Zaloguj się
Nazwa użytkownika:   Hasło:   Loguj mnie automatycznie  
Dzisiaj jest 15 gru 2019, 0:44

Strefa czasowa UTC [letni]





Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 480 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 16  Następna
Autor Wiadomość
Post: 16 maja 2014, 18:07 
Offline
Sublime Master Elect * 11th Degree
Sublime Master Elect * 11th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 02 sie 2010, 22:27
Posty: 650
Lokalizacja: Śląsk
Płeć: mężczyzna
Najlepiej stosować połączenie witamin D3, A i K2, omega3 i omega6, ale dużych dawek, połączenie 3 witamin z grupy A,D,E,K tworzy synergiczne działanie wzmacniające organizm i odbudowujace ubytki tkanki kostnej (miedzy innymi wzmacnia też zęby)

Polecam:

Leczenie próchnicy i ubytków - Ramiel Nagel (lektor PL Ivona)

phpBB [video]



Artykuł jest o działaniu anabolicznym witaminy/hormonu D, ale porusza przede wszystkim role jaką odgrywają witaminy rozpuszczalne w tłuszczach ADEK w połączeniu z omega3 i omega6 dla organizmu, ważny jest balans i wysokie ich dawki, brak którejś z nich powoduje odwrotny skutek do zamierzonego, odpowiednie proporcje omega3 - omega6 względem siebie w organizmie też są ważne.


Cytuj:
Witamina K: czy, tak jak D, ma znaczenie dla mięśni?

Obecnie obserwujemy renesans witaminy K – taki sam, jak witaminy D. Odkryta w 1929 roku przez Dama, długo znana była jedynie jako czynnik przeciwkrwotoczny. Podobnie witamina D – odkryta w 1921 roku przez McColluma – długo znana była jednie jako czynnik przeciwkrzywiczy. Dzisiaj już wiemy, że witamina K wpływa dodatnio na masę kostną, chroni naczynia krwionośne przed zwapnieniem i wykazuje aktywność przeciwnowotworową. Co do witaminy D ustalono, że ma ona szerokie znacznie prozdrowotne, a jednocześnie pełni funkcję hormonu anabolicznego, niezbędnego do rozwoju muskulatury. Czy również witamina K wpływa pozytywnie na stan naszego umięśnienia…? Spróbuję dzisiaj rozstrzygnąć tę kwestię…
Synergia

Zacznę może od tego, że – jak ustalono – witamina K i D wykazują synergizm (wzajemne wzmocnienie działania, większe od sumy oddziaływań poszczególnych składników) w procesach życiowych, w których wspólnie biorą udział. Spotykamy się z tym np. przy ich wpływie na masę kostną. A co z masą mięśniową…?

Mechanizm anabolicznego działania witaminy D w tkance mięśniowej opiera się dokładnie na takiej samej zasadzie, na jakiej opiera się główny mechanizm działania androgenów (męskich hormonów płciowych) – np. testosteronu i jego pochodnych – steroidów anaboliczno-androgennych… Witamina D, która też jest sterydem, aktywuje specjalny receptor jądrowy, pobudzający geny. Nie jest to jednak receptor androgenowy (AR), wiążący testosteron i związki podobne, tylko swoisty dla witaminy D, opatrzony skrótem – VDR. Geny, pobudzone kompleksem witaminy D z jej receptorem, rozmnażają niedojrzałe (satelitarne) komórki mięśniowe oraz kontrolują ich dojrzewanie i różnicowanie do dojrzałych, szybkokurczliwych włókien (komórek) mięśniowych typu II, odpowiedzialnych za siłę, szybkość i masę mięśni. Rozmnażają też w komórkach mięśniowych wspomniane wyżej receptory androgenowe, odpowiedzialne za anaboliczną aktywność testosteronu i jego pochodnych – steroidów anaboliczno-androgennych. Produkują również rozmaite białka odpowiedzialne za siłę mięśniową, z których najważniejsze – w tym przypadku – to aktyna i troponina.

Przypomnijmy, że aktyna jest jednym z białek kurczliwych włókienek mięśniowych, zaś troponina – białkiem odpowiedzialnym za wyzwolenie skurczu włókienka i generację impulsu siłowego. Jednocześnie, te same geny hamują produkcję takich białek, które mogłyby szkodzić kształtowaniu siły i masy mięśniowej; szczególnie białek IGFBP – wiążących i dezaktywujących insulinopodobny czynnik wzrostu typu 1 (IGF-1) – hormon tkankowy o niezwykle wysokiej aktywności anabolicznej, będący częściowo pośrednikiem anabolicznej aktywności hormonu wzrostu oraz testosteronu i innych sterydów anabolicznych. Ostatecznie wykazano, że witamina D wpływa dodatnio na siłę, szybkość i masę ludzkich mięśni oraz ich moc całkowitą, a także, że – stosowana długi czas w wysokich dawkach – leczy atrofie (zaniki) mięśni, szczególnie związane z tzw. miopatią steroidową, będącą niepożądanym efektem terapii pochodnymi kortyzolu choroby zwyrodnieniowej stawów, alergii lub reumatyzmu. (Bo pamiętamy, że kortyzol to niszczący mięśnie przeciwnik testosteronu – silny hormon kataboliczny.) Wykazano również, że witamina D może okazać się skuteczna w leczeniu sarkopenii i kacheksji, gdzie pierwszy problem to utrata masy mięśniowej związana z procesami starzenia się organizmu, zaś drugi – wyniszczenie tkanki mięśniowej towarzyszące przebiegowi ciężkich chorób, takich jak np. problemy nowotworowe.

Wprawdzie nie badano jeszcze ewentualnej synergii zachodzącej pomiędzy witaminą K i D w tkance mięśniowej, to jednak – gdyby miała ona miejsce, tak jak w tkance kostnej – efekty wyglądałby pewnie niezmiernie ciekawie. Ponieważ wspomniany wyżej IGF-1 stymuluje nie tylko rozwój masy mięśniowej, ale jednocześnie kostnej, dlatego uważa się, że witamina D – poza wpływem na inne mechanizmy – zapobiega ubytkom masy kostnej dodatkowo również poprzez swoje relacje (też wyżej wspomniane) z tym właśnie czynnikiem anabolicznym. Dlatego pouczająca będzie tutaj praca Kanellakisa, opublikowana w marcu bieżącego, 2012 roku…

Autorzy podzielili na 4 grupy 173 kobiety po menopauzie, gdzie pierwsza grupa otrzymywała przez 12 miesięcy 800 mg wapnia i 10 mcg witaminy D3 dziennie, druga i trzecia – to samo, tyle że z dodatkiem – albo 100 mcg witaminy K1, albo K2, zaś czwarta – kontrolna – pozostawała na standardowej diecie, bez żadnych dodatków mineralno-witaminowych. Badano tutaj wpływ takiego postępowania na różne parametry metabolizmu kości. Najciekawszy dla nas będzie chyba pomiar poziomu IGF-1 we krwi; okazało się, że – w odniesieniu do grupy kontrolnej – w pierwszej grupie był on o ok. 190 procent wyższy, w drugiej – nieco ponad 190, za to w trzeciej – wyższy o ponad 280 procent.

Wnioski nasuwają się same: witamina D3 podnosi poziom IGF-1, witamina K1 nieznacznie wzmacnia ten efekt jej działania, podczas gdy witamina K2 wzmacnia bardzo silnie. A tak wysoki wzrost poziomu silnie anabolicznego czynnika IGF-1 nie może przecież pozostać obojętny dla stanu naszego umięśnienia…
Testosteron

Dobrze wiemy, że testosteron to jeden z najsilniejszych hormonów anabolicznych, najczęściej wykorzystywany przez sportowców w celu przyspieszenia rozwoju muskulatury – albo w swojej niezmienionej postaci, albo w formie zmodyfikowanych steroidów anaboliczno-androgennych. Ponieważ jednak stosowanie testosteronu i innych sterydów anabolicznych jest w sporcie zakazane przepisami antydopingowymi, dlatego wyczynowcy poszukują środków legalnie podnoszących poziom tego hormonu w organizmie, nazywanych popularnie: boosterami testosteronu.

Niedawno dowiedzieliśmy się, że do miana niezwykle skutecznego testo-boostera kandyduje witamina D. Tak przynajmniej wynika z dwóch badań przeprowadzony przez austriackich naukowców z Uniwersytetu Medycznego w Graz.

W pierwszym (z 2009 roku), kierowanym przez Wehra, zaobserwowano dodatnią korelację pomiędzy poziomem witaminy D w organizmach 2299 mężczyzn a poziomem całkowitego i wolnego (najaktywniejszego) testosteronu. To znaczy: im więcej witaminy – tym więcej hormonu. (To samo potwierdziła Katharine Nimptsch z Harvardu, w swojej pracy przeprowadzonej na 1362 mężczyznach, opublikowanej w bieżącym – 2012 roku.)

W drugim (z 2011 roku), kierowanym przez Pilza, dwóm grupom zdrowych, dorosłych mężczyzn naukowcy podawali – albo suplement witaminy D, albo placebo. Po roku trwania eksperymentu, we krwi panów z grupy witaminowej odnotowano o prawie 30% wyższy poziomu testosteronu całkowitego i wolnego, w porównaniu z grupą placebo.

Skoro witamina D podnosi poziom testosteronu, a obie witaminy chętnie ze sobą współpracują, to czy od witaminy K możemy oczekiwać podobnej aktywności…? Wszystko wskazuje na to, że tak…!

Już w 2006 roku Shirakawa zaobserwował, że w jądrach szczurów z deficytem witaminy K dochodzi do zmniejszenia produkcji enzymów katalizujących syntezę testosteronu, a co za tym idzie – obniżenia poziomu tego hormonu we krwi i tkance jąder. Poziom aktywności enzymów i produkcji testosteronu był taj dodatnio skorelowany z poziomem witaminy K w tkance jąder, a u gryzoni otrzymujących dodatkowo tę witaminę odnotowano znacznie wyższy poziom testosteronu we krwi i jadrach, niż u zwierząt z jej niedoborem.

W 2011 roku, Takumi wywołał stan zapalny liposacharydem u szczurów, gdzie jedną grupę zwierząt utrzymywał na diecie pozbawionej witaminy K, drugiej zaś podawał witaminę. Wprawdzie w pierwszej grupie szczurów nie obserwowano objawów awitaminozy, to jednak stężenie witaminy K w ich jądrach znacznie spadło. A ostatecznie – poziom testosteronu we krwi gryzoni otrzymujących witaminę K był znacznie wyższy, niż stężenie hormonu u zwierząt pozbawionych tego składnika pokarmowego.

W tym samym roku wyniki swych prac opublikował Ito, który pożywienie jednej grupy szczurów uzupełniał witaminą K, drugą zaś grupę – kontrolną – utrzymywał na standardowej diecie. Po pięciu tygodniach trwania próby okazało się, że poziom testosteronu we krwi i jądrach zwierząt z grupy witaminy K był średnio o ok. 85% wyższy, w porównaniu z grupą kontrolną.

Wszystkie te wyniki są bardzo obiecujące, brakuje tu tylko ich potwierdzenia na ludziach, tak jak w przypadku witaminy D. Ciekawie wyglądałaby również kwestia, czego nikt jeszcze nie badał, ewentualnego synergizmu pomiędzy obiema witaminami w podnoszeniu poziomu testosteronu, jak to było w przypadku podnoszenia poziomu IGF-1.

Pewne światło na te zagadnienia może rzucić jednak nieco starsza praca Tamatani – z 1998 roku… Jej autor zaobserwował u starszych mężczyzn korelację pomiędzy spadkiem poziomu testosteronu a obniżeniem stężenia witaminy D i K we krwi. Tak więc: im więcej witaminy D i K, tym więcej testosteronu, i odwrotnie. Uświadamia nam to jednocześnie, że witamina K wpływa również na ludzki testosteron i że obie witaminy wspólnie wyznaczają zakres jego stężenia w organizmie, co może świadczyć o zachodzeniu ewentualnej synergii.
Witamina – hormonem

Witaminy wchodzą najczęściej w skład kompleksów enzymatycznych, biorąc udział w katalizie rozmaitych reakcji biochemicznych. Bywają jednak wyjątki, tak jak chociażby w przypadku witaminy D, gdzie witamina zachowuje się jak hormon – wiążąc receptor i pobudzając geny do produkcji białek. Jeżeli chodzi o witaminę K – to długo znana była tylko jej aktywność enzymatyczna, do czego zresztą jeszcze powrócę. Jednak Ichikawa udowodnił w 2006 roku, że również i witamina K zachowuje się czasami jak hormon… Otóż, aktywuje ona receptor opatrzony skrótem SXR i pobudza geny do produkcji bardzo ważnego białka – kolagenu. I wprawdzie Ichikawa prowadził swoje badania na komórkach tkanki kostnej – osteoblastach, to jednak również w mięśniach stwierdzono obecność receptorów SXR, co pozwala przypuszczać, że również i tutaj witamina K stymuluje syntezę kolagenu.

Do niedawna jeszcze uważano, że dla masy, siły i sprawności mięśni największe znacznie mają białka kurczliwe włókienek mięśniowych – głównie aktyna i miozyna. Białka kolagenowe traktowano tu po macoszemu – uważając, że mogą mieć one znaczenie jedynie dla siły i sprawności ścięgien. Ten punkt widzenia ulega jednak zmianie, gdyż – zgodnie z aktualnym stanem wiedzy – mięsień jest rozwarstwionym ścięgnem, tworzącym sieć rusztowania dla przytwierdzonych do niego włókien (komórek) mięśniowych (Czyrny, 2012).

Każde włókno mięśniowe (komórkę mięśniową) otula więc na całej jego długości powłoka struktury ścięgnistej tkanki łącznej, która jest jakby rurką wychodzącą ze ścięgna po jednej stronie brzuśca mięśnia, a wchodzącą do niego po drugiej. Kiedy więc mięsień rośnie w masę, grubieją zapewne nie tylko włókna mięśniowe, ale jednocześnie otulające je struktury ścięgniste. A to chociażby z tego powodu, że przenoszą one siłę skurczu włókien na ścięgna, zaś ścięgna – na kości, które, uginając się w stawach, przekładają pracę mięśni na ruch – zmianę pozycji ciała w przestrzeni lub podniesienie ciężaru. Sprężyste struktury łącznotkankowe amortyzują jednocześnie siły generowane przez włókna mięśniowe, ochraniając je przed uszkodzeniami, będącymi efektem własnej ich pracy. Ochraniają też włókna przed uszkodzeniami, wynikającymi z działania sił zewnętrznych, związanych np. z nadmiernym rozciągnięciem mięśnia. To właśnie w tych strukturach egzystują biorące udział w regeneracji komórki satelitarne i odpornościowe oraz receptory wielu hormonów anabolicznych i czynników wzrostowych, jak również pobudzające skurcze włókien mięśniowych płytki motoryczne (synapsy nerwowo-mięśniowe). Struktury ścięgniste tworzą jednocześnie trakcje, doprowadzające w bezpośrednie pobliże komórek mięśniowych naczynka krwionośne i wypustki neuronów. Błonę komórki mięśniowej (sarkolemę) otacza w pierwszej kolejności cienka warstewka macierzy zewnątrzkomórkowej, w następnej – tzw. błona podstawna zbudowana głównie elastycznej siateczki kolagenowej, a ostatecznie – tzw. śródmięsna tworzona przez grube włókna kolagenowe.

Widzimy więc, że synteza kolagenu, pobudzana przez witaminę K, może mieć niebagatelne znaczenie zarówno dla masy, siły i sprawności mięśni, jak też odporności całego aparatu ruchu na kontuzje.

Chociaż w mięśniach wykryto jedynie minimalne ilości białek receptorów SXR, to może wiązać się to z faktem, że receptory te egzystują tu tylko w komórkach tkanki łącznej – fibroblastach, które wprawdzie stanowią marginalną część masy mięśnia, to jednak pełnią w nim doniosłe funkcje – chociażby właśnie produkują kolagen. W tym przekonaniu ugruntowują nas obserwacje, świadczące o tym, że ścięgna (a mięsień to przecież, jak wiemy, rozwarstwione ścięgno) i fibroblasty wytwarzają relatywnie dużo enzymów zależnych od witaminy K.
Zapalenie i mięśnie

Wspomniane wyżej receptory dla testosteronu (AR), witaminy D (VDR) i K (SXR) należą do tzw. czynników transkrypcyjnych – molekuł biologicznych, pobudzających geny do produkcji białek po otrzymaniu odpowiedniego sygnału od właściwej molekuły sygnałowej (np. hormonu). Jednym z czynników transkrypcyjnych jest też molekuła biologiczna, opatrzona skrótem – NFkB. Jego znaczenie dla stanu umięśnienia jest dwubiegunowe… NFkB pobudza geny do produkcji ok. 300 białek. Kiedy działa krótko, np. po ciężkim treningu siłowym, wspomaga rozwój muskulatury. Ponieważ jednak wiele produkowanych pod jego wpływem białek to czynniki rozwijające zapalenie, gdy aktywność NFkB przedłuża się niezasadnie, dochodzi do redukcji masy mięśniowej, co ma miejsce przy przetrenowaniu u sportowców oraz we wspominanych już wyżej przypadłościach – sarkopenii i kacheksji. Pierwszym sygnałem dla sportowca – świadczącym o niepożądanej aktywności NFkB, możliwości przetrenowania i redukcji masy mięśniowej – może być utrzymująca się niepokojąco długo opóźniona bolesność mięśni (DOMS). W przypadkach tych NFkB działa negatywnie zarówno bezpośrednio na mięśnie, jak też pośrednio – hamując w jądrach produkcję testosteronu.

Natomiast cytowany już wyżej Takumi udowodnił, że witamina K hamuje w jądrach aktywność NFkB, co stanowi jeden z mechanizmów jej działania, prowadzący do wzrostu poziomu testosteronu.

Nie znamy jeszcze dokładnie sposobu, w jaki witamina K ogranicza aktywność NFkB. Wiemy natomiast, że silnym stymulatorem tego czynnik jest TNF alfa – molekuła sygnałowa, podobna do hormonu, należąca do grupy tzw. cytokin, nazywanych też miokinami – kiedy powstają w tkance mięśniowej. Natomiast Shea, w swojej pracy z 2008 roku, spekuluje, że witamina K działa hamująco na geny produkujące białka cytokin, takich jak np. właśnie TNF alfa. Spekulacje te opiera na dowiedzionym fakcie – odwrotnej korelacji pomiędzy stężeniem witaminy K a poziomem TNF alfa (i niektórych cytokin) w organizmie. Co ciekawe: podobne obserwacje poczyniono też w odniesieniu do witaminy D, co znowu może świadczyć o wzajemnej współpracy i ewentualnej synergii pomiędzy tymi witaminami.

A wniosek z tego wszystkiego wypływa taki: witamina K (i D) może okazać się zarówno pomocna przy łagodzeniu objawów DOMS u sportowców, jak też skuteczna w leczeniu kacheksji i sarkopenii.
Kataliza

Podstawowy mechanizm działania witaminy K, tak jak większości witamin, wiąże się z jej funkcją katalityczną. Zależna od witaminy K – gamma karboksylaza – to enzym, który przekształca kwas glutaminowy w gamma karboksyglutaminowy, w łańcuchach aminokwasowych niektórych białek. Dzięki takiej modyfikacji – białka te nabierają właściwej im aktywności biologicznej. Obecnie wiemy o istnieniu przynajmniej 16 białek zmodyfikowanych w podobny sposób, z czego 8 kontroluje procesy krzepnięcia krwi. Z tego faktu wynika właśnie najwcześniej i najlepiej poznana rola witaminy K, jako czynnika przeciwkrwotocznego. Druga połowa tych białek kontroluje rozmaite inne procesy życiowe, a mogą wśród nich znajdować się i takie, które prowadzą do rozwoju masy mięśniowej. Chodzi tu głównie o białko Gas6 – zaliczane do czynników wzrostu, tak jak np. IGF-1, czyli hormonów tkankowych, wytwarzanych poza gruczołami wewnętrznego wydzielania, regulujących procesy wzrostu, rozwoju i regeneracji tkanek.

Białkowe czynniki wzrostu również wiążą receptory i pobudzają syntezę białek, ale w sposób zupełnie odmienny od steroidów – testosteronu czy witaminy D. Ich receptory egzystują w błonach komórkowych, więc związanie z receptorem uruchamia kaskadę sygnałów przenoszonych przez wyspecjalizowane przenośniki, przekazujące informację od hormonu do wnętrza komórki. (Receptorami błonowymi mogą posługiwać się nieraz też hormony steroidowe, ale zostawmy na razie na boku to zagadnienie…) Takim kluczowym przekaźnikiem, o którym wiele się ostatnio pisuje, jest kinaza mTOR, która pobudza syntezę białek w komórkach mięśniowych, aktywowana sygnałami od tak silnych hormonów anabolicznych – jak insulina czy IGF-1. Okazuje się, że również Gas6 – wiążąc swój receptor (Axl) – aktywuje kinazę mTOR. Co ciekawe: mięśnie zaopatrzone są w znaczną liczbę receptorów Axl, co sugeruje, że Gas6 może działać tu anabolicznie, podobnie do insuliny czy IGF-1, ale zupełnie niezależnie od obu tych hormonów.

Ponieważ synteza Gas6 jest zależna od witaminy K i wrażliwa na jej stężenia, podobnie jak synteza białek krzepliwych krwi, dlatego możemy podejrzewać, że właściwa podaż witaminy podniesie poziom tego czynnika i przełoży się na konstytucję umięśnienia.
Energia i masa

Ponieważ strukturalnie witamina K jest podobna do słynnego koenzymu Q10, dlatego wchodzi w skład tzw. łańcucha oddechowego, w mitochondriach, gdzie bierze udział w procesie spalania składników pokarmowych i magazynowania pozyskiwanej energii w cząsteczkach ATP. Tak samo więc jak koenzym Q10 – wspomaga produkcję ATP, co nie pozostaje bez znaczenia (wiadomo!) dla czasu i jakości wykonywanej pracy mięśniowej.

Zaobserwowano, że witamina K ma szczególne znaczenie dla prawidłowego przebiegu procesów energetycznych w warunkach obniżonego komfortu tlenowego, więc np. właśnie przy różnego typu wysiłkach fizycznych (Mehta, 2010).

Pochodne witaminy K, powstające w efekcie jej aktywności w procesach spalania, stymulują (w nie do końca poznany sposób) pewien charakterystyczny enzym – kinazę AMPK – podobnie zresztą, jak ma to miejsce w przypadku koenzymu Q10 (Mehta – 2010, Lee – 2012).

Kinaza AMPK jest enzymem specyficznym tkankowo, produkowanym głównie przez mięśnie, gdzie powstaje jej wielokrotnie więcej, niż w pozostałych tkankach. Tutaj dba przede wszystkim o energetykę mięśni… Zwiększa wychwyt przez komórki mięśniowe glukozy i kwasów tłuszczowych oraz wychwyt tych drugich przez mitochondria. Pobudza produkcję mitochondriów oraz syntezę znacznej liczby białek funkcjonalnych, zaangażowanych w spalanie glukozy i kwasów tłuszczowych, w komórkach mięśni.

W ten sposób – aktywatory AMPK wyraźnie poprawiają wytrzymałość mięśni, czego dowiódł spektakularnie Narkar w swoim badaniu 2008 roku, gdzie myszy otrzymujące przez 4 tygodnie AICAR (specjalny aktywator AMPK) biegały o 23% szybciej i przebiegały o 44% dłuższy dystans, niż zwierzęta pozbawione podobnego wspomagania.

Ponieważ AMPK hamuje wspomnianą wyżej kinazę mTOR – wcześniej uważano, że jest ona bezwartościowa dla stanu umięśnienia. Pogląd ten obecnie ewoluuje, gdyż – wprawdzie AMPK hamuje mTOR bezpośrednio – to jednak pośrednio aktywuje, zwiększając wrażliwość tkanki mięśniowej na IGF-1 i insulinę – znane aktywatory mTOR. Działa również poprzez swoje własne szlaki sygnałowe, przez co ułatwia usuwanie zużytych struktur mięśniowych, hamuje rozpad komórek mięśniowych, stymuluje syntezę białek włókienek mięśniowych – troponiny i miozyny, pobudza rozmnażanie i dojrzewanie regenerujących mięśnie komórek satelitarnych (niedojrzałych komórek mięśniowych) oraz zwiększa liczbę szybkokurczliwych włókien mięśniowych typu IIA o największym znaczeniu dla masy muskulatury. Ostatecznie wydaje się więc, że obie kinazy nie są antagonistami, a raczej ze sobą współpracują, tak jak ‘minus’ i ‘plus’ na klemach akumulatora, wyzwalając odpowiedni impuls anaboliczny. Za słusznością takiego stwierdzenia przemawia fakt, że tak silne hormony anaboliczne, jak testosteron i steroidy anaboliczno-androgenne, wykorzystują na swych szlakach sygnałowych obydwie kinazy – i AMPK, i mTOR. (Więcej o współpracy obu enzymów możecie przeczytać w artykule: „AMPK/mTOR – minus i plus zasilania muskulatury”.) A obie kinazy aktywuje też przecież witamina K…

I tak, po raz kolejny, utwierdzamy się w przekonaniu o doniosłości znaczenia witaminy K dla mięśni, która – aktywując AMPK – powinna wpływać pozytywnie zarówno na ich konstytucję, jak i wytrzymałość.

Szczególną uwagę warto zwrócić tutaj na aktywność AMPK względem komórek satelitarnych, włókien szybkokurczliwych i białek włókienek mięśniowych… Jak pamiętamy: witamina D również rozmnaża komórki satelitarne i zwiększa liczbę włókien szybkokurczliwych. Witamina D pobudza syntezę aktyny i troponiny, a AMPK – miozyny i troponiny. A miozyna i aktyna to dwa podstawowe białka tworzące kompleks aktomiozny i budujące w ten sposób strukturę włókienek mięśniowych. Wszystko to ponownie wskazuje na synergię zachodzącą pomiędzy witaminą K i D w tkance mięśniowej.

Uważnemu czytelnikowi nie umknie też pewnie fakt, że wzrost przemian energetycznych i aktywności AMPK może przekładać się na utratę tkanki tłuszczowej. I faktycznie – jak wielokrotnie dowodzono – aktywatory AMPK ułatwiają redukcję tłuszczu zapasowego. Co ciekawe: redukcję tłuszczu ułatwia również witamina D, co znowu rodzi przypuszczenie o synergistycznej aktywności obu tych witamin – tym razem w obszarze gospodarki lipidowej organizmu.
Podsumowując:

Powiedzmy sobie szczerze: brakuje w tej chwili badań na ludziach, dowodzących wprost, że witamina K wspomaga rozwój tkanki mięśniowej w programach treningowych sportowców lub przy leczeniu kacheksji czy sarkopenii. (Mam nadzieję, że wkrótce posypią się takie prace, jak ma to miejsce w przypadku witaminy D.) Do tej pory, jedynie mgliste światło na to zagadnienie rzuca praca Dreizena z 1990 roku, gdzie autor zaobserwował korelację pomiędzy wyniszczeniem mięśni w kacheksji a deficytem witaminy K.

Jednakże, przedstawione wyżej ustalenia pozwalają podejrzewać z wysoką dozą prawdopodobieństwa, że witamina K może mieć niebagatelne znaczenie dla stanu naszego umięśnienia. Nie warto więc chyba czekać na większą liczbę dowodów, bo czas ucieka, a włączenie już teraz suplementu witaminy K do diety sportowca lub osoby starszej może ułatwić rozwój lub utrzymanie pożądanego stanu tkanki mięśniowej. Tym bardziej, że – jak pisałem na wstępie – witamina ta ogólnie wykazuje szeroką aktywność prozdrowotną.

Niech nas nie zmyli tu niska koncentracja witaminy K w mięśniach, co bywa argumentem podnoszonym w dyskusjach nad ewentualną rolą tego czynnika w kształtowaniu konstytucji muskulatury. Wynosi ona bowiem ok. 0,6 mcg na 100 g świeżej tkanki, podczas gdy wątroba magazynuje w tej samej objętości ponad 100 mcg witaminy K. Zauważmy jednak, że w mięśniach gromadzi się ledwie połowa tej wartości witaminy D (ok. 0,3 mcg/100 g), a o jej bezspornym znaczeniu dla stanu umięśnienia zaświadczają przecież rozliczne badania. Tkanka mięśniowa nie magazynuje raczej witaminy K, tak jak wątroba, tylko zużywa ją na bieżąco, jak witaminę D czy inne czynniki anaboliczne.

Na szczególną uwagę zasługują relacje pomiędzy witaminą K i D…!

Wysyp wyników prac ostatnich lat spowodował, że sportowcy z wielkim entuzjazmem włączają witaminę D do swoich programów suplementacyjnych, jako dozwolony środek wspomagania wysiłku. A kiedy w czerwcu ubiegłego roku (2011), na Dorocznym Zjeździe Towarzystwa Endokrynologicznego w Bostonie, Lenus Kloosterboer zaprezentował wyniki swych badań, po witaminę D sięgnęli również wyczynowcy korzystający z zakazanego przepisami sportowymi, sterydowego dopingu farmakologicznego. Autor udowodnił bowiem, wykorzystując aktywowaną formę witaminy D i steryd anaboliczny – nandrolon, że pochodne witaminy D i pochodne testosteronu stymulują wzajemnie rozmnażanie swoich receptorów oraz wykazują synergię w mnożeniu komórek satelitarnych i regeneracji tkanki mięśniowej.

A skoro witamina D mnoży receptory androgenowe i potęguje dodatni wpływ sterydów anabolicznych na muskulaturę – wiadomo, że przydaje się amatorom środków dopingujących. Ponieważ długie przyjmowanie wysokich dawek pochodnych testosteronu prowadzi do spadku liczby receptorów androgenowych i (na skutek aktywności mechanizmu ujemnego sprzężenia zwrotnego) poziomu testosteronu, dlatego rozmnażająca receptory i podbijająca testosteron witamina D znakomicie nadaje się też do prowadzenia tzw. ‘terapii pocyklowej’ (PCT), mającej na celu przywrócenie równowagi hormonalnej po zakończeniu ‘kuracji sterydowej’.

Problem jedynie w tym, że – dla uzyskania spektakularnych efektów w postaci rozwoju masy mięśniowej – potrzeba relatywnie wysokich racji witaminy D, co grozi jej przedawkowaniem i pojawieniem się przykrych konsekwencji tego przedawkowania, gdzie na pierwszy plan wysuwa się kalcyfikacja, czyli zwapnienie tkanek miękkich (serca, płuc, nerek) i ścian naczyń krwionośnych. Długotrwałe nadużywanie steroidów anaboliczno-androgennych również sprzyja kalcyfikacji, chociaż naturalnie wysoki poziom testosteronu w organizmie – co ciekawe – hamuje przebieg procesu wapnienia naczyń krwionośnych.

Natomiast dodatek witaminy K rysuje tutaj zupełnie nowe perspektywy…

Po pierwsze – zjawisko synergii może pozwolić na stosowanie niższych, bezpiecznych dawek witaminy D, przy zachowaniu takiej samej, a nawet wyższej, ich aktywności anabolicznej.

Po drugie – witamina K niezwykle skutecznie przeciwdziała kalcyfikacji, znosząc ryzyko pojawienia się niepożądanych efektów ewentualnego przedawkowania witaminy D i/lub sterydów anabolicznych. Co najciekawsze: witamina D, przyjmowana w umiarkowanych dawkach, hamuje kalcyfikację, więc teraz znowu będziemy mogli liczyć na konstruktywną współpracę obu witamin.

I jeszcze jeden aspekt dzisiejszego zagadnienia…

W celu wspomagania rozwoju masy mięśniowej sportowcy stosują często suplementy kwasów tłuszczowych omega 3, wykorzystywane również przez ‘zwykłych obywateli’, z uwagi na ich szeroką aktywność prozdrowotną. Preparaty tych kwasów wykorzystywane są też eksperymentalnie w leczeniu kacheksji i sarkopenii. W licznych badaniach na zwierzętach i ludziach dowiedziono bowiem, że kwasy omega 3 zwiększają beztłuszczową masę ciała (tkankę mięśniową), zapobiegają rozpadowi mięśni i utracie masy mięśniowej, obniżają poziom katabolicznego kortyzolu, aktywują szlak sygnałowy kinazy mTOR w mięśniach osób młodych i leciwych, jak również poprawiają stan umięśnienia w kacheksji.

Tu jednak znowu mamy pewien problem… Kwasy omega 3 działają anabolicznie również tylko w wysokich dawkach, a że przy wysokim dawkowaniu bardzo zmniejszają krzepliwość krwi, dlatego osoby ich nadużywające skarżą się nieraz na wybroczyny, siniaki i przedłużające się krwawienia przy najdrobniejszych stłuczeniach czy zadrapaniach, jak również narażają się na ryzyko wylewu. Najczęściej poleca się więc tutaj równoległe uzupełnianie flawonoidów (rutyny, diosminy, kwercetyny, ekstraktów cytrusowych, ekstraktów z zielonej herbaty itp.), które uszczelniają śródbłonki naczyń krwionośnych. Mają one wszakże tę wadę, że – wprawdzie skutecznie obniżają przepuszczalność naczyń – same dodatkowo obniżają lepkość krwi. Natomiast witamina K nie tylko normalizuje krzepliwość, ale również poprawia szczelność naczyń krwionośnych, tak jak flawonoidy, przez co wydaje się idealnym uzupełnieniem suplementacji kwasami omega 3. To raz! A dwa – efekty anabolicznej aktywności kwasów omega 3 i witaminy K (i D) zapewne się przynajmniej zsumują, a może i spotęgują, co wniesie dodatkowy bonus w konstytucję naszego umięśnienia.

Znowu ciekawostka, a nawet dwie…

Pierwsza: kwasy omega 3 przeciwdziałają kalcyfikacji, więc łączne ich przyjmowanie z umiarkowanymi dawkami witaminy D i witaminą K ułatwi walkę z wapnieniem tkanek.

Druga: kwasy omega 3, co dowiedziono kilkoma badaniami, ułatwiają redukcję tkanki tłuszczowej. Sportowcy często wykorzystują więc ich suplementy, również z uwagi na ten kierunek działania. A że i witamina K, i D, jak wiemy, są równie aktywne na polu spalania tłuszczu, dlatego łączne stosowanie wszystkich trzech suplementów otwiera tu nowe perspektywy i kreśli szersze horyzonty.


http://slawomirambroziak.pl/legalne-anaboliki/witamina-k-czy-tak-jak-d-ma-znaczenie-dla-miesni/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 

UDOSTĘPNIJ:

Share on Facebook FacebookShare on Twitter TwitterShare on Tuenti TuentiShare on Sonico SonicoShare on FriendFeed FriendFeedShare on Orkut OrkutShare on Digg DiggShare on MySpace MySpaceShare on Delicious DeliciousShare on Technorati TechnoratiShare on Tumblr TumblrShare on Google+ Google+

: 16 maja 2014, 18:07 
Offline
VIP Member
Awatar

Rejestracja: 17 kwie 2009, 22:37
Posty: 10000
Lokalizacja: PL



Na górę
   
 
 
Post: 17 maja 2014, 22:04 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree

Rejestracja: 17 maja 2014, 21:57
Posty: 6
Mojemu synowi bardzo strzela w stawach. Czy ten zestaw witamin: D, K i omega 3 (olej lniany tłoczony na zimno) będzie pomocny w tym przypadku? Jaką wit K kupić żeby działała??? i jakie dawki stosować?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 18 maja 2014, 17:36 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 01 sie 2013, 14:57
Posty: 135
Mam takie informacje jeszcze o D3.

http://www.precisionnutrition.com/stop-vitamin-d


http://www.medicalnewstoday.com/articles/274893.php

How To Get Vitamin K2
phpBB [video]


Aajonus Vonderplanitz - Cancer Control Society 2011 - The Best Source of Nutrients
phpBB [video]


Aajonus Vonderplanitz at the Cancer Control Society 2011
phpBB [video]


Dietetyczka, która zna temat od lat pisze prace na temat nadnerczy, tarczycy itd. powiedziała, że jeśli nie chcę mieć kłopotów powinnam pić tran fermantowany, ale jego nie ma na polskim rynku.


Zdanie z w/w artykułu "
Po drugie – witamina K niezwykle skutecznie przeciwdziała kalcyfikacji, znosząc ryzyko pojawienia się niepożądanych efektów ewentualnego przedawkowania witaminy D i/lub sterydów anabolicznych. Co najciekawsze: witamina D, przyjmowana w umiarkowanych dawkach, hamuje kalcyfikację, więc teraz znowu będziemy mogli liczyć na konstruktywną współpracę obu witamin."

Dla mnie bardzo istotne bo mam kalcyfikaje nerek a może czegoś więcej. Ja stosuję tylko 1000 jm, ale czuję zdecydowaną poprawę w zdrowiu, czuję się lepiej, mało boli mnie głowa, poprawia nastrój. teraz czekam na betainę HCL, bo moja dietytyczka sama mi ją zaproponowała wraz ze zmianą odżywiania.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 21 maja 2014, 21:20 
Jagabaga Mam takie informacje jeszcze o D3.

Dietetyczka, która zna temat od lat pisze prace na temat nadnerczy, tarczycy itd. powiedziała, że jeśli nie chcę mieć kłopotów powinnam pić tran fermantowany, ale jego nie ma na polskim rynku.




- Jak nazywa się ten tran ? - Podaj konkretna nazwę, kraj pochodzenia?



Na górę
   
 
 
Post: 22 maja 2014, 23:57 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 29 sie 2009, 11:59
Posty: 164
Płeć: mężczyzna
Bloch pisze:
...

- Jak nazywa się ten tran ? - Podaj konkretna nazwę, kraj pochodzenia?


Oblukaj tą stronę:
http://www.westonaprice.org/health-topics/cod-liver-oil-basics-and-recommendations/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 27 maja 2014, 22:52 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 15 lis 2011, 14:49
Posty: 77
Płeć: mężczyzna
Jeszcze jedna sprawa, jaki preparat z tą wit. byłby najlepszej jakości? Ponoć devikap, tylko jak przekonać lekarza na receptę (przypisywał mi inny suplement z tą witaminą)?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 27 maja 2014, 23:15 
Offline
Administrator
Administrator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2011, 0:01
Posty: 885
Lokalizacja: Alpha Orionis
Płeć: mężczyzna
filip369- receptę i lekarza sobie daruj :) w aptece pytasz czy dostaniesz devikap bez recepty dla siebie na odporność- czasem pani aptekarka da, czasem nie.

ps- jest tez w kaps. ale cenowo raczej drożej wychodzi

_________________
Mundus vult decipi, ergo decipiatur



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 01 cze 2014, 20:20 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 01 sie 2013, 14:57
Posty: 135
Bloch przepraszam, nie byłam na stronce. Tu masz sklep tanio nie jest. Ja nie kupiłam, bo trzeba zebrac kilka osób, żeby zakupic a to dość drogo. Ale to dobra forma bo to tran nie podgrzewany, fermentowany z odpowiednią proporcja witamin.

http://www.codliveroilshop.eu/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 01 cze 2014, 23:06 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 mar 2011, 0:45
Posty: 1101
Płeć: mężczyzna
Dlaczego komplikujecie sobie życie? Jakiś devikap, jakiś tran, przecież w devikapie wit D3 wychodzi bardzo drogo i jeszcze problem z receptą, a w tranie mnóstwo metali ciężkich i wit A, która osłabia działanie D3.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 04 cze 2014, 0:20 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 maja 2014, 23:20
Posty: 6
Płeć: kobieta
Lokalizacja: Śląsk
minkaD pisze:
Mojemu synowi bardzo strzela w stawach. Czy ten zestaw witamin: D, K i omega 3 (olej lniany tłoczony na zimno) będzie pomocny w tym przypadku? Jaką wit K kupić żeby działała??? i jakie dawki stosować?


nie wiem ile twój syn ma lat ale jezeli jest w okresie wzrostu to ma prawo mu strzelać w kolanach , zanim zaaplikujesz mu cokolwiek zbdaj poziom VIT D i wapnia we krwi , matabolizm dzieciakow i nastolatków różni się od dorosłych , równiez zapotrzebowanie na różne składniki i vitaminy
............................


Co do tranu , byc może sfermentowany ma dobre proporcje i inne składniki ułatwiające przyswajanie vitamin , ale jak wiadomo zawiera metale cięzkie , jabym jednak nie ryzykowała.

Każdmu , kto profilaktyczne chce sobie zaaplikowac duże dawki D3 doradzałabym jednak zrobenie badań na poziom VITD ( 25(OH)D ) oraz poziom wapnia zjonizowanego i zwykłego , i dopiero dobierała kurację, szczególnie w przypadku osob nie diagnozowanych , sam fakt zmęczenia nie oznacvza jeszcze niskiego poziomu D3 szczególnie latem , przyczyn może byc 1000.

Primum non nocere

ustapienia rumienia odkleszczowego po D3 nie musi oznaczac , że nie doszło do zakażenia borelką , najlepiej zaraz po ugryzieniu radzą sobie jednak antybiotyki , potem to juz niewiele sobie z nią radzi



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 cze 2014, 12:12 
Offline
Master Mason * 3rd Degree
Master Mason * 3rd Degree

Rejestracja: 01 gru 2011, 0:48
Posty: 24
Zmagam się z wypuklinami (2) dolnej części kręgosłupa. Idąc za przykładem Bow1 zacząłem intensywną suplementację wit. D3. Dziennie biorę 50 tyś. IU. Po miesiącu mam poziom 109 ng/ml tej witaminki w organiźmie.
A więc wysoki. Co dalej? Przerwać suplementację na jakiś czas, czy też obniżyć dawki?

Bóle kręgosłupa znacznie się zmniejszyły, lecz nie mogę powiedzieć, że całkowicie zniknęły. Ale jest o niebo lepiej.
Pisałeś Bow1, że Ty całkowicie wyleczyłeś kręgosłup. Możesz mi coś ewentualnie doradzić, odnośnie dalszych moich działań leczniczych? ;)



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 22 cze 2014, 21:23 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree

Rejestracja: 01 sie 2013, 14:57
Posty: 135
Bow1 pisze:
Dlaczego komplikujecie sobie życie? Jakiś devikap, jakiś tran, przecież w devikapie wit D3 wychodzi bardzo drogo i jeszcze problem z receptą, a w tranie mnóstwo metali ciężkich i wit A, która osłabia działanie D3.



BOW1 rozumiem, że masz sporą wiedzę, ale niestety tylko na sobie testujesz i doradzasz. A to nie jest do końca wiarygodne. Podam ci mój przykład brałam D3, bo miałam poziom 16 ng czyli mało. Ponieważ mam wapnicę uzupełniałam dawka 1000 j.m. Po jakims czasie nabawiłam się niedoboru wit A. Tran ma obie witaminy i mimo, że D3 konkkuruje z A, to jednak mamy je obie. Nic w naturalnych warunkach nie występuje samodzielnie i dostarczając jedną witamine wypychamy drugą, tak juz jest. Dlatego pisałam o tranie.

Nie możesz pisać, że ktoś komplikuje sobie życie, bo nie każdy musi tak postepowac jak Ty. Musisz zdawac sobie sprawę z tego, że wiele ludzi na forum ma Cię za fachowca i czy dając rady bierzesz na siebie odpowiediaalność za to co doradzasz? Musimy pamietać, że teraz D3 nie jest nizbędna. Trzeba oszczędzic nerki i wątrobe i wychodzić na słońce. Nie bądźmy alfą i omegą. Każdy organizm jest inny i reaguje ineczej. To co jednemu pomaga np. Tobie, mnie zaszkodziło. Warto o tym pamiętać.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 23 cze 2014, 19:00 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 03 sty 2013, 21:32
Posty: 58
Płeć: kobieta
Jagabaga myślę, że wszyscy wiedzą, że każdy człowiek jest inny i nikt tutaj nie zmusza nikogo do brania wit.d, ani innych suplementów, każdy z nas decyduje sam, ale dobrze jest przeczytać o doświadczeniach innych osób. Przecież to jest forum a nie gabinet lekarski, ale może masz rację, że warto o tym przypominać czytającym.
Mescalito Bow1 odezwie się pewnie później, a ja uważam, że jak masz poziom powyżej 100 to teraz powinnaś zrobić przerwę, a potem suplementować tak aby utrzymać wysoki poziom. Każdy jest inny i trudno doradzać jakie to powinny być dawki, bo aby to ustalić trzeba by było robić często badanie tej witaminy a ono nie jest takie tanie. Wiem, że przeważnie lekarze zalecają od 2000 do 5000.
Dołączam linka do ciekawego wykładu na temat wit. d.

Witamina D cz.1(2) Akademicka Telewizja Naukowa ATVN
phpBB [video]



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 30 cze 2014, 18:49 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree

Rejestracja: 17 maja 2014, 21:57
Posty: 6
Rozterka, dziękuję za zainteresowanie. Syn ma lat 20 ale to strzelanie w stawach ma od kilku lat. na razie bierze colafit z apteki (czysty krystaliczny kolagen) ale jeszcze efektów nie ma - bierze ok 1 miesiąc



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 29 lip 2014, 15:17 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 21 mar 2013, 10:40
Posty: 56
Płeć: mężczyzna
Zbadałem żonie poziom witaminy D3 i są wyniki. Kazałem zbadać na 25 (OH)D3, a wynik jest na : "Witamina D (25OH-D2 oraz 25OH-D3) > 135 ng/ml ".
Czy tak ma wyglądać to badanie, czy niepotrzebnie dołożono to na D2?
Oczywiście zaznaczają , że poziom toksyczny : > 100 ng.ml.
Jest małe ale,żona dzień wcześniej wzięła kapsułkę D3 50000 IU. A na drugi dzień pobrali krew na badanie.
Ale i tak mam pytanie czy mają razem badać D2 i D3.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 31 lip 2014, 20:54 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 03 sty 2013, 21:32
Posty: 58
Płeć: kobieta
Ja w badaniu miałam: Witamina 25-OH D3 112,0 ng/ml nie było nic o D2, ale to może zależy to od laboratorium. Z tego wynika, że trochę za dużo tej witaminy. Jerzy Zięba w swojej, bardzo ciekawej książce pt. Ukryte terapie pisze, że razem z wit. D należy brać wit. A to wówczas wit. D zawsze będzie w normie, poleca również brać do tego wit. K2.
Podaje linka do ciekawego materiału, może nie całkiem w temacie, ale już za połową wykładu bardzo ciekawie mówi o wit. K2

Ukryte terapie, cz. 2 - Jerzy Zięba - 22.07.2014
phpBB [video]



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 sie 2014, 10:24 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2010, 18:47
Posty: 157
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: mężczyzna
minkaD pisze:
Rozterka, dziękuję za zainteresowanie. Syn ma lat 20 ale to strzelanie w stawach ma od kilku lat. na razie bierze colafit z apteki (czysty krystaliczny kolagen) ale jeszcze efektów nie ma - bierze ok 1 miesiąc

W mojej ocenie i z informacji ktore zgromadziłem nie tylko na podstawie edkacji ale takze rozmów z osobami ktore min z tym problemem o ktorym piszesz walczyły informuje ze znam przypadki gdzie rezygnacja z pokarmów pszenicznych oraz wszelkich glutenowych przyniosła gigantyczna zauwazalna poprawe, osobiscie obecnie taka mała zmiane wprowadzam we własne zycie. To na co nalezy zwrócic szczególnie uwage dbajac o zdrowie to rownowaga kwasowo zasadowa- tego zadna witamina nie zrobi za Ciebie. Srodowisko kwasne jest podłozem dla rozwoju pasozytów w tym grzybów a takze powstawania innych dysfunkcji. ALE ZAPRAWDE POWIADAM CI - SPRÓBUJCIE WYELIMINOWAS PRODUKTY Z PRZENICY ORAZ INNE Z GLUTENEM- POCZYTAJ W NECIE NP : "PSZENICZNY BRZUCH"



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 sie 2014, 22:00 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 mar 2011, 0:45
Posty: 1101
Płeć: mężczyzna
Dziękuję Ci teresad za wklejenie wykładów Zięby.
Jest to jeden z najlepszych materiałów z jakimi się spotkałem w ostatnich latach.
Już zamówiłem książkę i nie mogę się doczekać kiedy ją złapię w swoje łapki. Szkoda tylko, że K2 jest taka droga i nie wszystkich będzie stać na jej zakup. Np z Now Foods kupiłem 4 opakowania x 100 kaps po 100 mcg za 318 pln z wysyłką.
Może ktoś wie o tańszym źródełku?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 02 sie 2014, 23:30 
Offline
Intimate Secretary * 6th Degree
Intimate Secretary * 6th Degree

Rejestracja: 03 sty 2013, 21:32
Posty: 58
Płeć: kobieta
http://www.iherb.com/Now-Foods-Vitamin-K-2-100-mcg-100-Veggie-Caps/8702
Tutaj bardzo dużo osób kupuje, wybierają najtańszą przesyłkę za 4-6dolary, wychodzi całkiem dobrze.
Tutaj o przesyłkach z iHerba http://www.dzieci.org.pl/forum/chelatacja-wedlug-a-cutlera/iherb/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 sie 2014, 11:06 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 lip 2010, 7:56
Posty: 405
Płeć: kobieta
Rzeczowo i na temat, mam na mysli Ziebe.. warto zobaczyc wszystkie jego wyklady. Natto jest tak paskudne i w smaku i zapachu, ze lepiej juz sie suplementowac i w sumie cenowo tez taniej
Vit k2
http://www.amazon.co.uk/s/?ie=UTF8&keyw ... y7slyvnp_b
Kwas L-askorbinowy
http://www.akademiawitalnosci.pl/kwas-l ... czda-1-kg/



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 05 sie 2014, 21:28 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 mar 2011, 0:45
Posty: 1101
Płeć: mężczyzna
Ja kupiłem Nattokinazę od Doctor Best i niema smaku i zapachu ponieważ spakowana jest w kapsułki i bez problemu daje się przełykać.
Nadto jeżeli Pan Zięba ma rację to zdecydowanie lepiej stosować Nattokinazę.
Wydaje mi się, że ktoś powinien założyć nowy temat dotyczący Jerzego Zięby i jego książki. Moim zdaniem warto maksymalnie rozpropagować te informacje.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 07 sie 2014, 22:34 
Offline
Provost and Judge * 7th Degree
Provost and Judge * 7th Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 wrz 2010, 18:47
Posty: 157
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: mężczyzna
Jako ciekawostka K2 z NOW- dostepna w Budapeszcie w sklepie NOW-A w przeliczeniu na złotówy - 66pln 1op, jadą do mnie 3 op na testy.

-- 14 sie 2014, 21:31 --

Kochani/nie wiem czy zakładać nowy temat, ale tak było by najrozsadniej. Chodzi mi o poruszony wątek wit K2. Mam już tę z NOW 100mcg/kaps . Moje pytania dotycza dawkowania a także synergii. Ja przyjmuje ja 2 razy dziennie wraz z d3 10.000 / + 5g coral calcium + 5mg cytrynian magnezu. Do tego używam Betaine HCL przed "powazniejszymi" posiłkami po 3 kaps. Bow1 co sadzisz o takiej kombinacji jako profilaktyka prozdrowotna.?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 17 sie 2014, 17:16 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 mar 2011, 0:45
Posty: 1101
Płeć: mężczyzna
Poniżej zamieściłem fragment bardzo dobrej książki Pana Jerzego Zięby - Ukryte Terapie.
Polecam wszystkim.

"Witamina D - fakty i mity

Mógłbym teraz powiedzieć : „proszę zapiąć pasy bezpieczeństwa". To, że witamina D odgrywa dużą rolę w zapobieganiu krzywicy wie chyba każdy. Z tego powodu nie ma sensu opisywanie od kiedy to wiadomo czy przywoływania faktów ogólnie znanych. Zajmiemy się w tej książce informacjami i faktami dotyczącymi witaminy D, z pewnością nieznanymi większości pacjentów i jak wynika z wielu moich rozmów, nieznanymi też lekarzom.
Jak już wcześniej wspominałem, wiele informacji jakie znajdziecie w tej książce nauka poznała dopiero niedawno. W niektórych przypadkach, jest to zaledwie 2 czy 5 lat temu (książka ta jest pisana wiosną 2013). W świecie medycyny jest to „mgnienie oka". Z tego powodu, szersza znajomość tych
faktów, będzie znana lekarzom może za następne 5, a może więcej lat. A kiedy nastąpi FORMALNE stosowanie witaminy D w zapobieganiu ogromnej ilości chorób? Pewnie trzeba będzie zaczekać następne 5, a może 10 lat. Pytanie jest: czy chcemy na to czekać? Czy możemy sobie na to pozwolić?
Dlaczego zajmować się witaminą D u dorosłego człowieka, albo nawet u kobiety w ciąży? Przecież uważa się, że problemy z układem kostnym są łatwo skorygowane po narodzeniu się dziecka i u dorosłych chorych na osteoporozę przez suplementację witaminą D? W czym problem? Czy jeśli rozmawiamy na przykład z lekarzami czy dietetykami nie słyszymy tego samego? Tak myślano do tej pory. Tak uczono lekarzy na studiach medycznych. Czyż nie jest to stan obecnej wiedzy? Przyjrzyjmy się temu bliżej.
Witamina D ma wpływ wykraczający znacznie poza układ kostny, co wykazało wielu naukowców w setkach opublikowanych prac naukowych,
poniżej zaledwie kilka z nich :

Hołłłs BW. Circulating 25-hydroxyvltamln D levels Indicative of vitamin D sufficiency: Implications for establishing a new effective dietary intake recommendation for vitamin D. J Nutr 2005; 135: 317-22.
Giovannucci EG, Liu Y, Rimm EB, et at. Perspective study of predictors of vitamin D status and cancer Incidence and mortality in men. J Natl Cancer Inst 2006; 99; 451-9.
McGrath J. Does "imprinting" with low prenatal vitamin D contribute to the risk of various adult disorders ? Med Hypotheses 2001; 56: 367-71.
Eyfes D, Brown J, MacKay-Sim A, McGrath J, Feron F. vitamin Ds and brain development. Neurosclence 2003; 118:641-53.
Liu PT, Stenger S, U H, et af. Toll-like receptor triggering of a vitamin D-mediated human antimicrobial response. Science 2006;
311:1770-3.
Jeśli tak, to niewyobrażalnym błędem w sztuce lekarskiej jest traktowani witaminy D tylko jako substancji mającej wpływ na kości w czasie tuż po urodzeniu i w czasie kiedy zaczyna nas nękać osteoporoza
Mało tego:
Jak wykazuje cała masa badań przeprowadzonych w ciągu ostatnich kilku lat, receptory witaminy D znajdują się na każdej komórce człowieka.
Ta informacja ma znaczenie PODSTAWOWE, ponieważ KAŻDA nasza komórka musi reagować na witaminę Di... reaguje, pod warunkiem, że ma jej wystarczającą ilość. Jeśli jednak do tej pory uważano, że jej działanie ogranicza się głównie do układu kostnego to czy zalecenia dotyczące rekomendowanego jej dziennego spożycia są wystarczające? I rzeczywiście, zalecenia jakie obowiązują lekarzy to jest ok. 400 IU / dzień nie są w stanie sprostać takiemu zapotrzebowaniu :

Mollis BW. Circulating 25-hydroxyvitamin D levels Indicative of vitamin D sufficiency: Implications for establishing a new effective dietary Intake recommendation for vitamin D. J Nutr 2005;135:317-22.
Heaney RP, Davies RM, Chen TC, et al. Human serumY[25' hydroxycholecaliciferol response to extended oral dosing with cholecalclferol. Am J Clin Nutr 2003,77:204 -10.

Czy można zignorować fakt, że badania wskazują na to, że ryzyko zapadnięcia na tak straszna chorobę jak stwardnienie rozsiane może być zredukowane, jeśli tylko poziom witaminy D byłby wystarczający? Dlaczego o tym nie wiemy? Dlaczego o tym nie mówimy? Dlaczego czegoś w tym zakresie nie robimy?:

Munger KL, Levin LI, Hollls BW, Howard NS, Ascherlo A Serum 25-hydroxyvltamin D levels and risk of multiple sclerosis.. JAMA. 2006 Dec 20;296(23):2832-8. Source Department of Nutrition, Harvard School of Public Health, and Chann/ng Laboratory, Brig ham and Women's Hospital and Harvard Medical School, Boston, Mass 02115, USA.

D. Ramagopalan $V, Maugert NJ, Handunnetthl L, Lincoln MR, Chao MJ, Sadovnlck AD, fibers GC, Knight JC. Expression of the multiple sclerosis-associated MHC class II Allele NLA* DRBV1501 Is regulated by vitamin PLoS Genet 2009 Feb 5(2):e1000369
MS Society of Canada. Genetic study supports vitamin 0 deficiency as an environmental factor in MS susceptibility.
http://mssoclety.ca/9n/nsearch/medmmo_2009020S.htm

To są absolutnie fascynujące doniesienia, wspaniałe publikacje. Czy można koło nich przejść obojętnie? Chciałbym tutaj dodać, że jest jeszcze kilka Innych czynników wpływających na powstanie stwardnienia rozsianego jak i jego leczenia. Moim zdaniem, tysiące chorych na tą chorobę niepotrzebne cierpi. Być może nie każdy z chorych byłby wyleczony całkowicie, ale z pewnością wielu chorym można byłoby to cierpienie zmniejszyć. Tak, jest to podejście trochę inne, ale., czy mniej skuteczne? Zobaczymy za chwile.
Kiedy np. wspomnę o podaniu dożylnym wody utlenione), to w każdym przypadku ludzie słuchają tego z wielkim zainteresowaniem, bo w końcu mówię o rzeczywistych doświadczeniach, o efektach tej terapii na ludziach; a nie na eksperymentalnych zwierzętach w laboratorium. Zainteresowanie jest zawsze ogromne chyba, że słuchają tego lekarze. Tutaj zaczynają się przysłowiowe .schody". Nie..; nie dlatego, że ktoś powie :"nooo... bo lekarz, to profesjonalista i czeka na dowody, badania kliniczne, publikacje itd. ...„. Nie. Nie o to chodzi. Nie chodzi mi o reakcje w postaci kręcenia kółek na czole, bo to są już przypadki beznadziejne, ale o ... brak zainteresowania. Zupełny brak chęci zgłębienia tematu. Dlaczego tak jest? Częściowo dlatego, że po prostu, po ludzku się boją. Dlatego, że system, w jakim są zmuszeni pracować nie daje im swobody wyboru terapii. System prawny tak naprawdę nie pozwala na współpracę pacjenta z lekarzem. Kłady coś nie jest tak jak trzeba, pomimo żądania przez pacjenta zastosowania danej terapii i jego pełnej zgody, to zawsze stawia lekarza po stronie .winny*. A przecież to chory podejmować powinien końcową decyzję, bo to o jego zdrowie się walczy, a nie o ambicje lekarza Oddzielną książkę mógłbym napisać cytując konkretne przypadki.

W świetle najnowszych badań, zalecenia dotyczące dziennego zapotrzebowania na witaminę D w ilości 400 IU są niewłaściwe, taka dawka dzienna witaminy D wręcz nie ma żadnego znaczenia dla zdrowia człowieka.

Witamina D – zapobieganie chorobom przewlekłym i nowotworom


Nie jest wykluczone, że chroniczne niedobory witaminy D narażają społeczeństwo na ryzyko rozwoju wyniszczających, długotrwałych, przewlekłych chorób takich jak nowotwory czy choroby autoagresji układu immunologicznego:

Bruce W. Hollis, Ph.D Determining the Nutritional Vitamin D Requirement thru Evidence-Based Medicine. Medical University of South Carolina Charleston, SC

Jeden z najbardziej znanych epidemiologów amerykańskich zajmujący się witaminą D, nieżyjący już dr Cedric Garland, na podstawie wieloletnich badań jakie przeprowadził twierdził, że optymalny poziom witaminy D we krwi powinien wynosić min. 60 ng/ml. Do zalecanych wartości i pomiaru poziomu witaminy D jeszcze powrócę nieco dalej. W tej chwili chciałbym zwrócić uwagę na zapobieganie wielu różnym chorobom Dr. Garland podsumował swoje badania jak następuje :

Gdyby poziom witaminy D był właściwy, to znaczy odpowiednio wysoki, wtedy zachorowalność na wiele chorób byłaby zmniejszona w sposób bardzo znaczny. I tak.

Ilość przypadków nowotworów nerki, piersi, jelita grubego, jajników czy stwardnienia rozsianego zmniejszyłaby się aź o 50 do 80%.

Powyższe powinno stanowić podstawę zapobiegania chorobie nowotworowej

Wydaje mi się, że dla pacjentów i lekarzy ważne jest to, że w wysokim stężeniu we krwi, witamina D naprawdę zaczyna czynić cuda. Między innymi




Słowy zaczyna się proces produkcji zespołów białkowych wykazujących glino własności bakteriobójcze I wirusobójcze. Inaczej mówiąc ; oznacza to po [ prostu, że nasz organizm jest w stanto wyprodukować swój własny
| antybiotyki
; Co więcej, witamina D w odpowiedniej Ilości prowadzi do tak silnej aktywacji naszego kładu odpornościowego, że ten Jest w stania sprostać tak strasznemu patogenowi jakim jest Mycobacterium tuborculosls, a mówiąc po ludzku, patogen powodujący gruźlicę. Gruźlica najczęściej kojarzy tle z chorobą płuc, ale w rzeczywistości może równia dobrze zaatakować Inne organy łącznie z kośćmi f kręgosłupem. Wystarczy zapytać lekarza na oddziale zakaźnym Jak .łatwo" Jest się tej choroby pozbyć, a może lepiej,,, nie pytać, bo odpowiedź jest dla ludzi o silnych nerwach. Upraszczam, nlo to nie jest łatwa do wyleczenia choroba.
Okazuje się, że witamina D potraf) nam I w tym zadaniu pomóc, ale... pod Jednym warunkiem : poziom witaminy D we krwi musi wynosić nie mniej niż 32 ng/ml, a to wcale nie jest aż tak wysoko!
Cytowany wcześniej dr Bruce Hollls, mający ponad 35 lat doświadczania dotyczącego witaminy D i napisanych ponad 200 publikacji naukowych
stwierdza:
; ..W oparciu o przeprowadzone badania, poziom witaminy D we krwi [poniżej 32 ng/ml należy uznać jako jej niedobór".
A dr Garland, jak wspomniałem wcześniej, zalecał poziom min. 60 ng/ml.
Autorzy jednej z publikacji kończą Ją następującym zdaniem : „Kito by pomyślał, że taka „prosta substancja odżywcza" mogłaby posiadać taki globalny wpływ na zdrowie człowieka":
Llu PT, Stenger S, Li H, et al. toll-like receptor triggering of • vitamin D-medłated human antimicrobial response
Czy można w takim razie zapobiec epidemii sezonowo pojawiającym się przeziębieniom czy grypom? Odpowiedź nasuwa się sama Dlaczego grypa pojawia się sezonowo? Czy zmiana sezonu uaktywnia wirusa grypy, który nie ma niczego wspólnego z kalendarzem? Dawno temu dowiedziono, że
właśnie w tym czasie tj tzw okresie jesiennozimowym spada odporność naszego organizmu. Spada, bo co? Bo tak mu się chce? A może mu czegoś brakuje?

Pomimo wielu sprzecznych zdań wykazano, że spadek odporności jest związany z brakiem światła słonecznego bezpośrednio działającego na naszą skórę, co doprowadza do spadku poziomu witaminy D w naszym organizmie. Czy jest dziełem przypadku to, że naukowcy wykazali, że spadek poziomu witaminy D i nasilenie zachorowań na grypę i inne schorzenia górnych dróg oddechowych dziwnym trafem zdarzają się w tym samym czasie! Przypadek...?
To w takim razie, czy można obniżyć ryzyko zachorowania na grypę podając witaminę D?

Można :


Urashfma M, Segawa T, Okazakl M, Kurihara M, Wada Y, Ida H. Randomized Mal of vitamin D supplementation to prevent seasonal Influenza A In schoolchildren.Am J Clin Nutr. 2010 May;91(5):1255-60. dol: 10.3945/ajcn.2009.29094. Epub 2010 Mar 10. Source Division of Molecular Epidemiology, Jlkel University School of Medicine, Nishi-shimbashi 3-25-8, Mlnato-ku, Tokyo 105-8461, Japan. urashlma@Jlkel.ac.jp

Jeśli mielibyśmy odpowiednio wysoki poziom witaminy D w okresie jesienno zimowym, to być może nienarażeni bylibyśmy w większym stopniu na zachorowanie na grypę. Wszystko wskazuje, że tak by było Jeśli by tak było, to wtedy może nie potrzebne byłyby szczepionki przeciw grypie? Zgadza się, ale ... tutaj już wchodzimy w konflikt interesów pomiędzy interesem pacjenta, a interesem tych, którzy te szczepionki produkują i rozprowadzają.

Czy w znaczny sposób można obniżyć ryzyko zachorowania dzieci na cukrzycę typu 1 (najgorszą) poprzez podawanie witaminy D „od dziecka" ? Można i to o nawet 88% :

Ellna Hyppónen, Esa Làara, Antti Reunanen, Marjo-Rlitta JMrvelln, Suvl M VIrtanen Intake of vitamin D and risk of type 1 diabetes: a birth-cohort study


Ile witaminy D podawano noworodkom w tych badaniach? Noworodkom! 2 000 IU dziennie. Już widzę jak wielu pediatrów kręci z niedowierzaniem głową, bo... zalecenia dla dorosłych są o ponad połowę mniejsze! Czy coś złego tym noworodkom się stało? Oczywiście, że nie, oprócz tego, że były zdrowsze niż inne noworodki, którym tej witaminy nie podawano. Mało tego, kiedy zgodnie z zaleceniami rządowymi (!) zaczęto zmniejszać ilość witaminy D u niemowlaków, ilość przypadków wystąpienia cukrzycy typu 1 u dzieci w wieku ok. 10 lat poszybowała pod niebiosa.
Czy w tym momencie nie powinniśmy zacząć czegoś kwestionować? Ile witaminy D podaje się noworodkom w Polsce? Znacznie mniej, ale... podaje się. Tylko jak długo? Po ok. roku mówi się matkom, że już nie potrzeba, bo... [zagrożenie krzywicą minęło! Jak to minęło? Minęło, bo w tym czasie dziecko feaczyna już samo jeść. Jak to? Przecież do tej pory dziecko było karmione piersią, a więc miało wszystko, czego potrzebowało w mleku matki. Miało. Nie miało tylko w mleku matki odpowiedniej ilości witaminy D. Zdziwienie? Pewnie tak... wrócimy do tego tematu jeszcze trochę później.
Niedobory witaminy D są związane z niedorozwojem miednicy już u małych dziewczynek. Jako dorosłe kobiety nie są one w stanie urodzić dziecka drogą naturalną ze względu na zbyt małą kość miednicy. Czy chcemy czy nie chcemy, kiedy doczekają do końca ciąży muszą być one poddane operacji tzw. cięcia cesarskiego. Coraz częściej lekarze kwestionują konieczność tego zabiegu, kiedy jest on dokonywany z „wyboru", ale
Kasami nie ma wyjścia.
Witamina D ma też znaczący wpływ na funkcjonowanie mięśni. Wykazano, że jej niedobór może tak osłabić między innymi mięśnie miednicy, że kobieta nie jest w stanie urodzić dziecka w sposób naturalny. Dr Holick wykonał badania na 400-stu kobietach w ciąży. Okazało się, że jeśli kobiety miały właściwy poziom witaminy D, wtedy ryzyko wystąpienia konieczności zastosowania zabiegu operacyjnego było czterokrotnie obniżone !:

Merewood A, Mehta SD, Chen TC, Bauchner H, Holick MF.J CHn Endocrinol Metab. 2009 Mar;94(3):940-5. doi; 10.1210/jc.2008~ 1217. Bpub 2008 Dec 23.Associatfon between vitamin D deficiency and primary cesarean section. Source Department of


Pediatrics, Division of Endocrinology, Diabetes, and Nutrition, Boston University School of Medicine, and Division of General Pediatrics, Boston Medical Center, Boston, Massachusetts 02118,
USA.
Wszyscy dbamy, a przynajmniej powinniśmy dbać szczególnie o zdrowie naszych dzieci. W rzeczywistości zaś, przez brak wiedzy, doprowadzamy je do katastrofy zdrowotnej podając im zbyt dużo cukru, soczków owocowych, herbatek itd. O rym będziemy jeszcze mówić później, ale., czy nie powinniśmy zadbać o dziecko ZANIM się jeszcze urodzi? A może zanim kobieta zajdzie w ciążę? O tym też będziemy mówić w następnych rozdziałach, bo to, co w większości przypadków robimy z naszymi dziećmi, albo czego nie robimy, a powinniśmy robić, woła o pomstę do niebios. Tutaj jednak chciałem słów kilka powiedzieć o takim niezwykle interesującym zjawisku, a właściwie kilku zjawiskach odnośnie witaminy O w czasie, kiedy kobieta jest w ciąży i kiedy karmi dziecko piersią.
Dr Hollis przeprowadził serie niezwykle interesujących badań. Wykazał, że podając kobietom w ciąży 4 000 IU witaminy D, czyli 10 razy więcej niż jest zalecane, nie stwierdził u nich żadnych negatywnych zmian. Żadnych skutków ubocznych. Kiedy jedna z kobiet brała 100 000 IU witaminy D dziennie (I) przez kilka miesięcy ciąży urodziła jedno dziecko, a potem z następnej ciąży drugie, również bez żadnych skutków ubocznych u dziecka ani u matki. W jej mleku znajdowało się, uwaga ... 8 000 IU witaminy O w jednym litrze. Wykazał, że zgodnie z wynikami jego badań, w zasadzie nie jest możliwe, żeby doprowadzić do jakiejkolwiek toksyczności witaminy D nawet w wysokim zakresie podawanych dawek.
Wracając do tego „perfekcyjnego" napoju, jakim jest mleko matki. Ma ono wszystko, brakuje mu tylko... taki witaminy Dl Szczególnie interesujące było to, że zalecane dawki witaminy D nawet w ilości 4 000 IU dziennie nie powodowały istotnego wpływu na zawartość witaminy D w mleku matki. Dopiero przy podaniu 6 400 IU witaminy D, coś .drgnęło" w sposób bardziej znaczny. Dr Hollis zaznacza : Jeśli kobieta będzie brać ok 6 000 a nawet 10 000 IU witaminy D dziennie wtedy nie zachodzi potrzeba podawania noworodkowi witaminy D w sposób sztuczny. Będzie ją miało z mleka matki, ale tylko wtedy, kiedy matka będzie zażywać witaminę D w odpowiedniej ilości" Podaje on, jako ogólną zasadę, że ok. 10% z pobieranej przez matkę witaminy D, przedostanie się w sposób naturalny, poprzez jej organizm do
mleka. Czyli biorąc ok. 6 000 IU dziennie, dziecko w mleku matki otrzyma ok. 600 lU/litr mleka - PERFEKT I Wiedział o tym z własnej praktyki od ponad 25-clu lat, ale.,. w tamtym czasie nie mógł uzyskać zgody na podanie kobietom, jak proponował 4 000 IU witaminy D, bo... .to je natychmiast
zabije".


Toksyczność witaminy D - obalone mity

Tak było do czasu, kiedy inny lekarz, naukowiec, dr Reinhold Vieth opublikował badania dotyczące toksyczności witaminy D :

Reinhold Vieth,Vitamin D Toxicity, Policy, and Science JOURNAL OF BONE AND MINERAL RESEARCHVolume 22, Supplement 2, 2007 doi: 10.1359/JBMR.07S221 © 2007 American Society for Bone and Mineral Research
Reinhold Vieth, The mechanisms of vitamin D toxicity, Bone and Mineral, 11 (1990) 267-272 Department of Clinical Biochemistry and The Bone and Mineral Group, University of Toronto, and the Research Institute, The Queen Elizabeth Hospital, Toronto, Ontario, Canada (Received 18 April 1990)

Wynikało z nich, że z tą toksycznością witaminy D, wcale nie jest tak, jak do tej pory uważano. Wtedy dopiero pozwolono mu (dr-owi Hollisowi) na przeprowadzenie tych niezwykle ciekawych badań opisanych powyżej.
[Zainteresowanym pacjentom i lekarzom gorąco polecam wykład dra Hollisa:
hftp://vvww.youtube.com/watch?v=OQelnh4Dö8Q

Czy można osiągnąć toksyczny poziom witaminy D? Tak... ale nie dzieje się to przy dawkach o jakich jest tutaj mowa. Przez trzy tygodnie dr Hollis brał 50 000 IU dziennie, bez żadnych objawów toksyczności Wspomniany wcześniej dr Vieth, opublikował przypadek ojca i syna, którzy myśląc że słodzą herbatę cukrem, sypali do niej witaminę D, tyłeczkami. Rzeczywiście, przywieziono ich do dra Vietha z objawami zatrucia. Po bardzo precyzyjnym,

laboratoryjnym sprawdzeniu spożywanego przez nich „cukru" okazało sie, że spożywali po ok.
1 700 000 IU witaminy D dziennie II (tak, tak... milionów IU, nie ma tutaj pomyłki w liczbie zer) przez ... 7 miesięcy.
Amerykański Instytut Medycyny otwarcie już mówi o tym, że górna granica bezpieczeństwa to 10 000 IU witaminy D dziennie!
Instytut ten jest organizacją o niezwykle konserwatywnym, super ostrożnym I podejściu do wydawanych przez siebie rekomendacji. Spowodowane jest to paniczną obawą przed pozwami sądowymi, które jak wiemy, w USA mogą przybrać absurdalnie irracjonalne rozmiary A więc jeśli ten Instytut mówi o 10 000 IU witaminy D, to bez najmniejszego wątpienia robi to z niezwykle dużym zapasem bezpieczeństwa. Świadczy to o tym, że toksyczność witaminy D jest wielokrotnie niższa niż kiedykolwiek o tym myślano. Niestety, brak tego typu informacji szczególnie wśród lekarzy powoduje ich paranoiczny strach przed jej przepisywaniem. To z kolei doprowadza do poważnych niedoborów, których równie poważne konsekwencje zdrowotne tutaj opisuję.
Wszystkim bez wyjątku polecam, a szczególnie lekarzom zadaje „pracę domową", jeśli chcą swoje obowiązki zawodowe wykonywać właściwie, wysłuchanie wykładu jaki wygłosił w Londynie, w 2011, dr Michael Holick j
httD://drholick.com/2011/06/Dresentatio ... pril-2011/

Dla tych, którzy z powodów zawodowych są zainteresowani tematem toksyczności witaminy D polecam niezwykle interesujący wykład jaki wygłosił dr Vieth:

http://www voutube .com/watch?v=M ID WA9-cGd Y

(Dla wtajemniczonych... pewnie wyprzedzam rodzące się pytanie, nie. . nie zanotowano wzrostu poziomu PTH do wartości niebezpiecznych, ani też nic złego nie działo się z poziomem wapnia. W powyższym wykładzie dr. Vieth to wszystko omawia i tłumaczy).
To może tyle, na temat tej niby toksyczności witaminy D Temat ten musiałem poruszyć, ponieważ często słyszę, że lekarze boją się tej witaminy
jak ognia, bo : „można ją przedawkować". To prawda, ale z tego co widać, to łatwiej przedawkować wodę, bo jak wiadomo od nadmiaru wody można [też umrzeć i to szybciej niż w ciągu 7 miesięcy jej przedawkowywania Tak [więc, schorowany pacjent być może by szybciej wyzdrowiał, a może nawet nie zachorował, gdyby mu tylko w tym nie przeszkodzić brakiem wiedzy
[W kręgach naukowców zajmujących się wpływem witaminy D na zdrowie człowieka powszechnie uważa się, że poziom witaminy D nie powinien być [niższy od ok. 35 ng/ml, a za zalecany uznaje się zakres 50 - 80 ng/ml. Przy czym poziom, którego raczej nie należy przekraczać to ok. 150 ng/ml.
Bardzo ważne jest stosowanie nawet niewielkich dawek witaminy D jak np. 2000IU, ale codziennie, raczej niż dwa czy trzy razy w roku po np, 150 000 I IU, a nawet 350 000 IU jednorazowo, co też niektórzy robią.
Należy też od czasu do czasu badać poziom witaminy D tzn. metabolitu i określanego jako 25(OH). Uważam, że bezwzględnie każdy powinien sobie ten poziom zbadać.
Problem polega na tym, że jeśli chcemy to zrobić mając koszty badania (ok. 50 zł) zrefundowane przez NFZ, graniczy to niemal z cudem, bo jeszcze I nie spotkałem lekarza, który kiedykolwiek przepisał to badanie profilaktycznie! Szkoda, bo widzimy jak potężne fundusze można byłoby zaoszczędzić zapobiegając tak wielu chorobom. Koszt takich badań zwróciłby się w bardzo krótkim czasie poprzez zmniejszoną zachorowalność na wiele różnych, niezwykle drogich w leczeniu chorób. Ograniczenia jakie system refundacji nakłada na lekarzy powoduje, że badania poziomu witaminy D się nie zleca, a powinno się to robić rutynowo. Skarb Państwa zaoszczędziłby na tym setki milionów złotych. Do znudzenia słyszymy, że zapobieganie chorobom jest znacznie tańsze niż ich leczenie, ale jak widać, I jeśli chodzi o witaminę D, rob/my akurat na odwrót W USA, badanie poziomu witaminy D jest jednym z najczęściej przepisywanych badań. Kiedykolwiek zaproponowałem komuś, żeby poprosił lekarza o skierowanie na to badanie, I niezmiennie usłyszałem, że najczęściej lekarz zapytał : „a/e po co to Pani/Panu?". No więc jak to się ma do wypowiedzi Dziekan Wydziału Opieki Zdrowotnej Śłąskłej Akademii Medycznej w Katowicach, a zarazem Kierownika Katedry Zdrowia Kobiety w Zakładzie Profilaktyki Chorób Kobiecych i Seksuofogfi śląskiego Uniwersytetu Medycznego - Pani

Profesor dr hab. n. med. Violetty Skrzypulec. która bardzo słusznie uważa, że : „(...) nie ma w medycynie nic prostszego jak profilaktyka I nic trudniejszego jak zrozumienie jej znaczenia."
http://www.wellnessdav.eu/zdrowie/631-' ... czne-badanła-ginekologlczne-dlaczego-warto
Święta prawda... ciekawy tylko jestem ile i co mówi się studentom medycyny na temat witaminy D i jej wpływu na zdrowie człowieka jako PROFILAKTYKI? Czy wspomina się chociaż o niewielkiej części wiedzy przedstawionej w tym rozdziale? Jeśli nie... to skąd ci przyszli lekarze mają wiedzieć o tym, o czym traktuje ten rozdział, a z konieczności przedstawiłem tutaj tylko namiastkę, naprawdę tytko wierzchołek góry lodowej. Inaczej musiałoby powstać wielkie tomisko poświęcone tylko i wyłącznie witaminie D, a nie taki cel miało napisanie tej książki.
Nie tak dawno temu (w momencie pisania tego tekstu jest marzec 2013) w radiu, tytko przez jeden dzień, w wiadomościach mówiono : Lekarze biją na alarm z powodu niedoborów witaminy D'. Powiedziano i... szybko zapomniano. Ale czy można się dziwić? Nie szły za tym żadne konkrety, żadne działania, było to przy okazji jakiegoś zjazdu. . ginekologów. Bardzo dobrze! Wielkie im za to dzięki. Trzymać tak dalej... tylko niech ktoś, coś, w tej materii PRAKTYCZNEGO ZROBI I Bardzo interesuje mnie to, ilu z tych ginekologów rutynowo zleca swoim pacjentkom badanie 25(OH) i co robią jeśli okażą się niedobory? Jaki poziom uważają za niedobór? Czy taki jak to określono 30 czy 40 lat temu?

Należy zwrócić uwagę, że ponieważ witamina D jest rozpuszczalna w tłuszczach, żeby z niej skorzystać musi być brana z posiłkiem zawierającym tłuszcz. Nie ma znaczenia czy jest to sałatka warzywna z olejem czy bułka z masłem. Ma być tłuszcz Inaczej niewiele jej się wchłonie. Chyba, że używamy witaminy D w wersji .pod język".
Szkoda, że chociażby tak podstawowa wiedza na temat witaminy D jest tak mało znana. Dzięki poznaniu przytoczonych tu faktów i zastosowania odpowiednich, prostych czynności można byłoby zredukować ryzyko wystąpienia chorób od nadwagi po reumatoidalne zapalenie stawów, od nadciśnienia do bólów kręgosłupa, od cukrzycy po skurcze mięśni, od
infekcji górnych dróg oddechowych po innego rodzaju Infekcje, od fibromialgii po nowotwory piersi, jelita grubego, trzustki, prostaty I Jajników
Witamina D zapobiega, jak też pozwala bardziej efektywnie LECZYĆ choroby serca, demencje, depresje, bezsenność, łuszczyce, stwardnienie rozsiane itd... Czy jest ktoś, kto nie chciałby z tego skorzystać? Nie są to (niestety) słowa moje. Szczególnie w tym rozdziale przekazuję wiedzę wspomnianego już powyżej, chyba jednego z najlepszych na świecie specjalistów w zakresie działania witaminy D, lekarza, naukowca jakim Jest dr Michael Holick.
Witamina D jest nieocenionym strażnikiem prawidłowo przebiegającej ciąży, wpływa na zachowanie idealnej wagi, redukuje nienormalny wzrost komórek, chroni komórki przed infekcjami I oraz powstaniem chorób przewlekłych.
To, że witamina D zapobiega krzywicy czy osteoporozie wiemy od dawna. Niewiele jednak się mówi o tym, że witamina D jest substancją mającą ogromny wpływ na funkcjonowanie całego organizmu.
Zacznijmy więc od paru informacji podstawowych. Skąd w ogóle bierze się witamina D? Niestety... niewiele wit. D możemy zdobyć z jedzenia. Mówiliśmy wcześniej, że nawet mleko matki zawiera bardzo mało witaminy D, ponieważ w jednym litrze takiego mleka jest zaledwie ok. 25IU (jednostek międzynarodowych). Czyli... tyle co nic. Innymi słowy, tak Jak dr Bruce Hollls wykazał wcześniej - jeśli nowo narodzone dziecko będzie piło tylko mleko swojej matki, to jak widać... wcześniej czy później u takiego dziecka dojdzie do niedoborów witaminy D. Stąd właśnie ta suplementacja do pierwszego roku życia, bo potem dziecko zaczyna Już samo jeść, jak też częściej jest wystawiane na działanie światła słonecznego padającego na większą powierzchnię ciała.
Tutaj ciekawa dygresja... kiedy dr Holick wyraził wątpliwość co do prawidłowego poziomu witaminy O we krwi nowonarodzonych dzieci usłyszał od lekarzy prowadzących, że noworodki ich pacjentek z pewnością me mogą mleć niedoborów witaminy D ponieważ: „nasze podopieczne biorą witaminę D w postaci suplementu, piją co najmniej dwie szklanki mleka, więc nie mogą mleć niedoborów tej witaminy*. Co więcej.., każda z tych kobiet brała witaminę D w REKOMENDOWANEJ przez Amerykański Instytut
Medycyny ilości tj. 600 IU/dzień Dr Holick zebrał grupę 40-stu takich właśnie kobiet w ciąży i zmierzył poziom witaminy i... co się okazało? 76% matek i 81% noworodków, w czasie narodzin miało poziom witaminy D PONIŻEJ 20 ng/ml!:

Clin Pediatr (Phila). 2007 Jan;46(1):42-4. Vitamin D deficiency In a healthy group of mothers and newborn Infants. Lee JM, Smith JR, Philipp BL, Chen TC, Mathleu J, Holick MF. Source Division of Pediatric Endocrinology, Child Health Evaluation and Research Unit, University of Michigan, Ann Arbor, Michigan 48109-0456, USA. joyclee@med.umlch.edu

Ten sam Instytut określa tak niską wartość witamin D jako jej niedobór. Nic
dodać... nic ująć. Wnioski nasuwają się same.
Jeśli skutkiem przyjmowania rekomendowanej dawki witaminy D niedobór, to czy nie oznacza to wprost, że ta rekomendowana dawka jest zbyt niska? Jeśli, jak już często się mówi, poziom witaminy D jest PONIŻEJ 25 ng/ml to ryzyko powstania nowotworów znacznie się zwiększa j powinniśmy chyba się trochę zmartwić. Tylko, co nam da zamartwianie się? To proces mało konstruktywny. Z tym trzeba coś zrobić. O tym każdy zadecyduje sam. Jeśli badania naukowe wskazują na to, że przy odpowiednio wysokim poziomie witaminy D zachorowalność na chorobę nowotworową może być zredukowane o ponad 50%, to na co mamy czekać?:

Dose-Response of Vitamin D and a Mechanism for Prevention of Cancer by Cedric F. Garland, Dr.P.H., Edward D. Gorham, M.P.H., Ph.D., Sharif B. Mohr, M.P.H., and Frank C. Garland, Ph.D.
Cedric F. Garland, DrPH, Frank C. Garland, PhD, Edward D. Gorham, PhD, MPH, Martin Lipkln, MD, Harold Newmark, ScD, Sharif B. Mohr, MPH, and Michael F. Holick, MD, PhD The Role of Vitamin D In Cancer Prevention

Jest jeszcze kilka niezwykle interesujących tematów dotyczących witaminy D, ale podejrzewam, że dogłębne ich wyjaśnianie spowodowałoby konieczność napisania oddzielnej książki. W związku z tym wspomnę tylko o nich bardzo krótko, a zainteresowanych odsyłam do źródeł, które są łatwo
osiągalne.

Rodzaje witaminy D
Po wytworzeniu witaminy D w skórze, jest ona transportowana do wątroby I nerek, gdzie przechodzi dalsze przemiany metaboliczne Podstawowym takim metabolitem jest witamina 0 oznaczana jako 25(OH)D. Po dokonaniu następnej przemiany, głównie w nerkach, zamieniana Jest ona na metabolit opisywany jako : 1,25(OH)2Da lub po prostu dla uproszczenia1,25(OH) w odróżnieniu od 25(OH).
To właśnie metabolit 1,25(OH) jest formą aktywną. Co zatem powinniśmy badać jako „poziom witaminy D we krwi?". Badać należy TYLKO i wyłącznie metabolit: 25(OH). Dlaczego? Ponieważ organizm produkuje prawie zawsze stałą ilość 1,25(OH), a stan nasycenia krwi witaminą D określa metabolit
25(OH).
Zbyt duża ilość 1,25(OH) byłaby toksyczna. Jednak naukowcy zauważyli, że w organizmie przebiegają reakcje, do których potrzebna Jest duża Ilość 1,25(OH), a więc tej aktywnej formy, która z kolei w takich Ilościach byłaby toksyczna. Co w takim razie się dzieje? Badania wykazały, że zamiana 25(OH) na 1,25(OH) następuje nie tylko w nerkach! Ta przemiana dzieje się lokalnie, w poszczególnych komórkach, gdzie wytwarzane są ogólnie, razem, bardzo duże ilości 1,25(OH), to dlaczego nie ulegamy zatruciu? Dlatego, że tak nasz organizm pięknie jest zbudowany, że natychmiast po wykorzystaniu aktywnego metabolitu jest on zużywany już na poziomie komórkowym. Innymi słowy, nie wychodzi poza komórkę do obiegu krwi,

B.D, Boyan and Z. Schwartz 1,25-Dlhydroxy Vitamin Dj Is an Autocrine Regulator of Extracellular Matrix Turnover and Growth Factor Release via ERpBQ-Actlvatod Matrix Vesicle Matrix
Metalloprotelnas es
Slf HansdoWr, Martha M. Moniek, Sara L Hlnde, Nina Lovan, Dwlght C. Look, and Gary IV. Hunnlnghake Respiratory Epithelial Cells Convert Inactive Vitamin D to Its Active Form

Tylko tyle, bo całość jest dużo bardziej skomplikowana. Pisze o tym dlatego, bo okazało się, źe organizm jednak potrzebuje dużo, dużo więcej witaminy
O niż się obecnie zaleca
Wcześniej opisałem, źe można znacznie zmniejszyć ryzyko wystąpienia wielu chorób pod warunkiem utrzymania odpowiedniego poziomu witaminy D Skoro np. wiadomo już, źe komórki trzustki produkujące insulinę mają
receptory witaminy D, to po coś te receptory tam są.
Niestety, uzupełnienie witaminy D w sposób polegający tylko na diecie nie przyniesie odpowiednich wyników. Dlatego nadzieja na jej uzupełnienie z
diety jest nierealna.
Innym źródłem wit. D są suplementy. Ale.., tutaj mamy problem. Podczas gdy np. w USA witaminę D można kupić bez najmniejszych problemów i to w dużych ilościach, w Polsce mamy poważne problemy z powodów jak
opisane powyżej,

Słońce najlepszym źródłem witaminy D, ale... Jak bezpiecznie ze słońca
korzystać
Najlepszym źródłem wit. D jest SŁOŃCE. Jak to? Przecież mówi się nam, żeby unikać słońca, bo sprzyja ono powstawaniu nowotworów skóry. Mało tego, pisze się i mówi, że promieniowanie słoneczne jest źródłem wolnych rodników. Co to oznacza, Już wcześniej sobie wyjaśniliśmy. A jednak... światło słoneczne jest bardzo zdrowe, to dlaczego każe się nam go unikać? Dlaczego tyle się mówi, żeby stosować kremy blokujące światło słoneczne A co z solariami? Tyle się pisze, że chodzenie do solarium, może być niebezpieczne A okazuje się - niekoniecznie. No i właśnie... Mamy następne pomieszanie faktów.
Żeby to wszystko uporządkować I nie ulegać panice wzbudzane] przez .ekspertów", należy zacząć od wyjaśnienia - co to jest światło słoneczne. Jak wiemy, światło słoneczne składa się z wielu różnych kolorów. Nie zagłębiając się zbytnio w fizykę powiemy sobie tylko, lub przypomnimy, że światło to fala elektromagnetyczna. Każda fala ma swoje parametry. Dla naszych rozważań najważniejszym takim parametrem jest długość fal). Fale długie dają światło czerwone, krótsze żółte, a fale jeszcze krótsze dają

światło niebieskie, jak w tęczy. Dla nas najważniejsza jest światło o krótszej długości fali, które nazywamy światłem ULTRAFIOLETOWYM. Długość fali Best ściśle związana z energią, jaka w postaci fotonów jest transmitowana [przez światło. Z tego względu tą ultrafioletową część światła słonecznego podzielono na trzy części : UVA, UVB i UVC. Skróty te powstały od słów w jeżyku angielskim : Ultrafiolet, a literki A, B i C oznaczają właśnie pewien określony zakres długości fali. Każdy z tych zakresów, czyli rodzajów światła ultrafioletowego ma inne właściwości i to jest klucz, który nam będzie bardzo potrzebny w dalszej części tego tematu. Przy czym, im krótsza długość fali, tym większą energię takie światło przenosi. I tak :
UVA - długość fali : 320 do 400 nanometrów, dociera do powierzchni
Ziemi
i UVB - długość fali : 281 do 289 nanometrów jest całkowicie pochłonięte przez atmosferę, a światło o długości fali 290 do 319 w większości przedostaje sie przez atmosfere do powierzchni
Ziemi
[UVC - długość fali : 200 do 280 nanometrów jest, a właściwie powinno być, całkowicie pochłonięte przez warstwę ozonu i nie dociera
do Ziemi.
Czyli, na naszą skórę pada światło z zakresu UVA i UVB. Przy czym, około 100 razy więcej dociera do nas światła UVA niż UVB. Pomimo, że UVA mięsie mniej energii (bo ma większą długość fali) to ma ono zdolność [znacznie głębszego penetrowania warstw skóry. Ta część światła słonecznego powoduje powstanie wolnych rodników, a więc wpływa na 'system odpornościowy, uszkadza kolagen, który stanowi „szkielet" naszej [skóry, a co za tym idzie powoduje zmarszczki oraz uruchamia specjalne komórki w skórze tzw melanocyty, które pod wpływem tego światła (tj. UVA) j- uruchamiają procesy powstawania barwnika skóry dającego ciemne jej [ zabarwienie. Ten właśnie rodzaj światła słonecznego uważa się za główną i przyczynę zwiększonego ryzyka powstawania złośliwego nowotworu skóry i (tzw. melanoma),
światło z zakresu UVB, w mniejszym stopniu przenika przez warstwy skóry, może powodować powstanie niezłośliwych nowotworów przy drugim czasie

naświetlenia skóry, powoduje zaczerwienienie skóry, ale przy oparzeniu skóry może przyczyniać się też do powstania nowotworu złośliwego skóry
Jednocześnie, to właśnie UVB Jest Jedyną frakcją światła słonecznego, powodującą powstanie witaminy D chroniącej nasz cały organizm przed nowotworami.
Jeszcze do niedawna, większość kremów przeciwsłonecznych blokowała właśnie światło UVB. Dzięki temu, można było, bez widocznej gołym okiem szkody, przebywać niemalże dowolnie długo na słońcu nie ulegając oparzeniom. Jak widać z powyżej podanej charakterystyki światła, dla naszego zdrowia nie było to dobre, ponieważ NIC wtedy nie blokowało docierania do skóry szkodliwych promieni UVA.
W obecnych czasach, prawie każdy krem przeciwsłoneczny blokuje też dostęp do naszej skóry światła UVA. To, ile i w jakiej formie energii słonecznej dotrze do Ziemi zależy od kilku czynników. Z powodu tzw. „dziuryj ozonowej" niestety przenika do Ziemi (szczególnie w pewnych jej miejscach jak np. Australia) sporo szkodliwego, wysokoenergetycznego światła UVC.1 Oczywiście, że największa ilość wszystkich trzech frakcji światła dociera do nas w samo południe lub w godzinach od ok 10:00 do 15:00 Jest to| spowodowane tym, że w tym czasie światło słoneczne dociera do nas przez najcieńszą warstwę atmosfery. W tym czasie, dociera do nas dużo „złego" UVA, ale też i dużo .dobrego" UVB Rano i po południu, kiedy promienie słoneczne muszą przedostać się przez grubszą warstwę atmosfery, wtedy dociera do nas ciągle dużo UVA i niestety... bardzo niewiele UVB. Z tego właśnie powodu nasz organizm rano i po południu nie jest w stanie wytwarzać ochronnej, dobroczynnej witaminy D.

Dlatego „najzdrowsze" dla nas promieniowanie słoneczne występuje W SAMO POŁUDNIE.

Oczywiste jest, że inne czynniki takie jak pora roku, szerokość geograficzna, wysokość nad poziomem morza, zanieczyszczenie atmosfery czy występujące zachmurzenie Itd.. mają wpływ na to ile UVB czy UVA dotrze do powierzchni Ziemi, a tym samym do naszej skóry. Nawet wtedy, kiedy niebo jest zachmurzone, szczególnie będąc np na australijskiej plaży, można dostać poważnego poparzenia skóry. Ktoś powie : ja nie mieszkam w Australii, gdzie np w Sydney jest ok. 300 słonecznych dni w roku, w związku


z tym mam wystarczającą ilość witaminy D" Tak tam jest, bo 21 lat mojego życia spędziłem w tym pięknym mieście, ale...dlaczego w takim razie ok. 40% (niektóre źródła podają nawet 68%) Australijczyków ma niedobory
witaminy D?
No dobrze, zapyta ktoś : „to co trzeba robić, żeby skorzystać z dobroci światła słonecznego, a jednocześnie nie zrobić sobie krzywdy?". To proste. . i jak widać z opisu charakterystyki UVA i UVB należy się naświetlać, ale... nie opalać. Opalenie się na brąz, jest reakcją skóry, gdzie u człowieka rasy białej skóra krzyczy :Już więcej słońca nie chcęlf". Brązowy barwnik, dzięki któremu jesteśmy opaleni powoduje, że produkcja witaminy D w takiej opalonej skórze gwałtownie spadał Osoby z ciemniejszą karnacją skóry łatwiej się opalają na brąz. To prawda, ale na ogół te osoby również mają niższy niż powinny poziom witaminy D Żeby to „nadrobić" muszą więcej .przebywać na słońcu. Nie bez powodu rdzenni mieszkańcy Afryki czy | australijscy Aborygeni mają skórę niemalże czarną jak węgiel. Ten ciemny barwnik zabezpiecza ich przed oparzeniem, ale... jednocześnie, żeby nie [mieli niedoboru witaminy D, z konieczności MUSZĄ przebywać na słońcu znacznie dłużej niż osoby o karnacji jaśniejszej. Jak wykazały badania, w USA populacja o ciemnej czy wręcz czarnej skórze najbardziej choruje na choroby będące wynikiem niedoboru witaminy D. Z drugiej strony, rasy [nordyckie, dlatego mają taką jasną karnację, żeby już niewielka ilość światła słonecznego spowodowała powstanie wystarczającej ilości witaminy D. Jak widać wszystko ma swoje naturalne miejsce w przyrodzie. Mądra Matka Matura.
[Wróćmy zatem do pytania : „co I jak robić, żeby mieć same korzyści, a nie narazić się na niebezpieczeństwo7"
Dr Michel Hohck zaleca następujący sposób postępowania : należy dobrać i indywidualnie taką długość czasu naświetlenia skóry, żeby na drugi dzień
'nie było Jej zaczerwienienia.
{Zaczerwienienie skóry utrzymujące się 24 godz. po jej naświetleniu słońcem, jest już sygnałem, że naświetlaliśmy daną część ciała za długo. Jeśli na światło słoneczne wystawimy np. tylko przedramiona, to jeśli jesteśmy w intensywnie nasłonecznionym miejscu na Ziemi, może już wystarczyć. Jeśti nesteśmy w północnych częściach Europy, USA, Kanady czy Rosji, może to być za mało. Jednakże, Jeśli naświetlimy się będąc w stroju kąpielowym, to

prawdopodobnie i w tych regionach, przy pełnym słońcu, w samo południe} 10-15 min z przodu i 10-15 min z tyłu wystarczy. Jeśli uda nam się tak robić codziennie, to z pewnością nawet nie będąc na równiku, organizm wytworzy wystarczającą ilość witaminy D. Jeśli wybieramy się na plaże, to najczęściej idziemy tam, kiedy słońce jest już stosunkowo wysoko. Wtedy najpierw naświetlamy całe ciało, pozwalamy naszej skórze i światłu UVB na wytworzenie witaminy D, a następnie możemy się wysmarować kremami do woli. Jeśli możemy tak robić codziennie, nie ma potrzeby suplementacji. Witamina D jest magazynowana w tkance tłuszczowej, z której jest stopniowo uwalniana przez wiele dni. Dlatego, jeśli będziemy mieli kilka dni bez słońca nic się nie stanie. Przy naświetlaniu większych powierzchni ciała organizm potrafi wytworzyć nawet 20 000IU witaminy D, to dużo. Czy mamy się obawiać przedawkowania? NIE! Matka Natura wyposażyła nas w mechanizmy samokontroli wewnętrznej, które nie pozwalają na przedawkowanie witaminy D, jeśli wytwarzana jest ona przez światło słoneczne. Sprytne.
Mało tego. .półokres rozpadu witaminy D, wytworzonej przez słońce jest znacznie dłuższy niż wtedy, kiedy korzystamy z witaminy D jako suplementu liety.
Wytworzona przez słońce witamina D. pozostaje we krwi dwa do trzech razy dłużej niż z doustnie podawanych suplementów. Zwiększa to okres czasu, 'v którym nasz system odpornościowy może z niej korzystać dla naszego Jobra, chroniąc nas przed różnego rodzaju chorobami, o których była mowa wyżej.
Widzimy zatem, że słońce, mądrze .stosowane", dostarcza nam
amego zdrowia. Nie ma lepszej formy witaminy D jak właśnie ta, tworzona przez słońce, a ściśle mówiąc, przez jego część nazwaną UVB.
Ile wiedząc tego, popełniliśmy wiele błędów. Piszę to już w czasie przeszłym, bo tak było do dzisiaj - mam nadzieję. Od dzisiaj już wiemy, że światło słoneczne UVB nie jest szkodliwe, wręcz przeciwnie. Pamiętamy przecież, że opalenizna jest REAKCJĄ OBRONNĄ organizmu na „za dużo słońca". Kiedy troskliwa mama doprowadziła do tego, że jej dziecko już na początku lata opaliła na .piękny brąz", to widzimy, że Jednocześnie spowodowała, że zmniejszyła dziecku możliwość wytwarzania witaminy D przez wiele następnych dni, a szkoda Szkoda dziecka.

|A co ta mama robi w zimie? Jest piękny słoneczny dzień. . może nawet trochę mroźny.. niedziela w samo południe, czas gotowania obiadu (nie we [wszystkich może regionach, może nie w miastach, ale w niedzielę często tak bywa) Wtedy ojcowie zazwyczaj słyszą: „wyszedłbyś w końcu z dzieckiem na spacer. Niech zobaczy trochę słońca, bo dawno go nie było* ©. Organizm nziecka błaga o chociaż trochę tego słońca! Chociaż trochę witaminy Dl 6eby broń Boże dziecko nie zmarzło, troskliwa mama opatula dzieciaka tak, że mu widać tylko policzki i czubek nosa. Aha., no i, żeby się słoneczkiem nie „spaliło", to na te policzki i nosek chlast!... krem przeciw opaleniu. „SPF WO? nie... dam mu SPF 40, a może 50! Wtedy już na pewno mi się nie jspali"*. Znamy to? Oczywiście żartuje, oczywiście upraszczam, ale... wiemy o co chodzi. Wtedy, organizm dziecka nie wytwarza sobie minimalnej nawet ilości
witaminy D ze słońca. Troskliwa mama go tak „zabezpieczyła" jak więc, mam nadzieję, że każdy z czytających już nie pomyli światła UVA
[UVB, będzie wiedział, które jest „dobre", a które jest „złe" Widzimy teraz, jakim dużym nieporozumieniem jest niezwykle powszechne określenie :
fpalezy unikać światła słonecznego, bo powoduje nowotwory" lub: „światło UVjest szkodliwe". Teraz już wiemy, że ktoś, kto to mówi, nie wie o czym mówi lub też wie, że dzwoni, ale nie wie w którym kościele.
A co z solariami ?
Czy są szkodliwe? Zależy od tego JAK z nich korzystamy. Wiedząc to, co nuż wiemy o świetle UV, nie możemy powiedzieć, że solaria są złe Hd... Jeśli idziemy do solarium po to żeby naświetlić nasze ciało promieniami UVB,
to oznacza - samo zdrowie.
Natomiast, jeśli idziemy tam po to, żeby się opalić na brąz, to najprawdopodobniej robimy sobie szkodę. Przy czym, obsługa solariów najczęściej nie ma pojęcia, jakiego rodzaju światło emitują stosowane tam
lampy
[Należy zwrócić tutaj uwagę jednak, że przy tak blisko skóry położonym [źródle bardzo intensywnego światła UV nasz pobyt w solarium powinien [ograniczyć się do zaledwie 3 do 4 minut. Tak I Tylko tyle Zdrowo i tanio ©. [Dobrze jest też, na pół godziny przed pójściem do solarium wziąć np. 100 [mg astaxantyny, czy 10 000 do 20 000IU witaminy A, lub 300 mikrogramów

selenu. To są silne przeciwutleniacze, które zabezpieczą skórę przed oparzeniem.


Pamiętajmy: do solarium Idziemy się naświetlać, a nie opalać.
Warto jest zainwestować w lampy UVB. Można kilka takich lamp powiesić na ścianie nawet w małej łazience. Wystarczy dosłownie 2 do 3 minut) naświetlania całego ciała np. po goleniu, po kąpieli naszej czy dzieci, ale) regularnie.
A teraz chwila praktyki : co ma zrobić osoba, która po przeczytaniu tej książki, a przynajmniej tego rozdziału, świadoma swego zdrowia, wykona sobie prywatnie badanie poziomu witaminy D i okaże się, że poziom ten jest za niski? Pewnie będzie chciała poprosić lekarza o receptę na przykład na Oevrkap Życzę tej osobie szczęścia, bo na 99%, jej nie dostanie. Chyba, że lekarz przeczyta ten rozdział. Wtedy może nie udzieli standardowej odpowiedzi: „a po co to Pani/Panu? To się daje tylko noworodkom".
Dwuletni chłopiec, różne problemy zdrowotne niemalże od urodzenia, łącznie z silną alergią. Brak jakichkolwiek skutków specjalistycznego nawet leczenia trwającego od co najmniej 18-tu miesięcy Zero efektów. Rodzice zrozpaczeni, bo: lekarze tylko rozkładają ręce".

Pytam czy pediatra zlecił zbadanie poziomu witaminy D Oczywiście - nie. Sugeruję zbadać. Wynik : 15 ng/ml, a w tym przypadku (problemy zdrowotne) powinno być ok. 50 ng/ml
Pytam - co dziecku jest podawane?
Matka - „De vi kap"
Myślę sobie: Superł Pytam - A ile?
Matka - 2 500 IU/dziennie.
Ja - świetnie I Przez jaki okres?
Matka - od urodzenia do tej pory,
Myślę Uuupss... Coś nie tak.
Pytam - czy na pewno 2 500 IU? Ile kropli Pani podaje dziecku?
Matka - 5 kropli
Hmrn... zgadza się - to jest 2 500 IU I Pytam - a z czym Pani dziecku to podaje ?
Matka - zawsze z tłuszczem
Coś dziwnego się dzieje... niby powinien wchłaniać, a z jakiegoś powodu
poziom Jest ciągle niski.

Pytam - Co powiedział pediatra?
Matka - zalecił stosować Cebion Multi w ilości 10 kropli raz dziennie, bo dziecko jest już "za duże na ten Devikap".
Co prawda nie wiem co to za miara: „dziecko jest Jut za duże', ale . lekarz miał pewnie na myśli, że w takich ilościach Już dziecku nie potrzeba podawać tego Devikapu Tytko skąd można wiedzieć BEZ BADANIA, że poziom witaminy D u tego dziecka jest właściwy?

Teraz popatrzmy na te zalecenia, policzmy:
W 30-stu kroplach Cebionu Multi jest 1 000 IU Wit D
Dziecko teraz dostaje 10 kropli czyli 1 000 / 3 = 333 IU, a do tej pory, w
Devikapie dostawało
2 500 IU I!
To znaczy lekarz ZMNIEJSZYŁ dawkę aż o 2 500 IU/ 333 IU = 7,5 RAZA III No to jak to dziecko ma sobie uzupełnić i tak już bardzo niski poziom witaminy D?

Mam nadzieję, że ten rozdział wszystkim czytającym coś dał. Niektórych może zmusił do pomyślenia, być może Innych zmusił do działania? Oby

Mam nadzieję, że zrobiliśmy tutaj wspólnie całkiem niezły początek, ale początek czego? Przecież zaczęliśmy od układu odpornościowego Czy to koniec? Zdecydowanie nie! Właśnie o to mi chodzi, że jak już wcześniej] napisałem : to właśnie układ odpornościowy jest odpowiedzialny za naszej zdrowie, ale... czy wystarczy, żeby układ ten miał wystarczającą Ilośćj witaminy D i wszystko już będzie działać w jak najlepszym porządku? Niestety nie... Układ odpornościowy jest bardziej skomplikowany i wymagaj dużo więcej... Podanie witaminy D jest oczywiście częścią działam profilaktycznych, ale układ ten potrzebuje wiele więcej.
Układ immunologiczny potrzebuje witamin, minerałów, dobrego białka, dobrych tłuszczów, dobrych bakterii itd.... W przypadku choroby, kiedy jest ona efektem dysfunkcji tego układu zdecydowanie coś mu brak. Problemem i wyzwaniem jest, żeby się dowiedzieć, poznać - co mu brak. tego też powodu leczenie chorób przewlekłych jest takie trudne, bo niej wiemy co uzupełniać. Szczególnie, że układ odpornościowy potrzebuje niej tylko substancji dostarczonych mu przez właściciela, czyli nas samych, ale wykorzystuje nieznaną nam jeszcze ilość tysięcy różnych substancji, które sam wytwarza.
Niemniej jednak, kiedy zapewniamy sobie dostawę przynajmniej tego co możemy, to jest to już bardzo duży krok wspomagający proces dochodzenia organizmu do homeostazy (równowagi biologicznej zapewniającej życie w zdrowiu). Jakie to substancje? Jak działają? W dalszych rozdziałach postaram się to przynajmniej w stopniu podstawowym opisać, zdając sobie sprawę z tego, że nie mam wiedzy dotyczącej kompletnego zrozumienia wszystkich procesów jakie się odbywają w naszym organizmie w każdej sekundzie naszego życia. Z powodu naszej ograniczonej jednak ciągle; wiedzy, lista tych substancji nie będzie kompletna, ale... będzie to przynajmniej coś praktycznego.
Kończąc ten rozdział miałem dylemat... tak duża jest ilość informacji, której chciałbym przekazać, ale... w jakiej zrobić to kolejności? Czy napisać następny rozdział na przykład o cholesterolu? Wiedząc co mam czytelnikom do przekazania uznałem, że w tym temacie „zapięcie pasów bezpieczeństwa" może nie wystarczyć.... bo informacje, które na ten temat przekaże uderzą... oj uderzą I Dlatego zostawimy to na później pomimo, że jest to temat jak najbardziej .na czasie1', ale też naszpikowany powszechnie
powtarzanymi przez lekarzy (niestety ©) bzdurami rozmiarów wręcz
niewyobrażalnych.
Jędę chciał napisać o witaminie K2, ale jak to zrobić bez wyjaśnienia prawdy > witaminie A? Z kolei, żeby dokładnie wyjaśnić jak odwrócić skutki niażdżycy, trzeba wyjaśnić jak najwięcej nie tylko o witaminie D, K2 czy A puszę to najpierw opisać, bo bez tego nie da mi się czytelnikom wyjaśnić llaczego np. w tętnicach może nam rosnąć kośćl I to... ze szpikiem! Skąd tkanka kostna w tętnicy?
Widzimy jednak, że samo zadbanie przez nas (a może bardziej stosownie -przez naszego lekarza) o właściwy poziom witaminy D jest już krokiem nilowym na drodze do zapobiegania wielu chorobom jak też ich leczeniu. A kiedy ktoś powie : „przez trzy dni z rzędu brałam 10 000IU witaminy D", to może nie usłyszy od, w tym przypadku, dermatologa:, to cud, te Pani tyje'. autentyk.
jak wiele się słyszy o zażywaniu witamin, czy np. wapnia, ale czy jest to bezpieczne? Czasami jednak nie.

Coraz częściej mówi się o uzupełnianiu minerałów np. selenu Ale kto wie, że selen występuje w trzech różnych formach, a każda z nich spełnia inną funkcje w organizmie. Czy zażywamy właściwą formę minerału lub witaminy? Czy popularny kwas askorbinowy to witamina C? Nie.
Bak - nie, skoro cały czas lekarze nam mówią, że witamina C, to kwas askorbinowy Mówią też, że cholesterol jest przyczyną miażdżycy. . Co oczywiście też nie jest prawdą
i Żeby się ustrzec przed osteoporozą każe nam się spożywać dużo produktów I zawierających wapń, pić dużo mleka, zażywać preparaty wapniowe, ale Inie słyszałem, głosów nawet tzw .ekspertów żywieniowych*, o lekarzach nie I wspomnę, że taka suplementacja, stosowana w niewłaściwy sposób, może nie tylko sprzyjać powstaniu osteoporozy, pogłębić ją, ale nawet może zagrażać życiu.
i; Mam nadzieję, że uda mi się to w zrozumiały sposób wyjaśnić w następnym rozdziale..



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 sie 2014, 13:44 
Offline
Nowy użytkownik
Nowy użytkownik

Rejestracja: 20 sie 2014, 13:29
Posty: 1
Płeć: kobieta
dziękuję za wstawienie audycji z Panem Ziębą :) obejrzałam wszystkie częsci + dodatkowo wykład z konferencji, a obecnie czekam na listonosza, który ma dostarczyć mi jego książkę :) Mam nadzieję, że tak uzbrojona odniosę w końcu jakiś sukces w namawianiu rodziców na suplementację. :bezradny: Zwłaszcza tata jest oporny i uparty jak osioł i jego ulubionym hasłem jest: "ale ja już biorę tyyyle tabletek". Ech. Nie wiem jak już mu tłumaczyć, że jakby dbał o poziom witamin i mikroelementów to może nie musiałby już brać pozostałych 'leków'. Że jeszcze wspomnę: ziół to za Chiny Ludowe nie wypije :zniesmaczony:
Jak wasze rodziny reagują na wskazówki dot. suplementacji?



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 20 sie 2014, 23:33 
Offline
Fellow Craft * 2nd Degree
Fellow Craft * 2nd Degree

Rejestracja: 11 sie 2014, 22:03
Posty: 14
Płeć: mężczyzna
Witam !
Niestety każdy musi sam dojrzeć do tego by postarać się być zdrowym i na siłę nikogo nie przekonasz niestety :-(
U mnie w domu jest to samo . Mogę tylko sobie pomóc i swoim zdrowiem i kondycją świadczyć że to działa.
Ja już 1.5 roku nie biorę żadnych tabletek na przeziębienia , tylko wit.c i d3.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 26 paź 2014, 12:49 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 paź 2014, 12:34
Posty: 8
Płeć: mężczyzna
Lokalizacja: Podkarpacie
Witam,jestem nowy na forum i przybyłem tu ponieważ moje zdrowie bardzo sie popsuło i ciągle wierzyłem w głupoty które mowiły mi lekarzy między innymi że mam refluks bo za dużo kwasu... pewnego dnia jedna osoba która czyta to forum otworzyła mi oczy i mojej rodzinie na to jak jest naprawde i zaleciła na początek kupna multiwitaminy by zacząć budować fundamenty a nastepnie zrobienie Badania na Hormon D3,jak narazie zrobila mama która ma komórki rakowe w piersiach i wyszło jej stężenie chyba dobrze mówie poniżej normy coś 22 co jest bardzo mało więc odrazu postanowiłem działać i dowiedzieć sie jaka dawka będzie dla niej dobra oraz jakiej firmy zakupić produkt i tu pytanie do wszystkich którzy zamawiali produkty z hormonem d3,jakiej firmy zakupić d3? znajomy bierze Firmy Doctor's Best USA jednak dużo osób na forum chwali też Now Food jeżeli chodzi o takie produkty lecz cenowo jest bardzo duża różnica między tymi dwoma firmami a rzekomo jakość taka sama. Proszę o pomoc i dodam parę linków bo potrzebuje jeszcze betaine hcl dla siebie a nie wiem która wybrać a problemy z kwasem solnym rujnują mnie.

Produkt Betaine oraz d3 Now food

Betaine HCI 648 mg - 120 kapsułek NOW FOODS
Witamina D-3 5000 IU - 240 kapsułek NOW FOODS

Lub D3 firmy Doctor's Best Usa a kwas solny: BETAINE HCL od SOURCE NATURALS

Podobno po produktach tej firmy ludzie mają złe samopoczucie

NATURALNA WITAMINA D3 5000 j.m. 360 kaps- firmy Doctor's Best , ta zażywa znajomy jest ona w postaci żelowych kapsułek.

Dodam jeszcze że będą te produkty potrzebne dla 4 osób w domu. Licze na waszą pomoc oraz mile widziane sugestie i dodam że cala rodzina zażywa multicode multiwitamina lecz obawiam sie że może być niedobór witaminy A o czym gdzieś na forum wyczytałem.
P.s tata ma cukrzyce II stopnia lecz po zmianie diety ma cukier ok 110.
Pozdrawiam Maciej!



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 26 paź 2014, 21:28 
Offline
Elect of Fifteen Super * 10th Degree
Elect of Fifteen Super * 10th Degree

Rejestracja: 25 cze 2014, 21:17
Posty: 447
Cytuj:
Badania na Hormon D3,jak narazie zrobila mama która ma komórki rakowe w piersiach i wyszło jej stężenie chyba dobrze mówie poniżej normy coś 22

A jakie to było badanie na D3? Bo są dwa rodzaje: 1,25(OH)2 i 25(OH)D, pierwszy rodzaj nie pokazuje faktycznego stanu witaminy D w organizmie.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 26 paź 2014, 21:41 
Offline
Entered Apprentice * 1st Degree
Entered Apprentice * 1st Degree

Rejestracja: 24 paź 2014, 19:18
Posty: 5
Płeć: mężczyzna
Supernatural - czy kiedyś zrozumiecie ze takie witaminy są tworzone sztucznie ,to nie natura, zacznij szukać naturalnego źródła tej witaminy-ale nie takiego na którym w pudełku jest taki teks bo zaczyna się modę reklamowania ze coś jest naturalne więc powiedz mi jak witaminy są pozyskiwane naturalnie i są w postaci tabletek? To samo ma się dziś z jedzeniem jest to rzecz która w naturze ma chronić wzmacniać organizm i prowadzić do tego abyśmy byli zdrowi i mieli sile,ale jeżeli człowiek jada jedzenie które ma w sobie duży procent chemii i zamiast prowadzi do normalnej odporności i funkcjonowania to nas wręcz zatruwa i w rezultacie mamy rożne choroby dziś głowie rak



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 26 paź 2014, 22:02 
Offline
Moderator
Moderator
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 mar 2011, 0:45
Posty: 1101
Płeć: mężczyzna
Supernatural ja i moi znajomi bierzemy betainę HCL z firmy Now Foods jest tam 648 mg betainy i 150 mg pepsyny. Ta jest z pewnością odpowiednia, a innych nie znam.
Wit D3 każdej firmy byleby była właśnie w żelowych kapsułkach rozpuszczona w oleju, a nie w postaci białego proszku. Pamiętaj tylko, że przy leczeniu np nowotwora przy pomocy bardzo dużych dawek D3 należy jednocześnie stosować wit K2. Poczytaj sobie w jakich produktach ona występuje np w żółtkach jaj, serach itd.
neutralny23 pisze:
więc powiedz mi jak witaminy są pozyskiwane naturalnie i są w postaci tabletek?

Np wit z grupy B w tabletkach i kroplach produkują bakterie ponieważ tak skomplikowanych cząstecze człowiek nie potrafi zsyntetyzować.
I o co tobie chodzi @neutralny23? Czy o to, że powinniśmy odżywiać się naturalnie?
Oczywiście, że powinniśmy ale problem w tym, że nie jest to możliwe. Nikt też nie namawia cię do suplementacji, jak uważasz, że jest to błędem to nie rób tego.
Jak masz możliwości raz na dwa miesiące spędzać dwa tygodnie w słonecznych tropikach to wcale nie musisz kupować D3.



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Post: 27 paź 2014, 1:22 
Offline
Master Mason * 3rd Degree
Master Mason * 3rd Degree

Rejestracja: 01 gru 2011, 0:48
Posty: 24
Ja polecam taką witaminkę d3, oczywiście tabsy żelowe:
http://www.iherb.com/Healthy-Origins-Vi ... gels/21298

Po 3 tygodniach suplementowania (5 sztuk dziennie, czyli 50.000 IU :)) jej poziom skoczył mi w organiźmie aż do 108(OH)D. Gdy zrobiono mi wyniki, to przestraszeni laboranci dzwonili do mnie abym niezwłocznie zgłosił się do lekarza, bo ponoć mam toksyczny poziom d3 w organiźmie :) A wtedy właśnie moje samopoczucie było świetne, zniknęły migreny, wypukliny w kręgosłupie radykalnie się zmniejszyły i mogłem po raz pierwszy od miesięcy poruszać się bez bólów pleców.

Teraz biorę profilaktycznie 20000 IU dziennie w połączeniu z k2 i witaminą C i mam się dobrze :)

Oprócz tego polecam:

http://www.iherb.com/Now-Foods-MK-7-Vit ... Caps/36220
lub:
http://www.iherb.com/Life-Extension-Sup ... gels/46675

Witamina A, ta jest tania:
http://www.iherb.com/21st-Century-Healt ... gels/43717

Generalnie cały asortyment w iherb.com, jest dużo tańszy niż w PL, nawet licząc z przesyłką i cłem



Na górę
 Wyświetl profil  
 
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 480 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 16  Następna

Strefa czasowa UTC [letni]



Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Przejdź do:  
Nowości Nowości Mapa Strony Mapa Strony Index Mapy strony Index Mapy strony RSS RSS Lista kanałów Lista kanałów | Powered by phpBB © 2007 phpBB3 Group