRISZNAMOURTI uczynic.(nawet jesli po drodze zburzy sie przestarzale paradygmaty)
Wczesniej czy pozniej ktos zrobi to samo z KRISZNAMURTIEGO sposcizna (nowym paradygmatem) to co KRISZNAMURTII robil ze sposciznami innch.
Nie ma poczatku, nie ma konca - tym bardziej nauk. Zawsze jesli cos zlapiemy swym umuslem w momencie najwiekszego olsnienia
to jest to tylko owe olsnienie na chwile obecna i tylko dla nas - jutro juz moze tylko zostac wspomnienie po owym olsnieniu
kotre bedzie czerstwiec z kazda chwila poza terazniejszoscia. Nawjwspanialsze w poszukiweniu prawdy jest to ze znalesc jej
nigdy nie mozna bo gdy ja przez chwile uchwycimy to w nastepnym oka mgnieniu jako zywa podlega transcendencji lub zmianie. (cos na ksztalt fizyki kwantowej )
NIE MOZNA DOKONCZYC POZNANIA
ALE CZY O TYM WIEDZIAL, CZY BYL TEGO SWIADOM ? - CZY MIMO WSZYSTKO PROBOWAL JAKOS ZAMKNAC SWOJA FILOZOFIE W RAMY, NOWE RAMY ?

ps.
Moze za duzy wplyw na podejscie jego do swiadomosci i duchowosci mialo wyksztalcenie jakie otrzymal w Angli ?
Choc niby mowil o sobie ze byl kiepskim uczniem, nie wiem.
Nie to ze sie czepiam Krisznamurtiego - jedynie dziele sie swoimi przemysleniami co oczywiscie nie odbiera jego ogromnych zaslug w dziedzinie rozjasniania mrokow ludzkiej ignorancji .
Z tad nazwalem go wczesniej - moim ulubiencem.



Na górę
   
 
 
Post: 17 sie 2010, 17:20 
coście tak zamarli? :) czekam na dalsze analizy (postać Krisznamutriego bardzo mnie interesuje)



Na górę
   
 
 
Post: 19 sie 2010, 21:07 
Słucham więc ...
8-)



Na górę
   
 
 
Post: 19 sie 2010, 21:09 
no, Aya, dawaj ten błąd, który wyłapałeś :) PB raczej nie da z wiadomych względów nic więcej już ;)



Na górę
   
 
 
Post: 19 sie 2010, 21:33 
Powiedział "Żyje sie raz" 8-)
Skąd wie? :beff:



Na górę
   
 
 
Post: 19 sie 2010, 23:43 
co to za Hindus, który mówi 'żyje się raz'?? :o musieli mu nieźle czerep wyprać w tych angielskich szkołach :ninja: :)



Na górę
   
 
 
Post: 20 sie 2010, 14:54 
Tangerine pisze:
co to za Hindus, który mówi 'żyje się raz'?? :o musieli mu nieźle czerep wyprać w tych angielskich szkołach :ninja: :)


Był juz wstedy sędziwym starcem. Miał na mysli raczej, "zrob to teraz - nie ma juz czasu".
Boimy sie jednak niepewnych perspektyw. Trafnie jak cholera ;)
Jak nie widziałaś filmu, a pewnie nie znasz go na pamięc jak ja, nic Ci to nie powie ;)



Na górę
   
 
 
Post: 20 sie 2010, 15:28 
widziałam, ale jak mówisz-nie znam na pamięć :)



Na górę
   
 
 
Post: 20 sie 2010, 16:58 
I co autor chciał powiedzieć... ?



Na górę
   
 
 
Post: 20 sie 2010, 19:25 
Offline
Master Mason * 3rd Degree
Master Mason * 3rd Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 08 mar 2010, 9:14
Posty: 20
A ja nie mogę się oprzeć wrażeniu, że coś tu "zalatuje" z tej krynicy mądrości i tzw. "filozofii wieczystej"... :)

20-kilka lat temu, jako młodzian z patologicznej rodziny, z wieloma traumami i "przejściami" ,tym samym outsider, zdolny i ciekawy świata jak cholera, odkryłem Krishnamurtiego (nie bez oporów - jego nazwisko kojarzyło mi się z sektą "krisznowców", których było naonczas jak mrówków we Wrocławiu) poprzez książeczkę "Wolność od znanego". Wziąłem bardzo serio jego wskazówki i wchłaniałem owocne metafory. Poczułem się jakby mi ktoś zamontował silnik odrzutowy u ramion i zacząłem rozpędzać się w rozwoju i odkrywaniu świata i siebie, pełen zdumienia i satysfakcji i radości.

Oj,zaszedłem ja wysoko. Patrzyłem na świat i widziałem "poprzez" i na wskroś (dokładnie tak jak
przedstawiono "oświecenie" Neo w filmie Matrix). Czułem i rozumiałem wszystko i wszystkich. Miłość, inteligencja, obserwacja, intuicja. Rozwój. Energia. Niczego innego nie było. Oj, wysoko zaleciałem ja "na Krishnamurtim" (choć oczywiście nie tylko "na nim"). Byłem pełen satysfakcji i poczucia sensu, gdyż doszedłem do tego uczciwą pracą nad sobą, samodyscypliną, konsekwencją i wysiłkiem ducha i woli. Samodzielnie dochodziłem do wniosków i rozwiązań filozoficznych dylematów, które dziś słyszę z ust wielce oświeconych triumfalnych naukowców, poszukiwaczy, opowiadaczy, itp. W swoim środowisku byłem niejako "pionierem", odważnych duchowym "hardkorem", barwną i intrygującą postacią, którą wielu ludzi (i kobiet:)) chciało zaliczyć do swoich przyjaciół. Byłem uczciwy, żarliwy, szczery w swej pracy nad sobą i dążeniu do doskonałości. Życie swe widziałem świetliste i pełne głębokiego sensu aż po kres dni swoich.

A potem miałem sen, którego już chyba nie zapomnę:

Jestem na plaży pełnej zgiełku i gwaru szczęśliwych, bawiących się ludzi, na którą świeci piękne słońce z nieba dyskretnie udekorowanego puszystymi pięknymi cumulusami. Wchodzę do morza i dla zabawy rzucam się na grzbiety fal, które wielokrotnie podrzucają mnie i unoszą wysooooko nad powierzchnię wody. Latam! Nagle jedna z fal, ku mojej niewysłowionej radości podrzuca mnie bardzo wysoko i silnie nad powierzchnię morza, a ja w uniesieniu lecę w górę, do samych chmur. Towarzyszy temu moja ekstaza radości i mocy. W locie dosięgam linii chmur... i ją przekraczam, lecąc dalej. I wtedy, nagle coś zaczyna być nie tak: lecąc wciąż w górę, widzę jak niknie plaża, szum morza i fale i światło słońca, a moja podróż w górę przestała być wznoszeniem się i zmieniła się w spadanie. Odwrócił się biegun grawitacji i poczułem że już nie lecę wzwyż, a spadam w przeciwnym kierunku, z którego wyruszyłem. Pojawił się niewysłowiony lęk, bo spadałem w nieznane, w jakąś inną przestrzeń, inny świat, w jakiś szary pudding bez właściwości. Za wszelką cenę chciałem wracać, rzucałem się i wiłem, żeby odwrócić kierunek lotu i wróćić! Bez skutku. Pojawił się wtedy wielki, gigantyczny smutek i ból, bo uświadomiłem sobie, że już nigdy nie wrócę na tę słoneczną plażę. Ten właśnie smutek i ból wyrwał mnie ze snu... I mimo to, że mnie wyrwał ze snu, to jestem przekonany, że wciąż lecę/spadam od 20-stu kilku lat...

...i nigdy nie wróciłem na tą plażę - czasami (metaforycznie, używając symboliki mojego snu) wielkim wysiłkiem udawało mi się dotrzeć z powrotem do linii chmur (która okazała się granicą nie do przejścia) by jedynie, z góry, z tęsknotą obserwować plażę, z której byłem swego czasu "wystrzeliłem". Od tamtej pory nie potrafię wrócić do "zwykłego" życia.

Nie udało mi się tam wrócić, ani w ogóle przywrócić jako takiej mocy mojemu życiu, mimo, że od tamtej pory poznałem (kolejność przypadkowa):

Icke'a, Nassima, Wintera, Maxwella, Jonesa, Tsariona, Wilcocka, Bradena, Tolle, Junga, Fromma, Żiżka, Osho, Emoto, Liptona, Jackowskiego, Bernatowicza, Popko, Marciniak, Pająka, Parksa, Sitchina, Trehlebova, Schneidera, Carlina, Hicksa, Greera, Mutwę, Veighta, Coopera, Melchizedeka,
Swerdlowa, Everarda, Colliera, Meiera, Bieleka, McKennę, Rivierę, Burgermeister, Gardnera, Lungolda, Escamillę, van Helsinga, Castanedę, Russela, Greya, Wilder, Ryana i Cassidy, Dee, Crowleya, Reptilian, Marsjan, Wenusjan, Plejadian, Andromedan, Kasjopean, Orionidów, Zetaretikulan, Vegan, wegetarian, Twarów, Chazarów, Atlantów, okupantów, Szaraków, Annunakich, Illumitatich, Nefilim, chupacabrę, abrakadabrę, makabrę, merkabę, niejedną gołą babę, spiski, masońskie obeliski, teorię i praktykę, nową biologię, nową fizykę, świętą geometrię, święte kręgi, czarną magię, białą magię, magię chaosu, prawdę, prawdę dwa, fraktale, portale, wolną energię, cymatykę, antygrawitację, lewitację, Blue Beam, eksperyment Filadelfię, MKULTRĘ, Majestic 12, HAARP, NwO, OOBE, Wingmakersów, cropmakerów, szejpszifterów, Abydoss, Qumran, Gizę, Teotihuacan, Nasca, Agarthę, Arkaim, Bohemian Grove, bazę Dulce, Area 51, Wylatowo, Project Camelot, Project Avalon, Projekt Cheops, gwiezdne wrota, Nautilus tfu-ndację, Galaktyczną Federację, trzecią i czwartą gęstość, dwie psie gwiazdy, jedno Nibiru, wielu indian Hopi, Majów, Azteków, Tholteków, Inków, Dogonów, Druidów, Słowian, Anasazi, Aszkenazi, księży, immamów, rabinów, brahminów, i co tam jeszcze zostało..?

Żadna zpowyższych osób (lub tematów) nie zaoferowała mi niczego więcej, jak tylko pożywki dla intelektu lub duchowych prawideł, które ja od dawna znałem.

Ja dopiero dzisiaj widzę, jak wielką mocą i potęgą dysponowałem w tamtych, młodzieńczych dniach. Jednak wtedy dla mnie był to naturalny stan i nie zdawałem sobie sprawy z własnej nadzwyczajności. Uświadomiłem ją sobie dopiero wtedy, kiedy ją straciłem. Banał, wiem.

Równocześnie z tym znamiennym sennym doświadczeniem, w moim realnym życiu pojawiły się sytuacje i przeżycia, które dobitnie procentują na wszystkich poziomach, do dziś. Obecnie jestem kompletnie nic-nie-znaczącą społecznie osobą, żyjącą na skraju nędzy, w lęku i upokorzeniu, która nie radzi sobie z własnym życiem i 90 % swych wątłych zasobów energetycznych przenacza na doraźność, czyli przetrwanie do następnego dnia, najdalej tygodnia. Potrafię na wyrywki cytować i dyskutować na wszelkie duchowe i wysoce ezoteryczne kwestie, a jednak w codziennym życiu dostaję po dupie tak, że klękajcie narody. Skrajne nieprzystosowanie, na granicy socjopatii, wręcz.

Dlatego, dzisiaj mam nieodparte wrażenie, że całkowite, szczere i uczciwe zaangażowanie w przeróżne nauki natury "wieczystej" prowadzą do separacji od "prawdziwej codzienności", bez względu na to, jak mocno na tę codzienność powołują się nauczyciele duchowi.

Być może to ja się mylę i przemawia przeze mnie gorycz cierpienia, od którego nie mogę się (nomen omen) uwolnić. Być może mam po prostu jakiś psychologiczny defekt, nieuświadomiony problem, który zawiódł mnie na manowce. Być może brak mi dziś odwagi, by dokonać postulowanego przez Jiddu "kopernikańskiego przewrotu", rewolucji w swojej świadomości. A czy Jiddu miał tę "odwagę" świadomego wyboru, czy miał ją Tolle, lub na ten przykład Icke? Dojdę do tego zaraz.

Patrząc dziś na Krishnamurtiego nie mogę oprzeć się wrażeniu, że jego nauki są wielce niepełne i pomijają całą sferę "nieduchowej" egzystencji, życia w "tym" a nie innym świecie.

Krishnamurti to mistrz duchowego karate, ale dostojny mistrz karate, prezentujący swe umiejętności w salach klasztoru Shaolin, jest bezradny w walce w ciemnym zaułku, z bandą wprawionych w ulicznych bójkach, nakoksowanych kiboli z gazrurkami i nożami. Tu jest potrzebna Krav-Maga, czyli "prawdziwe" życie.

Duchowa arystokracja Jiddu jest atrakcyjna zawsze, lecz wartościowa jest, mam wrażenie, jedynie w warunkach laboratoryjnych i "cieplarnianych" okolicznościach Kaliforni lub Madrasu.

Zauważyłem dziś niekonsekwencję w jego (zresztą nie tylko, do czego zaraz dojdę) naukach. Po pierwsze Jiddu mówi, że człowiekowi "nie trzeba nic dodawać", aby ujrzał on prawdę, która jest wiecznie żywa wraz z nim - takim, jaki jest. Po drugie pod koniec filmu zadaje on wielokrotnie pytanie: "Co nie pozwala Ci się zmienić?" Uważam, że jest w tym wielka arogancja człowieka (wszak gardzącego arogancją), który sam niejako "otrzymał" swoją własną zmianę świadomości i nową perspektywę "na tacy". Po troszę od Towarzystwa Teozoficznego, a częściowo z nieprzewidzianych, nagłych i intensywnych, traumatycznych doświadczeń o charakterze mistycznym, czy wręcz okultystycznym:

Cytuj:
Po tym doświadczeniu zaczął medytować i któregoś dnia poczuł w sobie wibrację Lorda Buddhy i poczuł również w swoim sąsiedztwie obok siebie Lorda Maitreyę. Czuł się bardzo szczęśliwy i spokojny. Nie chciał aby cokolwiek zakłócało ten spokój. Później powiedział: "...to Oni oczyścili moje serce i ich miłość mnie wypełniła. Od tej chwili ono już nigdy się nie zmienni. Od tej chwili zostałem przyłączony do piękna i wielkiej radości."

Wzywał matkę i prowadził sam z sobą rozmowy jak wówczas kiedy był małym dzieckiem. [...] Wtedy zobaczył wizję Wielkiego Bytu, master i świętych.. Poczuł ich obecność w swoim pokoju.

[...]zobaczył jakieś twarze w swoim pokoju, a oni do niego mówili, aby się cieszył bo ten proces jest uwięczony sukcesem.

Po jakimś czasie poczuł w swoim ciele przypływ nowych sił. Opuścił wówczas ciało i miał spotkanie z master i ze świętymi.



Podobnie zresztą, o swoim "przebudzeniu" mówi Tolle, który twierdzi, iż słyszał wręcz głosy, które zachęcały go do zaniechania oporu i nie lękania się w przyjęciu "nowej" świadomości. Nie wspomnę już o Icke'u, którego historia "przebudzenia", to już prawdziwy, mocny kawałek okultystyczny.

Ci ludzie DOSTALI swoją przemianę. Na dodatek, są po tej przemianie w komfortowej sytuacji życiowo-materialnej i mogą całkowicie się poświęcić zgłębianiu prawdy, siedzeniu na ławce w parku, itp. Trochę tu drwię, patrząc se swej sfrustrowanej perspektywy, ale gdzie byliby dzisiaj ci ludzie, gdyby nie wsparcie materialne i niematerialne osób i "bytów"?Krishnamurti mówi podczas swojego wykładu: "porzućcie wszelkie autorytety, łącznie ze mną". Znowu arogancja. Wrażliwy i szczery człowiek bowiem, czuje wtedy tylko bezradność. Jeżeli mam porzucić również ten autrytet, który do mnie teraz mówi, to powinienem wyjść, ale jeśli wyjdę (ewentualnie przestanę słuchać, czytać), to wtedy zachowam się tak, jakbym właśnie poszedł za wskazaniem autorytetu. A jeśli zostanę przy nim, to wtedy również będę w sprzeczności z jego nauką. Ja rozumiem, że ten paradoks może służyć "otwarciu" umysłu na poziomie niedostępnym dla dyskursywnego intelektu, jednak wmanewrowywanie słuchaczy w takie "koany" trąci dla mnie manipulacją. Lepiej by było, gdyby Jiddu wykazał tu się większą skromnością i objaśnił ten "chwyt" jeśli chce być w zgodzie z własną nauką.

Nie twierdzę tutaj, że osoba Krishnamurtiego jest zupełnie bez wartości. Cenię go jako poszukiwacza i człowieka. Chciałem jedynie zwrócić Waszą uwagę na fakt (na moim dramatycznym przykładzie), iż nauki duchowe i wszelkie "przebudzenia" i rewolucje świadomości to (abstrahując od tego, że to bardzo rozmyte terminy) jedynie część doświadczenia niesionego przez zycie i mimo, że doświadczenie jest "wszechogarniające" to moim zdaniem wcale nie prymarne oraz niezbędne. W mechanizmy przystosowawcze świadomości i procesy rozwojowe wyposażyła nas natura i nie ma powodu, aby "przeanielać się", "na siłę" przyspieszać to, co dzieje się "w człowieku" naturalnie i automatycznie.

Kiedy Jiddu mówi do tłumu: "bądźcie światłem dla samych siebie" nie mogę się oprzeć wrażeniu, że coś tu "zalatuje" z tej krynicy mądrości i tzw. "filozofii wieczystej"... :)

Makary

_________________
"Ktoś musiał donieść na Józefa K., bo mimo że nic złego nie popełnił, został pewnego ranka po prostu aresztowany..."



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 sie 2010, 21:55 
Makary, jestem pod dużym wrażeniem tego co napisałeś. Poruszyłeś tutaj tyle istotnych rzeczy, że nie wiem od czego zacząć. Najlepiej nie zaczną od niczego, bo w sumie przy Twoich doświadczeniach to ja mogę co najwyżej rozdziawić gębę w zadziwieniu i schować swoje teoretyzowanie do kieszeni. Chciałam za to spytać o coś. Czym spowodowana była u Ciebie ta gwałtowna zmiana? Co przyniosło Ci sen, który zamknął przed Tobą drogę? Dlaczego? Myślisz, że na swojej ścieżce rozwoju zbłądziłeś? A może właśnie szamotanie się i walka pokazały, że był to pozorny stan przebudzenia, gdyż tak naprawdę nie umiałeś zaakceptować losu, który sobie wybrałeś?

Makary pisze:
Jeżeli mam porzucić również ten autrytet, który do mnie teraz mówi, to powinienem wyjść, ale jeśli wyjdę (ewentualnie przestanę słuchać, czytać), to wtedy zachowam się tak, jakbym właśnie poszedł za wskazaniem autorytetu. A jeśli zostanę przy nim, to wtedy również będę w sprzeczności z jego nauką.


W rzeczy samej. Podobnych paradoksów jest wiele u różnych 'mistrzów'. Czasem sama sie zastanawiam, czy są to specjalne chwyty mające na celu zmusić nas do myślenia poza schematami, czy też zwykła, ludzka niekonsekwencja...



Na górę
   
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 41 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group