Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 18 gru 2017, 21:30

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 71 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3
Autor Wiadomość
Post: 05 sie 2016, 16:15 
Offline
Globalny moderator
Globalny moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lut 2013, 16:42
Posty: 3260
Płeć: mężczyzna
@klesk88
Może natrafiłeś na moment,że się treść zaczęła zakodowywać,melodia..cokolwiek-musiałeś zwrócić uwagę-to się nie dzieje ot tak znikąd,niezauważalnie.Może odkoduj znajdując przeciwstawność.
HELLO by ULTRAVOX
phpBB [video]

Cytuj:
Witaj, witam, witajcie
Zapraszam do świata, który sam stworzyłeś
Witam, witam, witam
Niczym deszcz to spada na Twój smutny pochód

Jeśli ciągle robisz
To co już zrobiłeś
Wtedy nic dobrego nigdy nie nadejdzie
Jeśli zawsze dostajesz
To co już dostałeś
Odnajdziesz te miłostki, o których zapomniałeś.

Witaj, witam, witajcie
Zapraszam do świata, którego stworzyłeś
Witam, witam, witam
Spada to na Twój smutny codzienny byt
Dalej, przegryź swą gorzką pigułkę
I przykro, przynajmniej do czasu
Gdy komuś też będzie, ale nigdy nie będzie
Witam, witam, witam, witam, witam.

Nie masz na kogo zrzucić winy
Ponieważ to było twoim celem
Oddałeś swe życie, serce, duszę
Owinięte w oszustwo
Miłując kłamstwo
Aby dowiedzieć się, że życie zostawiło Cię na lodzie.

Witam, witaj, witamy
Zapraszam do świata, który stworzyłeś
Witam, witam, witam
To opada na twój smutny byt
Dalej, przegryź gorzką pigułkę
I przykro, przynajmniej do czasu
Gdy komuś też będzie, ale nigdy nie będzie
Witam, witam, witam, witam, witam.

Witam, witam, witam
Zapraszam do świata, który sam stworzyłeś
Witam, witam, witam
Pada to na Twą smutną drogę.
Gotów jesteś by przegryźć tę gorzką pigułkę
Przykro...

Witam, witam, witam, witam, witam.

http://www.tekstowo.pl/piosenka,ultravox,hello.html

Hymn.

Remedium:
solfeggio-dna-i-dzwieki-t2388.html
,
dodatki do remedium
adrian-wagner-ukryte-elementy-w-muzyce-i-dzwiekach-t7920.html
alboALBO
dlaczego-zmieniono-stroj-instrumentow-muzycznych-na-a-440-hz-t5084.html

_________________
Żywe Zwierciadła i zakrzywione odbicia.
.kapsw oget jatyzc eiN



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 05 sie 2016, 16:15 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 05 sie 2016, 16:35 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 02 paź 2014, 20:23
Posty: 69
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Las
Ja tak miewam. Kiedy w podróży nudy, a rodzice szarzy ludzie słuchają tych stacji...
tego zet, rmf fm, eska ... bo to im się "podoba..." to nie mam wyboru i choć każę to wyciszyć to wciąż,
jestem zdany na słuchanie tego... W takich sytuacjach, wyglądam za okno i skupiam się na tym co krajobraz przedstawia, lub zaczynam myśleć nad różnymi rzeczami w różnoraki sposób, lub obserwuję bacznie otoczenie (przyrodę) i wyciągam wnioski, czasami robię to samo właśnie z tą muzyką i wtedy zaczynam "truć" rodzicom, że ta cała pop kultura to jedno wielkie zboczenie... Lub zajmuję się mudrą małych palców, mudrą keczari (tzw. próbuję i próbuję wsadzić język za to przeklęte podniebienie xDD) albo po prostu "wyłączam się", to też w jakiś sposób pomaga. Jednak chodzi o skupienie i cóż, tak jak w hathayoga pradipika treści się że :

"Mudra ta zwana jest przez Siddhów Kheczari, ponieważ przy wykonywaniu jej umysł pozostaje w Akaszi."



"Kiedy umysł jest wchłonięty, Prana jest powściągnięta, a gdy Prana jest powściągnięta, umysł jest wchłonięty."

Chodzi głównie o skupienie !
Żeby się przed tym draństwem obronić to trza być świadomym co oni tam przedstawiają. Sataniści wiedzą, że jeśli ktoś rozszyfruje ich symbol, automatycznie traci on swoją moc. Lecz nie wystarczy chyba tylko tego nie słuchać, żeby się od tego uwolnić, ponieważ fale radiowe, które te stacje radiowe rozsyłają, tak czy siak uderzają o mózg :P Pozostaje próbować, poznawać i wnioskować techniki treningu ciała, duszy i umysłu w postaci ścieżek jogi, tai-chi, huny, szamanizmu itd... , wszystkiego tego co pozwoli człowiekowi przetrwać w zdrowiu cielesnym, umysłowym i duchowym te ciężkie czasy, a będąc silniejszym dzięki praktyce takich systemów, takie bzdury nie będą już działać, będą niczym komar próbujący się wgryźć w piętę leśnego człowieka ;)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 23 lis 2016, 19:43 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 mar 2015, 19:59
Posty: 252
Płeć: mężczyzna
Taka refleksja mnie przeszła by napisać co sądzę o obecnych trendach w muzyce rap.
Zauważyliście że dziś najbardziej chcianymi elementami i tematami tej muzyki jest przywiązanie do pieniędzy, chwalenie się bogactwem, kult materializmu? Dawniej taką najpowszechniejszą używką towarzyszącą tej subkulturze była marihuana, dziś w przypadku wielu raperów pojawiają się takie nieodłączne "przystawki" jak kodeina w drinkach, kokaina czy chęć w prześciganiu się palenia zioła na rekord. Im bardziej naćpany tym bardziej odjechany w swoim tekstach = COOL. Jest zapotrzebowanie na to by być jak największym kozakiem któremu nikt nie podskoczy mającym pod sobą masy panienek, pieniędzy, z gangsterskim elementem w tle.
A taki tradycyjny rdzenny rap ze złotej ery (lata 90) co przekazywał pozytywne wartości, czasem nie raz atakując zgniły system.... zszedł na boczny tor. Nawet jak dziś ktoś gra takie samo klimatem zbliżone brzmienie to i tak jest niezauważalny przez ten nowoczesny rapowy tłum z lansiarskimi błyskotkami, plastikowym brzmieniem z playbacku, plikami banknotów przy uchu imitujacymi telefon (co im się w tej głowie robi to ja nie wiem) itp. Czy z Waszej perspektywy uważacie że rap umiera??? mimo tego że jak sie głębiej poszuka to znajdzie się coś wartościowego.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 23 lis 2016, 23:30 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree

Rejestracja: 09 wrz 2015, 13:45
Posty: 8
Płeć: mężczyzna
To nasze społeczeństwo umiera, nie tylko rap. Też mam takie odczucia i wkurza mnie, że ci młodzi ludzie tego nie dostrzegają, a za razem nie rozumiem czemu tego nie potrafią. Nawet z czysto technicznej strony ten cały "newschool" jest po prostu biedny. Wiadomo, że co nowe pokolenie to nowa muzyka która przez większość starszych ludzi jest nie rozumiana, tak jak było ze starym hip-hopem, no ale kurde, bez przesady.

Niestety wpajają od najmłodszych lat pogoń za pieniądzem, a rodzice nic z tym nie robią bo to już nie są ich dzieci, wolą synkowi dać smartphona żeby się odczepił. Jest to tak samo nasza wina jak i tych którzy kierują tym zza kurtyn. Ich wina ponieważ do tego dążą, a nasza ponieważ jesteśmy wobec tego obojętni.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 04 gru 2017, 13:32 
Offline
Master Mason * 3rd Degree
Master Mason * 3rd Degree

Rejestracja: 16 gru 2015, 16:07
Posty: 27
rap jest aktualnie najbardziej spaczonym gatunkiem muzycznym. Wyszedł jako alternatywa, odrębna kultura, sposób na życie dla młodzieży ale niestety skończył okropnie. Najczęstszą hybrydą muzyczną jest pop+rap lub muzyka elektroniczna+rap. Miał na pewno na to wpływ fakt, że taki rap jest tworzyć najłatwiej. Jest to muzyka biedna brzmieniowo,popularna wśród młodych, a w dodatku nie ma w niej cenzury, można kląć na potęgę, i przewijać najbardziej sprośne teksty. Nie trzeba umieć śpiewać, wystarczy pisać rymy. Nawet głosu nie trzeba mieć, bo aktualny rap w 95 procentach jest przepuszczony przez auto tune. A więc przepis na sukces wśród wykonawców jak i słuchaczy jest bardzo prosty. Im bardziej jesteś zepsuty,wulgarny,naćpany tym szybciej odniesiesz sukces. Bo dzisiejszy rap to w 99% są teksty o pieniądzach, dziwkach, narkotykach i tak w kółko. Żadna inna muzyka w historii nie była aż tak pusta i zepsuta jak dzisiejszy rap głównego nurtu. Ostatnio czytałem, że młodym rapowym gwiazda zdarza się umierać z przedawkowania już na samym początku kariery hip-hopowej w wieku dwudziestu-paru lat.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 04 gru 2017, 15:18 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 03 mar 2016, 3:07
Posty: 101
Płeć: mężczyzna
W zasadzie poruszyliście ciekawy temat, więc też się wypowiem, bo z mojej perspektywy wygląda to trochę inaczej.
Na początku (patrząc na USA i Polskę) wielu wykonawców w tekstach odnosiło się do kwestii społecznych i poruszało ważne tematy, ale bardzo szybko przerodziło się to w dobrze prosperujący biznes. Warto zaznaczyć, że w końcówce lat dziewięćdziesiątych i na początku nowego tysiąclecia internet w Polsce nie był tak rozpowszechniony przez co wiele osób ma zakrzywione spojrzenie odnośnie tematu. W tamtych czasach może nie było tylu wykonawców i zespołów jak obecnie, do ogólnej świadomości przebiło się kilka składów oraz raperów, którzy działali solowo i wydawali legalne płyty, ale poza nimi działało gro wykonawców mniej znanych, którzy nie docierali do szerszego grona odbiorców, bo nie mieli takiej możliwości (nie nagrywali i nie wydawali płyt, bo nie mieli wydawcy, nie mieli dostępu do profesjonalnego sprzętu albo nagrywanie kawałków traktowali jako dobrą zabawę), ale działali sobie lokalnie na swoim podwórku - robili swoje, bo chcieli się przebić i osiągnąć sukces. Dla wielu ludzi jak czegoś nie widać to, to nie istnieje, a to złe podejście do tematu. Pamiętacie tamte czasy? Rapu w mediach praktycznie nie było, zawsze był wyśmiewany i pokazywany w negatywnym świetle np. w serialu "Klan" pokazywano raperów czy ludzi związanych z hip-hopem jako obdartusów, brudasów, żuli i narkomanów. Z kolei w USA królował wizerunek gangsta-rapera, groźnego typa, który ma powiązania z lokalnymi gangami.

Wychodziła płyta to się kupowało albo zgrywało od znajomych i z kumplami słuchało się na osiedlu. Czasem ktoś z zagranicy dostał anglojęzyczną płytę. Jaraliśmy się, bo to był rap i zetknięcie się z nową kulturą, ale znajomość języka mocno kulała, więc ludzie nie zawsze wiedzieli do czego buja im się głowa :) Takie były czasy. Dużo rzeczy rozchodziło się pocztą pantoflową. Warto też zwrócić uwagę, że rap trafiał do młodzieży w tamtych czasach, bo był formą buntu wobec systemu. Wielu ludziom to się podobało. Słuchali, fascynowali się, a potem inspirowali i robili coś swojego. Wiele składów i solistów rozpoczęło działalność pod wypływem impulsu chcąc podzielić się z innymi swoimi przemyśleniami. Rozpowszechnienie internetu, powstawanie serwisów typu wrzuta, youtube i wielu innych spowodowało, że ci lokalni, mniej znani, ale konsekwentnie robiący swoje, zaczęli upubliczniać swoje kawałki w internecie. Raperzy mający już kilka legalnych wydawnictw na koncie utrzymywali swoją pozycję, ale z każdym rokiem przybywało wykonawców, coraz większa ich ilość zaczęła wychodzić na światło dzienne. Wcześniej nie byli zauważani, bo działali amatorsko, ale internet spowodował, że z każdym rokiem zaczęło pojawiać się ich coraz więcej.

A co do tematyki kawałków to patrząc na USA i Polskę to zawsze, nawet w złotej erze rapu były dupy, lans, pieniądze, narkotyki, złote łańcuchy, samochody, kreowanie się na kozaka, wielu ziomków wokół itp. Taka jest specyfika tego gatunku. Pokazanie siebie i liryczna konfrontacja z innymi, by sprawdzić kto jest lepszy :) Przechwałki i puszenie się zawsze było obecne w rapie. Może nie ma to akceptacji wśród rozsądnych ludzi, ale zawsze było elementem tej kultury.

Oczywiście wcześniej i obecnie jest wielu typów, którzy nawijali/nawijają, że mają góry hajsu, są kozakami, że trzymają się zasad itp., ale w większości przypadków to tylko nieprawdziwy wizerunek stworzony na potrzeby rynku i leczenie kompleksów przez muzykę i zdobycie popularności. Czy rap nie żyje? Żyje, ale w znacznym stopniu przekształcił się w biznes i stał się papką i pustosłowiem, ale mimo tego, nadal są wykonawcy, którzy nie traktują tego tylko i wyłącznie jako trzepanie kasy i mają treści w swoich utworach. Nie mam tutaj na myśli truizmów i populizmów, które raper co roku zamieszcza na swoich płytach od dziesięciu lat, by się utrzymać na rynku. Sam preferuję gry słowne, wieloznaczności i teksty ukierunkowane na myślenie, które poruszają istotny temat, ale nie szukam w muzyce prawd życiowych, gdyż wiem, że to gałąź rozrywki. Cieszy mnie, gdy ktoś ma coś do powiedzenia i nie boi się przedstawić swojego zdania na konkretny temat, ale doskonale pamiętam jak sam zaczynałem słuchać rapu, więc nie razi mnie zachowanie dzieciaków, którzy obecnie zaczynają słuchać rapu.

Początkowo słuchałem kawałków, gdzie było jak najwięcej wulgaryzmów. Wynikało to z głupiej chęci pokazania się przed innymi, ale z czasem, gdy człowiek zaczął zdobywać świadomość to podejście mocno ewoluowało, bo w końcu uczymy się na błędach, rozwijamy i idziemy do przodu. Oczywiście nie podoba mi się, gdy małolaci robią sobie bożka z jakiegoś przećpanego typa, ale liczę na to, że za kilka lat, gdy zaczną zyskiwać świadomość, będą się wstydzić czego i kogo słuchali wcześniej oraz zmienią swoje postawy i podejście.
Jest wielu raperów, którzy bredzą o "przekazie" lub, że zerwali ze swoimi nałogami, a nieraz się zdarza, że taki wykonawca na koncercie swoich odbiorców prosi o "wesołego papieroska". Jest wiele hipokryzji i zakłamania wśród wykonawców, ale trzeba dostrzegać te dobre rzeczy. To jest biznes, więc trzeba mieć wybiórcze podejście i nie odbierać wszystkich kawałków jako prawdę. Szanuję raperów, którzy mają coś do powiedzenia, ale większość obecnie robi śmietnik. Pozostaje powrót do starych płyt albo przerzucenie się na inne gatunki muzyczne. Czy newschool jest zły? Fajnie, że rap nie stoi w miejscu, że wchodzą nowe bity i od strony technicznej wygląda to lepiej niż wcześniej, ale natłok wydawanych płyt powoduje, że po dość krótkim czasie następuje przesyt, ponieważ poza nowoczesnymi bitami i nawijką w tych kawałkach nie ma treści i praktycznie wszystkie są robione na jedno kopyto. Właściwie w dzisiejszych czasach raperzy bardziej skupiają się za wizerunku niż na płytach. I to jest smutne, że wzbudzanie kontrowersji jest ważniejsze od muzyki. Wszystko ująłem w dużym skrócie, ale myślę, że wiecie o co mi chodzi.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 gru 2017, 12:09 
Offline
Master Mason * 3rd Degree
Master Mason * 3rd Degree

Rejestracja: 16 gru 2015, 16:07
Posty: 27
Matrix-myślenie pisze:
W zasadzie poruszyliście ciekawy temat, więc też się wypowiem, bo z mojej perspektywy wygląda to trochę inaczej.
Na początku (patrząc na USA i Polskę) wielu wykonawców w tekstach odnosiło się do kwestii społecznych i poruszało ważne tematy, ale bardzo szybko przerodziło się to w dobrze prosperujący biznes. Warto zaznaczyć, że w końcówce lat dziewięćdziesiątych i na początku nowego tysiąclecia internet w Polsce nie był tak rozpowszechniony przez co wiele osób ma zakrzywione spojrzenie odnośnie tematu. W tamtych czasach może nie było tylu wykonawców i zespołów jak obecnie, do ogólnej świadomości przebiło się kilka składów oraz raperów, którzy działali solowo i wydawali legalne płyty, ale poza nimi działało gro wykonawców mniej znanych, którzy nie docierali do szerszego grona odbiorców, bo nie mieli takiej możliwości (nie nagrywali i nie wydawali płyt, bo nie mieli wydawcy, nie mieli dostępu do profesjonalnego sprzętu albo nagrywanie kawałków traktowali jako dobrą zabawę), ale działali sobie lokalnie na swoim podwórku - robili swoje, bo chcieli się przebić i osiągnąć sukces. Dla wielu ludzi jak czegoś nie widać to, to nie istnieje, a to złe podejście do tematu. Pamiętacie tamte czasy? Rapu w mediach praktycznie nie było, zawsze był wyśmiewany i pokazywany w negatywnym świetle np. w serialu "Klan" pokazywano raperów czy ludzi związanych z hip-hopem jako obdartusów, brudasów, żuli i narkomanów. Z kolei w USA królował wizerunek gangsta-rapera, groźnego typa, który ma powiązania z lokalnymi gangami.

Wychodziła płyta to się kupowało albo zgrywało od znajomych i z kumplami słuchało się na osiedlu. Czasem ktoś z zagranicy dostał anglojęzyczną płytę. Jaraliśmy się, bo to był rap i zetknięcie się z nową kulturą, ale znajomość języka mocno kulała, więc ludzie nie zawsze wiedzieli do czego buja im się głowa :) Takie były czasy. Dużo rzeczy rozchodziło się pocztą pantoflową. Warto też zwrócić uwagę, że rap trafiał do młodzieży w tamtych czasach, bo był formą buntu wobec systemu. Wielu ludziom to się podobało. Słuchali, fascynowali się, a potem inspirowali i robili coś swojego. Wiele składów i solistów rozpoczęło działalność pod wypływem impulsu chcąc podzielić się z innymi swoimi przemyśleniami. Rozpowszechnienie internetu, powstawanie serwisów typu wrzuta, youtube i wielu innych spowodowało, że ci lokalni, mniej znani, ale konsekwentnie robiący swoje, zaczęli upubliczniać swoje kawałki w internecie. Raperzy mający już kilka legalnych wydawnictw na koncie utrzymywali swoją pozycję, ale z każdym rokiem przybywało wykonawców, coraz większa ich ilość zaczęła wychodzić na światło dzienne. Wcześniej nie byli zauważani, bo działali amatorsko, ale internet spowodował, że z każdym rokiem zaczęło pojawiać się ich coraz więcej.

A co do tematyki kawałków to patrząc na USA i Polskę to zawsze, nawet w złotej erze rapu były dupy, lans, pieniądze, narkotyki, złote łańcuchy, samochody, kreowanie się na kozaka, wielu ziomków wokół itp. Taka jest specyfika tego gatunku. Pokazanie siebie i liryczna konfrontacja z innymi, by sprawdzić kto jest lepszy :) Przechwałki i puszenie się zawsze było obecne w rapie. Może nie ma to akceptacji wśród rozsądnych ludzi, ale zawsze było elementem tej kultury.

Oczywiście wcześniej i obecnie jest wielu typów, którzy nawijali/nawijają, że mają góry hajsu, są kozakami, że trzymają się zasad itp., ale w większości przypadków to tylko nieprawdziwy wizerunek stworzony na potrzeby rynku i leczenie kompleksów przez muzykę i zdobycie popularności. Czy rap nie żyje? Żyje, ale w znacznym stopniu przekształcił się w biznes i stał się papką i pustosłowiem, ale mimo tego, nadal są wykonawcy, którzy nie traktują tego tylko i wyłącznie jako trzepanie kasy i mają treści w swoich utworach. Nie mam tutaj na myśli truizmów i populizmów, które raper co roku zamieszcza na swoich płytach od dziesięciu lat, by się utrzymać na rynku. Sam preferuję gry słowne, wieloznaczności i teksty ukierunkowane na myślenie, które poruszają istotny temat, ale nie szukam w muzyce prawd życiowych, gdyż wiem, że to gałąź rozrywki. Cieszy mnie, gdy ktoś ma coś do powiedzenia i nie boi się przedstawić swojego zdania na konkretny temat, ale doskonale pamiętam jak sam zaczynałem słuchać rapu, więc nie razi mnie zachowanie dzieciaków, którzy obecnie zaczynają słuchać rapu.

Początkowo słuchałem kawałków, gdzie było jak najwięcej wulgaryzmów. Wynikało to z głupiej chęci pokazania się przed innymi, ale z czasem, gdy człowiek zaczął zdobywać świadomość to podejście mocno ewoluowało, bo w końcu uczymy się na błędach, rozwijamy i idziemy do przodu. Oczywiście nie podoba mi się, gdy małolaci robią sobie bożka z jakiegoś przećpanego typa, ale liczę na to, że za kilka lat, gdy zaczną zyskiwać świadomość, będą się wstydzić czego i kogo słuchali wcześniej oraz zmienią swoje postawy i podejście.
Jest wielu raperów, którzy bredzą o "przekazie" lub, że zerwali ze swoimi nałogami, a nieraz się zdarza, że taki wykonawca na koncercie swoich odbiorców prosi o "wesołego papieroska". Jest wiele hipokryzji i zakłamania wśród wykonawców, ale trzeba dostrzegać te dobre rzeczy. To jest biznes, więc trzeba mieć wybiórcze podejście i nie odbierać wszystkich kawałków jako prawdę. Szanuję raperów, którzy mają coś do powiedzenia, ale większość obecnie robi śmietnik. Pozostaje powrót do starych płyt albo przerzucenie się na inne gatunki muzyczne. Czy newschool jest zły? Fajnie, że rap nie stoi w miejscu, że wchodzą nowe bity i od strony technicznej wygląda to lepiej niż wcześniej, ale natłok wydawanych płyt powoduje, że po dość krótkim czasie następuje przesyt, ponieważ poza nowoczesnymi bitami i nawijką w tych kawałkach nie ma treści i praktycznie wszystkie są robione na jedno kopyto. Właściwie w dzisiejszych czasach raperzy bardziej skupiają się za wizerunku niż na płytach. I to jest smutne, że wzbudzanie kontrowersji jest ważniejsze od muzyki. Wszystko ująłem w dużym skrócie, ale myślę, że wiecie o co mi chodzi.


ciężko się z Tobą nie zgodzić kolego, bo w 90% masz tutaj ze wszystkim rację. Dlaczego w 90?

A no dlatego, że choć zawsze w tej muzyce przewijały się motyw kozaka gangstera z pannami, pieniędzy,
bragga czyli przechwalanie się, to nie było to na taką skalę jak teraz. Był to jeden z nurtów w tej muzyce, ale jednak większość to był tzw świadomy hip hop poruszający sprawy społeczne, lub zwykłej codzienności. Te motywy były głownie domeną tzw zachodniego wybrzeża, natomiast wschodnie proponowało raczej bardziej refleksyjne, polityczne, czasem wręcz intelektualne lub moralizujące treści. Wystarczy tu wymienić Common,Gang Starr,KRS-One,Public Enemy. Nawet takie gwiazdy jak 2pac zawierały w swojej twórczości jakieś refleksje, oraz przesłanie.
I w takiej postaci trafiał do głównego nurtu. Dziś nie zostało z tego absolutnie nic.

Nawet gwiazdeczki hip-hopowe lub około hip-hopowe z lat 90tych i przełomu wieku jak R.Kelly czy Nelly
prezentowały bardziej "uduchowione" liryki niż robi się to obecnie.

Dziś w mainstreamie nie ma praktycznie ani jednej takiej postaci, tak więc zmieniło się i to dużo. Motyw łatwego, konsumpcyjnego i szybkiego życia zajał cały hip-hop głównego nurtu. Zmieniło się, i to dużo



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 gru 2017, 15:35 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 03 mar 2016, 3:07
Posty: 101
Płeć: mężczyzna
Nie da się ukryć, że raperom działającym w mainstreamie zwłaszcza w Ameryce (w Polsce też) chodzi głównie o pieniądze. Tak jak napisałem wcześniej - obecnie jest to biznes, więc by dotrzeć do jak największej rzeszy odbiorców, piszą nieskomplikowane teksty o niczym, bo nie ma co się oszukiwać, ale większość osób szeroko pojętą muzykę traktuje jako rozrywkę i nikt podczas zabawy czy pobytu na plaży nie będzie analizował rozbudowanego tekstu, który porusza ważny temat. Większość osób woli proste formy. Nie lubią analizować. Dla nich najważniejsze jest, by głowa się bujała. Jak coś przekracza ich percepcję - automatycznie to odrzucają. Takie mamy czasy. Jakiś utwór jest popularny, ciągle leci w radio, nie wiem dokładnie o czym jest tekst, bo nie znam dokładnie angielskiego/francuskiego/niemieckiego, ale wielu ludzi go chwali, a większość przecież nie może się mylić ;p hehe. Tak to wygląda obecnie. Nie każdy ma własne zdanie tylko idzie ślepo za tłumem.

Amerykański mainstream to dno, ale są raperzy np. Kendrick Lamar czy Lupe Fiasco, którzy mają coś do powiedzenia i konsekwentnie robią swoje. Jeśli chodzi o polskich aktywnych raperów to lubię Łonę. Jego kawałki skłaniają do przemyśleń, a poza tym od lat robi swoje i nie sprzedaje dupy. Ma wypracowaną grupę słuchaczy i nie spłyca tekstów, by na siłę dotrzeć do jak najszerszego grona. Większość wykonawców to syf, ale ja staram się dostrzegać w tym całym szambie jakieś pozytywy i na nich się skupiać. W zasadzie to słuchacze kształtują rynek, bo to jest bardzo prosta zależność. Ludzie nie myślą i nie analizują tekstów - raperzy nie muszą się za bardzo wysilać, mogą nagrać dziesięć płyt o tym samym, a naiwni słuchacze i tak się nie zorientują. Najlepszym przykładem jest Paluch.

Gdyby ludzie byli w pełni świadomi czego słuchają, nie dawaliby się nabierać na te same teksty tylko skreślaliby tego wykonawcę przez co automatycznie spadałyby mu słupki poparcia, więc by utrzymać pozycję musiałby się wysilić i rzeczywiście nagrać solidny album. To jak obecnie wygląda rynek muzyczny jest winą słuchacza. Dają atencję ludziom, którzy nie mają nic do powiedzenia i od kilku płyt powielają sami siebie. Raperzy czy przedstawiciele innych gatunków wykorzystują fakt, że większość słuchaczy to debile. Tworzą coś typowo pod nich bez większego wysiłku. Ich teksty to fikcja i zmyślone historie, by przez muzykę leczyć kompleksy. Konkurencja na rynku wydawniczym jest dość spora, więc standardy muzyczne czy teksty same w sobie są na bardzo niskim poziomie. Wartościowe rzeczy trzeba wyszukiwać samemu :) W głównym nurcie jest ich śladowa ilość.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 08 gru 2017, 12:56 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 mar 2015, 19:59
Posty: 252
Płeć: mężczyzna
Jak czytam ostatnie posty, to stwierdzam, że na złej stronie hip hopu nie tylko polskiego nie pozostawiliście suchej nitki. Nie ukrywam, ze mi zdarza się czasem posłuchać tych "rapowych fast foodów" ale do pewnej granicy dobrego smaku i z umiarem, bo jak już zauważam że zaczynam słuchać jakiegoś tekstowego masła maślanego bez głębszego przesłania lub jest na siłę robiony jakiś trap przez małolatów z buraczaną lanserką w tle, to szybko to wyłączam. Jest to teraz na czasie, i bardzo dobrze opisaliscie czemu tak jest i z czego to wynika. Od siebie jeszcze dodam że tym marketingowcom za kulisami którzy na swoj sposób kreują rzeczywistość polskiego rapu, tak zalezy na tym by ten syf na czasie był promowany, że dochodzi do tego że pojawiają się "raperzy" znikąd i od razu zajmują czołowe miejsca na olisie. Co do wizerunku owszem, w tekstach na portalach większość raperów kreuje taki a nie inny wizerunek, oparty na zasadach, rozwoju itp, a w rzeczywistości jest zupełnie inaczej jak chodzi o biznes. Tutaj dobrym przykąłdem jest Bezczel, którego prawdziwy wizerunek został przedstawiony w dissie przez jego byłego hypemana.... zresztą ja na tą hipokryzje zwracałem uwagę już znaczenie wcześniej, kiedy nie za bardzo się jeszcze chciało to dostrzec większej ilości słuchaczy.... zresztą dalej się nie chce dużej częsci słuchaczy to dostrzec, bo myśla, a co mi tam ważne że buja i nie ma się co wczuwać... ale z drugiej strony nieświadomie jest się fajnie otępiać... może jak dorośnie ta gimbaza to będzie się tego wstydzić.

A tak na koniec polecam przesłuchać ten kawałek RY23, mimo że krótki to w bardzo dobry sposób podsumował obecną sytuacje w polskim rapie.
phpBB [video]



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 gru 2017, 18:38 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree

Rejestracja: 30 kwie 2017, 13:28
Posty: 6
Płeć: mężczyzna
Coś z bardziej ambitnego polskiego rapu. Tej lepszej strony, która nie skupia się na wyścigu szczurów. Swoją drogą płyta wydana 4,5 roku temu i nadal mnie fascynuje. Bez spojlerów, polecam cały krążek.
phpBB [video]

phpBB [video]



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 09 gru 2017, 22:11 
Offline
Intendant of the Building * 8th Degree
Intendant of the Building * 8th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 mar 2015, 19:59
Posty: 252
Płeć: mężczyzna
Co do tematu to przypominam, że tutaj bardziej chodzi o dyskusje na temat zakulisowych działań w muzyce, a to że temat ostatnio bardziej zszedł o na dyskutowanie o pl rapie to nie znaczy że teraz na bieżąco trzeba wklejać kawałki, o antyNWO. Od tego jest ten temat rap-anti-nwo-t7655.html
Zresztą te teledyski AK-47 już są tam wklejone więc nie ma co powielać tego co jest.
A to że ja pierwszy wkleiłem to w formie post scriptum dotyczącym dyskusji.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 71 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group