Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 19 sie 2019, 20:13

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 80 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3  Następna
Autor Wiadomość
Post: 24 kwie 2011, 20:53 
Offline
Master Elect of Nine * 9th Degree
Master Elect of Nine * 9th Degree

Rejestracja: 07 sty 2011, 18:56
Posty: 310
Odpowiadając na Twoje pytania: z mojego punktu widzenia kryształ naturalnie jest małym bankiem informacji, ale prócz tego promieniuje. Jeśli chodzi o częstotliwość miłości, na 100 % zmienia wygląd aury* - staje się bardziej czysta, szersza, jaśniejsza. Sama jej barwa nie wpływa jednak na emisje zieleni dodatniej, bo powłoka jest tylko odzwierciedleniem uczuć i emocji człowieka. Nie zasila ciała astralnego.
Co do koloru zielonego oraz fioletowego: zdaje się, że to fraktal. Więc tak, choć jego przeznaczenie jest nieco inne. Mimo wszystko tu pewności nie mam.
* myślę tu o ciele emocjonalnym, choć można by rozważyć i inne



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 24 kwie 2011, 20:53 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 25 kwie 2011, 22:52 
Na wstępie zaznaczę że umieszczam ten post w tym temacie, gdyż chroni go zaprogramowana dobra wola i energia zła ma duże problemy by tu się odnaleźć. Mówię to celowo by dać do zrozumienia tym mocom że nie mają tutaj czego szukać. Moja podświadomość właśnie uruchamia osłonę na tego typu wibracje.
Teraz gdy grunt mamy czysty a ci którzy przeczytali powyższe słowa właśnie świadomością osłonę tą wzmocniły, mogę pisać dalej.
Programuję świadomość by nie uruchamiała teraz mojego EGO, jeśli pojawi się we mnie albo w was , zaakceptujcie jego obecność wtedy straci swoją siłę, bo energetycznie odetniemy się od jego wpływu.
No to do rzeczy.

We wczorajszym poście w temacie ORME uruchomiłem procedurę , dzisiaj cały dzień kanał wpływania informacji z nad-świadomości był potężny.
Pojawiły się ostatnio pewne tematy na forum, które w swej większości powędrowały do kosza lub do hydeparku, by nadać im znaczenia błahego. Jednak nieświadome osoby które są odpowiedzialne za umieszczenie ich właśnie tam. Nie wiedzą ,że w ten sposób wzmacniają wpływ tych informacji i sami sobie robią kuku. Dlaczego:
Kiedy zło(w mniemaniu admina) przybiera cechy banału i zaczyna być brane za coś zwyczajnego, trucizna dostaje się do duszy.(czyli zaczyna działać jak krew zasilająca ciało)
Post ten wleci do kosza momentalnie, czekam na to:)Jest kopia, więc wróci z powrotem.

Wyjaśnienie tego mechanizmu, dlaczego wpada do duszy, to temat znany i ostatnio dość mocno zaangażowany w formie na forum, chodzi oczywiście o zaprogramowanie siatki słowem i myślą , która w czystej formie jest energią , a jej intencja kieruje się w miejsce w którym znajduje obraz w rzeczywistości. Nie ucieknie przed tą magią nikt na tej planecie, jak jest gdzie indziej? Całkiem możliwe że przekonamy się w niedługim czasie, ale o tym dokładnie później w tym poście.

Są dwie drogi , jak dwie strony barykady, ważna jest droga środka gdyż odcina się od skrajnych znaczeń dobra i zła, w ten sposób nie pozbawiamy się polaryzacji naszego pola kwantowego w sferze ducha. Jednak warto wiedzieć, że droga środka jest tylko po to by dojść nią do samopoznania i oświecenia. Tylko po to. Dalej po oświeceniu wiedza ochrania. O tej najważniejszej ochronie za chwile.

Tak samo jest z miłością. Miłość nie jest naszym celem, tylko drogą do ewolucji. Paliwem do uzyskania przepustki do wyższego stanu skupienia siatki. Dalej nie ma miłości w sensie emocji i uczuć, jesteśmy pozbawieni wrażliwości i czakr, gdyż jesteśmy na matrycy wykutej z jej wibracji. Istnieje wtedy świadomość jedności , a miłość staje się formą prany która jest elementem składowym ciała wyższej krystalicznej wibracji. Czy to w sferze wyobraźni jest dla wszystkich czytelne? Bo dalej będzie bardziej ciekawie.

Na dniach prawdopodobnie zostanie u żyta broń mikrofalowa ELF (psychotroniczna). W tej chwili są czynione pewne próby generalne przed premierą w dniu beatyfikacji Jana Pawła II. Próba generalna( sztuczne objawienie w Afryce). Piski i zmiany dźwiękowe w mojej głowie zaczęły się gdy tylko napisałem słowo psychotroniczne, co za traf, odgórne programowanie na słowo, ta broń działa od dawna, a chemtrails tylko zwiększają falowód przepływu tego typu fal. Mało tego wiemy że interes jest drogi i kosztowny , bo ktoś musi sponsorować te loty. Więc przy okazji sprej ów służy do zacnych celów HAARP , oraz niszczą naszą strukturę ziemską: trując nas i każde żywe stworzenie na tej planecie.

Proceder jest tak zaawansowany, że nasze DNA na drodze ewolucji jest również przygotowywane na te fajerwerki. Poprzez energetykę działań TELEGONI. Transmutacja jest na tyle zaawansowana że jesteśmy o krok od unicestwienia. Jednak jest światełko w tunelu. I wiążą się z nim dość ważne procedury. Jesteśmy tak zmanipulowani że nie mamy sił by się podnieść, a większość wręcz mówi : I tak nie mamy wpływu. Co możemy zrobić?. Otóż możemy!!!

Przede wszystkim w dniu chrztu jeśli ktoś był chrzczony , a podejrzewam że wszyscy z nas, bo będąc niemowlakiem nie damy dyla sprzed ołtarza ofiarnego, zaznaczam ofiarnego by dać do zrozumienia że stajemy się ofiarą. Zostaje za krzyżowana (znakiem krzyża na czole) i zapieczętowana na tej gadziej matrycy nasza świadomość przez nadanie nam imienia. (inne sakramenty też sieją spustoszenie i są kontynuacją tego procesu. temat był poruszany i nie jest czas na przypominanie teraz o tym.) Olej katechumenów, następnie polewa się dziecku wierzch głowy wodą i namaszcza ją tzw. świętym krzyżmem (specjalnym, poświęconym olejem) kreśląc na niej znak krzyża. Co istotne wzywa się szatana, gada. Przed obrzędem chrztu następuje egzorcyzm, który ma sprawić aby szatan i inne demony opuściły dane dziecko. Jak wiemy, Magia działa tak, że jeśli coś wzywasz po imieniu to to przychodzi. Kto wie co nieco o HUNIE wie o co chodzi. Programowanie słów , staje się energią intencji i przyciąga wynik. W ten sposób imię nasze wraz z nazwiskiem i wszelkie dane osobowe za życia umacniają naszą pozycje energetyczną na gadziej matrycy.

Siła danych osobowych i ich znaczenia, była na forum opisywana . Pisownia naszych inicjałów dużą literą albo całych imion i nazwisk w dokumentach zaznacza naszą pozycję i przywołuje działanie tych sił przez całe nasze życie. Czyli jednym słowem dzięki naszym danym osobowym złe siły od momentu chrztu mają do nas dostęp. Umacniają naszą pozycję i byt energetyczne na matrycy dodatkowo, NIP,PESEL,WSZELKIE KODY PINY i inne osobiste symbole i odniesienia osobowe.
Nawet głupie z pozoru zapytanie kasjerki w Praktikerze po zapłaceniu przy kasie. Proszę podac pana kod pocztowy, weryfikuje cie na liście energetycznej zniewolenia i powoduje że twoja myśl podąża na drogę klasyfikacji w szeregu obozu koncentracujnego. Równie dobrze mógłbyś wydziarać jak kod paskowy w Auschwitz ten kod pocztowy na twoim umyśle. Wystarczy że intencja praktykującego, czyli tego kto miał cel by taka wiadomość od ciebie pobrać , pobiera to co zakodował w intencji tego symbolu i wypowiadanym przez ciebie numerze, czyli w tym przypadku kodzie pocztowym.
To jest dopiero wiksa dla percepcji i już widzę jak się palisz drogi czytelniku tego posta. To objaw że zwoje energetyczne w tym telegonicznym procesie próbują się uwolnić i opuścić matrix. Nie wchodź w gniew, akceptuj. Spójrz jaka to maszynka do mielenia mięsa dosłownie. Ci którzy znają ten proces są i mogą rządzić nami i sterować do woli. A nimi są właśnie kapłani tego świata odgórnie bawiąc się nami jak bydlętami i owcami.

Zawarte podprogowe informacje na zasadzie działania częstotliwości pod harmonicznej mogą być zaprogramowane w treści fal a zapis przy pomocy danych osobowych może być ukierunkowany do konkretnej osoby , zwiększając siłę i cel takiej fali.

Można powiedzieć i porównać tutaj naszą znaną fale która jest nam przeznaczona co 26 tyś lat. Praktykant , Inicjator. W tym przypadku Logos wszechświata poprzez intencję przekazuje nam informacje poprzez nici energetyczne nad-świadomości. A nasze świetliste ciała odbierają je godząc się na ten fakt, jeśli nie wiesz nie odbierasz i nie kształtujesz. Chodź siła ta obejmie wszystkich , ponieważ posiłkuje się w tym przypadku globalną świadomością która oddziaływuje na całe stworzenie.

Ten przykład daje nam obraz że gdy odłączymy się od siatki gadziej na poziomie pewnych energii osłabimy jej działanie i opóźnimy proces destrukcji gatunku ludzkiego , który jest celem tej szatańskiej siły. I tak słów padło tutaj na cenzurowanym dużo więc filtr internetowy zadziała. To broń wyrafinowana kościoła Eutanazji, którego celem ostatecznym jest unicestwienie gatunku ludzkiego.
Jednym z elementów uwolnienia się jest:

Wymazywanie z świadomości swojego Imienia i Nazwiska oraz nie posługiwanie się wszelkimi danymi na co dzień które umieszczają nas w systemie destrukcji.
W ten sposób podświadomość dostaje informacje od bytu o innym imieniu i doznaje szoku, bo nie przywiązuje do niego przeżyć z przeszłości i odcina się od byłej rzeczywistości, stajemy się na poziomie umysłu nowym oprogramowaniem. Nad którym świadomość przejmuje stery i nie jest indoktrynowana przez podświadomość. Dochodzi do zjednoczenia tych sił. I otwiera się kanał z wiedzą przodków z nadświadomośći- pamięci komórkowej , atomowej . Połączenie nas z wyższym stanem ducha.

Osłabiamy nasze istnienie na tej siatce, I co ważne osłabiamy wysysanie z nas energii, w ten sposób osłabiając struktury gadzie z energii. Łączymy się z wyższą wibracją , przyciągając ją poprzez świadomość i tworzyć zaczyna i zasilać materię i rzeczywistość. Planeta przyspiesza proces osiągnięcia grzbietu fali, To tak jak z ładunkami elektromagnetycznymi i oddziaływujacymi na siebie. Odpowiedni ładunek wytwarza pole które od jego natężenia : słabiej lub silniej działa z drugim. Taka kwantowa teleportacja. Wytwarzasz ładunek w sobie o odpowiednim modelu geometrycznym, a informacja o podobnym wzorze będąca w pobliżu zostaję ściągnięta w miejsce mu przeznaczone, czyli w nas. Ponoć nasza planeta znajduje się na 10 miejscu z 12 które mają rozpocząć reakcję łańcuchową 386 planet w naszym regionie , jednak Arturianie mówią o tym że istnieje szansa byśmy stali się 8 lub 5 czy 4 planeta w kolejce, to tylko zależy od gotowości energetycznej świadomości na planecie. W tej chwili przeszła 1 planeta : Landros.

Na Ziemi jest inna bajka bo tutaj toczy się walka o planetę dosłownie, mało kogo obchodzi ludzki gatunek bo we wszechświecie ponoć jest 300mln cywilizacji. Wyobraźmy sobie 300 mln ziarenek maku, w tym jedno ziarenko to zbiór naszego czasu, wartości i całego naszego życia. Dla Istot 4,5,6,7 gęstości jesteśmy rupieciem nic nie znaczącym patrząc z ich pułapu. Ponoć mamy przestać istnieć, ale nie przestaniemy, tylko jest jedno ale musimy wziąć sprawy w swoje ręce. Przestać żąglować informacją i zaklętą w nich mocą podaną nam przez media , tylko stwarzać własny horyzont zdarzeń, własne świadome programowanie słów i gestów w celu bycia dobrym, zwiększa to nasze wibracje i otoczenia, tworzy reakcje łańcuchową wokół nas, wpływając na otoczenie. Im nas więcej tym większa siła wyzwalająca tą planetę z okupacji zła.

Jeśli nie weźmiemy spraw w swoje ręce i jeśli to zaprzepaścimy , tylko na skutek własnego lenistwa i braku przekonania, zabijemy i unicestwimy nas samych, nasze przeszłe i przyszłe pokolenia, całą naszą historie, wartości i uczucia. Gatunek ludzki zniknie z oprogramowania znaczenia i nie będzie domem dusz wyższej gęstości. Jeśli jednak nieliczni przetrwają i dotrwają do fali będą prawdopodobnie musieli oddać ziemię lub zostanie ona najechana w celu utworzenia tutaj portu między galaktycznego. A reszta ocalałych bytów gatunku ludzkiego, będzie musiała się pogodzić z oddelegowaniem na inna planetę. Bo ziemia przestanie być ich domem. To są odgórne założenia Uni kosmicznej , a przez to co widać po reakcjach ludzi na ziemi, chociażby stopniu udupienia jaki jest na tym forum również wszystko wskazuje że Unia ta nie miała trudnej drogi do podjęcia takiej decyzji

Więc bierzmy się do roboty. Oczekuje konkretnych odpowiedzi. Jeśli interesuje was wasza rola jako worki mięsa noszące dusze do pobrania to proszę bardzo, ja będę wytwarzał w ludziach dobre intencje do ostateczności. Jeśli pójdziecie po stronie światła zmienimy świat, jeśli pozostaniecie tutaj gdzie jesteście będziecie workami mięsa. I przestaniecie istnieć, po prostu. Wielu z nas czekało na ten moment i wybrało ,świadomie to okno czasu. Desant nastąpił świadomie bo znaliśmy nasz cel. Wielu go zapomniało i stało się obrazem manipulacji. Na tej siatce, nie wytrzymali elektrycznie. Nie zostaliście sami , jesteśmy by wam pomóc, ale potrzebujemy wiary i waszej akceptacji.

To co dzieje się ze słońcem w tej chwili jest początkiem poważnego procesu. Chwila prawdy nadchodzi. Temat powędrował o przebiegunowaniu słońca do hyde parku, by nie wielu mogło go przyswoić. jednak czy to jest przebiegunowanie wiedzą tylko istoty zamieszkujące słońce. Proces się rozpoczął.



Na górę
   
 
 
Post: 01 maja 2011, 21:05 
Dobry Wieczór

Dziękuję wszystkim którzy biorą udział w pracach internetowej społeczności uzdrowicieli.

Każde sobotnie i niedzielne spotkanie powoduje olbrzymi przepływ energii i odczucia które trudno opisać słowami.
Pomieszczenie z którego łączę się w soboty i niedziele poprzez czas i przestrzeń z uzdrowicielami uczestniczącymi we wspólnym uzdrawianiu wypełnia się energią; którą czuję i widzę obserwując dosłownie falujące powietrze.

Jeśli nawet wcześniej mam jakieś pilne zajęcia okazuje się iż przed wyznaczonym czasem wszystko dookoła jakby się uspokaja i powstaje przestrzeń która jest chroniona przez energie o tak wielkiej mocy, że wszystkie problemy tego świata wydają się znikać.
Mimo wydawałoby się momentu od powołania do życia internetowej społeczności uzdrowicieli w moim życiu zauważyłem sporo pozytywnych istotnych zmian.
Oczywiście cały czas praktycznie wprowadzaniem w codzienne życie wcześniejsze plany - jednak uczciwie muszę przyznać iż zauważyłem iż nagle drgnęło i przyśpiesza w wielu sprawach z którymi dotychczas miałem spore trudności.
Faktem jednak jest iż oceniałem to w kategoriach : widocznie jest jakaś przyczyna iż wygląda to tak jak wygląda (ale z drugiej strony drażnił mnie brak skuteczności) - a może zbyt słabo starałem się; aby moje codzienne coś zrób (było rzeczywiście codziennie).

Widok nieba nad Warszawą i okolicą oraz jakość powietrza (mimo niemal codziennych prób aby zabrać nam świecące Słońce) przeszedł moje oczekiwania i jest coraz lepiej.
Problemy z jakimi się borykałem także okazują się słabnąć.
Niestety jakaś siła jeszcze blokuje mnie gdy chcę codziennie medytować lecz z pewnością poradzę sobie obecnie z tym szybko.

Ktokolwiek ma jakieś propozycje - proszę o podzielenie się nimi z innymi.
Jeśli chcielibyście opisać swoje odczucia lub ktoś chciałby aby mu pomóc w jakiejś sprawie (bo uzdrowić można dosłownie wszystko - pamiętajcie o tym, a jeśli chodzi o zdrowie to raczej powinniśmy dbać aby być zdrowym cały czas).

Pozdrawiam Zbyszek



Na górę
   
 
 
Post: 01 maja 2011, 22:31 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 25 lis 2009, 1:03
Posty: 68
Lokalizacja: Opole
Płeć: kobieta
Ja niestety nie mam stałego miejsca, często jestem w różnych, ale staram się na te spotkania znaleźć takie, by mi nikt nie przeszkadzał, nawet jak jestem w drodze ( np. w ub.tygodniu zatrzymałam się na autostradzie na parkingu na ten czas). Ale czuję bardzo duży, intensywny przypływ energii w czasie tej medytacji. Wczoraj i dzisiaj zobaczyłam nie tylko jeden, ale dwa kręgi- na krzesłach dosiadło się mnóstwo jakiejś starszyzny- wyglądali na indian, czy jakichś szamanów, byli nie tylko męzczyżni, ale i kobiety z nami. Niesamowite odczucie takiej jedności i siły grupy, tego nie czułam tydzień temu. Widziałam ziemię jak z lotu ptaka- piękną, zieloną, skąpaną w słońcu...dużo szczesliwych, radosnych ludzi. W życiu codziennym też jakby inaczej- trudno mi o tym opowiadać, ale trochę nowych zdarzeń zaszło. Na pewno będę się starała kontynuować te sobotnio-niedzielne medytacje-modlitwy, bo czuję po nich jakby napływ nowej rzeczywistości i porządku...A w ogóle to od 2 tygodni mam duzy i mały chembuster w ogrodzie i ewidentnie inne powietrze wokół.
pozdrawiam wszystkich bioracych udział w tej społeczności ( i nie tylko ...)
:))



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 03 maja 2011, 16:07 
Dzień Dobry (takie polskie ALOHA)

(str.139)
„... możesz nam dać coś więcej niż pieniądze. Naucz nas modlić się!

Przez chwilę milczałem zaskoczony tą prośbą.
-Dobrze - odpowiedziałem - Nauczę was modlić się tak, jak mnie nauczono.

Wszystkie religie wierzą w moc modlitwy, ale niewielu ludzi rozumie mechanizm tego procesu, niewielu rozumie, dlaczego modlitwy jednych skutkują, a innych nie.

Większość ludzi na Zachodzie jest przekonana, że ludzie Wschodu modlą się do bożków, lub nie modlą się wcale. Oba te twierdzenia są błędne. Zamierzam wam teraz powiedzieć, jak możecie uwolnić modlitwę od mistycyzmu i zabobonu, i jak używać jej dla dobra innych, bo modlitwa jest naprawdę czymś realnym. Użyta w sposób prawidłowy staje się jedną z największych sił na tej Ziemi.

W większości religii występuje wierzenie, że każda istota ludzka ma Anioła Stróża albo kogoś, kto nad nią czuwa. To także jest prawdą, ale Anioł Stróż to my sami. Jest inną jaźnią, inna jaźnią przebywającą po drugiej stronie życia. Bardzo, bardzo niewielu ludzi może podczas życia na Ziemi zobaczyć tego anioła, swego Stróża, ale ci, którzy go zobaczyli, potrafią szczegółowo go opisać.

Stróż(musimy go jakoś nazwać, więc nazwijmy go Stróżem) nie posiada takiego materialnego ciała, jakie my mamy na Ziemi. Przypomina raczej ducha. Czasami jasnowidz może zobaczyć go jako błękitną, skrzącą się postać, większą od ciała fizycznego i połączoną z nim tym, co jest znane jako Srebrny sznur. Sznur ten pulsuje i migocze życiem, kiedy przekazuje przesłania od jednego do drugiego ciała. Stróż nie posiada ciała, jakie my mamy na Ziemi, mimo to ciągle może robić to, co potrafi ziemskie ciało. Może też robić znacznie więcej, niż potrafi ziemskie ciało. Stróż może na przykład w jednej chwili przenieść się do jakiejkolwiek części świata. Podróżuje astralnie, a poprzez Srebrny sznur przekazuje do ciała wszystkie potrzebne informacje.

Kiedy się modlicie, modlicie się do siebie, do swojego drugiego ja, do swojej Wyższej Jaźni. Gdybyśmy wiedzieli, jak prawidłowo się modlić, wysyłalibyśmy nasze modlitwy poprzez Srebrny sznur. A ponieważ używana przez nas linia telefoniczna, jest naprawdę wadliwym instrumentem, tak więc musimy powtarzać się, żeby mieć pewność, iż przesłanie dotarło. Zatem kiedy się modlicie, powinniście mówić tak jak przez telefon z bardzo odległego miejsca. Mówcie wyraźnie i myślcie o tym, o czym mówicie. Powinienem dodać, że wada jest w nas, tutaj na Ziemi. Tkwi ona w niedoskonałym ciele, jakie mamy w tym świecie, nasz Stróż nie ma wad. Módlcie się prostym jeżykiem i starajcie się, żeby wasze prośby były zawsze pozytywne, nigdy negatywne.

Kiedy ułożycie swoja modlitwę, absolutnie pozytywną i absolutnie zrozumiałą, powtórzcie ją trzy razy. Posłużmy się przykładem: Przypuśćmy, że znacie kogoś, kto jest chory i cierpi, i chcecie dla niego coś zrobić – módlcie się o ulgę w jego cierpieniach. Powinniście powtórzyć trzy razy dokładnie te same słowa modlitwy. Powinniście wizualizować sobie tę duchową, niematerialną postać, jak udaje się do domu chorego tą samą drogą, którą wy byście podążali, jak wchodzi do domu i kładzie ręce na tym człowieku uzdrawiając go. Za chwilę powrócę do tego tematu, ale wpierw pozwólcie mi powiedzieć – powtarzajcie modlitwę tyle razy, ile jest to konieczne, i jeśli naprawdę wierzycie, to na pewno nastąpi poprawa.

Jeśli zaś chodzi o całkowite wyleczenie, cóż, jeżeli ktoś ma amputowaną nogę, żadne modlitwy jej nie przywrócą. Lecz kiedy ktoś jest chory na raka lub inna groźną chorobę, wówczas modlitwa może powstrzymać jej rozwój. Oczywiście im mniej poważna dolegliwość, tym łatwiej jest ją wyleczyć. Zapewne każdy słyszał o cudownych uzdrowieniach odnotowywanych w całej historii świata. Lourdes we Francji oraz wiele innych miejsc słynie z uzdrowień, a uzdrowienia te są zasługą innej jaźni. Stróża osoby zainteresowanej w połączeniu ze sławą miejscowości. Lourdes, na przykład, znane jest na całym świecie jako miejsce cudownych uzdrowień, więc ludzie udają się tam przekonani, że zostaną uzdrowieni. Bardzo często takie przeświadczenie dociera do Stróża chorej osoby i uleczenie następuje bardzo, bardzo łatwo. Niektórzy ludzie wolą myśleć, że uzdrowił ich jakiś święty lub anioł, albo stara relikwia świętego, ale w rzeczywistości każdy uzdrawia się sam. Podobnie dzieje się, gdy uzdrowiciel dotyka ciała chorej osoby z intencją, aby została ona uzdrowiona – wówczas uzdrowienie dokonuje się tylko dzięki Stróżowi tej osoby. Jak już wspomniałem wcześniej, wszystko sprowadza się do was samych, prawdziwej jaźni, jaką jesteście, kiedy opuszczacie to złudne życie i wkraczacie do Wyższej Rzeczywistości. Będąc na Ziemi, wszyscy jesteśmy skłonni myśleć, że jedynie ten świat ma jakieś znaczenie. Ale tak nie jest. Ziemia, ten świat – to Świat Iluzji, świat trudów, na który przychodzimy, aby nauczyć się lekcji, które nie jest tak łatwo przyswoić w bardziej łaskawym i szczodrym świecie, do którego powracamy.

Wy sami możecie cierpieć na jakąś dolegliwość, możecie być chorzy, lub możecie odczuwać brak upragnionych ezoterycznych mocy. To może zostać uleczone, pokonane, jeżeli wierzycie i rzeczywiście tego pragniecie. Powiedzmy, że macie wielkie pragnienie, palące pragnienie, aby pomagać innym. Może chcecie zostać uzdrowicielem. Zatem módlcie się w zaciszu swego pokoju, może w sypialni. Powinniście zrelaksować się w najbardziej wygodnej pozycji, najlepiej ze złączonymi nogami, palce rąk powinny być splecione. W ten sposób zachowujecie i wzmacniacie obieg siły magnetycznej w ciele, aura staje się mocniejsza, a Srebrny sznur może dokładniej przenosić wiadomości. Teraz, kiedy przyjęliście właściwą pozycję i odpowiednio nastroiliście się, możecie zacząć się modlić.

Możecie na przykład modlić się tak: „Obdarz mnie uzdrawiającą mocą, dzięki której będę mógł uzdrawiać innych. Obdarz mnie uzdrawiającą mocą, dzięki której będę mógł uzdrawiać innych. Obdarz mnie uzdrawiającą mocą, dzięki której będę mógł uzdrawiać innych.” Pozostańcie przez kilka chwil w takiej odprężającej pozycji i wyobraźcie sobie przezroczysty kontur waszego ciała.

Tak jak wspominałem wcześniej, musicie wizualizować sobie drogę, która prowadzi was do domu chorej osoby, a potem w wyobraźni powędrujcie tym konturem ciała do domu osoby, którą pragniecie uzdrowić. Wyobraźcie sobie, że wasza Wyższa Jaźń przybywa tam i staje przed osobą, której pragniecie pomóc. Wyobraźcie sobie, że wyciągacie rękę, swoją rękę, i dotykacie nią tę osobę. Wyobraźcie sobie strumień życiodajnej energii w postaci jasnego niebieskiego światła, które spływa przez waszą rękę i palce na tę osobę. Wyobrażajcie sobie, że ta osoba stopniowo powraca do zdrowia. Z głęboką wiarą i niewielką praktyką można tego dokonać i dokonuje się tego każdego dnia na Dalekim wschodzie.

Dobrze jest wyobrazić sobie, że umieszczacie jedną rękę na karku chorego, a drugą na, lub ponad, cierpiącą częścią jego ciała. Musicie modlić się do Wyższej Jaźni trzykrotną modlitwą, wiele razy każdego dnia, aż uzyskacie upragnione rezultaty.
Powtarzam, jeśli uwierzycie, to będą rezultaty. Muszę was jednak przed czymś poważnie ostrzec. Nie możecie w ten sposób pomnażać swojego majątku. Istnieje bardzo stare okultystyczne prawo, które zabrania wykorzystywać modlitwę dla własnych korzyści. Nie możecie tego robić, chyba że w celu pomocy innym, chyba że szczerze wierzycie, że to pomoże innym. Znam konkretny przypadek mężczyzny o umiarkowanych dochodach, żyjącego całkiem wygodnie, który myślał, że jeśli wygra w irlandzkiego totka, to będzie pomagał innym, stanie się wielkim dobroczyńcą ludzkości.

Mając niewielką, niewystarczającą wiedzę na temat spraw ezoterycznych, stworzył wielki plan, co będzie robić. Ruszył ze starannie przygotowanym programem modlitw. Modlił się zgodnie z zasadami przedstawionymi w tym rozdziale przez dwa miesiące, modlił się o to, żeby wygrać w irlandzkiego totka. Przez całe dwa miesiące odmawiał trzy razy dziennie trzy modlitwy – łącznie dziewięć modlitw każdego dnia. Tak jak oczekiwał, wygrał w irlandzkiego totka i zdobył jedną z największych wygranych jakie padły w całej historii tej gry.

Stał się bogaty i uderzyło mu do głowy. Zapomniał zupełnie o swoich dobrych intencjach, o swoich postanowieniach. Zapomniał o wszystkim z wyjątkiem tego, że jest posiadacze zawrotnej sumy pieniędzy i może teraz robić wszystko, czego tylko zapragnie. Zaczął wydawać pieniądze na własne zachcianki. Przez kilka miesięcy przeżywał cudowne chwile, ale z każdym dniem stawał się coraz bardziej nieludzki i wtedy zadziałało z cała mocą nieubłagane prawo. I zamiast przeznaczyć pieniądze na pomoc innym, stracił wszystko, co wygrał i wszystko to, co posiadał do tej pory. W końcu umarł i został pochowany w ubogim grobie.

Powiadam wam, że jeśli będziecie używać siły modlitwy właściwie, bez myśli o własnej korzyści, bez myśli o samowywyższeniu, posiądziecie jedną z największych mocy na Ziemi, moc tak wielką, że gdyby zebrało się kilku szczerych ludzi i pomodliło się o pokój, to zapanowałby pokój i nie byłoby już więcej wojen ani myśli o jcj wszczynaniu.

Przez jakiś czas panowała cisza, a oni myśleli o tym, co im powiedziałem. Potem odezwała się kobieta:

-Chciałabym, żebyś z nami pozostał przez jakiś czas i nas nauczał! Widzieliśmy cud, ale pojawił się Ktoś, kto kazał nam o tym nie mówić.
(...)
-Chciałabym o coś zapytać – powiedziała życzliwie murzyńska kobieta. - Wiedziałeś, że te pieniądze przyjdą, kiedy będą przeznaczone na dobry cel. Czy wysłałeś po nie to, co nazywacie „formą myślową”?

-Nie – odparłem – to musiało zrobić inne źródło znajdujące się daleko poza tym światem.”
z książki pt. HISTORIA RAMPY autor T. LOBSANG RAMPA

Pozdrawiam Zbyszek



Na górę
   
 
 
Post: 06 maja 2011, 19:15 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 sie 2009, 9:58
Posty: 144
Moja propozycja na najbliższe dni:

ZIEMIA JEST BEZPIECZNA

Otoczona grubym płaszczem SWIATŁA I MIŁOSCI odbija wszystkie fale, wibracje, które są kierowanie w celu jej stymulowania. Powracają one do urządzeń, które je wysłały. Ziemia z całym jej dobytkiem jest bezpieczna.

_________________
NIEBO JEST NIEBIESKIE A ZIEMIA CZYSTA, ŚWIETLISTA



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 06 maja 2011, 19:42 
Dobry Wieczór

Dodam kilka słów
słowo stymulować oznacza również aktywować, rozbudzać, wzmacniać oczywiście są i inne znaczenia.
Zwracam wszystkich uwagę iż zasadnicze znaczenia ma precyzja.
I tak jeśli zwracamy się do swojej podświadomości to warunek konieczny (abyśmy osiągnęli zamierzony efekt) to upewnienie się czy nasza podświadomość rozumie słowa jakimi do niej się zwracamy (wykluczone jest gdybanie).
Przypominam każda podświadomość jest inna i jeśli dla mnie kartofel czy ziemniak oznacza to co oznacza i jest to oczywiste to (jeśli dobrze pamiętam dla mieszkańca Poznania pyra będzie najprawdopodobniej dobrym i zrozumiałym dla jego podświadomości słowem.

Jeśli robimy coś wspólnie to oczywiście należy dobrać takie słownictwo aby każdy dokładnie i precyzyjnie bez cienia wątpliwości wiedział o co prosi.

Proponuję zamiast słów jej stymulowania użyć: zakłócenia równowagi

Ja do poprzednich karteczek (na których napisałem wcześniej co chcę) dołączę kolejną na której za chwilę napiszę:
ZIEMIA JEST BEZPIECZNA

Otoczona grubym płaszczem ŚWIATŁA I MIŁOŚCI odbija wszystkie fale, wibracje, które są kierowanie w celu zakłócenia równowagi. Powracają one do urządzeń, które je wysłały. Ziemia z całym jej dobytkiem jest bezpieczna.


Pozdrawiam Zbyszek



Na górę
   
 
 
Post: 07 maja 2011, 14:24 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 sie 2009, 9:58
Posty: 144
Ja chciałam wrzucic intencję jaka mi towarzyszy, ale oczywiście dobrze Zbyszku, ze doprecyzowałeś, bo każde słowo jest tu ważne. Razem damy radę.
Pozdrawiam bardzo serdecznie :bużki:

_________________
NIEBO JEST NIEBIESKIE A ZIEMIA CZYSTA, ŚWIETLISTA



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 08 maja 2011, 9:58 
Dzień Dobry

Dzisiaj dołączyłem kolejną karteczkę a na niej wcześniej napisałem:

Słowiańska Ziemia i wszystko dookoła jest oczyszczone i opuszczone całkowicie i ostatecznie przez wszystkich drapieżców i ich pomocników, którzy choćby chcą żerować lub żerują na innych, lub niszczą (czy choćby mają taki cel) środowisko naturalne.
Żyją tu i mieszkają w zdrowiu, szczęściu, bogactwie i bezpieczeństwie potomkowie Słowian z rodzinami.


Pozdrawiam wszystkich biorących udział w pracach internetowej społeczności uzdrowicieli, a wszystkich zapraszam do udziału w kolejnych spotkaniach w soboty o 17:00 i niedziele o 9:00

Ludzie to lepsze i skuteczniejsze od chodzenia do jakiegokolwiek kościoła

Zbyszek



Na górę
   
 
 
Post: 08 maja 2011, 13:31 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 29 gru 2010, 10:01
Posty: 118
Płeć: mężczyzna
Hell- oh ;)

Arcyciekawe to, co tu czytam... Co "arcyciekawsze", wydaje mi się, że nieświadomie, sam z siebie nauczyłem się medytować w ten sam sposób :wacko:

Co więcej, wczoraj około północy chyba czystym trafem przyłączyłem się do kogoś jeszcze w trakcie modlitwy, bo poczułem taki POWER, że nawet kiedy później zasnąłem, czułem taki ogrom mocy, że we śnie się zataczałem jak pijany, nie mogąc sobie poradzić z tym powerem...

A co do zmian w życiu, zaczynają się wokół mnie pojawiać możliwości, o których wcześniej tylko sobie marzyłem, więc wszystkim, którzy czytają, a nie praktykują, mówię :Spróbuj, nic nie stracisz, nic Ci się nie stanie :)

ZBW, wielki szacun i nie masz pojęcia jak się cieszę, żeśmy się chociaż wirtualnie spotkali ;]

wyście Bogiem :)

_________________
http://www.e-tekst.pl/profile/998



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 21 maja 2011, 10:39 
Dzień Dobry (takie polskie ALOHA)

Ja do poprzednich karteczek (na których napisałem wcześniej co chcę) dołączyłem kolejną na której napisałem:

Kontynent Ameryki Północnej JEST BEZPIECZNY

Mieszkańcy Ameryki Północnej są całkowicie chronieni, kontynent jest stabilny, a w środowisku naturalnym istnieje całkowita równowaga.
ŚWIATŁO i MIŁOŚĆ pochłania i przekształca wszelkie niskie wibracje, więc Ziemia i jej mieszkańcy są bezpieczni.



Zapraszam wszystkich do przyłączenia się i udziału w pracach internetowej społeczności uzdrowicieli w każdą sobotę od godziny 17:00 i niedziele od godziny 9:00

Pozdrawiam Zbyszek



Na górę
   
 
 
Post: 12 cze 2011, 13:22 
Dzień Dobry (takie polskie ALOHA)

Małe problemy z dostępem do internetu, oraz trochę więcej zajęć sprawiło iż cały wolny czas poświęciłem na lekturę książek (a jest tego tyle; iż sporo jeszcze upłynie czasu aż zapoznam się choćby z tymi ostatnio zakupionymi super ciekawymi pozycjami).

Uczestniczę oczywiście w spotkaniach internetowej społeczności uzdrowicieli oraz 7 sprawiedliwych i obserwuję wnikliwie to wszystko co jakby wynika z mojego udziału w pracach tych społeczności.
Jakby przy okazji w przeczytanych ostatnio książkach znalazłem sporo materiału jakby potwierdzającego to wszystko co wspólnie robimy.

Poniżej zamieszczam trochę bardzo interesujących cytatów z książki którą napisał Joseph Murphy pt: WYKORZYSTAJ SWÓJ POTENCJAŁ PRZEZ POTĘGĘ PODŚWIADOMOŚCI ZYSKAJ ZDROWIE I ENERGIĘ ŻYCIOWĄ KSIĘGA 4):

(str.5)
Czwarta z serii sześciu książek

napisana przez Josepha Murphy'ego, doktora teologii i nauk humanistycznych, zredagowana i uaktualniona zgodnie z potrzebami XXI wieku przez Arthura R. Pella.

(str.23)
Warunkiem dobrego życia jest zdrowie.
(...)
Masz obowiązek dbać o swoje ciało. Spożywanie odpowiednich pokarmów, stosowanie programu ćwiczeń pozwalających zachować jędrne mięśnie i silne ciało to jedne z najważniejszych spraw. Trzeba koniecznie uporządkować swój sposób odżywiania się: jeść to, co pożywne, zachować umiar w piciu alkoholu, rzucić palenie i wykorzenić inne nałogi rujnujące zdrowie.
Starzejesz się dopiero wtedy, gdy tracisz ciekawość życia, gdy jesteś stary duchem, kiedy twoje serce staje się zgrzybiałe i obojętne.
(...)
Zapamiętaj receptę dr Murphy'ego na zachowanie młodości:

„Życie powinno być wieczną radością. Młodość i radość są jednym i tym samym. Jeżeli nie będziemy cieszyć się życiem, jeżeli nie będziemy postrzegać swojej pracy jako wielkiego przywileju, zestarzejemy się przedwcześnie.

Zachowaj postawę szczęścia. Żyj ideałami, a procesy starzenia się nie pozostawią na tobie śladu. To właśnie ideały podtrzymują młodość. Starość nie kojarzy się ze zdrowiem i witalnością, lecz ze słabością, ułomnością, niedoskonałością i niedołęstwem.

Kiedy myślisz o sobie, zawsze miej przed oczami wyrazisty obraz swojego idealnego „ja”, przedstawiający uosobienie młodości, zdrowia i wigoru. Myśl w zdrowy sposób. Poczuj, jak w twoim ciele krąży duch młodości i nadziei. Stwórz najdoskonalszy z możliwych wizerunek kobiecej lub męskiej cielesności.

Odkrywamy, że eliksir młodości, którego alchemicy tak długo poszukiwali w substancjach chemicznych, znajduje się w nas samych. Tajemnica kryje się w naszej mentalności. Wieczna młodość jest możliwa jedynie dzięki właściwemu myśleniu. Mamy tyle lat, ile myślimy i na ile się czujemy, ponieważ to myśli i uczucia pozwalają nam zmienić wygląd”.
(str.26)
Nie znaczy to, ze wystarczy się modlić, aby zachować zdrowie lub pozbyć się dolegliwości. Otrzymane od Boga ciało trzeba należycie pielęgnować.
(str.27)
Można odnieść sukces bez kapitału pieniężnego, ale nie da się go osiągnąć bez sprawnego ciała i umysłu. (...) O sukcesie w życiowych zmaganiach decyduje pełnia sił.
(...)
To wielka sztuka – nauczyć się gromadzenia i zachowywania sił życiowych, przechowywania nadwyżki kapitału użytecznej w nagłych wypadkach.
(str.32)
Zdrowie w większej części jest kwestią moralną. Aby osiągnąć zdrowie, nie wystarczy żyć w sposób uporządkowany. Buduje się je poprzez właściwe, zdrowe myślenie.
(str.33)
Do odnowienia ciała potrzebna jest odnowa myśli; ciało i nawyki można odmienić, zmieniając sposób myślenia.

Umysł jest naturalnym obrońcą ciała.
(str.35)
Powinniśmy nauczyć się trzymania wyznaczonego zadania niezależnie od tego, czy je lubimy czy nie.
(str.43)
W naszym umyśle powinien ciągle gościć wyższy ideał zdrowia i harmonii. Trzeba zwalczać każdą myśl zakłócającą harmonię i każdego przeciwnika tak samo, jak walczy się z pokusą popełnienia przestępstwa. Nigdy nie wygłaszaj ani nie powtarzaj opinii o swoim stanie zdrowia, która nie byłaby zgodna z twoimi życzeniami. Nie rozmyślaj o chorobach ani nie wnikaj w ich objawy.
(str.45)
...-rozmyślanie o zdrowiu zamiast choroby i przedstawianie sobie obrazu zdrowia zamiast wyobrażenia sobie choroby wyleczyłoby wielu schorowanych ludzi bez sięgania po jakiekolwiek lekarstwo. Zdrowe myślenie jest największym panaceum na świecie.
(str.58)
Nie możesz doznać uzdrowienia, jednocześnie żywiąc urazę i nienawidzić innych oraz potępiając samego siebie. To niemożliwe.
(...)
Gdy wybaczysz wszystkim, stworzysz próżnie; Święty Duch Boży pośpieszy, by ją wypełnić, i uleczy cię.
(str.60)
Trwałe uzdrowienie jest skutkiem rzeczywistej przemiany, przestrojenia umysłu i serca.
(str.61)
Choroba jest rezultatem destrukcyjnego myślenia.
(str.62)
Kiedy zmienisz swój sposób myślenia i dopasujesz go do standardów duchowych, gdy będziesz napełniać umysł odwiecznymi Bożymi prawdami, otrzymasz nowe komórki i nowe tkanki.

Wyobraź sobie, że odcinasz rękę lub nogę od reszty ciała i kładziesz ją na półce lub stole. Ta część ciała nie może zachorować na raka, gruźlicę, grzybicę czy jakąkolwiek inna chorobę, ponieważ jest oddzielona od umysłu. Ulegnie rozkładowi, który jest nie tyle chorobą, ile zjawiskiem naturalnym.

Załóżmy, że twoje myśli przepełniają lęk, niepokój i zmartwienia. W tym stanie możesz się nabawić zapalenia żołądka lub choroby wrzodowej. (...) Przypuśćmy, że wrzody zostaną wycięte przez chirurga. Jeśli jednak będziesz nadal się niepokoić, denerwować, pomstować na kogoś i odczuwać wrogość, to nawet przy stosowaniu lekkostrawnej diety wrzody znowu się pojawią. Operacja zatem niczego nie rozwiązuje.
(...)
Nie ma nieuleczalnych chorób, są tylko niepoprawni ludzie, którzy nie wierzą w swoje uzdrowienie.
(str.63)
„Bezsprzecznie największą z uzdrawiających mocy jest świadomość miłości. Wielu ludzi niewykształconych i niepiśmiennych, nie obeznanych z anatomią czy fizjologią ma jednak wielką świadomość miłości. Są oni wspaniałymi uzdrowicielami. Niektórzy specjaliści – interniści, chirurdzy i inni lekarze – są zdumieni cudownymi uzdrowieniami, których dokonują prostaczkowie. Na tym polega świadomość miłości.
(...)
Zatem największymi uzdrowicielami są ludzie świadomi miłości, zdający sobie sprawę, że wolą Bożą jest życie, miłość, prawda i piękno dla wszystkich ludzi.
(str.69)
Jak powiedziałem, są miliony ludzi niewidomych, tzn. ślepych psychicznie i duchowo; ludzi, którzy nie wiedzą, że stają się tym, o czym myślą przez cały dzień.
(str.73)
Wszyscy otrzymaliśmy wrodzony dar uzdrawiania z tej prostej przyczyny, że uzdrawiająca Obecność Boga gości we wnętrzu nas wszystkich i wszyscy możemy kontaktować się z Nią za pośrednictwem własnych myśli.

Proces zdrowienia obejmuje trzy etapy. Pierwszy to nie bać się tego, co cię nęka, drugi – zdawać sobie sprawę, że stan ten jest tylko wytworem dawnego sposobu myślenia, któremu teraz zabraknie mocy, a trzeci – wysławianie w myślach cudownej, uzdrawiającej mocy Boga w tobie.

Bezcelowe jest prosić i błagać Boga o ewentualne uzdrowienie. Bóg nie odpowiada na prośby ani na błagania. Boża obecność reaguje na twoje przekonania, pewność i zrozumienie.

Duchowe leczenie jest czymś bardzo realnym. Tym, kto cię stworzył, jest Cudowna Uzdrawiająca Moc obecna w tobie. Kiedy więc zwrócisz się do Niej i uświadomisz sobie, że wyzwala się Ona teraz w postaci pełni, piękna i doskonałości, kiedy napełnisz swój umysł tymi Bożymi prawdami, kiedy wybaczysz wszystkim włącznie z sobą, wtedy dostąpisz cudownego uzdrowienia.

Zwróć myśli ku Bogu i Jego miłości, czuj i wiedz, że istnieje tylko jedna Uzdrawiająca Obecność i Moc. Wiedz i czuj, że harmonia, piękno i miłość Boga ujawniają się w tobie w postaci siły, pokoju, witalności, pełni i właściwego działania. Jasno zdaj sobie z tego sprawę, a chory narząd zostanie uzdrowiony światłem Bożej miłości. Bóg, który jest pośrodku ciebie, w tej chwili cię uzdrawia.

Przekonanie rodzi się w twojej psychice, dzięki której potęga podświadomości ogarnia wszystkie fazy twojego życia. Niezależnie od tego, czy przedmiot twojej wiary jest prawdziwy czy fałszywy, uzyskasz te same wyniki.
(str.75)
„Cały świat wierzy w kłamstwo. Kiedy więc powiem prawdę, to ja zostanę uznany za kłamcę”. Kto wypowiedział te słowa? Phineas Pankhurst Quimby, najwybitniejszy amerykański uzdrowiciel, w 1847 roku. Był to jego ulubiony aforyzm.

Co jest tym kłamstwem? To, że rzeczy zewnętrzne maja moc sprawczą. Człowiek myślący w sposób naukowy, a więc ten, który rzeczywiście myśli i ma odrobinę zdrowego rozsądku, nie obdarza mocą świata zjawisk. Świat zjawisk jest skutkiem, a nie przyczyną. Człowiek myślący naukowo oddaje władzę Stwórcy, a nie stworzeniu. W twoim wnętrzu znajduje się Nieskończona Obecność i Siła. „Ja Pan, chcę być twym lekarzem”. Masz więc w sobie cudowną uzdrawiającą moc. Jest ona Jedyną Potęgą. Jak mówi Biblia: „Słuchaj, Izraelu, Pan jest naszym Bogiem – Panem jedynym” - jedyną mocą, nie dwiema, trzema ani tysiącem, lecz po prostu jedna.

Z matematycznego, naukowego i duchowego punktu widzenia może istnieć tylko jedna siła, gdyby bowiem istniały dwie, znosiłyby się nawzajem. Wszędzie panowałby chaos. We wszechświecie nie byłoby ładu, symetrii ani proporcji. Wola jednego człowieka zderzałaby się z wolą drugiego. To byłoby absurdalne. Istnieje tylko jedna Moc. Zatem to, co zewnętrzne, nie posiada mocy sprawczej.
(str.83)
Przed wielu laty Quimby zwrócił uwagę, że choroba pochodzi od umysłu. Powiedział, że ludzie często zarażają się w kościele. Zarażają się kompleksem winy i lękiem, z powodu których zapadają na zdrowiu. Wierzą w Boga, który wymierza karę. Quimby musiał ich nauczyć, że Bóg jest Bogiem miłości.
(str.86)
Wielu ludzi wierzy w kłamstwa. Gdyby powiedziano im prawdę, odmówiliby jej przyjęcia. Uważaliby, że jest to kara, którą wymierza im Bóg zasiadający tam , w górze.
(str.88)
Choroba oznacza brak spokoju i zrelaksowania i powstaje w umyśle. Wielu ludziom wydaje się, że choroby po prostu gdzieś istnieją i że organizm się nimi zaraża. Dlatego wszyscy wierzą w kłamstwo. Wszystkie choroby biorą się z umysłu. Nic nie dzieje się w ciele, jeżeli najpierw nie pojawi się w umyśle.
(...)
Potrzebujemy pokarmu duchowego. Możesz jeść najwyśmienitsze potrawy tego świata, a jednak wstawać od stołu głodny miłości, pokoju i harmonii. Ludzie spożywają najwykwintniejsze potrawy pełne witamin i minerałów, a jednak umierają z powodu negatywnych, niszczących emocji. Takie emocje zmieniają pożywienie w truciznę. Potrzebujemy chleba niebieskiego, chleba pokoju, harmonii i miłości. „Panie, daj nam zawsze tego chleba!”
(str.92)
Traktuj wszelkie kłopoty jako sygnał, za pomocą którego natura informuje cię, że twoje myśli pobłądziły w takim lub innym kierunku. Następnie zmień swój sposób myślenia i spraw, aby taki pozostał.
(str.95)
Istnieje tylko jeden byt. Jest nim Nieskończona Obecność i Potęga w tobie. Nic nie może się Jej przeciwstawić, jest wszechpotężna. To Ona stworzyła świat. „Nie ma nikogo, kto by mógł powstrzymać Jej ramię i kto mógł powiedzieć do Niej: Co czynisz?” Nic nie może się Jej przeciwstawić. Jest wszechpotężna i odwieczna.
(...)
Ludzie mówią o zanieczyszczeniu środowiska, ale nigdy nie słyszy się o zanieczyszczeniu umysłu urazą, wrogością, gniewem, nienawiścią i tego typu sprawami. Musisz poznać wielka prawdę: ludzie, sytuacje ani warunki nie są przyczyną chorób, nieszczęścia, samotności ani kłopotów finansowych. Obwinianie się jest bezcelowe. W ogóle nie ma kogo winić.

Przyczyną wszystkich twoich doświadczeń, zdarzeń twego życia, są przekonania i wrażenia odciśnięte w twoim podświadomym umyśle.
(str.97)
Nic się nie dzieje przypadkowo, lecz wszystko odbywa się pod naciskiem innej siły” - powiedział Emerson.

Psychiatrzy, psychologowie i lekarze badający głęboki umysł wykazali, że nie zdajemy sobie sprawy z wewnętrznych wzorców swojego umysłu i że nie umieściliśmy ich tam świadomie.
(...)
Sto lat temu Quimby udowodnił, że ciało porusza się tak, jak zostaje poruszone; nie ma ono własnej woli, samoświadomej inteligencji ani aktywności. Ciało nie zaraża się chorobami. Charakterystyczną cechą ciała jest bezwład. Składa się ono z fal świetlnych, cząstek poruszających się z olbrzymią prędkością. (...) Jak wcześniej wyjaśniłem, jeżeli odetniemy jakąś część ciała, nie zachoruje ona, lecz się rozłoży. To wielka prawda, którą celowo pozwoliłem sobie powtórzyć. Dlatego wiemy dobrze, że wszelkie choroby rodzą się w umyśle.

Choroba to brak spokoju i równowagi.
(...)
Mając spokojny umysł, nie mógłby przecież chorować. Czy zdajesz sobie z tego sprawę? W chorym ciele nie gości zdrowy duch. Jeśli umysł jest zdrowy, zdrowe będzie i ciało.

Wielkie kłamstwo działa na wielu płaszczyznach. Wielu wini diabła za swoje problemy. Jednak ktoś taki nie istnieje. Czy wiesz, jak Żydzi go nazywali? Ayim. Słowo to oznacza oko, ponieważ oko jest mordercą rzeczywistości. Oczy nas oszukują, każą nam wierzyć, że Słońce krąży dookoła Ziemi, która jest płaska, lub cokolwiek w tym rodzaju. Oko jest oszustem i dlatego nazwano diabła okiem. Ayim. Nazwano go również śmiechem i wesołością, ponieważ nie ma takiej istoty.
(str.99)
Diabeł. Czytając angielski odpowiednik słowa (devil) wspak, otrzymujemy słowo „żył” (lived). Jeżeli żyjesz, oglądając się wstecz, to właśnie jest twoim złem i twoim diabłem, nieprawdaż? W języku hebrajskim szatan oznacza pomyłkę, przejęzyczenie, odstępstwo od prawdy. Taki jest właśnie nasz diabeł. (...) Zatem jedynym istniejącym diabłem jest niezrozumienie, czyli niewiedza, tak pojmował Budda. Na tym właśnie polega życie wspak. Przeliteruj lived od końca, a zobaczysz, co otrzymasz.
(...)
Wielkim kłamstwem jest też nadawanie szczególnej rangi koncepcji, jakoby rzeczy, warunki i zjawiska były sprawcami naszych nieszczęść, cierpień i niepowodzeń. To największe kłamstwo wszech czasów. Nikogo nie możesz zmienić poza sobą.
(str.100)
...sugestie innych nie maja władzy tworzenia rzeczy, które sugerują. Naprawdę nie! Moc jest w tobie, w ruchu twoich myśli.
(str.103)
Nie ma przeszłości, którą mógłbyś się martwić. Przeszłość umarła. Nie liczy się nic prócz tej chwili. Zmień tę chwilę, a odmienisz swe przeznaczenie; nowy początek równoznaczny jest z nowym zakończeniem.
(...)
Aby zmienić swój świat, musisz zmienić własny umysł. Nie możesz wciąż myśleć po staremu. Aby zacząć myśleć w nowy sposób, musisz zdobyć nowe koncepcje. Wszystko, co wyryjesz w podświadomości, dobre czy złe, znajdzie swój wyraz.
(str.109)
To wszystko robisz w czasie teraźniejszym. Ludzie spisujący Biblię mówią nam, że czegokolwiek byśmy szukali, to już istnieje. Dziś nastał dzień zbawienia; teraz nadeszła właściwa pora.

Po cóż czekać na uzdrowienie? Po cóż je odkładać?

Cdn

Pozdrawiam Zbyszek



Na górę
   
 
 
Post: 14 cze 2011, 11:31 
Dzień Dobry (takie polskie ALOHA)

Jeszcze inne ciekawe informacje znalezione w książce pt.: Mistycy i magowie Tybetu Aleksandra David Néel
Przeniosłem z innego miejsca bo uważami iż jest to bardzo ważna informacja.
(str.158)
"Jednakże niektórzy lamowie widzą poważną różnicę między odradzaniem się ogółu ludzi a transmigracją duchowo oświeconych.

Ci, którzy nie praktykowali żadnych duchowych ćwiczeń, żyją jak zwierzęta i nieświadomie ulegają popędom, mogą zostać wcieleni w człowieka wędrującego w przypadkowym kierunku i nie osiągnąć żadnego określonego celu.

Na przykład ktoś taki spostrzega jezioro na wschodzie, a ponieważ jest spragniony, chęć napicia się sprawia, że idzie w tym właśnie kierunku.

Kiedy jest już w pobliżu, czuje zapach dymu, który wywołuje w nim myśl o domu albo obozowisku. Uważa, że byłoby przyjemnie wypić trochę herbaty zamiast wody i mieć dach nad głową na noc. Odchodzi więc od jeziora, zanim jeszcze do niego dotarł, a ponieważ zapach dymu dochodził z północy, zwraca swe kroki w tym właśnie kierunku. Kiedy tak idzie, zanim jeszcze zauważy jakiś dom czy namiot, ukazują mu się groźne duchy. Przerażony włóczęga ucieka, najszybciej jak może, na południe. Kiedy sądzi, ze jest dostatecznie daleko od potworów i już nie musi się ich obawiać, zatrzymuje się, wtedy spotyka innych, takich jak on podróżnych. Chwalą uroki jakiegoś błogosławionego kraju, ziemię dobrobytu i radości, ku której się kierują. Człowiek błądzący pełen entuzjazmu przyłącza się do nich i wraz z nimi rusza na zachód. Na tej drodze spotykają go jeszcze inne wypadki, sprawiając, że zmieni kierunek, zanim ujrzy ziemię, gdzie króluje szczęście.

I tak, zmieniając kierunek przez całe życie, ten pomyleniec nigdy nie osiągnie żadnego celu.

Śmierć zaskoczy go w trakcie szalonych perygrynacji, a sprzeczne siły, zrodzone z jego nieuporządkowanego działania, zostaną rozproszone. Siła energii (O tej energii tybetańscy autorzy piszą bardzo często. Zwana jest szug (tyb.shugs) albo cel (tyb. rtsal) (przyp. aut.)., konieczna, by określić ciągłość tego samego strumienia, nie została wytworzona, żaden tulku nie zostanie ukształtowany.

Człowiek oświecony porównywany jest do podróżnika, który doskonale wie, dokąd chce się udać, zna dobrze geografię okolicy, którą wybrał sobie za cel podróży, i drogi, które tam prowadzą. Ma umysł całkowicie oddany tej sprawie, jest ślepy i głuchy na miraże i pokusy pojawiające się na jego drodze, nic nie może go z niej zawrócić.

Tym człowiekiem kierują siły generowane przez koncentrację myśli i jego działalność fizyczną. Śmierć może zniszczyć jego ciało w czasie drogi, ale energia psychiczna, której ciało było zarazem twórcą i narzędziem, nadal pozostaje spójna. Dążąc do tego samego celu, zaopatruje się w nowe materialne narzędzie, to znaczy w nową formę, jaką jest tulku.

W tej kwestii można spotkać różne punkty widzenia. Niektórzy lamowie wierzą, że subtelna energia po śmierci tego, który ją wygenerował lub zasilał, jeżeli był już tulku należącym do jakiejś linii wcieleń, przyciąga i grupuje elementy przychylne i staje się jądrem nowej istoty. Inni twierdzą, że wiązka sił nieucieleśnionych łączy się z już istniejącą istotą, której predyspozycje fizyczne i umysłowe uzyskane w uprzednich życiach pozwalają na harmonijne połączenie.
(...)
W sensie dosłownym tulku oznacza „formę stworzona za pomocą procesów magicznych”. Według uczonych i mistyków tybetańskich powinniśmy uważać tulku za duchy, okultystyczne emanacje, marionetki stworzone przez magów, by służyły ich woli."

Pozdrawiam



Na górę
   
 
 
Post: 15 cze 2011, 18:55 
Dzień Dobry (takie polskie ALOHA)

Ciąg dalszy cytatów z książki którą napisał Joseph Murphy pt: WYKORZYSTAJ SWÓJ POTENCJAŁ PRZEZ POTĘGĘ PODŚWIADOMOŚCI ZYSKAJ ZDROWIE I ENERGIĘ ŻYCIOWĄ KSIĘGA 4):

(str.119)
"W rzeczywistości wszyscy mamy wrodzony dar uzdrawiania z tej prostej przyczyny, że jest w nas nieskończona, uzdrawiająca Obecność Boga. Wszyscy możemy się z Nią zetknąć za pośrednictwem swych myśli, a Ona wysłuchuje nas wszystkich.
(...)
Kiedy uzdrowiciel nakłada ręce na innego człowieka, apeluje do jego podświadomego umysłu o współpracę. Gdy twój apel zostaje wysłuchany, dzieje się to według twojej wiary, emocji, świadomości lub przekonania. Na tym polega ziemskie uzdrawianie.
(...)
Warto się powstrzymać przed rozpowiadaniem o doznanym uzdrowieniu duchowym. Mógłbyś usłyszeć obraźliwe i sceptyczne komentarze, które mogłyby nadwyrężyć twoją wiarę, skłonić cię do zwątpienia, a zatem odwrócić korzyści, których doświadczyłeś dzięki modlitwie uzdrowiciela i własnemu przyzwoleniu.
(...)
Kapłanem jest każdy z nas, ponieważ każdy z nas pośredniczy w swych myślach pomiędzy widzialnym a niewidzialnym. Kiedy więc się modlisz, jesteś kapłanem składającym ofiarę. Twoje uczucia, nastrój, postawa i chłonność umysłu stanowią ogniwo łączące widzialne i niewidzialne. Twoją ofiarą jest pragnienie. Dokonujesz oczyszczenia, przebaczenia i szczerze życząc wszystkim, którzy cię rzekomo skrzywdzili, wszelkich błogosławieństw życia, takich jak spokój, miłość, radość i szczęście. To właśnie musisz uczynić. Zawsze możesz poznać, czy już komuś wybaczyłeś, ponieważ kiedy spotkasz się z tą osobą w swoim umyśle, nie będziesz już czuć ukłucia w sercu, nie będą w tobie zbierać złe uczucia. Przebaczysz również samemu sobie to, że żywiłeś takie negatywne myśli.
(...)
Po obmyciu się z wszelkiej nieczystości, negatywnych wyobrażeń i destrukcyjnych myśli ofiarujesz Bogu swój dar, swoje pragnienie, wzbudzając w sobie uczucie zespolenia ze swoim ideałem. Daj się pochłonąć radości dobrej nowiny, radości wysłuchanej modlitwy. Tak oto twój stary stan obumrze i narodzi się nowy.

Jeżeli pragniesz uzdrowić swoje ciało, odetnij się od objawów i świadectwa swoich zmysłów. Zacznij myśleć o Nieskończonej Uzdrawiającej Obecności w tobie.
(str.123)
Zmień więc swój umysł, a odmienisz swoja przyszłość, gdyż przyszłość jest obecnym sposobem myślenia, który osiągnął dojrzałość.
(str.128)
Kiedy pomiędzy twoją świadomością i podświadomością panuje zgoda, twoje modlitwy zostają zawsze wysłuchane.
(str.131)
Jest wielu ludzi chorych, nieszczęśliwych, niezadowolonych, niezaradnych i nieudolnych. Maja oni niewłaściwe podejście do życia. Co więcej, pracują byle jak i bez zapału.
(...)
Marzenia, ambicje, ideały, plany i zamierzenia więdną i zastygają w umysłach wielu ludzi, którzy nie wiedzą, jak je urzeczywistniać.
(str.132)
...jednak we wnętrzu każdego z nich mieszka Żywy Duch Wszechmogący, Wszechpotężny i Wszechwiedzący, który wie i widzi wszystko.

Ta Obecność i Siła mogłaby ujawnić ich ukryte zdolności, bo każdy z nas jest wyjątkowy. Na całym świecie nie ma nikogo takiego jak ty. Pan cię potrzebuje, inaczej nie byłoby cię tutaj.
(str.138)
Jesteś tu po to, by pozwolić rozbłysnąć swojemu światłu, tak aby inni mogli zobaczyć twoje dobre uczynki, w ten sposób sławiąc twego Ojca, który jest w niebie.
(str.139)
Już teraz zacznij wyciągać rękę, tzn. zdaj sobie sprawę, że masz nieograniczone możliwości. Poczuj i uwierz, że boża Obecność jest twoim cichym wspólnikiem, który doradza ci, kieruje tobą i sprawuje nad tobą kontrolę. Dzięki temu twoje życie stanie się cudowne i satysfakcjonujące, bardziej użyteczne i konstruktywne niż teraz.
(str.151)
Kahunowie na Hawajach swoimi rytuałami i ceremoniami na długie lata wyeliminowali zjawisko rzekomego opętania przez diabła. Tak samo – odwołując się do ducha przebaczenia i stosując pewne rytuały, modlitwy itp. - leczyli różne choroby.
(str.153)
Ciemność nienawidzi światła, a światło oznacza inteligencję i mądrość.
(str.158)
Niewiedza jest jedynym grzechem tego świata, a wszelkie cierpienie jest jej następstwem.

Przede wszystkim zdaj sobie sprawę, że twoje życzenie, pragnienie, wymarzony plan lub zamierzenie, które chcesz urzeczywistnić, jest bezsprzecznie rzeczywistością twojego umysłu, choć niewidzialną.
(str.162)
Zatem ci, którzy wiedzą, że Bóg w nich mieszka, są oświeceni.
(str.163)
Kiedy się modlisz, musisz wybaczyć sobie i wszystkim innym. Musisz mieć czysty umysł i otwarte serce.
(str.169)
Jak kilkakrotnie wspominałem, jeśli przeliterujemy słowo evil (zło) wspak, otrzymamy live (żyć). Tym właśnie jest zło – wędrówką pod prąd życia. Natomiast zasada życia, przybiera postać harmonii, piękna, miłości, radości, rytmu i ładu.
(...)
Kiedy żywisz nienawiść, urazę, wrogość, gniew i tym podobne uczucia, wtedy płyniesz pod prąd życia.
(str.175)
Uzdrawiająco Moc nie zaczęła działać kilka tysięcy lat temu. Nigdy się nie zrodziła i nigdy nie umrze. Uzdrawiająca Moc to obecność Boga, a Bóg nigdy się nie narodził i nigdy nie umrze. Uzdrowienia dokonują się przez cały czas.
(str.176)
Dar uzdrawiania posiada każdy człowiek na świecie.
(...)
Uzdrawiająco Obecność działa w tobie dwadzieścia cztery godziny na dobę.
(str.178)
Można chodzić do kościoła przez wszystkie dni tygodnia, a jednak być osoba bardzo niereligijną. Należy sobie uświadomić, że jedyną istotną zmianą jest zmiana wewnętrzna, zmiana w sercu, w którym już rozpaliła się miłość wartości duchowych. Religia bowiem jest w sercu, a nie w ustach. Twoja religia to twoje uczynki i życie; jej podstawą jest twoje postępowanie i relacje z ludźmi.
(str.180)
Wszelkie choroby są symbolem negatywnego wzorca myślowego
(str.181)
„Oczywiście frazeusze są wszędzie. Określenie to nie jest używane wyłącznie w wąskim znaczeniu żydowskiej sekty sprzed tysięcy lat. Frazeusze mieszkają w każdym mieście i miasteczku świata. Ten typ ludzi kładzie nacisk na zewnętrzne czyny i działania, uczynki i obrządki. Trzymają się litery prawa, lecz brakuje im miłości i zrozumienia głębszego znaczenia słów Ewangelii. Frazeusze są przekonani, że ból szyi jest spowodowany przez zimne powietrze płynące z wentylatora, że przeziębienie to skutek przemoczenia stóp, a przeciąg musi wywołać grypę. Trzymają się litery prawa, ;lecz „brak im ożywczego Ducha”.

Ich życiem rządzą zewnętrzne rytuały, pompa i ceremoniał. Oczywiście należą do tzw. właściwego Kościoła. To niedorzeczność, ponieważ Kościół jest w każdym z nas. Słowo „kościół” stanowi tłumaczenie greckiego słowa ecclesia oznaczającego sięganie do swego wnętrza po Bożą mądrość, Moc i Inteligencję. Twoja religią jest twoje życie. Co robisz? W jaki sposób wyrażasz samego siebie? Czy każdego dnia coraz bardziej dajesz wyraz Bogu, miłości, światu i pięknu? Czy można zobaczyć twoją religie przejawiającą się w twoim domu, pracy, związkach z ludźmi, w twoim ciele, pismach, sztuce, nauce, we wszystkich frazach twojego życia?

Pogoda, warunki i okoliczności działają na umysł jedynie jako sugestie. Ludzie są jedynym myślącym gatunkiem. Dlatego przeziębienie nie może być spowodowane przez wentylator, chyba że takie jest twoje zdanie. Są ludzie, którzy przez cały dzień pracują w pobliżu wentylatora, a jednak nie maja bólów szyi ani się nie przeziębiają.

Kiedy umysł jest przeciążony, napięty i zestresowany, podobne efekty powstają również w ciele. Dochodzi do zaburzenia pracy narządów. U człowieka ogarniętego nienawiścią lub głęboką urazą może powstać wewnętrzna fala powodziowa, które – jeśli nie zostanie powstrzymana – może doprowadzić do zniszczenia ważnych dla życia narządów. Tak destrukcyjny jest wpływ toksyn psychicznych. Choroby ciała są zewnętrznym wyrazem nastawienia psychicznego lub stanów świadomości.”
(str.187)
Oprócz trucizn działających na ciało są również toksyny psychiczne. W każdym z nas mieszkają prawnicy i frazeusze. Reprezentują oni prawa ustanowione przez człowieka, ludzkie opinie oraz przekonanie, że podlegamy karze za grzechy i że musi się wypełnić nasze przeznaczenie – kolejne słowo używane od wieków, maskujące wiarę w piekło, diabły itp. (...) Jeśli więc wierzysz, że przyczyną twoich cierpień są grzechy, które popełniłeś w poprzednim życiu lub kiedy indziej, to tylko twoje przekonanie, zatem sam zamieniasz swoje życie w piekło. To przekonanie makabryczne i niezdrowe.
(str.218)
Oto wspaniała modlitwa: „Wzrok mojego ducha, umysłu i ciała coraz bardziej się poprawia. To wspaniałe uczucie”.
(str.219)
Pierwszym krokiem do uzdrawiania jest natychmiast przestać bać się tego, co jest jedynie przejawem. Drugi krok – to zdać sobie spraw, że przejaw ten jest niczym więcej jak wytworem dawnego sposobu myślenia, któremu teraz zabraknie sił. Trzeci krok polega na wychwalaniu Boga, który jest w tobie, potężny w uzdrawianiu. W ten sposób wstrzymuje się produkcje wszystkich toksyn w swoim wnętrzu i w drugim człowieku.
(str.239)
„Jeden z Nieskończonością stanowi większość. Jeśli Nieskończoność ze mną, któż w świecie może być przeciwko mnie”.
(str.258)
Wiele lat temu czytałem o dr Stieglitzu, geriatrze, specjaliście chorób wieku podeszłego. Stwierdził on, że wiek umysłowy przeciętnego Amerykanina wynosi od ośmiu do dwunastu lat. Szokujące nieprawdaż? Pewien dyrektor firmy reklamowej powiedział mi, że treść reklamy odpowiada potrzebom ludzi o umysłowości ośmio- lub dziesięciolatka. Ted Garnet, wybitny reżyser filmowy, wyznał mi, że swoje filmy realizuje z myślą o odbiorcy na poziomie dwunastolatka. O takiej filozofii decydują wpływy ze sprzedaży biletów. Garnet, który kręcił już filmy na całym świecie, twierdzi, że taka jest tendencja. Wstrząsające nieprawdaż? To pokazuje, jak bardzo jesteśmy jednostronni i niezrównoważeni.
(str.263)
Jeśli w swoim myśleniu będziesz się kierować sprawami ducha, zachowasz młodość na zawsze.
(...)
Duch nigdy się nie starzeje. Jeżeli będziesz myśleć o „wszystkim, co jest prawdziwe, co miłe, co sprawiedliwe, co czyste, co godne, co zasługuje na uznanie”, na zawsze zachowasz młodość, ponieważ młodość, pokój, radość, współczucie i śmiech nigdy się nie starzeją. (...) Tak samo uprzejmość, mądrość i zrozumienie – te cechy się nie starzeją. Nie mają wieku. Oto, gdzie znajdziesz młodość: w dobrej woli, serdeczności, pomysłowości, w promiennej życzliwości i żywiołowości – w cechach, których nie dotykają lata.

Oto wielkie prawo życia: „Cokolwiek człowiek myśli w swoim sercu, tym jest”.
(str.266)
Najlepszym amortyzatorem wstrząsów i środków zapobiegających niedołęstwu oraz zaburzeniom umysłowym i fizycznym jest pokój panujący w Bożym ośrodku mieszczącym się w twoim wnętrzu. Dostrój się do niego i poczuj jego obecność. Uszczypliwość, krytyka, gniew i nienawiść kierowane pod twoim adresem zostaną wchłonięte, zneutralizowane i rozproszone w wielkim oceanie Bożej miłości i pokoju, który jest w tobie. Na tym właśnie polega tajemnica wiecznej młodości.
(...)
Jest takie stare powiedzenie, które zawiera ziarno prawdy: masz tyle lat, na ile się czujesz. Jesteś tak młody -lub tak stary – jak twój sposób myślenia.
(str.267)
jesteś równie młody jak twoja wiara,
Stary jak twoje wątpliwości;
Równie młody jak twoja pewność siebie,
Stary jak twoje obawy;
Równie młody jak twoja nadzieja,
Stary jak twoja rozpacz.
Wiek znaczy skórę zmarszczkami,
Lecz utrata entuzjazmu żłobi je w duszy.
(str.270)
Poznałem pewną kobietę, która podczas drugiej wojny światowej przebywała w hitlerowskim obozie koncentracyjnym. W obozach zginęli wszyscy jej krewni. Kiedy z nią rozmawiałem w Bevery Hills, miała chyba siedemdziesiąt pięć lat. Nigdy nie spotkałem kobiety bardziej uroczej, delikatnej i życzliwej, zorientowanej na sprawy duchowe. Wyglądała na czterdziestkę. Przeszła piekielną męczarnię. Była bita, kopana i opluwana. Ona jednak reagowała w szczególny sposób. Modliła się za swoich prześladowców i wierzyła, że bóg wyprowadzi ja stamtąd swoja miłością, zgodnie ze swoim prawem i porządkiem. Starość nie przynosiła jej zgorzknienia, nienawiści ani cynizmu. A to właśnie przyczyny starzenia się.

Życie nigdy się nie urodziło i nie umrze.
(str.279)
Nie pozwól, by masowa mentalność, wielki biznes, gazety lub statystyka trzymały przed twoimi oczyma obraz starości, upływu lat, zniedołężnienia i nieużyteczności. Odrzuć go, bo jest on kłamstwem.

Możesz się wznieść ponad masową mentalność. Nie daj się zahipnotyzować takiej propagandzie. Nie afirmuj śmierci, lecz życie. Uświadom sobie że masz życie wieczne. Duch jest twoją rzeczywistością.
(str.289
Myśl następuje pierwsza. (...) Jeśli jest to myśl młoda, dotycząca wiecznej młodości, użyteczności i gotowości doniesienia pomocy, ciało musi stosownie zareagować. Starość zaczyna się w umyśle.
(...)
Znamiona starości się nie pojawiają, jeśli naprawdę odmówimy starzenia się, jeśli będziemy uparcie się trzymać młodzieńczych ideałów oraz młodego sposobu myślenia nacechowanego nadzieją i optymizmem.

Eliksir młodości znajduje się w umyśle i nigdzie indziej. Nie można być młodym, po prostu próbując młodo wyglądać. Najpierw trzeba się wyzbyć choćby śladu myśli o starości.
(str.293)
Oznakami długiego wieku, wielu lat spędzonych na tej planecie powinny być wyłącznie rosnąca mądrość i siła. Tego, kto żył długo, powinny charakteryzować raczej siła, piękno, wspaniałość, dostojność niż słabość, bezużyteczność i zniedołężnienie.
(str.296)
W rzeczywistości Natura obdarzyła nas wieczna młodością, mocą wiecznego odnawiania się. Ani jedna komórka naszego ciała nie może się zestarzeć; ciało ciągle tworzy się od nowa w procesie odnawiania komórek, przy czym komórki w najaktywniejszych obszarach są odnawiane najczęściej. Wynika stąd, że procesy, które doprowadzają do starości, są w większej części nienaturalne.
(str.302)
Olbrzymią moc zachowania młodości dają szczytne ideały i wzniosłe uczucia. Nie może się starzeć duchem ten, kto zawsze dąży do tego, co dobre, wzniosłe i godne.
(str.303)
Odkrywamy, że eliksir młodości, którego alchemicy tak długo poszukiwali w substancjach chemicznych, znajduje się w nas samych. Tajemnica kryje się w naszej mentalności. Wieczne odmładzanie jest możliwe jedynie dzięki właściwemu myśleniu.
(...)
Jedyną receptą na poradzenie sobie z tym, co sprzyja starości jest miłość – umiłowanie pracy, ludzi i każdej rzeczy.
(str.306)
Gdyby tylko ludzie zdołali uchwycić myśl, że ich rzeczywistość ma boski charakter i że to, co boskie, nie cofa się ani nie starzeje, porzuciliby wszelkie poczucie lęku i zmartwienia, wszyscy wrogowie ich postępu i szczęścia zwiewaliby gdzie pieprz rośnie, a procesy starzenia się zostałyby zatrzymane.
(str.307)
jeżeli masz pozostawać „młody w starości”, przyjmij motto, które mogłoby być dewiza zegara słonecznego: „Rejestruję tylko słoneczne godziny”.
(str.309)
Jeśli pominąć inne czynniki, najdłużej żyje ten, kto ma najwyższe aspiracje."

Pozdrawiam
Zbyszek



Na górę
   
 
 
Post: 18 cze 2011, 13:03 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 gru 2010, 5:45
Posty: 214
Witam, po pierwsze chciałem wyrazić największe wyrazy szacunku i uznania za to co robicie. Dziś za pozwoleniem, dołączę do Was z problemem który trapi moich bliskich.
Dziękuję że jesteście.
Pozdrawiam
Wojtek

_________________
Gdzie życie, tam nadzieja.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 10 lip 2011, 12:20 
Dzień Dobry (takie polskie ALOHA)

Moją intencja jest zapoznanie tych których interesuje uzdrawianie z jak największą ilością faktów i sprawdzonych praktycznych informacji które właściwie każdy poświęcając trochę swojego czasu jest w stanie wykorzystać w swoim codziennym życiu.
Moja opinia pokrywa się z opinią tych którzy twierdzą iż jeśli jeden człowiek jest w stanie coś zdobić – to oznacza iż każdy inny jest zdolny to powtórzyć (oczywiście jak mawiają wyjątki potwierdzają reguły – lecz jestem przekonany iż każdy kto czyta ten tekst jest w stanie dokonać to wszystko co za chwilę przytoczę.

Cytaty pochodzą z (trzech cieniutkich książeczek pt
. UPIORY AFRYKI które napisał Stanisław Szczepaniak.

(str3 z I części)
Pamiętnik ten jest zapisem wydarzeń, które przeżyłem na kontynencie afrykańskim. Kiedy przyjechałem do Republiki Południowej Afryki nie śniło mi się nawet, że spotkam się ze zjawiskami, które przekraczają możliwość logicznego wyjaśnienia. Nic o nich nie wiedziałem, nie interesowałem się nimi, w moim przekonaniu one nie istniały. Dlatego też sądzę, że znacznej liczbie czytelników w trakcie lektury przyjdzie na myśl, że opisane wydarzenia są wytworem mojej wyobraźni.

Mimo postępującej cywilizacji Afryka to kontynent bardzo ciekawy, frapujący ale wyłącznie dla tych, którzy umieją patrzeć, dociekać i potrafią bez uprzedzeń podchodzić do rzeczywistości. Kiedy żyje się wśród tamtejszych ludzi, pracuje się z nimi, bierze się udział w ich obrzędach i ceremoniach i ma się do czynienia z niewytłumaczalnymi zjawiskami, to w pewnym momencie człowiek zaczyna się zastanawiać gdzie jest granica pomiędzy rzeczywistym, a nierzeczywistym.

(str.45 z II części)
Pewnego dnia przyszedł do mnie szaman, z plemienia Ndebele, pokrewnego Zulusom. Mogłem się więc z nim porozumieć. Zwróciłem uwagę na to, że wszyscy czarni panicznie się go boja i obchodzą naokoło. Kiedy potem pytałem dlaczego tak się zachowywali, odpowiadali, że to jest szaman, zły człowiek, który przywołuje upiory.
-Siostro – odpowiedziałem – to pani jako wykształcona osoba wierzy w duchy? Czego się boicie? Przecież on nie może wam zrobić krzywdy.
-On może na każdego sprowadzić śmierć.
To mnie trochę zastanowiło.
Postanowiłem więc porozmawiać z tym szamanem. Zapytałem go więc:
-Jak się nazywasz?
-Mautu.
-Dlaczego Mautu, przecież w języku ndebele oznacza nogi.
-Tak, moja matka wierzyła, że jeśli będę miał zdrowe nogi, to będę dobrym szamanem, bo z nóg można wyczytać każdą chorobę.
-To jesteś miejscowym nangą?
-tak, ja jestem nanga.
-To dlaczego przychodzisz do mnie?
-Bo z niektórymi chorobami nie daje sobie rady.

(...)
-No i jak ty leczysz nanga?
-To tajemnica, a tajemnic się nie zdradza. Tylko głupcy tak robią.

(...)
Patrzyłem na tego człowieka z wysmarowanymi czymś włosami, z dziesiątkiem woreczków dyndających u boków, cuchnącego i brudnego, z piórami na głowie. Trudno go było uznać za kolegę po fachu. Mimo wszystko zatrzymałem go w szpitalu żeby jego stan się trochę poprawił.
(...)
Pewnego razu Mautu patrzył jak walczę z oparzeniami, widział jakie mam trudności z opatrunkami i przeszczepami. Patrzył na to wszystko z dziwnym uśmiechem.
-Dlaczego się tak uśmiechasz? - spytałem.
-Bo te metody nie dają dobrych rezultatów. Te rany można inaczej leczyć.
(...)
Chcę nazbierać ziół.
-A po co ci zioła?
-Widzę, że się pan tak męczy z tymi przeszczepami. To jest medycyna białych. Chcę panu pokazać naszą medycynę.
Zacząłem się śmieć, ale pomyślałem, że nie mam nic do stracenia. Coś mi mówiło, że trzeba skorzystać z tej rady.
(...)
Po kilku godzinach pojawił się z dużą ilością ziół o liściach podobnych do naszej babki, tyle że znacznie większych. Poprosił o dokładne wymycie tych liści. Zrobił to chłopiec kuchenny. Następnie szaman rozłożył liście na blacie. Patrzyłem na to z niedowierzaniem. Wyszedł na dziedziniec i szukał jakiegoś kamienia. (...) Długo je oglądał, po czym wybrał chropowaty kamień przypominający pumeks. Po powrocie do kuchni zanurzył go w wodzie, a potem zaczął nim szorować każdy liść z osobna, aż puścił sok. Wszystko to położył na tacę kuchenną i poszliśmy do dziecka, które było ciężko poparzone i miało wiele nie gojących się ran. Szaman okładał te rany, dziecko płakało, liście, z których sączył się sok przylegały do ciała. Potem zabandażowaliśmy dziecko, mimo że nie wierzyłem, że cokolwiek to da. Może ten szaman zna jakieś dobre środki, trzeba się uczyć od każdego. Zazwyczaj lekarze odnoszą się do takich sposobów nieufnie, nie uznają takich rzeczy, ale przecież wszystko trzeba sprawdzić. Moje „ja” też było nieufne, czegóż mógł mnie, lekarza, nauczyć ten ciemny szaman? Ciekawość jednak przeważyła.
Szaman po całym zabiegu wytarł ręce we własną koszulę i zadowolony z siebie położył się do swego łóżka. Nie wiedziałem co o tym myśleć. Może on ma rację, może to ja błądzę? W końcu to on ma większe doświadczenie w buszu.
(str.50)
U poparzonych dzieci, rany goiły się jak na psie. Tam gdzie nie pomagały antybiotyki i przeszczepy, gdzie ciało już gniło, pod liśćmi szamana wszystko wracało do normy. Ile kosztowało moje leczenie, ile kosztowały antybiotyki, operacje przeszczepowe, a ile jego kuracja? Moja medycyna była bezsilna.

Szaman okazał się osobowością złożoną. Inni Murzyni w porównaniu z nim byli po prostu tępakami. Skąd takie różnice? Przecież nie jest to kwestia warunków życia, czy wykształcenia. Zapewne nie każdy może być szamanem. To sprawa wybitnej inteligencji, a nie nabytej wiedzy. Ludzie na Zachodzie nie wiedzą prawie nic o szamanach, a oni są bardzo interesujący. Ich wiedza jest przekazywana ustnie. (...)
Rytuały i magiczne gesty to tylko otoczka. Sedno sprawy tkwi w wiedzy o leczeniu, w umiejętności wpływania na psychikę, w zdobywaniu zaufania innych.

(Str.47)
Przywieziono do nas chłopca, który leżał w szpitalu w Salisbury na oddziale neurologii. Przysłano go nam z oświadczeniem, że ten przypadek nie nadaje się do dalszego leczenia. Chłopiec był w letargu, na który zapada wielu ludzi w Afryce. Nie wiadomo nic na temat przyczyn tej choroby. Nie jest ona spowodowana ani bakteriami, ani wirusami, nic nie wiadomo o etiologii. Najbardziej znani lekarze Rodezji nie mogli nic na ten temat powiedzieć. Przy życiu utrzymywały ich kroplówki, ale w końcu umierali bez względu na czynione starania. Człowiek, który zapada w taki letarg, z reguły skazany jest na śmierć. Cztery takie przypadki już mnie się wymknęły z rąk. Chłopak, którego przywieziono miał około 19 lat. Trzeba go było odżywiać kroplówkami i sondą do żołądka. Wszelkie naturalne odruchy organizmu zanikały. Nie reagował na żadne bodźce. Było tak jakby miał przerwany rdzeń kręgowy. Traf chciał, że z braku miejsca położyliśmy go niedaleko szamana Mautu. Ten przyglądał się drwiąco wszystkim naszym zabiegom mającym chłopca utrzymać przy życiu. Już chciałem go zapytać dlaczego tak się głupio śmieje, ale ugryzłem się w język. Miałem prawdziwą ochotę mu przyłożyć. Było to spowodowane moją niemocą. Chciałem uratować tego chłopca, ale wiedziałem, jakie mam szanse, wiedziałem, że nie mogę mu pomóc.

I znów przeżyłem szok jako lekarz. Dwa dni później, gdy badałem chłopca, szaman podszedł bliżej i spytał:
-A może ja bym spróbował?
Znów moje „ja” się buntowało, bo wiedziałem, że on wymyśli coś takiego, czego nie będę mógł zaakceptować i okaże się, że ma rację. Zaciąłem się jednak i odparłem:

-Spróbuj Mautu.
Mautu patrzył długo na jego twarz, zajrzał pod powieki, jakby mnie naśladował, bo przed chwilą ja to robiłem. Ten chłopak był skazany, nic się więc stać nie mogło.

Mautu usiadł na brzegu łóżka i długo tarł dłonie jedną o drugą aż się zaróżowiły. Nagle zaczął nimi badać coś niewidzialnego, jakby jakąś poduszkę między nim a pacjentem. Potem przyłożył dłonie na czoło chłopca i trzymał. Pacjent ani drgnął. Trwało to 20 minut, aż wyszedłem na świeże powietrze.

Po pewnym czasie wróciłem na oddział. Mautu ciągle siedział w tym samym miejscu, ale lewa powieka chłopca zaczęła drgać. Po pewnym czasie zaczęła drgać i prawa powieka. Nie wierzyłem własnym oczom. Szaman cichym i monotonnym głosem zaczął przemawiać w języku ndebele, który rozumiałem, po czym zadał pytanie:
-Jak ci na imię? Skąd pochodzisz?
Chłopiec mimo zamkniętych oczu, zaczął odpowiadać. Stałem jak słup soli i nie wierzyłem własnym oczom. W końcu się odezwałem:
-Zapytaj go gdzie jest.
Mautu z sardonicznym uśmiechem na twarzy zapytał:
-Gdzie jesteś?
Odpowiedź była równie szokująca jak wszystko, co się działo.
-Jestem w oparach mgły.
-A co widzisz w tej mgle?
-Mojego dziadka i ojca.

Zapytaj go, gdzie mieszka jego ojciec.
Chłopiec odpowiedział, że dziadek umarł bardzo dawno temu, a ojciec cztery lata temu. Uśmiechnąłem się głupio nie wiedząc co powiedzieć.
-Mautu zapytaj go co on tam robi.
-Ja tam jestem – padła odpowiedź.
-I co tam się dzieje?
-To jest kłótnia między moim dziadkiem, a moim ojcem. Oni kłócą się o mnie. Sprzedałem bydło, które było majątkiem naszej rodziny i wszystko przehulałem. Dziadek mówi, że trzeba dać mi szansę, żebym powrócił do żywych i odrobił wszystko.
Stałem jak skamieniała żona Lota i zastanawiałem się czy jestem przy zdrowych zmysłach. Co to wszystko znaczy? O co tu chodzi? Szaman widząc moje zmieszanie zapytał czy chcę coś jeszcze wiedzieć.
-Zapytaj czy on widzi kogoś jeszcze.
-Nie widzę nikogo więcej – padła odpowiedź.
W końcu szaman widząc w jakim jestem stanie powiedział do chłopca:
-Usiądź!.
Chłopak usiłował wstać, ale miał trudności. Podbiegłem więc i wspólnie podciągnęliśmy go do pozycji siedzącej. Po jakimś czasie chłopak otworzył oczy.
-Gdzie byłeś? - spytałem.
Był zupełnie zdezorientowany, nie wiedział gdzie był, ani gdzie jest. Nie pamiętał nic z tego, o czym mówił przed chwilą. Chciał wstać, ale był za słaby.
-Gdzie ja jestem?
Mautu opowiedział mu wszystko po kolei, a chłopiec powoli się uspokajał. Był bardzo wycieńczony, ale przecież żył, odpowiadał na pytania. To istny cud. Cały personel przybiegł, nie wierząc własnym oczom. Rozgorzały dyskusje w różnych językach. Wydałem jakieś polecenia i wyszedłem. Nie rozumiałem co się stało. Nie wiedziałem co ze sobą zrobić, chciało mi się płakać, coś mnie jakby dusiło. To zbyt wiele jak na mój umysł. Straciłem poczucie rzeczywistości, ziemia usunęła mi się spod nóg.
***
Zacząłem obserwować szamana. Kiedy pocierał swe ręce poprosiłem aby jedną z nich przyłożył do mojej dłoni. Poczułem, że bucha z niej silna energia, prawie uderza w moja dłoń. A więc on wytwarza ogromne ilości energii! Przekazując energię pacjentowi, przywraca go do życia. Przecież tak samo robił Jezus. On też nakładał ręce i leczył. To nie magia, nie jakieś cuda, to zjawisko energetyczne!

Pomyślałem, że mogę robić to samo, ale moje promieniowanie nie miało takiej siły jak szamana. Pocierałem swoje dłonie, ale nie były takie ciepłe jak dłonie szamana. Zacząłem wchodzić w krąg zagadnień, które w latach siedemdziesiątych w medycynie traktowane były jako zabobon i gusła. Ale tu, w dżungli, leczenie energią jest jak najbardziej realne i skuteczne. Mimo wszystko musiałem walczyć z sobą, aby nie buntować się przeciwko temu, co widziałem. Musiałem też myśleć logicznie.

Szaman wyleczył jeszcze kilku pacjentów, ale za następne przypadki letargu zabrałem się sam. Szło mi bardziej opornie niż jemu, zajmowało więcej czasu, musiałem też dużo ćwiczyć. Ale udawało się przywracać do życia ludzi w letargu. Nie wiedziałem co o tym myśleć, ale postanowiłem zachować trzeźwość umysłu. Miałem punkt zaczepienia. Mogłem już leczyć tych ludzi, a to bardzo dużo. Nigdy nie spodziewałem się, że spotka mnie coś takiego. Uczono mnie czegoś innego. Na studiach dowiedziałem się, że takie sprawy nie istnieją. Są to głupie bajdy bez pokrycia. A tutaj mam z tymi bajdami do czynienia i to pomaga! Trudno więc, obojętnie co myśli mój umysł, będę to stosował!

Okazało się, że szaman jest o wiele lepszym lekarzem niż ja.”


Zachęcam wszystkich do zapoznawania się ze wcześniejszymi wpisami.
Zarówno w moje wpisy jaki i wielu innych odwiedzających stronę zawierają bardzo interesujące informacje; które mogą być wykorzystane praktycznie przez każdego do natychmiastowego zastosowanie w codziennym swoim życiu.

Z praktyki wiem iż z początku jest to trochę trudne do ogarnięcia (tak różnorodne czasami są to informacje) lecz zapewniam każdego iż po jakimś czasie to wszystko jakby samo zaczyna się układać w umyśle każdego kogo zainteresują przedstawione tu informacje.

Jednak KAŻDY musi zapamiętać: wartość ta WIEDZA ma tylko wtedy gdy zostanie zastosowana w praktyce i do tego każdego poszukiwacza prawdy gorąco namawiam.


Pozdrawiam
Zbyszek



Na górę
   
 
 
Post: 10 lip 2011, 20:52 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 sie 2009, 9:58
Posty: 144
Dzięki. Chętnie przeczytałam.

_________________
NIEBO JEST NIEBIESKIE A ZIEMIA CZYSTA, ŚWIETLISTA



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 13 lip 2011, 11:04 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 cze 2011, 0:45
Posty: 17
Płeć: mężczyzna
Korzystając z wątku chciałbym powiedzieć, że szukam chętnych osób posiadających umiejętność odczuwania energii o chęć wzięcia udziału w moim eksperymencie.

Sprawa wygląda następująco:
Wygląda na to, że jestem w stanie prosić moje Wyższe-Ja o kontakt z Wyższym-Ja innej osoby i w jej imieniu prosić jej Wyższe-Ja o wyleczenie, przesłanie energii Światła, zdejmować blokady emocjonalne, z chakr, prosić o uzdrowienie i przesłanie energii miłości i pewnie wiele więcej, ale narazie tyle przetestowałem. Chętnie sprawdzę zdjęcie bytów astralnych i pomoc w aktywacji, przyspieszenia wzrostu helis w DNA... Nie jestem jeszcze w stanie dostać odpowiedź od mojego Wyższego-Ja dlatego napisałem o eksperymencie, gdyż może być tak, że wasze Wyższe-Ja uzna, że nie potrzebujecie energii Światła i zdjęcia konkretnych blokad i wtedy może się nic nie wydarzyć. Jednakże zauważyłem, że osoby z otwartą chakrą korony są w stanie w mniejszym lub większym stopniu odczuć efekt.

W skrócie wsyzstko jest bezpieczene, gdyż całą pracę wykonuje Twoje Wyższe-Ja na prośbę mojego, a może i nawet razem... wygląda to tak:
ja-->wyższe-ja------------------>wyższe-ja-kogos-->ta osoba

Aktualnie przetestowałem to na jednej osobie "z umiejętnościami energetycznymi" i otrzymaliśmy zaskakujące wyniki. Zdjęcie silnej blokady z chakry serca, "zaskakujące" wydarzenia w życiu dzień po przesłaniu energii leczniczej, jakby poprzez sytuacje życiowe osoba miała doświadczyć uczuć, zrozumieć pewne rzeczy, które ją blokowały.
Błogostan, uczucie przeszywającej niskończonej miłości. Nawet ta osoba była w stanie mi określić konkretną godzinę rozpoczęcie przypływu energii Światła -gdy jeszcze byłem w trakcie "uzgadniania" z jej Wyższym-Ja o co proszę...

Tak, więc jeśli znajdą się osoby chcące, abym zdjął im blokady energetyczne lub pomógł w rozwiązaniu jakiegoś problemu emocjonalnego to proszę o kontakt na priv (PM). W wiadmości proszę napisać jaki jest problem i nawet możemy się umówić na konkretną godzinę, żeby było łatwo sprawdzić odczucia z "sesji".

Pozdrawiam :serduszka:



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 03 wrz 2011, 20:35 
Dobry Wieczór

Na wstępie przyznam iż moje przemyślenia są często tak daleko idące iż pozostawiam je w swoim komputerze lub kasuję.

Obserwując i analizując to wszystko co wyrabia się dookoła każdy przeciętniak powie iż zło jest górą, bandyci ze swoimi bombami robią co chcą, tzw. bankierzy drukują na tym samym kserografie banknoty we wszystkich językach świata (i mając monopol na towar którego potrzebuje praktycznie każdy, przejmują za ten bezwartościowy papier kolejne kraje; oszustwem, lub zaraz po zrzuceniu bomb tak jak to obecnie dzieje się w Libii - wwożąc tam właśnie bezwartościowy papier z wymyślonym na tą okazję kolejnym wizerunkiem jakiegoś cymbała.

Każdy kto jest w stanie samodzielnie myśleć lub choćby odciąć się na chwilę od umysłu masowego natychmiast widzi iż z tym światem jest coś nie tak – bo wszechobecne zakłamanie, manipulacja czy złodziejstwo stało się i jest jakby normą tej tzw. cywilizacji.

Zastanawiam się wielokrotnie jakie ma możliwości ktokolwiek komu brak chęci (z różnych przyczyn – i o tym w tej chwili raczej się nie będę rozpisywał) w uczestniczeniu we wszechobecnej już destrukcji, korupcji - aby mieć możliwość życia jak człowiek [bo w moim odczuciu (potwierdzonym już niestety przez wielu) ludzie przestali zachowywać się już nawet jak zwierzęta – bo stali się czymś gorszym].

Jakby na potwierdzenie mogę zacytować ze str.492 (na której otworzyła mi się w tym momencie 'przypadkiem' książka Tiziano Terzani leżąca obok pt. Koniec jest moim początkiem)
Lecz chyba powinienem cofnąć się o kilka stron wcześniej bo właśnie widzę za oknem kolejne charakterystyczne smugi w kształcie X, X, X... tworzone nad moim domem w Warszawie stolicy Polski (a jest 12:29 sobota 3.09.2011roku) i sam już nie wiem czy się śmiać czy płakać.
Chory świat zamieszkały przez chore indywidua.

(str489)
Folco: Być może największym światłem tych nowych Indii był Gandhi. W pewnym momencie zacząłeś czytać jego dzieła, i to dość dokładnie.
Tiziano: W Europie zaczęto wydawać jego książki, które czytałem z religijną pasją, ale nie po to, żeby zobaczyć, czy znajdę tak jakiś klucz, który pomógłby Indiom wiosek, krów i tak dalej. Szukałem tam przesłania dla naszej cywilizacji. Trochę dla żartu, ale nie tylko dla żartu zacząłem je odnajdować w poście, w prostocie.
Pomyśl, adwokat, który odbył studia w Londynie, decyduje, że połączy się ze swoim ludem! Z ludźmi z wiosek, z ich biedą, ze sposobem odczuwania, ze sposobem życia; wstaje o czwartej rano, czyści ubikacje, przędzie, a potem się modli. Co za siła, co za wielka siła! Je tylko jedną miskę ryżu dziennie, a gdy zaczyna chorować, zamiast brać lekarstwa, pości. Pomyśl, że jego idea rozwiązywania problemów na poziomie wioski neguje nowoczesność! Jest przemowa, którą Gandhi wygłosił w 1909 roku, w której rozgląda się dookoła siebie i pyta: „Czym jest prawdziwa cywilizacja? Cywilizacja rodzi się z pewnego typu postępowania, które wskazuje człowiekowi drogę obowiązku [...], z zachowań moralnych. Osiągnąć moralność to osiągnąć wybaczenie naszego umysłu i naszej pasji”.
A cywilizacja, ta angielska, zachodnia, która mierzy postęp ilością ubrań, które posiadają ludzie? O ile szybciej się rozprzestrzenia? Człowiekowi nie wystarcza dach nad głową, kawałek tkaniny na biodrach? To twarde słowa. Chciał iść drogą wiosek, nie fabryk, które sprowadzają człowieka do roli niewolnika. Po co niszczyć wioski? Wioska to wspólnota, to podział środków!
Odmiennie niż Mao, który zrozumiał ten problem i stawił mu czoło, ale rozwiązał go w bardzo zły sposób, Gandhi jakby tworzył program polityczny, na którym bazował Indyjski Kongres narodowy. Jeżeli popatrzysz na obrazy z lat 40. i 50., zobaczysz wszystkich tych ludzi w nakryciach głowy, chudych, czystych, jak idą na zebrania... Cholera jasna! Mieli godność! Mieli idee. Pracowali. Nie chcieli postępu w zachodnim stylu. To do nich zwracał się, kiedy mówił o cywilizacji. To była jego idea! To była chęć ocalenia świata, który nie chciał poddać się konsumizmowi. Powiedzmy prawdę, bronił przed konsumizmem! Jedyną drogą, by nie konsumować, był post.
Jednak dla kogoś takiego jak ja, kto wyjechał do Azji w poszukiwaniu – między innymi – alternatywy dla zachodniego świata, ta idea była prosta i jasna. Boże mój, szukałem, a ona była tu!
(...)
A teraz à propos Gandhiego, nie rozmawialiśmy jeszcze o biernym oporze.
Tiziano: Trochę dziwne, że rozmowa o niestosowaniu przemocy stała się czyimś w rodzaju klątwy. To uważa się za śmieszne, infantylne, nierealne, za czystą utopię, w którą poza młodzieżą nikt nie wierzy.
Można przytoczyć mnóstwo argumentów mędrców, naukowców, polityków, według których bierny opór nie działa, bo na przykład co zrobilibyście z Hitlerem?
Jeżeli przeczytasz raz jeszcze Gandhiego, zobaczysz, jaki był mądry. Chciał nawet spotkać się Hitlerem. Wyszło na jaw, Gandhi pisał do niego kilka razy, ale Anglicy przechwycili jego listy, bo nie chcieli, żeby z nim rozmawiał. To dziwne, ale tak było. Mówił, że ktoś jest niewolnikiem, bo jest posłuszny, gdy przestanie być posłuszny, przestaje być niewolnikiem. Mówił, że dyktatury upadają, kiedy ludzie przestają być im posłuszni. Kiedy zaistnieje wola nieużywania przemocy, sprzeciwienia się przemocy poprzez jej niestosowanie, wszystko się zmienia. Bez uciekania, bez unikania konfrontacji, a nawet dążąc do niej.
Folco: Jego bierny opór jest skrajnie aktywny. To zrozumiałe, że nie chodzi o brak działania, to nie jest rezygnacja z walki. To coś innego. To aktywna forma postu, nieuczestniczenia w tym, co inni mają co do zaoferowania po to, by cię osłabić. Nie możesz zwalczać jakiegoś systemu i w tym samym czasie kupować jego produktów.
Tiziano: Dokładnie tak. Ta historia z biernym oporem jest tak mało zrozumiała nawet jeszcze dzisiaj. Ci, którzy nie używają przemocy, są zawsze poszturchiwani, ale żeby nie używać przemocy, trzeba przejść trudniejsze wyszkolenie niż to, po którym człowiek staje się spadochroniarzem.
Opowiadałem ci historię Halala Khana, który postawił na nogi armię stu tysięcy wojowników uzbrojonych w kije?
Folco: Bez przemocy?
Tiziano: Bez przemocy. Kiedy przyjeżdżali wrogowie, kładli kije na ziemi i pozwalali się bić. Co za przykład moralny! Tego się nie uczy, o tym się nie mówi. W szkołach tylko o bohaterach i konkwistadorach. Aleksander Wielki: „wielki”, bo wymordował tysiące ludzi w całej Azji Centralnej? Może w swoich czasach był nawet kimś sympatycznym, był młody, podbił świat, ale co to znaczy „podbić”? To znaczy zabijać innych i zabierać ich dobra.
To wszystko powinno zostać jeszcze raz poddane pod dyskusję. Edukacja powinna zaczynać się od nauczania wartości, którą jest brak przemocy i która potem łączy się ze wszystkim, z byciem wegetarianinem, z szacunkiem dla świata, z myśleniem, że ziemia nie jest dana tylko tobie, że należy do wszystkich i nie masz prawa bezkarnie jej ciąć i dziurawić. Kłopot w tym, że cały system jest tak skonstruowany, że człowiek już od dziecka, nie zdając sobie nawet z tego sprawy, przejmuje mentalność, która zabrania mu myśleć inaczej. Kończy się tak, że niepotrzebna jest jakakolwiek dyktatura, bo istnieje dyktatura szkoły, telewizji, tego, czego cię uczą. Wyłącz telewizor, a zyskasz wolność.
Wolność. Już jej nie ma. Wciąż powtarzam: mimo pozornej wolności kupowania, pieprzenia się, wybierania wśród różnych past do zębów, czterdziestu tysięcy samochodów, telefonów komórkowych, które robią zdjęcia, nigdy jeszcze nie mieliśmy tak mało wolności. Wszystko zostało przewidziane, ukierunkowane i trudno się z tego wydostać. To prowadzi do konfliktów. Ilu ludzi zostaje odrzuconych przez system? Są usuwani na margines, ponieważ nie pasują do modelu? Gdyby mogli robić coś innego, ale nie ma nic innego, jest tylko pokusa rynku.
A święty Franciszek? W wszyscy inni? Wszyscy byli wariatami, bo nie robili tego, co trzeba było robić w tamtych czasach? Nie, nie byli szaleńcami, lecz inni! To ludzie, którzy swoją różnorodnością pokazywali inny sposób bycia. Pomyśl, czy święty Franciszek był sympatyczny?!
I ta cudowna historia wolności! Ograniczyliśmy ją tak bardzo, że żyjemy zaledwie na granicy wolności z powodu wszystkiego, co automatycznie w naszym sposobie myślenia, reagowania, postępowania. To największa tragedia. Dzisiejsze szkoły są stworzone nie po to, żeby uczyć dzieci myśleć, ale by nauczyć je, jak przeżyć, uczą je tego, co potem umożliwi im znalezienie pracy w banku. Wychodząc z takiej szkoły, jesteś uwarunkowany. Powtarzasz z góry ustalone wzorce. Niełatwo przychodzi ci wymyślenie czegokolwiek. Człowiek jest całkowicie podporządkowany ekonomii. Całe jego życie jest zdeterminowane ekonomią. Według mnie, to będzie wielka batalia przyszłości, walka przeciw ekonomii dominującej nasze życie, wojna o powrót do jakiejś formy duchowości – jeśli chcesz, możesz ją nazwać religijnością – do której ludzie będą mogli się uciekać, bo to, że człowiek chce wiedzieć, po co jest na tym świecie, jest stałą częścią historii ludzkości.
Konieczne są nowe modele rozwoju. Nie tylko wzrost, ale i powściągliwość. Widzisz, Folco, ja twierdzę, że trzeba uwolnić się od pragnień, a przecież właśnie przez perwersyjny system konsumizmu nasze życie koncentruje się całkowicie na zabawie, sporcie, jedzeniu, przyjemnościach. Problemem jest wydostanie się z tego błędnego koła. Jedno po drugim. Cholera jasna, to narzuca zupełnie absurdalne zachowania. Nie chcesz pewnych rzeczy, ale system konsumpcyjny przekonuje cię, uwodzi, byś jednak zechciał. Całe życie zależy od tego mechanizmu. Jeżeli jednak oprzesz się i nie będziesz w tym uczestniczył, poszcząc, to tak, jakbyś zastosował bierny opór przeciw przemocy. Co w końcu zrobią? Nie wepchną ci przecież tego do gardła!

Trzeba więc wielkiego wysiłku duchowego, przemyślenia, przebudzenia. Co ma wiele wspólnego z prawdą, którą nikt teraz się nie zajmuje. W tym Gandhi tez był genialny. Szukał prawdy, tego, co jest poza wszystkim. „Kiedyś sądziłem, że Bóg jest prawdą. Teraz powiedziałbym, że prawda jest Bogiem”.
(str.499)
Wojna nigdy jeszcze nie położyła kresu wojnie.
W tym właśnie widzę okropne zezwierzęcenie człowieka. Używamy tu najmniej odpowiedniego słowa, bo przecież żadne zwierzę nie zachowuje się jak człowiek.
(...)
Rekin musi jeść ryby. Otwiera pysk i pochłania ich mnóstwo, ale to nie są jego wrogowie, to jego pożywienie!
Człowiek jest najbardziej niszczycielskim stworzeniem, jakie pojawiło się na powierzchni naszej planety. Nawet dinozaury nie były tak niszczycielskie. Tylko człowiek, potworna, obdarzona świadomością , dwunożna bestia, jest zdolna do takich absurdów i nie rokuje poprawy. Homo sapiens sprawia same kłopoty! Przez tysiąclecia nie postąpił o krok. Świat jest pełen przemocy, egoizmu, a człowiek nie posuwa się do przodu. Duchowo wciąż jest taki sam. Boi się śmierci, boi się wszystkiego, czuje się niepewny, nie wie, kim jest. Gdzieś na zewnątrz stawia sobie Boga.
(...)
Dlatego z jednej strony, widząc, że człowiek nie zrobił żadnego duchowego postępu, jestem strasznym pesymistą, ale z drugiej strony mam nadzieję, że w tak dramatycznej sytuacji ktoś się obudzi, coś się zdarzy, narodzi się nowy prorok, ktoś powie: „ Chodźcie za mną, wyrzucimy cała broń do morza i zaczniemy od początku, od pokochania ziemi, od miłości do niej”.
(str.503)
Folco: Dziś umysł, nieustannie stymulowany, nigdy nie ma spokoju. Zakłóca go szum telewizora, muzyka z radia samochodowego, dzwoniący telefon, napisy reklamowe na przejeżdżających autobusach. Nie możesz długo myśleć, nie możesz się zastanowić. Myślisz krótkimi myślami. Krótkimi, bo bez przerwy coś je przerywa.
Tiziano: Prawda. Myśli są teraz krótkie jak telewizyjne spoty. Cisza już nie istnieje.
Folco: Kiedy pracowałem w Kalkucie, Matka Teresa dała mi coś, co nazywała wizytówką. Było na niej napisane: „ Owocem ciszy jest modlitwa”. Zaczynasz od ciszy. Cisza doprowadzi cię do modlitwy, modlitwa do wiary, wiara do miłości, miłość do działania. Jeżeli ktoś zastanawiał się , jak ma zacząć swoją przemianę, Matka Teresa dawała mu jasna radę: zacznij od ciszy.
(str.505)
Jest jeszcze jedna myśl, nad którą warto się zastanowić. Starzec mówił: „czy ta cywilizacja zasługuje, by ją ratować?
(...)
Tiziano: Jest nad czym się zastanawiać. Bo czym jest ta cywilizacja?
Folco: Jaka cywilizacja?
Tiziano: Nasza, współczesna.
Folco: Czym jest dla ciebie?
Tiziano: Rozumem, który oszalał pod wpływem ekonomii. Ekonomia stała się podstawowym kryterium wszystkiego, nie ma już innych wartości. Po co produkować wciąż i więcej i po co coraz bardziej zanieczyszczać. Jest coś nieprzyzwoitego w sposobie, w jaki człowiek postrzega siebie w świecie. Nie widzi siebie! Stracił kosmiczne połączenie. Widzi siebie w swojej małej kuli, widzi jedynie swój mały świat, nie widzi siebie w kontakcie z ogromem świata.
Ciekawe pytanie: „Czy ta cywilizacja zasługuje, by ją uratować?
To kluczowe pytanie.
(str.507)
Folco: Zauważyłem, że podoba ci się człowiek afgański i azjatycki. Nie wspominałeś o człowieku zachodu, Europejczyku, Amerykaninie.
Tiziano: Ci ludzie budzą we mnie mniejszą sympatię. Podoba mi się prymitywizm człowieka, jego stosunek do natury, bo człowiek, który jest blisko natury, jest prawdziwym człowiekiem. Myślisz o cywilizacji miejskiej, w której wszyscy rodzą się w pudełkach z klimatyzacją, w pracy maja klimatyzacją, przemieszczają się z jednego pudła do drugiego, odżywiani telewizyjną trucizną. Co to, do cholery, za ludzie? Oni nawet nie wiedzą, co to mrówki. Czego się dowiesz od takiego człowieka?
Zachodni człowiek stał się niczym. Po prostu niczym. To taki tłumok, któremu powtarzasz, że ma nie zabijać i dobrze się zachowywać. Potem pewnego dnia wydajesz polecenie” „Masz tu broń i zabij sto tysięcy”. A ten bydlak zrobi to z zadowoleniem. To przecież nie jest człowiek!
Folco: A czego mu brakuje?
Tiziano: Obdarto go z niezależności, z myślenia.
Folco: staram się zrozumieć. W pewnym sensie tak jest. To prawda, bo kiedy chodzisz po mieście i patrzysz na ludzi, to wydają się ... lekcy, jakby nie mieli gęstości.
Tiziano: Nie widzisz ludzkości, tylko manekiny.
Folco: Hm.
Tiziano: Wszyscy jednakowo ubrani, wszyscy mówią to samo. Albo odwrotność tego samego, co i tak jest tym samym.
Śmieję się.
Jeden jest republikaninem, inny demokratą. Ten bardzo chce zabijać, tamten odrobinę mniej. Potem wszyscy wieczorem idą razem do baru. Nie to nie ludzie.
Folco: Ale co sprawia, że nie są ludźmi?
Tiziano: Nie zastanawiają się, kim są! Wydaje im się, że są ubraniem od Armaniego albo motocyklem.
Folco: Nie myślą o tym, kim są, gdzie są i dlaczego?
Tiziano: Nie mają takiej okazji.
Jak mówi mój przyjaciel T.S. Eliot: „rozbawieni zabawami, które ich bawią”.

Jest w przemyśleniach Tiziano Terzani "wielkiego dziennikarza. Jednego z największych na świecie." tak niesamowita trafność oceny współczesnej rzeczywistości iż warto aby każdy kto przeczytał tylko przytoczone tutaj cytaty zastanowił się; jak może sam zmienić choćby tylko swoje własne życie i spróbował codziennie zrobić coś małego w celu naprawy tego chorego świata - choćby tylko dla siebie i swoich najbliższych

W internecie obserwujemy również zbyt dużo takich: „rozbawionych zabawami, które ich bawią” - ale natychmiast nasuwa się jedno zasadnicze pytanie: do czego to prowadzi? - bo jak wiemy z kart historii właśnie tacy „rozbawieni zabawami, które ich bawią przyczynili się do bestialstwa w Hiroszimie, Oświęcimiu czy Treblince.
Przypomnę jeszcze tym mającym być może zbyt krótką pamięć: Wietnam, Jugosławia, Irak, Afganistan czy dzisiaj Libia - czy przypadkiem nie jesteśmy w jakimś stopniu sprawcami tego co się wyrabia obecnie na Ziemi przez brak stanowczego sprzeciwu wobec eskalacji bestialstwa wobec bliźnich i niszczenia środowiska naturalnego.

Internetowa społeczność uzdrowicieli być może jest tylko maleńką kropelką energii wszechświata - energii czystej, bezinteresownej energii która wnosi nową jakość wibracji w tym przesiąkniętym promieniowaniem mikrofalowym świecie.
Przypomnę iż gdy kiedyś zaproponowałem na innej stronie w internecie (pod inną nazwą, utworzenie takiej społeczności – wtedy nic z tego nie wyszło, poza odzewem takich właśnie: „rozbawionych zabawami, które ich bawią”.

Obecnie tu na stronie po obiecującym początku przyznam iż osobiście natrafiłem na wyjątkowe trudności.
Były nawet dni iż zupełnie zapominałem że jest sobota lub niedziela (i oczywiście mój udział poprzez czas i przestrzeń w spotkaniach w tym czasie okazał się niemożliwy).
Podobnie mój zamiar aby niezależnie 4-krotnie w ciągu doby poprzez czas i przestrzeń o określonych porach uczestniczyć w spotkaniach 7 sprawiedliwych – w praktyce okazał się trudny do wykonania.
Jest 15:48 – a na niebie na tle zamglonego nieba pojawiają się kolejne XXX... - czy one są przyczyną mojego lenistwa i braku chęci na jakiekolwiek działanie (jest to raczej dziwne – bo jestem tym dla którego obca jest bezczynność. Jednak obserwuję także okresy niesamowitego przypływu sił i energii, co skłania do przypuszczeń iż i na mikrofale można się uodpornić i błyskawicznie odzyskiwać utracone siły życiowe.

Tak więc gdy przypomnę sobie (wyobraźcie sobie iż o swoich urodzinach dowiedziałem się telefonicznie gdy zapracowany malowałem schody – a to; że chodzę czasami w kółko szukając czegoś, lub zastanawiając się co miałem właśnie zrobić – stało się jakby normą ostatnich tygodni) o tym co planowałem; to uczestniczę często o innych porach w planowanych spotkaniach poprzez czas i przestrzeń.

Mam oczywiście nowe pomysły (i jak pozbieram się trochę to o nich napiszę, bo być może warte są zastosowania przez innych).

Troszeczkę zmieniłem tekst zaproponowany wcześniej i wygląda on aktualnie w następujący sposób.

Przed godziną 17 w sobotę i 9 w niedzielę lub w innym czasie gdy jest jakakolwiek przyczyna, która uniemożliwia mi udział w spotkaniu poprzez czas i przestrzeń;
(Pocierając wielokrotnie energicznie dłonią o dłoń, aż dłonie zrobią się ciepłe) mówię lub myślę:
Wytwarzam mana (energię życia), wchłaniam mana, gromadzę mana.



Wysięgam teraz, wchodzę w kontakt z Wielkim Stowarzyszeniem Aumakua i moim własnym Wyższym ja, które do niego należy.

Kochane Nadzwyczajnie Godne Zaufania Duchy Rodzicielskie, oczyśćcie mnie ze wszystkich grzechów, przez które skrzywdziłem innych.
Przyjmijcie moje przyrzeczenie, że odtąd wstrzymuję się od krzywdzenia bliźnich, w wyrządzone krzywdy naprawiam o ile tylko jest to w mojej mocy.
Oczyśćcie moje powalane oblicze w obfitości Wyższej Łaski.
Uszlachetnijcie siłę życiową którą darowuję Wielkiemu Stowarzyszeniu Aumakua jako żywą ofiarę. (W tym momencie pocierając wielokrotnie energicznie dłonią o dłoń) mówię lub myślę:
Wytwarzam mana (energię życia), wchłaniam mana, darowuję mana Aumakua.

Wysyłam Wielkiemu Stowarzyszeniu Aumakua teraz mój dar siły życiowej przez łączący świetlisty sznur aka i dalej świetlistą linę AKA powstałą ze splecionych razem świetlistych sznurów aka naszej grupy uzdrowicieli internetowej społeczności.
Daję mana Wielkiemu Stowarzyszeniu Aumakua z radością; przyjmijcie mana razem z moją miłością. (W tym momencie pocierając wielokrotnie energicznie dłonią o dłoń) mówię lub myślę: Wytwarzam mana (energię życia), wchłaniam mana, daję mana Aumakua.
Przesyłam teraz – jak formę lub nasienie – obraz myślowy upragnionych układów i chcę, aby zostały wypełnione i aby zasiew zaowocował rzeczywistością.
Widzę świat w pokoju: (obraz - kwitnących wiśnijednocześnie pocierając wielokrotnie energicznie dłonią o dłoń mówię lub myślę: Wytwarzam mana (energię życia), przekazuję mana do Aumakua).
pomyślny świat: (obraz: latające w otoczeniu naturalnych eterów pszczoły jednocześnie pocierając wielokrotnie energicznie dłonią o dłoń mówię lub myślę: Wytwarzam mana (energię życia), przekazuję mana do Aumakua).
szczęśliwy świat: (obraz: świecące słońce na tle czystego nieba jednocześnie pocierając wielokrotnie energicznie dłonią o dłoń mówię lub myślę: Wytwarzam mana (energię życia), przekazuję mana do Aumakua).
bezpieczny świat: (obraz: pływające radośnie w czystych wodach delfiny jednocześnie pocierając wielokrotnie energicznie dłonią o dłoń mówię lub myślę: Wytwarzam mana (energię życia), przekazuję mana do Aumakua).
Teraz przesyłam obraz myślowy, w którym wszyscy z naszej grupy uzdrowicieli internetowej społeczności są przepełnieni światłem i miłością, żyją w doskonałym zdrowiu, mają pod dostatkiem wszystkiego, czego potrzebują do szczęśliwego życia i do służby na wysokości, a wszyscy ignoranci i drapieżcy omijają nas z daleka.
Widzę jak nam wszystkim – również mnie dana jest siła, środki i radości do służenia i pomocy innym.
Przyrzekam wiernie wykorzystywać wszystkie możliwości służenia innym, aby przez to stawać się bardziej podobnym do Aumakua oraz bardziej godnym zaufania w używaniu powierzonych mi darów.
Wytężam wszystkie siły i przyczyniam się do tego, iż jestem zawsze i wszędzie taki jakim siebie widzę teraz: szczęśliwy, zdrowy i bezpieczny, przepełniony radością życia i służenia bliźnim oraz godny zaufania w każdej myśli, w każdym działaniu, we wszystkich moich dążeniach, promieniujący światłem i miłością.
Przesyłam teraz szczególny obraz myślowy warunków życiowych, których chcę dla siebie samego (w tym miejscu wyobrażam sobie konkretne zdarzenia i układy, których chcę dla siebie samego i bliskich)
<w moim przypadku jest to symbol: Osiedle 144 a może i więcej...
oraz obraz: moich bliskich szczęśliwych, zdrowych i bezpiecznych, promieniujących światłem i miłością >

Modlitwa kończy się. Obrazy myślowe powierzyłem Wielkiemu Stowarzyszeniu Aumakua i mojemu własnemu Wyższemu ja, które do niego należy, aby Kochane i Nadzwyczaj Godne Zaufania Duchy Rodzicielskie, urzeczywistniły je i zmaterializowały w najlepszym możliwym miejscu i czasie.
Teraz opada na każdego uzdrowiciela internetowej społeczności powrotny strumień mana jako deszcz błogosławieństw i przynosi nam pełne oczyszczenie i wszystko co dobre.
(Przez chwilę koncentrujemy się na odczuciu życiodajnej rosy którą wchłaniamy poprzez skórę.)
Modlitwa jest zakończona, wycofuję się z kontaktu Au...ma...ma

Warto wyrobić sobie nawyk; wdech robimy zawsze przez nos bezgłośnie i głęboki (jednocześnie skupiamy się na punkcie łączącym kręgosłup z tyłem czaszki wizualizując wchłanianie energii życia).
Podczas wdechu każdorazowo językiem dotykamy miejsca w górnej tylnej części jamy ustnej).
Wydech oczywiście przez usta także bezgłośnie (można wizualizować iż niepożądanej energii pozbywamy się przez gardło).
Gdy zaczynamy od maksymalnego wydechu to wdech następuje jakby automatycznie.


Warto także przynajmniej raz dziennie poświęcić trochę czasu na:
Rekapitulacja to technika odzyskiwania energii, która została uwięziona w przeszłych naszych działaniach.
Przypominamy sobie osobę z którą w przeszłości mieliśmy kontakt (jednocześnie staramy się jak najdokładniej przypomnieć wszystkie odgłosy, zapachy, wygląd otoczenia – jakby ponownie przeżywamy tamto zdarzenie.

1) Wziąć wdech przez nos, skręcając jednocześnie głowę w lewo (odzyskujemy swoją energię), a następnie wydychać skręcając głowę w prawo (pozbywamy się obcej energii).
2)Następnie jednym ruchem, bez oddychania, skręcić głowę w lewo i prawo (odcinamy się od osoby i zdarzenia które rekapitulowaliśmy).


(wdech pozwala nam odzyskać energię którą utraciliśmy (w czasie naszego życia nasza energia przylgnęła do osób, miejsc etc i tam tkwi, a my jesteśmy połączeni niewidzialnymi nićmi, poprzez które tracimy bezustannie energie), natomiast wydech daje okazję do pozbycia się obcej niepożądanej energii, która nagromadziła się w nas na skutek kontaktów z innymi ludźmi (obca energia która przykleiła się do naszej energetyki – także takie połączenia wysysają z nas olbrzymie ilości energii życia).

Warto także:
Każdego dnia poświęcić 10 minut lub dłużej na wpatrywanie się w płomień świecy (starając się nie myśleć lub obserwując przepływające myśli).

Ja jeszcze od czasu do czasu wypowiadam takie słowa:
Jestem częścią pierwotnego źródła i jestem przepełniony jego możliwościami.

Jestem czysty! Jestem czysty! Jestem czysty!
Moja czystość jest czystością Bóstwa Świątyni Świętej.
Przeto wszyscy ignoranci i drapieżcy omijają mnie z daleka,
Ponieważ znam prawa boskie,
Które same są Bogiem
.

Słowian i ich środowisko zamieszkania chroni bariera energetyczna i wibracja czystej miłości.

Połączyłem się świadomie z bezwarunkową miłością, życiem i mocą we mnie.
Otacza mnie i wszystkich Słowian
Boża miłość, otula i osłania.
Przebywamy pod osłoną Najwyższego i w cieniu wszechmogącego spoczywamy.
Wiodę razem z moim otoczeniem zaczarowane życie.
Zaklęcie Boga chroni całe moje jestestwo i środowisko zamieszkania.


Pozdrawiam Zbyszek



Na górę
   
 
 
Post: 08 wrz 2011, 14:30 
Dzień Dobry

Zwracam się następującą z propozycją do uzdrowicieli internetowej społeczności- mianowicie:

proponuję aby każdy kto w swoim otoczeniu (wśród swoich najbliższych lub znajomych) kogoś bardzo chorego a któremu chciałby pomóc - o informację tu na stronie.

Mój przykład: ktoś z mojej rodziny właśnie kilka dni temu wylądował w szpitalu (mając wg. mojej oceny 1800 żywotności wg skali Bovisa - przypominam skala jest od 0 - 10 000 , a przyjmuje się iż osoba zdrowa powinna mieć 6500) - diagnoza medyków była iż jest kamień 2cm w pęcherzyku żółciowym i konieczne jest wycięcie w/w woreczka.

Zabrałem się do odczytów na odległość i przesyłania wibracji ziół (wyglądało to tak):
4.09.2011 18:35 (sprawdzam żywotność chorego, ma 1800)
kładę przed sobą: diagram przydatności ziół i z tabeli 10 (zioła na choroby wątroby i pęcherzyka żółciowego) i wahadełkiem sprawdzam które zioła są w tym momencie uzdrawiające chorego (mam przykładowo obok jego zdjęcie)
okazuje się iż odpowiednie jest:
Kwiatostan kocanki i Zioła oczyszczające krew
przesyłam więc poprzez czas i przestrzeń ich wibracje ( po ok. 5 minut każde do momentu zatrzymania wahadełka)
sprawdzam następnie żywotność chorego - i okazuje się iż wzrosła do 4900

kładę przed sobą diagram (zioła przeciw zaparciom) i po sprawdzeniu wahadełkiem okazuje się iż dla chorego w tym momencie najodpowiedniejsze jest:
liść brzozy i liść senesu
przesyłam więc wibracje (8 pierwszą i 5 minut kolejne zioło)

Okazuje się iż żywotność natychmiast wzrosła do 8900 - przypominam iż jeśli żywotność jest bliska ZERO to chory umiera - tak więc im wyższa tym lepsze rokowania i możliwości aby organizm samodzielnie poradził sobie z problemem.


po jakimś czasie tzn. o godzinie 19:50 sprawdzam żywotność chorego (który w tym czasie leży w szpitalu pod kroplówką) - okazuje się iż w tym momencie wynosi 4000

Kładę więc przed sobą kolejne diagramy przydatności ziół, i tak;
z ziół na schorzenia żołądka okazuje się odpowiednim w tym momencie :
rdest ptasi więc przesyłam jego wibrację przez 7minut,

z ziół na schorzenia pęcherza i dróg moczowych okazuje się odpowiednie w tym momencie:
korzeń waleriany więc przesyłam przez 4minuty,
oraz niecierpek pospolity - przesyłam 7minut,

z ziół na reumatyzm okazuje się w tym momencie odpowiednie:
kwiat wiązówki - przesyłam 6minut
oraz jagody jałowca przesyłam 7minut

okazuje się iż żywotność chorego wzrosła ; do 8400

z ziół na bezsenność odpowiednim w tym momencie okazuje się:
waleriana - przesyłam więc jej wibracje przez 7minut,

z ziół na ból gardła i przeziębienia odpowiednim jest :
szałwia - przesyłam więc jej wibrację przez 4minuty,

z ziół na choroby płuc odpowiednim w tym momencie okazuje się:
pączki topoli - przesyłam 5 minut
oraz dąbrówka rozłogowa - przesyłam 8minut (ale w trakcie wahadełko zatrzymywało się tym razem 3x),

z ziół na schorzenia serca odpowiednim okazuje się zioło:
kwiat słonecznika - przesyłam więc jego wibrację przez 4minuty,
oraz kwiat lawendy - przesyłam wibracje przez 7minut

z ziół przeciwmiażdżycowych odpowiednim jest :
jemioła pospolita przesyłam więc tą wibracje przez 3 minuty [tak dla informacji; wibracją jemioły pospolitej jest zieleń dodatnia]

W tym momencie jest już 21:53 - a żywotność wzrosła do 9200

sprawdzam po jakiś czasie i o 23:17 żywotność chorego zmniejszyła się do 7600,

natomiast o 0:25 żywotność spadła do 5000

sprawdzam przydatność ziół których wibracje przesyłałem na początku i okazuje się iż:
wibracja ziołaKwiatostan kocanki jest przesyłana przez tylko 1 minutę,
wibracja Zioła oczyszczające krew chory przyjmuje przez także 1minutę,
natomiast wibracje zioła
liść brzozy i liść senesu są odpowiednie i przesyłam wibracje każdego tylko przez 10sekund

sprawdzam żywotność chorego ponownie i okazuje się iż wzrosła ponownie do 9200

w nocy o godzinie 1:03 i następnie o 4:32 żywotność utrzymuje się na poziomie 9200

rano jest 5.09 (poniedziałek) o godzinie 9:00 odczyt pokazuje spadek żywotności chorego do wartości 6500

o godzinie 10:16 odczyt żywotności wynosi 8000 (ja osobiście nie nie robiłem pomiędzy 9 a 10:16)

MAM JESZCZE TROCHĘ NOTATEK lecz to powinno zobrazować jak to się robi


Warto dodać iż badania jakie w szpitali przeprowadzono na super specjalistycznej aparaturze właśnie w poniedziałek wywołały konsternację u medyków.
Okazało się iż kamień raczej się rozpłynął i efekt był taki iż chorego wywalono ze szpitala następnego dnia rankiem.
Warto dodać iż 5.09 (poniedziałek) od godziny 16:30 zacząłem przesyłać po kolei wibracje wszystkich witamin tak iż żywotność podczas każdego późniejszego pomiaru okazywała się być kilkukrotnie wyższa od tej z jaka chory pojawił się w szpitalu - dobę po wypisaniu jest dalej wysoka.

Oczywiście tą metodą jest sporo do roboty i oczywiście najwięcej zależy od chęci współpracy pacjenta

Tak więc moja propozycja jest taka aby zacząć uzdrawiać poprzez czas i przestrzeń wspólnie, aby i inni się trochę poduczą i mogli samodzielnie kontynuować.

Pozdrawiam
Zbyszek



Na górę
   
 
 
Post: 04 lis 2011, 20:13 
Dobry Wieczór

W ostatnich tygodniach sprawdzałem w praktyce możliwość przesyłania poprzez czas i przestrzeń witamin, mikro i makro-elementów, soli , oraz innych wybranych wibracji – które są konieczne dla naszego zdrowego codziennego życia.

Odległość jest bez znaczenia, a dokładne nazwy tego co przesyłamy są do znalezienia choćby w internecie.

Witaminy (vita – życie, amina – białko) lista wygląda tak:
Witamina A (Retinol),
Witamina B1 (Tiamina, Aneuryna),
Witamina B2 (Ryboflawina),
Witamina B5 (Kwas pantotenowy),
Witamina B6 (Pirydoksyna),
Witamina B12 (Cyjanokobalamina),
Witamina B15 (Kwas panagamowy),
Witamina B17 (Letril),
Witamina C (Kwas askorbinowy),
Witamina D (Kalcyferol, ergosterol),
Witamina Bt (Cholina),
Witamina Inozytol,
Witamina E (Tokoferol),
Witamina F (kwasy - linolowy, linolenowy),
Witamina H (Biotyna),
Witamina K ,
Witamina M (Folacyna, kwas foliowy),
Witamina PP (kwas nikotynowy, niacyna),
Witamina U ,
Witamina T ,
Witamina P ,
Witamina PABA ,
Witamina J

są jeszcze kolejne witaminy
Witamina B4, B7, B9, B10, B14, B16

Natomiast lista 'pierwiastków życia' czyli mikro i makroelementów wygląda tak:
Miedź – Cu ,
Żelazo – Fe ,
Cynk – Zn ,
Antymon – Sb ,
Bizmut - Bi ,
Brom – Br ,
Chlor – Cl ,
Chrom – Cr ,
Fluor - F ,
Fosfor - P ,
Glin – Al ,
Jod – J,
! Kadm – Cd ,
Kobalt - Co ,
Krzem – Si ,
Lit – Li ,
Magnez – Mg ,
Mangan – Mn ,
Molibden – Mo ,
Potas – K ,
Selen – Se ,
Siarka – S ,
Sód – Na ,
Srebro – Ag ,
Wanad - V ,
Wapń – Ca ,
Wolfram – W ,
Złoto – Au

Są jeszcze tzw. sole dr Schűsslera:
Calcium fluoratum (Calc. fluor.) fluorek wapnia,
Calcium phosphoricum (Calc. phos.) fosforan wapnia,
Ferrum phosphoricum (Ferr. phos.) fosforan żelaza,
Kalium chloratum (Kal. chlor.) chlorek potasu,
Kalium phosphoricum (Kal. phos.) fosforan potasu,
Kalium sulfuricum (Kal. sulf.) siarczan potasu,
Magnesium phosphoricum (Mag. phos.) fosforan magnezu,
Natrium chloratum (Natr. chlor.) chlorek sodu,
Natrium phosphoricum (Natr. phos.) fosforan sodu,
Natrium sulfuricum (Natr. sulf.) siarczan sodu,
Silicea ,
Calcium sulfuricum (Calc. sulf.) siarczan wapnia,
Calcarea carbonika ,
Kalium arsenicosum (Kal. Arsen.) ,
Kalium bromatum (Kal. brom.) ,
Kalium jodatum (Kal. Jod.) ,
Lithium chloratum (Lit. chlor.) ,
Manganum sulfuricum (Mang. sulfon.) ,
Calcium sulfonatum (Calc. sulfon.) ,
Cuprum arsenikosum (Cupr. arsen.) ,
Kalium aluminium sulfuricum (Kal. alum. sulf.) ,
Zincum chloratum (Zinc. chlor.) ,
Calcium carbonicum (Calc. carbon.) ,
Natrium bicarbonicum (Natr. bicarbon.) ,
Arsenum jodatum (Arsen. Jod.)

Wibracje odpowiadające kolorom:
Czerwony (Cz) ,
Pomarańczowy (P) ,
Żółty (Ż) ,
Zielony (Z+),
Niebieski (N) ,
Indygo (I) ,
Fiolet (F)
Nadfiolet (UF)
Biały (B)

Oczywiście każdy może dodać do tej listy inne wibracje.
Mogą to być przykładowo wibracje:

ORME Platinium ,
ORME Ruthenium ,
ORME Rhodium ,
ORME Iridium


Czy:
wibracje określonych ziół,
wibracje promieni Słońca,
wibracje matki Ziemi,
wibracje Żywa Woda,
wibracje Dzwoniący cedr
wibracje mana (czyli chi, prana, siła życia...),
czysta bezwarunkowa miłość

Oczywiście mimo iż najważniejsza jest czystość intencji warto jednak dodać tzw. zabezpieczenie mentalne wypowiadając na głos lub w myślach: wchłaniam (lub przesyłam) taką ilość wibracji jaka jest najlepsza, uzdrawiająca etc. lub krótko wibracje które przesyłam mają pomóc i najlepiej jak pobieramy je z poza naszej energetyki np; z pól i lasów, gór i rzek.

Ale zasada podstawowa to należy być konsekwentnym i choćby raz dziennie przesyłać wibracje.

Możecie wierzyć lub nie lecz każdy komu przesyłałem w ostatnich tygodniach w/w wibracje (co najmniej raz w ciągu doby) wygląda tak jakby stosował najlepsze balsamy i bywał codziennie u kosmetyczki. Najlepiej widać to na twarzy.

Aby było ciekawiej działałem mentalnie i wahadełkiem na moją psinę 12 letnią u której pojawił się ok. 20 cm nie operacyjny nowotwór.
Najpierw zredukowałem wahadełkiem radioaktywność (w ciągu 2 dni ze 100% do ok.30%) i psina odzyskała apetyt.
Mijają właśnie 2 miesiące jak działam mentalnie i przesyłam wibracje kontrolując czas wahadełkiem.
Jest coraz lepiej – oczywiście czas pokaże co dalej (zaprzyjaźniony weterynarz oglądając w wakacje zdjęcia, określił rokowania jako mało optymistyczne czyli 2miesiące). Moim zdaniem 2 lata jeszcze psina pożyje – takie mam odczucie.

Pozdrawiam
Zbyszek



Na górę
   
 
 
Post: 30 lis 2011, 21:50 
Dobry Wieczór

Proponuję zrobić wspólnie 1 grudnia (czwartek) dokładnie od 23:00 w sposób następujący:
pacjent: [Administrator strony internetowej <davidicke.pl>: yezalel z Wrocławia] leży (tak aby mu było jak najwygodniej) na plecach lub na brzuchu (może spać)
natomiast każdy kto wyrazi chęć uczestniczenia w wspólnym uzdrawianiu:
[kręgosłupa Administratora strony internetowej <davidicke.pl>: yezalel z Wrocławia] przydały by się choćby inicjały lub imiona z metryki urodzenia

UWAGA: warto aby jeśli użytkownik yezalel ma do kogokolwiek jakikolwiek żal - aby wybaczył wszystkim i wszystko całkowicie i ostatecznie i jednocześnie poprosił poprzez czas i przestrzeń o wybaczenie wszystkich kogo ew. mógł kiedykolwiek urazić myślą mową czy uczynkiem (jeśli jest możliwe aby naprawić lub zadośćuczynić - to warto to zrobić lub określić przedział czasu kiedy się to zrobi) i powiedział DZIĘKUJĘ.

powinien wcześniej przygotować sobie kartkę na której narysuje odręcznie (można oczywiście skorzystać z gotowej planszy)
zarys pleców na którym widoczny jest zarys kręgosłupa z zaznaczonymi miejscami (numerami) poszczególnych kręgów:
(od góry)

potylica (tył czaszki),

1.krąg szyjny,
2. -”-
3. -”-
4. -”-
5. -”-
6. -”-
7.krąg szyjny

1.krąg piersiowy,
2.-”-
3.-”-
4.-”-
5.-”-
6.-”
7.-”-
8.-”-
9.-”-
10.-”-
11.-”-
12.krąg piersiowy

1. krąg lędźwiowy,
2. -”-
3. -”-
4. -”-
5. krąg lędźwiowy

Kość krzyżowa

Kość ogonowa

Przed 23:00 każdy uzdrowiciel powinien zgromadzić nadmiar siły życiowej (mana czyli chi) – najłatwiej to zrobić pocierając dłonią o dłoń (z intencją wytwarzania, wchłaniania i gromadzenia siły życiowej (mana czyli chi)), oraz jednocześnie, lub tylko wykonywania powolnych oddechów (wdech wchłaniamy energię życia (mana czyli chi) bezpośrednio ze źródła, pól i lasów, gór i rzek, mórz i oceanów etc. (koncentrując się przy wdechu na punkcie z tyłu głowy – miejscu gdzie kończy się kręgosłup a zaczyna czaszka).
(przy wydechu gromadzimy (magazynujemy) energię życia – natomiast w trakcie zabiegu podczas wydechu wizualizujemy iż energia życia przepływa do naszych palców i poprzez końce palców wnika w rejon który uzdrawiamy.

Siadamy wygodnie tak abyśmy mieli przed sobą przygotowaną plansze nad którą będziemy mogli swobodnie przez jakieś15-30minut przemieszczać dłonie przekazując jednocześnie siłę życiową (mana czyli chi).

Ja zrobię to tak: ok.60 minut przed zaplanowanym rozpoczęciem wspólnego uzdrawiania usiądę na wełnianym futrzaku na podłodze w pomieszczeniu gdzie nikt mi nie przeszkadza (zapalę jedną świeczkę), obok położę wahadło uniwersalne ustawione na zieleń dodatnią na południku magnetycznym i proszę o wsparcie wspólnego uzdrawiania i przewodnictwo dla wszystkich uzdrowicieli i pacjenta - nadświadomość, stowarzyszenie wyższych ja, uzdrowicieli i pacjenta [wymienię jego dane lub namiary] przodków, anielskie istoty, siłę wyższą.
Dokonam mentalnie oczyszczenia energetyki i otoczenia każdego uzdrowiciela (przez wizualizację i wypełnienie przestrzeni: wibracją zieleni dodatniej, dzwoniący cedr, kolor biały i transformację wszystkich niskich wibracji w światło i miłość),
oraz przesyłam i wypełniam pacjenta uzdrawiającymi wibracjami (odczytując kolejno nazwy z listy: witamin, mikro i makroelementów, soli, odpowiadające kolorom, mana czyli chi, czystej bezwarunkowej miłości).
Następnie rozpocznę gromadzenie energii życia (mana czyli chi) wykonując oddechy i jednocześnie pocierając dłonią o dłoń bezustannie (lub z małymi przerwami) do momentu rozpoczęcia uzdrawiania.
Przede mną leży plansza z sylwetką pleców człowieka z narysowanym kręgosłupem, dodatkowo w miejscu głowy położyłem karteczkę (z danymi lub namiarami na pacjenta).

Jakieś 3 minuty przed rozpoczęciem uzdrawiania wydam polecenie podświadomości aby wysunęła widmowy palec aka i nawiązała kontakt z pacjentem, wyobrażam sobie następnie iż oddziałowując energetycznie na planszę oddziałowuję poprze czas i przestrzeń na osobę która oczekuje pomocy.

Tak więc o godzinie 23 przestaje gromadzić energię i zbliżywszy ręce do leżącej przede mną planszy skoncentruję się na kości ogonowej (potrzebującego pomocy) i rozpocznę przesyłanie (jednocześnie robiąc głębokie oddechy, przy wdechu (myślę o tym iż pobieram energię, natomiast przy wydechu wyobrażałem sobie iż energia życia poprzez moje dłonie dopływa do palców i następnie wnika poprzez czas i przestrzeń w rejon którym się w danej chwili zajmuję) energii uzdrawiającej jednocześnie wyobrażając sobie iż wywieram lekki ucisk jednocześnie (troszeczkę z boku) czyli z lewej strony kręgosłupa (palce lewej dłoni: kciuk, wskazujący i środkowy mam złączone) i podobnie z prawej strony kręgosłupa lecz prawą dłonią).

W tym momencie powinienem odczuwać znaczny przepływ energii.
Intuicyjnie wiem po jakim czasie (ok.1 do 2min) przemieszczam dłonie w górę w miejsce kości krzyżowej, a następnie na kolejne kręgi kręgosłupa (zatrzymując się w okolicy każdego z nich i intuicyjnie odczuwam jak długo w danym miejscu przesyłać energię).

W ten sposób po pewnym czasie docieram do rejonu potylicy (może to być szybko a może trwać godzinę lub dłużej)

Następnie sprawdziłem czy zabieg został wykonany dobrze, przykładając jedną dłoń na 7-my kręgu, a drugą na kość ogonową.
[jeśli pacjent czuje ciepło na kręgosłupie to zabieg jest wykonany dobrze]
Ja powinienem odczuwać w tym momencie ciepło i znaczny przepływ energii od dołu do góry.
W tym momencie kończę i odcinam się mentalnie od pacjenta.
Dziękuję wszystkim uczestnikom za udział w uzdrawianiu i przesyłam do każdego z osobna wibrację mana czyli chi i czystej bezwarunkowej miłości.

Pomysł zaczerpnąłem z książki pt. Dotyk kwantowy Uzdrawiająca moc dłoni autor Richard Gordon, (której przeczytanie gorąco polecam).

Zabieg przeprowadzony na odległość jest to bardzo bezpieczny.

Pozdrawiam
Zbyszek

Umieszczę ten wpis w wątku internetowa społeczność uzdrowicieli, a być może ktoś się jeszcze przyłączy.



Na górę
   
 
 
Post: 01 gru 2011, 19:06 
Dobry Wieczór

Przypominam uzdrawiamy dzisiaj od 23:00 poprzez czas i przestrzeń (telepatycznie)
jedyne namiary na pacjenta:
Krzysztof, Paweł jest z Wrocławia
aktualnie jest administratorem strony internetowej <davidicke.pl> yezalel

Koncentrujemy się szczególnie w rejonie kręgosłupa

Pozdrawiam
Zbyszek



Na górę
   
 
 
Post: 01 gru 2011, 21:23 
Zastanawiam się czy to "przejdzie" z taką ilością danych o mnie ?
Czy ta energia się "odnajdzie" i trafi do właściwego "adresata"



Na górę
   
 
 
Post: 02 gru 2011, 9:44 
Dzień Dobry (takie polskie ALOHA)

Wypadałoby aby pierwszy napisał o swoich odczuciach (jeśli jakiekolwiek były lub nie) i o tym jak odczuwa aktualnie swoje ciało materialne w dowolnym miejscu i czy zauważa jakikolwiek zmiany.

Natomiast mam także prośbę do każdego kto chciałby się podzielić z innymi swoimi wrażeniami o opis tu na stronie.

Ja zamieszczę swoje sprawozdanie (spisane notatki) za kilka dni.
Mogę tylko zasygnalizować iż gdy przesyłałem (kontrolując czas wahadłem) wibracje witamin to pacjent pobierał bardzo długo wibrację witaminy inozytol , następnie z pierwiastków życia (czyli mikro i makro elementów) długo przesyłałem wibrację fosforu, milibdenu i siarki, oraz z wibracji odpowiadających kolorom wibrację odpowiadającą umownie kolorowi żółtemu.

Pozdrawiam
Zbyszek

jeszcze uzupełnię: Warto wspomnieć iż z przesyłanych wibracji soli dr Schüsslera najdłużej trwało przesyłanie wibracji calcium fluoratum (fluorek wapnia) , oraz calcium phosphoricum (fosforan wapnia).



Na górę
   
 
 
Post: 02 gru 2011, 12:00 
Hmmm czuć wczoraj nic nie czułem bo usnąłem :język:
Dziś jak by mnie przestało "łupać" w środkowej części tam gdzie najbardziej odczuwałem.
Mam nadzieję że to do mnie trafiło a nie np. do innego kowalskiego :cooo?:
Tak czy siak, dziękuje wszystkim za zaangażowanie i pomoc, myślę że jeszcze do wieczora poobserwuję siebie (najlepszy będzie test przy zmywaniu garów, zwykle 2 min i nie mogę ustać).

Zbyszku jak byś miał mi coś takiego "osobistego" do przekazania co zauważyłeś (bo jestem pewien że coś tam o mnie się dowiedziałeś na pewno w trakcie) to pisz proszę na pw.

PS.
Jak odczuwaliście moje przeziębienie które mam to na pewno musiałem być ja :haha:

Pozdrawiam wszystkich szamanów i uzdrowicieli :hejka:



Na górę
   
 
 
Post: 02 gru 2011, 12:27 
Dzień Dobry (takie polskie ALOHA)

Doceniam poczucie humoru Krzysztofa Pawła z Wrocławia (użytkownika strony: yezalel)
(mogę to napisać tutaj - moim najistotniejszym odczuciem jest: odczuwany brak wiary u pacjenta iż telepatia działa - a działa dla KAŻDEGO zapewniam, natomiast udowadniać tego nikomu nie mam zamiaru) , a swoje notaki (krótkie zresztą) upublicznię za kilka dni - bo chciałbym aby inni uczestnicy uzdrawiania ujawnili swoje odczucia.

Tutaj rozmawiamy na temat praktycznego zastosowania TELEPATII przez każdego ( a jak powszechnie wiadomo jest to zagadnienie które wielu chciałby aby zniknęło ze świadomości każdego) natychmiast.
Dodam jeszcze iż gdy tylko umieszczam na stronie davidicke.pl informacje na temat telepatii to natychmiast mam blokowany dostęp do strony [/i]
Polecam wszystkim zapoznawanie się ze wcześniejszymi wpisami

Pomyślałem iż warto zamieścić poniższe informacje:

Inozytol
Jest niekiedy uważany za jedną z witamin z grupy B. Jego niedobór jest raczej rzadko spotykany, gdyż związek ten jest nie tylko produkowany przez organizm, ale i występuje w wielu produktach spożywczych. Około dwóch trzecich powstaje w organizmie w wyniku przemiany materii. Resztę dostarczamy zazwyczaj w codziennej diecie.

Inozytol jest syntetyzowany w mózgu, częściowo w wątrobie, nerkach i prawdopodobnie we wszystkich tkankach. Jest również budulcem błon komórkowych. Krąży we krwi, skąd jest pobierany przez komórki nie potrafiące go syntetyzować. Wytwarzają go także bakterie obecne w naszym organizmie, m.in. znajdujące się w układzie pokarmowym. Występuje w mięsie, mleku, owocach, zbożu i warzywach. Jest także – obok choliny – głównym składnikiem lecytyny, którą możemy zażywać w tabletkach (lecytyna znajduje się w orzechach, zwłaszcza ziemnych, soi, grochu, soczewicy i innych nasionach, pełnym ziarnie oraz kiełkach).

Aby nasz organizm mógł wykorzystać inozytol z pożywienia, potrzebny jest enzym o nazwie fytaza, który znajduje się w soku jelitowym i kosmkach jelitowych. Dlatego też, jeśli powstają zaburzenia w środowisku jelitowym, może dojść do niedoboru inozytolu. Sytuacja taka może mieć miejsce również wtedy, gdy niewłaściwie się odżywiamy, korzystając jedynie z półgotowanych produktów lub np. potraw przyrządzanych w kuchenkach mikrofalowych, co może pozbawić produkty naturalnych biosubstancji.

Tak jak w przypadku choliny nie istnieją jeszcze zalecenia co do dawkowania inozytolu. Prawdopodobnie dzienne zapotrzebowanie wynosi około 300-500 mg, ale w przypadku stresu dawka powinna być podwójna. Ilość ta jednak może okazać się niewystarczająca przy problemach z funkcjonowaniem układu pokarmowego.

Niektórzy uznają za najlepszy środek w działaniu odprężającym, uwalniającym pacjentów od napięcia i lęków, a także nasenny. Badania wykazują, że inozytol umożliwia równowagę miedzi i cynku w komórkach mózgu, co ma duże znaczenie dla naszego systemu nerwowego. Zbyt duża ilość miedzi w komórkach mózgu może bowiem powodować rozdrażnienie, uciążliwe nerwice, agresywność, a nawet anomalie psychiczne. Obecność inozytolu koryguje tę nadwyżkę, a cynk równoważy niekorzystne działanie i przynosi odprężenie.

Podobnie jak cholina substancja ta bierze udział w przenoszeniu sygnałów nerwowych i reguluje działanie niektórych enzymów. W komórce z cząstek inozytolu powstają jego fosforany, czyli aktywne sole kwasu fosforowego, które stymulują jony wapnia, aktywizując neuroprzekaźniki. Działają one różnie w zależności od organu, w którym się znajdują, dzięki wpływowi inozytolu na przemianę tkanki nerwowej zostają pobudzone do działania.

Współpracując z choliną, inozytol – jako składnik lecytyny – bierze udział w przemianie cholesterolu, dzięki czemu chroni organizm przed arteriosklerozą. Uczestniczy w produkcji, przenoszeniu i działaniu tłuszczów.

Szczególna sytuacja w przyswajaniu inozytolu występuje u diabetyków, którzy mają podwyższony poziom glukozy we krwi, co hamuje przyswojenie inozytolu w komórkach mózgowych i nerwowych. Powoduje to niedobór tej substancji w mięśniach, a w konsekwencji zakłócenia motoryczne i nerwowe. Sam inozytol może mieć terapeutyczny wpływ na choroby nerwów towarzyszące cukrzycy.

Związek ten bierze także udział w wytwarzaniu spermy (100 g spermy zawiera 53 mg inozytolu). Dlatego też przypuszcza się, że brak inozytolu może stać się przyczyną niepłodności.

Odgrywa także rolę w rozwoju wielu komórek w szpiku kostnym. Dzięki niemu rosną nasze włosy.

Obniża również ciśnienie tętnicze powstałe wskutek stresu. Można zaobserwować też obecność inozytolu w zdrowych soczewkach oczu, dnie oka, a także łzach, co nasuwa przypuszczenie, że jego brak może prowadzić do chorób oczu.

Jego metabolizm ulega zmianie przy przewlekłej niewydolności nerek oraz stwardnieniu rozsianym.

*Inozytol jest wrażliwy na kofeinę zawartą w kawie. Dlatego u ludzi pijących po 2-4 filiżanki kawy dziennie może wystąpić jego niedobór.
*Substancję tę tracą osoby, które piją zbyt wiele wody (ponad 2,5 l dziennie), gdyż wypłukuje ona inozytol z organizmu.

W/w informacje pochodzą z: rozdziału 3 Brak witamin przyczyną wszystkich chorób z książki Prof. Dr Zbigniewa Wiśniewskiego.

Fosfor - P
Pierwiastek zaliczany do grupy makroelementów niezbędnych dla organizmu ludzkiego.
Jako budulec układu kostnego oraz zębów stanowi podstawowy składnik organizmu. Jest ponadto niezbędny w wielu procesach anabolicznych i katabolicznych. Jego dobowe zapotrzebowanie wynosi około 400 mg. Zapobiega zrzeszotowieniu kości (wraz z Ca, Mg i Si) oraz deformacjom kręgosłupa.
Molibden - Mo
Pierwiastek zaliczany do grupy mikroelementów niezbędnych dla organizmu człowieka. Występuje w śladowych ilościach, a jego dobowe zapotrzebowanie jest niewielkie (0,1 - 0,5 mg). Rola i znaczenie dla organizmu nie zostały w pełni poznane, ale wiadomo, że wpływa na prawidłowy rozwój organizmów zwierzęcych i ludzkich.
Niedobór molibdenu w organizmie może powodować takie objawy, jak: biegunki, zaburzenia gruczołów płciowych, zmiany w układzie kostnym, próchnica zębów. Terapeutyczne właściwości pomocne w stanach zapalnych (wywoływanych przez wirusy, bakterie itp.), niektórych schorzeniach nowotworowych i miażdżycy.
Siarka - S
Pierwiastek mający duży wpływ na zdrowie człowieka; niezbędny do utrzymania aktywności biologicznej białek. Działa zabójczo na bakterie, grzyby i pasożyty skóry. Siarka jest niezbędna w leczeniu świerzbu, trądziku i innych schorzeń skóry. Może być pomocna w terapii niektórych chorób nowotworowych, zatruć pokarmowych, chorób na tle wirusowym i bakteryjnym, chorób krwi.

Informacje pochodzą z książki: radiestezja zdrowia Zbigniew Królicki

Calcium fluoratum
-substancja związana z tkanką włóknistą pomocna przy przywracaniu elastyczności skóry i żył (zmiany starcze), leczeniu reumatyzmu i paradentozy oraz wspomagająca zrastanie kości.

Calcium phosphoricum[/u]
- substancja związana z tkanką kostną pomocna są przy schorzeniach tkanki kostnej oraz dla stymulacji zrastania się złamanych kości. Pomaga likwidować m.jn. Miedziane plamki na skórze i bóle głowy z odczuciem chłodu.

Informacje pochodzą z diagramu soli dr Schüssera (sole mineralne są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania naszego organizmu. Pomimo, że stanowią 0,6% zawartości żywej komórki, spełniają ogromną rolę.)

Kolor [u]żółty
- leczy umysł jako całość, zwłaszcza podczas nieustalonych chorób i obrażeń cielesnych, regeneruje system nerwowy. Stosowany w dolegliwościach żołądkowych, niestrawności, zaparciach, hemoroidach, niedomaganiach wątroby, cukrzycy, chorobach skóry i wyczerpaniach nerwowych. Kolor żółty emanuje magnetycznie i alkalicznie, nie jest więc szkodliwy dla zdrowia. Działa pobudzająco i inspirująco na wyższą mentalność. Pomaga w uzyskaniu dobrego samopoczucia. Oczyszcza pory w ciele. Symbolizuje materią. W przypadku przedawkowania mogą pojawić się biegunki. Większość warzyw i owoców o żółtej skórce, także pietruszka emanują tym kolorem.

Informacje pochodzą z książki: RADIESTEZJA dla każdego Mirosław Winczewski

Pozdrawiam
Zbyszek



Na górę
   
 
 
Post: 02 gru 2011, 12:42 
Hmmm z tego wnioskuję że to nie tylko na kręgosłup mi poszło pomocnie ale i na np...

Kolor żółty = Moja depresja, i stłuszczenie wątroby
Calcium, Fosfor = Kręgosłup.
Inozytol = Tak moje jedzenie nie jest najwyższych lotów.
Siarka = Na nogach mam plamki jakieś złogi żelaza czy coś.

Tak to powiązałem, nie wiem czy słusznie ale to już do Zbyszka eksperta piłeczka.

PS.

Nie to że nie wierze tylko się zastanawiałem czy mając taką ilość danych o mnie byłeś w stanie precyzyjnie kierować energię do mnie właśnie ?

Pozdrawiam.



Na górę
   
 
 
Post: 02 gru 2011, 12:59 
Wiecej wiary Yezalel. Ty za duzo nie mysl tylko rob swoje... a ZBW i reszta uzdrawiaczy beda (zreszta juz robia) robic swoje... i to tyle.


A tak na marginesie... Bardzo, ale to bardzo podoba mi sie to, co tu robicie... Cos pozytecznego, cos praktycznego... :spoko: :tak:



Na górę
   
 
 
Post: 02 gru 2011, 14:02 
Dzień Dobry (takie polskie ALOHA)

Tak naprawdę to jeśli ktokolwiek chciałby dotrzeć do kogokolwiek to takie informacje które tutaj służyły jako adres do Krzysztofa Pawła są zupełnie zbędne - była to po prostu prosta prezentacja dla wszystkich którym brak wiedzy a być może i odrobiny praktycznego doświadczenia.

Zapewniam iż otrzymałeś Krzysztofie Pawle sporo z apteki tego co było w tym momencie dla ciebie korzystne, uzdrawiające i najpotrzebniejsze - lecz warto także wiedzieć iż to co przesyłałem przez godzinę wczoraj wieczorem jeszcze przed 23:00 poprzez czas i przestrzeń starcza tylko na jakiś czas bo jak wiadomo dobowe zapotrzebowanie naszych organizmów należy uzupełniać (w innym wypadku znowu będziesz na przysłowiowych kolanach).

Pozdrawiam
Zbyszek



Na górę
   
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 80 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3  Następna

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group