Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 26 lis 2014, 9:30

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 18 ] 
Autor Wiadomość
Post: 03 sie 2010, 16:53 
Dziękuję za inspirację do załozenia tematu użytkownikowi Wosiu, na początek pozwolę sobie zacytować fragment jego wypowiedzi która skłoniła mnie do założenia osobnego wątku:

"
Nie sądźcie, że jesteście pierwszym pokoleniem ludzi, pokoleniem doby internetu, które zaczęło się zastanawiać nad rzeczywistością, że coś jest nie tak, coś tutaj nie gra i wiele trzeba wyjaśnić... Ludzie robili to już dużo wcześniej i nawet osiągali pewne wyniki, niemniej dalej jest jak jest...

Dwa przykłady:

1. Wielebny Robert Kirk ze Szkocji, zauważył, że coś jest nie tak, poświęcił się długoletnim badaniom i napisał w roku 1691 książkę w formie rękopisu, pt. "The Secret Commonwealth of Elves, Fauns & Fairies" (Tajemna Rzeczpospolita Elfów, Faunów i Wróżek). Książka ta została opublikowana drukiem w dwóch wydaniach w XIX wieku, potem chyba raz na początku XX wieku. Jeszcze kilka lat temu, już w dobie internetowej, była całkowicie niedostępna, żadnych skanów itp. Ze 3-4 lata temu jakieś wydawnictwo ją opublikowało, teraz jest do kupienia nawet w Amazon. I cóż tam Kirk odkrył? Odkrył to, że Ziemię oprócz ludzi zamieszkują, być może dłużej od ludzi, półmaterialne istoty które mają jakieś półmaterialne siedziby w niektórych miejscach na Ziemi, niedostrzegalne dla ludzi. Te istoty ingerują czasami w życie ludzi jak im się podoba, jednak nie mają pozwolenia na ingerencje masowe, zmieniające bieg rozwoju ludzkości.

2. Charles Fort. Człowiek który badając wszelkie anomalie naszej rzeczywistości stworzył w latach 20-tych XX wieku, ogromne archiwum z masą źródłowych informacji o anomalnych zdarzeniach. To Charles Fort napisał: "coś prowadzi z ludzkością jakąś grę". Parę lat później napisał: "jesteśmy czyjąś własnością". Jego książki są absolutnym elementarzem dla każdego poszukującego wiedzy. Nie ze względu na jego nieraz fantastyczne i bazujące na wiedzy lat 20-tych ogólne komentarze i wnioski, ale ze względu na materiał który przedstawia i niektóre szczegółowe komentarze.
Tak się szczęśliwie zdarzyło, że jego trzy książki zostały opublikowane w Polsce i są pewnie ciągle gdzieś dostępne:

1. "Księga rzeczy wyklętych", Pandora Books, Łódź 1993,
2. "Nowe lądy", Pandora Books, Łódź 1993,
3. "Dzikie talenty", Pandora Books, Łódź 1994.

Niestety jego ostatnia książka, "Lo!" jest absolutnym "białym krukiem" na świecie, tak jakby było tam coś, co komuś przeszkadza...
"


podążając dalej tym tropem warto wspomnieć o ogrodzie Findhorn w północnej Szkocji:

"
Panowała całkowita cisza, gdzieniegdzie tylko spadała na ziemię kropelka rosy, to znów zadrżał na wietrze liść. Robert Crombie stał nieruchomo. Coś tam jednak było. Czekał cierpliwie. Nie słyszał nic. Czuł tylko silny, przejmujący zapach ziemi i opadłych szpilek sosny, wypełniającą powietrze kwaskową woń miliardów stworzeń ziemnych. Roc chłonął ją chciwie i nagle doznał szczególnego uczucia - ożywił się i wytężył uwagę. Jego ciało jak gdyby wypuściło korzenie upodobniając się do grubego pnia jakiejś dziwacznej rośliny leśnej. Naraz z gęstego świata zieleni wyłonił się jakiś obraz. Roc ujrzał, jak z pąków, liści, pni i gałęzi wychynęły dwie postacie. Zielone płaszcze, kaptury, zielona skóra, zielone, błyszczące oczy, dwa naciągnięte łuki, dwie zielone strzały wycelowane grotami wprost w niego. Istoty nie miały więcej niż metr wzrostu i Crombie dostrzegał w nich jakieś groźne piękno. Ich twarze były beznamiętne, ale z ust jednej z istot wydobyły się słowa, które przeszyły powietrze: - Śmiertelny człowieku, nie waż się postąpić ani kroku dalej. To jest nasz teren, nasza ziemia.
Roca zdziwiły wrogość i okrucieństwo w głosie elfa.
- Jestem przyjacielem Pana - powiedział - ... i przyjacielem wszystkich Istot Natury. Przybywam do was z miłością w sercu.
Elfy stały nieruchomo, strzały w łukach skierowane były w kierunku Crombiego. On zaś słyszał w życiu tyle opowieści o ludziach, którzy zadarli z „Małymi Ludkami”, iż wiedział, że jest to poważna groźba. - Wierzę w wasze istnienie, pragnę waszej przyjaźni oraz pomocy.
- Może i tak, ale to nasza ziemia. Nie chcemy na niej żadnych śmiertelników.
Roc zastanawiał się, co odpowiedzieć elfom. Czuł za sobą obecność Pana, wiedział jednak, iż bożek się nie wtrąci. Elfy popatrzyły uważniej, a potem opuściły łuki i odeszły na bok, żeby się naradzić. Odwróciły się wreszcie do Roca i wskazały gestem, że wolno mu pójść dalej, ale że drugi człowiek - ten tam, na kępie mchu - musi pozostać. Odstąpiły na bok i pozwoliły Crombiemu przejść. Ten zaś oddalił się o kilka metrów, dochodząc do miejsca, gdzie lekko wznosząca się dotąd ścieżka zaczynała biec płasko. Zadecydował, że lepiej zawrócić.
Nim odszedł, raz jeszcze spojrzał na elfy. Wrogość, którą dostrzegł był na ich twarzach, była dlań czymś nowym i zaskakującym. W lesie musiało zajść coś strasznego. Gdy popatrzył dookoła i spostrzegł zniszczenia gęsto leżące, wyrwane z korzeniami drzewa i ich ścięte pnie - zrozumiał, że sprawcą nieszczęść był człowiek. Wrogość elfów nie miała w sobie niczego z nienawiści, była raczej żalem, który miał chronić ich przed obcymi. Tu znajdowało się bowiem schronienie istot, w którym mogły one szukać samotności i odosobnienia, i gdzie nikt ich nie niepokoił. Nic więcej już im nie pozostało wkrótce leśne istoty będą musiały opuścić także ten zakątek.
Tego wieczora Roc przeprosił Petera i poszedł samotnie do Faerie Glen. Wśród gęstych krzewów zdołał jakoś odnaleźć ścieżkę - na tle rozgwieżdżonego nieba widział ciemne kształty konarów; księżyc niemal w pełni, w lesie panowała niezmącona cisza, której nie przerywał nawet najsłabszy dźwięk. Wędrówka była dużo trudniejsza aniżeli za dnia, jednak Roc odnalazł w końcu drogę i wolno poruszał się po ścieżce, omijając napotkane przeszkody.
Siwa czupryna Crombiego bieliła się niczym śnieg na tle rozświetlonych księżycem drzew. Las jak gdyby poruszył się i zaczął zmierzać w jego kierunku po to, jak wydawało się Rocowi, by otoczyć go i zamknąć w pułapce. Roc poczuł, tak jak poprzednio, że w jego postrzeganiu zachodzą zmiany. Niczym roślina wypuścił korzenie, a w chwilę później wrósł w ziemię: zesztywniały mu dłonie, a ręce zamieniły się w długie gałęzie wyrastające z pnia-tułowia. Był teraz nagi, wełniany pulower i bryczesy przypominały jakby korę drzewa, czy też sierść zwierzęcia. Każde z otaczających go drzew zaczęło żyć ludzkim życiem, a wszystko, co dotychczas było nieruchome, poruszało się teraz wolniuteńko, niemal niedostrzegalnie. Tym samym co poprzednio rytmicznym ruchem Roc obrócił głowę i skłonił się lekko wszystkim drzewom, które widział teraz wyraźnie na tle nieba. Spojrzał w lewo i zauważył, że jakieś masywne drzewo porusza się nieco szybciej od innych - wprost na niego; nagle to, co przypominało pień, okazało się wyniosłą postacią. To, co wydawało się odblaskiem światła księżyca, było parą oczu skrzących się w ciemności.
Gdy Crombie znów się obrócił, ujrzał jakąś zielonkawą poświatę. Opodal wyłoniły się z ciemności dwa połyskujące elfy. Tym razem nie miały ani strzał, ani łuków i uczyniły gest pozdrowienia. Poprowadziły Roca ścieżką na szczyt niewielkiego pagórka: tam ścieżka rozszerzała się. Gdzieś dalej Crombie dostrzegł na polanie jak gdyby błysk światła, które w miarę zbliżania się jaśniało coraz silniej. Za drzewami płynął strumyk, z daleka dochodził szum wodospadu.
Gdy dotarł do końca ścieżki, ujrzał wielkie zgromadzenie Duchów Natury, które poruszały się w różne strony, fruwały tam i z powrotem - a wszystkie przy tym błyszczały. W środku polany siedziała na kamieniu jakaś postać, wysoka na półtora metra. Postać skinęła dłonią w kierunku Roca, dając mu znak, żeby podszedł bliżej. Roc wszedł jakby w ocean świecącego, migocącego fosforu. Duchy Natury świeciły w powietrzu niczym gwiazdy, niektóre opalizowały na niebieskozielono, polatywały szybko tu i tam, opadały i wznosiły się, potem znów opadały. Wszystkie były niezwykle poruszone i podniecone tym, że oto do ich królestwa wkracza siwowłosy śmiertelnik: cała uwaga towarzystwa została skupiona na Crombiem.
Postać siedząca w środku okazała się elfem. Wszystkie stworzenia skupiły się dookoła niej, poruszając się tak, jakby tworzyły w powietrzu jeden żywy organizm. Rozległy się dźwięki przypominające tony muzyki - była to stłumiona melodia wygrywana na jakimś instrumencie strunowym i na flecie - rosła i opadała niczym wiejący w trzcinach wiatr. Elf powstał z kamienia, żeby powitać Roca, wskazał na niewielki kopczyk i poprosił człowieka, żeby ten usiadł. Elfy i Duchy Natury obserwowały go z zainteresowaniem i ze zdziwieniem, Roc zaś wyczuwał w powietrzu wrogość. Czuł, że jest bezbronnym, obcym przybyszem, który wkroczył do innego świata, więźniem pozostającym na łasce małych stworzeń.
Król elfów wpatrywał się w Roca zimnym, świdrującym wzrokiem. Wrogość narastała. Szepty istot urwały się, a potem zapadła cisza. Głucho zabrzmiał głos króla:
- Śmiertelny człowieku, nie pojmujemy tego, co czynisz. Zakłócasz równowagę w naturze, zadajesz śmierć zwierzętom, obracasz żyzną ziemię w pustynię, ścinasz i palisz wielkie drzewa, niszczysz krajobraz, okropnie raniąc wzgórza i góry, kalecząc ziemię tak, że nigdy już nie będzie w stanie wrócić do zdrowia.
- Zatruwasz wszystko pod sobą i wszystko ponad sobą. Gdziekolwiek stąpniesz, wszystko niszczysz i okaleczasz. Czy jesteś aż tak nierozumny, żeby nie widzieć, iż w ten sposób niszczysz samego siebie?
- Nie możesz nas unicestwić, albowiem jesteśmy istotami nieśmiertelnymi i niezniszczalnymi. My jednak troszczymy się o tę planetę, kochamy ją, ona jest naszym domem i schronieniem. Niegdyś była piękna. Czyż nie mamy racji, mówiąc, że to wy, ludzie, jesteście pasożytami Ziemi?
- I przy tym masz jeszcze czelność prosić nas o współdziałanie! Dobre sobie! W czymże to mielibyśmy współdziałać?! W niszczeniu naszych siedzib? Naszych świętych miejsc? Naszych domów? Człowieku, uzasadnij swoją prośbę! Natychmiast się wytłumacz! Jaki jest cel twojego życia, człowieku?
Otaczający Roca tłum pomrukiwał i poszeptywał w podnieceniu i w złości, dźwięk ten zaś przypominał szum wzmagającego się wiatru w koronach drzew. Wrogość narastała i zdawała się otaczać zewsząd Roca. On sam czuł wzrok wlepiających się weń tysięcy oczu należących do istot, jakich nigdy przedtem nie widział i jakich już nigdy w życiu może nie zobaczyć. Doszedł do wniosku, iż identyfikuje się jednak bardziej z nimi aniżeli z ludźmi. Czy było to szaleństwo? Zażądano odeń, by wytłumaczył ludzkie czyny, by wyjaśnił, dlaczego człowiek tak bezlitośnie niszczy środowisko. Roc czuł, że w tej chwili dzieli go od ludzi tak wielka przepaść, jaka dzieli od nich Duchy Natury. Tak, kim właściwie jest człowiek, stworzenie, które zmieniło Ziemię? Co ów człowiek uczynił przeciw sobie? Co oznaczał entropiczny rozkład życia i świadomości? Roc stał nieruchomo i spoglądał na elfy. Zaczął od tego, iż - jak powiedział poprzednio - ich oskarżenia są wprawdzie słuszne, dotykają jednak tylko jednej strony medalu - zła. Nie usiłował ani usprawiedliwiać szkód czynionych Naturze przez człowieka, ani też błagać elfy o wybaczenie; jedynym usprawiedliwieniem, mówił, jest ludzka głupota, niedostatek miłości oraz troski.
- Ludzie nie są źli. Większość mieszkańców Ziemi to dobrzy ludzie, kochający spokój i pragnący żyć w przyjaźni ze wszystkim, co żyje. Taka jest prawda. Łatwo dostrzegać wyłącznie złe uczynki, trudniej dobre. Jeśli jednak mam być szczery, musicie spróbować również tego ostatniego. Na świecie żyje wielu ludzi, których, zupełnie tak jak mnie, doprowadzają do rozpaczy zbrodnie popełniane przeciw Naturze, okrucieństwa zadawane zwierzętom, niszczenie całych gatunków, eksploatacja królestwa roślin oraz rabunkowa gospodarka w królestwie skał i minerałów. Nie znajduję wytłumaczenia dla tych, którzy bezmyślnie niszczą Ziemię. Są jednak wśród nas i tacy, którzy pragną, żeby na Ziemi i w Królestwie Natury zapanował pokój.
Elfy pilnie słuchały, a Roc czuł, że napięcie maleje.
- Słyszeliśmy o kimś, kto nazywał się Jezus - rzekł wreszcie król - i pragnął nieść ludziom pokój. Co ludzkość z nim uczyniła? Niszczycie tych, którzy pragną zmieniać wasze przyzwyczajenia życiowe.
Roc przerwał na chwilę i zastanowił się, co ma odpowiedzieć.
- Jezus został zabity tylko w jednej postaci. On odradza się i żyje w innej, na poziomie, na którym żyjemy my wszyscy. Jezus był nauczycielem, Boskim istnieniem - byli również inni, jemu podobni. Żaden ród pasożytów nie wydałby z siebie takich nauczycieli i takich prawd, jakich oni nauczali.
- Człowiek poszukuje podstawowych prawd i pochłonięty tym poszukiwaniem chwilowo zapomniał o Bogu. Proszę, bądźcie cierpliwi i tolerancyjni wobec ludzi. W wasze istnienie wielu z nas wprawdzie jeszcze nie wierzy; ale stopniowo coraz więcej ludzi zaczyna was dostrzegać i akceptować wasze istnienie. Proszę, bądźcie dla nas sprawiedliwi. Pomóżcie nam. Roc zamilkł i czekał na odpowiedź.
- Wysłuchaliśmy tego, co nam rzekłeś i przyjmujemy to do wiadomości.
Roc zastanowił się teraz, czy zadać pytanie, o którym myślał. W końcu odważył się. - Czy mogę o coś zapytać?
- Odpowiem, jeżeli tylko będę mógł - odparł król elfów.
- Czy możecie zniszczyć ludzkość, gdybyście tego zapragnęli?
Król siedział bez ruchu, spojrzał tylko w oczy Rocowi.
- Z łatwością.
- W jaki sposób?
- Moglibyśmy zatrzymać siłę życiową we wszystkim, co żyje.
- Tak, wtedy byłby to koniec - Roc ni to zapytał, ni to potwierdził słowa elfa. - A czy byłoby to zgodne z wolą Bożą?
- Jeżeli człowiek pójdzie zbyt daleko, sam się zniszczy i wcale nie będzie nas do tego potrzebować. Dysponuje przecież wszystkimi niezbędnymi środkami ku temu, ma też wolną wolę. Czynimy to, co musimy, nie możemy jednak łamać kosmicznych praw, które są prawami Boga.
Roc spojrzał na króla elfów. - Nie wierzę, że tak się stanie. Człowiek zmienia się wewnętrznie. Coraz więcej ludzi pragnie zrozumieć. Wiedzcie, że wszystko u nas teraz się zmienia - choć na zmiany te trzeba czasu.
Na obliczu elfa ukazał się uśmiech. Roc zdał sobie sprawę, iż istocie tej niezwykle trudno przychodziło zachowywać przez cały czas rozmowy wielką powagę. Elfy zawsze są pełne godności, nikt jednak nigdy nie widział, żeby były smutne bądź niezadowolone. Król przypominał dziecko, które wydyma policzki, niby to w gniewie, jednak w chwilę później nie może powstrzymać się od śmiechu.
- Już dobrze, nie będziemy czynić wam krzywdy. Jeśli jednak człowiek nadal będzie wkraczał tam, gdzie nie jest jego miejsce, i jeśli nie wstrzyma swojej niszczycielskiej działalności, nie miejcie nam za złe naszych psot... - Nie dokończył wymawiać ostatnich słów, gdy jego postać zaczęła znikać, rozwiewając się w powietrzu na tle pagórka, potem światła zgasły, istoty zniknęły, zaś Roc ujrzał jeszcze tylko jak dwa elfy, te same, które przywiodły go na polanę, polatują w oddali, zmierzając w kierunku ciemnego lasu. Potem Crombie pozostał sam... świecił księżyc.
'
http://forum-przebudzenie.rozwojduchowy.net/?/p/5100/magia-ogrodu-findhorn

i na koniec tego przydługiego posta fragment z ksiązki "Czarodziejski śpiew - Częstotliwości umożliwiające sterowanie pogodą i ludzkim umysłem" autorstwa Grażyny Fosar i Franz'a Bludorf'a:
http://www.nieznany.pl/pub/Fragment_Czarodziejski_spiew.pdf

pozdrawiam



Na górę
   
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 03 sie 2010, 16:53 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 05 sie 2010, 17:56 
Tak, pewna cześć badaczy UFO, zwłaszcza paru najwnikliwszych, doszło do wniosku że Obcy, Kosmici czy jak ich tam zwać, wcale nie są obcy ani z kosmosu.

Jacques Vallee np. doszedł do wniosku, że to istoty które zawsze były obok nas, znane jako elfy, skrzaty, gnomy, koboldy czy arabskie dżinny. Ich postrzeganie było zawsze uzależnione od stopnia rozwoju ludzkości, stąd są odbierane są np. stosownie do rozwoju techniki i wiedzy. Ich macierzyste wymiary są bardzo blisko naszego, być może są nawet jakimiś jego wariantami.

John Keel, ten od słynnej książki "The Mothman Prophecy" (Przepowiednia Człowieka-Ćmy) na podstawie którego powstał bardzo dobry film pod tym tytułem z Richardem Gere w roli głównej (u nas znany jako "Przepowiednia" i wyświetlany w kinach oraz emitowany na różnych kanałach TV) dawał różne podobne sugestie, oficjalnie jednak unikał konkretów. Niemniej wiadomo, że pytany prywatnie, odpowiedział, że: "po tylu latach badania tego, mogę stwierdzić, że to sam Szatan i jego demony". Czyli poszedł jeszcze dalej.

Wspomniany w moim ww tekście Robert Kirk, który uzyskał dość szczegółową wiedzę w temacie, twierdził, że te istoty są jednak czymś pośrednim na drodze między ludźmi a aniołami, demonami i duchami.

W sumie zarówno Kirk jak i Keel mogą mieć rację i chodzi tu o działalność różnych rodzajów istot.



Na górę
   
 
 
Post: 05 sie 2010, 18:13 
Pozwolę sobie wkleić mój post z podobnego tematu. Tak po prostu. :)
Cytuj:
Najpierw Oni mogli pozbyć się prawdy, a potem zmienioną ukryć, by ludzie szukający jej zaczeli krok po kroczku wyszukiwać... to co Tamci przygotowali przez zakopaniem...


Mason33 również wspominał, że nie są to wcale "Obcy"; argumenty - przedstawił; choć czasem robi to w sposób "wyśmiewawczy", co może zrazić odbiorców swoją wersją ;)

...teraz Wosiu. Od kilkunastu godzin piszesz ciekawy treści na forum, co jest bardzo dziwne, bo od nie dawna zacząłem sądzić inaczej niż dotychczas - a drogi są spokrewnione :spoko:

Pasuje również do książki o porwaniach Szaraków... Tyle, że kobieta często widziała przed porwaniem "Facetów w czerni"... - rząd?



Na górę
   
 
 
Post: 05 sie 2010, 19:34 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 kwie 2009, 22:37
Posty: 5584
Lokalizacja: PL
Płeć: mężczyzna
saJms pisze:
... Pasuje również do książki o porwaniach Szaraków... Tyle, że kobieta często widziała przed porwaniem "Facetów w czerni"... - rząd?


też...

_________________
"Trudno jest skłonić człowieka, by coś zrozumiał, gdy jego pensja zależy od tego, że tego nie rozumie!" - Upton Sinclair

"Łatwiej jest rozbić atom, niż obalić przesąd" - Albercik Einstein



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 sie 2010, 21:49 
Nie chcę Was koledzy załamywać, ale to raczej wszystko jest Iluzją, bardzo z pozoru materialną i uporczywą, ale jednak Iluzją. To jest jak gra, wewnątrz gry, która jest jeszcze wewnątrz innej gry. Możecie się wgłębiać, wgłębiać i wiercić wgłąb a będziecie odkrywać następne pokłady, następne dna. Na zasadzie "im dalej w las, tym więcej drzew"... Tu jest pewna pułapka. Ale zauważcie, że każdy napotyka na znaki. Tak, nie ma na świecie żadnych przypadków i synchronii, są tylko znaki... Dla konkretnych osób i dla ogółu....

Zapewne każdy obejrzał film "Matrix" (część pierwsza), należy go oglądać wiele razy i zauważać coraz więcej dziwnych szczegółów które są tam zawarte.

Ale trzeba zacząć od obejrzenia wcześniejszych od "Matrixa" o rok-dwa filmów:

"13 Floor" (Trzynaste piętro)
i
"Dark City" (Mroczne Miasto)

a potem jeszcze raz "Matrix"...

I wtedy, będąc we właściwym nastroju myślowym, można zacząć czytać tzw. Materiał Setha z książek Jane Roberts znany też jako "The Physical Universe As Idea Construction" (Wszechświat Fizyczny Jako Konstrukcja Myślowa). Jest to nazwa umowna dla wyjątków z tekstów Jane Roberts, głównie cytatów do odnalezienia w sieci też jako "Seth quotes", całych książek Roberts nie trzeba czytać....

A potem można zaznajomić się z cytatami z niejakiego "Bashara" channelingowanego przez Darryla Ankę....

I wtedy będziemy już prawie w domu, przynajmniej bliziutko... :)

Zapewne prawie każdy słyszał tutaj o tzw. "projekcjach astralnych".

Bardzo by wszystkich ździwiło, gdybym powiedział, że wszyscy jesteśmy pewnego rodzaju projekcjami astralnymi z wyższej rzeczywistości :D



Na górę
   
 
 
Post: 05 sie 2010, 22:36 
Offline
Grand Elect Mason * 14th Degree
Grand Elect Mason * 14th Degree

Rejestracja: 04 cze 2009, 15:23
Posty: 1568
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Płeć: mężczyzna
Wosiu pisze:
Zapewne prawie każdy słyszał tutaj o tzw. "projekcjach astralnych".

Bardzo by wszystkich ździwiło, gdybym powiedział, że wszyscy jesteśmy pewnego rodzaju projekcjami astralnymi z wyższej rzeczywistości :D


warto może w tym miejscu pochylić się nad odpowiedzią na pytanie: dlaczego o tym nie wiemy?
w kilkunastu miejscach na tym forum były takie wątki w ramach szerszych zagadnień :spoko:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 sie 2010, 23:09 
Offline
Grand Elect Mason * 14th Degree
Grand Elect Mason * 14th Degree

Rejestracja: 04 cze 2009, 15:23
Posty: 1568
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Płeć: mężczyzna
na stronie Andrzeja Kluzyhttp://swiatducha.wordpress.com/2009/11/28/istoty-z-roznych-poziomow/
są różne ciekawe, często egzotyczne opisy spraw ezoterycznych, a co do astralu i tamtejszych bytów jest kilka takich spostrzeżeń:


Cytuj:
W pismach i na portalach ezoterycznych obecny często jest termin „astral”. Wiele jest wrzucane do tego worka. Zacznijmy od demonów. Demonami nazywane są zarówno byty energetyczne, jak i istoty ludzkie, które nie poszły sobie do Boga po śmierci. Podobnie i opętanie – jest też tak traktowane, dwojako. Aby rozróżnić, przedstawmy demona i jego oddziaływanie na człowieka „pobożnego” J. Na niepobożnego też podziała. Poziomy ciał subtelnych owego demona energetycznego mogą być różne, ale najczęściej przeważa poziom astralny – stąd nazwa „astral”.Bardzo podobnie wyglądają działania duchów, które dokonują tzw. wejść [o tym w innych artykułach], z tą różnicą, że ich ciała zwykle znajdują się na wyższych poziomach. Im wyższe poziomy – tym więcej „mocy”, czyli realnego wpływu na rzeczywistość, w tym tą niewidzialną.
Demon niski będzie po prostu nieprzyjemny, może wpędzić nas w zawężenie świadomości, tzw. „bańkę astralną”. Demon wysoki, np. wykonujący wejście możemy odbierać jako potężne zaburzenie pola energetycznego, wraz z potężną presją.

Poniżej obrazek sytuacji obciążenia zwanego wejście


Obrazek

Cytuj:
Jak widać wielkości ciał demona wejściującego są większe od ciał człowieka – stąd można sądzić, że jest to istota potężniejsza energetycznie od człowieka. Od ciał demona narysowana jest duża strzała w prawo, przechodząca przez kółka ciał człowieka. To oznacza, że demon/duch posiada wejścia do naszych wymiarów poprzez ciała subtelne [i czakramy] osoby, która mu na to pozwoliła.

A teraz działania duszy niewcielonej, która nie chciała iść do Boga po śmierci. Jej ciała niższe rozłożyły się, natomiast wyższe mogą jeszcze trwać. Jeśli owa istota kogoś „napadnie” i ssie, to ma szansę na pobycie przy Ziemi dłużej.

Obrazek

Cytuj:
I przyszła pora na inny typ obciążenia zwanego krokodylami. Tu nie będę powtarzać moich wywodów z iluś artykułów, jedynie pokażę ilustrację. Przykład dotyczy jednego z typów obciążenia – krokodyla astralnego i pewnego typu Opiekuna. Tych typów jest więcej, ale zasada działania bardzo podobna.

Poniżej od lewej: A – Opiekun krokodyla, B – krokodyl, C- nosiciel i D – osoba atakowana.

Obrazek



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 21 sie 2010, 16:27 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 sie 2010, 18:01
Posty: 366
Płeć: mężczyzna
Konserwa,sorry ale nic z tego nie qmam :D .

_________________
Świat - piękny i odrażający, raj dla podłych, piekło dla świętych.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 21 sie 2010, 20:30 
Nikt nie kuma, zwłaszcza tych krokodyli :D



Na górę
   
 
 
Post: 22 sie 2010, 11:15 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 lip 2010, 7:56
Posty: 682
Płeć: kobieta
http://www.atmajoga.pl/ciala-subtelne1/ Mruga
http://swiatducha.wordpress.com/obciaze ... krokodyle/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 22 sie 2010, 12:20 
troche czytania jest na ten temat, no ale trzeba ;) zeby się więcej dowiedziec.



Na górę
   
 
 
Post: 22 sie 2010, 20:31 
Sorry, bez urazy dla kogokolwiek, zwłaszcza Konserwy który chciał się postarać....ale od tych krokodyli to można zgłupnąć jedynie, a nie czegoś się dowiedzieć. Zwykłe psychotyczne wymysły jakiegoś garażowego guru, podlane sosem prymitywnej pseudo-hinduskiej terminologii dla uwiarygodnienia.... Naprawdę, gdyby mi ktoś płacił za to, to takie bajki mogę produkować nieustannie...



Na górę
   
 
 
Post: 22 sie 2010, 20:43 
Offline
Grand Master Architect * 12th Degree
Grand Master Architect * 12th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 03 wrz 2009, 21:44
Posty: 870
Lokalizacja: NRW
Płeć: kobieta
Yyy... "cos" wysyla "krokodyla" ktory atakuje jedna osobe ktora z kolei "infekuje" jeszcze kogos...? W sumie tekst jest bardziej przejrzysty niz te ilustracje. Niech ktos zapoda linka z przyblizeniem pojec krokodyla i tych innych cial, jakos tak startujac od poczatku, bo widac juz sam autor zaczal sie bawic w kolka nie chcac sie powtarzac z wczesniejszych materialow.

_________________
Go to work, send your kids to school
Follow fashion, act normal
Save for your old age, obey the law
Walk on the pavement, watch T.V.
Repeat after me: I am free



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 22 sie 2010, 21:14 
Offline
Grand Elect Mason * 14th Degree
Grand Elect Mason * 14th Degree

Rejestracja: 04 cze 2009, 15:23
Posty: 1568
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Płeć: mężczyzna
fajnie, że poczucie humoru dopisuje
ale ja nie moge tego tłumaczyć, bo...
nie wszystko z tego sam kumam :)

to, co mnie na tej stronce zainteresowało, to ujęcie róznych bytów
w aspekcie struktur subtelnych człowieka - to jest dla mnie własciwy kierunek do dalszego rozkminiania

ale po co na człowieka kubły pomyj od razy wylewać...?
spokojnie swoje zdanie lepiej pisać



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 22 sie 2010, 21:15 
ah wątpliwości u userów:)

nie ma to jak chęc pojęcia wszystkiego - zamiast czucia - i życie w milionach teorii :D



Na górę
   
 
 
Post: 22 sie 2010, 22:10 
W każdej teorii trochę prawdy jest, ciekawe ile w tej z kr. może mała część, a może całość. Poczytalem, trochę czasu mi to zajęło, ale nie uważam ze go zmarnowałem. :)
Pozdrawiam



Na górę
   
 
 
Post: 25 sie 2010, 11:36 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree

Rejestracja: 23 sie 2010, 19:54
Posty: 1
Płeć: mężczyzna
witajcie, swiatducha to moja witrynka.

Jestem przekonany, wręcz oczekuję, że osoby o nastawieniu materialistycznym nie będą chętne do rozpatrywania takich obserwacji typu ezoterycznego, jakie opisuję na moich stronach. To zupełnie naturalne i się nie dziwię.

Jeśli nie masz przekonania co do płaszczyzn/ciał subtelnych, karmy, reinkarnacji - tak też można żyć i dobrze żyć. Proszę jednak nie przekonywać do swojej postawy, ponieważ to jest prozelityzm ew. apostolstwo, jak kto woli.

Różne typy obciążeń duchowych są do rozróżnienia, zidentyfikowania, nazwania, ba, więcej, dzięki odpowiedniej pracy można zarówno się od nich odseparować, oczyścić podatność na nie jak i same je oczyścić, jeśli ktoś akurat je posiada. Ale to oczywiście wymaga odpowiedniego pragnienia - samo nie przyjdzie.

Moja droga wiedzie przez pracę nad własnymi obciążeniami z obszaru bycia dzieckiem z domu alkoholika. To jest jednoznaczne z częstymi kontaktami z symbiontem/krokodylem i z byciem pogryzionym. Wiele osób tak cierpi i jest trochę osób, które się oczyszczają z tego.

Co do samych kr, to jest to nieco bardziej wnikliwe [moim zdaniem] opisanie tego, co DI uznaje za istoty jaszczuropodobne. W wykładach DI przedstawia bardzo dużo wglądów, jak takie istoty/symbionty działają. Dla mnie stanowiło to dużą inspirację.

Pozdrawiam!



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 27 sie 2010, 10:14 
Co do książki, http://www.amazon.com/Lo-Charles-Fort/dp/1596050284 .



Na górę
   
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 18 ] 

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group